Branża Consumer Finance na zakręcie – prognoza 2021

Czy za kilka lat będą pożyczać za nas roboty? Personalni asystenci, po przeanalizowaniu naszych przepływów finansowych oraz planów sami będą szukać dla nas najlepszych rozwiązań finansowych oraz wnioskować o pożyczkę? Rolą konsumenta będzie jedynie wyrażenie zgody na idealnie dobraną ofertę. Wśród scenariuszy na najbliższe lata są zarówno te organiczne, jak i bardziej agresywne. Jedno jest pewne: pandemia zmieniła rynek Consumer Finance i nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Czy można zatem prognozować co wydarzy się w branży w perspektywie najbliższych lat? Na te i inne pytania odpowiada dr Katarzyna Jóźwik, Dyrektor Generalna Smartney.

Rynek Consumer Finance to złożony ekosystem, który zmienia się na naszych oczach. Na transfiguracje zachodzące w branży wpływa nie tylko globalna pandemia, ale również szereg czynników z nią związanych: niepewność gospodarcza, nowe regulacje i presja cenowa z nimi związana, postępująca digitalizacja, zmieniające się potrzeby konsumentów.  Czy w tej sytuacji można przewidzieć przyszłość? Jak już zmienił się rynek Consumer Finance a co go jeszcze czeka w najbliższych latach?

Jak wirus zmienił branżę Consumer Finance?

Pandemia i agresywna interwencja Państwa w codzienne życie i biznes spowodowały, że świat, który znaliśmy przestał istnieć. Praca i nauka zaczęła odbywać się z domu, duża część życia przeniosła się do sfery online, rozwój branży e-commerce przyspieszył o kilka dobrych lat. Na rynku finansowym również nastąpiły zmiany: oddziały i placówki zaczęły obsługiwać znacznie mniejszą liczbę klientów, pośrednicy finansowi ograniczyli działalność, wzrosła liczba użytkowników bankowości internetowej, wiele firm przyspieszyło procesy digitalizacji, a dla niektórych z nich cyfryzacja stała się swoistym sprawdzianem „być albo nie być”. Okazało się, że tradycyjne modele biznesowe, które sprawdzały się przed pandemią, teraz wymagają zmian, podobnie jak formy sprzedaży i sposoby komunikacji z konsumentami. Wiele firm zaczęło szukać nowych rozwiązań, nawiązywać współprace z innymi przedsiębiorstwami, stawiać na partnerstwa i kooperacje. Wśród konsumentów dało się zauważyć tych, którzy postanowili zoptymalizować codzienne życie i wydatki oraz wstrzymać się z realizacją niektórych planów, a wręcz odłożyć je na inny moment. Obsługa takich konsumentów stała się dla firm dodatkowym wyzwaniem.

Ostatnio na Konferencji Consumer Finance padło pytanie co pozytywnego przyniósł sektorowi kryzys?

Tak. Właśnie wtedy powiedziałam, że wiele firm zniknęło z rynku, wiele walczy o przetrwanie, więc trudno jednoznacznie wskazać plusy tej sytuacji. Po pierwsze duża liczba przedsiębiorstw, przez sytuację pandemiczną, ma ograniczony dostęp do finansowania, a to wpływa negatywnie na dalszy rozwój i innowacje. W niektórych przypadkach wręcz determinuje przetrwanie organizacji w branży. Tymczasem inwestorzy wykazują niepewność i wstrzymują część funduszy, co znajduje odzwierciedlenie w niepewnej sytuacji gospodarczej. Ceny kredytów spadają. Optymizm konsumentów również jest niższy, pomijając fakt, że wielu z nich jest wykluczonych z finansowania w większym stopniu aniżeli przed pandemią. Jeśli przyjmiemy, że nowa sytuacja, w której znalazł się rynek, jest swoistego rodzaju stress testem dla branży, to będzie można powiedzieć, że wymusił on pewne działania, które można byłoby zaliczyć do pozytywów. Firmy postawiły na optymalizację biznesów i zbudowały lepszą strukturę kosztów. Zdecydowanie poważnie zajęły się kwestią digitalizacji procesów, postawiły na nowe partnerstwa biznesowe. Także dynamiczny rozwój e-commerce, przyspieszony pandemią, przyniósł sporo nowych możliwości.

