Wypowiedź Glapińskiego osłabia złotego. Dlaczego rynki tak reagują?

Fragment wywiadu, wspominający o możliwej obniżce stóp procentowych w pierwszym kwartale 2021, udostępniony przez Narodowy Bank Polski na Twitterze, zatrząsł rynkami. Ostatnie tygodnie na EURPLN i sposób komunikacji NBP z rynkiem budzą dużą frustrację analityków.

Czy będziemy mieć ujemne stopy procentowe?

Niespodziewana deklaracja prezesa NBP o możliwych obniżkach stóp procentowych zaskoczyła wielu obserwatorów. Już sama treść wypowiedzi jest pewną niespodzianką, ale zadziwiająca jest także pora jej publikacji. Prezes Adam Glapiński jest zbyt doświadczony, by nie wiedzieć jakie reperkusje dla rynków będzie miała informacja o obniżce stóp procentowych. Nie wiadomo zatem, dlaczego kierowany przez niego NBP podał ją w nocy, w przerwie między świętami a Nowym Rokiem. Na reakcję rynków nie trzeba było długo czekać. Wczoraj euro było kwotowane przez chwilę nawet po 4,57 zł, tak silna reakcja wynika z faktu, że na rynku jest sezon urlopowy, a wiele podmiotów zamyka rok i nie myśli o otwieraniu nowych pozycji inwestycyjnych.

Odwrót od złotego. Dlaczego rynki tak reagują?

Na parze EURPLN to już drugi w grudniu gwałtowny ruch związany z NBP. Gdyby faktycznie doszło do obniżki stóp, wówczas wyjaśniałoby to osłabienie polskiej waluty. Z drugiej strony, jakie parametry gospodarcze uzasadniają obniżkę stóp procentowych w obecnych warunkach? Wielu analityków nie popiera obecnych działań NBP, wskazując na stosunkowo wysoką inflację i nieskuteczność pobudzania gospodarki tanim kredytem. Nie chodzi przecież, jak sugerują nieprzychylni władzy komentatorzy, o podniesienie sztuczne zysku NBP pod koniec roku. To właśnie to niezrozumienie sytuacji powoduje odwrót od złotego. Z drugiej strony, nic tak nie wspiera polskiego eksportu jak słabsza waluta.

Lepsze dane ze Szwajcarii

Dzisiaj poznaliśmy ważny indeks koniunktury ze Szwajcarii. Indeks Instytutu KOF (bo o nim mowa) pokazuje, że Szwajcarzy podchodzą znacznie bardziej optymistycznie do przyszłości swojej gospodarki, niż dotychczas sądzono. Pomimo tego dzisiaj od rana frank szwajcarski traci względem euro.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych brak istotnych odczytów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w InternetowyKantor.pl

Rynek Agetech osiągnie 2 biliony USD

Do 2050 roku na świecie będzie ponad 2 miliardy ludzi w wieku powyżej 60 lat, czyli ok. 25% światowej populacji. Te liczby, w połączeniu z ogromnym wzrostem adaptacji technologicznej seniorów, przyczyniają się do ogromnego zapotrzebowania na innowacje, które będą odpowiadać na potrzeby i aspiracje osób starszych.

Według 4Gen Ventures, rynek Agetech podwoi swoją wartość z 1 do 2 bilionów USD do 2025 roku. Taka estymacja jest pochodną dwóch czynników: rozwoju tzw. gospodarki długowieczności[1], której wydatki, wzrosły z 26 do 37 bilionów USD na świecie oraz wzrostu tempa cyfryzacji tej grupy z 4% do 8%[2].

Wzrost populacji osób w wieku powyżej 50 lat, a także wysokość ich dochodu rozporządzalnego mają największy wpływ na rozwój tej branży. Agetech dotyczy cyfrowego wykorzystania usług przeznaczonych dla osób 50+ i związanych z tym zmian wydatków w tradycyjnym do tej pory przyjętym modelu. Przykładem jest rynek przestrzeni mieszkalnych/domów opieki seniorów w USA, który na ten moment jest już wart 400 miliardów USD.

W odpowiedzi na zmiany, giganci cyfrowi, jednorożce i start-upy zaczęły już adresować potrzeby tego rynku. Będzie to równie konkurencyjna branża, jak do tej pory płatności czy e-commerce. Jeśli pomyślimy o wszystkich najnowszych technologiach – sztucznej inteligencji, IoT, urządzeniach, automatyzacji usług, finansach – zasadniczo każda z branż ma potencjał dostosowania się do nowego odbiorcy 50+. Będzie to nie tylko nowa grupa docelowa, ale również impuls do innowacji i rozwoju produktu, który w swojej formie będzie musiał się przystosować do nowego odbiorcy.

Seniorzy są nie tylko dużą grupą konsumentów, ale również wykazują wysoką aktywność w prowadzeniu własnego biznesu. Aleksander Majchrzak, CEO Wealthon – lendtechu dla mikroprzedsiębiorców, mówi, że dojrzali przedsiębiorcy są równie aktywni w biznesie. Podkreśla, że w porównaniu z młodszymi przedsiębiorcami, są rzetelniejsi w spłacie zaciągniętych zobowiązań i ostrożniejsi w podejmowaniu decyzji biznesowych, co przekłada się na mniejsze ryzyko biznesowe.

Aktywność seniorów jest zauważalna na wielu polach, również w usługach cyfrowych, płatnościach online czy e-commerce. Jakub Dwernicki, CEO technologicznej grupy R22 dodaje, że osoby powyżej 55 roku życia stanowią prawie ¼ odbiorców usług hostingowych oferowanych przez spółkę. Jest to zasługa przedsiębiorców, ponieważ w grupie klientów indywidualnych osoby te stanowią zaledwie kilka procent.

Aktywizacja seniorów w onlinie

Covid-19 był jednym z bodźców aktywizujących osoby starsze do korzystania z szeroko pojętych usług cyfrowych. Pandemia ograniczyła możliwość wizyt w sklepach, zwłaszcza seniorom, dlatego e-commerce płynnie wypełnił powstałą lukę. PayPal twierdzi, że od marca do kwietnia osoby w wieku powyżej 50 lat były najszybciej rozwijającym się segmentem wśród ich klientów.

Aleksander Majchrzak dodaje, że młodzi i nowoczesny styl życia, jaki prowadzą, już na stałe mają wpisane używanie cyfrowych rozwiązań. Firmy nadal prześcigają się w tworzeniu innowacji dla tej grupy odbiorców, która jest już przesycona technologiami. Jednak patrząc na sytuację demograficzną, która wskazuje, że liczba osób powyżej 60 roku życia ma gwałtownie wzrosnąć w ciągu najbliższych 30 lat, skupienie się na seniorach może być równie ważnym kierunkiem do obrania, ponieważ dojrzały konsument będzie równie efektywnie napędzał wzrost konsumpcji.

