Aż 40 proc. Polaków zamierza sięgnąć po oszczędności, by sfinansować świąteczne i wiosenne wydatki

Tegoroczne zakupy wielkanocne będą oszczędne – deklarują Polacy. Mimo to aż 40 proc. z nas zamierza sięgnąć po oszczędności, by sfinansować świąteczne i wiosenne wydatki. Co piąty Polak chciałby odroczyć płatność za wielkanocne wydatki na po świętach,  gdyby było to możliwe bez dodatkowych kosztów – wynika z badania IBRIS przeprowadzonego na zlecenie Twisto. Z płatności odroczonych najchętniej korzystają osoby lepiej zarabiające.

Tegoroczne święta wielkanocne ponownie będą przebiegać pod znakiem pandemii. Dla wielu osób jest to sygnał, by oszczędzać i ograniczać wydatki. Ponad połowa respondentów biorących udział w badaniu przeprowadzonym przez IBRIS na zlecenie Twisto, planuje przeznaczyć na organizację Wielkanocy podobną kwotę jak w ubiegłym roku (52 proc.), a 21 proc. zamierza wydać mniej. Jedynie 8 proc. ankietowanych chce wydać na tegoroczne  święta wielkanocne więcej niż w ubiegłym roku. Żadnych dodatkowych wydatków na święta nie planuje 11 proc. Polaków.

Z badania wynika, że blisko 23 proc. ankietowanych planuje na wiosnę remonty i porządki w ogrodach. W tej grupie dominują przede wszystkim trzydziestolatkowie (40 proc. wskazań). 7 proc. badanych planuje remont lub naprawę auta po zimie. Jednak aż 58 proc. respondentów nie chce ponosić wiosną dodatkowych wydatków.

Święta teraz, wydatki później

Polacy deklarują, że wiosenne wydatki sfinansują w dużej mierze z oszczędności (40 proc.) lub z bieżącej pensji (46 proc.). Po zewnętrzne źródło finansowania, np. pożyczkę lub kartę kredytową, sięgnie jedynie 11 proc. Polaków. Jednocześnie aż 20 proc. Polaków deklaruje, że chętnie odroczyłoby wydatki związane ze świętami na później, gdyby nie wiązało się to z dodatkowym kosztem.

  • Płatności odroczone większości osób kojarzą się przede wszystkim z wydatkami na odzież. Wynika to z faktu, że tę formę płatności najczęściej oferują sklepy odzieżowe, które starają się przenieść doświadczenie ze sklepu tradycyjnego do internetowego. Płatności odroczone dają kupującemu możliwość przymierzenia odzieży przed opłaceniem zamówienia. Obserwujemy jednak rosnące zainteresowanie płatnościami odroczonymi wśród e-sklepów spożywczych i branży food delivery. Na wdrożenie Twisto zdecydowała się jedna z największych sieci supermarketów w Polsce POLOmarket, cieszymy się, że udało się to zrobić przed Świętami. To dobry sposób, aby zaoszczędzić. Dodatkowo oferujemy cashback na wydatki spożywcze, który sięga aż 5 proc. To dobry sposób, by ograniczyć koszty przygotowania Świąt Wielkiej Nocy Już wkrótce Twisto pojawi się u innych popularnych merchantów z tej branży – mówi Adam Miziołek, country manager Twisto w Polsce.

Odraczają zamożniejsi

Polacy coraz więcej kupują online i coraz lepiej orientują się w nowoczesnych formach finansowania zakupów. Jak wynika z badania zleconego przez Twisto aż 60 proc. ankietowanych słyszało o płatnościach odroczonych. Ta forma płatności jest dobrze znana przede wszystkim w grupie trzydziesto i czterdziestolatków, zwłaszcza lepiej zarabiających. W przedziale wiekowym 30-39 lat o płatnościach odroczonych słyszało 65 proc. badanych, z kolei w przedziale 40-49 lat – aż 74 proc. respondentów. W przedziale zarobków od 3000 do 3999 zł netto miesięcznie, znajomość płatności odroczonych wskazało 76 proc. badanych, przy zarobkach od 4000 do 4999 zł – 68 proc., a przy zarobkach powyżej 5 tys. zł – aż 78 proc. respondentów.

Kto chciałby skorzystać z płatności odroczonych? Wykorzystaniem tego rozwiązania do sfinansowania świątecznych wydatków zainteresowanych jest 26 proc. osób w wieku 30-39 lat, 24 proc. w wieku 40-49 lat. Najczęściej skłonność do skorzystania z płatności odroczonych wykazywały osoby o wyższych dochodach. Z tego rozwiązania byłoby skłonne skorzystać 27 proc. zarabiających powyżej 5 tys. zł. 14 proc. osób o dochodach powyżej 5 tys. zł deklaruje, że zdarzyło im się już odroczyć płatność.

