Inwestycje infrastrukturalne dynamicznie ruszyły

Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek
Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek

Produkcja sprzedana przemysłu wzrosła w lutym 2018 r. o 7,4 proc. r/r, a produkcja budowlano-montażowa wzrosła o 31,4 proc. – podał GUS.

Od czerwca 2017 r. produkcja budowlano-montażowa rośnie w dwucyfrowym tempie. Początek 2018 r., mimo zimy, jest imponujący – wzrost powyżej 30 proc. r/r. Od 2008 r. ponad 30-procentowy wzrost zdarzył się tylko raz, w styczniu 2012 r., gdy finalizowaliśmy przygotowania do Euro2012.

Szczególnie silnie rośnie produkcja w firmach specjalizujących się we wznoszeniu obiektów inżynierii lądowej i wodnej – w lutym o 65 proc. r/r. Od czerwca 2017 r. dynamika w tym dziale produkcji budowlano – montażowej była cały czas ponad 20-procentowa. Oznacza to, że wreszcie ruszyły inwestycje infrastrukturalne, w tym przede wszystkim finansowane z funduszy unijnych. To bardzo dobra wiadomość dla polskiej gospodarki, której wzrost będzie mógł się opierać nie tylko na spożyciu indywidualnym, ale także na inwestycjach publicznych.

Gdyby zechciały do tego dołączyć inwestycje przedsiębiorstw, to wreszcie mielibyśmy szanse na stabilny rozwój w dłuższej perspektywie. Trudno zakładać, że dynamika inwestycji firm może być porównywalna z inwestycjami publicznymi, ale niezbędny jest nam wzrost minimum o 10-12 proc.

Wysoka dynamika produkcji budowlano-montażowej to z jednej strony bardzo pozytywna informacja, ale ma ona też swoje cienie. Gwałtowny wzrost popytu na materiały budowlane nie pozostanie bez wpływu na wzrost ich cen, a tym samym na koszty inwestycji. Widać to już po dwóch pierwszych miesiącach br., kiedy ceny produkcji budowlano-montażowej przyspieszyły (rosną szybciej niż ceny produkcji przemysłowej). Nie jest to jeszcze problem, ale publiczni zleceniodawcy formując warunki przetargów, a szczególnie przedsiębiorcy biorący udział w tych przetargach muszą brać pod uwagę sytuację rynkową i możliwość silniejszych wzrostów cen surowców i materiałów. Dobrze bowiem, aby nie powtórzyła się sytuacja bankructw firm budowlanych, a ona aby nie skutkowała pogorszeniem sytuacji na rynku pracy. Warto, aby obie strony – publiczna i prywatna – wzięły pod uwagę te ryzyka.

Przemysł w lutym 2018 r. też wykazał wzrost, co prawda nieco wolniejszy niż w styczniu, ale i tak po 2. miesiącach br. dynamika produkcji przemysłowej jest wyższa niż w całym 2017 r. (8 proc. vs 106,6 proc.). Branże, które decydują o tym wzroście, to przede wszystkim producenci-eksporterzy (m.in. maszyny i urządzenia, wyroby z metali, urządzenia elektryczne, meble). W defensywie ciągle jest natomiast górnictwo.

Dwa miesiące nowego roku, to zbyt krótko, aby jednoznacznie potwierdzić sam trend w przemyśle i budownictwie, a przede wszystkim jego siłę. Jeśli rząd będzie wprowadzał regulacje w kształcie, który zwiększa niepewność działalności gospodarczej (np. projekt ustawy o jawności życia publicznego), będzie wprowadzał w przestrzeń publiczną ogólne, wyrywkowe informacje o generalnych zmianach w Kodeksie pracy, co już istotnie zwiększyło niepewność wśród przedsiębiorców, ograniczał działalność gospodarczą poszczególnych sektorów gospodarki (np. handel), to pewnie trudno będzie utrzymać te dobre wyniki z początku roku.

Komentarz dr Małgorzaty Starczewskiej-Krzysztoszek, głównej ekonomistki Konfederacji Lewiatan

Novaturas zadebiutuje na GPW w Warszawie i Nasdaq w Wilnie 21 marca

Novaturas, największy operator turystyczny w krajach bałtyckich, od 21 marca 2018 r. będzie spółką notowaną równolegle na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i Nasdaq w Wilnie.

Debiut Novaturas na giełdach w Warszawie i Wilnie poprzedziła oferta publiczna akcji Spółki o łącznej wartości ponad 22 mln EUR (ok. 93 mln zł). Była to tym samym pierwsza znacząca oferta publiczna na Litwie od 2010 r., a zarazem pierwsze IPO przeprowadzane równolegle w Polsce, na Litwie i w Estonii.

Oferta ostatecznie objęła 2.104.648 akcji, tj. 27% istniejących akcji Spółki. Inwestorom indywidualnym przydzielono 121.902 akcje, które stanowią 5,8% wszystkich akcji oferowanych. Zapisy złożone przez inwestorów indywidualnych zostały zredukowane o ok. 40%.

Łączna kapitalizacja Spółki, biorąc pod uwagę ostateczną cenę oferowanych akcji, czyli 10,5 EUR (i jej równowartość w polskich złotych, tj. 44,13 zł), wynosi 82 mln EUR (ok. 345 mln zł).

Linas Aldonis, dyrektor generalny Novaturas
Linas Aldonis, dyrektor generalny Novaturas

– Debiut Novaturas na giełdach w Warszawie i w Wilnie to niezwykle ważne wydarzenie dla naszej spółki. Jesteśmy obecni na rynku już od ponad 18 lat – początki Novaturas sięgają 1999 r. W 2004 r. zdobyliśmy pozycję największego touroperatora w krajach bałtyckich, którą od tego czasu skutecznie umacniamy. Teraz, po 18 latach ciągłego wzrostu, wchodzimy na giełdy w Warszawie i w Wilnie, dzięki czemu Novaturas stanie się jeszcze bardziej wiarygodnym partnerem dla naszych klientów oraz partnerów biznesowych i finansowych. Traktujemy nasz debiut jako początek długookresowej współpracy z lokalnymi i zagranicznymi inwestorami – powiedział Linas Aldonis, dyrektor generalny Novaturas.

