„#Szczepimy się!”. Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych

W połowie stycznia ruszył ogólnopolski program szczepień przeciw COVID-19. Analitycy Gemius i PBI sprawdzili, w jaki sposób przełożyło się to na zainteresowanie internautów stronami rządowym. Analizę uzupełniono o dane dotyczące kampanii Ministerstwa Zdrowia pod hasłem „#Szczepimy się”, zachęcającej do szczepień.

Możliwość zgłoszenia chęci szczepienia, a także rejestracji na nie, została udostępniona 15 stycznia za pośrednictwem witryny https://szczepimysie.pacjent.gov.pl/, stanowiącej część serwisu Ministerstwa Zdrowia i Narodowego Funduszu Zdrowia – www.pacjent.gov.pl. Dużą porcję informacji znaleźć też można na stronie https://www.gov.pl/web/szczepimysie (część serwisu www.gov.pl), do której kieruje kampania promocyjna „Szczepimy się”, a także na witrynie NFZ – https://www.nfz.gov.pl/, dlatego też analiza objęła wszystkie te serwisy.

Jak wynika z danych, 15 stycznia, a więc w dniu uruchomienia rejestracji online, na wszystkich analizowanych stronach nastąpił wzrost liczby użytkowników (RU), przy czym największy skok zaobserwować można było w przypadku witryn www.gov.pl (1,9 mln RU) oraz www.pacjent.gov.pl (1,8 mln RU). Stronę Narodowego Funduszu Zdrowia także odwiedziło więcej internautów niż zwykle (254 tys. RU), chociaż różnica nie była tu tak znacząca, jak w przypadku dwóch wcześniej wymienionych serwisów. 22 stycznia, a więc w dniu udostępnienia rejestracji pacjentom powyżej 70 r.ż., również dało się zauważyć wzrost liczby internautów na witrynie www.pacjent.gov.pl (859,9 tys. RU), jednak mniej spektakularny niż tydzień wcześniej. Na wszystkich omawianych stronach liczba internautów wzrosła też 25 stycznia, w dniu startu szczepień seniorów, przy czym najbardziej widoczne jest to w przypadku www.gov.pl (973,3 tys.).Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych

Zwiększona aktywność internautów na omawianych witrynach odzwierciedlona jest również w liczbie wygenerowanych odsłon. Szczególnie duży wzrost widoczny jest w przypadku strony www.pacjent.gov.pl, na której 15 stycznia odnotowano aż 14,2 mln odsłon – o 10,9 mln więcej niż dzień wcześniej. Skok liczby odsłon na stronie www.gov.pl był znacznie mniejszy, choć również zauważalny – z 3,5 na 8,1 mln (14 vs 15 stycznia 2021). W dniu uruchomienia rejestracji dla pacjentów 70+ nastąpił wzrost liczby odsłon na obu stronach (3,7 mln na www.gov.pl i 6,2 mln na www.pacjent.gov.pl). Na uwagę ponownie zasługuje 25 stycznia – liczba generowanych odsłon wzrosła wówczas na wszystkich analizowanych witrynach (2,3 mln na www.nfz.gov.pl, 3,7 mln na www.gov.pl oraz 5,9 mln na www.pacjent.gov.pl).

Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych 2
Źródło: Mediapanel, styczeń 2021

Uruchomieniu programu szczepień towarzyszyły też szeroko zakrojone działania promocyjne w ramach ogólnopolskiej kampanii „#Szczepimy się”. Tylko w styczniu reklamy emitowane w ramach kampanii – zarówno w kanałach digital, jak i radiu i telewizji – dotarły do 31,4 mln użytkowników, przy łącznej liczbie kontaktów reklamowych na poziomie 1,2 mld.

Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych 3
Źródło: gemiusAdReal, styczeń 2021, wszystkie typy mediów

Szczególnie intensywne działania reklamowe prowadzono w radiu – to właśnie w tym medium wolumen wygenerowanych kontaktów reklamowych był w styczniu największy i osiągnął 640,1 tys.

Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych 4
Źródło: gemiusAdReal, styczeń 2021, wszystkie typy mediów

Jednocześnie warto zauważyć, że największy zasięg udało się osiągnąć w przypadku telewizji – spoty emitowane w tym kanale dotarły do 28,8 mln odbiorców (88,13%). Natomiast łączny zasięg kampanii w styczniu to 95,9%.

Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych 5
Źródło: gemiusAdReal, styczeń 2021, wszystkie typy mediów

Warto zwrócić też uwagę na intensyfikację działań reklamowych (wyrażoną poprzez liczbę wskaźnika Ad Contacts) począwszy od 12 stycznia, a więc tuż przed uruchomieniem rejestracji na szczepienia.

Ogólnopolski program szczepień przez pryzmat oglądalności stron rządowych 6
Źródło: gemiusAdReal, styczeń 2021, wszystkie typy mediów

Największy zasięg, spośród wszystkich działań reklamowych, osiągnął 15-sekundowy spot telewizyjny:Największy zasięg, spośród wszystkich działań reklamowych, osiągnął 15-sekundowy spot telewizyjny

Dotarł on do 83,14% odbiorców, co przekłada się na 27,2 mln RU, 216,7 mln kontaktów reklamowych oraz 662 GRP. Czas kontaktu z reklamą wyniósł w tym przypadku 13,4 s na użytkownika. Warto jednak podkreślić, że działania realizowane w kanałach digital cechowały się dużą efektywnością – reklamy na PC oraz Mobile dotarły do 21,1 mln RU przy jedynie 189,5 mln kontaktów reklamowych.

PE zatwierdził 672,5 mld euro na walkę z pandemią. Warunek – przestrzeganie praworządności

Parlament Europejski zatwierdził w środę Instrument na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności, który ma pomóc państwom Unii radzić sobie ze skutkami pandemii. 672,5 mld euro będzie skierowane na dotacje i pożyczki dla krajów członkowskich. Warunek – przestrzeganie praworządności.

