Czy zwolnienie chorobowe oznacza areszt domowy?

Krąży wiele mitów na temat praw i obowiązków pracowników przebywających na zwolnieniu lekarskim. Wiele osób zastanawia się czy wyjście z domu w trakcie chorobowego oznacza złamanie prawa i czy może to spowodować dla nich przykre konsekwencje. Jakie zachowania są dopuszczalne, a co może zostać potraktowane jako naruszenie wskazania lekarskiego na druku ZLA? W przypadku wykrycia nieuczciwości pracownika, jego pracodawca jest upoważniony do odebrania mu prawa do zasiłku, a także do zwolnienia dyscyplinarnego. Dlatego w tak ważnej sprawie należy zapoznać się z faktami.

Jak przestrzegać zwolnień lekarskich?

Pracownik ma obowiązek poinformować pracodawcę o swojej absencji chorobowej w ciągu 48 godzin. Dokładnie tyle samo czasu na podanie przyczyny swojej nieobecności ma pracownik, przebywający na długotrwałym zwolnieniu, przy końcu trwania obecnego zasiłku chorobowego. Adres wypisany na zwolnieniu lekarskim powinien być faktycznym miejscem pobytu pracownika. Każdą zmianę, np.: wyjazd na okres leczenia do rodziny, należy od razu zgłaszać do pracodawcy. Niedopełnienie obowiązku wypisania właściwego adresu przez lekarza czy pielęgniarkę, nie zwalnia nas z konieczności przekazania aktualnej informacji do pracodawcy. Jeżeli lekarz wypisał choremu receptę, to ma on obowiązek wykupić niezbędne leki i stosować się do zaleceń odnośnie ich dawkowania. Zasadą – zwłaszcza w ocenie ZUS – jest, że niezależnie, czy wskazanie lekarskie, zgodnie z którym chory musi leżeć (KOD-1) czy chory może chodzić (KOD-2), ubezpieczony niezdolny do pracy z powodu choroby może wykonywać jedynie zwykłe czynności życia codziennego, w tym np.: krótki spacer czy codzienne zakupy żywności.

Potwierdza to wyrok Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 12 listopada 2002 r. (III AUa 3189/01): adnotacja na zwolnieniu lekarskim o treści: „pacjent może chodzić” (…) upoważnia go jedynie do wykonywania zwykłych czynności życia codziennego, np. poruszanie się po mieszkaniu, udanie się na zabieg czy kontrolę lekarską.

Sąd Najwyższy podkreśla (np. w wyroku z 4 listopada 2009 r. I UK 140/09, LEX nr 564767), że wykonywanie czynności mogących przedłużyć okres niezdolności do pracy jest zawsze wykorzystywaniem zwolnienia niezgodnie z jego celem. Celem zwolnienia od pracy jest bowiem odzyskanie przez ubezpieczonego zdolności do pracy. W jego osiągnięciu przeszkodą może być zarówno wykonywanie pracy zarobkowej (co przesądził ustawodawca), jak i inne zachowania ubezpieczonego utrudniające proces leczenia i rekonwalescencję.

Jakie zachowania są niedozwolone na zwolnieniu chorobowym?

Każda czynność podejmowana przez chorego na zwolnieniu w przypadku ewentualnej kontroli ZUS będzie analizowana indywidualnie. Niezgodne z prawem mogą się okazać przysługi sąsiedzkie, zajmowanie się gospodarstwem rolnym czy też prowadzenie działalności gospodarczej. Jeżeli charakter aktywności pracownika nie jest sporadyczny lub usprawiedliwiony odpowiednimi okolicznościami, ZUS może mu cofnąć zasiłek chorobowy.

Za pracę zarobkową, utrudniającą powrót do zdrowia Sąd uznał m.in. takie przypadki jak:

  • udział adwokata – członka adwokackiego w rozprawach (wyrok SN z dnia 23 października 1986 r. sygn. akt II URN 134/86).
  • stałe oddelegowanie do indywidualnego wykonywania czynności nadzorczych przez członka rady nadzorczej spółki akcyjnej oraz pobierania z tego tytułu wynagrodzenia (wyrok z dnia 20 stycznia 2005 (I UK 154/04, OSNP 2005, nr 19, poz. 307).
  • odpłatne wykonywanie przez radcę prawnego w czasie zwolnienia lekarskiego czynności zawodowych (podpisywanie dokumentów, reprezentacja przed sądem, sporządzanie pism procesowych, udzielanie porad prawnych, przeprowadzenie szkolenia) oznacza wykonywanie pracy zarobkowej (…) i jest wystarczającą przyczyną utraty prawa do zasiłku chorobowego (wyrok z dnia 14 grudnia 2005 r. III UK 120/05).

Z kolei przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą, mogą zostać pozbawi zasiłku, gdy w okresie jego pobierania zawrą umowę o pracę z nowym pracownikiem w ramach prac interwencyjnych co posłuży kontynowaniu prowadzenia działalności. Jak bowiem wskazał Sąd Najwyższy w uzasadnieniu do wyroku z dnia 5 czerwca 2008 r. sygn. akt III UK 11/08: Utrata zdrowia nie spowodowała (…) konieczności likwidacji prowadzonej działalności gospodarczej wskutek niemożności dokonywania czynności związanych z funkcjonowaniem w charakterze przedsiębiorcy. Świadczenia z chorobowego ubezpieczenia społecznego mają (…) rekompensować straty w uzyskiwanych dochodach z prowadzonej pozarolniczej działalności, przeto niedopuszczalne jest pobieranie takich świadczeń, (…) w razie uzyskiwania do tymczasowych dochodów wynikających z kontynuowania przez ubezpieczonego prowadzonej działalności w nieumniejszonym zakresie, nawet gdyby polegało to na wykonywaniu czynności w istotny sposób nieobciążających jego organizmu (wyrok Sądu Najwyższego z 11 grudnia 2007r., I UK 145/07).

Jak ZUS i pracodawca może kontrolować pracownika?

Pracodawca zgłaszający do ubezpieczenia zdrowotnego więcej niż 20 osób, ma prawo do kontrolowania prawidłowości wykorzystywania przez nich urlopu chorobowego. Takie uprawnienia posiada również ZUS. Weryfikacji mogą być poddawane wszystkie zwolnienia bez względu na okres ich trwania, a kontrola odbywa się w zgłoszonym przez pracownika miejscu pobytu. Czasem obejmuje również teren prowadzonej przez zatrudnionego działalności gospodarczej. Pracodawca może wystąpić o kontrolę prawidłowości orzeczenia o niezdolności do pracy, a ten rodzaj kontroli jest przeprowadzany przez lekarzy ZUS. Przeprowadza się wówczas badanie lekarskie lub kieruje pracobiorcę do lekarza specjalisty – konsultanta ZUS. Orzecznicy sprawdzają wtedy także poprawność wystawionych zwolnień. W przypadku zwolnienia chorobowego z tytułu opieki, pracodawca ma prawo skontrolować czy w miejscu zamieszkania nie ma innych osób, które mogłyby również sprawować tę opiekę (nie dotyczy to opieki nad dzieckiem w wieku do 2 lat). Dodatkowo, osoba sprawująca opiekę musi faktycznie przebywać we wskazanym miejscu.

