Jeszcze NFP i już święta

Apetyt na ryzyko pozostaje solidny po rozpoczęciu nowego kwartału z nowymi rekordami na Wall Street i cofnięciem się dolara. Przy małej ilości istotnych wydarzeń, inwestorzy uczepiają się tego, co jest dostępne. Aktualnie obawy o trzecią falę zachorowań przykrywane są optymizmem wokół propozycji nowego pakietu fiskalnego USA. Dziś w centrum uwagi znajdzie się raport z rynku pracy USA.

Nie będę się kolejny dzień rozpisywał o planach inwestycji infrastrukturalnych i innych wydatków fiskalnych zaproponowanych przez prezydenta Bidena i podsumuję tylko, że pod dużym znakiem zapytania stoi to, ile uda się faktycznie zrealizować. Na razie jednak rynki są w trybie odbudowy optymizmu po burzliwym zamknięciu kwartału i każdy pretekst do reaktywacji hossy jest dobry. Na pewno łatwiej jest indeksom na Wall Street piąć się wyżej, gdyż z pakietem czy bez realizowane już przyspieszenie ożywienia i otwieranie gospodarki przemawia za kupowaniem akcji. Mniej jestem przekonany do ścigania proryzykownych ruchów na FX, głównie sprzedawania dolara. Bardziej skłaniam się ku opinii, że o zmianach cen wciąż decydują przepływy domykające pozycje po ostatniej fali awersji do ryzyka, a przed świątecznym długim weekendem. Przed nami obchody chrześcijańskiego święta z uczestnictwem w nabożeństwach i rodzinnymi zgromadzeniami. Pozwolę sobie na zachowanie sceptycyzmu wobec tezy, że problemy trzeciej fali już nie wrócą.

W Wielki Piątek co niektóre rynki są już zamknięte, toteż płynność systematycznie się obniża, a jeszcze przyjdzie się zmierzyć z raportem z rynku pracy USA. Konsensus rynkowy zakłada wyraźny wzrost zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w marcu – o 660 tys. nowych miejsc po 379 tys. w lutym. Stopa bezrobocia ma spaść do 6 proc. – najniżej od czasu pandemii. Marzec ma zapoczątkować okres systematycznej odbudowy miejsc pracy wraz z otwieraniem gospodarki po ostatniej fali zachorowań i przy wsparciu polityki fiskalnej. Aktywność gospodarcza jest silna, co wczoraj potwierdził indeks ISM dla przemysłu wzrastając do 64,7 (prog. 61,5, poprz. 60,8). Co istotne subindeks zatrudnienia na 59,6 znalazł się najwyżej od 2018 r. Nawet jeśli wczorajsze dane o nowych wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych za poprzedni tydzień rozczarowały (wzrost do 719 tys., prog. 675 tys.), to ten tydzień nie był brany pod uwagę przy kalkulowaniu raportu NFP. Oczekiwania przed dzisiejszym odczytem są ustawione wysoko, co automatycznie zwiększa wrażliwość na słaby odczyt. Paradoksalnie duże odchylenia niezależnie w którą stronę powinny być pozytywne dla USD. Albo dane wyraźnie rozczarują i awersja do ryzyka spowoduje wycofane kapitału w stronę bezpiecznego dolara. Albo dane będą wyraźnie mocne, podkreślając wyjątkowość ożywienia w USA i skok rentowności obligacji da wsparcie walucie. Pozostaje wąski zakres dla odczytów zbliżonych do prognoz lub nieco wyższych, który dla FX okaże się neutralny i pozwoli na podtrzymanie umiarkowanego optymizmu, z jakim wchodzimy w dzisiejszą sesję.

Wycena złotego „normalnieje” i dziś rano EUR/PLN schodzi pod 4,58. Pomagają czynniki wymienione w pierwszej części komentarza. Innymi słowy wątpię, aby nagle diametralnie odmieniło się postrzeganie złotego, czy innych walut rynków wschodzących. Wystarczy dodać, że wczoraj Ministerstwo Zdrowia poinformowało o nowym rekordzie w liczbie potwierdzonych zachorowań (35 251). Pozostaję przy zdaniu, że poziomy EUR/PLN powyżej 4,60 nie powinny być nowym, trwałym porządkiem, a są przejściową anomalią wynikłą z nagromadzenia negatywnych czynników. Niestety te czynniki (trzecia fala, wyrok SN w sprawie ustawy frankowej) jeszcze o sobie przypomną w najbliższych dniach.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Powstał Indeks Łukasiewicza INNOVATOR

  • Nowy indeks na warszawskiej giełdzie jest wspólnym przedsięwzięciem promocyjnym Sieci Badawczej Łukasiewicz oraz Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW)
  • Prezentuje i promuje spółki giełdowe, które rozwijają swój potencjał
    we współpracy z polskim sektorem naukowym, reprezentowanym przez Łukasiewicza
  • Notowania wg ustalonego modelu będą publikowane codziennie od 12 kwietnia 2021r.

Koncepcję Indeksu Łukasiewicza INNOVATOR zaprezentowali Piotr Dardziński, Prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz i Marek Dietl, Prezes Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) w grudniu 2020 roku podczas „Debiutu Łukasiewicza”. Dziś, 1 kwietnia 2021 r., w drugą rocznicę powstania Łukasiewicza została opublikowana lista uczestników indeksu oraz szczegółowe informacje na temat jego metodyki.

– Nastał czas, aby silniej niż kiedykolwiek wspierać i promować podmioty, które korzystają z wiedzy i kompetencji polskich naukowców. Spółki giełdowe kooperujące z Łukasiewiczem wiedzą już, że działamy nadzwyczaj sprawnie i elastycznie, bo nasz unikalny system Wyzwań Łukasiewicza pozwala w nie więcej niż 15 dni roboczych przygotować dla przedsiębiorcy propozycję opracowania skutecznego rozwiązania wdrożeniowego. Promując współpracę z polską nauką chcemy wzmocnić gen nowoczesności i innowacyjności w spółkach notowanych na giełdzie. Mamy nieosiągalny dla innych podmiotów na polskim rynku B+R zespół ponad 4500 kreatywnych ludzi (naukowców i inżynierów), którzy tworzą z pasją rozwiązania dla biznesu poszukującego innowacji. Indeks Łukasiewicza INNOVATOR już dziś skupia podmioty różnej wielkości i z różnych branż. Jednocześnie  ma potencjał do bycia znacznie szerszym, bo 4 kierunki badawcze Łukasiewicza: zdrowie, inteligentna mobilność, transformacja cyfrowa oraz zrównoważona gospodarka i energia mogą pracować na powodzenie wielu przedsięwzięć biznesowych – mówi Piotr Dardziński, Prezes Sieci Badawczej Łukasiewicz.

