Pół miliona samochodów elektrycznych za pięć lat

W 2025 r. po polskich drogach może jeździć ponad 500 tys. osobowych i dostawczych samochodów z napędem elektrycznym (BEV i PHEV). PSPA zaprezentowało najnowsze wydanie raportu „Polish EV Outlook” – najważniejszej publikacji poświęconej elektromobilności w Polsce. Opracowanie na ponad 200 stronach przedstawia aktualny stan oraz prognozy rozwoju polskiego rynku zero- i niskoemisyjnego transportu.

„Polish EV Outlook 2020” zawiera niedostępny w żadnym innym źródle zbiór wiedzy na temat polskiej elektromobilności w wymiarze zarówno ogólnokrajowym jak i lokalnym, w miastach i powiatach. Według danych IBRM Samar, będącego partnerem merytorycznym raportu, pod koniec 2020 r. park samochodów z napędem elektrycznym w Polsce liczył 20 181 szt. osobowych i dostawczych BEV oraz PHEV. Liczba pojazdów całkowicie elektrycznych (BEV) wynosiła 9 751 szt. (48,3 proc. parku), zaś hybryd typu plug-in – 10 430 szt. (51,7 proc. parku). Od stycznia do grudnia 2020 w Polsce zarejestrowano 8 323 używane i 1 673 nowe EV.

Z „Polish EV Outlook 2020” wynika, że najwięcej samochodów z napędem elektrycznym – ponad 25 proc. całego parku – zarejestrowano w Warszawie. Stolica odpowiada za około 20 proc. sprzedaży BEV i PHEV w Polsce. 28 proc. polskiego parku EV zarejestrowano w miastach liczących od 300 tys. do 1 mln mieszkańców – Krakowie, Łodzi, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie, Bydgoszczy i Lublinie.

W mniejszych ośrodkach miejskich, o liczbie mieszkańców od 150 tys. do 300 tys., zarejestrowano 11,3 proc. łącznej liczby samochodów z napędem elektrycznym w Polsce. Z kolei w miastach, których liczba mieszkańców wynosi od 50 do 150 tys. osób, jeździ 10,7 proc. wszystkich EV. Elektromobilność koncentruje się więc jak na razie przede wszystkim w największych metropoliach, jednak w ostatnich miesiącach udział stolicy wyraźnie się obniżył (z 31,7% na koniec 2019 r.). Najwięcej samochodów z napędem elektrycznym na 1 tys. mieszkańców jest w dalszym ciągu zarejestrowana właśnie w Warszawie. Kolejne miejsca zajmują Poznań, Kraków, Wrocław oraz Katowice – mówi Jan Wiśniewski z Centrum Badań i Analiz PSPA. Podział parku EV w Polsce jest jeszcze stosunkowo nierówny – w 10 polskich powiatach nie zarejestrowano jeszcze ani jednego samochodu z napędem elektrycznym.

„Polish EV Outlook 2020” zawiera również zbiór szczegółowych danych na temat oferty BEV i PHEV dostępnych na polskim rynku. Na podstawie raportu, polscy klienci mogą wybierać spośród 53 modeli samochodów całkowicie elektrycznych oraz 67 hybryd typu plug-in (www.elektromobilni.pl/baza-pojazdow). Podane liczby stają się jeszcze wyższe przy uwzględnieniu wszystkich wariantów akumulatorowych oraz napędowych. Pojazdy z napędem elektrycznym są już dostępne w praktycznie każdym segmencie rynku: od pojazdów miejskich i kompaktowych po samochody sportowe i dostawcze. Z raportu PSPA wynika, że najpopularniejszymi markami BEV pod względem liczby rejestracji są Nissan, BMW oraz Tesla. Z kolei w segmencie PHEV na podium uplasowały się BMW, Volvo, a także Mitsubishi.

Wśród najchętniej kupowanych przez Polaków modeli BEV w 2020 r. znalazły się Škoda CITIGOe IV, Nissan LEAF oraz Renault ZOE. To stosunkowo przystępne cenowo pojazdy, które – co ważne – kwalifikowały się do dotacji w ramach uruchomionego przez NFOŚiGW programu „Zielony Samochód”. Jednak z uwagi na niedostateczne przystosowanie do realiów rynkowych pilotażowy system dofinansowania wywarł stosunkowo nieznaczny wpływ na rozwój rynku. Jako branża liczymy, że w roku bieżącym warunki wsparcia ulegną zmianie. Spodziewamy się podwyższenia poziomu dotacji i maksymalnego limitu kosztów kwalifikowanych, uproszczenia procedur oraz – przede wszystkim – wdrożenia programu dofinansowania nabycia EV dedykowanego przedsiębiorcom” – mówi Maciej Mazur, Dyrektor Zarządzający PSPA.

Na podstawie „Polish EV Outlook 2020”, w ciągu ostatniej dekady roczna sprzedaż dostawczych oraz osobowych samochodów z napędem elektrycznym w Polsce wzrosła niemal pięćset razy. PSPA prognozuje kolejne rekordy rejestracji BEV i PEHV w najbliższych latach. Na potrzeby „Polish EV Outlook 2020” opracowano różne scenariusze rozwoju sektora e-mobility, w wariantach zakładających wdrożenie zachęt finansowych lub podatkowych, jak również brak wsparcia ze strony państwa. Prognozy uwzględniają ponadto dziesiątki różnych czynników, takich jak wiodące trendy w sektorze motoryzacji, unijne, krajowe i lokalne regulacje prawne, rozwój technologii i postępujące zmiany w nawykach konsumentów, specyfikę rynku polskiego, analizę rynków wysokorozwiniętych, jak również skutki pandemii COVID-19. Z raportu PSPA wynika, że, niezależnie od danego scenariusza, sprzedaż samochodów elektrycznych w ciągu obecnej dekady z roku na rok będzie wzrastać, co gwarantuje polityka Unii Europejskiej jak i stymulowane przez nią inwestycje koncernów motoryzacyjnych. Jednak tempo tego wzrostu zależy w znacznej mierze od czynników krajowych: stworzenia przyjaznego otoczenia legislacyjnego jak i wdrożenia efektywnego systemu wsparcia finansowego.