Niestety ZUS ma do dyspozycji zbyt małą grupę kontrolerów terenowych, stanowiących kroplę w morzu potrzeb pracodawców. W rzeczywistości jedynie pracodawcy mogą skutecznie wyciągać konsekwencje przebywających na nieuczciwych zwolnieniach. Walcząc z problemem absencji chorobowej, istotna okazuje się być wielopłaszczyznowa analiza sytuacji w firmie oraz wysłuchanie kadry pracowniczej. Działania naszej firmy prowadzone są więc na szerokim polu: weryfikujemy druki ZLA, a następnie przeprowadzamy audyt wewnątrz firmy oraz kontrolę terenową wśród pracowników. Efektem naszej pracy są podpowiedzi i rozwiązania optymalizujące poziom absencji w firmie. W trakcie współpracy z klientami identyfikujemy główne obszary i przyczyny powstawania absencji. Staramy się wskazać, w oparciu o opinie pracowników lub know-how z innych zakładów, co można zmienić lub poprawić. Nasze czynności powodują skrócenie średniego czasu trwania zwolnień i przywrócenie naturalnej krzywej absencji. Wszystkie te działania i wiele innych zbieramy w formalną politykę absencyjną, którą indywidualnie tworzymy dla każdego przedsiębiorstwa. Efekt końcowy naszej działalności zależny jest od skali występującego problemu. Posługując się przykładem; współpraca z nami może zapewnić spadek liczby druków zwolnień z 136 do 50 sztuk w ciągu 2 miesięcy – mówi Mikołaj Zając, prezes firmy Conperio, która od 2009 roku zajmuje się pomaganiem przedsiębiorstwom borykającym się z problemem absencji chorobowych.

Co grozi pracownikowi za złamanie zasad zwolnienia lekarskiego?

Jeżeli kontrola wykaże, że w trakcie chorobowego pracownik łamał zasady zwolnienia, pracodawca może wstrzymać wypłatę wynagrodzenia za czas choroby, nie łamiąc przy tym prawa. Zatrudniony może także stracić prawo do zasiłku wypłacanego przez ZUS na cały okres jego ważności. Od tej decyzji w ciągu miesiąca można złożyć odwołanie. Podobnie wygląda sytuacja w przypadku stwierdzenia nietrafności w orzeczeniu lekarskim, np. ustalenia, że tak długie zwolnienie się nie należy. ZUS wydaje wtedy rozporządzenie o braku prawa do zasiłku. Następnie decyzja wysyłana jest do ubezpieczonego, a jej kopia do pracodawcy. Również w tym przypadku, pracownik ma miesiąc na odwołanie się od tej decyzji do sądu. Ponadto, nieprawidłowe wykorzystywanie zwolnienia lekarskiego może zostać uznane za naruszenie obowiązków pracowniczych i skutkować wypowiedzeniem umowy, a nawet rozwiązaniem umowy w trybie dyscyplinarnym.

Novaturas – finalna cena i liczba oferowanych akcji

Cena akcji w ofercie publicznej akcji Novaturas została ustalona na 10,5 EUR. Cena akcji dla inwestorów w Polsce wynosi 44,13 zł

Kapitalizacja Spółki wg ostatecznej ceny akcji w ofercie publicznej sięgnie 82,0 mln EUR (około 344,5 mln zł)

  • Ostateczna cena akcji oferowanych w ramach oferty publicznej Novaturas, największego operatora turystycznego w krajach bałtyckich, została ustalona na 10,5 EUR za jedną akcję, a jej równowartość w polskich złotych wynosi 44,13 zł.
  • Ostatecznie oferta obejmie 2.104.648 akcji, tj. 27% akcji Spółki, sprzedawanych przez część z jej obecnych akcjonariuszy, w tym przez Central European Tour Operator S.a.r.l. (CETO), czyli podmiot należący do funduszu Polish Enterprise Fund VI, zarządzanego przez Enterprise Investors.
  • Łączna wartość oferty publicznej wyniesie tym samym 22,1 mln EUR (około 92,9 mln zł), a kapitalizacja Spółki wg ostatecznej ceny akcji w ofercie publicznej sięgnie 82,0 mln EUR (około 344,5 mln zł).
  • Inwestorom indywidualnym zostanie przydzielonych 121.902 akcje, które stanowią 5,8% wszystkich akcji oferowanych. Zapisy złożone przez inwestorów indywidulanych zostaną zredukowane o ok. 40%.
  • Oferta jest przeprowadzana w Polsce, na Litwie i w Estonii. Akcje Spółki są również oferowane wybranym zagranicznym inwestorom instytucjonalnym poza terytorium Stanów Zjednoczonych w oparciu o odpowiednie regulacje.
  • Akcje Novaturas zostaną wprowadzone do obrotu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie oraz Nasdaq w Wilnie. Przewidywany pierwszy dzień notowania akcji na obu giełdach to 21 marca 2018 r.

“Bardzo się cieszę, że Novaturas wkrótce zadebiutuje na parkietach w Warszawie i Wilnie. To duży sukces – jest to pierwsza znacząca oferta publiczna akcji na Litwie od 2010 roku. Jednocześnie, to pierwsze IPO oferowane inwestorom na trzech rynkach, z notowaniami w Warszawie i Wilnie. Przeprowadziliśmy transakcję przy dość napiętej sytuacji na lokalnych i międzynarodowych rynkach kapitałowych. Dzięki naszemu debiutowi Spółka stanie się jeszcze bardziej wiarygodnym partnerem dla naszych klientów oraz partnerów biznesowych i finansowych. Traktujemy nasz debiut jako początek długookresowej współpracy z lokalnymi i zagranicznymi inwestorami. Jestem przekonany, że dzięki naszym dobrym osiągnięciom oraz solidnej komunikacji z rynkiem, pozyskamy w przyszłości kolejnych inwestorów, którzy będą chcieli uczestniczyć w naszym dalszym rozwoju” powiedział Linas Aldonis, dyrektor generalny Novaturas.

Stanowisko ZPP ws. projektu ustawy o ochronie danych osobowych z dn. 3 marca 2018 roku

Dostosowanie przepisów krajowych do nowej rzeczywistości prawnej, wykreowanej na poziomie Unii Europejskiej za pomocą rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 roku w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE, z pewnością stanowi duże wyzwanie dla ustawodawcy. Nie dziwi zatem, że proces powstawania ustawy o ochronie danych osobowych był stosunkowo długi, a w konsultacjach zdecydowało się wziąć udział tak wiele organizacji. Nowe regulacje dotyczyć będą bowiem bardzo szerokiego katalogu podmiotów – trudno podać przykład przedsiębiorcy, czy też jakiejkolwiek organizacji, która nie przetwarza w jakimś stopniu danych osobowych. Nie powinien również budzić zdziwienia fakt, że w toku całego procesu, projekt ustawy był poddawany szeregowi modyfikacji. Z tego też powodu, mimo że Związek Przedsiębiorców i Pracodawców składał już w toku oficjalnych konsultacji społecznych swoje stanowisko, uważamy za stosowne ponowne przedstawienie swoich uwag.

Pierwszym aspektem nowego projektu, na który chcemy zwrócić uwagę, jest zaproponowanie wyłączenia spod stosowania niektórych przepisów rozporządzenia, przewidzianego dla mikroprzedsiębiorców. Warto zaznaczyć, że w poprzedniej wersji dokumentu, wyłączenie obejmowało cały sektor mikro, małych i średnich przedsiębiorstw. Pozytywnie oceniamy fakt, że projektodawca nie zdecydował się na całkowitą rezygnację z takiego wyłączenia. Art. 3 ust. 1 przewiduje wyłączenie mikroprzedsiębiorców spod części obowiązków informacyjnych, a także spod obowiązku dostarczana kopii danych osobowych podlegających przetwarzaniu, osobie której te dane dotyczą. Jako, że mikroprzedsiębiorstwa to ponad 96% ogółu firm działających w Polsce, wyłączenie ich spod reżimu niektórych przepisów rozporządzenia, uznajemy za rozwiązanie korzystne. Dostosowanie metodyki postępowania w zakresie przetwarzania danych osobowych do nowych regulacji, dla najmniejszych firm i tak będzie bardzo dużym i kosztownym wyzwaniem, dlatego też im mniejszy będzie zakres ich nowych obowiązków, tym lepiej – naszym zdaniem – będą w stanie przygotować się do wprowadzenia niezbędnych modyfikacji procedur. Nieuwzględnienie w wyłączeniu firm większych, niż mikroprzedsiębiorcy, przyjmujemy do wiadomości, zakładając że podmiot zatrudniający kilkadziesiąt osób, będzie w stanie efektywnie dostosować swoje działanie do nowych regulacji.

