Resort edukacji wprowadza systemowe zmiany w szkołach przygotowujących do zawodu. Szkoły branżowe mają lepiej odpowiadać na potrzeby pracodawców

Resort edukacji wprowadza systemowe zmiany w szkołach przygotowujących do zawodu. Szkoły branżowe mają lepiej odpowiadać na potrzeby pracodawców 1

W edukację zawodową i branżową mają się w większym stopniu angażować przedsiębiorcy, którzy będą sami układać program i przygotowywać egzaminy. Większy nacisk ma być położony na zajęcia praktyczne, a młodzi pracownicy będą zarabiać znacznie więcej niż obecnie – to najważniejsze założenia reformy szkół zawodowych resortu edukacji narodowej. Zmiany mają zachęcić do uczniów do wybierania szkół zawodowych i techników. Dziś na ten rodzaj nauki decyduje się co drugi uczeń.

Szkoła musi być elastyczna i związana z pracodawcą. Jednocześnie uczniowie, którzy do niej uczęszczają i stają się młodocianymi pracownikami, muszą więcej zarabiać – obecnie jest to na poziomie 200 zł, w Niemczech – 840 euro. To jest zadanie moje i premiera Morawieckiego – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Anna Zalewska, minister edukacji narodowej.

Młodociani pracownicy podczas nauki otrzymują wynagrodzenie wynoszące 4–6 proc. średniego wynagrodzenia w Polsce w kolejnych latach nauki. To oznacza, że średnio otrzymują ok. 200 zł. Słabe zarobki zniechęcają do podjęcia nauki w szkołach zawodowych, zwłaszcza że nawet po jej ukończeniu nie ma gwarancji dobrze płatnej pracy. Wypowiedzi minister edukacji wskazują, że nawet 40 proc. absolwentów dotychczasowych szkół zawodowych rejestrowało się jako bezrobotni. Dlatego resort edukacji pracuje nad zmianą w systemie edukacji branżowej, tak by szkoły rzeczywiście kształciły do zawodu w sposób, który będzie odpowiadał potrzebom pracodawców.

– Musimy być wiarygodni, a młody człowiek musi wiedzieć, że uzyska zawód, z którego będzie miał satysfakcję i pieniądze, ale oprócz tego będzie mieć do dyspozycji system, w którym będzie mógł się realizować i kontynuować naukę. Nowy system jest tak przygotowany. Mamy już gotowość pracodawców, by dołożyli się do tego systemu. Zdali sobie sprawę z tego, że tak to wygląda na całym świecie. Do tego dochodzi promocja – pokazywanie w pozytywnym świetle szkoły branżowej i technikum – wymienia Zalewska.

Przedstawiciele resortu edukacji spotykają się z przedsiębiorcami, którzy pomagają w pisaniu podstawy programowej tak, by odpowiadała ona potrzebom rynku pracy. Zmianie mają ulec egzaminy – w poszczególnych branżach będą miały w 90 proc. charakter praktyczny, a nie teoretyczny, jak dotychczas. Nowy system edukacji ma też kłaść większy nacisk na zdobywanie umiejętności praktycznych, m.in. poprzez staże czy zagraniczne wyjazdy, np. w programie Erasmus+. Już teraz w zakresie edukacji zawodowej w ramach programu wyjeżdża ponad 15 proc. młodych Polaków. Ministerstwo, przygotowując reformę, w dużej mierze czerpie z modelowych rozwiązań z innych krajów, m.in. Niemiec, Szwajcarii i Austrii, gdzie szkolnictwo zawodowe jest na wysokim poziomie.

Została stworzona już Rada Dyrektorów, która będzie kończyć zmiany przepisów. W marcu chcemy pokazać to na kongresie „Dobry zawód”, w którym spotkamy się z powiatami i pracodawcami. Niebawem także spotkanie ze spółkami i korporacjami, by zaangażowały się w promocję edukacji zawodowej i branżowej, by przypominały rodzicom – bo aż 80 proc. rodziców podejmuje za swoje dzieci decyzje, gdzie mają pójść do szkoły – że mamy rewolucję 4.0 i zakład przemysłowy czy miejsce pracy jest już zupełnie inne niż to sprzed 20 lat – przekonuje minister edukacji.

Zmiany mają przywrócić boom na szkoły zawodowe. W latach 70. ubiegłego wieku dwie trzecie uczniów szkół podstawowych decydowało się na tego rodzaju naukę. Odwrót nastąpił w latach 90., kiedy do szkół bezpośrednio przygotowujących do zawodu trafiało tylko czterech na dziesięciu uczniów. Trend powoli się odwraca, obecnie blisko połowa młodych ludzi decyduje się na szkoły zawodowe i technika. Do wzrostu zainteresowania kształceniem zawodowym przyczynił się program Erasmus+. Możliwość wyjazdu na zagraniczny staż często jest czynnikiem decydującym o wyborze szkoły.

Większość zmian została już dokonana. Obecnie najważniejsze jest przekonywanie rodziców – poprzez promocję i różne działania, jak te inicjowane przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji, że to dobra decyzja, by dziecko uczyło się w technikum – podkreśla Anna Zalewska.

Sprawdź pozycję funduszy lewarowanych na GOLD I AUDUSD

Jak co tydzień, w piątek wieczorem komisja CFTC opublikowała najnowszy raport Commitment of Traders. Raporty CFTC dają nam wiedzę na temat otwartych pozycji na giełdzie Chicago Mercantile Exchange oraz New York Board of Trade. W raporcie zawarte jest ponad 70% wszystkich otwartych pozycji na rynku kontraktów futures. Dzięki danym zawartym w raporcie możemy przewidywać główne trendy na rynkach finansowych, niemniej jednak warto podkreślić, że są publikowane z trzydniowym opóźnieniem. W przypadku analizy średnio i długoterminowych trendów takie opóźnienie jest do zaakceptowania.

