Oświadczenie Polskiej Rady Centrów Handlowych w związku z ogłoszeniem kolejnych ograniczeń w funkcjonowaniu handlu

Polska Rada Centrów Handlowych od wielu tygodni podkreśla, że centra handlowe cały czas funkcjonowały i funkcjonują w  najwyższym reżimie sanitarnym. Także przedstawiciele rządu podczas konferencji prasowej w dn. 28 stycznia potwierdzili, że obiekty handlowe nie sprzyjają transmisji wirusa. Klienci odwiedzają je w pojedynkę, przebywają w nich krócej i w określonym celu. Planują zakupy odpowiedzialnie, co oznacza, że bezpieczeństwo i troska o najbliższych stały się najważniejsze. Galerie handlowe w czasie pandemii pełnią funkcję zaspokajania najważniejszych potrzeb zakupowych, nie przyciągają klientów z powodów rozrywkowych, ani nie są miejscem  spędzania wolnego czasu.

Zgromadzone przez PRCH dane nt. wizyt klientów w centrach handlowych jednoznacznie wskazują, że w czasie pandemii odwiedzalność utrzymuje się na poziomie niższym od 20 do 40 proc. w porównaniu do podobnego okresu w latach bez obostrzeń epidemicznych, co pozwala na swobodne zachowanie zasad bezpieczeństwa, w tym w szczególności zachowania dystansu społecznego.

Nasze dane potwierdzają, że decyzje rządu o częściowym zamykaniu i otwieraniu obiektów handlowych wywołują nagłe, niepotrzebne przyrosty odwiedzalności. Stabilne, nieograniczone działanie, przy jednoczesnym respektowaniu obowiązujących zasad bezpieczeństwa, umożliwia zaplanowanie zakupów pozwalających na realizację najpilniejszych potrzeb w bezpiecznych warunkach.

Niezrozumiałe jest także nierówne traktowanie podmiotów zajmujących się handlem – te same sklepy działające poza centrami handlowymi mogą prowadzić nieograniczoną działalność, a te w centrach już nie. Trudno znaleźć uzasadnienie ze względów epidemicznych, zakupy odbywają się zawsze w sklepach, a nie poza nimi.

Każde kolejne ograniczenia działalności obiektów handlowych, pogłębiają i tak już dramatyczne straty branży. Dziś już nie pytamy, czy będą redukcje zatrudnienia i bankructwa, tylko kiedy. Według szacunków Polskiej Rady Centrów Handlowych w wyniku pandemii i trzech ogólnopolskich lockdownów branża centrów handlowych odnotowała lukę w obrotach w wysokości ponad 33 mld zł, kolejne obostrzenia regionalne to utrata obrotów rzędu około 2 mld zł. Ogólnokrajowy lockdown to kolejne miliardy utraconych obrotów, a co za tym idzie ogromnych strat poszczególnych przedsiębiorstw.

Właściciele i zarządcy obiektów handlowych ponieśli ogromne koszty związane z ustawowym zawieszeniem czynszów (art. 15 ze), które jest niezgodne z Konstytucją RP, polskim porządkiem prawnym i umowami międzynarodowymi oraz pomocą dla najemców w postaci obniżek czynszów w łącznej kwocie ok. 5 mld zł, co stanowi  45 proc. ich rocznych przychodów.

Żałujemy, że rząd wprowadza kolejne restrykcje nie analizując dostępnych danych i powoduje gwałtowne zainteresowanie zakupami, co będzie widoczne szczególnie teraz przed okresem świątecznym, jednocześnie odbierając przedsiębiorstwom możliwość minimalnego generowania obrotów i ratowania miejsc pracy.

Kolejna emisja obligacji PKN ORLEN

N ORLEN dywersyfikuje źródła finansowania, pozyskując środki w ramach emisji obligacji zrównoważonego rozwoju. Jeszcze w marcu Koncern wyemituje obligacje o łącznej wartości 1 mld zł, z 10-letnim okresem wykupu oraz stałym kuponem na poziomie 2,875% w skali roku, z możliwością jego zwiększenia o 0,1% lub 0,2% w zależności od poziomu ratingu ESG, nadawanego przez agencję MSCI ESG Research (UK) Limited. Będzie to już druga emisja obligacji zrównoważonego rozwoju zrealizowana przez PKN ORLEN, która wprowadza do portfela zobowiązań dłużnych stabilny instrument o długim terminie zapadalności, poprawiając tym samym bezpieczeństwo finansowe całej Grupy ORLEN.

– Jako lider transformacji energetycznej w Polsce, zamierzamy zrealizować wiele ambitnych projektów, które wpłyną na ograniczenie emisji CO2 i rozwój odnawialnych źródeł energii. Zgodnie z naszą strategią, ich przeprowadzenie w znaczącym stopniu będzie oparte o zrównoważone finansowanie. Jesteśmy doświadczonym graczem na rynku kapitałowym i umiejętnie odczytujemy potrzeby jego uczestników. Stąd decyzja o kolejnej, drugiej już emisji obligacji opartych o rating ESG, na które jest duże zapotrzebowanie. W ten sposób nie tylko przybliżamy się do realizacji strategicznych celów, ale też umacniamy zaufanie wśród inwestorów, jako wiarygodnego i odpowiedzialnego partnera – mówi Daniel Obajtek, Prezes Zarządu PKN ORLEN.

Środki z emisji przeznaczone zostaną na cele ogólnokorporacyjne, w tym realizację celu ESG, jakim jest utrzymanie lub poprawa ratingu ESG. Nabywcami obligacji są inwestorzy, którzy upatrują wartości w aktywach stałokuponowych o długim terminie wykupu. Największy udział w emisji przypadł ubezpieczycielom i funduszom inwestycyjnym. Koordynatorem i agentem emisji jest Bank Pekao S.A.