Zdecydowany niepokój budzi fakt, że projektodawca – mimo licznych głosów krytycznych pochodzących od partnerów społecznych – zdecydował się na utrzymanie jednoinstancyjnego postępowania przed Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Prezes jest uprawniony do nakładania na administratorów danych kar finansowych za naruszenia przepisów ustawy. Warto zwrócić uwagę, na ich wysokość – kara może sięgać nawet 20 milionów euro, a w przypadku przedsiębiorstw nawet 4 proc. całkowitego rocznego światowego obrotu (zastosowanie ma kwota wyższa). Nałożenie na zdecydowaną większość polskich przedsiębiorców kary sięgającej górnej granicy wyżej zarysowanych widełek, skutkowałoby de facto bankructwem. Sposób wykonywania przez Prezesa swoich kompetencji może mieć zatem daleko idące skutki, zarówno dla poszczególnych podmiotów, jak i dla całego otoczenia gospodarczego w Polsce. Wprowadzenie do postępowania przed Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych zasady jednoinstancyjności zasługuje zatem na zdecydowaną krytykę. Jest to odstępstwo od zasady dwuinstancyjności wyrażonej w art. 15 kodeksu postępowania administracyjnego. Sam art. 15 z kolei stanowi konkretyzację normy zawartej w art. 78 konstytucji, zgodnie z którą każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. W orzecznictwie wskazuje się, że zasada dwuinstancyjności wywiedziona z art. 78 konstytucji stanowi część ogólnej zasady sprawiedliwości proceduralnej. Jak można przeczytać w orzeczeniu Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 16 stycznia 2015 roku (sygn.. akt VI SA/Wa 1579/14), organ drugiej instancji zobowiązany jest merytorycznie rozpoznać sprawę zawisłą przed organem pierwszej instancji i ustalić we własnym zakresie prawidłowe rozstrzygnięcie. Ustanawianie wyjątku od tej reguły akurat w przypadku postępowania przed Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych musi budzić zdecydowany sprzeciw, ponieważ – jak wskazano wyżej – decyzje wydawane przez Prezesa będą w bardzo istotnym stopniu oddziaływać zarówno na przedsiębiorców, jak i na warunki prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce (choćby poprzez wpływ na poczucie bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorców). Pozbawienie przedsiębiorców możliwości odwołania od tej decyzji, a zatem zrezygnowanie z merytorycznej kontroli rozstrzygnięć wydawanych przez Prezesa, wydaje się być całkowicie nieuzasadnione. Tłumaczenie takiego rozwiązania dbałością o „ekonomikę postępowania” jest zdecydowanie niewystarczające. Szybkość postępowania nie może być dla prawodawcy istotniejsza, niż pewność, że podmioty zobowiązane do dokonywania określonych czynności ustawą, nie będą karane w sposób bezpodstawny przez organ nadzorujący. W aktualnym brzmieniu ustawy, administratorom danych przyznaje się możliwość jedynie zaskarżenia decyzji Prezesa do sądu, przy czym w postępowaniu sądowoadministracyjnym sprawy nie są ponownie badane pod kątem merytorycznym, sprawdzana jest jedynie formalna ścieżka wydania decyzji i jej zgodność z obowiązującymi przepisami. W związku z powyższym, stopień ochrony przedsiębiorców przed błędami, pomyłkami, a potencjalnie również nadinterpretowaniem nowych przepisów przez Prezesa, uważamy za całkowicie niewystarczający i apelujemy ponownie o wprowadzenie możliwości merytorycznego odwołania od decyzji Prezesa.

Ostatnią kwestią, na którą chcemy zwrócić uwagę, jest wykreślenie w nowej wersji projektu ustawy, dotychczasowego art. 5. W jego ramach, projektodawca korzystał z możliwości zawartej w rozporządzeniu, obniżenia wieku osoby, w przypadku której, gdy podstawą przetwarzania danych osobowych przy usługach świadczonych drogą elektroniczną jest zgoda tej osoby, przetwarzanie możliwe byłoby tylko po uzyskaniu zgody jej przedstawiciela ustawowego. W rozporządzeniu wiek ten określony jest na 16 lat – w dotychczasowej wersji projektu, polski projektodawca zdecydował się obniżyć go do lat 13. Uważamy, że pozostawienie granicy 13 lat dla skutecznego wyrażania przez dziecko zgody na przetwarzanie jego danych osobowych, w związku z kierowanymi do niego usługami świadczonymi drogą elektroniczną, jest jak najbardziej uzasadnione. Wskazujemy, że osoba, która ukończyła 13 lat, ma w myśl Kodeksu cywilnego ograniczoną zdolność do czynności prawnych, a zatem może zawierać umowy w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, a także rozporządzać swoim zarobkiem. Nie ma powodu, by twierdzić, że osoba taka nie mogłaby jednocześnie być uprawniona do wyrażenia zgody na przetwarzanie dotyczących jej danych osobowych. Co więcej, pozostawienie granicy lat 16 wydaje się być rozwiązaniem skrajnie nieżyciowym – ciężko oczekiwać, by osoba, której do osiągnięcia pełnoletniości brakuje 2 lata, korzystała z Internetu w permanentnej obecności rodziców, gotowych do wyrażenia w jej imieniu zgody na przetwarzanie danych osobowych. Zwracamy również uwagę na niekonsekwencję wprowadzanego rozwiązania. Nastolatek w wieku do 16 lat nie będzie mógł swobodnie decydować o udzieleniu zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych, ale będzie mógł rejestrować się na serwisach handlowych czy sieciach społecznościowych i akceptować ich regulaminy, które mogą być w dużo większym stopniu intruzywne dla jego prywatności. Ponadto zwracamy uwagę, iż nawet w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych przez dziecko, to jego dane ciągle pozostają pod jego kontrolą, gdyż taką zgodę w każdej chwili może wycofać.

Dodatkowo, ustalenie dopuszczalnego wieku na 13 lat jest wspierane zarówno przez branżę, jak i licznych uznanych ekspertów, organizacje pozarządowe i organizacje międzynarodowe (w tym UNICEF) działające na rzecz bezpieczeństwa i dobrostanu dzieci w Internecie. Ustalenie wieku na 13 lat byłoby zgodne z licznymi normami międzynarodowymi i krajowymi, w tym np. z prawem Stanów Zjednoczonych z 1998 r. Ustawą o ochronie prywatności dzieci w Internecie (COPPA). W ramach UE, wiele krajów w tym Republika Czeska, Irlandia, Dania, Estonia, Finlandia, Hiszpania, Szwecja, Portugalia i Wielka Brytania wybrały 13 lat jako obowiązujący wiek przy wdrażaniu RODO.

Tym samym, apelujemy o przywrócenie przepisu obniżającego ww. granicę wiekową do lat 13.

European Executive Forum już 9 i 10 kwietnia 2018r.

European Executive Forum już 9 i 10 kwietnia 2018

Najbardziej merytoryczne wydarzenie o tematyce przywództwa, zarządzania i innowacji odbędzie się już 9 i 10 kwietnia w hotelu Sheraton w Warszawie! Podczas „European Executive Forum” grono polskich i zagranicznych autorytetów nauki, biznesu i polityki debatować będzie o przyszłości europejskiej gospodarki w dobie cyfryzacji i digitalizacji.

Dwudniowy międzynarodowy kongres odbędzie się pod hasłem „Technologia – Innowacje – Inwestycje”. Wydarzenie co roku odwiedzają wybitni eksperci z całego świata, a to prestiżowe spotkanie zdobyło sobie renomę jednego z najważniejszych wydarzeń liderów biznesu i nauki.

