Sześć reaktorów jądrowych ma uniezależnić polską energetykę od węgla. Przyszłością mogą też stać się miniaturowe reaktory modułowe

Polski rząd planuje wybudować sześć reaktorów jądrowych o łącznej mocy od 6 do 9 GW, które uniezależnią polską energetykę od paliw kopalnych, przyczynią się do redukcji emisji gazów cieplarnianych i zapewnią państwu niezależność energetyczną. Choć przyszłością tego sektora przemysłu są miniaturowe reaktory modułowe, aby przyspieszyć dekarbonizację polskiej energetyki, pierwsze reaktory zostaną wykonane w sprawdzonych, wielkoformatowych technologiach. Zgodnie z założeniami Programu polskiej energetyki jądrowej do końca przyszłego dziesięciolecia uruchomione zostaną dwa spośród sześciu planowanych reaktorów.

– W energetyce jądrowej dochodzi do rozwoju technologii. Jest cały szereg nowych koncepcji, np. technologia małych reaktorów modułowych. Polega ona na tym, że nie będziemy budować dużych elektrowni jądrowych, tylko relatywnie małe reaktory rozproszone, budowane w klastrach. To ciekawe rozwiązanie być może umożliwi dekarbonizację ciepłownictwa – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Adam Rajewski z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej.

Klastrowe reaktory jądrowe mogą okazać się przyszłością energetyki jądrowej, jednak na obecnym etapie rozwoju istnieją wyłącznie w fazie projektowej. Szacuje się, że pierwsze prototypowe instalacje mogą powstać nie wcześniej niż w 2030 roku. Nowa technologia będzie musiała przejść jeszcze szereg testów i poprawek, aby mogła zostać wykorzystana na szeroką skalę na rynku energetyki.

Z tego powodu polski program jądrowy skupi się wokół sprawdzonych technologii, które od lat z powodzeniem funkcjonują w krajach Zachodu. Zgodnie z założeniami Programu polskiej energetyki jądrowej w Polsce planuje się wybudować elektrownie jądrowe bazujące na reaktorach wodnych ciśnieniowych generacji III oraz III+. To one mają zagwarantować państwu bezpieczeństwo energetyczne przy najkorzystniejszym bilansie klimatyczno-energetycznym.

– Powinniśmy oprzeć się na tych technologiach, które są sprawdzone i ulepszane od lat, elektrowniach stosowanych w energetyce francuskiej czy amerykańskiej. Francja jest ciekawym przypadkiem kraju, który za pomocą takich technologii wyeliminował prawie zupełnie paliwa kopalne z własnej energetyki – podkreśla Adam Rajewski.

Na potrzeby budowy pierwszych polskich elektrowni jądrowych skarb państwa planuje wykupić 100 proc. udziałów w spółce celowej PGE EJ 1, a po wyłonieniu partnera strategicznego – kontrolować co najmniej 51 proc. udziałów. Pozwoli to w pełni kontrolować rynek energii jądrowej.

Inwestycja w elektrownie jądrowe może okazać się niezbędna, aby zdekarbonizować polską energetykę. Choć pierwsze polskie reaktory powstaną dopiero za kilkanaście lat i nie przyczynią się do realizacji celów redukcji emisji ustalonych na unijnym szczycie, w długofalowej perspektywie pozwolą ustabilizować rynek energetyczny.

– W polskich elektrowniach jądrowych będą zastosowane najbezpieczniejsze technologie dostępne na rynku, zarówno dla pracowników, jak i ludności. Technologie jądrowe w ujęciu statystycznym są jednymi z najbezpieczniejszych, jakimi dysponujemy do produkcji energii elektrycznej, porównywalnymi z niektórymi technologiami energetyki odnawialnej, z którymi dobrze się uzupełniają. Do potencjalnych uwolnień i zagrożeń dochodzi tylko w skrajnie rzadkich sytuacjach awaryjnych – wskazuje ekspert.

Szacuje się, że dzięki elektrowniom polska energetyka będzie w stanie pozyskiwać od 6 do 9 GW energii. Docelowo w naszym kraju ma powstać sześć reaktorów, a ostateczny wybór technologii, w której zostaną wykonane, zapadnie w 2021 roku. Rok później rząd zatwierdzi lokalizację pierwszej elektrowni. Budowa ma ruszyć w 2026 roku, a uruchomienie pierwszego reaktora zaplanowano na 2033 rok. Z kolei prace budowlane na terenie drugiej elektrowni jądrowej rozpoczną się według wstępnych założeń w 2032 roku, a zakończą siedem lat później.

– Dzisiaj mamy w Polsce do czynienia z energetyką, która na bieżąco szkodzi zdrowiu, życiu ludzi, roślin, zwierząt. Technologie zastosowane w pierwszej i drugiej polskiej elektrowni jądrowej będą tak bezpieczne, jak tylko nauka i technika pozwolą przy dzisiejszym stanie wiedzy – przekonuje Adam Rajewski.

Inteligentne gadżety do noszenia mogą wykryć koronawirusa nawet przy słabych objawach. Urządzenia sprawdzą się też w przypadku innych chorób zakaźnych

Mierzą kroki, przebytą odległość, spalone kalorie, czas i jakość snu czy tętno – zastosowań tzw. wearables jest coraz więcej, w tym także coraz częściej medyczne. Urządzenia do noszenia sprawdzają już ryzyko cukrzycy, współczynnik płodności czy czas ekspozycji na słońce. Według wstępnych badań prowadzonych przez naukowców z Kalifornii inteligentne urządzenia mogą także rozpoznać COVID-19, nawet jeśli objawy są bardzo subtelne. – Korzystając z technologii do noszenia, jesteśmy w stanie dowiedzieć się bezpośrednio, ile bezobjawowych przypadków jest po prostu niezauważonych lub niezgłoszonych – wskazuje dr Benjamin Smarr z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco.

– Jedną z szans na wyjście z pandemii jest to, aby osoby zarażone COVID-19 zostały wcześniej wyizolowane. Aby mogły się przygotować, wcześniej wezwać lekarza, powiadomić osoby, z którymi się kontaktowały, i nie rozprzestrzeniać wirusa – przekonuje dr Ashley Mason, adiunkt na Wydziale Psychiatrii UCSF i na wydziale UCSF Osher Center for Integrative Medicine Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco.

Pomóc w tym mogą inteligentne urządzenia do noszenia na ciele. Wyposażone w algorytmy sztucznej inteligencji i machine learning potrafią coraz więcej, mają też coraz więcej funkcji. Mierzą wszystkie parametry życiowe, sprawdzają jakość snu, alarmują przy arytmii serca czy nadciśnieniu. Jak przekonują naukowcy z Uniwersytetów Kalifornijskich w San Francisco i San Diego, inteligentny pierścień, który generuje ciągłe dane dotyczące temperatury, może sygnalizować COVID-19 nawet w przypadkach, gdy nie podejrzewa się infekcji. Takie urządzenie może być lepszym wskaźnikiem choroby niż termometr.

Naukowcy przeanalizowali dane dotyczące temperatury z kilku tygodni, aby określić typowe zakresy dla każdego z uczestników badania. W ten sposób byli w stanie wykryć wszelkie anomalie.

– Wiele czynników wpływa na temperaturę ciała – wskazuje dr Ashley Mason. – Jednopunktowy pomiar temperatury nie jest dokładny. Gorączka raz jest, raz jej nie ma, a temperatura ciała może się znacznie różnić w zależności od osoby – u niektórych podwyższona temperatura jest zjawiskiem normalnym. Aby lepiej zidentyfikować gorączkę, potrzebne jest jej mierzenie w sposób ciągły.

To kolejne badanie, które udowadnia, że smartwatche i inne inteligentne urządzenia mogą pełnić istotną rolę we wczesnej diagnozie chorób. Badanie opublikowane w „Nature” („Pre-symptomatic detection of COVID-19 from smartwatch data”) wskazuje, że u 81 proc. uczestników smartwatche wykryły zmiany w tętnie oraz czasie i jakości snu. Spośród 25 przypadków COVID-19 z wykrytymi zmianami fizjologicznymi 22 wykryto przed (lub w trakcie) wystąpieniem objawów, a cztery przypadki wykryto co najmniej dziewięć dni wcześniej. Żeby potwierdzić te zależności, potrzebne są jednak dalsze badania na większej próbie chorych.

