Aż 2/3 Polaków sądzi, że nie wejdziemy do strefy euro przez najbliższą dekadę

Najnowsze badanie AKCENTY, firmy zajmującej się obsługą walutową firm, wykazało, że 65% Polaków nie spodziewa się wejścia Polski do strefy euro i przyjęcia wspólnej waluty w ciągu najbliższych 10 lat. Prawie 29% twierdzi wręcz, że nigdy do niej nie przystąpimy. Tylko blisko co trzeci Polak sądzi, że do strefy euro wstąpimy w najbliższej dekadzie.

Ogólnopolskie badanie[1] przeprowadzone przez dom badawczy SW Research, na zlecenie instytucji płatniczej AKCENTA, pokazało, że Polacy raczej sceptycznie patrzą na perspektywy wejścia Polski do strefy euro w najbliższych latach. Przeszło, co trzeci badany (34,8%) wskazał, że spodziewa się, że nasz kraj przyjmie wspólną walutę w ciągu najbliższej dekady. W ocenie 23,7% najprawdopodobniej nastąpi to w okresie od 11 do 20 lat, natomiast, co dziesiąty (9,7%) spodziewa się, że Polska w Eurolandzie znajdzie się najwcześniej za 21 do 30 lat, a według 3,1% może to potrwać jeszcze dłużej. Jednocześnie aż 28,7% Polaków sądzi, że Polska nigdy nie wejdzie do strefy euro. – Zapytaliśmy Polaków o ich przewidywania, a nie chęć wejścia do strefy euro. To dwie zupełnie inne sprawy i ten punkt widzenia jest dla nas, jako firmy zajmującej się wymianą walut i obsługą transakcji w nich, bardzo ważny, podobnie jak dla naszych klientów, którymi są głównie firmy eksportowe i importowe – komentuje Radosław Jarema, dyrektor polskiego oddziału AKCENTY.

Wykres 1.

wejście do strefy EUR

Euro w pakiecie

Do strefy euro przystąpiło na razie 19. z 28. państw członkowskich Unii Europejskiej. Najmłodszymi członkami Eurolandu są kraje bałtyckie. Wspólną walutę w 2011 r. przyjęła Estonia, w 2014 r. Łotwa i w 2015 r. Litwa. Przystąpienie do strefy jest częścią „pakietu” unijnego, który kraje przyjmują wraz z członkostwem. We wspólnotowej historii były jednak przypadki uzyskiwania przez państwa klauzuli „opt-out”, która umożliwia odstąpienie od określonej sfery polityki UE, np. kwestii zastąpienia waluty krajowej przez euro. Taką opcję wyboru zapewniły sobie m.in. Dania i Wielka Brytania. Pozostałe 6. krajów, które przyjęły zapisy o wejściu do obszaru euro, ale wciąż mają lokalne waluty, to poza Polską, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Rumunia, Szwecja i Węgry.

Jak zaznacza ekspert AKCENTY, bycie członkiem strefy euro nie jest tożsame z możliwością posługiwania się tą walutą. – W Europie są państwa, które nie należą do strefy euro, ani nawet do Unii Europejskiej, a posługują się wspólną walutą. Te kraje to Czarnogóra, Kosowo, Watykan, Monako, San Marino i Andora. Euro używane jest także na terytoriach zależnych krajów należących do UE, np. na francuskiej Martynice – wymienia Radosław Jarema z AKCENTY.

Komu z euro po drodze, a komu nie?

W zeszłorocznym badaniu Eurobarometru Polska była jednym z trzech krajów, którego większość obywateli opowiedziało się przeciwko przyjęciu euro. Tak wskazało w naszym kraju 55% badanych. Wyższy odsetek negatywnego stosunku do wprowadzenia wspólnej waluty zanotowano jedynie w Szwecji (62%) i Czechach (70%).[2] Szwedzi od dawna deklarują, że nie chcą w swoim kraju euro – zadecydowali tak m.in. w narodowym referendum w 2003 r. W pozostałych krajach członkowskich zdania na temat przyjęcia wspólnej waluty są różne. – Jako firma mająca oddziały także w Czechach, Rumunii i na Węgrzech mamy dość dobry ogląd na stosunek do wspólnej waluty w tych krajach. W Czechach, premier Andrej Babiš jest niechętny euro i wprost powiedział, że jego rząd tą kwestią się nie zajmie. Rumunia z kolei nie chce śpieszyć się z dołączeniem do Eurolandu. Według rumuńskiego Ministra Spraw Zagranicznych, Teodora Meleșcanu, jego kraj spełnia formalne warunki i mógłby nawet jutro wejść do strefy euro, jednak celem jest „pełna konwergencja”, na której osiągnięcie Rumunia przeznaczyła sobie czas do 2022 r. Nie śpieszą się także Węgry, co zadeklarował węgierski minister gospodarki Mihály Varga. Euro prawdopodobnie nie prędko pojawi się, więc w którymkolwiek z tych krajów – podaje ekspert AKCENTY i dodaje, że to ważna informacja dla polskich eksporterów i importerów. Lokalnymi walutami posługuje się spora część najważniejszych polskich partnerów handlowych, w tym aż dwa kraje z pierwszej trójki – Wielka Brytania i Czechy, odbierające za prawie 13% naszego eksportu towarów. Przewalutowania to dla firm handlujących z zagranicą dodatkowy koszt. Do tego dochodzi jeszcze ryzyko kursowe. Wahania notowań mogą istotnie wpłynąć na końcową kwotę transakcji czy kontraktu i tym samym na marżę firmy. Jednak i na to są rozwiązania, oferta obsługi transakcji walutowych dla przedsiębiorstw jest coraz większa, a firmy znajdą ją nie tylko w bankach, ale i w wyspecjalizowanych w tym segmencie usług instytucjach płatniczych. – Handel międzynarodowy i operowanie walutami w przedsiębiorstwie jest już dużo prostsze i tańsze niż kiedyś. Zawsze warto jednak na tym polu szukać oszczędności i być na bieżąco z ofertą rynkową, bo na razie nic nie zapowiada, aby ten problem szybko spadał z barków przedsiębiorców – podsumowuje Radosław Jarema z AKCENTY.

[1] Badanie zostało zrealizowane na zlecenie instytucji płatniczej AKCENTA w dniach 12.02-14.02.2018 przez agencję SW RESEARCH metodą wywiadów on-line (CAWI) na panelu internetowym SW Panel. W ramach badania przeprowadzono 1024 ankiet z Polakami powyżej 18 roku życia.

[2] https://ec.europa.eu/info/news/eurobarometer-majorities-four-newer-eu-member-states-are-favour-introducing-euro-2017-may-12_en.

J.W. Construction podsumowuje wyniki za 2017 rok

Bardzo dobra kondycja branży nieruchomości w Polsce w 2017 roku ma swoje odzwierciedlenie również w wynikach Spółki J.W. Construction Holding S.A., która w analizowanym okresie odnotowała przychody netto ze sprzedaży w wysokości 404 mln zł. Spółka w 2017 roku znalazła nabywców na łącznie 1819 lokali, czyli o 15% więcej niż w roku 2016. Zysk netto Grupy wyniósł blisko 26 mln zł.

Małgorzata Szwarc-Sroka, Członek Rady Nadzorczej J.W. Construction Holding S.A. nadzorujący Pion Ekonomiczny i Biuro Relacji Inwestorskich ocenia wyniki Grupy:

2017 rok był bardzo udany i pracowity dla J.W. Construction Holding S.A.. Nie tylko kontynuowaliśmy szeroki front prac rozpoczęty w latach ubiegłych, w tym przede wszystkim naszej flagowej inwestycji Bliska Wola, ale także rozpoczęliśmy budowę luksusowego apartamentowca w Szczecinie – Hanza Tower, kolejnych etapów osiedla mieszkaniowego Nowe Tysiąclecie w Katowicach i domów szeregowych Villa Campina w Ożarowie Mazowieckim. W Warszawie otworzyliśmy pierwszy aparthotel Varsovia Apartamenty Jerozolimskie, którym zarządzamy. Jest to początek realizacji zapowiadanej wcześniej strategii związanej z budową i zarządzaniem aparthotelami, bowiem w planie są następne obiekty tego typu.