– Naszym strategicznym celem jest utrzymanie pozycji lidera na atrakcyjnym rynku turystycznym Litwy, Łotwy i Estonii. Dążymy do dalszego zwiększania skali działalności, utrzymując jednocześnie wysokie wskaźniki rentowności. Dynamiczny wzrost przedsprzedaży na tegoroczny sezon letni, szczególnie w porównaniu do i tak bardzo dużego zainteresowania ofertami typu first minute przed rokiem, utwierdza nas w przekonaniu, że wyniki 2018 roku będą bardzo dobre zarówno pod względem sprzedaży, rentowności, jak i generowania gotówki. Nasz model biznesowy charakteryzuje się wysokimi przepływami operacyjnymi i niskimi nakładami inwestycyjnymi. Nie inwestujemy w aktywa trwałe, takie jak hotele, samoloty czy biura, lecz skupiamy się na podstawowej działalności, a wypracowywanymi zyskami regularnie dzielimy się z akcjonariuszami. Novaturas to zatem unikalne połączenie spółki wzrostowej i dywidendowej – dodał Linas Aldonis.

Zwrot nadpłaty z tytułu podatku od nieruchomości

Trybunał Konstytucyjny zdecydował, że organy podatkowe w swoich interpretacjach wadliwie uznawały za budowle część obiektów budowlanych stanowiących w rzeczywistości budynki. W wyniku błędnego kwalifikowania kategorii nieruchomości zobowiązane podmioty ponosiły straty finansowe.

Orzeczenie TK stanowi więc podstawę do dochodzenia przez podatników nienależnie pobranej nadpłaty od podatku od nieruchomości (w niektórych przypadkach – wraz z oprocentowaniem nadpłaty liczonym od dnia jej powstania).

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zapadł 13 grudnia 2017 r. (sygn. akt SK 48/15). Sentencja orzeczenia wskazuje na niezgodność art. 1a ust. 1 pkt 2 Ustawy z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (Dz.U. z 2017 r., poz. 1785 i 2141) z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej w zakresie, w jakim umożliwia uznanie za budowlę obiektu budowlanego, który spełnia w rzeczywistości kryteria budynku.

Trybunał Konstytucyjny, rozstrzygając kwestię kwalifikacji obiektów budowlanych w kontekście odprowadzanego od nich podatku od nieruchomości, jednoznacznie przeciwstawił się interpretacjom przepisów prawa dokonywanym przez polskie organy podatkowe. W ocenie Trybunału czynności tych organów, które uznawały część obiektów budowlanych za budowle, były nieuprawnione i działały na szkodę podatników. Ponadto TK zdecydował, że jeżeli podmiot odprowadzał podatek od budowli, choć obiekt spełniał definicję budynku, jest uprawniony do złożenia wniosku o zwrot nadpłaty za lata 2012–2017.

Budynek nie jest budowlą – Trybunał odwołał się do zasady in dubio pro tributario

Omawiany wyrok został wydany przez Trybunał Konstytucyjny w następstwie wniesienia skargi kasacyjnej, której podstawą było wykazanie, że organy podatkowe w sposób nieuprawniony dokonują zawyżenia zobowiązań do zapłaty należnego podatku od nieruchomości. Skarżąca spółka wywodziła, że jest to wynikiem wadliwego zastosowania do obiektów wyczerpujących definicję budynku zasad określania wysokości zobowiązania podatkowego jak dla budowli. W wyniku takiego działania organów podmiot narażany był na bezzasadne zwielokrotnienie należnej kwoty podatku. Zgodnie bowiem z obowiązującymi przepisami budynki są opodatkowane od powierzchni, podczas gdy budowle podlegają dwuprocentowemu podatkowi od wartości. Strata dla podatnika w przypadku nieprawidłowego zakwalifikowania jego obiektu jest więc oczywista.

Rozpatrując sprawę, Trybunał Konstytucyjny sprzeciwił się opisywanym działaniom organów podatkowych i stwierdził stanowczo, że jeżeli obiekt budowlany wypełnia wszystkie przesłanki kwalifikujące go jako budynek, to nieuprawnione jest uznawanie go za budowlę przy zastosowaniu innych kryteriów niż ustawowe. Błędna w ocenie Trybunału była interpretacja organów podatkowych, które kwalifikowały budynki jako budowle ze względu na przeznaczenie tych obiektów (np. kontenery telekomunikacyjnie czy gazowe). Powodowało to niezasadne zwiększanie zobowiązań finansowych po stronie podatnika.

Dotychczasowa praktyka organów podatkowych oraz sądów administracyjnych zakładała, że występowanie ustawowych cech świadczących o zakwalifikowaniu obiektu budowlanego jako budynku nie stanowiło kryterium decydującego, choć powinno. Kwestie istotne – takie jak trwałość związania z gruntem, wydzielenie z przestrzeni za pomocą przegród, posiadanie fundamentów czy dachu – musiały ustępować wielokrotnie przesłankom funkcjonalnym niezrozumiałym dla podatników. Organy bowiem, aby uznać obiekt za budynek, stosowały dodatkowe kryteria, np. możliwość wejścia osób do środka obiektu, do czego nie były uprawnione.

Omawianym wyrokiem Trybunał Konstytucyjny przeciwstawił się bezprawnemu działaniu na szkodę podatnika. Uzasadnił również, że przestrzeganie zasady in dubio pro tributario jest warunkiem koniecznym zapewnienia podmiotom zobowiązanym niezbędnego poziomu bezpieczeństwa prawnego. Fakt, że w tej sprawie Trybunał uznał za niezbędne skorzystanie z zasady rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych na korzyść podatników, powinien wpłynąć na decyzje organów podatkowych rozpoznających sprawy z zakresu ustalania wymiaru podatku nie tylko od nieruchomości.

Uprawnienia podatnika po ogłoszeniu wyroku – żądanie zwrotu nadpłaty

Analiza stanu faktycznego oraz utrwalonej praktyki wskazuje, że w wielu przypadkach, choć formalnie w sprawie powoływano się na wszystkie elementy definicji niezbędne do uznania obiektu budowlanego za budynek, organy podatkowe oceniały obiekty jako budowle – po to, by naliczyć wyższy podatek od nieruchomości. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie tylko wyznacza kierunki prawidłowej interpretacji skarżonego przepisu oraz rozumienia definicji budynków i budowli, lecz także przyznaje pokrzywdzonym podatnikom prawo do wystąpienia z żądaniem o zwrot nadpłaty w podatku od nieruchomości lub prawo wznowienia postępowania przez uprawnione podmioty.

Istotne konsekwencje dla przedsiębiorców ma ustalenie, czy podmiot posiadający obiekty wypełniające definicję budynku rozliczał się według większego podatku przewidzianego dla kategorii budowli. Jeżeli bowiem podmioty zobowiązane uiściły zawyżony podatek od nieruchomości, mogą wystąpić o zwrot nadpłaty. Uprawnienie to wynika z art. 74 Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (Dz.U. z 2017 r., poz. 201). Natomiast art. 78 § 5 pkt 1 Ordynacji podatkowej wskazuje, że w przypadku złożenia wniosku o zwrot nadpłaty w terminie 30 dni od dnia wejścia w życie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego podatnikowi przysługuje także kwota oprocentowania nadpłaty liczona od dnia jej powstania.

