2020 – rok jakiego w historii jeszcze nie było. Podsumowanie Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie

Rok 2020 pożegnaliśmy z ulgą, a rok 2021 witamy z wielką nadzieją. Dla świata gospodarki minione 12 miesięcy to czas ciężkiej próby. Wielu przedsiębiorców zahartowało się i przygotowuje do walki o przetrwanie, a inni niestety polegli w walce z pandemią i jej skutkami gospodarczymi. Nie brakuje też takich, którzy wykorzystali nadarzające się okazje i rozwinęli swoją działalność gospodarczą lub dokonali dywersyfikacji. Z punktu widzenia Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie to był pracowity czas, choć formuła naszego działania znacząco się zmieniła. – Nasze planowane wydarzenia musiały zostać przeformatowane lub anulowane, a nasza aktywność skupiła się na doradzaniu i wspieraniu przedsiębiorców – mówi Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

„Gibkość gazeli” będzie potrzebna, by radzić sobie w roku 2021. Prezes Mojsiuk: „Ostatnie miesiące zmieniły obraz naszej rzeczywistości”

Rok 2020 to z pewnością rok pełen wyzwań, hartu ducha, próby wytrzymałości psychicznej ale też poszukiwania stabilności i równowagi, a przede wszystkim weryfikacji, które branże są odporne na kryzysy. To spowodowało, że wielu przedsiębiorców musiało zmienić sposób prowadzenia działalności i musi na przyszłość zdywersyfikować działalność.

– Przewidywanie sytuacji ekonomicznej na 2021 to prawdziwe wyzwanie. Podstawową sprawą jest rozwój sytuacji pandemicznej, choć istnieje realna szansa na masowe szczepienia w pierwszym półroczu, co powinno uspokoić nastroje społeczne. Druga rzecz, to skutki społeczno-gospodarcze jakie pozostawi po sobie COVID. Powiedzmy, że część firm będzie walczyła o przetrwanie, część rozpocznie proces transformacji i w związku z dużymi nakładami będzie ograniczała koszty. Pozostałe będą wykorzystywać pandemię jako początek zmian w zakresie funkcjonowania aby poprawić efektywność. Na pewno wygrają te firmy, które postawią na maksymalną cyfryzację. Ostatnie miesiące zmieniły obraz naszej rzeczywistości: ograniczenie wynajmu powierzchni, praca zdalna, zmiana sposobu prowadzenia szkoleń, platformy zakupowe, obsługa online, elektryfikacja pojazdów, integracja usług w ramach jednego ekosystemu. Wchodzimy proszę Państwa w przemysł 4.0 i pandemia z pewnością to przyspieszyła – mówi Prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Hanna Mojsiuk.

Czego Prezes Hanna Mojsiuk życzy przedsiębiorcom w 2021? – Życzę im poczucia bezpieczeństwa, którego należy poszukiwać w naszym wnętrzu i sile charakteru. Życzę optymizmu, umiejętności przewidywania „skąd wieje dobry wiatr” i gibkości gazeli w nadążaniu za ogólnoświatowym procesem cyfryzacji.

Prezydium Północnej Izby Gospodarczej: nadzieję dają szczepienia

Również członkowie Prezydium Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie mają nadzieje, że minione 12 miesięcy to już przeszłość, a rok 2021 będzie czasem nadziei i odbudowywania się po rewolucji gospodarczej jaką przyniosła pandemia koronawirusa. – To rok naprawdę ciężki dla przedsiębiorców. Straty odczuwa gastronomia, turystyka, ale i chyba wszystkie inne branże. Uważam ten rok za zły i mam nadzieję, że ten który się rozpoczął będzie wiele lepszy. W moim przekonaniu nadzieje na poprawę sytuacji daje szczepionka. Jak uda nam się pokonać koronawirusa to damy radę odbudować gospodarkę – mówi Mirosław Sobczyk, Wiceprezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.

– Wyjątkowy rok. Po transformacji naszej gospodarki nie mieliśmy do czynienia z takim rokiem. Czy wyszliśmy obronną ręką? To się jeszcze okaże. Skutki będziemy odczuwać w przyszłym roku, a kto wie czy nie dwa lub trzy lata. Dla sektora MŚP rok 2021 będzie kluczowy w „odbiciu się” naszej gospodarki. Nie sądzę, że instrumenty pomocowe z Tarcz Antykryzysowych pomogą uratować wszystkich, ale na pewno sektory, które są najmocniej dotkniętę obostrzeniami będą potrzebowały największej pomocy – mówi Wiceprezes Jarosław Tarczyński.

– To był rok pełen wyzwań i nieprzewidzianych zwrotów akcji. Nie było możliwości zaplanowania działań z wyprzedzeniem, wielu przedsiębiorców za wszelką cenę starali się utrzymać swoje firmy i miejsca pracy, które stworzyli. Zauważyłam desperacką walkę o utrzymanie swoich życiowych dzieł, zdarzało się, że przedsiębiorcy zabezpieczali swoim majątkiem firmy, ryzykowali bezpieczeństwo swoich rodzin, by utrzymać swoje firmy – mówi sekretarz Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie Magdalena Gajdamowicz.  – Promieniem optymizmu jest bez wątpienia szczepionka – dodała.

„Północna Izba Gospodarcza nie jest głucha na głos zachodniopomorskich przedsiębiorców”

Jaki dla Północnej Izby Gospodarczej był rok 2020? Na pewno pracowity! Odbyło się mniej standardowych wydarzeń, ale nasza instytucja aktywnie zaangażowała się we wspieranie przedsiębiorców. – Dzięki inicjatywie „Izbowy pakiet dla przedsiębiorców” pomogliśmy kilkudziesięciu przedsiębiorcom. To zarówno porady prawne jak i doradztwo restrukturyzacyjne czy gospodarcze, a nawet czasem marketingowe. Przygotowaliśmy kilkadziesiąt pism do Premiera Mateusza Morawieckiego, Premiera Jarosława Gowina, a także samorządowców, by aktywnie interesować ich problemami zgłaszanymi przez naszych przedsiębiorców. Izba nie jest głucha na głos świata zachodniopomorskiej gospodarki – mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej  w Szczecinie.

W 2020 nastąpiły zmiany w strukturze naszej organizacji. Prezesem Północnej Izby Gospodarczej została Hanna Mojsiuk. Wiceprezesami: Jarosław Tarczyński oraz Mirosław Sobczyk. Sekretarzem Magdalena Gajdamowicz, a skarbnikiem Michał Wojtas.