Jakub Dwernicki zwraca również uwagę, że grupa seniorów aktywnie korzystających z usług cyfrowych konsekwentnie powiększa się z roku na rok. W tym roku proces adaptacji przyspieszył za sprawą epidemii Covid-19 i wymuszonej izolacji społecznej, która w szczególności dotyczyła grupy 60+. Srebrne pokolenie, do tej pory, nie miało wystarczającej motywacji do eksploracji technologii. Chcąc jednak utrzymać kontakt z bliskimi musieli zapoznać się z nowoczesnymi rozwiązaniami, np. narzędziami do telekonferencji. Osoby, które z większą rezerwą podchodziły do innowacji zyskały dodatkową motywację do poznawania cyfrowych rozwiązań, kwestie bezpieczeństwa i zdrowia przekonały ich do pierwszych zakupów w e-commerce czy korzystania z nowych form rozrywki. Jak dodaje Dwernicki, zaspokojenie potrzeb cyfrowych seniorów to wyzwanie, ale i okazja na szybszy rozwój wielu branż.

Co więcej, oczekuje się, że srebrna generacja będzie żyć dłużej i cieszyć się lepszym zdrowiem niż kiedykolwiek wcześniej. A na ten moment mamy do czynienia z sytuacją braku zaadresowania potrzeb tego sektora. Aleksander Majchrzak dodaje, że często bagatelizuje się potrzeby tej grupy i umniejsza ich możliwościom korzystania z nowoczesnych rozwiązań. Niewiele firm adresuje swoje produkty zdrowym i doświadczonym cyfrowo osobom starszym.

Według danych Deloitte liczba posiadanych smartfonów wśród dorosłych w wieku 55 lat i starszych wzrosła do 77%. Badania Pew nieco bardziej szczegółowo dzieli tę grupę wiekową: 79% 50-64-latków, podczas gdy nieco ponad połowa (53%) dorosłych w wieku 65 lat i starszych posiada smartfony, a odsetek tych osób spada do 40% dla 75-latków i starszych.

[1] Osoby 50+

[2] https://www.longevity.technology/agetech-market-slated-to-double-from-1-to-2-trillion/

Zdrowie psychiczne medyków w czasie pandemii 2020

Z raportu „Zdrowie psychiczne medyków w czasie pandemii 2020” wynika, że prawie ośmiu na dziesięciu lekarzy zauważyło u siebie pogorszenie zdrowia psychicznego. Najczęstszym powodem były złe warunki pracy. Ci, którzy nie zaobserwowali zmian, zwykle tłumaczyli to brakiem obaw o jej utratę. Z kolei wśród objawów gorszego stanu wymieniano m.in. częste uczucie niepokoju. Blisko 76% lekarzy wskazywało też, że problem nie występował u nich przed pandemią. Do tego 67% jak dotąd nie szukało profesjonalnej pomocy.

Według ogólnopolskiego badania, przeprowadzonego przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla aplikacji Therapify i portalu BML.pl, aż 78,5% lekarzy zauważyło u siebie pogorszenie zdrowia psychicznego w czasie I i II fali pandemii. Tylko 15,7% nie zaobserwowało żadnych zmian, a 5,8% nie potrafiło tego określić.

– Jeśli ośmiu na dziesięciu badanych uważa, że pogorszyło się ich zdrowie psychiczne w tak krótkim czasie, to trudno mówić o indywidualnych czynnikach czy też o braku umiejętności radzenia sobie ze stresem. Dobitnie świadczy to o tym, że mamy w Polsce szerszy problem systemowy – komentuje Damian Markowski z aplikacji Therapify.

Osoby, które stwierdziły u siebie pogorszenie zdrowia psychicznego, głównie uważały, że wpłynęły na to trudne warunki pracy – 31,6%. Tłumaczyły też, że źle działała na nich izolacja społeczna – 23,8%. I tak samo często deklarowały obawy o to, że z racji wykonywanego zawodu mogą narażać na zakażenie swoich bliskich – 23,8%. Najrzadziej wyjaśniały, że powodem gorszego stanu jest lęk o własne zdrowie – 8,2%.

– Można tutaj wskazać m.in. na presję z powodu obostrzeń i niedobór środków ochronnych w części szpitali, zwłaszcza podczas tzw. I fali pandemii. Do tego należy dodać pogłębiające się braki kadrowe, a także agresję ze strony niektórych pacjentów. Czasem chorzy obwiniają lekarzy o to, że mają teraz ograniczony do nich dostęp. Dla osób pracujących ponad siły może być to szczególnie przytłaczające i ciężkie doświadczenie – zaznacza Joanna Szeląg z federacji związków pracodawców ochrony zdrowia Porozumienie Zielonogórskie.

Natomiast dr Wiktor Smyk z portalu dla lekarzy BML.pl podkreśla, że nie wolno zapomnieć o nieustannej presji, jaką obecnie odczuwają medycy. Praca w takich okolicznościach jest wykańczająca zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Dodatkowo przebywanie w ciągłym kontakcie z potencjalnie zakażonymi osobami niesie ze sobą ryzyko przymusowej izolacji i narażenia bliskich na chorobę.

– Badanie pokazuje, że lekarze dobrze rozumieją specyfikę zawodu. Dlatego nie obawiają się tak bardzo o własne zdrowie, jak o bliskich, co jest zupełnie naturalne. Należy też pamiętać o tym, że w normalnych warunkach nie wszystkie specjalizacje wiążą się z wysoce stresującymi warunkami pracy. Natomiast w czasie pandemii np. niektórzy lekarze rodzinni byli delegowani na oddziały COVID-owe. I to było dla nich dużym obciążeniem psychicznym – tłumaczy Joanna Szeląg.

Respondenci, których stan zdrowia psychicznego pogorszył się z powodu warunków pracy, najczęściej wymieniali złą organizację zadań w swojej jednostce – 61%, a także większą niż normalnie ilość obowiązków – 41,6%. Zwracali też uwagę na zachowanie przełożonych – 40,3%, jak również na słabe dbanie przez nich o warunki pracy personelu – 31,8%. Ponadto wskazywali na nieracjonalne zachowanie pacjentów – 30,5%.

– Wierzę, że wszyscy lekarze chcą dobrze dla swoich pacjentów, ale obecna sytuacja ich zwyczajnie przerasta. W systemie nie ma odpowiednich zasobów, aby sobie z nią dobrze poradzić. Należy więc improwizować, co generuje dużo stresu i nieporozumień. Zła organizacja czy zbyt duża ilość pracy, a także zachowania przełożonych to konsekwencje wieloletnich zaniedbań w ochronie zdrowia – dodaje Damian Markowski.

Z kolei ci, którzy nie zaobserwowali u siebie pogorszenia zdrowia psychicznego, głównie wskazywali na brak obaw o utratę pracy. Ponadto twierdzili, że mają mocną psychikę i osobowość. Zapewniali również, że izolacja społeczna nie stanowiła dla nich obciążenia. Jak stwierdza Joanna Szeląg, w tym zawodzie można być spokojnym o zatrudnienie. Problemem jest niedobór pracowników.

– Osoby, których zdrowie psychiczne nie uległo pogorszeniu, stanowią tylko ok. 16% respondentów. Można więc podejrzewać, że wyjątkowo dobrze znoszą nadzwyczajne sytuacje i zmiany. Łatwiej jest im zachować wewnętrzną równowagę. Dodatkowo, ich miejsca pracy mogły być właściwie zarządzane lub ci lekarze nie zajmowali się bezpośrednio zakażonymi pacjentami – analizuje dr Smyk.

