Zarząd Modlina: Sprzeciw dla rozbudowy lotniska odbije się na pasażerach i zmieni polski rynek lotniczy. To naturalne lotnisko zapasowe dla Warszawy

Zarząd Modlina: Sprzeciw dla rozbudowy lotniska odbije się na pasażerach i zmieni polski rynek lotniczy. To naturalne lotnisko zapasowe dla Warszawy 1

Od kliku miesięcy rozbudowa podwarszawskiego lotniska jest blokowana przez PPL, która chce, aby to Radom przejął w przyszłości rolę zapasowego lotniska dla Warszawy. Większość ekspertów rynku lotniczego ocenia to jako błąd. Modlin, nie dość, że położony bliżej, jest też dobrze skomunikowany, leży daleko od osiedli, może pracować w godzinach nocnych, ma odpowiednią infrastrukturę i dostęp do atrakcyjnego rynku. Jesteśmy otwarci na różne rozwiązania, nawet takie, w którym Państwowe Porty Lotnicze przejmują pełną kontrolę nad lotniskiem w Modlinie albo wychodzą ze spółki – deklarują przedstawiciele władz lotniska.

Radom i Modlin mogą rozwijać się niezależnie, równolegle. Rozwój rynku lotniczego zaskakuje ekspertów, jest o wiele szybszy, niż wynikało to z prognoz. Jeżeli dalej będzie rósł w tym tempie – zarówno na Mazowszu, jak i w całej Polsce – to prawdopodobnie znajdzie się miejsce dla obu portów lotniczych. Modlin z racji swoich przewag pewnie będzie większym portem, komplementarnym dla Centralnego Portu Komunikacyjnego. Natomiast Radom też może znaleźć swoje miejsce – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Miesztalski, przewodniczący rady nadzorczej  Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Port lotniczy Warszawa-Modlin, obsługujący głównie tanie linie, działa od pięciu lat. Liczba pasażerów stale rośnie. W 2014 było ich nieco ponad 1,7 mln, w ubiegłym roku ponad 2,9 mln, a w tym roku będzie to ponad 3 mln pasażerów. Lotnisko ma duży potencjał – może zwiększyć przepustowość do 6-7 mln pasażerów rocznie, ale wymaga rozbudowy. Modlin jest na nią przygotowany, jedynym problemem jest uzyskanie zgody na finansowanie.

Pieniądze na inwestycje, rozbudowę terminala i płyt postojowych dla samolotów, port lotniczy miał pozyskać z emisji obligacji na kwotę 60 mln zł, które miały być spłacane z wypracowanych zysków. Jednak weto od kilku miesięcy stawia państwowa spółka Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze – jeden z udziałowców, który zdecydował się zainwestować i rozwijać oddalone od Warszawy o 100 km lotnisko w Radomiu. Zgodnie z planami PPL to właśnie Radom, a nie Modlin, miałby w przyszłości przejąć czartery i tanie linie. Większość ekspertów rynku lotniczego ocenia to jako błąd.

Są obiektywne czynniki, które powodują, że to Modlin jest naturalnym portem zapasowym dla zarówno Okęcia, jak i Centralnego Portu Lotniczego. Po pierwsze odległość – 35 km, a nie ponad 100 km, po drugie – możliwości dojazdu, samochodem, autobusem i pociągiem. W trakcie realizacji jest dobudowa brakującej linii kolejowej, więc niedługo pociągiem będzie można podjechać pod sam terminal. Modlin jest położony na terenach z rzadką, rozproszoną zabudową, w sferze ograniczeń hałasu jest kilkuset mieszkańców. W Radomiu tuż obok lotniska jest 20-tysięczne osiedle mieszkaniowe. To będzie generowało wysokie koszty odszkodowań – wylicza Marek Miesztalski.

Modlin, z racji położenia, ma dostęp do atrakcyjnego, dużego rynku klientów, jest dostępny non-stop (brak ograniczeń w godzinach nocnych i brak koordynacji slotów) i wyposażony w system ILS drugiej kategorii, dzięki czemu ma znikomy odsetek rejsów przekierowanych i odwołanych z powodu złych warunków atmosferycznych (0.29 proc. w 2017 roku).

Jak zauważył niedawno marszałek Mazowsza Adam Struzik, w przypadku marginalizacji portu lotniczego w Modlinie istnieje realna groźba, że Unia Europejska zażąda zwrotu 157 mln zł dotacji, którą przeznaczono na budowę tego lotniska. Co istotne, chęć rozwoju wyraziły popularne linie lotnicze Ryanair, które po rozbudowie lotniska zadeklarowały otwarcie nowych tras i zwiększenie liczby pasażerów. Ryanair to największe w Polsce linie lotnicze (przed LOT-em) pod tym względem – w I półroczu 2017 miały jedną trzecią udziałów w rynku rejsów regularnych (5,32 mln pasażerów).

Władze Modlina podkreślają też, że jedynym istotnym powodem braku kolejnych przewoźników jest obecne ograniczenie przepustowości lotniska i zablokowana przez PPL możliwość jego rozbudowy. Konflikt udziałowców z państwową spółką PPL, które posiada 30,39 proc. udziałów w porcie, hamuje rozwój podwarszawskiego lotniska.

– Pozostali udziałowcy, samorząd Mazowsza, Agencja Mienia Wojskowego i miasto Nowy Dwór Mazowiecki, mają podobny pogląd jak my. Spór toczy się pomiędzy PPL a pozostałymi udziałowcami i aby go załagodzić, wymaga zmiany podejścia przedsiębiorstwa. My jesteśmy otwarci na różne rozwiązania, nawet takie, w którym  Porty Lotnicze przejmują pełną kontrolę nad Modlinem. Jednak takie rozwiązanie wymaga również przejęcia odpowiedzialności za port lotniczy, a trzeba pamiętać, że ciągle do spłacenia jest około 100 mln zł obligacji. Innym rozwiązaniem jest wyjście Portów Lotniczych ze spółki – podkreśla przewodniczący rady nadzorczej  Mazowieckiego Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Na początku kwietnia, na zlecenie Państwowych Portów Lotniczych, firma doradcza Arup przedstawiła analizę, z której wynika, że rozbudowa portu w Modlinie pochłonęłaby ponad 1 mld zł i zajęła 45 miesięcy.

– Koszty w tym raporcie są bardzo zawyżone. To samo jesteśmy w stanie zrobić o połowę taniej. Podejrzewamy, że ten raport robiony był pod tezę, że to Radom ma być lotniskiem zapasowym i wyłączono tam ekonomię, a włączono polityczne decyzje – podkreśla Marcin Danił, wiceprezes zarządu ds. korporacyjnych Portu Lotniczego Warszawa-Modlin.

Władze lotniska w Modlinie podkreślają, że za podaną w raporcie kwotę można by zwiększyć przepustowość lotniska nie do planowanych 7 mln, ale nawet do 17 mln pasażerów rocznie.

– Raport nie uwzględnia naszych planów rozwoju, które zatwierdził Urząd Lotnictwa Cywilnego. Te plany rozwoju do 2028 roku również znają właściciele. W tym raporcie nikt tego kompletnie nie wziął pod uwagę, natomiast zaproponowano rozwiązania, które są drogie i które nie pasują do charakteru lotniska niskokosztowego w Modlinie – wyjaśnia Marcin Danił.