– W scenariuszu realistycznym, zakładającym wprowadzenie subsydiów w postaci dotacji z NFOŚiGW w podwyższonej wysokości względem uruchomionych w 2020 r. programów pilotażowych, polski park samochodów całkowicie elektrycznych (BEV) w roku 2025 może liczyć ok. 317 tys. szt. Bez takiego wsparcia będzie niemal dwukrotnie mniejszy. Dzięki zoptymalizowaniu zachęt natury finansowej, w 2030 r. skumulowana liczba rejestracji BEV może przekroczyć 955 tys. szt. – mówi Maciej Mazur. – Łącznie z hybrydami typu plug-in (PHEV), których park w Polsce prognozujemy w 2025 r. na ponad 204 tys. szt., a w 2030 r. na 653 tys., za 10 lat po polskich drogach może jeździć nawet 1,6 mln samochodów z napędem elektrycznym – podsumowuje Maciej Mazur.

Co najmniej milion starszych osób mieszka samotnie w budynkach wymagających termomodernizacji

Europa starzeje się w bardzo szybkim tempie. Mediana wieku w Unii Europejskiej wzrosła z 41 w 2009 roku do 43,7 w 2019 roku. To wzrost o 2,7 roku w ciągu zaledwie 10 lat.[1] Proces ten spowodowany jest przede wszystkim wzrostem średniej długości życia oraz niższym niż w przeszłości wskaźnikiem urodzeń. Problem starzenia się społeczeństwa zaczyna także dotyczyć naszego kraju. Już teraz w Polsce aż dwa miliony starszych osób żyją samotnie. Jednocześnie budownictwo senioralne jest na bardzo wczesnym etapie rozwoju, a znaczna część mieszkań oraz domów wybudowana została w połowie dwudziestego wieku i nie jest dostosowana do potrzeb osób starszych. Do poprawienia takiego stanu rzeczy potrzebujemy technologii taniego i szybkiego budownictwa na masową skalę. Impuls do zmian nadaje Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Zgodnie z danymi Głównego Urzędu Statystycznego, obecnie w wieku poprodukcyjnym w Polsce jest prawie 7,5 mln obywateli, 2 miliony osób w wieku 60+ żyje samotnie, a co najmniej 1 milion z tych osób mieszka w budynkach wymagających termomodernizacji. Są one za duże w stosunku do ich potrzeb i nieprzystosowane do dysfunkcji wieku senioralnego, co generuje wysokie koszty opieki. Przewiduje się, że do 2050 roku, w naszym kraju aż 1/3 społeczeństwa będą stanowiły osoby w wieku 65 lat i więcej, a średnia długość życia nadal będzie się wydłużać. Według prognoz GUS z 2014 roku, średnia długość życia kobiet w 2025 roku wyniesie prawie 84 lata, zaś mężczyzn prawie 77 lat. Do 2050 roku średni wiek kobiet ma sięgnąć prawie 88 lat, a mężczyzn 82 lat.

Budownictwo senioralne w Polsce

Nasze społeczeństwo się starzeje, a budownictwo senioralne w naszym kraju dopiero raczkuje. Znaczna część mieszkań w Polsce powstała przed 1970 rokiem, a ich funkcjonalność pozostawia wiele do życzenia. Z drugiej strony w 2020 roku w kraju funkcjonowało kilkaset placówek opieki nad seniorami: domy pomocy społecznej, zakłady opiekuńczo-lecznicze, hospicja i placówki paliatywne. Z analiz przeprowadzonych przez firmy konsultingowe wynika, iż tylko 5% osób starszych mieszka w stosunkowo nowych budynkach stawianych po 1989 roku[2]. Badania te pokazują również, że prawie pół miliona osób w wieku 65+ jest gotowych na zamianę miejsca zamieszkania. Co w takim razie ze słynnym przysłowiem, iż „Starych drzew się nie przesadza”? Zdaniem ekspertów, czynnikami wywołującymi depresję i zły stan zdrowia osób starszych są izolacja i samotność. W ich ocenie, najlepsze wsparcie dla seniorów to takie, które sprawi, że mimo zaawansowanego wieku i gorszego stanu zdrowia, będą oni żyli jak dawniej. Dlatego budowanie nowych obiektów wielorodzinnych, przedłużających dzięki swojej infrastrukturze samodzielne życie seniorów, jest racjonalne ekonomicznie i konieczne społecznie.

Jak świat radzi sobie ze starzeniem się społeczeństwa?

Starzenie się społeczeństwa nie jest jedynie naszym problemem, boryka się z nim wiele państw Unii Europejskiej, w tym m.in. Dania. Duńczycy od 1987 roku stawiają na tworzenie wspólnot mieszkaniowych dla osób starszych – przez ostatnie 34 lata powstało ich aż 250. Tak zwany „cohousing”, czyli „współmieszkanie”, jest popularny nie tylko w Danii, ale również w Szwecji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Holandii oraz Stanach Zjednoczonych. W USA już w 2014 roku takich osiedli dla seniorów działało 120, a w planach było kolejnych 100. Miejsca tego typu oferują starszym osobom tworzenie wspólnoty oraz pozwalają na angażowanie się w kreowanie nowego miejsca do życia.

Nie tylko seniorzy

Duży deficyt mieszkań występuje również wśród młodych rodzin, stąd potrzeba rozwinięcia budownictwa społecznego o odpowiednio wysokim standardzie, zgodnie m.in. z założeniami rządowych programów Mieszkanie Plus oraz Mieszkanie dla Młodych. Na podstawie wyliczeń m.in. BGK Nieruchomości, w Polsce w ciągu najbliższych lat należy zwiększyć podaż mieszkań o około 60–70 tys. rocznie ponad to, co oferuje dziś rynek. Ze względów demograficznych znaczna część tych mieszkań mogłaby być przeznaczona dla młodych rodzin, np. w modelu 2+2 lub 2+3.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju wychodzi naprzeciw oczekiwaniom