Warto zaznaczyć, że wyrok w opisywanej sprawie został ogłoszony w Dzienniku Ustaw RP 27 grudnia 2017 r., pod pozycją 2432. Data ogłoszenia jest niezmiernie istotna dla podatników, którzy chcą skorzystać ze swoich praw.

Podatnik ma prawo wznowić postępowanie

Następnym uprawnieniem zainteresowanych podatników wynikającym z wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest możliwość złożenia wniosku o wznowienie postępowania. Dotyczy to prawomocnie zakończonego postępowania zarówno przed organem podatkowym (w tym wypadku termin wynosi 30 dni od momentu ogłoszenia wyroku Trybunału), jak i w sprawie sądowoadministracyjnej (tu termin na skargę wynosi 3 miesiące od dnia wejścia w życie orzeczenia).

W zaistniałej sytuacji podatnicy, którzy posiadają obiekty budowlane, powinni wnikliwie przeanalizować, czy w ich przypadku nie doszło do nienależytego ustalenia i pobrania podatku od nieruchomości. Może im to przynieść, podobnie jak w omawianej sprawie, wymierne korzyści finansowe. Szybkość działania podatników może również skutkować, zgodnie z wykładnią Trybunału, zwrotem podatku wraz z odsetkami od dnia jego zapłaty za lata ubiegłe.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Podstawową zasadą podatku VAT jest jego neutralność. NSA po raz kolejny przypomniał o tym fiskusowi

W pogoni za pieniędzmi fiskus jest gotów odgryźć własny ogon – dla zaspokojenia fiskalnego apetytu Minister Finansów chciał odmówić jednej z gmin prawa do odliczenia naliczonego podatku VAT. Na szczęście sądy po raz kolejny powstrzymują zapędy MF, przypominając o naczelnych zasadach prawa.

13 lutego 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Ministra Finansów od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, który przychylił się do skargi jednej z gmin na interpretację indywidualną tego ministra. Gmina nie zgadzała się z odebraniem jej prawa do odliczenia podatku naliczonego z faktur VAT dokumentujących poniesione przez nią wydatki inwestycyjne oraz wydatki bieżące na budowę i utrzymanie infrastruktury wodno-kanalizacyjnej (I FSK 2297/15).

O co chodziło?

Gmina jest czynnym podatnikiem podatku od towarów i usług. Zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym do jej zadań należy zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty związanych z zaopatrzeniem w wodę, kanalizacją, usuwaniem i oczyszczaniem ścieków komunalnych, utrzymaniem czystości i porządku oraz urządzeń sanitarnych (Dz. U. z 2017 r., poz. 1875, art. 7 ust. 1 pkt 3). Właśnie w celu realizacji tego zadania gmina dokonywała sukcesywnych zakupów towarów i usług dla rozbudowy infrastruktury wodno-kanalizacyjnej. Dodatkowo ponosiła – i w przyszłości również będzie ponosić – wydatki na bieżące jej utrzymanie. Administrowanie infrastrukturą powierzyła Komunalnemu Zakładowi Budżetowemu (dalej „KZB”) i za jego pośrednictwem pobiera pożytki, m.in. opłaty za doprowadzanie wody i odprowadzanie ścieków. KZB odprowadza z tego tytułu należny podatek VAT.

Pytanie o prawo do odliczenia VAT

Zdaniem gminy jej prawo do odliczenia podatku naliczonego z faktur VAT dokumentujących wydatki na budowę oraz utrzymanie infrastruktury wodno-kanalizacyjnej nie podlegało wątpliwości. Nim dokonała jednak odliczenia, w marcu 2015 r. wystąpiła do Ministra Finansów o wydanie interpretacji indywidualnej o zakres przysługującego jej prawa, w tym o zasady dotyczące okresów rozliczeniowych dokonywania odliczeń w świetle art. 86 ust. 10 i 13 ustawy o VAT (Dz. U. z 2017 r., poz. 1221).

Stanowisko ministra

Minister Finansów stwierdził, że nabycie towarów i usług dla realizacji powierzonych gminie zadań, którym w tym przypadku była inwestycja sanitarna, nastąpiło z zamiarem ich wykorzystywania w zakresie niepodlegającym opodatkowaniu. W związku z tym gmina nie dokonywała nabycia z przeznaczeniem do prowadzenia działalności gospodarczej w rozumieniu ustawy o VAT (art. 15 ust. 2) – a skoro tak, to w świetle art. 15 ust. 1 tej ustawy nie spełniła przesłanki bycia podatnikiem VAT. Spełnia je natomiast Komunalny Zakład Budżetowy, samodzielnie świadcząc usługi stanowiące działalność gospodarczą opisaną w art. 15 ust. 2. Gminie nie przysługuje więc prawo do odliczenia naliczonego podatku VAT, bo infrastruktura wodno-kanalizacyjna nie służyła jej nigdy do prowadzenia działalności gospodarczej. Inaczej w przypadku KZB, któremu gmina infrastrukturę tę przekazała.

VAT powinien obciążać konsumpcję, a nie podatników

Zaskoczona taką interpretacją Ministra Finansów gmina wezwała go do usunięcia naruszenia prawa, ale ten podtrzymał swoje stanowisko. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Rzeszowie, który przyznał rację gminie.

WSA stwierdził, że choć gmina oraz jej zakład budżetowy są odrębnymi podatnikami VAT, a więc zakupów towarów i usług generujących podatek naliczony dokonał jeden podmiot, a związanych z działalnością gospodarczą czynności opodatkowanych dokonuje inny, to nie oznacza to, że nastąpiło zerwanie istniejącego pomiędzy tymi działaniami związku. „W niniejszej sprawie więzi organizacyjno-prawne łączące gminę z jej zakładem budżetowym są tak silne i ścisłe, że na użytek rozliczenia podatku VAT naliczonego i należnego w związku z przedmiotową inwestycją, należy je traktować jak jeden organizm. Tylko przy takiej konstrukcji technicznoprawnej możliwa jest pełna realizacja zasady neutralności podatku VAT, który powinien obciążać konsumpcję a nie podatników (…)” – orzekł sąd w uzasadnieniu wyroku (I SA/Rz 730/15).