Port Lotniczy w Modlinie zakończył 2017 rok z zyskiem EBITDA na poziomie 12 mln zł, przychodami 60 mln zł i stratą netto na poziomie 0,5 mln zł. Gdyby plan inwestycyjny ruszył w zaplanowanym terminie, w 2020 roku szacowane przychody miały wynieść 90 mln zł, a zysk netto 2,2 mln zł.

– Mamy co miesiąc zysk w kwocie 800 tys. zł, za cały rok to było 12 mln zł. Jak na obecny etap rozwoju – lotnisko jest w bardzo dobrej kondycji finansowej i część inwestycji w kwocie 13 mln zł przeprowadziło już z własnych środków – podkreśla Marcin Danił.

Kurs franka najniżej od „czarnego czwartku”

Szwajcarska waluta w relacji do euro jest najtańsza od połowy stycznia 2015 r. Analogiczną sytuację obserwujemy także w zestawieniu franka ze złotym. Jakie są szanse kontynuacji spadkowego trendu? – pisze Marcin Lipka, główny analityk Cinkciarz.pl.

Ostatnie dni pozytywnie zaskoczyły spłacających kredyty denominowane we franku (CHF). Helwecka waluta traci na wartości mimo geopolitycznych niepokojów, zagrożeń związanych z wojną handlową oraz ochłodzeniem sentymentu na giełdowych parkietach. Z czego wynika presja na wyprzedaż franka?

Zagrożenie nie dotyczy strefy euro

Wzrosty franka w poprzednich latach wynikały przede wszystkim z ryzyka rozpadu strefy euro. Inwestorzy lokowali kapitał w Szwajcarii, wiedząc, że w razie poważniejszych perturbacji w Europie, znajdą tu bezpieczną przystań chroniąca ich aktywa.

Gdy strach powoli ustępował (ostatnie napięcie towarzyszyło zeszłorocznym wyborom we Francji), frank tracił cenę wraz ze zmniejszającym się ryzykiem systemowym dla strefy euro.

Bieżące wydarzenia (Syria, napięta sytuacja na linii Rosja – Stany Zjednoczone, potyczki dyplomatyczne Chińczyków oraz Amerykanów) nie stanowią wielkiego gospodarczego zagrożenia dla Europy, a już na pewno zagrożenie jest relatywnie mniejsze niż w przypadku innych regionów. Ucieczka do franka przez kapitał ze starego kontynentu w tym momencie wydaje się więc nieuzasadniona.

Bank centralny trzyma rękę na pulsie

Przedstawiciele szwajcarskich władz monetarnych cały czas trzymają rękę na pulsie, by nie pojawiły się zachęty do nieuzasadnionego przepływu kapitału do helweckiej waluty.

Andrea Maechler, członkini zarządu Szwajcarskiego Banku Narodowego (SNB), mówiła pod koniec marca w wywiadzie dla Handelszeitung, że jeżeli zakończymy „naszą ekspansywną politykę pieniężną, zagrożone byłyby pozytywne wydarzenia w naszej gospodarce”. Dodała również, że SNB ma cały czas przestrzeń, by zwiększać swój bilans. To oznacza, że ani polityka ujemnych stóp procentowych, ani interwencji na rynku walutowym w celu osłabienia franka nie zostaną na razie zakończone.

Z kolei tydzień temu w Zurychu inny członek SNB, Dewet Moser zwracał uwagę, że sytuacja na rynku fanka cały czas jest „krucha” i bank centralny musi pozostawać „czujny”. To również był sygnał dla rynku, by inwestorzy nie traktowali franka jako bezpiecznej przystani, bo mogą się natknąć np. na interwencję w celu jego osłabienia.

Dobre wiadomości dla frankowiczów

Brak napływu kapitału do franka w czasie ostatniego wzrostu globalnych ryzyk i wyczulona postawa szwajcarskich władz monetarnych mogą cieszyć spłacających kredyty denominowane w tej walucie. Wprawdzie dziś trudno liczyć na powrót wyceny CHF poniżej 3,00 zł. Jednak chęć SNB do utrzymywania stóp procentowych na ujemnym poziomie oraz sugerowanie kolejnych interwencji mogą sprawić, że para EUR/CHF wybije się powyżej granicy 1,20. To z kolei oznaczałoby, że frank jeszcze spadnie i zacznie być wyceniany w przedziale 3,40-3,50 zł.

Pseudonimizacja danych – co to właściwie jest?

Pseudonimizacja danych nie jest jedynie pojęciem wprowadzanym przez RODO. Już od pewnego czasu stała się np. częstą praktyką stosowaną w szkołach, w celu nieujawniania danych osobowych uczniów. Po 25 maja br. wszystkie firmy będą musiały zadbać o odpowiednią ochronę przetwarzanych informacji. Jak przedsiębiorcy mają sobie poradzić z takim wyzwaniem w przypadku braku szczegółowych wytycznych? Czy pseudonimizacja może być odpowiedzią na to pytanie?

RODO kontra firmy

Marcin Kujawa, WTB
Marcin Kujawa, WTB

Europejskie rozporządzenie narzuca wszystkim administratorom – czyli organom, jednostkom organizacyjnym, podmiotom lub osobom decydującym o celach i środkach przetwarzania danych – obowiązek odpowiedniego zabezpieczenia danych osobowych. Obecnie firmy muszą jedynie wykazać zgodność stosowanych środków bezpieczeństwa z rozporządzeniem o środkach zabezpieczających z 2004 r. Po 25 maja br. sytuacja się zmieni. To organizacje będą zobowiązane do samodzielnego ocenienia ryzyka naruszenia ochrony danych. RODO jedynie wskazuje ogólne obowiązki wdrożenia środków technicznych i organizacyjnych przetwarzania informacji, uwzględniających m.in. charakter, zakres, kontekst, a także wprowadzenia polityk ochrony – wskazuje Marcin Kujawa, WTB.

Pseudonimizacja jako złoty środek?

RODO wprowadza pojęcie pseudonimizacji, które oznacza przetworzenie danych osobowych w taki sposób, by nie można ich było przypisać konkretnej osobie, której one dotyczą, bez użycia dodatkowego „klucza”. Mówiąc prościej, to użycie zamiast np. imienia i nazwiska – liczby. Wymóg jest jeden, klucz z właściwymi danymi do odszyfrowania powinny być przechowywane osobno. Dzięki czemu nawet jeśli doszłoby do wycieku, osoba nieupoważniona niewiele by się z tych danych dowiedziała.

Ciekawe jest to, że pseudonimizacja od pewnego czasu stosowana jest w szkołach, gdzie oceny publikuje się wraz z identyfikatorem ucznia zamiast jego imienia i nazwiska. Może być ona wygodnym sposobem na zabezpieczenie również wrażliwych danych, ponieważ znacznie złagodzone będą wymogi dotyczące ochrony informacji zapisanych w ten sposób. Warto wspomnieć, że można również zastosować anonimizację informacji, po której nie da się ich przypisać  do konkretnych osób. Przez co nie muszą być zabezpieczane na tak wysokim poziomie jak te które nie podlegają procesowi anonimizacji – mówi Marcin Kujawa, WTB.