Wkroczyliśmy również w nowy dla nas obszar inwestycji magazynowych, przygotowując się do zagospodarowania części posiadanych gruntów pod budowę parków logistycznych. Spółka poza dywersyfikacją sektorową prowadzi również dywersyfikację geograficzną, m.in. powiększyła swój bank gruntów o tereny w Gdańsku, Poznaniu i Krakowie, tym samym, rozszerzając swoją działalność na kolejne miasta Polski.

Przychody netto ze sprzedaży J.W. Construction Holding S.A. w 2017 roku były równe 404 mln zł. Zysk brutto ze sprzedaży wyniósł 104 mln zł, a zysk operacyjny 48 mln zł. Spółka odnotowała zysk netto w wysokości blisko 26 mln zł.

Dobre wyniki są głównie konsekwencją przekazań mieszkań z zakończonych w ubiegłym roku inwestycji, przede wszystkim mieszkalnego etapu C Bliskiej Woli (481 lokali) oraz osiedla Zielona Dolina II etap I (321 lokali) w Warszawie. Łącznie w 2017 roku Grupa prowadziła projekty obejmujące budowę 16 inwestycji łącznie na 4 448 lokali, z tego ponad 70% znajdowało się w aglomeracji warszawskiej – komentuje Małgorzata Szwarc-Sroka.

W maju i listopadzie 2017 roku Spółka wyemitowała obligacje o łącznej wartości nominalnej 164 mln zł. Środki pozyskane z emisji obligacji przeznaczone zostały na rozwój działalności Spółki, w tym finansowanie wydatków związanych z przygotowaniem projektów deweloperskich oraz zakupem gruntów.

Plany Spółki J.W. Construction na 2018 rok

W tym roku Spółka planuje rozpocząć realizację ostatniego etapu osiedla Bliska Wola na prawie 1500 lokali, które stanowić będzie zakończenie tego flagowego projektu. W przypadku uzyskania pozwoleń na budowę Grupa rozpocznie także inne warszawskie i trójmiejskie inwestycje. Spółka kontynuuje również realizację inwestycji rozpoczętych w latach poprzednich na prawie 3500 lokali położonych w aglomeracji warszawskiej, Szczecinie, Trójmieście i Katowicach.

Inwestycje aparthotelowe

W 2017 roku w Warszawie Spółka otworzyła pierwszy aparthotel Varsovia Apartamenty Jerozolimskie. Otwarcie Varsovia Apartamenty Kasprzaka w Warszawie odbędzie się w połowie 2018 roku, a w kolejnych latach powstaną następne aparthotele m.in. w rejonie ulic Pileckiego i Puławskiej w Warszawie oraz przy ul. Spokojnej  w Gdyni.

Grupa Energa wyniki za 2017 rok

EBITDA wyniosła 2,2 mld zł, a przychody 10,5 mld zł

Wyższa produkcja, dystrybucja i sprzedaż energii elektrycznej. Wyższe przychody, zysk netto i wynik EBITDA. W 2017 roku Energa w warunkach bardzo silnej konkurencji osiągnęła lepsze wyniki we wszystkich Liniach Biznesowych.

W 2017 roku Energa aktywnie realizowała zadania zawarte w strategii rozwoju. EBITDA Grupy wzrosła do 2,160 mld zł – to wynik o 133 mln wyższy niż w 2016 roku. Przychody wzrosły o 353 mln zł do 10,534 mld zł. Natomiast wynik netto wyniósł 789 mln zł, aż o 642 mln zł więcej niż w 2016 roku.

Nakłady inwestycyjne wyniosły w ub. roku 1,402 mld zł, z czego najwięcej, tj. 1,247 mld zł, Energa wydała na inwestycje w Linii Biznesowej Dystrybucja. Dzięki temu Grupa m.in. przyłączyła blisko 52 tys. nowych klientów (ma ich już ponad 3 mln),  wybudowała i zmodernizowała 3 718 km linii wysokiego, średniego oraz niskiego napięcia i przyłączyła do sieci 32 MW nowych źródeł OZE. Dodatkowo, Energa pozyskała na dogodnych warunkach 250 mln euro z Europejskiego Banku Inwestycyjnego na modernizacje sieci dystrybucyjnych. Spółka planowo realizowała przygotowania do rozpoczęcia w 2018 roku budowy nowego bloku Ostrołęka C, który rozszerzy w przyszłości krajowy potencjał wytwórczy i wzmocni bezpieczeństwo polskiego systemu elektroenergetycznego. Program optymalizacji zarządzania i ograniczania kosztów spowodował wzrost efektywności i zoptymalizował alokację środków na cele budujące wartość całej organizacji.

– Tak dobre wyniki uzyskane w 2017 roku są potwierdzeniem tego, że właściwie zaplanowaliśmy i zrealizowaliśmy zadania przewidziane na minione 12 miesięcy. W warunkach silnej presji ze strony konkurencji i ograniczeń regulacyjnych potrafiliśmy poprawić wyniki we wszystkich liniach biznesowych. Dbałość o stały rozwój naszych usług i wzbogacanie oferty o innowacyjne rozwiązania pozwoliły nam przekroczyć liczbę 3 milionów klientów. Wiarygodność i sprawność w działaniu dały nam możliwość pozyskania na atrakcyjnych warunkach dodatkowego zewnętrznego finansowania. Te środki posłużą dalszemu unowocześnianiu sieci dystrybucyjnej, aby poprawiać niezawodność i ciągłość dostaw energii – podkreśla Alicja Barbara-Klimiuk, p.o. prezesa Zarządu. – Poprawa naszych wyników z kwartału na kwartał i wyższa kapitalizacja spółki w 2017 roku zostały bardzo dobrze odebrane przez inwestorów. Energa otrzymała pozytywne rekomendacje analityków, potwierdzające, że jest podmiotem odpowiedzialnie zarządzanym i stabilnym– dodaje Jacek Kościelniak, wiceprezes ds. finansowych.

W 2017 roku Linia Biznesowa Dystrybucja tradycyjnie utrzymała najważniejszą pozycję w budowie wyniku Grupy. Odpowiadała za prawie 80 proc. zysku Energi. EBITDA Linii wyniosła 1,723 mld zł (1,720 mld zł rok wcześniej). Przychody w 2017 roku były wyższe od analogicznego okresu roku poprzedniego o 6 proc. Wpływ na wzrost przychodów miał wzrost średniej stawki dystrybucyjnej (o blisko 5 proc.) oraz wyższy wolumen dystrybuowanej energii elektrycznej (o 2 proc.). Na wynik Dystrybucji pozytywnie wpłynął także wzrost marży dystrybucyjnej i korzystna struktura sprzedaży usług. Wynik Linii obciążyły natomiast m. in. wyższe koszty podatku od nieruchomości i koszty OPEX. Poziom wskaźnika SAIDI był wyższy od roku poprzedniego o 55 proc., a wskaźnika SAIFI wyższy o 7 proc. Pogorszenie wskaźników było efektem katastrofalnych w skutkach nawałnic, które miały miejsce w sierpniu 2017 roku oraz orkanów Ksawery i Grzegorz. Na obszarze obsługiwanym przez Energę, po sierpniowym kataklizmie dostępu do energii elektrycznej nie miało niemal 180 tys. odbiorców. Około tysiąca stacji transformatorowych (SN/nN) wymagało naprawy lub częściowej odbudowy. W naprawianiu szkód i przywracaniu dostaw energii brało udział 150 brygad, a straty były skutecznie i maksymalnie szybko usuwane. Sieć dystrybucyjna Energi Operatora była ubezpieczona, dlatego część strat została zrekompensowana z wypłat odszkodowania.