Naukowcy z UC San Francisco i UC San Diego w swoich badaniach skupili się z kolei na pomiarze temperatury. Ich informacje potwierdzają, że także one prowadzone w sposób ciągły i analizowane indywidualnie, dla każdego użytkownika, mogą skutecznie informować o zakażeniu. Badacze wykorzystali Oura Ring, czujnik do noszenia wykonany przez fiński start-up Oura, który łączy się z aplikacją mobilną. Pierścień stale mierzy sen i czuwanie, częstość akcji serca i oddechu oraz temperaturę.

– Nasze badania są ważne ze względu na pokazanie potencjału urządzeń do noszenia we wczesnym wykrywaniu nie tylko COVID-19, lecz także innych chorób zakaźnych – podkreśla Frederick Hecht, profesor medycyny i dyrektor badań w Centrum Medycyny Integracyjnej na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco.

Termometry bezdotykowe, które wykrywają promieniowanie podczerwone, mierzą temperaturę na czole. Są używane do szybkiego wykrywania gorączki na lotniskach i w biurach. Choć mogą wykrywać niektóre przypadki COVID-19, to ich wartość jest ograniczona. Pierścień zaś rejestruje temperaturę w sposób ciągły, więc każdy pomiar jest analizowany w kontekście historii danej osoby, co znacznie ułatwia wykrycie względnych wysokości.

Jak podaje Centers for Disease Control and Prevention, nawet 70 proc. chorych na COVID-19 przechodzi zakażenie bezobjawowo lub niemal bezobjawowo. Pierścienie mogą wykryć zakażenie, nawet jeśli objawy nie są oczywiste. Podobnie może być w przypadku innych chorób zakaźnych.

– Otwarte pozostaje pytanie, ile bezobjawowych przypadków jest naprawdę bezobjawowych, a ile może być po prostu niezauważonych lub niezgłoszonych – wskazuje dr Benjamin Smarr, adiunkt na Wydziale Bioinżynierii Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco. – Korzystając z technologii do noszenia, jesteśmy w stanie dowiedzieć się tego bezpośrednio.

Technologie oparte na sztucznej inteligencji (AI) to przyszłość sprzedaży, marketingu i HR-u

Przewiduje się, że już za pięć lat szybko rosnący globalny rynek oprogramowania sztucznej inteligencji (AI), osiągnie wartość około 126 miliardów dolarów. Natomiast rynek chatbot-ów w 2019 roku został wyceniony na 17,17 mld dolarów, a jego predykcja do 2025 roku wskazuje  na 102,29 mld USD. Cyfryzacja gospodarki jest jednym z kluczowych warunków jej konkurencyjności w świecie, a w rezultacie niezbędnym czynnikiem wzrostu znaczenia Polski i dobrobytu jej mieszkańców.  Boty to programy wykonujące pewne czynności w zastępstwie człowieka, umożliwiają cyfrową transformację obsługi klienta poprzez dostarczanie inteligentnych rozwiązań, opartych na AI czy usług w chmurze. Bankowość, ubezpieczenia, opieka zdrowotna, telekomunikacja, produkcja i usługi komunalne już mocno korzystają z automatyzacji procesów, a coraz więcej firm z rozległymi działami HR, księgowości, obsługi klienta lub IT traktuje je jako narzędzie do rozwiązania swoich zadań. Przyszłością  technologii opartych na  konwersacyjnej sztucznej inteligencji są takie rozwiązania, jak np.: Voicebot, Chatbot, Omni-channel, Video CoBrowsing czy Live Chat. 

Ogólny rynek sztucznej inteligencji obejmuje szeroki wachlarz zastosowań, takich jak przetwarzanie języka naturalnego, automatyzacja procesów zrobotyzowanych i maszyny uczenia się. Konwersacyjna sztuczna inteligencja (conversational AI) to rozwiązanie, które umożliwia technologiom sztucznej inteligencji (AI), takim jak chatboty, interakcję z ludźmi w sposób ludzki. Dzięki wypełnieniu luki między językiem ludzkim, a językiem komputerowym komunikacja między nimi stała się łatwa i naturalna. Oprogramowanie wykorzystywane jest zarówno do zautomatyzowanego, jak i wspomaganego przez konsultanta budowania zaangażowania klientów oraz e-commerce, skalowania i stałego ulepszania przyjętych rozwiązań.

Coraz częściej w Agencji komunikacji Core PR mamy odczynienie z klientami z tego sektora, wspieramy ich wdrożenia, komunikację z klientami i kampanie B2B dla dostawców technologii. Korzystanie z konwersacyjnych chatbotów opartych na sztucznej inteligencji w podejściu wielokanałowym pozwala nawiązać kontakt z klientami w preferowanych przez nich kanałach w celu uzyskania natychmiastowych odpowiedzi i aktywnego zaangażowania. Liczba wirtualnych asystentów rośnie także z powodu rozwoju głębokich sieci neuronowych, uczenia maszynowego i innych postępów technologiach w obszarze sztucznej inteligencji.

Dzięki konwersacyjnej AI działającej 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu możesz lepiej zarządzać większą liczbą klientów i popytem. To niezwykle ważne w rozwoju organizacji. Wiele z największych nazwisk w branży technologicznej zainwestowało znaczne środki zarówno w przejęcia sztucznej inteligencji, jak i badania oraz rozwój związane ze sztuczną inteligencją. Giganci technologiczni, jak np. Microsoft, IBM, Google i Samsung złożyli tysiące takich wniosków, a inwestycje funduszy kapitałowych w start-upy związane ze sztuczną inteligencją pochłaniają co roku dziesiątki miliardów dolarów. Np. IBM stworzył chatbota Watson Assistant, który zapewnia interakcję dialogową między systemem konwersacyjnym, a użytkownikami.

Pierwszym krokiem we wdrażaniu powinien być przegląd procesów biznesowych wraz z rekomendacjami opierającymi się również na wielkości projektów. Po przeprowadzeniu analizy programiści zaproponują rozwiązania automatyzacyjne dostosowane do konkretnego biznesu. Niektóre firmy oferują bezpłatny audyt w celu przygotowania najlepszego rozwiązania dla klienta. Należy jednak pamiętać, aby znaleźć odpowiednią firmę lub zatrudnić ekspertów, których sposób pracy najbardziej nam odpowiada. Warto również zwrócić uwagę na opinie, szybkość, dostępność i możliwości oprogramowania potencjalnych kontrahentów. Narzędzia oparte na opisanych technologiach są coraz bardziej dostępne i coraz tańsze.

Chatboty pozwalają zaoszczędzić czas, automatycznie odpowiadając na typowe pytania klientów. Mogą być również używane do generowania potencjalnych odbiorców, poprawy komfortu użytkowania i zwiększania sprzedaży. Bot to program, który automatycznie wykonuje akcję na podstawie określonych wyzwalaczy i algorytmów. Chatbot to program komputerowy zaprojektowany do symulacji ludzkiej rozmowy. Użytkownicy komunikują się z tymi narzędziami za pomocą interfejsu czatu lub za pomocą głosu, tak jak rozmawiają z inną osobą. Chatboty interpretują słowa podawane im przez osobę i udzielają z góry ustalonej odpowiedzi.

“Rok 2020 był rewolucyjny dla całej branży nowych technologii. Wiele biznesów musiało w znacznej części zmienić lub zmodernizować swoje procesy. To przełożyło się na czterokrotny wzrost zapytań o rozwiązania do automatyzacji komunikacji. Coraz więcej firm z różnych branż poszukiwało w przetargach dostawców, którzy usprawnią wewnętrzne i zewnętrzne procesy. Pojawiły się nowe potrzeby. To efekt nagłego wzrostu aktywności klientów online oraz przeniesienia budowania relacji i procesów firmowych do sieci. Boty stały się więc sposobem na wsparcie sprzedaży czy obsługi klienta i odciążenie pracowników. Cieszy nas to, że boty przestały być marketingową ciekawostką kojarzoną tylko z Facebookiem i Messengerem. Wirtualni asystenci stają się rozwiązaniem wspierającym złożone procesy, a klienci mają wobec nich coraz większe oczekiwania. Wzrosła świadomość firm na temat automatyzacji komunikacji i nowych obszarów, w których mogą działać boty. Za tym też idzie coraz większa chęć do ich przetestowania, zrobienia tego pierwszego kroku. Przez cały rok pracowaliśmy nad edukacją specjalistów i zarządów. Opowiadaliśmy o problemach, jakie potrafimy rozwiązywać, o potrzebach naszych potencjalnych klientów z jakimi się spotykamy, o wynikach osiąganych przez nasze rozwiązania w komunikacji wewnętrznej i zewnętrznej. A dzięki tej rosnącej świadomości klientów i doświadczeniom zbieranym przez dostawców rozwija się cała branża. – mówi Mariusz Pełechaty, CEO – KODA Bots

Czym jest i jak działa konwersacyjna sztuczna inteligencja?