  • Na podstawie badań możemy powiedzieć, że typowy profil klienta, który wybiera płatności odroczone jako metodę zapłaty to osoby powyżej 30 roku życia, które zamieszkują duże miasta oraz zarabiają powyżej średniej krajowej. Podobnie wygląda profil klienta Twisto. Nie powinno to dziwić – są to osoby z grupy early adopters, które chętnie poznają nowe rozwiązania, ale też świadomie zarządzają swoimi finansami. Cieszy nas jednak upowszechnienie rozwiązania Buy Now Pay Later także wśród innych grup demograficznych – mówi Adam Miziołek, country manager Twisto w Polsce.

Badanie zrealizowane przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na zlecenie Twisto Polska, metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na reprezentatywnej próbie N=1100 osób w dniach 19-20.03.2021 r.

Trendy w usługach FM

  • Zdaniem ekspertów CBRE GWS jednym z trendów branży FM spowodowanym pandemią będzie konsolidacja rynku.
  • W obliczu negatywnych skutków pandemii małe i średnie podmioty mogą szukać stabilnych partnerów o różnorodnych portfelach klientów.
  • Pierwszy kwartał 2021 roku potwierdza zeszłoroczne trendy w FM: digitalizację obsługi kontraktów, działanie w modelu on demand, spadek rotacji wśród pracowników i wzrost znaczenia kompleksowości usług.

Pandemia koronawirusa może zdynamizować procesy konsolidacyjne na polskim rynku FM. Aby się rozwijać, a w skrajnych przypadkach przetrwać, małe i średnie podmioty z branży potrzebują finansowej i operacyjnej stabilności. Przeważnie nie osiągną jej samodzielnie. Dla wielu z nich jedynym rozwiązaniem jest znalezienie większego partnera.

Myślę, że kryzysowy 2020 rok z całą mocą ujawnił, a I kwartał tego roku potwierdził, jak ważne w branży FM są: stabilność finansowa, „silny” cashflow i zdywersyfikowany portfel klientów. Wąska specjalizacja w dotkniętych kryzysem segmentach rynku nieruchomości, a także brak korporacyjnego zaplecza okazały się dla wielu mniejszych podmiotów zabójcze. Inne jakoś sobie w pandemicznej sytuacji radzą, choć konieczność przetrwania kolejnych trudnych miesięcy to dla nich ekstremalne zadanie. Dlatego uważam, że naturalną konsekwencją kryzysu w niektórych sektorach branży nieruchomości jest konsolidacja rynku FM. W CBRE GWS jesteśmy jak najbardziej gotowi na ten trend– mówi Rafał Baranowski, Country Manager w CBRE Global WorkPlace Solutions.

Ekspert podkreśla, że firma nie odczuła negatywnych skutków pandemii, choć rok temu w marcu korekta zakładanego przychodu wydawała się konieczna.

Przynależność do międzynarodowego koncernu sprawia, że nie musimy bać się o płynność finansową. Nawet jeśli klienci mieliby trudności finansowe, nie wstrzymalibyśmy prac. Poza tym lepszą sytuację mają firmy, które bazują na międzynarodowych kontraktach, tak jak jest to u nas – 80% umów realizujemy dla globalnych koncernów, stabilnych w kryzysie. Dodatkowym atutem jest też różnorodność branż. Jesteśmy obecni w sektorach: biurowym, produkcyjnym, magazynowym czy bankowym – dodaje Rafał Baranowski.

Na podstawie dotychczasowych doświadczeń z okresu pandemii CBRE GWS prognozuje, że poza konsolidacją na rynku FM panować będą 3 główne trendy.

Rozwój technologii wspierającej zdalną obsługę kontraktów

Branża FM digitalizuje się od lat, ale w pandemii stosowanie technologii nabrało dodatkowego znaczenia. Z jednej strony ważny stał się dostęp do innowacji, takich jak kamery termowizyjne do badania temperatury na wejściu do budynku. Z drugiej kluczowe stały się systemy wspomagające realizację kontraktów w zakresie: kontaktu z klientem, dokumentacji i analityki, która pozwala na bieżąco monitorować funkcjonowanie obiektu.

To bardzo ważne, bo klienci ze względów bezpieczeństwa coraz częściej rezygnują ze stałej obecności naszego zespołu w obiekcie. W zamian oczekują zdalnej kontroli budynku i błyskawicznej reakcji w modelu on demand, czyli na żądanie, gdy konieczna jest interwencja. Taki tryb działania dla pewnej grupy klientów nabierze znaczenia w tym roku. Część firm świadomych tego trendu może, z powodu niechęci do inwestycji w niepewnym obecnie czasie, odłożyć digitalizację na czas „po pandemii”. Od tego kierunku nie ma jednak odwrotu – zauważa Rafał Baranowski.

