Ile domów sprzedaje się w Polsce?

Główny Urząd Statystyczny publikuje dane na temat obrotu nieruchomościami. Można z nich dowiedzieć się nie tylko, ile lokali mieszkalnych co roku kupują Polacy, ale również jak wyglądają statystyki dotyczące sprzedawanych domów.

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl dość często posługują się danymi GUS na temat sprzedaży lokali mieszkalnych. Te transakcyjne informacje pozwalają np. sprawdzić, ile lokali jest sprzedawanych w każdym powiecie naszego kraju. Warto wiedzieć, że Główny Urząd Statystyczny publikuje również bardziej ogólne informacje dotyczące obrotu działkami z budynkiem mieszkalnym. Warto przyjrzeć się tym danym, aby dowiedzieć się ile domów sprzedaje się co roku w Polsce.

Na wstępie warto zaznaczyć, że informacje GUS na temat obrotu nieruchomościami są podawane ze sporym opóźnieniem, ponieważ wymagają podsumowania danych pochodzących z aktów notarialnych. Dlatego obecnie dysponujemy statystykami dla 2019 r. oraz dwóch poprzednich lat. Wskazują one, że sprzedaż działek zabudowanych nieruchomościami mieszkaniowymi wyglądała następująco:Tabela – Sprzedaż działek zabudowanych nieruchomościami mieszkaniowymi w latach 2017 – 2019

Podane powyżej średnie ceny wydają się niskie, ale trzeba pamiętać, że uwzględniają one również wiejskie domy znajdujące się w gorszych lokalizacjach (często dość stare), a także drugie domy o charakterze rekreacyjnym. Dane GUS z 2019 r. potwierdzają, że lokalizacja miała spory wpływ na ceny. Działka z budynkiem mieszkalnym na terenie miast pełniących funkcję powiatu kosztowała bowiem średnio 410 000 zł. Analogiczny wynik dotyczący terenów wiejskich wynosił zaledwie 282 500 zł. Jeżeli zaś chodzi o województwa, to średnia cena działki z budynkiem mieszkalnym (najczęściej domem jednorodzinnym) wahała się od 228 300 zł (woj. świętokrzyskie) do 451 800 zł (woj. mazowieckie).

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

Ograniczenie ulgi abolicyjnej – zmiana przepisów od 2021 r.

Ulga abolicyjna została wprowadzona do polskiej ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych dnia 1 stycznia 2018 r. i co do zasady ograniczała negatywne skutki podwójnego opodatkowania dla podatników, którzy osiągali dochody z określonych źródeł za granicą. Ustawodawca zdecydował się na ograniczenie tej ulgi poprzez wprowadzenie limitów, przez co w praktyce od 1 stycznia 2021 r. przepisy o uldze abolicyjnej są praktycznie martwe. Jest to kolejna nowelizacja ustaw podatkowych wprowadzająca zasadniczo wyższe opodatkowanie oraz zmuszająca część podatników do zmiany sposobu rozliczeń. Pomimo zapewnień Wiceministra Finansów ulga dotyczyć będzie nie tylko podatników pracujących dorywczo (krócej niż 6 miesięcy) za granicą, którzy w jego ocenie nie płacą podatków w Polsce ani za granicą. Podatnicy powinni więc odpowiednio się przygotować, a w niektórych przypadkach zmienić sposób prowadzenia biznesu czy realizacji transakcji biznesowych.

Podstawy ulgi abolicyjnej

Ulga abolicyjna została opisana w przepisie art. 27g ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Jej istotą jest zniesienie negatywnych skutków jednej z metod unikania podwójnego opodatkowania, tj. proporcjonalnego odliczenia. Przepisy przewidują, że polscy rezydenci opodatkują zagraniczne dochody metodą wyłączenia z progresją, niezależnie od tego, jak metoda unikania podwójnego opodatkowania została przewidziana w umowie międzynarodowej.

Jej celem jest możliwość umorzenia określonej części bądź nawet całości podatku dochodowego od osiąganych dochodów w innym niż Polska kraju. Ulga abolicyjna dotyczy polskich rezydentów (nieograniczony obowiązek podatkowy) uzyskujących dochody wyłącznie za granicą. Dzięki tej konstrukcji prawnej podatnik może uniknąć podwójnego opodatkowania, a podatek dochodowy jest płacony w kraju, w którym podatnik uzyskiwał dochód.

Ulga abolicyjna ma zastosowanie do szeroko określonych źródeł przychodów z tytułu umów o pracę, spółdzielczego stosunku pracy, pracy nakładczej, stosunku służbowego, działalności wykonywanej osobiście, działalności gospodarczej, majątkowych praw autorskich i pokrewnych, a także działalności artystycznej, literackiej, naukowej, oświatowej i publicystycznej. Ulgą nie są objęte przychody z tytułu emerytur, rent, najmu, dzierżawy, kapitałów pieniężnych czy też odpłatnego zbycia nieruchomości lub ich części.

Warto też zaznaczyć, że z ulgi abolicyjnej można skorzystać niezależnie od faktu uiszczenia podatku za granicą (interpretacja ogólna z 31 października 2016 r. nr DD10.8201.1.2016.GOJ).

 

Ograniczenie ulgi abolicyjnej

Ustawodawca ustawą z dnia 28 listopada 2020 r. o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, ustawy o zryczałtowanym podatku dochodowym od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. z 2020 r. poz. 2123) zdecydował się na ograniczenie ulgi abolicyjnej poprzez wprowadzenie limitu odliczenia dla tej ulgi. Jak czytamy w uzasadnieniu projektu ustawy, zmiana była podyktowana wzrostem świadomości podatników oraz agresywną optymalizacją podatkową w zakresie tej ulgi, a także oszczędnościami budżetowymi.