Problemom mieszkaniowym seniorów oraz młodych rodzin chce zaradzić Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które rozpoczęło przedsięwzięcie pn. „Budownictwo efektywne energetycznie i procesowo”. Dzięki niemu w ciągu najbliższych 3 lat mają zostać opracowane innowacyjne technologie projektowania oraz budowania tanich w utrzymaniu, modułowych lub prefabrykowanych budynków jedno- i wielorodzinnych. Planuje się, że domy te będą generować optymalnie zerowy lub pozytywny roczny bilans zużycia energii. Sama budowa obiektu będzie nieco droższa ze względu na koszty systemów dostarczających wodę i energię, które zostaną jednak w znacznym stopniu zredukowane. Będzie to możliwe dzięki technologiom prefabrykowanym i modułowym i  które umożliwiają szybsze budowanie oraz dokładniejsze wykończenie elementów budynku, a także łatwą replikację podobnych budynków w innych miejscach. Użytkowanie budynku będzie natomiast niemal bezkosztowe, ze względu na jego samowystarczalność energetyczną i minimalizację poboru wody z sieci (m.in. dzięki wykorzystaniu wody szarej i deszczowej). Stanowi to klucz do rozwoju w kierunku neutralności klimatycznej i ograniczenia wykorzystywania zasobów, w tym coraz bardziej deficytowej wody. W efekcie – licząc koszt budowy i utrzymania budynku – w perspektywie wieloletniej nowe technologie będą znacznie tańsze od obecnie stosowanych.

W ramach przedsięwzięcia „Budownictwo efektywne energetycznie i procesowo” zostaną dostarczone i przetestowane z udziałem użytkowników 4 budynki demonstracyjne, ukazujące uniwersalność opracowanych technologii. Będą to: wielorodzinny budynek senioralny (z częściami wspólnymi, takimi jak  pralnia i pokój lekarski oraz innymi udogodnieniami dla seniorów, w tym osób niepełnosprawnych); wielorodzinny budynek społeczny (zgodny z założeniami programu Mieszkanie Plus) oraz dwa różne budynki jednorodzinne. Dzięki zastosowaniu materiałów budowlanych o niskim śladzie węglowym (częściowo pochodzących z recyklingu) budynki te będą przyczyniać się do osiągnięcia celów neutralności klimatycznej i gospodarki cyrkularnej, a dzięki wytwarzaniu energii z OZE – nie będą lokalnie generować szkodliwego smogu ani dwutlenku węgla.

Spoglądając w przyszłość

Opracowywana technologia ma przyczynić się do transformacji systemu energetycznego naszego kraju, która wymagana jest przez Unię Europejską w założeniach strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”. Jest to plan mający na celu przekształcenie Unii w nowoczesną i konkurencyjną gospodarkę, która w 2050 r. osiągnąć ma zerowy poziom emisji gazów cieplarnianych. Przedsięwzięcie „Budownictwo efektywne energetycznie i procesowo” jest jednym z kilku projektów prowadzonych przez NCBR, które mają na celu zmianę reguł gry polskiej gospodarki. W ramach tej transformacji, opracowane mają być również m.in.: nowoczesne oczyszczalnie ścieków, innowacyjne biogazownie, przydomowa elektrownia wiatrowa, technologia magazynowania energii elektrycznej, magazynowanie energii ciepła i chłodu, technologie wentylacji dla szkół i domów, technologia domowej retencji oraz elektrociepłownia przyszłości, czyli system ciepłowniczy z OZE. Projekty, nad którymi pracuje już NCBR, to szansa na czystsze środowisko, zdrowsze społeczeństwo i nowoczesną, konkurencyjną gospodarkę.

Projekt „Budownictwo efektywne energetycznie i procesowo” realizowany jest w ramach projektu pozakonkursowego pn. Podniesienie poziomu innowacyjności gospodarki poprzez realizację przedsięwzięć badawczych w trybie innowacyjnych zamówień publicznych w celu wsparcia realizacji strategii Europejskiego Zielonego Ładu (w ramach poddziałania 4.1.3 Innowacyjne metody zarządzania badaniami Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój).

Projekt realizowany jest ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

[1] Eurostat Statistics Explained, Struktura ludności i starzenie się społeczeństwa, Sierpień 2020 r.

[2] Dr Władysław Brzeski, Kazimierz Kirejczyk, Dr Edward Kozłowski, Perspektywy rozwoju budownictwa senioralnego w Polsce, Reas, Październik 2014 r.

Stopa bezrobocia nie pokazuje prawdziwej aktywności zawodowej

Podawane przez Eurostat dane na temat bezrobocia stawiają nas w bardzo dobrym świetle. Tylko w Czechach stopa bezrobocia jest niższa od naszej – co plasuje nas w ścisłej czołówce państw europejskich. Eksperci przestrzegają jednak przed zbytnim optymizmem, który mogą w nas wzbudzić europejskie statystyki. Eurostat stosuje bowiem inną metodologię obliczania bezrobocia, niż nasz państwowy GUS. Główną różnicą jest wskaźnik aktywności zawodowej, który umyka obliczeniom Eurostatu – a w Polsce od lat jest on dużo poniżej średniej unijnej. W roku pandemicznym aktywność zawodowa spadła zaś jeszcze bardziej. Widać to bardzo wyraźnie w gospodarkach Włoch i Francji, gdzie większość niepracujących osób nie chce się już nawet zgłaszać do urzędów pracy. W ankietach nie deklarują, że chcieliby znaleźć zatrudnienie. To jest dużo bardziej niebezpieczne zjawisko niż rosnące bezrobocie. Dezaktywizacja zawodowa bywa znaczniej trwalsza i destrukcyjna dla całych grup społecznych.

– Jesteśmy na etapie, gdzie większość rynków pracy jest zamrożona, a miejsca pracy są sztucznie podtrzymywane. To generuje paradoksy – bo są gospodarki, które w wyniku pandemii prawie nie zanotowały zmiany bezrobocia. Dlatego kluczowym wskaźnikiem ostatnich kwartałów jest nie tylko stopa bezrobocia – ale też to, na ile obserwujemy proces dezaktywizacji i wpadania w bierność zawodową przez poszczególnych pracowników – powiedział serwisowi eNewsroom Andrzej Kubisiak, ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego. – Poziom dezaktywizacji zawodowej w Polsce w drugim kwartale 2020 roku miał znamiona przekraczające 1% wielkości polskiego rynku pracy. To dosyć duży wzrost. W trzecim kwartale udało się to odbudować – poza jedną grupą wiekową osób młodych. To młodzi najbardziej cierpią na tym kryzysie – zarówno po stronie wzrostu rejestrowanego bezrobocia, jak i po stronie dezaktywizacji. Nawet po wyjściu z pandemii i kryzysu pokolenie młodych osób będzie doświadczało konsekwencji tego, co dzisiaj dzieje się na europejskich rynkach pracy – przewiduje Kubisiak.