Mniejsza rotacja pracowników

Przed rozpoczęciem pandemii rotacja w branży FM na stanowisku techników była bardzo duża. W 2020 roku pracownicy stali się mniej skłonni do zmiany miejsca zatrudnienia, co stanowi problem dla mniejszych firm. Technicy oczekują od pracodawcy stabilnego zatrudnienia i ciągłości działania biznesu pomimo trwającej pandemii. Ważne jest dla nich również podejście do kwestii bezpieczeństwa, m.in. minimalizacja ryzyka zakażenia się Covid-19 poprzez właściwe zabezpieczenie środków ochrony osobistej.

Wzrost znaczenia usług związanych z czystością i dezynfekcją

W zeszłym roku znaczenia nabrały też zintegrowane usługi FM. Przed pandemią część podmiotów skupiała się na świadczeniu wyłącznie usług technicznych, rezygnując z takich elementów oferty jak ochrona, recepcja czy sprzątanie. Zdaniem CBRE GWS zwłaszcza usługi czystościowe nabrały w pandemii kolosalnego znaczenia i z pozycji dodatku do obsługi technicznej stały się integralnym elementem każdej oferty. Oznacza to, że firmy muszą stawiać na kompleksowy zakres swoich usług, zwłaszcza że nie cena jest dla klientów istotna, a standard m.in. w zakresie jonizacji czy dezynfekcji.

Niepewność dotycząca czasu trwania i intensywności pandemii sprawia, że prognozowanie sytuacji w dalszej części 2021 roku obarczone jest sporym ryzykiem błędu. Jednak nasze obserwacje pozwalają o powyższych trendach mówić z przekonaniem. Wiele innych, ważnych kwestii pozostaje oczywiście otwartych. To m.in. termin i zakres powrotu pracowników do biur. Największe firmy są zgodne, że nie należy spodziewać się tego wcześniej, niż w II połowie bieżącego roku. Część już teraz wie, że w pełnym wymiarze pracy to nie będzie możliwe przed 2022 rokiem. Póki co trudno wypowiadać się na ten temat precyzyjniepodsumowuje Rafał Baranowski z CBRE Global WorkPlace Solutions.

Źródło: CBRE GWS

Koniec 2020 r. na polskich drogach był tragiczny

Główny Urząd Statystyczny opublikował niedawno dokładne dane na temat bezpieczeństwa drogowego w 2020 r. Jak pandemia wpłynęła na sytuację na drogach w Polsce?

Dotychczas dysponowaliśmy jedynie ogólnymi informacjami na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego w 2020 roku. Niedawno Główny Urząd Statystyczny opublikował jednak bardziej szczegółowe dane, które uwzględniają zmiany w poszczególnych kwartałach.

Eksperci porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl przyjrzeli się tym statystykom, sprawdzając między innymi, czy wiosenny lockdown faktycznie skutkował wzrostem bezpieczeństwa na drogach.

Wypadki drogowe częste w III kw. 2020 roku

Ogólne dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w minionym roku liczba wypadków drogowych, czyli stłuczek skutkujących szkodami osobowymi wyniosła 23 540. Oznacza to spadek o 22% względem wyniku z 2019 r.

Udział poszczególnych kwartałów w łącznej liczbie wypadków przedstawiał się natomiast następująco:

  • I kw. 2020 r.: 22%
  • II kw. 2020 r.: 22%
  • III kw. 2020 r.: 33%
  • IV kw. 2020 r.: 23%

W świetle powyższych informacji trzeci kwartał minionego roku okazuje się szczególnie niebezpiecznym na krajowych drogach.

„Miało to prawdopodobnie związek m.in. z tłumnymi wyjazdami na urlopy w obrębie Polski” – przypuszcza Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Czy kolizje drogowe były częste w 2020 r.?

Jeżeli zaś chodzi o kolizje drogowe, to ich liczba w minionym roku spadła o 16% (do 382 046). Roczny spadek mógłby być większy, gdyby nie pogorszenie sytuacji na drogach w III kw. 2020 r.

„Ta negatywna zmiana jest bardzo dobrze widoczna w poniższym zestawieniu” – dodaje Paweł Kuczyński, prezes porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

bezpieczenstwo drogowe

Najbardziej tragiczna była jednak końcówka 2020 r.

Zestawienie przygotowane przez ekspertów Ubea.pl uwzględnia także liczbę osób zabitych i rannych na drogach (odpowiednio: 2491 oraz 26 463 w całym 2020 r.).

Pod względem takich statystyk dotyczących ofiar wypadków również mieliśmy do czynienia z rocznym spadkiem (zabici – 14%, ranni – 25%). Jeżeli natomiast chodzi o wyniki z poszczególnych kwartałów, to wyglądały one następująco:

  • I kw. 2020 r.: 23% liczby zabitych / 22% liczby rannych
  • II kw. 2020 r.: 21% / 22%
  • III kw. 2020 r.: 27% / 33%
  • IV kw. 2020 r.: 29% / 23%

Powyższe statystyki wskazują, że III kw. 2020 r. był, zgodnie z przypuszczeniami, najbardziej tragiczny pod względem liczby osób rannych na drogach. Okazuje się jednak, że roczny rekord dotyczący ofiar śmiertelnych wypadków odnotowano od października do grudnia 2020 r.

