Rynki wierzą w przełom, choć konkretów nadal brakuje. Ropa tanieje, złoty zyskuje

Nastroje wyraźnie się poprawiły. Niby nie ma jeszcze konkretów, ale wielu inwestorów wierzy administracji prezydenta USA – przecież nie wprowadziłaby rynków w błąd? Na lepszych emocjach zyskuje też polski złoty. W tle słabsze dane z Wielkiej Brytanii.

Poprawa bez poprawy

Na dzisiejszym otwarciu widać było duży optymizm inwestorów. Ropa naftowa Brent zakończyła miniony tydzień w okolicach 104 USD za baryłkę. Na moment pisania tego tekstu kosztuje już „tylko” 96 USD. Pokazuje to, że rynki wierzą, że idziemy w dobrą stronę i – co najważniejsze – dochodzi do przełomów. W mediach panuje przekonanie, że porozumienie jest już blisko. Świadczy o tym chociażby zwiększony, względem ostatnich tygodni, ruch statków przez Cieśninę Ormuz. Nadal pozostaje jeszcze wiele spraw do ustalenia. I to takich, których wbrew obowiązującej amerykańskiej narracji nie powinno się nazywać detalami. Nie wiadomo, co dalej ze wzbogaconym uranem i programem nuklearnym. Iran dalej oczekuje, że będzie kontrolował statki w Cieśninie Ormuz. Izrael uważa, że porozumienie pokojowe ogranicza się do Iranu. Tę listę niestety można wydłużać. W rezultacie niewykluczone jest, że niedługo możemy mieć korektę obecnego ruchu, jeżeli rozmowy staną w martwym punkcie.

Jak reagują rynki walutowe?

Wraz z poprawą nastrojów widać również zmiany na rynkach walutowych. Od otwarcia dolar traci niemal pół centa względem euro od piątkowego zamknięcia. Sytuacja ta przekłada się również na waluty naszej części świata. Zarówno polski złoty, węgierski forint, jak i korona czeska zyskują od rana na wartości. Wracamy na kursie EURPLN poniżej 4,24 zł. Tym samym PLN jest najsilniejszy od ponad dwóch tygodni. Ze względu na wspomniane ruchy na rynkach globalnych, umocnienie względem dolara jest silniejsze. Warto zwrócić uwagę, że zmiany są zauważalne również na rynku obligacyjnym. Rentowności obligacji idą w dół. Pokazuje to, że kapitał wraca do szukania lepszych stóp zwrotu, a nie awersji do ryzyka jak w poprzednich dniach.

Słabsze dane z Wysp Brytyjskich

Piątek przyniósł słabsze od oczekiwań odczyty sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii. Wartość w ujęciu rocznym się nie zmieniła. Prognozowano wzrost o 1,3%. To nadal byłby wynik wyraźnie niższy od inflacji, ale stanowiłby mniej zły rezultat. Ten kraj jeszcze dobrze nie wyszedł z problemów, które sam przygotował sobie Brexitem, a już w wyborach lokalnych politycy odpowiedzialni za tamten „sukces” odnoszą kolejne zwycięstwa. Pomimo tych umiarkowanych osiągnięć gospodarczych, funt zyskuje ostatnio na poprawie apetytu na ryzyko i umacnia się podobnie jak polski złoty względem euro. Kurs wobec złotego od ponad tygodnia wydaje się przyspawany do poziomu 4,91 zł.

Dzisiaj w USA Dzień Pamięci, a w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Dedykowane systemy logistyczne dla korporacji – jak personalizowane oprogramowanie usprawnia zarządzanie przesyłkami

Wyobraź sobie, że Twoja firma wysyła milion paczek miesięcznie, korzysta z dziesiątków przewoźników i operuje na kilkunastu rynkach. Każdy błąd w logistyce to nie tylko reklamacja — to utrata zaufania klienta i potencjalnie wieloletniego kontraktu. W takim środowisku gotowe platformy SaaS przestają wystarczać, a zarządzanie przesyłkami zmienia się z kwestii operacyjnej w zagadnienie strategiczne. Oto dlaczego coraz więcej korporacji sięga po rozwiązania szyte na miarę.

W tym obszarze liderem rynku jest Alsendo, dostarczające narzędzia do zarządzania łańcuchem dostaw dla biznesu, które pozwalają na pełną kontrolę nad łańcuchem dostaw.

Kiedy gotowe rozwiązania przestają wystarczać

Nie każda firma potrzebuje dedykowanego systemu logistycznego. Dla przedsiębiorstwa wysyłającego kilka tysięcy paczek miesięcznie, operującego na jednym rynku i korzystającego z dwóch‑trzech przewoźników, platforma SaaS będzie wystarczająca.

Sygnały ostrzegawcze

  • Konieczność ręcznego eksportu danych między systemami
  • Brak automatycznego wyboru przewoźnika na podstawie złożonych reguł
  • Ograniczone możliwości raportowania i analityki
  • Pracownicy spędzają godziny na czynnościach, które powinny być zautomatyzowane
  • Dane z różnych kanałów sprzedaży trafiają do różnych systemów — spójność informacji jest trudna do utrzymania

Kto korzysta z systemu?

W korporacjach z systemem logistycznym korzystają działy logistyki, operacji, finansów, customer service, a niekiedy także zarząd potrzebujący danych strategicznych. Ponadto z systemu — bezpośrednio lub przez API — korzystają przewoźnicy, operatorzy magazynowi, a także klienci B2B i B2C oczekujący pełnej transparentności dostaw.

Im więcej interesariuszy, tym trudniej dopasować jedno gotowe narzędzie do wszystkich potrzeb.

Dla największych graczy rynkowych ważne stają się indywidualni rozwiązania kurierskie enterprise, które pozwalają na głęboką integrację z wewnętrznymi systemami klasy ERP i WMS, eliminując bariery technologiczne typowe dla masowych systemów.

Kto podejmuje decyzję?

W procesie decyzyjnym o wyborze podejścia dedykowanego uczestniczą zwykle CIO, CTO oraz Supply Chain Director. To oni oceniają, czy dalsze kompromisy związane z gotowym rozwiązaniem są akceptowalne, czy też inwestycja w oprogramowanie szyte na miarę przyniesie długoterminową przewagę.

Czym właściwie jest dedykowany system logistyczny

Dedykowany system logistyczny to oprogramowanie projektowane na zamówienie, które odzwierciedla unikalne procesy logistyczne konkretnej korporacji. Nie jest to nakładka na gotowy produkt, lecz rozwiązanie budowane od fundamentów — z uwzględnieniem specyfiki branży, modelu dystrybucji, wymagań regulacyjnych i wewnętrznych procedur.

Architektura modułowa

Architektura takiego systemu jest zazwyczaj modułowa. W jej skład mogą wchodzić:

Moduł Funkcja

 

TMS Transport Management System — zarządzanie transportem
WMS Warehouse Management System — zarządzanie magazynem
OMS Order Management System — zarządzanie zamówieniami
Tracking Śledzenie przesyłek w czasie rzeczywistym
Billing Rozliczenia z przewoźnikami
Raportowanie Analityka i dashboardy menedżerskie

Wybierając dedykowane oprogramowanie wysyłek kurierskich, firma zyskuje pewność, że narzędzie będzie rozwijać się wraz z nią, a nie stanowić ograniczenia w przyszłości.

Integracja i technologia

Niezbędnym elementem jest integracja z istniejącym otoczeniem IT korporacji: systemem ERP, CRM, platformami e‑commerce, marketplace’ami oraz API przewoźników.

