Pandemia wpłynęła na obniżenie poziomu metanu. Utrzymanie trendu po odmrożeniu gospodarki pozwoli na zatrzymanie zmian klimatycznych

W ciągu ostatniej dekady gwałtownie wzrosły globalne emisje metanu, silnego gazu cieplarnianego. Metan, w połączeniu z dwutlenkiem węgla i innymi gazami cieplarnianymi, może ogrzać ziemską atmosferę o 3 do 4 st. Celsjusza przed końcem tego stulecia. Odpowiadają za to przede wszystkim paliwa kopalne. Tylko w 2020 roku działalność związana z ropą naftową i gazem na całym świecie wyemitowała nieco ponad 70 mln ton metanu do atmosfery. Kluczowe jest, aby przemysł naftowo-gazowy aktywnie ograniczał wpływ na środowisko. Dlatego Międzynarodowa Agencja Energetyczna uruchomiła specjalny poradnik dla rządów i firm, Methane Tracker.

Międzynarodowa Agencja Energetyczna podaje, że w 2020 roku emisje metanu z globalnego przemysłu naftowego i gazowego spadły o około 10 proc. w porównaniu do szacunków z 2019 roku. To jednak nie wynik większej ostrożności firm, ale spadku produkcji ropy i gazu. Wraz z odmrożeniem wszystkich dziedzin gospodarki po kryzysie wywołanym koronawirusem emisje mogą ponownie wzrosnąć.

Przed pandemią, w ciągu ostatnich lat gwałtownie wzrosły globalne emisje metanu, silnego gazu cieplarnianego. Sektor energetyczny, w tym ropa naftowa, gaz ziemny, węgiel i bioenergia, to jedne z największych źródeł jego emisji.

– Przemysł naftowo-gazowy musi się upewnić, że nie nastąpi odrodzenie emisji metanu, nawet przy ożywianiu światowej gospodarki, a wartości emisji nie wrócą do tych z roku 2019, kiedy były najwyższe w historii. Nie ma dobrego powodu, aby pozwolić na kontynuację tych szkodliwych wycieków, i są wszelkie powody, dla których odpowiedzialni operatorzy mają zapewnić, że zostaną one rozwiązane – podkreśla dr Fatih Birol, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej.

Metan w połączeniu z dwutlenkiem węgla i innymi gazami cieplarnianymi może ogrzać ziemską atmosferę o 3 do 4 st. Celsjusza przed końcem tego stulecia – znacznie powyżej poziomu, przed którym ostrzegali naukowcy jako katastrofalnym dla milionów ludzi na całym świecie. Raport wydany przez Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu w październiku 2018 roku wskazuje, że Ziemia już jest cieplejsza o 1 st. Celsjusza w porównaniu z epoką przedindustrialną. Ocieplenie o 1,5 stopnia powyżej poziomu sprzed epoki przemysłowej to próg, po przekroczeniu którego skutki zmiany klimatu, w tym ekstremalne upały i podnoszenie się poziomu morza, zagrażają życiu milionów ludzi.

– Oprócz ambitnych wysiłków na rzecz dekarbonizacji naszych gospodarek wczesne działania w zakresie emisji metanu będą miały kluczowe znaczenie dla uniknięcia najgorszych skutków zmian klimatycznych – przekonuje dr Fatih Birol. – Aby przyspieszyć te wysiłki, IEA publikuje poradnik, z którego mogą korzystać rządy i organy regulacyjne, aby zmniejszyć emisje metanu z działalności związanej z ropą i gazem.

W „Scenariuszu zrównoważonego rozwoju” IEA świat wymaga stałego i szybkiego spadku emisji metanu przez następne 10 lat. Gdyby tak się stało, to w 2030 roku jego emisje byłyby o ok. 70 proc. niższe niż w 2020 roku. Redukcja ta byłaby równoważna wyeliminowaniu emisji CO2 z transportu w całej Azji.

– Uważamy, że przemysł musi działać w sposób przejrzysty i szybki – wskazuje dyrektor wykonawczy IEA. – Ale jest też silna rola polityki rządowej; zachęcanie firm do wczesnego działania, dążenie do przejrzystości i poprawy wyników emisyjnych oraz wspieranie innowacji środowiskowych, które ułatwiają osiąganie niższych emisji.

Problemem w działalności firm są duże wycieki metanu. W 2020 roku ok. 10 proc. wycieków można było uniknąć bez ponoszenia kosztów netto, ponieważ wartość wychwyconego metanu jest wystarczająca do pokrycia kosztów środka redukcji. Udział ten jest mniejszy niż w poprzednich latach ze względu na niskie ceny gazu ziemnego.

Aby pomóc firmom i rządom w ograniczaniu emisji, IEA  w 2019 roku uruchomiła Methane Tracker, czyli interaktywne narzędzie online, które koncentruje się na emisjach z działalności związanej z ropą i gazem.

Nowy raport IEA „Zmniejszanie wycieków metanu z przemysłu ropy i gazu: mapa drogowa i zestaw narzędzi regulacyjnych” zawiera z kolei przewodnik krok po kroku dla organów, które pracują nad  przepisami dotyczącymi metanu lub aktualizują je.

– W tym kluczowym roku dla działań klimatycznych prowadzącym do COP26 w Glasgow w listopadzie jest to moment, w którym rządy powinny zwiększyć ambicje nie tylko w zakresie CO2, ale także metanu – wskazuje dr Fatih Birol. – Jeszcze przed tegorocznym szczytem klimatycznym zarówno kraje z dużymi sektorami ropy i gazu, jak również poszczególne firmy powinny zawrzeć nowe lub zaktualizować dotychczasowe zobowiązania dotyczące emisji metanu.

Znaczący wzrost liczby otwieranych restrukturyzacji w IV kwartale

W IV kwartale 2020 roku zdecydowanie wzrosła liczba nowych postępowań restrukturyzacyjnych – wynika z raportu Kancelarii Tatara i Współpracownicy oraz spółki Alerion. W grudniu, rekordowym pod względem otwieranych restrukturyzacji, 95 proc. wszystkich postępowań stanowiło uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne (UPR).

Z raportu przygotowanego przez Kancelarię Tatara i Współpracownicy, spółkę Alerion oraz Sekcję INSO IA wynika, że w IV kwartale 2020 roku otwarto aż 309 nowych restrukturyzacji. To o 100 więcej niż w dotychczas rekordowym III kwartale. Najpopularniejsze wśród nich było wprowadzone pod koniec czerwca 2020 roku przez Tarczę 4.0 uproszczone postepowanie restrukturyzacyjne (UPR) – od początku października ogłoszono otwarcie 262 UPR, prawie dwukrotnie więcej niż w okresie lipiec-wrzesień.

Podwójnie rekordowy pod kątem nowych postępowań był grudzień, w którym otwarto 127 restrukturyzacji, w tym aż 120 UPR. W lipcu – czyli w pierwszym miesiącu funkcjonowania nowego narzędzia restrukturyzacyjnego – uproszczone postępowanie stanowiło 44 proc. wszystkich otwieranych postępowań. W grudniu UPR stanowiły już 95 proc. nowych postępowań.

W stosunku do III kwartału zmieniła się struktura przedsiębiorstw korzystających z UPR, jeśli chodzi o formy prawne ich działalności. W III kwartale uproszczone postępowania najczęściej otwierały spółki z ograniczoną odpowiedzialnością (54), nieco rzadziej jednoosobowe działalności gospodarcze (48). W IV kwartale aż 142 indywidualne działalności otworzyły UPR oraz 70 spółek z o.o. W grupie firm, które jak dotąd skorzystały z pozasądowego postępowania, było z jednej strony 35 gospodarstw rolnych, z drugiej – 2 spółki notowane na rynku głównym GPW oraz 4 notowane na NewConnect.

Dotychczas 7 uproszczonych postępowań restrukturyzacyjnych zakończyło się przyjęciem i zatwierdzeniem układu. Kolejnych 37 układów zostało zawartych i obecnie oczekują na zatwierdzenie przez sąd. 26 układów zostało nieprzyjętych, najczęstszą przyczyną ich odrzucania było nieosiągnięcie wymaganej większości na zgromadzeniu wierzycieli. Z kolei w 2 przypadkach sąd przychylił się do wniosku wierzycieli o uchylenie skutków obwieszczenia o otwarciu UPR, ponieważ podzielił ich obawy, że postępowanie doprowadzi do pokrzywdzenia ich interesów. W jednym przypadku sąd zdecydował się wstrzymać z zatwierdzeniem układu – do czasu rozpoznania zażalenia na ogłoszenie upadłości w sytuacji, w której przedsiębiorca obwieścił o otwarciu UPR.