– W ostatnich latach kompleksowo został przebudowany system wsparcia innowacyjności w Polsce. Efekty widać w liczbach – nakłady krajowe brutto na badania i rozwój wzrosły z 0,94% PKB w 2016 roku do poziomu 1,32% w roku 2019 i wyniosły 30,3 mld zł, co z kolei jest wzrostem w stosunku do 2018 roku o 18,1%. Ambitny plan na zwiększenie nakładów na badania i rozwój do 1,7% PKB w 2020 roku wydaje się więc, jak najbardziej możliwy do zrealizowania. Wiele spółek giełdowych opiera swoje strategie konkurowania na rozwijaniu innowacyjnych produktów i usług. Chcemy te spółki pokazać inwestorom poprzez umieszczenie ich w nowym indeksie INNOVATOR tworzonym z Siecią Badawczą Łukasiewicz – podkreśla Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW.

Portfel Indeksu obejmuje spółki notowane na Głównym Rynku GPW oraz na rynku NewConnect, które współpracują z Łukasiewiczem. Wagi wszystkich spółek uczestniczących w Indeksie są równe na dzień okresowego przeglądu. Aktualizacja listy uczestników indeksu będzie przeprowadzana cztery razy do roku: po ostatniej sesji marca, czerwca, września oraz grudnia.

Indeks Łukasiewicza INNOVATOR jest kalkulowany w trybie jednolitym. Wartości Indeksu Łukasiewicza INNOVATOR będą udostępniane przez GPW Benchmark autoryzowanym agencjom informacyjnym, tak samo jak inne indeksy giełdowe.

Pierwszy portfel indeksu obejmuje 14 spółek giełdowych:Indeks Łukasiewicza INNOVATOR

Sieć bezprzewodowa w przedsiębiorstwach i jej zalety

Każda nowoczesna, rozwijająca się firma powinna obecnie działać szybko i terminowo. Jednym z czynników, które usprawniają funkcjonowanie przedsiębiorstwa jest sień bezprzewodowa WLAN. To system, która umożliwia podłączenie wielu urządzeń bez konieczności dodatkowego okablowania. Dzięki temu każdy pracownik może swobodnie przesyłać i mieć dostęp do danych z dowolnego miejsca w budynku. Jakie są zalety sieci WLAN i jak ją wdrożyć?

Sieć bezprzewodowa WLAN to obecnie standard w większości firm, ale warto mieć na uwadze fakt, że nie sama sieć jest istotna, ale prawidłowe zaplanowanie i wdrożenie. Tylko poprawnie działająca i zabezpieczona przyniesie w firmie pożądane efekty. W jaki sposób zła praca sieci bezprzewodowej wpływa na funkcjonowanie firmy?

  • znaczne spowolnienie działania firmy – brak dostępu do danych i urządzeń sprawia, że praca się opóźnia, wymaga przemieszczania się, kontaktowania z kilkoma osobami,
  • spadek wydajności pracowników – konieczność stałego przemieszczania się, przywiązania do konkretnego miejsca, w którym jest okablowanie, wpływa na stratę czasu, który mógłby być wykorzystany na kolejne działania,
  • opóźnienia w funkcjonowaniu firmy – przestoje w wysyłce faktur, zamówień, nieskończone projekty, powolne przekazywanie informacji wpływają na ogólne opóźnienia, a tym samym utratę klientów i przychodów,
  • straty finansowe – każde opóźnienie, niedotrzymanie terminu, nieprzesłanie faktury to realne straty w przychodach.

Zalety sieci bezprzewodowej WLAN w firmie

Brak prawidłowo skonfigurowanej i rozplanowanej sieci WLAN to realne straty poniesione przez firmę. Jednocześnie sieć WLAN to szereg zalet, usprawniających działanie przedsiębiorstwa, pracowników i kadry zarządzającej. W jaki sposób sieć wspomaga funkcjonowanie firmy?

  • gwarantuje szybką wymianę danych, informacji i dokumentów,
  • wygodne i komfortowe współdzielenie zasobów pomiędzy komputerami, serwerami i dodatkowymi urządzeniami, takimi jak drukarka, skaner czy fax,
  • komfortowe korzystanie z komputerów stacjonarnych i wszelkich urządzeń mobilnych (telefonów, tabletów) oraz pozostałych sprzętów, które zostały podłączone do sieci,
  • bezproblemowy dostęp do technologii z każdego miejsca w firmie, np. podczas spotkania lub w kryzysowej sytuacji,
  • sprawne działanie monitoringu z możliwością przesyłania obrazu i zdalnego zarządzania systemem,
  • swobodny dostęp do poczty mailowej, kalendarza spotkań oraz wspólnych folderów z danymi i dokumentami,
  • znaczne przyspieszenie i usprawnienie pracy pracowników, obsługi klientów i kontrahentów,
  • możliwość korzystania z nowoczesnych technologii, np. czytnika kodów QR na produkcji lub w magazynie.

Jak zabezpieczyć sieć WLAN – kontrola dostępu do sieci NAC

Wraz z planowaniem sieci dostawca IT powinien uwzględnić rozwiązania, zapewniające jej bezpieczeństwo i kontrolę dostępu. Wiąże się to nie tylko z zapewnieniem ochrony danych oraz dokumentów, ale także ewentualnymi atakami zewnętrznymi, zainfekowaniem sieci lub kradzieżą informacji. Za cyberbezpieczeństwo odpowiada m.in. kontrola dostępu do sieci NAC. System Network Access Control (NAC) łączy kilka różnych technik zabezpieczeń, dzięki czemu zapewnia kontrolę nad dostępem do sieci bezprzewodowej. Firmowe urządzenia (firmowe laptopy lub telefony komórkowe są często wyposażone w oprogramowanie antywirusowe, a ich użytkownicy, chcąc uzyskać dostęp do krytycznych zasobów, poddawani są procesowi uwierzytelniania. NAC pozwala na zastosowanie dwuetapowej weryfikacji (np. za pomocą e-maila lub SMS-ów) oraz wykorzystanie najnowszych metod szyfrowania Wi-Fi Protected Access 2 i standardów WPA3. W ten sposób możliwe jest ograniczenie dostępności zasobów sieciowych tylko do użytkowników uwierzytelnionych. Weryfikuje także nowe urządzenia, które chcą się połączyć z sieci poprzez sprawdzenie, czy spełniają postawione wymagania (najnowsze oprogramowanie antywirusowe lub brak luk).

