Rząd zapowiada wsparcie dla kolejnych branż

– Do tej pory pomoc otrzymało 48 branż, które ucierpiały wskutek pandemii Covid-9. Wkrótce wsparciem zostaną objęte kolejne. Wydłużony zostanie też okres udzielanej pomocy. Trwają rozmowy na ten temat – poinformowała Iwona Michałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, w czasie konferencji „Praca 4.0. Zawirowanie czy nowa era”, którą zorganizowała Konfederacja Lewiatan.

Zdaniem Iwony Michałek stosunkowo dobra sytuacja na rynku pracy i niewielki wzrost bezrobocia, to efekt ogromnej pomocy państwa dla przedsiębiorstw. Skala pomocy udzielonej firmom stawia nas w europejskiej czołówce.

– Nadal część branż jest jednak zamknięta. Chcemy je stopniowo otwierać, ale w reżimie sanitarnym, bo boimy się wzrostu zachorowań na koronawirusa. Kryzys pokazał, że pracownicy i pracodawcy, mimo rozbieżnych interesów, potrafią współpracować – dodała Iwona Michałek.

Anna Wicha, prezes Polskiego Forum HR uczestnicząca w panelu „Trendy na rynku pracy” podkreśliła, że w czasie pandemii ucierpiało tylko ok. 5 proc. branż i to ma wpływ na dobrą kondycję naszego rynku pracy.

– Z badań przeprowadzonych w styczniu br. wynika, że 51 proc. firm nie tylko chce utrzymać, ale i zwiększyć zatrudnienie, a 57 proc. planuje w tym roku podwyżki.

– Ewa Flaszyńska, dyrektor departamentu rynku pracy w Ministerstwie Rozwoju, Pracy i Technologii, poinformowała, że jeszcze w tym półroczu gotowy będzie projekt ustawy dotyczącej rynku pracy.

Prezydent Konfederacji Lewiatan Maciej Witucki zwrócił uwagę, że koronawirus zmienił rzeczywistość, stworzył nowe wyzwania przed którymi stanęli pracownicy i pracodawcy. Jednym z nich jest praca zdalna.

– Trwają prace nad jej uregulowaniem w prawie. Nie jest to zadanie łatwe, ponieważ są rozbieżne opinie dotyczące efektywności tej formy pracy, jej wpływu na produktywność gospodarki. Poszukujemy kompromisu, który byłby do zaakceptowania dla pracowników i pracodawców – powiedział Maciej Witucki.

W czasie konferencji „Praca 4.0, Zawirowanie czy nowa era”, odbywają się m.in. panele dotyczące przygotowania przedsiębiorstw do transformacji cyfrowej, czy wyzwań w prawie pracy.

W najbliższy piątek i poniedziałek odbędą się natomiast zamknięte warsztaty równoległe. Przygotowane zostały dwie ścieżki tematyczne: Wyzwania działów HR w dobie pandemii oraz Prawo pracy w nowej rzeczywistości.

Sprawdź, która z nich jest dla Ciebie i zarejestruj się http://bit.ly/39iHNbN

Patronem konferencji jest Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii oraz PARP Grupa PFR.

Serwisowanie elektryka jest drogie i skomplikowane?

Nowoczesne rozwiązania i wszelkie innowacje kojarzą się ze skomplikowaną konstrukcją i wysokim stopniem zaawansowania technicznego. Stąd pewnie przekonanie o tym, że samochód elektryczny musi być trudny w obsłudze i kosztowny w serwisowaniu. Nic bardziej mylnego! Choć napęd EV to rewolucyjne rozwiązanie w motoryzacji, bazuje on na prostym silniku elektrycznym wraz z zestawem baterii i kilku sterowników.

Inżynierowie wskazują, że przeciętnie samochody w pełni elektryczne (BEV) mają pięcio- lub nawet sześciokrotnie mniej części niż pojazd o napędzie konwencjonalnym. To oznacza zdecydowanie mniejszą liczbę podzespołów, które mogą ulec awarii. Przy właściwym użytkowaniu pojazdu, będziemy więc znacznie rzadziej odwiedzać warsztat samochodowy, co wiąże się też z niższymi kosztami eksploatacji.

Czego nie musisz naprawiać?

W przeciwieństwie do współczesnych silników benzynowych czy wysokoprężnych, pojazdy o napędzie elektrycznym nie posiadają m.in. wtryskiwaczy paliwa, turbosprężarki, kompresora, filtra cząstek stałych, koła dwumasowego, zaworu EGR, a nawet rozrusznika czy chociażby alternatora!

W przypadku poważnych usterek silnika spalinowego za naprawę lub wymianę tych elementów w trakcie całego okresu użytkowania samochodu, kierowca może zapłacić, lekko licząc, od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. To zatem kwota realnej oszczędności, którą niesie za sobą wybór elektryka.

Jakie prace serwisowe będą konieczne?

Oczywiście auto elektryczne także wymaga wizyt w warsztacie, lecz wiele prac serwisowych odbywa się z mniejszą częstotliwością niż w pojazdach z napędem konwencjonalnym. Oto podstawowe czynności, które trzeba będzie cyklicznie realizować:

  • wymiana płynu chłodzącego baterie – zazwyczaj co 4 lata
  • regularna wymiana oleju w przekładni napędowej mniej więcej co 150-160 tys. km lub co 3-4 lata
  • wymiana filtra kabinowego
  • wymiana klocków i tarcz hamulcowych jest znacznie rzadsza niż w przypadku tradycyjnych aut, ze względu na systemy odzyskiwania energii kinetycznej podczas zwalniania. Układ napędowy w pojazdach elektrycznych może redukować prędkość i produkować energię. W efekcie wystarczy zdjąć nogę z gazu i pojazd zwalnia, a kierowca znacznie rzadziej musi używać hamulca. To oznacza wydłużenie okresu żywotności klocków i tarcz hamulcowych. Ważne jest jednak, by nie rezygnować ze standardowego hamowania, ponieważ nieużywany układ może… zardzewieć.

Radosław Kitala – Consultant & Arval Mobility Observatory Manager

Burzliwe czasy na giełdach

Tesla w grze o Bitcoiny, ceny srebra mocno w górę i zamieszanie z akcjami GameStop – tak zaczął się 2021 rok. Jak interpretować dotychczasowe wydarzenia? Co przyniesie przyszłość? Sytuacje na giełdach opisuje ekspert firmy Tavex.

Początek 2021 roku można nazwać kontynuacją wśród inwestorów renesansu metali szlachetnych. Ceny srebra skoczyły do najwyższego poziomu od kilku miesięcy. Może to być wynik „buntu” drobnych inwestorów, nawołujących – m.in. na platformie Reddit – do zakupu tego metalu.