Pod względem technologicznym do wyboru są różne podejścia:

  • Architektura monolityczna — prostsza na starcie, ale staje się ograniczeniem wraz ze wzrostem skali
  • Mikroserwisy — pozwalają na niezależny rozwój poszczególnych modułów
  • Infrastruktura: chmura publiczna, on‑premise lub rozwiązania hybrydowe — wybór zależy od wymagań bezpieczeństwa, kosztów i skalowalności

Dlaczego uniwersalne narzędzie nie zawsze jest rozwiązaniem

Każda korporacja ma swoją specyfikę logistyczną. Gotowe rozwiązanie rzadko potrafi pogodzić wszystkie wymagania jednocześnie:

  • Producent farmaceutyczny — łańcuch chłodniczy i ścisła regulacja
  • Sprzedawca e‑commerce na rynki zagraniczne — odprawy celne i deklaracje eksportowe
  • Dystrybutor B2B — dostawy just‑in‑time, precyzyjne harmonogramowanie, integracja z systemami odbiorców

Ukryte koszty niedopasowania

Koszty korzystania z niedopasowanego oprogramowania bywają trudne do zmierzenia na pierwszy rzut oka:

  • Praca manualna obejmująca ograniczenia systemu
  • Błędy z ręcznego przepisywania danych
  • Duplikacja informacji w różnych systemach
  • Opóźnienia spowodowane brakiem automatyzacji

Elastyczność wobec zmian

Elastyczność dedykowanego systemu zyskuje na znaczeniu w kontekście zmian rynkowych i regulacyjnych. Nowe przepisy dotyczące śladu węglowego, zmiany w prawie celnym, pojawienie się nowych kanałów sprzedaży — każda taka zmiana wymaga dostosowania systemu.

W przypadku gotowego rozwiązania korporacja jest zdana na roadmapę dostawcy. W przypadku systemu dedykowanego tempo reakcji zależy wyłącznie od jej własnych zasobów i decyzji.

Główne funkcjonalności, które wyróżniają dedykowane rozwiązania

Zarządzanie przesyłkami

Sercem każdego systemu logistycznego jest zarządzanie przesyłkami. W rozwiązaniu dedykowanym obejmuje to:

  • Tworzenie zleceń wysyłki
  • Automatyczny dobór przewoźnika na podstawie zdefiniowanych reguł biznesowych
  • Generowanie listów przewozowych i dokumentacji eksportowej

Cały ten proces może przebiegać bez udziału operatora, jeśli dane wejściowe są kompletne i prawidłowe.

Śledzenie przesyłek w czasie rzeczywistym

Dedykowany system konsoliduje dane trackingowe z wielu przewoźników w jednym interfejsie, eliminując konieczność odwiedzania kilku różnych stron. Dane mogą być udostępniane klientom za pośrednictwem branded tracking page — strony śledzenia wizualnie spójnej z marką nadawcy.

Optymalizacja tras i kosztów

System może automatycznie wybrać najkorzystniejszą trasę lub przewoźnika, biorąc pod uwagę wagę, gabaryt, destynację, priorytet, koszt i wymagany czas dostawy.

Złożone reguły alokacji — na przykład: „przesyłki powyżej 30 kg do Niemiec realizujemy przewoźnikiem X, chyba że klient wybrał dostawę ekspresową” — są definiowane jako konfiguracja, a nie kod.

Zarządzanie zwrotami (reverse logistics)

Dedykowany system automatyzuje procesy RMA (Return Merchandise Authorization):

  • Generuje etykiety zwrotne
  • Śledzi status zwracanych przesyłek na każdym etapie
  • Obsługuje proces od nadania, przez odbiór w magazynie, po rozpatrzenie reklamacji

Raportowanie i analityka

Dashboardy menedżerskie prezentują kluczowe KPI:

Wskaźnik Opis

 

Czas obsługi zlecenia Od zamówienia do przekazania przewoźnikowi
Koszt jednostkowy przesyłki Średni koszt wysyłki
On‑Time Delivery Wskaźnik dostaw na czas
Liczba reklamacji Monitorowanie jakości

Zaawansowane systemy oferują również predykcje popytu i symulacje scenariuszowe.

Komunikacja z klientem końcowym

Automatyczne powiadomienia e‑mail lub SMS o statusie przesyłki, przypomnienia o planowanym terminie dostawy, informacje o opóźnieniach — wszystko to buduje zaufanie i redukuje liczbę zapytań do działu obsługi klienta.

Zarządzanie wyjątkami

Zamiast czekać, aż klient zgłosi problem, system sam identyfikuje anomalie i generuje alerty lub automatycznie podejmuje działania korygujące:

  • Przesyłka, która nie opuściła magazynu w wyznaczonym czasie
  • Paczka utkwiona w punkcie przeładunkowym
  • Przekroczenie zadeklarowanego SLA

Dedykowany system a gotowe rozwiązanie — porównanie podejść

Wybór między dedykowanym systemem, gotowym rozwiązaniem SaaS a podejściem hybrydowym nie jest decyzją czysto technologiczną. To decyzja biznesowa.

Kryterium Dedykowany system Gotowe SaaS Hybryda

 

Dopasowanie do procesów Pełne Wymaga kompromisów Częściowe
Koszt początkowy Wysoki Niski Średni
Koszty w dłuższej perspektywie Przewidywalne, brak licencji Rosną z wolumenem Zróżnicowane
Czas wdrożenia Miesiące/lat Dni/tygodnie Etapowe
Kontrola nad danymi Pełna Zależność od dostawcy Częściowa
Skalowalność Wysoka (jeśli zaprojektowana) Ograniczona architekturą Zróżnicowana

Mechanizmy, dzięki którym personalizacja usprawnia zarządzanie przesyłkami

Personalizacja oprogramowania nie jest celem samym w sobie — jest środkiem do eliminacji marnotrawstwa w procesach logistycznych.

Eliminacja ręcznych procesów

Tworzenie zleceń wysyłki, generowanie etykiet, przygotowywanie deklaracji celnych, weryfikacja danych adresowych — wszystkie te czynności mogą przebiegać automatycznie. Dane przepływają między systemami bez udziału człowieka.

Konsolidacja danych (single source of truth)

Korporacja korzystająca z kilku platform sprzedażowych, kilkunastu przewoźników i kilku magazynów potrzebuje jednego miejsca, w którym wszystkie informacje o przesyłkach są spójne i aktualne. Dedykowany system eliminuje ryzyko rozbieżności między danymi w różnych systemach.

Inteligentna alokacja przesyłek

Reguły biznesowe decydują o wyborze przewoźnika i trasy na podstawie złożonych kryteriów:

  • Waga i gabaryt
  • Destynacja i priorytet
  • Koszt i wymagany SLA
  • Preferencje klienta
  • Dostępność przewoźnika

Reguły te mogą być modyfikowane przez dział logistyki bez angażowania zespołu programistów.

Proaktywne zarządzanie wyjątkami

Zamiast reagować na zgłoszenia klientów, pracownicy otrzymują od systemu alerty o potencjalnych problemach — zanim klient zauważy opóźnienie. System może zasugerować lub automatycznie wykonać działanie korygujące: przeadresować przesyłkę, zlecić wysyłkę zastępczą, powiadomić klienta.

Automatyzacja rozliczeń z przewoźnikami

Weryfikacja faktur przewoźników w odniesieniu do zapisów umownych, kontrola zgodności stawek, identyfikacja nadpłat i błędów rozliczeniowych — te procesy, wykonywane ręcznie, są czasochłonne i podatne na błędy. Zautomatyzowane, przebiegają szybko i precyzyjnie.

Mierzalne korzyści operacyjne

Wdrożenie dedykowanego systemu logistycznego przekłada się na konkretne, mierzalne wskaźniki:

  • Skrócenie czasu obsługi zlecenia — od kilkanaście minut z interwencją operatora do sekund
  • Redukcja kosztów transportu — optymalizacja wyboru przewoźnika i negocjacje oparte na twardych danych
  • Mniej błędnych i zagubionych przesyłek — walidacja danych i weryfikacja kompletności eliminują błędy u źródła
  • Wyższy wskaźnik On‑Time Delivery — lepsza optymalizacja tras i proaktywne zarządzanie wyjątkami
  • Skrócony czas rozpatrywania reklamacji — pełna historia przesyłki w jednym systemie
  • Redukcja czynności manualnych — przesunięcie kompetencji pracowników na działania o wyższej wartości
  • Poprawa satysfakcji klienta — mierzona wskaźnikami NPS i CSAT

Jak przebiega proces budowy systemu na zamówienie

Budowa dedykowanego systemu logistycznego to przedsięwzięcie wieloetapowe, wymagające ścisłej współpracy między dostawcą technologii a korporacją.

Etap 1: Analiza wymagań

Mapowanie procesów logistycznych — zarówno w ich obecnym kształcie (AS‑IS), jak i docelowym (TO‑BE). Identyfikacja wąskich gardeł, zbędnych czynności i punktów integracji.

Etap 2: Projektowanie architektury

Decyzje na tym etapie — monolit czy mikroserwisy, chmura czy on‑premise, relacyjna czy dokumentowa baza danych — mają konsekwencje na lata.

