Przychody Cloud Technologies wzrosły do 12,6 mln zł. Spółka zapowiada dywidendę i skup akcji

  • 12,4 mln PLN przychodów ze sprzedaży danych w 1Q 2026, +24% r/r; marża EBITDA na wysokim poziomie 44%
  • 12,6 mln PLN skonsolidowanych przychodów (+17% r/r), 5,5 mln PLN EBITDA* (+30% r/r)
    i 1,7 mln PLN zysku netto* (vs 0,1 mln PLN straty przed rokiem) w 1Q 2026 roku
  • mocna sytuacja finansowa: wysokie dodatnie przepływy operacyjne (+5,6 mln PLN w 1Q 2026) i niski wskaźnik długu netto/EBITDA (0,6 na koniec marca 2026) pozwalają na realizację celów strategicznych
  • rekomendowana wypłata dywidendy za 2025 rok na poziomie ok. 20% oczyszczonego wyniku EBITDA, tj. 1,10 PLN na akcję; proponowany dzień dywidendy to 19 czerwca br.,
    a dzień wypłaty – 26 czerwca br.
  • akcjonariusze podczas WZA 8 czerwca br. głosować będą również ws. przyjęcia programu motywacyjnego dla wybranych kluczowych członków zespołu, który zakłada możliwość objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD oraz w sprawie skupu do 250 tys. akcji własnych

*skorygowane o koszt programu motywacyjnego i przychody z dotacji

Cloud Technologies, notowana na głównym rynku GPW spółka technologiczna działająca na globalnym rynku danych dla reklamy internetowej, opublikowała wyniki finansowe za 1Q 2026. Spółka dostarcza dane wykorzystywane do targetowania reklamy internetowej, którymi zasilane są kampanie reklamowe największych marek na całym świecie, a rynek USA odpowiada za około 80% jej przychodów.

Skonsolidowane przychody Cloud Technologies w 1Q 2026 r. wyniosły 12,6 mln PLN, co oznacza 17% wzrost w ujęciu rok do roku, a przychody ze sprzedaży danych wzrosły w tym okresie o 24% r/r do 12,4 mln PLN (w walucie bazowej USD dynamika sięgnęła 37% r/r). EBITDA* w omawianym okresie wyniosła 5,5 mln PLN (+30% r/r) a marża EBITDA utrzymywała się na wysokim poziomie 44%. Spółka zakończyła 1Q 2026 r. skonsolidowanym zyskiem netto* na poziomie 1,7 mln PLN wobec 0,1 mln PLN straty w analogicznym okresie przed rokiem.

– Za nami najlepszy pierwszy kwartał w historii Cloud Technologies pod względem wartości sprzedaży danych. Przychody ze sprzedaży danych wzrosły o 24% r/r, a w walucie bazowej USD dynamika ta wynosiła aż 37%. Zakładamy, że pozytywny trend wysokiej comiesięcznej dynamiki sprzedaży danych utrzyma się także w następnych miesiącach i naturalnie przełoży się pozytywnie na wyniki raportowane w kolejnych kwartałach. W tym miejscu należy odnotować szybki rozwój naszego nowego produktu, czyli Data Curation. Wstępne wyniki za kwiecień wskazują, że przychody z Data Curation mogą odpowiadać nawet za około 15% szacowanych skonsolidowanych przychodów w tym miesiącu, podczas gdy jeszcze w marcu ich udział wynosił mniej niż 3%. Potwierdza to nasze strategiczne założenie, że Data Curation może stać się jednym z kluczowych czynników wzrostu w kolejnych okresach. Co ważne, wzrost przychodów w tym obszarze realizowany będzie bez erozji marży operacyjnej. Konsekwentnie realizujemy przyjęte założenia biznesowe również w obszarze M&A. Przypomnę, że koncentrujemy się na poszukiwaniu podmiotów będących na wczesnym etapie rozwoju, które mają wysoki potencjał do zwiększenia skali działalności, dzięki udostępnieniu im danych oraz naszej technologii po dołączeniu do naszej Grupy Kapitałowej – komentuje Piotr Prajsnar, Prezes Zarządu Cloud Technologies.

– Zgodnie z tym, co zapowiadaliśmy w Strategii 2026+, zamierzamy dynamicznie zwiększać skalę działalności przy zachowaniu wysokiego, dwucyfrowego poziomu marży EBITDA. W pierwszym kwartale EBITDA sięgnęła 5,5 mln PLN, co oznacza wzrost o 30% r/r. Co najważniejsze: bardzo dobre wyniki przekładają się na generowaną gotówkę. Cash flow łącznie wyniósł w 1Q 4,2 mln PLN, przy mocnych dodatnich przepływach operacyjnych na poziomie 5,6 mln PLN. Pozwala nam to realizować założenia Strategii we wszystkich głównych obszarach: rozwoju kanałów sprzedaży i produktów, M&A i redystrybucji zysków do Akcjonariuszy. Czerwcowe ZWZ głosować będzie ws. wypłaty dywidendy i skupu akcji własnych. Dodatkowym czynnikiem, który – jak wierzymy – pozytywnie będzie przekładać się na tempo dalszego rozwoju Spółki, będzie zaproponowany program motywacyjny dla kluczowej kadry – dodaje Piotr Soleniec, CFO oraz Członek Zarządu Cloud Technologies.

Zwołane po dacie bilansowej, na dzień 8 czerwca br., Zwyczajne Walne Zgromadzenie Cloud Technologies S.A. głosować będzie ws. przeznaczenia na wypłatę dywidendy z zysku za rok 2025 kwoty 4,82 mln PLN, co oznacza 1,1 PLN na akcję. Proponowanym dniem dywidendy jest 19 czerwca br. a dniem wypłaty – 26 czerwca br. Akcjonariusze decydować będą także o przyjęciu programu motywacyjnego, obejmującego wybranych kluczowych członków Zespołu Spółki. Uprawnieni będą oni do objęcia akcji Spółki pod warunkiem osiągnięcia przez Cloud Technologies skonsolidowanych przychodów ze sprzedaży za lata 2026–2028 w łącznej wysokości co najmniej 60 mln USD. ZWZ zajmie się także uchwałą ws. programu skupu do 250 tys. akcji własnych Cloud Technologies.

Przyjęta w lutym 2026 r. Strategia 2026+ zakłada dalszy rozwój sprzedaży danych przy utrzymaniu wysokiej rentowności biznesu. Jednym z kluczowych elementów strategii jest odejście od modelu white-label na rzecz sprzedaży danych pod własnymi markami, co ma zwiększać skalę biznesu, poprawiać ekonomię sprzedaży i rozszerzać rynek adresowalny.

