Poręczyciele mają już 0,5 mld zł długów

0

Ponad 36 tys. osób prywatnych nie spłaca cudzych długów, wartych niemal 0,5 mld zł. Największe zobowiązanie wynikające z umowy poręczenia ma małżeństwo z Gliwic – 44-letnia kobieta i 48-letni mężczyzna – prawie 2,7 mln zł. Licznych niesolidnych dłużników-poręczycieli, inaczej zwanych żyrantami można też spotkać w Warszawie, Łodzi i Poznaniu.

Chociaż popularność kredytów z poręczeniem gwałtownie spada i w ostatnich czterech latach ich liczba zmniejszyła się o ponad połowę, to od początku tego roku obserwujemy w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wzrost zaległości z tego tytułu. Znajduje się w nim obecnie ponad 36 tys. osób, które po tym jak zdecydowały się stać się poręczycielami, z czasem miały włączyć się do spłaty kredytu, ale tego nie zrobiły i w rezultacie trafiły do rejestru dłużników. Dziś mają ponad 483 mln zł zaległości z tytułu poręczania cudzego zobowiązania. Średnio na osobę wypada 13 404 zł.

Nawet jeśli solidnie obsługujemy swoje kredyty i rachunki, ale jesteśmy współodpowiedzialni za spłatę cudzych zobowiązań, których nie reguluje osoba, za którą poręczyliśmy, cierpi na tym nasza własna historia kredytowa i wizerunek solidnego płatnika. Warto zatem poważnie się zastanowić, zanim zdecydujemy się zostać poręczycielem, bo faktycznie może to oznaczać konieczność obsługi żyrowanego kredytu. Wypadki losowe mają to do siebie, że zdarzają się niespodziewanie, wtedy w rolę głównego dłużnika musi wejść poręczyciel i to mimo tego, że nie korzysta z dobrodziejstw kredytu.

– Jeśli żyrant nie spłaca rat, może trafić do rejestru dłużników, co zablokuje mu drogę do wielu niezbędnych w codziennym życiu usług, takich jak możliwość zakupów ratalnych, zaciąganie kredytów czy pożyczek – mówi w rozmowie z MarketNews24 Halina Kochalska, ekspert BIG InfoMonitor.

Poręczenie jest umową, w której poręczyciel zobowiązuje się spłacać zobowiązanie, gdy główny kredytobiorca tego nie robi. Poręczyciel, jako dłużnik solidarny, odpowiada za spłatę świadczenia głównego, a w przypadku opóźnień, również za odsetki karne i koszty związane z dochodzeniem roszczeń. Z chwilą, gdy dług staje się wymagalny, bank może żądać całości lub jego części zarówno łącznie od dłużnika głównego, jak i poręczyciela lub od każdego z nich z osobna. Zasada jest taka, że obaj dłużnicy pozostają zobowiązani do regulowania zaległości aż do momentu pełnej spłaty zobowiązania.

Czytaj również:  Uzależnienie od telefonów wpędza w długi – to już 750 mln zł

Najwięcej dłużników zmagających się z przykrymi konsekwencjami poręczenia zamieszkuje województwa śląskie i wielkopolskie, odpowiednio jest to 6 tys. i prawie 5,1 tys. osób. Jeśli chodzi o wartość zadłużenia, to największe zaległości mają Ślązacy – prawie 84,6 mln zł, następnie Mazowszanie – 63,8 mln zł oraz Wielkopolanie – 45,8 mln zł. Najwyższy średni dług z tytułu poręczenia przypada na mieszkańców Podkarpacia – 19 630 zł.

Jeśli chodzi o płeć i wiek osób, które decydują się żyrować komuś kredyt, a później wpadają z tego powodu w tarapaty, to zdecydowanie częściej są to mężczyźni – 58 proc. Przy czym przeważają panowie w wieku od 35 do 44 lat, stanowiący 18 proc. ogółu dłużników poręczycieli zgłoszonych do rejestru.