Obecnie sieć bezprzewodowa WLAN w firmie to standard. Warto jednak pamiętać, aby stale weryfikować jej stan i bezpieczeństwo. Dzięki temu będzie ona spełniała wymagania rozwijającego się przedsiębiorstwa i działała zgodnie z jego aktualnymi potrzebami.

Aktywność inwestorów na rynkach Grupy GPW – marzec 2021 r.

  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń[1] na Głównym Rynku o 39,5% rdr do 35,8 mld zł
  • Wzrost wartości obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect o 30,8% do 831,0 mln zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu instrumentami pochodnymi o 13,6% rdr do poziomu 1,5 mln szt.
  • Wzrost łącznego obrotu obligacjami na TBSP o 108,6% rdr do 42,5 mld zł
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu energią elektryczną o 37,5% do poziomu 18,4 TWh
  • Spadek łącznego wolumenu obrotu gazem ziemnym o 32,6% rdr do 10,0 TWh
  • Wzrost obrotu Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE o 133,6% rdr, do wolumenu 4,8 TWh

W marcu 2021 r. łączna wartość obrotu akcjami na Głównym Rynku GPW wyniosła 40,9 mld zł, czyli o 57,2% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wzrosła o 39,5% rdr do poziomu 35,8 mld zł. Średnia dzienna wartość obrotu akcjami w ramach arkusza zleceń wyniosła 1 556,5 mln zł, o 33,5% więcej niż rok wcześniej. Wartość indeksu WIG na koniec marca wyniosła 58 081,50 pkt i była o 39,5% wyższa niż przed rokiem.

Na rynku NewConnect w marcu odnotowano wzrost łącznej wartości obrotu akcjami o 31,6% rdr do poziomu 837,7 mln zł. Wartość obrotów akcjami w ramach arkusza zleceń na rynku NewConnect wzrosła o 30,8% rdr i wyniosła 831,0 mln zł.

Łączny wolumen obrotu instrumentami pochodnymi w marcu wyniósł 1,5 mln szt., czyli o 13,6% mniej niż rok wcześniej. Wolumen obrotu kontraktami na indeksy spadł o 43,0% rdr do poziomu 654,1 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na akcje spadł o 11,4% rdr do 246,7 tys. szt., wolumen obrotu kontraktami na waluty wzrósł o 107,4% rdr do 606,1 tys. szt., a wolumen obrotu opcjami spadł o 53,4% rdr do 26,3 tys. szt.

W marcu zanotowano spadek wartości obrotu produktami strukturyzowanymi o 23,8% rdr do poziomu 282,2 mln zł oraz spadek obrotów ETF-ami o 51,7% rdr do 70,4 mln zł.

Wartość notowanych na rynku Catalyst emisji obligacji nieskarbowych wyniosła na koniec marca 102,8 mld zł, wobec 95,6 mld zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Wartość obrotu obligacjami nieskarbowymi na rynku Catalyst w ramach arkusza zleceń spadła o 18,2% rdr do poziomu 216,6 mln zł.

Łączna wartość obrotu obligacjami na TBSP wyniosła 42,5 mld zł wobec 20,4 mld zł rok wcześniej, co oznacza wzrost o 108,6% rdr.

Łączny wolumen obrotu energią elektryczną na rynkach spot i terminowym wyniósł 18,4 TWh, co oznacza spadek o 37,5% rdr. Wolumen obrotu energią elektryczną na rynku spot wzrósł o 9,5% rdr do poziomu 3,2 TWh. Na rynku forward wolumen spadł o 42,7% rdr do poziomu 15,2 TWh.

Łączny wolumen obrotu gazem ziemnym spadł o 32,6% rdr do 10,0 TWh. Na rynku spot wolumen obrotu wzrósł o 2,2% do poziomu 3,2 TWh. Na rynku terminowym odnotowano spadek o 42,1% rdr do poziomu 6,8 TWh.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia, z wyłączeniem praw ze świadectw związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”)[2], na rynku spot wyniósł 3,0 TWh, co oznacza wzrost o 33,5% rdr.

Wolumen obrotu prawami majątkowymi wynikającymi ze świadectw pochodzenia związanych z efektywnością energetyczną („białe certyfikaty”) spadł o 25,0% rdr do poziomu 11,3 ktoe[3].

Obrót Gwarancjami Pochodzenia dla energii elektrycznej wytworzonej w OZE wzrósł o 133,6% rdr, do wolumenu 4,8 TWh.

Kapitalizacja 382 spółek krajowych notowanych na Głównym Rynku w marcu wyniosła 568,7 mld zł (122,0 mld EUR).

Łączna kapitalizacja 433 spółek krajowych i zagranicznych notowanych na Głównym Rynku sięgnęła 1 135,1 mld zł (243,6 mld EUR).

Na rynku NewConnect w marcu 2021 r. zadebiutowały akcje spółki Genomtec S.A. (wartość oferty: 8,0 mln zł).

Na rynku Catalyst w marcu br. zadebiutowały obligacje miasta Puławy (wartość oferty: 24 mln zł), miasta Tarnobrzeg (wartość oferty: 27,2 mln zł) oraz miasta Konin ( wartość oferty: 26,2 mln zł).

W marcu 2021 r. na GPW odbyły się 23 sesje giełdowe, w porównaniu do 22 sesji rok wcześniej.