Konwersacyjna sztuczna inteligencja to technologia, która umożliwia technologiom sztucznej inteligencji (AI), takim jak chatboty, interakcję z ludźmi w sposób ludzki. Dzięki wypełnieniu luki między językiem ludzkim a językiem komputerowym komunikacja między nimi jest łatwa i naturalna. To zestaw technologii, które pozwalają komputerom rozpoznawać ludzki język i rozszyfrowywać różne języki, rozumieć to, co mówimy, określać właściwą reakcję i reagować w sposób naśladujący ludzką rozmowę.

„Automatyzacja w biznesie to już nie tylko innowacja; stała się koniecznością, zwłaszcza dla sektorów B2B i B2C. Konwersacyjna sztuczna inteligencja i chatboty dają firmom wyjątkowy sposób kontaktu z potencjalnymi klientami. Mogą wysyłać duże ilości spersonalizowanych wiadomości 24/7. Po udzieleniu odpowiedzi przez klientów / użytkowników, mogą oni przekazać komunikację do odpowiedniego działu i usprawnić cały proces. Roboty stają się pierwszą linią komunikacji dla coraz większej liczby firm. Firmy automatyzujące reagują na trendy i proponują nowe rozwiązania np. RobotIn, obsługiwany przez firmę G1ANT – w tym przypadku dostarczyciela oprogramowania RPA – to rozwiązanie do automatyzacji Linkedin, które umożliwia użytkownikom kontakt z 3000 potencjalnych klientów miesięcznie. Nie jest potrzebne żadne zaangażowanie człowieka. Organizacje chcą usprawnić swój proces i zwiększyć satysfakcję pracowników, pozwalając im skupić się na kreatywnej części swojej pracy„ – zauważa Tom Kmiecik, założyciel i dyrektor generalny założonej w Londynie i działająca globalnie firmy G1ANT.

Najprostszym przykładem aplikacji Conversational AI jest bot lub FAQ-bot, z którym mogłeś już wcześniej wchodzić w interakcje. Ponad tysiąc rozmów odbył wirtualny doradca Echo Investment, największego na polskim rynku dewelopera  – Aurelia, która od kwietnia zagościła na stronach internetowych jego inwestycji. W związku z pozytywną reakcją klientów na nowy sposób komunikacji, firma wprowadziła chatbota na wszystkie strony dedykowane swoim projektom mieszkaniowym. Aurelia ma dostęp do pełnej bazy danych o mieszkaniach w ofercie Echo Investment i na podstawie kryteriów podanych przez rozmówców, jest w stanie w ciągu kilku sekund wyszukać lokal spełniający ich oczekiwania. Użytkownicy mogą np. sprecyzować, jaki jest ich limit budżetowy, jakiej powierzchni poszukują, podać liczbę pokoi czy preferowaną ekspozycję na strony świata. Rozmową z nią jest możliwa o każdej porze i każdego dnia tygodnia.

„Aurelia to doradca, który jest dostępny całą dobę, ma imponującą wiedzę na temat naszych inwestycji i nieograniczony zapał do pracy. Jest jednym z udogodnień, które wprowadzamy do naszej komunikacji z klientami, tak by mogli oni sprawdzić naszą ofertę z każdego miejsca na ziemi i o dogodnej dla nich porze. Poszukujący mieszkania marzeń mogą porozmawiać i znaleźć je z Aurelią, szczegóły omówić z naszym doradcą biura sprzedaży podczas spotkania online, a potem dokonać rezerwacji przy użyciu elektronicznego podpisu” – dodaje Dawid Wrona, dyrektor sprzedaży mieszkań Echo Investment.

Chatbot wykorzystuje rozwijaną przez Google technologię sztucznej inteligencji Dialog Flow. Dzięki autorskim rozwiązaniom programistycznym K2Bots.AI, jej możliwości zostały zintegrowane z systemami informatycznymi Echo Investment, uwzględniając zarówno korzystanie z baz danych o produktach mieszkaniowych, jak i współpracę z rozwiązaniami klasy CRM, Marketing Automation i Business Intelligence. Kolejnym poziomem dojrzałości konwersacyjnych aplikacji AI są wirtualni osobiści asystenci. Przykładami są Amazon Alexa, Apple’s Siri i Google Home. Konwersacyjna sztuczna inteligencja może obsługiwać żądania z większą liczbą zapytań niż ludzie, szybciej dostarczać istotne i poprawne informacje oraz zwiększać dokładność i złożoność w czasie. To interaktywny przekaz marki.

Na początku grudnia b.r. Credit Agricole Bank Polska uruchomił automatycznego doradcę o imieniu Asia, który odpowiada na najczęściej zadawane pytania przez Internet. Wkrótce Asia wspomoże również pracę doradców w telefonicznym Contact Center. Chatbot korzysta z technologii Google Dialog Flow – odpowiadającej za rozpoznawanie ludzkiej mowy.

“Technologia ta potrafi rozpoznać słowa i zdania napisane przez klienta na czacie, nawet wówczas, gdy popełnił on błąd lub użyje potocznego słownictwa. Wykorzystanie sztucznej inteligencji sprawia, że bot potrafi rozpoznać synonimy, odmianę wyrazów i dzięki temu doskonale radzi sobie z odpowiadaniem na pytania, a rozmowy brzmią bardzo naturalnie” –  informuje Iga Stępień, Manager Transformacji Bankowości Detalicznej w Credit Agricole Bank Polska.

Na początku 2021 roku Credit Agricole odda też do dyspozycji klientów telebot Asia, którego zadaniem będzie uwierzytelnianie i rozwiązywanie najczęstszych problemów klientów w telefonicznym Contact Center. Bot głosowy to bardzo zaawansowane narzędzie, które jest w stanie rozpoznać i przetwarzać ludzką mowę.

„W dzisiejszej wysoce cyfrowej erze chatboty i boty mogą być potężnym dodatkiem do strategii obsługi klienta dla każdej firmy lub centrum obsługi klienta. Jednak podobnie jak każda inna transformująca technologia, firmy będą musiały upewnić się, że wiedzą, jak skutecznie jej używać, jeśli chcą w pełni wykorzystać dostępne im innowacje. Zrozumienie, jak działają chatboty i w jaki sposób są szkolone jest pierwszym krokiem do opracowania skutecznego, ulepszonego cyfrowo planu obsługi klienta. Narzędzia  oparte na AI (sztuczna inteligencja) mają coraz większy wpływ na zmiany społeczno-gospodarcze w toczącej się ewolucji technologicznej”- mówi dr Martin Dahl, dziekan Wydziału Ekonomii i Zarządzania na Uczelni Łazarskiego

Narzędzia oparte na AI rewolucjonizują rynek sprzedaży i marketingu, ale też dynamiczne rozwija się sektor dostawców tych technologii

Z roku na rok gwałtownie rośnie globalny popyt na automatyzację procesów sprzedażowych i marketingowych we wszystkich sektorach biznesu. Potwierdza to sukces polskiego startupu Growbots, który narodził się w Warszawie w grudniu 2014 roku, a jego celem była zmiany świata sprzedaży. Pierwsza myśl o stworzeniu Growbots pojawiła się w głowie Pietruszyńskiego w styczniu 2014 roku. Kilka miesięcy później wraz z Łukaszem Deką rozpoczął pierwsze prace nad stworzeniem firmy. Panowie poznali się na SGH, a pierwsze kroki ze swoją firmą stawiali w piwnicy ClockWork. W ostatnich latach znaleźli się jako pierwszy polski startup w akceleratorze 500 Startups w San Francisco i pozyskał fundusze od czołowych inwestorów z Doliny Krzemowej i Europy (w tym Gil Penchina i Flashpoint VC). Spełnia się amerykański sen i marzenie Grzegorza Pietruszyńskiego, właściciela firmy Growbots o stworzeniu uniwersalnej maszyny do sprzedaży wychodzącej, jak wyszukiwarka Google, ale też do znalezienia nowych klientów.  Zintegrowane z CRM oprogramowanie automatycznie generuje ukierunkowane leady dla Twojej organizacji, przeszukując ogromną bazę danych setek milionów decydentów, aby znaleźć tych, którzy mają największe szanse stać się klientami, a współczynnik odrzuceń mniejszy niż 10 procent. Obecnie na całym świecie już ponad 500 firm, używa Growbots.