„Wzrost śmiertelności wypadków aż o jedną czwartą w IV kw. 2020 r. (względem rocznej średniej na 100 wypadków) mógł się wiązać np. z niesprzyjającą aurą” – podsumowuje Andrzej Prajsnar, ekspert porównywarki ubezpieczeniowej Ubea.pl.

Ceny OC wciąż spadają, kto płacił najwięcej? – raport za I kw. 2021

W pierwszym kwartale 2021 roku średnia cena OC wyniosła 617 zł i była niższa o 3,7% niż we wcześniejszym kwartale. Porównując jednak ten wynik, do analogicznego okresu 2020 roku spadek wyniósł 10,2%. Tak dużego spadku cen nie obserwowano od 2017 roku.

Ostatni raz cena OC była na tak niskim poziomie w 2016 roku. W raporcie RanKING – rynek i ceny ubezpieczeń komunikacyjnych eksperci porównywarki rankomat.pl przeanalizowali, jak kształtowały się średnie składki obowiązkowych polis w minionym kwartale i sprawdzają, w których regionach Polski kierowcy mogli liczyć na najkorzystniejsze oferty ubezpieczycieli.

Jaka była średnia cena OC w I kwartale 2021 roku?

Średnia cena OC w pierwszym kwartale 2021 roku była niższa o 24 zł w stosunku do ostatniego kwartału 2020 roku. Jednak biorąc pod uwagę średnią cenę polisy w I kwartale zeszłego roku, obniżka wyniosła aż 70 zł.Średnia cena ubezpieczenia OC

W 2020 roku ceny OC utrzymywały się na względnie stałym poziomie, a roczny spadek wysokości składki nie przekroczył 6%. Po I kwartale 2021 r. odnotowaliśmy kolejną nieznaczną obniżkę. Średnia składka OC wyniosła 617 złotych i była niższa niż w ostatnim kwartale ubiegłego roku o 3,7%. To także najniższa odnotowana średnia cena polisy od 2016 roku, co z pewnością jest dobrą informacja dla kierowców, którzy w ostatnim czasie odczuli negatywny wpływ koronawirusa na finanse swoich gospodarstw domowych – mówi Tomasz Masajło, prezes zarządu rankomat.pl.Zmiany średnich cen OC

Najdrożej na Pomorzu i Dolnym Śląsku

Najwięcej za ubezpieczenie OC płacili kierowcy z województw: pomorskiego (706 zł), dolnośląskiego (670 zł) i mazowieckiego (668 zł). Na najniższe składki mogli natomiast liczyć kierowcy z województw: opolskiego (513 zł), podkarpackiego (521 zł) i świętokrzyskiego (541 zł).

Ceny ubezpieczenia OC były niższe niż przed rokiem we wszystkich województwach. Obniżki w poszczególnych regionach wyniosły od -8% (woj. podkarpackie, lubuskie i świętokrzyskie) do -12,1% (woj. dolnośląskie). Największe odchylenie od średniej krajowej ceny OC w I kwartale 2021 r. odnotowano dla województw, których mieszkańcy otrzymywali najtańsze propozycje obowiązkowego ubezpieczenia: opolskiego (-16,9%) i podkarpackiego (-15,6%).

Najwięcej za OC płacili natomiast kierowcy z woj. pomorskiego. Odchylenie od przeciętnej składki OC w całym kraju wyniosło w ich przypadku +14,4.Gdzie płaciliśmy najwięcej za OC

Kto płacił najwięcej?

Najdroższym miastem wojewódzkim był Wrocław. Tutaj za polisę kierowcy płacili średnio 841 zł. Na drugim biegunie znalazło się Opole, gdzie płacono 552 zł. W dalszym ciągu za OC najwięcej płacą najmłodsi kierowcy – 19-latkowie płacili średnio 2174 zł. Największe obniżki otrzymują zaś 63-latkowie (492 zł). Najtańsze w ubezpieczeniu były samochody marki Toyota (555 zł), najdroższe BMW (759 zł). Panny i kawalerowie płacili 885 zł, natomiast małżeństwa 541 zł.Najwyższe i najniższe ceny OC w 2021 r.

Analiza powstała w ramach raportu RanKING – rynek i ceny ubezpieczeń komunikacyjnych. Jego pełna treść jest dostępna pod adresem:

https://rankomat.pl/files/raport-ranking-i-kwarta-2021.pdf

Raport jest podsumowaniem trendów kształtujących średnie składki obowiązkowych polis w minionym roku. RanKING opiera się na największej bazie kalkulacji cen OC w Polsce. Dzięki temu może analizować zmiany z największą dokładnością ze wszystkich porównywarek ubezpieczeń. To jedyna tego typu publikacja w Polsce.

Polskie fundacje rodzinne od 2022 r. – na jakich zasadach?

