Przeciwników szczepienia na COVID-19 ciężko będzie przekonać. 74% nie uznaje rządowych zachęt

Z badania UCE RESEARCH i SYNO Poland dla Gazety Wyborczej wynika, że społeczeństwo wciąż jest podzielone w kwestii szczepienia się przeciw COVID-19. Zwolenników i przeciwników jest niemal po równo. Do tego dla 74% sceptyków obecne zachęty są bez znaczenia. Tylko nieco ponad 10% z nich może przekonać do zmiany zdania np. bonus finansowy. Jednak eksperci krytykują taką koncepcję. Zamiast tego proponują szeroko zakrojoną edukację. I stanowczo odradzają dalszego zamrażania gospodarki, w celu zwiększenia liczby szczepień.

Badanie, przeprowadzone w dniach 24-27 grudnia br. na próbie 1792 dorosłych Polaków, wykazało, że obecnie 43,8% Polaków nie zamierza się szczepić przeciwko COVID-19. Gotowych do przyjęcia szczepionki jest 43,4% osób. Z kolei 12,9% nie potrafi się opowiedzieć po żadnej ze stron.

– Porównując wyniki tego badania i przeprowadzonego miesiąc temu, można stwierdzić, że odsetek chętnych do szczepienia utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie. Niestety obawiam się, że jeżeli postawy Polaków nie zmienią się w ciągu kolejnych tygodni, to wszystko może przybrać zupełnie inny obrót. Politycy mogą przecież zdecydować, że dla dobra bezpieczeństwa narodowego trzeba przedłużać zamrażanie gospodarki i izolowanie społeczeństwa. I tym samym są w stanie przymusić cześć osób do zaszczepienia się – mówi Krzysztof Zych, główny analityk UCE RESEARCH.

Jak wynika z badania, zachęty prezentowane przez rząd nie są w stanie przekonać do zmiany decyzji aż 74% osób niechętnych do przyjęcia szczepionki. Tylko 10,1% Polaków z tej grupy bierze pod uwagę, że może jednak zmienić zdanie, jeśli zadziałają odpowiednie argumenty.

– Potrzebna jest kampania edukacyjno-promocyjna, prowadzona przez autorytety medyczne. Osoby, które mają największą wiedzę i doświadczenie zawodowe w dziedzinie szczepień powinny poszerzać świadomość Polaków. To przyniesie zdecydowanie więcej korzyści społeczeństwu niż zachęcanie czy też zmuszanie ludzi do czegoś, czego np. się boją – mówi dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych i prodziekan Uczelni Łazarskiego.

Polacy, którzy nie chcą się zaszczepić, ale jeszcze mogą zmienić zdanie, wskazali też działające na nich „argumenty”. Najskuteczniejszą zachętą może być gotówka – 45,1%. Zwolnienie z obowiązku noszenia maseczki podało 26,5% badanych w ww. grupie, a ulgę podatkową – 18,6%. Patrząc na te wyniki, zdaniem eksperta z UCE RESEARCH, znaczenie powinna mieć tutaj kwestia sprawiedliwości i proporcjonalności. Jeśli ponad 40% Polaków zaszczepi się dobrowolnie bez żadnych bonusów, a przeciwnicy dostaną nagrody za zmianę zdania, to może wywołać napięcie społeczne.

– To zrozumiałe, że duża część osób obawia się nowej szczepionki. Wśród nich są przecież nawet lekarze. Natomiast gotowość do przyjęcia preparatu w zamian za pieniądze, w mojej ocenie, jest nieetyczna. Można to ewentualnie próbować zrozumieć w przypadku osób żyjących w skrajnym ubóstwie. Natomiast rząd nie powinien wprowadzać takiego rozwiązania – komentuje ekonomista Marek Zuber.

Ponadto z badania wynika, że respondenci, którzy uważają premię finansową za odpowiednią zachętę, najczęściej twierdzą, że powinna ona wynosić ponad 1 tys. zł – 32,6%. 200-500 zł wskazuje 39,2% badanych. Wartości 500-700 zł wymienia 15,2% ankietowanych, a kwotę 700-1000 zł – 13%. Według Krzysztofa Zycha, zachęta w postaci pieniędzy mogłaby ewentualnie zwiększyć liczbę szczepień, chociaż finalnie przyniosłoby to więcej szkody, niż pożytku. Natomiast rząd mógłby zamiast tego zastosować różnego rodzaju ulgi, np. podatkowe. Ale gotówki nie powinien rozdawać. I jak dodaje ekspert, takie rozwiązania należy wprowadzać od razu albo wcale, żeby niepotrzebnie nie dzielić ludzi.

– Z czysto finansowego punktu widzenia wprowadzenie premii w wysokości kilkuset złotych dla każdego zaszczepionego Polaka mogłoby okazać się tańsze niż dalsze mrożenie gospodarki. Jednak podkreślę, że żadne z tych rozwiązań nie byłoby korzystne dla samych rządzących – dodaje Marek Zuber.

Jak przewiduje Krzysztof Zych, rząd raczej nie zdecyduje się na obowiązkowe szczepienia, bo mogłoby to być odbierane jako ograniczanie wolności osobistej Polaków. Natomiast wysoce prawdopodobne jest to, że dalej będzie zamrażał gospodarkę. Nawet jeśli liczba chorych istotnie spadnie, politycy mogą przecież tłumaczyć, że izolacja społeczna jest spowodowana stanem wyższej konieczności, związanej z wciąż istniejącym ryzykiem wzrostu zachorowań. I ciężko będzie się z tym nie zgodzić.

