Euro powyżej 4,60! Co z dolarem?

Zamieszanie na rynkach wywołane informacjami o możliwych obniżkach stóp procentowych trwa w najlepsze. Złotówka jest wyraźnie w odwrocie, a analitycy zastanawiają się, ile jeszcze może spaść.

Jednak obniżka stóp

Kolejni członkowie Rady Polityki Pieniężnej wypowiadają się pozytywnie o możliwej obniżce stóp procentowych. Wybrany moment na ogłaszanie tego rynkom jest, powiedzmy sobie wprost, oryginalny. Wydawać by się mogło, że przerwa między świętami a Nowym Rokiem, gdzie firmy zamykają ostatnie sprawy, a wiele osób ma urlopy, by spędzić czas z rodziną, nie jest optymalnym terminem. A jednak z jakiegoś powodu go wybrano. Co ciekawe, kolejni członkowie Rady potwierdzają informację, co tylko ją uwiarygodnia i utwierdza inwestorów w tym, że trzeba działać już teraz, a nie czekać.

Jak reagują rynki?

Gdy spadają stopy procentowe, w dół idą też oparte o nie rentowności inwestycji. W rezultacie inwestorzy wycofują się z danego rynku, a to z kolei osłabia walutę. Rynki jednak często antycypują wcześniej takie wydarzenia, tak jak to się dzieje teraz i reagują przed samą decyzją. W rezultacie złoty, który jeszcze po świętach znajdował się poniżej 4,50 zł, dzisiaj osiągnął już 4,62 zł, a patrząc na szybkość zmian niewykluczone, że w momencie czytania tego tekstu, będzie to tylko informacja historyczna.

Co z dolarem?

Pod koniec roku wróciła również negatywna presja na amerykańską walutą. Wczoraj mimo dobrych danych zza oceanu w postaci indeksu Chicago PMI, który wypadł wyraźnie powyżej oczekiwań, dolar był w odwrocie. W rezultacie euro pierwszy raz od maja 2019 roku przekroczyło poziom 1,23. Do tamtej górki pozostały jeszcze ponad 3 centy, ale pamiętając, że w tym roku byliśmy nawet poniżej 1,10, nie wydaje się to nieosiągalnym poziomem w kolejnych miesiącach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

MŚP powoli przekonuje się do pracy zdalnej

Jak pokazuje najnowsze, VI badanie Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP”, druga fala pandemii wymusiła zmiany w podejściu przedsiębiorców do pracy zdalnej. W porównaniu z poprzednią edycją, wzrósł odsetek mikro, małych i średnich firm, których pracownicy są w stanie częściowo lub całkowicie wykonywać swoje obowiązki w trybie home office. Obecnie to ponad 52 proc. przedsiębiorców. Dodatkowo, już prawie 77 proc. z nich w mniejszym lub większym stopniu wdrożyło ten model pracy. Jeszcze dwa miesiące wcześniej ten odsetek wynosił niecałe 42 proc.

Rośnie liczba firm przechodzących w czasie pandemii na pracę zdalną. Choć podobnie jak w poprzedniej edycji badania, tylko niespełna 5 proc. firm zadeklarowało, że ich pracownicy mogą wykonywać swoją pracę w całości z domu, to więcej, bo ponad 52 proc. przedsiębiorców może stosować model hybrydowy, wysyłając na home office część swojej załogi. W poprzedniej edycji badania było to 47 proc. Model hybrydowy z reguły możliwy jest w branży handlowej i usługowej. Największy problem z pracą w trybie home office mają z kolei firmy budowlane i produkcyjne.

Znaczącą zmianą jest jednak to, że przedsiębiorcy w większym stopniu niż wcześniej zaczęli wykorzystywać możliwości związane z pracą zdalną. Jeszcze dwa miesiące temu ponad 58 proc. firm, które mogły przynajmniej część zespołu skierować do pracy z domu, utrzymywało całą załogę w biurze. Obecnie jest to zaledwie 23,4 proc. Pozostali wdrożyli nowy model pracy. Widać więc zmianę w podejściu do pracy zdalnej w MŚP.

Home office nie dla firm budowlanych

Pomysłów na to, jak zorganizować pracę w czasie pandemii, jest sporo. Najpopularniejszy z nich to taki, w którym ¾ załogi pracuje w firmie i ¼ zdalnie (32 proc.). Co piąta firma (20,9 proc.) przyjęła zasadę, w myśl której w trybie home office pracuje połowa zespołu. Z takiego rozwiązania najchętniej korzystają mikroprzedsiębiorcy oraz firmy handlowe. Niespełna 13 proc. przedsiębiorców zdecydowało się z kolei na model, który zakłada pracę z domu ¾ załogi. Całkowite przejście na pracę zdalną wciąż stanowi jednak wyzwanie dla przedsiębiorców.

Otwartość przedsiębiorców na home office zależy od wielkości firmy i od branży, w której działa. Najwięcej problemów mają z tym firmy budowlane (64,3 proc.) oraz produkcyjne (60 proc.). Pod względem wielkości, ponad 52 proc. mikroprzedsiębiorców deklaruje, że ich pracownicy nie są w stanie wykonywać wszystkich swoich obowiązków, pracując zdalnie. Do pracy z domu najlepiej przygotowani są więc średni przedsiębiorcy oraz przedstawiciele firm handlowych i usługowych – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

 

Rozwój kompetencji cyfrowych i zmiany w prawie

Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że świat po pandemii będzie wyglądał inaczej. Dotyczyć do będzie również modelu pracy, który przez ostatnie miesiące był bardzo elastyczny i zmieniał się w zależności od aktualnej sytuacji epidemicznej.

Jak wynika z VI edycji „KoronaBilansu MŚP”, ponad 27 proc. firm zamierza utrzymać stosowany obecnie system pracy. Najbardziej przekonani do tego są przedstawiciele branży handlowej (43 proc.), która w czasie pandemii starała się wykorzystać jak najlepiej możliwości oferowane przez Internet i sprzedaż online. Co szósta firma (17 proc.) planuje wprowadzić model hybrydowy z mniejszą niż do tej pory liczbą pracowników pracujących zdalnie. Odpowiedzi na pytanie, jak zorganizować pracę po pandemii, wciąż nie zna co dziesiąty przedsiębiorca.

Ponad 36 proc. przedsiębiorców jest przekonanych, że sytuacja unormuje się na tyle, że cała załoga będzie mogła wrócić do firmy. Będzie to jednak powrót do innej rzeczywistości, ponieważ pandemia przyczyniła się do popularyzacji pracy zdalnej. I choć na początku miała ona na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, to szybko okazało się, że dla przedsiębiorców takie rozwiązanie może być także korzystne finansowo.