Respondenci wskazali również pięć głównych objawów pogorszenia zdrowia psychicznego, które pojawiły się w tym okresie. Częste uczucie niepokoju deklarowało 58,1% badanych, obniżenie nastroju – 56,9%, zmniejszenie aktywności i brak energii – 51,4%, zaburzenia snu – 39,5%, a lęk – 36,8%.

– Brak odpowiedniego wypoczynku i ciągły niepokój mogą wpływać m.in. na szybkość reakcji oraz jakość podejmowanych decyzji. Ponadto wskazane objawy bywają często symptomami depresji i wypalenia zawodowego. Takie problemy potrafią trwać długie miesiące, a nawet lata – ostrzega ekspert z Therapify.

Co więcej, 75,9% badanych stwierdziło, że wcześniej nie występowały u nich ww. objawy. Zaledwie 20,7% badanych miało je wcześniej. Dr Smyk nie jest zaskoczony tym, że trzy czwarte lekarzy po raz pierwszy zauważa u siebie niepokojące symptomy. W trakcie pandemii wielu z nich miało do czynienia z niespotykanymi do tej pory, stresującymi sytuacjami.

– Część osób mogła wcześniej doświadczać tego typu objawów, lecz przy mniejszym nasileniu. Środowiska medyczne już dawno sygnalizowały konieczność wprowadzenia zmian w systemie. Natomiast w dobie pandemii problem zaczął być bardziej odczuwalny. Niewielu lekarzy wytrzymało to bez odczuwania konsekwencji zdrowotnych – wyjaśnia Damian Markowski.

Aż 66,6% lekarzy stwierdziło, że w związku z pogorszeniem się ich zdrowia psychicznego nie szukało profesjonalnej pomocy. 30,8% zrobiło odwrotnie. Tylko 2,6% badanych nie potrafiło tego sprecyzować. Jak wynika z obserwacji eksperta z Porozumienia Zielonogórskiego, lekarze zazwyczaj sami starają się rozwiązywać swoje problemy zdrowotne. I często dopiero na samym końcu zajmują się sobą.

– W mojej opinii, w większości przypadków główną przyczyną jest wstyd. Lekarze są przecież na pierwszej linii frontu walki z epidemią. Mogą więc czuć, że powinni być silni i wytrwali. Natomiast chęć skorzystania z terapii bywa często odbierana jako wyraz słabości. Tymczasem medycy mają prawo czuć się przeciążeni i zmęczeni. I tutaj rolę naprawczą musi przejąć państwo, bo inaczej sytuacja może wymknąć się spod kontroli. A skutki będą odczuwalne dla społeczeństwa przez długie lata – podsumowuje ekspert z Therapify.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 5-22.12.2020 r. metodą CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland dla aplikacji Therapify i portalu BML.pl na ogólnopolskiej próbie 712 medyków. Wśród nich byli lekarze w trakcie specjalizacji, specjaliści, lekarze z pełnym PWZ bez specjalizacji i odbywający staż podyplomowy.

Rewolucja w oczyszczaniu ścieków – NCBR ogłasza nowe przedsięwzięcie „Oczyszczalnia przyszłości”

W ściekach komunalnych znajdują się ogromne pokłady zasobów naturalnych, których jako społeczeństwo w pełni nie wykorzystujemy. Dzięki opracowaniu innowacyjnej technologii możemy być w stanie odzyskiwać duże ilości wody, energii i surowców wtórnych. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło nowe przedsięwzięcie „Oczyszczalnia przyszłości”, które jest kolejnym krokiem do realizacji strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”. Działanie realizowane jest w ramach środków Funduszy Europejskich.

Proces oczyszczania ścieków jest bardzo złożony. Na samym początku płynne odpady trafiają głównym kolektorem do miejskiej oczyszczalni ścieków. To duży kanał, w którym mogą znaleźć się najróżniejsze rzeczy: gałęzie, opony czy sprzęt AGD. Następnie ścieki przepływają przez kolejne komory i sita, gdzie osadza się żwir, piasek oraz mniejsze odpadki: niedopałki papierosów bądź resztki z kuchni. W dalszej kolejności ściek jest poddawany sedymentacji, czyli procesowi opadania zawiesiny ciała stałego w cieczy w wyniku działania grawitacji lub sił bezwładności. Po tym etapie zaczyna się proces biologiczny, opierający się na bakteriach, które żywią się związkami azotu, fosforu i węgla. Ich resztki i masa organiczna tworzy osad, który jest odpompowywany. Dalej jest on podgrzewany i tworzy się z niego biogaz, wykorzystywany do produkcji energii cieplnej i elektrycznej na potrzeby oczyszczalni. Z części suchej masy powstaje m.in. granulat, który się spala lub wykorzystuje jako nawóz. Niestety, obecnie w dużej mierze granulat ten trafia nieprzetworzony na wysypiska, na których rozkłada się przez wiele lat. Ciecz, która zostaje odzyskana poddawana jest filtracji, chlorowaniu lub naświetlaniom lampami UV. Finalnie oczyszczona woda wraca do środowiska np. trafiając do rzeki.

Bezodpadowa oczyszczalnia przyszłości

W obecnym systemie powstaje dużo odpadów, które trafiają na wysypiska, ponieważ nie można ich przetworzyć. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju chce opracować innowacyjną technologię umożliwiającą wykorzystanie w pełni produktów otrzymywanych w procesach zachodzących w oczyszczalniach ścieków. Tak opracowane metody mają umożliwić zastosowanie strategii gospodarki bezodpadowej. Pozwolą one na zawracanie i ponowne wykorzystanie produktów, tworząc obiegi zamknięte  . Chodzi tu o m.in. całkowity powrót do środowiska, jako polepszacz gleby, nawóz organiczny, a w przypadku odzysku fosforu jako nawóz mineralny. To wszystko przyczyni się do ograniczenia produkcji nawozów sztucznych, a tym samym budowy ekologicznego rolnictwa. Oczyszczalnia przyszłości ma również zapewnić większy odzysk energii lub energooszczędności całego procesu. To doprowadzić ma zaś do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Odzyskiwana woda ma być nie tylko odprowadzana do środowiska, ale wykorzystywana do celów użytkowych takich jak np. nawadnianie w rolnictwie lub utrzymanie zieleni miejskiej. Dzięki temu zapewniony zostanie obieg zamknięty wody w przemyśle i w infrastrukturze miast. NCBR dąży do tego, aby opracowane technologie miały charakter uniwersalny oraz by wykorzystywać je na terenie całego kraju: w komunalnych oczyszczalniach ścieków, a także w przemyśle. Zaplanowano również, że system będzie tak opracowany, aby zmniejszać uciążliwości związane z jego pracą dla bezpośredniego otoczenia. Dodatkowo ważnym celem projektu jest opracowanie technologii eliminacji mikrozanieczyszczeń takich jak farmaceutyki (antybiotyki, hormony) oraz pestycydy. Poziom mikrozanieczyszczeń w środowisku sukcesywnie wzrasta zagrażając coraz bardziej ekosystemom i człowiekowi, dlatego ich eliminacja jest tak ważna.

Potrzebna nam rewolucja ściekowa

Dlaczego jeszcze potrzebujemy zrewolucjonizowania sektora gospodarki wodno-ściekowej? Jeden z problemów dobrze obrazują dane GUS z lat 2000 – 2018. Według nich, w tym okresie, ilość osadów wytworzonych w komunalnych oczyszczalniach wzrosła o 62% i w 2018 r. wyniosła aż 583,1 tys. ton suchej masy. Zdaniem ekspertów z NCBR, oprócz potrzeby efektywniejszego zagospodarowania odpadów ściekowych, powinniśmy lepiej gospodarować oczyszczonym materiałem oraz usunąć z niego mikrozanieczyszczenia, powodujące zanieczyszczenie środowiska.