Liczba otwieranych postępowań restrukturyzacyjnych jest probierzem tego, jak gospodarka znosi trudną sytuację pandemiczną. Zgodnie z prognozami ekonomicznymi mogliśmy spodziewać się rosnącej liczby restrukturyzacji. W tym kontekście popularność uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego nie dziwi: jest proste i szybkie oraz w największej mierze pozasądowe, dlatego jest atrakcyjne dla przedsiębiorców, którym zależy na sprawnym ratowaniu firmy przed niewypłacalnością. W dodatku daje im pewną ochronę przed wypowiadaniem kluczowych umów – mówi mec. Karol Tatara, kwalifikowany doradca restrukturyzacyjny i radca prawny.

Warto wskazać, że składane przez wierzycieli wnioski o uchylenie skutków obwieszczenia o otwarciu uproszczonego postępowania są rzadkością: odnotowaliśmy tylko 2 przypadki, gdy sąd się do nich przychylił. Pokazuje to, że uproszczone postępowanie nie jest nadużywane. Najważniejszy dla oceny UPR jest fakt, że układ zawarto aż w 62 proc. przypadków, ponad dwukrotnie częściej niż w sądowych restrukturyzacjach w latach 2016-2019 – dodaje mec. Tatara.

W ciągu pół roku obowiązywania uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne zdominowało restrukturyzację w Polsce. W III i IV kwartale 2020 roku stanowiło ponad 75 proc. wszystkich otwieranych postępowań. W skali całego roku uproszczone postępowanie stanowiło połowę wszystkich restrukturyzacji, mimo że zostało wprowadzone dopiero w połowie 2020 roku. Zgodnie z założeniami ustawodawcy z UPR będzie można skorzystać jeszcze przez dwa kwartały – do 30 czerwca 2021 roku.

Jeżeli chodzi o praktykę restrukturyzacyjną, uproszczone postępowanie na razie okazuje się wielkim sukcesem. Potwierdzeniem tej tezy jest jego popularność wśród przedsiębiorców. Warto zatem rozważyć przedłużenie obowiązywania UPR, ponieważ skutki pandemii będą jeszcze długo odczuwalne dla firm, zwłaszcza z branży handlowej czy horeca. Jednocześnie uproszczone postępowanie może być jedną z form i środków implementacji tzw. dyrektywy drugiej szansy, która powinna być transponowana do polskiego porządku prawnego do 17 lipca 2021 roku – dodaje mec. Tatara.

Czy zmierzamy do upadku tajemnicy telekomunikacyjnej?

Tajemnica telekomunikacyjna stanowiła do tej pory jeden z gwarantów ustawowych, zapewniających – z jednej strony – szereg konstytucyjnych praw oraz w szczególności prywatność użytkowników sieci telefonicznej oraz internetu, z drugiej zaś, generalną możliwość odmowy udzielania objętych nią informacji przez operatorów. Obecnie w orzecznictwie Sądu Najwyższego widoczny jest trend zgoła odwrotny. Tajemnica telekomunikacyjna nie jest już twierdzą nie do zdobycia. Czy jesteśmy świadkami początku końca jej nienaruszalności?

Kwestia dopuszczalności żądania przez sąd danych abonenta na potrzeby postępowania w sprawie o ochronę dóbr osobistych rozstrzygnięta została w ostatnim czasie przez Sąd Najwyższy w uchwale z dnia 6 sierpnia 2020 r. (III CZP 78/19). Przywołane orzeczenie jest rezultatem analizy zagadnienia prawnego przedstawionego SN przez Sąd Apelacyjny w Gdańsku, który zmierzył się z przedmiotowym problemem w jednej z prowadzonych przez niego spraw.

Stan faktyczny

Źródłem spornej materii był proces w przedmiocie ochrony dóbr osobistych, zainicjowany przez gdańską działaczkę społeczną. Czynnie oponując budowie hali widowiskowo-sportowej Ergo Arena na terenie jednego z osiedli mieszkalnych w Gdańsku, aktywistka napotkała liczne – delikatnie mówiąc – nieprzychylne reakcje członków spółdzielni mieszkaniowej przywoływanego osiedla, do której sama należała. Hejt wymierzony w jej kierunku przeniósł się również do internetu, gdzie pojawiło się wiele opinii stawiających społeczniczkę w złym świetle oraz zarzucających jej wstrzymywanie inwestycji. Nasza bohaterka również w tym zakresie nie pozostała bierna i wniosła do Sądu Okręgowego w Gdańsku pozew, żądając naprawienia szkody, będącej rezultatem naruszenia jej dóbr osobistych w postaci dobrego imienia. Roszczenie powódki zostało oddalone. Sąd stwierdził, że działając publicznie na rzecz lokalnej społeczności, powódka musi być świadoma ryzyka krytyki ze strony oponentów, natomiast negatywne komentarze zamieszczane na jej temat w mediach społecznościowych nie wychodzą poza granice publicznej dyskusji, będąc równocześnie realizacją prawa do swobody wypowiedzi. Sprawa dalszy bieg znalazła oczywiście w sądzie drugiej instancji – który to sąd w toku postępowania wezwał dostawcę internetu do podania danych osobowych abonentów posługujących się określonymi numerami IP, na które wskazują posty szkalujące powódkę. Operator sieci odmówił, zasłaniając się tajemnicą telekomunikacyjną, zaś sąd powziął wątpliwość co do zasadności tej reakcji, wobec czego skierował do Sądu Najwyższego zagadnienie prawne skupiające się na uprawnieniu dostawcy internetu do odmowy wskazania danych osobowych abonenta w odniesieniu do sprawy o naruszenie dóbr osobistych, zamieszczane w sieci treści mogą być uznane za podstawę tego naruszenia.

Stanowisko Sądu Najwyższego

W świetle – według wielu śmiałej – tezy postawionej przez SN, dostawca internetu może ujawnić dane abonenta na potrzeby postępowania cywilnego w sprawie ochrony dóbr osobistych. Jak swoje stanowisko argumentuje Sąd Najwyższy? Uchwała odwołuje się między innymi do Konstytucji oraz wynikających z niej uprawnień – z jednej strony do prawa do wolności oraz ochrony tajemnicy komunikowania, zaś z drugiej do zasady, że na podmiocie wolności i praw spoczywa obowiązek respektowania praw i wolności innych osób. Podkreślenia wymaga nadto okoliczność, że pierwsze z przywołanych uprawnień na gruncie Konstytucji może być ograniczone w celu realizacji drugiego, z czym mamy do czynienia w niniejszej omawianej sytuacji. SN zaznacza bowiem, że ze swobodą głoszenia poglądów niezaprzeczalnie wiąże się reguła ponoszenia konsekwencji zarówno za treść wyrażanych opinii, jak i za ich formę. Tym niemniej, w dobie cyfryzacji, gdy gros komunikacji przenosi się do internetu z pozoru zapewniającego anonimowość, użytkownicy sieci niejednokrotnie czują się bezkarni, co tworzy idealne warunki do niestosownej krytyki, a nawet agresji słownej, co częstokroć jest równoznaczne z naruszeniem dóbr osobistych obiektu ataków.

Jak znaleźć sprawcę?

Niestety w środowisku wirtualnym identyfikacja sprawców takiego naruszenia, co do zasady, możliwa jest jedynie poprzez uzyskanie danych użytkownika – będącego jednocześnie abonentem – od dostawcy sieci internet. Zanim przejdziemy do cywilnoprawnych możliwości wyegzekwowania przedmiotowych informacji, należy nadmienić, że internetowy hejt może nosić również znamiona czynu zabronionego oraz podlegać karze na gruncie prawa karnego. I tak, w postępowaniu karnym – w przeciwieństwie do postępowania cywilnego – przewidziano szeroki wachlarz kompetencji organów procesowych, dzięki którym wykrycie sprawcy przestępstwa nie jest nadto utrudnione. Natomiast specyfika postępowania cywilnego to od powoda wymaga zebrania informacji dowodzących jego twierdzeń, co w procesach o ochronę dóbr osobistych w internecie, bez dodatkowych, instytucjonalnych instrumentów, jest niezwykle utrudnionym zadaniem.

RODO na ratunek

Nie bez znaczenia dla powyższego pozostaje jednakże kwestia ochrony danych osobowych. Choć wydawać by się mogło, że RODO stoi na przeszkodzie identyfikacji użytkowników internetu, to właśnie te przepisy mogą być wsparciem w analogicznych sprawach. Preambuła RODO wprost stanowi, że tak prawo do ochrony danych osobowych, jak i cały związany z nim system, mają na celu służyć ludzkości oraz co istotne – prawo to nie jest prawem bezwzględnym i powinno być wyważone w relacji do innych praw podstawowych, zgodnie z zasadą proporcjonalności. Na straży odpowiedniego stosowania ugruntowanych przez RODO oraz inne przepisy zasad stoi Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, posiadający szereg uprawnień – w tym prawo do nakazania udostępnienia danych osobowych przez ich administratora, jeżeli jest to konieczne do realizacji prawnie uzasadnionych celów, a równocześnie nie stanowi to zagrożenia dla praw osób, których dane dotyczą. Mając powyższe na uwadze, jeśli w toku postępowania dotyczącego naruszenia dób osobistych w internecie powód wskaże sprawcę, a on zakwestionuje zarzuty, również sąd może skierować do dostawcy internetu żądanie udostępnienia informacji weryfikującej twierdzenia powoda. Podstawą takiego działania jest Konstytucja, nakazująca realizację prawa do sądu w przypadku naruszenia wolności i praw osoby, której one przysługują. Nadmienić jednak trzeba, że wystąpienie takie nie może doprowadzić do uzyskania danych osobowych osób innych niż pozwany.