Zaoszczędzone na utrzymaniu firmowej floty, delegacjach, administracji i wynajmie powierzchni biurowych pieniądze, właściciele firm mogą przeznaczyć na usprawniające funkcjonowanie biznesu rozwiązania informatyczne i nowe technologie. Takie inwestycje planuje co piąty przedsiębiorca. Dodatkowo, już ponad 45 proc. firm jest w stanie przynajmniej częściowo prowadzić swoją działalność online, a 42 proc. zamierza to zrobić w ciągu najbliższych trzech miesięcy. To więcej niż w poprzedniej edycji badania, kiedy takie plany miało niespełna 30 proc. przedsiębiorców. Zresztą wystarczy też spojrzeć na wydatki firm w czasie pandemii, żeby zauważyć, że traktują one pracę zdalną jako rozwiązanie przyszłości. Co trzecie przedsiębiorstwo przeznaczyło bowiem dodatkowe środki na zakup nowego sprzętu w postaci komputerów przenośnych i telefonów dla pracowników – mówi Adam Łącki.

Oprócz zmiany nastawienia przedsiębiorców, pandemia wymusiła też zmiany w prawie. Od września 2020 r. funkcjonują zapisy, zgodnie z którymi pracodawca może zlecać pracownikowi pracę zdalną do końca epidemii oraz trzy miesiące po jej zakończeniu. Trwają również prace nad nowelizacją Kodeksu pracy, która dotyczyć będzie m.in. kwestii związanych z normami czasu pracy, BHP oraz badań lekarskich.

VI edycja ogólnopolskiego Badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International w listopadzie 2020 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 357 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

Bank Pekao S.A. przejmie przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z wyłączeniami

Bank Pekao S.A., w ramach wszczętej dziś przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny przymusowej restrukturyzacji Idea Bank S.A., przejmie 3 stycznia 2021 r. na mocy decyzji administracyjnej przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z określonymi w decyzji wyłączeniami. Przejęcie, w ramach procesu przymusowej restrukturyzacji, pozwoli ograniczyć negatywny wpływ upadłości Idea Bank S.A. na sektor bankowy. Dla Banku Pekao S.A. przejęcie oznacza zwiększenie skali działalności i rozwój bazy klientów w segmentach mikrofirm i MŚP, strategicznych dla rozwoju banku. Struktura przejęcia w ramach przymusowej restrukturyzacji pozwala zminimalizować wpływ przejęcia na profil płynnościowy i kapitałowy Banku Pekao S.A.

Przejęcie przedsiębiorstwa i zobowiązań Idea Bank S.A. w ramach procesu przymusowej restrukturyzacji zabezpieczy środki klientów, wspierając stabilność krajowego sektora bankowego. Alternatywny scenariusz upadłości Idea Bank S.A. bez zastosowania instrumentu przymusowej restrukturyzacji, mógłby wiązać się z dodatkowymi kosztami dla sektora bankowego w związku z wypłatą gwarantowanych środków klientów na poziomie nawet kilkunastu miliardów złotych i to w okresie, kiedy szczególnie istotne jest finansowanie odbudowy potencjału gospodarczego kraju w wymagającym otoczeniu COVID-19.

Proces przymusowej restrukturyzacji zastosowany przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny wobec Idea Bank S.A. prowadzony jest w oparciu o przepisy ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji z dnia 10 czerwca 2016 r. Ustawa ta implementuje Dyrektywę Unii Europejskiej (UE) BRR z 2014 r. stanowiącą ramy prawne prowadzenia restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków w UE. Dyrektywa BRR została wprowadzona w następstwie kryzysu finansowego z 2008 r. aby zapobiec niewypłacalności banków oraz minimalizować negatywne skutki dla depozytariuszy i sektora bankowego, a także w szerszym ujęciu koszty dla gospodarki i podatników.

Procedury przymusowej restrukturyzacji zgodnie z dyrektywą BRR były już stosowane w praktyce, ostatnio między innymi w Hiszpanii i Danii.

Wszystkie depozyty dotychczasowych klientów Idea Bank S.A. są bezpieczne

Zastosowanie w ramach przymusowej restrukturyzacji ustawowego instrumentu w postaci przejęcia przedsiębiorstwa i zobowiązań Idea Bank S.A. pozwala klientom w sposób ciągły korzystać z obsługi bankowej oraz zabezpiecza ich środki finansowe na dzień wszczęcia przymusowej restrukturyzacji. Jednocześnie, z dniem przejęcia, do Banku Pekao S.A. dołączą wszyscy pracownicy Idea Bank S.A. na zasadach określonych art. 231  Kodeksu Pracy.

 – Struktura transakcji pozwala z jednej strony zabezpieczyć pozycję kapitałową i płynnościową Banku Pekao S.A., nie wpływając na potencjał dywidendowy banku, a z drugiej, dzięki wykorzystaniu efektów skali pozwala wygenerować wartość dla akcjonariuszy w formie synergii. W szczególności będziemy się skupiać na utrzymaniu dostępu do finansowania dla klientów biznesowych i udostępnieniu im oferty produktowej naszego Banku, umożliwiając dalszy rozwój ich biznesu. Przygotujemy też bardzo atrakcyjną ofertę powitalną dla klientów detalicznych Idea Bank S.A., m.in. zaproponujemy konto osobiste wraz ze wszystkimi bankomatami w Polsce i na świecie na rok bez opłat oraz atrakcyjnie oprocentowane lokaty powitalne. Jednocześnie, dostępna będzie specjalna oferta kredytowa dla mikrofirm  – powiedział Leszek Skiba, p.o. prezesa zarządu Banku Pekao S.A.

 Wpływ na strategię i pozycję finansową Banku Pekao S.A.

Transakcja zwiększy skalę działalności Banku Pekao S.A. o ~14,4 mld zł aktywów (licząc na dzień 31 sierpnia 2020 r.), umacniając bank na drugiej pozycji w Polsce pod względem wielkości aktywów. Transakcja pozwoli dodatkowo na przyspieszenie wzrostu udziału Banku Pekao S.A. w segmentach mikrofirm i MŚP, dzięki przejęciu bazy klientów oraz doradców Idea Bank S.A., w połączeniu z szeroką ofertą produktową Banku Pekao S.A. Kluczowymi elementami spodziewanych efektów synergii będzie optymalizacja kosztu finansowania, a także wykorzystanie efektów skali w zakresie optymalizacji operacyjnej przejętej działalności Idea Bank S.A.

 Warunki i struktura transakcji

Bank Pekao S.A. przejmie w dniu 3 stycznia 2021 r. przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z wyłączeniami w wyniku zastosowania przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny instrumentu przymusowej restrukturyzacji.

Na podstawie decyzji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, Bank Pekao S.A. przejmie określone prawa majątkowe i zobowiązania, na które składają się po stronie aktywów przede wszystkim:

  • Płynne środki finansowe i obligacje Skarbu Państwa;
  • Kredyty i pożyczki udzielone klientom;
  • Instrumenty finansowe.