Czy Smartney zaadaptował swój model biznesowy do nowej rzeczywistości?

Oczywiście. Jako nowy gracz na rynku mieliśmy szansę już od początku zaprojektować procesy z myślą o ich pełnej automatyzacji, więc w tym zakresie wiele zmian nie było. Natomiast dostosowaliśmy ofertę do nowej rzeczywistości, zredukowaliśmy koszty, nawiązaliśmy nowe relacje biznesowe np. z nowymi pośrednikami finansowymi jak Open Finance czy Expander. Wreszcie, w odpowiedzi na boom w e-commerce i zgodnie ze strategią Grupy Oney Bank, wprowadzamy produkty finansujące zakupy w sieci. Pierwszym, ale nie ostatnim ruchem w tym kierunku, jest współpraca z operatorem Blue Media. Dzięki niej pojawił się nowy produkt dedykowany konsumentom robiącym zakupy w sieci. Produkt pozwala finansować zakupy z pożyczki w małych ratach, ewentualnie bezkosztowo ją zwrócić w ciągu 30 dni, tym samym odraczając płatność za zakupy. Obserwujemy, iż boom na kupowanie online jest podyktowane nie tylko pandemią i bezpieczeństwem zdrowotnym, ale również wygodą, oszczędnością czasu, optymalizacją kosztów etc. Z najnowszego raportu „E-commerce i fintechy. System naczyń połączonych” wynika, że duża część konsumentów, którzy zaczęli kupować online podczas pandemii, będzie robić to dalej po jej zakończeniu. Konsumenci, którzy kupują na odległość nie zawsze chcą zamrażać gotówkę, zwłaszcza gdy nie są pewni, czy będą oddawać towar czy nie. Dlatego rośnie rynek rozwiązań finansowych, dzięki którym będą mogli kupić produkt teraz, a zapłacić za niego później.

Jak będzie wyglądała przyszłość Consumer Finance?

Trudno kreślić dokładne scenariusze, gdy nawet bliska przyszłość jest tak niepewna. Już dzisiaj widać, że branża przejdzie przyspieszoną transfigurację, motywowana nie tylko zmianami w zachowaniu klientów, ale także tymi w otoczeniu ekonomicznym czy regulacyjnym. Łatwiej mówić zatem o przypuszczeniach, aniżeli konkretnych prognozach. Moim zdaniem kooperacje i partnerstwa biznesowe będą wciąż trwały. Fintechy i bigtechy będą szukały rozwiązań, które będą odpowiedzią na potrzeby rynku. Możliwe, że pojawią się rozwiązania wychodzące poza obszary o największej presji regulacyjnej np. wirtualne karty kredytowe, czy leasing konsumencki, online’owe rozwiązania lombardowe. Konkurencja może przyjść także z innych obszarów, np. dużych firm, dla których własny ekosystem i nawet finansowanie może okazać się atrakcyjnym ruchem. Postęp technologiczny i digitalizacja wciąż będą wyznaczały ścieżkę rozwoju dla wielu biznesów. Pieniądze będzie można zatem pożyczyć jeszcze szybciej, smartniej i głównie w kanale mobile. Powyższe przewidywania to scenariusz bardziej organiczny. A jaki byłby scenariusz agresywny? Cóż, z punktu widzenia klientów możliwe, że za kilka lat będziemy obserwować jak pieniądze pożyczają za nas roboty. Personalni asystenci będą analizować naszą sytuację finansową, zbierać dla nas najlepsze oferty (od innych robotów), składać wnioski kredytowe, a my? Będziemy jedynie klikać, że zgadzamy się na dobrze dobraną ofertę. Takie rozwiązania uznawane byłyby kiedyś za odległą przyszłość. Dziś wydają się prawdopodobne. Dlatego myślę, że po ekonomii doświadczeń klientów, nastąpi era „robots-friendly solutions”, które nie odbędą się bez rozlicznych rozwiązań technologicznych. To będzie prawdziwa era smarttech.

ALL IN! GAMES S.A. podpisał list intencyjny z EKIPA S.A.

ALL IN! GAMES S.A., Spółka notowana na Głównym Rynku GPW w Warszawie, podpisała list intencyjny ze spółką EKIPA S.A. Oba podmioty planują nawiązać współpracę w zakresie produkcji i wydania nowej gry.