Etap 3: Development iteracyjny

Podejście Agile/Scrum z dostarczaniem modułów w fazach:

  • MVP z podstawowymi funkcjonalnościami
  • Kolejne iteracje z rozszerzeniami

Etap 4: Integracja z systemami zewnętrznymi

ERP korporacji, API przewoźników, marketplace’ami, systemy magazynowe — każde z tych źródeł danych ma swoją specyfikę. Testy jednostkowe, integracyjne, wydajnościowe i akceptacyjne (UAT) prowadzone są na każdym etapie.

Etap 5: Wdrożenie i migracja danych

Szczegółowe planowanie zapewniające ciągłość operacyjną. Szkolenie użytkowników i zarządzanie zmianą (change management) mają decydujący wpływ na sukces wdrożenia.

Etap 6: Utrzymanie i ciągłe doskonalenie

Dedykowany system nie jest produktem skończonym — wymaga aktualizacji i reagowania na zmieniające się potrzeby biznesowe.

Z jakimi wyzwaniami wiąże się ta inwestycja

Wyzwanie Opis

 

Definicja wymagań Niedoprecyzowane oczekiwania prowadzą do przekroczenia budżetów i opóźnień
Zarządzanie zmianą Pracownicy mogą postrzegać nowy system jako zagrożenie
Jakość danych historycznych Niekompletne lub zduplikowane dane przy migracji
Elastyczność vs. złożoność Zbyt wiele opcji konfiguracyjnych czyni system trudnym w obsłudze
Dług technologiczny Decyzje pod presją czasu kumulują się w czasie
Ciągłość operacyjna Firma nie może przestać wysyłać paczek na czas wdrożenia
Zgodność z regulacjami RODO, przepisy transportowe, prawo celne, wymogi ESG

Wprowadzanie wymogów regulacyjnych do systemu po fakcie jest znacznie kosztowniejsze niż wbudowanie ich w architekturę od początku.

Co przyniesie najbliższą przyszłość

Sztuczna inteligencja i ML

  • Predykcja opóźnień na podstawie danych historycznych i pogodowych
  • Dynamiczne wycenianie tras w czasie rzeczywistym
  • Automatyczna klasyfikacja przesyłek

Blockchain w łańcuchu dostaw

Zapewnia niezmienność zapisów i transparentność. Zastosowania w obszarze dokumentacji celnej i certyfikacji pochodzenia produktów zyskują na popularności.

IoT i sensory

Monitorowanie temperatury, wstrząsów i wilgotności staje się standardem w branżach, gdzie integralność ładunku ma znaczenie krytyczne. Dane z sensorów umożliwiają proaktywną reakcję na odchylenia.

Platformy low‑code i no‑code

Przyspieszają budowę dedykowanych modułów, pozwalając na tworzenie aplikacji i automatyzacji bez angażowania zespołu deweloperskiego.

Zrównoważona logistyka

Kalkulacja śladu węglowego jako wbudowany element systemu przestaje być opcją — staje się wymogiem regulacyjnym i oczekiwaniem rynku.

Edge computing i robotyka

  • Edge computing — przetwarzanie danych w czasie rzeczywistym na magazynach i w pojazdach
  • Roboty magazynowe i autonomiczne pojazdy — wymagają ścisłej integracji z systemem logistycznym

Jak wybrać partnera technologicznego

Wybór firmy, która zaprojektuje i wdroży dedykowany system, ma znaczenie porównywalne z wyborem samej technologii.

Na co zwrócić uwagę?

  • Doświadczenie w branży logistycznej — partner, który nie rozumie specyfiki zarządzania przesyłkami, uczy się na koszt klienta
  • Kompetencje technologiczne — mikroserwisy w kontenerach Kubernetes, integracje API REST i GraphQL, bazy danych zoptymalizowane pod duże wolumeny
  • Referencje — warto weryfikować bezpośrednio u wcześniejszych klientów
  • Model współpracy — fixed price, time & material lub dedicated team — dopasowany do charakteru projektu
  • Wsparcie powdrożeniowe i SLA — system wymaga ciągłego rozwoju, partner powinien być gotowy na długoterminową współpracę
  • Bezpieczeństwo danych i compliance — certyfikacje, audyty i procedury weryfikowane na etapie wyboru, nie po wdrożeniu

Podsumowanie

Dedykowany system logistyczny to inwestycja strategiczna — nie tylko technologiczna. Decyzja o jego budowie powinna wynikać z dojrzałości procesowej i skali operacji korporacji, a nie z mody na innowację.

Rosnąca złożoność łańcuchów dostaw, oczekiwania klientów końcowych i wymagania regulacyjne tworzą środowisko, w którym jedno uniwersalne rozwiązanie nie jest w stanie sprostać wszystkim wyzwaniom.

System szyty na miarę nie eliminuje tej złożoności — ale daje nad nią kontrolę. Pozwala zamienić chaos operacyjny w przewidywalne, mierzalne i optymalizowalne procesy.

Alsendo to platforma technologiczna do zarządzania wysyłkami i dostawami dla każdej wielkości przedsiębiorstwa, w tym również Enterprise. Misją Alsendo jest zapewnienie procesów wysyłki o wysokiej jakości i efektywności kosztowej, oferując niezawodne usługi na całym świecie. Firma co miesiąc wysyła ponad 6 milionów paczek, obsługuje ponad 100 tysięcy aktywnych klientów biznesowych i ma zasięg w ponad 150 krajach, korzystając z sieci ponad 250 tysięcy punktów nadania i odbioru przesyłek. Platforma oferuje ponad 400 integracji z innymi platformami, w tym również przez API.

AI zmienia kulturę szybciej niż regulacje. Branża cyfrowa przedstawia rekomendacje dla rynku kreatywnego

Potrzebne są programy edukacyjne dla branży kreatywnej na temat odpowiedniego wykorzystywania sztucznej inteligencji, utrzymanie modelu godzącego interesy artystów i innowacyjność Europy oraz stabilne reguły współpracy między sektorem technologicznym a twórcami – rekomenduje Związek Cyfrowa Polska w najnowszym raporcie „Twórcy w erze AI. Szanse, obawy, realia”. Zdaniem ekspertów przyszłość rynku cyfrowego będzie zależała od tego, czy Europa stworzy warunki do rozwoju AI bez nadmiernego obciążania innowacji i twórców nowymi regulacjami.

Według danych przedstawionych w publikacji już dziś w Unii Europejskiej z narzędzi AI korzysta 51 proc. firm z branży gier wideo, 39 proc. firm audiowizualnych i 35 proc. twórców muzycznych. W Polsce skala adaptacji jest jeszcze bardziej widoczna – 86 proc. twórców deklaruje korzystanie ze sztucznej inteligencji w codziennej pracy twórczej. Tym samym globalny rynek treści generowanych przez AI rośnie i według szacunków może osiągnąć wartość 64 mld euro do 2028 roku.

Sztuczna inteligencja jest dziś jednym z najważniejszych impulsów. Nie chodzi już wyłącznie o technologię zwiększającą efektywność. AI zmienia sposób, w jaki tworzymy, uczymy się i doświadczamy kultury. To moment ogromnej odpowiedzialności dla firm technologicznych, twórców i regulatorów – mówi Michał Kanownik, prezes Związku Cyfrowa Polska.

Eksperci: nie wolno nam osłabiać konkurencyjności Europy

Jak możemy z tej sytuacji wyciągnąć maksimum korzyści dla europejskiej i polskiej gospodarki? Autorzy raportu wskazują, że kluczowe znaczenie dla przyszłości rynku kreatywnego w Europie będzie miało wypracowanie stabilnych i proporcjonalnych zasad współpracy między dostawcami technologii, twórcami i użytkownikami. W ich ocenie rozwój generatywnej AI nie powinien odbywać się w warunkach nadmiernej regulacji, która mogłaby osłabić konkurencyjność Polski i Europy wobec Stanów Zjednoczonych czy Chin. Zamiast gąszczu przepisów ważny jest transparentny dialog między światem technologicznym i sektorem kultury – ocenia Cyfrowa Polska w swoim opracowaniu.