Europa jest w fazie gigantycznych zmian związanych z czwartą rewolucją przemysłową oraz cyfryzacją i digitalizacją. „European Executive Forum” to wyjątkowa platforma skupiająca grono eksperckie, które dzięki twórczej dyskusji, wymianie poglądów i doświadczeń wychodzi naprzeciw zagadnieniom związanym z nieustannie zmieniającą się gospodarką. Jest to jedyny tego typu międzynarodowy kongres odbywający się w Polsce, którego celem jest uniwersalna debata dedykowana międzynarodowemu środowisku biznesowemu, przedstawicielom najważniejszych instytucji edukacyjnych oraz reprezentantom świata polityki z Polski i z zagranicy.

Wydarzenie co roku jest wspierane między innymi przez London Business School, INSEAD, IESE Business School, Warsaw School of Economics, Akademię Leona Koźmińskiego czy Akademię Finansów i Biznesu Vistula.

Wśród Gości Specjalnych tegorocznej edycji będą m.in. Sony Kapoor – Dyrektor think tanku Re-Define, CEO Court Jesters Consulting, makroekonomista, były doradca m.in.: Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, ONZ oraz rządu norweskiego, Xiaolan Fu – Dyrektor Centrum Rozwoju Technologii i Zarządzania, Profesor rozwoju międzynarodowego i technologii Oxford University, Bernd Lucke – Profesor Ekonomii, wykładowca na Uniwersytecie w Hamburgu i University of British Columbia, były konsultant Banku Światowego, Santiago de la Cierva – Profesor IESE Business School,  założyciel i pierwszy dyrektor międzynarodowej agencji telewizyjnej ROMEreports, prof. dr hab. SGH Jerzy Surma – Instytut Informatyki i Gospodarki Cyfrowej, SGH, prof. dr hab. Krzysztof Michalik – Wydział Informatyki Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, prof. dr hab. Inż. Jan Szmidt – Rektor, Politechnika Warszawska, prof. Witold Orłowski – Ekonomista, Członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie Rzeczypospolitej Polskiej, Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula, Gł. Doradca ekonomiczny PwC Polska oraz Prof. Cezary Wójcik – Profesor nadzwyczajny Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i Założyciel i dyrektor Center for Leadership.

Istotnym elementem kongresu będzie ceremonia rozdania statuetek „European Leadership Awards”. Nagrody te uhonorują najlepsze przedsiębiorstwa, wybitnych menedżerów i liderów biznesu, którzy wdrażają nowe technologie i innowacje, przyczyniają się do rozwoju gospodarczego kraju oraz odznaczają się szczególną dbałością o najwyższe standardy przywództwa.

Rejestracja na wydarzenie: http://www.executive-club.com.pl/konferencje/kongres/9-10-kwietnia-2018/rejestracja/

  • Partner Główny: Pfizer Polska
  • Partnerzy Złoci: Future Pipe Industries, Skanska
  • Partnerzy: Canon Polska, Enea, MasterCard, Polnord, Raiffeisen Polbank
  • Partner Merytoryczny: Cigno Consulting
  • Partner Instytucjonalny: IESE Business School
  • Partoni Medialni: Biznes na Fali, Business & Prestige, Capital24, CEO Magazyn, e-biurowce, Generacja Smart, Polish Market, Portal Przemysowy, Q Business, Warsaw Business Journal, Finance Gold, Nienieodpowiedzialni.pl

Hakerzy najczęściej atakują firmy przez email – raport F-Secure

Skrzynki mailowe to najsłabsze ogniwo w bezpieczeństwie firm. Według nowego raportu F-Secure[1] ponad jedna trzecia cyberataków na przedsiębiorstwa dotyczy poczty elektronicznej – w postaci phishingu (16% ogółu cyberzagrożeń), jak również złośliwego oprogramowania przesyłanego w załącznikach maili (18%). Najczęstszym pojedynczym źródłem ataków (21% przypadków) było wykorzystanie przez hakerów luk w zabezpieczeniach sprzętu i oprogramowania w firmowej sieci.

Leszek Tasiemski – lider centrum cyberbezpieczeństwa F-Secure w Poznaniu
Leszek Tasiemski – lider centrum cyberbezpieczeństwa F-Secure w Poznaniu

Dane z raportu potwierdzają niepokojącą skuteczność kampanii phishingowych, w których celem i wektorem ataku jest człowiek, a nie system. W większości przypadków tego typu cyberataki wykorzystują socjotechnikę. Badanie pokazuje, jak istotne jest edukowanie i wyczulanie pracowników wszystkich szczebli na symptomy, które powinny być dla nich alarmujące mówi Leszek Tasiemski, wiceprezes Rapid Detection Center w firmie F-Secure.

20% przeanalizowanych przypadków to ataki wewnętrzne, które zostały spowodowane bezpośrednio przez pracownika zatrudnionego w danej organizacji.

Aż jedną piątą stanowiły tzw. insider attacks, czyli celowe działania osób ze środowiska firmy. Ta obserwacja powinna zwrócić uwagę na to, jak ważna w każdym przedsiębiorstwie jest segmentacja zasobów sieciowych i ograniczanie uprawnień dostępu do danych mówi Tasiemski. 

Ataki ukierunkowane (wymierzone w konkretną osobę lub organizację) i nieukierunkowane (masowe ataki, w których ofiary padają przypadkowo) występowały niemal w równych proporcjach – stosunek wynosił 55 do 45%.

Mamy do czynienia z dwoma, bardzo różnymi w naturze, modelami ataków. Z jednej strony są to ataki przypadkowe, oportunistyczne. Do tej kategorii możemy śmiało zaliczyć np. masowy atak ransomware, podczas którego tylko część zaatakowanych organizacji okaże się podatna. Niewiele większy odsetek stanowią ataki ukierunkowane – przygotowane pod kątem konkretnej organizacji, a nawet osoby. Zazwyczaj są one dokładniej przemyślane i trudniejsze do wykrycia, a ich celem jest głównie kradzież danych podsumowuje Tasiemski.  

Według raportu najczęstszym działaniem podejmowanym przez cyberprzestępców po skutecznym przeprowadzeniu ataku było rozpowszechnianie złośliwego oprogramowania – głównie w celach zarobkowych, ale również po to, aby szpiegować lub zachować dostęp do infrastruktury na przyszłość.

Największym problemem, z jakim borykają się firmy, jest odpowiednio wczesne reagowanie na próby przeprowadzenia cyberataku. W wielu przypadkach wykrycie naruszeń bezpieczeństwa odbywa się nawet rok[2] po zaistnieniu zdarzenia.

Specjaliści z F-Secure zalecają rewizję procedur cyberbezpieczeństwa w firmach (13% zgłoszeń stanowiły fałszywe alarmy) oraz inwestycję w odpowiednie rozwiązania do wykrywania i reagowania na incydenty – szczególnie w perspektywie wchodzącego w życie 25 maja RODO. Niezmiernie istotne jest również przeprowadzanie regularnych szkoleń w celu poprawiania świadomości pracowników.

[1] Incident Response Report, 2018 https://fsecurepressglobal.files.wordpress.com/2018/02/f-secure-incident-response-report.pdf

[2] https://business.f-secure.com/the-glaring-gap-in-security-posture

Trendy cyberprzestępców w 2018 r.

Przestępstwa cybernetyczne przybierają na sile i stanowią zagrożenie dla każdego obszaru prowadzonej działalności. Należy się spodziewać, że ten typ przestępstw będzie występował coraz częściej, będzie nim coraz trudniej zarządzać i będzie dotyczył nie tylko dużych firm. Dlatego przedsiębiorstwa będą zmuszone podejmować nowe działania, a funkcja zarządzania ryzykiem cybernetycznym w firmach stanie się jedną z kluczowych – wynika z raportu Aon Cybersecurity Predictions.