Iwona Szmitkowska Prezesem Work Service SA

Decyzją Rady Nadzorczej Work Service SA Iwona Szmitkowska obejmie funkcję Prezesa Zarządu spółki od 1 stycznia 2021 roku, zastępując na tym stanowisku Thibault Lefebre’a Dyrektora Regionalnego Gi Group na Europę Środkową. Nowym Wiceprezesem Zarządu spółki został Paolo Caramello, Dyrektor Regionalny Gi Group na Europę Zachodnią.

Powołana na stanowisko Prezesa Zarządu Work Service Iwona Szmitkowska pełniła funkcję Wiceprezesa Zarządu od 24 sierpnia br., kiedy została zrealizowana umowa inwestycyjna, na mocy której Gi Group przejęła kontrolny pakiet akcji Work Service. Wcześniej przez półtora roku piastowała stanowisko Prezesa Zarządu spółki, z którą jest związana od 2003 roku. 1 stycznia 2021 roku zastąpi Thibault Lefebvre’a Dyrektora Regionalnego Gi Group na Europę Środkową.

– Doświadczenie Iwony Szmitkowskiej w branży będzie kluczowe dla dalszego rozwoju firmy. W pełni ufamy Iwonie, jej zdolności do kierowania firmą i stawienia czoła nadchodzącym wyzwaniom na rynku pracy – komentuje Maurizio Uboldi, Przewodniczący Rady Nadzorczej Work Service SA, Head of M&A Gi Group.

Nowym Wiceprezesem Zarządu spółki zostanie Paolo Caramello, Dyrektor Regionalny Gi Group na Europę Zachodnią. Jest związany z Gi Group od 2016 roku i odpowiada za opracowanie i wdrażanie strategii, realizację celów biznesowych we wszystkich spółkach Grupy: Gi Group, Wyser, Grafton, Marks Sattin, Gi Group BPO, Intoo, Tack Tmi.

W skład Zarządu spółki wchodzi także Nicola Dell’Edera, Global Chief Financial Officer Gi Group, powołany na stanowisko Wiceprezesa Work Service 24 sierpnia 2020 roku.

– Koncentrujemy się na naszych źródłowych kompetencjach i usługach w zakresie elastycznych form zatrudnienia i outsourcingu oraz doradztwa personalnego a także restrukturyzacji w obszarze HR. Chcemy wzmocnić naszą pozycję rynkową, rozbudowując bazę klientów i wykorzystując olbrzymi potencjał – już nie tylko nasz jako spółki, ale całej grupy, której jesteśmy częścią. W centrum naszej uwagi bezspornie pozostanie najwyższa jakość obsługi klienta –  komentuje Iwona Szmitkowska, Wiceprezes Zarządu Work Service.

Thibault Lefebvre, Dyrektor Regionalny Gi Group na Europę Środkową, który pełnił stanowisko Prezesa Zarządu Work Service SA przez ostatnie cztery miesiące, obejmie funkcję Dyrektora GI Group International na Europę Zachodnią.

Nastroje przedsiębiorców dotyczące prowadzenia działalności w 2021 roku

  • 84% przedsiębiorstw uważa, że w tym roku pogorszyły się warunki prowadzenia biznesu. Ale takie zdanie wyraża tylko 50% dużych firm.
  • 44% firm ma pozytywne nastawienie do roku 2021 pod kątem biznesowym, w tym aż 68% dużych przedsiębiorstw – wynika z badania, które na zlecenie Konfederacji Lewiatan przeprowadził Indicator.

Im mniejsza firma, tym krytyczniej ocenia warunki prowadzenia biznesu w tym roku. Pogorszyły się one zdaniem 91% małych firm, 71% średnich i tylko 50% dużych. 15% przedsiębiorstw nie dostrzegło znaczącej zmiany.

W badaniu Konfederacji Lewiatan zapytano też przedsiębiorców o nastroje dotyczące prowadzenia działalności w 2021 roku. Okazuje się, że 44% firm ma pozytywne nastawienie do roku 2021 pod kątem biznesowym. Przejawia je aż 68% dużych przedsiębiorstw, a tylko 39% małych i 55% średnich. Negatywne nastawienie w kontekście biznesowym sygnalizuje 53% firm, w tym 58% małych, 44% średnich i tylko 32% dużych.

Duże firmy są też większymi optymistami jeśli chodzi nastawienie do 2021 roku pod kątem prawnym (regulacyjnym). Pozytywne nastawienie ma 43% firm, w tym 42% małych, 44% średnich i 58% dużych. Z kolei negatywnie ocenia to co może wydarzyć się w prawie 49% przedsiębiorstw, w tym 50% małych i średnich oraz 40% dużych.

Badanie przeprowadził w grudniu br. Indicator na zlecenie Konfederacji Lewiatan na reprezentatywnej próbie przedsiębiorców zatrudniających powyżej 10 pracowników (n=300). Wywiady CATI z osobami zarządzającymi.

Simpact VC podsumowuje trzy lata działalności funduszu

Ekologia czy problemy demograficzne to tylko niektóre z wyzwań, jakim dziś próbuje sprostać cały świat. Simpact to pierwszy z polskich funduszy Venture inwestujący w przedsięwzięcia mające pozytywny wpływ na środowisko lub społeczeństwo. Aktualnie w swoim portfelu posiada już 19 takich spółek. W ciągu trzech lat działalności na ich rozwój przeznaczył ponad 17 mln złotych.

Impact investing, czyli połączenie zysku finansowego z korzyściami społecznymi to dość nowy trend, skala którego z roku na rok stale rośnie. Według najnowszego raportu Global Impact Investing Network w 2019 roku inwestorzy, którzy wzięli udział w badaniu, na tego typu inwestycje przeznaczyli 47 mld dolarów. Co więcej, w 2020 roku respondenci planują przeznaczyć na ten cel już 48 mld dolarów, co by oznaczało wzrost o 2 proc., jeśli chodzi o zainwestowany kapitał.