Udział Linii Biznesowej Wytwarzanie w EBITDA Grupy wyniósł w 2017 roku 18 proc. EBITDA Wytwarzania wyniosła 398 mln zł, o ponad jedną czwartą więcej niż rok wcześniej. Jej wzrost wynikał głównie z większych przychodów ze sprzedaży praw majątkowych oraz regulacyjnych usług systemowych. Produkcja energii elektrycznej w aktywach wodnych była wyższa o 26 proc., a w aktywach wiatrowych o 27 proc. Na dobre wyniki wpłynął także wzrost cen sprzedaży energii elektrycznej przez Elektrownię Ostrołęka. Aktywa wytwórcze Grupy wyprodukowały w 2017 roku o ok. 335 GWh energii elektrycznej, czyli o ok. 8 proc. więcej niż rok wcześniej.

Linia Biznesowa Sprzedaż wypracowała w 2017 roku 85 mln zł EBITDA, czyli 4 proc. wyniku całej Grupy. Rok wcześniej udział Sprzedaży w EBITDA wynosił 2 proc. Wyższe o 45 mln zł wyniki wypracowano, mimo spadku marży na sprzedaży energii elektrycznej oraz gazu. Spadek rentowności podstawowej działalności był związany z rosnącymi obciążeniami wynikającymi z realizacji długoterminowych kontraktów na zakup zielonych certyfikatów. Wynik Linii Biznesowej poprawiło natomiast rozwiązanie odpisów aktualizujących należności sporne oraz rozwiązanie części, zawiązanych w grudniu 2016 roku, rezerw na postępowania administracyjne i sądowe.

W 2017 roku Grupa Energa  podjęła ważne decyzje dotyczące kontraktów w obszarze OZE. Po przeprowadzeniu dogłębnych analiz prawnych Energa doszła do przekonania, że wiele spośród zawartych długoterminowych ramowych umów sprzedaży praw majątkowych wynikających ze świadectw pochodzenia (tzw. zielonych certyfikatów) jest nieważnych. W konsekwencji Energa Obrót SA zaprzestała ich wykonywania i wytoczyła 22 postępowania sądowe w celu potwierdzenia nieważności tych umów.  Zaprzestanie realizacji tych nieuzasadnionych, zdaniem Grupy Energa, zobowiązań ma docelowo przynieść 2,1 mld zł oszczędności w perspektywie kolejnych lat.

Zgodnie z założeniami strategii w 2017 roku Energa aktywnie poszukiwała rozwiązań służących unowocześnianiu infrastruktury energetycznej i oferowaniu nowych usług. Spółka Energa Operator pozyskała z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020 ponad 166 mln zł na inwestycje związane właśnie z wdrażaniem inteligentnej sieci elektroenergetycznej. W planach jest przystosowanie sieci do standardów Smart Grid poprzez dalsze instalowanie inteligentnego opomiarowania i automatyzację oraz budowa nowoczesnych systemów magazynowania energii. Należąca do Energi spółka Enspirion utrzymuje pozycję lidera w obszarze DSR, czyli zarządzania popytem na energię elektryczną. Usługa stała się natomiast jednym z istotnych instrumentów poprawy bezpieczeństwa Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Enspirion odpowiada za 1/3 możliwej do przesunięcia mocy w przetargu rozstrzygniętym przez Polskie Sieci Elektroenergetyczne w połowie ubiegłego roku. W 2018 roku Spółka przygotowuje się też  do kolejnego przetargu PSE oraz do udziału w aukcji przygotowywanej już w ramach rynku mocy.

Realizując strategię w zakresie przejścia od sprzedawcy energii elektrycznej do dostawcy mediów oraz zintegrowanych rozwiązań, Energa konsekwentnie zacieśniała współpracę z samorządami przeprowadzając m.in. modernizacje oświetlenia ulicznego oraz wykorzystując infrastrukturę oświetleniową do poprawy bezpieczeństwa na drogach. Korzystając z własnych doświadczeń w obszarze elektromobilności, Grupa oferuje także gminom pomoc we wdrożeniu transportu niskoemisyjnego.

W 2017 roku Energa prowadziła proces optymalizacji struktury i zarządzania Grupą. Połączeniu lub likwidacji uległy spółki, których zadania się dublowały. Energa scentralizowała procesy logistyczne oraz obsługę IT. W minionym roku liczba spółek zmniejszyła się z 44 do 34, a do końca 2018 roku spadnie do około 20. Oprócz ograniczenia kosztów operacyjnych, działania te zwiększają decyzyjność oraz elastyczność firmy w zmiennym otoczeniu rynkowym.

Grupa PZU publikuje wyniki za 2017 rok

Zysk netto po raz pierwszy w historii przekroczył 1 mld EUR (4,2 mld zł) – ROE powyżej 21%. Rentowność kapitałów własnych „ROE” dla podmiotu dominującego wyniosła 21,1% w porównaniu do 14,9% w 2016 roku.

Kondycja Grupy

– To był znakomity rok dla PZU. Sprzedaż zrealizowana w roku 2017 przekroczyła poziom 22,8 mld zł i tym samym jest najwyższą kiedykolwiek osiągniętą przez grupę PZU. Równocześnie osiągnęliśmy najwyższy w naszej historii wynik netto 4,2 mld zł. Pobiliśmy tym samym nasze wszystkie dotychczasowe rekordy. Znaczący wkład w wyniki Grupy miały banki, zwłaszcza Pekao SA, dzięki którego nabyciu nasze aktywa przekroczyły 317 mld zł. Z rentownością kapitałów powyżej 21% oraz pokryciem kapitałowym istotnie powyżej 200%, PZU jest jedną z najbardziej dochodowych i stabilnych spółek ubezpieczeniowych na świecie powiedział Paweł Surówka, prezes PZU SA.

– Tak dobre wyniki za rok 2017 są solidnym fundamentem dla ambitnych celów, które Grupa postawiła sobie w ramach strategii #nowePZU. Realizując tę strategię, chcemy zapewnić, by PZU stało się liderem w zakresie nowych technologii, w tym telematyki, rozwiązań mobilnych, sztucznej inteligencji i pracy na bazach danych. Siła finansowa PZU, ciągłe dążenie do udoskonalania produktów, dbałość o konsumentów oraz zaangażowanie społeczne powoduje, że 22 miliony naszych klientów może nas polegać.  mówi Paweł Surówka, prezes PZU SA.

Ubezpieczenia

– Grupa PZU już drugi rok z rzędu zanotowała ponadprzeciętny dwucyfrowy (+13,0%) wzrost przypisu składki. Jednocześnie liczba czynnych polis w OC komunikacyjnym wzrosła o 0,2 mln do 9,1 mln. Pozytywnie do wyniku Grupy kontrybuował wynik inwestycyjny, który wzrósł o 52,4%% do 1 855 mld zł (z wyłączeniem działalności bankowej), będący rezultatem m.in. znaczącej poprawy na portfelach akcyjnych, jak również pozyskania wysokomarżowych ekspozycji korporacyjnych. Zgodnie z założeniami strategicznymi, wzrost wolumenów przypisu składki realizowany był w warunkach wysokiej dyscypliny kosztowej (wskaźnik kosztów administracyjnych segmentów ubezpieczeniowych w Polsce spadł o 1,1 p.p. r/r do 7,0%) oraz dbałości o jakość pozyskiwanych ryzyk do portfela. Wskaźnik COR zmalał o 5,6 p.p. r/r do 89,3%. W rezultacie skonsolidowany wynik Grupy wzrósł o 78,3% r/r do 4,2 mld zł. Tak dobra rentowność, przy mocno rosnącym portfelu, to potwierdzenie wysokiej sprawności operacyjnej i poprawy efektywności struktur zarządzania w zakresie wykorzystania skali biznesu. Cieszy także utrzymanie rentowności ubezpieczeń na życie w polisach grupowych i indywidualnie kontynuowanych powyżej 20%. Na porównywalność danych r/r przyczyniło się również rozpoczęcie konsolidacji banku Pekao od dnia 7 czerwca 2017 roku. – mówi Tomasz Kulik, CFO Grupy PZU.