All In! Games S.A. zawarła list intencyjny ze spółką EKIPA S.A., zgodnie z którym spółki rozpoczęły negocjacje zmierzające do współpracy przy stworzeniu i wydaniu gry. All In! Games będzie pełnił rolę wydawcy, który ma być odpowiedzialny za sprzedaż, marketing i wsparcie przy projektowaniu gry. Spółki zobowiązały się do prowadzenia negocjacji, których celem będzie uzgodnienie zasad współpracy przy stworzeniu i wydaniu gry. Powyższe negocjacje powinny zakończyć się w terminie do dnia 31 stycznia 2021 r. podpisaniem przez podmioty umowy wydawniczej regulującej zasady współpracy przy projekcie. Zarząd All In! Games S.A. jest przekonany, że potencjalna realizacja projektu z EKIPA S.A. przyniesie Spółce istotne korzyści.

„Ekipa to ludzie z niezwykłą energią i nietuzinkowymi pomysłami. Dokładnie takich nietypowych kooperacji o dużym potencjale szukamy jako wydawnictwo All In! Games. Łącząc ich kreatywność i zasięgi z naszą dbałością o poziom dopracowania, możemy razem zrobić coś naprawdę fajnego.” – komentuje Piotr Żygadło, Prezes Zarządu All In! Games S.A.

ALL IN! GAMES S.A. to polski, działający od 2018 roku, wydawca i producent gier wideo z siedzibą w Krakowie. Spółka jest notowana na Głównym Rynku GPW w Warszawie.

Przyszłość podróży służbowych

Rozprzestrzenianie się pandemii COVID-19 na całym świecie w 2020 roku spowodowało wstrzymanie podróży służbowych. W miarę zamykania granic i wdrażania ograniczeń, plany podróży zostały anulowane, a wielu pracownikom zalecono pozostanie w domach. Według Global Business Travel Association (GBTA) 98 proc. firm członkowskich odwołało lub zawiesiło wszystkie lub większość międzynarodowych podróży służbowych. 

Sytuacja zmieniała się każdego dnia – mówi Tomasz Rynkiewicz, A&H Manager, Chubb Polska. – Nawet jeśli decyzja została podjęta w tym samym tygodniu, w następnym nie miała już zastosowania.

Teraz, kilka miesięcy po wybuchu pandemii, wiele krajów powoli zaczyna się otwierać, ale jest jasne, że podróże służbowe nie powrócą nagle do wcześniejszej normy. Badania Chubb[1] pokazują, że w najlepszym razie liczba osób podróżujących w celach biznesowych może powrócić do tej sprzed pandemii latem 2021 roku.

Elastyczność i odporność

Firmy, które wznowiły podróże służbowe, muszą dostosować się do nowej rzeczywistości. Elastyczność i odporność to słowa na ustach wszystkich w dobie pandemii. Kluczowa jest również proaktywność.

Pełniąc rolę ubezpieczyciela, staraliśmy się jak najszybciej użyć tego słowa: proaktywnie. Proaktywnie pracować, proaktywnie myśleć – mówi Tomasz Rynkiewicz.

Pracownicy – co zrozumiałe – będą mieli obawy przed podróżami w erze COVID-19. Nawet w normalnych czasach podróże mogą być stresującym doświadczeniem, a dodatkowa niepewność obecnej sytuacji może zrazić nawet osoby podróżujące często w sprawach biznesowych. Firmy powinny być tego świadome i starać się zdjąć ciężar zmartwień tam, gdzie to możliwe. Tomasz Rynkiewicz zwraca uwagę, że rządy na całym świecie często zmieniają swoje zasady i ograniczenia dotyczące COVID-19, przez co pracownicy mogą martwić się, jak podróż za granicę wpłynie na ich życie osobiste.

– Jeśli musisz wyjechać za granicę, a kraj zostaje zamknięty i utkniesz tam na jakiś czas albo jeśli wrócisz na kwarantannę, jaki to ma wpływ na twoją rodzinę? Myślę, że to powszechny problem – mówi Tomasz Rynkiewicz.