[1] transakcje sesyjne, bez transakcji pakietowych

[2] świadectwa pochodzenia związane z efektywnością energetyczną (tzw. białe certyfikaty) są wystawiane, notowane i rozliczane w innych jednostkach metrycznych niż pozostałe świadectwa na TGE (toe – tona oleju ekwiwalentnego; energetyczny równoważnik jednej metrycznej tony ropy naftowej o wartości opałowej równej 10.000 kcal/kg)

[3] ktoe = 1000 toe, Mtoe = 1000 000 toe

Rząd zmienia programy antysmogowe. Eksperci apelują o wyższe nakłady na ten cel oraz większe wsparcie dla najuboższych

Wciąż 2,7 mln domów jednorodzinnych ogrzewanych jest za pomocą urządzeń, które nie spełniają wymogów uchwał antysmogowych – wynika z raportu Polskiego Alarmu Smogowego. Sytuację mają poprawić rządowe programy – Czyste Powietrze skierowane do właścicieli domów oraz Stop Smog dla gmin położonych na obszarze, gdzie obowiązuje uchwała antysmogowa. Oba programy zostały uproszczone, skrócono czas oczekiwania na wsparcie i wprowadzono dodatkowe zachęty, ale zdaniem ekspertów cały proces wymaga przyspieszenia i dalszych zmian. Powinny one dotyczyć m.in. zwiększenia nakładów oraz wsparcia dla najuboższych.

 Domów, które należałoby ocieplić, wyposażyć w fotowoltaikę i pompy ciepła, jest jeszcze blisko 3 mln. Dopiero wówczas można byłoby rozwiązać problem do końca – mówi agencji Newseria Biznes dr Andrzej Kassenberg, ekspert Instytutu na rzecz Ekorozwoju i Koalicji Klimatycznej.

Polskie miasta mają jedne z najgorszych wskaźników jakości powietrza i regularnie pojawiają się w rankingu Air Quality Index. 26 marca wśród siedmiu miast z największym zanieczyszczeniem powietrza znalazły się trzy polskie – Kraków, Warszawa i Wrocław (odpowiednio 3., 6. i 7. miejsce). Jedną z głównych przyczyn smogu są kopciuchy, czyli przestarzałe piece węglowe. Z raportu Polskiego Alarmu Smogowego „Domy jednorodzinne w Polsce” wynika, że od 2014 roku liczba używanych w domach jednorodzinnych w Polsce kopciuchów spadła o około 850 tys., wciąż jednak wykorzystywane są w 2,7 mln domów.

Sytuację miały zmienić rządowe programy. Czyste Powietrze, przeznaczony dla właścicieli domów jednorodzinnych, przewiduje dotacje na wymianę źródeł ciepła i termomodernizację w wysokości 30–37 tys. zł. Stop Smog skierowany jest zaś do gmin położonych na obszarze, gdzie obowiązuje tzw. uchwała antysmogowa, na wsparcie likwidacji lub wymiany źródeł ciepła na niskoemisyjne oraz termomodernizacji w budynkach osób najmniej zamożnych. Oba programy przeszły restart – uproszczono procedury, skrócono też czas oczekiwania na wsparcie.

– Jest część zmian, które należy uznać za dobre w programie Czyste Powietrze. Przede wszystkim jest to zachęcenie gmin do tego, żeby się tym zajęły. Każda gmina, która się zgłosi, a zgłosiło się już 1,2 tys., będzie dostawać 30 tys. zł rocznie na to, by tworzyć stanowiska specjalne temu poświęcone, aby ludzie z gospodarstw domowych mogli łatwiej wypełnić wszystkie formularze – wskazuje dr Andrzej Kassenberg.

W ramach nowego systemu zachęt dla gmin rząd przewidział nie tylko środki na uruchomienie punktów konsultacyjno-informacyjnych, lecz również wyższą refundację kosztów za złożone wnioski oraz premie dla gmin, z których wpłynie najwięcej wniosków. Łączny budżet na ten cel to 100 mln zł. Nowością jest także dołączenie banków do programu Czyste Powietrze. Wkrótce osiem instytucji finansowych wprowadzi ścieżkę kredytową. Dzięki gwarancjom Banku Gospodarstwa Krajowego banki będą mogły zaproponować lepsze warunki finansowania ekologicznych inwestycji, m.in. przez rezygnację z wymogu posiadania dodatkowych zabezpieczeń przez kredytobiorców. Zdaniem eksperta Koalicji Klimatycznej wprowadzane zmiany są jednak niewystarczające.

– Dla najbardziej ubogich jest to program nie do przyjęcia. Jeżeli chcemy coś zrobić i dostać tę dotację, to najpierw trzeba wydać te 30 tys. zł na termomodernizację albo zamianę starego pieca na nowy. A te rodziny po prostu nie mają zapasów gotówki – wskazuje.

Z końcem marca wystartowała z kolei druga odsłona programu Stop Smog. Wnioskodawcy (gmina, związek międzygminny, powiat) mogą uzyskać do 70 proc. dofinansowania kosztów ekologicznej inwestycji, a same muszą dołożyć 30 proc. Dzięki temu mieszkańcy tych obszarów mogą otrzymać w formie bezzwrotnej dotacji 100 proc. kosztów likwidacji lub wymiany źródeł ciepła na niskoemisyjne oraz termomodernizacji w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych. Beneficjentem tego wsparcia mają być osoby, których nie stać na taką inwestycję.

Problemem jednak, jak zauważa ekspert, jest fakt, że nie zaproponowano zatrzymania wsparcia dla nowych kotłów spalających węgiel. Kontynuacja takiego finansowania jest niezgodna z celami polityki energetycznej państwa, która zakłada odejście od spalania węgla w gospodarstwach domowych w miastach do 2030 roku.

– Teraz wydamy pieniądze, a za dwa lata powiemy: panie, likwiduj pan, bo już nie wolno. Ponadto z punktu widzenia zmiany klimatu i ograniczenia emisji gazów cieplarnianych absolutnie nie powinno się zamieniać gorszych kotłów węglowych na lepsze kotły węglowe. Także dyskusyjna jest sprawa gazu, ale tu musimy wyważyć między zdrowiem a zmianą klimatu. Jest też problem związany z pelletem, którego też jest nie tak dużo, jak by się chciało, a ponadto jest drogi – wymienia dr Andrzej Kassenberg.

Polski Alarm Smogowy podkreśla także, że wsparcie przeznaczone na ocieplenie domów i walkę ze smogiem są niewystarczające. Eksperci wiązali duże nadzieje na zmianę tej sytuacji z Krajowym Planem Odbudowy, jednak przewidziana w nim kwota też nie jest satysfakcjonująca. KPO zakłada bowiem 3,2 mld euro na termomodernizację i wymianę kotłów w domach jednorodzinnych i wielorodzinnych, podczas gdy – zdaniem PAS – powinno to być 10 mld euro.