Zdrowie

Na koniec 2017 roku klienci PZU Zdrowie mogli korzystać z usług medycznych oferowanych w ponad 2 000 placówek w 500 miastach (lekarze o 140 specjalizacjach). PZU Zdrowie to także ponad 60 własnych placówek, współpracujących z 1200 lekarzami (w 2017 r. został nabyty Revimed sp. z o.o. i NZOZ Trzebinia).

– Obszar zdrowotny jest jedną z najszybciej rozwijających się linii biznesowych Grupy PZU. Tylko w 2017 roku przychody wzrosły o ponad 25% do 456 mln zł, a liczba klientów przekroczyła 1,5 mln.  Poprawie uległa marża EBITDA, która wzrosła o 1 p.p. do 8,2%. Z optymizmem oceniamy osiągnięcie 1 miliarda przychodów w biznesie zdrowotnym w trakcie realizacji strategii #nowePZU dzięki wykorzystaniu pełnego potencjału bazy klientów Grupy PZU, rozwojowi produktów ubezpieczeniowo-zdrowotnych i aktywizacji sieci sprzedaży. W długim terminie przewagę konkurencyjną będziemy budować w oparciu o nowoczesne procesy obsługi pacjenta, uwzględniające najlepsze praktyki rynkowe, innowacyjne rozwiązania technologiczne i medyczne oraz wysokie standardy jakości obsługi, w tym opiekę VIP. Kontynuowany będzie również rozwój sieci placówek własnych, m.in. poprzez projekty greenfield i M&A.” – dodaje Roman Pałac, prezes PZU Życie.

Rating / Emisja obligacji

– Potwierdzeniem wiarygodności finansowej PZU było podwyższenie przez agencję S&P Global Ratings, w dniu 27 października 2017, perspektywy ratingowej PZU z negatywnej do stabilnej. Jednocześnie rating siły finansowej PZU pozostał na poziomie A-. Jest to jedna z najwyższych możliwych ocen dla polskiej spółki. 30 czerwca 2017 r. sfinalizowaliśmy największą w historii emisję obligacji podporządkowanych (w polskich złotych), w sektorze finansowym w Polsce, będącą jednocześnie pierwszą emisją w kraju zgodną z wymogami regulacji Solvency II. Dobra kondycja Grupy PZU pozwoliła nam na emisję przy  korzystanych warunkach, tj. 180 p.b. marży ponad stawkę WIBOR6M. – dodaje Tomasz Kulik, CFO Grupy PZU.

Szczegółowe podsumowanie wyników PZU w 2017 roku

Pozytywny wpływ na wyniki finansowe Grupy PZU w 2017 roku miały w szczególności:

– wzrost składki przypisanej brutto w grupie ubezpieczeń komunikacyjnych zarówno w segmencie klienta masowego jak i korporacyjnego głównie w konsekwencji wzrostu średniej składki i liczby ubezpieczeń oraz w ubezpieczeniach indywidualnych na życie, w szczególności produktów unit-linked w kanale bankowym;
– wysoka rentowność portfela ubezpieczeń komunikacyjnych oraz wzrost wyników w ubezpieczeniach majątkowych segmentu masowego, co głównie związane jest z niższą szkodowością w ubezpieczeniach rolnych (w poprzednim roku liczne szkody spowodowane siłami natury – negatywne skutki przezimowań);
– lepsze wyniki w segmencie działalności bankowej w związku z wysokim poziomem sprzedaży przez Alior Bank produktów kredytowych wsparte korzystną koniunkturą gospodarczą;
– wyższe dochody z działalności lokacyjnej, w szczególności na skutek lepszej koniunktury na GPW (w tym wyższej wyceny pakietu akcji Grupy Azoty).

Negatywnie na wyniki w tym okresie wpłynęły:

– niższa rentowność w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych majątkowych, głównie w grupie ubezpieczeń poza komunikacyjnych ze względu na zgłoszenie kilku szkód o wysokiej wartości jednostkowej;
– spadek rentowności w ubezpieczeniach grupowych i indywidualnie kontynuowanych (r/r), jako efekt wyższej szkodowości produktów ochronnych związanej ze wzrostem częstości zgonów w I kwartale 2017 roku (potwierdzony danymi GUS o śmiertelności w całej populacji) oraz braku jednorazowego czynnika z 2016 roku dotyczącego aktualizacji założeń co do przyszłych wypłat świadczeń stosowanych do kalkulacji rezerw.

Na porównywalność wyników oraz sumy bilansowej r/r w sposób istotny wpłynęło rozpoczęcie konsolidacji Pekao w czerwcu 2017 roku. W wyniku tej transakcji doszło do przekształcenia Grupy PZU z grupy ubezpieczeniowej w finansową. Suma bilansowa wzrosła głównie z tego tytułu o ponad 192 mld zł względem analogicznego okresu ubiegłego roku (do poziomu 317 mld zł), a udziały niekontrolujące osiągnęły wartość 23,0 mld zł (stan na 31 grudnia 2017 roku). Pekao kontrybuował do wyniku operacyjnego Grupy PZU kwotą 1 502 mln zł oraz wyniku segmentu działalności bankowej kwotą 1 750 mln zł od momentu rozpoczęcia konsolidacji w czerwcu 2017 roku.

Składki

Po 2017 roku Grupa PZU zebrała 22 847 mln zł składki brutto, czyli o 13,0% więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego. Jest to w znacznej mierze rezultatem wyższej sprzedaży ubezpieczeń komunikacyjnych w obu segmentach (+1,6 mld zł). O 490 mln zł wzrosła też składka w segmencie ubezpieczeń indywidualnych, głównie dzięki wyższej sprzedaży produktów unit-linked w kanale bankowym. Ponadto wzrost przypisu składki o 234 mln zł zanotowały spółki zagraniczne.

Po uwzględnieniu udziału reasekuratorów i zmiany stanu rezerw składki, składka zarobiona netto wyniosła 21 354 mln zł i była o 14,7% wyższa niż w 2016 roku.

Odszkodowania i  świadczenia

Po 2017 roku wartość netto odszkodowań i świadczeń oraz przyrostu rezerw Grupy PZU wyniosła 14 941 mln zł, tj. wzrost o 17,3% w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, co ma związek m.in. ze zwiększeniem skali działalności. Wzrost dotyczył w szczególności grupy ubezpieczeń szkód powodowanych żywiołami, indywidualnych produktów unit-linked w kanale bancassurance oraz ubezpieczeń komunikacyjnych.

Koszty administracyjne i akwizycji

Koszty administracyjne Grupy w 2017 roku ukształtowały się na poziomie 5 364 mln zł względem
2 923 mln zł w analogicznym okresie 2016 roku. Wzrost wynikał w głównej mierze z rozpoczęcia konsolidacji Pekao oraz połączenia (4 listopada 2016 roku) Alior Bank z wydzieloną działalnością BPH. Koszty administracyjne segmentu bankowego wzrosły o 2 464 mln zł. Jednocześnie koszty administracyjne w segmentach działalności ubezpieczeniowej w Polsce ukształtowały się na poziomie niższym o 10 mln zł względem roku ubiegłego. Ich zmiana wynikała ze spadku kosztów działalności projektowej częściowo kompensowanego wyższymi kosztami w ubezpieczeniach bancassurance wskutek zmiany zasad wynagradzania ubezpieczających w umowach grupowych.