Ewolucja czy rewolucja technologiczna?

Początki współczesnej sztucznej inteligencji można doszukiwać się w próbach opisania przez filozofów klasycznych ludzkiego myślenia, jako systemu symbolicznego, ale dziedzina sztucznej inteligencji została formalnie założona dopiero w 1956 roku na konferencji w Dartmouth College w Hanowerze w stanie New Hampshire, gdzie ukuto termin „sztuczna inteligencja”. Historia chatbotów zaczyna się w latach 60-tych w laboratorium Sztucznej Inteligencji MIT. Joseph Weizenbaum stworzył pierwszy przykład chatbota o imieniu ELIZA. Wykorzystując algorytmy rozpoznawania wzorców, ELIZA była w stanie symulować rozumienie bez faktycznego posiadania możliwości uczenia maszynowego.

Obecnie oprogramowanie oparte jest na chmurze i stanowi połączenie technologii przetwarzania języka naturalnego (NLP), która umożliwia rozpoznawanie intencji klienta z technologiami zapewniającymi zwiększenie efektywności e-commerce i obsługi klienta. W zasadzie wszystkie popularne języki programowania  umożliwiają  programowanie  narzędzi, które pozwalają tworzyć chatbot– C#, PHP, JS, Python, Ruby, Swift czy Go.

Chatboty, podobnie jak zwykłe aplikacje mają warstwy, bazy danych, konwersacyjne interfejsy użytkownika (CUI) i interfejsy API. Obecnie dostępne są 3 popularne rodzaje chatbota:

  • Chatboty oparte na regułach. Najprostsza opcja, te boty po prostu zapewniają wstępnie zdefiniowaną odpowiedź na bardzo szczegółowe pytania i świetnie nadają się do takich celów, jak kwalifikowanie potencjalnych klientów lub oferowanie klientom interaktywnych funkcji FAQ
  • Inteligentne chatboty. Te inteligentne boty wykorzystują uczenie maszynowe (ML) do przyswajania na podstawie żądań i informacji użytkownika. Intelektualne boty są szkolone, aby rozumieć określone słowa i wyrażenia, które powodują odpowiedź. Z czasem uczą się rozumieć więcej pytań i udzielać lepszych odpowiedzi
  • Chatboty oparte na sztucznej inteligencji. Łączą zalety botów opartych na regułach z mocą intelektualnie niezależnych programów do rozwiązywania problemów użytkowników. Potrafią zapamiętać kontekst rozmów i rozumieć preferencje użytkownika, wykorzystują połączenie przetwarzania języka naturalnego, uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji do zrozumienia klientów. Przetwarzanie języka naturalnego sprawia, że interakcje między ludźmi, a komputerami są bardziej naturalne.

Chociaż obecnie chatboty stają się coraz bardziej wartościowe i intuicyjne, wciąż jest wiele do zrobienia, aby udoskonalić te narzędzia, jak np.:

Głos: kolejnym kluczowym elementem rozwoju botów i chatbotów jest zapewnienie, że mają one odpowiedni głos do rozmowy z klientami. Dzisiejsi konsumenci, choć nie chcą dać się zwieść myśleniu, że wchodzą w interakcje z ludźmi, kiedy rozmawiają z botem chcą botów z elementami ludzkimi, takimi jak humor i empatia.

Zrozumienie: Chatboty muszą rozumieć uczucia i emocje, które odczuwają klienci, aby zapewnić odpowiedni rodzaj usług dla dzisiejszych konsumentów. Obecnie firmy mocno pracują nad wdrożeniem przetwarzania i rozumienia języka naturalnego w chatbot-ach, aby ograniczyć do minimum kompromitujące wpadki kontekstowe.

Bezpieczeństwo: w dzisiejszych czasach ochrona danych i prywatności są kluczowe, aby klienci mogli ufać botom, którym przekazują swoje informacje. Firmy będą musiały zaprojektować chatboty, które będą prosić o odpowiednie dane i je rejestrować. Istotne będzie również zapewnienie bezpiecznego przesyłania i ochrony gromadzonych danych w Internecie.

 

Sztuczna inteligencja odnosi się do zdolności maszyny, która jest w stanie replikować lub symulować inteligentne ludzkie zachowania, takie jak analizowanie,  wydawanie osądów i decyzji. Sztuczna inteligencja wywodząca się z informatyki i spornej dziedziny filozofii, ewoluowała i rozwijała się szybko w ostatnich dziesięcioleciach, a przypadki jej użycia można obecnie znaleźć we wszystkich zakątkach naszego społeczeństwa: cyfrowych asystentów głosowych, które znajdują się w naszych smartfonach lub inteligentnych głośnikach, chatboty obsługi klienta, a także roboty przemysłowe.

Autor : Adam Białas, ekspert rynku,  dziennikarz biznesowy, dyrektor w agencji komunikacji Core PR. Od ponad dwóch dekad związany z mediami, skutecznie działa w obszarze PR i marketingu. Autor wielu autorskich projektów PR, e-marketingu i dedykowanych programów partnerskich. Posiada wieloletnie globalne doświadczenie korporacyjne, ekspert w kampaniach i budowaniu wizerunku brandu B2B/B2C. Prowadził też szerokie działania z obszaru zarządzania kryzysowego, współpracując z liderami branży gamingowej, finansów, IT, MICE i deweloperskiej. Agencja, którą kieruje z obsłużyła ponad 650 kampanii (w tym globalne).

Sytuacja gospodarcza Polski

Październikowy wynik gospodarczy psuje nadzieję na odrodzenie, którą zbudował rewelacyjny wrzesień. Gorsza sytuacja, za którą odpowiedzialny jest przede wszystkim koniec miesiąca, wynika z zaostrzania się pandemii i powracającego widma lockdownu. W ostatnich tygodniach października przedsiębiorcy wyczuli zbliżające się spowolnienie obrotów w listopadzie. Zamawiali więc mniejsze dostawy i produkowali mniej dóbr – co wpłynęło na spowolnienie gospodarki. Teraz, gdy usługi i kultura są zamknięte lub działają na pół gwizdka, możemy się spodziewać powtórki z wiosennego zamrożenia. Ekonomiści wskazują jednak, że najpewniej nie będzie ono aż tak paraliżujące.

– Mam nadzieję, że jesienny lockdown nie odbije się tak bardzo na przemyśle, jak to miało miejsce wiosną. Wtedy duża część przemysłu musiała zostać zatrzymana, bo nie było żadnej kooperacji międzynarodowej. Trzeba bowiem pamiętać, że 75% przemysłu produkuje albo wprost na eksport – albo dla odbiorców krajowych, którzy eksportują produkt dalej powiedział serwisowi eNewsroom Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Tym razem sytuacja w wymianie międzynarodowej jest spokojniejsza. Przemysł ma się lepiej. Natomiast oczywiście usługi wciąż pozostają bardzo zagrożone. I nie jest tak, że uda nam się te straty skompensować działającym przemysłem – analizuje Soroczyński.

UN Global Compact Network Poland (GCNP) i Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) podpisały porozumienie o współpracy

Porozumienie zostało podpisane 16 grudnia br. w sali notowań warszawskiej giełdy przez Kamila Wyszkowskiego, przedstawiciela i prezesa Rady UN Global Compact Network Poland oraz Marka Dietla, prezesa Zarządu Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. W uroczystości wziął także udział wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii Jarosław Gowin, który objął honorowy patronat nad zainaugurowaną współpracą.

– Wspólne inicjatywy promujące rozwój nowych praktyk biznesowych, które uwzględniają wyzwania klimatyczne, rolę instytucji finansowych oraz biznesu w budowie neutralnej klimatycznie, zielonej gospodarki, to spodziewane efekty porozumienia pomiędzy United Nations Global Compact Network Poland oraz Giełdą Papierów Wartościowych. Jako minister odpowiadający za rozwój, pracę i gospodarkę cieszę się, że obejmuję patronat nad przedsięwzięciem służącym zrównoważonemu rozwojowi i wzmacnianiu społecznej odpowiedzialności biznesu, co wiąże się z kwestiami dotyczącymi pozyskiwania finansowania na inwestycje, oraz kierunkiem rozwoju rynków kapitałowych – zaznacza Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

Współpraca między GCNP i GPW, którą wpiera polski rząd, ma przede wszystkim na celu wypracowanie i promowanie działań zmierzających do zrównoważonego rozwoju kraju, podnoszenia jakości życia obywateli oraz sprzyjających społecznej odpowiedzialności biznesu. Realizacja tych celów nie jest możliwa bez fundamentalnej zmiany myślenia o pozyskiwaniu finansowania, alokacji kapitału, jak również i kierunku rozwoju rynków kapitałowych. Wyzwania dotyczące funkcjonowania rynków finansowych związane ze zidentyfikowanymi ryzykami klimatycznymi wymagają podjęcia działań zmierzających do przekierowania kapitału w kierunku zielonej, środowiskowo zrównoważonej gospodarki.