Impact investing w Polsce

Choć na świecie coraz więcej mówi się o inwestowaniu zaangażowanym społecznie, impact investing wciąż jest w fazie wczesnego rozwoju w przypadku większości państw Europy, w tym też w Polsce. Jednym z pierwszych funduszy, które przyjęły tę filozofię działania na rodzimym rynku, jest Simpact VC.

W pierwszym roku swojej działalności fundusz dokonał 5 inwestycji, angażując w innowacyjne startupy prawie 4 mln złotych. Z kolei rok 2019 okazał się rekordowym w historii funduszu pod względem liczby nowych spółek, które dołączyły do portfela Simpact. Inwestycje o łącznej wysokości 9,2 mln złotych otrzymało aż 10 projektów. Dofinansowanie otrzymały wtedy takie startupy jak: Pergamin, platforma do zarządzania umowami w modelu SaaS, Future Colars, szkoła programowania i kompetencji cyfrowych online czy też Deko Eko, marketplace zajmujący się przetwarzaniem odpadów pochodzących od firm i ich ponownym wykorzystaniem w niestandardowy sposób. Ze względu na epidemię COVID-19 bieżący rok okazał się mniej obfity w inwestycje niż ubiegły. Dofinansowanie na łączną kwotę 4 mln zł otrzymały cztery startupy z Polski, w tym z jednym z nich – ze spółką 4Nature, tworzącą modułowy system ogrodów wertykalnych dla przestrzeni biurowych poprawiających warunki pracy, fundusz podpisał umowę inwestycyjną na 1 mln zł kilka dni temu.

– Inwestowanie w projekty, które zmieniają świat na lepsze to nie tylko zapis w statucie funduszu, lecz jeden z najważniejszych kryteriów procesu inwestycyjnego. Nie ograniczamy się do konkretnego sektora czy gałęzi przemysłu, ale szukamy projektów, których fundamentem modelu biznesowego jest właśnie ta filozofia mówi Krzysztof Grochowski, dyrektor zarządzający funduszem Simpact VC i dodaje: Obecnie w naszym portfelu znajduje się już 19 spółek, z czego najbardziej reprezentowane są takie branże jak EdTech i MedTech, czyli te szczególnie odporne na dzisiejsze zawirowania. Planujemy kolejnych 8 inwestycji, które chcemy zrealizować w pierwszej połowie przyszłego roku.

Inwestycje Simpactu

Jedną z pierwszych inwestycji funduszu opartej na idei tzw. impact investing był polski startup Glaze Prosthetics. Jego założyciele wykorzystują technologię druku 3D, by tworzyć protezy rąk dopasowane do indywidualnych potrzeb wizualnych i funkcjonalnych użytkowników. Rozwiązanie to oferuje szerokie możliwości jej personalizacji, m.in. takie jak wybór koloru czy też elementów wykończenia.

– Pozyskane środki przeznaczyliśmy na rozwój nowej linii produktów, którą obecnie właśnie testujemy. Opracowany przez nas mechanizm pozwoli użytkownikom na szybką i wygodną zmianę końcówki w protezie, tym samym zwiększając jej funkcjonalność oraz możliwość customizacji. Wkrótce zaoferujemy również wersję 2.0. protez dla najmłodszych oraz nowy model Whizzlink, który umożliwia poruszanie dłonią i palcami mówi Grzegorz Kosch, CEO Glaze Prosthetics.

Przykładem udanej inwestycji z 2019 roku jest firma E-Contenta – platforma zajmująca się dystrybucją treści reklamowych z wykorzystaniem technologii AI. Narzędzie zostało stworzone w taki sposób, by wyświetlać reklamę tylko tym użytkownikom, których profil odpowiada przynajmniej w 75 proc. grupie docelowej danej firmy.

– Inwestycja Simpactu dostarczyła nam środki potrzebne między innymi na stworzenie systemu CRM, co znacznie ułatwiło budowanie dobrych relacji z klientami czy też dalszy rozwój projektu. Pod tym drugim kryje się chociażby otwarcie siedziby w Warszawie, dzięki czemu dotarliśmy do jeszcze większego grona odbiorców naszych usług – mówi Zoia Andreeva, CEO i założycielka E-Contenta.

Plany na przyszłość

Jak informują przedstawiciele funduszu, przyszły rok to dla nich nie tylko czas kolejnych inwestycji, lecz też rozwoju nowych inicjatyw biznesowych.

W kolejnych latach będziemy nadal konsekwentnie wspierać rozwój startupów, które przyczynią się do rozwiązywania najważniejszych wyzwań przed jakimi stoimy lokalnie i globalnie. Poza planowanymi inwestycjami, poczyniliśmy już pierwsze przygotowania do utworzenia nowego, znacznie większego funduszu. Na razie nie chcemy zdradzać szczegółów, możemy jednak powiedzieć, że perspektywa dla „impactu” wygląda naprawdę obiecująco mówi Krzysztof Grochowski.

Vercom z Grupy R22 bliżej debiutu na GPW

Należąca do notowanej na GPW grupy technologicznej R22 spółka Vercom SA złożyła prospekt do zatwierdzenia przez Komisję Nadzoru Finansowego. Debiut planowany jest na I półrocze 2021 r. Vercom jest jednym z wiodących dostawców technologii umożliwiającej integrację i automatyzację różnych kanałów komunikacji elektronicznej na polskim rynku. W 2020 r. Vercom rozpoczęła międzynarodowy rozwój, który chce kontynuować w kolejnych latach w oparciu o działania organiczne oraz akwizycje.