Rozporządzenie dotyczące celów, finansowania i zasad dostępu do Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności przyjęto 582 głosami za, przy 40 głosach przeciw i 69 wstrzymujących się. Instrument ten jest najważniejszym elementem pakietu na rzecz odbudowy Next Generation EU o wartości 750 mld euro.

Kwota 672,5 mld euro będzie dostępna w postaci dotacji i pożyczek, z których będzie można finansować krajowe środki mające złagodzić gospodarcze i społeczne skutki pandemii. Z instrumentu można finansować również pokrewne projekty, których realizacja rozpoczęła się 1 lutego 2020 roku lub później. Środki finansowe będą dostępne przez trzy lata. Rządy państw członkowskich UE będą mogły zwracać się o zaliczki w wysokości maksymalnie 13 proc. na realizację swoich planów odbudowy i zwiększania odporności.

Do finansowania kwalifikują się krajowe plany odbudowy i zwiększania odporności, które dotyczą najważniejszych dziedzin polityki UE, tj. zielonej transformacji (z uwzględnieniem bioróżnorodności), transformacji cyfrowej, spójności gospodarczej i konkurencyjności, a także spójności społecznej i terytorialnej. Finansowanie można także otrzymać na realizację projektów, które dotyczą instytucjonalnej reakcji na kryzys i zapewniają wsparcie w przygotowaniu się do niego, oraz projektów dotyczących polityki względem dzieci i młodzieży, w tym kształcenia i umiejętności.

W każdym planie krajowym co najmniej 37 proc. budżetu należy przeznaczyć na klimat, a co najmniej 20 proc. – na działania w dziedzinie cyfryzacji. Plany muszą również mieć trwałe skutki społeczne i gospodarcze, mają obejmować kompleksowe reformy i solidne pakiety inwestycyjne i nie mogą znacząco utrudniać realizacji celów środowiskowych.

Rozporządzenie stanowi także, że fundusze z Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności przysługują tylko tym państwom członkowskim, które przestrzegają praworządności i szanują podstawowe prawa Unii Europejskiej.

Właściwe komisje Parlamentu mogą zwrócić się do Komisji Europejskiej, która jest odpowiedzialna za nadzór nad wdrażaniem Instrumentu, by raz na dwa miesiące zaprezentowała stan odbudowy Unii Europejskiej i sposób realizacji przez państwa członkowskie celów pośrednich i końcowych. Komisja ma ponadto udostępnić państwom członkowskim zintegrowany system informowania i monitorowania, w którym znajdą one porównywalne informacje na temat sposobu wykorzystywania środków.

Zadowolenie z przyjęcia przez PE Instrumentu na rzecz Odbudowy i Zwiększania Odporności wyraziła Komisja Europejska. Jak podkreśliła, Instrument odegra decydującą rolę, pomagając Europie w przezwyciężeniu gospodarczo-społecznych skutków pandemii.

Po formalnym zatwierdzeniu rozporządzenia przez Radę UE, dokument wejdzie w życie po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym UE.

SpeedUp Energy Innovation inwestuje w estońskie drony inspekcyjne HEPTA

SpeedUp Energy Innovation ogłosił swoją najnowszą zagraniczną inwestycję. Fundusz zainwestował w HEPTA Airborne, spółkę  technologiczną z Estonii, opracowującą pierwszy autonomiczny system inspekcji sieci elektroenergetycznej. W transakcji uczestniczą także EIT InnoEnergy oraz pozostali, wcześniejsi inwestorzy spółki – fundusze z Litwy (Contrarian Ventures), Łotwy (Expansion Capital),  Estonii (ThorGateVentures) oraz Markku Jääskelainen. Łączna wartość inwestycji to 2 miliony Euro.

HEPTA to już dziś uznana w Estonii firma. Obecnie najważniejszym produktem w jej portfolio jest  hybrydowy dron inspekcyjny, z silnikiem spalinowo-elektrycznym. Inwestycja, której przewodzi Speedup Energy Innovation, zostanie przeznaczona na poszerzenie oferty o sprzedawaną w modelu SaaS platformę uBird zapewniającą cyfrowy sposób kontroli infrastruktury sieci poprzez automatyzację inspekcji, a także analizę danych. HEPTA planuje też dywersyfikację swojego modelu biznesowego i wejście na kolejne rynki geograficzne. W pierwszym etapie firma chce skupić się na Polsce, krajach skandynawskich i bałtyckich oraz na Ukrainie.

Widzimy duży trend wzrostowy w obszarze automatyzacji inspekcji linii energetycznych w najbliższych latach, którego Hepta już teraz jest liderem. Kiedy pojawia się temat „transformacji energetycznej”, można pomyśleć, że dotyczy on głównie odnawialnych źródeł energii. Jest w tym oczywiście racja, ale to stwierdzenie niewystarczająco obrazujące temat. Pomimo nowych metod produkcyjnych, istnieje duży obszar dotyczący cyfryzacji innych aspektów energetyki. Na całym świecie istnieje 100 milionów kilometrów linii energetycznych a 97% z nich jest dziś  sprawdzanych ręcznie. Jest to spora przestrzeń dla cyfrowych rewolucji i jest to obszar specjalizacji Hepta. Dzięki inwestycji możliwy stanie się proces automatyzacji inspekcji linii energetycznych i analizy danych w oparciu o uczenie maszynowe. – mówi Bartłomiej Gola, partner zarządzający funduszu Speedup Energy Innovation.

Obecnie na świecie analiza sieci energetycznych przeprowadzana jest często niedokładnymi i czasochłonnymi metodami „na piechotę” lub za pomocą oblotów helikopterami. Hepta Airborne, sprawia, że proces inspekcji jest bezpieczniejszy, bardziej  wygodny i po prostu szybszy. Dzięki wykorzystaniu narzędzi opartych o sztuczną inteligencję, firma automatyzuje kontrolę  stanu linii energetycznych i ich otoczenia, wykorzystując analizę danych pozyskiwanych za pomocą  dronów, helikopterów oraz satelity. System HEPTA oparty jest na automatycznej analizie dużych zbiorów danych, z wykorzystaniem opartej o Machine Learning technologii Image Recognition umożliwiającej monitoring otoczenia sieci energetycznej – w szczególności przyrostów roślinności. Pozwala również między innymi na wykorzystanie danych ze zmodyfikowanych inteligentnych czujników pomiarowych i bezzałogowych śmigłowców (UAV). Hepta oferuje pełną obsługę, od gromadzenia danych po ich analizę.  Wszystkie dane są dostarczane do „uBird”, które na ich podstawie automatycznie wykrywa uszkodzone linie energetyczne i inne wady infrastruktury.