– Żeby sprawnie wdrożyć polityki ONZ wynikające z Celów Zrównoważonego Rozwoju czy Porozumień Paryskich, kluczowe jest poważne potraktowanie obrotu kapitałowego prowadzonego w oparciu o zrównoważone finansowanie. Wystarczy spojrzeć na działania banków rozwoju i największych grup bankowych oraz funduszy inwestycyjnych, które nie tylko zapowiedziały odejście od inwestycji wysokoemisyjnych, ale tego zwrotu dokonały. Rolą UN Global Compact Network Poland jest włączenie polskiego biznesu i rynku kapitałowego w globalne procesy wynikające z polityk ONZ. Przykładem takiego „zielonego” zwrotu jest ogłoszony przez Komisję Europejską Zielony Ład i Fundusz Odbudowy. Jego mądre wdrożenie w kontekście przebudowy polskiej gospodarki na jak najmniej emisyjną jest jedną z osi dyskusji, które na podstawie zawartego porozumienia będziemy prowadzić z udziałem banków rozwoju, grup bankowych i funduszy inwestycyjnych. Chcemy utworzoną w ramach UNGC Network Poland grupę bankowo-finansową rozwijać z udziałem GPW i szeroko zdefiniowanym rynkiem kapitałowym – zaznaczył Kamil Wyszkowski, przedstawiciel i prezes Rady UN Global Compact Network Poland.

GPW od lat realizuje politykę zrównoważonego rozwoju, w ramach której prowadzi programy edukacyjne, promuje najwyższe standardy ładu korporacyjnego i komunikacyjnego oraz prowadzi dialog z uczestnikami rynku kapitałowego i towarowego. Strategicznym partnerem GPW przy realizacji tych działań jest United Nations Global Compact (UNGC). Grupa GPW aktywnie wspiera pięć wybranych Celów Zrównoważonego Rozwoju (SDGs), które są istotne z perspektywy prowadzonej działalności Grupy na rynku finansowym i towarowym – dobre zdrowie i jakość życia; dobra jakość edukacji; równość płci; wzrost gospodarczy i godna praca; innowacyjność, przemysł, infrastruktura. Ponadto GPW od 2013 r. jest członkiem ogólnoświatowej inicjatywy utworzonej przez Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ), Sustainable Stock Exchanges, zrzeszającej obecnie 98 giełd z całego świata. Wpisując się w ten światowy trend, GPW od lat promuje wśród notowanych spółek najwyższe standardy w obszarach społecznej odpowiedzialności m.in. poprzez obliczanie indeksu WIG-ESG, publikację kodeksu „Dobre Praktyki Spółek Notowanych na GPW” czy standardów w zakresie przeciwdziałania korupcji.

– Podpisane dzisiaj „Memorandum of Understanding” to kolejny element szerokiej współpracy GPW z UN GCNP. Nasza współpraca dotyczy m.in. promowania najlepszych praktyk w zakresie raportowania pozafinansowego, którego rozwój jest ważną częścią rządowej Strategii Rozwoju Rynku Kapitałowego. Wpisanie się naszych emitentów w oczekiwania inwestorów w zakresie zrównoważonego i społecznie odpowiedzialnego prowadzenia biznesu przekłada się na zmniejszenie kosztu kapitału i zwiększenie jego dostępności. – mówi Marek Dietl, prezes GPW. – Giełda Papierów Wartościowych może skutecznie zachęcać inwestorów i emitentów do wspierania realizacji celów zrównoważonego rozwoju. Podpisane porozumienie o współpracy stanowi potwierdzenie wspólnego zaangażowania stron na rzecz jakościowego rozwoju krajowego rynku kapitałowego – dodaje Dietl.

Grupa Kapitałowa GPW podejmuje działania zmierzające do dostarczania indeksów i wskaźników opartych na koncepcji zrównoważonego rozwoju, standardach ONZ, a w szczególności z uwzględnieniem 10 zasad United Nations Global Compact.

Współpraca z UN GC wyraźnie wpisuje się w Strategię ESG realizowaną przez GK GPW. Spółka GPW Benchmark powołana do pełnienia funkcji administratora wskaźników referencyjnych, publikuje obecnie indeks WIG-ESG, realizuje prace mające na celu rozwój wskaźników uwzględniających czynniki ESG oraz budowy wskaźników referencyjnych uwzględniających rzeczywiste cele transformacji klimatycznej – podkreśla Aleksandra Bluj, wiceprezes Zarządu GPW Benchmark. – Jesteśmy przekonani, że również w tych obszarach współdziałanie z GCNP prowadzić będzie do przyśpieszenia budowy platformy promocji zrównoważonego rozwoju. 

Podpisane porozumienie stanowi płaszczyznę do kreowania wspólnych inicjatyw związanych z realizacją zadań strategicznych, w tym programów zapewniających adekwatne, transparentne i zgodne z globalnymi standardami raportowanie spółek. Jego zadaniem jest też wspieranie projektów rozwojowych związanych z promowaniem nowych technologii oraz rozwojem zielonych sektorów gospodarki także w zakresie energii. Projekt współpracy uwzględnia prace w ramach powołanej w zeszłym roku Grupy Bankowej ds. zrównoważonego rozwoju, w ramach której eksperci sektora bankowego i finansowego m.in. z takich instytucji jak Bank Światowy, EBOR, EBI, czy PFR rekomendują narzędzia wspierające finansowanie „zielonych” inicjatyw. W związku z globalnymi trendami i wyzwaniami i trendami rynkowymi, jak choćby trwającą pandemią COVID-19, niezbędne jest zapewnienie jak największej liczbie podmiotów efektywnego wykorzystanie pakietów inwestycyjnych określonych w ramach tzw. Zielonego Ładu i Funduszu Odbudowy. Ułatwi to dostosowanie się do nowych wymogów związanych z ryzykami klimatycznymi wpływającymi na politykę inwestycyjną krajowych i globalnych inwestorów.

Sektor wellness – w jaki sposób marki mogą zawalczyć o rynek wart 4,5 biliona dolarów

Światowy sektor gospodarki obejmujący wellness nie jest już postrzegany jedynie przez pryzmat SPA, jogi i diet oczyszczających. Jest warty 4,5 biliona USD i rośnie dwa razy szybciej niż reszta gospodarki. Agencja Ogilvy przeprowadziła w 2020 roku badanie „Wellness Gap”, z którego wynika, że dla 73% konsumentów wellness to działania, których oczekują również od firm np. motoryzacyjnych, świadczących usługi finansowe czy linii lotniczych. 

Pojęcie „wellness” jest dość luźno definiowane jako czynności, wybory i styl życia, które prowadzą do holistycznego stanu dobrego zdrowia i samopoczucia. Podczas badania „Wellness Gap”[1] przeprowadzonego w kwietniu 2020 roku respondenci z 14 krajów Europy, Azji, Ameryki Północnej i Łacińskiej zostali poproszeni o określenie jak istotne jest dla nich dobre samopoczucie, jakie czynniki wpływają na ich dobrostan oraz jakich działań poprawiających samopoczucie oczekują od marek.

Badanie wykazało, że istnieje luka między oczekiwaniami a ich realizacją przez marki. Wyniki raportu podsumowała Klara Markiewicz, Strategic Director w Ogilvy Polska. – Jest jasne, że firmy, które chcą podążać za klientami powinny wprowadzić istotne zmiany do swoich strategii. Nie ma znaczenia czy chodzi o produkty, usługi czy doświadczenia. Konsumenci będą wybierać te firmy, które dotrzymają składanych obietnic i będą spełniać oczekiwania w zakresie dbania o dobre samopoczucie swoich klientów – dodaje.