W raporcie znajduje się również apel o pozostawienie przestrzeni do naturalnego dojrzewania rynku. Autorzy podkreślają, że technologia generatywna i modele biznesowe oparte na AI pozostają na wczesnym etapie rozwoju, dlatego zbyt szybka i restrykcyjna interwencja regulacyjna mogłaby zahamować innowacje. Zamiast administracyjnych nakazów eksperci rekomendują rozwój dobrowolnych partnerstw między podmiotami współtworzącymi rynek oraz jasne rozdzielenie odpowiedzialności między dostawcami modeli a użytkownikami, którzy decydują o dalszym rozpowszechnianiu wygenerowanych treści.

Warto zwrócić uwagę na obszar prawa autorskiego, w którym postulujemy konieczność utrzymania obowiązującego modelu łączącego wyjątek „text and data mining” oraz prawo uprawnionych do zastrzegania wykorzystywanych treści, tzw. „out out”, jako rozwiązania zapewniającego równowagę między ochroną interesów twórców a możliwością rozwoju europejskich modeli AI – zaznacza Michał Kanownik. – Aby lepiej zadbać o interesy branży kultury, rekomendujemy, by rozwój czytelnych mechanizmów opt-out, umożliwiających wycofanie zgody na trenowanie modeli sztucznej inteligencji na konkretnym dziele – podkreśla prezes Związku Cyfrowa Polska.

AI weszła do mainstreamu kultury

Raport pokazuje, że generatywna sztuczna inteligencja bardzo szybko przestała być niszowym rozwiązaniem dla specjalistów IT. Narzędzia takie jak ChatGPT, Gemini, MidJourney, Stable Diffusion, Runway czy Suno są dziś wykorzystywane przez twórców tekstów, muzyków, grafików, producentów filmowych, wydawnictwa i agencje kreatywne.

Autorzy raportu podkreślają, że kluczową zmianą jest demokratyzacja dostępu do narzędzi twórczych. Większość popularnych rozwiązań AI dostępna jest w bezpłatnych wersjach lub modelu open source, co oznacza, że do tworzenia zaawansowanych treści wystarczy dziś komputer lub smartfon z dostępem do Internetu.

Jednocześnie eksperci podkreślają, że technologia nie eliminuje człowieka z procesu twórczego. W zdecydowanej większości przypadków AI pełni funkcję narzędzia wspierającego: przyspiesza pracę, pomaga generować pomysły, automatyzuje techniczne etapy produkcji i umożliwia eksperymentowanie z nowymi formami wyrazu. – Sztuczna inteligencja obniża bariery wejścia do świata kreatywnego. Wbrew wcześniejszym obawom części sektora kreatywnego widzimy, że AI nie zastępuje dziś twórców, ale stanowi narzędzie w ich rękach, które pozwala szybciej, odważniej, mniejszym kosztem, czy na większą skalę dawać wyraz ich kreatywności. Relacja pomiędzy twórcami a AI zmierza obecnie w kierunku symbiozy, a nie konkurencji – mówi Michał Kanownik.

Największe obawy? Prawo autorskie i utrata kontroli nad treściami

Choć twórcy raportu dostrzegają potencjał technologii generatywnych, wskazują również na rosnące napięcia wokół praw autorskich, wykorzystywania danych do trenowania modeli AI oraz odpowiedzialności platform technologicznych. Wśród zagrożeń wskazywane są homogenizacja kultury, ryzyko kopiowania stylów artystycznych, czy utrata kontroli nad cyfrową dystrybucją treści.

Jak możemy temu zaradzić? Autorzy raportu wskazują, że największym wyzwaniem dla Polski i Europy nie jest dziś samo pojawienie się AI, lecz brak spójnych zasad współpracy między sektorem technologicznym a twórcami. Branża cyfrowa rekomenduje szybkie uruchomienie programów edukacyjnych i rozwojowych dla branży kreatywnej, ponieważ ponad połowa twórców deklaruje poważne braki kompetencyjne związane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. – Tylko transparentna współpraca między światem sztuki i technologicznym przyspieszy rozwój odpowiedzialnej innowacji i nowych form wyrazu artystycznego – wskazuje Michał Kanownik.

Sprzedaż detaliczna w Polsce na delikatnym plusie

Sprzedaż detaliczna na delikatnym plusie. Gospodarstwa domowe racjonalizują swoje wydatki.

Kwietniowy wzrost sprzedaży detalicznej w cenach stałych do poziomu 1,3 proc. r/r wskazuje na wyraźne osłabienie dynamiki konsumpcji po bardzo mocnym marcu, kiedy sprzedaż rosła o blisko 9 proc. r/r. Dane sugerują, że wcześniejsze przyspieszenie miało częściowo charakter jednorazowy, związany z sezonowym odbiciem i wyższymi wydatkami na paliwa. Na bieżący odczyt istotny wpływ miał zapewne efekt kalendarza – wcześniejsza data Świąt Wielkanocnych w br. i związana z tym mniejsza liczba dni handlowych (jedna niedziela handlowa) w porównaniu z kwietniem 2025 r.

Obecny odczyt potwierdza bardziej umiarkowany trend wydatków gospodarstw domowych, na który wpływają rosnące koszty życia oraz ostrożniejsze zachowania konsumentów. W efekcie sprzedaż detaliczna pozostaje na plusie, ale jej tempo jest wyraźnie słabsze niż na początku wiosny. W kolejnych miesiącach powinniśmy widzieć podobny trend wskazujący na stopniową stabilizację, a nie silne przyspieszenie.

Offshore nie musi szkodzić rybakom i turystyce. Doświadczenia Europy pokazują koegzystencję

Doświadczenia z Danii, Niemiec i Wielkiej Brytanii, a od niemal roku również z polskiego wybrzeża pokazują, że morskie farmy wiatrowe mogą współistnieć z rybołówstwem i turystyką. Lokalizacje turbin na morzu są wybierane tak, by minimalizować kolizje z tradycyjnymi łowiskami, a niektórzy inwestorzy wprowadzają nawet programy rekompensat dla rybaków z tytułu utraty korzyści lub zwiększenia kosztów ich działalności. Podobne programy wdrażane są również przez firmy budujące morskie farmy wiatrowe w Polsce. W przypadku turystyki, dane z rynków na jakich rozwijane są inwestycje w morską energetykę wiatrową, również potwierdzają możliwość koegzystencji i pokazują, że obecność morskich farm wiatrowych nie obniża atrakcyjności regionów nadmorskich, a wręcz przyciąga nowe formy rekreacji morskiej.

Polska posiada plan zagospodarowania przestrzennego obszarów morskich, w którym wskazano obszary, na których mogą być lokalizowane morskie farmy wiatrowe. Przyjęcie planu było poprzedzone długotrwałym procesem konsultacji społecznych i uzgodnień ze wszystkimi użytkownikami morza, w tym z przedstawicielami rybołówstwa, wojska, transportu morskiego. Przeprowadzono również strategiczną ocenę oddziaływania na środowisko i konsultacje transgraniczne. Proces ten zapewnił osiągnięcie kompromisu między różnymi obszarami działalności morskiej, tak, aby wpływ poszczególnych aktywności był jak najmniejszy. W wyniku tych uzgodnień zadecydowano, że morskie farmy wiatrowe można lokalizować tylko na polskiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Dodatkowo późniejsza realizacja każdej inwestycji poprzedzona jest wieloletnimi badaniami na oddziaływania na środowisko. To m.in. od ich wyników zależy to czy inwestor uzyska zgodę na budowę infrastruktury na morzu.

Poza wpływem na środowisko, analizuje się również szeroko wpływ na bezpieczeństwo morskie oraz systemy ochrony państwa. Plan zapewnia taką lokalizację turbin wiatrowych, aby omijały one główne szlaki połowowe i tradycyjne łowiska, co minimalizuje wpływ inwestycji na działalność rybacką. Zgodnie z analizami ICES (International Council for the Exploration of the Sea) oraz doświadczeniami z Morza Północnego, fundamenty turbin offshore mogą zwiększać lokalną bioróżnorodność poprzez efekt sztucznej rafy, tworząc warunki sprzyjające organizmom dennym i części gatunków ryb. Jednocześnie wieloletnie obserwacje prowadzone wokół farm takich jak Horns Rev w Danii nie wykazały jednoznacznego, długoterminowego spadku aktywności połowowej wynikającego z funkcjonowania morskich farm wiatrowych. Raport środowiskowy dla Horns Rev 2 wskazuje wprost, że fundamenty i zabezpieczenia denne tworzą nowe siedliska, co może zwiększać bogactwo gatunkowe i różnorodność ryb.