ROK 2020 W LICZBACH:

  • 15 szkoleń, 16 webinarów
  • 4 wydarzenia otwarte, między innymi spotkanie z Jackiem Walkiewiczem
  • ponad 50 apeli w sprawie wsparcia dla przedsiębiorców
  • utworzenie Izbowego Pakietu Wsparcia dla Firm oraz Izbowego Katalogu Wsparcia
  • 4 akcje społeczne, między innymi zbiórka na rzecz szpitala wojewódzkiego oraz akcja „Zostań Świętym Mikołajem”
  • wyróżnienia dla firm, które wykazały się społeczną odpowiedzialnością biznesu
  • współpraca Izby z Rzecznikiem Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz Marszałkiem Województwa Zachodniopomorskiego
  • akcja „Nie dla komandytowych CIT” oraz spotkanie z Marszałkiem Senatu RP Tomaszem Grodzkim
  • opracowania Tarcz Antykryzysowych oraz pakietów pomocowych dla przedsiębiorców

Przedsiębiorcy mogą nie mieć z czego podnosić płac minimalnych. To może przesądzić o decyzji o zwolnieniach

Podatek cukrowy, konieczność zgłaszania umów cywilnoprawnych do ZUS, zmiany w opodatkowaniu spółek komandytowych, podniesienie płacy minimalnej o 200 złotych brutto. Zmian podatkowych i okołopodatkowych rok 2021 przynosi całkiem sporo. Według ekspertów dodatkowe obciążenia dla przedsiębiorców w epicentrum gospodarczego kryzysu i pandemii koronawirusa to nie jest dobry pomysł. Północna Izba Gospodarcza wsłuchując się w głos przedsiębiorców krytycznie ocenia podniesienie płacy minimalnej. Dotyczy to w dużej mierze branż, które najsilniej odczuwają skutki lockdownu. Wzrost wynagrodzeń to pogłębianie ich zadłużenia.

Podniesienie płacy minimalnej w 2021 roku. Dyrektor Wolny: „Ryzykowne posunięcie”

Od 1 stycznia 2021 roku minimalne wynagrodzenie w Polsce wynosić będzie 2800 złotych brutto, co oznacza wzrost o 200 złotych. Taka pensja oznacza, że niemożliwe będzie, by „na etacie” w pełnym wymiarze godzin zarabiać mniej niż 2000 złotych miesięcznie.

Jak mówi dr Piotr Wolny, dyrektor biura Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie podnoszenie płacy minimalnej w kryzysie gospodarczym może oznaczać presję płacową na średnich stanowiskach, a to ostatnie, czego potrzebują borykające się z problemami firmy. – Podniesienie płacy minimalnej w sposób wymuszony, nie przez gospodarkę i rynek, a poprzez rozporządzenie rządu, to w tym trudnym dla gospodarki czasie ryzykowne posunięcie. W czasie dekoniunktury, obniżonego poziomu konsumpcji i ograniczonych możliwości prowadzenia działalności z uwagi na pandemię koronawirusa, przedsiębiorcy nie mają środków na podnoszenie wynagrodzeń. W branżach, które nie odczuwają negatywnych skutków epidemii, lub nawet się rozwijają, to rynek i konkurencja sama powinna regulować poziom wynagrodzeń. Natomiast ogółem w całej gospodarce dziś walka toczyć powinna się o utrzymanie firm i miejsc prac – komentuje dr Piotr Wolny.

Jakie mogą być konsekwencje podwyższenia płacy minimalnej? „Presja płacowa, czasem decyzje o zwolnieniach”

Jak mówi Prezes Wojewódzkiego Zakładu Doskonalenia Zawodowego i członek Wojewódzkiej Rady Rynku Pracy dr Krzysztof Osiński rok 2020 to dla przedsiębiorców był trudny czas, gdy skupiali się na oszczędnościach i możliwie szerokim zachowaniu miejsc pracy. Jakiekolwiek zwiększanie obciążeń dla firm, które walczą o przetrwanie może mieć fatalne skutki: – Pozostaje mieć nadzieję, że firmy podniosą wynagrodzenia najpierw podstawowe, a potem także innym pracownikom. To pozwoliłoby uniknięcia „spłaszczenia” siatki wynagrodzeń, a następnie presji płacowej, która może wiązać się z tym, że niebawem pracownicy w firmach, niezależnie od stażu czy kompetencji będą zarabiać podobnie – mówi Osiński.

Specjalista zwraca również uwagę na to, że wiele firm może po prostu nie mieć środków na to, by podwyższać płace minimalne: – Wiele sektorów gospodarki najmocniej dotkniętych koronawirusem nie myśli o podwyżkach wynagrodzeń, a nawet o obniżkach czy zwolnieniach. Dla nich takie odgórne decyzje to bardzo złe wiadomości. Dzisiaj wszyscy się modlą o to, by koronawirus jak najszybciej się skończył i żebyśmy wrócili do normalności – dodaje Krzysztof Osiński.

Kto zatrudnia na płacy minimalnej? Handel, ochrona, gastronomia. Kto teraz nie zarabia? Właśnie te branże

Jak mówi doradca gospodarczy Katarzyna Michalska sytuacja na rynku pracy w roku 2020 dynamicznie się zmieniła. Obawa jest prosta: wzrost płacy minimalnej może być kroplą, która przeleje czarę goryczy w decyzji o zwalnianiu pracowników. – Z danych Głównego Urzędu Statystycznego za rok 2018 wynika, że co trzeci pracownik w gastronomii, handlu i hotelarstwie zatrudniony jest na najniższej krajowej. To trzy sektory, które są najmocniej objęte restrykcjami związanymi z pandemią koronawirusa. Jest wiec tak: te branże nie zarabiają, robią wszystko, by utrzymać miejsca pracy i dodatkowo muszą się liczyć z tym, że będą musieli zwiększać swoje koszty. Obawiam się, że wielu przedsiębiorców z tych sektorów, ale i z turystyki, rozrywki, branż sezonowych czy np. z branży ochroniarskiej będzie musiało podejmować decyzje o oszczędnościach. Nie da się podnosić pensji, jednocześnie nie generując przychodów – mówi Katarzyna Michalska.

– Ostatnie lata przynosiły gwałtowne podwyżki wynagrodzeń i przedsiębiorcy dzielnie dawali sobie z tym radę. Pracodawcy chcą dobrze płacić swoim pracownikom, chcą dawać im premię, fundować benefity. Po prostu muszą mieć z czego – dodaje Katarzyna Michalska.

Kryzys gospodarczy i utrata pracy wzmacniają lęk przed obcokrajowcami. Co drugi Polak chce ograniczeń

Ze względu na pandemię i nadchodzący kryzys gospodarczy rząd powinien czasowo ograniczyć przyjazd zarobkowy obcokrajowców do Polski. Tak uważa niemal co drugi Polak. Natomiast grupa przeciwników jest mniejsza o 9%. Patrząc na płeć, można zauważyć, że więcej kobiet niż mężczyzn opowiada się za wprowadzeniem obostrzeń. Zakaz popiera niemal sześć na dziesięć osób z miast liczących od 20 do 100 tys. mieszkańców. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku rodaków z wykształceniem podstawowym. Z kolei w gronie ludzi po studiach przeważają przeciwnicy tego rozwiązania.