Jak informuje CEO firmy Hepta, Henri Klemmer, rozwiązania Hepta zwiększają dokładność wyników końcowych o ponad 33% w porównaniu z metodami konwencjonalnymi. Oznacza to, że oprogramowanie „uBird”  wykrywa więcej błędów niż obecnie stosowane metody –  w ciągu 5 minut jest w stanie zebrać dane z ponad 250 km  linii elektroenergetycznych i zamienić je w przydatne wyniki końcowe. Jeden inżynier na wykonanie tego zadania potrzebuje ok. 30 dni. Osiągnęliśmy już nawet 400% większą dokładność, znajdując setki więcej usterek na pojedynczą linię energetyczną, niż w przypadku metod konwencjonalnych. – komentuje Henri Klemmer.

Kolejnym dużym problemem w tym obszarze, którego szybsze i bardziej wydajne rozwiązanie próbują znaleźć firmy energetyczne, są przerwy w dostawie prądu wywołane np. nagłymi zjawiskami atmosferycznymi. Drony Hepta mogą latać przy silnym wietrze – osiągającym 20 metrów na sekundę i więcej. Drony Hepta mogą latać bez przerwy do trzech godzin.

Plany na rozwój

Plany rozwojowe Hepta obejmują budowę tzw. digital twins, czyli cyfrowych bliźniaków tradycyjnych procesów dla różnych infrastruktur i gałęzi przemysłu –  sieci gazociągowych, kolejnictwa czy sektora telekomunikacyjnego. W 2021 roku firma planuje wprowadzić algorytmy, które będą zbierały i uwzględniały w analizie informacje o wilgotności, glebie i pogodzie. Pozwoli to symulować rzeczywiste warunki w środowisku cyfrowym i przewidywać przyszłe scenariusze i potencjalne wypadki. Możliwe będzie uzyskanie symulacji wegetacji drzew wokół sieci, czy burzy przechodzącej przez dany obszar w oparciu o prognozy pogody. Ma to pozwolić na przykład na identyfikację miejsc potencjalnie narażonych na uszkodzenia.

Hepta stworzyła innowacyjną i zrównoważoną technologię monitorowania infrastruktury, która jest realizowana za pomocą dronów. Zgodnie z naszymi prognozami i badaniami rynku uważamy, że istnieje ogromna potrzeba rozwiązań technologicznych i biznesowych Hepta Airborne nie tylko w Europie, ale również w innych częściach świata. W samej tylko Unii Europejskiej mamy ponad 11 milionów kilometrów linii energetycznych, których inspekcje prowadzone są w 90% przez tradycyjne patrole. Wierzymy w technologię Hepta, dlatego oprócz inwestycji finansowej staramy się wspierać spółkę w rozwoju modelu biznesowego i dotarciu do nowych rynków i klientów. – komentuje Łukasz Skarka, zarządzający portfelem inwestycyjnym EIT InnoEnergy Central Europe.

Jest to pierwsza w tym roku inwestycja cross borderowa funduszu SpeedUp Energy Innovation, zarządzanego przez  SpeedUp Management, spółkę rozwijaną przez Bartłomieja Golę, Tomasza Czaplińskiego, Marcina Fejfera, Kubę Dudka i Monikę Synoradzką, specjalizującą się w zarządzaniu funduszami typu VC i CVC. SpeedUp Energy Innovation planuje w najbliższych latach rozwój i koncentrację działań inwestycyjnych w obszarze transakcji międzynarodowych. Inwestycja w HEPTA Airborne przeprowadzona została w popularnej wśród amerykańskich funduszy venture formie convertible bond –  finalna wycena ustalona zostanie ustalana przy kolejnej rundzie inwestycyjnej. Zespół SpeedUp Energy Innovation nie zwalnia tempa i pracuje nad kolejnymi inwestycjami w spółki działające w obszarze energetyki, które zostaną ogłoszone w najbliższym czasie.

Autonomiczny transport przyszłości

Efektywność transportu decyduje o rozwoju gospodarek, wpływa na projektowane naszego otoczenia, kształtuje styl życia, nawyki, kulturę. Według ekspertów, automatyzacja transportu może przyczynić się m.in. do zwiększenia bezpieczeństwa, poprawy jakości środowiska czy rozwoju nowych gałęzi gospodarki oraz oszczędności. Dzięki niej koszty samej tylko emisji CO2 w przypadku Polski mogłyby spaść o ponad 600 mln zł rocznie. Transport autonomiczny to jeden z trendów opisanych w 9. edycji raportu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości pt. „Monitoring trendów w innowacyjności”.

Efektywność transportu jest niezwykle ważna dla rozwoju gospodarek, wpływa na projektowanie naszego otoczenia, kształtuje styl życia, nawyki i kulturę. Autonomia transportu byłaby rozwiązaniem wielu problemów współczesności, w tym związanych z wielozadaniowością i starzeniem się społeczeństwa.

Autorzy raportu „Autonomiczny transport przyszłości” (2020 r.), przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury, wskazują, że do 2040 r. automatyzacja pozwoli na obniżenie zapotrzebowania na kierowców o 10 proc., jednocześnie podniesie znacząco komfort pracy kierowcy, zmniejszy jego odpowiedzialność i stres. Dodatkowo koszty pracy w branży transportowej po wprowadzeniu autonomicznych ciężarówek mogłyby spaść nawet o 10 proc. (ok. 2 mld zł), a koszty zużycia paliwa i materiałów w transporcie o 5 proc. (1,7 mld zł).