Zasada neutralności podatku VAT

WSA w Rzeszowie potwierdził, że pomiędzy gminą a jej zakładem budżetowym istnieje specyficzna relacja, co doprowadziło do pominięcia na gruncie podatku od towarów i usług jednego z etapów obrotu. Sąd zwrócił uwagę, że przy zastosowaniu tylko zasady tożsamości podmiotowej stron czynności podlegającej opodatkowaniu podatnik zostałby pozbawiony prawa do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego, a prawo to stanowi podstawę konstrukcyjną podatku od towarów i usług. „Pozbawienie (…) możliwości odliczenia podatku naliczonego podważałoby podstawową zasadę podatku VAT jaką jest zasada neutralności” – podsumował sąd, przychylając się do skargi gminy. Stanowisko gminy i WSA podzielił Naczelny Sąd Administracyjny, oddalając 13 lutego 2018 r. wniesioną w tej sprawie skargę kasacyjną Ministra Finansów.

Uroboros fiskus

Warto przypomnieć, że minister właściwy ds. finansów publicznych jest w art. 13 § 2b Ordynacji podatkowej wprost wymieniony jako organ podatkowy (Dz. U. z 1997 r., poz. 926 z późn. zm.). Organami podatkowymi są także wójt, burmistrz i prezydent miasta (art. 13 § 1 Ordynacji podatkowej), którzy zgodnie z Ustawą z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2017 r., poz. 1875 z późn. zm.) są organami wykonawczymi gminy. Cóż, w dążeniu do uszczelnienia systemu VAT i załatania dziury w kieszeni Skarbu Państwa fiskus chyba się zagubił.

Kiedy jeden organ podatkowy walczy tak zaciekle o pieniądze z innym organem podatkowym, we wszystkich możliwych instancjach i drogach zaskarżenia, to można mieć obawy, jak bardzo zdeterminowany jest fiskus w starciu z niebędącym przedstawicielem Skarbu Państwa zwykłym podatnikiem.

W potocznej frazeologii wąż, który zjada własny ogon, zwany jest uroborosem. Jest symbolem nieracjonalnego zachowania i działania na własną szkodę – ciesząc się z chwilowej poprawy sytuacji, koniec końców doprowadza się do całkowitej klęski.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Placemaking, czyli jak wykreować miejsce, które przyciągnie tłumy

Większa uwaga skupiona na człowieku i jego dobrym samopoczuciu, spełnianiu jego potrzeb i oczekiwań to obecnie kluczowe czynniki, którymi kierują się miejscy planiści tworząc nowe przestrzenie w miastach na całym świecie. Czego jednak potrzebujemy, aby wykreować miejsce, które przyciągnie do siebie ludzi? W najnowszym raporcie „Miejsca, nie powierzchnie – placemaking w nieruchomościach”, eksperci JLL zwracają uwagę, że tzw. miastotwórczość to niekończący się proces, który wymaga kreatywności i otwartości na zmianę.

„Współczesne miasta charakteryzuje proces ciągłego doskonalenia i dążenia do podnoszenia jakości życia. Ten trend dotyczy również budynków komercyjnych, a w szczególności tych pełniących funkcję biurową lub handlową. Już teraz widzimy, że kompleks biurowy lub galeria handlowa wraz ze swoim najbliższym otoczeniem mogą wytworzyć wokół siebie społeczność oraz zbudować markę atrakcyjnego miejsca spotkań. Kluczem do sukcesu jest przestrzeganie kilku zasad”, tłumaczy Jan Jakub Zombirt, Dyrektor, Dział Doradztwa Strategicznego, JLL.

  1. Otwarci na zmiany

Nasze potrzeby, jako mieszkańców miasta, pracowników czy konsumentów, a także trendy w architekturze – to wszystko podlega ciągłym zmianom. Widać to dobrze na przykładzie nowoczesnych budynków biurowych w Polsce, które pomimo że zaczęły powstawać znacznie później niż ich zachodnioeuropejskie odpowiedniki, zdążyły już przejść pewną ewolucję filozofii ich projektowania. Podczas gdy udział powierzchni handlowych i usługowych w budynkach biurowych powstałych w latach 1995-2005 wynosił około 10%, obecnie deweloperzy zmieniają swoje nastawienie – obiekty wybudowane po 2005 r. charakteryzują się wskaźnikiem na poziomie 15%.

„Znaczące zmiany zachodzą również w kontekście oczekiwań najemców biur. Nowoczesne kompleksy biurowe to dziś znacznie więcej niż tylko miejsce do pracy. To ważne narzędzie w strategii employer brandingowej firmy, które niejednokrotnie decyduje, czy dany kandydat przyjmie ofertę zatrudnienia, a dotychczasowy zespół będzie chciał kontynuować swoją przygodę z pracodawcą. Dzisiejsi pracownicy mają bowiem coraz większe oczekiwania dotyczące miejsca pracy oraz tego, jakie dodatkowe korzyści ono oferuje”, dodaje Mateusz Polkowski, Dyrektor Działu Badań Rynku i Doradztwa, JLL.

Praca w atrakcyjnej wizualnie części miasta, z dostępem do bogatej oferty usługowo-rozrywkowej oraz w dobrze zaprojektowanym otoczeniu, o którym mówi się także w mediach społecznościowych, to jeden z miękkich czynników zyskujących na znaczeniu, w szczególności dla tzw. Millenialsów.

  1. Zaspokoić ciekawość

Czasem, aby wzbudzić powszechne zainteresowanie, wystarczy jeden znakomity pomysł, jak np. MiniRondeel – odpowiedzialna społecznie farma drobiu w amsterdamskiej dzielnicy biurowej Zuidas. Ale działania mające na celu stworzenie nowego miejsca powinny rozpocząć się jeszcze przed początkiem właściwej budowy i być kontynuowane również w jej toku. Można to osiągnąć poprzez np. zbudowanie tarasu obserwacyjnego, jak to uczynili deweloperzy warszawskich biurowców Generation Park i Varso, bądź też poprzez zaproszenie zorganizowanych wycieczek do zwiedzania placu budowy.

„Umiejętność wykreowania pozytywnego szumu wokół danej lokalizacji, również w mediach społecznościowych, z pewnością zwiększy jej rozpoznawalność oraz rozbudzi społeczną ciekawość nowego projektu. Ważne jest, aby już na etapie projektowania włączyć do procesu liderów społeczności lokalnej. Pozwolenie mieszkańcom okolicy na wniesienie najciekawszych pomysłów sprawi, że będą się oni czuli docenieni i emocjonalnie związani z projektem. Im szybciej zostaną zaangażowani lokalni liderzy, którzy uruchomią marketing szeptany, tym lepiej”, komentuje Jan Jakub Zombirt.