– Aby uzyskać znacznie wyższe tempo wymiany pieców, należałoby uprościć całą procedurę w jeszcze większym stopniu, pomóc rodzinom najuboższym tak, ażeby one były w stanie zrealizować to przedsięwzięcie. Ponadto trzeba przeznaczyć na to więcej środków – ocenia ekspert Instytutu na rzecz Ekorozwoju i Koalicji Klimatycznej. – Uważam też, że należy w większym stopniu wiązać to z fotowoltaiką i pompami ciepła niż tylko samą wymianą kotłów.

Przygotowanie stoków narciarskich do reżimu sanitarnego kosztowało 600 tys. zł. Przez zamknięty sezon przychody branży spadły o 60–80 proc.

Zamknięcie stoków w okresie świątecznym i na czas ferii zimowych znacznie ograniczyło działalność stacji narciarskich. Wiele z nich pracowało tylko przez połowę sezonu, a część stacji wykorzystało zaledwie 30 proc. zimowych dni. Przedsiębiorcy są rozgoryczeni i zapewniają, że ryzyko zarażenia koronawirusem podczas korzystania z wyciągów i jazdy na nartach było znikome. – Stworzyliśmy skuteczne zasady reżimu sanitarnego i nie znam przypadku potwierdzonego zakażenia na terenie ośrodka narciarskiego – zaznacza Piotr Rzetelski, wiceprezes stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne. Teraz branża apeluje o wsparcie do kolejnego sezonu zimowego.

Przedstawiciele branży informują, że skrócenie sezonu mocno wpłynęło na przychody stacji narciarskich – spadły średnio o ok. 60–80 proc., co postawiło cały sektor w dramatycznej sytuacji. Dodatkowo każdy dzień zamknięcia stoków kosztował w sumie 5 mln zł. Rozgoryczenie przedsiębiorców z branży narciarskiej pogłębia fakt, że ryzyko zarażenia podczas korzystania z wyciągów i stoków było znikome.

W wielu krajach na świecie przeprowadzono badania, w których sprawdzono możliwość zarażania się w ośrodku narciarskim. Okazało się, że przy zastosowaniu reżimu sanitarnego przebywanie na terenie otwartym powoduje bardzo małe, a wręcz znikome ryzyko zakażenia się koronawirusem – zauważa w rozmowie z agencją Newseria Biznes Piotr Rzetelski.

W kolejkach gondolowych i na wyciągach wprowadzono ograniczenie do 50 proc. zajętych miejsc, a dodatkowo w wagonikach były otwarte okna. Z kolei badania przeprowadzone latem 2020 roku w miejscowościach turystycznych w Karkonoszach i Górach Izerskich pokazały, że nie ma korelacji między zwyżką zakażeń na COVID-19 a turystyką. Przedsiębiorców dziwią decyzje rządu o zamknięciu stoków, szczególnie w kluczowym momencie dla całej branży, czyli w szczycie sezonu zimowego na przełomie grudnia i stycznia. Także w styczniu i lutym ruch turystyczny jest o wiele wyższy niż średnia z pozostałych miesięcy.

Przebywanie na świeżym powietrzu buduje odporność i jest jak najbardziej wskazane, oczywiście z zachowaniem reżimu sanitarnego – podkreśla wiceprezes stowarzyszenia Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne.

Przy udziale PSNiT powstały zasady reżimu sanitarnego dla stacji narciarskich, które następnie zostały pozytywnie zaopiniowane przez sanepid. Samo przygotowanie do sezonu pochłonęło 32 mln zł, a koszty uruchomienia ośrodków narciarskich w reżimie sanitarnym to kolejne 600 tys. zł.

– Przez całe ubiegłe lato zbieraliśmy informacje o doświadczeniach ze stacji narciarskich w całej Europie. Bazowaliśmy na tym, jak inni przygotowują się do zimy i sezonu narciarskiego w różnych częściach świata. Zaproponowaliśmy m.in. dobrowolnie ograniczenie liczby turystów – jeden klient na 100 mkw. powierzchni ośrodka – oraz inne środki ochronne – maseczki, dezynfekcję w każdym możliwym miejscu oraz 50 proc. przepustowości na krzesełkach czy w gondolach. Do tego większość stacji wprowadziła automaty do bezobsługowej i bezgotówkowej sprzedaży oraz zwrotu karnetów. Stworzyliśmy izolatki dla ewentualnych zarażonych oraz wydzielone tunele prowadzące do wyciągów, aby w kolejkach został zachowany dystans społeczny – wymienia Piotr Rzetelski.

O zachowaniu zasad reżimu sanitarnego systematycznie przypominały komunikaty z głośników oraz pracownicy stacji, którzy w razie uchybień zwracali uwagę narciarzom. Niektóre stacje narciarskie przed rozpoczęciem działalności zwracały się do Inspekcji Sanitarnej o wsparcie w działaniach, aby reżim sanitarny został odpowiednio zaplanowany i egzekwowany. Sanepid odwiedzał stacje i kontrolował zachowanie zasad.

Kontrole sanepidu w moim obiekcie odbywały się codziennie, ale nie traktowałem ich jako formy nacisku, ale wsparcia w zachowaniu reżimu. Z każdej kontroli powstał protokół i w żadnym z nich nie pojawiły się uwagi lub zastrzeżenia. Wszystko zostało opisane i sfotografowane, a więc posiadamy dokumentację potwierdzającą, że nasze działania były właściwe. Nigdy nie było nawet podejrzenia, że u nas mogło dojść do zarażenia koronawirusem – zapewnia wiceprezes PSNiT.

Właściciele stacji narciarskich postulują do rządu o przygotowanie instrumentu wsparcia finansowego skierowanego do branży – wnioskują o rekompensatę do 60 proc. przychodów wyliczonych ze średniej z poprzednich sezonów. Chcą również, aby wachlarz PKD kwalifikujących się do wsparcia nie był ograniczony jak w tarczy PFR 2.0. Na liście postulatów są także: ulgi lub zwolnienia z podatku od nieruchomości i podatku od budowli na rok 2021 w drodze ustawy, dofinansowanie do wynagrodzeń pracowników, umorzenia ZUS, postojowe do następnego sezonu narciarskiego oraz preferencyjne stawki kredytów pozwalające na pokrycie zobowiązań leasingowych i kredytowych gwarantowane przez Skarb Państwa.