Uznanie różnorodności pracowników, którymi dysponuje firma, jest kluczem do skutecznego wyboru najlepszego podejścia do zarządzania ryzykiem. Różne zawody stwarzają różne obawy: pracownik offshore (ang. offshore worker) będzie miał inne pytania dotyczące podróży niż pracownik odwiedzający biuro regionalne; pracownik budowlany będzie miał inne doświadczenie w podróżowaniu służbowym niż ekspatriant wykonujący pracę biurową.

Pracownicy chcą informacji, chcą mieć możliwość przygotowania się do podróży –  mówi Tomasz Rynkiewicz. – Chcą mieć pewność, że nie będą mieli żadnych nieprzyjemnych niespodzianek i liczą na to, że program polisy i ubezpieczenie oraz oczywiście ich firma zapewnią im takie informacje.

Aby ułatwić zarządzanie podróżami służbowymi, firmy powinny podzielić proces na etapy przed podróżą, w jej trakcie i po niej, opracowując listę kontrolną dla każdej części podróży.

Trzy etapy podróży służbowych

Firmy powinny być otwarte na dialog z pracownikami na temat podróży i dać im pewność, że biorą pod uwagę wszystkie scenariusze. Sami pracownicy również odgrywają rolę w zapewnieniu jak największego bezpieczeństwa podróży służbowych. Powinni wiedzieć, jakiego zachowania się od nich oczekuje przed wyruszeniem w podróż i jak zachowywać się w sposób oczekiwany przez ich firmę i kraje, do których podróżują. Czy muszą mieć regularne pomiary temperatury? Czy powinni nosić maskę w miejscach publicznych przez cały czas czy tylko w pewnych okolicznościach? Czy lokalne restrykcje są dla nich zrozumiałe?

Firmy powinny utrzymywać otwarte linie komunikacyjne przez cały czas, aby ich podróżujący pracownicy wiedzieli, że stale monitorują globalną sytuację i że nie są pozostawieni sami sobie z nieoczekiwanymi zdarzeniami. – Jeśli znajdą się w sytuacji, w której zostaną poddani kwarantannie lub zamknięciu, chcą wiedzieć, co się stanie i jak mogą otrzymać wsparcie w zakresie repatriacji, ewakuacji itp. A nasi klienci zarządzający ryzykiem wiedzą, że mogą polegać na nas, abyśmy zapewnili odpowiedni program ubezpieczenia i zarządzania ryzykiem – mówi Tomasz Rynkiewicz.

Wreszcie, pracodawcy powinni również zachęcać do podsumowania podróży po jej zakończeniu, aby dowiedzieć się o wszelkich napotkanych problemach lub trudnościach. Pomoże to nie tylko w rozwiązywaniu problemów i usprawnianiu procesu dla innych pracowników podczas przyszłych wyjazdów, ale także zapewni, że kierownictwo będzie mogło obserwować zdrowie psychiczne pracowników i ich poziom stresu.

Podróże w nowej rzeczywistości

Wiele firm na świecie szybko i skutecznie dostosowało się do trudnych okoliczności, w tym do przeniesienia działalności biznesowej do sieci. Warto pamiętać jednak, że według Harvard Business Review prośba skierowana do kogoś osobiście jest 34 razy skuteczniejsza niż przesłana e-mailem. Dodatkowo, dla wielu spotkanie w tym samym pokoju jest dodatkowym impulsem potrzebnym do zawarcia umowy. Podróże służbowe powrócą, ale prawdopodobnie w nieco zmienionej formie: 62 proc. respondentów spodziewało się, że zmieni się sposób funkcjonowania firmy po zakończeniu pandemii.

[1] Chubb / International Air Transport Association (IATA): 29 kwietnia 2020 r.

NCBR: Jak wygląda krajobraz innowacji w Polsce?

Opublikowana dziś analiza trendów badawczych we wnioskach składanych do NCBR jest ważnym przyczynkiem do oceny potencjału technologicznego polskich przedsiębiorstw. To także próba prognozowania tendencji dalszego rozwoju rynku innowacji w najbliższych latach.  Opracowanie opisuje innowacyjne trendy i gotowość firm do rozwijania technologii w tych właśnie obszarach. Raport sporządzono na podstawie 6761 wniosków o dofinansowanie z Funduszy Europejskich, złożonych do NCBR w ramach Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój (POIR) w latach 2016 – 2019.