Mniejsze obiekty handlowe bardziej odporne na skutki pandemii

Małe i średnie obiekty handlowe mają wyższą odporność na skutki pandemii w porównaniu do obiektów o dużej i bardzo dużej skali. Spadki odwiedzalności i obrotów były tu zdecydowanie mniejsze, a możliwość odrabiania strat następowała szybciej niż w przypadku większych obiektów.

W miesiącach maj-październik 2020 r., czyli w okresie, kiedy nie było ograniczeń w funkcjonowaniu centrów handlowych, obroty wśród wszystkich kategorii najemców były średnio o prawie 5% wyższe w centrach małych i średnich (poniżej 40 000 mkw.), niż w centrach dużych i bardzo dużych (powyżej 40 000 mkw.).

Co prawda nie jest to ogólny trend, jednak są marki, które odnotowują wzrosty obrotów lub jedynie niewielkie spadki. Z pewnością tę nierówną walkę wygrywają sieci fast foodowe oraz ogólnie ujęty „sektor prezentowy”. Pod znakiem zapytania stoi los najemców z sektora gastronomicznego, którzy nie mają możliwości realizowania zamówień na wynos bądź ich realizacja jest biznesowo nieuzasadniona – mówi Paulina Bauer, Associate w dziale Asset Services Cushman & Wakefield.

Biorąc pod uwagę format obiektów handlowych, najemcy wykazują obecnie większe zainteresowanie ekspansją w parkach handlowych, co może przełożyć się na niższy poziom pustostanów w tego typu obiektach.

Parki handlowe umożliwiając szybkie i wygodne zakupy doskonale wpisują się w aktualne potrzeby klientów. Format ten już od kilku lat dynamicznie się w Polsce rozwija, a obecnie, w okresie pandemii dodatkowo szczególnie zyskał na atrakcyjności. Ograniczona do minimum powierzchnia wspólna, wygodny parking i oddzielne wejścia do każdego lokalu są nie tylko bardzo atrakcyjne dla klientów, ale również znacząco zwiększają poziom bezpieczeństwa epidemicznego – mówi Małgorzata Dziubińska, Associate Director w dziale Consulting & Research Cushman & Wakefield.

Ponad 30% budowanej obecnie powierzchni handlowej to parki handlowe o powierzchni od 5 000 mkw. do 10 000 mkw.

Około 380 000 m kw. powierzchni handlowej jest obecnie w trakcie budowy z terminem otwarcia zaplanowanym na 2021 r. Znaczną część, ponad 30%, stanowią niewielkie parki handlowe o powierzchni nieprzekraczającej 10 000 mkw.

Parki handlowe to format, który w ostatnich latach zyskał na popularności. W dobie pandemii są one częściej wybierane ze względu na ograniczone powierzchnie wspólne oraz niezależny dostęp do poszczególnych sklepów, co sprawia, że zakupy są postrzegane, jako wygodne, szybkie i bezpieczne. Zarządzając na przestrzeni ostatnich lat obiektami komercyjnym, w tym pięcioma parkami handlowymi, wnikliwie analizowałam wpływ pandemii na ich wyniki i śmiało mogę stwierdzić, że to parki wychodzą z pandemii obronną ręką – podsumowuje Paulina Bauer, Associate w dziale Asset Services Cushman & Wakefield.

Srebro na celowniku forumowiczów z grupy r/WallStreetBets

Nowy miesiąc, nowe otwarcie. Rynki po weekendzie odreagowują krwawy finisz piątkowego handlu. Powody zdają się być doszywane do reakcji niż znajdowane jest proste wytłumaczenie odbicia. Uwaga dziś skupia się na cenie srebra.

Dziś rano srebro rośnie o ponad 10 proc., gdyż metal znalazł się na celowniku forumowiczów z grupy r/WallStreetBets – tej samej, która w ostatnich dniach wywołała rajd cen akcji GameStop i kilku innych spóle z Wall Street. W ubiegłym tygodniu pisałem, jak pierwotnym katalizatorem był post, w którym argumentowano godziwą cenę srebra na 1000 USD za uncję wobec niecałych 30 USD obecnie. Reszta tezy jest podobna, jak w przypadku GameStop – na rynku znajdują się fundusze posiadające krótkie pozycje, więc poprzez podbicie ceny można zmusić te fundusze do zamknięcia (short squeeze), co zapewni dodatkowe paliwo do wzrostów. Ponieważ na lewarowany rynek surowcowy trudniej jest wpłynąć niż na cenę akcji spółki, bycze nastroje dodatkowo zostały spotęgowane przez doniesienia od detalicznych sprzedawców srebrnych sztabek i monet, że w weekend zostali oni zalani ofertami kupna. Jednocześnie pojawiają się hipotezy, że za rajdem cen srebra nie stoją inwestorzy detaliczni, a inny fundusz hedgingowy chcący skorzystać na chaosie wywołanym przez r/WallStreetBets i wywindować cenę metalu, na którym zajął duże pozycje kupna. Czy licencjonowana instytucja może dopuszczać się manipulacji rynkowej, zasłaniając się tłumem anonimowych inwestorów? W tym momencie niczego nie można wykluczyć.

