144 mld USD wraca na rynek nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał utrzymuje dominację już czwarty rok z rzędu

Knight Frank opublikował 20. edycję raportu „The Wealth Report”. Według tegorocznego opracowania 2026 r. może przynieść wyraźne ożywienie na globalnym rynku nieruchomości komercyjnych, wspierane powrotem kapitału instytucjonalnego szacowanego na 144 mld USD.

Zmiana ta następuje w momencie, gdy prywatny kapitał nadal wyraźnie dominuje. Inwestorzy prywatni, w tym osoby ultra-zamożne oraz family offices, już czwarty rok z rzędu pozostają największymi nabywcami nieruchomości komercyjnych na świecie. W 2025 roku ulokowali oni 464 mld USD, wobec 347 mld USD zainwestowanych przez kapitał instytucjonalny.

Dane Knight Frank pokazują, że decyzje inwestycyjne coraz częściej opierają się na fundamentach rynku, a nie na bieżących nagłówkach czy krótkoterminowych nastrojach. Pomimo obecnych napięć geopolitycznych i niepewności regulacyjnej jedynie 15% respondentów badania, reprezentujących aktywa o wartości 1,4 bln USD,  wskazuje politykę krajową jako kluczowy czynnik wpływający na inwestycje. Zaledwie 5% wymienia regulacje i podatki.

Przewaga prywatnego kapitału staje się coraz bardziej widoczna

Szybkość działania, elastyczne struktury finansowania oraz większa tolerancja na ryzyko pozwalają inwestorom prywatnym zawierać transakcje wcześniej w cyklu rynkowym i utrzymywać aktywa mimo zmienności rynku. Tym samym przewaga nad bardziej ograniczonymi i mniej elastycznymi inwestorami instytucjonalnymi stale rośnie.

Odbudowa rynku biurowego napędzana przez popyt najemców

Rynek biurowy dostosowuje się do nowej rzeczywistości pracy. Badanie Knight Frank (Y)OUR SPACE, obejmujące niemal 300 najemców i ponad 60 mln mkw. powierzchni na świecie, pokazuje stabilizację modelu pracy hybrydowej, przy jednoczesnym wzroście znaczenia pracy stacjonarnej, szczególnie wśród firm z sektora finansowego i usług profesjonalnych.

Aktywność najemców potwierdza ten trend na większości głównych rynków. Globalne miasta odnotowują najwyższe od czasu pandemii poziomy wynajmu powierzchni biurowej, ponieważ firmy zwiększają zajmowane powierzchnie, konkurują o najlepsze lokalizacje przy ograniczonej podaży oraz optymalizują swoje portfele nieruchomości. W kluczowych lokalizacjach ponownie obserwowany jest wzrost czynszów, a wraz z nim rośnie zainteresowanie inwestorów segmentem biurowym. Narracja o trwałym kryzysie rynku biurowego coraz bardziej rozmija się z danymi.

Ożywienie rynku handlowego uwidacznia niedoszacowane sektory

Segment nieruchomości handlowych odzyskuje atrakcyjność inwestycyjną dzięki ograniczonej podaży nowych projektów. W Australii sektor ten osiągnął całkowitą stopę zwrotu na poziomie 9,2% w 2025 roku (najlepszy wynik od 2017 roku), wspierany przez lata ograniczonej aktywności deweloperskiej oraz rosnące obroty najemców.

Zmiana wycen ma jednak charakter szerszy niż pojedynczy rynek. Tam, gdzie podaż nowych inwestycji była ograniczona, poprawia się stabilność dochodów z najmu, a sentyment inwestorów wyraźnie się poprawia. Coraz większe możliwości pojawiają się w sektorach, z których kapitał wycofał się zbyt szybko mimo utrzymania solidnych fundamentów.

Duże transakcje w Europie sygnalizują powrót zaufania inwestorów

Europa obserwuje powrót transakcji o dużej skali, przede wszystkim w sektorze biurowym. Prywatni inwestorzy ulokowali w europejskich biurach 18,9 mld USD w ciągu ostatniego roku, a sektor ten jest obecnie jednym z najbardziej pożądanych segmentów inwestycyjnych na świecie na 2026 rok.

Oczekuje się, że kapitał instytucjonalny podąży tym śladem, koncentrując się na najlepszych aktywach spełniających wymogi ESG w centralnych dzielnicach biznesowych (CBD), a także selektywnie na nieruchomościach drugorzędnych, których korekta wycen stworzyła atrakcyjne możliwości inwestycyjne.

Krzysztof Cipiur, Director, Capital Markets w Knight Frank dodaje:

„W Polsce obserwujemy dynamiczny wzrost aktywności zarówno krajowych, jak i zagranicznych prywatnych inwestorów na rynku nieruchomości komercyjnych. Prywatny kapitał znacznie szybciej niż inwestorzy instytucjonalni wykorzystał pojawiające się okazje inwestycyjne, wynikające z silnego wzrostu gospodarczego oraz atrakcyjnych wycen aktywów w Polsce.

Polska należy dziś do grona najszybciej bogacących się krajów świata, a tempo przyrostu liczby miliarderów jest jednym z najwyższych globalnie. Prognozujemy, że w ciągu najbliższych pięciu lat ich liczba wzrośnie aż o 123%.

Rosnąca zamożność krajowego kapitału znajduje już odzwierciedlenie na rynku nieruchomości. Udział polskich inwestorów w całkowitym wolumenie transakcji w 2025 roku był ponad pięciokrotnie wyższy niż wieloletnia średnia i osiągnął poziom 18%. Spodziewamy się dalszego wzrostu udziału prywatnego, lokalnego kapitału w kolejnych latach.”

Odbicie przepływów kapitału w regionie Azji i Pacyfiku

W regionie Azji i Pacyfiku transgraniczne inwestycje osób zamożnych osiągnęły najwyższy poziom od 2019 roku, przy czym kapitał z Chin kontynentalnych odpowiada za 46% zainteresowania zakupami. Aktywność inwestycyjna napędzana jest korektą wycen oraz zmianą podejścia inwestorów.

Młodsi inwestorzy odchodzą od pasywnych zakupów prestiżowych aktywów na rzecz bardziej aktywnych strategii zwiększania wartości nieruchomości w sektorach biurowym, handlowym i hotelowym. Jednocześnie kapitał z Singapuru coraz częściej wraca na rynek krajowy w odpowiedzi na zmienność walutową, co prowadzi zarówno do odbudowy popytu transgranicznego, jak i większej płynności na kluczowych rynkach, takich jak Singapur i Hongkong.

Indie oferują bardziej stabilny punkt wejścia dla globalnego kapitału

Rynek nieruchomości komercyjnych w Indiach został znacząco przekształcony dzięki wzrostowi udziału kapitału krajowego. Po spowolnieniu inwestycji zagranicznych po pandemii udział inwestorów krajowych wzrósł z 11% całkowitych inwestycji private equity do niemal 26% w 2025 roku.

Przy wzroście PKB przekraczającym 7%, spadającej inflacji i silnym popycie najemców rynek pozostaje odporny; zarówno wynajem powierzchni biurowych, jak i logistycznych osiąga rekordowe poziomy, a sektor handlowy stopniowo się odbudowuje. Dzięki silniejszej pozycji kapitału krajowego Indie oferują dziś bardziej stabilne i mniej ryzykowne możliwości dla inwestorów globalnych powracających na rynek.

Fundamenty rynku ważniejsze niż krótkoterminowe nastroje

Raport wskazuje, że rok 2026 będzie sprzyjał inwestorom skupionym na wycenach, dochodowości aktywów i ograniczonej podaży, a nie na krótkoterminowej zmienności czy bieżących nastrojach rynkowych. Rynki takie jak Wielka Brytania nadal przyciągają silne zainteresowanie inwestorów mimo negatywnego sentymentu, co pokazuje rosnącą rozbieżność między percepcją rynku a rzeczywistą alokacją kapitału.

Nick Braybrook, Global Head of Capital Markets w Knight Frank, komentuje:

„Globalny rynek nieruchomości komercyjnych wyraźnie wszedł w nową fazę cyklu, w której korekty wycen, fundamenty podaży i popytu, stabilizujące się stopy procentowe oraz większa przewidywalność dochodów ponownie przyciągają kapitał na rynek. Ostatnie wydarzenia globalne niewątpliwie zwiększyły poziom niepewności, jednak kierunek rynku nadal wynika z fundamentów i pozostaje niezmienny.

Inwestorzy instytucjonalni wracają na rynek nieruchomości, ale to prywatny kapitał nadal nadaje tempo dzięki swojej elastyczności i szybkości działania. W ciągu ostatniej dekady znacząco wzrósł również poziom zaawansowania prywatnych inwestorów. Nieruchomości komercyjne są dziś postrzegane jako kluczowy element zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego, oferujący stabilne dochody, potencjał wzrostu wartości oraz względne bezpieczeństwo. W warunkach nowej fazy rynku najlepiej odnajdą się ci inwestorzy, którzy będą potrafili działać szybko i zdecydowanie.”