  1. Otwarte dla wszystkich

Bez wątpienia te miejsca, które są otwarte na rozmaite społeczności, mają największy potencjał. Z takiego założenia wyszła łódzka firma Virako, która prowadzi rewitalizację trzeciego co do wielkości zespołu fabrycznego w Łodzi, czyli dawnych zakładów Monopolu Wódczanego z 1902 roku. To tutaj powstanie Monopolis, nowoczesny kompleks łączący funkcje biznesowe z rekreacyjnymi. Trzy biurowce o powierzchni ponad 24 tys. mkw. pozwolą na stworzenie około 2 500 miejsc pracy, z kolei bogata oferta kulturalna i usługowa bez wątpienia zainteresuje mieszkańców miasta. W kompleksie znajdzie się przedszkole, świetlica środowiskowa dla okolicznych dzieci, basen, teatr, liczne restauracje, galeria wystawiennicza i muzeum poświęcone historii zakładów dawnego Polmosu.

„Przygotowując się do startu prac w Monopolis zależało nam, aby było to miejsce otwarte na wszystkich. Pełne zieleni i stref relaksu, ale też sprzyjające spędzaniu wolnego czasu. Monopolis ma pomóc też w zrównoważonym rozwoju śródmieścia, ma inspirować i ma być miejscem tętniącym życiem. Będzie to projekt, jakiego Łódź jeszcze nie miała”, tłumaczy Krzysztof Witkowski, prezes Virako.

Kompleks już na tym etapie budzi emocje mieszkańców. Jeszcze przed rozpoczęciem budowy w zabytkowym otoczeniu organizowane były liczne wydarzenia kulturalne przyciągające łodzian. Wystawy, koncerty, czy spektakle teatralne wywołały zainteresowanie projektem i przyniosły efekt oczekiwania na ukończenie inwestycji. 

  1. Atrakcyjne, czyli jakie?

Dowiedziono, że niektóre elementy przestrzeni, bardziej niż inne, wpływają na ożywienie danego miejsca. Należą do nich obiekty wodne, takie jak fontanny, strumienie, czy stawy, wokół których ludzie chętnie się gromadzą, a także zagospodarowane tereny zielone oraz miejsca, w których można usiąść. Te ostatnie są szczególnie popularne, jeśli zapewniają dobre punkty do obserwacji innych ludzi. W tym przypadku świetnie sprawdzają się formy kaskadowe, amfiteatry oraz inne budowle wyrastające ponad poziom otoczenia. Otwarta przestrzeń powinna także być zaplanowana w sposób elastyczny, umożliwiający organizowanie sezonowych atrakcji typu pop-up, czyli np. tymczasowych boisk, food trucków, czy wystaw plenerowych. Oczywiście kluczowe jest również, aby deweloper stworzył wokół budynku wysokiej jakości środowisko dla pieszych. Jednak kreowanie nowego miejsca to niekończący się proces, który z pewnością nie dobiega końca wraz z oddaniem projektu do użytku.

Przestrzeń, która ma przyciągnąć do siebie ludzi, wymaga ciągłej opieki, dużej dozy kreatywności i organizowania wydarzeń, dzięki którym miejsce będzie żyło również po godzinie 17 i w weekendy. Wiele zależy też od tego, czy obserwujemy naszych gości i reagujemy na ich zmieniające się potrzeby. O danym miejscu możemy powiedzieć, że spełnia swoją miastotwórczą rolę wtedy, kiedy zwykli ludzie przejmują kontrolę nad daną przestrzenią i zachowują się w niej swobodnie. O to chodzi w placemakingu”, podsumowuje Jan Jakub Zombirt.

Nowe rozporządzenie MŚ przyczyni się do ograniczenia nieprawidłowości w prowadzeniu transportu odpadów

Nowe zasady transportowania odpadów porządkują dotychczasowe regulacje dotyczące ich przewozu i uzupełniają luki prawne. Według Stena Recycling wprowadzone przez Ministerstwo Środowiska zmiany zwiększą transparentność i poprawią bezpieczeństwo transportu odpadów.

Rozporządzenie Ministra Środowiska, które weszło w życie 24 stycznia 2018 roku, wprowadziło kilka istotnych zmian pozwalających na uściślenie przepisów dotyczących przewożenia odpadów. Nowe zasady dotyczą zarówno środków i sposobu transportu, właściwego oznakowania, jak też posiadania dokumentów potwierdzających rodzaj i pochodzenie przewożonych odpadów.  

Istotną zmianą jest możliwość jednoczesnego transportowania odpadów niebezpiecznych z innymi frakcjami (tzw. „innymi niż niebezpieczne”). Warunkiem jest ich zabezpieczenie, w celu uniemożliwienia wzajemnego kontaktu. Jako wyjątek potraktowano materiał zmieszany, przewożony do zagospodarowania (przetwarzania) w tym samym procesie.

– Dzięki tym zmianom można w efektywniejszy sposób planować transporty odpadów do instalacji oraz optymalizować koszty logistyki – mówi Dominika Groblewska ze Stena Recycling. Odpady, w myśl nowych przepisów, powinny być przygotowane w taki sposób, aby uniemożliwiać ich rozprzestrzenianie się poza środki transportu oraz zapewnić im ochronę przed oddziaływaniem czynników atmosferycznych – dodaje ekspert.

Inne kluczowe zmiany to m.in. wprowadzenie wymogu stosowania oznakowania samochodów przewożących odpady tablicami ostrzegawczymi (z napisem „ODPADY”). Dotychczas praktykowane przez niektóre firmy znakowanie pojazdów transportujących materiał tablicami z literą „A” będzie miało zastosowanie tylko przy przewozie transgranicznym. Ważnym punktem rozporządzenia jest również nałożenie na przewoźnika obowiązku posiadania dokumentu określającego rodzaj transportowanych odpadów oraz dane zlecającego transport.

– Nowe przepisy usprawniają identyfikację środków transportu przewożących odpady. Powinno to ułatwić kontrole obrotu materiałem a co za tym idzie, zdecydowanie ograniczyć nieprawidłowości w prowadzeniu przewozu odpadów – stwierdza Dominika Groblewska ze Stena Recycling.

Nowe zasady nie dotyczą podmiotów, które nie mają obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów lub przewożą frakcje inne niż niebezpieczne w ilości nieprzekraczającej 100 kg. – Podobne rozwiązanie zawierają przepisy ADR. Ponadto nowe przepisy określają m.in. w jaki sposób przygotowywać materiał do transportu oraz wprowadzają konieczność posiadania dokumentacji określającej rodzaj i ilość przewożonych odpadów. Pozostawiają jednak margines dla przedsiębiorstw, które nie są objęte ewidencją odpadów lub przewożą niewielkie ilości materiałów – stwierdza Dominika Groblewska z Stena Recycling.