Pierwsza emisja obligacji PKN ORLEN opartych o rating ESG z grudnia 2020 r. spotkała się z bardzo dużym zainteresowaniem ze strony inwestorów – łączna wartość zapisów w procesie budowy księgi popytu wyniosła 2,2 mld zł, czyli ponad 2 razy więcej niż łączna wartość nominalna obligacji. Koncern uzyskał bardzo korzystne warunki finansowania – najniższe oprocentowanie w historii spółki i jednocześnie najniższą marżę od czasu kryzysu finansowego w 2008 roku. Pierwsza emisja otrzymała rating kredytowy na poziomie BBB- przyznany przez agencję ratingową Fitch Ratings.

PKN ORLEN konsekwentnie dąży do neutralności emisyjnej, efektywności energetycznej i wysokich standardów bezpieczeństwa. Rosnące kompetencje koncernu w obszarze ESG odzwierciedla poprawa oceny ratingowej agencji Sustainaltytics z 2020 r. PKN ORLEN uplasował się na piątej pozycji spośród 86 firm z segmentu Oil & Gas Refining and Marketing (kategoria Refiners & Pipelines). Jednocześnie koncern awansował do kategorii ocen „Medium Risk” (w 2019 r. znajdował się w kategorii „High Risk”), dla której istnieje średnie ryzyko wystąpienia negatywnych skutków finansowych ze względu na czynnik ESG).

Zrównoważony rozwój i odpowiedzialny biznes to kluczowe elementy strategii neutralności emisyjnej spółki do 2050 r. W ramach jej realizacji, na początku września br. PKN ORLEN zadeklarował do 2030 r. redukcję emisji CO2 o 20% z obecnych aktywów rafineryjnych i petrochemicznych oraz o 33% CO2/MWh z produkcji energii elektrycznej. Zgodnie z założeniami, inwestycje realizowane w ramach strategii neutralności emisyjnej będą współfinasowane m.in. poprzez obligacje zrównoważonego rozwoju i zielone obligacje emitowane przez PKN ORLEN na europejskim rynku kapitałowym.

Branża narciarska i snowboardowa: bez szans na pomoc od rządu?

Producenci, dystrybutorzy i sprzedawcy specjalistycznego sprzętu narciarskiego oraz snowboardowego czekają na pomoc od państwa. Ich PKD 47.64.Z czyli sprzedaż detaliczna sprzętu sportowego prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach czy 32.30.Z – produkcja sprzętu sportowego, snowboardowego, outdoorowego znajdują się nadal poza tzw. tarczami z pomocą dla przedsiębiorców, a – zdaniem należących do Komitetu przedsiębiorców – powinna ona zależeć wyłącznie od spadku obrotów. Takie rozwiązania obowiązują w innych krajach Unii Europejskiej. – Jesteśmy zdani wyłącznie na siebie, a właśnie rozpoczął się nowy lock down w 4 województwach i sezon narciarski dobiega końca – informują przedsiębiorcy.

Przedsiębiorcy z Komitetu Narty Snowboard Outdoor (KNSO) są konsekwentni. Regularnie wysyłają do prezesa PFR i ministerstwa rozwoju propozycje rozmowy. Miała by ona zaowocować włączeniem PKD należących do Komitetu firm na listę pomocową znajdującą się w tzw. tarczach.

– Po długim okresie milczenia, otrzymaliśmy w końcu z ministerstwa rozwoju odpowiedź, że PKD sprzedawców odzieży jest w tzw. tarczy. Tyle tylko, że chodzi o „zwykłą” odzież. Ta specjalistyczna – dla narciarzy i snowboarderów – cały czas jest poza zasięgiem jakiejkolwiek pomocy ze strony władzy czy PFR – mówi Arkadiusz Walus z Komitetu Narty Snowboard Outdoor.

Interpelację w sprawie pomocy dla branży narciarskiej i snowboardowej złożyło też dwoje małopolskich posłów. Odpowiedź, jaką otrzymali z resortu rozwoju, łudząco przypomina tę, którą kilka dni wcześniej resort udzielił Komitetowi. Niektóre akapity wyglądają niemal jak przekopiowane z jednej korespondencji do drugiej.

– Za nami stracony sezon. Pierwszy w ponad 30 letniej historii naszej branży. Przez 2/3 tego czasu stoki pozostawały zamknięte, a centra handlowe, w których działają sklepy ze specjalistyczną odzieżą i sprzętem narciarskim też przez kilka miesięcy miały zakaz działalności. Dziś wrócił on w 4 województwach, co z pewnością jeszcze bardziej utrudnia nam i tak mocno storpedowane funkcjonowanie – zauważa Arkadiusz Walus i wskazuje, że dziś wiele firm z reprezentowanej przez niego branży balansuje na krawędzi upadku.

– Domagamy się rządowej pomocy – tak samo, jak mają inne poszkodowane przez wywołany pandemią kryzys branże. Głównym kryterium powinien być spadek obrotów, a doświadcza go przecież cała nasza branża – deklaruje Arkadiusz Walus. Zwraca uwagę, że

główne PKD 47.64.Z branży czyli sprzedaż detaliczna sprzętu sportowego prowadzona w wyspecjalizowanych sklepach i 32.30.Z – produkcja sprzętu sportowego znajdują się nadal poza tarczami: zarówno „zimową” 2.0, jak i 6.0, czy 8.0.

Arkadiusz Walus tłumaczy też, że odcięcie od pomocy dotyczy także wypożyczalni specjalistycznego sprzętu narciarskiego i snowboardowego, pomimo tego, że ich PKD znalazł się w Tarczy 2.0. Wszystko za sprawą warunków przyznania im tej pomocy, które de facto im ją uniemożliwiły. Chodziło o:

  • ilość osób zatrudnionych na 31 września – wypożyczalnie działają sezonowo i zatrudniają pracowników zwykle od listopada do marca włącznie.
  • spadek obrotów o 30% w Q4 2020 w stosunku do 2019 – stoki działały w grudniu, więc ciężko było wykazać stratę w tym okresie.