Bloober Team z 28 mln zł przychodów i 10 mln zł EBITDA w I kwartale

Ponad 28 mln zł przychodów ze sprzedaży wypracowała grupa kapitałowa Bloober Team w pierwszym kwartale bieżącego roku. EBITDA krakowskiego developera wzrosła o ponad 26 % r/r, osiągając poziom 10 mln zł. Przed spółką jeden z najciekawszych miesięcy w historii, jeśli chodzi o zapowiedzi nadchodzących tytułów. Pierwszych newsów można się spodziewać już w trakcie Summer Game Fest w Los Angeles.

Brak dużej premiery wpłynął na wynik pierwszego kwartału. Nie jest to jednak niczym niespodziewanym, czy zaskakującym. Związane to było głównie z wysoką amortyzacją gry Cronos: The New Dawn. – tłumaczy Piotr Babieno, prezes Bloober Team. Stan środków pieniężnych na koniec omawianego okresu zwiększył się do blisko 28 mln zł.

Już na początku czerwca Bloober Team zaprezentuje się na jednym z najważniejszych wydarzeń branżowych na świecie – Summer Game Fest w Los Angeles. – Idziemy ostro to przodu. Przed nami bardzo gorący okres jeśli chodzi o zapowiedzi. Myślę, że dostarczymy rynkowi porządną dawkę pozytywnych emocji – zapowiada Piotr Babieno.

Polacy znów chętniej się zadłużają. Mocny wzrost kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych

W kwietniu 2026 r. banki i SKOK-i udzieliły wyraźnie więcej kredytów mieszkaniowych, ratalnych i gotówkowych niż rok wcześniej. Spadek odnotowano jedynie w segmencie kart kredytowych. Dane wskazują na dalsze ożywienie na rynku finansowania gospodarstw domowych, szczególnie w obszarze kredytów mieszkaniowych.

W porównaniu z kwietniem 2025 r. liczba udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 55,8 proc., kredytów ratalnych o 27,1 proc., a kredytów gotówkowych o 3,8 proc. Jednocześnie liczba wydanych kart kredytowych była niższa o 8,1 proc. W ujęciu wartościowym wzrost objął kredyty mieszkaniowe, których wartość zwiększyła się o 67,0 proc., kredyty gotówkowe ze wzrostem o 15,6 proc. oraz kredyty ratalne, gdzie odnotowano wzrost o 7,7 proc. Wartość przyznanych limitów kart kredytowych spadła natomiast o 2,3 proc.

Podobny obraz wyłania się z danych za pierwsze cztery miesiące 2026 r. W tym okresie, w porównaniu z analogicznym okresem poprzedniego roku, banki i SKOK-i udzieliły o 50,0 proc. więcej kredytów mieszkaniowych, o 27,7 proc. więcej kredytów ratalnych oraz o 5,2 proc. więcej kredytów gotówkowych. Liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc. Wartość finansowania wzrosła w przypadku kredytów mieszkaniowych o 62,0 proc., kredytów ratalnych o 13,6 proc. oraz kredytów gotówkowych o 13,2 proc. W segmencie kart kredytowych odnotowano spadek wartości o 1,2 proc.

Rekordowa wartość kredytów mieszkaniowych

Najsilniejsze wzrosty widoczne były na rynku kredytów mieszkaniowych. W kwietniu 2026 r. banki udzieliły ich o 55,8 proc. więcej niż rok wcześniej oraz o 1,3 proc. więcej niż w marcu. Wartość udzielonych kredytów mieszkaniowych wzrosła o 67,0 proc. rok do roku i o 2,3 proc. miesiąc do miesiąca.

Łączna wartość kredytów mieszkaniowych udzielonych w kwietniu wyniosła ponad 13,65 mld zł. Był to wynik wyższy od poprzedniego miesięcznego rekordu, zanotowanego w marcu 2026 r., o 313 mln zł. Średnia kwota kredytu mieszkaniowego osiągnęła 469,73 tys. zł i była o 7,2 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Według dr. hab. Waldemara Rogowskiego, głównego analityka Grupy BIK, wzrost aktywności w tym segmencie wynika przede wszystkim z poprawy zdolności kredytowej klientów. Wpływ na to mają niższe koszty kredytu oraz wzrost wynagrodzeń, zarówno nominalny, jak i realny. W kwietniu 2026 r. wynagrodzenia wzrosły o 6,6 proc. rok do roku.

Analityk wskazuje również na rosnące znaczenie refinansowania wcześniej zaciągniętych kredytów mieszkaniowych. Dotyczy to zwłaszcza zobowiązań opartych na okresowo stałej stopie procentowej, wyższej niż obecnie dostępne warunki rynkowe. Refinansowanie odpowiada już za ponad 30 proc. nowej akcji kredytowej.

Dodatkowym czynnikiem wpływającym na popyt na kredyty mieszkaniowe jest sytuacja na rynku nieruchomości. Na rynku pierwotnym widoczne było lekkie ożywienie cenowe, a średnie ceny mieszkań w największych aglomeracjach wzrosły rok do roku o około 5 proc. W kwietniu wzrost cen odnotowano również na rynku wtórnym.

Kredyty ratalne utrzymują wzrost

Dane za kwiecień potwierdzają także dalszy wzrost rynku kredytów ratalnych. Liczba takich kredytów była o 27,1 proc. wyższa niż rok wcześniej, natomiast ich wartość wzrosła o 7,7 proc. Jednocześnie przeciętna kwota kredytu ratalnego obniżyła się o 15,2 proc. rok do roku i wyniosła 1 923 zł.

Według BIK wzrost liczby kredytów ratalnych można wiązać z dobrą sytuacją na rynku pracy, wzrostem wynagrodzeń oraz niższym niż rok wcześniej poziomem stóp procentowych. Czynniki te zwiększają możliwości finansowania zakupów przez gospodarstwa domowe, także w przypadku osób spłacających już inne zobowiązania.

Na rynek kredytów ratalnych może wpływać również ożywienie w kredytach mieszkaniowych. Zakup mieszkania często wiąże się z dodatkowymi wydatkami na wyposażenie, w tym sprzęt RTV i AGD, które bywają finansowane właśnie kredytem ratalnym.

Kredyty gotówkowe na coraz wyższe kwoty

W kwietniu wzrosła także sprzedaż kredytów gotówkowych. Liczba udzielonych kredytów zwiększyła się o 3,8 proc. rok do roku, a ich wartość o 15,6 proc. Średnia kwota kredytu gotówkowego wyniosła 29 893 zł, co oznacza wzrost o 11,4 proc. wobec kwietnia 2025 r.

Według prof. Waldemara Rogowskiego kluczowym czynnikiem wzrostu są kredyty o wyższej wartości, coraz częściej przekraczające 50 tys. zł. Średnia wartość kredytu gotówkowego osiągnęła najwyższy poziom w historii i zbliżyła się do granicy 30 tys. zł.

Na wzrost przeciętnej kwoty kredytu wpływają trzy czynniki: wydłużanie okresu kredytowania, niższe oprocentowanie nowych zobowiązań oraz realny wzrost wynagrodzeń. BIK wskazuje również na istotną rolę konsolidacji wcześniejszych zobowiązań. Tego typu kredyty stanowią już prawie 60 proc. wartości nowo udzielonych kredytów gotówkowych.

Karty kredytowe słabsze niż rok wcześniej

Na tle pozostałych produktów kredytowych słabiej wypadły karty kredytowe. W kwietniu 2026 r. liczba wydanych kart spadła o 8,1 proc. rok do roku, a wartość przyznanych limitów była niższa o 2,3 proc. W okresie od stycznia do kwietnia liczba kart kredytowych zmniejszyła się o 6,4 proc., a wartość limitów o 1,2 proc.

Dane te wskazują, że wzrost aktywności kredytowej gospodarstw domowych koncentruje się przede wszystkim w kredytach mieszkaniowych, gotówkowych i ratalnych, natomiast segment kart kredytowych pozostaje pod presją.

Jakość spłat nadal oceniana jako bezpieczna

BIK zwraca uwagę, że jakość spłat kredytów bankowych pozostaje na bezpiecznym poziomie. W ujęciu miesięcznym kwietniowy odczyt poprawił się we wszystkich czterech Indeksach Jakości. Największą poprawę odnotowano w kartach kredytowych oraz kredytach gotówkowych.

W ujęciu rocznym pogorszyły się Indeksy Jakości dla trzech produktów: kredytów ratalnych, gotówkowych oraz kart kredytowych. Mimo to pozostają one na poziomach oznaczających niskie ryzyko kredytowe. Poprawę rok do roku odnotowano natomiast w przypadku kredytów mieszkaniowych.