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz funduszy lewarowanych na rynku walutowym

Źródło: Opracowanie własne

Tabela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

abela przedstawia aktualne pozycje na kontraktach terminowych zarządzających oraz fundusz lewarowanych na rynku surowców

Źródło: Opracowanie własne

Sprawdź pozycję funduszy lewarowanych na GOLD I AUDUSD 2– na rynku znajduje się coraz więcej pozycji długich lub krótkich. Zielona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji długich

Sprawdź pozycję funduszy lewarowanych na GOLD I AUDUSD 3-pozycje długie lub krótkie są zamykane. Czerwona strzałka przy pozycjach netto świadczy, że w coraz większym stopniu na rynku panuje przewaga pozycji krótkic

MACD – podawane jest dla USD, jako waluty kwotowanej np. JPY/USD, CAD/USD, EUR/USD

Gold

Przez ostatnie pięć tygodni zarządzający powiększają pozycje długą na rynku złota, co jest zgodne z e zjawiskiem sezonowości. Przez ostatnie dziesięć lat notowania złota w styczniu oraz lutym charakteryzowały się mocnymi wzrostami, co przedstawia poniższa grafika.

sezonowosc na zlocie

Źródło: Bloomberg

Przerywana linia przedstawia 10 letnią średnią na rynku złota. Z kolei linia zielona odpowiada za obecny rok kalendarzowy. Jeżeli sezonowość się sprawdzi, to możemy liczyć na jeszcze kilkuprocentową aprecjację złota.

Pozycje zarządzających bar niebieski- pozycje długie, czerwony – pozycje krótkie , linia żółta – pozycje netto

Pozycje zarządzających bar niebieski- pozycje długie, czerwony - pozycje krótkie , linia żółta – pozycje netto

Źródło: Cmegroup

W poprzednim tygodniu zarządzający dodali do swojego portfela 11 tysięcy długich oraz 5 tysięcy krótkich pozycji. Ostatni wzrost długich pozycji potwierdza zjawisko sezonowości oraz daje większe prawdopodobieństwo kontynuacji obecnego trendu wzrostowego.

Notowania złota, interwał tygodniowy

Notowania złota, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Na interwale tygodniowy notowania złota znajdują się nad linią trendu wzrostowego. Zagrożeniem dla dalszych wzrostów może być strefa podaży 1355-1375. Jest to także szczyt z 2016 roku, zatem korekta w tym miejscu jest jak najbardziej możliwa.

AUDUSD

Przez ostatnie kilka tygodni dolar australijski znalazł się w bardzo silnym impulsie wzrostowym. Głównym czynnikiem odpowiedzialnym za rajd był napływ dużego kapitału na rynek metali przemysłowych.

AUDUSD i korelacje

Źródło: Bloomberg

Powyższa grafika przedstawia notowania AUDUSD na tle indeksu metali przemysłowych (linia żółta) oraz notowaniach rudy żelaza (linia zielona). Jak widać ruda żelaza nie podążyła za szerokim rynkiem i nie zdołała wybić się ponad swoje maksimum z 2017 roku.

Po tak mocnej aprecjacji AUD względem USD moglibyśmy spodziewać się dużego zaangażowania funduszy lewarowanych po długiej stronie rynku, aczkolwiek tak się nie stało.

Według ostatniego raportu COT w poprzednim tygodniu fundusze lewarowane uszczupliły swoje pozycje długie o 887 kontrakty terminowe, natomiast pozycji długich zostało zamknięte ponad 5 tysięcy.

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona – pozycje krótkie , linia żółta – netto

Pozycje funduszy lewarowanych, linia niebieska- pozycje długie, czerwona - pozycje krótkie , linia żółta - netto

Źródło: Cmegroup

Od trzech tygodni fundusze lewarowane zamykają pozycje krótkie, co było też odpowiedzialne za ostatnie wzrosty. Aczkolwiek najbardziej zaskakującym czynnikiem jest mała ilość nowo otwartych długich pozycji, zatem fundusze lewarowane nie zarobiły na ostatni wzroście AUDUSD.

Co dalej? Mała ilość pozycji długich sprzyja długoterminowej aprecjacji dolara australijskiego. Z drugiej strony może to też świadczyć o fałszywym ruchu wzrostowym, który na przestrzeni następnych tygodni zostanie zniwelowany. Niemniej jednak przy drugi scenariuszu fundusze lewarowane musiałyby zacząć powiększać krótką pozycję, będzie to czynnik, który warto obserwować w nadchodzących tygodniach. Oprócz tego warto obserwować notowania metali przemysłowych, w szczególności rudy żelaza.

Notowania AUDUSD, interwał tygodniowy

Notowania AUDUSD, interwał tygodniowy

Źródło: Admiral Markets

Po ostatniej aprecjacji dolara australijskiego notowania AUDUSD dotarły w okolicę mocnego oporu. Z jednej strony fundusze lewarowane posiadają w portfelu małą ilość długich pozycji, co zwiększa prawdopodobieństwo pokonania wsparcia. Z drugiej strony korekta na rynku surowców oraz brak chęci powiększenia długiej pozycji na rynku kontraktów terminowych przez fundusze lewarowane może doprowadzić do zniwelowania całych poprzednich wzrostów.

Reasumując, w nadchodzących tygodniach należy obserwować pozycjonowanie się funduszy lewarowanych na AUDUSD. Jeżeli zaczną skupywać AUDUSD, to pokonanie oporu będzie bardzo prawdopodobne.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

Nadchodzący tydzień będzie stopniowo dawkował emocje, które mogą przyczynić się do wyraźnego przetasowania sentymentu na rynku walutowym. Główna uwaga będzie na posiedzeniu EBC, gdzie można oczekiwać prób stonowania jastrzębich oczekiwań rynku. Podobne plany może też mieć Bank Japonii. Wśród danych największe zainteresowanie będzie dotyczyć indeksów PMI z Eurolandu i PKB z Wielkiej Brytanii i USA.

Przyszły tydzień: PKB/zamówienia na dobra trwałe z USA, EBC, PMI/Ifo, rynek pracy/PKB z Wlk. Brytanii, BoJ, CPI z Nowej Zelandii/Kanady

W USA główna uwaga będzie wstępnym szacunku PKB za IV kw. (pt), przy mniejszej uwadze na zamówieniach na dobra trwałe (pt) i danych o sprzedaży domów (śr, czw). Tempo wzrostu gospodarczego ma zwolnić do 2,9 proc. z 3,2 proc. Pomimo solidnych wyników sprzedaży detalicznej i inwestycji, nagromadzone w III kw. zapasy stanowią wysoki punkt odniesienia i źródło negatywnego wkładu do PKB. Dodatkowo w poprzednim kwartale odnotowano silny wzrost importu przewyższający dynamikę eksportu. Ogólnie dane powinny budować obraz kontynuowanego ożywienia. Wcześniej rynek USD będzie się musiał zmierzyć z konsekwencjami batalii w Kongresie USA o uniknięcie government shutdown. Na moment przygotowywania tego raportu nie jest jeszcze wiadomo, czy Senat zdąży przed północą 19 stycznia zatwierdzić dalsze finansowanie. Jeśli do poniedziałku się to nie uda, będzie to dodatkowy ciężar u szyi dolara.

