Symulator ruchu miejskiego wykorzysta sztuczną inteligencję i komputer kwantowy. Ma rozwiązać problem korków w dużych miastach

Symulator ruchu miejskiego wykorzysta sztuczną inteligencję i komputer kwantowy. Ma rozwiązać problem korków w dużych miastach 1

Polska firma opracowuje rozwiązanie, które ma być wykorzystywane w zarządzaniu ruchem miejskim i szczegółowym planowaniu tras przejazdu dla firm logistycznych. Oprogramowanie ma w przyszłości wykorzystywać moc obliczeniową komputerów kwantowych, które jeszcze nie są udostępnione do komercyjnego wykorzystania. Twórcy systemu przewidują, że jeszcze w tym roku ta sytuacja może ulec zmianie. 

Do 2040 roku liczba samochodów na świecie wzrośnie do 2 mld – wynika z prognoz firmy badawczej Bernstein. W stosunku do 2015 r. (1,1 mld) będzie to niemal dwukrotnie więcej pojazdów. Problem korków i zatorów w dużych miastach będzie się nasilał. Rozwiązaniem problemu rosnącej liczby aut ma być opracowywany przez Polaków symulator miejski.

– Symulator ruchu miejskiego wykorzystuje sztuczną inteligencję oraz komputery kwantowe. Różne zastosowania tego rozwiązania to przede wszystkim sektor logistyczny, ale także sektor miejski, w tym wszystkie rozwiązania związane z optymalizacją ruchu miejskiego, ustawieniem świateł, zmniejszaniem korków oraz rozwiązania dla branży samochodowej, np. usprawnianie nawigacji GPS w samochodach, potencjalnie też w zakresie samochodów elektrycznych. W dużym uproszczeniu, próbujemy pokonać korki – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Witold Kowalczyk, prezes zarządu Bohr Technology.

Platforma opracowywana przez Bohr Technology to oprogramowanie komputerowe opierające się na mapie danego miasta, na której można ustawiać różne parametry przydatne w planowaniu tras i rozwiązywaniu potencjalnych problemów komunikacyjnych.

– Mamy na nim mapę danego miasta, np. Warszawy, na której jesteśmy w stanie ustawić różne parametry, zaplanować poszczególne trasy, modyfikować je i zarządzać nimi, przewidzieć, jakie będą czasy przejazdu o określonej godzinie w danym dniu i tygodniu. W późniejszym etapie jest całe podłoże, którego nie widać. To część automatyczna, gdzie jesteśmy w stanie za pomocą symulatora generować setki tysięcy różnych scenariuszy ruchu i na podstawie tych danych automatycznie wybierać te, które są najbardziej optymalne – tłumaczy ekspert.

System w zależności od wielkości miasta wykorzystywać będzie ogromną moc obliczeniową do symulowania tras i przewidywania ruchu miejskiego. W tym celu niezbędne będzie wykorzystanie superkomputerów. W przyszłości twórcy zapowiadają wykorzystanie komputera kwantowego, którego próby opracowania nasiliły się w ostatnich miesiącach.

– Sama dostępność komputerów kwantowych z miesiąca na miesiąc jest coraz bliżej. Jeszcze rok temu mówiło się o tym, że jest to perspektywa 5–10 lat. W ciągu ostatnich kilku miesięcy pojawiły się przypuszczenia, że nawet w tym roku firmy, takie jak Google przedstawią rozwiązania, które osiągną już tzw. quantum supremacy, czyli moment, w którym komputery kwantowe będą silniejsze od najszybszych superkomputerów dostępnych na ziemi – przekonuje Witold Kowalczyk.

Komputery kwantowe zamiast tradycyjnego systemu binarnego zero-jedynkowego, stosują tzw. kubity, czyli bity kwantowe, które mogą być zerami i jedynkami jednoczesnie. Takie rozwiązanie pozwala na znaczne zwiększenie mocy obliczeniowej.

Najpotężniejszym komputerem kwantowym, jaki zaprezentowano dotychczas, jest prototyp produkcji IBM przedstawiony pod koniec ubiegłego roku. Moc obliczeniową 50 kubitów kwantowego systemu obliczeniowego IBM chce udostępniać użytkownikom w chmurze.

Przyspieszenie wzrostu zatrudnienia i płac

Dynamika zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w grudniu przyspieszyła do 4,6% r/r (PKO i konsensus: 4,5% r/r), a wzrost płac przyspieszył do 7,3% r/r z 6,5% w listopadzie (PKO: 8,0%; konsensus: 7,1%). Wzorzec wypłat z poprzednich lat sugerował wyraźne odbicie dynamiki w grudniu, ale w przeciwną stronę działała m.in. zmiana efektu różnicy w liczbie dni roboczych (z +1 w listopadzie na -2 w grudniu).