Co więcej?

Należy pamiętać, że pseudonimizacjia to nie to samo co  anonimizacja, która jest  modyfikacją danych uniemożliwiającą identyfikację osoby fizycznej, pseudonimizacja jest procesem odwracalnym. Zwiększa ona bezpieczeństwo informacji, przez co pozostają one według prawa nadal danymi osobowymi. Należy zauważyć, że rozporządzenie traktuje to narzędzie jako pomocnicze, które może być wykorzystane przez Administratorów.

Przedsiębiorcy powinni zwrócić uwagę, że to jakie narzędzie ochrony zastosują wynikać będzie z analizy ryzyka w danej firmie. Należy zauważyć, że rozporządzenie traktuje pseudonimizację jako narzędzie pomocnicze, które może, ale nie musi być wykorzystane przez Administratorów. Zasadność użycia danego sposobu bezpieczeństwa powinno być uwzględnione już w samej fazie projektowania nowego systemu   – podsumowuje Marcin Kujawa, WTB.

Polski rynek inwestycyjny i gruntów wciąż na fali wznoszącej

Wysoka aktywność deweloperów, dalszy wzrost cen gruntów oraz popularność najmu mieszkań – to główne cechy pierwszego kwartału 2018 roku. W kolejnych miesiącach eksperci Colliers prognozują dalszą wysoką dynamikę zakupów w sektorze mieszkaniowym i hotelarskim, a jednocześnie spadek zainteresowania gruntami pod biura i magazyny. Istnieje szansa na znaczne przekroczenie wartości transakcji z ubiegłego roku.

Polski rynek inwestycyjny i rynek gruntów w 2017 r. biły kolejne rekordy. Dzięki znakomitym wynikom Polska, ze swoim 40% udziałem, ponownie zajęła pozycję lidera wśród krajów Europy Środkowo-Wschodniej, wyprzedzając m.in. Czechy (26%) i Węgry (13%).

Piotr Mirowski, Senior Partner w Colliers International i Szef Działu Doradztwa Inwestycyjnego
Piotr Mirowski, Senior Partner w Colliers International i Szef Działu Doradztwa Inwestycyjnego

— Polski rynek inwestycyjny wciąż jest na fali wznoszącej. Całkowity wolumen transakcji inwestycyjnych w 2017 roku osiągnął historyczny pułap 5.1 mld euro. Wysoki popyt odnotowaliśmy we wszystkich głównych klasach aktywów, z rekordami w sektorze hotelowym i magazynowym. Obserwujemy też dalszą aktywność transakcyjną w I kw. 2018 r. – w toku są liczne transakcje i umowy przedwstępne, co zwiastuje kolejny dobry rok pod względem wartości transakcji. Co warto podkreślić, z roku na rok coraz większy udział w rynku mają miasta regionalne – 75% wolumenu z 2017 r. zainwestowane zostało poza stolicą — mówi Piotr Mirowski, Senior Partner w Colliers International i Szef Działu Doradztwa Inwestycyjnego.

Zagraniczni inwestorzy dominują

W ubiegłym roku ponad połowa całkowitego kapitału na polskim rynku została zainwestowana w transakcje portfelowe i transakcje korporacyjne, co wskazuje na stale rosnące zainteresowanie dużych, paneuropejskich i globalnych inwestorów instytucjonalnych.

Najbardziej aktywnymi graczami na polskim rynku w ciągu ostatnich 3 lat byli inwestorzy
i menedżerowie inwestycyjni z USA, RPA, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Polscy inwestorzy stanowią w tej grupie margines, chociaż każdego roku zwiększa się zaangażowanie rodzimego kapitału. Najbardziej aktywni w 2017 roku byli: CIC, Union Investment, Globalworth, REICO, Echo Polska Properties (Redefine), Pradera, DAW oraz Octava FIZAN (Elliott).

Rekordowy rynek gruntów inwestycyjnych

Również dla rynku gruntów inwestycyjnych ubiegły rok okazał się rekordowy – zanotowano najwyższy wolumen transakcyjny od 2006 r., zakończony wynikiem ok. 3,5 mld złotych. Pozytywne wskaźniki makroekonomiczne wskazywały na dobrą kondycję gospodarki
i przyciągały inwestorów.

Emil Domeracki, Dyrektor ds. Gruntów w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International
Emil Domeracki, Dyrektor ds. Gruntów w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International

— Rozgrzany do czerwoności rynek mieszkaniowy, na którym pobito kolejne rekordy budowy i sprzedaży mieszkań, oraz bardzo dobra kondycja rynku biurowego z rekordowym poziomem wynajmu i spadkiem pustostanów, przełożyły się na wzmożone zakupy gruntów inwestycyjnych przez inwestorów i deweloperów — mówi Emil Domeracki, Dyrektor ds. Gruntów w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International. — Wart odnotowania jest również fakt, że malejąca dostępność gruntów w Warszawie i rozwój miast regionalnych wpłynął na większą aktywność inwestorską poza stolicą, w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się Kraków, Łódź i Trójmiasto — dodaje Domeracki.

W 2017 roku znacznie zwiększyła się aktywność deweloperów, przede wszystkim mieszkaniowych. Wpływ na to miały m.in. rekordowo niskie stopy procentowe oraz realizacja programu MDM i rekomendacji KNF dotyczących kredytów hipotecznych.

Gigantyczny wzrost zakupu nowych gruntów zanotowano również na rynku hotelarskim, na którym pojawili się nowi inwestorzy. Z kolei rynek handlowy charakteryzował się stabilizacją cen i niską aktywnością inwestorską. Wysokie nasycenie powierzchnią handlową w największych miastach Polski powodowało, że deweloperzy i właściciele centrów handlowych koncentrowali się na remodelingu i odmładzaniu istniejących obiektów.

Dariusz Forysiak, Dyrektor ds. Obiektów Handlowych w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International
Dariusz Forysiak, Dyrektor ds. Obiektów Handlowych w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International

— Duże zainteresowanie budzi wpływ ograniczeń handlu w niedziele na rynek centrów handlowych. Po kilku tygodniach od jego wprowadzenia nie odnotowaliśmy bezpośredniego przełożenia na wyceny nieruchomości handlowych. Według naszych danych, najemcy jeszcze nie odczuli znaczącego spadku obrotów, co ma bezpośredni wpływ na wycenę obiektów. Jednak na efekty funkcjonowania nowego prawa dla rynku będziemy musieli poczekać przynajmniej do następnego roku — mówi Dariusz Forysiak, Dyrektor ds. Obiektów Handlowych w Dziale Doradztwa Inwestycyjnego Colliers International.

Na rynku magazynowym notowany jest spadek aktywności deweloperskiej, który utrzymuje się od 2015 roku. Wciąż jednak zauważalny jest wysoki poziom transakcji oraz większa gotowość do zakupów i realizacji projektów spekulacyjnych. Warte odnotowania jest skierowanie zainteresowania inwestorów ku obszarom nadgranicznym i okolic Trójmiasta, co wynika z poprawy regionalnej infrastruktury.