Pozytywne otwarcie roku na rynku magazynowym. Wyraźny wzrost nowych umów najmu i ekspansji

Jak wynika z najnowszego raportu AXI IMMO pt.: „Rynek magazynowy w Polsce w I kw. 2026 r.”, sektor magazynowo-produkcyjny rozpoczął rok bardzo aktywnie zarówno po stronie najmu, jak i rynku inwestycyjnego. W okresie od stycznia do marca 2026 r. popyt brutto osiągnął poziom 1,58 mln mkw. (+47% r/r), natomiast popyt netto wzrósł do 850 tys. mkw. (+78% r/r), notując najlepsze wyniki od 2022 r. Jednocześnie utrzymał się trend ograniczonej nowej podaży – deweloperzy dostarczyli 653 tys. mkw. (-4% r/r) nowoczesnej powierzchni magazynowej, a współczynnik pustostanów spadł do 7,3% (-1,2 p.p. r/r). Rynek inwestycyjny odnotował z kolei najwyższy udział sektora magazynowo-produkcyjnego w całkowitym wolumenie transakcji, który osiągnął 44%.

Najemcy wracają do nowych projektów

Analitycy największej polskiej firmy doradczej na rynku nieruchomości komercyjnych AXI IMMO wskazują, że pierwszy kwartał 2026 r. na rynku magazynowym w Polsce przyniósł wyraźne ożywienie aktywności najemców. Łącznie wynajęto 1,58 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej, co oznacza wzrost o 47% rok do roku i najlepszy wynik dla pierwszego kwartału od 2021 r. Szczególnie istotny był wzrost popytu netto – obejmującego nowe umowy i ekspansje – który osiągnął poziom ponad 850 tys. mkw. (+78% r/r). Nowe najmy i ekspansje odpowiadały za 54% całkowitego popytu, podczas gdy renegocjacje stanowiły 35%, a umowy najmu zwrotnego 11%.

Największą aktywność odnotowano w woj. mazowieckim (316 tys. mkw.), wielkopolskim (309 tys. mkw.), dolnośląskim (255 tys. mkw.) oraz łódzkim (228 tys. mkw.). Wśród najemców nadal dominowały firmy związane z handlem internetowym, dystrybucją i sektorem logistycznym. Widoczny był również powrót aktywności operatorów logistycznych. Wśród największych transakcji najmu znalazły się m.in. nowa umowa (67 600 mkw.) firmy produkcyjnej w Marq Wrocław V Logistics Centre w woj. dolnośląskim, dodatkowo zarejestrowano przedłużenie umowy najmu przez firmę z sektora handlowego w Logistic City Piotrków Trybunalski (woj. łódzkie) na 68 300 mkw. oraz przedłużenie i ekspansję przez operatora logistycznego umowy na 48 000 mkw. w Panattoni Park Warsaw South Janki (III) w woj. mazowieckim.

Renata Osiecka, Właścicielka, Partner Zarządzająca, AXI IMMO, wskazuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku przyniósł poprawę nastrojów, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji. Firmy coraz częściej wracają do decyzji rozwojowych odkładanych w poprzednich kwartałach, koncentrując się przede wszystkim na optymalizacji sieci dystrybucyjnych oraz poprawie efektywności operacyjnej. Widzimy także większą aktywność operatorów logistycznych, których udział w strukturze najmu zaczyna rosnąć. Rynek pozostaje natomiast selektywny, najemcy większą uwagę zwracają na jakość techniczną projektów, dostępność infrastruktury oraz możliwość elastycznego skalowania działalności”.

Kontrolowana podaż i dalszy spadek pustostanów

Na koniec marca 2026 r. całkowite zasoby nowoczesnej powierzchni magazynowej w Polsce osiągnęły poziom 37,4 mln mkw. (+6% r/r). W pierwszych trzech miesiącach roku deweloperzy oddali do użytkowania 653 tys. mkw., co było najlepszym wynikiem od czterech kwartałów, choć nadal o 4% niższym niż rok wcześniej. Najwięcej nowej powierzchni dostarczono w woj. mazowieckim, pomorskim i śląskim.

W budowie pozostaje 1,46 mln mkw. powierzchni magazynowo-produkcyjnej (+6% r/r), jednak deweloperzy utrzymują ostrożne podejście do projektów spekulacyjnych. Ich udział w całkowitym wolumenie powierzchni w budowie spadł do 37%, kontynuując trend obserwowany od kilku kwartałów.

Pozytywnym sygnałem dla rynku pozostaje dalszy spadek poziomu pustostanów. Na koniec marca 2026 r. wskaźnik powierzchni niewynajętej wyniósł 7,3%, czyli o 1,2 p.p. mniej niż rok wcześniej. Największy spadek odnotowano w woj. dolnośląskim i łódzkim.

Monika Rynkowska, Head of Research, AXI IMMO, wyjaśnia: „Rynek magazynowy w Polsce wszedł w 2026 rok z wyraźnie lepszym bilansem pomiędzy popytem a nową podażą. Widzimy stopniowe odbudowywanie aktywności najemców przy jednoczesnym utrzymaniu ostrożnej polityki deweloperów, szczególnie w zakresie projektów spekulacyjnych. Efektem jest dalszy spadek poziomu pustostanów oraz większa stabilizacja rynku. Coraz bardziej widoczne stają się również różnice pomiędzy poszczególnymi regionami zarówno pod względem struktury popytu, jak i dostępności nowoczesnej powierzchni”.

Magazyny liderem rynku inwestycyjnego

Bardzo mocny początek roku odnotował również rynek inwestycyjny. Wartość transakcji w sektorze magazynowo-produkcyjnym osiągnęła 445 mln EUR (+120% r/r), co stanowiło najwyższy wynik spośród wszystkich segmentów rynku nieruchomości komercyjnych. Udział sektora w całkowitym wolumenie inwestycyjnym wyniósł 44%. Rosnące znaczenie utrzymują również transakcje typu sale & leaseback (sprzedaż i najem zwrotny). Do największych transakcji należał zakup portfela nieruchomości logistycznych Raben Group przez W.P. Carey za ok. 169 mln EUR oraz sprzedaż projektu BOOSTER Zabrze przez LemonTree na rzecz koreańskiego funduszu Vestas Investment Management.

Grzegorz Chmielak, Head of Capital Markets, AXI IMMO, komentuje: „Pierwszy kwartał 2026 roku potwierdził, że sektor magazynowo-produkcyjny pozostaje jednym z najbardziej płynnych i poszukiwanych segmentów rynku inwestycyjnego w Polsce. Kapitał inwestujący w Polsce koncentruje się na dwóch biegunach, nowych aktywach oferujących długoterminowy – najchętniej 20-letni – stabilny dochód oraz najwyższą jakość najemców, jest wówczas skłonny oferować niskie stopy, stopniowo obserwujemy rosnącą akceptację dla projektów zlokalizowanych poza głównymi hubami logistycznymi. Na drugim biegunie pozostają aktywa starsze, wymagające aktywnego zarządzania. Coraz większą rolę odgrywają również transakcje typu sale & leaseback, które odpowiadają na potrzeby firm związane z uwalnianiem kapitału przy zachowaniu kontroli operacyjnej nad nieruchomościami”.

Prognozy: selektywny wzrost i dalsza stabilizacja rynku

Zdaniem ekspertów AXI IMMO kolejne kwartały 2026 r. powinny przynieść utrzymanie stabilnej aktywności najemców, choć decyzje rozwojowe nadal będą uzależnione od sytuacji makroekonomicznej i kondycji poszczególnych branż. Po stronie podaży rynek pozostanie w fazie kontrolowanego wzrostu, a nowe inwestycje nadal będą w dużej mierze uzależnione od poziomu przednajmu.

Renata Osiecka, AXI IMMO, podsumowuje: „Początek 2026 roku potwierdza, że polski rynek magazynowo-produkcyjny wszedł w fazę większej równowagi i dojrzałości. Z jednej strony obserwujemy wyraźny powrót aktywności najemców, szczególnie w obszarze nowych umów i ekspansji, z drugiej utrzymującą się dyscyplinę po stronie podaży oraz bardziej selektywne podejście deweloperów do nowych inwestycji. Taka struktura rynku sprzyja dalszej stabilizacji poziomu pustostanów oraz utrzymaniu relatywnie bezpiecznych fundamentów dla sektora w kolejnych kwartałach. Magazyny pozostają jednym z najbardziej odpornych segmentów rynku nieruchomości komercyjnych w kontekście sektora inwestycyjnego. Sprzyja temu zarówno utrzymująca się aktywność kapitału zagranicznego i regionalnego, jak i stopniowe zawężanie się różnicy oczekiwań cenowych pomiędzy kupującymi a sprzedającymi”.

Towarzystwo Ekonomistów Polskich wybrało nowe władze na kadencję 2026–2028

20 maja 2026 r. odbyło się Walne Zebranie Towarzystwa Ekonomistów Polskich, podczas którego podsumowano działalność organizacji w 2025 roku oraz wybrano nowe władze na kolejną dwuletnią kadencję.Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich Nowa Rada Towarzystwa Ekonomistów Polskich 2

Podczas obrad zatwierdzono sprawozdanie z działalności Towarzystwa oraz sprawozdanie finansowe za 2025 rok. Walne Zebranie udzieliło także absolutorium ustępującej Radzie TEP oraz Komisji Rewizyjnej. Jak poinformowano, rekomendację w tej sprawie przedstawiła Komisja Rewizyjna po analizie dokumentów finansowych oraz badań przeprowadzonych w 2025 roku.