Rozporządzenie stanowi stosunkowo długo oczekiwany akt wykonawczy do art. 24 ust. 7 Ustawy z dnia 14 grudnia 2012 r o odpadach (Dz. U. z 2013 r. poz. 21, z późn. zm.).

e-Xim IT zadebiutuje na NewConnect

e-Xim IT, firma wdrożeniowa i dostawca innowacyjnych rozwiązań w zakresie Cyfrowej Transformacji, Rozwoju Aplikacji i Zarządzania Usługami, w drugiej połowie roku planuje zadebiutować na rynku NewConnect.

Działalność e-Xim IT obejmuje usługi wdrożeniowe, w ramach których eksperci Spółki zapewniają całościową implementację rozwiązania w środowisku klienta, począwszy od analiz przedwdrożeniowych oraz konsultacji, poprzez instalację i szkolenia, kończąc na późniejszym, niejednokrotnie wieloletnim, wsparciu i rozwoju.

Firma specjalizuje się w systemach informatycznych wspierających proces Cyfrowej Transformacji przedsiębiorstw oraz wspomagających, zgodnie z filozofią DevOps, redukcję bądź eliminację ograniczeń w procesie wytwórczym aplikacji.

W ramach obszaru Zarządzania Usługami, Spółka oferuje rozwiązania umożliwiające efektywne zarządzanie procesami wsparcia w organizacjach oraz wspomagające adaptację modelu usługowego w przedsiębiorstwach, w oparciu o standard rynkowy ITIL®.

e-Xim IT wykorzystuje oprogramowanie największych globalnych producentów. Głównym partnerem, z którym w 2016 roku nawiązano strategiczne partnerstwo, jest CA Technologies – światowy lider w obszarze Digital Transformation i Application Delivery.

Branża IT, a także oczekiwania i potrzeby firm w tym obszarze dynamicznie się zmieniają. Cyfrowa transformacja rodzi określone wymagania, dlatego też i my stawiamy na intensywny rozwój, zarówno pod kątem kompetencji zespołu, jak i poszczególnych obszarów działalności. Chcemy podjąć działania, które wzmocnią naszą pozycję na rynku i uczynią nas podmiotem jeszcze bardziej konkurencyjnym – mówi Marcin Chmiela, Wiceprezes Zarządu e-Xim IT.

Z usług e-Xim IT korzystają zarówno światowe korporacje, jak i dynamicznie rozwijające się polskie przedsiębiorstwa. Wśród klientów Spółki można wymienić największe firmy m.in. z branży finansowej, ubezpieczeniowej, telekomunikacyjnej czy paliwowej oraz spółki zagraniczne.

Według wstępnych wyników, w 2017 roku Spółka uzyskała przychody netto na poziomie 6 190 908,83  zł,  z czego 55,44% przyniósł obszar Application Delivery, podczas gdy Service Management odpowiadał za 29,57%. Koszty działalności operacyjnej wyniosły 5 801 247,94 zł, natomiast zysk netto kształtował się na poziomie 453 071,03 zł.

GreenWay Polska podaje cennik ładowania samochodów elektrycznych

Największa w Polsce sieć ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych – firma GreenWay Polska – ogłasza wprowadzenie opłat za korzystanie z jej infrastruktury. Nowe stawki są przejrzyste, a system naliczania opłat oparty jest o kilowatogodziny (kWh). Jeżeli wszystkie prace przygotowawcze przebiegną pomyślnie, cennik zacznie obowiązywać od 7 maja 2018 roku.

greeway_100_km_za_mniej_niz_11_zlotychPodstawową jednostką rozliczeniową w cenniku Greenway są kWh. Dzięki temu rozliczenie usługi jest powiązane z ilością energii, jaką otrzymuje klient i która następnie jest wykorzystana do napędzania samochodu.

– Przystępując do określania naszego cennika zapytaliśmy naszych klientów, jaki jest optymalny sposób rozliczeń – mówi Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska. – Zdecydowana większość z nich opowiedziała się z kilowatogodzinami. Dzięki temu kierowca płaci dokładnie za to, co zużywa i co jest mu potrzebne do poruszania się „elektrykiem”.

Ile i za co zapłacimy

Koszt jednej kWh dla stałych klientów sieci został określony na 1,89 zł w przypadku ładowania prądem stałym i mocą do 50 kW oraz 1,19 zł kWh przy ładowaniu prądu zmiennego z mocą do 22 kW. Stawki te  uwzględniają wysokie koszty technologii szybkiego ładowania, utrzymania stacji oraz obsługi klienta, dlatego są  wyższe niż koszty ładowania w domu.

– Niebagatelne znaczenie ma zdecydowanie krótszy czas ładowania, niż w przypadku ładowania samochodu ze zwykłego gniazdka w domu – podkreśla Rafał Czyżewski. – Naładowanie akumulatorów na przejechanie 100 km na naszych stacjach zajmuje mniej niż 30 minut, zamiast kilku godzin w przydomowym garażu. Nasze ładowarki są dostępne na trasach i w dogodnie położonych lokalizacjach, takich jak centra handlowe, zatem umożliwiają dłuższe podróże, a GreenWay wciąż się rozbudowuje. Klienci mogą również liczyć na całodobowe wsparcie naszych pracowników, co jest wysoko przez nich oceniane.

Zaproponowane stawki dla usług szybkiego ładowania są jednymi z najniższych w Europie i plasują się poniżej europejskiej średniej, wynoszącej 2,36 zł / kWh dla szybkiej ładowarki i 1,98zł / kWh dla stacji półszybkiej.

Większa dostępność

W cenniku Greenway pojawiła się też dodatkowa pozycja, czyli opłata za minuty przyłączenia do stacji po przekroczeniu pewnego czasu ładowania. Dla ładowania szybkiego prądem stałym naliczana będzie po 45 minutach, a dla ładowania prądem zmiennym – po 180 minutach. Stawka tej opłaty wynosi 0,40 zł za każdą minutę ponad wyznaczony limit. Jej wprowadzenie ma na celu zwiększenie dostępności ładowarek dla kolejnych użytkowników.

– Bardzo zależy nam, aby z naszych stacji ładowania mogło skorzystać jak najwięcej użytkowników aut elektrycznych – wyjaśnia Rafał Czyżewski. – Dlatego chcemy motywować naszych klientów, aby po zakończeniu procesu ładowania udostępnili stanowisko kolejnym kierowcom. Z przeprowadzonych przez nas analiz wynika, że zdecydowana większość sesji ładowania kończy się przed upływem tego czasu.