Zmiana została dokonana poprzez odniesienie się w art. 27g ust. 2 do art. 27 ust. 1a pkt 1 ustawy o PIT, tj. zapisu, zgodnie z którym dla podstawy obliczenia podatku nieprzekraczającej kwoty 8 000 zł kwota zmniejszająca podatek wynosi 1 360 zł. Innymi słowy, podatnicy w dalszym ciągu będą mogli korzystać z ulgi abolicyjnej, jednak po przekroczeniu kwoty wolnej od podatku, czyli powyżej 8 000 zł zapłacą większy PIT. Podatnicy będą zobowiązani do dopłacenia różnicy wynikającej z zapłaconego za granicą podatku, a jego wartości w Polsce – po przekroczeniu 1 360 zł. Po przekroczeniu tej kwoty zastosowanie znajdą stawki 17% oraz 32%.

Powyżej wskazany limit nie dotyczy przypadku dochodów osiąganych poza terytorium Polski z tytułu pracy lub usług wykonywanych poza terytorium lądowym państw (w art. 12 ust. 1 i art. 13 pkt 8 lit. a i pkt 9 ustawy o PIT).

Praktyczne konsekwencje

Wprowadzenie limitów ograniczy planowanie podatkowe polegające przykładowo na prowadzeniu działalności gospodarczej przez polskiego rezydenta za pomocą spółki osobowej położonej w państwie, w którym jest ona traktowana jako spółka transparentna podatkowo, czyli przychód opodatkowany jest na poziomie wspólników. Dochody będą zatem podlegały opodatkowaniu w państwie położenia spółki osobowej, przy czym mogą one podlegać także zwolnieniu. Jednocześnie nie byłoby możliwe zastosowanie metody proporcjonalnego odliczenia z uwagi na ulgę abolicyjną.

Ponadto zmianie ulegną zasady rozliczeń podatkowych w szczególności dla podmiotów, w przypadku których głównym miejscem osiągania przychodów (np. ze stosunku o pracę czy z działalności gospodarczej) była np. Holandia, ale także Wielka Brytania, Irlandia czy Stany Zjednoczone. Kraj ten przoduje w statystykach Ministerstwa w zakresie korzystania z ulgi abolicyjnej. Na zmianach nie stracą zarabiający np. w Niemczech.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wzrost przychodów Miraculum w lutym o 62 proc. r/r

Notowana na rynku głównym GPW firma kosmetyczna Miraculum w lutym 2021 roku osiągnęła 2,7 mln zł przychodów, co oznacza wzrost względem analogicznego okresu 2020 roku o 62 proc. Na wyniki w minionym miesiącu miał wpływ organiczny wzrost sprzedaży we wszystkich kanałach oraz współpraca z sieciami Lidl oraz Aldi.

W lutym Miraculum przeprowadziło akcję marketingową z siecią Lidl (765 sklepów w Polsce). W związku ze zbliżającym się Dniem Kobiet do sprzedaży trafiły kosmetyki marki JOKO. W promocję włączyli się influencerzy na czele z ambasadorką marki – Joanną Jabłczyńską.  W minionym miesiącu spółka podjęła również współpracę z siecią Aldi (190 sklepów), gdzie dostępne były kosmetyki marki Pani Walewska. Obie akcje zostały bardzo dobrze odebrane przez klientów, co znacząco przełożyło się na wyniki sprzedaży.

– Sprzedaż kosmetyków z portfolio marek Miraculum wzrasta. Jest to efekt konsekwentnie realizowanej strategii spółki. Pracujemy nad poszerzeniem kanałów dystrybucji, jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów współpracy z siecią Lidl i Aldi. Tego typu akcje realnie przekładają się na wyniki sprzedaży, ale także zwiększają rozpoznawalność naszych brandów. Już planujemy kolejne wdrożenia – komentuje Sławomir Ziemski, członek zarządu Miraculum.

Narastająco, w okresie styczeń-luty 2021 roku przychody ze sprzedaży wyniosły 5,4 mln zł, co oznacza wzrost w stosunku do dwóch pierwszych miesięcy 2020 roku o 13 proc.

Miraculum to polska firma kosmetyczna z prawie 100-letnią tradycją. Kosmetyki Miraculum powstają w oparciu o własne, oryginalne receptury, bazujące na nowoczesnych składnikach pochodzenia naturalnego. Spółka skupia w swoim portfolio 11 marek, w tym m.in. Pani Walewska, Joko, Chopin i Tanita. Cały proces produkcyjny odbywa się z dbałością o  środowisko naturalne.

Haitong Securities z wyższym zyskiem w 2020 r.

Haitong Securities wypracował w 2020 r. zysk netto na poziomie 1,4 mld EUR, co oznacza wzrost wyniku o ponad 14 proc. r/r. Poprawie uległy również przychody, które wyniosły 4,7 mld EUR (+9,5 proc. r/r) oraz EBIT na poziomie 2 mld EUR (+14,6 proc. r/r). Pomimo epidemii koronawirusa, właściciel Haitong Banku opublikował lepsze wyniki finansowe dzięki wzrostom na głównych rynkach finansowych na świecie oraz większym wolumenom transakcji.

Haitong Securities w 2020 r. pozostał stabilny operacyjnie we wszystkich segmentach biznesu. Instytucja zachowała silną strukturę kapitałową i wysoki poziom płynności. Świadczy o tym fakt, że na koniec ubiegłego roku aktywa Haitong Securities osiągnęły wartość 86,5 mld EUR, co oznacza wzrost o 8,9 proc. r/r.