Z uwagi na brak obowiązujących w Polsce przepisów regulujących zasady współistnienia i współpracy sektora rybackiego i morskiej energetyki wiatrowej, każdy z inwestorów opracował własne system rekompensat za utracone możliwości połowowe na etapie budowy jej części morskiej. Uwzględniają one potencjalnie utracone korzyści czy też zwiększone koszty wykonywania działalności (wynikających np. z wydłużenia tras na łowiska).

– MEW i rybołówstwo mogą tworzyć zrównoważony, wspólny obszar gospodarczy. Dostępne są badania z innych krajów rozwijających energetykę wiatrową na Bałtyku, które pokazują, że sztuczne rafy tworzące się wokół fundamentów turbin odtwarzają biomasę ryb, co stopniowo zwiększa sukces połowów. Znane są również projekty, dzięki którym możliwe jest przebranżowienie osób, które do tej pory prowadziły działalność rybacką na pracowników sektora wiatrowego – mówi Oliwia Mróz-Malik, Menedżer ds. morskiej energetyki wiatrowej, inwestycji i rozwoju w PSEW.

MEW a turystyka i rozwój lokalny

Polskie farmy wiatrowe na morzu lokalizowane są co najmniej 22–23 km od linii brzegowej. Przy takiej odległości turbiny mogą być okresowo widoczne z plaży lub wybrzeża — szczególnie przy dobrej przejrzystości powietrza i sprzyjających warunkach atmosferycznych — jednak zazwyczaj są postrzegane jedynie jako niewielkie elementy na horyzoncie.

Dotychczasowe doświadczenia państw rozwijających morską energetykę wiatrową nie wskazują, aby obecność farm offshore prowadziła do trwałego spadku ruchu turystycznego czy ograniczenia atrakcyjności regionów nadmorskich. Analizy prowadzone m.in. w Danii i Wielkiej Brytanii pokazują, że ruch turystyczny pozostawał stabilny także po uruchomieniu dużych farm wiatrowych oddalonych od wybrzeża o około 14–20 km.

Rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Polsce ma już konkretny wymiar lokalny: w Choczewie inwestorzy morskich farm wiatrowych — PGE Baltica, Ørsted Polska, Baltic Power oraz Ocean Winds — finansują program „Choczewo. Gmina Napędzana Wiatrem” To program społeczny i grantowy finansowany przez inwestorów dla mieszkańców, który wspiera lokalne inicjatywy, sołectwa i organizacje, finansując projekty sportowe, kulturalne i edukacyjne, wzmacniając lokalną społeczność w kontekście budowy wiatraków na morzu. W IV edycji w 2025 r. dofinansowanie otrzymało 76 projektów o łącznym budżecie 1,072 mln zł. Obecnie ruszył już nabór w ramach V edycji tego programu. W Łebie realizowany jest z kolei program grantowy „Moc Bałtyku”. Wartość II edycji została w 2025 r. zwiększona do 230 tys. zł, a równolegle rozwija się zaplecze operacyjne pierwszej polskiej wiatrowej farmy morskiej. Baza serwisowa Baltic Power ma zatrudniać ok. 60 osób przez minimum 25 lat, natomiast terminal instalacyjny ORLEN w Świnoujściu, uruchomiony w czerwcu 2025 r., docelowo przy procesie przeładunku oraz instalacji elementów morskich farm wiatrowych będzie obsługiwany nawet przez ponad stu pracowników i ma stać się jednym z najważniejszych hubów instalacyjnych MEW w regionie Bałtyku.

Co więcej, doświadczenia innych krajów pokazują, że farmy wiatrowe mogą stać się atutem regionów. Na morskie farmy wiatrowe organizowane są rejsy edukacyjne, a w regionach nadbrzeżnych powstają centra edukacyjne nt. energetyki rozproszonej i zrównoważonego rozwoju.

– Fundacja ORLEN włącza się w kampanię „Morze wiatru”, ponieważ zależy nam na wspieraniu rzetelnej, opartej na wiedzy rozmowy dotyczącej morskiej energetyki wiatrowej. Widzimy, jak łatwo w tej tematyce pojawiają się nieporozumienia i obawy, dlatego chcemy przyczyniać się do ich wyjaśniania i pokazywać sprawdzone doświadczenia. Praktyka wielu krajów europejskich pokazuje, że farmy wiatrowe na morzu mogą współistnieć z turystyką i rybołówstwem, a nawet tworzyć nowe możliwości rozwoju dla nadmorskich społeczności. Naszym celem jest wspieranie dialogu opartego na faktach, wzajemnym zrozumieniu i długofalowym spojrzeniu na bezpieczeństwo oraz przyszłość lokalnych wspólnot – mówi Michał Stachyra, członek zarządu Fundacji ORLEN.

Negatywny wpływ MEW na turystykę i rybołówstwo to jeden z mitów, jaki powtarzany jest w debacie publicznej. Odpowiedzią na to wyzwanie są skoordynowane działania edukacyjne, w tym ogólnopolska kampania PSEW i Fundacji ORLEN – „Morze wiatru”, która w oparciu o rzetelne dane i fakty pokazuje realne korzyści gospodarcze, społeczne i środowiskowe morskiej energetyki wiatrowej oraz systematycznie obala powielane mity. W ramach kampanii powstała dedykowana strona akcji (o tej samej nazwie) i materiały, które w czytelny i prosty sposób pozwalają na weryfikację najważniejszych faktów o MEW.

– Widzimy także, że dziś największym wyzwaniem dla rozwoju morskiej energetyki wiatrowej nie są kwestie technologiczne, lecz informacyjne. Dlatego tak ważne jest konsekwentne obalanie mitów i opieranie debaty publicznej na faktach. Na tym właśnie koncentrujemy nasze działania, docierając z rzetelną wiedzą także do nowych mediów w tym społecznościowych. – dodaje Małgorzata Żmijewska-Kukiełka, rzeczniczka prasowa PSEW i koordynatorka kampanii.

Jak podkreślają specjaliści – rok 2026 to czas przełomu w walce z mitami wokół morskiej energetyki wiatrowej. Jesteśmy w momencie, kiedy Polska konsekwentnie buduje jeden z kluczowych filarów swojego bezpieczeństwa energetycznego oraz nowoczesnej gospodarki.

Creotech Quantum pozyskał 81,2 mln zł z emisji akcji serii D

Creotech Quantum S.A., notowana na GPW spółka rozwijająca i komercjalizująca technologie kwantowe, zakończyła emisję 350.000 akcji serii D, pozyskując łącznie 81,2 mln zł brutto. Akcje zostały objęte po cenie 232 zł za sztukę i w pełni opłacone w ramach procesu przyspieszonej budowy księgi popytu (ABB). Pozyskane środki Spółka przeznaczy na realizację celów strategicznych oraz wsparcie dalszego rozwoju i wejście w fazę dynamicznego wzrostu. W procesie Spółkę wspierali cc group jako doradca IR i finansowy, a koordynatorem oferty był Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.

Zakończona emisja i bardzo duże zainteresowanie nią wśród inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych stanowią dla nas wyraźny sygnał, że rynek dostrzega potencjał rozwijanych przez Creotech Quantum technologii oraz kierunek strategicznego rozwoju Spółki. Pozyskane środki pozwolą nam przyspieszyć realizację kluczowych projektów z obszaru technologii kwantowych i bezpieczeństwa kosmicznego, a także wzmocnić kompetencje produkcyjne i komercjalizacyjne. Wierzymy, że dzięki temu będziemy mogli konsekwentnie umacniać pozycję Creotech Quantum jako jednego z liderów europejskiego rynku technologii kwantowych oraz wiarygodnego partnera dla kluczowych programów realizowanych przez czołowe instytucje i organizacje w Europie oraz na świecie – mówi dr Anna Kamińska, Prezes Zarządu Creotech Quantum S.A.

W dniach 11–13 maja 2026 r. Spółka przeprowadziła proces przyspieszonej budowy księgi popytu, skierowany do wybranych inwestorów kwalifikowanych oraz do nie więcej niż 149 osób fizycznych lub prawnych niebędących inwestorami kwalifikowanymi oraz inwestorów obejmujących akcje o wartości co najmniej 100.000 EUR na inwestora. Cena emisyjna akcji serii D została ustalona na poziomie 232 zł za akcję. W dniach 15–22 maja 2026 r. Spółka zawarła z inwestorami umowy objęcia łącznie 350.000 akcji serii D, które zostały w pełni przez nich opłacone. Spółka planuje obrót PDA na Giełdzie Papierów Wartościowych.