Koszty akwizycji w 2017 roku wzrosły o 288 mln zł w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wzrost ten był w szczególności rezultatem wyższej sprzedaży w segmencie klienta masowego i korporacyjnego.

Inwestycje

W 2017 roku wynik netto na działalności inwestycyjnej (1). Grupy PZU wyniósł 8 502 mln zł wobec 3 511 mln zł w analogicznym okresie 2016 roku (wzrost o 142,2%). Wyższy wynik w 2017 roku to przede wszystkim efekt wzrostu dochodów z lokat wygenerowanych na działalności bankowej w związku z rozpoczęciem konsolidacji Pekao, a także lepszy wynik na notowanych instrumentach kapitałowych w szczególności ze względu na poprawę koniunktury na GPW (w szczególności wyższa wycena pakietu akcji Grupy Azoty z portfela aktywów długoterminowych) oraz pozyskanie wysokomarżowych ekspozycji do portfela długu korporacyjnego. Dochody z działalności inwestycyjnej, z wyłączeniem działalności bankowej oraz po uwzględnieniu kosztów odsetkowych, wzrosły o 52,4% do 1 855 mln zł.

Zysk

W 2017 roku Grupa PZU uzyskała wynik brutto na poziomie 5 526 mln zł wobec 2 988 mln zł w poprzednim roku (wzrost o 84,9%). Zysk netto osiągnął poziom 4 233 mln zł i był wyższy o 1 859 mln zł od wyniku z 2016 roku. Zysk netto przypadający na akcjonariuszy jednostki dominującej wyniósł 2 910 mln zł wobec 1 935 mln zł w 2016 roku (wzrost o 50,4%).

Z wyłączeniem zdarzeń jednorazowych wynik netto wzrósł o 97,5% względem ubiegłego roku(2). Zysk z działalności operacyjnej za 2017 rok wyniósł 5 510 mln zł i był wyższy o 2 519 mln zł w stosunku do wyniku za 2016 rok.

Kapitał własny

W 2017 roku skonsolidowane kapitały własne osiągnęły wartość 37 601 mln zł i ukształtowały się na poziomie wyższym w porównaniu do końca 2016 roku (wzrost o 120,1%).  Wzrost skonsolidowanych kapitałów własnych związany jest ze wzrostem udziałów niekontrolujących, które głównie w związku z rozpoczęciem konsolidacji Pekao w czerwcu 2017 roku osiągnęły wartość 22 979 mln zł. Kapitały przypadające udziałowcom jednostki dominującej wzrosły o 1 624 mln zł względem końca poprzedniego roku – efekt wyniku netto przypisanego jednostce dominującej wypracowanego w 2017 roku częściowo skompensowany podziałem zysku za 2016 rok w tym przeznaczenia na wypłatę dywidendy 1 209 mln zł.

ROE

W 2017 roku zwrot z kapitałów własnych przypadający jednostce dominującej ukształtował się na poziomie 21,1% . Wskaźnik ROE był wyższy o 6,2 p.p. niż w analogicznym okresie poprzedniego roku, głównie z uwagi na poprawę wyników działalności ubezpieczeniowej oraz inwestycyjnej.

Wypłacalność wg Solvency II

Według stanu na koniec III kwartału 2017 roku, po finalizacji transakcji nabycia pakietu akcji Banku Pekao, wskaźnik wypłacalności (liczony wg formuły standardowej Solvency II) wyniósł 237% i pozostał powyżej średniego wskaźnika wypłacalności dla grup ubezpieczeniowych w Europie.

(1) Wynik netto na działalności inwestycyjnej obejmuje przychody netto z inwestycji, wynik netto z realizacji i odpisy z tytułu utraty wartości inwestycji oraz zmianę netto wartości godziwej aktywów i zobowiązań wycenianych w wartości godziwej.

(2) Zdarzenia jednorazowe obejmują: efekt konwersji polis umów wieloletnich na umowy roczne odnawialne w ubezpieczeniach grupowych typ P., wyższy niż średnia z ostatnich 3 lat poziom szkód powodowanych zjawiskami atmosferycznymi (nawałnice) oraz w okresie porównywalnym wyższe niż średnia z ostatnich 3 lat odszkodowania w ubezpieczeniach rolnych, aktualizację założeń co do przyszłych wypłat stosowanych do kalkulacji rezerw, zysk z tytułu okazyjnego nabycia wydzielonej części banku BPH, koszt rezerwy restrukturyzacyjnej w Alior Bank.

W centrum uwagi rynków dane inflacyjne

Słabsze dane z USA powstrzymują przecenę obligacji. Dolar relatywnie stabilny. Spadek sprzedaży w USA w lutym, choć rozczarował nie neguje dalszych podwyżek stóp Fed.

Rynek walutowy i stopy procentowej

W środę, podczas sesji europejskiej kurs EURUSD spadł z około 1,241 do 1,235, nadal jednak notowany był w okolicach tygodniowych maksimów. W kraju zaś, po porannym umocnieniu złotego, kurs EURPLN utrzymywał okolice 4,20. Do przeceny euro częściowo przyczynił się prezes M. Draghi wskazując, że choć członkowie radu banku centralnego strefy euro są przekonani, że inflacja przyspiesza i w średnim terminie zbliży się do celu, to w kwestii polityki monetarnej pozostają „cierpliwi” nadal szukając potwierdzenia swoich oczekiwań.

Opublikowane popołudniu, słabsze dane o sprzedaży detalicznej w USA nie zmieniły ogólnego obrazu eurodolara. Pomimo silnego rynku pracy wg (ADP i NFP) i pozytywnych nastrojów konsumentów (wg Conference Board), w lutym sprzedaż spadła o 0,1% m/m podczas gdy oczekiwano wzrostu o 0,3%, ale jednocześnie w górę do -0,1% zrewidowano dane za styczeń. Niższa sprzedaż nie neguje scenariusza czterech podwyżek stóp Fed. Niemniej eurodolarowi nie udało się pogłębić spadku.

Zapowiedź utrzymania niskich stóp procentowych w Polsce, podczas gdy w USA koszt pieniądza rośnie, na złotego wpływa deprecjonująco. W czwartek mocno gołębie stanowisko RPP dodatkowo wspierać powinny dane inflacyjne za luty. Rynek oczekuje spadku indeksu CPI do 1,7% r/r z 1,9% wstępnie szacownych za styczeń, których ostateczny poziom również poznamy dzisiaj.

Spodziewany niższy wynik inflacji w Polsce ogranicza presję na przecenę polskich obligacji, przede wszystkim na krótkim krańcu krzywej dochodowości. Dodatkowo wsparciem dla notowań lokalnych papierów są również spadki rentowności obligacji w USA. Wspomniane gorsze dane o sprzedaży detalicznej w połączeniu ze zmianami w administracji prezydenta Trumpa (odwołanie sekretarza stanu Rexa Tillersona) działały w kierunku zejścia 10Y UST w stronę 2,80%. W tym kontekście zignorowane zostały dane o inflacji cen producenckich, która w lutym przyspieszyła do 2,8% r/r. Poziom na którym znajduje się PPI mógłby wskazywać na pojawianie się presji inflacyjnej w USA, jednak oczekiwania inflacyjne przestały odbijać, dzięki czemu krzywa UST odsunęła się od szczytów z początku lutego.