Już wcześniej mieliśmy do czynienia z podobnym działaniem. Wówczas mali inwestorzy komunikujący się na platformie Reddit zainicjowali kampanię wykupu akcji sieci sklepów GameStop. Było to działanie wymierzone w firmy z Wall Street, które grały na spadek wartości tych aktywów. Działania te spowodowały, że fundusze, które grały na spadek notowań GameStop, poniosły spore straty, gdy kurs (notowań GameStop) wzrósł – mówi Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex. Rosnąca społeczna frustracja wywołana różnymi manipulacjami największych firm finansowych, którą wszyscy widzieliśmy ostatnio na akcjach spółki GameStop, przenosi się teraz na inne rynki. Co istotne, dotyczy to również sektora metali szlachetnych. Mimo, że wszystkie znaczące mennice na świecie pracują na pełnych obrotach i przerabiają rekordowe ilości złota oraz srebra, to ich cena spada. Ten brak reakcji na realny rynek przyczynił się do niezadowolenia branży – dodaje.

Warto wiedzieć, że obecnie możemy również obserwować inne kampanie wykupu m.in. akcji sieci kin AMC i Nokii, które – w ostatnich tygodniach – również notowały znaczne wzrosty.

Jesteśmy także świadkami dołączenia się Tesli do gry o bitcoiny. Spółka Elona Muska w styczniu tego roku zakupiła bitcoiny za 1,5 mld USD. Kurs BTC/PLN urósł do ponad 170 tys. zł.

Przesunięcie około 15% wolnej gotówki Tesli w Bitcoiny jest potwierdzeniem braku wiary w pozycję USD. Warto podkreślić, że Rada Nadzorcza Tesli upoważniła zarząd nie tylko do otwarcia ekspozycji na kryptowalutę, ale również na złoto. Pokazuje to jednoznacznie, że największe korporacje również są zainteresowane zabezpieczeniem swojego kapitału, którego w danej chwili nie potrzebują. W naturalny sposób wygrywają na tym zarówno metale szlachetne jak i kryptowaluty. Warto wiedzieć, że aktualne wahania na cenie Bitcoina w skali kwartału przewyższają wyniki operacyjne z produkcji samochodów. To notowania Bitcoina w tej chwili determinują wyniki Tesli bardziej niż główny przedmiot jej działalności – podsumowuje Aleksander Pawlak, Prezes Zarządu Tavex.

Wspólny posiłek w domu lub maraton filmowy we dwoje – tak Polacy spędzą Walentynki

  • Wydatki Polaków z okazji Walentynek wzrosły prawie czterokrotnie w ciągu ostatniej dekady
  • W tym roku królują zakupy prezentów przez internet – w ciągu ostatnich 10 lat liczba transakcji w sieci w okresie walentynkowym wzrosła 17-krotnie
  • Pandemia nie zniechęca nas do celebrowania – sprawiła, że jesteśmy bardziej kreatywni, planując tegoroczne święto zakochanych
  • Wspólny posiłek w domu przygotowany we własnej kuchni lub zamówiony z restauracji, a także maraton filmowy we dwoje – to najpopularniejsze pomysły na romantyczne Walentynki 

Mastercard opublikował wyniki najnowszej edycji badania Mastercard Love Index. Tegoroczne zestawienie jest wyjątkowe – nie tylko ze względu na sytuację na świecie, która wpływa na zwyczaje zakupowe konsumentów, ale również dlatego, że porównane zostały dane z roku 2020 i 2011. Można więc zaobserwować, jak zmieniały się trendy w walentynkowych zakupach przez ostatnią dekadę. Wydatki Polaków z okazji Dnia Zakochanych wzrosły w tym czasie o 388%.

Zakupy dyktowane sercem

Na co najwięcej wydają Polacy? Do tej pory największą popularnością cieszyła się romantyczna kolacja w restauracji. I tego, zgodnie z badaniem, będzie Polakom najbardziej brakowało. Ale brak możliwości wyjścia do lokalu nie zniechęca do świętowania. 56% badanych twierdzi, że wykazało się większą kreatywnością, planując tegoroczne Walentynki.

Popularnymi prezentami dla drugiej połówki niezmiennie są kwiaty – wydatki na nie wzrosły niemal 13-krotnie (1284%) w porównaniu do 2011 r. Coraz częściej wręczamy też biżuterię – w ciągu dekady na wyroby jubilerskie wydawaliśmy coraz więcej (wzrost w porównaniu roku 2011 do 2020 o 260%). Co ciekawe, prawie połowa Polaków (48%) w najbliższe święto zakochanych podaruje ukochanej osobie także tradycyjną kartkę walentynkową.

Widocznym trendem są coraz częstsze zakupy prezentów walentynkowych w sieci. W ciągu ostatnich 10 lat ich liczba wzrosła 17-krotnie. W 2021 roku nieco ponad połowa Polaków (51%) również planuje zakup podarunku w e-commerce. Jednocześnie połowa badanych zapowiedziała wsparcie lokalnych biznesów, decydując się na zakup bukietu lub innego upominku w okolicznym sklepie.

Walentynki inne niż wszystkie

Pandemia utrudniła ludziom spotykanie się z bliskimi, ale nie powstrzymała ich przed szukaniem miłości. Prawie co piąta osoba (18%) odnalazła w minionym roku partnera lub partnerkę przez internet. Popularne stają się także spotkania online – 19% badanych było w ciągu ostatnich 12 miesięcy na wirtualnej randce, a 22% założyło konto na portalu randkowym.

Obostrzenia związane z koronawirusem wpłynęły również na plany par związane z obchodami Dnia Zakochanych. W tym roku 45% zakochanych spędzi ten dzień w domu, przygotowując wspólnie posiłek Prawie tyle samo ankietowanych (42%) planuje zamówienie jedzenia z dostawą. Popularnym pomysłem jest również maraton filmowy we dwoje (33%).

Plany Polaków na Walentynki 2021:

  1. Wspólny posiłek przygotowany w domu – 45%
  2. Zamówienie jedzenia z dostawą do domu – 42%
  3. Maraton filmowy we dwoje – 33%
  4. Spacer w parku – 28%
  5. Spacer po rodzinnym mieście – 19%
  6. Piknik pod dachem – 16%
  7. Domowe spa – 15%
  8. Wieczór gier – 11%
  9. Piknik na świeżym powietrzu – 4%
  10. Wirtualna randka (np. Zoom, Facetime) – 4%

Inne ciekawe wyniki Mastercard Love Index w Europie:

  • Włosi lubią „błyskotki”: najwyższe wydatki na biżuterię w poprzednim roku zanotowano we Włoszech i wyniosły one prawie 33 mln dolarów.
  • Ukraińcy są najhojniejsi: na Ukrainie odnotowano 9-krotny wzrost wydatków związanych z obchodami Walentynek w ciągu ostatniej dekady.
  • Holendrzy dają kwiaty: ponad 23-krotny wzrost wydatków Holendrów na kwiaty w ciągu ostatnich 10 lat.