Średni wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw w trakcie 2017 wyniósł 4,5% r/r, a skala przyrostu po wyłączeniu statystycznego efektu zmiany próby w styczniu była zbliżona do tej z 2016 (wykres 1). Jednocześnie, średni wzrost płac w 2017 był wyraźnie najwyższy od 2008 (wykres 2).Przyspieszenie wzrostu zatrudnienia i płac

Szczegóły struktury wzrostu płac będą znane po publikacji Biuletynu Statystycznego GUS (24 stycznia). Przełom roku zwykle charakteryzuje się dużymi wahaniami dynamiki płac, dlatego dopiero pełna porcja danych pozwoli ocenić, jak kształtował się trend dynamiki płac po wyłączeniu przejściowych zmian i przesunięć (np. płatności premii w górnictwie).

Realny fundusz płac w grudniu wzrósł o 9,8% r/r (vs 8,5% r/r w listopadzie). Wzrost realnego funduszu płac w 4q17 przyspieszył do 9,3% r/r z 8,5% r/r w 3q17 (por. tabela na marginesie), co wskazuje, że mimo wygasania (z wygładzeniem w czasie) pozytywnego wpływu programu 500+, wzrost konsumpcji prywatnej mógł przyspieszyć w 4q17 (wykres 3) wobec 4,8% r/r w 3q17. Spodziewamy się, że w 2018 dynamika konsumpcji przekroczy 4%.

Przewidujemy kontynuację poprawy sytuacji na rynku pracy (wykresy 4 i 5). Ze względu na ograniczenia podaży pracy dynamika zatrudnienia będzie wyhamowywać, a spadek stopy bezrobocia będzie coraz wolniejszy, natomiast wzrost płac będzie przyspieszać. Uwzględniając kontekst regionalny, obecne tempo wzrostu płac w Polsce nie stanowi zagrożenia dla konkurencyjności międzynarodowej (wykres 6).

Dane z rynku pracy za grudzień są neutralne dla oceny perspektyw krajowej polityki pieniężnej. Dopiero przyspieszenie wzrostu płac bliżej dwucyfrowego poziomu, wraz z powrotem inflacji do trendu wzrostowego od marca, mogą postawić pod znakiem zapytania wyraźnie gołębie nastawienie RPP.

Autor: Centrum Analiz PKO Bank Polski

Jak marki odpowiadają na komentarze odwiedzających na Facebooku?

Standardowo na Facebooku aby ocenić jakość obsługi klienta liczy się procent i czas odpowiedzi na posty odwiedzających. Ten wskaźnik pokazuje, ile razy klient dostaje jakąkolwiek odpowiedź na swoje pytanie. Omija jednak ważny temat – domykanie konwersacji.

To, co obecnie mierzą systemy do analityki social media, to obsługa klienta na pierwszym poziomie („przyjęto zgłoszenie”). Model jest następujący: jeżeli internauta chce czegoś konkretnego od marki, pisze posta na jej fanpage i czeka na odpowiedź. Tyle tylko, że w CRM – jeżeli przyjmuje się zgłoszenie, to kieruje się klienta do odpowiedniego procesu. Na Facebooku znacznie częściej odpowiedź na posta oznacza – „może nie muszę już odpowiadać dalej”.

Na Facebooku zdecydowana większość wizyt pochodzi z postów promowanych przez markę, a nie związanych z problemem/zapytaniem. Treści reklamowe wywołują między innymi tematy związane z obsługą klienta – użytkownicy Facebooka w efekcie reklamy upominają się o swoje i piszą o swoich problemach. I tego standardowe wskaźniki jakości obsługi klienta na Facebooku na polskim rynku nie mierzą.

Przyjrzeliśmy się, jak w grudniu 2017 fanpage handlowe/e-commerce odpowiadały na komentarze odwiedzających pod swoimi postami. Uwzględniliśmy Allegro, OLX, fanpage sieci sklepów FMCG i fanpage z modą/odzieżą i przyjrzeliśmy się, jak wyglądały aktywności fanów na ich fanpage w okolicach ostatnich Mikołajek i Gwiazdki.

kafle1

Takie dane pokazują zaangażowanie zakupowe w e-commerce widziane z perspektywy sklepu. Sklepy sprężały się z obsługą klienta na Facebooku przed świętami. Najszybciej odpowiadały na komentarze odwiedzających 21 grudnia, w 1. i 2. dzień świąt i 7 grudnia.

Spośród wszystkich fanpage handlowych/e-commerce najczęściej i najszybciej odpowiadają na pytania fanów Allegro i fanpage sieci sklepów FMCG. Fanpage z odzieżą – równie duże i angażujące, nie odpowiadają a aż taką częstotliwością.

czart1

Spośród sieci sklepów FMCG najlepiej radzą sobie Carrefour i Biedronka; często, ale z opóźnieniem odpowiadają Żabka i Kaufland.

Marki na Faceboku najszybciej odpowiadają na komentarze związane z obsługą klienta. Przyjrzeliśmy się – jakie słowa wyróżniają komentarze, na które marki odpowiadają jak najszybciej. Tym czybciej marki odpowiadają na komentarze, im częściej zawierają one emocjonalne słowa związane z obsługą klienta: pokarać, wyrzucić, rzetelnie, odnotować, transakcyjny, przyzwyczaić, zapomnieć, badziewny, odstąpić, dodzwonić, wygrać.