Cloud Technologies zamierza dalej rozwijać kanały sprzedaży, zwiększać obecność na globalnych platformach reklamowych oraz przyspieszać wzrost zarówno organicznie, jak i poprzez partnerstwa i akwizycje. Jednym z nowych motorów wzrostu jest produkt Data Curation, który łączy sprzedaż danych i mediów, otwierając spółce dostęp do nowej kategorii klientów, w tym globalnych agencji reklamowych.

Realizacja Strategii 2026+ może przyczynić się do wzrostu sprzedaży danych** przez Cloud Technologies do poziomu 16 – 18 mln USD w 2026 roku oraz 18 – 24 mln USD w 2027 roku przy utrzymaniu notowanej w poprzednich latach wysokiej rentowności biznesu.

Strategia Cloud Technologies przewiduje kontynuację redystrybucji wypracowywanych środków do Akcjonariuszy. Zakładana jest zarówno realizacja skupu do 250.000 sztuk akcji własnych, jak i polityki dywidendowej, zakładającej wypłatę akcjonariuszom kwoty 20% oczyszczonej EBITDA za dany rok.

**Przedstawione w niniejszym dokumencie wartości przychodów stanowią cel postawiony przez Zarząd Spółki w związku
z wdrożeniem i realizacją zaprezentowanych planów rozwoju. Założenia te nie stanowią prognozy.

ORLEN uruchamia instalację HVO – z lokalnych surowców powstanie 300 tys. ton biopaliw rocznie

0

ORLEN istotnie wzmacnia moce produkcyjne biopaliw. Koncern uruchomił w Płocku nowoczesną instalację do uwodornienia olejów roślinnych (HVO) o wydajności ok. 300 tys. ton rocznie. To inwestycja w rozwój krajowego łańcucha wartości opartego na lokalnych surowcach. Warta ponad 800 mln zł instalacja wspiera realizację celów dekarbonizacji transportu oraz zwiększa niezależność koncernu od zewnętrznych dostaw biokomponentów.

– Instalacja HVO realnie zwiększa bezpieczeństwo paliwowe Polski. Jej uruchomienie daje ORLENOWI pełniejszą kontrolę nad kluczowym obszarem rynku biopaliw. Zwiększamy własną produkcję zaawansowanych biokomponentów, wzmacniamy efektywność kosztową i uniezależniamy się od zmienności rynku zewnętrznego. Ta inwestycja to kolejny dowód, że profesjonalne zarządzanie koncernem może przynosić korzyści firmie, akcjonariuszom i naszym dostawcom. Naprawiliśmy błędy popełnione w przeszłości, by ta instalacja mogła rozwijać krajowy łańcuch wartości – od surowców po gotowe paliwa – a tym samym wspierała polską gospodarkę – mówi Ireneusz Fąfara, Prezes Zarządu ORLEN.

Instalacja HVO. Ograniczenie emisji i wzrost produkcji

Instalacja HVO, z której produkcja w pierwszej kolejności trafi na rynek krajowy, może przetwarzać m.in. olej rzepakowy oraz zużyte oleje spożywcze (UCO) lub ich mieszanki, produkując wysokiej jakości biokomponenty dla transportu drogowego. Produkcja HVO ogranicza emisję gazów cieplarnianych o co najmniej 65 proc. względem paliw konwencjonalnych.

Uruchomienie instalacji zwiększa potencjał produkcyjny Grupy ORLEN do ok. 700 tys. ton biopaliw rocznie, z planem wzrostu do 1,1 mln ton do 2030 roku. Inwestycja wspiera realizację Narodowego Celu Wskaźnikowego (NCW), który w 2026 roku wynosi w Polsce 10 proc. oraz ogranicza konieczność importu biokomponentów w warunkach regulacji RED III.

Instalacja realizuje strategię maksymalnego wykorzystania istniejących aktywów rafineryjnych poprzez przetwarzanie surowców pochodzenia biologicznego. Koncern przygotował również dwie instalacje Hydroodsiarczania Oleju Napędowego w Płocku do współuwodoronienia olejów roślinnych, co pozwala zwiększyć ich przerób o ponad 100 tys. ton rocznie (olej rzepakowy, UCO).

Korzyści dla rolników

ORLEN realizuje największy w Polsce program inwestycji w biopaliwa, co zapewni koncernowi dostęp do kluczowych biokomponentów. Równolegle ORLEN rozwija program „Międzyplony dla biopaliw”, oparty na podejściu local content i budowie krajowego łańcucha wartości. Program integruje rolników, przemysł i partnerów technologicznych, wspierając rozwój krajowych surowców – szczególnie dla biopaliw drugiej generacji, które docelowo będą zasilać instalację HVO. Zapewni to stabilność dostaw, wzmocni polskie rolnictwo i ograniczy ślad węglowy całego procesu.

Już dziś ORLEN co roku przeznacza około 5 mld zł na zakup surowców od polskich rolników
na potrzeby krajowej produkcji biopaliw.

Ropa tanieje, giełdy rosną. Rynki grają pod deeskalację na Bliskim Wschodzie

Maj powoli zbliża się do końca, a rynkowe nagłówki wciąż są zdominowane przez doniesienia z Bliskiego Wschodu. W ten weekend wylosowano kartę deeskalacji, dzięki czemu ceny ropy spadają coraz mocniej, giełdy rosną, a dolar się osłabia. W związku z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA) dzisiejsze ruchy, nawet jeśli okażą się głębokie, będą musiały przejść ponowną weryfikację we wtorek.

Sprzedaż pod presją

Zacznijmy jednak od kalendarza makro, który (delikatnie mówiąc) nie jest dziś szczególnie przeładowany, ale pojawił się ważny odczyt z naszego podwórka. Mowa o sprzedaży detalicznej w Polsce. Po niezwykle silnym marcu (+9,8% rdr) nadszedł o wiele słabszy kwiecień z rezultatem +2,8% rdr, który był dodatkowo gorszy od prognoz. Równocześnie jest to najsłabszy wynik od czerwca zeszłego roku, a jeszcze gorzej wypadł wskaźnik sprzedaży w cenach stałych, który wykazał jedynie +1,3% rdr (najsłabszy od marca 2025 r.). Humorów nie poprawia spojrzenie w głąb raportu, ponieważ za wynik w ogromnej mierze odpowiadają podmioty z kategorii handlującej paliwami stałymi, ciekłymi i gazowymi, które odnotowały wzrost sprzedaży w cenach stałych aż o 25,6% rdr. Czyli poprzedni miesiąc tak naprawdę w dużej mierze ratowały zakupy gwałtownie drożejących paliw. GUS co prawda wskazuje na aspekty kalendarzowe, czyli głównie inny termin Świąt Wielkanocnych w porównaniu z 2025 r., ale trudno nie odnieść wrażenia, że nie jest to najważniejszy czynnik. Mimo wszystko z ferowaniem wyroków co do kondycji polskiego konsumenta warto poczekać na dane z następnych miesięcy.