Wydaje się mało prawdopodobne, aby EBC zdecydował się na jastrzębi wydźwięk komunikatu po posiedzeniu Rady Prezesów (czw), gdyż podsycanie aprecjacji EUR to ostatnia rzecz, jakiej bank centralny by sobie życzył. Pytaniem jest, czy prezes Draghi będzie potrafił podkreślić gołębi przekaz, by wystraszyć kupujących euro? Odroczenie zmiany języka odnośnie programu QE (sugestia zakończenia skupu we wrześniu) może się okazać niewystarczające. Mimo to Super Mario znany jest ze swojego talentu wpływania na oczekiwania rynkowe. Na tej podstawie ryzyka dla EUR wokół posiedzenia przeważają po negatywnej stronie. Dla kontraktu indeksy PMI i Ifo powinny potwierdzić solidne tempo ekspansji gospodarczej.

Kalendarz w Wielkiej Brytanii oferuje raport z rynku pracy (śr) i PKB (pt). Trendy na rynku pracy są pozytywne, co pomoże w utrzymaniu najniższej do lat 70. stopy bezrobocia. Efekty bazy w postaci skoku wynagrodzeń w listopadzie 2016 r. mogą zablokować poprawę w rocznej dynamice wynagrodzeń. Pierwszy szacunek dynamiki PKB w IV kw. ma wskazać podrzynanie wzrostu na poziomie 0,4 proc. k/k – dość słabe tempo, by uzasadniać zacieśnianie polityki przez Bank Anglii. Naszym zdaniem dane nie zaoferują impulsów do wzmocnienia GBP, ale waluta wciąż może być głównym beneficjentem przepływów przychodzących z wyprzedaży USD.

W Polsce zapowiada się mało emocjonujący tydzień z podażą pieniądza (wt) i stopą bezrobocia (śr). Sentyment globalny w dalszym ciągu odgrywa główną rolę, choć nie widać zmasowanego skoku popytu, który pozwoliłby na zejście EUR/PLN pod 4,16. W efekcie zapowiada się kontynuacja dryfu 4,16-4,19.

Posiedzenie Banku Japonii zyskało na znaczeniu w związku z narastającymi spekulacjami o możliwym zacieśnianiu polityki pieniężnej po tym, jak bank zmniejszył pulę skupowanych obligacji. Sądzimy jednak, że BoJ pozostanie gołębi, a prezes Kuroda podkreśli, że głównym narzędziem polityki pozostaje kontrola krzywej dochodowości (utrzymywanie rentowności 10-letnich obligacji blisko 0 proc.). Jeśli przekaz zostanie wsparty przez brak podwyższenia prognoz inflacji bazowej (z powodu silnego JPY), może to odwrócić ostatnie spadki USD/JPY.

W Nowej Zelandii mamy odczyt CPI za IV kw. (śr), a dotychczasowe dane z gospodarek rozwiniętych podnoszą prawdopodobieństwo silnego odczytu. Przy względnie łagodnych oczekiwaniach rynku wobec polityki RBNZ (podwyżka dopiero w listopadzie), dobre dane mogą obudzić spekulacje o wcześniejszej reakcji banku centralnego. Z Australii mamy jedynie indeks wskaźników wyprzedzających Westpac (śr), który ma drugorzędne znaczenie. Ogólnie AUD i NZD pozostają pod wpływem zmienności USD i globalnego apetytu na ryzyko, co utrzymuje te waluty wysoko, choć na rynku widać pierwsze oznaki wyczerpania i podstawy do korekty.

W Kanadzie mamy sprzedaż detaliczną (czw) oraz CPI (pt), choć w tygodniu po decyzji Banku Kanady o podwyżce możemy obserwować obniżoną wrażliwość rynku na dane. Jest mało realne, że BoC zdecyduje się kolejną podwyżkę na następnym posiedzeniu w marcu, a kwiecień wyceniony jest już na 81 proc. W efekcie poprzeczka ustawiona jest dość wysoko, aby pozytywne zaskoczenia w danych miały dać impuls do umocnienia CAD. We wtorek startuje szósta runda negocjacji NAFTA i sygnały sugerujące zerwanie porozumienia stanowią największe ryzyko dla CAD w najbliższych dniach.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Poszli Polacy na zakupy – nowe dane o sprzedaży detalicznej

Poprawiającą się kondycja polskiej gospodarki i zwiększające się wynagrodzenia powodują znaczny wzrost sprzedaży detalicznej w ostatnich miesiącach. W grudniu wzrosła ona 13. miesiąc z rzędu o więcej niż 6 proc. Polacy wydają coraz więcej pieniędzy na dobra, które najszybciej tracą na wartości – pisze Bartosz Grejner, analityk rynkowy Cinkciarz.pl.

6 proc. – o tyle zwiększyła sprzedaż detaliczna w grudniu w porównaniu z grudniem ub.r., wg najnowszych danych GUS. Ekonomiści oczekiwali, że wzrost wykroczy nawet nieco ponad 8 proc. Do tego nie doszło, jednak trend utrzymuje się jednoznaczny – wzrost (w skali roku) od października 2016 r. nie spadł poniżej 6 proc., co nie dziwi o tyle, że konsumpcja w 2017 r. była głównym motorem napędowym polskiej gospodarki.

Zarabiamy coraz więcej i wydajemy coraz więcej. Przeciętne wynagrodzenie (w sektorze przedsiębiorstw) ostatni raz wzrosło o mniej niż 4 proc. w grudniu 2016 r. Z kolei wzrost sprzedaży detalicznej poniżej 4-procentowego poziomu ostatni raz odnotowaliśmy w październiku 2016 r.

Po raz kolejny silnie wzrosła sprzedaż odzieży i obuwia – o  18,6 proc. w skali roku, a także sprzętu RTV oraz AGD (i mebli) – o 7,6 proc. Wydatki na odzież rosły dwukrotnie szybciej niż te na żywność czy na na książki i prasę.