Oczekiwania konsumentów

Z badania wynika, że dla 77% konsumentów dobrostan jest bardzo ważny lub wyjątkowo ważny, a 80% chce go polepszyć. Dla biznesu to ogromny obszar do zagospodarowania, bo aż 75% osób uważa, że marki mogą zrobić więcej dla ich dobrego samopoczucia. Co ciekawe, nie dotyczy to jedynie głównych gałęzi kojarzonych z sektorem wellness – produkcji żywności i kosmetyków. Tylko 41% klientów oceniło, że przemysł spożywczy robi wszystko, aby wpływać na ich dobre samopoczucie, w odniesieniu do kosmetycznego 53% respondentów odpowiedziało twierdząco.

Badanie wykazało, że każda branża może zyskać dzięki podejściu wellness, uważa tak 67% konsumentów. Według wyników ankiety 52% badanych oczekuje, że również branża motoryzacyjna, banki i linie lotnicze zaoferują więcej rozwiązań sprzyjających dobremu samopoczuciu. Prawie tyle samo konsumentów (56%) chce tego doświadczać od marek spożywczych. Co ciekawe, 59% klientów jest skłonnych zapłacić więcej, jeśli marka będzie się przyczyniać do ich dobrego samopoczucia.

Społeczność i celowość – nowe twarze podejścia wellness

Do niedawna czynniki fizyczne i psychiczne miały kluczowe znaczenie dla podejścia wellness. Poczucie dobrostanu staje się coraz częściej poczuciem zbiorowym. W badaniu wskazano dwa aspekty, dobrostan społeczny i celowość, które otwierają nowe możliwości dla marek. Według 53% osób powinny one pomagać poczuć więź społeczną, a 71% badanych za brand wellness uważa taki, który pomaga im dokonać pozytywnej zmiany.

Zachowanie i cyfryzacja – nowe granice dobrostanu

Raport wskazuje też dwa warunki, które marki powinny uwzględnić, aby spełnić oczekiwania konsumentów. Pierwszym jest przywrócenie wiarygodności i odzyskanie zaufania. Udawanie przez marki podejścia wellness budzi wątpliwości wśród konsumentów, a 53% z nich uważa, że ciężko odróżnić produkty dbające o dobrostan od tych, które tylko za takie uchodzą. Jedynie 41% konsumentów sądzi, że obietnice marek są wiarygodne.

Drugim warunkiem jest stanie się partnerem w pomaganiu osiągnięcia dobrostanu. Tylko 46% ludzi twierdzi, że marki pomagają im uczynić priorytetem ich dobrostan. To wyraźne wezwanie dla marek, aby lepiej rozumiały trudności konsumentów w osiągnięciu dobrego samopoczucia, odpowiednio się zachowywały i szanowały swoje zobowiązania.

Polscy konsumenci

Na rodzimym rynku widać podobne tendencje, które mogą wskazywać markom kierunek działań. Oczekiwania Polaków są zbieżne z ogólnoświatowymi trendami i konsumenci są skłonni wybierać te firmy, które prezentują podejście wellness.

Zgodnie z danymi prezentowanymi przez instytut badawczy Kantar[2] zdrowie jest dla Polaków jedną z najważniejszych wartości, choć wielu z nas przyznaje, że nie ma wystarczająco dużo czasu, aby się nim zająć. Aktywnie działa w kierunku jego poprawy 24% społeczeństwa. Duże rozbieżności obserwuje się w świadomości wagi obszarów dobrostanu i faktycznego zajmowania się nimi. Dla 84% osób istotne jest zadbanie o spokój i relaks, podczas gdy działanie w tym zakresie deklaruje 49%. Zarządzanie stresem i redukowanie jego poziomu to priorytet dla 71% osób (aktywnie działa 42%), a wypoczynek podczas snu jest kluczowy dla 82% badanych, choć wdraża go tylko 62%.  Tworzy się więc luka będąca dla marek obszarem, w którym mogą zaadresować potrzeby konsumentów.

Z kolei z analizy instytutu Mintel[3] wynika, że 64% polskich konsumentów chce korzystać z marek, które są spójne z ich przekonaniami. Aż 75% deklaruje, że uwzględnia w swoich działaniach dbałość o środowisko naturalne. Jednocześnie 64% z nich dostrzega, że producenci żywności i napojów w niewystarczający sposób ograniczają ilość odpadów. Prawie tyle samo osób (66%) uważa, że firmy powinny również ograniczyć ilość stosowanego plastiku.

[1] Badanie przeprowadzone przez Ogilvy w kwietniu 2020 na podstawie internetowej ankiety, w której wzięło udział 7000 osób w wieku 18-55 lat.

[2] Kantar 2020 Global MONITOR (Poland Sample)

[3] Mintel: The Holistic Consumer – Global, July 2020​; Food and Drink – Global, December 2019

Nowa ustawa mieszkaniowa skróci czas oczekiwania na mieszkanie komunalne, socjalne czy w TBS

Za sprawą zmian wprowadzonych do ustawy mieszkaniowej samorządy, towarzystwa budownictwa społecznego i spółki gminne otrzymają większe wsparcie na budowę mieszkań czynszowych. Zaproponowana nowelizacja z poprawkami Senatu została zaakceptowana przez Sejm i obecnie czeka już tylko na podpis prezydenta i publikację.

Najważniejsze zmiany, jakie wprowadza nowa ustawa mieszkaniowa, dotyczą znacznego zwiększenia kwot dofinansowania dla gmin z Funduszu Dopłat. Wsparcie budownictwa na wynajem z obecnych 20 proc. wzrośnie do nawet 35 proc. kosztów inwestycji. Dla powstających budynków komunalnych wsparcie z obecnych 35-45 proc. wzrośnie do nawet 80 proc.

Dzięki pieniądzom na wkład własny gminy będą mogły rozpoczynać inwestycje szybciej. Nie będą już musiały przeznaczać środków z własnych budżetów i oczekiwać na ich zwrot. Dostaną również pieniądze na remont pustostanów nienadających się do zamieszkania przez zły stan techniczny (dofinansowanie do 80 proc. kosztów modernizacji takich budynków).

W programie wsparcia społecznego budownictwa czynszowego nowa ustawa mieszkaniowa przewiduje możliwość dojścia z czasem do własności przez najemców nowych mieszkań budowanych przez towarzystwa budownictwa społecznego (TBS-y). Takiego rozwiązania dotychczas nie było.

Możliwość łączenia finansowania z różnych programów otwiera przed gminami szybszą ścieżkę do remontów budynków komunalnych. Przykładowo za sprawą dofinansowania z Funduszu Dopłat i wsparcia z Funduszu Termomodernizacji i Remontów będzie można otrzymać pieniądze na remont mieszkań i docieplenie budynku komunalnego.

„Te wszystkie zmiany zawarte w pakiecie mieszkaniowym spowodują, że Polacy będą krócej czekać na mieszkania, czy to w zasobach pozostających w towarzystwach budownictwa społecznego, czy też w zasobach gminnych” – powiedział Michał Baj, dyrektor zarządzający Pionem Programów Mieszkaniowych w Banku Gospodarstwa Krajowego.

Źródło informacji: PAP MediaRoom

Bitcoin osiąga wartość 20 tysięcy dolarów

„Osiągnięcie wartości 20 000 dolarów to niewątpliwie ważny kamień milowy w historii bitcoina”.

Chociaż łatwo jest teraz skupić całą uwagę na krótkoterminowych zyskach cenowych, które przyciągają wzrok inwestorów i generują nagłówki w mediach, ważne jest również, aby zdać sobie sprawę, jak daleko zaszedł bitcoin.

Widzieliśmy znaczącą zmianę w demografii osób zainteresowanych i inwestujących w kryptowaluty. Bitcoin nie jest już domeną tylko programistów komputerowych i pasjonatów fintech. Od czasu dodania kryptowalut do platformy eToro w 2013 r., obserwowałem, jak bitcoin przyciąga uwagę rzeszy różnych ludzi. Od programistów danych i naukowców zajmujących się blockchainem, po hydraulików i fryzjerów – bitcoin zaczął ekscytować ludzi z różnych środowisk.

Zaczęliśmy również obserwować, jak instytucje finansowe zaczynają aktywnie interesować się kryptowalutami, z wieloma znanymi bankami i funduszami hedgingowymi kupującymi w tym roku bitcoiny na czele. Spodziewamy się, że taka sytuacja będzie się utrzymywać także w 2021 r., ponieważ obawy związane z rosnącą inflacją będą nadal obecne na całym świecie.

Teraz ludzie na całym świecie rozumieją, w jak różny sposób kryptowaluty mogą być wykorzystywane, niezależnie od tego, czy będą częścią portfela inwestycyjnego, czy chodzi o zapłacenie za pizzę.