Albert Hupa – IRCenter.com

Gołębiem być

Bank Kanady zdecydował się na spełnienie oczekiwań uczestników rynku, aczkolwiek zrobił to w iście gołębim stylu. Podwyżce benchmarkowej stopy O/N do poziomu 1,25 proc. towarzyszyły wzmianki w zakresie pozostawienia dość akomodacyjnych ram polityki pieniężnej. Perspektywę bardziej odważnego zacieśniania ogranicza nie tylko konieczność utrzymania inflacji CPI blisko założonego celu, ale również nasilenie się niepewności wokół kluczowego dla kanadyjskiego handlu porozumienia NAFTA.

Konferencja Stephena Poloza i Carolyn Wilkins, czołowych przedstawicieli BOC, przyczyniła się do wymazania obserwowanej przeceny Loonie (0,2 proc.). Na koniec dnia USD/CAD znowu zyskuje możliwość zejścia poniżej psychologicznego poziomu 1,2400, co skutecznie powinny utrudnić masowo ustawione zlecenia kupna. Niewiele bardziej pokaźną skalę aprecjacji notuje funt szterling (0,3 proc.). Wyspiarska waluta wyraźnie zignorowała wypowiedź Michaela Saundersa, członek Komitetu Polityki Pieniężnej przy Banku Anglii, który stwierdza konieczność dalszego zacieśniania z racji na obserwowane tendencje na rynku pracy. Na wypowiedź jednego z bankierów centralnych dość mocno zareagowała szwedzka korona (0,2 proc.). Do podbicia zmienności skandynawskiej waluty przyczyniły się wzmianki Henry’ego Ohlssona, wiceszefa Riksbanku, który nie wyklucza pierwszej podwyżki stóp procentowych jeszcze na początku tego roku. Najsilniej zyskującą walutą wobec dolara amerykańskiego pozostaje Kiwi (0,5 proc.) pomimo nienajlepszych nastrojów na rynku surowców przemysłowych. Listę komponentów koszyka G10 zamykają realizujący zyski japoński jen (-0,3 proc.) oraz euro (-0,2 proc.), które wraz z końcem dnia stabilizuje kurs EUR/USD w okolicach 1,2240.

Chwilową nadzieję na powrót dolara do łask starały się sugerować dane dotyczące produkcji przemysłowej, które w oparciu o napływające „soft-data” miały szansę wyraźnego zaskoczenia rynkowych oczekiwań. Grudniowy odczyt na poziomie 0,9 proc. m/m (konsensus: 0,5 proc.) to zasługa przede wszystkim świetnych nastrojów w branży energetycznej (5,6 proc. m/m) oraz motoryzacyjnej (2,0 proc. m/m). Pozytywny wydźwięk publikacji wyraźnie zbalansowała niższa produkcja fabryczna, która z miesiąca na miesiąc wzrosła zaledwie o 0,1 proc. (konsensus: 0,3 proc.). Wyceną amerykańskiej waluty próbował zachwiać Robert Kaplan, przedstawiciel Fed z Dallas, aczkolwiek jego dzisiejszy wywiad dla Wall Street Journal przeszedł praktycznie bez echa. Według Kaplana na przestrzeni najbliższych dwunastu miesięcy należy się spodziewać trzykrotnej podwyżki stóp procentowych. Obecnie reguła Taylora w podejściu bazowym wskazuje na równowagowy poziom stóp rzędu 4,1 proc.

Środa na europejskich parkietach stała pod znakiem mocnego podziału sentymentu. Jedną z gwiazd sesji okazał się być WIG 20 (0,4 proc.), który zakończył swoje notowania nad okrągłym poziomem 2 600 pkt. Do tak euforycznych nastrojów przy Książęcej ponownie przyczynił się sektor bankowy – tym razem częściowo wspierany przez przychylną notę analityczną VTB, gdzie zdecydowano się na podwyższenie ceny docelowej Alior Banku (5,4 proc.) w związku z rewizją przyjętej strategii. Zdecydowanie mniej spektakularny ruch w stronę północy odnotowały walory PGNiG (0,8 proc.) po komunikacie o dwóch nowych odwiertach gazu ziemnego. Nastroje na bardziej spektakularną zwyżkę łagodziły Lotos (-2,0 proc.), Jastrzębska Spółka Węglowa (-1,9 proc.) oraz CCC (-1,1 proc.).

O niezbyt optymistycznych nastrojach mogą mówić inwestorzy we Frankfurcie, gdzie DAX (-0,5 proc.) przebił poziom 13 200 pkt. Miano najsilniej zyskujących komponentów należało do Vonovii (0,9 proc.) oraz Continentala (0,6 proc.). Ich ruch w stronę coraz wyższych poziomów nie był dostateczny ku temu, aby w pełni zrekompensować przecenę takich spółek jak Merck (-1,9 proc.) czy Volkswagen (-1,7 proc.), który znalazł się na fali realizacji zysków. Pod presją decyzji UE w sprawie przejęcia aktywów upadłego Air Berlin znajduje się Lufthansa (-1,4 proc.) mogąca pozyskać zdecydowanie mniejszy kawałek upragnionego „tortu”.