Po stronie zobowiązań, kluczową pozycję stanowią depozyty klientów.

Przejęte w ramach transakcji prawa majątkowe i zobowiązania pozwalają na kontynuację działalności bankowej Idea Bank S.A. W celu ograniczenia ryzyk dla Banku Pekao S.A. związanych z dotychczasową działalnością Idea Bank S.A., zgodnie z decyzją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wyłączone z przejęcia zostały określone prawa majątkowe i zobowiązania, które pozostaną w podmiocie w restrukturyzacji zarządzanym przez organ przymusowej restrukturyzacji – Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz powołanego na mocy decyzji Bankowego Funduszu  Gwarancyjnego administratora.

Lista kluczowych wyłączeń praw majątkowych i zobowiązań Idea Bank S.A. wskazanych w decyzji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego obejmuje m.in.:

  1. prawa majątkowe i zobowiązania związane z czynnościami faktycznymi, prawnymi lub czynami niedozwolonymi pozostającymi w związku z:
  • obrotem instrumentami finansowymi oraz pozostałymi czynnościami odnoszącymi się do: (i) instrumentów finansowych emitowanych przez GetBack S.A. oraz podmioty powiązane GetBack; (ii) certyfikatów inwestycyjnych, w szczególności certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez Lartiq (dawniej Trigon) (Profit XXII NS FIZ, Profit XXIII, NS FIZ, Profit XXIV NS FIZ) reprezentowane przez Lartiq TFI S.A. (dawniej Trigon TFI S.A.), Universe NS FIZ, Universe 2 NS FIZ oraz pozostałe fundusze inwestycyjne reprezentowane przez Altus TFI S.A.;
  • obejmowaniem ochroną ubezpieczeniową, wykonywaniem czynności pośrednictwa ubezpieczeniowego lub dystrybuowaniem ubezpieczeń w zakresie ubezpieczeń na życie, jeżeli związane są z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (także ubezpieczenia na życie, w których świadczenie zakładu ubezpieczeń jest ustalane w oparciu o określone indeksy lub inne wartości bazowe);
  • świadczeniem usług jako agent firmy inwestycyjnej;
  • działalnością Idea Bank S.A., która nie jest objęta statutem Banku,

oraz roszczeń wynikających z tych praw i zobowiązań, w tym objętych postępowaniami cywilnymi i administracyjnymi, niezależnie od daty ich podniesienia.

  1. akcje oraz udziały w spółkach zależnych i stowarzyszonych z Idea Bank S.A.;
  2. obligacje korporacyjne wyemitowane przez GetBack S.A.

Transakcja zabezpieczy depozyty, które od dnia przejęcia stają się zobowiązaniami Banku Pekao S.A. wobec dotychczasowych klientów Idea Bank S.A. Zapłatą za pełnienie przez Bank Pekao S.A. funkcji gwaranta zgromadzonych depozytów jest przejęcie aktywów Idea Bank S.A.

Jednocześnie w ramach transakcji, Bankowy Fundusz Gwarancyjny udzieli Bankowi Pekao S.A. gwarancji pokrycia strat wynikających z potencjalnych ryzyk związanych z przejmowanymi prawami majątkowymi i zobowiązaniami.

Umowa Gwarancji pomiędzy Bankowym Funduszem Gwarancyjnym a Bankiem Pekao S.A. będzie obowiązywać przez okres 8 lat i wejdzie w życie z dniem przejęcia.

Zapisy Umowy Gwarancji pozwalają Bankowi Pekao S.A. na przypisanie obniżonej wagi ryzyka przejętym ekspozycjom kredytowym oraz dodatkowo zabezpieczają straty niekredytowe, nieujęte w sprawozdaniach finansowych Idea Bank S.A. Pozwoli to na istotne obniżenie wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka kredytowego po stronie Banku Pekao S.A. w związku z przejęciem. Dzięki temu transakcja będzie miała minimalny wpływ na poziom kapitałów własnych Banku Pekao S.A. Zachowa on silną pozycję płynnościową i kapitałową na poziomie znacząco przewyższającym wymogi regulacyjne.

 Harmonogram

Zgodnie z ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji, w momencie doręczenia decyzji o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji, Fundusz staje się podmiotem uprawnionym do podejmowania decyzji w sprawie Idea Bank S.A. jako organ przymusowej restrukturyzacji. Ponadto, na mocy decyzji, zostaje powołany administrator realizujący bieżące zarządzanie i nadzór nad restrukturyzowanym podmiotem. Bank Pekao S.A. przejmie przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. w dniu 3 stycznia 2021 r. Tego dnia wszyscy klienci oraz pracownicy Idea Bank S.A.  staną się odpowiednio klientami i pracownikami Banku Pekao S.A..

Wszystkie depozyty klientów Idea Bank SA. zarówno osób indywidualnych, jak i firm – pozostają bezpieczne i zostaną w całości przeniesione do Banku Pekao S.A. Obsługa klientów będzie realizowana w sposób ciągły.

Oddziały Idea Bank S.A. będą kontynuowały swoją działalność. Klienci mogą nadal korzystać z kart i bankomatów banku oraz z infolinii. Nie zmieniają się numery kont, hasła i loginy do bankowości internetowej oraz mobilnej. Jednocześnie, wraz z przejęciem, klienci Idea Bank S.A. zyskają dostęp do szerokiej oferty produktów finansowych, w tym produktów dla klientów indywidualnych, mikrofirm i MŚP.

Pełna integracja operacyjna ze strukturami Banku Pekao S.A. spodziewana jest do końca IV kwartału 2021 roku.

7Levels: Premiera Football Cup 2021 już w Q1 2021 na Nintendo Switch

7Levels – studio specjalizujące się w tworzeniu i wydawaniu gier na Nintendo Switch ogłosiło właśnie datę premiery Football Cup 2021. Tytuł autorstwa słowackiego Inlogic Software zadebiutuje w Nintendo eShop już 4.02.2021, na terytorium Europy, Australii oraz Ameryki Północnej. Cena gry wyniesie 9,99 EUR/USD.

7Levels odpowiada za przeportowanie tytułu i przystosowanie go do formuły gry premium. W związku z tym od podstaw stworzony został nowy system sterowania w pełni wykorzystujący możliwości konsoli Nintendo Switch oraz fizycznych kontrolerów, a ponadto rozwinięto tryby dostępne w wersji free-2-play. W wyniku szeroko zakrojonych zmian i poprawek w stosunku do oryginału, nastąpiła również aktualizacja związana z tytułem. – Produkcja, za którą odpowiada krakowska spółka zadebiutuje jako Football Cup 2021.