Trwają konsultacje dotyczące ustawy o fundacjach rodzinnych, która ma wejść w życie od stycznia 2022 r. Największym mankamentem projektu są rozwiązania dotyczące zachowku, mogą doprowadzić do tego, że firma nie przetrwa okresu przeprowadzania sukcesji.

Rozwiązanie, jakim jest fundacja rodzinna, nie było dotąd dostępne na mocy polskiego prawa. Największym plusem proponowanej ustawy jest to, że się pojawiła, pomimo, że jej niektóre zapisy powodują zbędne ryzyko, w różnych obszarach.

– Jak dotąd sukcesję w polskich firmach rodzinnych trzeba było planować z wykorzystaniem prawa spadkowego, prawa cywilnego bądź Kodeksu spółek handlowych, alternatywą było korzystanie z prawnych rozwiązań zagranicznych – mówi w rozmowie z MarketNews24 Katarzyna Karpiuk, radca prawny, ekspertka ds. sukcesji, Kancelaria Ożóg Tomczykowski.

Wprowadzenie fundacji rodzinnej zapewnia możliwość funkcjonowania przedsiębiorstwa przez kolejne pokolenia, bez ryzyka podziału w związku z postępowaniami spadkowymi. Wyeliminuje ryzyko sprzedaży firmy zewnętrznym inwestorom, także zagranicznym.

Pozytywem jest też, że krąg potencjalnych beneficjentów fundacji nie został zawężony do grona najbliższej rodziny. Beneficjentem może zostać osoba fizyczna, niezależnie od stopnia pokrewieństwa z fundatorem bądź też organizacja pożytku publicznego.

– Beneficjentem może być też partnerka czy partner pozostający w związku nieformalnym – wyjaśnia K.Karpiuk. – Co więcej, może to być przyjaciel rodziny lub zaufany pracownik.

Gdy przedsiębiorstwo prowadzone jest np. przez rodzeństwo, także z udziałem dodatkowych pracowników, możliwe byłoby ustanowienie fundacji przez kilku fundatorów.

Według założeń ustawy fundację rodzinną można ustanowić także poprzez testament, wówczas fundacja zakładana jest przez jednego fundatora.

– Z dziedziczeniem wiąże się jednak największe ryzyko i rozczarowanie dotyczące aktualnego projektu – dodaje K.Karpiuk z Kancelarii Ożóg Tomczykowski. – Związane jest z uprawnieniami do zachowku, ponieważ spadkobierca fundatora będzie miał prawo ubiegać się o roszczenie zachowkowe odnoszące się do fundacji.

Wprawdzie zostanie to ograniczone, bo każda wypłacona kwota będzie pomniejszała następne świadczenia takiego beneficjenta, to jednak w sytuacji, gdy głównym składnikiem dziedziczenia jest przedsiębiorstwo, niejednokrotnie o bardzo dużej wartości, ciężko będzie – bez ryzyka uszczerbku finansowego dla fundacji – wypłacić roszczenie zachowkowe.

Jednak fundacja będzie mogła żądać obniżenia zachowku bądź odroczenia jego płatności lub rozłożenia na raty (na okres 5 lat, z możliwością jego wydłużenia przez sąd). Taka konstrukcja prawna jest już znana w przypadku dziedziczenia gospodarstw rolnych.

Rozczarowaniem dla firm rodzinnych jest także sposób potraktowania darowizny (także wniesienia majątku) dla fundacji. Są one w propozycji ustawy traktowane w taki sam sposób jak wszystkie darowizny na rzecz przyszłych spadkobierców i mających prawo do zachowku. To oznacza, że cały majątek zostanie przy dziedziczeniu uwzględniony w masie spadkowej. Nie ma więc ustalonego okresu czasowego i niezależnie od tego, jaki okres upłynie od czasu utworzenia fundacji do śmierci fundatora majątek wniesiony do fundacji każdorazowo w całości zostanie zaliczony do masy spadkowej. Na etapie prac nad ustawą firmy rodzinne postulowały, aby wzorem rozwiązań zagranicznych okres ten został ograniczony do 2-3 lat. Takie rozwiązanie zachęcałoby polskich przedsiębiorców do zaplanowania sukcesji z rozsądnym wyprzedzeniem.

Jak będą wyglądały tegoroczne wakacje? Plany wyjazdowe Polaków na 2021 rok

Sezon letni zbliża się wielkimi krokami. Coraz częściej myślimy o wakacjach i planujemy urlopy. Gdzie w 2021 roku wyjadą Polacy? Na jak długo? By dowiedzieć się więcej na temat planów wyjazdowych Polaków w 2021 roku, Nocowanie.pl zleciło badania wśród użytkowników portalu Wirtualna Polska. Co z nich wynika? Jakie informacje udało się uzyskać? Wiemy już gdzie polscy turyści planują spędzić letni urlop oraz jak długo będzie on trwał.

Jak będą wyglądały tegoroczne wakacje? Jakie plany wyjazdowe mają Polacy?