Czwartek w Polsce przyniesie również aukcję obligacji Ministerstwa Finansów, na której sprzedane zostaną papiery OK0720, PS0123, WZ0524, WS0428 oraz WZ0528 w zamian za PS0418, PS0718 oraz OK1018. W pierwszym kwartale MF przyzwyczaił inwestorów do relatywnie niskiej podaży, co może również mieć miejsce podczas najbliższego przetargu. Dobra sytuacja fiskalna (niski deficyt budżetowy w 2017 oraz nadwyżka po styczniu 2018) może prowadzić do zmniejszenia potrzeb pożyczkowych, co krótkoterminowo wciąż wspiera wyceny instrumentów dłużnych.inflacja w USA PPI

Autorzy/Źródło: Joanna Bachert, Arkadiusz Trzciołek / PKO Bank Polski

MLP Group publikuje skonsolidowane wyniki finansowe za 2017 rok

MLP Group opublikowało skonsolidowane wyniki finansowe za 2017 rok. W tym okresie Grupa osiągnęła 100,3 mln zł przychodów oraz 47,3 mln zł zysku netto. Na koniec minionego roku wartość aktywów netto wyniosła 726,7 mln zł, co oznacza wzrost o 7,5% w ujęciu r./r. Poza naszym krajem priorytetowy dla MLP Group staje się rynek niemiecki, na którym zamierza rozwijać park MLP Unna, a także planuje rozpoczęcie w tym roku dwóch-trzech nowych projektów.

MLP Group, deweloper nowoczesnych powierzchni magazynowych, na koniec grudnia 2017 r. posiadał wartość aktywów na poziomie 1,36 mld zł oraz aktywów netto (kapitałów własnych) na poziomie 726,7 mln zł, czyli o 7,5% wyższym niż rok wcześniej. W 2017 roku Grupa wypracowała 47,3 mln zł zysku netto, przy przychodach na poziomie 100,3 mln zł.

W ciągu minionego roku wartość nieruchomości inwestycyjnych wzrosła o 20% do 1,16 mld zł (277,3 mln euro). Największy wpływ na osiągniętą poprawę miało przejęcie parku MLP Unna na rynku niemieckim, zakup nieruchomości w Rumunii o powierzchni 18,8 hektara, zakończenie realizacji projektów i wydanie najemcom 85 tys. m2 nowych powierzchni oraz rozpoczęcie nowej inwestycji w parku MLP Gliwice. Dynamika byłaby jeszcze większa gdyby nie umocnienie się polskiej waluty o 5,7%, co miało wpływ na zmianę wartości nieruchomości inwestycyjnych przeliczonej z EUR na PLN.

W minionym roku MLP Group zwiększyło powierzchnię wydaną najemcom o 141,5 tys. m2 do łącznie 432,4 tys. m2. Poziom pustostanów był na bardzo niskim poziomie poniżej 2%. Jednocześnie na koniec minionego roku Grupa miała podpisane umowy najmu na łączną powierzchnię 501,6 tys. m2, czyli o 35% więcej niż na koniec 2016 roku. W trakcie budowy i w przygotowaniu było 72,4 tys. m2. MLP Group posiadało jednocześnie bank ziemi pozwalający na budowę kolejnych ponad 970 tys. m2.

„Osiągnięte wyniki w minionym roku oceniamy jako bardzo dobre. W bieżącym roku nadal będziemy koncentrować się na zwiększaniu posiadanej powierzchni magazynowej na rynku polskim oraz ekspansji zagranicznej. W kraju planujemy nabycie dwóch nowych gruntów w celu utworzenia nowych parków logistycznych oraz rozwój w ramach posiadanych parków. Poza Polską priorytetowy dla nas będzie  rynek niemiecki, na którym zamierzamy rozwijać posiadany park w Unna, a także planujemy nabycie co najmniej dwóch-trzech nowych projektów: w Mönchengladbach w Zagłębiu Ruhry oraz w południowej części tego kraju. Planujemy również poszerzać swoją działalność w Rumunii poprzez rozpoczęcie budowy nowych obiektów magazynowych w posiadanym parku w Bukareszcie. Zapewni nam to dalszy systematyczny wzrost skali działania i wartości Grupy” – podkreślił Radosław T. Krochta, Prezes Zarządu MLP Group S.A.

Grupa prowadzi obecnie osiem operacyjnych parków logistycznych zlokalizowanych w Polsce: MLP Pruszków I, MLP Pruszków II, MLP Poznań, MLP Lublin, MLP Teresin, MLP Wrocław, MLP Czeladź oraz MLP Gliwice. Na podstawie umowy deweloperskiej Grupa jest odpowiedzialna także za komercjalizację parku logistycznego MLP Bieruń, który został sprzedany w 2015 roku. W Niemczech Grupa aktualnie prowadzi jeden park logistyczny – MLP Unna. Z kolei w Rumunii zakupiła grunt pod budowę nowego parku logistycznego – MLP Bucharest West. Ponadto Grupa posiada działki i umowy rezerwacyjne na zakup nowych gruntów pod planowane parki logistyczne. Powoduje to, że w skład aktualnego i potencjalnego portfela zarządzanych nieruchomości przez MLP Group wchodzi łącznie szesnaście operacyjnych parków logistycznych zlokalizowanych w Europie na trzech obsługiwanych rynkach.

Sądy arbitrażowe przyczyniają się do zwiększenia inwestycji?

Znaczenie arbitrażu znacznie wykracza poza usługę rozstrzygania sporów między przedsiębiorcami czy osobami fizycznymi, nieprowadzącymi działalności gospodarczej. Innym, ważniejszym jego znaczeniem jest wyznaczanie standardów obrotu prawnego i gospodarczego w danym kraju. Najważniejsze, cieszące się największą renomą instytucje arbitrażowe istnieją w państwach uważanych jednocześnie za najlepsze miejsca do podejmowania inwestycji. Jednym z nich mogłaby być Polska. Dlatego trzeba zadać sobie pytanie, jaki jest stan naszego arbitrażu i czy można podjąć działania, aby go poprawić. Ocena wyjściowa jest jednak pozytywna. Z pewnością jednak można zrobić coś jeszcze w tej dziedzinie. Nasuwa się postulat rozszerzenia tzw. zdatności arbitrażowej, czyli możliwości rozpatrywania poszczególnych spraw o spory pomiędzy akcjonariuszami oraz nimi samymi a spółką. Obecnie ustawodawca tego nie dopuszcza, chociaż powinien. Przypadki te wymagają szybkiego rozstrzygania oraz bardzo wysokich specjalistycznych kompetencji. Tylko arbitraż może rozwiązać problem, póki ma on jeszcze znaczenie ekonomiczne czy prawne dla stron.