– Z rządowych i PFRowskiej tarcz korzystać mogą dziś tylko przedsiębiorcy, których PKD znalazły się na listach wsparcia. To właśnie ich numery decydują o przyznaniu im pomocy. Wszystkie inne  – w tym należące do branży narciarsko snowboardową – pozostają bez niej. Można się spodziewać, że wiele firm sektora upadnie, a wkrótce w ich miejsce wejdą zagraniczne, o większym potencjale, które dzięki pomocy swoich rządów, przetrwają do kolejnego sezonu – przewiduje Arkadiusz Walus i podtrzymuje gotowość do udziału w konsultacjach z rządem i PFR w sprawie skierowania do branży koniecznej pomocy, zwłaszcza, że szanse na jakiekolwiek odrobienie strat są dziś nawet ujemne, gdyż sezon na zimowe sporty kończy się zwykle mniej więcej w połowie marca.

Według szacunków Komitetu branża Narty Snowboard Outdoor, obejmuje:
– Producentów i dystrybutorów sprzętu sportowego
– Sieci handlowe
– Ponad 1000 specjalistycznych sklepów narciarskich, snowboardowych i outdoorowych
–  Ponad 1000 wypożyczalni nart

Zatrudnia w Polsce ponad 50 tysięcy osób oraz generuje obrót ponad 5 miliardów złotych rocznie w samych miesiącach zimowych. Tylko w miesiącu listopadzie 2020, firmy z branży zanotowały spadki obrotów rzędu 50-80% w stosunku listopada roku 2019.

Przedsiębiorca bez prawa do obrony w starciu z UOKiK

Nowe regulacje zawarte w projekcie nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów osłabią prawo przedsiębiorcy do obrony w trakcie postępowania przed UOKiK lub wręcz, w niektórych przypadkach, pozbawią go tej obrony – ostrzega Konfederacja Lewiatan.

UOKiK proceduje projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (dokładnie: projekt ustawy o zmianie ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz niektórych innych ustaw UC69). Jego głównym zadaniem jest transpozycja prawa unijnego tj. dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/1 z 11 grudnia 2018 r. mająca na celu nadanie organom ochrony konkurencji państw członkowskich uprawnień w celu skuteczniejszego egzekwowania prawa i zapewnienia należytego funkcjonowania rynku wewnętrznego.

– Nowe przepisy budzą wiele zastrzeżeń. Źródłem wątpliwości są te zagadnienia, których nie ma w dyrektywie, a które znalazły się w projekcie nowelizacji ,,przy okazji”, ale też i te, które choć występują w dyrektywie, to proponuje się ich niewłaściwą i nieefektywną transpozycję. Można wskazać szereg propozycji, które w praktyce osłabiałyby prawo do obrony przedsiębiorcy w trakcie postępowania przed UOKiK lub wręcz, w niektórych przypadkach, pozbawiałby go tej obrony – mówi mec. Adrian Zwoliński, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Przykładowo, co prawda wprowadza się zasadę, że jeśli w trakcie przeszukania urzędnik natrafi na materiały, które według przeszukiwanego są korespondencją z adwokatem lub radcą prawnym, to pozostawi je na miejscu. Ale w tym samym artykule wprowadza się wyjątek – ,,przeszukujący może zapoznać się pobieżnie z pismem lub dokumentem, w sposób pozwalający na ustalenie autora, adresata, tytułu oraz przedmiotu pisma lub dokumentu oraz daty jego sporządzenia”. Czyli przeszukujący urzędnik z jednej strony nie ma dostępu do materiału objętego tajemnicą adwokacką, ale z drugiej strony, może się z nim ,,pobieżnie zapoznać”. To grozi całkowitą i pozbawioną kontroli uznaniowością, a w efekcie iluzoryczną ochroną praw przeszukiwanego.

– W projekcie znajdują się też regulacje, które np.: ograniczałyby dostęp do informacji oraz prawa świadka, czy wprowadzałyby niejasne zasady przerwania biegu terminu przedawnienia. Całościowo prowadzi on do osłabienia prawa przedsiębiorcy do obrony i należy ocenić go, choć nie tylko z tego powodu, negatywnie – dodaje Adrian Zwoliński.

PwC CEO Survey: Prezesi firm w Polsce najbardziej ostrożni w ocenie wzrostu globalnej gospodarki

53% prezesów firm w Polsce, którzy wzięli udział w 24. badaniu PwC CEO Survey, jest przekonanych, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy będziemy świadkami wzrostu globalnej gospodarki. Prezesi firm na świecie i w regionie Europy Środkowo-Wschodniej są większymi optymistami – takiego zdania jest odpowiednio 76% i 64%. Jako największe ryzyka biznesowe zarządzający firmami w Polsce wskazują jednak na nadmierne regulacje, liczne zmiany podatkowe i później na pandemię. W porównaniu do średniej światowej wyróżnia nas znacznie niższa niż na świecie chęć przeznaczenia wydatków na zrównoważony rozwój i inicjatywy ESG oraz transformację cyfrową.

Pomimo globalnej recesji rekordowa liczba prezesów na świecie uważa, że nastąpi odbicie w gospodarce. Takiego zdania jest 76% respondentów badania PwC CEO Survey na świecie i 63% w Europie Środkowo-Wschodniej. W Polsce grupa “optymistów” jest najmniejsza spośród wszystkich badanych państw i wynosi 53%.

Jednocześnie zdecydowana większość liderów biznesu spodziewa się wzrostu przychodów swoich biznesów. Pewnych takiego scenariusza w perspektywie 12 miesięcy jest 76% polskich prezesów, a w perspektywie 3 lat aż 86% badanych (na świecie odpowiednio 85% i 88%).