Rozwiązania oferowane przez Vercom obejmują specjalistyczne narzędzia, pozwalające ich użytkownikom na skuteczną i efektywną kosztowo komunikację z własnymi klientami. Spółka jest jednym z liderów polskiego rynku usług komunikacji oferowanych w modelu CPaaS (Communication Platform as a Service). Z jej usług korzystają zarówno małe i średnie firmy, jak i duże przedsiębiorstwa jak IKEA, Rossmann, czy InPost. Na przełomie września i października br. Vercom zrealizował pierwszą zagraniczną akwizycję – lidera czeskiego rynku komunikacji SMS.

– Zgodnie z zapowiedziami kontynuujemy proces upublicznienia spółki Vercom. Spółka jest jednym z liderów polskiego rynku i kontynuuje dynamiczny rozwój skali działalności i wyników finansowych. Debiut Vercom na warszawskiej giełdzie możliwy jest już w I półroczu 2021 r. To dobry moment na jeszcze większe usamodzielnienie się spółki i przyspieszenie międzynarodowego rozwoju. – mówi Jakub Dwernicki, prezes R22.

W grupie R22 grupa Vercom reprezentuje segment CPaaS (Communication Platform as a Service), który za ostatnie 12 miesięcy zakończonych 30 września 2020 r. wygenerował 96,0 mln zł przychodów oraz 23,1 mln zł EBITDA. R22 posiada 70,51% udziału w kapitale zakładowym Vercom.

– Rośniemy bardzo dynamicznie od ponad dekady, a wiodąca pozycja na polskim rynku pozwala nam spojrzeć dalej na rynki zagraniczne. Akwizycja ProfiSMS to pierwszy, duży krok w kierunku międzynarodowej ekspansji. Podstawą jest rozwój organiczny, zarówno rozwój oferty produktowej na obecnych rynkach, jak i budowa pozycji w kolejnych krajach. Nie wykluczamy jednak przejęć, które dzięki obecności na giełdzie będą łatwiejsze. – komentuje Krzysztof Szyszka, prezes Vercom.

Grupa ProfiSMS to lider czeskiego rynku transakcyjnej i marketingowej komunikacji SMS. Grupa aktywnie działa również na rynku słowackim. Grupa zakłada rozwój na wskazanych rynkach dzięki optymalizacji oferty w oparciu o autorskie rozwiązania Grupy, w tym w szczególności dosprzedaż usług komunikacji obejmujących kanały e-mail oraz push.

– Jako Grupa R22 chcemy kontynuować dynamiczny rozwój i międzynarodową ekspansję zarówno w segmencie hostingu, jak i CPaaS. Upublicznienie Vercom umożliwi spółce łatwiejszy dostęp do finansowania, zwiększy jej transparentność i wiarygodność. Liczymy też na uwolnienie wartości Vercom dzięki samodzielnej obecności na giełdzie. Wierzymy w dalszy rozwój grupy Vercom i po IPO nie zamierzamy zmieniać struktury Grupy R22. – dodaje Jakub Dwernicki.

Prospekt po jego zatwierdzeniu przez Komisję Nadzoru Finansowego zostanie opublikowany na stronie internetowej Spółki.

Wsparcie finansowe dla BTC Studios S.A.

17 grudnia 2020 roku warszawskie studio zawarło umowę z Triple Dragon Funding Delta Ltd. na mocy, której BTC Studios S.A. otrzyma pożyczkę w wysokości 2,5 mln USD. Kwota ta w całości zostanie przeznaczona na działania z zakresu User Acquisition. Wsparcie finansowe ma posłużyć spółce notowanej na NewConnect w pozyskaniu nowych graczy i wzmocnieniu konkurencyjność wydawanych przez nią gier mobilnych.

Zdobyte wsparcie finansowe pozwoli BTC Studios S.A. na promocję kluczowych tytułów, rozszerzenie grona odbiorców i działania polegające na wzmocnieniu lojalności graczy. Spółka znana jest z tworzenia i wydawania gier mobilnych w oparciu o popularne IPR-y (Prawa Własności Intelektualnej). Na ich podstawie powstały takie produkcje jak Taffy: Feed the Kitty czy Sadie Sparks’ Magic Match. Warszawskie studio wydało ponadto autorską grę Smooth Wheel.

Kwota pożyczki jaka została wynegocjowana przez nasze studio z londyńską firmą w całości zostanie przeznaczona na działania User Acquisition. Jest to jeden z etapów zmian jakie zachodzą w spółce. Po zweryfikowaniu dotychczasowych działań w ramach strategii uznaliśmy, że User Acquisition jest jednym z tych obszarów, na których w chwili obecnej należy skupić się najbardziej – tłumaczy Jarosław Zeisner, Członek Zarządu BTC Studios S.A.

Jarosław Zeisner zaznacza, że podjęte działania mają przynieść efekt w postaci poprawy rentowność wydawanych przez BTC Studios S.A. tytułów. – Zależy nam na pełnym wykorzystaniu potencjału sprzedażowego naszych produkcji, na czele ze Smooth Wheel. Podjęta została więc decyzja o znalezieniu dodatkowego finansowania. Środki te umożliwią przeprowadzenie globalnych kampanii marketingowych gier. Celem numer jeden w krótkim terminie jest znaczne zwiększenie liczby mikropłatności dokonywanych przez graczy. Liczymy na pozytywny efekt kombinacji tych działań i pracy naszych programistów, którzy stale pracują nad ulepszeniem gier BTC Studios – podsumowuje Członek Zarządu.

Start wspomnianej kampanii spółka przewiduje na I kwartał 2021 roku. Natomiast termin spłaty pożyczki został ustalony na 31 grudnia 2021 roku.

Potrzebne są radykalne systemowe zmiany

Od 1 stycznia 2021 roku nieznacznie wzrasta wysokość świadczenia pielęgnacyjnego dla rodziców wychowujących niepełnosprawne dziecko (jedno, lub kilkoro), które będzie się kształtować na poziomie 1971 zł (wcześniej wynosiło 1830 zł). Nie zmienia się jednak podstawa do ubiegania się o to wsparcie czyli rezygnacja rodzica lub opiekuna z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej.