2018 z doskonałymi perspektywami

Eksperci Colliers International prognozują, że w tym roku przekroczona zostanie wartość transakcji z roku ubiegłego.

— Szacujemy, że w 2018 roku dynamika zakupów w sektorze mieszkaniowym i hotelarskim będzie nadal rosnąć, spadnie natomiast zainteresowanie gruntami biurowymi i magazynowymi. Inwestorzy poszukują rynków z szybszym zwrotem kapitału — mówi Emil Domeracki.

Rok 2018 upłynie również pod znakiem zmian legislacyjnych. Mają się zmienić m.in. przepisy budowlane, a także przygotowano Kodeks urbanistyczno-budowlany, który ma ukrócić biurokrację i usprawnić realizację inwestycji. Duże emocje będzie budził temat tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej, uchwalonej pod koniec ubiegłego roku, do której już zapowiadane są zmiany.

Łódzcy przedsiębiorcy coraz lepiej oceniają koniunkturę gospodarczą kraju

W mikro i małych firmach po raz pierwszy od ośmiu lat dominują optymiści – takie wyniki przynosi raport o sytuacji mikro i małych firm przygotowywany przez Bank Pekao S.A. Co raz bardziej optymistyczni stają się też łódzcy przedsiębiorcy, zachowując przy tym ostrożność ocen własnego otoczenia biznesowego.

Ósmy rok z rzędu, Bank Pekao S.A. przygotował raport o sytuacji mikro i małych firm (zatrudniających nie więcej niż 49 osób). Tegoroczny „Raport o sytuacji mikro i małych firm w roku 2017” stoi pod znakiem rekordowych wyników. Właściciele małego biznesu w Polsce od lat nie byli takim optymistami, zarówno jeśli chodzi o ich biznes i perspektywy jego rozwoju, jak i sytuację gospodarczą w kraju.

W ramach prowadzonych badań przeprowadzono wywiady telefoniczne z właścicielami 6901 mikro i małych przedsiębiorstw z całej Polski. Ankietowanych poproszono o odpowiedzi na 71 pytań, które dotyczyły sytuacji gospodarczej, sytuacji finansowej firmy, zatrudnienia, inwestycji czy innowacyjności – łącznie osiem zagadnień tematycznych.

Przedsiębiorcy, którzy w skali kraju zatrudniają łącznie ponad 5 mln osób, ocenili lepiej niż przed rokiem każde z ośmiu zagadnień będących przedmiotem badania. Dobrze oceniana jest zarówno sytuacja firmy i perspektywy biznesu, jak i sytuacja gospodarcza. W tegorocznym badaniu ocena gospodarki była obszarem, który najbardziej zyskał w ocenie właścicieli firm w stosunku do poprzedniego badania. Różnica rok do roku wyniosła aż 10,5 punktu. Nie sprawdziły się zatem pesymistyczne oceny perspektyw z ubiegłorocznego badania.

Średnia wartość Ogólnego Wskaźnika Koniunktury (głównego miernika nastroju przedsiębiorców będącego wynikiem raportu) w roku 2017 wyniosła 100,8 punktu. Po raz pierwszy w historii badań wskaźnik ten przekroczył barierę 100 punktów, poziomu neutralnego, czyli statystycznie po raz pierwszy dominowali w badaniu optymiści. Wynik ten był wyższy od najlepszego dotąd roku badawczego 2015 o 2,5 punktu i wyższy od najsłabszego 2012 aż o 11,3 punktu.

Analiza wyników pod kątem branż jest potwierdzeniem sytuacji panującej na rynku – najlepiej swoją sytuację i perspektywy ocenia branża budowlana. Ocena koniunktury w budownictwie jest obecnie na najwyższym od dziewięciu lat poziomie. Ciekawie prezentuje się także geograficzna analiza wyników. W tegorocznej edycji najlepiej sytuację swoich firm oraz otoczenia gospodarczego ocenili przedsiębiorcy z województwa podlaskiego. Wynik 104 punkty to najwyższy wynik wojewódzki w historii badań. Duży wzrost optymizmu odnotowano w większości województw wschodniej Polski. W sumie aż dla 11 województw wskaźnik koniunktury przekroczył „psychologiczną” granicę 100 punktów, czyli poziom neutralny badania. W przypadku 14 województw tegoroczne wyniki są̨ najwyższe w historii badań.

Wskaźnik koniunktury mikro i małych firm w woj. łódzkim osiągnął historycznie rekordowy poziom 98,9 punktu. Ocena ta jest niższa niż średnia w kraju, jednakże dane historyczne pokazują, że przedsiębiorcy w woj. łódzkim reprezentują dużo ostrożniejsze stanowisko niż pozostała część Polski.

Właściciele firm w województwie łódzkim zdecydowanie lepiej niż w zeszłym roku ocenili ogólną sytuację gospodarczą oraz sytuację branży. Po raz pierwszy w historii badania sytuacja firmy i zatrudnienie zostały ocenione na powyżej 100 punktów, co oznacza, że więcej przedsiębiorców postrzega te obszary optymistycznie niż pesymistycznie. Przedsiębiorcy w tym regionie są zdecydowanie bardziej ostrożni niż pozostali w Polsce w ocenach obszarów bezpośrednio związanych z firmą – przychody firmy oraz sytuacja branży.

Łódzkie mikro i małe firmy, w porównaniu z ich odpowiednikami w innych regionach, niżej oceniają swoje wyniki finansowe w ostatnich 12 miesiącach: 96,1 pkt, co było najniższym wskaźnikiem w kraju, ex equo z woj. świętokrzyskim (wobec 99,7 pkt. średniej krajowej i 105,2 pkt. w najbardziej optymistycznym pod tym względem Podlasiu). Podobnie ma się sprawa z oceną sytuacji firmy w ostatnich 12 miesiącach: w porównaniu z innymi regionami w kraju, łódzkie mikro i małe firmy najgorzej oceniają swoją sytuację w ostatnich 12 miesiącach – najniższy wskaźnik w kraju: 98,1 pkt., przy średniej 100,9 pkt. i najwyższym wskaźniku na Podlasiu w wys. 106,6 pkt. Również ocena sytuacji w branży zarówno w ostatnich, jak i przyszłych 12 miesiącach nie wypada nader optymistycznie w oczach łódzkiej drobnej przedsiębiorczości (oba wskaźniki poniżej średniej krajowej, odpowiednio 94,1 vs. 98,1 oraz 97,3 vs. 99,2). Z drugiej strony, łódzcy przedsiębiorcy i tak oceniąją sytuację branży lepiej niż rok temu (wrost oceny o 4,7 pkt. między 2016 a 2017 rokiem).

Należy jednak pamiętać, że nastroje łódzkich przedsiębiorców poprawiają się z roku na rok i obecnie są na najwyższym historycznym poziomie. Wskaźnik oceny ogólnej sytuacji gospodarczej mimo, że niższy od średniej krajowej, wzrósł o 9,1 pkt. między 2016 a 2017 rokiem.