Warto przypomnieć, że w poprzednim badaniu, które było przeprowadzone na jesieni 2019 r., mieliśmy do czynienia z rekordowym pesymizmem jeśli chodzi o ocenę perspektyw globalnej gospodarki. Wówczas 53% liderów biznesu na świecie spodziewało się spowolnienia gospodarczego, ale w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej ta grupa respondentów wyniosła 43% i była najmniejsza spośród wszystkich badanych regionów. Dziś optymizm wśród polskich menedżerów jest znacznie ostrożniejszy niż u kolegów na świecie, cieszy natomiast fakt, że pewność co do wzrostu przychodów firm jest na bardzo wysokim poziomie. – Adam Krasoń, prezes PwC w Polsce

Oczekiwanie na wzrost, ale z licznymi ryzykami na horyzoncie

Wśród kluczowych ryzyk wymienianych przez prezesów firm na świecie pierwsze 3 miejsca zajmują: cyberzagrożenia (85% odpowiedzi), niepewny wzrost gospodarczy (83%) oraz pandemia i inne kryzysy zdrowotne (81%). W Polsce na pierwszym miejscu znalazła się niepewność co do regulacji podatkowych (90% odpowiedzi po zsumowaniu “jestem tym bardzo zaniepokojony” i “jestem tym w pewnym stopniu zaniepokojony”). Na kolejnych pozycjach respondenci wymienili niepewny wzrost gospodarczy (88%) i później dopiero pandemię (86%).

W pierwszej 15 największych zagrożeń wskazywanych przez polskich menedżerów nie znalazły się ani ryzyka związane z dostępnością pracowników z kluczowymi umiejętnościami, ani dezinformacją wywołaną falą fake newsów. Nadal jednak znaczna część prezesów wyraża zaniepokojenie tymi zjawiskami – 61% w odniesieniu do kluczowych umiejętności i 63% do dezinformacji (po zsumowaniu odpowiedzi “bardzo zaniepokojony” i “w pewnym stopniu zaniepokojony”). Wśród prezesów firm na świecie te ryzyka było wymieniane częściej – odpowiednio 72% i 70%.

Na świecie w ciągu ostatniego roku widzimy znaczne przyspieszenie inicjatyw związanych z ładem środowiskowym, społecznym i korporacyjnym. Pojęcie ESG (od angielskiego Environmental, Social, and Corporate Governance) odnosi się do trzech głównych czynników pomiaru trwałości i wpływu społecznego inwestycji w spółkę lub biznes. Martwić może jednak fakt, że polskie spółki wydają się nie traktować tych kwestii z wystarczającą powagą. – Piotr Rówiński, partner w PwC, lider zespołu ds. zarządzania ryzykiem

35% prezesów z Polski przyznaje, że powinni robić więcej w kwestii mierzenia i raportowania wpływu na środowisko (globalnie jest to odpowiednio 39% i 43%). Mimo to, zaledwie 22% liderów biznesu w Polsce deklaruje, że zmiany klimatu i szkody środowiskowe znalazły się w ich strategii zarządzania ryzykiem (40% globalnie).

Mam nadzieję, że w 2021 r. spółki poświęcą znacznie więcej uwagi, środków i zaangażowania w kwestie ESG, aby utrzymać swoją konkurencyjność i atrakcyjność w oczach klientów, partnerów biznesowych, inwestorów i instytucji finansowych. – Piotr Rówiński, partner w PwC, lider zespołu ds. zarządzania ryzykiem.

W co zamierzają inwestować prezesi w czasie post-covid

W najbliższych 12 miesiącach firmy zamierzają skupić się na szukaniu efektywności operacyjnej – takiej odpowiedzi udzieliło 69% polskich respondentów (77% na świecie). Pozostałe priorytety to wzmacnianie wzrostu organicznego (59% badanych w Polsce, 73% na świecie) oraz opracowanie nowego produktu i/lub usługi (odpowiednio 51% i 56%). Dodatkowo 31% CEOs z Polski deklaruje, że rozważa w najbliższym roku fuzje i przejęcia; na świecie taki ruch deklaruje 38% badanych.

Z kolei w najbliższych 3 latach aż 83% prezesów na świecie planuje zwiększyć swoje wydatki na transformację cyfrową, 76% na inicjatywy wzmacniające efektywność kosztową, a 72% na cyberbezpieczeństwo i ochronę danych. W Polsce to efektywność kosztowa będzie priorytetem dla zarządzających przy zwiększaniu inwestycji – takiej odpowiedzi udzieliło 82% badanych. Na drugim miejscu znalazła się transformacja cyfrowa (73% – o 10 pkt proc. niżej niż w przypadku globalnych wskazań), a dalej cyberbezpieczeństwo i ochrona danych oraz programy wzmacniające wzrost organiczny (po 57% odpowiedzi).

W porównaniu do swoich kolegów na świecie i w regionie polscy respondenci dużo mniejsze inwestycje planują w: zrównoważony wzrost i inicjatywy ESG (25% różnicy względem globalnej średniej), przywództwo i rozwój talentów (18% różnicy), cyberbezpieczeństwo (15%) oraz transformację cyfrową (10%).

Ochrona miejsc pracy w trakcie pandemii COVID-19

W czasie pandemii ochrona miejsc pracy stała się jednym z priorytetów dla rządów państw i liderów biznesów. Z odpowiedzi uzyskanych od polskich respondentów badania wynika, że 43% przedsiębiorstw nie zmieniło poziomu zatrudnienia w ostatnich 12 miesiącach.

Co więcej, 22% firm przyznaje, że zwiększyła liczbę pracowników. Jednocześnie, 35% badanych deklaruje, że w ciągu ostatniego roku liczba zatrudnionych została zmniejszona.

Perspektywa kolejnych miesięcy i lat wygląda bardzo obiecująco. 43% firm z Polski zamierza zwiększyć zatrudnienie w tym roku, a w ciągu 3 lat takie plany deklaruje aż 78% badanych. Tylko 10% firm w Polsce (w porównaniu do 21% na świecie i 18% w regionie) spodziewa się spadku liczby zatrudnionych w swoich organizacjach w tym roku.