Z badania opinii społecznej UCE RESEARCH i SYNO Poland wynika, że 48% Polaków uważa, że ze względu na pandemię i nadchodzący kryzys gospodarczy rząd powinien czasowo ograniczyć przyjazd zarobkowy obcokrajowców do Polski. Ale 39% rodaków zajmuje przeciwne stanowisko. Natomiast 13% nie ma zdania w tej kwestii.

– Część Polaków zwyczajnie obawia się, że cudzoziemcy mogą zabrać im zatrudnienie. Ale w większości przypadków przyjezdni obsadzają stanowiska, którymi miejscowi kandydaci nie są zainteresowani. Podobnie jest np. w Niemczech czy Wielkiej Brytanii, gdzie z kolei nasi rodacy podejmują tego typu prace – komentuje Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan.

Z kolei Zbigniew Żurek, wiceprezes BCC, ekspert ds. rynku pracy i dialogu społecznego, nie jest zaskoczony wynikami badania. I zaznacza, że respondenci nie mają wyraźnej preferencji. 9% różnicy między dwoma grupami to stosunkowo niewiele. Również odsetek niezdecydowanych nie jest znaczący, to mniej niż jedna na dziesięć osób. Natomiast ludzie opowiadający się za zakazem mogą bać się bezrobocia, ale też rozprzestrzeniania się koronawirusa i zachorowania na COVID-19. Generalnie widać lęk przed obcymi.

– Te wyniki pokazują jak mocno podzielone jest społeczeństwo. Gdyby odpowiedzieli tylko pracownicy, to przypuszczam, że za zakazem było dużo ponad 50%. Jeśli wypowiedzieliby się jedynie przedsiębiorcy, to prawdopodobnie przeszło połowa z nich nie chciałaby obostrzeń. Pewne jest, że bez Ukraińców i Białorusinów mielibyśmy znacznie trudniejszą sytuację, jeśli chodzi o wzrost gospodarki. Ale to nie jest powszechne podejście wśród pracobiorców – podkreśla ekonomista Marek Zuber.

Jak stwierdza Jeremi Mordasewicz, jeśli odesłalibyśmy cudzoziemców, ewentualnie ograniczylibyśmy ich przyjazdy, to znaleźlibyśmy się w fatalnej sytuacji. Ekspert zaznacza, że należymy do państw, w których jest najmniej lekarzy i pielęgniarek. Dla przykładu, rok temu można było ułatwić dostęp do rynku pracy Ukraińcom, którzy wykonują te zawody. Jednak tego nie zrobiliśmy.

– Myślę, że te 13% niezdecydowanych to przede wszystkim osoby, które przed pandemią nie miały konkurencji ze strony obcokrajowców. Tej grupie respondentów jest obojętne, czy będzie zakaz, czy przyjadą kolejne osoby. Ale im więcej będzie fal zachorowań na COVID-19, które pogorszą ogólną sytuację, tym strach przed utratą pracy będzie większy. Rząd może go ograniczyć, jeśli zacznie realizować kolejne tarcze antykryzysowe. Ale pojawia się pytanie o to, czy możemy się dalej zadłużać – dodaje Marek Zuber.

Patrząc na płeć ankietowanych, widać, że więcej kobiet niż mężczyzn opowiada się za zakazem (49% vs 46%). Natomiast uwzględniając wiek respondentów, można zauważyć, że najwyższy odsetek zwolenników obostrzeń jest wśród osób mających 40-49 lat. W tej grupie opowiada się za tym 56%.

– To jest kwestia natężenia lęków. Osoby czterdziestokilkuletnie boją się utraty pracy, ponieważ mają już rodziny, a część z nich jeszcze spłaca kredyty. Z kolei młodzi ludzie czują się pewnie na rynku pracy. Wychodzą z założenia, że jeśli nie znajdą zatrudnienia w swoim mieście, to pojadą do innego. Zazwyczaj nie mają jeszcze obowiązków rodzinnych i są znacznie bardziej mobilni – stwierdza Jeremi Mordasewicz.

Uwzględniając miejsce zamieszkania, to najwyższe poparcie zakazu jest w miastach od 20 do 100 tys. mieszkańców. Tam zwolenników tego rozwiązania jest 54%. To oznacza również największą przewagę nad przeciwnikami obostrzeń, wynosząca 19% (na nie było 35%).

– Jeżeli w mieście liczącym 20 tys. osób część pracodawców straci zamówienia, to ryzyko bezrobocia będzie znacznie większe niż w dużych aglomeracjach. Oczywiście w największych ośrodkach też się traci pracę, ale szybko można znaleźć następną. Duże rynki są korzystniejsze zarówno dla pracodawców, jak i pracowników, ponieważ łatwiejsze jest dopasowanie kwalifikacji tych ostatnich do zapotrzebowania gospodarki. Dlatego przede wszystkim najbardziej rozwijają się wielkie aglomeracje miejskie – podkreśla ekspert z Konfederacji Lewiatan.

Badanie również pokazuje, że im wyższe jest wykształcenie, tym odsetek zwolenników zakazu okazuje się mniejszy (podstawowe – 59%, średnie – 53%, wyższe – 41%). Tylko wśród osób, które ukończyły uczelnie wyższe, przewagę mają przeciwnicy obostrzeń (44%, na tak – 41%).

– Ludzie po studiach, szczególnie technicznych, czują się pewniej na rynku pracy. Dzisiaj nie brakuje dla nich ofert, więc mniej się boją konkurencji z innych państw. Jeśli już nawet przyjeżdża do nas inżynier z Ukrainy, to jednak rzadko pracuje w takim charakterze. Ale również im bardziej wyspecjalizowany ma zawód, np. operatora CNC, tym mniej obawia się utraty pracy. I tu nawet nie potrzebny jest dyplom wyższej uczelni – mówi Marek Zuber.

Podsumowując Zbigniew Żurek stwierdza, że z wynikami tego badania jest nieco jak z preferencjami wyborczymi. Widać, że za zakazem opowiadają się np. mieszkańcy z niewielkich miast czy osoby gorzej wykształcone. Tu mamy kwestię światopoglądową oraz lęki związane ze skutkami pandemii, które mogą jeszcze narastać.

Badanie zostało przeprowadzone w pierwszej połowie grudnia br. metodą CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na reprezentatywnej próbie 1 001 dorosłych Polaków w wieku 18-80 lat.

Euro powyżej 4,60! Co z dolarem?

Zamieszanie na rynkach wywołane informacjami o możliwych obniżkach stóp procentowych trwa w najlepsze. Złotówka jest wyraźnie w odwrocie, a analitycy zastanawiają się, ile jeszcze może spaść.

