Polski kodeks pracy w ogonie krajów UE i OECD

0

Polska zajmuje dopiero 30 miejsce na 41 krajów UE i OECD w Indeksie Elastyczności Zatrudnienia 2018 mierzącym elastyczność umów o pracę regulowanych kodeksem pracy. Do czołówki Indeksu należą: W. Brytania i Irlandia, czyli kraje do których wielu Polaków emigruje w poszukiwaniu pracy. Pod koniec znajdują się: Francja, Portugalia i Grecja, czyli przeregulowane gospodarki o wysokim bezrobociu młodych. Spośród postsocjalistycznych państw członkowskich UE tylko dwa, Chorwacja i Słowenia, wypadają gorzej niż Polska, podczas gdy Czechy i Bułgaria należą do liderów Indeksu. 

-Sztywne regulacje szeroko rozumianego okresu próbnego i płacy minimalnej sprawiają, że pracodawcy są mniej chętni podejmować ryzyko związane z zatrudnieniem osób słabiej wykształconych i z krótszym doświadczeniem zawodowym – mówi w rozmowie z MarketNews24 Rafał Trzeciakowski, ekspert FOR i współautor raportu na ten temat, zaprezentowanego 14 grudnia. – Polskę szczególnie negatywnie wyróżnia tu wysoka płaca minimalna, a wiedząc, że zwolnienie pracownika w przypadku spadku popytu na produkty firmy będzie trudne, pracodawcy są mniej chętni do zwiększania zatrudnienia.

Polska jest wśród 15 na 41 krajów, które wymagają by pracodawca zanim zacznie szukać nowych pracowników zaproponował pracę najpierw zwolnionym osobom.

Wysokie ustawowe odprawy i okresy wypowiedzenia sprawiają, że pracodawcy ostrożniej zatrudniają nowych pracowników. Polska negatywnie wyróżnia się zarówno dłuższym ustawowym okresem wypowiedzenia (7 tygodni w naszym regionie wobec 10 tygodni w Polsce), jak i wyższą ustawową odprawą w razie wypowiedzenia (7 tygodni płacy w naszym regionie wobec 9 tygodni w Polsce).

Sztywność kodeksu pracy zachęca do nadużywania innych form zatrudnienia. Jednak ich ustawowe zakazy, bez liberalizacji kodeksu pracy, zamiast do wzrostu liczby pracujących na czas nieokreślony prowadzą głównie do spadku zatrudnienia i rozrostu szarej strefy. Zatrudnianie osób młodszych, bez doświadczenia zawodowego i słabiej wykształconych wiąże się dla pracodawcy z większym ryzykiem. Dlatego takie osoby znacznie częściej pracują na podstawie umów o pracę na czas określony, cywilnoprawnych lub są samozatrudnione, dzięki czemu pracodawca może bez dodatkowych kosztów rozwiązać z nimi umowę w krótkim czasie. W rezultacie Polska ma najwyższy udział zatrudnienia na umowach na czas określony i cywilnoprawnych w UE. W 2016 roku wyniósł on 27% wobec 18% w przeregulowanych krajach południa UE, 11% w najbardziej rozwiniętych dużych krajów UE i tylko 8% w pozostałych postsocjalistycznych państwach członkowskich UE. Długotrwała praca w ramach nietypowych form zatrudnienia utrudnia nabywanie kapitału ludzkiego i obniża długookresowe zarobki. Restrykcyjne regulacje zatrudnienia w Polsce szkodzą najbardziej najsłabszym pracownikom, których z założenia miały chronić.

Czytaj również:  Ponad połowa osób zatrudnionych na Śląsku jest zadowolonych z pracy