Gwiazdą londyńskiej giełdy okazał się być Rolls-Royce (5,4 proc.), która poinformowała o zmianie przyjętego modelu biznesowego – na celowniku spółki znalazły się plany dotyczące sprzedaży działu zajmującego się projektowaniem łodzi. Godną przeciwwagę wśród spółek wchodzących w skład indeksu FTSE 100 (-0,4 proc.) zapewniło Burberry. Za 9,3 proc. przeceną giganta z branży odzieży luksusowej stoją nie tylko rozczarowujące wyniki za miniony kwartał, ale również niezbyt przychylne perspektywy wynikowe w całym 2018 roku.

Na rynku surowców energetycznych uwagę inwestorów ponownie zwraca gaz ziemny, którego lutowe kontrakty zdążyły podrożeć do poziomu 3,26 USD/MMBtu (4,1 proc.). Zdecydowanie mniej spektakularne przetasowania obserwuje się na rynku ropy naftowej, gdzie palmę pierwszeństwa przejmuje West Texas Intermediate (0,4 proc.) z ceną 64,00 USD za baryłkę. Liderem na rynku metali szlachetnych zostaje pallad (1,9 proc.), który próbuje wymazać swoją wczorajszą przecenę. W przypadku złota (-0,1 proc.) należy mówić o próbie stabilizacji przy poziomach z wczorajszego zamknięcia – obecnie uncja żółtego kruszcu jest wyceniana po 1 336,80 USD.

Sporządził
Kornel Kot, Dom Maklerski TMS Brokers

Polenergia przejmie jedną z największych farm wiatrowych w Polsce

Polenergia przejmie jedną z największych farm wiatrowych w Polsce – za 10-15% wartości…

Upadłość farmy wiatrowej Krzęcin to pierwsza od lat upadłość farmy wiatrowej w Polsce. Jej właścicielem był londyński fundusz inwestycyjny. Wiatraki za ułamek wartości przejmuje, notowana na warszawskiej giełdzie, Polenergia. To spółka należąca do rodziny Kulczyków.

Zlokalizowana między Gorzowem Wielkopolskim a Szczecinem farma wiatrowa Krzęcin o mocy 6 MW powstała w 2010 roku za blisko 37 mln zł. Od hiszpańskiej Eolii rok później przejął ją brytyjski fundusz inwestycyjny Impax. Kredyt na inwestycję w wysokości ponad 24 mln zł dał Raiffeisen Bank Polska.

W latach 2011-2015 farma osiągała średnie przychody na poziomie 4,3 mln zł rocznie. Po połowie ze sprzedaży energii elektrycznej i zielonych certyfikatów. W tym czasie jej straty netto wynosiły średniorocznie 1,7 mln zł – tyle ile amortyzacja. To oznacza, że inwestycja nie generowała właściwie gotówki. Spółka matka zarabiała jednak niewielkie pieniądze na odsetkach od kredytu udzielonego na 5% – według szacunków WysokieNapieice.pl mogło to być na czysto jakieś 300 tys. zł rocznie.

To musiało przelać czarę goryczy u, notowanego na londyńskiej giełdzie, Impaxa, ale też finansującego inwestycję Raiffeisena.

Niepewne prawo wstrzymuje inwestycje polskich firm

Mamy kłopot z inwestycjami. Przede wszystkim polskich firm. Rząd przewiduje, że nakłady brutto na środki trwałe zwiększyły się realnie w 2017 r. o 7,2 proc. W uzasadnieniu do tegorocznej ustawy budżetowej zapisano, że będziemy mieli wzrost o 7,6 proc. Czy to realne?

-Zmiany w przepisach są wprowadzane w tak nieprzewidywalny sposób, że przedsiębiorcy wolą wstrzymać się z inwestycjami – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Aleksander Łaszek, główny ekonomista FOR. – Inwestycje są niższe niż w 2015 r., pomimo tego, że wykorzystanie mocy produkcyjnych jest rekordowo wysokie i firmy powinny inwestować.

Po rekonstrukcji rządu Ministerstwo Rozwoju zostało zmienione w Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. W ocenie eksperta z tej zmiany nic nie wynika.

-Jeszcze jako wicepremier minister Morawiecki podkreślał, że konieczny jest wzrost stopy inwestycji, ale zmiana nazwy resortu niczego nie zmienia: – Należy przede wszystkim sprawić, aby przedsiębiorcy byli chętni do inwestowania, a to wymaga przewidywalnego i stabilnego prawa. Przy tak dobrej koniunkturze gospodarczej powinniśmy oczekiwać dużego wzrostu inwestycji.