Oszczędnie, wygodnie, międzynarodowo

Przy przyjętych stawkach i typowym sposobie ładowania samochodu elektrycznego (czyli głównie w nocy, przy wykorzystaniu niskich taryf, sporadycznie na stacjach szybkiego ładowania), koszt przejechania 100 km wyniesie 10,9 zł, co jest równoznaczne z 2,4 litrami paliwa. Usługa szybkiego ładowania jest zwykle uzupełnieniem dla ładowania samochodu w warunkach domowych lub na stacjach wolnego ładowania. Szybkie ładowanie ma miejsce w większości przypadkach jedynie w sytuacji, gdy kierowca chce przejechać dłuższy dystans w ciągu dnia. Z deklaracji klientów Greenway wynika, że jedynie 30% potrzeb związanych z ładowaniem ma być w przyszłości zaspokajanych na stacjach publicznych – w tym w części na stacjach szybkich, a w 70% w trakcie postoju samochodu w nocy.

Co ważne, sieć GreenWay nie ogranicza się jedynie do Polski. Każdy z jej klientów może – w cenie obowiązującej na polskim rynku – korzystać z 30 szybkich ładowarek sieci znajdujących się w Słowacji, a  dzięki porozumieniom roamingowym z największymi operatorami GreenWay zapewnia swoim klientom dostęp do ponad 4.5 tys. stacji na terenie Europy. Do tej pory korzystanie z roamingu nie było możliwe, jednak wprowadzenie opłat automatycznie otworzy drzwi do Europy. Wystarczy karta GreenWay, a przemieszczanie się samochodem elektrycznym nawet poza Polskę będzie bardzo proste.

Proste płatności i specjalna aplikacja

Aby móc korzystać z usług ładowania na stacjach GreenWay niezbędne jest zarejestrowanie się użytkownika w systemie operatora. Inicjacja ładowania na stacji odbywa się przy pomocy karty RFID lub aplikacji. Płatność za skorzystanie z usług będzie odbywać się w bardzo prosty i automatyczny sposób z wykorzystaniem kart płatniczych przypisanych do konta użytkownika. Zgodnie z badaniami taki sposób jest preferowany przez większość klientów sieci.

Dodatkowo GreenWay rozpoczyna udostępnianie swoim klientom Portalu Kierowcy i Klienta, które umożliwią lokalizowanie najbliższej stacji, śledzenie w czasie rzeczywistym jej stanu, przeglądu historii swoich ładowań i rozliczeń.

Ostatnie prace przez wdrożeniem

Wprowadzenie cennika planowane jest na 7 maja br. Obecnie trwają ostateczne prace przygotowawcze związane z uruchomieniem rozliczeń. Ważnym elementem prac jest także ciągłe podnoszenie jakości funkcjonowania sieci Greenway, a w szczególności w zakresie niezawodności sieci.

– Zdajemy sobie sprawę jak istotna jest jakość świadczonych usług dla naszych klientów. Dlatego opłaty zostaną wprowadzone, kiedy będziemy mieli całkowitą pewność, że nasza sieć funkcjonuje bez żadnych zakłóceń – mówi Rafał Czyżewski.

Coraz więcej stacji

W tym roku spółka zamierza zainstalować co najmniej 60 kolejnych szybkich stacji ładowania, co oznacza, że ich liczba w całym kraju zbliży się do 100. Do 2020 roku GreenWay planuje instalacje łącznie 200 stacji ładowania samochodów elektrycznych, w tym 10 ultraszybkich i 135 szybkich. W miejscach o zwiększonym zapotrzebowaniu na usługi ładowania zostaną zainstalowane magazyny energii, które skrócą czas oczekiwania na ładowanie, a także zmniejszą obciążenie sieci energetycznej w godzinach szczytu. Dzięki temu spółka wspiera realizację celu, jakim jest milion elektrycznych aut na polskich drogach do roku 2025.

Inwestorzy czekają na spotkanie FED

Bieżący tydzień dostarczy inwestorom wielu wrażeń, m.in. będzie kilka istotnych decyzji banków centralnych oraz poznamy wiele ważnych informacji makroekonomicznych ze świata.

Brak istotnych informacji sprawił, że dolar amerykański, funt brytyjski i euro w ubiegłym tygodniu podlegały bardzo niewielkim wahaniom kursu. Większe ruchy można było zaobserwować na innych walutach – byliśmy świadkami deprecjacji dolara kanadyjskiego, australijskiego i nowozelandzkiego. Cierpiały one z powodu osłabienia sentymentu względem ryzykownych aktywów. Spośród walut emerging markets największych strat z tego właśnie powodu doświadczyła lira turecka, pogorszenie sentymentu nie sprzyjało jednak również złotemu.

Zmienność na głównych parach powinna jednak powrócić, tym razem na fali wiadomości związanych z bankami centralnymi. W tym tygodniu inwestorzy czekają na spotkanie decyzyjnego skrzydła Rezerwy Federalnej.  Oprócz wspomnianego spotkania FOMC, Bank Anglii, Bank Rezerwy Nowej Zelandii oraz banki centralne Rosji oraz Brazylii opublikują decyzje dotyczące polityki pieniężnej.

PLN

Ubiegły tydzień przyniósł osłabienie złotego w relacji do głównych walut. Najwięcej strat złoty odnotował w relacji do silniejszego funta brytyjskiego. Za słabość polskiej waluty z ostatniego tygodnia oprócz odwrotu od ryzyka odpowiadają m.in. czynniki krajowe – w szczególności pogorszenie sentymentu związane z odsunięciem w czasie oczekiwań względem działań Rady Polityki Pieniężnej. Znaczenie – zwłaszcza dla osłabienia złotego w parze z dolarem amerykańskim – miała słabość kursu EUR/USD z drugiej części tygodnia.

Sile złotego pod koniec tygodnia nie sprzyjał również odczyt krajowej inflacji opublikowany przez GUS. Dynamika cen spadła z poziomu 1,9% w styczniu do 1,4% w lutym. Ekonomiści oczekiwali, że inflacja spadnie, jednak nie spodziewali się, że ów spadek będzie aż tak głęboki (oczekiwali na odczyt rzędu 1,7% rocznie). PLN reagował na dane ze względu na fakt, iż niższa dynamika cen wspiera stanowisko banku centralnego, który ewidentnie nie kwapi się do rychłych podwyżek stóp procentowych. Ostatnie komentarze płynące z ust członków Rady Polityki Pieniężnej potwierdzają, że stopy procentowe powinny pozostać stabilne w tym, a możliwe, że nawet w kolejnych latach.