Które rozmowy ważniejsze?

W ostatni poniedziałek maja inwestorzy wybrali optymizm. Paliwem dla pozytywnego sentymentu raz jeszcze stały się doniesienia z Bliskiego Wschodu o możliwym porozumieniu Iranu z USA. Co prawda prezydent Trump potrafi klasycznie już jednym wpisem zaprzeczać swoim słowom sprzed chwili, ale z pewną dozą prawdopodobieństwa możemy mówić przynajmniej o braku eskalacji konfliktu w Zatoce Perskiej. Nastrojów nie był w stanie popsuć rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei, który stwierdził, że nikt nie może powiedzieć, że zbliżono się do osiągnięcia porozumienia. Dla rynków ważniejsze od samych słów powinny być jednak realne działania. A prawda jest taka, że Cieśnina Ormuz nie jest już całkowicie zablokowana. Może to być pokłosie coraz bardziej zaawansowanych rozmów między Omanem a Iranem w temacie ustalenia nowych warunków żeglugi w tym kluczowym miejscu. W niedzielę przez to wąskie, transportowe gardło miało przepłynąć nawet ponad 30 jednostek, w tym supertankowiec z iracką ropą. To właśnie rynek ropy naftowej najmocniej reaguje na sygnały deeskalacyjne. Ceny głównych benchmarków spadają dziś o kilka procent, za lipcowy kontrakt na Brent trzeba płacić już niecałe 98 USD, czyli najmniej od ponad miesiąca.

Poniedziałkowy optymizm

Pozytywny sentyment rozlewa się coraz śmielej po rynkach. Na parkietach giełdowych rządzi zieleń, główne indeksy w Europie zyskują nawet ponad 1,5%. Impuls z rynków bazowych doskonale działa na notowania w Warszawie, gdzie WIG20 w południe zyskuje już blisko 2% i utrzymuje się powyżej istotnych psychologicznie 3700 pkt, a tym samym chce zrobić rekord hossy. Trochę gorzej wygląda druga i trzecia linia spółek, ale to wciąż bardziej niż przyzwoite wzrosty (mWIG40 to +1,2%, a sWIG80 +0,6%). Optymizm jest też doskonale widoczny na rynku długu, gdzie rentowności wyraźnie zniżkują, trochę niwelując coraz bardziej w ostatnich dniach napiętą sytuację. Polskie 10-latki schodzą dziś do 5,76% (najniżej od połowy maja). Największą wstrzemięźliwością wykazuje się rynek walutowy. Co prawda dolar się osłabił, ale nie są to ruchy, które mogłyby wyznaczyć początek nowego trendu. Kurs EUR/USD przyspawał się dziś do 1,164 USD, co przekłada się na kurs USD/PLN poniżej 3,64 PLN. Kurs euro w tym czasie lekko zniżkuje i zerka powoli na 4,23 zł. Kurs franka nie oddala się od 4,65 zł, a kurs funta jest blisko 4,90 zł. Warto pamiętać, że dzisiejszy handel odbywa się przy zdecydowanie mniejszej niż zazwyczaj płynności, co związane jest z dniem wolnym w wielu krajach (m.in. USA i Wielka Brytania). Wtorek może nam przynieść całkowicie nowe rozdanie.

Google ucina spekulacje o SEO w erze AI. Fundamenty pozostają te same

Od chwili gdy ChatGPT stał się globalnym fenomenem, armia samozwańczych ekspertów próbuje przekonać biznes, że widoczność w AI zależy od wdrażania nowych, skomplikowanych i niemal ezoterycznych technik optymalizacji. Google właśnie zweryfikował tę narrację. Koncern opublikował dokument, z którego jasno wynika, że w świecie sztucznej inteligencji sprawdza się to samo, co w klasycznym SEO: wartościowe treści, przejrzysta struktura informacji i techniczna sprawność serwisu.

W branży marketingu internetowego coraz większą popularność zyskują nowe koncepcje, takie jak GEO (Generative Engine Optimization) czy AEO (Answer Engine Optimization). Równocześnie w serwisie LinkedIn rozbrzmiewa dobrze znany chór ekspertów, którzy jednym głosem zapowiadają rychły koniec klasycznego SEO. Tymczasem okazuje się, że fundamenty budowania widoczności w sieci pozostają niewzruszone. Tak przynajmniej wynika z oficjalnego dokumentu opublikowanego przez Google w połowie maja. Artykuł zawiera wytyczne dot. optymalizacji witryn pod kątem generatywnej sztucznej inteligencji. Twórcy największej wyszukiwarki na świecie przekonują, że zamiast szukać sztuczek, które oszukają algorytm, firmy powinny wrócić do podstaw SEO i skupić się na tworzeniu treści unikalnych, użytecznych i pisanych przede wszystkim z myślą o człowieku, a nie o maszynie.

Mechanizmy napędzające funkcje, takie jak AI Overviews czy AI Mode, nie działają w próżni – korzystają z tego samego indeksu wyszukiwania, który Google rozwija od dekad. Ich skuteczność nadal zależy od dobrze uporządkowanej architektury informacji, technicznej kondycji serwisu oraz wiarygodności źródła.

Rozwiązania, takie jak AI Overviews czy AI Mode, korzystają z tych samych systemów rankingowych i jakościowych, które Google rozwija od lat. Kluczową rolę w ich przypadku odgrywa mechanizm o nazwie RAG. Polega on na tym, że algorytm najpierw sięga do wyników wyszukiwania, a dopiero potem tworzy odpowiedź. Do tego dochodzi funkcja rozszerzania zapytań, która generuje powiązane z nimi frazy, by nadać odpowiedzi szerszy kontekst. W praktyce oznacza to, że jeśli strona nie radzi sobie w klasycznych wynikach wyszukiwania, to nie znajdzie się nagle w centrum uwagi sztucznej inteligencji – mówi Marcin Stypuła z Semcore.

Pogromcy cyfrowych mitów

Autorzy opublikowanego przez Google dokumentu są bezlitośni w demaskowaniu mitów, z których rzesze firm konsultingowych uczyniły swoje dogmaty. Okazuje się, że słynne szatkowanie treści na krótkie akapity (content chunking), w teorii bardziej czytelne dla sztucznej inteligencji, czy desperackie przeredagowywanie witryny na styl „AI-friendly”, to w najlepszym wypadku strata czasu, a w najgorszym – prosta droga do uznania witryny przez algorytm za podejrzaną.