W związku z szeroko zakrojonymi zmianami i dużą ilością włożonej pracy, które jednocześnie spowodowały przesunięcie daty premiery, postanowiliśmy zaktualizować także tytuł. Football Cup 2021 ma ogromny potencjał i liczymy, że trafi w gusta użytkowników konsoli Nintendo Switch. Czekamy z niecierpliwością na dzień premiery – komentuje Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels.

Football Cup 2021 jest wersją premium gry Soccer Cup, obecnej na urządzeniach mobilnych z systemem Android. Wg szacunków androidrank.org liczba pobrań ciągle aktualizowanej gry na początku grudnia przekroczyła 50,000,000(!). Średnia ocen wynosi wysokie 4.1/5 i składa się na nią ponad 417 000 recenzji, z czego blisko 272 000 z nich to nota najwyższa – 5/5.

Przypominamy, że ogłoszony latem tego roku Football Cup 2021 pozwala na rywalizację klubów oraz reprezentacji narodowych z całego świata. Użytkownik ma do wyboru dostępne cztery tryby: Sezon, Turniej, Trening oraz Kariera, a każdy z nich stawia przed graczem wyjątkowe wyzwania. Gra posiada też prosty samouczek, przywodzący na myśl ekrany ładowania z serii FIFA oraz gablotę, w której gracz może podziwiać zdobyte przez siebie trofea.

Jak zadbać o bezpieczny dostęp do Internetu w firmie?

Szybki i płynny Internet to podstawa w pracy każdego przedsiębiorstwa. Bezpieczny dostęp ogranicza ryzyko wycieku danych i ataków hakerskich. Jak zatem minimalizować niebezpieczeństwa czyhające w sieci? Rozwiązaniem jest Orange Network Security.

Cyberzagrożenia – poważne ryzyko biznesowe

Cyberzagrożenia to problem IT, ale również bardzo poważne ryzyko biznesowe. Niestety w Polsce, jak i całej Europie Środkowo-Wschodniej często bagatelizowany. Tu często widać cyber-ruletkę. Firmom nie jest łatwo nadążyć za nieustannie rozwijającą się technologią – z jednej strony ułatwia i usprawnia ona pracę, z drugiej jednak niesie ze sobą koszty oraz nowe zagrożenia.

Większość biznesów ma na tym polu poważne zaległości i dużo do nadrobienia. Polskie firmy przeznaczają średnio tylko 3% swojego budżetu IT na cyberbezpieczeństwo. Jak wskazuje Indeks Cyberbezpieczeństwa, opracowany na podstawie badania przeprowadzonego wśród ponad 100 polskich firm, jedynie 8% rodzimych przedsiębiorstw może pochwalić się dobrą odpornością na cyberzagrożenia, stosując odpowiednie systemy zabezpieczeń i narzędzia. Nieliczni posiadają specjalny zespół ds. cyberbezpieczeństwa.

Wyższy poziom bezpieczeństwa firmowego internetu

Przypadkowe działania pracowników mogą doprowadzić do zaburzeń płynności pracy firmy, utraty danych i strat zarówno wizerunkowych oraz finansowych.

I tu z pomocą przychodzi usługa opracowana przez Orange dla Firm, która znacznie poprawia stopień bezpieczeństwa firmowego Internetu. Instalowanie czy montaż specjalistycznego sprzętu nie jest konieczne. Wyjaśniamy, na czym polega usługa Orange Network Security, a po więcej szczegółów odsyłamy tutaj: https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/cyberbezpieczenstwo/it-security-animacja/

Rozwiązanie Orange Network Security

Rozwiązanie jest dedykowane klientom, którzy już korzystają z innych usług firmy Orange, takich jak Prywatny APN, Biznesowy VPN oraz Miejski Ethernet. W ramach oferty od tego samego dostawcy można korzystać z sieci oraz usług zabezpieczeń IT.

Do wyboru są trzy pakiety – Basic, Standard oraz Premium. W każdej chwili można zmienić pakiet na inny – w zależności od potrzeb i rozwoju przedsiębiorstwa. Orange Network Security to również wsparcie fachowców do spraw IT security – zespołu specjalistów CERT Orange Polska. Co ważne usługa Orange Network Security cechuje się wysoką dostępnością na poziomie 99,99 proc. Nie warto ryzykować – sprawdź możliwości ONS.

Fundusz Czysta3.VC podwaja dynamikę inwestycyjną w 2020 r.

Czysta3.VC, pomimo trwającej pandemii, podwoił liczbę inwestycji zrealizowanych w ciągu roku, pozyskując w 2020 r. 10 nowych spółek. Zarządzający wciąż widzą spory potencjał w rynku i zapowiadają kolejne wzrosty.

Rok 2020 i związana z nim trudna sytuacja makroekonomiczna była ważną lekcją dla rynku VC z kilku względów. Po pierwsze pokazała ona, które podmioty mają na tyle stabilną sytuację kapitałową, że nawet pomimo marazmu w gospodarce i widma zbliżającej się recesji, były zdolne konsekwentnie realizować plany inwestycyjne, a inwestorzy nie podcinali im skrzydeł. Po drugie był to test umiejętności zarządczych – dla startupów wsparcie w zakresie tego, jak zabezpieczyć płynność finansową i nawiązane kontrakty, a przy tym wykorzystać szanse rynkowe do dynamicznego wzrostu okazało się bezcenne. Po trzecie zweryfikowane zostało tempo adaptacji zarządzających do nowych realiów m.in. poprzez zmianę hierarchii źródeł dealflow, pełnej digitalizacji procesu inwestycyjnego czy procesu zarządzania wiedzą w funduszach i spółkach portfelowych.

– Z pewnością był to rok pełen wyzwań, jednak funkcjonowanie w czasach kryzysu niesie za sobą niezwykłą wartość, ponieważ pozwala odkrywać kolejne obszary, które można optymalizować, by zapewnić satysfakcjonujący wzrost – mówi Szymon Janiak, współtwórca i dyrektor zarządzający Czysta3.vc. Niezmiennie kluczowy pozostaje dobrze zgrany zespół, konsekwentne trzymianie się założonej strategii oraz umiejętność skutecznego dotarcia do perspektywicznych spółek.