Już wkrótce szczepienia na COVID-19 będą mogły odbywać się w aptekach. Farmaceuci gotowi na nowe obowiązki

– Duża część aptek i farmaceutów w Polsce jest przygotowana do procesu szczepień – podkreślają przedstawiciele Związku Zawodowego Pracowników Farmacji. Dzięki podpisanej właśnie przez prezydenta ustawie będzie to możliwe już w II kwartale. Kilka tysięcy farmaceutów rozpoczęło szkolenia w Centrum Medycznym Kształcenia Podyplomowego potrzebne do tego, żeby wykonywać szczepienia. Rozszerzenie listy zawodów, które mogą to robić, ma przyspieszyć proces wyszczepiania społeczeństwa. Dodatkowe szczepionki Pfizera, który dotarły do Polski pół roku przed terminem, będą więc mogły zostać szybko wykorzystane.

Bez pomocy farmaceutów oraz pozostałych grup nie jesteśmy w stanie tak szybko zaszczepić populacji, jak byśmy tego chcieli. Jednym z liderów w zakresie szczepień na świecie jest Wielka Brytania, gdzie farmaceuci się chwalą i szczycą, że tak naprawdę dzięki nim jest tak wysoka wyszczepialność, nie tylko na COVID-19, ale i na grypę – mówi agencji informacyjnej dr n. farm. Piotr Merks, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Farmacji, sekretarz generalny Europejskich Związków Zawodowych Pracowników Zatrudnionych w Aptekach. – Gospodarka jest w fatalnym stanie i jedyną szansą ratunku w tej całej sytuacji jest to, żeby jak najwięcej ośrodków mogło pacjentów szczepić.

1 kwietnia prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która daje prawo do kierowania pacjentów na szczepienia zdecydowanie szerszej grupie zawodów medycznych niż tylko lekarze, którzy do tej pory mogli to robić jako jedyni. W gronie tym mają się znaleźć m.in. farmaceuci, dentyści, pielęgniarki, położne czy ratownicy medyczni. Szczegółowa lista zawodów ma być opublikowana w rozporządzeniu ministra zdrowia. Farmaceuci po przejściu dwuetapowego szkolenia także będą mogli wykonywać szczepienia. Kilka tysięcy z nich przechodzi już szkolenia, które kończyć się będą egzaminem. Zmiany w Narodowym Programie Szczepień zakładają także, że szczepienia będą również odbywać się w aptekach.

– Apteki są przygotowane do prowadzenia szczepień. Bardzo duża część aptek w Polsce posiada już specjalnie przygotowane pokoje konsultacji, bo my o tym projekcie właściwie mówimy od kilku lat, a pandemia była tylko kropką nad i – podkreśla Piotr Merks. – Nasze trzy projekty badawcze już dawno wykazały, że farmaceuci, zwłaszcza ci, którzy zostali przeszkoleni, są gotowi do szczepień, a trening spowoduje, że przełamią swoje obiekcje.

Włączenie farmaceutów i aptek do NPS pozwoli zwiększyć przepustowość szczepień w obliczu zakupienia przez Polskę dodatkowej puli szczepionek Pfizera, która miała dotrzeć jesienią – to niemal milion dodatkowych dawek. Odpowiedzialny za NPS minister Michał Dworczyk zadeklarował, że na koniec marca wolnych było niemal 2,3 mln terminów.

Trzeba zebrać potrzebne materiały: igły, strzykawki, przeprowadzić odpowiedni trening, co już trwa. Obecnie 1,5 tys. farmaceutów jest po części teoretycznej szkolenia, oczekujemy na część praktyczną, w której uzyskamy certyfikaty do tego, żeby wesprzeć ośrodki, w których się szczepi na COVID-19 – mówi przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Farmacji. – Z uwagi na to, że szczepionki są dobrze poznane, jest to wiedza bardzo udoskonalona przez wiele lat, dochodząca do perfekcji, to nie jest coś bardzo skomplikowanego w podaniu. Ryzyko z nimi związane, np. wstrząsu anafilaktycznego czy działań niepożądanych, jest dosyć niskie.

W Polsce do 1 kwietnia podanych zostało ponad 6,2 mln dawek szczepienia, co nie jest równoznaczne z liczbą osób zaszczepionych (wysoką odporność dają dopiero dwie dawki). Tego dnia został również pobity rekord zakażeń i zgonów – w ciągu doby przybyło 35 251 nowych chorych oraz 621 zmarłych.

W Europie ze szczepieniami najlepiej radzi sobie Wielka Brytania, która rozpoczęła szczepienia wcześniej niż Unia Europejska i postawiła na podanie pierwszej dawki jak największej liczbie osób. Dzięki temu już około połowy liczącego ok. 67 mln ludzi kraju ma przeciwciała na COVID-19; częściowo w wyniku przejścia choroby, ale w większości w efekcie zaszczepienia. We Wspólnocie najlepiej radzi sobie obecnie Malta, a najsłabiej – Bułgaria.

– Nie można porównywać przychodni do aptek czy innych miejsc, gdzie takie szczepienia są realizowane. Tu nie chodzi o współzawodnictwo, tylko o zwiększenie dostępności dla pacjentów. Na świecie obecnie nawet personel pomocniczy w aptekach czy przychodniach już zaczął podawać szczepionki – informuje sekretarz generalny Europejskich Związków Zawodowych Pracowników Zatrudnionych w Aptekach. – Na przykładzie Irlandii i Wielkiej Brytanii widać, że duże znaczenie ma edukacja i zachęcenie pacjentów przez farmaceutę w aptece do tego, żeby się zaszczepili. Jak pacjent nie chce tego zrobić w aptece, zawsze może pójść do przychodni, ale tam pewnie dłużej poczeka. Natomiast aptekę każdy ma w promieniu 5 minut od miejsca zamieszkania.

Pandemia przyspieszyła przejście na płatności cyfrowe. Transakcje w czasie rzeczywistym wzrosły w 2020 roku o ponad 40 proc.