W świecie, w którym SI potrafi w sekundę stworzyć generyczny tekst o „siedmiu sposobach na oszczędzanie”, na wagę złota jest to, co Google nazywa treścią „nietowarową” (non-commodity content). To teksty nasycone autentycznym doświadczeniem, subiektywnym osądem i wiedzą z pierwszej ręki, których nie da się wygenerować za pomocą sztucznej inteligencji. Ekspert opisujący autentyczne studium przypadku wygrywa dziś z tysiącem stron przesyconych słowami kluczowymi.

Zamiast rewolucji mamy więc do czynienia z ewolucją, która bezlitośnie premiuje jakość, autorytet i techniczną poprawność, jednocześnie odcinając tlen cyfrowym manipulatorom, którzy zamiast odrobić pracę domową i zadbać o wartościowe treści i właściwą architekturę informacji, szukają drogi na skróty.

Różne modele, różne zasady gry

Wieści o śmierci SEO po raz kolejny okazały się nieprawdziwe, lecz równie chybiona może być narracja o jego nieśmiertelności. Dokument opublikowany przez giganta z Mountain View opisuje jego własny świat – zamknięty system, w którym AI i wyszukiwarka funkcjonują jak jeden organizm. A co z ChatGPT i innymi modelami językowymi?

Nie istnieje jeden uniwersalny algorytm wyboru treści dla sztucznej inteligencji. Każdy system działa inaczej i ma własne metody pozyskiwania, oceny i syntezy informacji. To, co sprawdza się w Gemini, może być bezużyteczne w przypadku modeli Anthropic czy OpenAI. Dlatego optymalizacja stron nie powinna polegać na szukaniu magicznych sztuczek, które zapewnią firmie miejsce w odpowiedziach generowanych przez chatbota. Nawet jeśli takie rozwiązania się pojawią, ich żywotność będzie bardzo krótka – zostaną szybko zidentyfikowane i zablokowane. Jedynym słusznym kierunkiem jest powrót do dobrych praktyk doskonale znanych z klasycznego SEO – tłumaczy Marcin Stypuła z Semcore.

Legalnie pracujących cudzoziemców przybywa. Pracodawcy czekają na sprawniejsze procedury

Z danych statystycznych wyłania się jasny obraz. Pod koniec ubiegłego roku w Polsce legalnie pracowało już ponad 1,2 miliona cudzoziemców. To wzrost o 7 procent w stosunku do roku poprzedniego i wyraźny dowód na to, że polski rynek pracy przechodzi strukturalną transformację. Zmiana ta jest napędzana nieubłaganą demografią. Starzejące się społeczeństwo i rosnące braki kadrowe zmuszają polskie firmy, zwłaszcza w takich branżach jak budownictwo, transport, usługi, przemysł czy opieka, do poszukiwania rąk do pracy poza granicami kraju. Eksperci nie mają złudzeń, to nie jest chwilowy kryzys.

– Popyt na zagranicznych pracowników będzie stale rósł, a polska gospodarka musi się do tych realiów zaadaptować. Pracodawcy, decydując się na rekrutację międzynarodową, zderzają się z niewydolnym systemem administracyjnym. Samo uzyskanie zezwolenia na pracę może dziś trwać nawet pół roku. Kolejny krok, wiza dla pracownika spoza strefy bezwizowej to nierzadko kilkanaście miesięcy oczekiwania na samą wizytę w konsulacie. Zwieńczeniem tej biurokratycznej drogi przez mękę jest wniosek o zezwolenie na pobyt, którego rozpatrzenie w Polsce zajmuje średnio ponad 340 dni – powiedziła serwisowi eNewsroom.pl Nadia Winiarska, wicedyrektorka Departamentu Pracy Konfederacji Lewiatan. – Choć przedsiębiorcy pokładają ogromne nadzieje w nadchodzącej elektronizacji postępowań, obecnie sytuacja ta skutecznie uniemożliwia sprawne zarządzanie kadrami. Dodatkowe obawy biznesu budzi zaprezentowana w 2024 roku polska strategia migracyjna w perspektywie do 2030 roku. Jej absolutnym priorytetem jest odzyskanie kontroli nad procesami migracyjnymi i zapewnienie bezpieczeństwa państwa. Przedsiębiorcy w pełni popierają konieczność eliminacji nieuczciwych pośredników i podmiotów, które psują rynek i stanowią nieuczciwą konkurencję. Niestety, pierwsze efekty uszczelniania systemu uderzają rykoszetem w uczciwych pracodawców. Postępowania urzędowe wydłużyły się jeszcze bardziej, drastycznie wykraczając poza ustawowe ramy. Przed Polską stoi gigantyczne wyzwanie polegające na znalezieniu złotego środka. Z jednej strony mamy twarde interesy gospodarcze. Z drugiej, absolutnym priorytetem pozostaje spójność społeczna i bezpieczeństwo. Sztuką będzie stworzenie systemu, który skutecznie chroni granice i społeczeństwo, a jednocześnie pozwala uczciwym firmom na sprawną rekrutację talentów i pracowników fizycznych niezbędnych do budowania naszego dobrobytu – podsumowała Nadia Winiarska.

PARP: sytuacja na rynku pracy stopniowo się poprawia

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) wynika, że stopa bezrobocia w Polsce w marcu 2026 pozostała bez zmian w porównaniu do poprzedniego miesiąca. Co więcej, w marcu do urzędów pracy zgłoszono o blisko 50 proc. więcej ofert zatrudnienia niż w lutym – wynika z najnowszego raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości „Rynek pracy, edukacja, kompetencje”. Opracowanie PARP zwraca również uwagę na wpływ pracy poniżej kwalifikacji na życie prywatne i zawodowe Europejczyków.

Według danych GUS stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce w marcu 2026 r. wyniosła 6,1 proc. i w porównaniu do poprzedniego miesiąca nie uległa zmianie. Tendencję spadkową wykazuje liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy – w marcu 2026 r. było ich o 5 tysięcy mniej niż miesiąc wcześniej. Najwięcej osób niepracujących odnotowano w województwie mazowieckim (124,7 tys./13,1 proc. ogólnej liczby osób bezrobotnych), a najmniej – w lubuskim (22,1 tys./2,3 proc).