Nastroje właścicieli firm w województwie łódzkim są najwyższe w ciągu ośmiu lat badań. Determinuje to ogólna ocena sytuacji makroekonomicznej, co jest również charakterystyczne dla ocen przedsiębiorców w pozostałych regionach. Ogólny wskaźnik koniunktury był relatywnie najniższy w podregionie piotrkowskim, mimo najwyższego udziału firm inwestujących oraz eksportującyc. Natomiast relatywnie najwyższy wskaźnik był w podregionie łódzkim, gdzie znajduje się największy odsetek innowacyjnych firm – powiedziała Małgorzata Wróblewska z Biura Funduszy UE i Programów Publicznych Banku Pekao S.A.

Zapewne rosnący ostrożny optymizm łódzkich przedsiębiorców przekłada się na poziom inwestycji. Chęć do inwestowania jest jednak dość zróżnicowana w całym regionie. W województwie łódzkim odsetek firm inwestujących wyniósł 44%, co stanowi wynik niższy o 5 p.p w stosunku do średniej ogólnokrajowej. Wyjątkiem jest podregion piotrowski, gdzie udział nakładów (50%) był wyższy niż średnia dla Polski. W podregionie łódzkim i sieradzkim planowany jest w 2018 roku wzrost inwestycji do poziomu powyżej planowanej średniej ogólnopolskiej (43%). W podregionie piotrowskim także odsetek eksporterów (17%) jest wyższy niż średnia krajowa (16%).

Łódzcy przedsiębiorcy zdają się też doceniać siłę networkingu oraz współpracy branżowej. Sugeruje to najwyższy w kraju wskaźnik zadowolenia z przynależności do organizacji biznesowej w kraju (109,1 pkt., średnia krajowa 100,2 pkt.). Dobrze też oceniają swoje przychody z eksportu w ostatnich 12 miesiącach – najwyższy wskaźnik (107,1 pkt. ) w kraju za województwem podlaskim (107,6 pkt.) i świętokrzyskim (108,6 pkt.).

Banki – ubezpieczyciele – fintechy – czyli Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń 2018

10-11 kwietnia 2018 roku, w Westin Warsaw Hotel odbyło się Spotkanie Liderów Bankowości i Ubezpieczeń, składające się z: XV Banking Forum, XI Insurance Forum oraz VII Wielkiej Gali Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń. To prestiżowe wydarzenie stanowi miejsce wymiany wiedzy, doświadczeń i dyskusji o przyszłości rynku finansowego. W konferencji wzięli udział kluczowi reprezentanci branży bankowej i ubezpieczeniowej, administracji centralnej oraz najważniejszych firm dostarczających usługi i rozwiązania dla tych sektorów. Wydarzenie zgromadziło 656 uczestników w ciągu dwóch dni, którzy mieli okazję wziąć udział w 14 dyskusjach panelowych, 4 firechatach oraz 18 wystąpieniach indywidualnych.

Spotkanie Liderów rozpoczęło się od części wspólnej dla Banking Forum i Insurance Forum. W roli gościa honorowego wystąpił Dr Korbinian Ibel, Managing Director – Microprudential Supervision, European Central Bank. Prelegenci debatowali nad trójkątem Banki – ubezpieczyciele – fintechy i zastanawiali się nad możliwością współpracy tych trzech ważnych sektorów. Następnie eksperci z branży z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości podsumowali jak wygląda temat bankowości i ubezpieczeń w Polsce oraz jak może się to zmienić w najbliższym czasie. W dalszej części, już w dwóch równoległych ścieżkach tematycznych na Banking Forum zastanawiano się nad nowymi regulacjami na rynku oraz poruszono kwestię wkraczania w erę bezgotówkową, a podczas Insurance Forum dyskutowano o rynku bancassurance oraz wpływie jaki wywiera i będzie wywierać regulacje prawne oraz czy jest to już czas na rozpoczęcie deregulacji rynku.

Drugi dzień traktował m.in o konsolidacji sektora bankowego, czy też zagrożeniu dla banków ze strony gigantów technologicznych i fintechów. Część ubezpieczeniową rozpoczęła debata dotycząca nowoczesnego systemu emerytalnego i zróżnicowania pomiędzy PPK a PPE. Poruszono też praktyczny aspekt współpracy Ubezpieczycieli ze Start-upami. Dzień zakończył się dyskusją o najnowszych trendach technologicznych dla branży, w której wzięli udział przedstawiciele kilku towarzystw ubezpieczeniowych i dostawców. Na obu wydarzeniach odbyły się także bloki tematyczne dedykowane współczesnemu klientowi i budowaniu relacji z nim dzięki możliwościom, jakie niosą ze sobą nowe technologie.

W Spotkaniu Liderów Bankowości i Ubezpieczeń udział wzięli m.in. Paweł Bandurski, Joao Bras Jorge, Krzysztof Charchuła, Piotr Czarnecki, Rafał Hiszpański,  Krzysztof Kalicki, Jacek Iljin, Leszek Skiba i Anna Włodarczyk-Moczkowska.

Zwieńczeniem wiosennej edycji Banking i Insurance Forum była VII Wielka Gala Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń, podczas której niezależna Kapituła Konkursowa, składająca się z uznanych autorytetów w branży, nagrodziła osoby i instytucje za szczególne osiągnięcia dokonane w 2017 roku.

Partnerzy Spotkania Liderów Bankowości i Ubezpieczeń 2018:

  • Partnerzy Strategiczni Spotkania Liderów: Atende, ProService Finteco, Dell EMC.
  • Partnerzy Strategiczni Banking Forum: Asseco Poland , Bank BPH , Vivus Finance, Visa Inc., Simon-Kucher & Partners
  • Partnerzy Banking Forum: Dorsum, Cloudware Polska, iwoca, Alfavox, CallPage, Confirmation.com, Abak, PROFESCAPITAL, Gamfi
  • Sponsorzy: BankMail, Nespresso
  • Partner Merytoryczny: KPMG
  • Partnerzy Strategiczni Insurance Forum: Starter24
  • Partnerzy Insurance Forum: COMADSO, Skarbiec TFI, Attis Broker Bacca, Abak, PROFESCAPITAL, CallPage,

Organizatorem wydarzenia jest MMC Polska.

Rzecznik Praw Podatnika, czyli koń trojański fiskusa

„Timeo Danaos et dona ferentes” – tymi łacińskimi słowami, które znaczą: „boję się Greków nawet, gdy składają dary”, kapłan Laokoon ostrzegał Trojan przed prezentem, jaki w postaci drewnianego konia sprawili im Grecy. Idealnie oddają one też nastawienie podatników do pomysłu nowej minister finansów o powołaniu instytucji Rzecznika Praw Podatnika.

W rozmowie z „Rzeczpospolitą” Teresa Czerwińska przyznała, że Ministerstwu Finansów znana jest skala problemu podatników z interpretacją przepisów podatkowych. Remedium na tę niedoskonałość systemu podatkowego ma być powołanie Rzecznika Praw Podatnika (dalej: „RPP”). A wszystko to w ramach strategii 3xP: Prostota, Przejrzystość i Przyjazność systemu, na który stawia resort.

Projekt z 2012 r.