Virgin Mobile aktualizuje strategię w perspektywie 2020 roku

Największy wirtualny operator w Polsce zaktualizował swoją strategię biznesową
w perspektywie 2020 roku.

  • Z początkiem roku Virgin Mobile otrzymał kolejną transzę finansowania.
  • Spółka i jej udziałowcy podpisali z Play umowę dotyczącą opcji sprzedaży udziałów w 2020 roku i jednocześnie ustaliła dalsze warunki współpracy w zakresie hostingu.
  • W 2017 roku Virgin Mobile osiągnął przychody w wysokości około 100 mln zł, realizując zakładany cel. Plan na 2018 r to prawie 120 mln przychodów i osiągnięcie progu rentowności.

Z początkiem roku Virgin Mobile zrobił kolejny krok w kierunku osiągnięcia założonych celów biznesowych. Dotychczasowi inwestorzy zdecydowali się ponownie zainwestować w spółkę i wydłużyć perspektywę finansową o rok. Decyzja ta została podyktowana istotnymi wydarzeniami na rynku, które miały wpływ na osiągnięcie przez spółkę założonych celów biznesowych. Tymi wydarzeniami była obowiązkowa rejestracja kart pre-paid, która znacząco zmniejszyła sprzedaż kart pre-paid na całym rynku oraz regulacja roamingowa „Roam Like At Home”. Spowodowała ona konieczność ponoszenia przez spółkę wysokich opłat hurtowych, w szczególności za transmisję danych wielokrotnie przekraczających ceny detalicznych na rzecz zagranicznych operatorów, co miało znaczny wpływ na kondycję biznesową wszystkich operatorów. Przyznanie przez Urząd Komunikacji Elektronicznej zgody na wprowadzenie dopłat do roamingu pozwoli spółce zniwelować straty z tego tytułu. Dodatkowo zgodnie z wolą udziałowców Grażyna Piotrowska–Oliwa oraz Wojciech Uchman w dalszym ciągu będą kierować spółką.

Umowa z Play

Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska
Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska

15 stycznia 2018 roku Virgin Mobile i jej udziałowcy podpisali umowę z spółką P4 (Play) na mocy, której otrzymała ona opcję kupna w 2020 roku. Podpisana umowa daje opcję kupna, jednak nie jest to jeszcze transakcja sprzedaży. Wybór tego operatora, jako potencjalnego nabywcy był dla nas naturalną drogą, gdyż Play jest naszym partnerem infrastrukturalnym – mówi Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska.

W ramach podpisanych umów spółki określiły również przyszłe zasady współpracy. Minimalny poziom gwarantowanych płatności na rzecz Play ma wynieść 84 mln zł w latach 2018–2021. Oznacza to wzrost minimalnych zobowiązań, w stosunku do istniejących, o 24,8 mln, wynikający z wydłużenia umowy o kolejny rok.

Wyniki finansowe i próg rentowności na dobrej drodze

Miniony rok spółka zakończyła przychodami na poziomie około 100 mln zł. W 2018 r. planuje osiągnąć przychód na poziomie 120 mln zł przy bazie  klientów wynoszącej 520 tys. Jednocześnie w2018 roku spółka planuje osiągnąć próg rentowności. Od początku naszym celem jest wyprowadzenie biznesu na plus. Przesunięcie terminu osiągnięcia progu rentowności o kilka miesięcy, w stosunku do pierwotnych założeń, związanie jest ze wspomnianymi przeze mnie wydarzeniami rynkowymi, na które spółka nie miała wpływu. Obowiązek rejestracji kart pre-paid, wpłynął na wielkość bazy klientów i konieczność rewizji zakładanego w 2015 r. celu 1 mln klientów. Z kolei nowa regulacja roamingowa wpłynęła bezpośrednio na koszty ponoszone przez firmę – dodaje Grażyna Piotrowska–Oliwa, Prezes Virgin Mobile Polska.

Plany na najbliższy rok

Do połowy bieżącego roku Virgin Mobile planuje migrację wszystkich klientów na własną platformę IT. Dziś za jej pośrednictwem obsługiwanych jest 15% klientów. Krok ten pozwoli spółce uzyskać większą niezależność, wpłynie na dostarczanie klientom jeszcze lepszych usług i podniesie ich, jakość. W 2018 roku spółka skupi się również na budowie kilku kluczowych propozycji ofertowych, które będą podążać w kierunku simplicity i customer value. Z kolei promocja oferty najprawdopodobniej skoncentrowana będzie na mediach takich jak internet oraz radio.

Polska rezydencja podatkowa – czy można ją skutecznie utracić?

Jeżeli ktoś chce dokonywać rozliczeń fiskalnych poza granicami Polski i poza jej jurysdykcją, musi zmienić rezydencję podatkową. Jednak przedsiębiorcy i pracownicy rozliczający się ze swojej działalności i zarobków za granicą często napotykają problemy ze strony polskich organów skarbowych.