Choć w skali roku bezrobocie w Polsce jest wyższe o 0,7 p.p., sytuacja na rynku pracy poprawia się, co widać po zwiększeniu liczby ofert zatrudnienia. W marcu 2026 r. do urzędów zgłoszono 46,4 tys. wolnych etatów, tj.  o 14,7 tys. więcej (46,2 proc.) niż w lutym 2026 r. W tym okresie najwięcej dostępnych miejsc pracy pojawiło się w województwach: mazowieckim, śląskim i pomorskim, a najmniej – w lubuskim, świętokrzyskim i podlaskim. Zwiększyło się również przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) w sektorze przedsiębiorstw. W marcu 2026 r. wyniosło ono 9652,19 zł. To wzrost o 5,5 proc. w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Z przedstawionych w publikacji PARP danych wynika, że sytuacja na polskim rynku pracy stopniowo poprawia się – maleje liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne, rośnie liczba ofert zatrudnienia, a wynagrodzenia nadal idą w górę. Szczególnie obiecujący jest skokowy wzrost liczby wolnych etatów, co może świadczyć o większej aktywności firm i stopniowym odbudowywaniu popytu na pracowników.

Co piąty pracownik w UE pracuje poniżej kwalifikacji

W najnowszej odsłonie opracowania PARP „Rynek pracy, edukacja, kompetencje” uwzględniono także raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) „Anticipating Skill Needs and Adapting Higher Education”. Według zawartych w nim danych 21 proc. pracowników w Unii Europejskiej wykonuje pracę poniżej swoich kwalifikacji, a co czwarty uważa, że posiada większe umiejętności, niż jest to wymagane na jego stanowisku. Z drugiej strony 10 proc. osób pracujących jest niedokwalifikowanych, a 9 proc. wskazuje na braki kompetencyjne.

Praca niedopasowana do poziomu wykształcenia niesie ze sobą wymierne konsekwencje. Osoby nadmiernie wykwalifikowane zarabiają średnio o 11 proc. mniej niż pracownicy o podobnym profilu, którzy są właściwie dopasowani do stanowiska w tej samej branży. Taka sytuacja wpływa także na dobrostan psychiczny osób dotkniętych tym zjawiskiem – zatrudnieni poniżej swoich kompetencji rzadziej deklarują satysfakcję z życia. Odsetek zadowolonych ze swojej sytuacji jest o blisko 3 p.p. niższy niż wśród pracowników zatrudnionych adekwatnie do swoich kwalifikacji.

Istotnym czynnikiem wpływającym na jakość życia pracowników jest również odpowiednie wyważenie liczby zadań. Jak wynika z kwietniowej edycji Barometru Rynku Pracy –  42,4 proc. ankietowanych przyznaje, że odczuwa przeciążenie pracą zawodową. Wraz ze wzrostem poczucia przytłoczenia obowiązkami jego negatywne skutki stają się coraz bardziej odczuwalne. Ponad połowa pracowników uskarżających się na nadmiar zadań (56,1 proc.) wskazuje na wyższy poziom stresu i zmęczenia, 27,2 proc. częściej rozważa zmianę miejsca zatrudnienia, a 20,9 proc. deklaruje spadek tempa pracy lub jej efektywności. Różnice widać także w podejściu do stabilności zatrudnienia – wśród osób przeciążonych obowiązkami prawie 3/4 planuje zmianę pracodawcy.

Raport przygotowany w ramach projektu pozakonkursowego FERS pn. „Rozwój i doskonalenie systemu sektorowych rad ds. kompetencji”.

Nowe regulacje uderzają w najem krótkoterminowy. Podaż ofert zaczęła spadać

0

Przepisy jeszcze nie działają w pełni, a rynek już się kurczy. Nowe regulacje najmu krótkoterminowego to moment, w którym inwestorzy muszą zdecydować, w którym modelu chcą dalej działać. Paweł Jarząbek, ekspert Otodom, sprawdza, jak reaguje podaż i ceny w segmencie najmu w największych miastach w Polsce.

Unijne rozporządzenie STR (UE 2024/1028) dotyczące gromadzenia i udostępniania danych o najmie krótkoterminowym weszło już w życie. Polska nie uchwaliła jeszcze krajowej ustawy wdrożeniowej, co oznacza, że pełna egzekucja sankcji, w tym kar do 50 tys. zł, nastąpi dopiero po zakończeniu krajowego procesu legislacyjnego. Jednak rynek najmu już reaguje, i to wyraźnie.

Najważniejsze wnioski:

  1. Rynek reaguje, zanim prawo zacznie działać. Liczba aktywnych ofert najmu krótkoterminowego w Polsce spadła w kwietniu 2026 r. o 5,8%, do ok. 24 tys. ogłoszeń. W Olsztynie i Białymstoku korekta sięgnęła odpowiednio 21% i 19%.
  2. Najem krótkoterminowy czeka profesjonalizacja. Większość z ok. 65 tys. lokali w tym segmencie należy do osób prywatnych. Nowe wymogi formalne i obowiązek rejestracji w CWTON stanowią dla nich realna barierę. Na rynku pozostaną głównie podmioty gotowe operować zgodnie z nowymi standardami.
  3. Najem długoterminowy może skorzystać. 53% wyszukiwań najemców dotyczy nieruchomości wybudowanych po 2020 r. Duża część zasobu najmu krótkoterminowego to właśnie nowe budownictwo – jeśli trafi na rynek długoterminowy, zostanie szybko zaabsorbowane.

Dane Otodom z kwietnia br. pokazują spadek liczby aktywnych ofert najmu w siedmiu największych miastach o 5,8%, tj. do około 24 tys. ogłoszeń. Największe korekty dotknęły rynki o silnym charakterze turystycznym. W Trójmieście liczba ofert spadła o 14%, w Białymstoku o 19%, a w Olsztynie o 21%. To nie przypadek. Właściciele wycofują oferty lub wstrzymują decyzje o ich publikacji w oczekiwaniu na to, jak nowe przepisy będą egzekwowane w praktyce.

Należy zwrócić uwagę, że spośród szacowanych 65 tys. mieszkań funkcjonujących w modelu najmu krótkoterminowego w Polsce, zdecydowana większość należy do osób prywatnych – często na przykład z jednym lokalem kupionym na kredyt lub odziedziczonym. Dla nich nowe obowiązki, wymogi techniczne i konieczność rejestracji w systemie CWTON stanowią realną barierę wejścia. Można się zatem spodziewać profesjonalizacji tego segmentu rynku nieruchomości, ponieważ pozostaną na nim głównie podmioty gotowe operować zgodnie z nowymi standardami.

Z danych Otodom wynika, że ponad połowa zapytań najemców (53%) dotyczy nieruchomości wybudowanych po 2020 roku, a hasło „gotowe do zamieszkania” plasuje się na drugiej pozycji wśród najpopularniejszych fraz wyszukiwania. Dlaczego to ma znaczenie? Duża część zasobu najmu krótkoterminowego to właśnie nowe budownictwo. Jeśli część właścicieli zdecyduje się przenieść lokale do segmentu długoterminowego, rynek powinien je stosunkowo łatwo zaabsorbować, ponieważ są nowe, dobrze wyposażone i odpowiadają dokładnie na oczekiwania wynajmujących.