Wyniki Haitong Securities za 2020 r. dobitnie pokazują, że zawirowania rynkowe, które w pierwszych tygodniach wybuchu pandemii koronawirusa wydawały się kryzysem, w kolejnych miesiącach stały się katalizatorem wzrostów dla rynków finansowych. Zarówno Haitong Securities, jak i Haitong Bank dzięki obecności na kluczowych rynkach na świecie, stali się beneficjentami nowej sytuacji, mogąc w nieprzerwany sposób świadczyć usługi swoim obecnym klientom i pozyskując nowych kontrahentów – mówi Ryszard Hermanowski, Head of Investment Banking Haitong Bank w Polsce.

Wzrost przychodów Haitong Securities jest efektem dobrych wyników na głównych rynkach finansowych na świecie, a także wyższych wolumenów obrotu papierami wartościowymi i liczby transakcji. Pomimo pandemii COVID-19, rynki kapitałowe w Szanghaju i Shenzen osiągnęły w 2020 r. trend wzrostowy i zwiększyły wartość obrotów w ujęciu r/r. Shanghai Stock Exchange Composite Index, który obejmuje wszystkie spółki notowane na giełdzie w Szanghaju wzrósł w minionym roku o 14 proc., a indeks Shenzhen Stock Exchange Component o 39 proc.

Powołano Komitet Transformacji Cyfrowej w Związku Cyfrowa Polska

Związek Cyfrowa Polska powołał nowy komitet zadaniowy ds. Transformacji Cyfrowej. Jego członkowie będą zajmować się kwestiami związanymi z wykorzystywaniem nowoczesnych rozwiązań technologicznych w biznesie i administracji, m.in. szerzenia idei paperless.

Do Komitetu Transformacji Cyfrowej weszły cztery firmy członkowskie: Asseco, Samsung, HPE i Amazon. – Komitet ma na celu promowania cyfrowych narzędzi, które pomogą przedsiębiorcom oraz administracji publicznej cyfryzować procesy w organizacjach. Chcemy również pokazywać, jakie korzyści wynikają z cyfryzacji biznesu i administracji oraz doradzać, jak rozpocząć cyfrową transformację – mówi prezes Cyfrowej Polski Michał Kanownik. I dodaje: – Jeżeli chodzi o wdrażanie transformacji cyfrowej czy to w biznesie, czy w administracji, nie da się tego skutecznie zrobić bez konkretnych regulacji prawnych. Nowy komitet będzie mieć więc również za zadanie pokazywanie, gdzie i jak powinno zadziałać prawo, by cyfryzacja mogła odbywać się nie tylko na papierze, ale w realnym życiu.

Wśród legislacyjnych wyzwań, którymi zamierza zająć się komitet są m.in.: uregulowanie prawne pozwalające zaakceptować metodę wideoweryfikacji realizowaną w trybie automatycznym czy uznanie dokumentów opatrzonych podpisem własnoręcznym utrwalonym elektronicznie na równi z podpisanymi dokumentami papierowymi.

Komitet ds. Transformacji Cyfrowej chce się również zająć promowaniem idei paperless, budowaniem świadomości bezpieczeństwa procesów cyfrowych, podejmowaniem działań mających na celu edukowanie biznesu oraz młodych ludzi w zakresie rozwiązań cyfrowych.

Pierwszą aktywnością nowego komitetu jest trwająca już kampania #BiznesBezPapieru. Więcej o kampanii można przeczytać na stronie: www.biznesbezpapieru.pl.

Vivid Games zaprezentował wstępne wyniki za luty

Spółka postawiła na dużą inwestycję w pozyskanie użytkowników, zachowując stabilne przychody i spodziewa się w najbliższych miesiącach przełożenia wydatków inwestycyjnych na zysk.

„W lutym postawiliśmy na mocne inwestycje w płatne pozyskanie użytkowników. Był to duży wydatek, jednak niezbędny, by w najbliższych miesiącach znacząco poprawić wynik spółki. Systematycznie realizujemy założenia naszej strategii, utrzymujemy przychody na stabilnym poziomie i panujemy nad kosztami. W tym roku poszerzymy nasze portfolio o kilka mocnych pozycji, które przewidujemy w planie wydawniczym. Dodatkowo jesteśmy we wstępnej fazie oceny kolejnych gier i wiemy już, że wkrótce przedstawimy nowe, ekscytujące propozycje. Spodziewamy się, że kolejne premiery i poczynione inwestycje w UA przełożą się wymiernie na wyniki netto spółki w krótkiej perspektywie czasu. – podkreśla Jarosław Wojczakowski prezes Vivid Games, nawiązując do opublikowanych wczoraj wstępnych wyników za luty. Spółka narastająco wygenerowała w tym roku już 3,5 mln zł przychodów

W ostatnich dniach lutego rozpoczął się kolejny już soft launch zapowiedzianego na II kwartał 2021 Right Swipes. „Feedback, który otrzymaliśmy od użytkowników jest bardzo pozytywny i daje podstawy, by wierzyć w komercyjny sukces tytułu. Kupujemy użytkowników i prowadzimy różnego rodzaju AB testy, tak by finalny produkt zadziałał jak najlepiej.” – zdradza Patryk Batko Product Owner tytułu.

Poza wspomnianą wyżej premierą Right Swipes, spółka potwierdziła, że Mythical Showdown zadebiutuje na iOS i Android na przełomie II i III kwartału, a dzięki współpracy z QubicGames kilka tytułów z portfolio spółki trafi w najbliższych miesiącach na Nintendo Switch.