W 2012 r. Naczelnik Urzędu Skarbowego w K. zobowiązał polskiego pracownika do zapłaty podatku dochodowego od osób fizycznych za 2006 rok. Pracownik ten jedyny dochód w 2006 r. uzyskał na podstawie umowy o pracę, którą wykonywał na terenie Danii; tam też został od niego pobrany należny podatek. Pomimo zawartej między Polską a Danią Konwencji w sprawie unikania podwójnego opodatkowania i zapobiegania uchylaniu się od opodatkowania w zakresie podatków od dochodu i majątku (Dz. U. z 2003 r. Nr 43, poz. 368), polski organ skarbowy uznał, że pracownik podlegał w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu zgodnie z przepisami ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (u.p.d.o.f.), z uwagi na to, że nie posiadał on statusu rezydenta w Danii.

Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny uznał za błędne stanowisko organu podatkowego. W uzasadnieniu wskazał m.in., że urząd skarbowy nienależnie zobowiązał pracownika do zapłaty podatku dochodowego od osób fizycznych, skoro jego centrum interesów życiowych skoncentrowane było w Danii (II FSK 3704/13). Innymi słowy, by utracić rezydencję podatkową w Polsce, nie wystarczy się z niej wyprowadzić. Równie ważne jest niespełnianie drugiej z ustawowych przesłanek podleganiu w Polsce nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, a do tego potrzebne jest przeniesienie ośrodka interesów życiowych do innego kraju.

Ośrodek interesów życiowych

Zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych, nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu od całości swoich dochodów (przychodów), bez względu na miejsce położenia ich źródeł, podlegają osoby fizyczne mające miejsce zamieszkania na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Dotyczy to osób, które:

1)         przebywają na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym lub

2)         posiadają na terytorium RP centrum interesów osobistych lub gospodarczych (ośrodek interesów życiowych).

Co ważne, by podlegać nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce, wystarczy spełnić tylko jeden z powyższych warunków. W 2013 r. potwierdził to WSA w Gdańsku, orzekając, że: „użyty w ustawie spójnik «lub» wyraża alternatywę nierozłączną, co prowadzi do wniosku, iż dla uznania, że osoba fizyczna ma miejsce zamieszkania w Polsce wystarczające jest ustalenie jednej z wymienionych przesłanek” (I SA/Gd 254/13).

Ograniczony obowiązek podatkowy

Dla „wyeliminowania” pierwszej z przesłanek wystarczy nie przebywać na terytorium RP dłużej niż 183 dni w roku podatkowym. Problemów interpretacyjnych nastręczać natomiast może druga przesłanka, zwłaszcza w kontekście zmiany centrum interesów osobistych, bo jeżeli chodzi o interesy gospodarcze, to z pomocą przychodzi sama ustawa. W art. 3 ust. 2a u.p.d.o.f. zawarta jest definicja tzw. ograniczonego obowiązku podatkowego. Ograniczonego, bo obejmującego tylko przychody osiągane na terytorium RP przez osoby fizyczne nieposiadające miejsca zamieszkania w Polsce.

Ustęp 2b tegoż artykułu wylicza źródła tych przychodów, takie jak stosunek pracy, działalność gospodarcza, przychody z nieruchomości, papierów wartościowych, akcji i inne. Konkludując, nieosiąganie przychodów z tych źródeł na terytorium RP pozwoli wykluczyć posiadanie na jej terenie centrum interesów gospodarczych. Aby więc skutecznie utracić polską rezydencję podatkową, najlepiej „odciąć” wszelkie przychody mogące wskazywać jako źródło pochodzenia Polskę.

Podobne rozróżnienie stosuje ustawa o podatku dochodowym od osób prawnych (u.p.d.o.p.). Osoby prawne, spółki kapitałowe w organizacji, niektóre jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej i inne podmioty wymienione w ustawie podlegają obowiązkowi podatkowemu:

– nieograniczonemu (a więc od całości swoich dochodów, bez względu na miejsce ich osiągania): jeśli mają siedzibę lub zarząd na terytorium RP;

– ograniczonemu (czyli tylko od dochodów, które osiągają na terytorium RP): jeśli nie mają siedziby lub zarządu w Polsce.

Międzynarodowe wskazania

Wzorem dla polskiego ustawodawcy były międzynarodowe umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, a przede wszystkim Konwencja Modelowa OECD w tej sprawie. W art. 4 ust. 2 Konwencja wyjaśnia, co decyduje o tak istotnym dla określenia rezydencji podatkowej miejscu zamieszkania: „osobę uważa się za mającą miejsce zamieszkania w tym państwie, w którym ma ona stałe ognisko domowe; jeżeli ma ona stałe ognisko domowe w obu umawiających się państwach, to uważa się ją za mającą miejsce zamieszkania w tym państwie, z którym ma ona ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze”.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w komentarzu do art. 4 Konwencji precyzuje, że pojęcie powiązań osobistych i gospodarczych definiują zarówno powiązania osobiste, jak i ekonomiczne, stosunki rodzinne i towarzyskie, zatrudnienie, działalność polityczna i kulturalna, a także miejsce prowadzonej działalności gospodarczej i miejsce, z którego dana osoba zarządza swoim majątkiem.