Pomysł powołania RPP nie jest nowatorski. W 2012 r. został zgłoszony poselski projekt ustawy o Rzeczniku Praw Podatnika (druk 669 z 21 czerwca 2012 r.). Upadł on wówczas na wniosek Komisji Finansów Publicznych. W uzasadnieniu ówczesnego projektu RPP miał stać na straży praw podatnika. Było to determinowane skalą dysproporcji pomiędzy siłą działań organów skarbowych a możliwościami obrony, jakie posiadają podatnicy. Już wtedy dostrzegano więc patologię działań fiskusa i konieczność zabezpieczenia praworządności w procesie egzekwowania danin publicznych.

Marionetkowy urząd

Co ciekawe, pomysł powołania RPP to swego rodzaju strzał do własnej bramki. Według „Kierunkowych założeń nowej ordynacji podatkowej” z 24 września 2015 r., opracowanych przez Komisję Kodyfikacyjną Ogólnego Prawa Podatkowego, nie było potrzeby ujmowania w ordynacji podatkowej regulacji dotyczących funkcji Rzecznika Praw Podatników. Powołanie go prowadziłoby bowiem do powielania zadań i kompetencji należących do Rzecznika Praw Obywatelskich. Poza tym, jak słusznie zauważa Zbigniew Ofiarski w komentarzu krytycznie odnoszącym się do utworzenia urzędu kolejnego (obok Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Ubezpieczonych czy Rzecznika Praw Pacjenta) rzecznika, zawartym w „Uwagach do założeń nowej ordynacji podatkowej” z lutego 2015 r., „Mnożenie takich instytucji nie prowadzi do istotnej poprawy sytuacji różnych kategorii podmiotów”.

Koń trojański

Bez względu na to, czy urząd RPP będzie instytucją marionetkową, czy też nie, prawdziwym zagrożeniem jest to, że może się on stać wspomnianym we wstępie koniem trojańskim. Wiele zależy od tego, kto i w jakim trybie będzie powoływał osoby na stanowisko rzecznika. Według pierwotnego projektu z 2012 r. miał to robić sejm za zgodą senatu na wniosek marszałka sejmu lub grupy 35 posłów. Jeśli tryb ten zostanie zdublowany w nowym projekcie powołania instytucji RPP, to podatnikom pozostaną przynajmniej iluzoryczne nadzieje, że osoba na tym stanowisku będzie niezależna i neutralna. A można mieć co do tego uzasadnione wątpliwości.

Być sędzią w swojej sprawie

30 kwietnia 2018 r., wejdzie w życie Konstytucja Biznesu, czyli pakiet pięciu ustaw wprowadzających zmiany w prawie gospodarczym. W  jej skład wchodzi rządowy projekt ustawy o Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorstw (dalej: „RMŚP”) z 21 listopada 2017 r. (druk 2052). RMŚP ma stać na straży praw przedsiębiorców, w szczególności poszanowania zasad wolności działalności gospodarczej, pogłębiania zaufania przedsiębiorców do władzy publicznej oraz bezstronności i równego traktowania. Trudno jednak w możliwość spełnienia tych postulatów uwierzyć, bo rzecznika powołuje prezes Rady Ministrów na wniosek ministra właściwego ds. gospodarki. Ten sposób obsadzania urzędu sprawi, że przyszły rzecznik de facto powinien zostać wyłączony od udziału w sprawie – zgodnie z ideą instytucji wyłączenia pracownika lub organu. Jej treść wynika m.in. z art. 24 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania administracyjnego: „Pracownik organu administracji publicznej podlega wyłączeniu od udziału w postępowaniu w sprawie, w której jedną ze stron jest osoba pozostająca wobec niego w stosunku nadrzędności służbowej”. Tak samo stanowi art. 130 § 1 pkt 8 Ordynacji podatkowej, który nakazuje wyłączenie organu podatkowego z udziału w postępowaniu podatkowym, w którym stroną jest osoba pozostająca wobec organu w stosunku nadrzędności służbowej.

Kto odważy się ugryźć rękę, która ją karmi?

Nowe ustawodawstwo wykazuje tendencję do powoływania organów czy instytucji, które z założenia mają być neutralne i stać na straży praworządności, a tak naprawdę okazują się szpiegiem zrzuconym na tyły wroga. Przykładowo Rada ds. Przeciwdziałania Unikaniu Opodatkowania zgodnie z art. 119m Ordynacji podatkowej jest niezależnym organem, którego zadaniem jest opiniowanie zasadności zastosowania przepisów klauzuli obejścia prawa podatkowego. Czy możliwe jest zachowanie tej niezależności, jeśli radę powołuje minister właściwy ds. finansów publicznych, a na dodatek jej skład w prawie 1/4 tworzą osoby przez niego wskazane? Nawet projekt zmian dotyczący Polskiej Agencji Kosmicznej z 30 czerwca 2017 r. przewiduje, że jej prezesa powołuje minister właściwy ds. gospodarki spośród osób co prawda wyłonionych w drodze otwartego konkursu, ale po zasięgnięciu opinii Rady Agencji oraz ministra właściwego ds. gospodarki. Ten sam minister odwołuje również prezesa PAK, po zasięgnięciu opinii… samego siebie.

Kij i marchewka

Minister finansów, zapytana w styczniu 2018 r., o konkrety planu powołania Rzecznika Praw Podatnika, odpowiedziała, że jest jeszcze za wcześnie na podawanie szczegółów. Warto przywołać też jej krótką wypowiedź na inny temat podatkowy. Pytana o obiecywaną od dawna obniżkę VAT z 23% na 22%, stwierdziła: „Takie prace nie są prowadzone”. W marcu 2018 r., ministerstwo zadeklarowało, że do końca 2018 r., w sejmie zostanie złożony projekt nowej ordynacji podatkowej, w której ma się znaleźć instytucja Rzecznika Praw Podatnika.

Hasło powołania stojącego na straży praworządności marionetkowego rzecznika strzegącego dobra podatników jest niczym przysłowiowa marchewka. Brak obiecanej obniżki stawki najważniejszego dla obrotu gospodarczego podatku jest zaś kijem na podatnika, który musi ciągnąć wciąż tak samo ciężki wózek.

Autor: radca prawny Robert Nogacki

Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Sporo informacji, ale bez wpływu na waluty

Dane makroekonomiczne, informacje z banków centralnych, a nawet groźba eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie nie przełożyły się na wzrost zmienności na rynku walutowym. Wahania na głównych parach były w środę wyjątkowo małe.

Wczorajszy dzień był wypełniony istotnymi publikacjami. Poznaliśmy marcowe odczyty amerykańskiej inflacji, które pokazały silny wzrost dynamiki cen. Mieliśmy również okazję zapoznać się z “minutkami” z ostatniego posiedzenia FOMC, które potwierdziły optymistyczne nastawienie członków decyzyjnego skrzydła Rezerwy Federalnej względem perspektyw amerykańskiej gospodarki i wzrostu dynamiki cen w Stanach Zjednoczonych.

Z USA (a uściślając: z konta na Twitterze prezydenta USA) nadeszły również wieści o planowanych nalotach na Syrię, co – po ostatnich sankcjach – zostało zinterpretowane jako kolejne potwierdzenie zmian w relacjach USA z Rosją.