 

FPP: Wybiórcze zwiększanie akcyzy w kryzysie gospodarczym to zła propozycja

Federacja Przedsiębiorców Polskich (FPP) zwraca uwagę, że obecny system akcyzy powinien pozostać nienaruszony – zwłaszcza, że dopiero co (w październiku 2020 roku) wszedł podatek na nowe kategorie wyrobów akcyzowych. Jeżeli zaś rozważano by zmiany w akcyzie w celu zwiększenia dochodów budżetowych – to należałoby wówczas zmienić strukturę sposobu obliczania tego podatku, szczególnie na wyroby tytoniowe i podnieść stawki dla wyrobów najbardziej szkodliwych (czyli np. dla tradycyjnych papierosów i dla mocnych alkoholi), utrzymując bądź zmniejszając stawki dla wyrobów mniej szkodliwych (nowatorskich wyrobów tytoniowych, płynów do papierosów elektronicznych produkowanych przez polskie MŚP oraz dla alkoholi słabych, typu piwo). Podwyższanie podatków płaconych wprost z kieszeni obywatela w czasie pandemii i wywołanego nią kryzysu gospodarczego jest nierozsądne i szkodliwe dla całej gospodarki, szczególnie jeśli dotyczyć miałoby tylko produktów ekologicznych lub mniej szkodliwych dla zdrowia. Należy przede wszystkim uszczelnić system obliczania i poboru podatku CIT!  Brak podwyżek akcyzy i VAT w 2021 roku jest racjonalną i uzasadnioną polityką rządu.

Akcyza – podatek pośredni doliczany do ceny produktu i płacony w rzeczywistości przez konsumenta – jest nazywana podatkiem ‘od grzechu’. Oznacza to, że różne wyroby są opodatkowane różnymi stawkami akcyzy – zgodnie z zasadą: grzechy najcięższe powinny być najbardziej opodatkowane, a grzechy lżejsze mniej. Państwo za pomocą zróżnicowanych stawek akcyzy realizuje także politykę prośrodowiskową (np. niższe stawki na samochody hybrydowe czy elektryczne) czy prozdrowotną (np. niższe stawki na tytoń do podgrzewania, napoje niskoalkoholowe). Obecna polityka akcyzowa Polski jest efektywna zarówno fiskalnie jak i prospołecznie, z sukcesami realizuje cele zmierzające do zmniejszenia szarej strefy, właściwie stymuluje zachowania konsumentów, zapewnia satysfakcjonujące wpływy do budżetu państwa i jest zgodna z wymogami Unii Europejskiej. W niektórych obszarach polskie regulacje już gwarantują wpływy z tytułu akcyzy, chociaż nie ma takich wymogów europejskich – przykładem jest akcyza na samochody czy nowatorskie wyroby tytoniowe, która w tym ostatnim przypadku dzięki różnicy w stosunku do akcyzy na najbardziej szkodliwe dla zdrowia wyroby tj. papierosy wspiera tym samym cele polityki zdrowotnej” – podkreśla Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich (FPP), prezes Centrum Analiz Legislacyjnych i Polityki Ekonomicznej (CALPE).

Należy stymulować popyt wewnętrzny i bardzo ostrożnie podchodzić do podnoszenia podatków, które wprost przekładają się na ceny i inflację oraz są odczuwalne przez konsumentów. Dzisiejszego konsumenta nie stać na zaakceptowanie wzrostu cen, szczególnie na wyroby eko lub mniej szkodliwe – podnoszenie podatków może więc przynieść odwrotny skutek czyli spadek konsumpcji i wpływów z podatków. Takie niekorzystne rozwiązania – poza negatywnymi skutkami dla środowiska czy zdrowia – mogą też zwiększać szarą strefę, gdyż są prostą zachętą do przemytu tanich wyrobów zza wschodniej granicy, gdzie wskutek niższych kosztów pracy i produkcji są one znacząco tańsze niż w Polsce.

„Stawki akcyzy w Polsce są oparte na dyrektywach unijnych tworzących spójny i logiczny system pozwalający państwom członkowskim na osiągnięcie zarówno celów fiskalnych jak i pozafiskalnych. W państwach UE nie stosuje się jednakowych stawek akcyz na poszczególne kategorie wyrobów alkoholowych i tytoniowych – właśnie dlatego, że akcyzy służą – oprócz celów fiskalnych – także jako instrument polityki prozdrowotnej, czy – w wypadku akcyz od wyrobów energetycznych – prośrodowiskowej. Unia Europejska między innymi dlatego przeprowadziła ograniczoną jedynie harmonizację akcyz, aby państwa członkowskie mogły za ich pomocą realizować funkcje pozafiskalne. W części korzystanie z pozafiskalnych funkcji akcyz jest prawnym obowiązkiem państw członkowskich UE (np. w stosunku do papierosów na mocy ramowej konwencji WHO o ograniczeniu użycia tytoniu). Warto zauważyć, że chociaż tytoń do podgrzewania i wyroby nowatorskie nie podlegają akcyzie na mocy dyrektyw UE, Polska i 19 innych państw UE wprowadziła na nie akcyzę, zabezpieczając wpływy do budżetu państwa. Spośród tych 20 państw 14 (w tym Polska) nakłada akcyzę na poziomie równym lub niższym 30% stawki na tradycyjne papierosy. Ponadto w najbliższej przyszłości można spodziewać się zmian dyrektywy tytoniowej – UE przyjmie ogólne zasady opodatkowania wyrobów nowatorskich, płynu do e-papierosów i innych wyrobów alternatywnych. Należy poczekać na te regulacje, aby uniknąć kolejnych zmian zasad opodatkowania, w tym stawek” – dodaje prof. UMK, dr hab. Krzysztof Lasiński-Sulecki, profesor Uniwersytetu, Katedra Prawa Finansów Publicznych, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Wydział Prawa i Administracji.

„Pojawiające się w ostatnim czasie apele o rzekome „urealnienie stawek akcyzy” czy też „usunięcie luki akcyzowej” są po prostu nietrafione. Są to najczęściej tezy firm zagranicznych, które mimo wysokich obrotów deklarują relatywnie niski podatek dochodowy w Polsce, a całość podatków próbują przerzucić na polskich konsumentów – i to w ramach ceny wyrobów ich rynkowych konkurentów. Padające w przestrzeni medialnej kwoty i liczby również opierają się na nierealnych założeniach, jakoby cena produktów nie miała wpływu na ich popyt, a więc że można dowolnie zwiększyć opodatkowanie akcyzą, a społeczeństwo kupi tyle samo produktów jest to po prostu nieprawda. Zwiększenie akcyzy na jedną grupę wyrobów raczej przeniesie konsumpcję na inną kategorię wyrobów – np. zwiększenie akcyzy i wzrost cen piwa, skłoni społeczeństwo do picia wódki, a wzrost akcyzy na mniej szkodliwy tzw. podgrzewany tytoń spowoduje powrót do bardziej szkodliwych tradycyjnych papierosów. Akcyza jest obecnie podatkiem dość szczelnym, zaś same różnice w stawkach akcyzy – np. w motoryzacji, wyrobach alkoholowych czy tytoniu – nie mają nic wspólnego z rzekomą „luką”. Samo posługiwanie się pojęciem „luki” sugeruje, że w systemie podatkowym jest jakaś nieszczelność, że system nie funkcjonuje prawidłowo. Tymczasem różnice w stawce akcyzy pomiędzy poszczególnymi kategoriami produktów akcyzowych nie są żadną „luką”, lecz uzasadnionym elementem polityki państwa. Tak jest w całej Europie w odniesieniu do różnego rodzajów dóbr – takich jak zielona energia, samochody, paliwa, alkohol, tytoń, itd. Chwytliwe hasła dotyczące rzekomego „manipulowania” akcyzą przy najniższym w historii poziomie szarej strefy są w mojej ocenie po prostu elementem gry lobbingowej na rzecz wyrobów konkurencyjnych (substytutów) względem tych, o których podniesienie akcyzy te głosy postulują– wyjaśnia Krzysztof Rutkowski, radca prawny, doradca podatkowy, partner, Kancelaria Doradztwa Celnego i Podatkowego Rutkowski i Wspólnicy sp. z o.o.