O tym, dlaczego to nie jest w porządku, rozmawiamy z Agnieszką Oczkowską, prawniczką i mamą trójki niepełnosprawnych dzieci.

Pani Agnieszko, w tej chwili świadczenie pielęgnacyjne należy się faktycznemu opiekunowi dziecka niepełnosprawnego tylko pod pewnymi warunkami. Jakie kryteria trzeba spełnić?

Nie wolno podejmować pracy lub należy zrezygnować z zatrudnienia w celu sprawowania opieki nad osobą legitymującą się orzeczeniem o niepełnosprawności łącznie ze wskazaniami konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze  znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji, albo osobą legitymującą się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Brzmi konkretnie…

Bardzo konkretnie i skutecznie uniemożliwia zarabianie na życie i rehabilitację dzieci… Można powiedzieć, że to paradoks, żeby ludzie, którzy mogą spokojnie zarabiać na swoje utrzymanie, nie mogli podjąć pracy a zamiast tego musieli prosić o pieniądze fundacje i ludzi dobrej woli… Jestem pewna, że darczyńcom nie przeszkadzałoby, gdy rodzic chorego dziecka, któremu udzielane jest wsparcie finansowe, dodatkowo pracował… Zarobki
w naszym kraju zazwyczaj nie pokrywają  koniecznych kosztów leczenia ale zawsze byłby to cenny zastrzyk gotówki a do tego ważny walor psychologiczny. Darczyńcy to dobrzy i mądrzy ludzie. Mają otwarte głowy i zazwyczaj sami też  ciężko pracują.

Pani wraz z Mężem wychowujecie trójkę niepełnosprawnych dzieci od 27 lat…

Tak, wtedy na świat przyszła nasza córka Ewa, u której zdiagnozowano galaktozemię – niestety tak późno, że pojawiły się nieodwracalne zmiany neurologiczne. 15 lat temu urodził się pierwszy syn i okazało się, że wprawdzie jest zdrowy, ale brakuje mu prawego przedramienia. Potem dopadła go cukrzyca typu 1 oraz guz podwzgórza mózgu.. W 2008 roku na świat przyszedł Jasiu, obciążony galaktozemią, który w 2013 roku przeżył sepsę i od tej pory funkcjonuje pod respiratorem. Nasze dzieci potrzebują ciągłej rehabilitacji, drogich leków, terapii, która pozwoli na w miarę normalne funkcjonowanie, a w przypadku Jasia – jest po prostu niezbędna do przeżycia. To wszystko bardzo dużo kosztuje…

I trzeba na to zarobić…

Oboje z mężem jesteśmy prawnikami. Jednak w świetle przepisów, jeśli korzystamy z pomocy państwa, tylko mój mąż może pracować, ja nie mam prawa… To, że mamy aż trójkę dzieci z niepełnosprawnością a nie jedno – również nie jest uwzględnione – przysługuje nam tylko jedno świadczenie pielęgnacyjne. Dlatego systemowe rozwiązania, które funkcjonują w naszym kraju, dotykają mnie bardzo osobiście.

Ale w ogóle kiedyś pracowałaś?

Tak i to wiele lat. Po urodzeniu Ewy przez kilkanaście lat byłam funkcjonariuszką służby celnej, gdzie bardzo doceniano moją pracę. W latach 2007/2008 pełniłam obowiązki Zastępcy Dyrektora Izby Celnej w Toruniu. Od grudniu 2011 roku zostałam powołana przez wojewodę kujawsko-pomorskiego na członka Wojewódzkiej Komisji do spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Bydgoszczy. Była to wtedy zupełnie nowa instytucja składająca się w połowie z  przedstawicieli zawodów medycznych i w połowie z prawników, która, najkrócej mówiąc, rozstrzygała kwestie sporne między pacjentem i szpitalem, tzw. zdarzenia medyczne. Sprawowałam się tak dobrze, że  w 2014 roku zostałam najpierw  zastępcą  a później  Przewodniczącą tejże Wojewódzkiej Komisji do spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych w Bydgoszczy. Podobała mi się ta praca, dawała satysfakcję
i doświadczenie zawodowe. Nie był przy niej jednak opłacany ZUS , a honorarium otrzymywałam jedynie za rozstrzygniętą sprawę, których było mniej więcej kilka w miesiącu. Nie dało się więc z tego utrzymać, ale można było „dorobić”. W związku z sytuacją rodzinną w 2014 roku odeszłam ze służby w Izbie Celnej, pozostawiając sobie tylko Komisję. Aby mieć ubezpieczenie społeczne i jakikolwiek stały grosz miesięcznie, w lipcu 2016 zdecydowałam się na skorzystanie ze świadczenia pielęgnacyjnego. I tu właśnie  dalszą karierę zawodową zablokowały mi dziwne przepisy – aby pobierać świadczenie na ciężko chorego Jasia, z bólem serca musiałam zrezygnować nawet z pobocznego zawodowego zajęcia. O ile praca na pełnym etacie w Izbie Celnej w Toruniu nie mogłaby się udać przy konieczności opieki nad chorym synem, jestem pewna, że pracę w Wojewódzkiej Komisji ds. Orzekania o Zdarzeniach Medycznych mogłabym utrzymać. Być może nie na stanowisku Przewodniczącej, bo to wymaga większej dyspozycyjności , ale na stanowisku członka tejże komisji na pewno.

Co poczułaś, gdy odchodziłaś z pracy?

Wiedząc, że mogłabym pogodzić opiekę nad Jasiem z pracą, czułam, że to po prostu niesprawiedliwe i krzywdzące. Nie wpływało to też dobrze na moje samopoczucie…

Czy świadczenie pielęgnacyjne wystarcza na potrzeby Twoich dzieci?