Rozwój przedsiębiorstw, nowe miejsca pracy i zielona przyszłość

Powodzenie przedsięwzięcia da impuls do rozwoju przedsiębiorstw wodno-kanalizacyjnych, firm produkujących innowacyjne technologie dla oczyszczalni oraz dla ich kontrahentów. To wpłynie pozytywnie na rynek krajowy i eksport. Takie ożywienie sektora pozwoli na stworzenie licznych, trwałych miejsc pracy. Rozkwit branży poprawi bezpieczeństwo energetyczne kraju oraz warunki życia społeczeństwa, w związku z rozwiniętym systemem gospodarki wodno-ściekowej.

Dzięki projektowi „Oczyszczalni przyszłości” łatwiej będziemy mogli odzyskiwać surowce, wodę, a także produkować energię przy wykorzystaniu biomasy. Pozwoli to na zmniejszenie śladu węglowego i wpisze się w unijną strategię „Europejskiego Zielonego Ładu”. Strategia ta wymaga dekarbonizacji systemu energetycznego oraz wprowadzenia zasad gospodarki cyrkularnej. Tak zastosowane technologie przyczynią się do poprawienia ochrony ekosystemów wodnych oraz zmniejszenie zużycia wody poprzez odzyskanie i odnowę jej w procesie uzdatniania ścieków.

Ekologiczne przedsięwzięcia NCBR

Przez trzy lata, w ramach przedsięwzięcia „Oczyszczalnia przyszłości”, NCBR wyłoni wykonawcę zmodernizowanej oczyszczalni ścieków komunalnych, która zapewni prowadzenie gospodarki obiegu zamkniętego. Na ten cel przeznaczono 27 mln zł. Firma uruchomi instalację oraz przygotuje gotowe rozwiązania do wdrożenia ich w innych obiektach na terenie kraju. „Oczyszczalnia przyszłości” to tylko jeden z pomysłów poprawy polskiej zielonej energetyki, przedstawiony przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Opracowane mają być również m.in.: nowoczesna biogazownia oraz modułowe domy efektywnie energetycznie. Powyższe przedsięwzięcia zostały wybrane ze względu na ich potencjał masowego wdrożenia i możliwości stania się polską specjalnością.

Projekt realizowany jest w ramach projektu pozakonkursowego pn. Podniesienie poziomu innowacyjności gospodarki poprzez realizację przedsięwzięć badawczych w trybie innowacyjnych zamówień publicznych w celu wsparcia realizacji strategii Europejskiego Zielonego Ładu (w ramach poddziałania 4.1.3 Innowacyjne metody zarządzania badaniami Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój).

Informacje nt. przedsięwzięcia „Oczyszczalnia przyszłości” oraz dokumentacja dostępne są na stronie internetowej NCBR.

1 stycznia 2021 r. wejdzie w życie nowe Prawo zamówień publicznych

1 stycznia 2021 r. wejdzie w życie nowe Prawo zamówień publicznych, które zapewnić ma większy i łatwiejszy dostęp do zamówień publicznych dla przedsiębiorców z sektora MŚP. Rzecznik MŚP od początku był mocno zaangażowany w prace nad jego tworzeniem.

Celem ustawy z dnia 11 września 2019 r. – Prawo zamówień publicznych (Dz. U. z 2019 r. poz. 2019, ze zm.) jest całościowe uregulowanie problematyki zamówień publicznych. Istotą rozwiązań nowego PZP jest zwiększenie przejrzystości i spójności regulacji w zakresie zamówień publicznych, z uwzględnieniem ich roli w kształtowaniu polityki państwa oraz potrzeby wsparcia rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, a także innowacyjnych, nowoczesnych produktów i usług.

W nowej ustawie PZP przewidziano w szczególności następujące korzyści dla sektora MŚP:

  1. pełna elektronizacja zamówień za pośrednictwem platformy zakupowej, przy czym urzędowa platforma e-Zamówienia ma zostać w pełni wdrożona do kwietnia 2021 r.; (zob. https://ezamowienia.gov.pl/pl/  https://miniportal.uzp.gov.pl/ )
  2. wprowadzenie zasady efektywności;
  3. wprowadzenie w przetargach unijnych analizy potrzeb i wymagań zamawiającego oraz raportów z realizacji zamówienia;
  4. uproszczenie procedury w postępowaniach powyżej i poniżej progów unijnych (wprowadzenie nowego trybu podstawowego);
  5. zrównoważenie stron w umowach w sprawie zamówienia publicznego m.in. poprzez określenie zasad kształtowania umów i obowiązkowych postanowień umownych;
  6. wprowadzenie katalogu klauzul abuzywnych (m.in. zakaz nieproporcjonalnie wysokich kar umownych w stosunku do wartości zamówienia);
  7. wprowadzenie nowych zasad waloryzacji wynagrodzenia;
  8. wprowadzenie obowiązku stosowania zaliczek lub częściowych płatności w umowach powyżej 12 miesięcy;
  9. zmniejszenie obciążeń związanych z wadium czy zabezpieczeniem umowy;
  10. nadanie Rzecznikowi MŚP uprawnień analogicznych do tych, które przysługują podmiotom wpisanym na listę organizacji uprawnionych do wnoszenia środków ochrony prawnej;
  11. wprowadzenie nowych możliwości rozstrzygania sporów przed Sądem Polubownym przy Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej.

Rzecznik MŚP aktywnie uczestniczył podczas prac nad projektami nowej ustawy PZP oraz ustawy ją wprowadzającej. Przy Rzeczniku MŚP w ramach Rady Przedsiębiorców działa również Zespół Roboczy ds. zamówień publicznych, który był zaangażowany w powyższe prace oraz opracowywał postulaty przedsiębiorców i ich organizacji. Efektem tych pracy były m.in. poniższe wystąpienia Rzecznika MŚP:

  1. z dnia 21 lutego 2019 r. (znak: RMSP-61/2019/WPL) do Minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigi Emilewicz – wstępne uwagi do projektu ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz projektu ustawy – Przepisy wprowadzające – Prawo zamówień publicznych;
  2. z dnia 27 lutego 2019 r. (znak: RMSP-61/2019/WPL) do Minister Przedsiębiorczości i Technologii Jadwigi Emilewicz – dodatkowe uwagi do projektu ustawy – Prawo zamówień publicznych oraz projektu ustawy – Przepisy wprowadzające – Prawo zamówień publicznych;
  3. z dnia 5 czerwca 2019 r. (znak: RMSP-272/2019/WPL) do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – w sprawie przekazania opinii UZP w sprawie możliwości waloryzacji umów w związku z dużym wzrostem cen materiałów budowlanych i robocizny;
  4. z dnia 12 czerwca 2019 r. (znak: RMSP-282/2019/WPL) do Komisji Finansów Publicznych Sejmu RP – w sprawie przekazania uwag do projektu ustawy o systemie instytucji rozwoju;
  5. z dnia 12 lipca 2019 r. (znak: RMSP-354/2019/WPL) do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – w sprawie rozpoczęcia prac nad promowaniem wśród zamawiających dobrych praktyk, w szczególności względem wykonawców z sektora MŚP;
  6. z dnia 16 sierpnia 2019 r. (znak: RMSP-354/2019/WPL) do Przewodniczącego Komisji Nadzwyczajnej do spraw deregulacji Sejmu RP – z przekazaniem propozycji zmian do projektu ustawy – Prawo zamówień publicznych wypracowanych przez Zespół Roboczy ds. zamówień publicznych i Zespół Roboczy ds. recyklingu i gospodarki odpadami (in-house);
  7. z dnia 8 listopada 2019 r. (znak: RMSP-354/2019/WPL) do Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych – z prośbą o przedstawienie wyników prac zespołu ds. przygotowania i upowszechnienia wzorcowych dokumentów i praktyk stosowanych przy udzielaniu zamówień publicznych oraz z zaproszeniem na posiedzenie Zespołu Roboczego zamówień publicznych przy Radzie Przedsiębiorców w dniu 21 listopada 2019 r.