Wysoka konsumpcja prywatna może cieszyć, gdyż przyczynia się do ogólnej poprawy kondycji gospodarki. Należy jednak zauważyć, że rosną zakupy dóbr szybko tracących na wartości. W efekcie, wyższe dochody, wydawane przede wszystkim na tego typu produkty, przyczyniają się tylko w niewielkim stopniu do wzbogacenia majątku konsumentów.

Raczej nie wpłynie to jednak negatywnie na konsumentów w okresie wysokiego tempa podwyżek płac i rozwoju gospodarczego. Trend ten najprawdopodobniej utrzyma się również przez najbliższy rok – płace w 2018 r. mogą wzrosnąć o ok. 7 proc. W rezultacie, wydatki konsumpcyjne na najmniej trwałe dobra będą dalej notować wysokie tempo wzrostu.

82% firm w Polsce było celem cyberataku w 2017 roku

Cyberataki są zjawiskiem powszechnym wśród firm działających w Polsce. W 2017 roku 82% przedsiębiorstw, które wzięły udział w badaniu KPMG, odnotowało przynajmniej jeden cyberincydent. Firmy zaobserwowały wzrost liczby cyberataków w przeciągu ostatniego roku. Pomimo rosnącej skali cyberzagrożeń zaledwie tylko co 10 firma o rocznych przychodach przekraczających 50 mln zł zatrudnia dedykowanego eksperta ds. bezpieczeństwa informacji. Blisko połowa przedsiębiorstw sygnalizuje, że największym wyzwaniem w zapewnieniu bezpieczeństwa informacji jest zatrudnienie i utrzymanie wykwalifikowanych pracowników.

Firmy obawiają się zorganizowanych grup cyberprzestępczych

Blisko co czwarta firma, która wzięła udział w badaniu KPMG przyznała, że w 2017 roku zarejestrowała 10 lub więcej incydentów bezpieczeństwa. Badane organizacje zauważają rosnącą skalę cyberzagrożeń ¬– ponad 1/3 przedsiębiorstw, które wzięły udział w badaniu, odnotowało w zeszłym roku wzrost liczby cyberataków. Połowa ankietowanych uznała, że liczba cyberzagrożeń pozostała na podobnym poziomie w porównaniu z 2016 rokiem. Spadek cyberincydentów zauważyło zaledwie 5% firm.Firmy obawiają się zorganizowanych grup cyberprzestępczychZ badania, które przeprowadziliśmy wynika, że przedsiębiorstwa działające w Polsce najbardziej obawiają się zorganizowanej cyberprzestępczości. W szczególności trudnych do zidentyfikowania i odparcia ataków ukierunkowanych, cyberprzestępstw realizowanych za pośrednictwem złośliwego oprogramowania oraz wspieranych przez socjotechnikę. Własny pracownik, który historycznie stanowił dla firm najczęstsze źródło naruszeń bezpieczeństwa, zszedł na drugi plan – mówi Michał Kurek, partner w dziale usług doradczych, szef zespołu ds. cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Malware, czynnik ludzki oraz ataki na aplikacje są największymi cyberzagrożeniami

Osoby odpowiadające za bezpieczeństwo IT w firmach, które wzięły udział w badaniu KPMG najbardziej obawiają się złośliwego oprogramowania (malware), słabości czynnika ludzkiego oraz ataków na aplikacje. Złośliwe oprogramowanie najczęściej jest wykorzystywane przez cyberprzestępców do zaawansowanych ataków ukierunkowanych APT (ang. Advanced Persistent Threat), kradzieży danych lub wymuszenia okupu. Zagrożenia związane z czynnikiem ludzkim mogą doprowadzić do wyłudzenia danych uwierzytelniających (tzw. phishing) lub do kradzieży wrażliwych danych przez pracowników. W opinii respondentów ataki typu odmowa usługi (DoS/DDoS) czy kradzież danych na skutek naruszenia bezpieczeństwa stanowią stosunkowo najmniejsze ryzyko dla organizacji.Malware, czynnik ludzki oraz ataki na aplikacje są największymi cyberzagrożeniami

Firmy planują podnosić świadomość pracowników

Większość firm bardzo optymistycznie oceniło poziom swoich zabezpieczeń. Najbardziej rozwiniętymi obszarami w opinii przedsiębiorców są ochrona przed złośliwym oprogramowaniem (98% wskazań) oraz bezpieczeństwo styku z siecią internetową (95% wskazań). Klasyfikacja i kontrola aktywów, zarządzanie bezpieczeństwem partnerów biznesowych oraz bezpieczeństwo w procesach wytwarzania oprogramowania – to przykłady najmniej dojrzałych obszarów, które dodatkowo są zagrożone ryzykiem braku wymaganych inwestycji przez ankietowane firmy. Optymistycznym trendem, który przejawia się w odpowiedziach udzielonych przez ponad połowę firm, jest chęć do inwestycji w programy podnoszenia świadomości pracowników w zakresie bezpieczeństwa, reagowanie na incydenty bezpieczeństwa oraz samo monitorowanie bezpieczeństwa informacji w organizacji.

Ciekawym wynikiem badania jest wysoki optymizm polskich przedsiębiorstw w kwestii oceny dojrzałości wdrożonych zabezpieczeń. Z perspektywy realizowanych audytów bezpieczeństwa, wydaje się, że tak wysoka samoocena, może niestety po części wynikać z wciąż niedostatecznej świadomości polskich firm w zakresie skali i złożoności dzisiejszych cyberzagrożeń. Pozytywnym sygnałem jest natomiast fakt, że firmy inwestują dziś w mechanizmy bezpieczeństwa pozwalające na wczesną identyfikację i reakcję na cyberatak, co jest zgodne z globalnym podejściem w zakresie cyberbezpieczeństwa, zakładającym, że cyberatak jest dziś zjawiskiem nieuchronnym i należy się na niego przygotować – mówi Michał Kurek, partner w dziale usług doradczych, szef zespołu ds. cyberbezpieczeństwa w KPMG w Polsce.