Każde z moich dzieci ma inne schorzenie – galaktozemia i problemy neurologiczne Ewy to miesięczne koszty na poziomie 2500 zł, protezy i leki na cukrzycę i guza Franka kosztują ok. 6000 zł a rehabilitacja Jasia to nakład rzędu 4500 zł. Do tego trzeba coś jeść, płacić rachunki… Nie jest łatwo, funkcjonujemy tylko dzięki darczyńcom i codziennej pracy związanej z proszeniem o wsparcie finansowe… O to wsparcie po prostu musieliśmy nauczyć się prosić.

Jakie zaproponowałabyś zmiany systemowe?

Z całą stanowczością  stwierdzam, że przepis Ustawy o Świadczeniach Rodzinnych, zmuszający rodziców chorych dzieci do bierności zawodowej, jest zły i krzywdzący. Można przypuszczać , że niektórzy rodzice  „dorabiają” w szarej strefie,  co też jest w sposób oczywisty złe. Należałoby zatem usiąść do prac nad tą ustawą  i po pierwsze znieść ten trudny do zrozumienia zapis o konieczności rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej. Ustawa zawiera też jeszcze inne krzywdzące przepisy np., przepis art. 17. ust 5 pkt. 1a)  mówiący o tym, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba sprawująca opiekę ma ustalone prawo do emerytury, renty, renty rodzinnej i ….dalsze. Ten przepis trudno pojąć. Uważam, że opiekun osoby legitymującej się orzeczeniem o znacznym  stopniu niepełnosprawności powinien mieć wolność w podjęciu pracy oraz płaceniu składek emerytalnych!  Można także pójść dalej i ustalić dla takich osób odrębną kwotę wolną od podatku.

Wtedy opiekunowie osób niepełnosprawnych mogliby sami pracować na utrzymanie swoich rodzin.

Jasne, że tak. To byłoby sprawiedliwe również w przypadku korzystania ze świadczeń i innego wsparcia. Ustawa, która obowiązuje w tej chwili wciąż skazuje wiele osób na biedę i ma konsekwencje również psychologiczne –  uniemożliwiając pracę zawodową, potęguje marazm i poczucie beznadziei, sprzyja biernej postawie i ciągłej frustracji.

Aby gromadzić środki na leczenie dzieci, rodzice muszą też prosić o pomoc organizacje pozarządowe..

To jest często jedyne wyjście, by mieć pieniądze na leczenie dzieci… Ale nie wszyscy wiedzą, jak ubiegać się o pomoc finansową od różnych organizacji, stowarzyszeń i fundacji. Powinno być przede wszystkim wsparcie systemowe, pomoc od państwa, którego wszyscy jesteśmy obywatelami i w którym tak często słychać głosy
„za życiem”.

Może po ostatnich wydarzeniach związanych z protestami kobiet – coś się zmieni?

Bardzo chętnie wzięłabym udział w pracach nad poprawą  przepisów dotyczących świadczeń dla rodzin dotkniętych niepełnosprawnością. O ile oczywiście politycy i ustawa mi na to pozwolą. Uważam, że przy rozważaniu, czy i jakie wprowadzić zmiany, na pewno warto też dopuścić do głosu ludzi, których problem dotyczy bezpośrednio. Poza tym myślę, że warto popatrzeć, jak tego typu przepisy konstruują inni Europejczycy – Niemcy, Wielka Brytania, czy Norwegia, gdzie państwo finansuje całodobową opiekę nad dzieckiem
z niepełnosprawnością, jak również opłaca cały sprzęt specjalistyczny i niezbędne konsultacje lekarskie.

Agnieszka i Tomasz Oczkowscy są rodzicami trójki niepełnosprawnych dzieci: Ewy, chorej na galaktozemię, Franka, który urodził się bez prawego przedramienia, a także cierpi na cukrzycę typu 1 i guza podwzgórza mózgu oraz Jasia, zmagającego się podobnie jak siostra
z galaktozemią, dziecka leżącego i od kilku lat funkcjonującego dzięki respiratorowi podtrzymującemu oddech. Rodzina korzysta ze wsparcia Fundacji Dzieciom Zdążyć z Pomocą, Fundacji Siepomaga.pl oraz z własnych zbiórek poprzez stronę www.trojedzieci.org

W 2021 r. PKB wzrośnie o 3,6% dzięki eksportowi i konsumpcji

Przyszły rok upłynie pod hasłem wychodzenia z koronakryzysu. Wzrost gospodarczy wyniesie 3,6%. Za odbicie odpowiadać będzie przede wszystkim eksport (wzrost o 6%) oraz konsumpcja (wzrost o 3,5%). Raczej nie należy się spodziewać ożywienia inwestycji. Inflacja osiągnie 2,5% – prognozuje Konfederacja Lewiatan.

Doświadczenia biznesu z zimowego lockdownu – brak spójnej strategii oraz ogromna niepewność legislacyjna – nie pozwalają wierzyć, że dynamika PKB pozwoli nam nadrobić straty z 2020 roku. Prognozujemy 3,6% wzrost realnego PKB w 2021 roku. Za odbicie odpowiadać będzie przede wszystkim eksport polskich dóbr i usług (6% r/r) – przy czym zakładamy, że dla ostatecznego skutku Brexitu większą rolę odegrają preferencje konsumentów aniżeli początkowy kształt umowy. Polska skorzysta z relokacji działalności do Europy oraz impulsu środków europejskich (w 2021 roku głównie kanałem popytowym).