Na stanowisko przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich ponownie wybrano dra Jarosława Janeckiego. Funkcje wiceprzewodniczących objęli dr Jarosław Bełdowski oraz prof. Adam Noga. Sekretarzem Generalnym został Andrzej Pawłowski.

W skład Rady TEP na kadencję 2026–2028 weszli również dr Anna Czarczyńska, dr Mateusz Dadej oraz dr Rafał Trzeciakowski. Walne Zebranie wybrało także członków Komisji Rewizyjnej. Zostali nimi Rafał Demba, dr Marcin Murawski oraz dr Urszula Skorupska. Przewodniczący Komisji zostanie wybrany przez jej członków.

Podczas zebrania omówiono również zamierzenia Towarzystwa do końca 2026 roku oraz przyjęto plan finansowy na bieżący rok. Przewodniczący TEP dr Jarosław Janecki podziękował ustępującym członkom Rady, dr Ewie Balcerowicz i Damianowi Olko, za wieloletnią pracę na rzecz organizacji.

Sell in May and go away? Nie w tym roku. Maj przyniósł mocne wzrosty na giełdach

Maj miał być miesiącem ostrożności, a stał się miesiącem wzrostów. Zasada „Sell in May and go away”, czyli sprzedaj akcje w maju i wróć na rynek późną jesienią, w 2026 roku jak dotąd zupełnie się nie sprawdza. Od początku maja indeks S&P 500 wzrósł o 3,7 proc., technologiczny Nasdaq zyskał 5,8 proc., a warszawski WIG urósł aż o 7,3 proc. To mocny kontrast wobec historycznych danych, które pokazują, że okres od maja do października był zwykle znacznie słabszy dla akcji niż miesiące od listopada do kwietnia. Dla pięciu badanych indeksów średnia miesięczna stopa zwrotu w słabszym półroczu wynosiła tylko 0,25 proc., podczas gdy w lepszym okresie rosła do 1,18 proc. Wniosek jest więc prosty, powiedzenie nadal ma sens jako ważna obserwacja, ale nie może zastępować analizy tego, co naprawdę dzieje się na rynku.

Bezrefleksyjne stosowanie zasady „Sell in May and go away” w tym roku mogłoby okazać się kosztownym błędem. Rynek akcji nie zachowuje się obecnie tak, jak sugerowałaby sama sezonowość. Zamiast wakacyjnego osłabienia mamy powrót apetytu na ryzyko, poprawę nastrojów inwestorów i bardzo dobre zachowanie głównych indeksów. Powód jest dość prosty: sezonowy wzorzec został przykryty przez fundamenty. Spółki pokazują mocne wyniki, prognozy zysków są rewidowane w górę, a inwestorzy znów kupują nie tylko bieżącą poprawę, ale także obietnicę wzrostu w kolejnych kwartałach.

Amerykański S&P 500 ma za sobą osiem tygodni zwyżek z rzędu, co jest najdłuższą taką serią od grudnia 2023 roku. To ważny sygnał, bo pojawia się w otoczeniu, które wcale nie jest wolne od ryzyk. Wojna z Iranem ponownie rozbudziła obawy o inflację i ceny paliw, a rentowności 10-letnich obligacji skarbowych USA zbliżają się do 4,6 proc. Jeszcze mocniejszy sygnał płynie z rynku obligacji 30-letnich, których rentowności doszły do poziomów ostatnio widzianych w 2007 roku. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak sprzeczność. Akcje wyceniają dalszy wzrost gospodarki i zysków spółek, a obligacje pokazują, że koszt kapitału może pozostać strukturalnie wyższy niż w poprzednich latach.

Ta sprzeczność jest dziś jednym z najważniejszych tematów dla inwestorów. Droższy pieniądz nie zatrzymuje rynku akcji, ponieważ w tle działa bardzo silna narreacja o rozwoju technologii, sztucznej inteligencji i rosnących nakładach inwestycyjnych. Taki rozwój wymaga jednak kapitału, a kapitał jest dziś droższy niż jeszcze kilka lat temu. Kluczowe pozostaje zatem pytanie, jak długo zyski firm będą w stanie równoważyć środowisko wysokich stóp procentowych i wysokich rentowności obligacji.

Na razie odpowiedź płynąca z wyników spółek jest dla rynku pozytywna. Po publikacji raportów przez 94 proc. firm z indeksu S&P 500 aż 84 proc. pokazało wyniki lepsze od oczekiwań. Średnio zyski za pierwszy kwartał 2026 roku były o 29 proc. wyższe niż rok wcześniej, podczas gdy przychody wzrosły o 11 proc. To bardzo ważna różnica. Pokazuje bowiem, że spółki nie tylko sprzedają więcej, ale przede wszystkim skutecznie bronią marż. W warunkach droższego finansowania i większej presji kosztowej jest to dla inwestorów informacja nawet ważniejsza niż sama dynamika sprzedaży.

Tegoroczny maj jest zatem dobrym przypomnieniem, że „Sell in May” nie jest strategią inwestycyjną, lecz sugestią opartą o obserwacjach statystycznych. Historyczny wzorzec może pomagać w myśleniu o rynku, ale nie powinien zastępować analizy zysków, płynności i sentymentu. Nie oznacza to jednak, że słynne powiedzenie straciło znaczenie. Wręcz przeciwnie, jego siła wynika z tego, że przez wiele dekad opisywało realną sezonowość rynków akcji. Dane historyczne pokazują, że na światowych giełdach okres od maja do października był wyraźnie słabszy niż sześć miesięcy od listopada do kwietnia. Dla wszystkich pięciu badanych rynków średnia miesięczna stopa zwrotu w okresie od listopada do kwietnia wynosiła 1,18 proc. Tymczasem od maja do października spadała do zaledwie 0,25 proc., a aż trzy miesiące w tym słabszym półroczu przynosiły przeciętnie straty.

Za tą sezonowością stoją konkretne mechanizmy. W pierwszym kwartale spółki często publikują prognozy na cały rok, co może wspierać ceny akcji. W czwartym kwartale wielu inwestorów przebudowuje portfele z myślą o kolejnym roku i dobrze znanym efekcie stycznia. Miesiące letnie są zwykle uboższe w takie pozytywne impulsy, a do tego charakteryzują się niższą aktywnością inwestorów.

W 2026 roku ten historyczny schemat został jednak przykryty przez bardzo konkretne dane. Wzrost S&P 500 o 3,7 proc. od początku maja, wzrost Nasdaq o 5,8 proc. i zwyżka WIG o 7,3 proc. pokazują, że rynek na razie bardziej wierzy wynikom spółek niż kalendarzowi. Inwestorzy nie ignorują ryzyk związanych z inflacją, cenami paliw, rentownościami obligacji i droższym kapitałem. Uznają jednak, że mocne wyniki firm, sztuczna inteligencja i poprawa nastrojów są dziś ważniejsze niż stare giełdowe porzekadło.

Dane historyczne:

Rynek / indeks Średnia miesięczna stopa zwrotu maj–październik Średnia miesięczna stopa zwrotu listopad–kwiecień Różnica
Polska WIG 0,30% 1,12% 0,82 pkt proc.
USA S&P 500 0,27% 1,05% 0,78 pkt proc.
USA Nasdaq Composite 0,68% 1,44% 0,76 pkt proc.
Wielka Brytania FTSE 100 -0,04% 1,09% 1,13 pkt proc.
Niemcy DAX 0,05% 1,22% 1,17 pkt proc.
Średnia dla 5 indeksów 0,25% 1,18% 0,93 pkt proc.

Źródło: LSEG eToro

Wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych stóp zwrotu. Opracowanie przygotowano na podstawie historycznych danych cenowych indeksów do końca 2022 roku. Zakres danych obejmuje WIG od 1999 roku, S&P 500 od 1964 roku, Nasdaq Composite od 1980 roku, FTSE 100 od 1984 roku oraz DAX od 1965 roku. Dla każdego indeksu porównano średnie miesięczne stopy zwrotu w okresach od maja do października oraz od listopada do kwietnia.

Archicom z mocnym otwarciem 2026 roku. Spółka podsumowuje wyniki za I kwartał

Archicom, ogólnopolski deweloper mieszkaniowy z Grupy Echo, sprzedał w pierwszym kwartale 2026 roku 602 lokale, co oznacza wzrost o 14% rok do roku. Jednocześnie spółka przekazała klientom 713 mieszkań wobec 24 lokali rok wcześniej. Wyniki potwierdzają skuteczność strategii opartej na dywersyfikacji geograficznej i produktowej oraz konsekwentnym rozwoju ogólnopolskiej platformy mieszkaniowej.

Na koniec pierwszego kwartału oferta Archicom obejmowała 3238 lokali, a bank ziemi zabezpieczał możliwość realizacji blisko 11 590 mieszkań w kolejnych latach. Spółka ma także stabilną sytuację finansową, osiągnęła 366,7 mln zł przychodów oraz 55,4 mln zł zysku netto, a poziom gotówki wyniósł blisko 290 mln zł.