Zmiana centrum interesów życiowych

Komentarz OECD wskazuje, co zrobić, aby ograniczyć do minimum ryzyko zakwestionowania przez organy podatkowe faktu zmiany rezydencji. Mówiąc w skrócie, należy wykonać jak najwięcej czynności, które potwierdzą zmianę ośrodka interesów życiowych. Czynnościami tymi są przede wszystkim:

– zmiana miejsca zamieszkania, np. poprzez zakup lub wynajem nieruchomości w kraju nowej rezydencji podatkowej;

– sprzedaż ruchomości lub przerejestrowanie jej do kraju nowej rezydencji (np. w przypadku auta);

– rezygnacja z przynależności do partii politycznych, organizacji, stowarzyszeń, klubów (także sportowych) oraz zakładów opieki zdrowotnej;

– rozwiązanie stosunków pracy i wygaszenie bądź przeniesienie ich źródeł do kraju nowej rezydencji podatkowej.

Co do zasady posiadanie nieruchomości, a nawet uzyskiwanie z niej dochodów (np. z tytułu najmu), nie przekreśla szans na utratę polskiej rezydencji podatkowej. Po prostu zyski czerpane w ten sposób będą zgodnie z art. 3.2a u.p.d.o.f. podlegać ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu w Polsce. Potwierdza to stanowisko organów skarbowych, wyrażone m.in. w interpretacji indywidualnej Izby Skarbowej w Warszawie z dnia 17 grudnia 2015 r.: „Zgodnie z utrwalonym stanowiskiem organów podatkowych, osoba, która posiada w Polsce nieruchomość, ale na stałe przebywa za granicą nie jest polskim rezydentem podatkowym” (IPPB1/4511-1032/15-4/AM).

Ta sama interpretacja potwierdza, że również posiadanie rachunku bankowego w Polsce nie prowadzi automatycznie do uznania, iż dana osoba fizyczna jest objęta nieograniczonym obowiązkiem podatkowym.

Siła certyfikatu

Jako że zgodnie z art. 17 § 1 Ordynacji podatkowej właściwość miejscową organów podatkowych ustala się według miejsca zamieszkania albo adresu siedziby podatnika, dobrze, jeżeli jesteśmy w stanie sami udowodnić swoją rezydencję, a nie musimy polegać na ustaleniach organów państwowych. Niezwykle pomocne będzie dla nas uzyskanie certyfikatu rezydencji danego państwa – szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę utartą już praktykę, stosowaną przez organy podatkowe, którą potwierdza choćby interpretacja Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z dnia 29 maja 2017 r.: „Certyfikatu rezydencji nie może zastąpić inny dowód. Jak wskazuje liczne orzecznictwo, certyfikat stanowi środek dowodowy (wyłączny) posiadania rezydencji podatkowej w określonym kraju” (0114-KDIP3-3.4011.115.2017.1.JM).

Definicja certyfikatu wyrażona jest wprost w art. 5a pkt 21 u.p.d.o.f. Zgodnie z nią certyfikat to zaświadczenie o miejscu zamieszkania podatnika dla celów podatkowych wydane przez właściwy organ administracji podatkowej państwa miejsca zamieszkania podatnika.

Posiadanie certyfikatu przez podatnika zmusza organ podatkowy do stosowania się do umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania, której stroną obok Polski jest państwo rezydencji potwierdzonej certyfikatem. Tak stwierdza Izba Skarbowa w Warszawie. Zgodnie z jej interpretacją z dnia 8 stycznia 2016 r., certyfikat stanowiący dowód na posiadanie rezydencji podatkowej w określonym kraju umożliwia płatnikowi zastosowanie postanowień stosownej umowy w sprawie zapobieżenia podwójnemu opodatkowaniu (IPPB4/4511-1237/15-2/JK3).

Jak najwięcej dowodów

Poszczególne przypadki rozpatruje się na podstawie indywidualnych interpretacji organów podatkowych. Ważne jest więc, by te organy miały jak najmniej argumentów przemawiających za przypisaniem podatnikowi polskiej rezydencji podatkowej i by sam podatnik uzbroił się w silne dowody potwierdzające posiadanie rezydencji w innym państwie. Wówczas nawet niekorzystne zapisy krajowych ustaw podatkowych nie będą miały zastosowania wobec postanowień umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Taką interpretację przyjęła m.in. Izba Skarbowa w Katowicach w sprawie obywatela Holandii zamieszkującego na terenie Polski. Mimo że jego jedynym źródłem przychodu była holenderska emerytura, to bank w Polsce, na którego rachunek wpływało świadczenie, pobrał pieniądze tytułem zaliczki na podatek. Choć Holender posiadał na terytorium RP miejsce zamieszkania, a nawet zameldowania, to organ uznał, że nie podlega on nieograniczonemu, a jedynie ograniczonemu obowiązkowi podatkowemu, gdyż jego centrum interesów osobistych i gospodarczych znajduje się w Holandii. Opodatkowaniu podlegać będą tylko przychody osiągane przez niego w Polsce, co wyłącza holenderskie świadczenie emerytalne. Swoją indywidulną interpretację organ oparł o polsko-holenderską umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania, ponieważ, jak wskazał urząd, „Wnioskodawca utrzymuje ściślejsze powiązania osobiste i gospodarcze w Holandii. Zatem Wnioskodawca dla celów podatkowych posiada miejsce zamieszkania na terytorium Holandii” (IBPB-2-1/4511-29/15/MCZ).