Jednak obniżka stóp

Kolejni członkowie Rady Polityki Pieniężnej wypowiadają się pozytywnie o możliwej obniżce stóp procentowych. Wybrany moment na ogłaszanie tego rynkom jest, powiedzmy sobie wprost, oryginalny. Wydawać by się mogło, że przerwa między świętami a Nowym Rokiem, gdzie firmy zamykają ostatnie sprawy, a wiele osób ma urlopy, by spędzić czas z rodziną, nie jest optymalnym terminem. A jednak z jakiegoś powodu go wybrano. Co ciekawe, kolejni członkowie Rady potwierdzają informację, co tylko ją uwiarygodnia i utwierdza inwestorów w tym, że trzeba działać już teraz, a nie czekać.

Jak reagują rynki?

Gdy spadają stopy procentowe, w dół idą też oparte o nie rentowności inwestycji. W rezultacie inwestorzy wycofują się z danego rynku, a to z kolei osłabia walutę. Rynki jednak często antycypują wcześniej takie wydarzenia, tak jak to się dzieje teraz i reagują przed samą decyzją. W rezultacie złoty, który jeszcze po świętach znajdował się poniżej 4,50 zł, dzisiaj osiągnął już 4,62 zł, a patrząc na szybkość zmian niewykluczone, że w momencie czytania tego tekstu, będzie to tylko informacja historyczna.

Co z dolarem?

Pod koniec roku wróciła również negatywna presja na amerykańską walutą. Wczoraj mimo dobrych danych zza oceanu w postaci indeksu Chicago PMI, który wypadł wyraźnie powyżej oczekiwań, dolar był w odwrocie. W rezultacie euro pierwszy raz od maja 2019 roku przekroczyło poziom 1,23. Do tamtej górki pozostały jeszcze ponad 3 centy, ale pamiętając, że w tym roku byliśmy nawet poniżej 1,10, nie wydaje się to nieosiągalnym poziomem w kolejnych miesiącach.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

14:30 – USA – wnioski o zasiłek dla bezrobotnych.

Maciej Przygórzewski główny analityk w InternetowyKantor.pl

MŚP powoli przekonuje się do pracy zdalnej

Jak pokazuje najnowsze, VI badanie Krajowego Rejestru Długów „KoronaBilans MŚP”, druga fala pandemii wymusiła zmiany w podejściu przedsiębiorców do pracy zdalnej. W porównaniu z poprzednią edycją, wzrósł odsetek mikro, małych i średnich firm, których pracownicy są w stanie częściowo lub całkowicie wykonywać swoje obowiązki w trybie home office. Obecnie to ponad 52 proc. przedsiębiorców. Dodatkowo, już prawie 77 proc. z nich w mniejszym lub większym stopniu wdrożyło ten model pracy. Jeszcze dwa miesiące wcześniej ten odsetek wynosił niecałe 42 proc.

Rośnie liczba firm przechodzących w czasie pandemii na pracę zdalną. Choć podobnie jak w poprzedniej edycji badania, tylko niespełna 5 proc. firm zadeklarowało, że ich pracownicy mogą wykonywać swoją pracę w całości z domu, to więcej, bo ponad 52 proc. przedsiębiorców może stosować model hybrydowy, wysyłając na home office część swojej załogi. W poprzedniej edycji badania było to 47 proc. Model hybrydowy z reguły możliwy jest w branży handlowej i usługowej. Największy problem z pracą w trybie home office mają z kolei firmy budowlane i produkcyjne.

Znaczącą zmianą jest jednak to, że przedsiębiorcy w większym stopniu niż wcześniej zaczęli wykorzystywać możliwości związane z pracą zdalną. Jeszcze dwa miesiące temu ponad 58 proc. firm, które mogły przynajmniej część zespołu skierować do pracy z domu, utrzymywało całą załogę w biurze. Obecnie jest to zaledwie 23,4 proc. Pozostali wdrożyli nowy model pracy. Widać więc zmianę w podejściu do pracy zdalnej w MŚP.

Home office nie dla firm budowlanych

Pomysłów na to, jak zorganizować pracę w czasie pandemii, jest sporo. Najpopularniejszy z nich to taki, w którym ¾ załogi pracuje w firmie i ¼ zdalnie (32 proc.). Co piąta firma (20,9 proc.) przyjęła zasadę, w myśl której w trybie home office pracuje połowa zespołu. Z takiego rozwiązania najchętniej korzystają mikroprzedsiębiorcy oraz firmy handlowe. Niespełna 13 proc. przedsiębiorców zdecydowało się z kolei na model, który zakłada pracę z domu ¾ załogi. Całkowite przejście na pracę zdalną wciąż stanowi jednak wyzwanie dla przedsiębiorców.

Otwartość przedsiębiorców na home office zależy od wielkości firmy i od branży, w której działa. Najwięcej problemów mają z tym firmy budowlane (64,3 proc.) oraz produkcyjne (60 proc.). Pod względem wielkości, ponad 52 proc. mikroprzedsiębiorców deklaruje, że ich pracownicy nie są w stanie wykonywać wszystkich swoich obowiązków, pracując zdalnie. Do pracy z domu najlepiej przygotowani są więc średni przedsiębiorcy oraz przedstawiciele firm handlowych i usługowych – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

 

Rozwój kompetencji cyfrowych i zmiany w prawie

Nikt nie ma wątpliwości co do tego, że świat po pandemii będzie wyglądał inaczej. Dotyczyć do będzie również modelu pracy, który przez ostatnie miesiące był bardzo elastyczny i zmieniał się w zależności od aktualnej sytuacji epidemicznej.

Jak wynika z VI edycji „KoronaBilansu MŚP”, ponad 27 proc. firm zamierza utrzymać stosowany obecnie system pracy. Najbardziej przekonani do tego są przedstawiciele branży handlowej (43 proc.), która w czasie pandemii starała się wykorzystać jak najlepiej możliwości oferowane przez Internet i sprzedaż online. Co szósta firma (17 proc.) planuje wprowadzić model hybrydowy z mniejszą niż do tej pory liczbą pracowników pracujących zdalnie. Odpowiedzi na pytanie, jak zorganizować pracę po pandemii, wciąż nie zna co dziesiąty przedsiębiorca.

Ponad 36 proc. przedsiębiorców jest przekonanych, że sytuacja unormuje się na tyle, że cała załoga będzie mogła wrócić do firmy. Będzie to jednak powrót do innej rzeczywistości, ponieważ pandemia przyczyniła się do popularyzacji pracy zdalnej. I choć na początku miała ona na celu przede wszystkim zapewnienie bezpieczeństwa pracownikom, to szybko okazało się, że dla przedsiębiorców takie rozwiązanie może być także korzystne finansowo.

Zaoszczędzone na utrzymaniu firmowej floty, delegacjach, administracji i wynajmie powierzchni biurowych pieniądze, właściciele firm mogą przeznaczyć na usprawniające funkcjonowanie biznesu rozwiązania informatyczne i nowe technologie. Takie inwestycje planuje co piąty przedsiębiorca. Dodatkowo, już ponad 45 proc. firm jest w stanie przynajmniej częściowo prowadzić swoją działalność online, a 42 proc. zamierza to zrobić w ciągu najbliższych trzech miesięcy. To więcej niż w poprzedniej edycji badania, kiedy takie plany miało niespełna 30 proc. przedsiębiorców. Zresztą wystarczy też spojrzeć na wydatki firm w czasie pandemii, żeby zauważyć, że traktują one pracę zdalną jako rozwiązanie przyszłości. Co trzecie przedsiębiorstwo przeznaczyło bowiem dodatkowe środki na zakup nowego sprzętu w postaci komputerów przenośnych i telefonów dla pracowników – mówi Adam Łącki.