Pojawiła się także informacja o tym, iż przewodniczący Izby Reprezentantów, Paul Ryan nie będzie ubiegał się o reelekcję w listopadzie. Jego decyzja miała być  spowodowana brakiem zaufania do obecnej administracji oraz spadkiem szans Republikanów na uzyskanie większości w Izbie podczas wyborów w tym roku.

Oprócz tego wczoraj zakończyło się decyzyjne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej podczas której RPP utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, sugerując, że koszty kredytu jeszcze długo mogą pozostać stabilne.

Reakcja rynków finansowych na powyższe kwestie była różna – najbardziej wyraźne były spadki na amerykańskich parkietach, wywołane obawami o eskalację konfliktu w Syrii i “jastrzębią” oceną sytuacji członków FOMC, widoczną we wczorajszych “minutkach”. Reakcja rynku walutowego na wczorajsze informacje była jednak dość ograniczona, a główne pary zakończyły dzień na niemal niezmienionym poziomie, przez cały dzień pozostając w stosunkowo wąskich widełkach.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę osłabił się o 0,1%, wahając się w widełkach 4,18 – 4,20.

We wczorajszym przemówieniu we Frankfurcie, Mario Draghi z EBC optymistycznie wyrażał się o przyszłej dynamice płac i inflacji, które zgodnie z jego opinią mają rosnąć wraz z poprawą w gospodarce. Draghi zwrócił uwagę na napięcia handlowe między USA i Chinami, stwierdzając jednak, że nie obawia się, że ich wpływ na strefę euro będzie istotny. Podkreślił jednak, że w tym kontekście warto będzie obserwować wskaźniki sentymentu (które ostatnio rozczarowują właśnie w związku z obawami o wojnę handlową).

Dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej w krajach strefy euro mocno zawiodły oczekiwania. Dynamika produkcji w lutym spadła do najniższego poziomu od ośmiu miesięcy. Produkcja skurczyła się o 0,8% w porównaniu z poprzednim miesiącem, konsensus zakładał, że dynamika będzie bliska zeru. Dane przełożyły się na słabość wspólnej waluty.

Dziś po południu poznamy „minutki” z ostatniego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego (13:30). Oprócz tego, po raz kolejny w tym tygodniu przemawiać będzie Benoit Coeure z EBC.

GBP

Kurs GBP/PLN  w środę osłabił się o 0,3%, wahając się w widełkach 4,78 – 4,82. Wczoraj brytyjska waluta w relacji do ważonego koszyka walut na moment wzbiła się do najwyższego poziomu od czerwca 2016 r. Na przestrzeni ostatnich dni szterlingowi sprzyjały oczekiwania związane z podwyżką stóp procentowych w Wielkiej Brytanii, do której ma dojść podczas spotkania BoE w maju.

Na półtorej godziny przed południem kierunek uległ jednak odwróceniu: brytyjska waluta osłabiła się po publikacji rozczarowujących danych dotyczących produkcji przemysłowej. Dynamika produkcji w brytyjskich fabrykach spadła w lutym o 0,2% w porównaniu do poprzedniego miesiąca, podczas gdy konsensus spodziewał się, że w tym interwale czasowym wzrost wyniesie 0,2%.

USD

Kurs USD/PLN w środę osłabił się o 0,2%, wahając się w widełkach 3,38 – 3,39.

Zgodnie z oczekiwaniami dynamika cen w marcu w USA doświadczyła wyraźnego przyspieszenia. Inflacja CPI znalazła się na poziomie 2,4% w ujęciu rocznym, tym samym była najwyższa od roku. Inflacja bazowa również wzrosła, osiągając poziom 2,1% rocznie. Dobre dane inflacyjne w połączeniu z “jastrzębimi” minutkami ze spotkania FOMC utwierdzają nas w przekonaniu, że tempo zacieśniania polityki monetarnej w USA może być nieco szybsze niż sugerowałby ostatni “dot plot”.

Dziś poznamy informacje o cenach eksportowych i importowych w USA w marcu (14:30). Oprócz tego opublikowane zostaną również cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych w USA (14:30)

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 13:30 – “minutki” z ostatniego spotkania EBC
  • 14:15 – przemawia Benoit Coeure z EBC
  • 14:30 – indeks cen eksportowych i importowych w USA w marcu
  • 14:30 – cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych w USA
  • 18:00 – przemawia Jens Weidmann, prezes Bundesbanku
  • 21:00 – przemawia Mark Carney z BoE
  • 23:00 – przemawia Neel Kashkari z FOMC

Autor: Roman Ziruk, Ebury

Komentarz ZPP ws. tekstu rewizji dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników

Ambasadorowie państw członkowskich UE zaakceptowali kompromisowy tekst rewizji dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników (PWD – Posting Of Workers Directive 96/71/EC) wynegocjowany z Parlamentem Europejskim.

Tekst rewizji dyrektywy PWD uzgodniony w trilogach został zaakceptowany w COREPER I 11 kwietnia. W następnym kroku draft trafi do Parlamentu Europejskiego (EP) do finalnej adopcji – głosowanie w Komitecie Employment możliwe jest jeszcze w kwietniu, adopcja przewidziana jest najprawdopodobniej 21 czerwca.

Prace nad rewizją dyrektywy trwały ponad dwa lata od przedstawienia przez Komisję Europejską (KE) propozycji dotyczącej kształtu rewizji dyrektywy w marcu 2016 roku – 10 lat od przyjęcia dyrektywy. Rewizja dyrektywy jest jednym z elementów realizacji zapowiedzi postulatów Komisji Europejskiej o dążeniu do zrównania wynagrodzenia pracowników wykonujących tą samą pracę na terenie Wspólnoty – „Equal pay for equal work”, które wielokrotnie było powtarzane przez Prezydenta Komisji Europejskiej – Jean Claude Juncker’a w orędziach „State of the Union”, jak również przez Komisarzy Marianne Thyssen, czy Violetę Bulc.

Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP) włączył się w europejską dyskusję na temat delegowania pracowników we wrześniu 2017 roku przedstawiając stanowisko oraz potencjalne skutki wprowadzenia proponowanych zapisów na funkcjonowanie małych i średnich przedsiębiorstw wraz z organizacjami z 16 krajów. Podczas ponad 60 spotkań z Komisją Europejską, posłami do Parlamentu Europejskiego, a także innymi europejskimi organizacjami sektorowymi, pracodawców, a także małych i średnich przedsiębiorstw ZPP promował postulaty polskich przedsiębiorców wskazując na wpływ zapisów na funkcjonowanie m.in. europejskiego wspólnego rynku.

Mieliśmy przyjemność współpracować w Brukseli z think tankami – Bruegel, Globsec i ECIPE, komunikując gospodarcze potencjalne skutki wprowadzenia regulacji, a także z organizacjami eksperckimi takimi jak Inicjatywa Mobilności Pracy. Braliśmy udział w spotkaniach, przygotowywaliśmy materiały, w tym broszury wyjaśniające skutki wprowadzenia regulacji. Promowaliśmy je podczas spotkań i wydarzeń w Parlamencie Europejskim w Brukseli i Strasburgu – mówi Agata Boutanos, Dyrektor Przedstawicielstwa ZPP w Brukseli. – Wydarzenie zorganizowane 21 października przez Pana Profesora Zdzisława Krasnodębskiego i ZPP o Delegowaniu Pracowników i Pakiecie Mobilności w Parlamencie Europejskim było również początkiem naszej współpracy z organizacjami transportu na temat delegowania pracowników w sektorze – debaty, która nadal trwa – dodała.