W 2019 r., który był pierwszym operacyjnym rokiem operacyjnego funkcjonowania funduszu, zrealizowano 5 inwestycji. Określone wymagania wobec spółek dot. m.in. parametrów finansowych czy wskaźników finansowych, znacząca liczba zgłaszających się projektów i precyzyjnie ułożony proces inwestycyjny, który został skrócony do minimum, umożliwił dwukrotne zwiększenie tempa inwestycyjnego R/R. Wśród inwestycji zrealizowanych w roku 2020 znalazły się:

  1. Da Vinci Studio – automatyzacja zapytań ofertowych w branży TSL
  2. Crisis Propheto – predykcja sytuacji kryzysowych w sieci
  3. Hyper Crew – targetowanie psychograficzne na twitterze
  4. Rating Captain – zarządzanie opiniami w sieci
  5. TSS – projektowanie rozwiązań dla sektora finansowego i terminali płatniczych
  6. Q2Q – automatyzacja procesu selekcji uczestników badań rynkowych i opinii
  7. Ideatrend – system do automatycznej identyfikacji trendów w marketingu
  8. Staffly – zarządzanie pracą tymczasową
  9. Rozwiązanie optymalizujące działania w branży fotowoltaicznej
  10. Silnik procesujący dane instytucji publicznych

Rok 2020 poza nowymi inwestycjami był też czasem wytężonej pracy ze spółkami, w które fundusz zainwestował w minionym roku. Wsparcie w zakresie wdrażania strategii marketingowych, optymalizacja struktury przedsiębiorstw, zawieranie nowych partnerstw, ekspansja na nowe rynki, to tylko niektóre obszary, w których realizowano działania z founderami.

– Spółkom portfelowym udało się osiągnąć w tym czasie wiele sukcesów. Przykładem jest Applover sp. z o.o. – który dzięki dynamicznemu rozwojowi znalazł się na liście Deloitte Technology Fast 50 Central Europe oraz został uhonorowany nagrodą Tygrysów Business Excellence w konkursie diamentów ABSL Poland – wskazuje Janiak.

Fundusz budując portfel, stara się dobierać spółki tak, by z jednej strony móc zaoferować im jak najwięcej ze swojego doświadczenia, przyspieszając ich rozwój, z drugiej natomiast mieć na uwadze potencjalną synergię, którą mogą osiągnąć founderzy współpracując ze sobą. Z tego właśnie względu w podejmowanych decyzjach inwestycyjnych nie powinno być przypadku i dominującego oportunizmu. Z kolei spółki, którym zespół nie jest w stanie pomóc nie powinny być brane pod uwagę w dealflow.

– Inwestując, skupiamy się głównie na sektorze MarTech i spółkach internetowych, które zajmują się przetwarzaniem znaczących ilości danych. Clou, żeby było w nich miejsce na komponent software’owy. Szukamy tym samym osób mających doświadczenie w swoim obszarze, dla których często jest to pierwsza styczność z funduszem Venture Capital, ponieważ nie mieli dotychczas pierwiastka technologicznego i rozwijali się w klasyczny sposób. Partner z zapleczem finansowym pozwala im zupełnie inaczej spojrzeć na biznes – wskazuje Janiak.

Fundusz do 2022 roku planuje zainwestować jeszcze ponad 27 mln pln, lokując w pierwszej fazie do 1 mln pln na podmiot.

W 2021 roku popyt na ropę będzie stopniowo rósł. Nie wszystkie straty z tego roku uda się odrobić

Zarówno prognozy OPEC, jak i Międzynarodowej Agencji Energetycznej zakładają stopniową odbudowę popytu na ropę naftową w przyszłym roku. Według ostatnich aktualizacji prognozy są jednak mniej optymistyczne niż kilka tygodni temu. Choć ropa naftowa wyszła z kwietniowego dołka cenowego, wciąż nie przebiła się przez granicę 50 dol. za baryłkę. Zdaniem Jakuba Boguckiego z portalu E-Petrol.pl przez kolejnych kilka miesięcy cena będzie się wahać między 40 a 50 dol., a jej wzrost uzależniony będzie od sukcesu programu szczepień przeciwko COVID-19.

W podsumowaniu roku 2020 trzeba wskazać przede wszystkim na czynnik ograniczonego popytu i problemów związanych z wprowadzeniem lockdownu w większości dużych gospodarek i ograniczonym zapotrzebowaniem, które spowodowało załamanie się cen w pierwszej połowie roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Bogucki, analityk rynku paliw E-Petrol.pl. – Rok 2020 był pod tym względem nieporównywalny w żaden sposób z ostatnimi latami. Mniej podróżowano, wykorzystywano mniej surowca na potrzeby motoryzacyjne, lotnicze, transportowe. Na rynku cały czas mamy do czynienia z nadpodażą surowcową. Nie należy się spodziewać, żeby to się w krótkim czasie zmieniło. Ta zmiana może zająć nawet do dwóch lat, tak szacują analitycy.

Wiosenne zamrożenie większości gospodarek i wstrzymanie ruchu lotniczego czy nawet prywatnych podróży wpłynęło na nadpodaż ropy naftowej na rynku. Co więcej, zaczynało brakować zbiorników i statków transportowych, w których można by przechowywać surowiec. W efekcie ropa WTI staniała do 20 dol. za baryłkę w połowie kwietnia, mimo że producenci ograniczyli wydobycie o 9,7 mln baryłek dziennie i zdecydowali się na interwencyjny skup do rezerw strategicznych. Dopiero po kilku tygodniach, na początku czerwca, cena wspięła się do 40 dol. za baryłkę, a w połowie grudnia zbliżyła do 50 dol. To jednak i tak o jedną piątą mniej niż na początku roku.

Jeśli chodzi o prognozy na 2021 rok i powrót tzw. nowej normalności, to trzeba wskazać przede wszystkim na kwestie tego, jak skuteczne będą szczepionki, to się pewnie teraz odmienia przez wszystkie przypadki we wszystkich możliwych sytuacjach związanych z gospodarką. Natomiast szybkość wdrożenia tego programu i jego skuteczność, bo to jest chyba cały czas najistotniejsze, zdeterminuje to, w jaki sposób będzie wyglądać odbudowa popytu surowcowego – podkreśla Jakub Bogucki.

Wiele też będzie zależało od styczniowej decyzji OPEC dotyczącej zwiększania limitów wydobycia ropy naftowej. Światowa produkcja spadła w 2020 roku do 94,25 mln baryłek dziennie ze 100,61 mln baryłek w 2019 roku. Według Energy Information Administration w 2021 roku wydobycie wzrośnie, ale tylko do 97,42 mln baryłek. Międzynarodowa Agencja Energetyczna w grudniu obniżyła swoją prognozę wzrostu popytu, podobnie jak OPEC, który ocenia, że będzie on rósł o 5,9 mln baryłek dziennie (do 95,89 mln). Zdaniem EIA w przyszłym roku zostanie odbudowane prawie 2/3 strat z tego roku.

Prognozy OPEC dotyczące najbliższego roku nie są specjalnie optymistyczne. Zresztą o optymizm na razie trudno, bo trudno przewidzieć, w jak szybkim czasie ta odbudowa rynku będzie przebiegała – zastrzega analityk rynku paliw E-Petrol.pl. – Wydaje się, że najbliższe miesiące przyniosą ceny raczej bliższe czterdziestu kilku czy pięćdziesięciu dolarów i powolne odbudowywanie się popytu ze strony największych gospodarek globu.