Oprócz zmiany nastawienia przedsiębiorców, pandemia wymusiła też zmiany w prawie. Od września 2020 r. funkcjonują zapisy, zgodnie z którymi pracodawca może zlecać pracownikowi pracę zdalną do końca epidemii oraz trzy miesiące po jej zakończeniu. Trwają również prace nad nowelizacją Kodeksu pracy, która dotyczyć będzie m.in. kwestii związanych z normami czasu pracy, BHP oraz badań lekarskich.

VI edycja ogólnopolskiego Badania „KoronaBilans MŚP” została przeprowadzona przez IMAS International w listopadzie 2020 r. na zlecenie Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej. Objęła grupę 357 firm z sektora MŚP, w tym: mikro (zatrudniające 3-9 osób), małe (10-49) i średnie przedsiębiorstwa (50-249). Technika badawcza: CATI/CAWI.

Bank Pekao S.A. przejmie przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z wyłączeniami

Bank Pekao S.A., w ramach wszczętej dziś przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny przymusowej restrukturyzacji Idea Bank S.A., przejmie 3 stycznia 2021 r. na mocy decyzji administracyjnej przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z określonymi w decyzji wyłączeniami. Przejęcie, w ramach procesu przymusowej restrukturyzacji, pozwoli ograniczyć negatywny wpływ upadłości Idea Bank S.A. na sektor bankowy. Dla Banku Pekao S.A. przejęcie oznacza zwiększenie skali działalności i rozwój bazy klientów w segmentach mikrofirm i MŚP, strategicznych dla rozwoju banku. Struktura przejęcia w ramach przymusowej restrukturyzacji pozwala zminimalizować wpływ przejęcia na profil płynnościowy i kapitałowy Banku Pekao S.A.

Przejęcie przedsiębiorstwa i zobowiązań Idea Bank S.A. w ramach procesu przymusowej restrukturyzacji zabezpieczy środki klientów, wspierając stabilność krajowego sektora bankowego. Alternatywny scenariusz upadłości Idea Bank S.A. bez zastosowania instrumentu przymusowej restrukturyzacji, mógłby wiązać się z dodatkowymi kosztami dla sektora bankowego w związku z wypłatą gwarantowanych środków klientów na poziomie nawet kilkunastu miliardów złotych i to w okresie, kiedy szczególnie istotne jest finansowanie odbudowy potencjału gospodarczego kraju w wymagającym otoczeniu COVID-19.

Proces przymusowej restrukturyzacji zastosowany przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny wobec Idea Bank S.A. prowadzony jest w oparciu o przepisy ustawy o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji z dnia 10 czerwca 2016 r. Ustawa ta implementuje Dyrektywę Unii Europejskiej (UE) BRR z 2014 r. stanowiącą ramy prawne prowadzenia restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków w UE. Dyrektywa BRR została wprowadzona w następstwie kryzysu finansowego z 2008 r. aby zapobiec niewypłacalności banków oraz minimalizować negatywne skutki dla depozytariuszy i sektora bankowego, a także w szerszym ujęciu koszty dla gospodarki i podatników.

Procedury przymusowej restrukturyzacji zgodnie z dyrektywą BRR były już stosowane w praktyce, ostatnio między innymi w Hiszpanii i Danii.

Wszystkie depozyty dotychczasowych klientów Idea Bank S.A. są bezpieczne

Zastosowanie w ramach przymusowej restrukturyzacji ustawowego instrumentu w postaci przejęcia przedsiębiorstwa i zobowiązań Idea Bank S.A. pozwala klientom w sposób ciągły korzystać z obsługi bankowej oraz zabezpiecza ich środki finansowe na dzień wszczęcia przymusowej restrukturyzacji. Jednocześnie, z dniem przejęcia, do Banku Pekao S.A. dołączą wszyscy pracownicy Idea Bank S.A. na zasadach określonych art. 231  Kodeksu Pracy.

 – Struktura transakcji pozwala z jednej strony zabezpieczyć pozycję kapitałową i płynnościową Banku Pekao S.A., nie wpływając na potencjał dywidendowy banku, a z drugiej, dzięki wykorzystaniu efektów skali pozwala wygenerować wartość dla akcjonariuszy w formie synergii. W szczególności będziemy się skupiać na utrzymaniu dostępu do finansowania dla klientów biznesowych i udostępnieniu im oferty produktowej naszego Banku, umożliwiając dalszy rozwój ich biznesu. Przygotujemy też bardzo atrakcyjną ofertę powitalną dla klientów detalicznych Idea Bank S.A., m.in. zaproponujemy konto osobiste wraz ze wszystkimi bankomatami w Polsce i na świecie na rok bez opłat oraz atrakcyjnie oprocentowane lokaty powitalne. Jednocześnie, dostępna będzie specjalna oferta kredytowa dla mikrofirm  – powiedział Leszek Skiba, p.o. prezesa zarządu Banku Pekao S.A.

 Wpływ na strategię i pozycję finansową Banku Pekao S.A.

Transakcja zwiększy skalę działalności Banku Pekao S.A. o ~14,4 mld zł aktywów (licząc na dzień 31 sierpnia 2020 r.), umacniając bank na drugiej pozycji w Polsce pod względem wielkości aktywów. Transakcja pozwoli dodatkowo na przyspieszenie wzrostu udziału Banku Pekao S.A. w segmentach mikrofirm i MŚP, dzięki przejęciu bazy klientów oraz doradców Idea Bank S.A., w połączeniu z szeroką ofertą produktową Banku Pekao S.A. Kluczowymi elementami spodziewanych efektów synergii będzie optymalizacja kosztu finansowania, a także wykorzystanie efektów skali w zakresie optymalizacji operacyjnej przejętej działalności Idea Bank S.A.

 Warunki i struktura transakcji

Bank Pekao S.A. przejmie w dniu 3 stycznia 2021 r. przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. z wyłączeniami w wyniku zastosowania przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny instrumentu przymusowej restrukturyzacji.

Na podstawie decyzji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, Bank Pekao S.A. przejmie określone prawa majątkowe i zobowiązania, na które składają się po stronie aktywów przede wszystkim:

  • Płynne środki finansowe i obligacje Skarbu Państwa;
  • Kredyty i pożyczki udzielone klientom;
  • Instrumenty finansowe.

Po stronie zobowiązań, kluczową pozycję stanowią depozyty klientów.