Rok 2018 to w obszarze ryzyka związanego z przestępczością komputerową czas zwiększonej czujności regulatorów, możliwość ataków na firmy globalne za pośrednictwem ich dostawców – małych i średnich firm, konieczność dostrzeżenia i docenienia przez zarządzających ryzyk płynących z wewnątrz organizacji, rosnąca rola uwierzytelniania wieloskładnikowego i konieczność wprowadzania polis cybernetycznych szytych na miarę potrzeb poszczególnych firm.

W 2017 roku przestępstwa cybernetyczne spowodowały spustoszenie na wiele sposobów, począwszy od ataków fishingowych, które wpływały na wyniki wyborów, aż po wirusy typu ransomware, które na całym świecie przenikały do systemów operacyjnych szyfrując dane i zakłócając funkcjonowanie przedsiębiorstw. Wraz z rozwojem Internetu Rzeczy, nastąpił również wzrost liczby ataków typu DDoS ograniczających funkcjonalność przedmiotów podłączonych do Sieci – komentuje Michał Jatczak, Lider Praktyki Cyber w Aon Polska.

W 2018 przewidujemy wzrost narażenia na ryzyko cybernetyczne w związku z przenikaniem się trzech trendów:

• uzależnienie przedsiębiorstw od technologii
• wzrost nacisku regulatorów na ochronę danych konsumentów
• wzrost wartości aktywów niematerialnych

Kompilacja powyższych trendów będzie wymagała zintegrowanego podejścia do bezpieczeństwa informatycznego uwzględniającego zarówno obszar zarządzania przedsiębiorstwem jak i zarządzania ryzykiem.

Prognoza Aon na 2018 rok pokazuje, że rosnąca skala i siła oddziaływania ataków cybernetycznych wraz z przyjmowaniem przez przedsiębiorstwa coraz większej odpowiedzialności za konsekwencje cyberataków, spowodują daleko idące zmiany w postrzeganiu tego ryzyka. Przewiduje się, że istotnie wzrośnie rola osób zarządzających ryzykiem w firmie, uwierzytelniania wieloskładnikowego oraz zagrożenia pochodzące z wewnątrz firmy, od jej pracowników.

Kluczowe wnioski płynące z raportu:

• Konieczność wprowadzania dedykowanych ubezpieczeń od przestępstw cybernetycznych

W miarę upubliczniania kolejnych ataków powodujących spadek przychodów i wyceny akcji, zakłócenie działalności oraz wnoszenie roszczeń przeciwko zarządom spółek, biznes w większym stopniu zwróci uwagę na dedykowane, szyte na miarę ubezpieczenia przestępstw cybernetycznych. Ubezpieczenie to upowszechni się także poza tradycyjnymi kupcami z branży handlowej, finansowej czy zdrowotnej i zostanie zauważone przez inne branże jak np. przemysł produkcyjny, transport, usługi komunalne, rafinerie czy przemysł gazowniczy.

Atak cybernetyczny to ten moment, kiedy świat materialny i wirtualny spotykają się i wydarzenia w tym drugim istotnie wpływają na pierwszy, a wyrafinowane cyber-ataki w coraz większym stopniu mają realny wpływ na działalność biznesową przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy zaczynają dostrzegać, że wraz z rozwojem technologii ryzyko cybernetyczne stało się kluczowym ryzykiem dla ich przedsiębiorstwa. Dlatego w 2018 roku należy oczekiwać, że dyrektorzy ds. zarządzania ryzykiem i szefowie ds. bezpieczeństwa będą wypracowywać rozwiązania i pomagać organizacjom zrozumieć rzeczywisty wpływ ryzyka cybernetycznego na ich działalność biznesową – dodaje Michał Jatczak.

• Zwiększona czujność regulatorów związana z przestępczością komputerową

Regulatorzy na poziomie międzynarodowym, krajowym i lokalnym będą w większym stopniu egzekwowali stosowanie przez firmy istniejących przepisów w zakresie zabezpieczeń przez atakami cybernetycznymi, jak również wprowadzać będą kolejne regulacje. Unia Europejska będzie rozliczać globalne przedsiębiorstwa z nieprzestrzegania GDPR, a w USA organizacje zarządzające big data (przechowujące i sprzedające dane) będą szczegółowo sprawdzane pod kątem tego, w jaki sposób gromadzą, wykorzystują i zabezpieczają dane. Można się też spodziewać, że firmy będą naciskały regulatorów, by ci ujednolicili regulacje dotyczące przestępstw cybernetycznych.

• Atak na gigantów poprzez Internet Rzeczy

Przestępcy komputerowi będą próbowali atakować przedsiębiorstwa dostarczające usługi firmom globalnym za pomocą przedmiotów Internetu Rzeczy. W 2018 roku międzynarodowe organizacje będą zmuszone przeanalizować ryzyko związane z wykorzystaniem Internetu Rzeczy w kontekście zarządzania ryzykiem swoich kontrahentów. Na razie firmy globalne nie dostrzegają tego zagrożenia i nie dopuszczają do siebie informacji, że właśnie za pośrednictwem dostawców ich firma może zostać zaatakowana, a Internet Rzeczy wykorzystany jako droga do ich sieci wewnętrznej. Realne ataki przeprowadzone w ten sposób będą sygnałem dla dużych organizacji, aby zaktualizować swoje podejście do zarządzania ryzykiem dostawców. Z kolei małe i średnie firmy staną przed koniecznością wdrożenia lepszych zabezpieczeń, w przeciwnym razie będą musiały liczyć się z utratą kontraktów.

• Rosnąca rola uwierzytelniania wieloskładnikowego

W sytuacji nieustannie hakowanych haseł oraz obchodzenia przez napastników fizycznych zabezpieczeń biometrycznych, uwierzytelnianie wieloskładnikowe staje się ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Wprawdzie poza hasłami firmy wprowadzają nowe metody uwierzytelniania, takie jak rozpoznawanie twarzy czy odcisków palców, jednakże te technologie nadal nie są doskonałe. Raport Aon przewiduje, że coraz więcej firm będzie wdrażać uwierzytelnianie wieloskładnikowe w celu zwalczenia ataków na hasła oraz na dane biometryczne.

Uwierzytelnianie wieloskładnikowe będzie wymagało od poszczególnych osób pokazania wielu dowodów w celu uwierzytelnienia. W związku ze wzrostem zainteresowania uwierzytelnianiem wieloskładnikowym i oczekiwaniami konsumentów, należy się spodziewać implementacji uwierzytelnienia z wykorzystaniem behawioralnych metod biometrycznych.

• Transakcje punktowe zagrożone

Przestępcy będą atakować transakcje, w których zamiast waluty wykorzystywane są punkty. Dlatego przedsiębiorstwa stosujące tego rodzaju model, np. w prowadzonych programach lojalnościowych czy upominkowych, będą musiały konstruować platformy pozwalające na szybkie zgłaszanie usterek i nagradzanie zgłaszających je użytkowników (tzw. bug bounty programs). W miarę jak coraz więcej przedsiębiorstw będzie wprowadzać te programy, poszukiwane stanie się wsparcie zewnętrznych ekspertów pozwalające uniknąć ryzyk związanych z nieprawidłowym skonfigurowaniem programów.

• Kryptowaluty a rozwój ransomware

W 2018 roku przestępcy wymuszający okup zmienią swoją dotychczasową taktykę. Raport Aon przewiduje, że atakujący używający zwyczajnego złośliwego oprogramowania, np. powodującego blokadę usług (atak DDoS – rozproszona odmowa usługi) lub uruchamia reklamy na tysiącach terminali roboczych, spowodują masową epidemię oprogramowania wymuszającego okup. Napastnicy będą kontynuowali ataki mające na celu zablokowanie maksymalnie wielu systemów, ale zgodnie z raportem Aon wzrośnie też liczba ataków skierowanych przeciwko konkretnym firmom, z żądaniem płatności okupu o wysokości proporcjonalnej do wartości zaatakowanych aktywów. Kryptowaluty będą nadal sprzyjały tego typu atakom, pomimo coraz skuteczniejszemu śledzeniu ataków przez organy ścigania.