Hejterzy internetowi w niebezpieczeństwie

Przytoczone stanowisko SN nie jest odosobnione. Również NSA w wyroku z 21 lutego 2014 r. wysnuł tezę, w świetle której przepisy ochrony danych osobowych oraz prawa telekomunikacyjnego uzupełniają się i powinny być interpretowane łącznie, a dane mogą być przetwarzane również w celach ustalania tożsamości sprawców przestępstw. Podążając dalej za wypowiedzią NSA zaakcentowania wymaga, że przepisy statuujące tajemnicę telekomunikacyjną wskazują na bezwzględny obowiązek przekazywania na potrzeby postępowań również informacji objętych tą tajemnicą. Tak powyższe, jak i opinię SN aprobuje Rzecznik Prawo Obywatelskich, potwierdzając, że operator telekomunikacyjny nie może odmówić podania danych osobowych abonenta, jeżeli jego aktywność w internecie prowadzi do naruszenia dóbr osobistych innej osoby.

RPO podobnie do SN zwraca także uwagę na istotność oraz konieczność zrównoważenia konstytucyjnych wartości – prawa do prywatności oraz prawa do sądu, które sprowadzają się w tym przypadku do wzajemnych zależności między tajemnicą telekomunikacyjną a dobrami osobistymi. Biorąc pod uwagę dynamiczny i nieustanny rozwój technologii oraz świata wirtualnego nie ulega kwestii, że materia ta będzie nabierała na znaczeniu, a sądy coraz częściej będą borykały się z analogicznymi – i jakże problematycznymi – zagadnieniami.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Czy przekształcenie spółki komandytowej w jawną pozwoli uciec przed opodatkowaniem CIT?

Z uwagi na objęcie spółki komandytowej opodatkowaniem CIT wiele osób rozważa przekształcenie w spółkę jawną, by utrzymać jednokrotne opodatkowanie zysków. Należy jednak pamiętać, że niektóre spółki jawne również zostaną objęte opodatkowaniem CIT, a przepisy przejściowe nie dają pewności, że przekształcana spółka zagwarantuje tzw. jednokrotne opodatkowanie.

Co się zmienia?

Przypomnijmy, że w 2021 r. zmienią się zasady opodatkowania zysków wypracowanych przez spółki komandytowe. Dotychczas najpopularniejszy schemat prowadzenia działalności przez spółkę komandytową zakładał, że komplementariuszem spółki była spółka z ograniczoną odpowiedzialnością, co gwarantowało, że komandytariusze (zwykle osoby fizyczne), nie ponosili odpowiedzialności za zobowiązania spółki komandytowej. Dodatkowo, zysk spółki przypadający na komandytariuszy (zwykle około 99% zysku), podlegał jednokrotnemu opodatkowaniu. Po wejściu w życie nowelizacji, zysk przypadający na komandytariuszy zostanie opodatkowany dwukrotnie: raz na poziomie spółki (9% lub 19% podatkiem CIT), a następnie na poziomie wypłaty dywidendy (19% podatkiem PIT) – z iluzorycznym prawem do obniżenia podatku dla niektórych komandytariuszy.

Okres przejściowy – w poszukiwaniu optymalnego modelu opodatkowania

Spółki komandytowe stały się podatnikami podatku dochodowego od osób prawnych teoretycznie od 1 stycznia 2021 r., jednakże by złagodzić nieco tę drastyczną dla spółek zmianę, ustawodawca dał im  dodatkowe cztery miesiące na przygotowanie się do zmian (przepisy przejściowe ustawy nowelizującej przewidują, że spółka może postanowić o objęciu jej podatkiem CIT dopiero od dnia 1 maja 2021 r.). Ten czteromiesięczny okres wykorzystywany jest przez wiele spółek do poszukania alternatyw dla nowego modelu opodatkowania.

Spółka jawna jako sposób na ucieczkę od CIT

Jedną z najpopularniejszych form „ucieczki przed podwójnym opodatkowaniem” proponowanych przez prawników i doradców podatkowych, jest przekształcenie spółki komandytowej w spółkę jawną. Przypomnijmy, że spółka jawna pozostanie co do zasady jedyną spółką, która może zapewniać transparentność podatkową (taką transparentność zapewnia także spółka partnerska, ale ta może być wykorzystana tylko przez przedstawicieli wolnych zawodów).

Warto jednak zwrócić uwagę, że nie każda spółka jawna zachowa swoją transparentność podatkową. Oprócz spółek komandytowych opodatkowaniem CIT zostały objęte także spółki jawne, które spełnią następujące warunki:

  • co najmniej jeden ze wspólników nie jest osobą fizyczną, oraz
  • spółka jawna nie złoży przed rozpoczęciem roku obrotowego informacji, według ustalonego wzoru, o podatnikach podatku dochodowego od osób fizycznych oraz podatku dochodowego od osób prawnych, posiadających, bezpośrednio lub za pośrednictwem podmiotów niebędących podatnikami podatku dochodowego, prawa do udziału w zysku tej spółki, lub nie złoży w terminie 14 dni informacji o zmianach dotyczących wspólników innych niż osoby fizyczne.

Informacja taka powinna zostać złożona do naczelnika urzędu skarbowego właściwego ze względu na siedzibę spółki jawnej oraz naczelnika urzędu skarbowego właściwego dla każdego podatnika osiągającego dochody z takiej spółki. Zgodnie z przepisami przejściowymi spółki jawne składają pierwszą informację w terminie do 31 stycznia 2021 r.

Niedopełnienie obowiązku poinformowania wszystkich właściwych naczelników urzędu skarbowego będzie więc oznaczało objęcie takiej spółki jawnej opodatkowaniem CIT oraz pociągnie za sobą praktycznie podwójne opodatkowanie dochodów osiąganych przez wspólników.

Kluczowe jest więc terminowe złożenie stosownej informacji. Nie powinno być problemów ze złożeniem informacji w przypadku spółek jawnych zarejestrowanych do 31 stycznia 2021 r., które mogą do końca stycznia złożyć pierwszą informację (zgodnie z przepisami przejściowymi). Problem pojawi się jednak w przypadku nowo zawiązanych spółek. Przypomnijmy, że spółki osobowe (m.in. spółka jawna), powstają dopiero w momencie zarejestrowania spółki w KRS. Polskie prawo nie przewiduje spółki jawnej w organizacji, tak jak w przypadku spółek kapitałowych, które mogą np. składać oświadczenia po zawarciu umowy spółki a przed rejestracją. Do momentu zarejestrowania nie ma spółki jawnej, a więc i podmiotu, który może złożyć do urzędu informację wymaganą dla „uniknięcia CIT”. Biorąc zaś pod uwagę, że pierwszy rok obrotowy spółki jawnej rozpoczyna się także z chwilą jej zarejestrowania (jest to pierwsze zdarzenie wywołujące skutki o charakterze majątkowym lub finansowym) – nie ma fizycznej możliwości, by spółka złożyła jakiekolwiek oświadczenie czy informację przed rozpoczęciem roku obrotowego.

Przekształcenie spółki komandytowej w spółkę jawną

Powyższe wątpliwości związane ze składaniem informacji przez nowe spółki jawne dotyczą także spółek powstałych z przekształcenia spółek komandytowych. Biorąc pod uwagę fakt, że większość funkcjonujących obecnie w Polsce spółek komandytowych ma wśród wspólników spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością (zwykle komplementariusza) – także spółka jawna powstała z przekształcenia powinna złożyć informację o wspólnikach przed rozpoczęciem roku obrotowego. Jednakże, zgodne z przepisami kodeksu spółek handlowych, spółka jawna formalnie powstanie dopiero z momentem zarejestrowania przekształcenia w KRS i dopiero z tą datą w tej formie prawnej będzie mogła uczestniczyć w obrocie prawnym. Oznacza to, że także w tym przypadku spółka jawna nie może złożyć informacji przed rejestracją.

Co istotne, w przypadku przekształcenia, przed dniem zarejestrowania spółki jawnej w KRS, w obrocie prawnym funkcjonuje spółka komandytowa, która jest poprzednikiem prawnym spółki jawnej. Oznacza to, że podmiot praw i obowiązków istnieje już przed datą rejestracji w KRS, a zmienia się jedynie forma prawna w jakiej ten podmiot działa – ze spółki komandytowej na jawną. Nadal jest to jednak ten sam podmiot (niezmieniony pozostanie także NIP). Należy więc uznać za dopuszczalne złożenie przedmiotowej informacji o wspólnikach spółki jawnej przez spółkę komandytową jeszcze przed zarejestrowaniem przekształcenia. W ten sposób zobowiązany podmiot złoży wymaganą informację przed rozpoczęciem roku obrotowego spółki jawnej. Sama forma prawna posiadana przez spółkę w chwili składania tej informacji (spółka komandytowa czy jawna), nie powinna tu mieć znaczenia.