W 2021 r. nie spodziewamy się jeszcze odbicia inwestycji. Niewiele firm będzie dokonywać dużych inwestycji, większość (zwłaszcza mniejszych, w mniej rozwiniętych regionach, zmonopolizowanych lub schyłkowych gałęziach) będzie je wciąż odraczać w oczekiwaniu na lepsze warunki gospodarowania i stabilniejsze ramy instytucjonalno-prawne. Inwestycje sektora publicznego oraz gospodarstw domowych (zakup mieszkań) nie będą w stanie ich zrównoważyć. Stąd na 2021 r. prognozujemy dalszą korektę in minus inwestycji (-2 % r/r).

Konsumpcja będzie kontrybuować do wzrostu gospodarczego proporcjonalnie (3,5% r/r), co stanowi pochodną ograniczenia strumienia transferów publicznych oraz bardzo zróżnicowanej sytuacji na rynku pracy – deficyty zasobów pracy o poszukiwanych kompetencjach będą współwystępować z redukcjami zatrudnienia wynikającymi z relatywnie wysokich kosztów pracy, trwale niższego popytu w wybranych branżach czy kończącego się okresu ochronnego zatrudnienia po tarczach antykryzysowych.

Dla konsumentów w przyszłym roku jedne zagrożenia zastąpią inne. Prognozujemy średnioroczną inflację na poziomie 2,5% r/r. Wiele podwyżek z 2020 r. miało charakter jednorazowy. Wzrosną jednak ceny energii, paliw, produktów słodzonych i energetyzowanych. Odczujemy też konsekwencje podatku handlowego. Przyjmujemy przy tym, że ceny usług nie będą rosły już w takim tempie jak w 2020 r., oraz zakładamy brak anomalii pogodowych.

dr Sonia Buchholtz, Konfederacja Lewiatan

W 2021 r. ponad 60% młodych firm planuje starać się o unijne dotacje

Przeszło sześć na dziesięć młodych przedsiębiorstw chce w przyszłym roku poszukać dla siebie finansowania poprzez fundusze unijne. Niemal co szósty podmiot nie zamierza korzystać z takiego wsparcia. Prawie co trzeci przedsiębiorca chciałby przeznaczyć pozyskane środki na wejście z nowym produktem lub usługą na rynek. Ale tylko nieznacznie mniejsza grupa wzmocniłaby się technologicznie, dokonując zakupu urządzeń, nowych technologii czy oprogramowania.

Z badania, wykonanego przez UCE RESEARCH dla Akceleratora Innowacji Przemysłowych IndustryLab, wynika, że 61,5% młodych firm chce w 2021 roku szukać finansowania poprzez fundusze unijne. Nie jest tym zaskoczony prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC i były wiceminister finansów. Ekspert zaznacza, że takie podmioty zazwyczaj są dosyć słabe finansowo, a chcą się rozwijać. Nawet pomijając pandemię, część nowopowstających biznesów bankrutuje, przeważnie w tempie około 20% rocznie.

– Przeszło połowa badanych nie przekroczyła 35. roku życia. Te osoby częściej szukają możliwości dofinansowania inwestycji ze środków zewnętrznych. Mają już też za sobą dobre doświadczenia w pozyskiwaniu unijnego wsparcia, nie boją się procedur i widzą ogromną szansę dla swoich firm – komentuje Joanna Juszczyszyn-Klimek, dyrektor Departamentu Zarządzania Projektami w DGA.

Jak stwierdza prof. Gomułka, prawdopodobnie większość nowych firm operuje w sektorze usług, w który mocno uderzyła pandemia. Ona może przyspieszyć proces eliminacji słabszych podmiotów z rynku. Unijne dotacje mogą być również kołem ratunkowym dla przedsiębiorstw, które zmagają się z problemami, ale jednocześnie mają pomysły na dobre biznesy.

– Z moich obserwacji wynika, że cały czas rośnie świadomość i wiedza młodych firm na temat funduszy unijnych. Dla przykładu, wśród przedsiębiorców korzystających z programów akceleracyjnych dużą popularnością cieszą się konkursy Narodowego Centrum Badań i Rozwoju – dodaje Joanna Juszczyszyn-Klimek.

Ponadto z badania wynika, że 16,4% respondentów nie planuje w przyszłym roku szukać tego typu finansowania. Natomiast 22,1% ankietowanych nie ma jeszcze zdania w tej kwestii. Według Joanny Juszczyszyn-Klimek, odpowiadających na „nie” można podzielić na 3 grupy. Pierwsza to ci, którzy z założenia nie zamierzają korzystać ze środków unijnych. Boją się procedur lub nie chcą na nie tracić czasu. Druga to osoby mające świadomość, że kończy się aktualna perspektywa  finansowa i oceniają, że są niewielkie szanse na pozyskanie środków. Natomiast trzecia grupa nie chce dokonywać zmian czy inwestycji z obawy przed niepewną przyszłością. Jednak przedstawiciele dwóch ostatnich grup mogą jeszcze zmienić zdanie.

– Zapewne wśród niezdecydowanych są firmy, które nie wiedzą, czy będą się kwalifikować do otrzymania środków np. z Funduszu Odbudowy po pandemii koronawirusa. Do niedawna były jeszcze wątpliwości, czy Polska dostanie z niego jakieś pieniądze. Z pewnością część przedsiębiorców zainteresuje się tego rodzaju wsparciem w momencie, kiedy pojawi się więcej szczegółów na ten temat – przekonuje prof. Gomułka.

Młode firmy chciałyby przeznaczyć pozyskane środki przede wszystkim na wyjście z nowym produktem lub usługą na rynek (27,4%). Nieznacznie mniej respondentów planuje wzmocnienie technologiczne, m.in. poprzez zakup urządzeń, nowych technologii, oprogramowania itp. (24,2%). Potem widzimy tworzenie kolejnych założeń do obecnego modelu biznesowego (16,2%) i dalszy rozwój na rynku (9,8%).