Zyska na tym również środowisko. Wdrożenie rozwiązań opartych na automatyzacji, takich jak np. platooning (zestawianie konwojów z pojazdów ciężarowych) daje szansę na zmniejszenie zużycia paliwa przez samochody ciężarowe o 4 proc., a emisji CO2 o 10 proc. W przypadku Polski oznaczałoby to obniżenie kosztów emisji o ponad 600 mln zł rocznie.

Już teraz korzystamy z mniej lub bardziej zautomatyzowanych pojazdów. W pociągach, samolotach i statkach automatyczne systemy sterowania rozwijają się od lat. Lecz najistotniejszy z punktu zarówno globalnej gospodarki, jak i przeciętnego człowieka jest transport drogowy – zauważa Anna Skowrońska z Departamentu Analiz i Strategii PARP.

Wśród licznych korzyści wynikających z rozwoju tej dziedziny technologii warto wyróżnić poprawę bezpieczeństwa (głównie na drogach) i związane z nią oszczędności – według wyliczeń amerykańskiego biura Roland Berger z 2016 r., prognozowano że w 2040 r. dzięki zastosowaniu rozwiązań automatycznych liczba wypadków może być niższa nawet o 90 proc. Przy powyższym założeniu, eliminacja kosztów związanych z kolizjami drogowymi dałaby oszczędności rzędu ponad 50 mld zł rocznie.

Podczas pandemii prace nabrały tempa

Jeśli chodzi o automatyzację aut, pionierem jest Japonia, która jako pierwsza na świecie oficjalnie dopuściła do ruchu po drogach publicznych auta seryjnie wyposażone w tryb jazdy autonomicznej poziomu 3 (warunkowo zautomatyzowane – pojazd wyposażony w zautomatyzowany system prowadzenia we wszystkich aspektach jazdy). Z pierwszej homologacji skorzystała Honda. Pierwszym modelem przystosowanym do jazdy automatycznej ma być Honda Legend.

Wybuch epidemii koronawirusa sprawił, że wiele projektów samojezdnych robotów czy dronów znacznie przyspieszyło. Z fazy badań i testów weszły do etapu pilotażu i faktycznych wdrożeń. Przykładów jest wiele: od robo-taksówek Google po BSP (bezzałogowe statki powietrzne) dostarczające próbki medyczne do szpitali m.in. w Polsce – wymienia Anna Skowrońska z Departamentu Analiz i Strategii PARP.

Joint venture Hyundaia i firmy Aptiv uruchomiło specjalną usługę dostaw żywności pojazdami autonomicznymi dla mieszkańców Las Vegas. To samo robi Cruise w San Francisco, a TuSimple (w firmę zainwestował kurierski UPS) – przy wykorzystaniu 40 samojezdnych ciężarówek – obsługuje w czasie kryzysu bank żywności w Teksasie. Startup Beep wozi próbki pobrane od pacjentów potencjalnie chorych na COVID-19 na terenie kampusu Mayo Clinic na Florydzie, Neolix środki medyczne w Pekinie, zaś JD.com w Wuhan. Te technologie właśnie teraz świetnie się sprawdzają, ograniczając kontakty między ludźmi. Przykłady można mnożyć.

Automatyzacja ratunkiem dla przyszłych pokoleń?

Choć w tej chwili rozwój autonomicznego transportu drogowego, hamują m.in. koszty (niezbędna jest m.in. odpowiednia infrastruktura), czy aspekty prawne (kto ponosi odpowiedzialność w razie wypadku z udziałem autonomicznego pojazdu), to nie ma wątpliwości, że jest naszą przyszłością.

Inwestowanie w mobilność autonomiczną spowoduje spadek liczby pojazdów, zwiększenie przepustowości dróg i mniejsze zapotrzebowania na miejsca parkingowe. Odzyskanie części przestrzeni miejskiej, zajętej obecnie przez parkingi stanowiłoby szansę rozwojową dla miast. W pełni autonomiczny transport podniesie także jakość życia starszych i niepełnosprawnych osób, które nie są w stanie prowadzić.

Gatta w sanacji – priorytetem jest ciągłość produkcji i sprzedaży

W związku pandemią COVID-19 oraz obostrzeniami związanymi z zakazem handlu spółki zarządzające marką GATTA rozpoczęły postępowanie sanacyjne. Dzięki temu utrzymana zostanie ciągłość produkcji i sprzedaży. Wszystkie placówki oferujące produkty GATTA mają gwarancję stałego zatowarowania, ochronione zostaną także miejsca pracy.

Patryk Filipiak
dr Patryk Filipiak, zarządca restrukturyzacyjny spółek, prezes zarządu ZFR S.A.
„Postępowanie restrukturyzacyjne to najlepsze rozwiązanie, chroniące przedsiębiorstwo w obliczu pandemii COVID-19. Pozwala na prowadzenie rozmów z kontrahentami bez uszczerbku dla ciągłości biznesu i bez zmian w zarządzie spółki. Dzięki temu można uniknąć upadłości i ochronić miejsca pracy. Dla naszych partnerów to szansa na uzyskanie wyższego poziomu spłaty: układ i kontynuacja działalności są korzystniejsze niż likwidacja firmy. Wtedy na uprzywilejowanej pozycji stoją w zasadzie wyłącznie wierzyciele hipoteczni i zastawnicy. W ramach postępowania spółka musi prowadzić bardzo konserwatywną politykę płynnościową – wszystkie bieżące płatności powinny być regulowane na bieżąco. Dla firm handlowych obecnie największym wyzwaniem są czynsze za lokale. Choć państwo narzuciło model, w ramach którego centra handlowe nie pobierają czynszów za okres, gdy sklepy są zamknięte, to wymagane były aneksy korzystne dla wynajmujących Zazwyczaj wiązały się ze zrzeczeniem się przez najemcę dochodzenia w przyszłości roszczeń odszkodowawczych z tytułu pandemii. Obniżka czynszu była możliwa na kilka miesięcy w zamian za wydłużenie umowy najmu na warunkach sprzed lockdownu o kilkanaście, kilkadziesiąt miesięcy. Było to de facto przesunięcie płatności w czasie, a nie obniżka. Najemcy nie mogą wycofać się z lokalizacji i muszą trwać do czasu zakończenia umowy. Za wyjście z lokalu przed końcem umowy grożą im bardzo wysokie kary umowne. Wyjątkiem jest postępowanie sanacyjne, które daje możliwość najemcy odstąpienia – za zgodą sądu – od każdej umowy najmu” – wyjaśnia dr Patryk Filipiak, zarządca restrukturyzacyjny spółek, prezes zarządu ZFR S.A.