Z kolei zgodnie z prognozami raportu Banku Światowego „Commodity Markets Outlook” średnia cena ropy w 2021 roku wyniesie 44 dol. za baryłkę. To nieco więcej niż oczekiwana na 2020 rok średnia 41 dol., ale nadal wyraźnie mniej niż średnia z roku 2019, gdy za baryłkę surowca płacono 61 dol.

Kolejne trzy miesiące będą decydujące dla firm i rynku pracy. Jest ryzyko fali bankructw i wzrostu bezrobocia do 8–9 proc.

Do tej pory kryzys związany z pandemią COVID-19 nie wyrządził wielkich szkód rynkowi pracy ze względu na pomoc skierowaną do przedsiębiorców pod warunkiem utrzymania miejsc pracy. Kiedy jednak tarcze przestaną działać, pracodawcom może zabraknąć płynności na prowadzenie działalności, co będzie się wiązało ze zwolnieniami. – Jeśli jednak z pomocą państwa i pieniędzy z UE doczekają do wiosny, gdy ruszą prace sezonowe i inwestycje, gospodarka powinna wyjść na prostą – uważa dr Anna Czarczyńska z Akademii Leona Koźmińskiego.

– Pierwszy raz w historii ostatniego 30-lecia Polska zanotowała ujemny wzrost gospodarczy i to jest duży szok, natomiast on się nie przełożył na rynek pracy. Powodem było to, że w reakcji na zamknięcie firm od razu uruchomiono środki publiczne, które wspierały zatrudnienie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Anna Czarczyńska, kierownik Centrum Zrównoważonego Rozwoju i wykładowca Katedry Ekonomii Akademii Leona Koźmińskiego. – Teraz jesteśmy w takim momencie, kiedy te tarcze się kończą. Większość małych i średnich firm, według danych GUS, deklaruje, że jest w stanie przeżyć z zasobów własnych od miesiąca do najwyżej trzech miesięcy.

Produkt krajowy brutto spadł w II kwartale wobec I kwartału 2020 roku o 9 proc., zaś wobec tego samego kwartału ub.r. był niższy o 8 proc. (dane odsezonowane wg GUS). III kwartał przyniósł znaczną poprawę i gospodarka wzrosła w ujęciu kwartalnym o 7,9 proc., a w ujęciu rocznym spadła już tylko o 1,8 proc. Bezrobocie od czerwca pozostaje na poziomie 6,1 proc. ale według badania ekonomicznej aktywności ludności nawet w lepszym III kwartale liczba bezrobotnych wzrosła o 53 tys. do 580 tys., przy czym wzrost dotyczył wyłącznie kobiet.

Najnowsza, uchwalona na początku grudnia tarcza 6.0 obejmie tylko firmy z ok. 40 branż, najbardziej dotkniętych bezpośrednimi skutkami jesiennego  i styczniowego lockdownu, takich jak hotelarstwo, gastronomia, turystyka, rozrywka, kultura i transport. Będą mogły z niej skorzystać firmy małe, średnie i duże, a także mikroprzedsiębiorcy. Obejmie ona zwolnienia ze składek za listopad 2020 roku, dodatkowe świadczenia postojowego (2080 zł lub 1300 zł), dofinansowania do pensji pracowników i ubezpieczonych zleceniobiorców w kwocie do 2000 zł na osobę przez trzy miesiące. Mikroprzedsiębiorcy i małe firmy będą mogły się także ubiegać o dotację w wysokości 5 tys. zł, o ile nie mieli zawieszonej działalności na 30 września.

– Sytuacja prawdopodobnie się zweryfikuje w ciągu I kwartału 2021 roku. Podejrzewam, że część małych i średnich firm, jeśli nie dostanie kolejnego dodatkowego wsparcia, może zakończyć swoją działalność. To może być nawet 1/4 wszystkich tego typu podmiotów – ocenia ekspertka z Akademii Leona Koźmińskiego. – Tutaj scenariusze są dwa. W pesymistycznym kończą nam się środki własne, z których możemy wspierać firmy, żeby przetrwały niezależnie od tego, czy są efektywne ekonomicznie, czy nie. W ciągu najbliższych trzech miesięcy te firmy muszą się zweryfikować. To może spowodować wzrost bezrobocia nawet do poziomu 8–9 proc.

Takie poziomy odnotowano po raz ostatni w 2016 i na początku 2017 roku. Jak podkreśla ekspertka ALK, nie grozi nam scenariusz cypryjski czy hiszpański, będący pozostałością po poprzednim kryzysie z 2008 roku. W krajach tych w październiku stopy bezrobocia były dwucyfrowe (odpowiednio 10,5 oraz 16,2 proc.), i to według unijnej metodologii, według której w Polsce sięga ono tylko 3,5 proc. W grupie do 25. roku życia w Hiszpanii odsetek bezrobotnych przekracza 40 proc. (w Polsce 12 proc.). Mimo to sytuacja w naszym kraju też nie napawa optymizmem ze względu na relatywnie słabe środki zabezpieczenia społecznego, które pozwoliłyby ułatwić powrót na rynek pracy, a pracodawcom tworzyć miejsca pracy.

– Mam nadzieję, że się spełni drugi scenariusz, czyli będziemy w stanie w dalszym ciągu wspierać firmy do momentu uzyskania pewnej odporności ekonomicznej na ten kryzys. Myślę, że ten moment nastąpi na wiosnę. Mam nadzieję, że będzie to również moment uruchomienia dodatkowych środków z Funduszu Odbudowy Unii Europejskiej, ponieważ one też są nam bardzo potrzebne do odbicia gospodarczego – mówi dr Anna Czarczyńska. – Czekamy na moment uruchomienia gospodarki, nowych środków, nowych inwestycji i nowych projektów, które będą wspierać firmy.

Kolejną formą pomocy dla firm będzie Tarcza Finansowa PFR 2.0 w kwocie 35 mld zł. Także ona będzie skierowana do określonych branż, przy czym do mikrofirm trafi 3–4 mld zł, do małych i średnich ok. 7 mld zł, a do dużych 25 mld zł.

10 grudnia państwa unijne porozumiały się też w sprawie wieloletniego budżetu na lata 2021-2027 i Funduszu Odbudowy. Z ponad 1,8 bln euro do Polski trafi ok. 139 mld euro dotacji i 34 mld euro w postaci pożyczek. To ponad 770 mld zł.