Otwarte księgi

Podkreślić należy także fakt, że zarówno spółka jawna, jak i spółka komandytowa są spółkami osobowymi na gruncie polskiego prawa handlowego (kwalifikacji tej nie zmienia fakt objęcia części spółek osobowych opodatkowaniem CIT). Oznacza to, że przekształcenie spółki komandytowej w spółkę jawną jest przekształceniem spółki osobowej w inną spółkę osobową.

Zgodnie z przepisami ustawy o rachunkowości, w przypadku przekształcenia spółki osobowej w inną spółkę osobową, spółka nie musi zamykać ksiąg rachunkowych i może kontynuować rok obrotowy zapoczątkowany przez spółkę komandytową. W takiej sytuacji spółka jawna rozpocznie pierwszy „swój” rok obrotowy dopiero po zakończeniu roku rozpoczętego przez spółkę komandytową. Tym samym spółka jawna, po zarejestrowaniu będzie miała czas na zgłoszenie informacji o wspólnikach. Co prawda nie można wykluczyć, że organy podatkowe mogą twierdzić, że w takiej sytuacji spółka powinna złożyć informację o wspólnikach przed rozpoczęciem roku obrotowego spółki komandytowej, jednakże takie podejście będzie trudne do obronienia – zwłaszcza w odniesieniu do spółek, których rok obrotowy pokrywa się z rokiem kalendarzowym. W tej sytuacji spółki komandytowe musiałyby przewidzieć przekształcenie i złożyć stosowną informację jeszcze w grudniu 2020 r., a więc w okresie kiedy przepisy nowelizacji nie weszły jeszcze w życie.

Oczywiście dla uniknięcia wątpliwości spółka komandytowa może doprowadzić do stanu, w którym przed przekształceniem w spółce pozostaną wyłącznie osoby fizyczne. W takiej sytuacji spółka jawna w ogóle nie ma potrzeby składania informacji o wspólnikach – odpadają więc wszystkie wątpliwości z tym związane. Nie zawsze jednak wyłączenie spółki kapitałowej jest proste, zwłaszcza w przypadku, gdy wniosła ona wkład o dużej wartości do spółki komandytowej.

Opodatkowanie spółki jawnej raz na zawsze?

Co warto podkreślić, spółki jawne, które w 2021 r. zostaną objęte opodatkowaniem CIT (z uwagi na brak złożenia stosownej informacji o wspólnikach, bądź informacji aktualizującej) – nie będą miały możliwości powrotu do opodatkowania na zasadach właściwych dla spółek osobowych. Jak bowiem wynika z treści art. 1 ust. 5 znowelizowanej ustawy o CIT „Spółka jawna posiada status podatnika odpowiednio od pierwszego dnia roku obrotowego, o którym mowa w ust. 3 pkt 1a lit. a, albo od dnia zaistnienia zmian w składzie podatników, o których mowa w ust. 3 pkt 1a lit. b, do dnia likwidacji spółki lub wykreślenia z właściwego rejestru.” Treść komentowanego przepisu wskazuje więc, że złożenie informacji o wspólnikach spółki jawnej przed następnym rokiem obrotowym, czy nawet usunięcie z grona wspólników osoby prawnej, nie zmienią statusu spółki jawnej jako podatnika CIT. W tym zakresie można rozważyć ewentualne ponowne przekształcenie spółki w inną spółkę i powrót do formy spółki jawnej, np. już samych osób fizycznych. Z uwagi jednak na następstwo prawne następujące pomiędzy poszczególnymi formami prawnymi, należałoby przeanalizować, czy treść ww. art. 1 ust. 5 ustawy o CIT nie przesądza o opodatkowaniu CIT wszystkich kolejnych sukcesorów spółki jawnej (także np. spółki partnerskiej).

Reasumując, powyższe rozważania wydaje się, że spółka komandytowa może skutecznie „zachować” transparentność podatkową przez zmianę formy prawnej, jednakże samo przekształcenie nie wystarczy – konieczne będą jeszcze opisane wyżej dodatkowe działania, które zabezpieczą nową spółkę jawną przed objęciem jej opodatkowaniem CIT.

Jak wynika z przepisów wprowadzających komentowane zmiany, Minister Finansów wyda rozporządzenie określające wzór informacji o wspólnikach spółki jawnej. Być może jego treść wyjaśni część z przedstawionych tu wątpliwości. Niestety, na tę chwilę rozporządzenie nie zostało jeszcze opublikowane.

Benedykt Rubak, radca prawny, doradca podatkowy, Manager w Enodo Advisors. Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z restrukturyzacja obciążeń podatkiem dochodowym, ze szczególnym uwzględnieniem podatkowo optymalnych transformacji oraz sprzedaży przedsiębiorstw.

Marketing w obliczu Covid-19

Pandemia i lockdown musiały zmienić podejście do komunikacji marketingowej w sieciach handlowych. Przede wszystkim budżety przekierowano na komunikację online lub reklamę telewizyjną. Bezsprzecznie najbardziej ucierpiał outdoor. A przyblokowane w pierwszym momencie papierowe gazetki promocyjne szybko wróciły do łask.

Taki obraz wyłania się z badania zrealizowanego z końcem ub. roku przez AC Nielsen Polska, który zapytał dyrektorów sieci handlowych o zarządzanie działalnością marketingową w czasie pandemii.
– Pandemia zburzyła dotychczasową rutynę i status quo. Organizacje zetknęły się z wyzwaniami, których nie spodziewał się nikt w tak krótkim czasie. Marketerzy zareagowali przyspieszeniem projektów z obszaru digital, ale przekonali się również, które z tradycyjnych rozwiązań wciąż niezmiennie przekładają się na wyniki sprzedaży – mówi Beata Kaczorek, Consumer and Shopper Director z AC Nielsen Polska.

Wszyscy przepytani przez Nielsena dyrektorzy zgodzili się, że budżet na marketing był tym obszarem, który w pierwszej kolejności podlegał rewizji ze strony zarządów w celu osiągnięcia oszczędności w obliczu kryzysu. W efekcie w pierwszej fali pandemii ograniczano wydatki na promocje. A marketerzy stanęli przed wyzwaniem, jak realizować strategię komunikacyjną w nowych warunkach. Czy modyfikować ją krótkoterminowo czy też długoterminowo, na co przeznaczyć budżet reklamowy?

– W sytuacji lockdownu ludzie nagle zostali w domu, więc np. outdoor przestał mieć rację bytu. Co z tego, że mamy wyklejone lokalizacje w fantastycznych miejscach, jak ulice są puste? Więc budżety poszły na online, bo ludzie zaczęli siedzieć przed komputerami – komentował jeden z badanych przez Nielsena dyrektorów.

Silny impuls do rozwoju dostał zatem digital. On-line przeniosła się nie tylko komunikacja, ale również sprzedaż. M.in. zaczęły pojawiać się i rozwijać wszelkie formy, które umożliwiały zakupy przez internet oraz usługi typu click&collect. Zdaniem badanych dyrektorów marketingu nastąpiło gwałtowne przyspieszenie rozwoju projektów e-commerce, które w normalnych okolicznościach zajęłby zdecydowanie więcej czasu.
Rezygnacja z tradycyjnych form komunikacji miała charakter krótkotrwały w przypadku papierowych gazetek promocyjnych, nieco dłuższy w przypadku outdooru i reklam w prasie. Jak ocenili sami badani – sieci, które nie zrezygnowały z komunikowania się w sposób tradycyjny trafiły w wolne od konkurencji otoczenie i ich komunikat stał się bardziej widoczny. Powrót do dystrybucji gazetek nastąpił w przypadku niemal wszystkich badanych sieci.

Co interesujące, w analizowanych przypadkach za szybkim powrotem do gazetek papierowych stało m.in. to, że online nie generował tego samego efektu co offline. Okazało się, że pomimo dużej zmiany wywołanej pandemią i lockdownem papierowe gazetki to w dalszym ciągu podstawowe i najważniejsze narzędzie komunikacji bezpośredniej wpływające na efektywność sprzedaży.Marketing w obliczu Covid-19

O badaniu
Badanie dyrektorów marketingu sieci handlowych zostało zrealizowane przez AC Nielsen Polska metodą IDI (indywidualne wywiady pogłębione, w formie tele- lub wideokonferencji) w okresie sierpień – wrzesień 2020 r. N=5. Rekrutowano osoby z ogólnopolskich sieci zajmujących się sprzedażą detaliczną. Celem badania było m.in. określenie pozycji gazetek promocyjnych w firm z branży retail wśród narzędzi marketingowych, rozpoznanie trendów w komunikacji marketingowej i zmian wywołanych pandemią.

Czy polski kapitał wkroczy na rynek nieruchomości komercyjnych?