„Zarówno sklepy stacjonarne, jak i sklep internetowy działają płynnie, codzienna sprzedaż oraz wysyłki są realizowane zgodnie z zamówieniami, konsumenci mają stały i swobodny dostęp do pełnej oferty produktowej, a także bez przeszkód mogą korzystać m.in. z prawa do reklamacji czy zwrotu zakupionego towaru. Naszym celem jest utrzymanie pozycji lidera w produkcji wyrobów pończoszniczych w Polsce. Nie chcemy zmniejszać naszej sieci sprzedaży – jednak zweryfikujemy swoją obecność w galeriach handlowych. To obecnie najmniej efektywny i bardzo kosztochłonny kanał sprzedaży ze względu na długotrwałe zamknięcia i zmianę przyzwyczajeń konsumentów. Każdą lokalizację zbadamy pod kątem rentowności i wyników. Jeśli wynajmujący wyrażą chęć renegocjacji czynszów, będziemy otwarci na rozmowy. Jednak jeśli nie uda się osiągnąć oczekiwanej rentowności konkretnych salonów, będziemy niestety musieli odstąpić od tych umów najmu – na co pozwala nam postępowanie sanacyjne.” – mówi adw. Tomasz Henclewski, pełnomocnik spółki FERAX, Kancelaria Henclewski & Wyjatek.

Sąd Rejonowy dla Łodzi – Śródmieścia w Łodzi, XIV Wydział Gospodarczy do Spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych wyraził zgodę na rozpoczęcie procesu sanacyjnego wobec spółek FERAX Sp. z o.o. oraz Wola Sp. z o.o.

Praca 4.0 czy bezrobocie technologiczne

Pandemia Covid-19 zmieniła rynek pracy. Można sobie zadać pytanie, czy te zmiany to rewolucja, po której już nic nie będzie takie samo, czy po prostu przyspieszenie procesów, które przebiegały powoli, a teraz po prostu nasiliły się pod wpływem okoliczności zewnętrznych.

– Jednym z pierwszych widocznych trendów jest upowszechnienie się pracy zdalnej. Krokiem milowym było na pewno pojawienie się tego pojęcia w prawie. Wcześniej mieliśmy tylko telepracę. Przeregulowaną, nieco z innego świata, a tym samym rzadko stosowaną. Jeden przepis z tzw. ustawy antycovidowowej wystarczył, aby to co było rzeczywistością wielu pracowników nagle stało się zauważonym faktem prawnym – mówi Monika Fedorczuk, ekspertka Konfederacji Lewiatan.

Wraz z upowszechnieniem pracy zdalnej wzrosło znaczenie takich kompetencji pracowniczych jak: organizacja pracy własnej, szczególnie w sytuacji, kiedy czasowo brak jest bezpośredniego nadzoru, umiejętne łączenie obowiązków zawodowych i pozazawodowych w tym samym czasie, co było zadaniem szczególnie rodziców mających pod opieką dzieci, które nie mogły w tym czasie korzystać z żłobków i przedszkoli, a także – co wcześniej było wielokrotnie podnoszone – kompetencje cyfrowe.

Właściwie każdy pracownik, który z dnia na dzień trafił z realizacją własnych zadań w zacisze swojego domu, musiał zmierzyć się z koniecznością nauki (często samodzielnej) programów, które umożliwiały na przykład wirtualne spotkania. Warto również podkreślić, że od osobistych cech charakteru zależało i zależy to, jak pracownicy radzą sobie z pracą zdalną – dla jednych jest to rozwiązanie sprzyjające skupieniu, a tym samym efektywności, dla innych – wzmaga poczucie odosobnienia, oderwania od firmy, a tym samym obniża ich efektywność i poziom kreatywności. Oczywiście można sobie zadać pytanie, czy dalekosiężnym skutkiem upowszechnienia pracy zdalnej nie będzie migracja części pracowników, również – a może przede wszystkim – wysokowykwalifikowanych i dobrze zarabiających do mniejszych miejscowości w Polsce, oferujących możliwość innego stylu życia.

– Pandemia przyspieszyła procesy automatyzacji, które już obserwowaliśmy w 2019 i na początku 2020 r. Główną przyczyną decyzji firm o zastąpieniu pracy ludzkiej rozwiązaniami technologicznymi była coraz mniejsza dostępność pracowników (to efekt trendów demograficznych) i rosnących kosztów pracy (za sprawą znacznego wzrostu płacy minimalnej, ale też zwiększania się oczekiwań płacowych pracowników). Kalkulacje ekonomiczne i trudności w rekrutacji powodowały decyzje o inwestycjach w bazę techniczną – podkreśla Monika Fedorczuk.

Od marca ubiegłego roku doszła do tego obawa przed zarażeniem i przenoszeniem wirusa. Początek pandemii to również bardzo restrykcyjne zalecenia dotyczące kwarantanny pracowników w przypadku stwierdzenia zakażenia. Na to nałożyły się rozwiązania pozwalające rodzicom korzystać z zasiłku opiekuńczego, co w części firm znacznie zmniejszyło liczbę pracujących. Przed poważnym problemem stanęły sieci handlowe, produkcja i wszystkie te branże, gdzie trudno jest wyeliminować bezpośredni kontakt. Tam gdzie było to możliwe i gdzie istniały środki na takie inwestycje, widoczny jest postęp automatyzacji. Ich wskaźnikiem może być choćby proporcja pomiędzy kasami samoobsługowymi a tymi tradycyjnymi.