Turyści zazwyczaj już na początku roku planują swój urlop. Obecna sytuacja sprawia, że wszystko przesuwa się w czasie. Niektórzy zwlekają z dokonywaniem rezerwacji, jednak ci turyści, którzy są zdecydowani na konkretną miejscowość i termin, czasem nawet na konkretny obiekt noclegowy – ślą zapytania i rezerwują.

Z przeprowadzonych na zlecenie Nocowanie.pl badań, jasno wynika, że blisko 50% Polaków ma plany wyjazdowe na 2021 rok. Dokładnie 57% badanych planuje wypoczynek w Polsce. Z badań dowiadujemy się też, że wyjazdy indywidualne cieszą się większym powodzeniem (70%) niż te zorganizowane (20%).

Jak długie wyjazdy w 2021 roku planują Polacy?

Według zebranych przez nas informacji aż 42% Polaków planuje wyjechać na 7-10 dni. Na dłuższej niż 10 dni wyjedzie 32%, natomiast tylko 11% planuje wypoczynek dłuższy niż 2 tygodnie. – mówi Kamila Miciuła z portalu Nocowanie.pl.

Lato 2021. Jakie obiekty noclegowe cieszą się największą popularnością?

Zapytań i rezerwacji na wakacje 2021 wciąż przybywa. Turyści są nadal ostrożni, jednak zdają sobie sprawę z tego, że z tygodnia na tydzień obiektów noclegowych wolnych w szczycie sezonu letniego będzie coraz mniej. Dlatego mimo tej niepewności ciągle pojawiają się nowe zapytania o dostępność i rezerwacje.

– Z naszych danych jasno wynika, że najchętniej rezerwowane są domki, apartamenty oraz kwatery i pokoje.- dodaje przedstawicielka Nocowanie.pl.

Wakacje 2021. Jakie kierunki są najbardziej popularne wśród polskich turystów?

Polscy turyści już teraz zaczynają planować letni wypoczynek. Codziennie pojawiają się nowe zapytania i rezerwacje. Gdzie Polacy spędzą wakacje? Zdecydowana większość w Polsce! W obecnej sytuacji związanej z trwającą epidemią, podróże zagraniczne stały się jeszcze bardziej niepewne niż te krajowe. Spore znaczenie ma też na pewno bezpieczeństwo – bezpieczniej czujemy się jednak w Polsce.

Wśród najchętniej wybieranych miejscowości na lato znalazły się m.in. Łeba, Sarbinowo, Władysławowo, Pobierowo, Ustronie Morskie, Rewal, Ustka czy Jastarnia. Dominuje tradycyjnie morze. Jednak nie brakuje też zapytań o polskie góry: Zakopane, Polańczyk czy Karpacz – te kurorty również cieszą się sporym zainteresowaniem wśród turystów. I to właśnie te dwa kierunki podróży: morze i góry, będą najbardziej oblegane w najbliższe wakacje.

Autor: Katarzyna Stępień

Co dalej z kursem dolara?

Analitycy, którzy wieszczyli osłabienie USD, srogo się pomylili. Dolar umacniał się nie tylko w stosunku do złotego, ale też do euro.

Ostatni raz dolar kosztował 4 zł w czasie pierwszego lockdownu wiosną 2020 r. Teraz znów zbliżył się do tej psychologicznej bariery, co wskazuje na obawy inwestorów o kondycję polskiej inflacji, przy utrzymywanych niskich stopach procentowych. Ale to problem również dla konsumentów, bo w dolarach notowana jest ropa naftowa, a mocny dolar przekłada się na wyższą inflację z powodu droższej benzyny.

Nie potwierdziły się wyobrażenia inwestorów, że dolar będzie coraz słabszy.

– Zadziwiające było, że pomiędzy trzecim i czwartym kwartałem 2020 r. większość analiz i rekomendacji była tak jednokierunkowa – mówi w rozmowie z MarketNews24 Łukasz Wardyn, dyrektor CMC Markets na Europę Wschodnią. – Dolar miał być wyprzedawany, euro miało rosnąć w siłę.

Największy kapitał spekulacyjny jest jednak ulokowany w dolarach. W USA są spółki, które są najciekawsze dla inwestorów. I to już wówczas Stany Zjednoczone miały być liderem wśród krajów wychodzących z pandemii. Dolara nie osłabiają też czynniki takie jak inflacja w USA, „drukowanie pieniędzy” rozdawanych Amerykanom w postaci tzw. czeków Bidena czy „gołębia” postawa Fed. Podobne zjawiska widać bowiem w innych częściach świata.

Wzmacnianie się euro wobec dolara nie trwało długo. Para EUR/USD jest na poziomie 1,17. W ciągu miesiąca euro osłabiło się o 3 proc. – Do dzisiaj wszystko sprzyjało dolarowi amerykańskiemu. Naturalnie większa awersja sprzyja USD, ale mamy hossę na niemieckim Daxie i nowe szczyty wielu akcji w USA, a dolar jest coraz mocniejszy – komentuje ekspert CMC Markets.