Połowa restauracji, klubów i hoteli zawiesiła działalność lub została zlikwidowana

Rok po wybuchu pandemii Covid-19 w Polsce i wprowadzeniu pierwszego lockdownu prawie połowa lokali z szeroko rozumianej branży gastronomicznej i eventowej zawiesiła działalność lub została zlikwidowana.

Obecnie, na początku marca 2021, widoczny jest wyraźny podział na trzy segmenty w ramach szeroko pojętej branży horeca i eventowej:

  • Restauracje i kawiarnie – większość (60%) działa na wynos
  • Kluby i przestrzenie eventowe – większość (70%) zawiesiło działalność
  • Hotele – większość (84%) działa zgodnie z reżimem sanitarnym
  • W czym zatem upatrywać nadziei?

– Polacy są spragnieni wyjścia z domów i ponownego otwarcia lokali rozrywkowych. W ciągu minionych 12 miesięcy restauracje i kluby opublikowały najpopularniejsze posty w mediach społecznościowych w maju 2020 roku, gdy informowały o otwarciu po pierwszym lockdownie. Lokale otrzymują pozytywne sygnały od klientów i bardzo liczą na „popyt odroczony” – komentuje Tomasz Szczęśniak współzałożyciel i prezes portalu Briefly.gastro i hotele pandemia

Załamanie branży – kłopoty restauracji, klubów i przestrzeni eventowych

Równie smutny fakt co skala likwidacji i tymczasowych zamknięć jest ta dana: jedynie 5% lokali zdołało całkowicie zmienić profil działalności, by móc dalej funkcjonować w epidemicznej rzeczywistości. Zazwyczaj polegało to na rozpoczęciu oferowania cateringu w dostawie lub zamiast organizowania przyjęć okolicznościowych, to wynajmowanie przestrzeni do pracy biurowej (szkolenia, warsztaty).

Ewa Urbańska z klubu Czerwony Fortepian z Kielc wskazuje, które momenty w minionym roku były najtrudniejsze: – Pierwsze zamknięcie, które wywołało totalny szok (lockdown był wówczas całkowity) oraz drugie, październikowe zamknięcie, gdy zostaliśmy z towarem dopiero co kupionym. Zamknięcie było w piątek, a towary na weekend przywozimy w czwartek. To było nie tylko nieprzyjemne, ale też dla nas bardzo kosztowne.

W podobnym tonie wypowiada się Maciej Marks, współwłaściciel Klubokawiarni Jaś i Małgosia z Warszawy: – Ostatnie 12 miesięcy przyniosły spadek obrotów o 40-80% i zysków o 50-90%. Psychicznie najtrudniejsze były ostatnie dni przed pierwszym zamknięciem – wówczas nastąpił gwałtowny spadek sprzedaży bez perspektyw na polepszenie sytuacji.kłopoty restauracji, klubów i przestrzeni eventowych

Rynek dostaw jedzenia

Przed pierwszym zamknięciem branży gastronomicznej w marcu 2020 restauracje (z wyjątkiem np. pizzerii) nie inwestowały w promowanie ofert na wynos. Nie był to segment działalności, który przynosił zyski porównywalne z serwowaniem jedzenia na miejscu.

Epidemia Covid-19 i zamrożenie gospodarki wymusiły skokowy wzrost liczby lokali gastro, które oferują dania na wynos i z dostawą.

Rynek dostaw jedzenia jest z pewnością największym (i raczej jedynym) zwycięzcą okresu pandemii. Ale wobec wysokich prowizji największych platform, restauratorzy próbują zachęcić klientów do odbiorów osobistych: oferują zniżki przy odbiorze osobistym (zamiast w dostawie), a czasem po prostu wprost proszą klientów o zamawianie bezpośrednio, a nie przez pośredników typu Pyszne, Uber Eats, czy Wolt.na wynos

Formy pomocy dla restauracji, klubów, sal bankietowych

Dla branży gastronomicznej i ratunkiem były i są: 

  • sprzedaż na wynos i z dostawą
  • pomoc publiczna i samorządowa (zwolnienia pracowników z ZUS, dotacje do pensji w ramach tarcz antykryzysowych, obniżki czynszów i opłat)
  • współpraca z instytucjami finansowymi (odroczenie spłat kredytów, niskooprocentowane kredyty pomostowe)

Branża eventowa praktycznie polega wyłącznie na dotacjach i ulgach państwowych.

Wsród przedstawicieli lokali opinie nt. pomocy ze strony państwa są podzielone:

  • Wartość pomocy państwowej, obok uruchomienia sprzedaży na wynos i w dostawie, pozwoliła utrzymać działanie lokalu bez konieczności czasowego zamknięcia (Maciej Marks, Jaś i Małgosia z Warszawy).
  • Skorzystaliśmy ze zwolnień ZUS i wypłat tzw tarczy antykryzysowej. Zamierzamy z tego korzystać do końca zamknięcia branży. Pomoc ze strony Państwa w skali makro brzmi imponująco, ale w skali małych firm i realnego pomagania ta „pomoc” to śmieszna sprawa. (Ewa Urbańska, Czerwony Fortepian z Kielc)
  • Lokal funkcjonował na 25% swoich możliwości. Gości było zdecydowanie mniej i rzadziej decydowali się na usługi. Najtrudniejszy moment nastąpił, gdy rząd zakazał wynajmu lokali na imprezy – od tamtego momentu nie możemy pracować. Nie otrzymaliśmy też żadnej pomocy państwowej. (Piotr, współwłaściciel Grindhouse Warsaw).