O raporcie PwC CEO Survey

PwC przeprowadziło badanie wśród 5050 prezesów firm w 100 krajach w styczniu i lutym 2021 r. W tej grupie było 163 respondentów z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym 49 prezesów z Polski. Nie wszystkie liczby na wykresach sumują się do 100% w wyniku zaokrąglania wartości procentowych i decyzji, by w niektórych przypadkach nie pokazywać odpowiedzi „inne”, „żadne z powyższych” i „nie wiem”.

Rzecznik MŚP w piśmie do Wicepremiera Jarosława Gowina proponuje własne rozwiązania w zakresie umorzenia składek na ubezpieczenia społeczne

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców zawnioskował do Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii o wprowadzenie zmian w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych.

  1. Dokonanie zmian w ustawie z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych w zakresie należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne ubezpieczonych będących równocześnie płatnikami składek na te ubezpieczenia mogą być umarzane w przypadkach uzasadnionych względami społecznymi lub gospodarczymi oraz ważnym interesem zobowiązanego, pomimo braku ich całkowitej nieściągalności, a nie tak jak obecnie praktycznie tylko ważnym interesem zobowiązanego.
  2. Skrócenie z „co najmniej trzech lat” do „co najmniej jednego roku” okresu, w którym przedsiębiorca podjął działalność gospodarczą w danym sektorze, ustalanym na dzień przed datą złożenia wniosku o udzielenie pomocy. Chodzi o objęcie szerszej liczny przedsiębiorców, czyli takich, u których wskutek trwającej epidemii COVID-19 wystąpiły problemy z płynnością finansową lub/oraz ponoszą one istotne szkody.
  3. Doprecyzowanie lub rezygnację z warunku wskazanego w Projekcie art. 1 pkt 1 (zmieniającego brzmienie art. 2 ust. 1 pkt 3 nowelizowanej ustawy), dotyczącego wykonywania działalności gospodarczej na rynku, na którym występuje lub może występować długookresowa strukturalna nadprodukcja. W ocenie Rzecznika brak jest określonych kryteriów, które przesądzałyby o występowaniu, możliwości występowania, bądź braku występowania długookresowej strukturalnej nadprodukcji.

Szerzej w poprzednim komunikacie https://rzecznikmsp.gov.pl/21-03-przedsiebiorcy-coraz-czesciej-wnioskuja-o-umorzenie-skladek/

Rzecznik MŚP działając na podstawie art. 9 ust. 1 pkt 1 ustawy o Rzeczniku, zawnioskował w piśmie z dnia 12 marca 2021 r do Wiceprezesa Rady Ministrów, Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii Jarosława Gowina o wprowadzenie zmian w ustawie z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych[1], wnosząc w projekcie ustawy o zmianie ustawy o udzielaniu pomocy publicznej w celu ratowania lub restrukturyzacji przedsiębiorców (dalej: Projekt) propozycję treści art. 3 Projektu w brzmieniu:

  • Należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne ubezpieczonych będących równocześnie płatnikami składek na te ubezpieczenia mogą być umarzane w przypadkach uzasadnionych względami społecznymi lub gospodarczymi oraz ważnym interesem zobowiązanego, pomimo braku ich całkowitej nieściągalności (zmiana treści przepisu art. 28 ust. 3a ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych);
  • Minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego określi, w drodze rozporządzenia, przypadki umarzania, z uwzględnieniem przesłanek uzasadniających umorzenie, o których mowa w ust. 3a. (zmiana treści przepisu art. 28 ust. 3b ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych).

Powyższa zmiana jest podyktowana, w szczególności, trwającą od marca 2020 r. epidemią koronawirusa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, skutkiem, której sytuacja finansowa przedsiębiorców w wielu branżach uległa pogorszeniu, wielu spośród nich zostało zmuszonych do zawieszenia działalności gospodarczej lub jej istotnego ograniczenia – nakazami administracyjnymi. Do Rzecznika docierają informacje, że chociaż wzrosła (w stosunku do 2019 roku) liczba wniosków o umorzenie należności z tytułu składek, z którymi przedsiębiorcy zwrócili się do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zmalała liczba pozytywnych decyzji wydanych w tym zakresie. ZUS wyjaśnia m.in., że w przypadku zaistnienia przesłanki ważnego interesu osoby zobowiązanej może umarzać należności na ubezpieczenia społeczne ubezpieczonym (płatnikom tych składek), o ile zobowiązany spełni warunki umorzenia określone w § 3 ust. 1 pkt 1-3 rozporządzenia Ministra Gospodarki Pracy i Polityki Społecznej z dnia 31 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych zasad umarzania należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne[2].

W sytuacji trwającego stanu epidemii COVID-19, każdy przedsiębiorca, który złoży wniosek o umorzenie należności z tytułu składek i wykaże dostępnymi mu środkami dowodowymi (lub Zakład ustali z urzędu), że sporne należności powstały na skutek trwającej od marca 2020 r. klęski pandemii oraz, że zdarzenie to ma wpływ na możliwość płacenia należności z tytułu składek, winien zostać rozpatrzony pozytywnie, jako spełniający przesłankę ważnego interesu zobowiązanego – komentuje Adam Abramowicz, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców.

Rzecznik MŚP zgłosił również uwagi do opublikowanego na stronie Rządowego Centrum Legislacji Projektu. Zawnioskował o rozważenie zmiany w art. 1 pkt 1 Projektu zmieniającego brzmienie art. 2 ust. 1 pkt 1 nowelizowanej ustawy, tj. skrócenie okresu „co najmniej trzech lat” do „co najmniej jednego roku”. W ocenie Rzecznika przedmiotowa zmiana może być istotna dla przedsiębiorstw z sektora MŚP borykających się z niewystarczającą płynnością finansową lub/oraz ponoszących istotne szkody wskutek trwającej epidemii COVID-19. Ze względu na wyjątkowy charakter tej epidemii szkód takich nie można było przewidzieć, a są one znaczące i w związku z tym stawiają przedsiębiorstwa w sytuacji znacząco odmiennej od warunków rynkowych, w których podmioty te zazwyczaj prowadzą działalność. (pkt 8, Komunikat Komisji z dnia 20 marca 2020 r. – Tymczasowe ramy środków pomocy państwa w celu wsparcia gospodarki w kontekście trwającej epidemii COVID-19)[3].