Pozyskane środki Spółka przeznaczy na rozwój działalności badawczo-rozwojowej oraz organizacyjnej, w tym współfinansowanie projektów realizowanych dla Komisji Europejskiej i Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). Kluczowe obszary obejmują rozwój systemów kwantowej dystrybucji klucza (QKD), detektorów pojedynczych fotonów, rozwiązań dla optycznych stacji naziemnych oraz technologii z obszaru bezpieczeństwa kosmicznego i elektroniki kwantowej, a także inwestycje w infrastrukturę oraz zaplecze testowo-integracyjne.

Środki wesprą również komercjalizację produktów, w tym systemu QKD, zwiększenie zdolności produkcyjnych, rozwój sprzedaży i marketingu oraz dalszą ekspansję zagraniczną. Spółka nie wyklucza także realizacji akwizycji podmiotów komplementarnych technologicznie lub biznesowo, co może przyczynić się do wzmocnienia jej pozycji rynkowej oraz przyspieszenia rozwoju działalności.

Tajwan stawia na Polskę w ekspansji technologii dronowych w Europie

Według przedstawicieli tajwańskiej administracji oraz polskiej branży systemów bezzałogowych, ponad 60% tajwańskiego eksportu związanego z systemami bezzałogowymi do Europy trafia już do Polski. W nadchodzących miesiącach współpraca ma wejść na jeszcze wyższy poziom — zarówno pod względem dostaw technologii, jak i wspólnych inwestycji produkcyjnych. Polskie firmy liczą na podpisanie kolejnych kontraktów podczas Taiwan Expo 2026 in Europe, które odbędzie się w Warszawie w dniach 22–24 czerwca.

Rosnące zainteresowanie tajwańskimi rozwiązaniami wynika z dywersyfikacji globalnych łańcuchów dostaw oraz zwiększonego zapotrzebowania na zaufanych i niezawodnych partnerów technologicznych. Wykorzystując swoje kompetencje w zakresie półprzewodników, elektroniki i zaawansowanej produkcji przemysłowej, Tajwan umacnia swoją pozycję jako kluczowy dostawca systemów bezzałogowych i powiązanych technologii na rynki międzynarodowe.

Tajwan posiada obecnie jeden z najbardziej kompleksowych ekosystemów technologicznych w Azji dla rozwoju UAV, integrujący produkcję półprzewodników, infrastrukturę ICT, zastosowania AI oraz inżynierię precyzyjną. Tajwan pracuje nad dalszym wzmacnianiem integracji systemów bezzałogowych, kompetencji software’owych, cyberbezpieczeństwa oraz zaufanych łańcuchów dostaw poprzez współpracę międzynarodową”powiedział Wu Tsung-tsong, przewodniczący Industrial Technology Research Institute (ITRI).

Według danych branżowych, tajwański eksport dronów i komponentów UAV dynamicznie rośnie. W 2025 roku wartość eksportu przekroczyła 54,8 mln USD, podczas gdy globalny rynek związany z technologiami bezzałogowymi może osiągnąć wartość nawet 1 bln TWD w ciągu najbliższych pięciu lat. Kluczowym elementem tego rozwoju jest trend określany jako „Clean Supply Chain”, czyli tworzenie zdywersyfikowanych i odpornych łańcuchów dostaw.

To właśnie na tym polu Polska i Tajwan znalazły wspólny język. Polska, która w ostatnich latach stała się jednym z europejskich liderów wykorzystania dronów zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i związanych z bezpieczeństwem, poszukuje nowych partnerów technologicznych oraz stabilnych źródeł komponentów i systemów sterowania.

Wierzymy, że ten rok może być przełomowy pod względem współpracy. Chcemy eksportować nasze doświadczenie, kreatywność i know-how, a jednocześnie doceniamy możliwość zakupu tajwańskich rozwiązań, które mogą pomóc dywersyfikować źródła technologii. Mam nadzieję, że podczas Taiwan Expo polskie i tajwańskie firmy podpiszą kolejne kontrakty. Jestem przekonany, że zarówno w Polsce, jak i na Tajwanie powstaną wspólne fabryki oraz projekty wprowadzające nowe rozwiązania na rynek”mówi Robert Fintak, prezes Polskiej Izby Systemów Bezzałogowych.

Coraz większego znaczenia nabiera również rozwój rozwiązań Edge AI — sztucznej inteligencji działającej bezpośrednio na urządzeniach. Dzięki temu nowoczesne drony mogą samodzielnie analizować obrazy w czasie rzeczywistym, wykrywać przeszkody i prowadzić autonomiczne misje bez konieczności stałej komunikacji z centrum operacyjnym. Technologie te znajdują zastosowanie nie tylko w sektorze bezpieczeństwa, ale również w energetyce, logistyce, monitoringu środowiska i inteligentnym rolnictwie.

Eksperci podkreślają, że współpraca Polski i Tajwanu odzwierciedla szersze działania na rzecz wzmacniania odporności technologicznej i współpracy przemysłowej w Europie. Europa coraz intensywniej inwestuje w bezpieczeństwo technologiczne oraz dywersyfikację łańcuchów dostaw kluczowych technologii. W tym kontekście Tajwan postrzegany jest jako stabilny i wiarygodny partner technologiczny, oferujący wysokie standardy cyberbezpieczeństwa oraz transparentności produkcji. Dla Polski oznacza to szansę nie tylko na rozwój krajowego sektora dronowego, ale także na budowę silnej pozycji eksportowej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej. Dla Tajwanu współpraca z polskimi firmami może stać się bramą do dalszej ekspansji na rynek europejski.

Wszystko wskazuje na to, że najbliższe miesiące mogą okazać się kluczowe dla dalszego rozwoju tego partnerstwa. Przedstawiciele branży po obu stronach liczą, że Taiwan Expo przyniesie konkretne decyzje inwestycyjne, nowe kontrakty oraz początek długofalowej współpracy technologicznej między Polską a Tajwanem.

W Taiwan Expo 2026 in Europe mają uczestniczyć wiodące tajwańskie firmy z sektora systemów bezzałogowych i zaawansowanych technologii, w tym członkowie Taiwan Excellence Drone International Business Opportunities Alliance (TEDIBOA). Wśród uczestników znajdą się m.in. Aerospace Industrial Development Corp. (AIDC) oraz Thunder Tiger Corp.

Rynek ropy w trzech scenariuszach: kryzys, eskalacja albo gwałtowna przecena

Ceny ropy są ekstremalnie zmienne. Im dłużej będzie trwała wojna, tym bardziej przekładać będzie się na wzrost inflacji. Inwestorzy są jednak nadspodziewanie spokojni. Może nawet dojść do wojny cenowej w przyszłym roku, bo podaż ropy będzie bardzo duża.

Obecnie rynek surowców energetycznych wywołuje lawinę zmian w prognozach makroekonomicznych. Temat ropy naftowej oraz gazu pozostaje wciąż kluczowy na globalnym rynku wobec dalszego impasu negocjacji pokojowych między Stanami Zjednoczonymi oraz Iranem.

Amerykański prezydent komunikował już kilkakrotnie, że jego cierpliwość się kończy, a czas na wypracowanie konsensusu powoli mija. Dla inwestorów ryzyko geopolityczne długotrwale wpisuje się w wyceny aktywów, napędzając dynamiczny wzrost cen ropy naftowej, która wyraźnie wpływa również na oczekiwania dotyczące inflacji, stóp procentowych oraz kursów walut.

Codzienna zmienność ropy jest bardzo duża, ale jednocześnie jej ceny wahają się niemal w tych samych granicach. Dla ropy brent to okolice 100-110 USD za baryłkę na kontraktach terminowych. Gdyby nie postawa inwestorów, mogłaby kosztować 150 USD, ale inwestorzy nie chcą zaryzykować takiej ceny na kontraktach terminowych.

– Krótkoterminowe prognozowanie cen ropy stało się tak trudne, że nie ma sensu wskazywać gdzie znajdzie się cena ropy za dwa czy trzy tygodnie – mówi w rozmowie z MarketNews24 Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz w XTB. – Prognozowanie, gdzie znajdzie się cena na koniec tego roku ma już większy sens, ruchy na krzywej terminowej są zdecydowanie mniejsze i odpowiadają też jak bardzo rynek obawia się co działo się z bilansem na rynku ropy naftowej. Obecnie ten deficyt jest duży, ale nie aż tak bardzo, jak można byłoby przypuszczać.