Wszelkie inne formy pomocy (zbiórki wśród klientów, sprzedaż voucherów, akcje w serwisach społecznościowych) miały raczej marketingowy charakter i jedynie sporadycznie gwarantowały realne wsparcie dla lokali. W naszym raporcie przyjrzeliśmy się szczegółowo poszczególnym akcjom wspierającym lokale.

Medicover przejmuje kolejną sieć klubów fitness

Z początkiem marca Medicover stał się właścicielem sieci ekskluzywnych klubów fitness – Holmes Place. Inwestor zapowiada dalszy rozwój placówek z zachowaniem dotychczasowego standardu, brandingu oraz know-how marki Holmes Place. Transakcja ma związek ze strategią firmy Medicover, który od kilku lat skutecznie realizuje intensywny rozwój swojej działalności nie tylko w zakresie usług zdrowotnych, ale i wellbeingu, sportu oraz rekreacji.

Znana sieć klubów fitness – Holmes Place – z początkiem marca dołącza do portfolio Medicover, które nabyło 100% udziałów firmy. To już kolejna akwizycja Medicover w branży fitness. W ub. roku Medicover stał się właścicielem sieci klubów Fitness World w Polsce, a w 2018 r. przejął operatora pakietów sportowych dla pracowników – OK System (dziś: Medicover Sport). Ambicją firmy jest dalszy rozwój i wzmocnienie swojej pozycji w świecie sportu.

Konsekwentnie rozszerzamy nasze udziały na rynku usług fitness, włączając do naszego portfolio markę Holmes Place, która od 15 lat jest synonimem klasy premium w kategorii klubów sportowych. Ta inwestycja to kolejny przykład naszego zaangażowania w promocję zdrowego trybu życia, wellbeingu, sportu i rekreacji – mówi Artur Białkowski, Dyrektor Zarządzający Business Services, Medicover Polska.

Bardzo cieszymy się , że możemy mieć tak mocną markę w swoim portfolio. Chcemy kontynuować rozwój Holmes Place w Polsce i wspólnie wypracowywać przyszłą ofertę, jak również zależy nam na współpracy z obecnymi pracownikami – dodaje.

Misją Holmes Place od samego początku istnienia jest inspirowanie ludzi do zdrowego, aktywnego i zbalansowanego stylu życia. Dziś wiemy, że podobne wartości wyznaje Medicover. Dlatego wierzymy, że włączenie marki Holmes Place w Polsce do Medicover to przemyślany krok rozwoju dla naszej sieci, a także naszych pracowników. Dziś Medicover ma mocną pozycję na rynku usług medycznych, ale także coraz bardziej rozwija się w obszarze sportu i rekreacji. To gwarantuje nam lepszy rozwój i wzmocnienie obecnej pozycji
– komentuje Anna Bogucka, COO Holmes Place.

Bardzo się cieszę, że firma Medicover jest nowym właścicielem klubów Holmes Place Poland, a tym samym rozszerza swoją działalność w sektorze fitness. W Holmes Place od wielu lat wierzymy, że aktywność fizyczna jest najlepszym sposobem dbania o zdrowie fizyczne i psychiczne. Cieszy nas również, że dostawcy usług medycznych w coraz większym stopniu kierują się w stronę profilaktyk i promocji zdrowego stylu życia. Firma Medicover dysponuje wysokiej jakości ofertą usług medycznych, solidnymi zasobami finansowymi i wnikliwą znajomością polskiego rynku, więc jest to zapowiedź bardzo dobrej i ekscytującej współpracy – dodaje Jonathan Fisher, CEO Holmes Place Brands.

Szczerze dziękuję całemu zespołowi Holmes Place w Polsce za lojalność, oddanie wizji i wartościom Holmes Place – podsumowuje Jonathan Fisher.

Holmes Place to międzynarodowa sieć klubów fitness z ponad 40-letnią tradycją. Pierwszy klub pod marką Holmes Place został otwarty w 1980 roku Chelsea w Londynie, natomiast pierwszy klub Holmes Place w Polsce w 2006 roku. Kluby Holmes Place to miejsce idealne dla każdego, kto szuka różnorodnych form aktywności i wypoczynku. W ofercie znajdują się wszystkie usługi, udogodnienia i atrakcje, jakie powinien zawierać klub sportowy dla wymagających klientów, pasjonatów aktywnego stylu życia.

Wykwalifikowani trenerzy ustalają indywidualny program treningowy, zajęcia grupowe fitness aż po najnowsze formy treningów. Oferowane usługi fizjoterapeutyczne, pomogą zregenerować się szybciej, jednocześnie redukując stres. Ponadto Holmes Place wprowadził na polski rynek pionierską usługę profesjonalnego Treningu Personalnego dla swoich klubowiczów, a pierwszym i honorowym członkiem klubu została dziennikarka i podróżniczka Martyna Wojciechowska.

Na ten moment usługi Holmes Place będą nadal dostępne dla posiadaczy członkostw Holmes Place.
Obecnie w Warszawie są trzy kluby: Holmes Place Premium Hotel Hilton, Holmes Place Premium Hotel Marriott oraz Holmes Place Fitness C.H. Skorosze. Jeden klub działa we Wrocławiu w znanym futurystycznym kompleksie OVO.

Holmes Place posiada swoje kluby w 8 krajach, łącznie jest to 95 klubów. Aktualnie kluby Holmes Place w Polsce pozostają zamknięte ze względu na obowiązujące obostrzenia związane z pandemią koronawirusa.

Ile utargujesz u dewelopera w 2021 roku?