Korzystna rezydencja podatkowa Malty

Warto rozważyć zmianę rezydencji podatkowej na rezydencję Malty. Oferuje ona cztery rodzaje rezydencji: temporary residence, ordinary residence, long-term residence i permanent residence. Najatrakcyjniejsza ze względów podatkowych jest druga z nich, czyli tzw. rezydencja zwykła. Jej główne zalety to:

– opodatkowanie, co do zasady, tylko dochodów uzyskanych na terenie Malty;

– zyski kapitałowe (np. dywidendy) otrzymane przez rezydentów, których źródło pochodzenia położone jest poza Maltą, nie są obłożone jakimkolwiek ciężarem podatkowym;

– po rezygnacji z rezydencji podatkowej rezydent ma prawo do wszelkich dochodów uzyskanych na Malcie, także ze sprzedaży nieruchomości.

Co do zasady podatek dochodowy od osób prawnych wynosi na Malcie 35%, ale z uwagi na obowiązujący tam system tzw. pełnej refundacji (pełnego przypisania) efektywna stawka opodatkowania CIT spółek może wynosić zaledwie ok. 5%.

Rezydencja podatkowa Malty jest korzystna także w świetle interpretacji wydanych przez polskie organy skarbowe dotyczących spółek maltańskich, których udziałowcami są polscy przedsiębiorcy. Dla przykładu Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy w interpretacji z 10 marca 2016 r. (ITPB4/4511-648/15/KW) wskazał, że: „(…) dochody (…) uzyskiwane przez Wnioskodawcę z tytułu uczestnictwa w spółce osobowej z siedzibą na terytorium Malty, stanowić będą dla niego dochody uzyskiwane poprzez położony na terytorium Malty zakład (…). Jednocześnie, w celu eliminacji podwójnego opodatkowania (…) dochody uzyskiwane przez Wnioskodawcę ze spółki osobowej z siedzibą na Malcie będą w Polsce zwolnione z opodatkowania zarówno na etapie ich powstania, podziału, jak i faktycznej wypłaty Wnioskodawcy”.

Autor: Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku oraz doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców.

Czy w Polsce potrzebne jest referendum dotyczące zakazu handlu w niedziele

W tej części Europy, do której należy Polska, jesteśmy osamotnieni z naszym niedawno wprowadzonym zakazem handlu w niedziele. Podobny był na Węgrzech, ale rząd po roku wycofał się, gdy okazało się, że mieszkańcy tego kraju chcą ogłoszenia referendum.

-Premier Mateusz Morawiecki uzasadniając wprowadzenie zakazu handlu w niedziele przywołał przykład krajów wysoko rozwiniętych, twierdząc, że Polska kopiuje te praktyki – mówi w rozmowie z MarketNews24 Marek Tatała, ekspert Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR). – Jednak nie wszystkie kraje wysoko rozwinięte kopiują taki zakaz. W Wielkiej Brytanii sklepy są w niedziele otwarte, przy ograniczeniach godzinowych, a Dania czy Finlandia kilka lat temu zniosły scentralizowany całkowity zakaz.

Polska powinna porównywać się przede wszystkim z krajami średnio rozwiniętymi, z naszego regionu Europy, zwłaszcza z tymi, które w 2004 r. weszły do UE: – Żaden z tych krajów nie ma takiego zakazu jak Polska, a Węgry, w których społeczeństwo zaczęło protestować i zebrało podpisy o ogłoszenie referendum, wycofały się z tego zakazu.

Światowe rekordy omijają warszawską giełdę

Rok rozpoczął się bardzo mocno na światowych giełdach akcji. Po 11 zakończonych sesjach kontraktów na indeks S&P 500, aż 10 przyniosło zamknięcia na historycznych maksimach. Na GPW jest to słabiej odczuwane przez inwestorów.

Hossa na Wall Street trwa już dziewięć lat. – W Polsce jest to mniej odczuwalne, ale widzimy te wzrosty, po mieszanej końcówce 2017 roku – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB.

Dlaczego inwestorzy z GPW mają znacznie mniejsze powody do radości? – Zaszkodziły nam zmiany w OFE i w strukturze inwestorów – komentuje ekspert. – Ale na niektórych indeksach jesteśmy już bardzo wysoko.

Jak długo ta sytuacja potrwa na giełdach? – Obecnie trendy są sprzyjające kupującym, ale tak długo tańczymy, jak długo gra nam orkiestra.