Dla inwestorów, którzy zdecydują się kontynuować działalność w modelu krótkoterminowym, kluczowe będzie śledzenie lokalnych uchwał gmin. Od 2029 roku gminy będą mogły uchwałą zamknąć określone dzielnice dla najmu krótkoterminowego. Jest to realne ryzyko lokalizacyjne, które każdy inwestor powinien już dziś wkalkulować w swoją decyzję. To też dobry moment, by spokojnie przeliczyć oba scenariusze i podjąć decyzję, w jakim modelu najmu, długo- czy krótkoterminowym, chcą dalej działać.

Zakup, leasing czy wynajem billboardu przy drodze – którą opcję wybrać?

Firma, która planuje reklamę przy autostradzie lub drodze ekspresowej, staje przed wyborem spośród różnych rozwiązań finansowania nośnika. Najczęściej rozpatrywane modele to wynajem billboardu u operatora, zakup własnej konstrukcj ioraz leasing tablicy z opcją wykupu na koniec okresu spłaty. Każde rozwiązanie ma swoje uzasadnienie biznesowe i sprawdza się w innej sytuacji firmy. Decyzję zwykle kształtują trzy zmienne: długość planowanej kampanii, dostęp do gruntu przy odpowiedniej drodze oraz preferowany sposób rozliczania wydatków marketingowych.

Co przemawia za wynajmem billboardu?

Wynajem billboardów pozwala wejść w kampanię outdoor bez angażowania kapitału w środek trwały. Stawka miesięczna wynajmu samej powierzchni reklamowej przy autostradach mieści się w przedziale 3 000–8 000 zł netto, a przy drogach krajowych 1 500–3 500 zł netto. Do tej kwoty dochodzą pozycje rozliczane osobno: druk banera, jego montaż na nośniku, oświetlenie tam, gdzie konstrukcja je posiada, oraz raport końcowy z kampanii. Reklamodawca nie odpowiada za stan techniczny tablicy, nie organizuje uzgodnień z zarządcą drogi i nie ponosi kosztów serwisu. Model sprawdza się przy krótkich kampaniach, testowaniu nowych lokalizacji przed dłuższym zaangażowaniem, akcjach sezonowych oraz aktywnościach rotacyjnych obejmujących kilkanaście tablic w różnych częściach kraju. Firma zyskuje elastyczność i kontrolę nad budżetem w cyklu miesięcznym.

Co przemawia za zakupem własnej konstrukcji?

Zakup billboardu zamienia powtarzające się płatności w jednorazowy nakład, który zostaje w firmie jako środek trwały o przewidywanej żywotności 20–30 lat. Cennik produkcji w 2026 roku zaczyna się od 13 000 zł netto za billboard 18 m² i sięga 75 000 zł netto za megaboard 248 m². Konstrukcja amortyzuje się przez okres określony przepisami i podlega odpisom podatkowym. Działka pod tablicą zyskuje funkcję reklamową oraz wyższą wycenę rynkową. Właściciel decyduje samodzielnie o rytmie zmiany kreacji, a w okresach poza własną kampanią może udostępniać powierzchnię innym podmiotom za stawkę rynkową. Inwestycja zwraca się zwykle w kilka do kilkunastu miesięcy regularnej eksploatacji.

Co daje leasing konstrukcji reklamowej?

Leasing łączy zalety obu poprzednich modeli. Firma nie angażuje pełnej kwoty zakupu w momencie startu inwestycji, lecz spłaca konstrukcję w stałych ratach miesięcznych, które wchodzą do kosztów uzyskania przychodu. Po zakończeniu okresu leasingu tablica przechodzi na własność użytkownika za opłatę wykupu uzgodnioną w umowie. Rozwiązanie sprawdza się szczególnie wtedy, gdy firma planuje długoterminową obecność reklamową przy trasie, lecz nie zamierza blokować jednorazowo kilkudziesięciu tysięcy złotych. Daje przewidywalność raty, dostęp do tej samej konstrukcji co przy zakupie oraz rozłożenie korzyści podatkowej na cały okres umowy.

Wynajem billboardu, zakup czy leasing jak wybrać model dopasowany do firmy?

Decyzja zaczyna się od trzech pytań. Jak długo firma planuje reklamować się na danej trasie? Czy dysponuje gruntem przy odpowiedniej drodze albo może go pozyskać? Jaki sposób rozliczania wydatków marketingowych pasuje do bieżącej sytuacji finansowej: miesięczny koszt operacyjny, jednorazowa inwestycja w aktywo czy raty leasingowe? Odpowiedzi pozwalają wskazać model, który najlepiej współgra z aktualnym etapem rozwoju firmy oraz strategią komunikacji marki.

Przy zakupie i leasingu znaczenie zyskują dodatkowo parametry techniczne konstrukcji. Cynkowanie ogniowe z gwarancją 25 lat, kratownica przestrzenna oraz dociążenie bloczkami betonowymi zamiast lin chronią inwestycję przed przyspieszonym zużyciem.W tym standardzie działa firma Billboard X – producent billboardów autostradowych, który zapewnia kompleksową obsługę: od analizy gruntu i projektu statycznego, przez montaż, aż po serwis pogwarancyjny. Oferuje również leasing własnych tablic.

Grupa Klepsydra zwiększa przychody i EBITDA. Konsolidacja rynku pogrzebowego przynosi efekty

Grupa Klepsydra, lider rynku pogrzebowego w Polsce i pierwsza spółka z tego segmentu notowana na GPW, wypracowała w I kwartale 2026 r. dynamiczne wzrosty wyników finansowych, które potwierdzają słuszność jej strategii rozwoju koncentrującej się na konsolidacji rozdrobnionego rynku pogrzebowego w Polsce. Przychody ze sprzedaży Grupy były o 27% wyższe niż w I kw. 2025 r. i wyniosły 18,4 mln zł, natomiast EBITDA wzrosła o 47% do poziomu 4,2 mln zł. Zysk netto w omawianym okresie, skorygowany o amortyzację przejętych spółek, wzrósł 46% względem I kw. 2025 r. i wyniósł 2,6 mln zł.

W I kw. 2026 r. Grupa Klepsydra koncentrowała się na integracji przejętych spółek oraz dalszej konsekwentnej realizacji strategii rozwoju. W marcu spółka przejęła firmę Glob – największego konkurenta firmy Bongo, zajmującą się międzynarodowym transportem zmarłych i ich prochów. W grupie kapitałowej znajduje się obecnie 11 spółek.