Sytuacja jest tym bardziej skomplikowana, że ZEA 1 maja opuściły struktury kartelu OPEC, planując niezależne zwiększenie wydobycia. Produkcja w OPEC spadła do najniższego poziomu od lat 90, kiedy również rynek ropy doświadczył kryzysu związanego z wojną w Zatoce Perskiej, która obniżyła na wiele miesięcy produkcję ropy o kilka milionów baryłek.

Zgodnie z najnowszym raportem Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), globalne zapasy ropy i produktów rafinowanych topniały w kwietniu w tempie 4 milionów baryłek dziennie, co wywołało już fizyczny brak paliw w krajach azjatyckich (Wietnam, Pakistan, Bangladesz).

Obecnie wskazuje się na 3 najbardziej prawdopodobne scenariusze dla rynku ropy naftowej, które będą miały ogromny wpływ na kształtowanie się cen paliw:

  • Scenariusz 1 (bazowy): „kontrolowany kryzys”. Utrzymanie cen ropy brent w przedziale 100–120 USD przy częściowej blokadzie oraz utrzymaniu kruchego zawieszenia broni.
  • Scenariusz 2: eskalacja i głęboki deficyt. Dalsza całkowita blokada Zatoki Perskiej wywinduje ceny powyżej 125–130 USD. Powyżej poziomu 130 USD za baryłkę możliwa będzie szybsza destrukcja popytu zgodnie z zasadą 1% spadku zapotrzebowania na ropę przy 4% wzrostu cen. IEA szacuje, że globalny popyt w 2026 roku skurczy się z tego powodu o 420 tys. baryłek dziennie, mocno uderzając w lotnictwo i petrochemię.
  • Scenariusz 3: deeskalacja i rozejm. Powrót cen ropy brent poniżej 80-90 USD w ciągu 2-3 miesięcy. Goldman Sachs zaznacza jednak, że powrót do stabilności zająłby wiele czasu, gdyż rządy zaczną natychmiast masowo odbudowywać rezerwy strategiczne, generując silne dno cenowe.

– Rynek ma cały czas nadzieje, że to się skończy szybciej niż później – komentuje ekspert XTB. – Możliwe jednak, że rynek będzie powtarzał za dwa miesiące, gdy sytuacja się nie zmieni.

Gdy zakończy się wojna potrzeba będzie kilku miesięcy, aby statki z ropą dotarły do docelowych portów. Podwyższone ceny ropy będą się więc długo utrzymywać, choć spadną z obecnych poziomów. Tankowce pływają do Azji teraz coraz częściej do USA, eksport ropy ze Stanów jest największy w historii. Gospodarka USA więc na tym korzysta, zyski wielkich korporacji bardzo wzrosły, jednak amerykańscy konsumenci są bardzo niezadowoleni z cen na stacjach paliw.

– Cały ten konflikt może się skończyć tak, że ceny ropy spadną do 50-60 USD, bo podaż ropy może powrócić do historycznych szczytów, a przy zmniejszonym popycie w przyszłym roku może dojść do wojny cenowej, gdy podaż ropy okaże się za wysoka o 5 mln baryłek.

Obecna sytuacja na stacjach benzynowych w Polsce odzwierciedla zderzenie globalnych trendów surowcowych z krajowymi mechanizmami regulacyjnymi. Oficjalnie ceny paliw w Polsce utrzymują się na relatywnie niskich i ustabilizowanych poziomach. Jest to bezpośredni rezultat wprowadzenia na początku kwietnia rządowego pakietu osłonowego (tzw. pakietu CPN), opartego na wytycznych Ministerstwa Energii, który radykalnie obniżył opodatkowanie (VAT oraz akcyzę) na produkty naftowe i wprowadził maksymalne limity cen detalicznych.

Jakub Górnik pokieruje globalną praktyką Deloitte dla sektora TME

0

Od 1 czerwca br. Jakub Górnik obejmie stanowisko globalnego lidera usług dla sektora telekomunikacji, mediów i rozrywki (TME) w Deloitte. W nowej roli będzie odpowiadał za rozwój globalnej praktyki Operate, wspierającej klientów z ponad 150 krajów w transformacji operacyjnej, skalowaniu usług i wdrażaniu nowoczesnych modeli zarządzania.

Jakub Górnik posiada bogate doświadczenie na styku biznesu i technologii. Specjalizuje się w transformacji cyfrowej, rozwoju produktów oraz tworzeniu i realizacji strategii biznesowych. Doświadczenie zdobywał w sektorze telekomunikacji i sportu. Przed dołączeniem do Deloitte zajmował stanowiska kierownicze m.in. w T-Mobile i Orange. W ostatnich latach realizował szereg projektów z zakresu cyfrowej transformacji dla firm z sektora TME, a także klientów z branży finansowej, medycznej oraz organizacji sportowych i sektora publicznego.

Jakub jest członkiem globalnego zespołu Deloitte odpowiedzialnego za partnerstwo z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim (MKOl) oraz dostarczenie rozwiązań technologicznych na Igrzyska Olimpijskie Milano-Cortina 2026 i Los Angeles 2028. Wraz z zespołem niemal 200 inżynierów z Polski i Europy Środkowej odpowiada za budowę oprogramowania wspierającego realizację tych wydarzeń.

W nowej roli Górnik będzie odpowiedzialny za międzynarodową praktykę Deloitte w sektorze TME w ponad 150 krajach. Dzięki doświadczeniu zdobywanemu na rynkach Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki wesprze klientów w projektowaniu nowoczesnych modeli operacyjnych, skalowaniu biznesu oraz wdrażaniu innowacji, odpowiadających na rosnącą złożoność rynku i zmieniające się oczekiwania konsumentów.

Klienci z sektora TME funkcjonują dziś w bardzo wymagającym otoczeniu biznesowym. Sztuczna inteligencja, zmieniające się zachowania konsumentów oraz presja infrastrukturalna nakładają się na siebie w tym samym czasie. Praktyka Operate to miejsce, w którym strategia spotyka się z rzeczywistością. Cieszę się, że będę kierował zespołem, który pomaga klientom nie tylko mądrzej zarządzać swoją działalnością operacyjną, ale też przekształcać ją w źródło wzrostu i przewagi konkurencyjnej. To również szansa dla polskich firm, by czerpać inspirację oraz konkretne, sprawdzone rozwiązania z najlepszych globalnych przykładów i wdrażać je na własnym rynku – mówi Jakub Górnik, nowy Global Operate TME Sector Leader w Deloitte.

GUS o handlu i e-handlu w kwietniu 2026 r.

Według najnowszych (opublikowanych dziś o g. 9.30) danych GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2026 r. była wyższa niż przed rokiem o 1,3% (wobec wzrostu o 7,6% w kwietniu 2025 r.). W porównaniu z marcem 2026 r. nastąpił spadek sprzedaży detalicznej o 0,8%.

W przypadku e-handlu w kwietniu 2026 r. wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących była o 0,5% wyższa niż przed rokiem, podczas gdy udział sprzedaży przez Internet w sprzedaży „ogółem” zmniejszył się w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego z 8,8% do 8,6%. (na koniec marca udział wynosił 9.6%)

Najnowsze dane komentują poniżej eksperci Univio, Postis, Finax, Meest Transfer i Digitree Group. 

Tomasz Gutkowski – Chief Commercial Officer w Univio

Po rekordowej e-sprzedaży w marcu, kwiecień przyniósł lekkie spadki w ujęciu miesięcznym, ale jednocześnie wzmocnienie kondycji branży względem analogicznego okresu ubiegłego roku. W tym samym czasie majowe dane GUS pokazują stopniową poprawę nastrojów konsumenckich. Zarówno ocena obecnej sytuacji, jak i oczekiwania na przyszłość są lepsze niż miesiąc wcześniej. Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł do poziomu minus 11,3 pkt., czyli o 2,8 pkt. więcej niż w kwietniu i o 3,2 pkt. więcej niż rok temu. To wyraźny sygnał, że konsumenci stopniowo odzyskują większą gotowość do wydawania pieniędzy, co dla handlu i e-commerce ma kluczowe znaczenie.