Od wielu lat jestem wielkim zwolennikiem technologii blockchain i myślę, że może ona pomóc w rozwiązaniu niektórych problemów świata, otwierając osoby, które nie posiadają rachunku bankowego, na możliwość inwestowania i zmniejszając nierówności majątkowe. GoodDollar – nasza inicjatywa non-profit – już rozpoczęła proces wyrównywania szans, opracowując kryptowalutę opartą na zasadach uniwersalnego dochodu podstawowego (eng.: UBI – universal basic income).

Yoni Assia – współzałożyciel i dyrektor generalny eToro

Firmy w Polsce zyskują w ocenach klientów

Firmy w Polsce pomimo pandemii COVID-19 i zmiany formy interakcji z konsumentami skutecznie budują pozytywne doświadczenia klientów (ang. Customer Experience). Kolejny rok z rzędu respondenci lepiej ocenili doświadczenia oferowane przez marki – wskaźnik Customer Experience Excellence w Polsce wzrósł o ponad 4 proc. r/r. W nowej rzeczywistości wyłania się nowy typ konsumenta, który w obliczu niepewności w większym stopniu niż wcześniej zwraca uwagę na stosunek jakości do ceny produktu, łatwość zakupu oraz aspekty dotyczące swojego bezpieczeństwa podczas dokonywania zakupów. Kluczowe znaczenie dla budowania długotrwałej relacji pomiędzy klientem i firmą na polskim rynku odgrywa zaufanie i wiarygodność oraz umiejętność dostosowania się do specyficznych potrzeb klienta (personalizacja). Konsumenci podobnie jak w ubiegłych latach najlepiej oceniają firmy z branży pozaspożywczego handlu detalicznego. Jak wynika z badania KPMG w Polsce największy wzrost w zestawieniu sektorów odnotował spożywczy handel detaliczny, a największy spadek dotyczy marek z sektora podróży.

W tegorocznej edycji badania KPMG, ponad 5 000 konsumentów w Polsce dokonało oceny swoich doświadczeń w interakcjach z blisko 200 firmami w realiach pandemii COVID-19. Konieczność działania w nowych, jednocześnie dla wielu marek trudnych, warunkach obostrzeń i ograniczeń przyczyniła się do jeszcze większej koncentracji uwagi na zapewnieniu jak najlepszych relacji z klientami. Wszystkie badane obszary, które mają wpływ na budowanie pozytywnych doświadczeń klientów zostały ocenione lepiej niż w zeszłorocznej edycji badania. Średni wskaźnik doskonałości zarządzania doświadczeniami klientów (CEE, ang. Customer Experience Excellence) wzrósł o ponad 4 proc. w porównaniu z poprzednią edycją badania. Największy nominalny wzrost oceny w bieżącej edycji badania odnotował filar Oczekiwań. Precyzyjne ustalanie oczekiwań klientów w nowych, często trudnych dla nich czasach oraz zarządzanie tymi oczekiwaniami w efektywny sposób stało się jednym z najważniejszych elementów interakcji pomiędzy klientem i firmą w bezprecedensowej sytuacji związanej z pandemią COVID-19.

Bardzo pozytywny jest fakt, że najwyższą ocenę otrzymał filar Czas i wysiłek, co świadczy o tym, że firmy bardzo dobrze dostosowały się do nowych kanałów obsługi klientów i ich nowych oczekiwań. Odwzorowane jest to również w zestawieniu Top 10 marek na polskim rynku, w którym aż trzy są tzw. cyfrowymi markami, czyli są obecne tylko w świecie online. Firmy te podejmowały działania zmierzające do podwyższenia standardów Customer Experience np.: nowe formy dostaw lub redukcja opłat z tym związanych, zwiększenie obsady personelu w obszarze CX czy nowe kanały kontaktu dla wymagających tego segmentów klientów (np. infolinie dla seniorów) – mówi Jan Karasek, partner w dziale doradztwa biznesowego w KPMG w Polsce.

Personalizacja oraz Wiarygodność kluczowe dla konsumentów w Polsce

Personalizacja oraz Wiarygodność mają dla polskich konsumentów największy wpływ na budowanie pozytywnych doświadczeń na linii klient-marka oraz w największym stopniu wpływają na skłonność polecenia danej marki. Personalizacja, czyli dostosowanie doświadczeń do osobistych okoliczności i potrzeb klientów, nabrała szczególnego znaczenia w kontekście panującej pandemii COVID-19. Jednocześnie polscy konsumenci lepiej oceniają te marki, które wywiązują się ze złożonych obietnic oraz działają w ich interesie, co ma związek z Wiarygodnością. W czasie pandemii, konsumenci w większym stopniu niż dotychczas przywiązują wagę do sposobu, w jaki marki budują swoją wiarygodność. Wśród istotnych czynników, które zyskały na znaczeniu konsumenci wskazują wsparcie dla lokalnych społeczności, stosunek marki do środowiska czy podejście marki do pracowników.

W wyniku działań podejmowanych przez firmy w czasie COVID-19 wielokrotnie pierwszy raz klienci i ich pracownicy mogli odczuć, że są przedkładani ponad zysk firmy. Filar Wiarygodności marki budują m.in. poprzez publiczną i konsekwentną reakcję organizacji na trudną lub kryzysową sytuację. Marki powinny uważać, aby nie podważyć nowo nabytego zaufania. W czasie dochodzenia do nowej rzeczywistości, zaufanie wielokrotnie związanie jest z likwidacją ryzyka – kiedy konsument będzie bezpieczny podczas interakcji z marką – mówi Jan Karasek, partner w dziale doradztwa biznesowego w KPMG w Polsce.

Firmy z branży pozaspożywczego handlu detalicznego zapewniają klientom najlepsze doświadczenia

Pomimo konieczności dostosowania się do nowej rzeczywistości oraz licznych ograniczeń wprowadzonych w związku z pandemią COVID-19, pozaspożywczy handel detaliczny, podobnie jak w ubiegłych latach znalazł się na 1. miejscu wśród sektorów najlepiej ocenionych przez konsumentów w Polsce. Marki z tego sektora podjęły szereg działań, których celem było dostosowanie lub polepszenie swoich cyfrowych kanałów sprzedaży i kontaktu, aby zapewnić obsługę klienta na możliwie najwyższym poziomie. Na kolejnych miejscach uplasowały się firmy z sektora gastronomii oraz spożywczego handlu detalicznego, który odnotował najwyższy awans – z 6. miejsca w ubiegłorocznej edycji badania. Firmy z branży spożywczego handlu detalicznego zostały docenione przez klientów z uwagi na swoją ekspansję online oraz rozszerzenie bezpośrednich dostaw zamawianych produktów do domów. Z kolei sektorem, który w dobie pandemii odnotował najwyższy spadek (o 5. miejsc r/r) jest sektor związany z podróżami. Bez wątpienia jest to wynikiem negatywnych doświadczeń klientów, którym w związku z wprowadzonymi obostrzeniami w podróżowaniu, anulowano zaplanowane wyjazdy.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że dynamika zmian w otoczeniu firm wymagała podejmowania szybkich działań i decyzji w reakcji na pojawiające się szanse i zagrożenia. Dobrym przykładem może być sytuacja branży logistyki, która z jednej strony stała się niejako beneficjentem wzmożonej aktywności konsumentów w kanałach online i zakupów e-commerce, z drugiej strony potrzebowała wdrożyć rozwiązania dotyczące zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa w fizycznych punktach styku na etapie doręczeń. Jak pokazują prezentowane w raporcie przykłady praktyk stosowanych przez przedstawicieli sektora, firmy logistyczne aktywnie podeszły do możliwego upraszczania formalności, wdrożenia bezgotówkowych form płatności czy wykorzystania aplikacji mobilnych w celu zarządzania doświadczeniem w szerszej liczbie punktów styku (jak np. zdalne otwieranie paczkomatów z poziomu aplikacji). Analizując istotną poprawę wyników branży logistyki, obserwujemy dobry odbiór przez konsumentów wprowadzanych w branży praktyk – mówi Andrzej Musiał, starszy menedżer w dziale doradztwa biznesowego w zespole Customer & Growth w KPMG w Polsce.

Podobnie, jak w ubiegłych latach konsumenci w Polsce najniżej oceniają swoje doświadczenia oferowane przez firmy z branży telekomunikacyjnej oraz dostawców energii elektrycznej lub gazu.