Przejęte w ramach transakcji prawa majątkowe i zobowiązania pozwalają na kontynuację działalności bankowej Idea Bank S.A. W celu ograniczenia ryzyk dla Banku Pekao S.A. związanych z dotychczasową działalnością Idea Bank S.A., zgodnie z decyzją Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, wyłączone z przejęcia zostały określone prawa majątkowe i zobowiązania, które pozostaną w podmiocie w restrukturyzacji zarządzanym przez organ przymusowej restrukturyzacji – Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz powołanego na mocy decyzji Bankowego Funduszu  Gwarancyjnego administratora.

Lista kluczowych wyłączeń praw majątkowych i zobowiązań Idea Bank S.A. wskazanych w decyzji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego obejmuje m.in.:

  1. prawa majątkowe i zobowiązania związane z czynnościami faktycznymi, prawnymi lub czynami niedozwolonymi pozostającymi w związku z:
  • obrotem instrumentami finansowymi oraz pozostałymi czynnościami odnoszącymi się do: (i) instrumentów finansowych emitowanych przez GetBack S.A. oraz podmioty powiązane GetBack; (ii) certyfikatów inwestycyjnych, w szczególności certyfikatów inwestycyjnych emitowanych przez Lartiq (dawniej Trigon) (Profit XXII NS FIZ, Profit XXIII, NS FIZ, Profit XXIV NS FIZ) reprezentowane przez Lartiq TFI S.A. (dawniej Trigon TFI S.A.), Universe NS FIZ, Universe 2 NS FIZ oraz pozostałe fundusze inwestycyjne reprezentowane przez Altus TFI S.A.;
  • obejmowaniem ochroną ubezpieczeniową, wykonywaniem czynności pośrednictwa ubezpieczeniowego lub dystrybuowaniem ubezpieczeń w zakresie ubezpieczeń na życie, jeżeli związane są z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (także ubezpieczenia na życie, w których świadczenie zakładu ubezpieczeń jest ustalane w oparciu o określone indeksy lub inne wartości bazowe);
  • świadczeniem usług jako agent firmy inwestycyjnej;
  • działalnością Idea Bank S.A., która nie jest objęta statutem Banku,

oraz roszczeń wynikających z tych praw i zobowiązań, w tym objętych postępowaniami cywilnymi i administracyjnymi, niezależnie od daty ich podniesienia.

  1. akcje oraz udziały w spółkach zależnych i stowarzyszonych z Idea Bank S.A.;
  2. obligacje korporacyjne wyemitowane przez GetBack S.A.

Transakcja zabezpieczy depozyty, które od dnia przejęcia stają się zobowiązaniami Banku Pekao S.A. wobec dotychczasowych klientów Idea Bank S.A. Zapłatą za pełnienie przez Bank Pekao S.A. funkcji gwaranta zgromadzonych depozytów jest przejęcie aktywów Idea Bank S.A.

Jednocześnie w ramach transakcji, Bankowy Fundusz Gwarancyjny udzieli Bankowi Pekao S.A. gwarancji pokrycia strat wynikających z potencjalnych ryzyk związanych z przejmowanymi prawami majątkowymi i zobowiązaniami.

Umowa Gwarancji pomiędzy Bankowym Funduszem Gwarancyjnym a Bankiem Pekao S.A. będzie obowiązywać przez okres 8 lat i wejdzie w życie z dniem przejęcia.

Zapisy Umowy Gwarancji pozwalają Bankowi Pekao S.A. na przypisanie obniżonej wagi ryzyka przejętym ekspozycjom kredytowym oraz dodatkowo zabezpieczają straty niekredytowe, nieujęte w sprawozdaniach finansowych Idea Bank S.A. Pozwoli to na istotne obniżenie wymogu kapitałowego z tytułu ryzyka kredytowego po stronie Banku Pekao S.A. w związku z przejęciem. Dzięki temu transakcja będzie miała minimalny wpływ na poziom kapitałów własnych Banku Pekao S.A. Zachowa on silną pozycję płynnościową i kapitałową na poziomie znacząco przewyższającym wymogi regulacyjne.

 Harmonogram

Zgodnie z ustawą o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji, w momencie doręczenia decyzji o wszczęciu przymusowej restrukturyzacji, Fundusz staje się podmiotem uprawnionym do podejmowania decyzji w sprawie Idea Bank S.A. jako organ przymusowej restrukturyzacji. Ponadto, na mocy decyzji, zostaje powołany administrator realizujący bieżące zarządzanie i nadzór nad restrukturyzowanym podmiotem. Bank Pekao S.A. przejmie przedsiębiorstwo i zobowiązania Idea Bank S.A. w dniu 3 stycznia 2021 r. Tego dnia wszyscy klienci oraz pracownicy Idea Bank S.A.  staną się odpowiednio klientami i pracownikami Banku Pekao S.A..

Wszystkie depozyty klientów Idea Bank SA. zarówno osób indywidualnych, jak i firm – pozostają bezpieczne i zostaną w całości przeniesione do Banku Pekao S.A. Obsługa klientów będzie realizowana w sposób ciągły.

Oddziały Idea Bank S.A. będą kontynuowały swoją działalność. Klienci mogą nadal korzystać z kart i bankomatów banku oraz z infolinii. Nie zmieniają się numery kont, hasła i loginy do bankowości internetowej oraz mobilnej. Jednocześnie, wraz z przejęciem, klienci Idea Bank S.A. zyskają dostęp do szerokiej oferty produktów finansowych, w tym produktów dla klientów indywidualnych, mikrofirm i MŚP.

Pełna integracja operacyjna ze strukturami Banku Pekao S.A. spodziewana jest do końca IV kwartału 2021 roku.

7Levels: Premiera Football Cup 2021 już w Q1 2021 na Nintendo Switch

7Levels – studio specjalizujące się w tworzeniu i wydawaniu gier na Nintendo Switch ogłosiło właśnie datę premiery Football Cup 2021. Tytuł autorstwa słowackiego Inlogic Software zadebiutuje w Nintendo eShop już 4.02.2021, na terytorium Europy, Australii oraz Ameryki Północnej. Cena gry wyniesie 9,99 EUR/USD.

7Levels odpowiada za przeportowanie tytułu i przystosowanie go do formuły gry premium. W związku z tym od podstaw stworzony został nowy system sterowania w pełni wykorzystujący możliwości konsoli Nintendo Switch oraz fizycznych kontrolerów, a ponadto rozwinięto tryby dostępne w wersji free-2-play. W wyniku szeroko zakrojonych zmian i poprawek w stosunku do oryginału, nastąpiła również aktualizacja związana z tytułem. – Produkcja, za którą odpowiada krakowska spółka zadebiutuje jako Football Cup 2021.

W związku z szeroko zakrojonymi zmianami i dużą ilością włożonej pracy, które jednocześnie spowodowały przesunięcie daty premiery, postanowiliśmy zaktualizować także tytuł. Football Cup 2021 ma ogromny potencjał i liczymy, że trafi w gusta użytkowników konsoli Nintendo Switch. Czekamy z niecierpliwością na dzień premiery – komentuje Krzysztof Król, wiceprezes 7Levels.