– To już nie będą fundusze do przejedzenia, one raczej będą skierowane na modernizację i wykorzystanie obecnej fali postępu technologicznego – mówi ekspertka z Akademii Leona Koźmińskiego. – Drugi impuls ekonomiczny, który powinien się na to nałożyć, to impuls związany z bezrobociem cyklicznym, które często samoistnie zwiększa się zimą, dlatego że mamy osłabienie aktywności w sektorze rolnictwa i przetwórstwa owocowo-warzywnego, ale też w sektorze budownictwa i konstrukcji. Te sektory przy dobrym impulsie wzrostowym gospodarki powinny zacząć intensywniej funkcjonować na wiosnę. Jeśli małym i średnim firmom rodzinnym uda się przetrwać do wiosny, to wtedy przy współpracy z Europejskim Obszarem Gospodarczym jesteśmy w stanie przejść w miarę bezboleśnie do kolejnego etapu i odbić się od dna.

Prezes Agencji Rezerw Materiałowych: Dostawy pierwszych szczepionek realizowane są zgodnie z harmonogramem. Jesteśmy gotowi na mocny start całego systemu

Szczepienia przeciw COVID-19 są w Polsce prowadzone od niedzieli. Jak poinformował wczoraj minister zdrowia Adam Niedzielski, do tej pory zaszczepiło się ponad 14 tys. osób. Skokowy wzrost jest jednak spodziewany w przyszłym tygodniu. – Od przyszłego tygodnia możemy mówić już o naprawdę mocnym starcie całego systemu. Wszystkie szpitale powinny szczepić, zamówienia cały czas do nas spływają i widzimy, że to będzie bardzo intensywny tydzień – zapowiada prezes Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski.

– Na tę chwilę mamy ok. 500 szpitali, które biorą udział w pierwszej turze szczepień, i spodziewamy się kolejnych dostaw szczepionek. Dzięki temu, że dopiero rozpoczynamy akcję szczepień, a przyrosty zamówień ze strony szpitali są zdroworozsądkowe, mamy szansę przetestować nasze założenia, proces zamawiania i dystrybucji. Dzięki temu wyeliminujemy niedoskonałości i zakładam, że później, kiedy będzie ponad 8 tys. punktów realizujących szczepienia, cały ten system będzie działać sprawnie – mówi agencji Newseria Biznes Michał Kuczmierowski. – Obecnie realizujemy te zadania zgodnie z harmonogramem.

Narodowy Program Szczepień przeciw COVID-19 zakłada, że w pierwszej kolejności obejmą one osoby pracujące w sektorze ochrony zdrowia i medyków w tzw. szpitalach węzłowych. W Polsce jest ich 509. Te placówki będą szczepić personel swój, jak i innych jednostek sektora ochrony zdrowia – m.in. aptek, przychodni, pozostałych szpitali i pracowników administracyjno-technicznych. W drugiej kolejności szczepieni będą seniorzy, służby mundurowe i nauczyciele, a w kolejnym etapie – reszta społeczeństwa. Docelowo ma zostać zaszczepionych około 30 mln Polaków.

Zgłoszenia pracowników medycznych i niemedycznych, którzy chcą się zaszczepić przeciw COVID-19, szpitale węzłowe będą zbierać do 14 stycznia (za zebranie listy chętnych odpowiada placówka-pracodawca, a zgłoszenia można przekazać za pośrednictwem formularza online).

– Z jednej strony wśród lekarzy jest duża chęć zaszczepienia – mamy spore kolejki oczekujących i zgłaszających się lekarzy, personelu medycznego i niemedycznego, który chce się zaszczepić jak najszybciej. Z drugiej strony mamy szpitale, które są w okresie świątecznym, realizują jeszcze inne zadania i dopiero poznają cały ten proces, wdrażają się już na pierwszych realnych dostawach szczepionek. To nie są ćwiczenia, więc muszą to robić bardzo rozsądnie. Nie chcą zamawiać nadmiarowo, żeby nie było ryzyka zmarnowania tych szczepionek – mówi prezes Agencji Rezerw Materiałowych.

Zamówienia ze strony szpitali stopniowo rosną, podobnie jak przepustowość punktów szczepień.

– Ten proces jest bardzo sprawny, dobrze przeprowadzany przez szpitale. Kwalifikacja pracowników od strony medycznej, wykluczenie osób z przeciwwskazaniami – to wszystko jest realizowane wzorowo. Widzimy, że skala zamówień rośnie. Od przyszłego tygodnia możemy mówić o naprawdę mocnym starcie całego systemu. Wszystkie szpitale powinny szczepić. Widzimy, że to będzie bardzo intensywny tydzień – zapowiada Michał Kuczmierowski.

Jak wskazuje, już dziś Agencja Rezerw Materiałowych pracuje na najwyższych obrotach. Tym bardziej że – jak podkreśla Ministerstwo Zdrowia – szczepienia przeciwko COVID-19 to jedna z najbardziej złożonych operacji logistycznych w historii Polski. Wymaga ona dogrania wielu elementów i pracy wielu ludzi, żeby spełnić wymogi producentów.

– To przede wszystkim bardzo restrykcyjne oczekiwania odnośnie do zakresu temperatur, warunków transportu i przechowywania szczepionek, które narzucają nam pewien mechanizm działania. Drugi obszar wyzwań to możliwości szpitali, ponieważ każdy z nich ma swoją przepustowość. Szczepionki – przynajmniej te od firmy Pfizer, którymi dzisiaj dysponujemy – mają około pięciu dni, a dokładnie 120 godzin na zużycie w temperaturze 2–8°C. Musimy więc cały łańcuch dostaw dobrze dostosować do możliwości szpitali, aby uniknąć strat i ryzyka naruszenia zasad bezpieczeństwa – mówi prezes ARM.

Pierwsza partia szczepionek na COVID-19 przyjechała do Polski w piątek, z belgijskiego magazynu Pfizera, i trafiła do magazynu Agencji Rezerw Materiałowych. Tam transport został rozdzielony i przewieziony do ponad 70 szpitali węzłowych, które pierwsze szczepienia przeprowadziły już w niedzielę, 27 grudnia. Od tego momentu ruszyła szeroka dystrybucja szczepionek. W poniedziałek, 28 grudnia do Polski przyleciało kolejnych 300 tys. dawek, a do końca stycznia ma być ich w sumie ok. 1,5 mln.

– Kilkaset osób cały czas obsługuje ten proces. Mamy też sieć kooperantów, podwykonawców, bo szczepionek nie wozimy sami. Postanowiliśmy wykorzystać istniejące sieci dystrybucyjne hurtowni farmaceutycznych. One z jednej strony mają skalę i zasięg, które umożliwiają nam regularne dostawy szczepionek do punktów szczepień, a z drugiej – gwarantują najwyższą jakość usług związanych z przewożeniem w warunkach tzw. zimnego łańcucha, czyli w kontrolowanej temperaturze 2–8°C – podkreśla Michał Kuczmierowski.

Cały proces zamawiania, wydawania i dostaw szczepionek na COVID-19 jest koordynowany przez specjalny system informatyczny. Z kolei dystrybucja szczepionek do ponad 500 szpitali węzłowych jest prowadzona przy wsparciu dwóch hurtowni farmaceutycznych.

