Sześć państw Unii Europejskiej wystąpiło z oficjalnym apelem do Komisji Europejskiej o odejście od planowanego na 2035 rok zakazu sprzedaży nowych samochodów z silnikami spalinowymi. Sygnatariusze domagają się dopuszczenia po tej dacie m.in. hybryd typu plug-in, pojazdów z przedłużaczem zasięgu oraz samochodów wykorzystujących ogniwa paliwowe. Ich zdaniem obecna strategia podważa konkurencyjność europejskiego przemysłu motoryzacyjnego i stoi w sprzeczności z zasadą neutralności technologicznej.
List skierowany do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen został podpisany 4 grudnia przez premierów Włoch, Polski, Bułgarii, Czech, Węgier i Słowacji, w tym Giorgię Meloni i Donalda Tuska. Dokument trafił do Brukseli na krótko przed oczekiwaną prezentacją nowego unijnego pakietu motoryzacyjnego, której termin – według nieoficjalnych informacji – może zostać przesunięty na początek 2026 roku.
Ostrzeżenie przed deindustrializacją
Autorzy apelu wskazują, że europejski sektor motoryzacyjny oraz polityka klimatyczna UE znalazły się w kluczowym momencie. Ich zdaniem utrzymanie sztywnego zakazu silników spalinowych grozi deindustrializacją części kontynentu i nie przełoży się automatycznie na skuteczną transformację ekologiczną.
„Nie ma nic zielonego na przemysłowej pustyni” – podkreślają liderzy sześciu państw, akcentując, że cele klimatyczne muszą uwzględniać realia gospodarcze, dostępność technologii oraz globalną konkurencję, z jaką mierzą się europejscy producenci.
W liście pojawia się postulat rewizji unijnych przepisów dotyczących norm emisji CO₂ dla samochodów osobowych i dostawczych tak, aby zamiast jednego, zeroemisyjnego rozwiązania dopuścić różne ścieżki ograniczania emisji.
Paliwa alternatywne jako element transformacji
Istotnym elementem propozycji jest także włączenie do polityki regulacyjnej UE paliw niskoemisyjnych i odnawialnych, w szczególności biopaliw i paliw syntetycznych. Sygnatariusze argumentują, że rozwiązania te mogą pozwolić na redukcję emisji bez gwałtownego porzucania istniejącej bazy technologicznej i infrastruktury.
Takie podejście miałoby umożliwić bardziej stopniowe dostosowanie przemysłu, zmniejszyć ryzyko utraty miejsc pracy oraz ograniczyć przenoszenie produkcji poza Unię Europejską, zwłaszcza do krajów azjatyckich.
Coraz silniejszy nacisk na Komisję
Stanowisko sześciu państw wpisuje się w szerszy trend rosnącej presji politycznej na Komisję Europejską. Podobne sygnały napływają z Niemiec – kanclerz Friedrich Merz wcześniej apelował o odejście od „sztywnej daty 2035 roku” i zastąpienie jej bardziej elastycznym, technologicznie otwartym podejściem.
Dla Brukseli oznacza to coraz trudniejsze balansowanie pomiędzy ambitnymi celami klimatycznymi a interesami przemysłowymi sektora motoryzacyjnego, który pozostaje jednym z filarów europejskiej gospodarki i zatrudnia miliony pracowników.
Spór o przyszłość motoryzacji
Choć obowiązujące przepisy nadal przewidują zakaz sprzedaży nowych samochodów emitujących CO₂ od 2035 roku, apel sześciu państw pokazuje, że polityczna zgoda wokół tej daty słabnie. Zbliżająca się rewizja regulacji oraz zapowiadany pakiet motoryzacyjny mogą stać się areną ostrego sporu między zwolennikami szybkiego przejścia na elektromobilność a krajami domagającymi się bardziej realistycznej, technologicznie neutralnej transformacji.
Decyzje podjęte w najbliższych miesiącach przesądzą o tym, czy unijna polityka klimatyczna w motoryzacji pozostanie sztywnym harmonogramem, czy też przekształci się w ramy pozwalające na różne drogi dojścia do neutralności klimatycznej.