Zrównoważony wzrost wsparty dywersyfikacją geograficzną i kategorialną

Archicom konsekwentnie rozwija działalność w największych polskich aglomeracjach, budując zdywersyfikowaną platformę mieszkaniową opartą na silnej pozycji regionalnej oraz obecności we wszystkich kluczowych segmentach rynku. Strategicznym celem spółki jest zajęcie miejsca wśród trzech najefektywniejszych sprzedażowo deweloperów mieszkaniowych na sześciu największych rynkach w Polsce. Już dziś Archicom jest numerem 1 w Poznaniu i Łodzi, jednocześnie dynamicznie rozwijając działalność w Warszawie, która pozostaje jednym z najważniejszych obszarów dalszego wzrostu.

Jednym z głównych motorów rozwoju pozostaje segment popularny, będący odpowiedzią na potrzeby klientów kupujących swoje pierwsze mieszkanie. Archicom zakłada, że w 2026 roku jego udział w strukturze sprzedaży wzrośnie nawet do około 50%. Jeszcze w tym roku planuje uruchomienie pięciu projektów w tym segmencie, obejmujących około 900 mieszkań, również na rynku warszawskim.

Jednocześnie spółka rozwija markę Archicom Collection, realizując projekty premium w prestiżowych lokalizacjach. Flagowym przedsięwzięciem pozostaje Towarowa22 w Warszawie (wspólne przedsięwzięcie AFI, Echo Investment i Archicom) – najbardziej spektakularny projekt mixed-use realizowany obecnie w Polsce, łączący funkcje mieszkaniowe, usługowe, biurowe i publiczne w ramach nowego śródmiejskiego kwartału.

– Pierwsze trzy miesiące 2026 roku potwierdziły, że model biznesowy działa skutecznie i zapewnia nam możliwość dalszego, stabilnego wzrostu. Kluczem do naszego rozwoju pozostaje dywersyfikacja – zarówno geograficzna, jak i produktowa. Z jednej strony wzmacniamy pozycję na kluczowych rynkach regionalnych i dynamicznie rozwijamy działalność w Warszawie, z drugiej konsekwentnie rozbudowujemy ofertę w segmencie popularnym oraz premium. Dzięki temu możemy elastycznie odpowiadać na potrzeby różnych grup klientów, jednocześnie budując skalowalną organizację gotową do dalszego wzrostu i ekspansji geograficznej oraz realizacji strategicznego celu wejścia do TOP 3 największych deweloperów mieszkaniowych na wszystkich kluczowych rynkach w Polsce – mówi Dawid Wrona, prezes zarządu Archicom.

Wyniki finansowe i efektywność operacyjna

W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom osiągnął 366,7 mln zł przychodów ze sprzedaży wobec 21,5 mln zł rok wcześniej. Zysk netto wyniósł 55,4 mln zł, a marża brutto utrzymała się na poziomie 30,4%, zgodnym z długoterminowymi założeniami spółki.

Wzrost skali działalności był wspierany wysoką liczbą przekazanych mieszkań. W pierwszym kwartale 2026 roku Archicom przekazał klientom 713 lokali wobec 24 rok wcześniej. Jednocześnie spółka kontynuowała działania związane z poprawą efektywności operacyjnej.

– Wysoki wolumen przekazań w pierwszym kwartale 2026 roku zapewnił nam solidny start i przełożył się na dobre wyniki finansowe. Od początku roku sprawnie realizujemy nasz cel, jakim jest przekazanie 3 000 do 3 200 lokali w całym 2026 roku. Co kluczowe, pomimo zmiennych warunków rynkowych, stabilnie utrzymujemy zakładane marże, co potwierdza skuteczność naszego modelu biznesowego. Konsekwentnie udowadniamy, że dynamiczny wzrost łączymy z dyscypliną finansową. Poprzez cyfryzację oraz wdrożenia narzędzi AI systematycznie obniżamy koszty i podnosimy efektywność operacyjną. Dzięki tym działaniom struktura firmy jest w pełni przygotowana na dalsze skalowanie działalności przy zachowaniu niskiej bazy kosztowej – mówi Justyna Kawa, CFO i członkini zarządu Archicom.

Kolejny etap rozwoju

Archicom rozwija kolejne projekty mixed-use i inwestycje realizowane w trybie Lex Deweloper – to jeden z wyróżników spółki na rynku. W pierwszym kwartale 2026 roku spółka uzyskała zgodę rady miasta na realizację projektu Nowy Rytm Kabaty przy al. KEN w Warszawie. Powstanie tam 410 mieszkań, 5 tys. mkw. powierzchni usługowej oraz towarzysząca infrastruktura publiczna. W tej samej formule spółka realizuje również Modern Mokotów i Postępu w Warszawie oraz Astra West we Wrocławiu.

Projekty Archicom zbierają branżowe nagrody. Szkoła na warszawskim Służewcu otrzymała Property Design Awards 2026, a lofty w ramach łódzkiej Fuzji zdobyły CEEQA w kategorii Best Residential & Hotel Project.

Archicom zakłada dalsze zwiększanie skali działalności i utrzymuje cel sprzedaży na poziomie 3200-3500 mieszkań rocznie. Strategia koncentruje się na dalszym wzmacnianiu pozycji w największych polskich aglomeracjach i poprawie efektywności operacyjnej. Spółka sprawnie dygitalizuje procesy oraz wykorzystuje AI w obszarach projektowania, zarządzania i sprzedaży.

Niewypłacalności firm w Polsce spadły po raz pierwszy od pandemii, ale eksperci ostrzegają przed powrotem presji

W kwartale otwierającym 2026 rok po raz pierwszy od czasów przedpandemicznych zanotowano spadek liczby niewypłacalnych firm w Polsce r/r. Jak w swoim raporcie podaje firma Coface, w tym czasie niewypłacalność ogłosiło 1288 przedsiębiorstw w naszym kraju. To o 10,1% mniej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Eksperci ostrzegają jednak, że może być to jedynie rezultat chwilowej stabilizacji, a w nadchodzących miesiącach czeka nas powrót presji finansowej spowodowanej wpływem czynników makroekonomicznych i geopolitycznych, takich jak m.in. napięcia na Bliskim Wschodzie i blokada cieśniny Ormuz. Co spowodowało zmianę dynamiki niewypłacalności i jak będą wyglądały kolejne kwartały w polskiej gospodarce?

Choć początek 2026 roku przyniósł poprawę kondycji przedsiębiorstw, prognozy dla polskiej gospodarki pozostają dalekie od jednoznacznego optymizmu. W pierwszym kwartale firmy korzystały z silniejszego popytu, poprawy płynności i wolniejszego wzrostu kosztów wynagrodzeń, co przełożyło się na chwilowe odciążenie biznesu. Jednocześnie wzrost aktywności gospodarczej był w dużej mierze wspierany przez działania wyprzedzające. W związku z blokadą cieśniny Ormuz przedsiębiorcy zwiększali produkcję, a konsumenci przyspieszali zakupy w obawie przed możliwymi zakłóceniami podaży i wzrostem cen paliw.

Rośnie znaczenie czynników makroekonomicznych

W ostatnich latach na liczbę niewypłacalnych firm w Polsce silnie wpływał rosnący udział postępowań restrukturyzacyjnych, po które przedsiębiorstwa coraz chętniej sięgały, aby ratować swoją działalność, zamiast ją zamykać. Dziś jednak tempo wzrostu liczby takich postępowań zaczyna wyhamowywać. Jeśli ten trend utrzyma się również w kolejnych kwartałach, na sytuację przedsiębiorstw coraz większy wpływ będą miały już nie zmiany w sposobach restrukturyzacji, lecz czynniki takie jak inflacja, stopy procentowe czy ceny surowców, a także kwestie geopolityczne – w tym sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Skutki zablokowania cieśniny Ormuz mogą odczuć nie tylko rynki ropy naftowej i gazu, ale także wiele innych sektorów zależnych od dostępu m.in. do nawozów, aluminium czy siarki – mówi dr Mateusz Dadej, Główny Ekonomista Coface w Polsce i Regionie Europy Środkowo-Wschodniej. – Należy jednak podkreślić, że w pierwszym kwartale 2026 roku konsekwencje tej blokady dla polskiej gospodarki były raczej ograniczone, a nawet – paradoksalnie – doprowadziły do krótkoterminowego pobudzenia aktywności gospodarczej. Producenci, obawiając się możliwych problemów z dostępnością materiałów, zwiększyli produkcję z wyprzedzeniem, co przełożyło się na istotny wzrost produkcji przemysłowej w marcu – aż o 9,4% r/r. Z kolei gospodarstwa domowe, w obawie przed potencjalnymi podwyżkami cen paliw, przyspieszyły zakupy, podnosząc marcowy odczyt sprzedaży detalicznej do 8,7% r/r – tłumaczy ekspert.