 Jedna z hurtowni obsługuje cały proces, druga czeka w gotowości – wyjaśnia prezes ARM. – Mamy do dyspozycji kilkaset samochodów, z których część jest wykorzystywana. Docelowo chcemy zwiększyć tę dostępność do ponad 2 tys. pojazdów w skali całego kraju, które będą regularnie odwiedzać wszystkie punkty szczepień ze szczepionkami. To są zasoby, które pozwalają nam zagwarantować płynność dostaw. 

Podkreśla, że – zgodnie z prawem farmaceutycznym – szczepionki na COVID-19 są ściśle monitorowane na każdym etapie dystrybucji i transportu, a warunki i temperatura, w której są przewożone, podlegają restrykcyjnym kontrolom.

– Na każdym etapie sprawdzamy, czy tzw. zimny łańcuch nie został przerwany, czy temperatura nie spadła zbyt nisko albo nie wzrosła zbyt wysoko – mówi Michał Kuczmierowski. – Przesyłamy odczyty z urządzeń monitorujących i bardzo szczegółowe raporty do producenta, czyli firmy Pfizer. Jednocześnie jesteśmy poddani kontrolom ze strony Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Różne instytucje patrzą nam na ręce – i bardzo dobrze, bo to gwarantuje bezpieczeństwo osobom, które zdecydują się na szczepienie.

Przeciwników szczepienia na COVID-19 ciężko będzie przekonać. 74% nie uznaje rządowych zachęt

Z badania UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Gazety Wyborczej wynika, że społeczeństwo wciąż jest podzielone w kwestii szczepienia się przeciw COVID-19. Zwolenników i przeciwników jest niemal po równo. Do tego dla 74% sceptyków obecne zachęty są bez znaczenia. Tylko nieco ponad 10% z nich może przekonać do zmiany zdania np. bonus finansowy. Jednak eksperci krytykują taką koncepcję. Zamiast tego proponują szeroko zakrojoną edukację. I stanowczo odradzają dalszego zamrażania gospodarki, w celu zwiększenia liczby szczepień.

Badanie, przeprowadzone w dniach 24-27 grudnia br. na próbie 1792 dorosłych Polaków, wykazało, że obecnie 43,8% Polaków nie zamierza się szczepić przeciwko COVID-19. Gotowych do przyjęcia szczepionki jest 43,4% osób. Z kolei 12,9% nie potrafi się opowiedzieć po żadnej ze stron.

– Porównując wyniki tego badania i przeprowadzonego miesiąc temu, można stwierdzić, że odsetek chętnych do szczepienia utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Niestety obawiam się, że jeżeli postawy Polaków nie zmienią się w ciągu kolejnych tygodni, to wszystko może przybrać zupełnie inny obrót. Politycy mogą przecież zdecydować, że dla dobra bezpieczeństwa narodowego trzeba przedłużać zamrażanie gospodarki i izolowanie społeczeństwa. I tym samym są w stanie przymusić cześć osób do zaszczepienia się – mówi Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH.

Jak wynika z badania, zachęty prezentowane przez rząd nie są w stanie przekonać do zmiany decyzji aż 74% osób niechętnych do przyjęcia szczepionki. Tylko 10,1% Polaków z tej grupy bierze pod uwagę, że może jednak zmienić zdanie, jeśli zadziałają odpowiednie argumenty.

– Potrzebna jest kampania edukacyjno-promocyjna, prowadzona przez autorytety medyczne. Osoby, które mają największą wiedzę i doświadczenie zawodowe w dziedzinie szczepień powinny poszerzać świadomość Polaków. To przyniesie zdecydowanie więcej korzyści społeczeństwu niż zachęcanie czy też zmuszanie ludzi do czegoś, czego np. się boją – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych i prodziekan Uczelni Łazarskiego.

Polacy, którzy nie chcą się zaszczepić, ale jeszcze mogą zmienić zdanie, wskazali też działające na nich „argumenty”. Najskuteczniejszą zachętą może być gotówka – 45,1%. Zwolnienie z obowiązku noszenia maseczki podało 26,5% badanych w ww. grupie, a ulgę podatkową – 18,6%. Patrząc na te wyniki, zdaniem eksperta z UCE RESEARCH, znaczenie powinna mieć tutaj kwestia sprawiedliwości i proporcjonalności. Jeśli ponad 40% Polaków zaszczepi się dobrowolnie bez żadnych bonusów, a przeciwnicy dostaną nagrody za zmianę zdania, to może wywołać napięcie społeczne.

– To zrozumiałe, że duża część osób obawia się nowej szczepionki. Wśród nich są przecież nawet lekarze. Natomiast gotowość do przyjęcia preparatu w zamian za pieniądze, w mojej ocenie, jest nieetyczna. Można to ewentualnie próbować zrozumieć w przypadku osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Natomiast rząd nie powinien wprowadzać takiego rozwiązania – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Ponadto z badania wynika, że respondenci, którzy uważają premię finansową za odpowiednią zachętę, najczęściej twierdzą, że powinna ona wynosić ponad 1 tys. zł – 32,6%. 200-500 zł wskazuje 39,2% badanych. Wartości 500-700 zł wymienia 15,2% ankietowanych, a kwotę 700-1000 zł – 13%. Według Krzysztofa Zycha, zachęta w postaci pieniędzy mogłaby ewentualnie zwiększyć liczbę szczepień, chociaż finalnie przyniosłoby to więcej szkody, niż pożytku. Natomiast rząd mógłby zamiast tego zastosować różnego rodzaju ulgi, np. podatkowe. Ale gotówki nie powinien rozdawać. I jak dodaje ekspert, takie rozwiązania należy wprowadzać od razu albo wcale, żeby niepotrzebnie nie dzielić ludzi.

– Z czysto finansowego punktu widzenia wprowadzenie premii w wysokości kilkuset złotych dla każdego zaszczepionego Polaka mogłoby okazać się tańsze niż dalsze mrożenie gospodarki. Jednak podkreślę, że żadne z tych rozwiązań nie byłoby korzystne dla samych rządzących – dodaje Marek Zuber.

Jak przewiduje Krzysztof Zych, rząd raczej nie zdecyduje się na obowiązkowe szczepienia, bo mogłoby to być odbierane jako ograniczanie wolności osobistej Polaków. Natomiast wysoce prawdopodobne jest to, że dalej będzie zamrażał gospodarkę. Nawet jeśli liczba chorych istotnie spadnie, politycy mogą przecież tłumaczyć, że izolacja społeczna jest spowodowana stanem wyższej konieczności, związanej z wciąż istniejącym ryzykiem wzrostu zachorowań. I ciężko będzie się z tym nie zgodzić.