– Określenie poziomu arbitrażu w danym państwie na podstawie liczby rozpatrywanych za jego pomocą spraw w roku jest nieporozumieniem. Zawsze będzie to instytucja elitarna – powiedział serwisowi eNewsroom Marek Furtek, Prezes Sądu Arbitrażowego przy KIG zarówno arbitraż instytucjonalny, jak i ad hoc – oraz jego wyniki – nie dorównają liczbom spraw, którymi zajmują się sądy powszechne. Gdyby orzekać na tej podstawie, paradoksalnie okazałoby się, że metoda ta nigdzie nie działa dobrze. Jej jakość i status należy mierzyć wieloma czynnikami. Pierwszym jest stan ustawodawstwa arbitrażowego. Ta kwestia w Polsce ma się dobrze. Po gruntownej reformie z 2005 roku, opartej na standardach wyznaczonych przez UNCITRAL oraz po wprowadzeniu uzupełniających ją zmian 10 lat później, nasze prawo jest przyjazne arbitrażowi, bardzo nowoczesne i zgodne z międzynarodowymi wymogami. W Polsce nie brakuje w tej dziedzinie znakomitych pełnomocników oraz sprawnie działających, odpowiadających wysokim standardom instytucji. Oczywiście są też ciemne strony arbitrażuw naszym kraju. Jedną z najważniejszych jest zupełnie niezrozumiała, niemal całkowita nieobecność arbitrażu w systemie edukacji prawniczej – zarówno w obszarze uniwersyteckim, jak i w szkoleniu prawników praktyków podczas aplikacji. Arbitraż pojawia się rzadko, podczas szkoleń fakultatywnych, podyplomowych, a to zdecydowanie za mało. Kolejnym problemem jest za wąski zakres sporów, jakie mogą być rozstrzygane za pomocą tej metody. Potrzeba zmiany postawy podmiotów zamawiających roboty budowlane. Standardem przewidzianym w ogólnych warunkach tego typu umów w Europie jest zapis o sądzie polubownym. Odpowiada on filozofii współpracy między stronami. Przewiduje powoływanie komisji do rozwiązywania nieporozumień i skorzystanie z arbitrażu. W Polsce tak się jednak nie dzieje. Podmioty błędnie oceniają kategorie interesu publicznego, nie godzą się na taki tryb rozstrzygania sporów. Być może to jedna z przyczyn głębokiej zapaści na rynku firm budowlanych w ostatnich latach. Ochrona interesów Skarbu Państwa polegająca na niepłaceniu wykonawcy jest polityką krótkowzroczną. Arbitraż mógłby w szybki i kompetentny sposób rozstrzygnąć spór. Dzięki niemu można byłoby uniknąć wieloletniego okresu oczekiwania, który jest czynnikiem dewastującym dla firm – podsumował Marek Furtek.

Na temat praktycznych zagadnień związanych z arbitrażem będzie mowa podczas Warsaw Arbitrattion & Mediations Days, 23-25 maja br. To wydarzenie polskiej społeczności arbitrażowej, dedykowane profesjonalistom i środowisku biznesowemu z Polski oraz Europy Środkowej i Wschodniej.

Sprzedaż nowych aut osobowych: najlepszy luty w ciągu 10 lat, ale na tle Niemiec wypadamy blado

Sprzedaż nowych samochodów osobowych w lutym okazała się najlepszym wynikiem tego miesiąca w ciągu ostatnich 10 lat – z polskich salonów wyjechało ponad 42 tys. aut. Natomiast od początku roku w Polsce zostało zarejestrowanych ponad 88 tys. nowych osobówek, czyli 15,3% więcej niż rok wcześniej – wynika z najnowszych danych ACEA. Eksperci Exact Systems zwracają jednak uwagę na rezultat naszych zachodnich sąsiadów, którzy w ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku sprzedali ponad 530 tys. nowych aut osobowych. To tyle, ile spodziewamy się sprzedać w Polsce w całym 2018 roku.

– Idziemy konsekwentnie na kolejny rekord. Po bardzo dobrym styczniu, odnotowujemy przyzwoite wyniki sprzedaży w lutym. Wewnętrzny popyt na nowe samochody osobowe w ciągu dwóch pierwszych miesięcy, wspierany dobrymi nastrojami konsumenckimi i optymistycznymi wskaźnikami makroekonomicznymi, pozwala utrzymać naszą prognozę, zgodnie z którą w całym 2018 roku przekroczymy granicę 500 tys. zarejestrowanych nowych osobówek. Optymizm jednak trochę przygasa, gdy spojrzymy na naszych zachodnich sąsiadów. Od początku roku w Niemczech zostało sprzedanych ponad pół miliona  nowych osobówek, czyli tyle, ile życzymy sobie, żeby u nas wyjechało z salonów w ciągu całego roku. Liczymy jednak, że rozwój elektromobilności i coraz większa chęć wymiany floty Polaków na bardziej ekologiczną, przełoży się na większe wolumeny sprzedaży. Ale bez udogodnień dla właścicieli, zarówno finansowych jak i infrastrukturalnych, ciężko będzie o „rozbujanie” tego segmentumówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems.

Rekordowy luty w Polsce

W lutym br. w Centralnej Ewidencji Pojazdów pojawiło się 42 135 sztuk nowych samochodów osobowych, czyli o 9,6% więcej niż w tym samym miesiącu 2017 roku.[1] Jest to najwyższy lutowy wynik w ciągu ostatnich 10 lat. Kołem zamachowym rynku wciąż pozostają firmy, które stanowią aż 64,6% kupujących. Tylko 35,4% nabywców to klienci indywidualni. TOP3 marek nie zmienił się w porównaniu do sytuacji sprzed miesiąca: najchętniej kupowane są modele Skody, druga na liście uplasowała się Toyota, a trzeci był Volkswagen.

Od początku roku, w ciągu dwóch miesięcy zarejestrowano w Polsce 88 216 nowych samochodów osobowych, czyli o 15,3% więcej rok do roku.

Auta elektryczne i hybrydy zwolniły

Luty nie był już tak optymistyczny, jeśli chodzi o sprzedaż aut z alternatywnymi napędami. Z danych PZPM wynika, że z salonów w Polsce wyjechało 1600 hybryd (-1,4% r/r) oraz 90 aut z napędem elektrycznym (+1,9% r/r). W porównaniu z ubiegłym rokiem zmniejszył się udział diesli (z 26,6% do 23%), a zwiększył silników benzynowych (z 66,9% do 71,6%).

Od początku roku, w Polsce zostało zarejestrowanych 3400 hybryd (+11,9% r/r) oraz 209 samochodów z napędem elektrycznym lub hybrydowym plug-in (+198% r/r). Samochody z silnikami benzynowymi mają 71,5% udział w rynku, a diesle 22,7% (I-II 2017: odpowiednio 67,7% i 26,1%).

W 2018 roku 500+

Z szacunków Exact Systems wynika, że roczna sprzedaż nowych samochodów osobowych przekroczy w 2018 roku 500 tys. sztuk. Dynamika rzędu 10-15% r/r powinna dać wynik na poziomie 530-550 tys. sprzedanych aut.

W UE najlepszy luty od 10 lat

Dobra passa trwa także w Europie. Z danych ACEA wynika, że w lutym br. Europejczycy kupili ponad 1 1 125 397 nowych osobówek (+4,3% r/r). Było to najlepszy luty w Unii Europejskiej od 2018 roku. W drugim miesiącu tego roku na zielono możemy zaznaczyć największe rynki europejskie takie jak Niemcy (+7,4 r/r), Francja (+4,3 r/r) czy Hiszpania (+13% r/r). Miesiąc pod kreską zakończyły Włochy (-1,4% r/r) i Wielka Brytania (-2,8% r/r). Pozycją nr 1 w całej Unii Europejskiej ze wzrostem na poziomie ponad 9,1% r/r może pochwalić się marka Volkswagen.

http://www.pzpm.org.pl/Rynek-motoryzacyjny/Rejestracje-samochody-osobowe-i-dostawcze/Luty-2018r

Suma wszystkich strachów

Niepewna przyszłość globalnego handlu ciąży na sentymencie rynkowym. Dodatkowo dane o sprzedaży detalicznej z USA pokazały rysę na idealnym obrazie gospodarki. W obecnym klimacie łatwiej o awersję do ryzyka, nawet jeśli inwestorzy kurczowo trzymają się ryzykownych pozycji.