Pod koniec 2019 roku 40 krajów miało już rozwiązania do przetwarzania płatności w czasie rzeczywistym, a kilka kolejnych ogłosiło swoje plany uruchomienia takiej usługi przed 2023 rokiem. Pandemia koronawirusa przyspieszyła te działania. W 2020 roku przetworzono ponad 70,3 mld transakcji płatności w czasie rzeczywistym, co oznacza wzrost o 41 proc. względem 2019 roku – wynika z raportu ACI Worldwide i GlobalData. – Kraje z rozbudowaną infrastrukturą płatności cyfrowych radziły sobie lepiej z ograniczaniem negatywnych skutków ekonomicznych pandemii niż te, które jej nie mają – przekonuje Jeremy Wilmot z ACI Worldwide.

Jak wskazuje Deloitte, płatności w czasie rzeczywistym zyskiwały na znaczeniu w latach poprzedzających wybuch pandemii. Na koniec 2019 roku 40 krajów miało rozwiązania do przetwarzania płatności w czasie rzeczywistym, a kilka kolejnych ogłosiło swoje plany uruchomienia przed 2023 rokiem.

Podczas pandemii dostęp do natychmiastowych funduszy stał się nadrzędny dla konsumentów i przedsiębiorstw z punktu widzenia utrzymania płynności finansowej. Terminowość wypłat świadczeń, takich jak ubezpieczenie społeczne, zasiłki dla bezrobotnych, pomoc rządowa i inna pomoc finansowa, stała się głównym problemem. Wybuch koronawirusa skłonił również konsumentów i przedsiębiorstwa do ograniczenia gotówki i zwiększenia wykorzystania płatności zbliżeniowych.

– Pandemia zwróciła szczególną uwagę na znaczenie płatności cyfrowych i infrastruktury płatniczej. Innowacje, które normalnie pojawiłyby się w trakcie całej dekady, zostały wdrożone w ciągu jednego roku. Zmieniły się także potrzeby konsumenta, które już nie wrócą do stanu sprzed pandemii, nawet po wyjściu z kryzysu – przekonuje Jeremy Wilmot, dyrektor ds. produktu w ACI Worldwide.

Z najnowszego raportu ACI Worldwide i GlobalData wynika, że w 2020 roku przetworzono ponad 70,3 mld transakcji płatności w czasie rzeczywistym, co oznacza wzrost o 41 proc. r/r. Z 25,5 mld transakcji płatności w czasie rzeczywistym niekwestionowanym liderem są Indie. Podium uzupełniają Chiny (15,7 mld transakcji) i Korea Południowa (6 mld). W czołówce znajdują się też Tajlandia (5,2 mld), Wielka Brytania (2,8 mld), Nigeria (1,9 mld) i Japonia (1,7 mld). Szybko rośnie liczba transakcji w czasie rzeczywistym w Brazylii (1,3 mld i wzrost o 58 proc. r/r)

Do krajów najszybciej rozwijających się w zakresie płatności w czasie rzeczywistym zalicza się Chorwację z oczekiwaną roczną stopą wzrostu na poziomie 374,4 proc. w latach 2020–2025, Kolumbię (112,7 proc.), Malezję (83,9 proc.), Peru (74,4 proc.) i Finlandię (71,4 proc.)

Regionem o najwyższym wzroście (CAGR 2020–2025) będzie Ameryka Północna (36,5 proc.), ponieważ zarówno Kanada, jak i Stany Zjednoczone modernizują systemy czasu rzeczywistego (RTR i FedNow).

– Kraje posiadające już rozbudowaną infrastrukturę płatności cyfrowych radziły sobie lepiej z ograniczaniem negatywnych skutków ekonomicznych pandemii niż te, które jej nie mają. Płatności w czasie rzeczywistym umożliwiły rządom i instytucjom finansowym przyspieszenie bardzo potrzebnych i oczekiwanych dopłat oraz wypłat środków z tytułu tarcz pomocowych dla obywateli. Umożliwiły również zachowanie płynności finansowej firmom, które musiały dostosować się do zakłóconych łańcuchów dostaw – wskazuje Jeremy Wilmot.

Ponieważ miliony ludzi na całym świecie zmieniły sposób, w jaki pracują, robią zakupy i płacą, adaptacja portfela mobilnego wzrosła do historycznego poziomu 46 proc. w 2020 roku. Dla porównania w 2019 roku było to 40,6 proc. i 18,9 proc. w 2018 roku.

– Płatności w czasie rzeczywistym globalnie wciąż znajdują się w początkowej fazie rozwoju. W wielu krajach koncentrują się głównie na oczywistym przypadku użycia płatności P2P – wskazuje Samuel Murrant, główny analityk ds. płatności w GlobalData. – Pandemia dała możliwość przyspieszenia ścieżki wzrostu dla tych instrumentów.

Udział w czasie rzeczywistym globalnych transakcji elektronicznych w 2020 roku wyniósł 9,8 proc., przy 7,6 proc. w 2019 roku. Przewiduje się, że do 2025 roku wzrośnie do 17,4 proc.

Znacząco wzrosła również wartość transakcji w czasie rzeczywistym – z 69 bln dol. do 92 bln dol. w ciągu roku (wzrost o 32,8 proc. od 2019 roku). Do 2025 roku średnioroczny wzrost wyniesie 12 proc.

– Gdy konsumenci przyzwyczają się do szybkości rozliczania płatności P2P w czasie rzeczywistym, w naturalny sposób przejdą do korzystania z nich w handlu elektronicznym, porzucając stosunkowo wolniejszy i mniej wygodny proces korzystania z kart płatniczych. Stąd już tylko krok do przejścia do szybkich płatności w sklepach – wskazuje Samuel Murrant.

Stanowisko PRCH ws. ustawowej regulacji czynszów w centrach handlowych

Jesteśmy zaskoczeni i oburzeni ogłoszonymi dzisiaj przez rząd, niekonsultowanymi uprzednio z branżą, kolejnymi planami wsparcia najemców kosztem wynajmujących. Ogłoszone zmiany dotyczące ustawowego regulowania sposobu kształtowania umów najmu między dwoma niezależnymi podmiotami są zaskakującym rozwiązaniem niezgodnym z prawem. Pogłębiają nierówność stron i antagonizują uczestników rynku. Ustawodawca proponuje kolejne już, po abolicji czynszowej – art. 15ze ustawy covidowej – nieadekwatne i niedopasowane do indywidualnych sytuacji uczestników wolnego rynku – ustawowe rozwiązanie.