• Istotne znaczenie ryzyk cybernetycznych pochodzących z wewnątrz organizacji

Ryzyka płynące z wewnątrz organizacji będą nadal stanowiły zagrożenie dla firm, które cały czas nie doceniają ich znaczenia. W 2017 roku przedsiębiorstwa nie inwestowały w proaktywne programy zapobiegające temu ryzyku. Zgodnie z raportem Aon, rok 2018 nie przyniesie w tym zakresie większych zmian. Przedsiębiorstwa często nie prowadzą dla pracowników odpowiednich szkoleń w zakresie bezpieczeństwa informatycznego. Nie ma pełnych danych dotyczących zakresu ataków cybernetycznych spowodowanych przez czynnik ludzki. Dlatego wiele przedsiębiorstw nadal będzie głównie reagować na już zaistniałe incydenty i ukrywać je za zamkniętymi drzwiami, pozostając nieświadomymi rzeczywistych kosztów i wpływu czynnika ludzkiego/ wewnętrznego na ich organizacje.

Informacja na temat raportu
Raport Aon Cybersecurity Predictions został przygotowany w styczniu 2018 roku przez Stroz Friedberg – spółkę należącą do grupy Aon plc.

Lepsza praca, czy lepsza kasa? Co motywuje Polaków do zmiany pracy

Polacy wciąż nie są zadowoleni z wysokości zarobków i szukają sposobów na poprawienie sytuacji materialnej. Aż 65 proc. polskich pracowników przyznaje, że główną motywacją do zmiany pracy są właśnie pieniądze – wynika z badania Pensjometr.pl od Monster Polska.

Dla 65 proc. pracowników z Polski atrakcyjna oferta pracy w nowej firmie oznacza większe pieniądze. Równie wysoko wśród najważniejszych kryteriów branych pod uwagę przy zmianie pracy znalazła się gwarancja dobrych relacji między członkami zespołu. Na ten czynnik wskazało aż 56 proc. osób biorących udział w badaniu.

W dalszej kolejności do zmiany pracy skłaniają możliwość rozwoju zawodowego (37 proc.), interesująca praca (25 proc.) i wyzwania zawodowe (18 proc.). Równie istotnym czynnikiem jest fakt, że w nowej firmie będziemy mieli więcej czasu wolnego (elastyczne godziny pracy, możliwość pracy zdalnej) i krótszy dojazd. Tych dwóch odpowiedzi udzieliło po 15 proc. badanych. Najmniej motywujące okazały się marka pracodawcy (7 proc.) i benefity (4 proc.).

– „Badania pokazują, że firma, która nie może zaoferować w najbliższym roku podwyżek pracownikom, musi gwarantować bardzo dobrą atmosferę pracy. W przeciwnym razie nie ma szans na utrzymanie zespołu w stałym składzie, a dodatkowo może mieć problem z rekrutacją nowych osób” – mówi Aleksandra Pocheć, ekspertka serwisu pracy MonsterPolska.pl.

Przed złożeniem wypowiedzenia w głowie pojawiają się pytania

Najbliższy rok może być na polskim rynku pracy dynamiczny. Okazuje się, że 43 proc. badanych uważa, że zarabia za mało, biorąc pod uwagę aktualne stanowisko i obowiązki, a 34 proc. ma wątpliwości czy wynagrodzenie jest odpowiednie. Tylko 21 proc. jest zdania, że zarabia adekwatnie do stanowiska i obowiązków, a 3 proc. uważa, że zarabia za dużo.

Niezadowolenie spowodowane niewystarczającym comiesięcznym przelewem sprawia, że w głowie pracownika pojawia się wiele pytań. Narasta chęć zmian, zwłaszcza gdy zatrudniony czuje się niedoceniany. W wyniku rodzącej się frustracji zaczyna poszukiwać nowych ofert pracy. Przy każdej z propozycji pracownik stara się odpowiedzieć sobie na pytania o korzyści w nowym miejscu pracy, możliwość samorealizacji, kulturę pracy zespołu czy też długość dojazdu do firmy.

– „Szukając odpowiedzi na te pytania, pracownicy często analizują ankiety płacowe, które pomagają określić ich aktualną wartość rynkową w odniesieniu do ich obecnej lub przyszłej pracy. Poza tym szukają informacji o pracodawcy na jego stronie internetowej, w mediach społecznościowych i wśród znajomych z branży” – komentuje Pocheć z Monster Polska.pl. 

Sposoby na wyższe zarobki

Choć w kontekście pracy rozpatrywanych jest wiele kwestii, to najważniejsze są płace. Okazuje się, że 48 proc. badanych z Polski uważa, że najszybszą drogą do podniesienia zarobków jest właśnie zmiana pracodawcy. Nie jest to jednak jedyna możliwość poniesienia dochodów.

Z badań serwisu Pensjometr.pl od Monster Polska wynika, że 35 proc. uważa, że warto negocjować warunki zatrudnienia z obecnym szefem, 21 proc. – odpowiedziała, że podwyżka przyjdzie po tym, jak pokażemy chęć rozwoju kariery w obecnym miejscu pracy, 15 proc. – myśli o znalezieniu innego źródła dochodu poza pracą, 12 proc. – upatruje poprawy sytuacji finansowej w założeniu własnej firmy. Znacznie mniej badanych, bo 7 proc. odpowiedziało, że warto rozpocząć naukę, co przełoży się z czasem na podwyżkę, a 5 proc. uważa, że większe pieniądze zapewnią im dodatkowe godziny pracy u aktualnego pracodawcy.

Sytuacja w Europie

Poza Polską w identycznym badaniu udział wzięli pracownicy z 10 krajów: Chorwacji, Czech, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Słowacji, Słowenii, i Serbii, Węgier.

Okazuje się, że najbardziej zadowoleni ze swojej pracy i płacy są Finowie – aż 47,2 proc. i Słowacy – 29,1 proc. Niedocenieni finansowo czują się z kolei pracownicy w Słowenii (58,3 proc. odpowiedzi), na Litwie (56,5 proc) oraz na Węgrzech (50 proc.).

Co innego i w różnym stopniu motywuje pracowników w Europie do zmiany pracy. Pieniądze motywują najbardziej Chorwatów (74,9 proc.), później Węgrów (66,8 proc.) i Polaków (65 proc.). Relacje międzyludzkie w pracy wśród badanych krajów są najważniejsze dla Polaków (przypomnijmy, że wskazało na nie aż 56 proc. badanych). Ważne są także dla Chorwatów (43,9 proc.) i dla pracowników ze Słowenii (43,6 proc.).

Badanie pokazuje, że Finów kusi fakt, że praca jest interesująca (56,7 proc.). Dojazd do pracy jest ważny na Łotwie (22,4 proc.). Marka firmy ma niewielkie znaczenie na zmianę pracy – największe na Łotwie (9,9 proc.).

Niezależnie od kraju, w tym także w Polsce, główną motywacją do pracy są pieniądze. Zbyt niskie sprawiają, że pracownik mniej się angażuje, aż w końcu odchodzi. Jednocześnie pracownicy wciąż chcą mieć poczucie, że robią coś ważnego i ze zgraną ekipą. Firma, która chce zapobiec rotacji w 2018 roku, musi kompleksowo zadbać o swoich pracowników.

Badanie zostało przeprowadzone w listopadzie i grudniu 2017 roku wśród pracowników z 11 krajów: Chorwacji, Czech, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Polski, Słowacji, Słowenii, i Serbii, Węgier. Wzięło w nim udział 41,5 tys. osób.