Football Cup 2021 jest wersją premium gry Soccer Cup, obecnej na urządzeniach mobilnych z systemem Android. Wg szacunków androidrank.org liczba pobrań ciągle aktualizowanej gry na początku grudnia przekroczyła 50,000,000(!). Średnia ocen wynosi wysokie 4.1/5 i składa się na nią ponad 417 000 recenzji, z czego blisko 272 000 z nich to nota najwyższa – 5/5.

Przypominamy, że ogłoszony latem tego roku Football Cup 2021 pozwala na rywalizację klubów oraz reprezentacji narodowych z całego świata. Użytkownik ma do wyboru dostępne cztery tryby: Sezon, Turniej, Trening oraz Kariera, a każdy z nich stawia przed graczem wyjątkowe wyzwania. Gra posiada też prosty samouczek, przywodzący na myśl ekrany ładowania z serii FIFA oraz gablotę, w której gracz może podziwiać zdobyte przez siebie trofea.

Jak zadbać o bezpieczny dostęp do Internetu w firmie?

Szybki i płynny Internet to podstawa w pracy każdego przedsiębiorstwa. Bezpieczny dostęp ogranicza ryzyko wycieku danych i ataków hakerskich. Jak zatem minimalizować niebezpieczeństwa czyhające w sieci? Rozwiązaniem jest Orange Network Security.

Cyberzagrożenia – poważne ryzyko biznesowe

Cyberzagrożenia to problem IT, ale również bardzo poważne ryzyko biznesowe. Niestety w Polsce, jak i całej Europie Środkowo-Wschodniej często bagatelizowany. Tu często widać cyber-ruletkę. Firmom nie jest łatwo nadążyć za nieustannie rozwijającą się technologią – z jednej strony ułatwia i usprawnia ona pracę, z drugiej jednak niesie ze sobą koszty oraz nowe zagrożenia.

Większość biznesów ma na tym polu poważne zaległości i dużo do nadrobienia. Polskie firmy przeznaczają średnio tylko 3% swojego budżetu IT na cyberbezpieczeństwo. Jak wskazuje Indeks Cyberbezpieczeństwa, opracowany na podstawie badania przeprowadzonego wśród ponad 100 polskich firm, jedynie 8% rodzimych przedsiębiorstw może pochwalić się dobrą odpornością na cyberzagrożenia, stosując odpowiednie systemy zabezpieczeń i narzędzia. Nieliczni posiadają specjalny zespół ds. cyberbezpieczeństwa.

Wyższy poziom bezpieczeństwa firmowego internetu

Przypadkowe działania pracowników mogą doprowadzić do zaburzeń płynności pracy firmy, utraty danych i strat zarówno wizerunkowych oraz finansowych.

I tu z pomocą przychodzi usługa opracowana przez Orange dla Firm, która znacznie poprawia stopień bezpieczeństwa firmowego Internetu. Instalowanie czy montaż specjalistycznego sprzętu nie jest konieczne. Wyjaśniamy, na czym polega usługa Orange Network Security, a po więcej szczegółów odsyłamy tutaj: https://www.orange.pl/poradnik-dla-firm/cyberbezpieczenstwo/it-security-animacja/

Rozwiązanie Orange Network Security

Rozwiązanie jest dedykowane klientom, którzy już korzystają z innych usług firmy Orange, takich jak Prywatny APN, Biznesowy VPN oraz Miejski Ethernet. W ramach oferty od tego samego dostawcy można korzystać z sieci oraz usług zabezpieczeń IT.

Do wyboru są trzy pakiety – Basic, Standard oraz Premium. W każdej chwili można zmienić pakiet na inny – w zależności od potrzeb i rozwoju przedsiębiorstwa. Orange Network Security to również wsparcie fachowców do spraw IT security – zespołu specjalistów CERT Orange Polska. Co ważne usługa Orange Network Security cechuje się wysoką dostępnością na poziomie 99,99 proc. Nie warto ryzykować – sprawdź możliwości ONS.

Fundusz Czysta3.VC podwaja dynamikę inwestycyjną w 2020 r.

Czysta3.VC, pomimo trwającej pandemii, podwoił liczbę inwestycji zrealizowanych w ciągu roku, pozyskując w 2020 r. 10 nowych spółek. Zarządzający wciąż widzą spory potencjał w rynku i zapowiadają kolejne wzrosty.

Rok 2020 i związana z nim trudna sytuacja makroekonomiczna była ważną lekcją dla rynku VC z kilku względów. Po pierwsze pokazała ona, które podmioty mają na tyle stabilną sytuację kapitałową, że nawet pomimo marazmu w gospodarce i widma zbliżającej się recesji, były zdolne konsekwentnie realizować plany inwestycyjne, a inwestorzy nie podcinali im skrzydeł. Po drugie był to test umiejętności zarządczych – dla startupów wsparcie w zakresie tego, jak zabezpieczyć płynność finansową i nawiązane kontrakty, a przy tym wykorzystać szanse rynkowe do dynamicznego wzrostu okazało się bezcenne. Po trzecie zweryfikowane zostało tempo adaptacji zarządzających do nowych realiów m.in. poprzez zmianę hierarchii źródeł dealflow, pełnej digitalizacji procesu inwestycyjnego czy procesu zarządzania wiedzą w funduszach i spółkach portfelowych.

– Z pewnością był to rok pełen wyzwań, jednak funkcjonowanie w czasach kryzysu niesie za sobą niezwykłą wartość, ponieważ pozwala odkrywać kolejne obszary, które można optymalizować, by zapewnić satysfakcjonujący wzrost – mówi Szymon Janiak, współtwórca i dyrektor zarządzający Czysta3.vc. Niezmiennie kluczowy pozostaje dobrze zgrany zespół, konsekwentne trzymianie się założonej strategii oraz umiejętność skutecznego dotarcia do perspektywicznych spółek.

W 2019 r., który był pierwszym operacyjnym rokiem operacyjnego funkcjonowania funduszu, zrealizowano 5 inwestycji. Określone wymagania wobec spółek dot. m.in. parametrów finansowych czy wskaźników finansowych, znacząca liczba zgłaszających się projektów i precyzyjnie ułożony proces inwestycyjny, który został skrócony do minimum, umożliwił dwukrotne zwiększenie tempa inwestycyjnego R/R. Wśród inwestycji zrealizowanych w roku 2020 znalazły się:

  1. Da Vinci Studio – automatyzacja zapytań ofertowych w branży TSL
  2. Crisis Propheto – predykcja sytuacji kryzysowych w sieci
  3. Hyper Crew – targetowanie psychograficzne na twitterze
  4. Rating Captain – zarządzanie opiniami w sieci
  5. TSS – projektowanie rozwiązań dla sektora finansowego i terminali płatniczych
  6. Q2Q – automatyzacja procesu selekcji uczestników badań rynkowych i opinii
  7. Ideatrend – system do automatycznej identyfikacji trendów w marketingu
  8. Staffly – zarządzanie pracą tymczasową
  9. Rozwiązanie optymalizujące działania w branży fotowoltaicznej
  10. Silnik procesujący dane instytucji publicznych

Rok 2020 poza nowymi inwestycjami był też czasem wytężonej pracy ze spółkami, w które fundusz zainwestował w minionym roku. Wsparcie w zakresie wdrażania strategii marketingowych, optymalizacja struktury przedsiębiorstw, zawieranie nowych partnerstw, ekspansja na nowe rynki, to tylko niektóre obszary, w których realizowano działania z founderami.