Grupa obsłużyła w omawianym okresie blisko 4 tys. pogrzebów (B2C oraz B2B), czyli o 13% więcej niż przed rokiem:

  • 1 467 pochówków (1 306 w I kw. 2025 r.; wzrost o 12%),
  • 2 782 kremacji B2C i B2B (2 483 w I kw. 2025 r.; wzrost o 15%)
  • sprzedała 81 miejsc na zarządzanych przez siebie cmentarzach (85 w I kw. 2025 r., spadek o 5%),

oraz

  • obsłużyła 164 zlecenia międzynarodowego transportu zmarłych (155 w I kw. 2025 r., wzrost o 7%)

W tym samym czasie, czyli w I kw. tego roku, liczba zgonów w Polsce była niższa niż w ubiegłym roku, co oznacza, że Grupa Klepsydra rośnie szybciej od rynku. Zgodnie z prognozami długoterminowymi prezentowanymi przez GUS, w ciągu najbliższych 20 lat śmiertelność w Polsce będzie systematycznie rosła. Tym samym rynek będzie sprzyjał dalszemu rozwojowi spółki.

Pierwszy kwartał 2026 r. potwierdził, że konsekwentnie realizowana strategia konsolidacji rozdrobnionego rynku pogrzebowego przynosi oczekiwane efekty. Umacniamy pozycję lidera rynku, rozwijamy skalę działalności i konsekwentnie budujemy wartość Grupy, także poprzez nowe akwizycje, takie jak przejęcie firmy Glob. Co istotne, rośniemy szybciej niż rynek, mimo niższej liczby zgonów w Polsce w analizowanym okresie. W dłuższym terminie wspierają nas także korzystne trendy demograficzne, które sprzyjają dalszemu rozwojowi Grupy Klepsydra” – powiedział Marek Cichewicz, prezes zarządu spółki holdingowej Grupa Klepsydra S.A.

WYNIKI FINANSOWE

Grupa Klepsydra koncentruje się obecnie na realizacji strategii rozwoju opartej na konsolidacji rozdrobionego rynku funeralnego w Polsce oraz integracji przejętych spółek z grupą kapitałową.

Spółka systematycznie wypracowuje bardzo dobre wyniki finansowe. Nowoczesny model biznesowy – kompleksowość usług, nowoczesne własne zaplecze infrastrukturalne, wysoka jakość obsługi klienta oraz dalsza rozbudowa grupy kapitałowej pozwolą na dalszy wzrost wyników w kolejnych latach.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra w I kw. 2026 r.

Wyniki finansowe Grupy Klepsydra w I kw. 2026

Wyniki finansowe prezentowane są zgodnie ze standardem PSR.

Analizując skonsolidowane wyniki finansowe z I kw. 2026 r. należy wziąć pod uwagę następujące kwestie:

  1. GŁÓWNE CZYNNIKI WZROSTU BIZNESU:

Na wyniki osiągnięte w I kwartale 2026 roku wpływ miały przede wszystkim efekty wzrostu skali działalności oraz kontynuowane działania porządkujące i integracyjne w grupie kapitałowej. W szczególności Grupa prowadziła dalsze działania związane z integracją podmiotów nabytych w poprzednich okresach, w tym spółek STYKS Sp. z o.o., PUK Lublin Sp. z o.o. oraz Centrum Pogrzebowe Zieleń Miejska Sp. z o.o. Działania te obejmowały m.in. wdrażanie jednolitych zasad raportowania, rozwój wspólnej polityki finansowej i inwestycyjnej, usprawnienia organizacyjne oraz wykorzystanie efektów skali w obszarze zakupów i zarządzania operacyjnego.

  1. AMORTYZACJA WPŁYWA NA ZYSKOWNOŚĆ:

Zgodnie z Polskimi Standardami Rachunkowości Grupa Klepsydra jest zobowiązana w swoich wynikach finansowych do amortyzacji[1] wartości zakupionych firm przez kolejne 20 lat. Amortyzacja wartości firmy jest zabiegiem księgowym, który nie wpływa bezpośrednio na przepływy pieniężne firmy. Jest to rozliczenie kosztów związanych z nabyciem wartości niematerialnej w czasie, a nie jest to rzeczywisty wydatek gotówkowy. Amortyzacja obniża zysk netto i zysk operacyjny w skonsolidowanym sprawozdaniu finansowym, jednak nie zmniejsza faktycznej gotówki dostępnej w firmie, co jest kluczowe dla oceny kondycji finansowej Grupy Klepsydra i jej planów strategicznych (konsolidacja rynku pogrzebowego). W I kw. 2026 wysokość amortyzacji zakupionych firm wyniosła blisko 0,6 mln zł i będzie ulegała zwiększeniu przy zakupie każdej nowej spółki, zgodnie ze strategią budowy grupy kapitałowej opartej na konsolidacji branży funeralnej.

  1. GLOB POZA GRUPĄ KAPITAŁOWĄ:

Skuteczne ujawnienie Grupy Klepsydra S.A. jako udziałowca GLOB Sp. z o.o. w rejestrze przedsiębiorców KRS nastąpiło po zakończeniu I kwartału 2026 roku, dlatego spółka ta nie została objęta konsolidacją na dzień 31 marca 2026 roku.

KONSEKWENTNA REALIZACJA STRATEGII – ROZBUDOWA GRUPY KAPITAŁOWEJ

Grupa Klepsydra konsekwentnie realizuje strategię konsolidacji rynku pogrzebowego poprzez przejęcia spółek pogrzebowych w Polsce. Od momentu debiutu na GPW w czerwcu 2023 r., spółka przejęła już 7 spółek pogrzebowych, zwiększając swoje pokrycie terytorialne w Polsce o ponad 100%.

W I kw. 2026 r. Grupa Klepsydra zawarła umowę inwestycyjną ze spółką Glob sp. z o.o. oraz jej wszystkimi wspólnikami, na mocy której Grupa Klepsydra stała się jedynym właścicielem swojego największego konkurenta w segmencie międzynarodowego transportu osób zmarłych i ich prochów. Transakcja została zrealizowana w dwóch etapach, a kwota zapłacona na rzecz dotychczasowych wspólników spółki Glob za wszystkie posiadane przez nich w tej spółce udziały wyniosła 9,4 mln zł brutto.

W grupie kapitałowej znajduje się obecnie 11 spółek pogrzebowych, w tym 3 krematoria.