Jeśli chodzi o kurs USD/PLN, to przebił trend spadkowy, który budował się od szczytu paniki wiosną zeszłego roku, a następnie wzrosty kursu dolara przyspieszyły. – Dziś ceny dolara biją kolejne rekordy. Widać to w szczególności w relacji do zniżkującego złotego, którego słabość wobec euro jest największa od wielu lat. Jeśli ta tendencja się utrzyma, za parę miesięcy USD/PLN może być o wiele wyżej niż dziś – prognozuje Łukasz Wardyn.

Jeżeli byki chcą przynajmniej krótkoterminowo odwrócić złą passe złotego, to teraz jest na to najlepszy i może ostatni moment. W okolicach 3,97 jest kluczowy średnioterminowy poziom oporu. Podobnie sytuacja wygląda na koszyku złotego, dodaje Ł.Wardyn.

Rada Przedsiębiorczości broni tarcz finansowych Polskiego Funduszu Rozwoju

Polski Fundusz Rozwoju, obok Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, od wielu miesięcy aktywnie wspiera polskich przedsiębiorców. Jest instytucją, która w czasie pandemii Covid-19 najszybciej i najlepiej zareagowała na dramatyczną potrzebę pomocy dla firm i ich pracowników. Sprawnie wypłaca pieniądze z kolejnych tarcz finansowych dla przedsiębiorstw dotkniętych skutkami obostrzeń.

Jednocześnie odpowiada też za wiele innych, ważnych dla rządu i biznesu projektów. Zautomatyzowany system wsparcia biznesu stosowany przez PFR, oparty jest na jasnych, transparentnych kryteriach oraz na deklaracjach przedsiębiorców, co jest najlepszym rozwiązaniem w sytuacji potrzeby szybkiego udzielenia pomocy tysiącom zagrożonych firm. Przedsiębiorcy ubiegający się o wsparcie z Tarczy PFR każdorazowo potwierdzają, iż wszystkie przedstawione przez nich informacje są zgodne ze stanem faktycznym, pod groźbą odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń. Kontrola prawidłowości tych danych musi mieć charakter następczy – w przeciwnym razie firmy pozbawione źródeł przychodów musiałaby przez wiele miesięcy oczekiwać na otrzymanie wsparcia.

Oczywiście, mogło się zdarzyć, że sporadycznie pomoc trafiła do firm, których sytuacja nie była aż tak dramatyczna, a w skrajnych przypadkach doszło nawet do nadużyć, które dopiero dzisiaj wychodzą na światło dzienne. Takie przypadki powinny być bezwzględnie wykrywane i surowo karane. To zadanie dla odpowiednich organów. Nie można jednak na podstawie pojedynczych przypadków rzeczywiście ewidentnych nadużyć oskarżać PFR o słabą ochronę przed wyłudzaniem pieniędzy z tarcz finansowych.

Rada Przedsiębiorczości podtrzymuje swoją wysoką ocenę organizacji przyznawania i wypłat środków z dotychczasowych tarcz finansowych PFR. Jednocześnie chce stanowczo podkreślić, że podważanie publicznego zaufania do tej instytucji w czasie trzeciej fali pandemii i kolejnego lockdownu, który wymaga szybkiej i sprawnej organizacji nowych programów pomocowych, jest postępowaniem skrajnie nieodpowiedzialnym i wymierzonym przeciwko przedsiębiorcom.

Za rozdawane pieniądze trzeba będzie zapłacić. Inflacja i nowe podatki są nieuniknione

Rząd wydaje pieniądze, a bank centralny skupuje rządowe obligacje. Ta polityka jest nie do utrzymania. Płacimy za nią wyższą inflacją, ale to nie wystarczy. W USA trwa już dyskusja o wyższych podatkach, u nas też będzie nieunikniona.

Były wypłaty Trumpa, są czeki Bidena. Dług publiczny USA przekracza 120 proc. PKB. Gdy Trump obejmował władzę, było to 105 proc. Na ponad pół roku przed wygranymi przez siebie wyborami, w rozmowie z „The Washington Post” Trump zapowiedział, że w ciągu ośmiu lat spłaci amerykański dług publiczny (dzięki renegocjacji umów handlowych i pobudzeniu wzrostu gospodarczego).

Już przed pandemią nie było dobrze. Dane OECD wskazują, że łączny dług kredytowy Amerykanów w 2018/2019 r. stanowił 105% ich dochodu dyspozycyjnego netto. Warto porównać ten wynik z informacjami dotyczącymi np. Polski (63%), Niemiec (96%), Japonii (107%), Francji (122%), Wielkiej Brytanii (142%), Szwecji (188%), Australii (210%), Szwajcarii (221%), Holandii (236%), Norwegii (239%) oraz Danii (257%).