Aktualnie Zespół Roboczy ds. zamówień publicznych skupia się na problemie terminowości realizacji zamówień publicznych w kontekście narastającego problemu pandemii koronawirusa.

Surfland Systemy Komputerowe S.A. podpisał Plan Połączenia z VR Factory Games

Surfland Systemy Komputerowe S.A., Spółka notowana na rynku NewConnect od sierpnia 2011 r., podpisała Plan Połączenia z VR Factory Games Sp. z o.o. Po połączeniu Spółka zmieni nazwę na VR Factory Games S.A. i rozpocznie działalność związaną z tworzeniem, promocją oraz dystrybucją gier rozrywkowych oraz aplikacji marketingowych (B2C lub B2B) wykorzystujących technologię wirtualnej oraz rozszerzonej rzeczywistości.

Emitent podpisał w dniu 29.12.2020 r. z VR Factory Games Sp. z o.o. Plan Połączenia spółek. Planowane połączenie nastąpi w drodze przeniesienia całego majątku VR Factory Games Sp. z o.o. jako spółki przejmowanej na Surfland Systemy Komputerowe S.A. jako spółki przejmującej w zamian za akcje, które spółka przejmująca wyda wspólnikom spółki przejmowanej. Wartość obu spółek została ustalona przez niezależnego biegłego rewidenta i zgodnie z otrzymanymi wycenami została oszacowana na kwotę 35.596.450,00 zł dla VR Factory Games Sp. z o.o. oraz na kwotę 6.947.586,06 zł w przypadku Surfland Systemy Komputerowe S.A. W wyniku połączenia spółek Emitent dokona podwyższenia kapitału zakładowego o kwotę 27.920.000 zł w drodze emisji 27.920.000 szt. akcji serii L po cenie emisyjnej wynoszącej 1,27 zł za 1 akcję. Zarząd Surfland Systemy Komputerowe S.A. ma nadzieję, że dzięki połączeniu Spółki z podmiotem działającym w dynamicznie rosnącej branży uda się zwiększyć jej wartość.

„Bardzo się cieszymy, że udało nam się zakończyć prace nad przygotowaniem i podpisaniem Planu Połączenia z VR Factory Games Sp. z o.o. W ten sposób otwieramy nowy rozdział w historii Spółki, która po połączeniu zmieni nazwę oraz przedmiot działalności. Rynek VR i AR notuje co roku wysoki wzrost wartości, więc nasza fuzja pozwoli nam wejść w bardzo perspektywiczną branżę. Z kolei dla VR Factory Games Sp. z o.o. upublicznienie na rynku NewConnect przyniesie wiele korzyści, jakie dostarcza stanie się spółką publiczną. W najbliższym czasie będziemy realizowali kolejne kroki związane z połączeniem, aby jego finalizacja mogła nastąpić w możliwie najszybszym terminie.” – komentuje Artur Górski, Prezes Zarządu Spółki Surfland Systemy Komputerowe S.A.

Po połączeniu Surfland Systemy Komputerowe S.A. z VR Factory Games Sp. z o.o. Spółka zmieni nazwę na VR Factory Games S.A. i rozpocznie działalność związaną z tworzeniem, promocją oraz dystrybucją gier rozrywkowych oraz aplikacji marketingowych (B2C lub B2B) wykorzystujących technologię wirtualnej oraz rozszerzonej rzeczywistości. Dzięki wsparciu SSK produkty wytworzone przez VR Factory Games otrzymają niezbędne finansowanie dalszej produkcji, profesjonalną kampanię reklamową, kontakt z influencerami, obecność na najważniejszych wydarzeniach branżowych na świecie, a także premierę na wszystkich największych rynkach jednocześnie. Ze względu na realizację kolejnych projektów inwestycyjnych nie wyklucza się powstania grupy kapitałowej.

„Obecność VR Factory Games na rynku publicznym pozwoli spółce zrealizować jeden z głównych celów strategicznych, jakim jest zajęcie pozycji znaczącego gracza na światowym rynku producentów gier w technologii wirtualnej rzeczywistości (VR). Wierzymy również, że dzięki potencjałowi rozwoju, jaki daje rynek kapitałowy, spółka będzie mogła nie tylko w szerszym zakresie niż do tej pory dotrzeć do potencjalnych odbiorców ze swoimi produkcjami na rynku B2C, ale również zdywersyfikować swoje przychody poprzez zwiększenie przychodów z produkcji aplikacji B2B zarówno w technologii VR, jak i AR (rozszerzona rzeczywistość). W przyszłości nie wykluczamy budowy grupy kapitałowej specjalizującej się w technologii VR i AR w oparciu o spółki własne, jak i joint venture.” – dodaje Sławomir Matul, Prezes Zarządu Spółki VR Factory Games Sp. z o.o.

Surfland Systemy Komputerowe S.A. to spółka notowana na rynku NewConnect od sierpnia 2011 r. W 2020 r. Spółka wydzieliła swoją dotychczasową działalność w obszarze oferowania, projektowania, dostaw rozwiązań i systemów IT, realizacji projektów oraz świadczenia szerokiego wachlarza usług IT do spółki zależnej Surfland Systemy Komputerowe Sp. z o.o., w której posiada 100% udziałów.

W lutym 2020 r. Spółka poinformowała o dokonaniu wyboru opcji strategicznej polegającej na połączeniu Emitenta z innym podmiotem w drodze przejęcia przez ten podmiot, po uprzednim wydzieleniu podstawowej działalności do nowo powołanej spółki. Decyzja ta poprzedzona została analizą wariantowych opcji, o których Emitent informował w grudniu 2019 r. oraz konsultacjami z głównymi akcjonariuszami Spółki.

Dla blisko 60% konsumentów liczą się działania CSR-owe sieci handlowych i ich marek

Prawie 40% użytkowników gazetek promocyjnych kojarzy informacje o włączaniu się sklepów w akcje prospołeczne. 15% badanych twierdzi, że nie widziało ich, a blisko 50% nie pamięta tego. Działania z zakresu społecznej odpowiedzialności marek są ważne lub bardzo istotne dla ok. 60% ankietowanych. Obojętność wykazuje 33%. A tylko 8% respondentów nie przywiązuje uwagi do tego typu aktywności sieci handlowych. Tak wykazało badanie zrealizowane przez KANTAR Polska dla programu branżowego BLIX AWARDS.