– Zmiany, które zachodzą na rynku pracy mogą nasilić zjawisko bezrobocia technologicznego, o czym stosunkowo rzadko wspominano w ostatnich latach. Osoby bez umiejętności pozwalających na odnalezienie się w zakładzie pracy o wyższym stopniu zautomatyzowania czy gorzej radzące sobie w świecie zdominowanym przez spotkania on-line są zagrożone utratą pracy lub wykonywaniem pracy poniżej ich rzeczywistych kwalifikacji (rozumianych jako sumę wszystkich umiejętności i wiedzy), a tym samym gorzej opłacane. Dlatego też nie możemy ulec przekonaniu, że niskie bezrobocie rejestrowane i to według BAEL jest dowodem na dobrą sytuację na rynku pracy. Jeśli nadal wskaźniki będą utrzymywały się na stosunkowo niskim poziomie, to oznacza, że mamy darowany ekstra czas na zajęcie się realnymi problemami rynku pracy. Jeśli prześpimy ten moment, plan wyjścia z pułapki niskiego dochodu może pozostać tylko ambitnym zamierzeniem – dodaje Monika Fedorczuk.

Sprawnie funkcjonujący rynek pracy będzie ważnym elementem odbudowy gospodarki w okresie wychodzenia z pandemii. Proces definiowania celów i środków, jakie mają służyć wsparciu rynku pracy, został już rozpoczęty.

PGE i Ørsted wspólnie zbudują morskie farmy wiatrowe na Bałtyku

PGE Polska Grupa Energetyczna i Ørsted podpisały umowę o utworzeniu spółki joint venture 50/50, której celem będzie rozwój, budowa i eksploatacja dwóch morskich projektów wiatrowych na Morzu Bałtyckim o łącznej mocy do 2,5 GW.

Ørsted obejmie nowe udziały stanowiące 50% kapitału zakładowego w dwóch projektach morskich elektrowni wiatrowych PGE: Elektrownia Wiatrowa Baltica-3 sp. z o.o. („Baltica 3”) o mocy ok. 1 GW oraz Elektrownia Wiatrowa Baltica-2 sp z o.o. („Baltica 2) o mocy ok. 1,5 GW za kwotę 657 mln zł.

Oba projekty PGE kwalifikują się do uczestnictwa w 2021 r. w pierwszej fazie działania systemu wsparcia dla morskiej energetyki wiatrowej w Polsce dla farm o łącznej mocy wynoszącej 5,9 GW. Najbardziej zaawansowanym z projektów jest projekt Baltica 3, który może zacząć produkować energię elektryczną w 2026 roku.

Zamknięcie transakcji jest przewidywane w I kwartale 2021 r., pod warunkiem uzyskania zgody organu regulacyjnego.

Morska energetyka wiatrowa to ogromna szansa dla polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorców. Szacuje się, że ponad 100 krajowych podmiotów z powodzeniem może zostać włączonych w procesy przygotowania, budowy i eksploatacji farm wiatrowych w polskiej części Morza Bałtyckiego. Potencjał morskiej energetyki na Bałtyku oceniany jest na ok. 11 GW do 2040 r., a szacowana łączna wartość inwestycji w morskie projekty wiatrowe to nawet 160 mld zł. Potencjał Morza Bałtyckiego w kontekście pozyskiwania energii z morskich farm wiatrowych jest ogromny. Dlatego też, liczymy, że nasza współpraca przyczyni się do wykorzystania posiadanych doświadczeń i sprawnego przygotowania obu projektów do etapu eksploatacji. Szczególnie, że plany PGE w zakresie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej są ambitne. Do 2040 roku chcemy posiadać co najmniej 6,5 GW zainstalowanej mocy offshore – powiedział Wojciech Dąbrowski, prezes zarządu PGE Polskiej Grupy Energetycznej.

Polska staje się liderem w dziedzinie morskiej energetyki wiatrowej na Morzu Bałtyckim i z niecierpliwością czekamy na wejście na polski rynek w ramach spółki joint venture z PGE. Transakcja ta stanowi połączenie osiągnięć firmy Ørsted w zakresie rozwoju i budowy wielkoskalowych morskich elektrowni wiatrowych z rozległą wiedzą i doświadczeniem PGE na temat polskiego rynku energetycznego i jego regulacji. Nasza nowa spółka joint venture jest mocno zdeterminowana do realizacji ambitnych planów polskiego rządu w zakresie rozwoju morskiej energetyki wiatrowej – powiedział Martin Neubert, wiceprezes Ørsted Offshore.

Z niecierpliwością czekamy na rozpoczęcie wspólnego projektu budowy morskich farm wiatrowych Baltica-2 i Baltica-3 wraz z firmą Ørsted. Dwa projekty, które wspólnie zrealizujemy, należą do jednych z najbardziej zaawansowanych projektów offshore w Polsce. Zapewnią zieloną energię 4 milionom gospodarstw domowych i pozwolą uniknąć emisji ponad 8 milionów ton CO2 rocznie. Udział PGE w nakładach inwestycyjnych na realizację projektu Baltica 2 i 3 stanowi nasz bardzo ważny wkład w transformację energetyczną Polski – dodała Monika Morawiecka, prezes zarządu PGE Baltica.

Decyzja polskiego rządu, o wsparciu 11 GW mocy w morskiej energetyce wiatrowej do 2027 r. jest doskonałym punktem wyjścia do transformacji energetyki. Jest to również kamień węgielny pod budowę nowego ośrodka przemysłowego dla morskiej energetyki wiatrowej w regionie Morza Bałtyckiego. Wiążemy duże nadzieje ze współpracą z PGE. Wspólnie będziemy inwestować w rozwój odnawialnych źródeł energii na Morzu Bałtyckim, wspierać działalność biznesową wokół tworzącego się sektora oraz wzmacniać lokalny łańcuch dostaw i tworzyć w Polsce przemysł, który może wygenerować tysiące miejsc pracy w obszarze produkcji, eksploatacji i konserwacji morskich farm wiatrowych – dodaje Rasmus Errboe, wiceprezes Ørsted Offshore, odpowiedzialny za Europę kontynentalną.