Jak zamieszanie na rynku srebra może mieć konsekwencje dla innych klas aktywów? W pierwszej kolejności złoto zachowuje spokój i rośnie niecały 1 proc. Rynek złota jest za duży, żeby nim zachwiać z użyciem kapitału inwestorów detalicznych, więc jeśli jeszcze ktoś miał wątpliwości, czy we wzrostach srebra kryje się poważny powód fundamentalny, to teraz już powinien się ich pozbyć. A co na rynku akcji? Inwestorzy zaczynają się już przyzwyczajać do fenomenu r/WallStreetBets i nie ma panicznej ucieczki z rynku w związku z nierozumieniem zachodzących zmian. Znika też strach, że naciskane fundusze hadgingowe będą wyprzedawać aktywa, by pokryć straty z krótkich pozycji w akcjach GameStop i innych. Pozostaje powrót do długoterminowych strategii, czyli oczekiwanie wzrostu wartości firm wraz z ożywieniem gospodarczym przy nadziejach, że szczepionki będą efektywne i szybko rozdystrybuowane. Ta strategia nie jest prosta i łatwa do egzekucji, biorąc pod uwagę przedłużane restrykcje i problemy z wszczepieniem społeczeństwa, ale wciąż jest źródłem optymizmu, do którego inwestorzy chcą się doczepić. Pod tym kątem po zeszłotygodniowym bałaganie pojawia się pokusa polowania na okazje w przecenionych aktywach. Start nowego miesiąca także oferuje zachętę do powrotu na rynek.

Rynek walutowy trochę trzyma się na uboczu i utrzymuje relatywnie niską zmienność. Oczywiście widoczna jest huśtawka risk-on/risk-off ze sprzedawaniem/kupowaniem USD w zależności, czy na rynku akcji są wzrosty czy spadki. Ale silnej kapitulacji z pozycji nie widać. EUR/USD zakotwiczył przy 1,21 bez oznak chęci mocniejszego ruchu w którymkolwiek kierunku. GBP/USD jest dziś wyżej przy pozytywnej reakcji funta na rekordowe tempo wzrostu zaszczepionych w Wielkiej Brytanii (w sobotę prawie 600 tys.). Ale reszta par G10 wydaje się uśpiona. Podobnie też sytuacja wygląda na rynku złotego. EUR/PLN zaczyna tydzień bez zmian przy 4,52 po silnych spadkach z piątku. Fakt, że pomimo piątkowej przeceny na rynku akcji złoty nie odczuł powiewu awersji do ryzyka, sugeruje, że nie mamy do czynienia z powszechnym odwróceniem pozytywnych trendów rynkowych, a bardziej z objawem ich wyhamowania. Nerwowo może być jeszcze przez kilka dni, zanim czynnika ryzyka wytracą moc, a do głównej narracji przebiją się dowody skuteczności szczepionek na nowe szczepy wirusa, szacunki zwiększenia produkcji oraz dystrybucji i statystyki przyspieszonego tempa wyszczepienia.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

GPW: rok 2020 pod znakiem inwestorów indywidualnych

  • W 2020 roku na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) znacząco wzrosły zarówno wartość obrotów, jak i udział inwestorów indywidualnych w obrotach
  • Liczba rachunków maklerskich zwiększyła się w ciągu roku o ponad 84 tysiące
  • Nowych inwestorów przyciągnęły przede wszystkich: wysoka zmienność i nowe debiuty

– Rok 2020 przyniósł na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie diametralną zmianę. Udział inwestorów indywidualnych w obrotach się podwoił, a do tego obroty wzrosły o ponad 50 procent – powiedział mówi Marek Dietl, Prezes Zarządu GPW w pierwszym „Wideokomentarzu GPW” zamieszczonym na oficjalnym kanale GPW w mediach społecznościowych.

Prezes Zarządu GPW dodał, że większe zainteresowanie inwestorów detalicznych handlem akcjami przełożyło się również na zwiększoną obrotowość portfela. – Jesteśmy niezwykle zadowoleni z powrotu inwestorów na nasz rynek i mamy nadzieję, że pozostaną z nami na dłużej – dodał Marek Dietl.

Prezes warszawskiej giełdy zwrócił uwagę, że GPW zbudowali przed blisko trzydziestu laty inwestorzy indywidualni. – Właśnie oni stanowili awangardę tych, którzy zaufali giełdzie i spółkom tam notowanym – powiedział szef GPW. Dodał, że przez lata, wraz z rozwojem GPW, ich udział malał a sytuacja zmieniła się w 2020 roku.

Doradca Zarządu GPW Przemysław Gerschmann zauważył, że warszawska giełda wpisuje się w trend światowy. – Zarówno w Polsce, jak i na giełdach zagranicznych, a przede wszystkim na największej giełdzie na świecie, na Wall Street widzimy bardzo duży wzrost liczby inwestorów indywidualnych – powiedział Gerschmann. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy doradca Zarządu GPW wymienił bardzo wysoką zmienność na rynkach, jaka pojawiła się w związku z pandemią koronawirusa oraz dużą liczbę debiutów.

Według danych KDPW na koniec 2020 roku zarejestrowanych było 1 329 509 rachunków maklerskich, o 84 234 więcej w porównaniu w końcem 2019.

NEUCA inwestuje w TU Zdrowie

Grupa NEUCA robi kolejny ważny krok w realizacji strategii w obszarze pacjenckim, wzmacniając swoją obecność na rynku zdrowia w Polsce. Inwestując w firmę TU Zdrowie, NEUCA istotnie poszerzy ofertę usług medycznych dla pacjentów.

Towarzystwo Ubezpieczeń ZDROWIE S.A. jest polskim towarzystwem ubezpieczeniowym, jedynym na rynku specjalizującym się wyłącznie w zdrowiu. Działające od ponad 10 lat towarzystwo oferuje ubezpieczenia zdrowotne, programy zdrowotne i organizację usług medycyny pracy dla ponad 700 firm na terenie całej Polski, ich pracowników oraz członków rodzin. TU Zdrowie obsługuje ponad 150 tysięcy ubezpieczonych współpracując z ponad 3,5 tysiącem placówek medycznych w całej Polsce co daje firmie co daje firmie wiodącą pozycję na rynku ubezpieczeń zdrowotnych. Misją firmy jest dbanie o zdrowie i czas swoich Klientów, a mottem przewodnim szeroko rozumiana swoboda leczenia.