Jednocześnie Rzecznik MŚP zarekomendował doprecyzowanie lub rezygnację z warunku wskazanego w Projekcie art. 1 pkt 1 (zmieniającego brzmienie art. 2 ust. 1 pkt 3 nowelizowanej ustawy), dotyczącego wykonywania działalności gospodarczej na rynku, na którym występuje lub może występować długookresowa strukturalna nadprodukcja. W ocenie Rzecznika brak jest określonych kryteriów, które przesądzałyby o występowaniu, możliwości występowania, bądź braku występowania długookresowej strukturalnej nadprodukcji. Zatem warunek ten jest bardzo ocenny i niezwykle trudno jest stwierdzić występowanie, bądź niewystępowanie tej przesłanki, która miałaby, wszakże przesądzić o możliwości uzyskania (bądź nie) pomocy przez przedsiębiorcę.

[1] Dz. U. z 2021 r. poz. 423; dalej: „ustawa o systemie ubezpieczeń społecznych”

[2] Dz. U. z 2003 r. Nr 141, poz. 1365; dalej: „rozporządzenie”

[3] Dz. UE 2020/C 91 I/01; dalej: „Komunikat Komisji”

Instytut Genetyki Człowieka PAN: już w 90 proc. próbek z Wielkopolski jest wariant brytyjski

Laboratorium Diagnostyki COVID19 Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu w ostatnich dniach przeanalizowało pozytywne próbki z rutynowej diagnostyki zakażeń SARS-CoV-2 pod względem występowania wariantu brytyjskiego. Stwierdzono, że prawie 90 proc. badanych osób pozytywnych pod względem obecności wirusa było zakażonych właśnie brytyjskim wariantem koronawirusa, który charakteryzuje się zdecydowanie wyższą zakaźnością.

Niebezpieczny wyspiarz

Wariant brytyjski koronawirusa – B.1.1.7 po raz pierwszy zidentyfikowany został w Wielkiej Brytanii we wrześniu 2020 r. Wystąpienie tego wariantu wirusa odnotowano już w ponad 100 krajach na całym świecie, a jego rozprzestrzenianie się nadal postępuje. W przebiegu zakażenia wariantem B.1.1.7 ryzyko infekcji osób młodszych  jest znacznie podwyższone.

  • W ciągu ostatnich dni w Laboratorium Diagnostyki COVID-19 Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu stwierdziliśmy obecność brytyjskiej odmiany koronawirusa w prawie 90 proc. przypadków zakażeń. Ta odmiana to klon starego wirusa, który różni się od niego pod względem sekwencji. Cechuje go podwyższona śmiertelność i nasilone objawy kliniczne, w tym bóle mięśni, stawów i ciężki kaszel. Są dni, w których wszystkie pozytywne próbki zawierają właśnie ten wariant wirusa. – wyjaśnia prof. Andrzej Pławski, kierownik Laboratorium Diagnostyki COVID-19 w Instytucie Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu.

Wynik w ciągu kilku godzin

Wirus brytyjski szybciej się rozprzestrzenia, stąd jego pojawienie musiało doprowadzić do sytuacji, w której jego odsetek wśród osób zakażonych staje się wyższy. Skuteczna i szybka diagnostyka jest dziś jeszcze bardziej kluczowa niż kiedykolwiek wcześniej.

  • Badamy pacjentów ze Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu i kilku mniejszych, gdzie testy wykonywane są przed przyjęciem na planowe świadczenia medyczne oraz osoby prywatne, które wybierają się w podróż zagraniczną. Wynik naszego testu wydajemy już w ciągu kilku godzin, stąd duże zainteresowanie działaniem naszego laboratorium. O naszych nowych ustaleniach powiadomiłem już konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie mikrobiologii, to także kluczowa informacja dla służb sanitarnych i rządu. – podkreśla profesor.

Sukces ewolucyjny wirusa

Wariant brytyjski dzięki większej zakaźności szybko uzyskał przewagę i zaczął wypierać inne typy koronawirusa na świecie, również w Polsce.

  • Wszystkie organizmy żywe są poddawane naturalnej selekcji. To samo dotyczy wirusów, mimo że trudno je zaliczyć do świata ożywionego. Im patogenny gatunek jest bardziej zaraźliwy, tym szybciej się rozprzestrzenia i odnosi większy sukces ewolucyjny, ponieważ taki gatunek zyskuje zdolność do zasiedlenia nowych grup żywicieli, w tym przypadku osób młodszych. Mutacja brytyjska, podobnie jak ta południowoafrykańska, powodują najwięcej trwałych zmian w układzie oddechowym.  Zmienność wirusa powoduje że powstają nowe warianty, których zakaźność będzie rosła ponieważ właśnie takie linie osiągają sukces ewolucyjny i te właściwości wirusa powinny być brane pod uwagę przy planowaniu strategii walki z pandemią

PIU: wyniki ubezpieczeń należności handlowych 2020 r.

Rok 2020 był przykładem tego, jak ubezpieczenia kredytu kupieckiego mogą stabilizować gospodarkę w okresach niepewności. Suma ubezpieczonych obrotów firm przekroczyła po raz kolejny 500 mld zł i była o ponad 40 mld zł wyższa niż rok wcześniej. Ubezpieczyciele nie zmniejszyli zaangażowania we wsparcie przedsiębiorców, pomimo pandemii i związanych z nią ograniczeń.

Mimo załamania na rynkach finansowych w marcu 2020 r., zakłady ubezpieczeń zwiększyły nieznacznie limity kredytowe, przyznawane ubezpieczonym przedsiębiorstwom. O 8 proc. zwiększyła się także wartość ubezpieczonych obrotów.