– Spółkom portfelowym udało się osiągnąć w tym czasie wiele sukcesów. Przykładem jest Applover sp. z o.o. – który dzięki dynamicznemu rozwojowi znalazł się na liście Deloitte Technology Fast 50 Central Europe oraz został uhonorowany nagrodą Tygrysów Business Excellence w konkursie diamentów ABSL Poland – wskazuje Janiak.

Fundusz budując portfel, stara się dobierać spółki tak, by z jednej strony móc zaoferować im jak najwięcej ze swojego doświadczenia, przyspieszając ich rozwój, z drugiej natomiast mieć na uwadze potencjalną synergię, którą mogą osiągnąć founderzy współpracując ze sobą. Z tego właśnie względu w podejmowanych decyzjach inwestycyjnych nie powinno być przypadku i dominującego oportunizmu. Z kolei spółki, którym zespół nie jest w stanie pomóc nie powinny być brane pod uwagę w dealflow.

– Inwestując, skupiamy się głównie na sektorze MarTech i spółkach internetowych, które zajmują się przetwarzaniem znaczących ilości danych. Clou, żeby było w nich miejsce na komponent software’owy. Szukamy tym samym osób mających doświadczenie w swoim obszarze, dla których często jest to pierwsza styczność z funduszem Venture Capital, ponieważ nie mieli dotychczas pierwiastka technologicznego i rozwijali się w klasyczny sposób. Partner z zapleczem finansowym pozwala im zupełnie inaczej spojrzeć na biznes – wskazuje Janiak.

Fundusz do 2022 roku planuje zainwestować jeszcze ponad 27 mln pln, lokując w pierwszej fazie do 1 mln pln na podmiot.

W 2021 roku popyt na ropę będzie stopniowo rósł. Nie wszystkie straty z tego roku uda się odrobić

Zarówno prognozy OPEC, jak i Międzynarodowej Agencji Energetycznej zakładają stopniową odbudowę popytu na ropę naftową w przyszłym roku. Według ostatnich aktualizacji prognozy są jednak mniej optymistyczne niż kilka tygodni temu. Choć ropa naftowa wyszła z kwietniowego dołka cenowego, wciąż nie przebiła się przez granicę 50 dol. za baryłkę. Zdaniem Jakuba Boguckiego z portalu E-Petrol.pl przez kolejnych kilka miesięcy cena będzie się wahać między 40 a 50 dol., a jej wzrost uzależniony będzie od sukcesu programu szczepień przeciwko COVID-19.

W podsumowaniu roku 2020 trzeba wskazać przede wszystkim na czynnik ograniczonego popytu i problemów związanych z wprowadzeniem lockdownu w większości dużych gospodarek i ograniczonym zapotrzebowaniem, które spowodowało załamanie się cen w pierwszej połowie roku – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Bogucki, analityk rynku paliw E-Petrol.pl. – Rok 2020 był pod tym względem nieporównywalny w żaden sposób z ostatnimi latami. Mniej podróżowano, wykorzystywano mniej surowca na potrzeby motoryzacyjne, lotnicze, transportowe. Na rynku cały czas mamy do czynienia z nadpodażą surowcową. Nie należy się spodziewać, żeby to się w krótkim czasie zmieniło. Ta zmiana może zająć nawet do dwóch lat, tak szacują analitycy.

Wiosenne zamrożenie większości gospodarek i wstrzymanie ruchu lotniczego czy nawet prywatnych podróży wpłynęło na nadpodaż ropy naftowej na rynku. Co więcej, zaczynało brakować zbiorników i statków transportowych, w których można by przechowywać surowiec. W efekcie ropa WTI staniała do 20 dol. za baryłkę w połowie kwietnia, mimo że producenci ograniczyli wydobycie o 9,7 mln baryłek dziennie i zdecydowali się na interwencyjny skup do rezerw strategicznych. Dopiero po kilku tygodniach, na początku czerwca, cena wspięła się do 40 dol. za baryłkę, a w połowie grudnia zbliżyła do 50 dol. To jednak i tak o jedną piątą mniej niż na początku roku.

Jeśli chodzi o prognozy na 2021 rok i powrót tzw. nowej normalności, to trzeba wskazać przede wszystkim na kwestie tego, jak skuteczne będą szczepionki, to się pewnie teraz odmienia przez wszystkie przypadki we wszystkich możliwych sytuacjach związanych z gospodarką. Natomiast szybkość wdrożenia tego programu i jego skuteczność, bo to jest chyba cały czas najistotniejsze, zdeterminuje to, w jaki sposób będzie wyglądać odbudowa popytu surowcowego – podkreśla Jakub Bogucki.

Wiele też będzie zależało od styczniowej decyzji OPEC dotyczącej zwiększania limitów wydobycia ropy naftowej. Światowa produkcja spadła w 2020 roku do 94,25 mln baryłek dziennie ze 100,61 mln baryłek w 2019 roku. Według Energy Information Administration w 2021 roku wydobycie wzrośnie, ale tylko do 97,42 mln baryłek. Międzynarodowa Agencja Energetyczna w grudniu obniżyła swoją prognozę wzrostu popytu, podobnie jak OPEC, który ocenia, że będzie on rósł o 5,9 mln baryłek dziennie (do 95,89 mln). Zdaniem EIA w przyszłym roku zostanie odbudowane prawie 2/3 strat z tego roku.

Prognozy OPEC dotyczące najbliższego roku nie są specjalnie optymistyczne. Zresztą o optymizm na razie trudno, bo trudno przewidzieć, w jak szybkim czasie ta odbudowa rynku będzie przebiegała – zastrzega analityk rynku paliw E-Petrol.pl. – Wydaje się, że najbliższe miesiące przyniosą ceny raczej bliższe czterdziestu kilku czy pięćdziesięciu dolarów i powolne odbudowywanie się popytu ze strony największych gospodarek globu.

Z kolei zgodnie z prognozami raportu Banku Światowego „Commodity Markets Outlook” średnia cena ropy w 2021 roku wyniesie 44 dol. za baryłkę. To nieco więcej niż oczekiwana na 2020 rok średnia 41 dol., ale nadal wyraźnie mniej niż średnia z roku 2019, gdy za baryłkę surowca płacono 61 dol.