Trwają prace nad rządowym projektem polskich REIT-ów, czyli spółek typu F.I.N.N. (Firmy Inwestujące w Najem Nieruchomości). Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych i Stowarzyszenie REIT Polska podejmują wspólne działania na rzecz wsparcia inicjatywy dla wprowadzenia takich regulacji w Polsce i otwarcia krajowego rynku nieruchomości komercyjnych dla polskich inwestorów indywidualnych.

Rynek nieruchomości komercyjnych w Polsce należy do jednej z najbardziej perspektywicznych i atrakcyjnych lokalizacji w Europie. Przez 30 lat rozwijał się dynamicznie z minimalnym udziałem polskich inwestorów (w chwili obecnej szacuje się, że polski kapitał stanowi od 2% do 5% wolumenu inwestycji na rynku nieruchomości). W zgodnej opinii założycieli Stowarzyszenia REIT Polska i Polskiej Izby Nieruchomości Komercyjnych aktualny stan może zmienić się wyłącznie poprzez wprowadzenie systemowych i sprawdzonych rozwiązań, z wielką korzyścią dla polskich inwestorów i polskiej gospodarki.

Aby budować świadomość korzyści płynących z możliwości powstania polskich REIT-ów Polska Izba Nieruchomości Komercyjnych (PINK) i REIT Polska zawiązały bliską współpracę. Celem działań jest edukacja przedstawicieli organów administracji publicznej oraz innych interesariuszy o korzyściach płynących z wprowadzenia ustawy. Stowarzyszenia deklarują także pełne wsparcie merytoryczne procesu legislacyjnego rozpoczętego przez Ministerstwo Finansów.

Otwiera się okienko dla krajowego kapitału

Według różnych szacunków w ciągu ostatnich 22 lat w nieruchomości komercyjne w Polsce zainwestowano ok. 64 mld euro. Niestety, udział rodzimego kapitału był w tym mniejszy niż 5 procent. Polscy inwestorzy, zarówno indywidualni jak i instytucjonalni, mieli dotąd bardzo ograniczone możliwości inwestowania i realizowania zysków. Wszystkie kluczowe segmenty polskiej gospodarki są otwarte dla inwestorów indywidualnych – możemy inwestować w technologię, energetykę, przemysł, handel, zarówno poprzez giełdę, obligacje korporacyjne czy fundusze o różnych strategiach. Nieruchomości nie są jednak dostępne dla Polaków i do końca nie wiadomo dlaczego. – Agnieszka Jachowicz, Członek Zarządu PINK

Obecne rekordowo niskie stopy procentowe powodują odpływ kapitału z banków. Część z tych funduszy jest inwestowana poza granicami Polski, ponieważ inne rynki zapewniają większą płynność, lepsze dywidendy i bardziej zróżnicowane opcje inwestycyjne. To oznacza, że również kapitał polskich inwestorów indywidualnych buduje rynki zagraniczne zamiast naszego. REITy, czyli spółki dywidendowe inwestujące w nieruchomości przynoszące dochód, mogą być bezpieczną i rozsądną alternatywą, również dla polskiego rządu, który może uzyskać dodatkowe źródło podatków z zysków kapitałowych. Większa aktywność i podaż krajowego kapitału miałaby również wpływ na rentowność krajowych aktywów, w tym polskich deweloperów i właścicieli nieruchomości. Lokalni inwestorzy mają bowiem większą preferencję inwestycyjną wobec swoich krajowych firm i aktywów (tzw. home-bias) i tym samym są gotowi zainwestować więcej w polskie firmy nieruchomościowe i deweloperskie niż kapitał zagraniczny.

Wprowadzenie Funduszy F.I.N.N. – w formule REIT, może przyczynić się do istotnego zwiększenia udziału kapitału polskiego w rynku nieruchomości, w tym nieruchomości komercyjnych. Taki rodzaj zagospodarowania oszczędności osób fizycznych służy zrównoważonemu rozwojowi gospodarczemu kraju, buduje akcjonariat obywatelski, uzupełnia lub wspiera podstawowy system emerytalny, a także – zwiększając udział inwestycji finansowanych oszczędnościami, zapewnia zdrowy wzrost gospodarki, mierzony wskaźnikiem PKB. Podmioty działające w formule REIT są zwykle publiczne. Notowanie na giełdzie papierów wartościowych zapewnia restrykcyjną kontrolę właściwej instytucji rządowej oraz płynność inwestycji, co jest niezwykle istotne dla inwestorów indywidualnych i ochrony ich interesów. Równocześnie, upublicznienie istotnej części rynku nieruchomości komercyjnych wpływa na znaczący wzrost łącznej kapitalizacji rynku giełdowego i sprzyja rozwojowi całego rynku finansowego. W związku z powyższym, z zainteresowaniem i uznaniem przyjęliśmy zapowiedź kontynuacji prac legislacyjnych dotyczących wprowadzenia F.I.N.N. – Publicznych Funduszy Nieruchomości („polskich REIT-ów”). Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie rozpoczną się konsultacje środowiskowe i oczywiście chcemy wziąć w nich czynny udział. – Małgorzata Kosińska, Prezes Stowarzyszenia REIT-Polska

Czym jest REIT?

REIT (ang. Real Estate Investment Trust) to podmiot o charakterze dywidendowym, działający w formie spółki lub funduszu i inwestujący w istniejące nieruchomości komercyjne. Regularna wypłata dywidendy wynika z przepisów prawa i statutu, a jej źródłem są stałe dochody z najmu lub dzierżawy.

Formuła REIT została stworzona w szczególności z myślą o inwestorach indywidualnych, osobach fizycznych, których prywatne oszczędności z reguły nie pozwalają na inwestowanie w najatrakcyjniejsze nieruchomości komercyjne, takie jak budynki biurowe, magazyny czy centra handlowe, a których nabycie – z uwagi na wartość jednostkowej nieruchomości – możliwe jest wyłącznie w ramach wspólnego inwestowania. Taki rodzaj zagospodarowania oszczędności osób fizycznych służy zrównoważonemu rozwojowi gospodarczemu danego kraju, buduje akcjonariat obywatelski, uzupełnia lub wspiera podstawowy system emerytalny, a także – zwiększając udział inwestycji finansowanych oszczędnościami.
Zgodnie z genezą, dochody z REIT są opodatkowane jednorazowo, tak jak dochody z inwestycji bezpośrednich w inne typy nieruchomości. W związku z powyższym, jedną z najistotniejszych cech podmiotów działających w formule REIT jest podmiotowe zwolnienie z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). Intencjonalnie, zwolnienie podatkowe jest zatem kluczową formą zachęcania obywateli (inwestorów indywidualnych) do długoterminowego lokowania oszczędności w istniejące nieruchomości komercyjne przynoszące stały dochód, a dodatkowo służy wyrównaniu szans rodzimych inwestorów w konkurencji z podmiotami zagranicznymi, co jest niezbędne dla sukcesu i opłacalności tego typu rozwiązań.

Podmioty działające w formule REIT są zwykle publiczne. Notowanie na giełdzie papierów wartościowych zapewnia restrykcyjną kontrolę właściwej instytucji rządowej oraz płynność inwestycji, co jest niezwykle istotne dla inwestorów indywidualnych i ochrony ich interesów. Równocześnie, upublicznienie istotnej części rynku nieruchomości komercyjnych wpływa na znaczący wzrost łącznej kapitalizacji rynku giełdowego i sprzyja rozwojowi całego rynku finansowego.

Deflacja w Niemczech. Stopy na Wyspach pozostaną dodatnie

Pogłoski o możliwym obniżeniu stóp procentowych w Wielkiej Brytanii zostały efektywnie zdementowane przez prezesa tamtejszego banku centralnego. Uspokoiło to sytuację na funcie, który już teraz jest mocniejszy niż przy brexicie.

Bank Anglii o ujemnych stopach procentowych

Wczoraj po południu szef Banku Anglii, pan Andrew Bailey, miał publiczne wystąpienie, w którym poruszył kwestię ujemnych stóp procentowych. Było to o tyle istotne, że w ostatnim czasie kwestia ujemnych stóp procentowych dla funta wielokrotnie pojawiała się w kontekście wsparcia gospodarki w trudnym czasie. Wypowiedź prezesa BOE zdecydowanie oddala tę perspektywę. Wskazuje on na skomplikowaną sytuację, w której znajdują się banki oraz spadek ich rentowności w przypadku nieprzeniesienia ujemnych stóp procentowych na klientów. Jak wiemy z praktyki w strefie euro, jest to dominujące rozwiązanie. Stabilność sektora bankowego w takiej sytuacji, gdyby doszło do niespłacania zaciągniętych kredytów, mogłaby być poważnie naruszona. Nie bez znaczenia była też kwestia tworzenia się baniek spekulacyjnych wywołanych jeszcze tańszym pieniądzem. Przed wystąpieniem funt był w odwrocie, od rozpoczęcia konferencji odrabiał straty i finalnie powrócił na poziomy z rana.