Brak właściwego przypisania odpowiedzialności za bezpieczeństwo IT

Odpowiedzialność za obszar bezpieczeństwa informacji przypisana jest w blisko połowie badanych firm do dyrektora IT lub dedykowanego pracownika działu IT. Zaledwie co dziesiąta organizacja biorąca udział w badaniu przyznała, że funkcja ta spoczywa na dedykowanej osobie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo informacji (CSO/CISO). W 7% przedsiębiorstw odpowiedzialność za kwestie bezpieczeństwa przypisana jest strukturom globalnym poza Polską. Niepokój budzą odpowiedzi udzielone przez 13% firm, które przyznały, że w ramach ich struktur organizacyjnych brak jest formalnego przypisania odpowiedzialności kwestii bezpieczeństwa informacji.Brak właściwego przypisania odpowiedzialności za bezpieczeństwo IT

 

Brak wykwalifikowanych pracowników i finanse barierami w zapewnieniu bezpieczeństwa IT

Najważniejszym problemem, który uniemożliwia budowę systemów cyberbezpieczeństwa w blisko połowie badanych firm, jest brak wykwalifikowanych pracowników. Czynnik ten był bardziej istotny niż brak wystarczających budżetów, na które wskazało 47% organizacji. Z kolei ponad połowa małych firm (55% wskazań), które zatrudniają mniej niż 50 osób, uważa, że główne ograniczenie w zakresie uzyskania oczekiwanego poziomu zabezpieczeń stanowi brak właściwego przypisania odpowiedzialności w zakresie bezpieczeństwa.

Odpowiedzią na tego typu wyzwania może być outsourcing usług utrzymania bezpieczeństwa IT. Z takiego rozwiązania korzysta 71% firm, które wzięły udział w badaniu. Częściej z usług zewnętrznego dostawcy korzystają organizacje posiadające zagraniczny kapitał (86%) niż polski (66%). Blisko połowa firm wykorzystuje outsourcing usług bezpieczeństwa w zakresie wsparcia w reakcji na wystąpienie cyberataku.Brak wykwalifikowanych pracowników i finanse barierami w zapewnieniu bezpieczeństwa IT

Tylko co czwarta firma deklaruje zgodność z wymogami RODO

Dla większości polskich firm (76%) istnieje potencjalne ryzyko wystąpienia braku pełnej zgodności z wymogami nałożonymi przez nowe unijne rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych (RODO). Przepisy RODO zaczną obowiązywać 25 maja 2018 roku. Jedynie 9% firm, które wzięły udział w badaniu odpowiedziało, że osiągnęło pełną zgodność z wymogami RODO, która została potwierdzona niezależnym audytem. Całkowitą zgodność z wchodzącymi w życie przepisami rozporządzenia o ochronie danych osobowych na podstawie własnej oceny wewnętrznej potwierdziło 15% ankietowanych przedsiębiorców. Aż 12% organizacji biorących udział badaniu, potwierdziło, że nie prowadzi żadnych działań w celu stwierdzenia zgodności własnych procesów z przepisami nałożonymi wymogami RODO.Tylko co czwarta firma deklaruje zgodność z wymogami RODOPrzygotowanie się do zmian wynikających z rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO) jest jednym z większych wyzwań regulacyjnych przed jakim stanęły firmy w 2017 roku. Jak wynika z badania, znaczna większość firm ciągle zmaga się z wdrożeniem rozwiązań wynikających z tej regulacji. Dominującą grupę przedsiębiorstw deklarujących pełną zgodność stanowią organizacje zatrudniające do 250 pracowników. Co nie powinno dziwić – wdrożenie wymagań wynikających z RODO jest wyzwaniem przede wszystkim dla przedsiębiorstw relatywnie bardziej złożonych, gdzie dane osobowe mogą być wykorzystywane w wielu obszarach ich działalności. Dziwić może, że aż 70% respondentów zadeklarowało wdrożenie rozwiązań ograniczających przetwarzanie danych osobowych wyłącznie do minimum wynikającego z celów do jakich zostały zgromadzone. Jest to ciekawe ze względu na fakt, że często wdrożenie akurat tego wymogu może powodować zamiany w procesach wewnętrznych firm lub oznaczać konieczność uzyskania zgody na przetwarzanie już zebranych danych w innych celach – mówi Krzysztof Radziwon, partner w dziale usług doradczych w KPMG w Polsce.

W Islandii luka płacowa jest przestępstwem. Odpowiednie regulacje czekają też Unię Europejską

Z danych Eurostatu wynika, że różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w krajach Unii Europejskiej wynosi aż 16,7%[1]. I choć na razie brakuje ogólnych regulacji w tym zakresie, niektóre kraje wprowadzają własne rozwiązania. Niemcy pracują nad prawem, które zobowiąże firmy do ujawniania różnic płacowych. Natomiast Islandia jako pierwszy kraj na świecie lukę w wynagrodzeniach uznaje za przestępstwo. Eksperci Personnel Service wskazują, że w Polsce wyrównywaniu wynagrodzeń kobiet i mężczyzn sprzyja deficyt kadrowy, a w dłuższej perspektywie automatyzacja i robotyzacja pracy.

Różnice w wynagradzaniu kobiet i mężczyzn to problem, na który Unia Europejska zwraca uwagę już od dłuższego czasu. Znane są wytyczne dotyczące niwelowania luki płacowej, ale nadal brakuje odpowiednich rozwiązań prawnych w tym zakresie. Można się jednak spodziewać, że niedługo się to zmieni. Islandia dała fantastyczny przykład tego, jak skutecznie poradzić sobie z luką płacową. Od początku roku obowiązuje tam prawo, które nierówne wynagradzanie kobiet i mężczyzn za analogiczną pracę, traktuje jak przestępstwo. Firmy, które stosują dyskryminację płacową narażają się na karę wynoszącą nawet do 500 dolarów dziennie – mówi Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service.

Islandia przeciera szlaki do równości płacowej

Z danych Statistics Iceland wynika, że w Islandii w 2016 roku kobiety zarabiały średnio 16,1% mniej niż mężczyźni pracujący na analogicznych stanowiskach. Tak wysoki wskaźnik nierówności w wynagrodzeniach, który jest zbliżony do średniej w krajach Unii Europejskiej, zmobilizował lokalny rząd do wypracowania odpowiedniego rozwiązania systemowego, które ma rozwiązać problem. Od początku tego roku w Islandii obowiązuje prawo zobowiązujące firmy zatrudniające więcej niż 25 osób do uzyskania specjalnego certyfikatu, który potwierdza sprawiedliwą politykę płacową wśród kobiet i mężczyzn. Przedsiębiorstwa, które nie uzyskają takiego zaświadczenia, w świetle prawa popełnią przestępstwo i narażą się na kary finansowe.