Z badania wynika, że co trzeci czytelnik gazetek handlowych kojarzy informację o włączeniu się w jakąś akcję prospołeczną sklepu, którego publikacje przegląda. Tak twierdzi 38% respondentów. 15% badanych zapewnia, że nie spotkało się z takim przekazem. Z kolei 47% nie pamięta tego. Jerzy Osika, prezes firmy szkoleniowo-doradczej Promedia, uważa, że takie wyniki nie są satysfakcjonujące dla branży. Komunikaty powinny być częściej powtarzane, aby były w ogóle dostrzegane. Jeden duży przekaz daje słabszy efekt niż kilka mniejszych.

– Wyniki wskazują, że do prawie dwóch trzecich respondentów nie docierają informacje o włączaniu się sklepów w akcje prospołeczne. W mojej ocenie, sieci handlowe za słabo komunikują tego typu aktywność w swoich gazetkach, do których chętnie zaglądają konsumenci – mówi dr Krzysztof Łuczak z Rady Programowej BLIX AWARDS.

Jak podkreśla dr Urszula Kłosiewicz-Górecka z Państwowego Instytutu Ekonomicznego, w br. udział sieci handlowych w akcjach prospołecznych mocno konkuruje z licznymi i zintegrowanymi działaniami, podejmowanymi przez organizacje charytatywne. Mogą one skuteczniej docierać do konsumentów innymi kanałami niż np. gazetki handlowe. W ocenie eksperta, patrząc z tej perspektywy, wyniki nie są złe dla branży.

– Bardzo wiele osób traktuje komunikaty i symbole akcji z zakresu CSR jako elementy zawoalowanej reklamy i poprawy wizerunku firmy. To skutek ogólnego klimatu społecznego. Poziom świadomych przekazów odbiorców nie bez przyczyny jest więc niski – 37%. Podwyższenie go wymaga poważnej polityki komunikacyjnej, zakładającej współpracę biznesu, władzy publicznej i NGO-sów – komentuje dr Andrzej Maria Faliński ze Stowarzyszenia Forum Dialogu Gospodarczego.

Ponadto z badania wynika, że w oczach klientów pożądane są działania z zakresu odpowiedzialności społecznej marek. Dla 59% ankietowanych jest to ważne lub nawet bardzo istotne. Natomiast 33% wykazuje obojętność. Tylko dla 8% respondentów jest to bez znaczenia.

– To pokazuje, że włączanie się w akcje prospołeczne zdecydowanie poprawia wizerunek sieci handlowych. Wobec nasilającej się walki cenowej retailerzy mają szansę wyróżniać się na rynku poprzez aktywne działania społeczne – dodaje dr Łuczak.

Zdaniem Jerzego Osiki, rola działań CSR-owych będzie rosła. Obecnie na całym świecie konsumenci coraz baczniej obserwują zachowania swoich ulubionych marek. Dla klientów nie liczą się już tylko okazje cenowe. Znaczenia nabiera np. to, jak firmy traktują swoich pracowników. Dobra jakość nie kończy się na materiale, z którego powstał dany produkt. Ważne jest też to, w jakiej atmosferze był tworzony. Takie kwestie są istotne głównie dla młodych ludzi, mieszkających w Europie, USA, Afryce, a także w Azji. Ekspert zauważa, że w Polsce zaczyna być to już mocno zauważalne.

– Prawie 60% konsumentów postrzega wizerunek marek już nie tylko przez pryzmat cech produktów, ale również podejmowanych działań. Jest to optymistyczne. Jednak nadal wysoki udział mają osoby, które przy wyborze towarów w ogóle nie zwracają uwagi na angażowanie się marek w tego typu działania. To wskazuje na potrzebę edukacji, ukierunkowanej na przekaz informujący o znaczeniu działań CSR-owych – zwraca uwagę dr Kłosiewicz-Górecka.

Jak podkreśla dr Krzysztof Łuczak, akcje społeczne powinny mieć nie tylko wymiar ogólnopolski, ale również lokalny. Fakt, że marka, tj. duża firma, pamięta o lokalnych potrzebach danej miejscowości i wspiera jej mieszkańców, niesamowicie ociepla jej wizerunek.

– Dobrym pomysłem zarówno dla marek, jak i sieci handlowych jest bezpośrednie włączanie klientów do akcji społecznych. Wtedy konsumenci najlepiej je zapamiętują, bo są dumni z tego, że sami mogli jakoś pomóc osobom potrzebującym lub środowisku naturalnemu. Przykładem może być przynoszenie zużytych produktów do sklepów i otrzymywanie za to sporych rabatów – podsumowuje Jerzy Osika.

Badanie zostało przeprowadzone na zlecenie programu BLIX AWARDS metodą CAWI przez ośrodek badawczy KANTAR Polska na próbie 800 konsumentów korzystających z aplikacji agregujących promocje.

Instytut Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu uruchamił pierwszą polską diagnostykę różnicującą grypę i COVID-19

Pacjenci mogą już skorzystać z nowoczesnego, polskiego testu diagnostycznego jednocześnie wykrywającego wirusa grypy i koronawirusa w specjalnie przystosowanym do tego celu laboratorium w Instytucie Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu. To pierwsza w Polsce diagnostyka oparta na innowacyjnym autorskim opracowaniu naukowców z tego instytutu uruchomiona na szeroką skalę dla Polaków.

Pierwszy polski patent

Naukowcy z poznańskiego Instytutu Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk (IGC PAN) poinformowali o zgłoszeniu pierwszego polskiego patentu na Test F-INe COST (Fast INfluenza Cov One Step Test) umożliwiającego jednoczesne wykrywanie i różnicowanie  koronawirusa oraz wirusów grypy typu A i B. To sukces na światową skalę i ugruntowanie Polski jako ważnego naukowego partnera w międzynarodowej walce z pandemią SARS-CoV-2.

  • Nasz test diagnostyczny w rzetelny i szybki sposób umożliwia rozróżnienie w jednej probówce, czy dany chory jest zakażony wirusem SARS-CoV-2 czy wirusem grypy. Wiarygodny i jednoznaczny wynik testu jest niezwykle istotny w obecnej sytuacji pandemicznej, ponieważ powoduje uruchomienie jednej z dwóch różnych ścieżek nie tylko medycznych i terapeutycznych, ale także organizacyjnych związanych z restrykcjami, takimi jak kwarantanna czy izolacja. Dzięki naszemu patentowi powstało narzędzie, które potrafi szybko różnicować czynnik zakaźny obu tych chorób, które klinicznie wyglądają bardzo podobnie. – mówi prof. Michał Witt, Dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN (IGC PAN).

Duża zmiana bez zmian

Test F-INe COST stworzony przez IGC PAN to ogromna pozytywna zmiana dla pacjentów i lekarzy, bez potrzeby zmian w dotychczasowej organizacji logistycznej i infrastrukturalnej w laboratoriach diagnostycznych.