W ramach porozumienia, Ørsted i PGE wspólnie ustanowią ramy działania, które umożliwią skuteczną integrację oraz wykorzystanie mocnych stron i wiedzy obu partnerów. Połączenie światowej klasy doświadczenia Ørsted w obszarze morskiej energetyki wiatrowej z wiedzą i doświadczeniem PGE na polskim rynku energetycznym stworzy solidne podstawy do skutecznej realizacji największego portfela projektów morskich farm wiatrowych w I rundzie alokacji w 2021 r.

Raiffeisen Bank pozywa Dziubaków i domaga się blisko 800 tys. zł

Raiffeisen Bank domaga się od państwa Dziubaków, którzy wygrali sprawę przed TSUE, zwrotu zwaloryzowanego o inflację kapitału oraz kosztów poniesionych w związku z bezumownym korzystaniem z pieniędzy, po stwierdzeniu nieważności umowy o kredyt we frankach – podaje serwis Prawo.pl. Umowa opiewała na 400 tys. złotych, bank żąda blisko dwa razy tyle.

Rozstrzygnięcie 3 października 2019 roku przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytań prejudycjalnych w sprawie Justyny i Kamila Dziubaków przeważyło szalę na korzyść frankowiczów w sporach z bankami. Po tym, jak dzięki TSUE 3 stycznia 2020 roku Sąd Okręgowy w Warszawie unieważnił ich umowę, bank pozwał ich o 790 995,07 złotych.

Raiffeisen Bank wyjaśnił serwisowi Prawo.pl, że koszty obejmują równowartość użyczonego kapitału w złotówkach wraz z jego waloryzacją o wskaźnik inflacji (zgodnie z danymi GUS), a także poniesiony przez bank koszt obsługi kredytu, wyliczony w oparciu o dane ze sprawozdań finansowych banku. „Bank podkreśla, że nie ubiega się o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z kapitału. I zaznacza, że decyzja o pozwie była konieczna ze względu na ochronę interesu wszystkich klientów banku – m.in. depozytariuszy, akcjonariuszy” – tłumaczy bank.

„Będziemy walczyć do końca, bo to roszczenie jest bezprawne” – mówi serwisowi Prawo.pl Agnieszka Plejewska, adwokat i pełnomocnik państwa Dziubaków. Prawnicy broniący frankowiczów zwracają uwagę, że choć bank mówi o kosztach poniesionych w związku z bezumownym korzystaniem z kapitału, to ma na myśli wynagrodzenie.

Jak informuje portal, o tym, że bankom nie powinno przysługiwać wynagrodzenie za korzystanie z ich kapitału po unieważnieniu umowy, przekonani są: Rzecznik Praw Obywatelskich, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Rzecznik Finansowy. 25 marca głos w tej sprawie ma zabrać Sąd Najwyższy.

Dolar dalej słabnie

Słaba passa dolara trwająca od piątku jest wciąż kontynuowana. Euro w tym czasie podrożało już niemal 2 centy, a patrząc na reakcje rynków na dane makroekonomiczne dolar może być nadal pod presją.

Wzrost cen w Niemczech

Nad ranem poznaliśmy poziom wzrostu cen u naszego zachodniego sąsiada. W ciągu roku wzrósł on do 1,0%, co dokładnie pokryło się z oczekiwaniami analityków. Jest to w dalszym ciągu relatywnie niski poziom, aczkolwiek patrząc na sytuację ekonomiczną widać powody ograniczające wzrost cen. Dane te zostały jednak dobrze odebrane przez rynki i euro kontynuowało swój marsz w górę względem dolara.

Rosnące bezrobocie w Turcji

Dzisiaj nad ranem poznaliśmy dane na temat bezrobocia w Turcji. Wzrosło ono do 12,9% wobec oczekiwanego poziomu 12,7%. W tym miejscu należy przypomnieć, że 12,7% to najniższy poziom od końca 2018 roku. W związku z czym trudno obecny poziom uznać za wysoki, pomimo tego, że w wielu państwach byłaby to tragedia. Waluta zareagowała na tę decyzję spokojnie. Lira turecka w dalszym ciągu kontynuuje dobrą passę wywołaną podwyżką stóp procentowych. Kraj ten podobnie jak inne państwa na początku pandemii ciął stopy procentowe, jednakże w związku z gwałtowną utratą wartości waluty i rosnącą inflacją pod koniec roku gwałtownie je podniósł. Ruch ten nie tylko ustabilizował lirę, ale spowodował odzyskanie sporej części strat, od początku listopada lira zyskała imponujące 15% względem euro.

Szwecja nie zmienia stóp procentowych

Dzisiaj poznaliśmy decyzję centralnego banku Szwecji w sprawie stóp procentowych. Zgodnie z oczekiwaniami analityków utrzymano poziom 0% na głównej stopie procentowej. Patrząc na reakcję rynków w tym silne umocnienie korony szwedzkiej względem euro po publikacji widać, że nie wszyscy inwestorzy byli zgodni co do kierunku zmian.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:
13:00 – USA – wnioski o kredyt hipoteczny,
14:30 – USA – inflacja konsumencka,
20:00 – USA – budżet federalny.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Koło naukowe, które nakręca młodych ludzi do pomagania innym

Ul, który dba o życie pszczół, cyfrowy mechanizm dla baletnicy, która przeszła amputację nogi czy też elektroniczna proteza ręki – w zakończonej, 8. edycji Koła Naukowego ABB młodzi ludzie pokazali, że chcą łączyć technologię z odpowiedzialnością społeczną. Nic nie wskazuje na to, aby ten trend się zmienił. Właśnie ruszył nabór do kolejnej edycji.