Przypominamy, że wynajmujący powierzchnie handlowe zostali w ciągu ostatniego roku pozbawieni około połowy swoich rocznych przychodów – 5,5 mld zł – którymi sfinansowali pomoc najemcom, ponosząc koszty abolicji czynszowej i koszty dobrowolnych, czasowych upustów w czynszach. Obecnie , również ze względu na realizowane w stosunku do podmiotów zewnętrznych swoje zobowiązania finansowe, nie mają już środków na finansowanie pomocy najemcom. Nieruchomości handlowe są finansowane w 70-80 proc. z kredytów bankowych, a umowy najmu są zabezpieczeniem spłacanych kredytów. Obniżenie łącznej wartości umów najmu, nawet o 10- 20 proc. powoduje niewypłacalność wynajmującego. W propozycji rządu pojawiają się obniżki rzędu 80 proc. podczas lockdownu oraz 50 proc. przez kolejne trzy miesiące po nim, przy całkowitym braku rekompensaty, czy wskazania możliwych źródeł wsparcia wynajmujących, czy to ze strony tarcz rządowych, czy PFR.

Rząd po raz kolejny przerzuca koszty wprowadzanych lockdownów na właścicieli i zarządców centrów handlowych, jednocześnie nie proponując im żadnej pomocy. Wynajmujący  zostali wyłączeni z jakiejkolwiek pomocy państwa. Natomiast najemcy otrzymali tę pomoc na trzech poziomach – w postaci abolicji czynszowej (art. 15ze), upustów sfinansowanych przez wynajmujących oraz od rządu w ramach tarcz pomocowych.

Wprowadzenie z jednej strony znaczących obniżek czynszów, a z drugiej możliwości decydowania przez wynajmującego o wysokości opłaty w zależności od sytuacji najemcy, nie rozwiązuje problemu, gdyż najemcy będą wybierać niezależnie od swojej sytuacji finansowej, najkorzystniejsze dla siebie rozwiązanie. Wyniki, które osiągają w centrach handlowych są często zaburzone przez wykorzystanie infrastruktury obiektów handlowych, nie tylko do handlu offline, ale również  do obsługi handlu internetowego, w postaci na przykład zwrotów towaru, które obniżają całkowity wynik obrotowy sklepu.

Żądamy od rządu wycofania się z przedstawionej propozycji lub uruchomienia adekwatnej, do narzuconych przez ustawodawcę obciążeń, pomocy skierowanej do wynajmujących, która pozwoli udzielić najemcom ogłoszonych rabatów. Stoimy również na stanowisku, że najkorzystniejszym rozwiązaniem jest uruchomienie dopłat do kosztów stałych obejmujących czynsze dla najemców, tak jak ma to miejsce w demokratycznych państwach. Zwracamy się również do sektora bankowego, który jest najważniejszym elementem funkcjonowania branży centrów handlowych, o wsparcie naszych postulatów oraz wdrożenie programu pomocy dla właścicieli centrów handlowych uwzględniającego stałe zwolnienie z części kosztów obsługi długu bankowego.

Brak symetrycznego i adekwatnego wsparcia branży centrów handlowych oraz wdrożenie rozwiązań ogłoszonych podczas konferencji prasowej KPRM będzie skutkować negatywnymi konsekwencjami dla sektora bankowego, finansującego branżę centrów handlowych oraz procesami sądowymi wobec skarbu państwa.

ATAL zakontraktował 848 lokali w Q1 2021 roku

ATAL, ogólnopolski deweloper, w pierwszym kwartale 2021 roku zakontraktował 848 mieszkań, czyli o 14,28 proc. więcej niż przed rokiem. W analogicznym okresie roku poprzedniego sprzedaż plasowała się na poziomie 742 lokali. W marcu podpisano 400 umów deweloperskich – to rekordowy miesięczny wynik w historii spółki. Spółka zakłada, że kontraktacja w 2021 roku wyniesie co najmniej 3 200 lokali.

W poszczególnych miesiącach I kwartału 2021 roku spółka zakontraktowała następującą liczbę aktywnych umów deweloperskich i przedwstępnych: styczeń – 212, luty – 236 oraz marzec – 400.

 Na koniec zeszłego roku w ofercie mieliśmy ponad 4 tys. lokali. W pierwszym kwartale zakontraktowaliśmy 848 lokali mieszkalnych, usługowych i inwestycyjnych. Ponadto w marcu sprzedając 400 lokali osiągnęliśmy historycznie najwyższy wynik sprzedaży. W kolejnych miesiącach przewidujemy utrzymanie się tendencji sprzedażowych odnotowanych w pierwszym kwartale roku. Czynnikiem wspierającym ten stan rzeczy jest naturalnie wysoki popyt, ale także atrakcyjność naszych nieruchomości na rynku inwestycyjnym – mówi Zbigniew Juroszek, prezes zarządu  ATAL S.A.  

ATAL w 2020 roku przekazał klientom 3 002 lokale mieszkaniowe i usługowe. To rekordowy wynik w historii spółki i jednocześnie wzrost o 70 proc. w stosunku do poziomu wydań wypracowanego w 2019 roku (1 769). Najwięcej lokali zostało wydanych w Warszawie (685), Łodzi (598), Krakowie (479) oraz we Wrocławiu (438).

W 2020 roku ATAL zakontraktował 2 896 lokali. To wynik zgodny z założeniami dewelopera, które uwzględniły korektę związaną z nadzwyczajną pandemiczną sytuacją. W samym tylko czwartym kwartale minionego roku nabywców znalazły 824 lokale.

W 2020 roku ATAL pozyskał 9 nowych gruntów inwestycyjnych w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Trójmieście oraz w Katowicach. Łączny koszt zakup nowych działek to ok. 51 mln zł, w przeliczeniu na 1 mkw. PUM to niespełna 600 złotych, co potwierdza realizację racjonalnej polityki zakupu działek pod inwestycje. Tereny pozwolą na realizację 86 tys. mkw. PUM. Obecny bank ziemi w posiadaniu spółki w pełni zabezpiecza plany inwestycyjne spółki na najbliższe lata.