Początek roku 2021 rozpoczął się optymistycznie na rynku nieruchomości, na co z pewnością wpłynęły dobre dane za rok poprzedni. Ostatecznie okazało się, że kryzys związany z COVID – 19 nie odbił się mocno na popycie na mieszkania. Ciągle utrzymuje się wysoka koniunktura.

Sprawdziliśmy, ile klienci zainteresowani nowym mieszkaniem są obecnie w stanie utargować z deweloperami i jakimi promocyjnymi ofertami kuszą wiosną 2021.

Zanim jednak do tego przejdziemy, kilka zdań trzeba poświęcić na opis sytuacji rynkowej. Jak już wspomnieliśmy – ostatecznie rynek nieruchomości właściwie nie ucierpiał z powodu pandemii. Mocny spadek sprzedaży i lekką korektę cen widać było tylko w drugim kwartale zeszłego roku, a więc w czasie tzw. lockdownu, kiedy obrót nieruchomościami był nieomal zastopowany przez kwarantannę, zamknięcie gospodarki itp. Później jednak sytuacja szybko wracała do normy i już latem 2020 roku nastąpiło odbicie. Dobra koniunktura utrzymała się do końca roku.

Aktualnie na wszystkich wiodących rynkach widoczne są zwyżki cenowe, stawki na koniec roku 2020 pozostawały wyraźnie wyższe, niż rok wcześniej.

Obecnie w Warszawie – (ceny transakcyjne na rynku pierwotnym w IV kw. 2020 – dane NBP) metr kwadratowy nowego mieszkania kosztuje średnio 10261 zł. Rok do roku przeciętne stawki wzrosły o 800 zł – z 9476 zł, co daje wzrost cen o ponad 8 procent.

W Krakowie średnio za m2 nowego mieszkania płaci się 8685 zł. Rok do roku mieszkania w stolicy Małopolski podrożały o nieco ponad 400 zł.

W Gdańsku zwyżka cen była znacznie większa. Średnie stawki za nowe mieszkania w ciągu roku poszły w górę z 8585 zł do 9401, co stanowi wzrost o ponad 9,5 proc.

We Wrocławiu na koniec 2019 roku za 1 mkw. nowego mieszkania płaciło się 7634 zł. Na koniec ubiegłego roku średnie stawki wynosiły 8233 zł. Daje to wzrost w ciągu 12 miesięcy na poziomie niecałych 8 procent.

W przypadku Poznania ceny poszły w górę nieznacznie – o niecałe 3 proc. Na koniec 2019 roku za 1 mkw. płaciło się w tym mieście 7397 zł. Na koniec 2020 było to 7611 zł.

Jeśli chodzi o Łódź – tu wzrost stawek był wyraźniejszy. Na koniec 2019 roku płaciło się za 1 mkw. średnio 6026 zł. Rok później było to 6624 zł, co daje nieomal 10 procentowy wzrost cen.

Jak więc widzimy – mimo pandemicznego roku 2020 mieszkania na wszystkich głównych rynkach drożały. Podane stawki to ceny transakcyjne, a więc te, które ostatecznie przekładały się na cenę na umowie. Czy koniunktura, z którą ciągle najwidoczniej mamy do czynienia, to dobry czas na negocjacje z deweloperem? Czy i ile można ugrać? Sprawdziliśmy – porównując ceny ofertowe i transakcyjne z ostatniego zakończonego kwartału, czyli z IV kw. 2020.ceny mieszkań

Jak widzimy, możliwość negocjacji cen i ugrania lepszych warunków u deweloperów wygląda różnie, w zależności od rynku. Z danych NBP wynika, że naprawdę sporo da się utargować w Krakowie. Tu różnica cen w ofertach i transakcjach wynosi średnio blisko 10000 na metrze kwadratowym. To oznacza, że realna, średnia cena 50 metrowego mieszkania w grodzie Kraka jest o 50 tys. zł niższa niż w ofertach deweloperskich. Różnica cen wynosi blisko 10 proc.

Kupujący w Warszawie i Gdańsku również mogą utargować niemało. Tak przynajmniej wynika z danych opublikowanych przez NBP. Na obu tych rynkach różnice między cenami ofertowymi a realnymi wynoszą średnio 500 zł/mkw., co przy zakupie 50 mkw. daje 25 tys. mniej od stawek podawanych na bilbordach i folderach reklamowych.

To by z kolei znaczyło, że w tych ośrodkach popyt nie jest jednak aż tak wysoki, jak mogłyby sobie życzyć firmy deweloperskie. Za to zrównoważony poziom cen obserwujemy w Łodzi i Poznaniu. Tu stawki z ofert i realne ceny transakcyjne nie różnią się mocno, co znaczy, że podaż i oczekiwania cenowe są dobrze dostosowane do rzeczywistego popytu.

Promocje deweloperskie w Warszawie wiosną 2021

Statystyki oparte na średnich cenowych są narzędziem niedoskonałym – uwzględniają zarówno budownictwo popularne, a więc tanie, a także to z najwyższej półki. Stąd dane o średnich cenach mogą nie oddawać realiów rynkowych z punktu widzenia tzw. zwykłego Kowalskiego. Dlatego sprawdziliśmy również – na podstawie ofert z RynekPierwotny.pl, ile rzeczywistego upustu są w stanie zaproponować deweloperzy.

Na rynku stołecznym wachlarz promocji, które oferują firmy deweloperskie, jest spory. Najczęściej w grę wchodzą upusty cenowe na wybrane mieszkania, wykończenie i projekt w korzystnej cenie, darmowe miejsca parkingowe.