Nad rozwiązaniem dotyczącym niwelowania luki płacowej pracują również Niemcy. Nie jest to zaskoczeniem biorąc pod uwagę, że z danych Federal Statistical Office (DeStatis) wynika, że luka płacowa w Niemczech w 2016 roku wyniosła aż 21% i była jedną z najwyższych w całej Unii Europejskiej. Zgodnie z nowym prawem, pracodawcy w Niemczech będą zmuszeni do ujawniania różnic płacowych w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Jednak inaczej niż w przypadku Islandii to prawo będzie obowiązywało tylko w firmach, które zatrudniają więcej niż 200 pracowników[2].

Rynek pracy w Polsce sprzyja kobietom

Nierówności w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn na polskim rynku pracy są stosunkowo niewielkie. Z ostatnich dostępnych danych Eurostatu wynika, że luka płacowa wynosi 7,7%[3], jest zatem zdecydowanie niższa niż średnia w Unii Europejskiej (16,7%). Jak wskazuje Krzysztof Inglot, obecnie kobietom na rynku pracy sprzyja deficyt kadrowy, z którym mamy do czynienia już od jakiegoś czasu.

Duże zapotrzebowanie na pracowników powoduje, że kobiety i mężczyźni mają zapewniony równy start. Dodatkowo, nasz rynek pracy pod względem równości płac jest dosyć dojrzały. Pracodawcy zdają sobie sprawę, że nie liczy się płeć pracownika, tylko jego kompetencje – mówi Krzysztof Inglot.

W dłuższej perspektywie na wyrównywanie płac kobiet i mężczyzn wpłynie również większa automatyzacja i robotyzacja pracy.

  • [1] Dane za 2014 rok
  • [2] https://www.ft.com/content/e9f618c0-f210-11e7-ac08-07c3086a2625
  • [3] Dane za 2014 rok

Herkules pozyskał kontrakt o wartości 0,3 mld zł na budowę systemu GSM-R

Konsorcjum Nokii, Herkulesa (notowanego na GPW lidera wynajmu żurawi) oraz Wasko i Pozbudu otrzymało ostateczną, pozytywną decyzję Krajowej Izby Odwoławczej, dotyczącą wyboru spółek w przetargu na budowę sieci GSM-R dla PKP PLK. Herkules planuje rozpoczęcie prac w drugim kwartale br. i oczekuje znaczącego wpływu na przychody i wyniki już w końcu 2018 r.

Konsorcjum z udziałem Herkules S.A. (pod przewodnictwem Nokia Solutions and Networks) złożyło jesienią ub. roku najkorzystniejszą ofertę (2,3 mld zł netto) w największym ówcześnie postępowaniu publicznym w projekcie budowy systemu bezprzewodowej łączności cyfrowej na 13,6 tys. km linii kolejowych. Rolą Herkulesa będzie produkcja oraz montaż słupów wraz z kontenerami telekomunikacyjnymi do rozlokowania infrastruktury IT. Montaż będzie realizowany przy zastosowaniu żurawi kołowych spółki.

– Z radością przyjmujemy wyrok korzystny dla naszego konsorcjum. Decyzja Krajowej Izby Odwoławczej potwierdza, iż posiada ono odpowiednie doświadczenia i kompetencje potrzebne do wykonania projektu o takiej skali, a nasza spółka dysponuje znacznym know how zdobytym m.in. przy budowie sieci telekomunikacyjnych. Dzięki nowoczesnym metodom produkcji, solidnym zasobom sprzętowym oraz fachowej kadrze jesteśmy przekonani o realizacji z sukcesem wszystkich zakładanych prac – powiedział Tomasz Kwieciński, Wiceprezes Zarządu Herkules S.A.

Decyzja zamawiającego z 22 września 2017 r. o przyjęciu oferty została zaskarżona przez konsorcjum firm Kapsch i Porr. Ofercie Nokii i współpracujących firm zarzucano „rażąco niską cenę”, błędy
w studium wykonalności oraz brak doświadczenia budowlanego. KIO nie podzieliła tej argumentacji.

– Realizacja największego kontraktu w historii Grupy Kapitałowej Herkules bez wątpienia istotnie wpłynie na naszą działalność, w tym wyniki, zapewne już pod koniec 2018 r. Umocni także nasze know how w potencjalnej realizacji mniejszych zamówień, ale o podobnym profilu w przyszłości – dodaje Tomasz Kwieciński.

Zarząd spółki planuje wyprodukowanie i montaż ok. 1,2 tys. słupów. Szacowane przychody z tego tytułu wyniosą ok. 300 mln zł netto przy orientacyjnej marży ok. 8-10 proc.

Zamówienie PKP PLK dotyczy wybudowania w okresie 5 lat infrastruktury GSM-R, jednego z dwóch kluczowych elementów wdrożenia Europejskiego Systemu Sterowania ruchem Kolejowym, a przede wszystkim zapewni on łączność głosową między pracownikami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo
i płynność ruchu.

1/3 Polaków rozważa zmianę pracy

Co piąty Polak w ostatnim półroczu zmienił pracę, co czwarty – zmienił stanowisko. Rotacji pracowników może być więcej, bo ponad 1/3 Polaków rozważa zmianę pracy w ciągu pół roku. Co ciekawe pracodawcę częściej zmieniały kobiety (24%), niż mężczyźni (17%). Zmiana stanowiska częściej obejmowała natomiast mężczyzn (26%) niż kobiety (24%).

Nowego pracodawcę i nowe stanowisko w ciągu ostatnich 6 miesięcy najczęściej mieli inżynierowie (odpowiednio: 38% i 49%). Firmy zmieniają też często robotnicy niewykwalifikowani (31%) i pracownicy administracyjni (22%). Najrzadziej na nowego pracodawcę decydowali się kierownicy (12%). Stanowisko w obecnej firmie najrzadziej zmieniali natomiast kasjerzy, sprzedawcy i pracownicy obsługi klienta (6%). Na pracę u nowego pracodawcy w ciągu ostatniego półrocza najczęściej decydowały się osoby zatrudnione na podstawie umów cywilno-prawnych.