Eksperci Centrum wzięli pod lupę aktywność przedsiębiorstw w sferze badań i rozwoju w ośmiu wyselekcjonowanych dziedzinach: elektronika i IT, transport i inżynieria mechaniczna, medycyna, inżynieria materiałowa, chemia, energetyka, nauki rolnicze oraz nauki społeczne. Analiza dotyczyła wszystkich złożonych w ramach Programu Inteligentny Rozwój wniosków, a nie jedynie tych, które otrzymały dofinansowanie. Miało to na celu weryfikację potencjału B+R w poszczególnych obszarach tematycznych podmiotów zaangażowanych w Polsce w tworzenie innowacji oraz ich gotowości do komercjalizacji wyników badań.

Jestem przekonany, iż ten materiał, a także kolejne, które w najbliższym czasie opublikujemy, pomogą w podejmowaniu decyzji w dziedzinie rozwoju przedsiębiorczości i innowacji, ale także pozwolą kontynuować dyskusję o tworzeniu nowoczesnych rozwiązań – komentuje wydanie publikacji   Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Siła polskich innowacji

Tym, co najbardziej uderza podczas lektury opracowania, jest interdyscyplinarność zgłaszanych do NCBR innowacyjnych projektów. Większość wniosków pod kątem merytorycznym, naukowym oraz ze względu na specyfikę prowadzonych badań dotyczy kilku dyscyplin, trudno jest zatem jednoznacznie zaklasyfikować je do jednej dziedziny. Chociażby projekty z obszaru energetyki stają się coraz bardziej interdyscyplinarne i w coraz mniejszym stopniu dotyczą samych technologii wytwarzania energii, a częściej – efektywności procesowej. Ten trend powinien się utrzymać – m.in. w najbliższych latach eksperci spodziewają się rosnącego zainteresowania rozwiązaniami IT przeznaczonymi dla branży chemicznej. Na uwagę zasługuje także szerokie wykorzystywanie technik i narzędzi informatycznych. Dziś stanowią one istotny i jednocześnie niezbędny element wszystkich wniosków. Autorzy wskazują także na znaczenie czynników rynkowych. To one w dużym stopniu kreują drogę innowacyjnych poszukiwań wnioskodawców.

 

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju przewiduje również, że utrzyma się tendencja napływu dużej liczby wniosków o dofinansowanie. Centrum spodziewa się dalszych wzrostów liczby projektów np. z takich obszarów, jak sztuczna inteligencja, Internet rzeczy czy blockchain. Tego rodzaju technologie mogą zostać wykorzystywane w takich dziedzinach, jak inżynieria materiałowa, rolnictwo czy medycyna i biotechnologia.

Początek nowego cyklu

Analiza trendów badawczych we wnioskach o dofinansowanie składanych do NCBR w ramach PO IR w latach 2016-2019 to pierwsze opracowanie w ramach cyklu „Krajobraz innowacji”. Wkrótce i ukażą się kolejne publikacje poświęcone miedzy innymi międzynarodowej współpracy, a także efektom działania programów pomocowych jak również praktycznym aspektom realizacji projektów innowacyjnych.

Publikacja jest bezpłatna i dostępna do pobrania na stronie NCBR.

Bolt zamknął rundę inwestycyjną o wartości 150 mln euro

Finansowanie zostało zrealizowane przez D1 Capital Partners przy udziale Darsana Capital Partners. Jest to dotychczas największa suma środków uzyskanych jednorazowo przez Bolt. Platforma wykorzysta te fundusze, aby jeszcze bardziej podnieść poziom bezpieczeństwa użytkowników aplikacji i jakość swoich usług oraz dalej rozwijać się w zakresie przewozów, rozwiązań mikromobilnych i dostaw żywności w Europie i Afryce.

Platforma Bolt już teraz oferuje szereg funkcji zapewniających bezpieczeństwo zarówno kierowców jak i pasażerów podczas jazdy. Przycisk SOS został zaprojektowany, aby umożliwić użytkownikom szybki kontakt ze służbami ratowniczymi w razie potrzeby. Ponadto na początku tego miesiąca Bolt zaprezentował najnowszy model hulajnogi – Bolt 4, który został opracowany przez wewnętrzny zespół inżynierów firmy. Zestaw rozwiązań konstrukcyjnych i na poziomie oprogramowania, takich jak wykrywanie gwałtownego hamowania i ostrzeżenia głosowe, pozwalają zminimalizować ryzyko.