Deflacja w Niemczech

Dzisiaj poznaliśmy dane od naszego zachodniego sąsiada w kwestii wzrostu cen. W Niemczech kolejny już miesiąc z rzędu mamy deflację, zatem należy raczej mówić o spadku cen. Wynik -0,3% nie jest niczym nadzwyczajnym szczególnie w trakcie spowolnienia gospodarczego. Znacznie większym problemem byłaby rosnąca inflacja sugerująca konieczność podnoszenia stóp procentowych. Ciężko powiedzieć jaki wpływ miały te dane na rynek walutowy, bo na głównej parze walutowej euro względem dolara mamy od wczorajszego popołudnia korektę w górę po 8 dniach spadków.

Ocieplenie relacji USA-Tajwan

Pod koniec pracy obecnej administracji doszło do serii bardzo ważnych gestów w relacjach pomiędzy Stanami Zjednoczonymi Ameryki a Tajwanem. To już nie tylko zmiana polityki w sprawie nieafiszowania się z flagami, czy symbolami tej silnie skonfliktowanej z Chinami wyspy. Obecnie ma miejsce trzydniowa wizyta ambasadora przy ONZ. To bardzo ważny symbol pokazujący, że USA w swojej polityce zagranicznej znacznie mniej będą się oglądać na zdanie Chin i to czy Pekin nie poczuje się urażony. Jest to o tyle podejrzane dla rynków, że już w środę następuje zmiana prezydenta, zatem nie wiemy, czy ta linia polityczna zostanie utrzymana.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak ważnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Świat musi zacząć przeciwdziałać zagrożeniom długoterminowym – Global Risks Report 2021

  • W 2020 roku świat dostrzegł katastrofalne skutki lekceważenia długoterminowych zagrożeń, takich jak pandemie, które obecnie stanowią jedne z głównych ryzyk – wynika z najnowszego raportu Global Risks Report 2021.
  • Pandemia COVID-19 pogłębiła istniejące dysproporcje i podziały społeczne, a jej wpływ na gospodarkę będzie widoczny jeszcze przez następne 3 do 5 lat. W ciągu 5-10 lat może doprowadzić natomiast do osłabienia stabilności geopolitycznej.
  • Jednocześnie, ryzyka środowiskowe wciąż znajdują się na szczycie listy największych globalnych zagrożeń pod względem prawdopodobieństwa wystąpienia i skali oddziaływania przez następną dekadę.

Od 15 lat Światowe Forum Ekonomiczne w raportach Global Risks Report ostrzega przed niebezpieczeństwami związanymi z wybuchem pandemii. W 2020 roku obserwowaliśmy skutki bagatelizowania znaczenia przygotowań do długoterminowych zagrożeń. Pandemia COVID-19 nie tylko pochłonęła miliony istnień, lecz pogłębiła także widoczne od dawna nierówności w dziedzinie zdrowia, gospodarki czy cyfryzacji. Pracownicy, studenci i opiekunowie osób starszych, liczeni w miliardach osób (szczególnie grupy, które znajdowały się w trudnym położeniu już przed pandemią) są obecnie narażeni na ryzyko utraty dostępu do nowych i bardziej sprawiedliwych systemów. Jak podaje Global Risks Report 2021, dysproporcje te mogą dodatkowo utrudniać globalną współpracę, niezbędną do przeciwstawiania się długoterminowym wyzwaniom, takim jak np. degeneracja środowiska.

Jeśli chodzi o dostęp do technologii i umiejętności cyfrowe, przepaść pomiędzy tymi, którzy je mają, a tymi którzy ich nie mają; może doprowadzić do zachwiania spójności społecznej. Problem dotyczy przede wszystkim młodych osób, które borykają się z drugim, globalnym kryzysem w ciągu jednego pokolenia i mogą przez to stracić szansę korzystania z nowych możliwości.

Presja finansowa, cyfrowa i reputacja – wynikające z COVID-19, zagrażają także wielu firmom oraz pracownikom, pozbawiając ich miejsca na przyszłych rynkach pracy. Chociaż te potencjalne dysproporcje mogą pogłębiać podziały społeczne, coraz bardziej napięte i niepewne perspektywy geopolityczne będą również utrudniać globalne ożywienie, jeśli średniej wielkości mocarstwa nie uzyskają miejsca przy ‘globalnym stole’.

Ponownie, ryzyka środowiskowe będą dominować przez najbliższą dekadę pod względem prawdopodobieństwa wystąpienia i dotkliwości skutków wystąpienia szkód. Podziały społeczne, niepewność i niepokój będą komplikować natomiast prowadzenie współpracy potrzebnej do powstrzymania postępującej degradacji naszej planety.

Po raz pierwszy, raport przeprowadza ocenę ryzyk, które zdaniem respondentów stanowią najpoważniejsze zagrożenia dla świata. Aktualne niebezpieczeństwa (w perspektywie do 2 lat) dotyczą troski o życie i zachowania źródeł utrzymania. Należą do nich: choroby zakaźne, kryzys zatrudnienia, wykluczenie cyfrowe oraz rozczarowanie młodego pokolenia. W perspektywie średnioterminowej (3-5 lat), według badanych, światu będą zagrażać dodatkowo ryzyka gospodarcze i technologiczne, takie jak: pęknięcie bańki cenowej na rynku aktywów, awaria infrastruktury IT, niestabilność cen i kryzys zadłużenia. Ich urzeczywistnienie może zająć kilka lat. Zagrożenia egzystencjalne (5-10 lat), jak: broń masowego rażenia, upadek państwa, utrata bioróżnorodności oraz negatywne skutki postępu technicznego, dominują zaś wśród ryzyk długoterminowych.

„W 2020 roku ryzyko wybuchu globalnej pandemii, na które nasz raport zwraca uwagę od 2006 roku, stało się rzeczywistością. Wiemy, jak trudne zadanie dla rządów, biznesu i pozostałych interesariuszy stanowią zagrożenia długoterminowe, lecz jest to lekcja dla nas wszystkich, aby zdać sobie sprawę, że lekceważenie ich nie zmniejszy prawdopodobieństwa ich wystąpienia. W momencie, kiedy rządy, przedsiębiorstwa i społeczeństwa zaczynają powoli wychodzić z cienia pandemii, rodzi się pilna potrzeba kształtowania nowych systemów gospodarczych i społecznych, które wzmocnią naszą zbiorową zdolność do reagowania na tego typu kryzysy, przy jednoczesnym zmniejszaniu się nierówności, poprawie ochrony zdrowia i dbaniu o ochronę planety. Aby sprostać temu wyzwaniu, tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) w Davos postara się zaangażować światowych liderów do aktywności na rzecz kształtowania zasad polityki i partnerstwa, niezwykle istotnych w tym roku”. – komentuje Saadia Zahidi, Managing Director w World Economic Forum.

Raport zwraca ponadto uwagę na sposoby reagowania na COVID-19, przedstawiając wnioski, których celem jest wzmocnienie globalnej odporności. Dotyczą one formułowania wspólnych ram analitycznych, wspierania liderów ryzyka, budowania zaufania poprzez jasną i spójną komunikację oraz tworzenia nowych form współpracy. Kluczowe zagrożenia opisane w raporcie uzupełniono o rekomendacje, które mają pomóc państwom, przedsiębiorstwom i społeczności międzynarodowej w podjęciu działań prewencyjnych przeciwdziałającym skutkom złożonych ryzyk. W podsumowaniu raportu zawarto ponadto przegląd „granicznych ryzyk” – 9 zagrożeń o wysokim stopniu oddziaływania i niskim stopniu prawdopodobieństwa wystąpienia, wyszczególnionych na podstawie prognoz ekspertów, do których zalicza się zakłócenia pola geomagnetycznego, przypadkowe wojny i wykorzystanie sztucznej inteligencji (interfejsów mózg-maszyna).

„Przyspieszenie transformacji cyfrowej gwarantuje wiele korzyści, jak na przykład utworzenie do 2025 roku blisko 100 milionów nowych miejsc pracy. Jednocześnie cyfryzacja może spowodować eliminację 85 mln miejsc pracy, szczególnie, że 60% dorosłych ludzi nie posiada podstawowych umiejętności cyfrowych, co w rezultacie może przyczynić się do pogłębiania istniejących nierówności”. – przewiduje Peter Giger, Group Chief Risk Officer w Zurich Insurance Group. „Największym ryzykiem, w perspektywie wieloletniej, pozostaje brak działań związanych ze zmianami klimatu. Nie istnieje bowiem szczepionka przeciwko zagrożeniom klimatycznym, dlatego postpandemiczne plany naprawcze powinny koncentrować się na wzroście, dostosowanym do treści programów zrównoważonego rozwoju, co w efekcie ułatwi odbudowę gospodarek”. – dodaje.