Lepsze warunki pracy głównym motorem rotacji

Gdy pytamy pracowników o powody zmiany pracodawcy, to najczęściej wskazują oni na chęć rozwoju zawodowego (48%) oraz wyższe wynagrodzenie w nowym miejscu zatrudnienia (47%). Na ich decyzje wpływ ma także korzystniejsza forma umowy w nowej firmie (30%) oraz niezadowolenie z dotychczasowego pracodawcy (30%).

Wszystkie czynniki, które składają się na lepsze warunki pracy (wynagrodzenie, forma zatrudnienia, bonusy), są nadal najważniejszym powodem zmiany pracodawcy (64%). Udział tych aspektów w odpowiedziach respondentów od lat systematycznie rośnie. Dla porównania jeszcze 5 lat temu w 2013 roku te czynniki wskazywał co piąty ankietowany.

– Zauważalna jest także zmiana postaw pracowników, dla których coraz ważniejsza, obok wzrostu wynagrodzenia, jest poprawa warunków pracy, często związana z niezadowoleniem z obecnego pracodawcy. Jest to symptomatyczne dla rynku pracownika, na którym to firmy poddawane są presji sprostania rosnącym oczekiwaniom zatrudnianych. W tym kontekście powinna cieszyć oczekiwana przez pracowników możliwość rozwoju, której brak jest główną przyczyną zmiany pracy. Dlatego kluczowymi zadaniami dla zarządzających są: tworzenie warunków umożliwiających podnoszenie kwalifikacji oraz taka organizacja procesów, która umożliwi pracownikowi rozwój. To oznacza wyższą produktywność, za która powinien iść oczekiwany przez pracowników wzrost wynagrodzenia – zauważa Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Co piąty ankietowany w obecnym miejscu pracuje krócej niż pół roku. To największa grupa wśród badanych, ale liczna jest również grupa pracowników, którzy ze swoim pracodawcą są związani od ponad 15 lat (16%).

Uczestnicy najnowszej edycji badania raczej nie obawiają się utraty pracy. Takie duże ryzyko dostrzega zaledwie 7% ankietowanych (podobnie jak w poprzedniej edycji). Zdaniem 21% to ryzyko nie jest ani duże, ani małe – podobny był poziom odpowiedzi w poprzednich kilku kwartałach.

Największe ryzyko utraty pracy odczuwają robotnicy niewykwalifikowani (15%), pracownicy handlu i obsługi klienta (14%) oraz wyższa kadra zarządzająca (12%). Częściej pojawia się ono wśród respondentów z grupy wiekowej 30-44 lata (9%).

Na optymizm badanych Polaków nakłada się także postrzeganie szansy na znalezienie nowej pracy. 84% respondentów uważa, że w ciągu pół roku jest w stanie znaleźć jakiekolwiek zajęcie (tylko raz w historii badania notowaliśmy wyższy wynik – w połowie zeszłego roku deklarowało tak o 2 p.p. więcej badanych). 2/3 uczestników najnowszej edycji badania uważa, że przez 6 miesięcy jest w stanie znaleźć pracę co najmniej tak samo dobrą, jak dotychczasowa.

– Może to sygnalizować, że w odczuciu Polaków pula lepszych ofert pracy powoli wyczerpuje się. – tłumaczy Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska. Dla pracodawców, którzy wciąż zmagają się z niedoborem pracowników, oznacza to konieczność podnoszenia atrakcyjności swoich ofert. Niewykluczone natomiast, że pracownicy w obliczu słabszych propozycji pracy będą skłonni do większej lojalności wobec aktualnego pracodawcy – dodaje Monika Hryniszyn.

Na tle tego optymizmu odstają nieco respondenci ze wschodnich województw – tam 80% ankietowanych uważa, że znajdzie szybko jakąkolwiek pracę. W regionie centralnym twierdzi tak 81% badanych. Dla porównania na południu, zachodzie i północy – od 87 do 88%. Z większym entuzjazmem na swoje szanse zawodowe spoglądają ankietowani ze wsi w obrębie aglomeracji (89%), najmniejszych miast (87%) oraz miast z przedziału od 50 do 200 tysięcy mieszkańców (87%).

Patrząc na pracowników pod kątem płci większymi optymistami są mężczyźni (88%) niż kobiety (80%), natomiast pod kątem wieku to zdecydowanie osoby młode (93%). Najlepiej swoje szanse postrzegają mistrzowie i brygadziści (93%), inżynierowie (90%) i kadra kierownicza średniego szczebla (90%).

Mieszane dane z USA dołują kurs dolara. Wzrosty na chińskiej giełdzie.

Pomimo dobrych danych z amerykańskiego rynku pracy, reszta odczytów ciągnie dolara w dół. Sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii poniżej oczekiwań. Po dobrych danych makro wzrosty na chińskim parkiecie.

Dane z USA

Wczoraj o 14:30 poznaliśmy pakiet danych z USA. Bardzo dobrze wypadły dane z rynku pracy. Nowo Zarejestrowanych bezrobotnych było w tym tygodniu zaledwie 220 tysięcy. To aż o 30 tysięcy mniej niż oczekiwano. Trochę gorzej przedstawiają się dane z rynku nieruchomości. Co prawda wydano mniej więcej tyle samo pozwoleń na budowę domów co oczekiwano to rozpoczęto budowę zaledwie 1,19 miliona zamiast oczekiwanych 1,28 miliona. Słabiej wypadł też indeks FED z Filadelfii. W rezultacie inwestorzy postanowili po raz kolejny sprzedawać dolara i przenosić się na inne waluty. W rezultacie dolar kolejny już raz w ostatnich dniach znalazł się w okolicach 3,40 zł.

Słabsze dane z Wielkiej Brytanii

Dzisiaj o 10:30 poznaliśmy dane z Wielkiej Brytanii. Sprzedaż detaliczna 1 ciągu roku rośnie o zaledwie 1,4% wobec oczekiwanych 3,1%. Dane te spowodowały wyprzedaż funta względem innych walut. Szczególnie widać to było względem euro. Ruch względem złotego był mniej widoczny, gdyż polska waluta od rana stopniowo traciła na wartości.