Jaki rabat można uzyskać kupując nieruchomości w Warszawie? Dla przykładu – jeden z deweloperów na Bemowie (Metro Połczyńska) oferuje rabaty do 20 tys. zł. Na Żeraniu można uzyskać rabat w wysokości 15 tys. zł (Myśliborska 1). Na Rembertowie, inwestor projektu Park Leśny Rembertów proponuje dwa naziemne miejsca parkingowe za złotówkę. Z kolei na Białołęce (Twórcza Home) deweloper oferuje projekt i wykończenie w cenie 349 zł/mkw. Na Wilanowie (Tulip Wilanów) jedna z firm kusi klientów cenami mieszkań od 8900 zł/mkw. , a więc znacznie poniżej średniej dla całego miasta. Na Białołęce najtańsze 35 – metrowe kawalerki w inwestycji Miasto Moje kupimy za 280 tys. zł, a ceny 1 mkw. zaczynają się od 6800 zł. W Ursusie można natomiast znaleźć mieszkania w promocyjnych cenach od 7600 zł/mkw. (Ursus Centralny).

Jak widzimy – wybór promocji jest całkiem spory. Oczywiście, każdą taką ofertę należy dobrze przeanalizować – przede wszystkim upewnić się, czy naprawdę jest promocyjna, czy też oferuje upusty, które w efekcie dają ceny zbliżone do stawek za inne mieszkania w okolicy. Warto też dokładnie zapoznać się z warunkami promocji i skalkulować wartość bonusów – takich jak wykończenie, umeblowanie gratis itp.

Autor: Marcin Moneta, ekspert portalu GetHome.pl

Małe i średnie firmy chcą się szczepić, aby szybko wrócić do pracy

Główne wnioski z VII edycji badania Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP” dotyczące inwestycji i planów związanych z zatrudnieniem:

  • NOWOŚĆ:70 proc. przedsiębiorców zdecydowałoby się zaszczepić pracowników, gdyby była taka możliwość. Najwięcej – w branży handlowej. Wskazywali, że zdecydowaliby się na ten krok, ponieważ szczepienia zabezpieczą pracowników przed koronawirusem (71 proc.), a także zwiększą poczucie bezpieczeństwa w firmie (68 proc.).
  • Tylko 13 proc. przedsiębiorstw planuje inwestycje w najbliższych trzech miesiącach. Ale aż 79 proc. nie ma takich zamiarów.
  • Te, które chcą się rozwijać:

– kupią nowe maszyny i sprzęt – 62 proc.

– rozbudują systemy IT – 26 proc.

– kupią lub wydzierżawią nowe lokale – 13 proc.

– zamówią półprodukty i komponenty – 13 proc.

  • 77 proc MŚP nie planuje zatrudnienia nowych pracowników. Tylko 15 proc. jest gotowych zwiększyć stan załogi, przy czym „zdecydowanie tak” mówi jedynie niecałe 3 proc. przedsiębiorców.
  • Jeśli chodzi o model pracy, to wygląda, że MŚP wróciły do fabryk, biur i na place budów. Aż 64 proc. firm przyznaje, że w całości wykonuje swoje obowiązki na miejscu. Tylko nieco ponad 2 proc. mówi, że pracuje w pełni zdalnie.
  • 66 proc. przedsiębiorstw zamierza utrzymać obecny model pracy po zakończeniu epidemii.

Pandemia powstrzymuje małe i średnie firmy przed inwestowaniem i zatrudnianiem nowych osób, a praca zdalna jest dla nich dużym wyzwaniem. 70 proc. przedsiębiorców chętnie zaszczepiłoby swoich pracowników, gdyby mieli taką możliwość – wynika z 7. edycji badania „KoronaBilans MŚP” Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

W najnowszej edycji cyklicznego badania KRD „KoronaBilans MŚP” przedsiębiorcy zostali zapytani, czy gdyby była taka możliwość, zaszczepiliby swoich pracowników. Aż 70 proc. odpowiedziało, że tak – najwięcej w branży handlowej. Wskazywali, że zdecydowaliby się na ten krok, ponieważ szczepienia zabezpieczą pracowników przed koronawirusem (71 proc.), a także zwiększą poczucie bezpieczeństwa w firmie (68 proc.). Prawie 22 proc. uważa, że szczepienia zorganizowane przez firmę byłyby szybko zrealizowane. Z kolei przedsiębiorcy, którzy nie zaszczepiliby swoich pracowników, a jest ich 10 proc., argumentują, że jest to indywidualna decyzja pracownika. Dla blisko 7 proc. koszty akcji byłyby zbyt wysokie. Natomiast aż 40 proc. obawia się brania na siebie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepionki.KoronaBilans MŚP

Opór przed inwestowaniem

Bieżąca edycja „KoronaBilansu MŚP”, który od początku pandemii bada sytuację ekonomiczną małych i średnich firm, pokazuje, że nadal utrzymuje się duży opór przed inwestowaniem. Tylko 13 proc. przedsiębiorstw zamierza w najbliższych trzech miesiącach wydać pieniądze na rozwój. Ale aż 79 proc. nie ma takich planów. W poprzedniej fali badania było to odpowiednio 12 proc. i 80 proc.