Kobiety ukrytym potencjałem polskiej gospodarki

Obowiązki rodzinne sprawiają, że Polki pozostają nieaktywne zawodowo. Jednocześnie, jak deklarują kobiety, sytuację mógłby  zmienić częściej stosowany elastyczny czas pracy – wynika z nowego raportu Deloitte „Ukryty potencjał polskiego rynku pracy. Kobiety nieaktywne zawodowo”, przygotowanego na zlecenie Coca-Cola w ramach Forum Rynku Pracy Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.

Blisko 4 mln Polek w wieku 20-64 lat, które są bierne zawodowo, czyli nie pracują, stanowi realny potencjał polskiej gospodarki. Większość z nich zajmuje się m.in. domem, czy opiekuje się innymi członkami rodziny. Ta liczba stanowi 34 proc. kobiet w tym wieku, z czego zaledwie 4 pkt. proc. z nich jest w kontakcie z urzędami pracy. Odsetek biernych zawodowo jest w Polsce wyższy od średniej unijnej. Przeciętnie w krajach Unii Europejskiej, 29 proc. kobiet jest poza rynkiem pracy.

Dla ponad połowy zapytanych respondentek istotnym ułatwieniem byłaby możliwość korzystania z elastycznego czasu pracy. Podobny odsetek kobiet chciałby mieć możliwość pracy z domu, a prawie jedną trzecią interesowałaby praca w niepełnym wymiarze godzin.

Przedsiębiorcy popierają zmiany na rynku pracy zmierzające do popularyzacji elastycznego czasu pracy. Rynek pracy w wielu obszarach ewaluuje w stronę pracy zdalnej, kontraktowania kompetencji lub konkretnych usług i potrzeba elastycznego czasu pracy wpisuje się w ten trend.  Ważne też, aby wprowadzone zostały rozwiązania systemowe, pozwalające łatwiej godzić role zawodowe i rodzinne  – mówi Marcin Nowacki,  wiceprezes, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców– Między innymi w tym celu powołane zostało Forum Rynku Pracy ZPP, zespół tematyczny, którego obszarem zainteresowania i działalności jest rynek pracy. Działalność Forum skupia się wokół dwóch segmentów – legislacji oraz edukacji i komunikacji.

Stoimy przed wyzwaniem zaktywizowania ogromnej grupy, posiadającej wielki, niewykorzystany dotąd potencjał i możliwości. Na zwiększeniu aktywności zyskają wszyscy – kobiety, zwiększając swoje kompetencje – pracodawcy, ponieważ w obliczu problemów demograficznych i spadku liczby osób w wieku produkcyjnym zyskają wartościowych pracowników. A także cała polska gospodarka, bo jak pokazuje badanie, więcej pracujących kobiet to wyższy wzrost gospodarczy – zaznacza Anna Solarek, dyrektor ds. komunikacji i kontaktów zewnętrznych w Coca-Cola Poland Services.

Będąc poza rynkiem pracy, kobiety nie przestają wierzyć w siebie – 52 proc. biernych zawodowo kobiet uważa, że znalazłaby pracę w momencie, w którym zaczęłyby jej szukać. Wsparcie na samym początku drogi zawodowej jest bardzo ważne, dlatego w ramach globalnego zobowiązania 5by20, w październiku 2016 r. Coca-Cola w partnerstwie z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką zainaugurowała program „Sukces TO JA”. Jego celem jest zwiększenie aktywności zawodowej kobiet poprzez dostarczenie im praktycznej wiedzy z zakresu kreowania kariery oraz tworzenia własnego biznesu. Podczas dwóch edycji programu, poprzez kursy online oraz bezpośrednie spotkania z trenerami udało się już przeszkolić ponad 9 700 kobiet w całej Polsce.

Badanie Deloitte „Ukryty potencjał polskiego rynku pracy. Kobiety nieaktywne zawodowo” jest rozwinięciem opublikowanego w 2017 r. raportu „Praca i przedsiębiorczość kobiet – potencjał do wykorzystania w Polsce”.

Spożytkowanie niewykorzystanych dotąd zasobów pracy to obecnie główne wyzwanie polskiego rynku pracy, dlatego tak istotne było dla nas, aby pogłębić badanie sprzed roku i rozpoznać kluczowe bariery nieaktywności zawodowej kobiet. Tym razem postanowiliśmy też spojrzeć na kobiety w przekroju regionalnym i okazało się, że powody bierności zawodowej, a także oczekiwania finansowe oraz postrzeganie roli społecznej kobiety różnią się m.in w zależności od ich miejsca zamieszkania – zaznacza Julia Patorska, Lider zespołu ds. analiz ekonomicznych Deloitte.

Japonia – kolebka kryptowalut zaostrza kontrolę tamtejszych giełd

Japonia, jeden z największych i najlepiej prosperujących kryptowalutowych rynków na świecie, zaostrza kontrole giełd i wstrzymuje obrót na dwóch z nich. To nie koniec japońskiego ciosu w kryptowaluty. Znany w tym światku prawnik sprzedał ostatnio bitcoiny o wartości 400 milionów dolarów i wystawi na sprzedaż jeszcze pięć razy tyle. Czy o wzrostach cen na rynku możemy na razie zapomnieć? – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

Japonia nie bez przyczyny uchodzi za jeden z najlepiej rozwiniętych rynków kryptowalut. Bardzo duża część światowego obrotu odbywa się właśnie tutaj. Poziom zastosowania też jest wyższy niż w innych krajach – kryptowalutami możemy płacić w części japońskich sklepów. Jednakże, po tym jak pod koniec stycznia rynkiem wstrząsnęła wiadomość o kradzieży kryptowalut o wartości 500 mln dol. z jednej z tamtejszych giełd (Coincheck), japoński regulator zaostrza kontrole tych podmiotów, co może wstrząsnąć tamtejszym rynkiem.

Pokłosie kradzieży

Jak donosi “Financial Times”, dwóm japońskim giełdom (FSHO oraz Bitstation) tamtejsza Agencja Usług Finansowych (FSA) nakazała wstrzymanie działalności na miesiąc. W dynamicznym świecie kryptowalut może to oznaczać dla giełd wielkie problemy z powrotem do normalnego funkcjonowania, kiedy ponownie zaczną działać 7 kwietnia. Ponadto, pięć innych giełd dostało nakaz poprawienia wewnętrznych procedur kontrolowania i raportowania do FSA.

Działania te są wynikiem kontroli przeprowadzonej przez japońskiego regulatora, która wykazała m.in. słabą zgodność ze standardami przeciwdziałania praniu pieniędzy, słabo wyszkoloną kadrę pracowniczą czy sprzeniewierzenie kryptowalut użytkowników (Bitstation).

Co ciekawe, FSA już kontrolował 32 działające giełdy w Japonii, z których 16 ma pełne licencje, a drugie 16 tymczasowe zezwolenie na obrót. Jest więc dość prawdopodobne, że początkowe kontrole FSA nie były dość wnikliwe, co z jednej strony umożliwiło bardzo dynamiczny rozwoju rynku, a z drugiej mogło przyczynić się do ułatwienia nielegalnych procederów i wyciekania pieniędzy z giełd. Wspomniana kradzież 500 mln dol. z końca stycznia nie była pierwszą taką kradzieżą w historii japońskiego rynku kryptowalut.

Miliardy pana Kobayashiego

Mt. Gox była niegdyś największą giełdą handlu kryptowalutami na świecie. Cztery lata temu złożyła jednak wniosek o upadłość, po tym jak wyszło na jaw, że straciła na rzecz hakerów kryptowaluty o wartości ok. 500 milionów dolarów. Syndykiem masy upadłościowej jest znany w świecie kryptowalut tokijski prawnik Nobuaki Kobayashi. Opublikowane w środę informacje wskazują, że od września Kobayashi sprzedał bitcoiny i bitcoiny cash o wartości 400 milionów dolarów. Choć mogło to przyczynić się do spadku cen tych kryptowalut i ogólnego pogorszenia nastrojów na rynku, to jeszcze nie koniec.