Choć na pierwszy rzut oka dane te mogą świadczyć o sile gospodarki, w rzeczywistości odzwierciedlają one narastające obawy wśród przedsiębiorstw i konsumentów.

Niewypłacalność w budownictwie nadal rośnie

Branżą, w której problemy z płynnością miało najwięcej firm, pozostają usługi (379 przedsiębiorstw, 29% całej liczby niewypłacalności), jednak to budownictwo, jako jedyne z głównych sektorów, zanotowało dalszy wzrost liczby niewypłacalności – 13,1% r/r. Jak wskazują eksperci z Coface, od 2022 roku, czyli od początku zacieśniania polityki monetarnej, budownictwo systematycznie zwiększa swój udział w niewypłacalnościach. W 2026 roku problem z płynnością finansową miało 259 firm z tej branży, co stanowi ok. 20% całej liczby niewypłacalności.

Największy, bo sięgający 36% r/r, spadek liczby niewypłacalnych firm zaobserwowano z kolei w transporcie. Należy jednak zauważyć, że trwający szok paliwowy może sprawić, iż poprawa w tej branży jest jedynie chwilowa. Podobna sytuacja ma miejsce w rolnictwie. Wprawdzie w pierwszym kwartale niewypłacalność spadła tutaj o 25%, ale ekonomiści spodziewają się, że w nadchodzących miesiącach sektor ten znajdzie się pod dużą presją spowodowaną silnym wzrostem cen nawozów.

– Szok energetyczny związany z wyższymi cenami ropy już dziś przyczynia się do pogorszenia nastrojów konsumenckich i ogranicza aktywność gospodarczą. Spodziewane jest również ograniczenie konsumpcji przez gospodarstwa domowe w reakcji na wzrost inflacji czy spowolnienie dynamiki płac, a w efekcie spadek realnych dochodów – mówi Paweł Tobis, Wiceprezes Zarządu ds. Operacyjnych i Oceny Ryzyka Coface. – Pojawia się także ryzyko ponownego zaostrzenia polityki monetarnej. Wymienione czynniki dotkną w pierwszej kolejności budownictwo i przemysł energochłonny, a więc branże, które już obecnie przewodzą w statystykach niewypłacalności (choć rola przemysłu w rozwoju gospodarki maleje coraz bardziej na rzecz usług). Nie pozostaną jednak bez wpływu również na handel czy część usług – dodaje.

Ulga dziś, presja jutro, czyli prognozy na resztę 2026 roku

Rok 2026 będzie dla polskich firm testem wytrzymałości. Choć wiele przedsiębiorstw utrzymuje obecnie dobrą płynność, to wysokie stopy procentowe i presja kosztowa będą stopniowo ograniczać ich zdolność do radzenia sobie z kryzysami. Eksperci z firmy Coface spodziewają się w związku z tym wzrostu niewypłacalności w kolejnych miesiącach. Istotnym czynnikiem będzie więc sytuacja na Bliskim Wschodzie.

Choć nie wiadomo, jak długo potrwa blokada cieśniny Ormuz, jedno jest absolutnie pewne – każdy kolejny dzień zwiększa skalę negatywnych konsekwencji gospodarczych – mówi dr Mateusz Dadej. –Surowce, do których dostęp został ograniczony, są kluczowe dla funkcjonowania wielu sektorów gospodarki. Energia, produkty ropopochodne, nawozy oraz aluminium stanowią fundament działalności licznych branż, dlatego wzrost ich cen nieuchronnie przełoży się na strukturę kosztów przedsiębiorstw, stopniowo podnosząc presję kosztową w całej gospodarce. Z perspektywy gospodarstw domowych rosnące ceny paliw – częściowo amortyzowane przez interwencje – oznaczają konieczność ograniczenia wydatków na inne dobra i usługi, w dużej mierze wytwarzane przez krajową gospodarkę. Z tych względów Coface aktualnie oczekuje wolniejszego wzrostu gospodarczego niż w zeszłym roku. Według naszych prognoz wyniesie on 3,5% – dodaje.

Sektor przedsiębiorstw utrzymuje obecnie historycznie wysoki poziom płynności, co może mu umożliwić relatywnie długie przetrwanie trudności rynkowych. Dlatego eksperci oczekują, że stopniowy wzrost liczby niewypłacalności rozpocznie się dopiero w późniejszych kwartałach 2026 roku, gdy polskie firmy zaczną tracić swój margines płynności.

Europejskie lotniska obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów w 2025 r., a liczba ta ma rosnąć o 4% rocznie w ciągu następnej dekady

Jak wynika z raportu Colliers „Expanding Airport Capacity & Tourism, EMEA”, Europa przeżywa prawdziwy boom na podróże lotnicze. W ubiegłym roku porty lotnicze obsłużyły rekordowe 2,6 mld pasażerów, a w kolejnych latach ruch będzie nadal systematycznie rosnąć – średnio o 4% rocznie do 2034 r. To nie tylko sygnał rosnącej mobilności Europejczyków i turystów z całego świata, ale także wyraźny impuls dla gospodarki – zwłaszcza dla branż takich jak hotelarstwo, handel czy gastronomia.

Rosnąca liczba podróżnych to efekt kilku nakładających się trendów. Z jednej strony obserwujemy trwały powrót do podróży po okresie pandemii oraz dalszy rozwój siatki połączeń, w tym tanich linii lotniczych. Z drugiej – coraz większą rolę odgrywają turyści z rynków pozaeuropejskich, szczególnie z Azji. Wzrost dochodów oraz dynamiczne powiększanie się klasy średniej w krajach takich jak Chiny czy Indie sprawiają, że miliony nowych podróżnych zaczynają traktować dalekie podróże jako dostępny element stylu życia. Europa, jako jeden z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych na świecie, naturalnie znajduje się w centrum ich zainteresowania.

Długoterminowe prognozy wskazują, że znaczenie ruchu międzykontynentalnego będzie rosło szybciej niż podróży wewnątrz Europy, choć to właśnie ruch regionalny nadal pozostanie największym źródłem przyjazdów. Oznacza to, że europejskie lotniska i miasta turystyczne będą musiały jednocześnie obsługiwać dwa równoległe trendy: stabilny popyt ze strony podróżnych z kontynentu oraz dynamicznie rosnący napływ gości z odległych rynków. W praktyce przekłada się to nie tylko na większą liczbę pasażerów, ale także na zmianę struktury popytu – w tym rosnące znaczenie turystów o wyższej sile nabywczej.

Lotniska rosną razem z turystyką

Aby nadążyć za dynamicznie rosnącym ruchem pasażerskim, największe europejskie porty lotnicze przyspieszają inwestycje rozwojowe. Wśród nich są m.in. Londyn Heathrow, Paryż Charles de Gaulle, Amsterdam Schiphol czy Stambuł – wszystkie realizują lub planują długoterminowe projekty rozbudowy infrastruktury. To inwestycje liczone w miliardach euro, obejmujące nowe terminale, pasy startowe oraz modernizację istniejącej infrastruktury, które mają zwiększyć przepustowość i poprawić komfort podróżnych.

Rozwój nie ogranicza się jednak tylko do największych hubów. Coraz więcej inwestycji trafia także do regionów silnie uzależnionych od turystyki – m.in. w Europie Południowej i w basenie Morza Śródziemnego, ale także w Europie Środkowo‑Wschodniej. W praktyce oznacza to większą dostępność popularnych kierunków oraz rozwój nowych destynacji, które wcześniej były słabiej skomunikowane. Dla lokalnych gospodarek to ogromna szansa – lepsza dostępność lotnicza zwykle bezpośrednio przekłada się na większy napływ turystów i inwestycji.

Trend rozbudowy infrastruktury lotniskowej jest widoczny także w Polsce, gdzie realizowany jest jeden z najbardziej ambitnych projektów infrastrukturalnych w Europie – Port Polska. Pierwsze roboty budowlane, w tym prace fundamentowe, planowane są jeszcze w tym roku, a uruchomienie lotniska – w pierwszym etapie – przewidywane jest na 2032 r. Docelowo Port Polska ma stać się jednym z najważniejszych hubów transportowych w Europie Środkowo‑Wschodniej, integrując transport lotniczy, kolejowy i drogowy.

– Polski rynek lotniczy przyspiesza szybciej, niż była na to przygotowana infrastruktura. Rekordowe 66 mln pasażerów w 2025 roku to nie tylko odbicie po pandemii, ale sygnał trwałej zmiany stylu podróżowania Polaków i rosnącej atrakcyjności kraju jako destynacji turystycznej. Lotnisko Chopina, pomimo bardzo dobrych wyników, zbliża się do granic przepustowości, co zaczyna realnie ograniczać dalszy wzrost rynku. Dlatego nowe inwestycje, takie jak Port Polska, stają się warunkiem wykorzystania pełnego potencjału gospodarczego i turystycznego kraju. Polska przestaje być wyłącznie rynkiem punktowym – coraz częściej funkcjonuje jako regionalny hub, przyciągający zarówno pasażerów tranzytowych, jak i rosnącą liczbę turystów zagranicznych. Widać to w liczbach: ponad 21 mln turystów zagranicznych i niemal 100 mld zł, które co roku zostawiają w Polsce wszyscy podróżujący – zarówno z zagranicy, jak i krajowi. Lotnictwo i turystyka wspólnie tworzą dziś jeden z coraz ważniejszych silników wzrostu gospodarczego Polski, ale jeśli nie nadążymy z inwestycjami, sukces popytu stanie się barierą dalszego wzrostu – komentuje Grzegorz Sielewicz, główny ekonomista Colliers na region Europy Środkowo‑Wschodniej.