Rewizja dyrektywy z 1996 roku wprowadza koncept delegowania długoterminowego, który oznacza, że po upływie 12 miesięcy lub 18 (jeśli wyrażona zostanie zgoda na przedłużenie o kolejne 6 miesięcy), pracownik będzie delegowany długoterminowo i będzie podlegał praktycznie wszystkim regulacjom prawa pracy obowiązującym w państwie przyjmującym.

Agencje pracy tymczasowej mają zagwarantować takie same warunki zatrudnienia dla pracownika delegowanego jak dla pracowników tymczasowych, wykonujących pracę w tym samym kraju. Dla transportu międzynarodowego regulacje zostaną ustalone osobno – w Pakiecie Mobilności procedowanym w tej chwili na poziomie Parlamentu Europejskiego i Rady. Czas na transpozycję dyrektywy na temat delegowania pracowników do prawa krajowego wynosi 2 lata od momentu wejścia w życie dyrektywy.

Proces prac nad rewizją dyrektywy dotyczącej delegowania pracowników wykazał, że polski lobbying w UE jest cały czas słaby. Brakuje nam aktywnych instytucjonalnych uczestników w Brukseli. Należy z tego wyciągnąć wnioski, tak aby aktywność lobbingowa i komunikacyjna polskiej strony była adekwatna do wielkości Polski w UE. Bardzo ważną regulacją z punktu widzenia polskich przedsiębiorców jest druga, tocząca się obecnie, część dyskusji na temat delegowania pracowników w transporcie międzynarodowym. Cały czas podejmujemy wysiłki, aby decyzja w tej sprawie była jak najmniej dotkliwa dla polskich transportowców – komentuje Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP.

Zmiana przepisów, polegająca na skróceniu obecnie obowiązującego okresu delegowania z 24 miesięcy do 12 (lub 18) jest niekorzystna z punktu widzenia polskich przedsiębiorców. Należy mieć nadzieję, że nie wpłynie to w sposób krytyczny na funkcjonowanie polskich firm na rynkach innych krajów wspólnoty. Jedną z konsekwencji będzie prawdopodobnie częstsza rotacja pracowników, poprzez skrócenie czasu delegowania.

Wykorzystanie sztucznej inteligencji w ochronie zdrowia budzi mniej obaw niż w innych branżach

Firma SAS przeprowadziła badanie dotyczące różnych podejść do sztucznej inteligencji. Respondenci najbardziej entuzjastycznie wypowiadali się na temat wykorzystania AI w ochronie zdrowia. Więcej obaw wiązało się z implementacją tej technologii w bankowości czy handlu detalicznym. Największy dyskomfort, w związku z rozwojem sztucznej inteligencji, budzi brak interakcji międzyludzkich.

(12 kwietnia 2018 r.) – Podczas badania SAS AI Research, respondentom przedstawiono scenariusze praktycznego wykorzystywania technologii sztucznej inteligencji w różnych branżach i sektorach gospodarki. Niespełna połowa badanych (47%) czuła się komfortowo, współpracując z firmami korzystającymi z AI. Mężczyźni (53%) częściej udzielali odpowiedzi twierdzących, niż kobiety (43%). Co ciekawe, badanie wykazało brak właściwego zrozumienia, jak działają algorytmy sztucznej inteligencji. Na pytanie o możliwość wytłumaczenia drugiej osobie problematyki AI, zaledwie 44% respondentów potwierdziło, że jest w stanie to zrobić.

Osoby biorące udział w badaniu wyraziły wątpliwość związaną z prywatnością. Tylko nieznacznie ponad jedna trzecia ankietowanych (35%) twierdzi, że ich dane osobowe wykorzystywane przez AI byłyby bezpiecznie przechowywane. Większy optymizm w tej kwestii wyraziły osoby poniżej 40 roku życia (42%), podczas gdy zaledwie 31% starszych respondentów nie było pewnych wysokiego poziomu bezpieczeństwa danych wrażliwych w AI.

Brak zrozumienia, czym jest sztuczna inteligencja stanowi główną przyczynę obaw związanych z jej wykorzystaniem. Konsumenci entuzjastycznie podchodzą do idei inteligentnych maszyn pod warunkiem, że są one wykorzystywane dla dobra ogółu. Pozytywne podejście do implementacji AI w ochronie zdrowia świadczy o tym, że oczekujemy namacalnych korzyści wynikających z zastosowania tej technologii  – mówi David Tareen, Menedżer ds. marketingu AI w SAS.

AI na sali operacyjnej

Uczestnicy badania SAS pozytywnie odnoszą się do przykładów wykorzystania sztucznej inteligencji do wsparcia lekarzy w opiece nad pacjentami. Aż 47% badanych stwierdziło, że czułoby się komfortowo w asyście AI nawet podczas operacji. Co ciekawe, większe zaufanie do inteligentnych maszyn na sali operacyjnej wykazali starsi respondenci (ponad połowa osób w wieku powyżej 40 lat), podczas gdy młodsi ankietowani byli bardziej sceptyczni (40%). Sześć na dziesięć osób byłoby w stanie zaakceptować wykorzystanie danych pochodzących z urządzeń wearables, takich jak  Apple Watch czy Fitbit, do przygotowywania zaleceń medycznych.

Sztuczna inteligencja w bankowości

Badanie wykazało ograniczone zaufanie do wykorzystania technologii AI w kontaktach z klientami w finansach i bankowości. Jedyny wyjątek stanowił monitoring pod kątem oszustw i innych potencjalnych zagrożeń. Wykorzystanie sztucznej inteligencji do automatyzacji tych procesów akceptuje 59% respondentów. Respondenci byli najmniej przychylni wdrożeniom AI na potrzeby  udzielania rekomendacji dotyczących zarządzania kartami kredytowymi. Ankietowani wyrazili zdecydowaną niechęć odnośnie udostępniania swojej historii kredytowej.

AI w sklepowym koszyku

Jeszcze większy sceptycyzm odnotowano w przypadku zastosowania sztucznej inteligencji w sektorze retail. Zaledwie 44% respondentów byłoby skłonnych udostępnić informacje o swojej lokalizacji w celu spersonalizowania procesu zakupów, a tylko 36% grupy badawczej chciałoby dokonywać zakupów przy użyciu smartfonów, bez obecności kasjerów. Odpowiedzi respondentów rozkładają się niemal po równo w pytaniu o wykorzystywanie przez sklepy danych historycznych na potrzeby personalizacji oferty zakupowej (49% czuje się z tym komfortowo, natomiast 51% nie chce, aby ich dane były wykorzystywane w ten sposób).

***

Badanie SAS AI Research zostało przeprowadzone na grupie 500 Amerykanów w przedziale wiekowym 18-70+, w marcu 2018 roku.