Ryzyko gospodarcze wciąż jest realne

– Przekroczone zostały wartości notowane w ubiegłych latach, charakteryzujących się dobrą koniunkturą. Przedsiębiorcy w czasach niepewności docenili rolę ubezpieczeń kredytu kupieckiego. Polisy pozwoliły im utrzymywać dotychczasowe i zdobywać nowe kontrakty, dzięki czemu mogli bezpiecznie zbywać swoje towary i usługi. Trzeba pamiętać też o tym, że kłopoty nie skończyły się wraz z ubiegłym rokiem. W wielu krajach, w tym w Polsce, utrzymywane są lub przywracane ograniczenia aktywności obywateli i przedsiębiorstw. Trudno przewidzieć, jak będzie wyglądać sytuacja płatnicza na poszczególnych rynkach w kolejnych miesiącach czy nawet tygodniach – mówi Rafał Mańkowski, ekspert Polskiej Izby Ubezpieczeń.

Ubezpieczenia należności handlowych, dane w mln PLN 2019 2020 Dynamika 2020/2019
Ekspozycja krajowa (na 31 grudnia) 105 358 106 111 101%
Ekspozycja eksportowa (na 31 grudnia) 59 510 62 567 105%
Ekspozycja łączna (na 31 grudnia) 164 868 168 678 102%
Ubezpieczone obroty krajowe 415 283 448 646 108%
Ubezpieczone obroty eksportowe 118 182 126 261 107%
Ubezpieczone obroty łącznie 533 465 574 907 108%
Składka przypisana brutto 722 761 105%
Odszkodowania i świadczenia wypłacone brutto 337 381 113%


Ekspozycja
– jest to ryzyko finansowe, jakie ponoszą zakłady ubezpieczeń. Innymi słowy jest to suma limitów kredytowych przyznanych przez ubezpieczycieli dla wszystkich przedsiębiorstw korzystających z ubezpieczeń należności handlowych

Ubezpieczone obroty – łączna wartość obrotów, które były objęte ochroną ubezpieczeniową w danym okresie

Zakłady ubezpieczeń prowadziły zrównoważoną i stabilną politykę zarządzania ryzykiem. W ciągu całego roku nie występowały znaczące odchylenia w łącznej wysokości dostępnych limitów kredytowych w porównaniu z latami ubiegłymi.

Jak działa ubezpieczenie należności handlowych?

Standardem wśród przedsiębiorców jest sprzedaż produktów i usług z odroczonym terminem płatności, czyli stosowanie kredytu kupieckiego. Ubezpieczenie należności handlowych zapewnia firmom ochronę finansową w przypadku strat wynikających z opóźnień w płatnościach bądź nawet bankructwa kontrahenta. Co więcej, dzięki know-how ubezpieczyciela, przedsiębiorstwo otrzymuje profesjonalny i stały dostęp do monitoringów informujących o aktualnej kondycji finansowej kontrahenta.

Magazynowy Zachód nie taki dziki

Całkowita podaż nowoczesnej powierzchni magazynowej na obszarze Polski Zachodniej, po oddaniu do użytku 73,3 tys. mkw. w 2020 r., wyniosła pod koniec grudnia 693 tys. mkw. Większość inwestycji to projekty typu BTS. Zauważalny jest jednak wzrost udziału parków magazynowych typu multi-tenant z powierzchnią oferowaną na wynajem.

Obszar Polski Zachodniej to najmłodszy wśród rynków magazynowych w Polsce. Obejmuje dość rozległy obszar, na który składają się miasta położone wzdłuż zachodniej granicy Polski, w większości w województwie lubuskim, ale także częściowo w województwie dolnośląskim, a dokładnie w podregionie legnicko-głogowskim. Do głównych ośrodków zalicza się Legnica, Zielona Góra i Gorzów Wielkopolski. Żaden z tych rynków jednak nie dominuje wyraźnie pod względem zasobów nowoczesnej powierzchni magazynowej. W 2020 r. odpowiadały kolejno za 18%, 16% i 7% całkowitej podaży.

– Potencjał Polski Zachodniej jest coraz częściej zauważany przez największych deweloperów, którzy doceniają jej strategiczne położenie względem zachodnich rynków. Dzięki rozwiniętej sieci dróg, bliskości dworców towarowych oraz lotnisk we Wrocławiu i Zielonej Górze tereny te zapewniają sprawną komunikację nie tylko z pozostałymi regionami Polski, ale również z krajami Europy Zachodniej. Firmy mogą liczyć również na duże zaplecze potencjalnych pracowników. Możemy spodziewać się, że zainteresowanie inwestycjami w magazyny w Polsce Zachodniej będzie systematycznie rosnąć – prognozuje Agnieszka Bogucka, analityk w Dziale Doradztwa i Badań Rynku w Colliers.

BTS głównym wyborem inwestorów

– Rynek nowoczesnych powierzchni magazynowych w Polsce Zachodniej rozwija się od 2012 r. i przez kolejne lata opierał się w zasadzie wyłącznie na magazynach typu BTS, wznoszonych na potrzeby konkretnych najemców, takich jak m.in. Faurecia Automotive, Syncreon Logistic, Ideal Automotive, BMW czy H&M. Od 2018 r. obserwujemy rozwój rynku powierzchni oferowanych na wynajem w projektach typu multi-tenant – w minionym roku wszystkie oddane do użytku obiekty magazynowe w Regionie Zachodnim należały do tego typu inwestycji –  mówi Maciej Chmielewski, senior partner, dyrektor Działu Powierzchni Logistycznych i Przemysłowych w Colliers.

Najwyższą aktywnością w regionie wykazała się firma Panattoni, która w ubiegłym roku dostarczyła na rynek 70% nowo oddanej powierzchni magazynowej w ramach pierwszych hal parków Panattoni Park Legnica I (26,2 tys. mkw.) i Panattoni Park Gorzów Wielkopolski (18,8 tys. mkw.) oraz kolejnego etapu Panattoni Park Zielona Góra (6,8 tys. mkw.). Czwartym nowym projektem był natomiast Hillwood Słubice (21,5 tys. mkw.).