Bliski Wschód inwestuje, ale ryzyko rośnie

Jeszcze bardziej ambitne plany realizowane są na Bliskim Wschodzie, szczególnie w krajach Zatoki Perskiej. Lotniska w Dubaju, Abu Zabi, Dosze czy Rijadzie rozwijają się w błyskawicznym tempie, aspirując do roli globalnych centrów przesiadkowych. Ich przewagą jest strategiczne położenie – na przecięciu szlaków między Europą, Azją i Australią – które pozwala skutecznie przyciągać zarówno pasażerów tranzytowych, jak i turystów.

Jednocześnie sytuacja geopolityczna przypomina, jak wrażliwy jest rynek lotniczy. Nawet krótkotrwałe napięcia czy zakłócenia mogą wpływać na siatki połączeń, decyzje podróżnych i wyniki inwestycji. W praktyce oznacza to, że część ruchu turystycznego może się czasowo przesuwać do bardziej stabilnych regionów – w tym do Europy. Dla inwestorów i operatorów oznacza to konieczność większej elastyczności i przygotowania na różne scenariusze rozwoju sytuacji.

Kto na tym zyska?

Większy ruch pasażerski to bezpośredni impuls dla całego sektora usług. Każdy dodatkowy pasażer to potencjalny klient hotelu, restauracji, kawiarni czy sklepu. W efekcie wzrost liczby podróżnych przekłada się na realny wzrost wydatków turystycznych, które napędzają lokalne gospodarki.

Najbardziej skorzystają lokalizacje dobrze skomunikowane i przygotowane na obsługę rosnącego ruchu – zarówno największe miasta, jak i popularne regiony wypoczynkowe. Kluczowe będzie jednak dopasowanie oferty do zmieniających się potrzeb turystów. Coraz większą rolę odgrywa nie tylko standard zakwaterowania, ale też doświadczenie – dostęp do gastronomii, rozrywki czy zakupów. To właśnie te elementy w dużej mierze decydują o wyborze kierunku podróży i skłonności do wydawania pieniędzy na miejscu.

Elastyczność będzie kluczowa

Choć perspektywy dla turystyki i rynku hotelarskiego są bardzo dobre, branża musi działać w warunkach dużej zmienności. Popyt na podróże może się szybko zmieniać pod wpływem czynników globalnych – od napięć geopolitycznych po decyzje linii lotniczych czy tempo dostaw nowych samolotów.

Dlatego w nadchodzących latach kluczowym wyzwaniem dla inwestorów i operatorów będzie nie tylko wykorzystanie rosnącego popytu, ale także umiejętność szybkiego reagowania na zmiany. Ci, którzy potrafią elastycznie dostosować ofertę – zarówno pod względem lokalizacji, jak i standardu czy segmentu cenowego – będą w najlepszej pozycji, aby skorzystać z długoterminowego boomu na podróże lotnicze.

Zbrojenia, technologia i infrastruktura. Polska buduje nowy ekosystem defence

Europa Środkowo-Wschodnia przyspiesza zbrojenia, budując zaplecze przemysłowe NATO i UE. Polska, z wydatkami na obronność na poziomie 4,8% PKB, liderem transformacji.

Europa Środkowo-Wschodnia (region CEE) przechodzi przyspieszoną transformację sektora obronnego, w której rosnące wydatki publiczne zaczynają bezpośrednio kształtować nowe modele współpracy między państwem a biznesem. Z raportu KPMG pt. „The Underdog Advantage. Central and Eastern Europe – A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security”, który analizuje sytuację w Polsce, Czechach, Rumunii, Słowacji, Ukrainie i Węgrzech wynika, że większość krajów regionu przekracza już próg 2% PKB wydatków na obronność, a Polska osiąga poziom ok. 4,8% PKB, plasując się w ścisłej czołówce NATO. Jednocześnie region przechodzi od modelu opartego na zakupie gotowego uzbrojenia do budowy własnych zdolności produkcyjnych i technologicznych. Coraz większą rolę odgrywają europejskie instrumenty finansowania, w tym program SAFE (Security Action for Europe), wspierający rozwój produkcji, wspólne zakupy oraz integrację przemysłową w UE. W Polsce kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use.

Polska jest dziś największym i najbardziej dynamicznie rozwijającym się rynkiem obronnym w regionie, a jednocześnie jednym z najbardziej aktywnych inwestycyjnie rynków NATO. Skala wydatków przekraczająca 4,8% PKB przekłada się na bezprecedensową modernizację sił zbrojnych oraz systemową rozbudowę krajowej bazy przemysłowej. Publikacja raportu zbiegła się w czasie z podpisaniem przez Polskę umowy w ramach programu SAFE. Polska, jako pierwszy kraj UE, uzyska dostęp do finansowania o wartości do 43,7 mld euro na modernizację armii i rozwój zdolności przemysłowych. Według deklaracji rządu znaczna część środków ma trafić do polskiego przemysłu obronnego i firm współpracujących z sektorem defence.

Kluczowym trendem jest rozwój technologii dual-use – rozwiązań cywilnych adaptowanych do zastosowań wojskowych, obejmujących m.in. IT, cyberbezpieczeństwo, zaawansowaną produkcję oraz systemy bezzałogowe. Coraz większą rolę odgrywają firmy technologiczne dostarczające oprogramowanie, systemy dowodzenia i kontroli, rozwiązania AI oraz technologie UAV i antydronowe, które stają się jednym z głównych motorów rozwoju krajowego przemysłu obronnego.

Infrastruktura podwójnego zastosowania (dual-use) zajmuje dziś jedno z centralnych miejsc w planowaniu bezpieczeństwa. Kategoria ta ewoluowała – z technicznego pojęcia funkcjonującego w regulacjach eksportowych stała się pełnoprawnym filarem strategii obronnych. Porty, węzły kolejowe, rurociągi, centra danych czy sieci energetyczne pełnią jednocześnie funkcje cywilne i wojskowe, a ich sprawność bezpośrednio przekłada się na zdolność działania w sytuacjach kryzysowych. Mobilność wojskowa wymaga precyzyjnego planowania inwestycyjnego z myślą o przepływach logistycznych i odporności na zakłócenia. Rosnące znaczenie infrastruktury i technologii dual-use przekłada się również na coraz większe zainteresowanie firm rozwojem oraz sprzedażą produktów znajdujących zastosowanie zarówno w sektorze cywilnym, jak i obronnym. Polska zajmuje wyjątkową pozycję w europejskiej obronności, nie tylko ze względu na skalę wydatków obronnych, lecz także dzięki systemowemu podejściu do kwestii suwerenności przemysłowej. Węzeł logistyczny w Rzeszowie-Jasionce, będący kluczowym korytarzem wsparcia dla Ukrainy, jest doskonałym przykładem tego, jak cywilna infrastruktura lotniskowa może stać się elementem krytycznym dla operacji wojskowych prowadzonych na skalę kontynentalną  – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Istotnym elementem transformacji jest również rozbudowa zdolności produkcyjnych – zarówno w obszarze amunicji (w tym kalibru 155 mm), jak i komponentów uzbrojenia oraz usług serwisowych i modernizacyjnych. Wzmacnia to długoterminową obecność przemysłu w całym cyklu życia sprzętu wojskowego. Polska rozwija jednocześnie zdolności operacyjne, w tym systemy obrony powietrznej i przeciwrakietowej (WISŁA, NAREW, PILICA+) oraz systemy rażenia precyzyjnego, takie jak HIMARS i HOMAR-K. Coraz częściej programy te obejmują komponenty produkowane lokalnie.

Widoczne jest wyraźne przesunięcie w kierunku większej suwerenności przemysłowej i budowy skalowalnego ekosystemu produkcyjnego w ramach europejskiego systemu bezpieczeństwa.

Kluczowym pytaniem towarzyszącym wzrostowi wydatków obronnych pozostaje to, czy środki te pozwolą zbudować trwałą krajową bazę przemysłową. „Local content” w polskich zamówieniach zbrojeniowych nie jest dziś wyłącznie hasłem gospodarczym, lecz elementem suwerenności obronnej. W 2025 roku Agencja Uzbrojenia podpisała 96 nowych kontraktów wykonawczych i 50 aneksów na pozyskanie sprzętu wojskowego o łącznej wartości ok. 105 mld zł brutto, z czego znaczna część trafiła za granicę. Przy tak dynamicznie rosnącym portfelu zakupów każda kolejna transza stanowi szansę na wprowadzenie twardszych wymogów przemysłowych i realnego transferu technologii, wykraczającego poza sam montaż końcowy.