Pani Karolina od dziecka marzyła o balecie. Na lekcje uczęszczała kilka razy w tygodniu, jeszcze na krótko przed urodzeniem córki była bardzo aktywną osobą. Jednak nieszczęśliwy wypadek wywrócił jej życie do góry nogami. Historia pani Karoliny – baletnicy, której lekarze musieli amputować nogę, zainspirowała studentki do stworzenia prototypu elastycznej protezy. Z mięśnia czworogłowego uda pobierane są impulsy nerwowe, sygnał biegnie do mikrokontrolera, który steruje serwomechanizmem. Ten z kolei porusza syntetyczną stopą. Test prototypu, przeprowadzony przez panią Karolinę na sali baletowej, wypadł pomyślnie.

– Największym wyzwaniem, jakie napotkałyśmy po drodze, było napisanie programu sterującego – mówi Anna Wątek, jedna z dwóch autorek projektu. W tym jednak pomogli specjaliści z ABB.Re ABB baletnica

– Studenci mają w sobie zapał, żeby zmieniać świat. Nie ograniczają ich formalne bariery, bo często po prostu nie zdają sobie z nich sprawy. Ma to swoje duże plusy, bo młodzi ludzie nie widzą przeciwności, które zauważyliby ich starsi koledzy, więc prą naprzód. Wkładają w te projekty swoją pasję i czas, a my dajemy im wsparcie merytoryczne i finansowe, żeby pomóc im wprowadzać oryginalne pomysły w życie – wyjaśnia Robert Fiołek, pracownik Korporacyjnego Centrum Technologicznego ABB w Krakowie i jeden z opiekunów Koła Naukowego.
To właśnie jednostka badawczo-rozwojowa ABB stoi za inicjatywą, w ramach której studenci i uczniowie szkół technicznych mogą wcielać w życie swoje pomysły (również te na pierwszy rzut oka dość awangardowe) z zakresu mechatroniki, elektroniki, energetyki, inżynierii materiałowej, informatyki oraz innych pokrewnych dziedzin. Co istotne, zawodowi naukowcy z międzynarodowej korporacji nie wyręczają młodszych kolegów w realizacji, ale dają narzędzia i przede wszystkim bezcenny „know-how”. Uczestnicy Koła rozwijają swoje pomysły przez 10 miesięcy – samodzielnie lub zespołowo. Pracują nad nimi we własnym zakresie, a eksperci ABB monitorują postępy, wspierając młodych ludzi również w kwestiach technicznych i organizacyjnych.

Re ABB kolo naukowe 010– W tym roku zespoły uczestników Koła rozwijały cztery projekty: robota o nazwie Kanalia przeznaczonego do badania systemów kanalizacyjnych, specjalistycznej protezy nogi dla baletnicy, systemu walczącego z roztoczami zagrażającymi pszczelim rodzinom oraz elektronicznej protezy ręki. Tematyka tych przedsięwzięć pokazuje, że młodzi ludzie coraz chętniej łączą technologie z odpowiedzialnością społeczną. Chcą zmieniać rzeczywistość na lepsze i wydaje mi się, że tego typu projekty są dla nich najbardziej satysfakcjonujące – mówi Przemysław Zakrzewski, dyrektor Korporacyjnego Centrum Technologicznego ABB w Krakowie.

Jak dodaje, Koło Naukowe ma pokazywać, że nauka jest dla wszystkich, a w realizacji dobrych pomysłów można liczyć na wsparcie osób, które mają już za sobą drogę, jaką młodzi dopiero rozpoczynają. W ciągu ostatnich ośmiu lat w inicjatywie wzięło udział kilkudziesięciu studentów i uczniów. Bilans jest imponujący. Samouczący się robot „Julia”, inteligentny kosz na śmieci, elektroniczny układ do wykrywania i powiadamiania o wystąpieniu padaczki, maszyna do robienia pierogów czy automatyczny transporter dla górnictwa – to tylko co bardziej oryginale projekty, jakie rozwijali uczestnicy poprzednich edycji.

Jak pokazała historia, udział w Kole to nie tylko poszerzanie wiedzy z zakresu technologii i realizacji projektów. Uczestnicy rozwijają swoje umiejętności miękkie i inne kompetencje, które później ułatwiają im odnalezienie się w rzeczywistości, gdzie nauka musi przenikać się z biznesem. Niektórzy z nich otrzymują możliwość dalszego rozwijania skrzydeł podczas stażu w ABB. Dla innych udział w Kole to furtka do komercjalizacji projektu lub pokazania go większej społeczności. Tak było m.in. w przypadku zeszłorocznej uczestniczki, Agnieszki Tkaczyk, której pomysł na elektroniczną protezę dłoni, sterowaną impulsami mięśniowymi zdobył pierwszą nagrodę w kategorii „Studencki projekt roku” w prestiżowym, ogólnopolskim konkursie Pro Juvenes.

Korporacyjne Centrum Technologiczne ABB od lat angażuje się we współpracę z polskimi uczelniami oraz organizację inicjatyw dla studentów. Oprócz Koła Naukowego jest m.in. pomysłodawcą wydarzenia „Piękna płeć, piękny umysł”, Akademii Centrum Technologicznego ABB czy Konkursu o Nagrodę ABB. Realizuje także indywidualne projekty, m.in. z Akademią Górniczo-Hutniczą, Politechniką Warszawską, Gdańską, Łódzką czy Krakowską – od badań nad materiałami funkcjonalnymi po wykorzystanie sztucznej inteligencji w muzyce.

– Uważamy, że wspieranie takich inicjatyw oraz lokalnych społeczności to nasza odpowiedzialność. Chcemy dzielić się wiedzą i pomagać uczelniom w tworzeniu nieszablonowych projektów, a także w docieraniu z nimi do młodych naukowców. Dodatkowo, w ramach naszych inicjatyw, takich jak choćby Koło Naukowe, szukamy pasjonatów, którzy chcą zrobić coś nowego, mają świeże spojrzenie na problem, który jest im bliski. Pokazujemy im, że chcieć to móc – dodaje Przemysław Zakrzewski.

Nabór do kolejnej edycji Koła Naukowego ABB już się rozpoczął. Aby zgłosić swój projekt, należy wypełnić formularz dostępny na stronie internetowej abb.pl/kolonaukowe. Zgłoszenia przyjmowane są do 12 marca.