– Wraz z powstawaniem nowych parków logistycznych równolegle rosną zasoby magazynów typu BTS – w III kw. 2021 r. do użytku ma zostać oddany projekt dla firmy Amazon o powierzchni 203,4 tys. mkw. To już dziesiąta tego typu inwestycja światowego giganta branży e-commerce w Polsce. Łącznie w budowie w Regionie Zachodnim znajduje się obecnie 226 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni magazynowej – dodaje Agnieszka Bogucka.

Wskaźnik pustostanów bliski zeru

W 2020 r. wolumen popytu w Polsce Zachodniej osiągnął poziom 265,3 tys. mkw., głównie dzięki transakcji BTS na 200,4 tys. mkw. pomiędzy deweloperem Panattoni i koncernem Amazon, która stanowiła 76% popytu. Na pozostałe 24% wynajętej powierzchni magazynowej złożyły się w większości nowe umowy. Do dużych transakcji zalicza się również podpisanie umowy na obiekt typu BTO w Sulechowie firmy Panattoni o powierzchni 61 tys. mkw., nie jest ona jednak uwzględniania w statystykach zbiorczych.

– Specyfika rynku magazynowego Polski Zachodniej oparta na obiektach typu BTS oraz w ostatnich latach również na parkach logistycznych, w których powierzchnia w większości jest wynajęta jeszcze przed oddaniem projektów do użytku, sprawiła, że aż do końca I poł. 2020 r. współczynnik pustostanów kształtował się na poziomie 0%. Dopiero na koniec III kw. poziom wskaźnika wzrósł do 4,2% ze względu na ukończenie w tym okresie inwestycji niezabezpieczonych wcześniej umowami najmu. Współczynnik ten jednak już pod koniec roku wrócił do niskiego poziomu i wyniósł zaledwie 1,6%. Możemy zatem mówić o stabilnym wysokim popycie na magazyny w Regionie Polski Zachodniej – mówi Agnieszka Bogucka.

Coface: Analiza skutków zmienności cen ropy naftowej na Bliskim Wschodzie i w Afryce

  • Po spadku poniżej 15 USD w połowie kwietnia średnie ceny ropy Brent powróciły do średniego poziomu 41,7 USD w skali 2020 r. (dla porównania: 64,3 USD w 2019 r.). Oczekuje się, że w 2021 r. średni poziom wyniesie 60 USD.
  • Wyższą zależność od ropy naftowej pod względem udziału w PKB posiadają kraje takie jak Oman, Iran, Angola, Kongo i Gwinea Równikowa.
  • Bliski Wschód skupia niemal połowę potwierdzonych światowych zasobów ropy naftowej oraz 65 proc. potwierdzonych zasobów OPEC. Pomimo wdrażania programów dywersyfikacyjnych większość krajów bliskowschodnich pozostaje zależna od ropy naftowej pod względem eksportu, przychodów budżetowych i PKB. Pomimo odbicia się cen w 2021 r. saldo rachunków publicznych tych krajów będzie nadal ujemne, a jednocześnie wzrośnie ich wskaźnik relacji długu publicznego do PKB.
  • W rejonie Zatoki Perskiej przychody z węglowodorów stanowią od 50 do 80 proc. całkowitych wpływów budżetowych i od 20 do 90 proc. całkowitego eksportu. Poziom uzależnienia produkcji krajowej od sektora węglowodorowego utrzymuje się w przedziale od 20 do 50 proc.
  • Znaczenie Afryki w światowej branży naftowo-gazowej, pomimo wyróżniającej się pozycji kilku krajów, jest niewielkie. Kontynent ten posiada odpowiednio 7,2 proc. i 7,5 proc. znanych światowych rezerw ropy naftowej i gazu oraz generuje 8,9 proc. i 6 proc. ich produkcji, 10,2 proc. i 9,1 proc. ich eksportu oraz 4,2 proc. i 3,8 proc. ich zużycia.
  • Na eksport przeznacza się 75 proc. wyprodukowanej ropy naftowej, a wszystkie kraje afrykańskie z wyjątkiem czterech (Algierii, Wybrzeża Kości Słoniowej, Konga i Nigru) są importerami netto produktów ropopochodnych.
  • Choć ropę naftową i gaz wytwarza się w dwudziestu państwach afrykańskich, to za ponad 80 proc. kontynentalnej produkcji odpowiada pięć z nich: Algieria, Angola, Nigeria, Egipt i Libia (w tym ostatnim przypadku dotyczy to normalnych czasów, ponieważ na większą część 2020 r. wstrzymano zarówno produkcję, jak i eksport).
  • Zróżnicowanie pod względem wzrostu pomiędzy rokiem 2019 a rokiem 2020 będzie znaczne w tych krajach, gdzie ropa naftowa i gaz odgrywają kluczową rolę w gospodarce, czyli w Algierii (95 proc. eksportu, 52 proc. wpływów do budżetu, 25 proc. PKB), Czadzie (odpowiednio 59 proc., 30 proc. i 13 proc.), Kongu (80 proc., 63 proc. i 61 proc.) i Nigerii (90 proc., 55 proc. i 8 proc.).
  • Wiele przedsięwzięć inwestycyjnych w sektorze węglowodorów odłożono na później, realizacja innych się opóźnia. Na ogół jednak nie kwestionuje się ich zasadności, szczególnie jeśli chodzi o gaz, który uważa się za najbliższy energetyce odnawialnej.
  • W przypadku niektórych krajów energia odnawialna stanowi istotne źródło dywersyfikacji (Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska), podobnie jak turystyka, finanse, transport i budownictwo (Katar, Zjednoczone Emiraty Arabskie), rolnictwo, leśnictwo oraz inne gałęzie przemysłu wydobywczego (Kamerun, Czad, Kongo, Gabon).
  • Zagraniczni inwestorzy – czy to z branży tradycyjnych lub odnawialnych źródeł energii, czy to spoza niej – będą wrażliwi na jakość otoczenia biznesowego, które w wielu krajach jest problematyczne.