Wzrosty w Chinach

Po ostatnich dobrych danych z państwa środka w górę poszła również tamtejsza giełda. Osiągnęła ona najwyższy poziom od 2 lat. Warto zwrócić uwagę, że 3487 pkt to wciąż ponad 30% poniżej szczytów z połowy 2015 roku. Od tego czasu Chiny wprowadziły bardziej zdecydowaną kontrolę rynków a giełda powoli, aczkolwiek stabilnie odrabia straty.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:00 – Polska – produkcja przemysłowa,
  • 14:00 – Polska – sprzedaż detaliczna,
  • 16:00 – USA – raport Uniwersytetu Michigan.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl i Walutomat.pl

Początek przyszłego tygodnia może przynieść zmiany na parze EUR/USD

Roman Ziruk - Ebury
Roman Ziruk, Ebury Polska

Pod koniec tygodnia uwagę inwestorów po obu stronach Atlantyku przyciąga przede wszystkim polityka. Inwestorzy czekają na decyzje z Waszyngonu i Bonn. Przyszły tydzień również przyniesie istotne informacje dotyczące polityki, tym razem jednak monetarnej.

Izba Reprezentantów w czwartek przegłosowała prowizorium pozwalające uniknąć tzw. government shutdown (zamknięcia rządu), czyli przerwy w działaniu większości instytucji rządowych. Dziś wieczorem odbędzie się głosowanie w Senacie, gdzie przyszłość ustawy jest dużo bardziej niepewna. Republikanie, którzy nie chcą dopuścić do zamknięcia rządu nie mają bowiem wystarczającej liczby głosów, tym samym muszą liczyć na to, że dołączy do nich część Demokratów, którzy są raczej przeciwni propozycji. To właśnie m.in. obawy o government shutdown osłabiały ostatnio USD. Ryzyko, że dojdzie do “zamknięcia” oceniane jest jako realne.

Przenieśmy się teraz na Stary Kontynent: niedzielne głosowanie delegatów partii SPD nad utworzeniem koalicji z CDU/CSU stanowi z kolei czynnik ryzyka dla EUR. Jeśli niekorzystny scenariusz ulegnie materializacji i nie będzie zgody na utworzenie Wielkiej Koalicji, euro w poniedziałek powinno zareagować osłabieniem, ciągnąc w dół również złotego. W obecnej chwili, pomimo tego, iż widać wyraźne podziały w partii SPD, rynek spodziewa się, że koalicja mimo wszystko zostanie utworzona. W związku z tym, iż jest to raczej oczekiwane, w przypadku korzystnego rozwoju wydarzeń w Niemczech, potencjalne, poniedziałkowe umocnienie euro powinno być ograniczone.

Przyszły tydzień przyniesie również spotkanie EBC, podczas którego (jak rozważają niektórzy obserwatorzy) może dojść do zmiany tonu banku centralnego. Zgodnie z ostatnimi „plotkami” z EBC jest jednak na to zbyt wcześnie. W kontekście czwartkowego spotkania oprócz samego tonu istotne będzie, czy Mario Draghi odniesie się do ostatniej siły euro. Wzrosty na wspólnej walucie nie sprzyjają bowiem zamierzeniom Banku, z uwagi na fakt, iż stanowią zagrożenie dla wzrostu dynamiki cen, a to właśnie jej niski poziom jest główną bolączką EBC i wstrzymuje Bank przed rychłą normalizacją polityki pieniężnej. Niewykluczone, że inwestorzy przed spotkaniem zaczną redukować pozycje, ograniczając ryzyko, co może przełożyć się na słabość wspólnej waluty w środku tygodnia.

SPOJRZENIE NA GŁÓWNE WALUTY

Kurs euro EUR

Kurs EUR/PLN w czwartek osłabił się o 0,4%, wahając się w widełkach 4,16 – 4,17. Wspólna waluta w relacji do koszyka walut zyskiwała, na co pozwoliła m.in. słabość dolara amerykańskiego. Brak istotnych informacji ze strefy euro sprawił jednak, że aprecjacja waluty była bardzo ograniczona, a zmienność na EUR dużo niższa niż choćby w środę.

Kurs funta GBP

Kurs GBP/PLN w czwartek zakończył dzień na niemal niezmienionym poziomie, wahając się w widełkach 4,71 – 4,73.

Dzisiejsze dane z Wielkiej Brytanii dotyczące dynamiki sprzedaży detalicznej w grudniu mocno rozczarowały, potwierdzając, iż utrzymująca się ujemna dynamika płac realnych ma wyraźnie negatywny wpływ na zachowanie konsumentów. Wzrost sprzedaży w ujęciu rocznym wyniósł 1,4% wobec oczekiwanych 3% – jest to najgorszy grudniowy odczyt od 2010 r.  W dół zaktualizowano również szacunki z listopada. Reakcja waluty na dane była jednak ograniczona.

Kurs dolara USD

Kurs USD/PLN w czwartek osłabił się o 0,7%, wahając się w widełkach 3,39 – 3,42.

Kolejne przemówienia członków FOMC zdają się być dosyć zbieżne z grudniowym “dot plot” sugerującym, że w tym roku czekają nas prawdopodobnie trzy podwyżki stóp procentowych. We wczorajszej wypowiedzi, Loretta Mester z FOMC stwierdziła, iż jest zwolennikiem raczej trzech, niż czterech podwyżek kosztów pieniądza.

Wczorajsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości były mieszane, nie miały jednak przesądzającego wpływu na handel. Na uwagę zasługuje bardzo duży spadek tygodniowej liczby zadeklarowanych bezrobotnych (z 261 tys. do 220 tys. przy oczekiwaniach rzędu 250 tys.). Tygodniowy odczyt znalazł się tym samym na najniższym poziomie od lutego 1973 r, co potwierdza siłę amerykańskiego rynku pracy.

W dniu dzisiejszym poznamy odczyt indeksu Michigan w styczniu, opisujący nastroje konsumentów, uwaga inwestorów powinna skupić się jednak przede wszystkim na wspomnianym głosowaniu w Senacie.

KLUCZOWE PUBLIKACJE

  • 14:00 – produkcja przemysłowa, inflacja PPI, sprzedaż detaliczna w grudniu
  • 16:00 – indeks nastrojów konsumentów Michigan w USA w styczniu

Autor: Roman Ziruk, Ebury Polska