W bieżącym tygodniu poznamy kilka odczytów z krajowej gospodarki, wśród nich m.in. dynamikę produkcji przemysłowej i inflację PPI, uwaga inwestorów powinna jednak skupiać się przede wszystkim na publikacjach zagranicznych i spotkaniach banków centralnych.

GBP

W tym tygodniu inwestorzy ponownie skupią się na brytyjskiej polityce monetarnej. Okazją ku temu będzie czwartkowe spotkanie Banku Anglii. W naszej opinii spotkanie mogłoby przełożyć się na umocnienie brytyjskiej waluty, jeśli MPC potwierdzi, że kolejna podwyżka stóp procentowych nadejdzie podczas spotkania w maju. Obecnie rynki wyceniają taką ewentualność na 60%.

Bieżący tydzień będzie wyjątkowo obfity w istotne publikacje z brytyjskiej gospodarki. Najważniejszymi informacjami, jakie poznamy będą: wtorkowy raport o inflacji, środowe dane z rynku pracy i czwartkowa decyzja BoE. To właśnie te wydarzenia (oprócz informacji dotyczących Brexitu) mają największą szansę wpłynąć na kurs brytyjskiej waluty.

EUR

Niemal zupełny brak istotnych informacji ze strefy euro w ubiegłym tygodniu przełożył się na spadek zmienności na głównej parze. Bieżący tydzień również nie będzie obfity w dane istotne dla wspólnej waluty. Euro powinno reagować przede wszystkim na informacje napływające z banków centralnych USA i Wielkiej Brytanii.

USD

Ostatni raport inflacyjny z USA był w pełni zgodny z oczekiwaniami, tym samym uwaga rynków krótko po publikacji skupiła się na czymś innym. Mianowicie: na zwolnieniu sekretarza stanu, Rexa Tilersona, który przez wielu oceniany był jako “łagodząca” siła w administracji Trumpa. Reakcją inwestorów na jego odejście był wzrost awersji do ryzyka, co można było zaobserwować na rynku akcji i surowcowym. Zmiana miała również umiarkowany wpływ na amerykańską walutę.

Wzrost stóp procentowych w USA w nadchodzącym tygodniu jest w pełni wyceniany przez rynek. Tym samym uwaga inwestorów skupi się na komunikacji banku centralnego. Konkretnie, na tzw. “dot plot”, czyli graficznym przedstawieniu oczekiwań członków FOMC względem przyszłych stóp procentowych oraz projekcjach makroekonomicznych banku centralnego. Spodziewamy się, że oczekiwania członków FOMC względem podwyżek stóp procentowych w krótkim terminie powinny wzrosnąć, co mogłoby wzmocnić USD w tym tygodniu.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Polska nadal poza 20 najbezpieczniejszych krajów Europy w rankingu bezpieczeństwa sieciowego. Cryptominery podkopujące moc obliczeniową komputerów w firmach nadal stanowią zagrożenie

Polska znalazła się wśród bardzo niebezpiecznych miejsc pod względem ataków hakerów. Nasz kraj jest dopiero na 22 pozycji w Europie – informują analitycy firmy Check Point Software Technologies. Hakerzy coraz częściej wykorzystują tzw. cryptominers, wykorzystujące nawet 65% mocy obliczeniowej procesorów w naszych komputerach. 

Polska nadal poza 20 najbezpieczniejszych krajów Europy w rankingu bezpieczeństwa sieciowego– Pozycja Polski jest nadal odległa od ideału. Nasz kraj znajduje się poza pierwszą 20 najbardziej bezpiecznych (22) w rankingu europejskim, uzyskując przy tym indeks zagrożeń równy 42,7 pkt. Oznacza to, że aktywność hakerów skierowana przeciwko polskim firmom i użytkownikom indywidualnym utrzymuje się na wysokim poziomie. Zagrożeniem są Cryptominery, podkopujące moc obliczeniową komputerów w firmach – podkreśla Wojciech Głażewski, dyrektor zarządzający firmy Check Point w Polsce.

Według danych Check Point 42% organizacji na całym świecie zostało zainfekowanych tym, złośliwym oprogramowaniem. Najbezpieczniejszym krajem w lutym ponownie okazał się  Lichtenstein (10,4 punktu w indeksie zagrożeń). Na kolejnych pozycjach znalazły się Cypr (28,9) oraz Norwegia (29,3). Najbardziej zagrożonymi państwami są obecnie Estonia (76,8) oraz Macedonia (76).

W najnowszym raporcie przedstawiono m.in. najpopularniejsze na świecie złośliwe oprogramowanie wykorzystywane przez hakerów. Badaczom Check Pointa udało się wykryć aż trzy różne warianty cryptominers. Podczas gdy Coinhive utrzymał pierwsze miejsce, infekując nawet jedną piątą organizacji na całym świecie, Cryptoloot awansował na drugie miejsce po podwojeniu globalnej infekcji z 7% w styczniu do 16% w lutym. Zestaw Rig Exploit Kit zajął trzecie miejsce, a jego zakres infekcji osiągnął 15% wszystkich organizacji.

W Polsce sytuacja nieznacznie się różni: najpopularniejszym typem malware jest kampania malvertisingowa Roughted, która awansowała z trzeciej na pierwszą pozycję. Na drugim miejscu ulokował się światowy lider – Coinhive; z kolei podium zamyka Necrus, będący jednym z największych botnetów na świecie.

– W ciągu ostatnich czterech miesięcy w dalszym ciągu rośnie rozpowszechnienie malware’u wykorzystywanego do kopania kryptowalut. To uporczywe zagrożenie nie tylko spowalnia pracę komputerów i serwerów, ale po penetracji sieci przez tych agentów, mogą one być również wykorzystane do wykonywania innych złośliwych czynów. Dlatego niezwykle ważne jest aby przedsiębiorstwa stosowały wielowarstwową strategię bezpieczeństwa cybernetycznego, która chroni zarówno przed istniejącymi rodzinami złośliwego oprogramowania, jak i nowymi zagrożeniami. – twierdzi Maya Horowitz, kierownik Threat Intelligence Group w Check Point Software Technologies.

Od ostatnich czterech miesięcy, tzw. „cryptomining malware” jest stale rosnącym zagrożeniem dla organizacji, ponieważ wciąż jest bardzo lukratywnym narzędziem dla przestępców. Oprócz spowolnienia pracy komputerów i serwerów, ma możliwość wykonywania innych szkodliwych działań po wejściu do systemu. Kluczowe znaczenie ma to, aby organizacje dysponowały rozwiązaniami zabezpieczającymi przed nowymi, zakrojonymi na szeroką skalę i szybko przemieszczającymi się atakami cybernetycznymi piątej generacji.