„Ekonomiczne i społeczne skutki COVID-19 będą wpływać na sposób współpracy organizacji
z klientami i pracownikami jeszcze przez długi okres po wdrożeniu szczepionki. W miarę jak firmy przekształcają swoje miejsca pracy, odkrywane są coraz to nowe luki w zabezpieczeniach. Szybkie tempo cyfryzacji powoduje wzrost ekspozycji na ryzyka cybernetyczne, w tym samym czasie zakłócenia w łańcuchach dostaw radykalnie zmieniają modele biznesowe, a wzrost liczby przypadków poważnych zachorowań towarzyszy procesowi przestawiania się pracowników na pracę zdalną”.
– zwraca uwagę Carolina Klint, Risk Management Leader w Marsh w Europie kontynentalnej. „Każda firma będzie musiała udoskonalić i na bieżąco monitorować swoje strategie ograniczania ryzyka, jeśli chce zwiększyć swoją odporność na przyszłe zdarzenia”. – podkreśla Klint.

„Pandemia w 2020 roku była sprawdzianem, który wstrząsnął podstawami gospodarek i społeczeństw na całym świecie. Odbudowa odporności na zagrożenia systemowe będzie wymagała wykorzystania znacznych środków finansowych, współpracy międzynarodowej i osiągnięcia większej spójności społecznej. Odporność ta będzie zależeć także od rozwoju globalnej łączności, ponieważ wiemy, że gospodarki, które przeszły proces cyfryzacji dużo wcześniej, stosunkowo lepiej radziły sobie z sytuacją w 2020 roku” – ocenia Lee Hyung-hee, President, Social Value Committee w SK Group.

Artur Grześkowiak – Prezes Marsh Polska podsumowuje: „Ostatni rok potwierdził, że biznes musi być przygotowany na globalne ryzyka i wiążące się z nimi wyzwania. Obecna sytuacja wymusiła na firmach m.in. konieczność podejmowania szybkich reakcji i decyzji w obliczu dynamicznych zmian związanych z pandemią COVID-19, potrzebę dostosowania się do pojawiających się nowych rozporządzeń, jak również regulacji, rozwój dotychczas funkcjonujących procesów i schematów działania, czy wzmocnienie mobilności. Wiele przedsiębiorstw wprowadziło w swoich organizacjach dodatkowe usługi, rozszerzyło kanały dotarcia do Klientów, postawiło na nowe narzędzia współpracy.

Technologia i rozwój digitalizacji wciąż zajmują wysokie pozycje w Global Risks Report. Istotnym wyzwaniem jest także utrzymanie motywacji pracowników i pozyskiwanie nowych talentów –zwłaszcza w kontekście przejścia na tryb pracy zdalnej, czy wprowadzenia różnych modeli pracy hybrydowej w biurach. Elastyczność działania – zarówno w kontekście zarządzania zespołem, jak i współpracy z Klientami są coraz bardziej cenione, a to często wymusza zmianę podejścia i wprowadzanie nowych rozwiązań operacyjnych”.

Raport Global Risks Report 2021 został opracowany we współpracy z partnerami strategicznymi: Marsh McLennan Companies, SK Group i Zurich Insurance Group, oraz autorytetami akademickimi z: Oxford Martin School (Uniwersytet Oksfordzki), Narodowego Uniwersytetu Singapuru oraz Wharton Risk Management and Decision Processes Center (Uniwersytet Pensylwanii).

Ani finansowa bazooka, ani gamechanger. Przedsiębiorcy o Tarczy Finansowej

W miniony piątek wystartował nabór wniosków o wsparcie w ramach drugiej Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju. Do przedsiębiorców popłynie strumień pieniędzy i warto docenić, że wsparcie zostało potrzebującym firmom zaoferowane. Jako Północna Izba Gospodarcza musimy zauważyć jednak, że wiele firm zostało pominiętych we wsparciu, a system dystrybucji środków budzi wątpliwości i pozostawia wrażenie, że nie wszyscy, którzy potrzebują wsparcia mogą na nie liczyć.  – Północna Izba Gospodarcza stoi na stanowisku, że jeżeli jakiś sektor gospodarki został zamknięty, to należy mu się wsparcie. Nie może być tak, że Tarcza Finansowa pomija konkretne branże argumentując to tym, że ten rodzaj działalności „szybko się odbije” jeżeli lockdown minie – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie popiera postulaty Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, które zakładają m.in. możliwość wsparcia firm, które nie mają preferowanego PKD, ale spadek dochodów powyżej 70%. Kolejne grupy przedsiębiorstw to m.in. firmy, które nie mogą uzyskiwać przychodów niezależnie od siebie czy firmy o dominującym PKD, które faktycznie… nie jest dominujące.

Prezes Hanna Mojsiuk: „Tarcza Finansowa ma spore dziury”

Północna Izba Gospodarcza w Szczecinie już od połowy ubiegłego tygodnia odbierała szereg telefonów i wiadomości od przedsiębiorców z prośbą o konsultacje lub opinie na temat tego, kto może i jak się starać o wsparcie finansowe w ramach Tarczy Finansowej PFR. Jak mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk, przedsiębiorcy doceniają wsparcie, ale potrzeby są zdecydowanie większe.

– Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju powiedział, że Tarcza Finansowa to „bazooka” finansowa, która pomoże przedsiębiorcom walczyć z kryzysem. Inny ekspert stwierdził, że to gamechanger, który sprawia, że firmy znajdą się w innej sytuacji w obliczu koronawirusowego kryzysu. Szanowni Państwo, doceniamy pomoc, ale nie jest to ani bazooka ani gamechanger. To doraźna pomoc, która bardzo selektywnie wesprze grupę przedsiębiorców – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk. – Tarcza Finansowa ma spore dziury, jest wiele sektorów, które zostały pominięte, a ich działalność jest niemożliwa lub bardzo trudna. Północna Izba Gospodarcza podpisuje się pod postulatami Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorstw, który zwrócił uwagę, że preferencja PKD może spowodować, że wiele firm, które potrzebują pomocy, tego wsparcia nie otrzyma. Bardzo chcielibyśmy żeby polski Rząd brał przykład z  Francji, Niemiec czy Węgier, gdzie wsparcie dla przedsiębiorców jest transparentne i wysokie. Tam firmy mogą liczyć na 75% rekompensatę strat z przychodów – dodaje Prezes Hanna Mojsiuk.

Brak wsparcia będzie budzić bunt przedsiębiorców?

Tarcza Finansowa to jedna istotna sprawa. Druga to zdecydowane i szybkie przygotowanie planu naprawczego dla polskiej gospodarki oraz wytyczenie mapy „powrotu do normalności”: – Rząd musi poprawić instrumenty wsparcia i ogłosić plan odmrażania gospodarki. Inaczej coraz więcej przedsiębiorców znajdzie się pod ścianą i będzie zmuszona zamknąć swój biznes lub otworzyć go wbrew rozporządzeniu. Wielu przedsiębiorców nie może pracować i zarabiać na utrzymanie już od blisko 100 dni, Przedłużanie lockdownu oraz brak jasnego, czytelnego planu luzowania obostrzeń i przywracania możliwości funkcjonowania restauracjom, hotelom, klubom fitness i wielu innym to prawdziwy dramat – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Obecnie obowiązujące tarcze antykryzysowe są nieskuteczne i dziurawe. Tarcze nie obejmują wszystkich przedsiębiorstw, które zostały zamknięte.  To tworzy ogromne problemy i bunt. często bowiem zdarza się, że jeden przedsiębiorca z zamkniętej branży otrzymuje wsparcie, a drugi już nie – wyjaśnia dyrektor Piotr Wolny.

Przedsiębiorcy muszą pukać o wsparcie do wielu drzwi

Na co przedsiębiorcy muszą zwrócić uwagę starając się o wsparcie finansowe? – Ważną informacją jest konieczność utrzymania zatrudnienia pracowników. W pierwszej Tarczy Finansowej ten wymóg to był rok. Przedsiębiorcy nie spodziewali się tak dynamicznego rozwoju pandemii i dla wielu firm to była pułapka. Przy drugiej tarczy warunek jest podobny. Wsparcie będzie bezzwrotne jeżeli średnie, roczne zatrudnienie pracowników będzie dokładnie takie same. To wielki problem dla przedsiębiorców bez zasobów finansowych i ze złymi perspektywami na kolejne miesiące działania – wyjaśnia Anna Kurdyła, specjalista Kancelarii Licht & Przeworska.

– Dostępne są pomoce w ramach Tarczy Antykryzysowej 6 i należy szybko składać wnioski. Mowa np. o zwolnieniu z ZUS dla przedsiębiorców prowadzących działalność hotelarską czy sportową. Przy tarczach ograniczenie możliwości ubiegania się o pomoc jest skorelowane z PKD. To częsty problem, bo przedsiębiorcy mają wymienioną działalność, ale nie jako przeważającą, a to eliminuje ich ze wsparcia w ramach świadczenia postojowego, dotacji w kwocie 5 tysięcy złotych czy dotacji na ochronę miejsc pracy – wyjaśnia mec. Anna Kurdyła.