Jak podaje agencja informacyjna Bloomberg, w posiadaniu Kobayashiego są jeszcze kryptowaluty o wartości 1,9 mld dol., które również będą do kupienia. Średnia cena jednostki sprzedanych dotychczas bitcoinów, zgodnie z raportem Kobayashiego, wynosi 10 tys. dol., czyli praktycznie tyle, co bieżąca cena na rynku.

Biorąc pod uwagę, że Kobayashi – jak sam zapowiada – chce osiągnąć “najwyższą możliwą cenę sprzedaży” z pozostałych 1,9 mld dol. wspomnianych kryptowalut, może to wywoływać negatywną presję nie tylko na ceny tych dwóch jednostek, ale też na cały rynek, ograniczając jego potencjał wzrostowy.

Podobny skutek w krótkim terminie mogą odnieść działania japońskiego regulatora. Tu jednak istnieje także druga strona medalu. W dłuższej perspektywie regulacje mogą pozytywnie wpłynąć na rynek, nie tylko japoński, ale i globalny. Większe bezpieczeństwo przechowywanych kryptowalut może przyspieszać ich implementacje w życiu codziennym, a zwiększony z tego tytułu popyt przyczyniać się do dalszego wzrostu cen.

RPP osłabiło złotego

Początek wczorajszego dnia na rynku walutowym był dość leniwy: poznaliśmy kilka nowych danych makroekonomicznych, rynki nadal żyły jednak przede wszystkim kwestią amerykańskich ceł. Zmienność na głównych parach nie była zbyt duża. Spotkanie Rady Polityki Pieniężnej miało przejść bez większego echa, a jednak istotnie osłabiło złotego. 

Zgodnie z naszymi oczekiwaniami RPP podczas spotkania w marcu utrzymała stopy procentowe na niezmienionym poziomie, ze stopą referencyjną w wysokości 1,5%. Istotnie nie zmienił się również ton prezesa Glapińskiego i przewodzonej przez niego RPP. Prezes i towarzyszący mu członkowie (prof. Żyżyński i prof. Ancyparowicz) powtarzają, że w świetle prognoz nie ma powodu do podniesienia stóp procentowych w 2018 r. Retorykę podczas wczorajszej konferencji można ocenić jako dość gołębią. Utrzymująca się, niesprzyjająca zacieśnianiu polityki pieniężnej retoryka Rady powinna w naszej ocenie sprawić, że analitycy, inwestorzy i rynek będą coraz bardziej przesuwali w czasie oczekiwania względem podwyżek stóp procentowych, co – naszym zdaniem już wpływa i powinno nadal wpływać na ograniczenie aprecjacji złotego.

W kontekście wczorajszego spotkania Rady warto wspomnieć o zaktualizowanych projekcjach makroekonomicznych NBP (pełny raport opublikowany zostanie w poniedziałek). Cytując komunikat ze spotkania:

„Rada zapoznała się z wynikami marcowej projekcji inflacji i PKB przygotowanej przy założeniu niezmienionych stóp procentowych NBP. Zgodnie z marcową projekcją z modelu NECMOD roczna dynamika cen znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 1,6-2,5% w 2018 r. (wobec 1,6-2,9% w projekcji z listopada 2017 r.), 1,7-3,6% w 2019 r. (wobec 1,7-3,7%) oraz 1,9-4,1% w 2020 r. Z kolei roczne tempo wzrostu PKB według tej projekcji znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w przedziale 3,5-5,0% w 2018 r. (wobec 2,8-4,5% w projekcji z listopada 2017 r.), 2,8-4,8% w 2019 r. (wobec 2,3-4,3%) oraz 2,6-4,6% w 2020 r.

W ocenie Rady bieżące dane oraz wyniki projekcji wskazują na korzystne perspektywy wzrostu aktywności w polskiej gospodarce mimo oczekiwanego nieznacznego obniżenia się dynamiki PKB w kolejnych latach. Zgodnie z projekcją w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej inflacja utrzyma się w pobliżu celu inflacyjnego. W efekcie Rada ocenia, że obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną.”

Podsumowując – mimo, iż Rada zakłada stopniowy wzrost inflacji powyżej celu inflacyjnego, retoryka RPP potwierdza, że kredytobiorcy nie mają się póki co czego obawiać. Biorąc pod uwagę stanowisko Rady dość prawdopodobne jest, że stopy procentowe pozostaną stabilne nie tylko w 2018 r. ale również przez większość (albo nawet cały) 2019 r.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

EUR

Kurs EUR/PLN w środę umocnił się o 0,6%, wahając się w widełkach 4,18 – 4,21. W konsekwencji wczorajszej konferencji RPP kurs EUR/PLN umocnił się do najwyższego poziomu od grudnia 2017 r. Wspólna waluta w relacji do dolara amerykańskiego nie była natomiast poddana zbyt dużym wahaniom.

Wczorajsze dane makroekonomiczne nie zaskoczyły. W dniu dzisiejszym inwestorzy w Europie będą obserwowali przede wszystkim spotkanie Europejskiego Banku Centralnego. Bardziej istotna od samej decyzji będzie konferencja, podczas której warto zwrócić uwagę na dwie kwestie: nowe prognozy inflacji i ew. zmiany forward guidance (komunikacji banku centralnego dotyczącej terminu dłuższego niż najbliższe spotkanie). W naszej opinii, w kontekście ostatnich, słabszych odczytów inflacji, Bank może obniżyć prognozy dynamiki cen, jednak nie powinien zmieniać forward guidance. Oczekiwania rynkowe są nieco bardziej optymistyczne od naszych w tym aspekcie, tym samym – jeśli okaże się, że mamy rację – kurs EUR/USD może ulec osłabieniu.

GBP

Kurs GBP/PLN w środę umocnił się o 0,7%, wahając się w widełkach 4,67 – 4,72. Wczoraj funt brytyjski zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie w relacji do dolara amerykańskiego, zyskiwał natomiast w parze z euro i polskim złotym.

USD

Kurs USD/PLN w środę umocnił się o 0,7%, wahając się w widełkach 3,37 – 3,40.  Nie do końca wiadomo, czy Donald Trump jeszcze dziś podpisze dekret dotyczący nałożenia ceł na import stali i aluminium. Istotną informacją z wczoraj jest komunikat, iż na pewien okres spod ich zasięgu mają być wyłączone Kanada i Meksyk. Docelowo, to, czy USA nałożą cła na oba kraje zależeć będzie od postępów renegocjacji układu NAFTA. Nowe informacje potwierdzają, że prezydent USA stosuje “sankcje” jako groźbę, mającą pomóc w pomyślnym (dla USA) przebiegu negocjacji handlowych z sąsiadami.

Co tyczy się danych makro: wczorajsze dane ADP zaskoczyły na plus. W lutym powstało 235 tys. nowych miejsc pracy w sektorze prywatnym wobec oczekiwanych 195 tys. W górę zaktualizowano również odczyty z poprzedniego miesiąca. Dane pozytywnie nastrajają przed piątkową publikacją NFP, jednak trzeba pamiętać, iż nie determinują tego, że będzie ona równie dobra jak wczorajsza publikacja. Wczorajsze dane za czwarty kwartał sugerują, że w USA pod koniec roku istotnie wzrosły jednostkowe koszty pracy z 2% do 2,5% (wobec oczekiwanych 2,1% k/k).

Dziś poznamy cotygodniowe dane o liczbie zadeklarowanych bezrobotnych – ostatni odczyt pokazał spadek do najniższego poziomu od niemal 50 lat (!), potwierdzając siłę amerykańskiego rynku pracy, która docelowo powinna przełożyć się na wyższą presję inflacyjną.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 13:45 – decyzja EBC w sprawie stóp procentowych
  • 14:30 – konferencja prasowa EBC
  • 14:30 – tygodniowe dane o zadeklarowanych bezrobotnych w USA

Autor: Roman Ziruk, Ebury