– Pomimo skutków pandemii COVID-19, Bolt odnotował ogromny wzrost. Prawie podwoiliśmy liczbę użytkowników aplikacji i uruchomiliśmy nasze usługi – przewozy, wypożyczalnie hulajnóg i rowerów oraz dostawy jedzenia w 50 miastach. Miliony klientów już pokochały Bolt za nasze przystępne ceny i szybką obsługę. W 2021 podwoimy rozmiar naszych operacji, aby zostać liderem branży pod względem bezpieczeństwa i jakości działania platformypowiedział Markus Villig, CEO i współzałożyciel Bolt.

W 2021 Bolt planuje wprowadzić jeszcze bardziej innowacyjne rozwiązania, takie jak weryfikacja twarzy kierowcy i automatyczne monitorowanie podróży, wykorzystując uczenie maszynowe do zapobiegania potencjalnym incydentom i zapewnienia najwyższej jakości usług klientom.

– Cieszymy się, że możemy współpracować z Bolt, podczas gdy kontynuuje rozwój wiodącej na rynku platformy miejskiej mobilności w Europie i Afryce. Zespół spisał się niezwykle dobrze w trudnym roku i niezmiennie zapewnia milionom użytkowników bezpieczeństwo, elastyczność i wielką wartość. Z optymizmem patrzymy na możliwości rozwoju Bolt po pandemii COVID-19 i będziemy wspierać zespół w inwestowaniu w innowacje w nadchodzących latach dodał Dan Sundheim, założyciel D1 Capital.

W 2020 roku Bolt rozszerzył swoją działalność, usługi platformy są już dostępne w 200 miastach w 40 krajach, umożliwiając 50 milionom użytkowników na całym świecie przystępne cenowo, wygodne i odpowiedzialne przemieszczanie się. W przyszłym roku Bolt chce zostać największym operatorem usług mikromobilnych w Europie, wprowadzając elektryczne hulajnogi w ponad 100 miastach. Aplikacja Bolt Food, uruchomiona w 2019 roku, jest już dostępna w 16 krajach i 33 miastach. W Polsce, w tym roku Bolt uruchomił aplikację do zamawiania jedzenia z dostawą – Bolt Food w Warszawie a hulajnogi Bolt trafiły do 11 polskich miast.

Zamiast obaw – nadzieja, zamiast wyzwań – szanse. Podsumowanie 2020 w branży TSL okiem spedytora

Branża TSL nigdy nie musiała radzić sobie z tyloma wyzwaniami, co w 2020 roku. Pandemia i lockdown, wejście w życie pakietu mobilności i inne zmiany w przepisach to najważniejsze z nich. Mimo tego w tym trudnym czasie można dopatrzyć się wielu pozytywów, dzięki którym na nadchodzący rok warto czekać z nadzieją, a nie obawą.

Słowa „lockdown” i „pandemia” odmienia się przez wszystkie przypadki, bo wydaje się, że powiedziano o nich już prawie wszystko i przez ten czas zdążyliśmy zadać sobie wiele trudnych pytań – co właściwie oznaczają dla branży w krótkiej i długiej perspektywie, kiedy pandemia się zakończy i w jakiej kondycji zastaniemy sektor, kiedy będzie już po wszystkim? Znalezienie odpowiedzi na dwa ostatnie pytania nie jest łatwe, ale warto przyjrzeć się krótko- i długofalowym perspektywom dla branży, które nakreśliły przed nami kryzys gospodarczy i epidemia COVID-19.

Po pierwsze, cyfryzacja

Jeżeli można mówić o jakichkolwiek pozytywach lockdownu w krótkiej perspektywie, to bez wątpienia jest nią cyfryzacja, która – zdaniem wielu – przyspieszyła nawet o kilka lat. Można znaleźć mnóstwo jej przykładów – automatyzacja przestrzeni roboczej, wykorzystywanie i przetwarzanie danych przez sztuczną inteligencję, przeniesienie zasobów firmy do środowiska cyfrowego, przejście na pracę zdalną przez spedytorów czy logistyków czy wreszcie – postawienie na nowoczesne, inteligentne narzędzia. Gdyby kryzysowa sytuacja nie dała impulsu do rozwoju, wiele przedsiębiorstw trwałoby w przekonaniu, że po prostu się nie da. Jest inaczej – na cyfryzację można i trzeba stawiać, bo jej wybór stanowi o umiejętności poradzenia sobie w dynamicznie zmieniających się biznesowych okolicznościach. Tak, jak przedsiębiorstwa działające w innych sektorach, tak firmy z branży TSL już teraz, nawet w obliczu kryzysu, stają się coraz bardziej nowoczesne i zdeterminowane na rozwój.

