PGNiG zyska na spadkach cen ropy naftowej. Mogą one pomóc renegocjować warunki kupna gazu

0

CEO Magazyn Polska

PGNiG nie musi tracić na spadkach cen ropy naftowej. Dzięki nim spółka wyszła na korzystną pozycję negocjacyjną w rozmowach z Gazpromem, z którym może renegocjować wcześniej podpisane umowy na dostawy błękitnego paliwa. Niższa cena spowodowałaby, że bilans spółki, która jednocześnie zajmuje się wydobyciem gazu i handlem, byłby korzystny. Na zmianach zyskaliby także konsumenci.

PGNiG, krajowy potentat wydobycia i handlu błękitnym paliwem, w br. z sukcesem może renegocjować kontrakt na import gazu z Rosji, uważa Wojciech Kozłowski, analityk akcji Ipopema Securities.

Przemawia za tym kilka argumentów – twierdzi Kozłowski. – Po pierwsze, nadekspozycja budżetu Rosji na paliwa. Ceny gazu, po jakich sprzedaje Rosja, zależą w dużej mierze od notowań ropy. My uważamy, że w kontekście spadku wartości rynkowej ropy skorelowana z nią cena gazu dla Polski już tylko nieznacznie będzie wyższa niż w Europie Zachodniej. Intuicyjnie patrząc na budżet Rosji, pewnie szukałbym dywersyfikacji przychodów budżetowych, uciekając od ekspozycji na ropę i poszukując raczej większych przychodów ze sprzedaży gazu w Europie.

Od pewnego czasu Rosja, jak wskazuje Wojciech Kozłowski, kupuje magazyny gazu na Starym Kontynencie. Jego zdaniem świadczy to o tym, że będzie chciała mieć większy wpływ na notowania błękitnego paliwa na rynkach europejskich.

Dużo łatwiej kontrolować cenę gazu w Europie Zachodniej niż ropy globalnie – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Inwestor analityk akcji z Ipopema Securities. – Myślę więc, że Rosja byłaby skłonna renegocjować kontrakt gazowy z Polską tak, żeby w mniejszym stopniu łączyć cenę błękitnego paliwa z notowaniami ropy, a w większym z cenami gazu w Europie Zachodniej. Miałoby to kapitalne znaczenie dla PGNiG, które obecnie płaci Rosji dużo. Sądzę, że spółka będzie płaciła mniej. Tym samym polscy konsumenci dostaną gaz w cenach zbliżonych do obowiązujących w Europie Zachodniej,czyli sporo niższych.

Skutki ewentualnej renegocjacji kontraktów gazowych – zdaniem tego analityka – miałyby wpływ na wyniki PGNiG w drugiej połowie br. Później cena gazu w Polsce będzie już tzw. import parity (wartości w Europie Zachodniej plus 5 proc. kosztów transportu).

Czytaj również:  Rynki czekają na rajd Świętego Mikołaja

Przychodowo to wcale nie musi dobrze wyglądać – precyzuje Kozłowski. – Ale sam przychód jako miara skłonności biznesowej do generowania stóp zwrotu czy wartości dla akcjonariuszy nie jest dobrą miarą w kontekście spadków cen ropy i gazu. Trzeba pamiętać o tym, że PGNiG jest przede wszystkim spółka wydobywczą i straci na tym, że ceny ropy i gazu są niższe. Natomiast według naszych wyliczeń 60 proc. strat, które rynek już dyskontuje w wycenie PGNiG, będzie wyrównanych zyskami w handlu gazem, co – moim zdaniem – jeszcze nie jest dostrzegane. W związku z tym mimo tak drastycznych spadków cen ropy i oczekiwanej mniejszej wartości rynkowej gazu PGNiG ma bardzo mocny bilans i potencjał dywidendowy.

Według Doroty Sierakowskiej z Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska, z którą rozmawiała Newseria Inwestor, spadków ceny ropy naftowej można się spodziewać dopóty, dopóki trend spadkowy nie zostanie wyraźnie zanegowany. Na to się jednak na razie nie zanosi, bo choć ceny ropy przestały spadać, to wcale nie rosną, a produkcja w Stanach Zjednoczonych i Arabii Saudyjskiej utrzymuje się na wysokim poziomie. Państwa skupione w kartelu OPEC także nie zamierzają jej zmniejszyć, choć przy takich poziomach cen anulowane są niektóre inwestycje.

Nawet jeżeli ropa nie będzie kosztowała poniżej 50 dolarów za baryłkę, tak jak kosztuje teraz, a jej średnia cena wyniesie 55 dolarów, to i tak nie zmieni to sytuacji gospodarczej Rosji w drastyczny sposób – zauważa Wojciech Kozłowski. – 65 proc. przychodów eksportowych tego kraju w 2013 roku pochodziło ze sprzedaży ropy, produktów ropopochodnych, czyli petrochemikaliów i paliwa, a 15 proc. generował gaz. W kontekście spadków cen ropy Rosji pomaga co prawda osłabiający się rubel do dolara. Przychody w rublu ze sprzedaży ropy nie są już o tyle mniejsze, ile były, gdyby były wyrażone jedynie w amerykańskiej walucie.