– Nie przywiązywałbym większej wagi do tego rozróżnienia. Tu ostatecznie chodzi o sukces biznesowy, który można osiągnąć tylko poprzez silniejsze wejście na rynek krajowy i zagraniczny. Jeżeli np. kupuje się nową technologię, to właśnie po to, żeby zwiększyć możliwości pojawiania się z nowymi produktami – podkreśla główny ekonomista BCC.

Zdaniem Juszczyszyn-Klimek, te wyniki pokazują bardzo racjonalne podejście przedsiębiorców. Ci, którzy chcą przetrwać w dobie pandemii, dostosowują swój produkt do obecnych realiów. Z tego wynika tworzenie nowych założeń do modelu biznesowego i chęć wyjścia na rynek z nowością bądź zmodyfikowanym produktem. Jednocześnie są planowane inwestycje w nowe technologie, oprogramowanie ułatwiające i optymalizujące również pod względem finansowym bieżące funkcjonowanie działalności.

– Tematyka, która interesuje przedsiębiorców, wpisuje się np. w trwające jeszcze kilka czy kilkanaście miesięcy projekty nadzorowane przez PARP. W mojej ocenie, początek 2021 roku jest ostatnim momentem, kiedy firmy mogą jeszcze skorzystać ze wsparcia. Potem pewnie ok. 2 lat będziemy czekali na uruchomienie kolejnej perspektywy – podkreśla Anna Szymańska, wiceprezes zarządu Grupy Kapitałowej DGA.

Są wstępnie ustalone plany nowych konkursów. Ale jak zaznacza Joanna Juszczyszyn-Klimek, żyjemy w dynamicznych czasach pandemii. Instytucje zarządzające finansami unijnymi starają się dostosować do tej wyjątkowej sytuacji. Często przesuwają środki, dzielą budżety na najważniejsze obszary. Firmy muszą poszukać dla siebie możliwości w tym zakresie. Z obserwacji eksperta wynika, że cały czas duży nacisk i wsparcie kierowane jest na innowacyjność.

– UE nie finansuje bieżącej działalności, ale nowe produkty, innowacyjność, współpracę nauki z biznesem itd. To właśnie ten aspekt jest najbardziej kapitałochłonny i wymagający wsparcia, nie tylko finansowego, ale również dostępu do badań i pozyskania partnerów. Młode firmy praktycznie nigdy ze swoim, nawet doskonałym produktem i pomysłem, nie przebiłyby się do dużego przedsiębiorstwa, dysponującego rynkami, kadrą i technologiami. Ale np. w programach akceleracyjnych dostają takie środowisko do dyspozycji – podsumowuje Anna Szymańska.

Badanie zostało wykonane przez UCE RESEARCH na zlecenie Akceleratora Innowacji Przemysłowych IndustryLab w dniach 4-18.12.2020 roku na próbie 823 małych i średnich przedsiębiorstw z 15 sektorów gospodarki działających na terenie 16 województw. Odpowiedzi uzyskano za pomocą wywiadów telefonicznych, wspomaganych metodą komputerową. Analizą objęto firmy, które są na rynku od co najmniej 6 miesięcy, lecz nie dłużej niż 5 lat.

Wypowiedź Glapińskiego osłabia złotego. Dlaczego rynki tak reagują?

Fragment wywiadu, wspominający o możliwej obniżce stóp procentowych w pierwszym kwartale 2021, udostępniony przez Narodowy Bank Polski na Twitterze, zatrząsł rynkami. Ostatnie tygodnie na EURPLN i sposób komunikacji NBP z rynkiem budzą dużą frustrację analityków.

Czy będziemy mieć ujemne stopy procentowe?

Niespodziewana deklaracja prezesa NBP o możliwych obniżkach stóp procentowych zaskoczyła wielu obserwatorów. Już sama treść wypowiedzi jest pewną niespodzianką, ale zadziwiająca jest także pora jej publikacji. Prezes Adam Glapiński jest zbyt doświadczony, by nie wiedzieć jakie reperkusje dla rynków będzie miała informacja o obniżce stóp procentowych. Nie wiadomo zatem, dlaczego kierowany przez niego NBP podał ją w nocy, w przerwie między świętami a Nowym Rokiem. Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Wczoraj euro było kwotowane przez chwilę nawet po 4,57 zł, tak silna reakcja wynika z faktu, że na rynku jest sezon urlopowy, a wiele podmiotów zamyka rok i nie myśli o otwieraniu nowych pozycji inwestycyjnych.

Odwrót od złotego. Dlaczego rynki tak reagują?

Na parze EURPLN to już drugi w grudniu gwałtowny ruch związany z NBP. Gdyby faktycznie doszło do obniżki stóp, wówczas wyjaśniałoby to osłabienie polskiej waluty. Z drugiej strony, jakie parametry gospodarcze uzasadniają obniżkę stóp procentowych w obecnych warunkach? Wielu analityków nie popiera obecnych działań NBP, wskazując na stosunkowo wysoką inflację i nieskuteczność pobudzania gospodarki tanim kredytem. Nie chodzi przecież, jak sugerują nieprzychylni władzy komentatorzy, o podniesienie sztuczne zysku NBP pod koniec roku. To właśnie to niezrozumienie sytuacji powoduje odwrót od złotego. Z drugiej strony, nic tak nie wspiera polskiego eksportu jak słabsza waluta.

Lepsze dane ze Szwajcarii

Dzisiaj poznaliśmy ważny indeks koniunktury ze Szwajcarii. Indeks Instytutu KOF (bo o nim mowa) pokazuje, że Szwajcarzy podchodzą znacznie bardziej optymistycznie do przyszłości swojej gospodarki, niż dotychczas sądzono. Pomimo tego dzisiaj od rana frank szwajcarski traci względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak istotnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl