6 lat temu PKP Cargo zakupiło czeskiego przewoźnika kolejowego AWT

W ciągu miesiąca po przejęciu AWT – w styczniu 2015 roku – cena akcji PKP Cargo wzrosła o około 8%. Wartość rynkowa PKP Cargo wynosiła wówczas około 3.7 mld. PLN. Dziś wartość spółki to ok. 600 mln PLN! 6 lutego 2019 roku prokurator Bartosz Wójcik z Prokuratury Regionalnej w Lublinie postawił zarzuty 5 byłym członkom zarządu oraz 8 byłym członkom rady nadzorczej PKP Cargo w związku z tą transakcją.

Profesjonalna transakcja

Zakupu czeskiego przewoźnika kolejowego AWT dokonał zarząd PKP Cargo 30 grudnia 2014 r. Zarząd podjął decyzję jednomyślnie. Rada nadzorcza kolegialnie wyraziła zgodę na transakcję na podstawie materiałów przedłożonych przez zarząd oraz przygotowanych przez wynajęte w tym celu profesjonalne konsorcjum doradcze. Głosowali za nią wszyscy, nie reprezentujący związków zawodowych, członkowie rady nadzorczej, także członkowie niezależni, powołani m.in. na wniosek EBOiR.

Zarząd PKP Cargo do przeprowadzenia procesu zakupu AWT wynajął profesjonalne konsorcjum doradcze składające się z zespołów Domu Maklerskiego PKO Banku Polskiego, firmy doradczej Ernst &Young (obecnie EY), firmy prawniczej Weil, Gotshal & Manges oraz doradców technicznych. W procesie – który praktycznie bez przerwy trwał około roku – uczestniczyły łącznie 154 osoby.

Po zakończonej transakcji niezależny zewnętrzny audytor, firma PWC przygotowała na zlecenie zarządu PKP Cargo opublikowany w dniu 2 lipca 2015 r. roku szczegółowy 180-stronicowy raport pt. „Przegląd procesu nabycia przez PKP Cargo S.A. udziałów w Advanced World Transport B.V.”. PWC potwierdziło, że proces realizacji transakcji prze PKP Cargo był zgodny z praktyką rynkową, zwracając w swoim raporcie szczególną uwagę na szeroki zakres wsparcia eksperckiego oraz kompleksowość badania spółek z Grupy AWT (tzw. due diligence).

Cena zapłacona przez PKP Cargo za 80% udziałów w AWT B.V. to 103,2 mln EUR (445 mln. PLN), była ona blisko 40% niższa niż uzgodniona we wstępnym porozumieniu ze sprzedającym 1 września 2014 roku. Rekomendowana w 2014 roku przez Dom Maklerski PKO Banku Polskiego – profesjonalnego doradcę transakcyjnego odpowiedzialnego za wycenę AWT  –  cena za zakup 80% akcji AWT to 111 mln. EUR.

Skumulowany wynik EBITDA AWT w latach 2014-18 wyniósł 81,4 mln. EUR. Cena za 80% akcji AWT B.V. wyniosła 103,2 mln. EUR. Oznacza to, że po 4 latach od przeprowadzenia transakcji „spłaciło się” około 80% wartości transakcji.

Menedżerowie kontra prokuratorzy

W okresie od kwietnia 2012 r. do listopada 2015 r. Grupą PKP zarządzał zespół profesjonalnych managerów spoza kolei pod kierownictwem Jakuba Karnowskiego. W tym okresie udało się utworzyć w spółkach Grupy PKP kilkusetosobowy zespół profesjonalnych, całkowicie apolitycznych menadżerów o specjalizacjach kolejowych i nie-kolejowych, którzy byli autorami bezprecedensowych, potrzebnych reform. Reformy w PKP dokonane przez Karnowskiego i jego współpracowników zostały uznane przez Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy jako wzorzec („best practice”).

W dniu 6 lutego 2019 roku prokurator Bartosz Wójcik z Prokuratury Regionalnej w Lublinie postawił zarzuty 5 byłym członkom zarządu oraz 8 byłym członkom rady nadzorczej PKP Cargo w związku z transakcją. Zarzuty dotyczą art. 296 par. 1 i 3 – „nadużycie zaufania” i nie mają charakteru korupcyjnego. Faktem bez precedensu jest postawienie zarzutów karnych członkom rady nadzorczej, którzy podejmowali decyzję o zgodzie na transakcję na podstawie dokumentów w tym wycen przygotowanych przez renomowanych doradców zewnętrznych (PKO Bank Polski I EY) na zlecenie zarządu PKP Cargo.

Byli członkowie zarządu PKP Cargo zostali zatrzymani na wiosek prokuratury w dniu 19 lutego 2019 roku i po przedstawieniu im zarzutów osadzeni w areszcie. Sąd po 2 dniach uznał tą decyzję prokuratury za „oczywiście niezasadną”.

W tej sprawie przez 2 lata praktycznie nic się nie wydarzyło, a podstawą zarzutów pozostaje amatorska ekspertyza przygotowana przez „doradców do zadań specjalnych”  – jak sami się reklamują – ze Szczecina.

Jakub Karnowski pracuje jako niezależny członek rady nadzorczej Ukrposhta (poczta ukraińska) w Kijowie. Stanowisko to uzyskał w wyniku międzynarodowego konkursu organizowanego przez firmę headhunterską Amrop i instytucje międzynarodowe. Ponadto Karnowski jest ekspertem Banku Światowego w projektach restrukturyzacji kolei w Chorwacji, Tanzanii i Kazachstanie. W przypadku tych dwóch ostatnich krajów wykorzystywane są polskie doświadczenia reform z lat 2012-15.

Globalni inwestorzy na rynku nieruchomości idą w kierunku mieszkaniówki

Na całym świecie w ostatnim roku widocznie wzrosło zainteresowanie inwestorów aktywami z kategorii „living”.

W obliczu utrzymującej się niepewności gospodarczej spowodowanej trwającą od niemal roku pandemią coraz liczniejsza grupa inwestorów działających na rynku nieruchomości przyjmuje strategie defensywne, których wyrazem jest zwrot w kierunku aktywów związanych z zamieszkaniem.

Zgodnie z danymi JLL trzeci kwartał 2020 r. przyniósł 44% spadek poziomu inwestycji liczony dla wszystkich sektorów nieruchomości w porównaniu do tego samego okresu 2019 roku. Tymczasem w samym segmencie mieszkań na wynajem poziom ten był zaledwie o 27% niższy niż przed rokiem. W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku inwestorzy wyłożyli na aktywa z tego sektora 116 miliardów USD. Zdaniem Gemmy Kendall, szefowej Działu Inwestycji Mieszkaniowych JLL w regionie EMEA to dlatego, że living oferuje inwestorom perspektywę wykraczająca poza COVID-19.

Popyt na mieszkania utrzymuje się na wysokim poziomie w wielu miastach na całym świecie, a podaż ma trudności z dotrzymaniem mu kroku. W tej sytuacji inwestorzy postrzegają aktywa związane z zamieszkaniem jako bardziej odporne na wahania koniunktury niż w przypadku innych typów nieruchomości, tłumaczy Gemma Kendall.

Nawet w szczytowym okresie pandemii i wobec wprowadzeniem kontroli czynszów w wielu dużych miastach, nie odnotowano wyraźnej zmiany w kierunku zaległości w regulowaniu opłat z tytułu najmu. Niedawne badanie JLL przeprowadzone wśród instytucjonalnych właścicieli nieruchomości mieszkaniowych wykazało, że ściągalność czynszu wynosiła 95% w Wielkiej Brytanii i 94% w Stanach Zjednoczonych.

Rekordowe transakcje na dojrzałych rynkach

Podczas gdy COVID-19 tylko przyspieszył inwestycje, sektor mieszkaniowy już wcześniej przyciągał uwagę globalnych funduszy private equity, menedżerów inwestycyjnych, ubezpieczycieli i państwowych funduszy majątkowych. W ostatnim dziesięcioleciu transakcje w mieszkaniach na wynajem jako odsetek globalnych inwestycji w nieruchomości podwoiły się a ich udział wyniósł 25%. Im bardziej popularne stawały się inwestycje w aktywa z kategorii living, tym szersze grono inwestorów zaczęły przyciągać.

W Europie inwestycje w aktywa mieszkaniowe na wynajem wzrosły o 5% od początku roku. W regionie Azji i Pacyfiku inwestycje w mieszkania na wynajem, w tym w inwestycje typu build-to-rent, przekroczyły 7,4 miliardów USD w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku, co oznacza wzrost o 83 % rok do roku.

Japoński rynek aktywów mieszkaniowych należących do instytucjonalnych graczy, po Stanach Zjednoczonych, drugi co do wielkości na świecie, przyciąga coraz większą uwagę, a inwestycje niemal potroiły się w pierwszej połowie tego roku. W sierpniu niemiecki Allianz Real Estate zainwestował 160 milionów USD w portfel 18 japońskich aktywów mieszkaniowych dla swojego głównego funduszu w regionie Azji i Pacyfiku, podczas gdy Blackstone zapłacił w lutym 3 miliardy USD, aby odkupić, od chińskiego ubezpieczyciela Anbang, portfel 200 mieszkań w Osace i Tokio.

Partnerstwa i przejęcia sposobem wejścia na rynki wschodzące

Kluczowym czynnikiem, który pozwoli na efektywny rozwój rynku i zaspokojenie rosnącego popytu jest nieustanny wzrost dużych i doświadczonych graczy, a partnerstwa typu joint venture stają się popularną formą ekspansji geograficznej. Dzięki nim inwestorzy mogą zdobyć specjalistyczną wiedzę, której potrzebują w nowych lokalizacjach. Jest to też przyjęta przez wiele podmiotów strategia agregacji portfeli na tym wciąż stosunkowo rozdrobnionym rynku. Wzrost organiczny wymaga jednak czasu, mówi Gemma Kendall, ekspertka JLL zajmująca się doradztwem inwestycyjnym w sektorze mieszkaniowym w regionie EMEA.

W przypadku kilku grup instytucjonalnych najlepszym sposobem wejścia na rynek okazała się współpraca z lokalnymi graczami, którzy mieli potencjał by się dalej rozwijać i współpraca z nimi po stronie operacyjnej.

Przykładem takiego działania może być np. połączenie sił działającego globalnie Nuveen Real Estate z Kronos, iberyjskim menadżerem inwestycyjnym, aby zbudować w Hiszpanii portfel 5 000 mieszkań do wynajęcia o wartości 1 miliarda EUR. Na początku tego roku QuadReal Property Group, podmiot należący do kanadyjskiej British Columbia Investment Management Corporation, zawarł z Hines spółkę joint venture o wartości 1,25 miliarda EUR, koncentrując się na rynkach Europy kontynentalnej i regionalnych rynkach Wielkiej Brytanii. Zaledwie w listopadzie Invesco Real Estate poinformował o uruchomieniu wspieranego przez trzech niemieckich inwestorów instytucjonalnych funduszu, który przeznaczy swój kapitał na nowe i istniejące budynki w europejskich miastach o korzystnych trendach demograficznych. Będą to inwestycje mieszkaniowe na wynajem, mikroapartamenty, akademiki i domy jednorodzinne.

W Polsce przykładem takich partnerstw może być połączenie globalnego gracza PIMCO z lokalną firmą deweloperską Echo Investment wspólnie budujących mieszkania na wynajem w ich platformie Resi-4-Rent. Obecnie platforma ma już 1240 działających jednostek w czterech projektach, ponad 1200 w realizacji oraz szykuje kolejne projekty.
Spektakularne było również przejęcie w I kwartale 2020 r. przez TAG Immobilien wrocławskiego dewelopera Vantage. Inwestor zapowiedział realizację w ciągu najbliższych 5 lat 24 projektów mieszkaniowych, w wyniku których zbuduje portfel ponad 8 600 mieszkań na wynajem zlokalizowanych we Wrocławiu, Poznaniu i innych miastach. Obiekty powstaną nie tylko na terenach należących wcześniej do Vantage. Inwestor zamierza także aktywnie rozbudowywać portfel w ramach transakcji build-to-rent z innymi podmiotami.

Kolejne inwestycje w „living” to tylko kwestia czasu

Eksperci JLL twierdzą, że ponieważ coraz liczniejsza grupa inwestorów koncentruje się na przedsięwzięciach z tzw. sektora living, czy to poprzez zwiększanie skali, czy konsolidację, czy joint venture, ich apetyt na ryzyko może się zmienić.

Coraz szersze spektrum typów kapitału napływa do sektora, od Core do Value Add. Z czasem z pewnością dostrzeżemy także bardziej oportunistyczne podejście inwestorów. Dla sektora, który jeszcze nie tak dawno nazywany był ‘rodzącym się’, ta rozmaitość strategii inwestycyjnych jest zarówno swego rodzaju odpowiedzią na panujące warunki rynkowe jak i równolegle oznaką dojrzewania. Biorąc pod uwagę fakt, że większość czynników wzrostu tego sektora ma charakter strukturalny, a nie cykliczny, a poziom zaangażowania inwestorów znajduje się wciąż sporo poniżej oczekiwanego poziomu, kolejne inwestycje w aktywa związane z zamieszkaniem wydają się niemal nieuniknione, komentuje Maximilian Mendel, kierujący Zespołem Inwestycji Mieszkaniowych JLL.

Duzi gracze inwestujący w Polsce widzą ogromny potencjał we wzroście czynszów oraz wartości nieruchomości w czasie oprócz tego, że już dziś rentowność aktywów mieszkaniowych jest dużo wyższa niż w Europie Zachodniej, Południowej lub Skandynawii. Polska jako piąty największy członek Unii Europejskiej i zdecydowanie największy kraj w rejonie CEE pod względem populacji i ze swoim policentrycznym systemem sporych miast stanowi dla inwestorów instytucjonalnych perspektywiczny rynek, dodaje Maximilian Mendel.

Czas wyzwań i sukcesów. Ghelamco podsumowuje 2020 rok

Choć pandemia Covid-19 wywarła niewątpliwy wpływ na rynek biurowy, Ghelamco ten rok kończy z wieloma sukcesami. Deweloper oddał do użytku kompleks wieżowców The Warsaw HUB, luksusowe apartamenty Foksal 13/15, opracował własny system operacyjny dla budynków, wyposażył je
w przeciwepidemiczne rozwiązania, a także rozpoczął budowę nowego biurowca w Katowicach i osiedla domów w Konstancinie.

To był rok pełen wyzwań, ale i sukcesów. Wyzwań, ponieważ pandemia Covid-19 postawiła wiele firm w Polsce i na świecie w sytuacji, z której wyjść obronną ręką było dużym osiągnięciem. W tym trudnym czasie udało nam się z sukcesem zakończyć nasze sztandarowe inwestycje: na rynku komercyjnym The Warsaw HUB wraz z hotelami, a na rynku mieszkaniowym Foksal 13/15. 2020 kończymy z nowym projektem biurowym w Katowicach (Craft) i osiedlem domów w Konstancinie (Groen). W przyszły rok wchodzimy w dojrzałym wieku 30 lat na polskim rynku i wciąż z młodzieńczym zapałem do realizacji kolejnych, ambitnych projektów – mówi Jeroen van der Toolen, dyrektor zarządzający Ghelamco na Europę Środkowo-Wschodnią.

Cztery wieże

W tym roku zakończyła się budowa jednej z największych inwestycji komercyjnych
w Polsce i zarazem największego projektu w historii Ghelamco – The Warsaw HUB. W ramach kompleksu powstały trzy budynki wysokościowe: dwa 130-metrowe biurowce i 86-metrowy obiekt hotelowy, połączone ze sobą wspólnym podium oraz podziemnym pasażem handlowo-usługowym. Inwestycja została zrealizowana w najdynamiczniej rozwijającej się części Warszawy – przy rondzie Daszyńskiego na Woli, u zbiegu ulic Towarowej i Prostej. To kolejny projekt Ghelamco, obok Warsaw Spire, który kreuje nowe centrum stolicy.

Do biurowca już wprowadzają się najemcy, a od sierpnia w jego podziemiach funkcjonuje pasaż handlowo-usługowy. W grudniu w wieży hotelowej swoje podwoje otworzyły pierwszy w Polsce Crowne Plaza i Holiday Inn Express. Oprócz ponad 400 komfortowych pokoi i apartamentów oferują one nowoczesne przestrzenie konferencyjne i wyjątkowe koncepty gastronomiczne, takie jak Nova Wola czy skybar The Roof.

Kolejnym flagowym projektem Ghelamco, już na ukończeniu, jest Warsaw UNIT przy rondzie Daszyńskiego. Budowa przebiega zgodnie z harmonogramem: w połowie roku wieżowiec osiągnął swoją docelową wysokość 202 m, a fasadę w części podium pokryła tzw. smocza skóra – rodzaj kinetycznej elewacji, która reaguje na każdy podmuch wiatru. Oddanie budynku planowane jest na pierwszy kwartał 2021 roku.

Ekspansja w regionach

W listopadzie Ghelamco rozpoczęło budowę biurowca Craft w Katowicach. Budynek powstaje w dynamicznie rozwijającym się obszarze Katowic, u zbiegu ulic Chorzowskiej i Ściegiennego, tuż obok centrum handlowego Silesia City Center.

Craft zaoferuje 26 700 mkw. wysokiej klasy powierzchni biurowej. Budynek będzie liczył 13 pięter i 55 metrów wysokości, a dwukondygnacyjny parking podziemny pomieści 218 pojazdów. Dodatkowe 28 miejsc przewidziano w części naziemnej  budynku, gdzie znajdą się stacje do ładowania samochodów elektrycznych, a także 60 miejsc dla rowerów wraz zapleczem dla rowerzystów – szatniami i prysznicami.

Obiekt będzie się składać z trzech spiętrzonych prostopadłościanów – dzięki takiemu zabiegowi powstanie miejsce na sześć tarasów, z których jeden znajdzie się na dachu. Elewację budynku ozdobią elementy w odcieniu miedzi, które nadadzą mu industrialny charakter, będący nawiązaniem do przemysłowego dziedzictwa Katowic.

Biurowiec ma być gotowy pod koniec 2022 r.

Najbardziej luksusowy projekt w Polsce

Po ponad 4 latach intensywnych prac dobiegła w tym roku końca prowadzona przez Ghelamco rewitalizacja dwóch zabytkowych kamienic przy ulicy Foksal 13 i 15
w Warszawie. Wzniesione w ostatnich latach XIX wieku w historycznym sercu Warszawy były dekoratorskim majstersztykiem, a przy tym wystawnymi rezydencjami zamożnego mieszczaństwa. W podwórzu jednej z nich Jan Wedel wybudował pierwszą w mieście zewnętrzną, panoramiczną windę.

Budynki zostały przywrócone do dawnej świetności przez zespół najlepszych specjalistów w Polsce. Przeprowadzono wiele skomplikowanych prac przy wykorzystaniu innowacyjnych, specjalistycznych technik. Wybudowanie podziemnego garażu dzięki oparciu fundamentów zabytku na słupach z mikropali, przenoszenie całych fragmentów tynku pokrytych barwnymi polichromiami czy odtworzenie bogatych dekoracji na fasadzie Foksal 13 na podstawie jedynego zachowanego zdjęcia – to tylko niektóre przykłady z długiej listy działań, które udało się zrealizować. W obu kamienicach znajduje się tylko 55 apartamentów o powierzchni od 47 do 260 mkw.

Innowacyjny system budynkowy

Flagowe inwestycje Ghelamco wyróżniają najnowocześniejsze rozwiązania technologiczne. Wśród nich jest nowoczesny system operacyjny dla budynków, w który jako pierwszy został wyposażony The Warsaw HUB. Opracowane przez wewnętrzny dział innowacji Ghelamco rozwiązanie pozwala na integrację na niespotykaną dotychczas skalę wszystkich systemów budynkowych. Wszelkie dane, jakie dostarcza biurowiec, są zbierane i przetwarzane w chmurze. Rozwiązanie to daje nieograniczone wręcz możliwości kontrolowania, analizowania i zarządzania budynkiem. Z narzędzia będą mogli korzystać zarządcy obiektu i jego najemcy. Dzięki specjalnej aplikacji użytkownicy mają możliwość wezwania windy, przejścia przez bramki bez karty, rezerwowania pomieszczeń w biurze, zaproszenia gości z wykorzystaniem cyfrowego biletu dostępu oraz skorzystania z wielu innych funkcjonalności.

Technologie w służbie zdrowia

Pandemia koronawirusa pokazała, jak ważne jest zapewnienie bezpieczeństwa w miejscu pracy. Nowe projekty Ghelamco wyposażane są w najnowocześniejsze rozwiązania na rynku, które mają za zadanie dbać o najwyższy komfort i zdrowie najemców. Oprócz standardowych procedur i środków bezpieczeństwa deweloper wdrożył szereg rozwiązań technologicznych, które pozwolą chronić najemców i ich pracowników przed rozprzestrzenianiem się wirusów. W sytuacji zagrożenia epidemicznego budynki The Warsaw HUB i Warsaw UNIT będą przechodzić w tzw. tryb pandemii.

W tym trybie system klimatyzacji pracuje wyłącznie z wykorzystaniem powietrza świeżego, aby zapobiegać mieszaniu się powietrza wyciąganego z nawiewanym do powierzchni biurowych, a w windach aktywowane są wirusobójcze lampy UV, które skutecznie dezynfekują przestrzeń w czasie, kiedy w kabinie nie przebywają ludzie. Technologia UV została także wykorzystana w systemach klimatyzacji.

W utrzymaniu reżimu sanitarnego na terenie budynku pozwoli też specjalna aplikacja na smartfony, dzięki której wejście do biurowców jest bezkontaktowe. Ghelamco, jako pierwszy deweloper w Polsce, zgłosił swoje inwestycje do programu WELL Health-Safety Rating, który został opracowany w odpowiedzi na pandemię COVID-19.

Firma została wyróżniona przez jednostkę certyfikująca IWBI (International WELL Building Institute) jako „early adopter” w WELL Health-Safety Rating. Tym samym Ghelamco i jego flagowe inwestycje – The Warsaw HUB i Warsaw UNIT – znalazły się w gronie ikon architektury z całego świata, takich jak nowojorski Empire State Building czy londyński Royal Albert Hall, które również dołączyły do programu.

Nowe najmy i nagrody

Okazuje się, że mimo pandemii rok 2020 przyciągnął do biurowców Ghelamco kolejnych najemców. W The Warsaw HUB wynajęta jest już prawie cała powierzchnia biurowa, a do grona najemców dołączyły m.in. OmniOffice, operator biur serwisowanych (firma wynajęła 1550 mkw.) oraz firma GrECo Polska, jeden z wiodących brokerów ubezpieczeniowych. Co więcej – projekty Ghelamco zostały docenione przez wiodące międzynarodowe firmy doradcze z rynku nieruchomości: CBRE będzie miało siedzibę w Warsaw UNIT, a Cushman & Wakefield wprowadziło się do The Warsaw HUB.

– Pandemia wydłużyła część procesów, ale nie zastopowała rynku biurowego. Wciąż obserwujemy, że projekty w dobrych lokalizacjach cieszą się zainteresowaniem najemców. Dlatego szykujemy kolejne biurowce w miastach regionalnych i duże projekty w Warszawie – mówi Jarosław Zagórski, dyrektor handlowy i rozwoju Ghelamco Poland.

Dla Ghelamco był to również rok obfitujący w nagrody i wyróżnienia w branżowych konkursach. Szczególnym uznaniem polskich i zagranicznych jurorów cieszyły się projekty The Warsaw HUB i Foksal 13/15, które otrzymały nagrody m.in. w European Property Awards 2020/2021, Prime Property Prize 2020, Design dla Konesera 2020, HOF Awards 2020 czy EuropaProperty CEE Investment Awards 2020.

WSA w Warszawie uchylił niekorzystne dla przedsiębiorcy decyzje organów podatkowych w których przyjęto, że czynności wykonywane przez uczestnika konsorcjum nie podlegają opodatkowaniu VAT

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców na wniosek przedsiębiorcy wstąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi na decyzję określającą wysokość podatku od towarów i usług za 2012 r.

Kwestią sporną w tej sprawie było rozliczanie w ramach zawartych umów konsorcjum czynności wykonywanych pomiędzy partnerami. Organy podatkowe przyjęły, że czynności  wykonywane przez uczestnika konsorcjum nie podlegają opodatkowaniu VAT.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje obu instancji i umorzył postępowanie w sprawie. W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd nie podzielił niekorzystnego dla przedsiębiorcy poglądu organów podatkowych. Według stanowiska Sądu przedsiębiorca w ramach umowy konsorcjum dokonywał czynności podlegających opodatkowaniu podatkiem VAT, które prawidłowo zostały udokumentowane fakturami VAT. Podatek od tych czynności został zapłacony, a zatem nie doszło do uszczuplenia w zakresie podatku VAT.

Wyrok WSA w Warszawie z dnia 16 grudnia 2020 r. sygn. akt III SA/Wa 266/20.

Jak Europejski Zielony Ład wpłynie na rozwój Europy?

Michał Perzyński/Instytut Jagielloński: Jak Europejski Zielony Ład wpłynie na rozwój Europy?

Sławomir Mazurek: Poszukiwanie modelu gospodarczego, tak aby był zgodny z celami zrównoważonego rozwoju, trwa już od wielu lat. Między innymi pamiętam, że podczas szczytu klimatycznego ONZ w Poznaniu Ban Ki-moon rozmawiał ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim, o tym jak zrównoważony i zielony rozwój jest istotny dla wzrostu gospodarczego w Europie. W Polsce zasada zrównoważonego rozwoju zyskała rangę konstytucyjną – została zapisana w art. 5 Konstytucji RP. Celem Zielonego Ładu jest transformacja gospodarcza krajów członkowskich UE. Jej istotnym elementem jest polityka klimatyczno-energetyczna, której celem jest osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. Jednocześnie rozważa się zwiększenie, już i tak ambitnych celów, redukcji emisji do powietrza do 60% do 2030 r. Poza zagadnieniami stricte klimatycznymi, Europejski Zielony Ład obejmuje także plany działań w obszarach takich jak rolnictwo, gospodarka w obiegu zamkniętym, bioróżnorodność i zwalczanie zanieczyszczeń. Dla wielu branż oznacza to szereg działań związanych nie tylko z Zielonym Ładem, ale także idącymi za nim zmianami społecznymi. W pierwszej kolejności dotyczą one oczywiście regulacji na szczeblach rządowych.

Strategia Zielonego Ładu nakreśla cele, na których UE będzie skupiała się przez nadchodzące lata, dlatego przedsiębiorstwa będą musiały wziąć pod uwagę takie aspekty jak m. in. wytwarzanie produktów przyjaznych środowisku, co oznacza często zmiany już na poziomie planowania produkcji. W związku z wytycznymi będziemy musieli „przestawić” się na bardziej ekologiczne myślenie o biznesie. Ponadto wzrasta świadomość ekologiczna konsumentów, którzy coraz częściej żyją wg koncepcji „zero waste” lub „less waste”. Dlatego uważam, że Europejski Zielony Ład jest szansą dla zrównoważonego rozwoju Europy.

M.P.: Czy Zielony Ład jest projektem wyłącznie środowiskowym, czy to jakiś szerszy plan rozwojowo-ideowy?

S.M.: Europejski Zielony Ład nawiązuje do amerykańskiego „New Deal”, który ma przekształcić Unię w nowoczesną, zasobooszczędną i konkurencyjną gospodarkę. Głównym celem Ładu, obok neutralności klimatycznej, jest zmiana modelu gospodarki z linearnego na obieg zamknięty, przy jednoczesnym dążeniu do neutralności klimatycznej do 2050 r. poprzez wsparcie transformacji energetycznej na rzecz nisko i zero emisyjnych technologii. Europejski Zielony Ład obejmuje wiele obszarów polityki unijnej, w tym ochronę różnorodności biologicznej, ale też tak ważny obszar, jakim jest rolnictwo. Zakłada ścisłą współpracę pomiędzy państwami członkowskimi, np. w obszarze bezpieczeństwa, integracji rynku energetycznego, badań naukowych i innowacji. Oznacza to nową wizję rozwoju, nowe wartości i polityki sektorowe. System finansowy zostanie dostosowany do finansowania celów zielonej transformacji i zostaną w coraz większym stopniu wprowadzone zasady zrównoważonego finansowania projektów. Zazielenią się budżet Unii i kierunki finansowania z funduszy strukturalnych, zmieniają się też budżety krajów członkowskich. Nie tylko pokazuje, jak zmieni się nasz styl życia, ale również sposób produkcji, konsumpcji i daje konkretne plany działań umożliwiających bardziej efektywne wykorzystanie zasobów dzięki przejściu na czystą produkcję i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Zielony Ład i cyfryzacja mają być kluczową szczepionką dla odbudowy gospodarczej po pandemii.

M.P: Jak Polska może skorzystać na dołączeniu do celu neutralności klimatycznej? Czy dołączenie do tego projektu jest dla nas ważne?

S.M.: Polska w porozumieniu paryskim potwierdziła swoją gotowość do dążenia ku neutralności klimatycznej poprzez redukcję, ale także pochłanianie, aby doprowadzić do zmniejszenia koncentracji dwutlenku węgla. Nie wystarczy sama redukcja, należy także myśleć o technologiach CCSU, pochłaniania i utylizacji dwutlenku węgla. Kluczowa jest budowa niskoemisyjnych źródeł energii, efektywność energetyczna w tym obszarze i wykorzystanie zmodernizowanych źródeł na czas transformacji. Polska, która konsekwentnie transformuje gospodarkę, będzie podążać ścieżką zrównoważonego i inkluzyjnego rozwoju. Mamy szansę na skorzystanie ze środków, które dofinansują nowe technologie i zbudują nasze bezpieczeństwo energetyczne. Będzie to proces i nie zrobimy tego od razu. Pamiętajmy, że jest on niezwykle kosztowny i złożony. Dziś za sprawą między innymi programu „Mój Prąd” obserwujemy bum w energetyce prosumenckiej. Odnawialne źródła energii, poza geotermią i biogazowniami, są zależne od pogody i potrzebują stabilizacji w systemie. Dlatego przed nami rozwój niskoemisyjnych, dużych źródeł energii i magazynów energii, nie tylko tych litowo-jonowych ale i tych opartych na wodorze. Zmiany w systemie wytwarzania energii elektrycznej, ciepła i w transporcie będą miały znaczący wpływ nie tylko na efektywne wykorzystanie zasobów, ale też na jakość powietrza. Przed nami sporo wyzwań, szczególnie tych związanych z adaptacją do ekstremalnych zjawisk pogodowych spowodowanych zmianami klimatycznymi.

Istotną korzyścią jest rozwój innowacji, dzięki synergii Sieci Badawczej Łukasiewicz i uczelni technicznych stworzymy nowe technologie, tak aby zwiększać udział rodzimych rozwiązań. W ten proces angażuje się też Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, abyśmy nie tylko kupowali zagraniczne rozwiązania, ale także byśmy je współtworzyli, również w ramach różnych konsorcjów międzynarodowych. Korzyści wynikających z połączenia sił w osiągnięciu neutralności klimatycznej jest wiele, należy postępować zgodnie z wytyczonym planem, a także zgodnie z możliwościami, które Polska jako kraj posiada. Dokonaliśmy dużego postępu, wprowadzono wiele pozytywnych zmian, ale potrzebujemy na to trochę więcej czasu. Już dziś widać, że polskie duże przedsiębiorstwa takie jak PGE, czy PKN Orlen zmieniają się w kierunku zielonym, zrównoważonym.

M.P.: Jak realizować cel neutralności klimatycznej, skoro np. Chiny, Indie i USA nie respektują żadnych zasad związanych z emisją? 

S.M.: Jeśli patrzymy na dane dotyczące emisji dwutlenku węgla, to faktem jest, że sama Unia Europejska nie jest odpowiedzialna za całość emisji. Unia chce być liderem w zielonym wzroście gospodarczymi, zachęca do tego inne kraje, także te rozwijające się. Chiny, w ostatnim czasie także deklarują osiągnięcie neutralności klimatycznej i nawet wskazują na konkretny rok – 2060, co nie przeszkadza im budować źródeł energii w oparciu o paliwa kopalne. Gdy mówimy o neutralności klimatycznej, istotne jest to, żeby odnosić się do dokumentów, które zostały już przyjęte, czyli do porozumienia paryskiego, a także sposobu jego realizacji, czyli pakietu katowickiego. Unia Europejska mówi o szybszej ścieżce. Czy to się uda i czy jest to w ogóle możliwe, biorąc pod uwagę zmienność gospodarczą, którą obserwujemy, a wraz z nią kolejne fazy recesji? Obecny kryzys przynosi spowolnienie gospodarcze, ale to nie zmienia ambitnych zapowiedzi Komisji. Efektywne wykorzystanie środków z europejskiego planu odbudowy i sprawiedliwej transformacji może znacząco wesprzeć nasze starania w dążeniu do neutralności klimatycznej i odbicia po kryzysie. Realizując cel neutralności klimatycznej musimy pamiętać, aby na każdym etapie transformacji zapewnić w sposób trwały bezpieczeństwo energetyczne Polski.

M.P.: Czy Polska jest w stanie zrobić coś, by wzmocnić swój głos w sprawie neutralności?

S.M.: Jeśli chodzi o dążenie do neutralności klimatycznej, to decyzję podjęto już dawno. Ważne, aby właściwie wycenić koszty transformacji gospodarki. Takie ćwiczenie polski rząd, a także ministerstwo klimatu i środowiska, zrobił pokazując dokładnie, jakie to będą koszty i aktywnie negocjując warunki wsparcia. Cieszy też sukces polskiego rządu na szczycie europejskim, który stworzył warunki dla sprawiedliwej transformacji. Mówi się wyraźnie, że transformacja energetyczna, która nas czeka musi być zrównoważona i solidarna. Dlatego został stworzony specjalny fundusz solidarnościowy poświęcony regionom węglowym. Przed Polską duże inwestycje, które także będą pobudzać rynek, nie tylko odnawialnych źródeł energii. W ostatnim czasie nastąpił niesamowity rozwój energetyki prosumenckiej (rozproszonej), w tym szczególnie fotowoltaiki. Na poziomie międzynarodowym trzeba wykorzystywać szanse, szukać właściwych kompromisów, które będą w wystarczający sposób zabezpieczać polskie interesy gospodarcze. Jeśli Unia Europejska chce przetrwać obecny kryzys, a także kolejne, które w przyszłości mogą nadejść, musi wrócić do swoich korzeni solidarności i wzajemnego zrozumienia uwarunkowań poszczególnych państw członkowskich.

M.P: Co rozumiemy przez zrównoważony rozwój na przykładzie naszego kraju?

S.M.: Zrównoważony rozwój to dynamiczny rozwój gospodarczy, który charakteryzuje się oszczędzaniem zasobów, i takim ich użytkowaniem, aby skorzystały z nich także kolejne pokolenia. Taki model zakłada ochronę różnorodności biologicznej i praw człowieka. Żeby dokonywać postępu na tej drodze, konieczne jest monitorowanie wskaźników zrównoważonego rozwoju. Należą do nich wskaźniki makroekonomiczne i przyrodnicze, m.in. produkt krajowy brutto, wskaźniki demograficzne, jakość powietrza i wody. Ciekawym narzędziem może być także system monitoringu w ramach Natury 2000, dzięki któremu chronimy gatunki i siedliska, aby je zachować lub odbudować. Co ciekawe, szereg tych obszarów jest w Polskich Lasach Państwowych, które są przykładem wskazującym, jak z jednej strony prowadzić aktywną gospodarkę leśną, a z drugiej chronić siedliska i gatunki. Lasy posiadają także potencjał w zakresie pochłaniania dwutlenku węgla. Jednoczenie zapewniają miejsca pracy na terenach niezurbanizowanych. Rolę lasów podkreślono w trakcie COP 24 w Katowicach, gdzie deklarację „Lasy dla klimatu” podpisały osiemdziesiąt dwa państwa. Sygnatariusze zobowiązują się w niej do przyspieszenia działań w celu zagwarantowania, że do 2050 r. utrzymany zostanie globalny wkład lasów i produktów leśnych oraz, że będzie on nadal wspierany i wzmacniany, tak aby wesprzeć osiągnięcie długoterminowego celu porozumienia paryskiego. Wielofunkcyjna i zrównoważona gospodarka leśna ma swoją rolę dla osiągnięcia neutralności klimatycznej. Nie ma przyszłości bez przeciwdziałania zmianom klimatycznym, ale nie ma też przyszłości bez lasów.

M.P.: Czy Stany Zjednoczone pod wodzą Bidena zmienią nastawienie do walki z ociepleniem klimatu? Czy to realne zapowiedzi, czy tylko deklaracje? Wszak USA stały się największym producentem ropy naftowej i kluczowym eksporterem LNG.

S.M.: Gdy dyskutowaliśmy na różnych forach związanych z ochroną klimatu, to administracja amerykańska wcale nie zmniejszyła liczby osób, które uczestniczyły w szczytach. Być może nie była tak aktywna i ambitna jak w poprzednich latach, ale pamiętajmy, że USA zawsze dużo robiły w poszczególnych stanach, jeśli chodzi o efektywne wykorzystanie energii czy odnawialne źródła. Dla nas istotne jest to, że dzięki kontraktom ze Stanami Zjednoczonymi zapewnione zostaną dostawy gazu, który będzie paliwem transformacji energetycznej w Polsce. Pamiętajmy o tym, że LNG w znaczący sposób zmieniło i wzmocniło polskie bezpieczeństwo oraz naszą pozycję w regionie. Jeśli chodzi o proces klimatyczny, to toczy się on swoim torem i ma swoją inercję. Jeśli chodzi o procesy związane z efektywnym wykorzystaniem energii, to one zachodzą nie tylko w Europie, ale także w USA. Myślę, że to, co prezydent Donald Trump zostawił, to na pewno zmianę, jeśli chodzi o bezpieczeństwo w naszym regionie, i jego wzmocnienie. W samych Stanach Zjednoczonych jest wiele do zrobienia. Ten kraj ma też swoje wewnętrzne wyzwania, które Joe Biden wraz ze swoją administracją będzie próbował rozwiązać. Warto podkreślić, że Biden patrzy na klimat nie tylko z perspektywy wyzwania środowiskowego, ale także z punktu widzenia globalnego bezpieczeństwa, dlatego nie dziwi nominacja do rady bezpieczeństwa narodowego Johna Kerry’ego, który będzie także specjalnym wysłannikiem ds. klimatu. Nowa administracja będzie efektywnie angażować się w proces klimatyczny. Bo pamiętajmy, że polityka klimatyczna to również potężne interesy gospodarcze, a USA w wyścigu z Chinami z pewnością będą chciały być tutaj aktywne.

Sławomir Mazurek

W latach 2006-2007 pełnił funkcję rzecznika prasowego Ministra Środowiska, był członkiem polskiej delegacji na szczyt klimatyczny w Nairobi oraz Sesję Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Yorku w 2007 roku. Następnie w Krajowym Zarządzie Gospodarki Wodnej odpowiedzialny był za promocję funduszy europejskich. Pełnił funkcję przewodniczącego Rady Nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Olsztynie. Od 2015 roku pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska, odpowiadał za departamenty zrównoważonego rozwoju i współpracy zagranicznej, zarządzania środowiskiem, edukacji i komunikacji, gospodarki odpadami, spraw obronnych i zarządzania kryzysowego. Nadzorował Głównego Inspektora Ochrony Środowiska oraz Instytut Ochrony Środowiska, a także Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych. Pełnomocnik rządu do spraw rozwoju wydobywania węglowodorów. Był członkiem Komitetu do Spraw Europejskich, Komitetu Cyfryzacji RM oraz Komitetu ds. Europejskich RM. Reprezentował Ministra Środowiska w Polskim Komitecie UNESCO, Radzie Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, Radzie Infrastruktury Informacji Przestrzennej oraz Zespole Trójstronnym ds. Branży Energetycznej. Przewodniczył Polskiej Delegacji podczas COP 24 w Katowicach, UNEA-4 w Nairobi oraz COP UNCCD w New Delhi. Przewodniczący kapituły Ruch Czystej Produkcji.

Obecnie dyrektor zarządzający Pionem Ekologii i Klimatu, główny ekolog Banku Ochrony Środowiska oraz przewodniczący Rady Fundacji BOŚ. Jest członkiem Rady Programowej Forum Innowacyjności „Klimat wobec wyzwań XXI wieku” przy Ministerstwie Klimatu i Środowiska.

Mariusz Marszałkowski: wpływ trzydziestu lat prosperity gospodarczej na polską pozycję w Europie Środkowej

Ocena trzydziestu lat po transformacji ustrojowej to jeden z tych tematów, który zawsze w dyskusjach budzi liczne kontrowersje. Przestrzeni do oceny jest sporo, począwszy od kwestii prawnych czy społecznych, na aspektach gospodarczych kończąc. Jako państwo nigdy nie mieliśmy aspiracji mocarstwowości globalnej, bo nie pozwalała na nie panująca wokół nas sytuacja geopolityczna. Jednak praktycznie zawsze w historii byliśmy ważnym ogniwem w Europie Środkowej i Wschodniej, wpływając na bieg historii w otaczającym nas sąsiedztwie.

Ponad trzydzieści lat po ustrojowej transformacji wydaje się być najlepszym momentem do podsumowania dotychczasowej polityki oraz podjęcia próby oceny pozycji Polski na świecie, zwłaszcza w kontekście relacji w Europie Środkowej.

Podmiotowość Polski na arenie międzynarodowej przed 1989 rokiem była jedynie symboliczna ze względu na zależność polityczną, ustrojową i gospodarczą od Związku Sowieckiego. Czy trzydzieści lat po upadku komunizmu możemy jako Polacy powiedzieć, że w sferze międzynarodowej odnieśliśmy sukces? Aby odpowiedzieć na tak postawione pytanie należy rozważyć kilka kwestii.

Strategiczne decyzje związane z integracją z Zachodem

Pierwszą z nich jest zastanowienie się jakie cele przyświecały nam po 1989 roku. Wydaje się, że strategicznym dążeniem Polski było jak najszybsze zerwanie wszelkich zależności łączących nas z byłym blokiem wschodnim, tak politycznych, jak i gospodarczych. Wyjście z Układu Warszawskiego oraz Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej stało się tego symbolem. Równocześnie realizowane były plany integracji ze strukturami zachodnimi, bowiem już w 1990 roku złożono oficjalny wniosek o rozpoczęcie rozmów stowarzyszeniowych ze Wspólnotą Europejską. Po roku negocjacji podpisano tak zwaną Umowę Europejską, czyli umowę stowarzyszeniową, której istotnym zapisem było dążenie do pełnoprawnego członkostwa Polski w Unii Europejskiej (jeszcze w tamtym czasie znanej jako Europejska Wspólnota Gospodarcza). Cel ten po latach przygotowań i reform został w pełni osiągnięty 1 maja 2004 roku, kiedy Polska stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej.

Mniej oczywiste na samym początku lat 90. XX wieku było polskie członkostwo w strukturze obronnej Zachodu – Północnoatlantyckim Pakcie NATO. Instytucja ta przez cały okres istnienia była obozem wrogim PRL, wobec czego u wielu ówczesnych decydentów przynależność do Paktu rodziła wiele negatywnych skojarzeń. Pojawiły się również głosy o konieczności wyboru „trzeciej drogi”, czyli „neutralności”. Pomimo wątpliwości niektórych, już w 1992 roku Polska oficjalnie rozpoczęła dążenia do stania się częścią Sojuszu. Po kilku latach negocjacji, w 1997 roku, Polska w towarzystwie krajów sąsiednich tj. Czech i Węgier została zaproszona do oficjalnych rozmów o członkostwie w NATO. Następstwem tych wydarzeń, 12 marca 1999 roku, Polska wraz z Czechami i Węgrami stała się pełnoprawnym członkiem Paktu.

Członkostwo w tych dwóch zachodnich organizacjach było głównym celem przechodzącej transformację Polski. Przynależność do UE stanowiła zabezpieczenie rozwoju gospodarczego, a przynależność do NATO wpłynęła na bezpieczeństwo, niezależność i suwerenność Rzeczypospolitej. Warto tutaj zaznaczyć, że Polska od samego początku aktywnie zaangażowała się także w działania na rzecz akcesji do obu organizacji wszystkich kolejnych państw należących w przeszłości do bloku wschodniego. Dla wielu zachodnich graczy nie było wówczas oczywiste, że takie państwa jak Litwa, Łotwa, Estonia czy nawet Słowacja i Rumunia powinny być częścią demokratycznych struktur. Dzięki polskiej pozycji w NATO, wypracowanej poprzez aktywne zaangażowanie w misje pokojowe w Bośni i Kosowie, a później w Afganistanie i Iraku, możliwe było lobbowanie u pozostałych sojuszników (głównie w Stanach Zjednoczonych) celem otwarcia drzwi do członkostwa w Sojuszu dla państw bałtyckich, Słowacji, Rumunii czy Bułgarii. Polskie wsparcie i zaangażowanie do dziś jest jednym z najbardziej trwałych owoców współczesnego ładu w Europie Środkowej. Tym samym, zdecydowana większość „demoludów” dziś jest państwami, które przekroczyły próg dawnej „żelaznej kurtyny”. Warto podkreślić, że polityka ta była wspólnym elementem praktycznie dla każdej władzy po 89. roku. Dziś jesteśmy głównym adwokatem państw Europy Wschodniej w kwestii ich akcesji do zachodnich struktur. Niepowodzenie tego działania nie wynika jednak z polskiej słabości, a ze zmian, które zaszły w sytuacji politycznej w ostatnich 10-15 latach, tj. wzrostu znaczenia oraz asertywności polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej, która wyciągnęła wnioski z dołączania do NATO kolejnych państw z dawnego bloku sowieckiego.

Dyplomacja regionalna kluczem do polskiego rozwoju

Kolejnym istotnym elementem podkreślającym sukces Polski na arenie międzynarodowej po 89. roku jest umiejętność budowy regionalnych sojuszy oraz centrów powielania interesów Europy Środkowej na Zachodzie. Doskonałym przykładem tej polityki było zawiązanie kilku grup, to jest między innymi Trójkąta Weimarskiego z Niemcami i Francją, czy Grupy Wyszehradzkiej z Czechami i Węgrami (później dołączyła Słowacja). Obie te formacje zostały zawiązane przy dużym zaangażowaniu Polski. Celem ich powstania było oczywiście realizowanie nadmienianych już interesów strategicznych. Po przystąpieniu do UE i NATO, czyli zrealizowaniu podstawowych celów wspomnianych organizacji, Grupa Wyszehradzka nadal pozostaje ważnym elementem regionalnego oddziaływania na wspólne stanowiska na forach, w głównej mierze Unii Europejskiej.

Państwa V4 niejednokrotnie konsultują swoje stanowiska zanim udadzą się na szczyty państw unijnych celem przedstawienia jednolitego (o ile to możliwe) stanowiska względem państw z innych regionów wspólnoty. Dzięki współpracy międzynarodowej w ramach różnych formatów, Polska była w stanie wypracować wiele ważnych i konstruktywnych propozycji dla funkcjonowania nie tylko samej UE, ale także państw funkcjonujących na jej obrzeżach. Najważniejszym oraz jednym z największych sukcesów, było powołanie Partnerstwa Wschodniego w 2009 roku. Inicjatywa, chociaż nie zapewniała perspektywy pełnoprawnego członkostwa, jest pewną namiastką standardów unijnych dla państw Europy Wschodniej, które po 89. roku albo jeszcze nie istniały albo znajdowały się przez ostatnie 30 lat w całkiem innym położeniu strategicznym niż Polska.

Podobnym sukcesem Polski było przygotowanie (po doświadczeniach wykorzystywania przez Rosję surowców energetycznych do realizowania swojej polityki wobec m.in. Ukrainy i Białorusi) planów związanych z regulacjami i zasadami unijnej pomocy na wypadek zagrożenia braku dostaw surowców energetycznych. Tak zwana unia energetyczna stworzyła nowe mechanizmy pomocowe dla poszczególnych członków wspólnoty, między innymi poprzez przyjęcie regulacji dotyczącej wzmocnienia bezpieczeństwa dostaw gazu, która obligatoryjnie nakazuje członkom UE pomóc państwu, które doświadczyło kryzysu dostaw błękitnego paliwa. Aktualnym, najbardziej spektakularnym efektem polskiej polityki zagranicznej ostatnich lat w wymiarze regionalnym jest Inicjatywa Trójmorza. To najbardziej istotny projekt, nie tylko ze względów gospodarczych i ekonomicznych, ale także geopolitycznych. Po pięciu latach funkcjonowania powołanej, między innymi z polskiej inicjatywy, grupy 12 państw Europy Środkowej i Wschodniej, można z powodzeniem uznać, że jest to projekt udany oraz perspektywiczny. Państwom-członkom przyświecają cele związane z budową i synchronizacją infrastruktury transportowej, cyfrowej oraz energetycznej. Dzięki powołaniu Funduszu Trójmorza ważne projekty wewnątrz inicjatywy mogą liczyć na wsparcie finansowe m.in. poprzez preferencyjne kredyty. Na obszar Trójmorza uwagę zwróciły również Stany Zjednoczone czy Chiny, które uważają tę inicjatywę za newralgiczną w kontekście światowej rywalizacji. Stany Zjednoczone zadeklarowały nawet wsparcie finansowe. Można domniemywać, że trwała obecność wojskowa tego państwa może mieć związek właśnie z funkcjonowaniem tej Inicjatywy.

Infrastruktura i energetyka wzmacniają polską pozycję

Ostatnim elementem polskiego sukcesu na arenie międzynarodowej w ostatnich latach jest gigantyczny wzrost znaczenia gospodarczego naszego państwa. Polska jest jednym z największych partnerów gospodarczych nie tylko dla Czech, Ukrainy, Litwy czy Niemiec, ale także dla Holandii, Włoch czy Wielkiej Brytanii. Znaczenie to przekłada się nie tylko na zainteresowanie inwestorów w lokowaniu kapitału nad Wisłą, ale także w wielu inwestycjach infrastrukturalnych, znacznie poprawiających atrakcyjność Polski i podnoszących jej znaczenie w relacjach z jej sąsiadami. Jako najważniejsze elementy jawią się tutaj dwa – transport oraz energetyka. W obu tych obszarach w ostatnich kilkunastu latach nastąpiła ogromna, wręcz rewolucyjna zmiana. Poprawę stanu infrastruktury drogowej dostrzega każdy z nas podróżując przez Polskę, zwłaszcza porównując stan obecny do tego, który pamiętamy sprzed piętnastu lat. Potwierdzają to statystyki. Na koniec 2004 roku mieliśmy łącznie 781 km dróg ekspresowych i autostrad, a z końcem 2020 roku Polska będzie posiadała łącznie 4500 km takich dróg. To gigantyczny sukces, który przekłada się nie tylko na komfort i bezpieczeństwo podróży, ale także na atrakcyjność Polski jako państwa tranzytowego dla towarów zarówno w kierunku wschodnim, jak i zachodnim. Ten element jawi się jako szczególnie istotny w kontekście polskiej pozycji w Europie Środkowej. Wielu wciąż stawia pytanie czy Polska może być liderem Europy Środkowej. Odpowiedź wydaje się być oczywista (i nie chodzi tutaj tylko o bycie liderem politycznym mającym wpływ na podejmowane decyzje). Dzięki rozwojowi infrastrukturalnemu, Polska stanowi naturalny pomost pomiędzy Wschodem i Zachodem.

Nie jest to pomost w rozumieniu metaforycznym, ale rzeczywistym, wpływającym na nasze znaczenie w tej części Europy.

Projekty takie jak Via Carpatia łącząca państwa bałtyckie z Bałkanami południowymi, czy projekt Rail Baltica, który połączy kolejowo państwa nadbałtyckie z zachodnią Europą, to elementy, które po ukończeniu będą stanowiły istotny element oddziaływania naszego państwa na to, co dzieje się wokół nas.

Podobny wpływ na polską pozycję w regionie Europy Środkowej ma proces dywersyfikacji dostaw źródeł energii pochodzących z kierunku wschodniego. Proces ten, choć długotrwały i kosztowny, może w najbliższej przyszłości stać się kolejnym elementem polskiego pozytywnego oddziaływania na państwa ościenne. Aspekt ten jest istotny, gdy zaobserwujemy, że większość naszych wschodnich sąsiadów jest głęboko uzależniona od Rosji, zarówno od dostaw ropy, gazu czy też energii elektrycznej. Polskie wysiłki dyplomatyczne w relacjach z takimi państwami jak Białoruś czy Ukraina w niedalekiej przyszłości będą oparte na solidnych argumentach. Wpływ energetyczny ma również oddziaływanie na podtrzymanie dobrosąsiedzkich relacji z partnerami z UE i NATO, między innymi z Litwą, co widoczne jest dzięki zaangażowaniu Orlenu w zakup i modernizację litewskiej rafinerii w Możejkach, a także pomoc w desynchronizacji tego państwa z postsowieckim systemem elektroenergetycznym BRELL, który nadal łączy Litwę z Rosją.

Wyjątkowy czas prosperity

Konkludując, mimo, że istnieją elementy transformacji ustrojowej, które nie zostały zrealizowane na satysfakcjonującym poziomie, w przypadku znaczenia Polski w przestrzeni międzynarodowej nastąpił znaczny progres.

Na tę pozycję wpływ ma nie tylko potencjał ludnościowy i powierzchniowy, ale przede wszystkim, słuszne decyzje na poziomie strategicznym podjęte na początku drogi transformacji oraz upór i determinacja samych Polaków do zmian. Ukraina, państwo większe, bardziej zaludnione z silniejszą gospodarką i możliwościami na początku lat 90. przez złe polityczne i gospodarcze decyzje, znacznie odbiega dziś od Polski w wielu aspektach życia gospodarczego, społecznego czy związanego z bezpieczeństwem. W konsekwencji tysiące Ukraińców, Białorusinów, Rosjan czy obywateli państw centralnej Azji widzi w Polsce miejsce do bezpiecznego i stabilnego rozwoju, obierając nasz kraj jako cel emigracji. Jeszcze 15 lat temu, kiedy zaczął się masowy exodusu Polaków za pracą do państw zachodniej Europy, mało kto pomyślał, że wkrótce to my staniemy się bezpieczną przystanią dla wielu przybyszy ze Wschodu. Dziś jesteśmy przykładem sukcesu gospodarczego ostatnich trzydziestu lat, co przekłada się na wizerunek Polski wśród obcokrajowców.

Odpowiadając zatem na postawione na samym początku pytanie czy odnieśliśmy sukces na arenie międzynarodowej, biorąc pod uwagę jedynie wycinek trzydziestu lat historii, można powiedzieć, że tak. Chociaż nie jesteśmy na końcu tej drogi, a raczej na jej wczesnym etapie. Warto, abyśmy korzystali z tego rzadko spotykanego w naszej części świata rekordowo długiego okresu spokoju, który daje nam niepowtarzalną szansę na rozwój. Nie wiadomo bowiem jak długo będzie on trwał.

Mariusz Marszałkowski

Absolwent Bezpieczeństwa wewnętrznego na Wydziale Dowodzenia i Operacji Morskich Akademii Marynarki Wojennej. Od 2016 do końca 2019 roku pracownik Kolegium Europejskiego w Natolinie. Realizował projekt związany z badaniem transformacji politycznej na Ukrainie „3R – Three Revolutions”. Od 2018 roku korespondent, a od stycznia 2020 roku dziennikarz i analityk portalu BieznesAlert.pl. Współpracownik Instytutu Jagiellońskiego. Wykładowca na Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni W przeszłości współpracował z Centrum Europejskim Natolin oraz Fundacją Energia dla Europy. W 2016 roku uczestnik projektu nt. konfliktu na wschodzie Ukrainy organizowanego przez Akademie Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych Ameryki w Annapolis.

Piotr Rudyszyn: polskie zacofanie może być atutem w transformacji energetycznej

Mariusz Marszałkowski/Instytut Jagielloński: Jak transformacja energetyczna wpłynie na rozwój nowoczesnych technologii w energetyce?

Piotr Rudyszyn: Transformacja energetyczna związana jest z rozwojem technologii. Nie chodzi tylko o odnawialne źródła energii, które są ważnym elementem w trendzie technologicznym, ale głównie o technologie magazynowania energii oraz inteligentnego zarządzania sieciami. To będzie wymagało ogromnego rozwoju, przede wszystkim kierunków technicznych. Rozwój ten będzie stanowił szansę dla uczelni wyższych, dla firm z branży nowoczesnych technologii, dla wszystkich parków naukowo- technologicznych, które licznie wyrastały w Polsce po wstąpieniu do UE. Te parki, które wydawały się takimi nieco pomnikami pychy administracyjnej, dzisiaj stanowią najlepsze miejsce do rozwoju tych nowoczesnych technologii. Transformacja energetyczna jest katalizatorem rozwoju dla całych gałęzi przemysłu związanego z energetyką. Elektrownie wiatrowe i fotowoltaiczne to technologie, które przechodzą rewolucyjny wręcz rozwój. Dla laika elektrownia wiatrowa to kręcąca się turbina z trzema śmigłami. W rzeczywistości jest to skomplikowany mechanizm, który składa się z wielu elementów, m.in. sterowania, aerodynamiką, z wydajnością generatorów, z różnymi materiałami. Tak samo jest z fotowoltaiką, w której rozwoju nie chodzi już o zwiększanie wydajności i żywotności paneli, ale o cały system zarządzania produkcją energii z tego źródła. Nie możemy stać z boku i czekać na obniżenie cen.

M.M.: Które technologie mają największą szansę rozwoju w obliczu tej transformacji energetycznej?

P.R.: W najbliższych latach najszybszy wzrost bez wątpienia będzie dotyczył fotowoltaiki. To związane jest z regulacjami prawnymi, ale powodem tego jest także charakter zapotrzebowania i dostępności dla przeciętnego Kowalskiego. Kolejnym elementem będzie offshore, czyli morskie farmy wiatrowe, w których rozwój zaangażowane będą największe firmy energetyczne. Nie widzę za bardzo dużych perspektyw przed instalacjami wiatrowymi na lądzie. To wynika z bardzo rygorystycznych warunków prawnych stawianych przed tymi inwestycjami oraz, nie ma co ukrywać, dużym sprzeciwem społecznym. W późniejszym czasie, w perspektywie kilkunastu lat coraz powszechniejsze będą technologie magazynowania energii. I nie chodzi mi tu o akumulatory, ale o wytwarzanie wodoru z energii elektrycznej poprzez elektrolizę, jego transport i magazynowanie. To będzie wyzwanie technologiczne na najbliższe kilkanaście lat, ale też perspektywa ogromnego zysku dla tych, którzy będą pionierami.

M.M.: Jakie państwa są liderami w technologiach potrzebnych do transformacji?

P.R.: Liderami bez wątpienia są państwa takie jak Niemcy czy Dania. Tam od lat wykształcił się głęboki know-how związany z OZE. Kolejnym, coraz bardziej liczącym się graczem na tym rynku są Chiny. Państwo to przeszło gigantyczną metamorfozę. Nie jest to już kraj znany z końcówki lat 90. XX wieku, który był tylko montownią i kopiował rozwiązania innych. Dzięki rozwojowi własnej myśli technicznej, stworzeniu know-how, Chiny są dziś pionierem różnych nowinek technologicznych związanych z rozwojem nowych systemów OZE, technologii magazynowania czy transportu energii. Osiągnęły ten postęp w ciągu ostatnich 10-15 lat i wcale nie wynika to z niskich kosztów pracy, czy dostępu do surowców. I to jest sygnał dla nas, że też możemy tego dokonać.

M.M.: Skoro już jesteśmy przy Polsce, czy jako państwo mamy szansę być liderem w technologiach związanych z transformacją energetyczną, czy zostaniemy jedynie biorcą technologii od innych?

P.R.: Polska nie tylko ma potencjał do bycia liderem w tych przemianach, ale w niektórych aspektach już nim jest. Ze względu na duży udział węgla w miksie, stoi przed nami wiele zadań, które będziemy musieli wykonać w najbliższych latach. I to już się dzieje. Jesteśmy w światowym topie jeżeli chodzi o przyrost nowych mocy generowanych m.in. w fotowoltaice. Trudno jednak na razie powiedzieć w czym będziemy mogli odnaleźć swoją niszę. Ten rynek jest bardzo dynamiczny. Jednak mało kto wie, że jedną z najlepszych firm na świecie pod względem opracowywania i wytwarzania ładowarek do samochodów i autobusów elektrycznych jest polska firma, która istnieje od 6 lat. Firma ta może się pochwalić wygranym przetargiem na dostawy ładowarek elektrycznych do samochodów i komunikacji miejskiej w Berlinie, pokonując przy tym takie potęgi elektroenergetyczne jak Siemens czy ABB. Polska ma duży rynek, więc takich firm jak ta może pojawić się w perspektywie następnych lat znacznie więcej. Polski rynek jest przy tym większy niż niemiecki. Niemcy do 2035 roku mają osiągnąć 35 procent generacji energii elektrycznej z OZE. Dziś mają jej na poziomie 30 procent. My mamy 10 procent i też do tego samego roku mamy mieć 35 procent. To oznacza, że polski rynek jest pięciokrotne większy. Paradoksalnie, nasze zacofanie w tym aspekcie jest naszą przewagą, bo będzie generowało znacznie większe zapotrzebowanie wewnętrzne na produkty czy usługi związane z transformacją. Dla nas wielką szansą jest kwestia magazynowania i rozdzielania energii. Aby tego dokonać nie musimy mieć kosmicznych technologii, ani pokładów kosmicznych surowców. Do rozwoju tych technologii potrzeba zdolnych informatyków, chemików, programistów. Tych specjalistów, których w Polsce mamy na naprawdę najwyższym, światowym poziomie. I to będzie nasze know-how.

M.M.: Jak zatem wspierać te branże, które mogą stanowić o naszym sukcesie związanym z transformacją?

P.R.: Wsparcie powinno być dwutorowe. Pierwszy tor wspierający to ogólnie pojęta edukacja społeczeństwa. Od poziomu dzieci, po masowe uświadamianie ludzi i kształtowanie świadomości na tematy związane z energetyką, ochroną klimatu i środowiska, czy oszczędnością nie tylko pieniędzy, ale też energii elektrycznej. Powinno tez kreować się nowe kierunki na studiach, ale nie w taki sposób, że zmieniamy tylko tabliczki na salach i nazwy przedmiotów, ale w rzeczywistych działaniach, które sygnalizowane są przez przedsiębiorców. Zwłaszcza kierunków kreatywnych. To jest pierwsza, miękka część wsparcia. Drugim torem jest wsparcie w likwidowaniu barier administracyjnych poprzez, przede wszystkim, dostosowanie prawa budowlanego i energetycznego do nowych wyzwań. Obecnie łatwiej jest zbudować nowe składowisko odpadów niż farmę fotowoltaiczną, nie mówiąc już o wiatrakach. Również wsparcie powinno dotyczyć ośrodków naukowych i badawczych. Tak jak wspominałem wcześniej, mamy kompetencje w tej materii.

M.M.: Czy jednak nie ma ryzyka, że firmy z Europy Zachodniej, które już okrzepły na rynku OZE, mając kapitał, będą stanowić zagrożenie dla rozwoju tych branż technologicznych w naszym kraju?

P.R.: Kapitał w kwestii transformacji energetycznej nie gra najważniejszej roli, czego dowodem jest choćby przykład polskiej firmy, która wygrała przetarg na budowę punktów ładowania samochodów elektrycznych w Berlinie. Może być tak, że duża niemiecka firma wygra ogromny przetarg na budowę polskiego offshoru, ale z drugiej strony może być tak, że polskie firmy będą masowo instalować panele fotowoltaiczne na dachach niemieckich domów. To samo może tyczyć się polskich firm instalujących ładowarki, magazyny energii itp. Koniec końców może okazać się, że przez te mniej medialne projekty i działania, nasze firmy bardziej skorzystają na tym, niż ta jedna niemiecka firma stawiająca wiatraki na polskiej części Bałtyku. Wykształcając rynek u siebie zbudujemy popyt na produkty i usługi, a przez to ceny znacznie spadną, przez co będziemy konkurencyjni w podobnych projektach w innych państwach. Powtarzam, transformacja energetyczna nie jest zagrożeniem, a szansą, a nasza zależność od węgla w dłuższej perspektywie może być naszym atutem i stymulować rozwój technologiczny całej polskiej branży energetycznej.

Piotr Rudyszyn

Studiował architekturę na Technicznym Uniwersytecie w Wiedniu oraz odnawialne źródła energii na kursie podyplomowym Wind Studium na Uniwersytecie w Oldenburgu. Uczestnik wielu zagranicznych szkoleń i kursów specjalistycznych z dziedziny energetyki i ciepłownictwa, negocjacji społecznych. Założyciel organizacji branżowej PV Polska. Uczestnik projektów badawczo-naukowych. Od 1996 r. projektuje elektrownie wiatrowe, słoneczne i ciepłownie. Uczestniczył jako projektant i prowadził nadzór w ponad stu projektach. Posiada uprawnienia branżowe. Jest autorem prognoz i analiz dla projektów OZE i ciepłowniczych. Jest audytorem bankowym, wykonywał wiele ocen due diligence projektów energetycznych w Polsce i za granicą dla inwestorów i funduszy inwestycyjnych. Doradca kilku samorządów terytorialnych. Autor wielu publikacji i artykułów z dziedziny energetyki odnawialnej i ciepłownictwa, hydrolizy oraz magazynowania energii.

W listopadzie 2020 r. banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom dużo mniej kredytów

W listopadzie 2020 r., w porównaniu do listopada 2019 r., banki udzieliły mikroprzedsiębiorcom dużo mniej kredytów zarówno w ujęciu liczbowym (-33,3%), jak i wartościowym (-20,8%). W ujęciu liczbowym banki przyznały o (-29,5%) mniej kredytów obrotowych o (-27,7%) mniej kredytów w rachunku bieżącym, oraz o (-24,4%) inwestycyjnych. Spadła także wartość udzielonych w listopadzie 2020 r. kredytów w rachunku bieżącym o (-28,2%), obrotowych o (-18,5%) oraz kredytów inwestycyjnych o (-14,6%).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

W jedenastu miesiącach 2020 r. banki udzieliły łącznie 119,5 tys. kredytów mikroprzedsiębiorcom (-32,2%) na łączną kwotę 15,759 mld zł (-27,0%), w tym: 8,5 tys. kredytów inwestycyjnych (-26,3%) na kwotę 2,628 mld zł (-34,8%), 41,8 tys. kredytów obrotowych (-29,9%) na kwotę 6,725 mld zł (-22,6%) oraz 32,5 tys. (-29,9%) kredytów w rachunku bieżącym na kwotę 4,135 mld zł (-24,7%).

Jakość portfeli kredytów dla mikroprzedsiębiorców według produktów kredytowych

Listopadowy odczyt Indeksu jakości kredytów mikroprzedsiębiorców wyniósł 3,68% w ujęciu wartościowym. Produktowe Indeksy jakości w listopadzie kształtowały się w ujęciu wartościowym – kredyty inwestycyjne 1,63%, kredyty obrotowe 7,38% oraz kredyty w rachunku bieżącym 2,89%. W listopadzie 2020 r. w porównaniu do października 2020 r. poprawił się (spadł) ogólny indeks jakości (-0,15). Również indeks polepszył się (spadł) w porównaniu do listopada 2019 o (-1,64). Obecnie pozytywnym zjawiskiem jest jego polepszenie pomimo niekorzystnego stałego trendu pogarszania się od czterech lat. Ponownie osiągnął on w listopadzie najniższą (najlepszą) wartość od 2016 r. Źródłem poprawy są dwa czynniki: tarcze finansowe pozwalające zachować płynność finansową w obliczu spadku sprzedaży oraz korzystanie z wakacji kredytowych. Należy pamiętać, że indeksy oparte są na opóźnieniach 90+. Czyli problemy ze spłatą kredytów mogą wystąpić dopiero po 3 miesiącach. Zmiana wartości Indeksu w okresie 12 miesięcy jest jednak zróżnicowana co do wartości. Najwyższe polepszenie o (-2,42) wystąpiło w przypadku kredytów obrotowych oraz inwestycyjnych (-1,97). Najniższe w przypadku kredytów w rachunku bieżącym (-0,59).

Sprzedaż kredytów dla mikroprzedsiębiorców według sektorów

Na 9,9 tys. kredytów udzielonych mikroprzedsiębiorcom w listopadzie br., 4,7 tys. zaciągnęły firmy usługowe (47,5%) i 2,6 tys. handlowe (26,3%). Łącznie więc 73,8% udzielonych w listopadzie kredytów przypada na te dwa sektory. Z łącznej kwoty 1,343 mld zł, banki udzieliły 506 mln zł (37,7%) kredytów firmom z sektora usług oraz 404 mln zł (30,1%) mikroprzedsiębiorcom prowadzącym działalność handlową. Finansowanie tych dwóch sektorów to 67,8% łącznej wartości udzielonych kredytów w listopadzie 2020 r.
W okresie styczeń – listopad 2020 r. najwyższe spadki liczby udzielonych kredytów dotyczyły finansowania usług (-34,1%). W przypadku produkcji spadek wyniósł (-33,4%), a handlu (-31,9%). W ujęciu wartościowym w okresie pierwszych jedenastu miesięcy 2020 r. w porównaniu do analogicznego okresu 2019 r. najwyższa ujemna dynamika dotyczyła kredytów mikroprzedsiębiorców z sektora produkcyjnego (-30,5%) oraz usług (-30,0%). W ujęciu wartościowym dodatnią dynamikę (+19,4%) w porównaniu do października odnotowały kredyty, udzielone firmom budowlanym.

Jakość portfeli kredytów dla mikroprzedsiębiorców według branż

Według odczytów Indeksu Jakości najgorzej (najwyższy poziom wskaźnika) w listopadzie 2020 r. spłacane były kredyty przez firmy handlowe – wartość indeksu wyniosła 4,02%. Wartość Indeksu dla wszystkich branż jest najniższa w okresie ostatnich pięciu lat (od 2016 r.). W porównaniu do listopada 2019 r. Indeks polepszył się (spadł) dla wszystkich czterech branż. Najwięcej w usługach o (-1,99). Najlepszy (najniższy) odczyt w listopadzie odnotował Indeks Jakości firm z sektora budowlanego i wynosił on tylko 2,87%.

BioMaxima zrealizuje w grudniu na rynku indonezyjskim zamówienia na ponad milion dolarów, rozpoczyna też sprzedaż nowego testu genetycznego

BioMaxima SA otrzymała od dystrybutora zaopatrującego rynek w Indonezji kolejne zamówienie na testy genetyczne PCR do oznaczania SARS-CoV-2 o wartości 395 128 USD. Jest to już kolejne zamówienie na takie testy od tego dystrybutora, dzięki czemu wartość zrealizowanych zamówień na rynek indonezyjski w grudniu br. przekroczy milion dolarów. Oprócz tego spółka w poniedziałek wprowadziła do sprzedaży na terenie Polski i krajów UE najnowszy własny test genetyczny SARS/Flu/RSV Real Time PCR LAB-KIT, uzyskując już pierwsze sukcesy w publicznych przetargach.

Najnowsze zamówienie od dystrybutora zaopatrującego rynek indonez­­­yjski zostanie zrealizowane do końca grudnia br. Począwszy od sierpnia br. jest to już kolejne zamówienie na test PCR od tego dystrybutora w ramach stałej współpracy, a poprzednie opiewające na kwotę 628 909 USD zostało zrealizowane również w grudniu.

Jesteśmy zadowoleni z rozwijającej się sprzedaży na konkurencyjnym rynku indonezyjskim. Kolejne zamówienie w tym roku jest potwierdzeniem jakości oraz przewagi jakościowej testu genetycznego BioMaxima, który jest przystosowany do transportu i przechowywania w temperaturze pokojowej. Zresztą testy genetyczne PCR to nie jedyne dostawy do Indonezji zrealizowane w grudniu br., ponieważ wysłaliśmy do Indonezji również kolejną w tym roku partię odczynników do chemii klinicznej.  Potwierdza to popyt na zdywersyfikowany portfel naszych produktów na wysoce konkurencyjnych rynkach zagranicznych, co jest doskonałym prognostykiem na 2021 r.” – powiedział Łukasz Urban, prezes zarządu BioMaxima SA.

Spółka zapowiedziała realizację w niedługim czasie kolejnych znaczących zamówień do Indonezji.

Nowy test w sprzedaży w Unii Europejskiej i pierwsze zamówienie

Wprowadzany właśnie do obrotu w Polsce i w innych krajach Unii Europejskiej najnowszy test SARS/Flu/RSV Real Time PCR LAB-KIT jest nowoczesnym narzędziem umożliwiającym szybką diagnostykę infekcji górnych dróg oddechowych, charakteryzując się bardzo wysoką czułością i specyficznością. Zaletą testu jest możliwość identyfikacji kilku patogenów w jednej probówce PCR. Jednoczesne badanie próbki pacjenta w kierunku kilku chorób zakaźnych, znacząco ogranicza zasoby konieczne do wykonania badania i pozwala szybciej uzyskać informacje niezbędne w przypadku pacjentów cierpiących na nieokreśloną infekcję dróg oddechowych. Nowy test umożliwia wykrycie patogenów SARS-CoV-2 (Wuhan), wirusów grypy (wirus grypy A – H1N1, H3N2, H5N1 i wirus grypy B), a także wirusa RSV A i B (syncytialny wirus oddechowy typu A lub B ).

Nowy test genetyczny jest częścią tworzonej przez BioMaxima SA palety nowoczesnych testów do diagnostyki molekularnej. Test umożliwia przeprowadzenie kontroli izolacji i amplifikacji kwasów nukleinowych i może być używany na praktycznie wszystkich aparatach PCR pracujących w systemie otwartym. Spółka przewiduje, że zastosowanie testu nie ograniczy się do etapu pandemii, bowiem szczególne wskazane jest wykonywanie testów łączonych u osób, u których niezbędne jest szybkie rozpoznanie i włączenie odpowiedniego leczenia z uwagi na ich ciężki stan i/lub hospitalizację, podwyższone ryzyko powikłań, jednoczesną obecność kilku infekcji, obniżoną odporność lub występowanie innych chorób przewlekłych.

Spółka wzięła już udział w pierwszym postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego na dostawę takich testów różnicujących kilka patogenów w Ginekologiczno–Położniczym Szpitalu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu gdzie, złożyła najkorzystniejszą ofertę o wartości brutto 199.200 zł.

Rekordowe wyniki finansowe w 2021 r.

Zarząd BioMaxima SA 21 grudnia 2020 r., podał wstępną informację o rekordowych w wynikach finansowych. Spółka za miesiąc listopad osiągnęła zysk netto na poziomie 1.802 tys. zł., a zysk EBITDA wyniósł 2.415 tys. zł. Rentowność netto ukształtowała się na poziomie 22,35%. Po 11 miesiącach 2020 r. zysk netto BioMaxima SA wynosi już 7.645 tys. zł, natomiast EBITDA 11.004 tys. zł.

JPMorgan Chase kupuje cxLoyalty

JPMorgan Chase & Co. (NYSE: JPM) oraz cxLoyalty Group Holdings ogłosiły dziś podpisanie umowy na nabycie globalnych usług lojalnościowych przez JPMorgan Chase opracowanej przez cxLoyalty Group Holdings. Transakcja przewiduje nabycie wiodących platform technologii opracowanych przez cxLoyalty, funkcjonalności biura podróży oferującego pełen zakres usług, kart podarunkowych, towarów firmowych i usług bankowych.

„Inwestycja ta odzwierciedla nasze zaangażowanie w chęć zaoferowania szerokiej i szybko rozszerzającej się grupie naszych klientów wyjątkowych benefitów podróżnych. Obywatele całego świata chcą znów jeździć na wakacje i podróżować i mamy nadzieję, że wielu z nich będzie mogło spełnić to pragnienie już w niedalekiej przyszłości. Dzięki nabyciu przez nas funkcjonalności podróżnych i benefitowych opracowanych przez cxLoyalty zapewnimy milionom klientów Chase dodatkowe, niezapomniane wrażenia, z których będą mogli skorzystać kiedy tylko poczują, że są gotowi wznowić podróżowanie”, powiedziała Marianne Lake, dyrektor ds. obsługi klienta w JPMorgan Chase.

cxLoyalty to spółka o ponad 40-letnim doświadczeniu będąca liderem w zakresie funkcjonalności lojalnościowych i technologicznych. Jej doświadczenie w projektowaniu, zarządzaniu i wdrażaniu programów lojalnościowych przyczyni się do poprawy reputacji JPMorgan Chase już dziś znanej z oferowania klientom wartości dodanej. Przewiduje się, że transakcja ta dodatkowo wzmocni więzi z klientami oparte na lojalności, między innymi dzięki platformie Chase Ultimate Rewards oraz pozwoli na pozyskanie grupy klientów cxLoyalty, dzięki czemu wszyscy klienci będą mogli skorzystać z bardziej holistycznych, kompleksowych usług podróżnych. Obsługą marki cxLoyalty i relacjami z aktualną grupą klientów zajmie się dyrektor generalny Grupy Todd Siegel.

„JPMorgan Chase to właściwy partner do dalszego inwestowania w nasz wiodący biznes lojalnościowy”, powiedział Todd Siegel, dyrektor generalny cxLoyalty. „To partnerstwo pozwoli nam wzmocnić i rozszerzyć gamę oferowanych przez nas rozwiązań technologicznych, programów bonusowych i spersonalizowanych, światowej klasy usług świadczonych naszym klientom, należącym do programu Fortune 500, a także milionom ich klientów z całego świata”.

Pani Lake dodaje: „Witamy Todda i firmę i cxLoyalty w szeregach JPMorgan Chase i z niecierpliwością oczekujemy na stworzenie wartości dodanej, z której skorzystać będą mogli klienci obu firm”.

Klienci JPMorgan Chase posługujący się kartami kredytowymi nadal będą mogli korzystać z programu Ultimate Rewards, z czasem uzyskają również dostęp do rozszerzonej, bonusowej oferty podróżnej.