Wczoraj pisałem, że niepokoje wokół relacji handlowych USA przyćmiewają twarde dane z gospodarki, które podkreślają jej idealne położenie. No to teraz i ten filar dla optymizmu inwestorów zaczyna kruszeć. W lutym sprzedaż detaliczna USA spadła trzeci miesiąc z rzędu. Wprawdzie tylko o 0,1 proc. (i miesiąc wcześniej też było tylko -0,1 proc.), ale przy kontynuowanej poprawie sytuacji na rynku pracy można oczekiwać większej aktywności konsumentów. Dane obudziły spekulacje o spowolnieniu gospodarczym w pierwszym kwartale, a Wall Street został wciągnięty w dyskusję o rewizjach w dół prognoz PKB. Jakkolwiek jeszcze nie można łączyć wstrzemięźliwości zakupowej Amerykanów z obawami o niestabilną sytuację polityczną, z pewnością odbiera to argumentów, że globalna gospodarka bez szwanku otrząśnie się z szoków, jakie gotuje jej Donald Trump. Ani cła importowe, ani przetasowania personalne w Białym Domu, ani przejściowe schłodzenie wskaźników gospodarczych same w sobie nie są podstawa do głębszej korekty rynkowego optymizmu. Ale suma wszystkich strachów to już co innego. Dziś testem nastrojów rynkowych mogą być indeksy koniunktury z USA. Napięcia wokół polityki handlowej mogą odbić się na perspektywach w sektorze wytwórczym. W rezultacie spadki indeksów Fed z Filadelfii i New York Empire State mogą dolać oliwy do ognia.

Poza tym w czwartek mamy decyzje dwóch europejskich banków centralnych. Szwajcarki Bank Narodowy nie ma wiele do zrobienia. EUR/CHF wspiął się do 1,17 i frank nie wydaje się wysoce przewartościowany, ale historycznie dalej jest drogi, więc nierozsądnym byłoby przeszkadzać deprecjacji poprzez zmianę nastawienia. Inflacja pozostaje nisko, a byłaby jeszcze niższa, gdyby nie wyraźne osłabienie CHF w drugiej połowie ubiegłego roku. Utrzymanie ujemnych stóp procentowych i powtórzenie gotowości do interwencji walutowych jest najbardziej prawdopodobnym rezultatem posiedzenia.

W Norwegii wyższy od oczekiwań odczyt lutowej inflacji podsycił spekulacje, że Norges Bank przybliży termin pierwszej podwyżki stopy procentowej na wrzesień z grudnia (ostatnia proejkcja). Jako że jastrzębia zmiana może być już w cenach, potencjał dla dalszego umocnienia NOK wydaje się ograniczony. Jednocześnie korona norweska stała się dużo bardziej narażona na rozczarowanie, jeśli Norges Bank powstrzyma się od jastrzębich wzmianek. W końcu do jesieni jest jeszcze sporo czasu na dostosowania w polityce pieniężnej, natomiast bank może widzieć większą korzyść w niewysyłaniu jastrzębiego sygnału, który mógłby nasilić aprecjację korony i zahamować ożywienie gospodarcze. Jest możliwe, że Norges Bank powstrzyma się od wyciągania wniosków po jednym miesiącu z wyskokiem inflacji, szczególnie że inflacja bazowa pozostaje poniżej celu inflacyjnego (ostatnio obniżonego z 2,5 proc. do 2 proc.).

W Polsce inflacja CPI za luty powinna wskazać, że pomimo umiarkowanego wzrostu cen względem poprzedniego miesiąca, efekty bazy będą utrzymywać dynamikę roczną poniżej 2 proc. (konsensus 1.8 proc.), co gołębie z RPP przyjmą z zadowoleniem. Ważniejsze będzie, czy jutro inflacja bazowa wskaże na przyspieszenie ponad 1 proc. Dane powinny być neutralnego dla złotego, który pozostaje w inercji, chyba że warunki zewnętrze dadzą sygnał do wyprzedaży aktywów rynków wschodzących.

Konrad Białas, Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Elektryczne super mobilne pojazdy coraz popularniejsze. Niebawem na rynku pojawi się pierwsza e-hulajnoga z systemem Android

Elektryczne super mobilne pojazdy coraz popularniejsze. Niebawem na rynku pojawi się pierwsza e-hulajnoga z systemem Android 1

Trend elektromobilności dotyczy nie tylko samochodów elektrycznych, których pojawia się coraz więcej na rynku. Na ulicach coraz częściej można spotkać także super mobilne e-pojazdy, w postaci elektrycznych deskorolek, segway’ów czy hulajnog. Nowością jest elektryczna hulajnoga wyposażona w system Android 8 Oreo. Użytkownik może dzięki temu monitorować stan energii, wyznaczyć trasę na Mapach Google, czy słuchać muzyki. Pojazd odzyskuje także energię podczas hamowania.

– Citee Connect to pierwsza elektryczna hulajnoga wyposażona w Androida. Zintegrowaliśmy ekran z urządzeniem i dzięki temu możesz korzystać ze wszystkich aplikacji, które masz w telefonie podczas jazdy – mówi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje podczas targów Mobile World Congress 2018 Giulia Rastelli z firmy Archos.

Elektryczna hulajnoga Archos oparta została na aluminiowej ramie. Pojazd waży 13 kg i dzięki silnikowi o mocy 350 W może rozpędzić się do 25 km/h i przejechać na jednym ładowaniu od 18 do 22 km. Czas ładowania baterii wynosi od 2 do 3 godzin. Innowacyjny system hamowania pozwala wytworzoną podczas hamowania energię częściowo wykorzystać do doładowywania baterii. Hulajnoga jest całkowicie składana i zaopatrzona w system bezpieczeństwa ułatwiający zamykanie.

Pierwsza na rynku elektryczna hulajnoga z systemem Android, w dodatku w najnowszej wersji 8 Oreo, pozwala m.in. monitorować zużycie energii, nawigować po mieście z pomocą wbudowanego GPS-a i Map Google, a także korzystać z aplikacji mobilnych.

– Znasz adres, ale nie wiesz jak tam dotrzeć. Ściągasz Google Maps na hulajnogę i kierujesz się jego wskazówkami bez wyjmowania telefonu z kieszeni. Koncentrujesz się na prowadzeniu hulajnogi. Możesz też np. podłączyć swoją playlistę z serwisu muzycznego do słuchawek i bezproblemowo zmieniać piosenki podczas drogi – mówi Giulia Rastelli.

Elektrycznie napędzane pojazdy mogą znaleźć zastosowanie także w rekreacji. Polacy stworzyli nowy rodzaj pojazdu do poruszania się w pozycji stojącej. Urządzenie o nazwie Torqway w wersji hybrydowej, oprócz poruszania dźwigniami przez użytkownika, co napędza pojazd, jest jednocześnie wspomagane napędem elektrycznym. Umożliwia to użytkowanie pojazdu w trudniejszych warunkach terenowych, np. podczas pokonywania wzniesień oraz zjazdów.

Coraz większą popularnością cieszą elektryczne deskorolki, czyli hoverboardy. Ich para kół napędzana jest przez silniki czerpiące energię z wbudowanych akumulatorów. Użytkownik stojąc na desce ma możliwość sterowania nią poprzez odpowiednie manewry i kąty nachylenia.

Jak wynika z danych BCC Research, w 2017 roku na całym świecie zostało sprzedanych ponad 55 mln elektrycznych skuterów i innych małych pojazdów zasilanych energią elektryczną. Około 80 proc. tej liczby przypada na rynek chiński, gdzie działa około tysiąca firm produkujących takie konstrukcje. Według prognoz, w najbliższych latach rocznie ma być sprzedawanych nawet 79 mln sztuk takich pojazdów.

– Jesteśmy przekonani, że ten rodzaj silnika to przyszłość, ponieważ szczególnie w największych miastach jest za dużo samochodów, za dużo spalin. Potrzebujemy innych sposobów przemieszczania się. I to może być realne rozwiązanie na przyszłość – ocenia przedstawicielka firmy Archos.

Elektryczna hulajnoga z Androidem na rynku ma być dostępna latem tego roku. Jej cena w momencie premiery wyniesie 500 euro. Producent podkreśla, że pojazd będzie w całości produkowany we Francji.

W ubiegłym roku światowy rynek pojazdów elektrycznych osiągnął wartość ponad 75 mld dolarów i jak wynika z raportu BCC Research, urośnie do poziomu 128 mld dolarów w 2022 roku.