Rynek usług medycznych w Polsce dynamicznie się rozwija. Rosną potrzeby pacjentów indywidualnych, pracowników firm, ale również firm ubezpieczeniowych. Połączenie sił i zasobów obu firm pozwoli NEUCA oferować usługi szerszej grupie pacjentów i dodatkowo wzmocnić ofertę dla B2B i partnerów ubezpieczeniowych. „Będziemy mogli zaoferować ubezpieczeniową gwarancję dostępności usług medycznych, a TU Zdrowie rozwinąć model współpracy z siecią dostawców usług medycznych. Strategia NEUCA w obszarze pacjenta polega na zapewnianiu poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego i podniesieniu jakości życia. Ubezpieczeniowa gwarancja dostępności usługi medycznej doskonale się w nią wpisuje”mówi Paweł Kuśmierowski, Wiceprezes NEUCA.

Z dużym przekonaniem wybraliśmy właśnie NEUCA na inwestora strategicznego, wierzymy, że połączone siły dadzą nam możliwość dostarczania kompleksowych usług medycznych najwyższej jakości na bardzo szeroką skalę” mówi Aleksander Roda, Prezes TU Zdrowie.

Transakcja zakłada objęcie przez NEUCA pakietu kontrolnego (50,2%) i jest warunkowa – to znaczy, że może zostać zrealizowana po uzyskaniu zgody Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz decyzji Komisji Nadzoru Finansowego. Zgodnie z zawartymi umowami, strony zobowiązały się do zawarcia umów przyrzeczonych do dnia 30 września 2021 r.

TU Zdrowie pozostaje specjalistycznym ubezpieczycielem zdrowotnym działającym niezależnie na rynku. Towarzystwo nadal będzie intensywnie rozwijało współpracę

z brokerami i agentami w obszarze sprzedaży ubezpieczeń, jak i z placówkami medycznymi w obszarze realizacji usług medycznych, korzystając przy tym z zasobów i wieloletniego doświadczenia NEUCA w segmencie pacjenckim. Obecny Zarząd będzie kontynuował prace nad dalszym, dynamicznym rozwojem firmy.

mPay przejmuje DM Banku BPS

Zgodnie z umową, podpisaną 29 stycznia br. z Bankiem Polskiej Spółdzielczości S.A., Dom Maklerski Banku BPS S.A. zostanie przejęty przez mPay S.A. Nowy i bardzo perspektywiczny projekt wpisuje się w długofalową strategię rozwoju jednego z czołowych dostawców technologii dla płatności mobilnych. Transakcja zakupu jest warunkowa i podlega procedurze zatwierdzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Realizacja strategii w toku

Komunikowane od kilku miesięcy plany dynamicznego rozwoju mPay w obszarze usług finansowych materializują się w postaci kolejnych i konkretnych projektów. Umowa w sprawie przejęcia Domu Maklerskiego BPS od Banku BPS to jasny sygnał, że zarząd mPay konsekwentnie realizuje dobrze przemyślaną strategię. Budowanie przewagi rynkowej spółka opiera przede wszystkim na unikalnej ofercie dostępnej za pośrednictwem wielofunkcyjnego narzędzia, jakim jest dziś aplikacja mobilna mPay oraz na systematycznym zwiększaniu liczby jej użytkowników. Na koniec grudnia ub.r.
w aplikacji zarejestrowanych było blisko 457 tys. kont, co oznacza wzrost r/r o blisko 84 proc.

Aby transakcja została biznesowo skonsumowana, mPay jako nowy właściciel DM Banku BPS musi uzyskać zgodę Komisji Nadzoru Finansowego na przejęcie. Równolegle do tego procesu będziemy przygotowywali rozwiązania techniczne umożliwiające dostęp do wybranych opcji inwestycyjnych w aplikacji mPay. Ponadto udostępnienie przez mPay oferty domu maklerskiego wymaga rejestracji mPay jako tzw. Agenta Firmy Inwestycyjnej. Liczymy na to, że użytkownicy aplikacji będą mogli skorzystać z innowacyjnych rozwiązań w drugiej połowie bieżącego roku – wyjaśnia Daniel Ścigała, Wiceprezes Zarządu i CFO w mPay S.A.

Dom Maklerski Banku BPS S.A. od 2008 roku świadczy usługi w zakresie wykonywania zleceń na głównym parkiecie oraz rynku inwestycji alternatywnych na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Firma wielokrotnie była doceniana za swoją działalność, m.in. zdobywając wyróżnienia: dla najlepszego domu maklerskiego, za największą liczbę obsłużonych emitentów, za najwyższą skalę emisji, jak również czołowe miejsce w rankingach domów maklerskich z najniższą prowizją. DM Banku BPS był również pierwszym domem maklerskim w Polsce, który od chwili rozpoczęcia działalności stosował Kanon Dobrych Praktyk Rynku Finansowego. Ponadto DM Banku BPS jest jednym liderów rynku w przygotowaniu emisji i oferowaniu obligacji komunalnych.

Projekt z perspektywami

Ubiegły rok był dla branży maklerskiej niezwykle udany. Niskie stopy procentowe i brak atrakcyjnej oferty depozytowej na rynku, zachęciły inwestorów do poszukiwania nowych możliwości zaangażowania zgromadzonego kapitału, m.in. za pośrednictwem biur maklerskich.

–   Po okresie wielu zawirowań emitenci na nowo otworzyli się na możliwości, jakie oferuje giełda
w kwestii pozyskania kapitału. Upatrujemy w tym, w powiązaniu ze wzrostem aktywności inwestorów, wielu atrakcyjnych szans na to, by wykorzystać nasze doświadczenie, know-how oraz zaawansowanie technologiczne do stworzenia unikalnej oferty na rynku.
– podsumowuje Andrzej Basiak, Prezes Zarządu w mPay S.A.

Jak wynika z danych KDPW, według stanu na koniec listopada ub.r., w 2020 roku liczba rachunków maklerskich wzrosła o 66 tys. Jednocześnie w pierwszym półroczu minionego roku inwestorzy indywidualni byli odpowiedzialni za 22 proc. obrotu akcjami na GPW – to poziom, z jakim od dawna nie mieliśmy do czynienia.