Polska Grupa Zbrojeniowa oraz rosnący sektor prywatnych firm obronnych rozwijają kompetencje w obszarach o najwyższej wartości strategicznej: produkcji amunicji, systemach bezzałogowych, elektronice, kryptografii i integracji systemów. Najlepszym wskaźnikiem postępu nie jest procent wartości kontraktu pozostający w Polsce, lecz odpowiedź na pytanie, czy po zakończeniu kontraktu kraj jest zdolny samodzielnie produkować, naprawiać, modernizować i rozwijać dany system.

Obszarem wymagającym dalszego rozwoju pozostaje dostosowanie ram regulacyjnych – zwłaszcza w zakresie zamówień publicznych i eksportu technologii dual-use – do tempa dojrzewania samych projektów. To naturalny etap dla rynku rozwijającego się tak dynamicznie. Polska dysponuje zarówno ambicją, jak i potencjałem lidera; budowa odpowiednich narzędzi instytucjonalnych stanowi kolejny krok na tej drodze – mówi Alina Wołoszyn, Partner i Szef Działu Advisory w KPMG w Polsce i Deal Advisory w Europie Środkowo-Wschodniej.

Tym, co wyróżnia Polskę na tle innych państw o wysokich nakładach na obronność, jest świadome przejście od prostego modelu zakupowego do budowania suwerenności przemysłowej. Polska realizuje jeden z najbardziej ambitnych programów modernizacji sił zbrojnych w Europie, obejmujący m.in. czołgi K2, armatohaubice K9, Abramsy, samoloty FA-50 i F-35, a także systemy takie jak HOMAR-K i KRAB. Rozbudowa komponentu morskiego obejmuje program okrętów podwodnych Orka oraz fregaty Miecznik. Coraz częściej inicjatywy te wiążą się z transferem technologii oraz lokalizacją produkcji. Równolegle rozwijane są zdolności w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej, a także zdolności precyzyjnego rażenia, w tym poprzez rozwój krajowej produkcji rakiet. Jednocześnie rząd oraz Polska Grupa Zbrojeniowa intensywnie rozwijają krajową produkcję zbrojeniową, ze szczególnym naciskiem na produkcję amunicji. Inwestycje w nowe zakłady, łańcuchy dostaw oraz zdolności serwisowe zwiększają potencjał przemysłowy i ograniczają zależność od dostawców zewnętrznych, sygnalizując wyraźny kierunek w stronę większej autonomii przemysłowej w obszarze obronności. Programy te stanowią plan rozwoju krajowych zdolności produkcyjnych, które wykraczają poza pojedyncze cykle kontraktowe. Zbieżność zobowiązań w ramach NATO, instrumentów finansowych Unii Europejskiej oraz dojrzałego środowiska inwestycji zagranicznych, tworzy wyjątkowe okno możliwości dla międzynarodowych firm z sektora obronnego. Wejście na rynek polski i szerzej – regionu Europy Środkowo-Wschodniej – wymaga jednak cierpliwości i budowania lokalnych partnerstw. Złożoność regulacyjna, ewoluujące ramy zamówień publicznych oraz rosnące znaczenie udziału przemysłowego sprawiają, że sukces zależy w równym stopniu od sprawnego poruszania się w otoczeniu instytucjonalnym, jak od kompetencji technologicznych – mówi Iwona Sprycha, Partner w Dziale Deal Advisory w KPMG w Polsce.

Rosnące znaczenie strategiczne regionu Europy Środkowo-Wschodniej

Znaczenie regionu wykracza dziś poza poziom poszczególnych państw. Europa Środkowo-Wschodnia stała się kluczowym obszarem operacyjnym NATO – od Bałtyku po Morze Czarne – oraz istotnym zapleczem logistycznym i produkcyjnym.

Polska i Rumunia, przeznaczające odpowiednio ok. 4,8% i ponad 2,5% PKB na obronność, wzmacniają swoją pozycję jako państwa frontowe, inwestując równolegle w zdolności operacyjne, infrastrukturę oraz partnerstwa przemysłowe.

Czechy, z silną bazą przemysłową i rosnącymi wydatkami w kierunku 2% PKB, rozwijają eksportowo zorientowany sektor obronny i aktywnie uczestniczą w projektach europejskich.

Węgry realizują model selektywnej industrializacji, przyciągając inwestycje zagraniczne i budując wyspecjalizowane kompetencje produkcyjne, podczas gdy Słowacja koncentruje się na integracji z regionalnymi łańcuchami dostaw i modernizacji dostosowanej do skali gospodarki.

Ukraina pozostaje rynkiem o wyjątkowym znaczeniu strategicznym – mimo wysokiego ryzyka operacyjnego rozwija zdolności produkcyjne i innowacyjne, a w dłuższej perspektywie będzie jednym z kluczowych obszarów odbudowy i inwestycji w sektorze obronnym.

budżet na obronność

Nowe modele finansowania przyspieszają rozwój sektora

Ważnym paliwem wzrostu dla sektora obronnego są europejskie instrumenty finansowe, w tym program SAFE (Security Action for Europe), który ma wspierać wspólne zakupy, rozwój zdolności produkcyjnych i integrację łańcuchów dostaw w UE. Znaczenie SAFE dodatkowo wzrosło po podpisaniu przez Polskę umowy w ramach programu. Finansowanie o wartości do 43,7 mld euro może przyspieszyć modernizację sił zbrojnych, rozwój mocy produkcyjnych oraz zwiększyć udział polskich przedsiębiorstw w europejskich projektach obronnych.

W praktyce oznacza to istotną zmianę modelu funkcjonowania rynku – od rozproszonych, krajowych zamówień do projektów o charakterze transgranicznym, w które zaangażowane są konsorcja firm z różnych państw. Dla przedsiębiorstw oznacza to dostęp do większych kontraktów, często o wieloletnim horyzoncie oraz możliwość uczestnictwa w projektach o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa Europy.

Dodatkowo coraz większe znaczenie mają modele finansowania hybrydowego, łączące środki publiczne, fundusze europejskie oraz kapitał prywatny. Tego typu struktury umożliwiają realizację projektów o dużej skali, jednocześnie ograniczając ryzyko inwestycyjne po stronie przedsiębiorstw.

Wyzwania – presja czasu, kadry i regulacje

Pomimo rosnących szans inwestycyjnych, sektor obronny w regionie CEE mierzy się z istotnymi barierami. Jednym z kluczowych ograniczeń pozostaje dostępność wykwalifikowanej kadry. Dynamiczny wzrost sektora generuje zapotrzebowanie na specjalistów z obszarów inżynierii, IT, cyberbezpieczeństwa oraz produkcji zaawansowanej, co prowadzi do rosnącej konkurencji o talenty i presji płacowej. W wielu przypadkach tempo rozwoju projektów przewyższa możliwości rynku pracy.

Kolejnym wyzwaniem jest presja czasowa związana z koniecznością szybkiego zwiększania zdolności produkcyjnych. Skracanie cykli dostaw, budowa nowych zakładów oraz skalowanie produkcji wymagają znacznych nakładów inwestycyjnych i sprawnego zarządzania projektami, co nie zawsze jest możliwe w warunkach złożonych procedur administracyjnych.

Istotną barierą pozostaje również otoczenie regulacyjne. Sektor obronny podlega ścisłemu nadzorowi, a procesy zakupowe, certyfikacyjne i eksportowe są często czasochłonne i skomplikowane. Dla firm oznacza to konieczność budowy kompetencji nie tylko technologicznych, ale również prawnych i compliance.

Dodatkowo rosnące znaczenie lokalizacji produkcji oraz bezpieczeństwa łańcuchów dostaw wymusza na przedsiębiorstwach większe zaangażowanie kapitałowe i operacyjne w krajach regionu. W praktyce oznacza to konieczność budowy lokalnych zakładów, partnerstw oraz długoterminowej obecności rynkowej.

O raporcie:

Raport „The Underdog Advantage: Central and Eastern Europe. A Growing Opportunity for Multinational Defence and Security Investments” powstał w ramach praktyki Defence & Security KPMG w Europie Środkowo-Wschodniej, we współpracy z New Strategy Center. Analizą objęto sześć rynków: Polskę, Rumunię, Czechy, Słowację, Węgry oraz Ukrainę.

Badanie łączy analizę ilościową – obejmującą dane makroekonomiczne, przepływy FDI, poziomy wydatków obronnych i alokacje środków unijnych – z analizą jakościową polityk publicznych, strategii obronnych i potencjału przemysłowego. Uzupełnieniem są wywiady eksperckie oraz doświadczenie projektowe KPMG w regionie.

Perspektywa czasowa obejmuje dane z lat 2021–2025 z prognozami do 2026 roku i w wybranych przypadkach do 2035 roku. Raport nie stanowi porady inwestycyjnej. Dane finansowe są szacunkowe i opierają się na publicznie dostępnych źródłach.