  • Zaprojektowaliśmy nasz test tak, aby bez problemu mógł być wykorzystywany przez laboratoria diagnostyczne i żeby nie wymagał dokonywania zmian w dotychczasowej organizacji ich pracy. Wdrożenie naszego testu do rutynowej diagnostyki nie wiąże się z żadnym specyficznym oprogramowaniem, urządzeniami czy z dodatkowymi umiejętnościami. Wykonuje się go dokładnie tak samo, jak standardowe testy molekularne na COVID-19. To duża optymalizacja czasowa dla diagnostów, bo posługując się naszym zestawem w jednym czasie wykonują test identyfikujący i jednocześnie różnicujący dwa patogeny. Jest to niezwykle ważne również dla lekarzy w kierowaniu pacjentów na konkretne leczenie planowe i ostre. Dosłownie to szybsze i bardziej skuteczne ratowanie zdrowia i życia chorych. – wyjaśnia Prof. Natalia Rozwadowska, Kierownik Zakładu Patologii Molekularnej IGC PAN.

Pierwsza w pełni polska diagnostyka

Ale patent to nie wszystko. Bez faktycznego wdrożenia i udostępnienia społeczeństwu każdy, nawet najlepszy wynalazek pozostaje jedynie w sferze badań naukowych. Instytut Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu nie chce na tym poprzestawać. Dlatego już od dziś uruchamia wykonywanie testu różnicowego koronawirusa i grypy, opartego na autorskim, innowacyjnym polskim opracowaniu, czyniąc go dostępnym dla osób tego potrzebujących.

  • Uruchomiliśmy pełną diagnostykę różnicową SARS-CoV-2 i wirusów grypy A i B przy użyciu opracowanego w naszym Instytucie testu molekularnego. Wszystkich zainteresowanych wykonaniem testu zapraszamy do naszego specjalistycznego laboratorium w Instytucie Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. – kontynuuje prof. Witt. – Już na początku pandemii COVID-19 postanowiliśmy włączyć się aktywnie do walki z wirusem. Mamy niezwykle profesjonalny zespół ludzki, składający się z wysoko kwalifikowanych diagnostów laboratoryjnych, specjalistów genetyki medycznej i klinicznej. Dysponujemy znakomitym zapleczem aparaturowym. W naszym laboratorium “covidowym” przebadaliśmy dotychczas ponad 20 tys. próbek, jesteśmy w pełni gotowi na rozszerzenie działalności o kolejne testy. Wychodzimy naprzeciw szczególnym potrzebom społecznym wynikającym z tej bezprecedensowej pandemicznej sytuacji. – dodaje profesor Witt.

Grypa sezonowa już od stycznia

Tak szybkie uruchomienie diagnostyki różnicującej grypę i COVID-19 jest nieprzypadkowe. Naukowcy alarmują, że do pandemii SARS-CoV-2 dojdzie od stycznia kolejne zagrożenie zdrowotne – sezonowy atak grypy, rokrocznie pojawiający się w tym czasie.

  • Szczyt zachorowań na grypę w Polsce zaczyna się w styczniu i trwa co najmniej do końca marca. Wiele objawów klinicznych zakażenia wirusem grypy jest niemal identycznych jak w przypadku infekcji koronawirusowej. Nasz test różnicuje zakażenia SARS-CoV-2 od grypy typu A i B, czyli najczęstszych odmian grypy występujących w Polsce. To istotne, ponieważ zakażenie grypą w Polsce jest bardzo prawdopodobne ze względu na niską wyszczepialność, która w naszym kraju wynosi mniej niż 5 proc. społeczeństwa; dla porównania, w wielu krajach zachodnich dochodzi ona nawet do kilkudziesięciu procent. Co prawda do grypy już przywykliśmy, ale nie zapominajmy o tym, że zarówno sama grypa, jak i jej powikłania przy chorobach współistniejących może mieć tragiczne w konsekwencji skutki.  – tłumaczy prof. Rozwadowska

Potrzebne wsparcie decydentów

Naukowcy z Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu apelują do decydentów, głównie Ministerstwa Zdrowia oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego o współpracę i pomoc we wdrożeniu Testu F-INe COST na szeroką, ogólnopolską skalę.

  • Apelujemy do decydentów aby zainteresowali się naszym testem, który pozwoli szybko i tanio różnicować COVID-19 i grypę. Nie zapominajmy, że nasz system ochrony zdrowia już teraz jest przeciążony, a lada chwila nałożą się nań, na wszystkich diagnostów, ratowników, lekarzy, pielęgniarki, kolejne wyzwania związane z zachorowaniami na grypę. Tylko dzięki współpracy będziemy mogli powiedzieć, że Polacy mają szansę zdać ten egzamin. – zachęca prof. Witt.

Źródło:

Instytut Genetyki Człowieka Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu

350 milionów złotych na pożyczki dla przedsiębiorców, 1300 wspartych firm. Polska Fundacja Przedsiębiorczości podsumowuje 2020 rok

Rok 2020 zapisze się czarnymi zgłoskami w gospodarczej historii wolnej Polski. Dynamiczny rozwój gospodarczy i galopujące plany przedsiębiorców zostały dość nagle zatrzymane przez pandemię koronawirusa. Polska Fundacja Przedsiębiorczości w tym roku zaoferowała beneficjentom rekordowe wsparcie. Rozdysponowaliśmy ponad 350 milionów złotych na pożyczki, wspartych kapitałowo zostało 1300 firm z sektora MŚP.  To dwukrotnie więcej niż w rekordowym 2019 roku. Uwolniony został olbrzymi potencjał ludzi w Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości. Pokazaliśmy, że w tak trudnym okresie potrafimy efektywnie pomagać przedsiębiorcom, będąc uznanym partnerem dla BGK oraz lokalnych instytucji – mówi Marcin Pawłowski, Prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości.

„Jesteśmy na pierwszym froncie gospodarczej walki z koronawirusem”

Rok 2020 to dla Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości najbardziej dynamiczny czas w historii. Z jednej strony organizacja przechodziła wewnętrzne zmiany: wprowadzono nową strategię na lata 2020-2025, z drugiej sytuacja gospodarcza spowodowała, że nasza instytucja znalazła się na pierwszym froncie gospodarczej walki z pandemią koronawirusa.

– Ten rok to  duże wsparcie przedsiębiorców w zakresie kapitału obrotowego, który w wielu obszarach gospodarki był potrzebny i pomógł przetrwać  firmom. Rozdysponowaliśmy 200 milionów złotych na pożyczki płynnościowe, to wielki sukces wszystkich pracowników Fundacji. Otwieramy się na nowe podmioty, nowych klientów, chcemy wspierać nie tylko MŚP ale również organizacje, samorządy, spółdzielnie, wspólnoty. Wchodzimy na rynek z nową ofertą w ramach Funduszu Dostępności, który ma pomagać najbardziej potrzebującym. Kontynuujemy ofertę udzielania pożyczek inwestycyjnych, profilowanych oraz dla osób rozpoczynających działalność – mówi Marcin Pawłowski, Prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości.  – W 2020 roku byliśmy aktywnym graczem w oferowaniu usług rozwojowych dla firm i ich pracowników. Mają oni możliwość skorzystania z 80% dofinansowania dotacji na szkolenia i kursy. W tym roku wypłaciliśmy ponad 6 mln dotacji  i podnieśliśmy kompetencje ponad 1500 pracowników firm z Pomorza Zachodniego – dodaje Pawłowski.