Warto sprostować nieprawdziwe informacje pojawiające się w odniesieniu do akcyzy – rynek wyrobów tytoniowych to 70 mld sztuk (papierosy, tytoń do palenia, cygara i cygaretki, płyny do e-papierosów, wyroby nowatorskie i wyroby nielegalne). Wyroby nowatorskie to nadal bardzo niewielka część rynku – nie więcej niż 3,4%. Stąd nie ma możliwości, aby opodatkowanie wyrobów nowatorskich wyższą akcyzą przyniosło 1,5 mld zł czy też 5 mld zł z piwa poprzez zrównanie opodatkowania z wódką. Takie obliczenia są całkowicie błędne – konsumenci zrezygnują z zakupu lub kupią tańsze, ale bardziej szkodliwe wyroby albo tak jak w przypadku piwa przeniosą swoje preferencje na inne napoje w tym wódkę. Według takiej logiki można podnieść akcyzę o 100% na wszystko i wyliczyć dziesiątki miliardów w budżecie. Potężnym nadużyciem jest porównywanie luki w VAT do rzekomej luki w akcyzie. Podczas gdy ta pierwsza wynikała z działań przestępczych, to ta druga to nie luka tylko świadoma prozdrowotna polityka rządu. W rzeczywistości system akcyzy ze swoją różnorodnością stawek jest spójny, szczelny i logiczny – analizuje Wojciech Bronicki – Doradca Podatkowy, wieloletni dyrektor Departamentu Podatku Akcyzowego w Ministerstwie Finansów, obecnie Partner w BBGTAX. Kancelarii Podatkowej.

„Stawki akcyzy powinny wspierać politykę państwa w zakresie ograniczania użycia towarów zagrażających zdrowiu na rzecz tych, które mają mniejszą szkodliwość. Podnoszenie obciążeń wpływa na wzrost szarej strefy, zwłaszcza w czasie kryzysu. Trudno zrozumieć zerowe obciążenie akcyzową zastosowane wobec zawierającego nikotynę tytoniu do żucia przy jednoczesnych planach podwyższenia akcyzy na wyroby nowatorskie” – wskazuje Agnieszka Durlik, ekspert prawno-gospodarczy Krajowej Izby Gospodarczej, dyrektor generalny w Sądzie Arbitrażowym, Krajowa Izba Gospodarcza (KIG).

„Polityka zdrowotna nie jest tylko kwestią wspierania palaczy w wychodzeniu z nałogu, ale też ograniczaniem możliwości jego inicjacji. Jednoznaczne w tym względzie są badania Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny. Ponad połowa Polaków (52,4%) wpada w nałóg od zapalenia papierosa. Nie powodują tego nowatorskie wyroby tytoniowe, czyli podgrzewacze tytoniu, bo tylko 0,2% badanych zaczyna od nich swój nałóg. Inne badanie, autorstwa Biura ds. Substancji Chemicznych działającego pod Ministerstwem Zdrowia, wykazało, że podgrzewacze tytoniu pomogły 86% palaczy rzucić tradycyjne papierosy, a e-papierosy pomogły 20%. Trzeba również mieć na uwadze olbrzymie koszty leczenia palaczy, które ponosi budżet w związku z tym nałogiem. W takiej sytuacji wyroby alternatywne dla papierosów, jako mniej od nich szkodliwe, stwarzają szansę na ograniczenie i zmniejszenie kosztów takiego leczenia w przyszłości” – podsumowuje Andrzej Sadowski – Prezydent Centrum im. Adama Smitha.

Nagła słabość złotego. Kurs euro znów powyżej 4,50 zł

Niedługo cieszyliśmy się euro poniżej granicy 4,50 zł. Do ponownego powrotu powyżej tej bariery niepotrzebne były żadne sygnały z Polski. Wystarczyło pogorszenie nastrojów na rynkach światowych.

Dane z USA bez niespodzianek

Informacje zza oceanu nie wywołały wczoraj specjalnego poruszenia na rynku. Spadająca nieznacznie liczba kredytów hipotecznych mogłaby budzić niepokój, ale wiemy, jaką mamy sytuację. Inflacja w skali roku wynosi przyzwoite 1,4%, ale nawet symbolicznie nie wzrosła, jak oczekiwali analitycy. Jest to poziom uważany przez wielu analityków za niższy od optymalnego i przyspieszenie wzrostu cen o dodatkowe 0,5% do nawet 1% byłoby jeszcze dobrze widziane przez rynki. Wczoraj doszło do stabilizacji na parze EURUSD, nie można jednak zakładać, że ten stan utrzyma się na dłużej, szczególnie biorąc pod uwagę dzisiejsze odczyty.

Rosnące ceny ropy

Od początku roku jesteśmy świadkami wyraźnego wzrostu cen ropy naftowej. Rok rozpoczął się w okolicach 51 dolarów za baryłkę, dzisiaj oglądamy już ponad 61 dolarów i nie widać, gdzie ten ruch miałby się skończyć. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na wczorajsze dane z USA, które pokazały istotny spadek zapasów ropy naftowej, część pojawiła się, co prawda, w zwiększonych zapasach benzyny, ale widać, że popyt wciąż jest wysoki, a to powinno pchać ceny w górę. Z drugiej strony mamy najwyższy poziom od początku pandemii, co może sugerować pewną korektę.

Nagła słabość złotego

Wczoraj dość niespodziewanie złoty zaczął tracić na wartości. Tylko wczoraj euro podrożało o 2 grosze. Dzisiaj od rana podrożało kolejny grosz i znów jesteśmy powyżej granicy 4,50 zł za 1 euro. Ruch ten wynika jednak z czynników zewnętrznych. Ogólny wzrost ryzyk na rynku potwierdza para EURCHF, która przeważnie gdy przechyla się na korzyść franka, oznacza to problemy walut krajów rozwijających się.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych. 

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

Gdy chodzi o finanse, coraz częściej ufamy technologii, nie ludziom

Pandemia bardzo mocno wpłynęła na nasze poczucie bezpieczeństwa – wynika z globalnych badań, z których raport opublikowała właśnie firma Oracle. Blisko połowa badanych nie może spokojnie spać, odwróciliśmy się od gotówki, a w kwestiach finansowych coraz bardziej preferujemy współpracę z… cyfrowymi asystentami. Dotyczy to zarówno konsumentów, jak i środowiska biznesu.  

Ubiegły rok diametralnie zmienił nasz stosunek do pieniędzy i otaczającej rzeczywistości. Tam, gdzie w grę wchodzi zarządzanie osobistymi finansami, ludzie dużo bardziej niż sobie ufają wspieranym przez sztuczną inteligencję botom. Takie wnioski przynosi najnowszy raport opracowany przez firmę Oracle. O preferencje finansowe zapytano ponad 9000 konsumentów i przedstawicieli biznesu z 14 krajów.

Nie mogę zmrużyć oka

Wyniki badania nie pozostawiają wątpliwości – pandemia COVID-19 zwiększyła finansowe obawy ludzi na całym świecie. Zmieniła też ich opinie na temat tego, komu i czemu mogą zaufać w kwestii zarządzania pieniędzmi. W grupie konsumentów w ciągu roku od jej wybuchu, poziom stresu związanego z finansami podwoił się. Obawy o finansową przyszłość odczuwa aż 87%  konsumentów. Pytani o najważniejsze powody takiego stanu rzeczy na pierwszym miejscu wymieniają oni strach przed możliwą utratą pracy. Przyczynę tę wskazało blisko czterech na dziesięciu biorących udział w badaniu ankietowanych (39%). Na podium znalazły się też możliwość utraty oszczędności (38% wskazań) oraz ewentualne poważne problemy z wyjściem z długów (26%).

Powyższe obawy są na tyle silne, że 41% ankietowanych konsumentów przyznaje, iż spędzają im one sen z powiek. – Niepewność związana z sytuacją epidemiczną i gospodarczą sprawia, że ludzie podchodzą do kwestii finansowych inaczej niż do tej pory. Poszukują nowych sposobów zarządzania pieniędzmi. Jednocześnie przeniesienie pracy, edukacji do świata online, przyśpieszona cyfryzacja z którą mieliśmy do czynienia, zmieniła nasze podejście do technologii – komentuje Tomasz Bochenek, Dyrektor Generalny Oracle Polska.

Boty pomogą napełnić portfele

Obserwowana niepewność finansowa wpłynęła na to komu i czemu ufamy, gdy w grę wchodzą nasze pieniądze. Zarówno konsumenci, jak i przedstawiciele firm biorący udział w badaniu, coraz mocniej wierzą w to, że dziś to raczej technologia, a nie ludzie, pomoże im w poruszaniu się po zawiłościach świata finansów. W kwestiach finansowych 52% respondentów z grupy konsumenckiej bardziej niż sobie ufa technologii. Prawie dwie trzecie (63%) ma większe zaufanie do cyfrowych asystentów niż do osobistych doradców finansowych. Zdaniem ankietowanych, boty mogą być pomocne m.in. w wykrywaniu oszustw (33%), ograniczaniu wydatków (22%) czy dokonywaniu inwestycji giełdowych (15%). Co ważne, 76% klientów indywidualnych chce, aby to właśnie cyfrowi asystenci pomagali im w zarządzaniu finansami, natomiast zdaniem 32% procent z nich, już w ciągu najbliższych pięciu lat sztuczna inteligencja może zastąpić osobistych doradców finansowych.

Z punktu widzenia potencjalnych klientów, cyfrowi asystenci mają szereg zalet. Są zawsze dostępni i gotowi do pomocy. Nie tylko doskonale radzą sobie z liczbami, ale też brak ich emocjonalnego stosunku do pieniędzy klienta sprawia, że mogą być cennym wsparciem. Oczywiście upłynie jeszcze sporo czasu zanim boty będą powszechnie stosowane w finansach, niemniej obszar ten szybko zmienia się na naszych oczach – tłumaczy Tomasz Bochenek. Mimo, że wciąż chcemy, by osobiści doradcy finansowi udzielali nam wskazówek m.in. przy podejmowaniu ważnych decyzji dotyczących zakupu domu (45%), kupna samochodu (41%) czy planowania emerytury (38%), to liczymy na pomoc cyfrowych asystentów w ograniczeniu zbędnych wydatków (31%), czy poprawie terminowości płatności.

Gotówka? Nie, dziękuję!

Wydarzenia z ubiegłego roku radykalnie zmieniły sposób myślenia konsumentów o pieniądzach. Jak pokazuje raport Oracle, klienci odwracają się od gotówki. W związku z pandemią ludzie coraz mniej chętnie korzystają z banknotów i monet, zwracając się w stronę elektronicznych metod płatności. Aż 72% badanych konsumentów przyznało, że w porównaniu z ubiegłym rokiem ich stosunek do posługiwania się gotówką uległ diametralnej zmianie. Pytani o powody takiego stanu rzeczy, wymieniają m.in. niepokój związany z korzystaniem z banknotów (26%), które mogą być brudne (19% wskazań), a tym samym przenosić np. wirusy. Co więcej, ponad jedna czwarta (29%) pytanych konsumentów twierdzi, że stosowanie w rozliczeniach wyłącznie gotówki uniemożliwia prowadzenie interesów. Oczywiście zmiana postrzegania fizycznego pieniądza przez klientów spotkała się z szybką reakcją przedsiębiorców. 69% pytanych liderów biznesowych przyznało, że zainwestowało w zwiększenie możliwości płatności cyfrowych, a 64% stworzyło nowe formy angażowania klientów lub zmieniło modele biznesowe w odpowiedzi na pandemię COVID-19.

Biznes stawia na sztuczną inteligencję

Zmiana podejścia do pieniądza obserwowana jest również środowisku biznesowym. Podobnie do klientów indywidualnych, także decydenci biznesowi coraz chętniej powierzają kwestie finansowe opiece cyfrowych asystentów. Aż 73% ankietowanych menedżerów przyznaje, że w tym obszarze ufa im bardziej, niż sobie. Z kolei niemal ośmiu na dziesięciu z nich (77%) ma większe zaufanie do technologii, niż do własnych zespołów finansowych. Zdaniem 89% badanych liderów biznesowych, wspierani przez sztuczną inteligencję asystenci cyfrowi mogą usprawnić ich pracę poprzez wykrywanie oszustw (34%), generowanie faktur (25%) czy przeprowadzanie analizy kosztów i korzyści (23%). Pytani o to, jakiej pomocy oczekiwaliby od cyfrowych asystentów, 85% decydentów przyznaje, że chce wsparcia botów w realizacji zadań finansowych, w tym w zatwierdzaniu finansów (43%), budżetowaniu i prognozowaniu (39%), raportowaniu (38%) oraz zarządzaniu zgodnością z przepisami i ryzykiem (38%).

Zmiana podejścia nie pozostaje bez wpływu na sytuację doradców finansowych. Powinni oni skupić się na rozwijaniu dodatkowych umiejętności miękkich, ponieważ ich rola ewoluuje. Decydenci biznesowi pragną, by specjaliści ds. finansów korporacyjnych skupili się na komunikacji z klientami (40%), negocjowaniu rabatów (37%) i zatwierdzaniu transakcji (31%). – Procesy finansowe w naszym osobistym i zawodowym świecie od wielu lat stają się coraz bardziej cyfrowe, a wydarzenia ubiegłego roku przyspieszyły ten trend – komentuje Juergen Lindner, wiceprezes Oracle i szef działu globalnego marketingu – Cyfrowość to nowa norma. Technologie, takie jak sztuczna inteligencja i chatboty odgrywają istotną rolę w zarządzaniu finansami. Organizacje które nie przyjmą tych zmian ryzykują, że pozostaną w tyle za swoimi równolatkami i konkurencją. Ucierpieć może na tym produktywność, morale i samopoczucie pracowników. Konsekwencją mogą być też trudności z przyciągnięciem następnej generacji utalentowanych finansistów wykorzystujących AI – podsumowuje wiceprezes Oracle.

Wyniki badania opierają się na ankiecie przeprowadzonej przez firmę Savanta Inc. w okresie od 10 listopada do 8 grudnia 2020 r. Wzięło w niej udział 9001 respondentów z 14 krajów. W badaniu sprawdzano opinie i zachowania konsumentów i liderów biznesowych dotyczące pieniędzy, finansów i budżetów oraz roli sztucznej inteligencji i botów oraz oczekiwań wobec tych technologii w dziedzinie finansów i zarządzania.

Polska siódmą gospodarką na świecie pod względem perspektyw rozwoju eksportu

Eksport był jednym z głównych czynników szybkiego wzrostu gospodarczego Polski po 1989 r. Do 2003 firmy z kapitałem zagranicznym generowały 74 proc. przyrostu eksportu towarów z Polski i aż 90 proc. przyrostu eksportu wyrobów bardziej zaawansowanych technicznie. Do 2018 r. już tylko 41 proc. przyrostu eksportu towarów ogółem i 49 proc. przyrostu eksportu towarów wysokiej i średnio-wysokiej techniki pochodziło z działalności firm zagranicznych. Do naszych „hitów eksportowych” należą nie tylko produkty tradycyjne, ale również te z grupy tzw. wysokiej techniki. Jednocześnie, spośród przeanalizowanych 1236 grup produktów, Polska posiada przewagi komparatywne w aż 451, co daje 7. miejsce na świecie. Takie wnioski płyną z przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny raportu „Transformacja polskiego eksportu – 30 lat wzrostu i co dalej?”.

W początkach transformacji gospodarczej wartość polskiego eksportu w relacji do PKB wynosiła 15 proc., a wpływy pokrywały tylko 60 proc. wydatków na import. Już w 2015 r. Polska osiągnęła nadwyżkę obrotów towarowych, zaś wartość polskiego eksportu
w relacji do PKB wzrosła w 2019 r. do 45 proc. Było to możliwe przede wszystkim dzięki zwiększeniu zaangażowania krajowych przedsiębiorstw w globalne łańcuchy wartości – dzisiaj niemal 60 proc. polskiego eksportu towarów i usług jest rezultatem integracji ze światowym systemem produkcji. Przełomowym momentem było przystąpienie Polski do Unii Europejskiej. W okresie członkostwa w UE, wartość polskiego eksportu wzrosła 5-krotnie. Najważniejszym rynkiem zagranicznym dla polskich eksporterów są Niemcy –
w 2019 r. na rynek niemiecki kierowano 27,5 proc. polskich produktów eksportowych.Polska siódmą gospodarką na świecie pod względem perspektyw rozwoju eksportu

Dywersyfikacja kluczem do sukcesu

Pomimo znaczących zmian, jakie dokonały się w strukturze polskiego eksportu na przestrzeni ostatnich 30 lat, jego dalszy rozwój jest uzależniony przede wszystkim od zwiększenia wolumenu zaawansowanej technologicznie produkcji kierowanej na rynki zagraniczne.

Analiza PIE pokazała, że udział dóbr wysokiej techniki w polskim eksporcie w latach 1996-2019 wzrósł z poziomu 4,5 proc. do 11,3 proc. To zauważalny postęp, aczkolwiek dobra stosunkowo mało zaawansowane technologicznie wciąż przeważają. Transformacja polskiego eksportu wymaga zmiany jego struktury w kierunku wzmocnienia tych specjalizacji, które wpłyną na zwiększenie wartości krajowego koszyka eksportowego. Należy tu wymienić przede wszystkim te branże, które z jednej strony stanowią najbardziej wartościowe grupy produktów w światowym handlu, a jednocześnie leżą stosunkowo najbliżej specjalizacji już obecnych w polskim eksporcie  –  powiedział Marek Wąsiński, kierownik zespołu handlu zagranicznego w Polskim Instytucie Ekonomicznym.

Wśród 23 wyróżnionych przez analityków PIE jako najbardziej perspektywiczne grup produktowych znajdują się m.in.: maszyny przemysłowe i urządzenia produkcyjne, chemia przemysłowa, chemia organiczna, wyroby farmaceutyczne oraz urządzenia specjalistyczne.

Katalog polskich hitów eksportowych rośnie

Polska dysponuje dobrami podbijającymi światowe rynki w różnych grupach produktów. Jeżeli chodzi o wyroby zaawansowane technologicznie, to pierwsze miejsce pod względem wartości w polskim eksporcie zajmuje aparatura odbiorcza dla telewizji kolorowej. W 2019 r. Polska wyeksportowała w ramach tej pozycji towarowej wyroby
o wartości 3,7 mld EUR. Hitem są także bramownice drogowe i wozy okraczające podsiębierne oraz aparaty słuchowe. W przypadku tych produktów udział polskich produktów w eksporcie światowym wynosi odpowiednio 42 proc. oraz 20,7 proc. Polska jest także europejskim liderem w produkcji i eksporcie sprzętu AGD. Udział polskich zmywarek do naczyń w światowym eksporcie to 18,8 proc., zaś pralek automatycznych 15,6 proc. Istotny udział w europejskim i światowym eksporcie mają także wyprodukowane w Polsce leki zawierające hormony (30,6 proc. w eksporcie UE i 12,4 proc. w światowym). Co więcej, eksport produktów z tej kategorii w latach 2012-2019 wzrósł aż o 3530 proc. Rośnie rola eksportu autobusów elektrycznych oraz akumulatorów litowo-jonowych. W latach 2012-2019 eksport akumulatorów wzrósł o 2268 proc. do wartości 2 mld EUR, co przekłada się na 2,4 proc. udziału w światowym eksporcie. Jeżeli chodzi o wyroby tradycyjne, wciąż silnym punktem na mapie polskiego eksportu jest sektor rolno-spożywczy – wartość krajowego eksportu produktów z tego sektora wyniosła w 2019 r. 31 mld EUR.

Wartość stanowiąca podstawę opodatkowania podatkiem od spadków i darowizn

W przypadku nabycia przez osoby fizyczne rzeczy oraz praw majątkowych w związku z dokonanym dziedziczeniem, zapisem windykacyjnym, poleceniem testamentowym, zapisem zwykłym, dalszym zapisem czy darowizną, poleceniem darczyńcy, zasiedzeniem, nieodpłatnym zniesieniem współwłasności, zachowkiem, nieodpłatną rentą, użytkowaniem oraz służebnością powstaje konieczność rozliczenia podatku od spadków i darowizn. Niezmiernie istotne jest prawidłowe określenie podstawy opodatkowania, co z uwagi na skomplikowanie przepisów nie w każdym przypadku jest proste.

Podstawa opodatkowania

Zgodnie z art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 28 lipca 1983 r. o podatku od spadków i darowizn podstawę opodatkowania podatkiem od spadków i darowizn stanowi różnica pomiędzy wartością nabytych praw i rzeczy a wartością długów i ciężarów. Powyższe ustala się na podstawie stanu praw majątkowych i rzeczy w dniu nabycia i cen rynkowych z dnia powstania obowiązku podatkowego. Jeżeli przed dokonaniem wymiaru podatku dojdzie na skutek siły wyższej do ubytku wartości, wtedy ustala się ją na dzień dokonania wymiaru, a wartość odszkodowania za ubytek wynikającą z ubezpieczenia wlicza się do podstawy wymiaru.

Problematyczne jest określenie podstawy opodatkowania w przypadku odziedziczenia roszczeń o odszkodowanie, które w dacie powstania obowiązku podatkowego nie zostało określone. W ocenie sądów administracyjnych inna jest sytuacja nabywcy dziedziczącego same roszczenie o wypłatę odszkodowania od sytuacji podmiotu, którego roszczenie zostało zmaterializowane (wyrok NSA z dnia 19 lutego 2020 r., sygn. II FSK 735/18).

Co zalicza się do długów i ciężarów

Podstawę opodatkowania pomniejszają długi i ciężary. Pierwszą taką kategorią jest obciążenie spadku lub darowizny koniecznością wykonania polecenia, co wlicza się do wartości ciężarów.

Kolejną kategorią zaliczaną do długów i ciężarów są koszty leczenia i opieki w czasie ostatniej choroby spadkodawcy, jeżeli nie zostały wydatkowane za jego życia z jego majątku. Ponadto do takich ciężarów zalicza się także koszty pogrzebu oraz nagrobka, ponad wartość pokrytą z zasiłku pogrzebowego lub z innego źródła, wynagrodzenie wykonawcy testamentu, wypłatę zachowku oraz inne zapisy i polecenia wynikające z testamentu. Warto zwrócić uwagę, że nie każde polecenie darczyńcy może być zaliczone do ciężarów, a jedynie takie, którymi obdarowany został „obciążony” (wyrok WSA Łódź z dnia 10 września 2020 r., sygn. I SA/Łd 188/20). Istotne jest zatem wykonanie polecenia darczyńcy, a nie samo wskazanie takiego polecenia.

Zgodnie z art. 7 ust. 3a długi oraz ciężary związane z prowadzonym przedsiębiorstwem nie mogą być odliczone, jeżeli obciążają to przedsiębiorstwo.

Dodatkowo w przypadku zasiedzenia z podstawy opodatkowania wyłącza się nakłady dokonane przez nabywcę w czasie biegu zasiedzenia. Podobnie jest w przypadku budynku zbudowanego na gruncie będącym przedmiotem zasiedzenia, tj. wartość tego budynku wyłącza się z podstawy opodatkowania.

Określenie wartości rzeczy i praw

Kluczowe dla prawidłowego wyliczenia podstawy opodatkowania w podatku od spadków i darowizn jest prawidłowe określenie wartości rzeczy i praw. Ustawodawca przyjął, że wartość ta powinna zostać określona przez nabywcę w wartości rynkowej tych rzeczy i praw na podstawie przeciętnych cen stosowanych w obrocie gospodarczym tymi towarami lub prawami, w zależności od rodzaju i gatunku, miejsca położenia oraz czasu, a także stanu i stopnia zużycia.

Właściwy naczelnik urzędu skarbowego może sam określić wartość rzeczy lub praw w sytuacji, gdy wartość ta nie została wskazana przez nabywcę albo została wskazana w wartości nieodpowiadającej wartości rynkowej. Przed dokonaniem samodzielnego określenia wartości naczelnik powinien wezwać nabywcę do jej wskazania, ewentualnie podwyższenia lub obniżenia, w terminie nie krótszym niż 14 dni. W takiej sytuacji naczelnik powinien podać także własną wartość wynikającą ze wstępnej oceny. Do określenia wartości można także posłużyć się opinią biegłego. Przy czym, jeżeli wartość określona przez biegłego różni się o ponad 33% od wartości wskazanej przez nabywcę, koszty opinii biegłego ponosi nabywca.

Kwoty wolne

Niezmiernie istotnym elementem prawidłowego określenia podstawy opodatkowania są kwoty wolne od podatku. Co do zasady zależą one od kwalifikacji do nabywcy do określonej grupy podatkowej. Grupy podatkowe są trzy i zależą one od stopnia pokrewieństwa stron transakcji. Kwoty wolne dla tych grup wynoszą odpowiednio: dla pierwszej grupy 9 637 zł, dla drugiej grupy 7 276 zł i dla trzeciej grupy 4 902 zł. W przypadku więcej niż jednej transakcji nabycia rzeczy i praw majątkowych od tej samej osoby w okresie pięciu lat wartości nabyć należy ze sobą zsumować, a kwota wolna ma zastosowanie do zsumowanej wartości.

Innymi słowy, jeżeli w okresie ostatnich pięciu lat przed nabyciem kwota nabyć praw i rzeczy nie przekroczyła kwot wolnych, nie dochodzi do opodatkowania transakcji. W przypadku przekroczenia kwot wolnych podstawę opodatkowania stanowi różnica pomiędzy kwotą nabycia a kwotą wolną od podatku.

Świadczenia powtarzające się

W przypadku świadczeń powtarzających się, gdzie wartość prawa nie może być ustalona wcześniej co do zasady jako podstawę przyjmuje się wartość rzeczy lub praw w miarę wykonywania tych świadczeń. Naczelnik urzędu skarbowego może jednak w tej kwestii dogadać się z podatnikiem i przyjąć za podstawę opodatkowania prawdopodobną wartość tych świadczeń za cały okres. W takiej sytuacji za wartość świadczenia powtarzającego się przyjmuje się wartość rocznego świadczenia pomnożonego przez liczbę lat jego trwania lub w przypadku świadczeń na czas nieokreślony, pomnożona przez 10 lat.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Wycinka Lex Szyszko w Łodzi – dane Uniwersytetu Łódzkiego szokują

Badacze z Zakładu Analiz Systemów Społeczno-Ekologicznych Uniwersytetu Łódzkiego sprawdzili straty w miejskim drzewostanie Łodzi na przestrzeni lat 2010–2019. Skutki liberalizacji ustawy o ochronie przyrody, popularnie nazywanej Lex Szyszko (od nazwiska ówczesnego ministra środowiska) okazały się u nas katostrofalne! Wyniki zostały przedstawione w artykule opublikowanym w Landscape and Urban Planning. Szefem zespołu badaczy jest Prof. Jakub Kronenberg z EkSoc UŁ.

Wycinka dekady

Analizy ubytków drzew przeprowadzone zostały na podstawie porównań zdjęć satelitarnych na powierzchniach próbnych w Łodzi (pokrywających łącznie 8,5% powierzchni miasta, reprezentatywnych dla różnych struktur urbanistycznych charakterystycznych dla tego miasta). Wyniki te pokazują szerszą skalę i charakterystykę wycinek przeprowadzonych w efekcie funkcjonowania przez pierwszą połowę roku 2017 zliberalizowanej ustawy o ochronie przyrody.

W ciągu całej dekady z analizowanych powierzchni usunięto drzewa, których korony pokrywały 0,73 km2, co odpowiadało niemal 3% analizowanej powierzchni miasta i 5,6% powierzchni pokrytej zielenią tylko na analizowanym terenie. Łącznie odpowiada to ok. 20 700 drzew.

40% tych drzew usunięto tylko w czasie obowiązywania Lex Szyszko, a zatem – innymi słowy – w ciągu obowiązywania zliberalizowanych przepisów usunięto niemal tyle samo drzew, ile usunięto w ciągu dziewięciu pozostałych lat (przed i po tej liberalizacji).
W przypadku naszego badania korzystaliśmy z dostępnych za darmo zdjęć satelitarnych dostarczonych przez Google Earth, mapując je ręcznie. Nawet jeśli ta procedura jest praco- i czasochłonna, jest relatywnie łatwa do przeprowadzenia i można ją wykorzystać do szerszych analiz efektów wdrażania Lex Szyszko i innych postępujących ubytków zieleni w polskich miastach (jak i poza nimi). – Prof. Jakub Kronenberg , EkSoc UŁWycinka Lex Szyszko w Łodzi – dane UŁ szokują

Korzyść prywatna…

W czasie obowiązywania zliberalizowanych przepisów najwięcej drzew usunięto z terenów prywatnych (ok. 80%), co jednoznacznie potwierdza, że prywatni właściciele wykorzystali okazję, a wielu z nich zrobiło to „na wszelki wypadek” – na wypadek, gdyby przepisy znów miały się zmienić, a raczej nie z powodu nagłej potrzeby uporządkowania swojego ogrodu.

Zdecydowaną większość drzew usunięto nie z prywatnych ogrodów, ale z nieformalnych terenów zieleni, nieużytków, terenów leżących odłogiem, ale pozostających prywatną własnością. Prawdopodobnym wyjaśnieniem może być chęć sprzedaży tych działek w dłuższej perspektywie oraz przekonanie, że łatwiej będzie je sprzedać, jeśli nie będą porośnięte drzewami.

Tak zresztą zaczyna się przecież większość procesów budowlanych w Polsce – od wycięcia drzew, które porastają daną działkę. Tego typu działania są zaskakujące w świetle często przytaczanych w literaturze wyników badań wskazujących na potrzebę bliskości zieleni i pozytywny wpływ zieleni na jakość życia człowieka.

Potwierdzają to także wyniki badań dotyczących rynku nieruchomości, konsekwentnie wskazujących (tak w Polsce, jak i za granicą), że ceny nieruchomości w otoczeniu zieleni są wyższe od cen porównywalnych nieruchomości pozbawionych otoczenia zieleni. Tak jak o tym zjawisku mówi się jako o głosowaniu za zielenią za pomocą portfela (zakup lub wynajem nieruchomości), tak w przypadku Lex Szyszko mogliśmy zaobserwować „głosowanie za pomocą pił spalinowych” – przeciwko zieleni.

Niedoceniana zieleń

Wyniki badań pokazują, że zieleń w miastach wcale nie jest jednoznacznie doceniana przez ich mieszkańców – jest raczej areną różnego rodzaju konfliktów między jej zwolennikami i przeciwnikami. W przypadku Lex Szyszko tłem dla tych sporów były dyskusje nt. domniemanej wolności właścicieli nieruchomości do dysponowania znajdującymi się tam drzewami, egzekwowania przez nich „świętego prawa własności”, którego znaczenie w zdominowanych przez neoliberalny dyskurs krajach postsocjalistycznych wydaje się wypaczone.

Nawet jeśli drzewa rosną na terenach prywatnych, świadczone przez nie usługi (korzyści) mają znacznie szerszy charakter dóbr publicznych, co uzasadnia kontrolę organów samorządowych nad procesem usuwania drzew nawet z terenów prywatnych. Ma więc miejsce konflikt między interesem publicznym związanym z zachowaniem dostępu do usług ekosystemów (drzew), a prywatnymi interesami związanymi z zarządzaniem prywatnymi nieruchomościami (ewentualnym sprzątaniem liści, zapewnieniem bezpieczeństwa itp.).

Oczywiście korzyści uzyskiwane przez innych mieszkańców miasta mogą być traktowane jako pozytywne efekty zewnętrzne utrzymania tych drzew przez prywatnych właścicieli nieruchomości. Liberalizacja stworzyła możliwości do wyjścia z systemu zarządzania wspólnym dobrem (usługami ekosystemów) opartym na wcześniej przyjętych rozwiązaniach prawnych i normach społecznych.

Konieczne są szersze dyskusje na ten temat, ale ekonomicznie i politycznie nieuzasadnione jest pozostawianie pełnej swobody gospodarowania drzewami prywatnym właścicielom nieruchomości. – Prof. Jakub Kronenberg, EkSoc UŁ

Ochrona dla „prywatnej” zieleni

Konieczne jest także znacznie szersze spojrzenie na problem zarządzania terenami zieleni w mieście, z których zdecydowaną większość stanowi właśnie tzw. zieleń nieformalna, często znajdująca się na gruntach prywatnych (była o tym mowa w komunikacie z naszych wcześniejszych badań).

Zieleń w mieście powinna być postrzegana w kategoriach zielonej infrastruktury – która, podobnie jak każdy inna infrastruktura, do efektywnego funkcjonowania wymaga postrzegania jej jako systemu połączonych elementów.

W sytuacji braku kontroli nad tym, co dzieje się z większością terenów porośniętych roślinnością w polskich miastach (dodatkowo pogarszanej przez „eksperymenty” takie jak Lex Szyszko), istnieje duże ryzyko utraty kluczowych elementów takiego systemu zanim zdamy sobie sprawę z ich znaczenia.

Konieczna jest więc inwentaryzacja i waloryzacja takich terenów, tak aby wskazać te, które kategorycznie muszą zostać zachowane, aby system nie stracił swojego potencjału do dostarczania korzyści mieszkańcom.

Inwentaryzacja drzew (czy kompleksowa inwentaryzacja terenów zieleni w ogóle) ułatwiłaby również ocenę efektów liberalizacji przepisów w ramach Lex Szyszko. Dotychczas – poza prezentowanym tu badaniem – nie zostały one ocenione, co jest w głównej mierze związane z brakiem danych nt. drzew w polskich miastach, a także uchylonym w ramach liberalizacji obowiązkiem zgłaszania usuwanych drzew.