W wyniku pandemii COVID-19 pojawił się nowy typ konsumenta

Wybuch pandemii COVID-19 zmienił zwyczaje zakupowe konsumentów, którzy wyrażają przekonanie, że w najbliższej przyszłości będą żyć inaczej. Wyznacznikami nowej rzeczywistości są przede wszystkim większa niepewność jutra, zarówno w sferze finansowej, jak i ograniczeń wpływających na funkcjonowanie w życiu codziennym, mniejsze poczucie bezpieczeństwa podczas interakcji z otoczeniem oraz ograniczone możliwości realizacji swoich zamierzeń i podejmowania decyzji. Jednocześnie w wyniku ograniczeń wynikających z pandemii COVID-19 pojawił się nowy typ konsumenta, który przystosowując się do licznych i dynamicznych zmian w otoczeniu wykształcił nowe zachowania i zwyczaje. Niektóre zachowania były zauważalne wcześniej, jednak nowe uwarunkowania istotnie je przyspieszyły – jak np. robienie zakupów spożywczych online czy korzystanie ze zdalnych form rozrywki. Konsumenci przenoszą się do świata online, w coraz bardziej zaawansowany sposób korzystają z technologii cyfrowych, ograniczając jednocześnie liczbę fizycznych zakupów w sklepach stacjonarnych.

Nowy typ konsumenta charakteryzuje większa wrażliwość cenowa, ograniczanie zakupów do podstawowych oraz chęć poczucia komfortu i bezpieczeństwa podczas ich dokonywania. Pojawienie się nowego typu konsumenta oraz zmiana zwyczajów zakupowych będzie wyzwaniem dla firm, z uwagi na konieczność natychmiastowego dostosowania się do potrzeb klientów, które w nowej rzeczywistości mogą się zmieniać z dnia na dzień – mówi Andrzej Musiał, starszy menedżer w dziale doradztwa biznesowego w zespole Customer & Growth w KPMG w Polsce.

Sektor państwowy idzie po komercyjne biura

Sektor publiczny, w obrębie którego zatrudnionych jest w Polsce przeszło 3 mln osób, staje się coraz silniejszym graczem na rynku nieruchomości biurowych.

Już w ostatnich latach mogliśmy obserwować wzrastającą aktywność instytucji publicznych i spółek skarbu państwa w obszarze komercyjnym. Według danych zawartych w raporcie „Możliwości na rynku nieruchomości komercyjnych dla sektora publicznego 2020” opublikowanego przez Walter Herz, w ostatnich latach w zależności od miasta najemcy z tej grupy odpowiedzialni byli za 2 do około 10 proc. wynajętych powierzchni biurowych. Najwyższy ze wskaźników odnotowany został w Warszawie, gdzie jednostek administracji państwowej mieści się najwięcej.

– W ostatnich miesiącach natomiast sektor państwowy wyraźnie zwiększył swój udział na warszawskim rynku biurowym. W pierwszych trzech kwartałach bieżącego roku instytucje i administracja oraz spółki z udziałem skarbu państwa wygenerowały ponad 20 proc. wolumenu najmu w Warszawie. Wzrost zainteresowania komercyjną powierzchnią biurową w nowoczesnych obiektach ze strony tego najemcy podyktowany jest przede wszystkim potrzebą dostosowania miejsca pracy do obowiązujących dziś wymagań. Nowe budynki zapewniają zaawansowane rozwiązania techniczne, wysoki standard infrastruktury IT, umożliwiający digitalizację i gwarantujący większe bezpieczeństwo danych, a także łatwy dostęp do urzędów i instytucji osób niepełnosprawnych. Przeprowadzki ze starszych biurowców klasy C przynoszą także niższe koszty eksploatacyjne i zdrowszą przestrzeń do pracy – informuje Bartłomiej Zagrodnik, Managing Partner/CEO w Walter Herz. – Z drugiej strony, dla wynajmujących sektor państwowy to cenny klient. Postrzegany jako wiarygodny najemca, o stabilnej kondycji finansowej, co wynika z mniejszej podatności na zmiany gospodarcze. Zgłaszający zapotrzebowanie na duża powierzchnię biurową – dodaje Bartłomiej Zagrodnik.

Wysokie zapotrzebowanie

Do największych transakcji najmu zawieranych w ostatnich latach przez jednostki publiczne należał m.in. wynajem 20 tys. mkw. powierzchni w biurowcu Domaniewska Office Hub przez Pocztę Polską, 15 tys. mkw. biur w budynku West Station przez PKP, 14,8 tys. mkw. powierzchni w biurowcu Piękna 2.0 przez KNF, czy 10,3 tys. mkw. biur w CEDET-cie przez Fundację PFR. W Krakowie natomiast do największych transakcji należał najem 5,5 tys. mkw. powierzchni w budynku Moon Office przez Narodowe Centrum Nauki i 5,4 tys. mkw. biur w biurowcu Astris przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, a w Katowicach powierzchni 7,6 tys. mkw. w A4 Business Park przez PKP Cargo.

Podmioty z sektora publicznego wyróżnia specyficzne zapotrzebowanie. Jednym z nich jest na przykład aranżacja kancelarii tajnej, pomieszczenia, które jest często wymogiem urzędów i ministerstw. Przygotowywane jest według dokładnych wytycznych i opiniowane przez odpowiednie służby państwowe. Innym wymogiem jest na przykład tworzenie archiwów albo biur podawczych dostępnych z zewnątrz w przypadku, kiedy instytucja obsługuje petentów. Jednostki administracyjne, pracujące w tradycyjnym modelu, wymagają najczęściej powierzchni w układzie gabinetowym, zwykle z wykończeniem pod klucz.

Większość podmiotów publicznych preferuje też wyrażenie czynszu w złotówkach, podczas gdy standardem rynkowym są umowy w euro. Takie podejście dyktują względy budżetowe i  chęć zniwelowania ryzyka walutowego.

Rachunek ekonomiczny

– Głównymi formami objęcia przestrzeni przez sektor państwowy jest najem powierzchni biurowej, zakup nieruchomości albo budowa własnego budynku. Budowa zdarza się rzadko choć przykładem w Warszawie może być np. realizacja biurowca pod siedzibę Transportowego Dozoru Technicznego przy ulicy Puławskiej, budynku dla Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej przy Kolskiej, czy Naczelnego Sądu Administracyjnego przy Boduena – mówi Krzysztof Foks, Analyst w Walter Herz.

– Jeśli natomiast pokusilibyśmy się o symulację kosztu najmu, zakupu i budowy 5 tys. mkw. powierzchni biurowej klasy A zlokalizowanej na obrzeżach centrum Warszawy, najmniejszy wydatek przyniesie rzecz jasna najem. Jego koszt w wysokości 55,4 mln zł jest o blisko 30 proc. niższy od zakupu nieruchomości i o 13 proc. mniejszy niż pochłonęłaby budowa.
Dodatkowo, w przypadku relokacji lub renegocjacji najmu istnieje możliwość odnowienia przestrzeni z wykorzystaniem budżetu na aranżację. Najemca nie musi angażować się w sprawy związane z administracją budynku. Organizacja może skupić się na swojej, głównej działalności. W perspektywie długoterminowej jednak, czasochłonny i wymagający proces budowy od zakupu gruntu do odebrania budynku może okazać się inwestycją najbardziej rentowną. Dokładne koszty można byłoby określić dopiero po szczegółowej analizie oferty rynkowej i wyborze konkretnych rozwiązań dostosowanych do zapotrzebowania danej instytucji publicznej – wyjaśnia Krzysztof Foks.

Większy wybór

Intensywny rozwój podaży biurowej na największych rynkach biurowych w kraju stwarza szerokie możliwości dla sektora publicznego. Przede wszystkim, dostępnych jest dziś więcej  gotowych powierzchni w wysokiej klasy biurowcach, których w niektórych lokalizacjach jeszcze przed rokiem brakowało. Według danych Walter Herz, w połowie bieżącego roku średni współczynnik pustostanów biurowych w kraju wzrósł do poziomu 9 proc.

Większy wybór powierzchni wynika również z sukcesywnego przyrostu podaży, który wynosi przeciętnie około 8 proc. rocznie. W największych ośrodkach biznesowych w Polsce w budowie jest wciąż prawie 1,5 mln mkw. powierzchni biurowych, regularnie wprowadzanych na rynek.

Z kolei popyt na biura w pierwszym półroczu 2020 roku utrzymywał się na stabilnym poziomie. Do najemców trafiło łącznie mniej powierzchni niż w minionych latach, niemniej w sześciu największych miastach regionalnych chłonność w segmencie biurowym utrzymała się na rekordowym poziomie.