Nowa rzeczywistość, nowy sposób realizacji celów statutowych. Szkolenia online i nowa platforma komunikacyjna

W 2020 Polska Fundacja Przedsiębiorczości przygotowała zupełnie nową strategię szkolenia klientów. Z powodu pandemii niemożliwe było prowadzenie spotkań stacjonarnych. Program edukacyjny przeniósł się do sieci i okazało się to prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Za nami ponad 200 szkoleń, webinarów i prezentacji. Jesienią wystartowały regularne programy publicystyczne z udziałem ekspertów. Fundacja przygotowuje także podcasty z udziałem przedsiębiorców.

– Podjęliśmy decyzję o stworzeniu nowoczesnej platformy szkoleniowej, dzięki której będziemy mieli okazję dotrzeć z wiedzą i nowymi umiejętnościami do dziesiątek tysięcy osób oferując różnorodne cykle szkoleń zakończone przyznanym certyfikatem.  Wszystko to odbywa się bezpłatnie w ramach misji edukacyjnej Fundacji. To inicjatywa nowoczesna, mam wrażenie, że najnowocześniejsza w Polsce. Baza merytoryczna dla przedsiębiorców, ale jednocześnie wielka wartość informacyjna – dodaje Prezes Pawłowski.

Polska Fundacja Przedsiębiorczości aktywnie uczestniczy w procesie konsultowania inicjatyw ustawodawczych wspierających przedsiębiorców. Zabieramy głos podczas konsultacji organizowanych przez Ministerstwo Finansów, Bank Gospodarstwa Krajowego czy Federacje Przedsiębiorców Polskich. Współpracujemy z Północną Izbą Gospodarczą w Szczecinie.

2021? Nic nie zapowiada żeby było spokojniej

Wiele wskazuje na to, że rok 2021 również będzie czasem wielu gospodarczych wyzwań, a Polska Fundacja Przedsiębiorczości będzie musiała ramię w ramie dotrzymywać kroku przedsiębiorcom i ich oczekiwaniom.  Jednym z filarów nowej strategii  jest rozwój sieci Oddziałów i zbudowanie obecności Naszych pracowników we wszystkich województwach.  – Chcemy być jak najbliżej przedsiębiorców stąd 26 Oddziałów i 50 Specjalistów na terenie całego kraju. Efekty już widać a to dopiero początek – dodaje Marcin Pawłowski, Prezes Polskiej Fundacji Przedsiębiorczości.

Efekty pracy Fundacji będą widoczne nie tylko na Pomorzu Zachodnim, ale i w całej Polsce. Serdecznie zachęcamy do współpracy zarówno przedsiębiorców jak i instytucje otoczenia biznesu.

Opłata mocowa silnym uderzeniem w przedsiębiorców

Nowe podatki, wzrost płacy minimalnej, niepewne terminy wypłacania pomocy w ramach tarcz antykryzysowych, rozpoczęcie roku w czasie lockdownu i… podwyżki. Trudno wyobrazić sobie bardziej problemowy start w roku 2021 niż ten scenariusz z którym mierzyć się musi wiele firm. Do Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie w ostatnim kwartale zgłosiła się duża liczba przedsiębiorców, która zwróciła uwagę, że „opłata mocowa”, która niebawem wejdzie w życie bardzo mocno dotknie ich budżety. – Podejmujemy ten temat, bo próśb o interwencje było mnóstwo. Dla wielu firm to dodatkowy wydatek na poziomie kilku tysięcy złotych miesięcznie – mówi Piotr Wolny, dyrektor Biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Prąd może kopnąć. Przedsiębiorcy czują się kopnięci. I to mocno”

„Opłata mocowa” pojawi się na naszych rachunkach za energię pierwszy raz już w styczniu. Koszty dopłat zasilą budżety państwowych koncernów energetycznych za utrzymanie elektrowni w gotowości do dostarczenia określonych mocy. Jak mówi dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Piotr Wolny o kolejny cios dla przedsiębiorców, którzy od 9 miesięcy są w trudnej sytuacji spowodowane pandemią koronawirusa.

– Po nowym roku pojawi się kilka nowych danin publicznych, a stawki innych pójdą w górę. Dodatkowo po raz kolejny wzrosną znacząco ceny energii. Premier Mateusz Morawiecki tłumaczy to tym, że dzięki pieniądzom z podatków państwo może wspierać przedsiębiorców dotkniętych skutkami kryzysu. Co absolutnie nie może być prawdą. Dodatkowe obciążenia jeszcze mocniej spotęgują dotkliwe skutki pandemii, dotykające przedsiębiorców – mówi dr Piotr Wolny.

– Prąd może kopnąć. Przedsiębiorcy czują się kopnięci. I to mocno. Kolejne ciosy w postaci podwyżek cen energii, podatków, czy kosztów pracy, zamiast ratować i pomagać utrzymać firmy i pracowników, będą przynosić tylko straty. W szczególności, że już wiemy iż nie będzie powszechnych rekompensat za rosnące ceny energii pomimo zapowiedzi ministra aktywów państwowych z początku tego roku. Nowy gospodarz tej ustawy, ministerstwo klimatu i środowiska, wycofał ją z wykazu prac legislacyjnych.  Kolejny raz przedsiębiorcy nie mają poczucia stabilności w decyzjach rządu i nie są w stanie przygotować się na wprowadzane zmiany. Jak zwykle wszystkie te koszty ostatecznie będzie musiał ponieść konsument, który więcej zapłaci za towar czy usługę, a to spowoduje spadek poziomu konsumpcji, a więc i w konsekwencji spowolnienie gospodarcze – dodaje dyrektor Wolny.

Przedsiębiorcy będą zmuszeni do oszczędności

Opłata mocowa dotknie wszystkich odbiorców. Jej wysokość w przyszłym roku dla odbiorców biznesowych uzależniona będzie od ilości energii elektrycznej pobranej z sieci w wybranych godzinach w ciągu doby – w dni robocze od 7:00 do 21:00 – i wyniesie 76,2 zł/MWh. Natomiast dla odbiorców indywidualnych (nie będących firmami)  :

  • dla zużycia poniżej 500 kWh energii elektrycznej – 1,87 zł;
  • dla zużycia od 500 kWh do 1200 kWh energii elektrycznej – 4,48 zł;
  • dla zużycia powyżej 1200 kWh do 2800 kWh energii elektrycznej – 7,47 zł;
  • dla zużycia powyżej 2800 kWh energii elektrycznej – 10,46 zł.

– Wysokość opłat zapewne zmuszała będzie odbiorców  do racjonalnego wykorzystania energii elektrycznej. Wzorcowa  jakość  energii  elektrycznej  polega  na  tym,  że  w  miejscu obioru występuję nieprzerwanie,  przebieg  napięcia  jest dokładnie  sinusoidalny,  częstotliwości  znamionowa   o  wartości  skutecznej napięcia równej  napięciu  znamionowemu. Wstępny audyt racjonalizacji zakupu energii  możemy przeprowadzić analizując faktury za energie elektryczna na ich podstawie możemy przeprowadzić optymalizacje w zakresie m.in. zamówionej mocy czy doboru grupy taryfowej. Nasze badania wskazują że dzięki doświadczeniu naszych audytorów i przy niewielkich nakładach finansowych  udaje się zaoszczędzić  10 do 30% kosztów zużycia energii elektrycznej – wyjaśnia Piotr Wiśniewski z firmy MEON, członek Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.