Innowacyjne projekty napędzają mPay

mPay wykorzystuje swoje doświadczenie i kompetencje do realizacji wielu pionierskich projektów. W grudniu ub.r. spółka uruchomiła pierwszą na rynku platformę pożyczkową w aplikacji mobilnej. Wcześniej, jako pierwsza niebankowa aplikacja, zapewniła użytkownikom możliwość potwierdzania tożsamości przez selfie. We wrześniu ub.r. wprowadziła dodatkowe udogodnienie dla zmotoryzowanych w postaci specjalnej mapy, która podpowiada, na podstawie lokalizacji telefonu, w jakiej części strefy płatnego parkowania znajduje się kierowca i jaki cennik go obowiązuje. Wcześniej, mPay wdrożył multiwyszukiwarkę połączeń kolejowo-autobusowych w swojej aplikacji – było to pierwsze i jak dotychczas jedyne takie rozwiązanie na rynku. Dzięki niemu klienci mPay otrzymują precyzyjną informację o najdogodniejszym czasowo i kosztowo połączeniu, również łączonym, wraz z możliwością opłacenia biletów w ramach jednej transakcji z poziomu swojego telefonu.

Aplikacja mPay już od dawna nie jest miejscem, gdzie wyłącznie zakupimy bilety komunikacyjne lub opłacimy parking. Rozbudowany katalog produktów i usług, został kilka miesięcy temu rozdzielony na dwie osobne zakładki (Moje finanse, Produkty i usługi), by użytkownicy w sposób jeszcze bardziej intuicyjny mogli korzystać z oferowanych przez spółkę udogodnień.

PIE: Indeks PMI stabilny na początku roku

Indeks PMI wzrósł lekko w styczniu. Polscy przedsiębiorcy są wciąż bardziej pesymistyczni względem państw Europy zachodniej. Spodziewamy się jednak, że słabsze nastroje będą miały małe przełożenie na aktywność – polski przemysł pozostanie jednym z najszybciej rosnących w Europie.

Indeks PMI dla wzrósł w grudniu z 51,7 do 51,9pkt. Dobre wyniki odnotowały zwłaszcza oceny zamówień eksportowych – popyt zagraniczny dalej jest głównym motorem wzrostu. Dane z zachodniej Europy sugerują utrzymanie trendu wzrostowego eksportu w Polsce.

Indeksy PMI dla sektora przemysłowego w wybranych gospodarkach

Indeksy PMI dla sektora przemysłowego w wybranych gospodarkach

Bieżące wartości indeksów PMI dalej pozostają na wyraźnie niższych poziomach niż w strefie euro. Warto zwrócić uwagę, że faktyczne wyniki przemysłu są całkiem odmienne. Polskie przetwórstwo w ostatnich miesiącach regularnie osiągało jedne z najwyższych wzrostów w Europie.

Średni wzrost w przetwórstwie w IV kw 2020 (%r/r, SA)

Średni wzrost w przetwórstwie w IV kw 2020
Źródło: Eurostat.

Indeks PMI dla sektora przemysłowego wzrósł w grudniu z 51,7 do 51,9pkt, powyżej mediany rynkowych prognoz (51,3pkt). Komentarz Markit wskazuje, że pozytywny wpływ na PMI miały cztery składniki: nowe zamówienia, zatrudnienie, czas dostaw i aktywność zakupowa. Szczególny wyniki odnotowały zwłaszcza oceny zamówień eksportowych – co sugeruje, że popyt zagraniczny dalej będzie głównym motorem wzrostu sektora. Menedżerowie słabiej oceniali jedynie bieżącą produkcję – komentarz wskazuje, że to efekt częstszego poddawania pracowników kwarantannie.

Bieżące wartości indeksów PMI dalej pozostają na wyraźnie niższych poziomach niż w strefie euro. Warto zwrócić uwagę, że dane odbiegają od fizycznie osiąganych wyników. Polski przemysł w ostatnich miesiącach regularnie osiągał jedne z najwyższych wyników w Europie.

Nadchodzące miesiące najprawdopodobniej nie zmienią tej tendencji. Globalne wyniki badań PMI wskazują, że nadchodzi okres, kiedy wzrost zamówień eksportowych będzie przekraczał standardowe trendy. Taki obraz widać także w wartościach portfela zamówień eksportowych raportowanych dla GUS – w 4 kwartale średni wzrost przekraczał 11%. Tym samym eksport będzie wciąż napędzać wzrost przemysłu.

Robota nie zając, jak pies z kotem. Polacy o zawodowych przysłowiach

Co przysłowia mówią o Polakach? 7 na 10 z nas uważa, że żadna praca nie hańbi, a 2 na 3 żyje ze współpracownikami lepiej niż pies z kotem. Jednak tylko 4 na 10 twierdzi, że w karierze warto być upartym jak osioł i harować jak wół – tak wynika z badań Pracuj.pl „Polacy w środowisku pracy”. Z okazji nowej kampanii portalu sprawdzamy, co Polacy sądzą o popularnych przysłowiach związanych z pracą.

Wyniki w skrócie:

  • 7 na 10 badanych Polaków uważa, że żadna praca nie hańbi.
  • 1/2 badanych szukając pracy miewa wrażenie, że kupuje kota w worku.
  • Według 4 na 10 staranie o podwyżki i awanse to zabawa w kotka i myszkę.
  • 2 na 3 badanych żyje ze współpracownikami lepiej, niż pies z kotem.

Dobra praca zamiast kota w worku

Znane powiedzenia od lat służą nam do przekazywania opinii czy przekonań na różne tematy. Trudno się dziwić – w końcu przysłowia są mądrością narodów. Wiele z nich odnosi się do pracy czy kariery. Postanowiliśmy sprawdzić, jak najbardziej znane przysłowia pasują do dzisiejszej zawodowej rzeczywistości. O opinię zapytaliśmy ponad tysiąc osób – uczestników badania „Polacy w środowisku pracy”. Szczególną uwagę poświęciliśmy powiedzeniom o… zwierzętach, które są bohaterami najnowszej kampanii „W środowisku Pracuj.pl”. Czas wywołać (zawodowego) wilka z lasu.