Pandemia koronawirusa wymusiła bezprecedensowe działania rządów. Gospodarce światowej to pomogło, ale dzieje się to na kredyt, którego data spłacania nie została wyznaczona. Zadłużenie państw szacuje się już na rekordowe 78 bilionów dolarów.

– Fed i inne banki centralne sugerują, że mogliśmy sobie na to pozwolić, bo te pieniądze można dowolnie kreować, ale tak nie jest bo pojawia się ukryty podatek w postaci inflacji – mówi w rozmowie z MarketNews24 dr Przemysław Kwiecień, główny ekonomista XTB. – I to jest także poważny transfer majątku pomiędzy różnymi klasami społecznymi.

Za długi trzeba będzie zapłacić. W USA trwa dyskusja o podwyżce podatku dochodowego, obniżonego przez Trumpa. Możliwe, że wyższy będzie podatek od zysków kapitałowych.

W takich krajach strefy euro, jak Włochy, Hiszpania czy Portugalia obecny stan finansów publicznych byłby nie do utrzymania, gdyby nie polityka EBC.

– To jest pułapka, a pozostaje pytanie w jakim stopniu deficyty budżetowe będą finansowane ukrytym podatkiem przez politykę monetarną, a na ile poprzez oficjalne podniesienie podatków – komentuje ekspert XTB. – W USA jest przynajmniej świadomość tego, że jeżeli wzrośnie inflacja, to Fed nie będzie miał mandatu, aby nadal na taka skalę skupować obligacje rządowe.

Europa jest w innej, gorszej sytuacji. Tutaj koniunktura gospodarcza może nie ulec poprawie na tyle, aby inflacja zmusiła EBC do wycofywania się ze skupu obligacji. Ta polityka EBC jest nastawiona tak, aby rządy mogły coraz łatwiej się zadłużać.

Polska nie jest w strefie euro, ale zachowuje się podobnie. Mamy swoje problemy ze wzrostem cen. Inflacja w marcu br. wyniosła 3,2% r/r oraz 1% m/m, wobec 2,4% w ujęciu rocznym w lutym. To bardzo duży skok cen po ostatnich wartościach zbliżonych do celu inflacyjnego.

– Rządy nadal wydają pieniądze tak, jakby ważne było tylko to, co dzieje się dziś i nigdy nie byłoby jutra – dodaje P.Kwiecień.

Cyfrowa Polska z Centrum GovTech będą współpracować przy projektach podnoszących kompetencje cyfrowe

Związek Cyfrowa Polska podpisał z Centrum GovTech Polska list intencyjny dotyczący współpracy przy projektach realizowanych w łódzkim Centrum Kreatywności Fabryka, które będą miały na celu podnoszenie kompetencji sektora publicznego dotyczących innowacyjności oraz popularyzacji dobrych praktyk.

Współpraca będzie skupiała się na rozwoju pracowników polskiej administracji, a także startup-ów poprzez organizację warsztatów, konferencji, konkursów oraz wszelkiej działalności związanej z podnoszeniem kompetencji cyfrowych. Zgodnie z podpisaną w środę umową, Centrum Kreatywności Fabryka w Łodzi, prowadzone przez Cyfrową Polskę, będzie funkcjonować pod patronatem honorowym Centrum GovTech. – Będziemy wspólnie podejmowali wszelkie inicjatywy, które związane będą m.in. z udoskonalaniem, poszerzaniem oraz nabywaniem nowych umiejętności cyfrowych. Chcemy pokazywać, jak wykorzystując nowoczesne narzędzia można stworzyć nową jakość usług cyfrowych – mówi prezes Związku Cyfrowa Polska Michał Kanownik.

­– Centrum GovTech to przede wszystkim innowacyjne podejście do administracji. Współpraca z podmiotami takimi jak Związek Cyfrowa Polska pozwala nam czerpać wiedzę i doświadczenie od ekspertów w tej dziedzinie. Dzięki temu nasze inicjatywy mają szansę być przygotowane w najlepszy możliwy sposób. Mam nadzieję, że już niebawem będziemy mogli zaprosić na wspólnie organizowane wydarzenia – dodaje Justyna Orłowska, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów do spraw GovTech.

Fabryka pomaga w aktywizowaniu polskiej przedsiębiorczości

Centrum Kreatywności Fabryka to projekt Związku Cyfrowa Polska, który powstał przy współpracy z Łódzką Specjalną Strefą Ekonomiczną. Miejsce istnieje na mapie Łodzi od stycznia 2019 r. Mieści się na terenie Łódzkiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej w zabytkowym budynku Hydroforni, który został odpowiednio zrewitalizowany, odnowiony i dostosowany do kreatywnej pracy. CK Fabryka to pierwsze miejsce w Polsce, które ma na celu aktywizowanie, inspirowanie oraz edukowanie przedsiębiorczych ludzi do podejmowania nowych działalność i inicjatyw z wykorzystaniem technologii cyfrowych.