Nowe standardy w rachunkowości funduszów inwestycyjnych

Minister Finansów Funduszy i Polityki Regionalnej w dniu 31.12.2020 roku ogłosił w Dzienniku Ustaw Poz. 2436 , rozporządzenie zmieniające między innymi zasady wyceny instrumentów finansowych przez fundusze inwestycyjne, które weszło w życie z dniem 1 stycznia 2021 roku. Wprowadza ono sposób dokonywania wycen zbieżny z obowiązującym w Międzynarodowych Standardach Rachunkowości (MSR/MSSF). Najważniejszą zmianą pod kątem wyceny aktywów jest zmiana sposobu wyznaczania wartości godziwej, zmiana definicji aktywnego rynku oraz ograniczenie zastosowania metody skorygowanej ceny nabycia.

Do tej pory fundusze najczęściej wyceniały swoje aktywa dłużne (obligacje oraz pożyczki) metodą skorygowanej ceny nabycia, która z założenia nie uwzględnia zmiany ryzyka niewypłacalności emitenta w trakcie czasu trwania instrumentu. W ostatnim czasie problem nabrał na aktualności w związku z licznymi przypadkami defaultów na rynku obligacji korporacyjnych i rożnych podejść do odpisów stosowanych przez poszczególne Fundusze Inwestycyjne.

Według Ustawy o rachunkowości, za wartość godziwą przyjmuje się kwotę, za jaką dany składnik aktywów mógłby zostać wymieniony, a zobowiązanie uregulowane na warunkach transakcji rynkowej, pomiędzy zainteresowanymi, dobrze poinformowanymi i niepowiązanymi ze sobą stronami. Oznacza to, że z punktu widzenia zarządzającego, najbardziej pożądana jest sytuacja, gdy instrument (np. obligacja) jest notowany na aktywnym rynku, choć z uwagi na jego płynność w Polsce dotyczy niewielkiej liczby aktywów.

Zgodnie ze starą definicją aktywny rynek powinien spełniać następujące kryteria: instrumenty będące przedmiotem obrotu powinny być jednorodne, w każdym czasie powinni występować zainteresowani nabywcy i sprzedawcy, a ceny powinny być podawane do publicznej wiadomości. Według nowej, aktualnej definicji, aktywny rynek, to rynek, na którym transakcje dotyczące danego składnika aktywów lub zobowiązania odbywają się z dostateczną częstotliwością i mają dostateczny wolumen, aby dostarczać bieżących informacji na temat cen tego składnika aktywów lub zobowiązania. Inaczej mówiąc, cena instrumentu finansowego ukształtowana w obrocie rynkowym powinna być uznana za godziwą wyłącznie w sytuacji, w której jest to uzasadnione przez częstotliwość i wolumen obrotu.

Problem polega na tym, że trzeba wziąć pod uwagę sytuację, gdy wyceniane instrumenty finansowe lub zobowiązania nie są notowane na aktywnych rynkach lub aktywa nie są wystarczająco płynne. Dlatego według nowych przepisów za wartość godziwą można uznać:

  • cenę z aktywnego rynku;
  • w przypadku jej braku, cenę otrzymaną przy zastosowaniu modelu wyceny, gdzie wszystkie znaczące dane wejściowe są obserwowalne w sposób bezpośredni lub pośredni;
  • w przypadku ich braku – wartość ustaloną za pomocą modeli wyceny opartych o dane nieobserwowalne, w takim przypadku w maksymalnym zakresie należy wykorzystywać dane obserwowalne a w minimalnym zakresie dane nieobserwowalne.

Wycena na podstawie danych obserwowalnych uwzględnia między innymi: ceny podobnych aktywów lub zobowiązań pochodzących z rynku, który w rozumieniu przepisów jest aktywny, ceny identycznych lub podobnych aktywów z rynku, który nie jest aktywny, dane wejściowe do modelu, w szczególności: stopy procentowe i krzywe dochodowości obserwowalne we wspólnie notowanych przedziałach, zakładaną zmienność czy spread kredytowy.

Z kolei dane nieobserwowalne to wszystkie inne dane wejściowe opracowane przy użyciu wiarygodnych informacji dostępnych w danych okolicznościach, które spełniają cel wyceny wartości godziwej (np. sprawozdania finansowe, dane księgowe).

Wycena metodą skorygowanej ceny nabycia będzie cały czas dopuszczalna w przypadku aktywów i zobowiązań, których pierwotny termin zapadalności nie przekracza 92 dni i termin ten nie ulegał wydłużeniu. Powyższe nie dotyczy sytuacji, gdy aktywa podlegają operacjom objęcia papierów wartościowych kolejnej emisji powiązanych z umorzeniem posiadanych przez fundusz papierów wcześniejszej emisji.

Rozporządzenie wskazuje, iż fundusz inwestycyjny jest zobowiązany zawrzeć stosowane metody wyceny w dokumentacji, o której mowa w art. 10 ustawy o rachunkowości. Dotyczy to między innymi: metod wycen stosowanych przy każdym rodzaju aktywów, modeli wyceny i ich głównych cech, powodów wyboru i uzasadnienia ich stosowania, częstotliwości dokonywania przeglądu poszczególnych wycen aktywów niebędących przedmiotem obrotu na aktywnym rynku i częstotliwości i zasad przeglądu danych wejściowych wykorzystywanych w modelach. Opis technik wyceny oraz zakres stosowanych danych obserwowalnych i nieobserwowalnych muszą być ujawnione w informacji dodatkowej do sprawozdania finansowego.

Omawiane przepisy będą mieć zastosowanie po raz pierwszy do sprawozdań finansowych sporządzanych za rok obrotowy rozpoczynający się po 31 grudnia 2020 roku, oznacza to w praktyce, że pierwsze wyceny pojawią się w sprawozdaniach za I półrocze 2021 roku.

W praktyce nowe przepisy oznaczają, że do wyceny instrumentów finansowych (głównie obligacji, ale i akcji, pakietów wierzytelności czy pożyczek) należy podejść według określonej hierarchii.

Na poziomie pierwszym hierarchii wartości – wyceniane są płynne akcje i obligacje na podstawie notowań rynkowych, pobieranych z aktywnego rynku.

Na poziomie drugim, w naszej ocenie, należy podzielić emitentów na posiadających rating i tych którzy ratingu nadanego przez uznane agencje ratingowe nie posiadają. W przypadku Spółki nieposiadającej ratingu można samodzielnie obliczyć i taki rating nadać (MGW bazuje na uznanych metodologiach). W przypadku Spółki o ratingu inwestycyjnym wyceny można dokonywać metodą skorygowanej ceny nabycia, ale przy użyciu rynkowej stopy dyskontowej. Wyznaczana jest ona między innymi przez uwzględnienie takich cech jak: duracja, istnienie zabezpieczenia, rating emitenta, rodzaj obligacji, branża i położenie geograficzne emitenta.

W przypadku emitenta o niskim ratingu (spekulacyjnym) lub będącego w defaulcie, wycena jest dokonywana modelem utraty wartości. Pod uwagę należy brać te same kryteria, co w przypadku emitentów o wysokiej wiarygodności, jednak w przypadku każdego z przepływów należy wziąć pod uwagę ryzyko niewypłacalności (zależne głównie od ratingu i zabezpieczenia, obliczając oczekiwaną stratę dla każdego z przepływów). Odnosząc się zaś do wyceny akcji możemy zastosować wycenę modelem (porównawczą), opartą o dane obserwowalne.

Na poziomie trzecim wycenia się aktywa, dla których nie można zastosować metod z poziomu pierwszego i drugiego. Wtedy wycena powinna mieć charakter kompleksowy, na przykład poprzez stworzenie modelu zdyskontowanych przepływów pieniężnych uwzględniającego prawdopodobne scenariusze spłaty. Należy wtedy wziąć pod uwagę czy: emitent jest wypłacalny i posiada płynność umożliwiającą obsługę długu, czy jego sytuacja rokuje poprawę, czy też należy zakładać egzekucję z zabezpieczeń. Odpowiedni model również jest budowany na potrzeby wyceny akcji (np. DCF, SWAN) lub pakietów wierzytelności. Należy pamiętać, że zgodnie z rozporządzeniem, wycena dokonywana modelem powinna zawierać opisową prezentację wrażliwości wyceny wartości godziwej na zmiany nieobserwowalnych danych wejściowych.

Zastosowanie nowych zasad powinno przyczynić się do precyzyjniejszej wyceny aktywów funduszy inwestycyjnych, szczególnie inwestujących w obligacje korporacyjne. W ramach analiz prowadzonych na spółkach giełdowych przez MGW zaobserwowano, że potencjalne problemy ze spłatą obligacji mogą być widoczne w wycenach na długo przed faktycznym defaultem obligacji. Biorąc to pod uwagę kluczem do właściwiej wyceny aktywów funduszy jest posiadanie doświadczonego zespołu analityków lub współpraca z wyspecjalizowanym w obsłudze funduszy inwestycyjnych podmiotem wyceniającym.

Autor: Benedykt Wiśniewski, Partner Zarządzający, Członek Zarządu MGW CCG