Relacje w zespole: nie jak pies z kotem

Na początku przyjrzyjmy się, co powiedzenia mówią o relacjach Polaków w miejscu pracy. Pierwszy wniosek jest pozytywny – aż ponad 2/3 badanych żyje ze współpracownikami dobrze, a nie jak pies z kotem (64%).relacje w zespole

Dobre relacje nie mogą jednak oznaczać rezygnacji z posiadania własnego zdania, nawet za cenę konfliktu. W końcu z powiedzeniem „pokorne cielę dwie matki ssie” w kontekście pracy zgadza się tylko co trzeci badany. Podobnie jest w przypadku gotowości do poświęceń dla przełożonych. Tylko nieco ponad co czwarty Polak (27%) zgadza się, że w karierze zawodowej warto być wiernym jak pies wobec szefów. Jak zauważają badani (blisko 4 na 10) częściej zdarza się, że w ich firmach gdy kota nie ma myszy harcują – przełożeni nie wiedzą o niektórych działaniach zespołu w pracy.

Warunki zatrudnienia: zabawa w kota i myszkę

Przysłowia i powiedzenia jak ulał tłumaczą także niektóre trudności, z jakimi mierzyć się muszą kandydaci i pracownicy. Połowa Polaków (51%) przeglądając oferty pracy ma czasem wrażenie, że kupuje kota w worku. W niektórych opisach przygotowanych przez pracodawców brakuje im informacji np. o zarobkach, warunkach umowy, kulturze firmy. To nie pierwsze badanie Pracuj.pl, które wskazuje na tę sytuację.warunki zatrudnienia

Choć przeprowadzone przez nas badanie dotyczące przysłów ma humorystyczne zabarwienie, mówi też sporo o życiu zawodowym. Wciąż ponad połowa Polaków ma wrażenie, że niektóre oferty pracy przypominają im kota w worku. To potwierdza obserwacje z innych badań, w których kandydaci zwracali uwagę na brak informacji np. o wynagrodzeniu, obowiązkach na stanowisku, profilu firmy. Oferty pracy są dziś znacznie lepiej formułowane niż kilka lat temu, ale wciąż zdarzają się źle opisane ogłoszenia. Pracujemy z pracodawcami obecnym na Pracuj.pl, np. dostarczając im przejrzyste szablony, doradzając jak konstruować ogłoszenia. Warto pamiętać jak ważna jest transparentność rekrutacji. Mówiąc językiem powiedzeń, niespełnione obietnice i niedopowiedzenia mają w rekrutacji krótkie nogi – zauważa Konstancja Zyzik, Talent Acquisition & Capabilities Development Manager w Grupie Pracuj.

Podobnie jest też w wypadku innego tematu uważanego za „trudny” – czyli podwyżek i awansów. 8 na 10 Polaków (82%) nie przeczy stwierdzeniu, że staranie się o nie przypomina zabawę w kotka i myszkę – a 4 na 10 się z nim w pełni zgadza. Blisko połowa kandydatów i pracowników ma też poczucie, że ich szef ma węża w kieszeni (46%).

Czy dobra praca przekłada się bezpośrednio na odpowiednie zarobki? Opinie o przysłowiach pokazują, że wielu z nas ma co do tego wątpliwości. Tylko co trzeci badany (34%) sądzi, że jaka praca – taka płaca. W efekcie wielu z nas weryfikuje swoje najbardziej ambitne cele zawodowe – według połowy (51%) w karierze lepszy jest wróbel w garści niż gołąb na dachu.
zwierzęce powiedzenia o pracy

Zaangażowanie: bez pracy nie ma kołaczy

Może nie każde dobrze wykonane zadanie przynosi zyski, ale zaangażowanie jest godne szacunku – taki wniosek nasuwa się z opinii o kolejnych przysłowiach. Żadna praca nie hańbi – takie zdanie wyraża 7 na 10 z Polaków. 2/3 dodaje, że bez sumiennych działań ciężko o sukces – czyli bez pracy nie ma kołaczy. Na osoby kierujące się tymi zasadami patrzymy przychylniej – w końcu według 6 na 10 z badanych Polaków po pracy znać człowieka. Tyle samo wierzy, że efekty własnej pracy dają większą satysfakcję, niż uzyskane bez wysiłku – bo grosz własną pracą zarobiony więcej wart niż darowane miliony.
zaangażowanieWiększość respondentów dodaje, że zaangażowanie w obowiązki świadczy dobrze o osobie, będąc dla niej także źródłem satysfakcji. Według nich po pracy znać człowieka, a grosz własną pracą zarobiony więcej wart niż darowane miliony (po 59% zgadzających się). Jednocześnie jednak co trzeci badany Polak stara się pracować bez pośpiechu, na spokojnie – kierując się zasadą, że robota nie zając, nie ucieknie.

Czy oznacza to jednak, że praca musi być ciężka i trudna? Nie dla wszystkich. Co trzeci badany Polak stara się pracować bez pośpiechu, na spokojnie – kierując się zasadą, że robota nie zając, nie ucieknie. Tylko 4 na 10 twierdzi, że w pracy warto być upartym jako osioł i harować jak wół w dążeniu do swoich celów. Jeszcze mniej, bo niecała 1/3 zgadza się z powiedzeniem „im więcej pracujesz, tym dłużej żyjesz”. Mówiąc językiem innych przysłów: z niewolnika nie ma pracownika, choć jednocześnie praca z ochotą przerabia słomę w złoto.
kariera a przysłowia

Nowe i stare sposoby mówienia o pracy

Wiele z powiedzeń znanych od lat, które poddaliśmy ocenie Polaków, wciąż dobrze oddaje ich codzienne doświadczenia. Praca marzeń wyłaniająca się z przysłów pokazuje, że chcemy by i wilk był syty, i owca cała – cenimy sumiennych pracowników i widzimy sens ciężkiej pracy, ale jednocześnie oczekujemy od pracodawców otwartości i sprawiedliwego wynagrodzenia.

Podobnie, jak w kampanii „W środowisku Pracuj.pl”, w naszej pracy spotkać można bardzo różne osoby o różnych podejściach do kariery. Raz jesteśmy na wozie, raz pod wozem – ale wszyscy szukamy miejsc, w których będziemy mogli się rozwijać i czuć docenieni.
przysłowia o pracy