Decyzja o inwestowaniu w obecnej rzeczywistości gospodarczej nie jest łatwa. Najnowsze dane GUS pokazują, że w czwartym kwartale ubiegłego roku spadek PKB sięgnął 2,8 procent rok do roku. To więcej niż w trzecim kwartale, gdy PKB zmniejszyło się o 1,5 procent. W całym 2020 roku PKB zmalał o ponad 130 mld zł, na co wpływ miało między innymi ograniczenie inwestycji aż o prawie 11 procent. Widać to także w naszym badaniu. Przedsiębiorstwa zamiast się rozwijać, wolą akumulować gotówkę, aby móc finansować bieżącą działalność. Ta wstrzemięźliwość, co zrozumiałe, jest podyktowana niepewnością panującą w gospodarce – ocenia Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Technologie przed gruntem

Małe i średnie firmy, które zdecydowały się przeznaczyć pieniądze na inwestycje, przede wszystkim kupią nowe maszyny i sprzęt. Jest to 62 proc. wskazań – najwięcej od początku badania. Ta kategoria od początku cieszy się największą popularnością. Natomiast 26 proc. przedsiębiorców rozbuduje systemy IT, takie jak strony www, aplikacje, czy sklepy on-line (26 proc.), a co 10. ma w planach remont lub prace budowlane.

Jeśli chodzi o inwestycje w rozwiązania IT, to analizując wyniki wszystkich fal badania, widać, że „pospolite ruszenie” miało miejsce na początku epidemii koronawirusa, kiedy małe i średnie firmy gwałtowanie przenosiły działalność do Internetu. Wówczas zrobiła to prawie 1/3 z nich. Najnowszy sondaż pokazuje jednak, że przedsiębiorcy nadal wprowadzają rozwiązania informatyczne, które ułatwiają im funkcjonowanie na rynku.

Ponadto 13 proc. firm zamierza kupić lub wydzierżawić nowe lokale, a tyle samo – zamówić półprodukty i komponenty. Najmniejszym zainteresowaniem cieszy się obecnie zakup gruntów – tylko niecałe 8 proc.Główne wnioski z VII edycji badania Krajowego Rejestru Długów

– Większość firm na szczęście ma jeszcze pieniądze, bo wciąż zatrudniają pracowników i prosperują. Kłopotem są jednak inwestycje, z których przedsiębiorcy zrezygnowali w pierwszej kolejności w kryzysie. Jednak nie wszyscy. Okazuje się, że plany inwestycyjne rosną wraz z wielkością przedsiębiorstwa. O ile w przypadku mikrofirm zaledwie 6 proc. przedsiębiorstw myśli o inwestowaniu, o tyle w przypadku firm średnich takie plany ma już ponad sześć razy więcej podmiotów. Nie dziwi też fakt, że największą świadomość inwestycji obserwujemy w przedsiębiorstwach produkcyjnych, bo właśnie one w pandemii prosperują najlepiej – zauważa Dariusz Szkaradek, prezes Zarządu firmy faktoringowej NFG.

Zdaniem eksperta NFG, jeśli już przedsiębiorcy przeznaczają na coś większą ilość gotówki, to raczej na utrzymanie firmy niż działania prorozwojowe. Tymczasem nie tędy droga: bez inwestowania chociażby w nowoczesne technologie łatwo stracić konkurencyjność na rynku.

– Firmom, które mają wolne środki w budżecie, radziłbym przeznaczyć je na inwestycje, które gwarantują rozwój i konkurencyjność, a działalność operacyjną, bieżącą sfinansować na przykład faktoringiem, który chroni płynność finansową przedsiębiorstwa i zapewnia stabilność – dodaje Dariusz Szkaradek.

Rynek pracy w zastoju

Rynek pracy nie jest już chłonny. 77 proc MŚP nie planuje zatrudnienia nowych pracowników w ciągu najbliższych trzech miesięcy. Tylko 15 proc. jest gotowych zwiększyć stan załogi, przy czym odpowiedzi „zdecydowanie tak” udzieliło jedynie niecałe 3 proc. przedsiębiorców. Jest to wynik najbliższy pierwszej fali badania, kiedy zadeklarowało tak zaledwie 2 proc. Obecnie co 9. firma nie podjęła jeszcze decyzji dotyczącej zatrudnienia.

W dużej mierze wynika to tego, że na rynku pracy dokonały się już roszady. Część osób, które w ubiegłym roku straciły pracę, znalazła nowe zatrudnienie, a część jeszcze szuka, bo nowych miejsc nie przybywa tak szybko jak przed pandemią. Sektor MŚP nasycił się pracownikami i stąd chwilowy zastój – wyjaśnia Adam Łącki.

Przedsiębiorstwa, które deklarują przyjęcia pracowników, zamierzają powiększyć załogę o ¼ dotychczasowego stanu (blisko 70 proc. wskazań). Z kolei 4,5 proc. zatrudni dodatkowe osoby w przedziale 26-50 proc. obecnego składu. Ale aż 1/4 nie jest w stanie podać, o ile zwiększy etaty.redukacja zatrudnienai

Zwolnienia planuje 11 proc. firm, co jest wynikiem najbliższym początku pandemii, kiedy wskazywał tak co 4. przedsiębiorca z sektora MŚP. W kolejnych edycjach odsetek ten utrzymywał się na poziomie kilku procent, ale w przedostatniej edycji sięgnął już 10 proc.

Praca zdalna dla wybranych

Jeśli chodzi o model pracy, to wygląda, że MŚP wróciły do fabryk, biur i na place budów. Aż 64 proc. firm przyznaje, że w całości wykonuje swoje obowiązki na miejscu. Tylko nieco ponad 2 proc. mówi, że pracuje w pełni zdalnie. Na dodatek 66 proc. przedsiębiorstw zamierza utrzymać obecny model pracy po zakończeniu epidemii. Nikt nie deklaruje, że w najbliższych trzech miesiącach wprowadzi w 100 proc. model pracy zdalnej. Spośród firm, które jeszcze nie przestawiły się na home office, aż 54 proc. nie planuje tego zrobić w najbliższych trzech miesiącach.


VII edycja ogólnopolskiego Badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International w lutym 2021 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 301 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.