Coraz wyraźniej zmieniają się też same nawyki zakupowe konsumentów. Zakupy online stają się dla klientów naturalnym kanałem pierwszego wyboru, a nie jedynie dodatkiem do wizyty w centrum handlowym. Dodatkowo okres od końca kwietnia do połowy czerwca tradycyjnie sprzyja wzrostowi konsumpcji. Majówka, komunie, sezon weselny i ogólnie eventowy czy wyprzedaże śródroczne generują zwiększony ruch zakupowy w wielu kategoriach – od mody i prezentów po gastronomię i usługi. Jednocześnie powoli wchodzimy w okres wzmożonych wydatków związanych z zakończeniem roku szkolnego oraz planowaniem wakacyjnych wyjazdów, co może dodatkowo napędzać handel w najbliższych tygodniach.

W takim otoczeniu szczególnego znaczenia nabiera jakość fundamentów firm działających w branży: logistyka, dane i technologia. Dlatego inwestycje w infrastrukturę obliczeniową są praktycznym narzędziem wspierającym rozwój biznesu w obszarze e-commerce. Biorąc pod uwagę te czynniki, perspektywy dla całego rynku pozostają bardzo solidne. Według różnych szacunków wartość polskiego e-commerce w 2026 roku może wynosić od około 175 do nawet ponad 180 mld zł, a prognozy wskazują na dalszy wzrost także w kolejnych latach. Analitycy zakładają, że do 2028 roku rynek może zbliżyć się do poziomu 190–200 mld zł, utrzymując tempo wzrostu wyraźnie wyższe niż tradycyjny handel detaliczny.

Damian Siusta, Bussines Development Manager Postis w Polsce

Choć udział handlu online w detalu wykazuje naturalne wahania na poziomie 9,3-9,7%, branża stoi przed poważnymi wyzwaniami o charakterze strukturalnym. Sytuacja geopolityczna, w tym napięcia na Bliskim Wschodzie, winduje koszty frachtu, energii i ubezpieczeń. Z perspektywy automatyzacji dostaw na ostatniej mili wchodzimy w erę, w której logistyka musi być inteligentna i precyzyjnie skalkulowana. Globalni gracze, tacy jak Amazon, odchodzą od modelu bezwarunkowej darmowej dostawy i bezkosztowych zwrotów. Stan branży wymusza na polskich e-sklepach porzucenie decyzji opartych na przeczuciach na rzecz zaawansowanej analityki i sztucznej inteligencji, która w czasie rzeczywistym symuluje scenariusze kosztowe i optymalizuje progi darmowej dostawy dla poszczególnych segmentów. Intensywne inwestycje liderów rynku w infrastrukturę logistyczną i asystentów AI (np. inicjatywy InPostu i Allegro) potwierdzają, że w obecnych realiach rynkowych kluczem do sukcesu nie jest samo stymulowanie wolumenu paczek, lecz maksymalna efektywność operacyjna i automatyzacja procesów logistycznych.

Dominik Baldowski, wealth manager w Finax

Stabilizacja sytuacji Kowalskich, choć do “strefy komfortu” wciąż daleko

Konsumentom nadal sprzyja wzrost wynagrodzeń, choć rynek pracy nie jest już tak jednoznacznie mocny jak w poprzednich latach. Jednocześnie inflacja, choć zdecydowanie niższa niż w szczycie cyklu, pozostaje powyżej celu NBP, a ceny usług wciąż pokazują uporczywą presję kosztową. Dodatkowym źródłem niepewności są ceny paliw i geopolityka, na co zwracała uwagę RPP w majowym komunikacie. Stopa referencyjna NBP wynosi obecnie 3,75 proc., po decyzji rady z 6 maja o utrzymaniu jej bez zmian. Co ciekawe, ogólnopolskie badanie „Financial Wellness Index” od Finax pokazuje wprawdzie stabilizację sytuacji Kowalskich, choć do “strefy komfortu” wciąż daleko. Wskaźnik oceniający dobrostan finansowy polskiego społeczeństwa wynosi obecnie 47 pkt na 100 możliwych. Wbrew globalnym napięciom, nie widać wzrostu stresu związanego z finansami, jednak poczucie bezpieczeństwa w tym obszarze wciąż pozostaje ograniczone.

Co istotne, rynek zaczął wyceniać ryzyko ponownego wzrostu kosztu pieniądza. Kontrakty FRA sugerowały w ostatnich tygodniach poziom stóp nawet o ok. 80–100 punktów bazowych wyższy od obecnego, co można interpretować jako odpowiednik 3–4 podwyżek po 25 punktów bazowych. Taki scenariusz miałby bezpośrednie znaczenie dla kredytobiorców – wyższe stopy to wyższy koszt finansowania, większe raty kredytów zmiennoprocentowych i mniejsza przestrzeń w domowych budżetach.

Dlatego nawet przy solidnej konsumpcji wniosek dla finansów osobistych pozostaje niezmienny: samo odkładanie pieniędzy na niskooprocentowanych rachunkach nie wystarczy. W środowisku uporczywej inflacji i zmiennych oczekiwań wobec stóp procentowych kluczowe staje się mądre zarządzanie finansami, czyli kontrola zadłużenia, budowanie poduszki bezpieczeństwa i dywersyfikacja kapitału. Dobrze zbudowany portfel, łączący część dłużną z ekspozycją na globalny rynek akcji poprzez ETF-y, daje większą szansę nie tylko na ochronę oszczędności, ale też na ich realny wzrost w długim terminie.

Bartosz Sawicki, prezes zarządu Meest Transfer

Dane GUS potwierdzają, że polski e-commerce funkcjonuje na solidnych, stabilnych fundamentach, oscylując wokół 9-10% udziału w całym handlu detalicznym. Z perspektywy systemów płatniczych kluczowym zjawiskiem nie jest już sam kierunek krzywej sprzedaży, lecz zmiana struktury popytu. Obserwujemy dwucyfrową dynamikę wzrostu liczby realizowanych transakcji przy jednoczesnej stabilizacji średniej wartości koszyka zakupowego. Oznacza to, że e-zakupy stały się dla Polaków codziennością, co wymaga od operatorów płatności maksymalnego upraszczania procesów transakcyjnych przy drobnych, częstszych zakupach. Dodatkowo, przy wciąż odczuwalnej 3-procentowej inflacji i selektywnym podejściu konsumentów do wydatków, kluczowe staje się oferowanie elastycznych metod finansowania koszyka. Kwietniowy rynek to także wyraźne umocnienie sprzedaży transgranicznej (cross-border), która generuje już niemal co piątą złotówkę w polskim e-handlu. Dla branży płatniczej to jasny sygnał: obecny stan rynku wymaga bezszwowej obsługi wielu walut i lokalnych metod płatności, aby wspierać polskie e-sklepy w budowaniu przewagi na zagranicznych rynkach.

Michał Kręcisz, Business Development Director w Digitree Group

Po mocnym marcu kwiecień 2026 r. przyniósł wyhamowanie dynamiki e-commerce. Choć wartość sprzedaży detalicznej przez Internet w cenach bieżących była o 0,5% wyższa niż przed rokiem, udział kanału online w sprzedaży detalicznej ogółem obniżył się, co może wskazywać na częściowe przesunięcie aktywności konsumentów w kierunku handlu tradycyjnego. Spadek ten wpisuje się w utrwalony historycznie trend sezonowy, zgodnie z którym początek drugiego kwartału regularnie wykazuje niższą dynamikę obrotów w porównaniu do wyników marcowych.

Wysoka baza marcowa mogła wynikać z kumulacji kilku kluczowych czynników: sezonowości przedświątecznej, czyli intensywnych przygotowań konsumentów do Świąt Wielkanocnych, a także rotacji asortymentu w branży fashion i wprowadzania nowych kolekcji wiosennych. Potwierdzeniem znaczenia tego segmentu może być kwietniowy spadek udziału sprzedaży internetowej w kategorii „tekstylia, odzież, obuwie”. Na kwietniowe wyhamowanie dynamiki e-commerce mogły wpłynąć również czynniki pogodowe. Poprawa warunków atmosferycznych tradycyjnie zwiększa aktywność konsumentów w handlu tradycyjnym, wspierając ruch w sklepach stacjonarnych. Mimo tych sezonowych wahań, pozytywnym sygnałem dla rynku pozostaje stały, silny rozwój handlu transgranicznego (cross-border e-commerce).