Spółki w grupie kapitałowej oraz obszar ich działania

Spółki w grupie kapitałowej oraz obszar ich działania

[1] Amortyzacja nadwyżki ceny zakupu nad wartością księgową kupionej spółki

*Zysk netto skorygowany oznacza zysk netto powiększony o amortyzację wartości zakupionych firm (tzw. goodwill).

 

Parki handlowe biją rekordy. Polska liderem rynku w Europie Środkowo-Wschodniej

Jak wynika z danych międzynarodowej agencji doradczej Cushman & Wakefield, w 2025 roku wolumen inwestycyjny w segmencie parków handlowych w Polsce osiągnął 466 mln EUR, co stanowi najwyższy wynik w historii tej klasy aktywów. Polska pozostaje jednocześnie największym rynkiem parków handlowych w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, odpowiadając za ponad jedną trzecią jego zasobów. Mimo tej skali segment nadal ma istotny potencjał dalszego wzrostu. Jednocześnie rosnąca dojrzałość tego formatu zmienia podejście inwestorów, mocniej przesuwając uwagę w kierunku szytej na miarę komercjalizacji, zarządzania wartością i efektywności operacyjnej.

Kapitał stawia na skalę

W 2025 roku na polskim rynku nieruchomości handlowych odnotowano 52 transakcje, co potwierdza stabilną aktywność inwestorów. Równolegle rynek przyspiesza w kierunku konsolidacji, czego efektem są coraz większe transakcje portfelowe. Przykładem jest przejęcie 36 parków handlowych od TREI Real Estate przez joint venture Slate Asset Management oraz Ares Management Corporation za ponad 300 mln EUR. Podobne procesy widoczne są również na rynkach Europy Zachodniej, w tym w Niemczech, gdzie jedna z największych transakcji retailowych 2025 roku objęła portfel ponad 100 parków handlowych.

Zainteresowanie inwestorów tym formatem utrzymało się także na początku 2026 roku. W pierwszym kwartale wartość transakcji w segmencie parków handlowych wyniosła 87,25 mln EUR, co stanowiło 27% całkowitej aktywności inwestycyjnej w sektorze retail.

Parki handlowe odpowiadały w 2025 roku za 466 mln EUR zainwestowanego kapitału, osiągając najwyższy wynik w historii polskiego rynku dla tej klasy aktywów. To potwierdza, że należą dziś do najbardziej płynnych i przewidywalnych formatów na rynku nieruchomości handlowych. Co istotne, mocny początek 2026 roku pokazuje, że zainteresowanie inwestorów tym segmentem pozostaje wysokie. Skala kapitału ulokowanego w parkach oraz aktywny pipeline projektów na 2026 rok pozwalają nam sądzić, że nie mamy do czynienia z krótkoterminowym trendem, ale z dojrzewaniem całego rynku i jego dalszą integracją, mówi Paweł Partyka, Head of Capital Markets Poland, Cushman & Wakefield.

Polska buduje przewagę w regionie

W segmencie parków handlowych (i nie tylko) Polska osiągnęła pozycję lidera w skali całego CEE. Całkowite zasoby w ramach tego formatu w regionie wynoszą obecnie blisko 9,78 mln mkw., z czego ponad 3,37 mln mkw., czyli 34%, przypada na Polskę. Nasz kraj deklasuje pod tym względem rynki takie jak Rumunia (1,87 mln mkw.), Węgry (1,77 mln mkw.) czy Czechy (1,36 mln mkw). Jeszcze silniejszą dominację widać w planach inwestycyjnych – polski rynek odpowiada za 44% nowej podaży w budowie w całym regionie.

W całym 2025 roku na rynek trafiło około 545 000 mkw. nowej powierzchni, a 75% tej podaży stanowiły parki handlowe. Na koniec czwartego kwartału w budowie pozostawało około 644 000 mkw., a parki odpowiadały aż za 84% tego wolumenu. Dodatkowo, tylko co czwarty metr kwadratowy nowej powierzchni powstaje w aglomeracjach liczących ponad 400 tys. mieszkańców, komentuje Ewa Derlatka-Chilewicz, Head of Research, Cushman & Wakefield.

Koniec powtarzalnych schematów

Rosnąca skala rynku oznacza również wyższy poziom jego dojrzałości. W praktyce powinno to przełożyć się na odejście od prostych, powtarzalnych modeli komercjalizacji, dzięki czemu park handlowy nie będzie uniwersalnym zestawem kilku tych samych kategorii najemców, a zacznie pełnić funkcję lokalnego centrum codziennych usług i zakupów.

Dziś tenant-mix dla parku handlowego nie może być kalką rozwiązań z innej lokalizacji. O jego skuteczności decyduje analiza realnych potrzeb mieszkańców, siły nabywczej czy pożądanych przez konsumentów funkcji. Widzimy to szczególnie w kontekście tzw. „srebrnej gospodarki”. Pokolenia 40+ i 50+, które dysponują obecnie największą siłą nabywczą, stawiają na pragmatyzm i oszczędność czasu. Dlatego obok operatorów spożywczych czy modowych coraz częściej pojawiają się tam usługi zdrowotne, apteki, punkty beauty, fitness czy sklepy zoologiczne. W dobrze zaprojektowanym parku handlowym chodzi nie o liczbę sklepów, ale o trafność oferty – o taki dobór marek i usług, który odpowiada na rzeczywiste potrzeby klientów w danej lokalizacji i buduje regularną, codzienną odwiedzalność, mówi Michał Masztakowski, Head of Retail, Cushman & Wakefield.

Właściciele coraz częściej oczekują modelu, który łączy komercjalizację, property management i marketing w jeden spójny proces nastawiony na wzrost wartości aktywa. W przypadku rosnących portfeli o przewadze nie decyduje już samo posiadanie obiektów, ale zdolność do utrzymania obłożenia, kontroli kosztów operacyjnych i budowania lojalności klientów.

W parkach handlowych efektywność operacyjna musi iść w parze z doświadczeniem klienta. Dziś zarządzanie takim aktywem to nie tylko sprawna operacja, ale również przemyślana strategia marketingowa, wzmacnianie lokalnej rozpoznawalności oraz działania przekładające się na wysoki poziom odwiedzalności. Równie istotne są właściwie skalkulowane i transparentnie zarządzane koszty wspólne, które mają bezpośredni wpływ zarówno na atrakcyjność obiektu dla najemców, jak i na stabilność jego funkcjonowania. To właśnie połączenie kontroli kosztów, sprawnej operacji i jakości codziennego doświadczenia użytkownika pozwala na uzyskanie stabilności przychodów i długoterminowej wartości nieruchomości, podkreśla Agnieszka Bobela-Musiał, Head of Retail, Asset Services, Cushman & Wakefield.