Kierowcy i pakiet mobilności

Tym, czym branża TSL już od wielu miesięcy żyje, są zmiany w przepisach – zwłaszcza tych związanych z tzw. pakietem mobilności. Pierwsze wytyczne zdążyły już wejść w życie, a w następnych latach przyjdą kolejne. Z ideą poprawy warunków pracy kierowców, koniecznością kierowania ich na zasłużony odpoczynek absolutnie nie dyskutujemy, bo w pełni się z nimi zgadzamy, ale nie możemy nie mówić o drugiej stronie medalu: radykalne zmiany – zwłaszcza podwyższenie wynagrodzeń dla pracowników oddelegowanych w transporcie – przyniosą wzrost kosztów, a co za tym idzie – wzrost stawek i utratę konkurencyjności. choć przedsiębiorcy z krajów Zachodnich, takich jak Niemcy czy Francja, nie odczują nowych zmian prawie w ogóle, o tyle mniejsze przedsiębiorstwa z Polski, Litwy, Łotwy, Rumunii czy Estonii – owszem.

Trudno przejść obojętnie obok aspektu, związanego z kierowcami – faktu, że tych na rynku wciąż brakuje. Szczególnie zaś w Rumunii i … w Polsce. Według prognozy Międzynarodowej Unii Transportowej z marca br., na koniec 2020 roku deficyt może wzrosnąć z 22 do 37 proc! Ale i tutaj można spodziewać się odbicia, bo okres po lockdownie mocno sprzyja redefiniowaniu swojego rozwoju zawodowego i przebranżowieniu. Pozostaje więc liczyć, że jeśli trend wzrostu deficytu się nie odwróci, przynajmniej zacznie hamować.

Rynek się zmienia

Wzrost stawek dla kierowców w przewozach międzynarodowych może w dłuższej perspektywie sprawić, że staniemy się coraz bardziej konkurencyjni nie na Zachodzie, a… w kraju. Oczywiście pod warunkiem, że produkcja wewnątrz kraju będzie wzrastać albo przynajmniej utrzymywać się na stabilnym poziomie.

Na kryzysie zyskały mocne branże – między innymi FMCG, spożywcza i farmaceutyczna, które w obliczu pandemii stały się jeszcze bardziej „niezatapialne”. Popyt na żywność, lekarstwa czy inne towary pierwszej potrzeby był, jest i nadal będzie wysoki i stabilny, więc to właśnie pewne branże nadal będą rozdawać karty na rynku. Każda firma logistyczna czy spedycyjna chciałaby współpracować z „pewniakami”, a do tego potrzebna jest cenowa konkurencyjność, ale nie tylko – liczą się też wysoka jakość usług, terminowość i szeroko pojęte standardy. A im są one wyższe, tym dla branży lepiej!

Nie zapominajmy także o popularności ładunków drobnicowych. Jak wynika z naszych obserwacji, zyskały one na fali boomu na e-commerce nie tylko w segmencie B2C, ale także – albo przede wszystkim – w relacji Business-to-Business. W 2021 „drobnica” może więc urosnąć do zdecydowanie większych rozmiarów.

Nie załamujmy rąk

Przed branżą TSL tyle wyzwań, co znaków zapytania. Na wiele pytań trudno już teraz znaleźć odpowiedź, ale po tak trudnym i wyczerpującym roku można już tylko być optymistą. Tym bardziej, że z pandemii i lockdownu wiele przedsiębiorstw wyciągnęło cenne i konstruktywne wnioski. Nie należy więc załamywać rąk i czekać na rozwój wydarzeń, a pomyśleć o szansach i o tym, jak branża TSL może w 2021 roku zyskać, a nie – co stracić.

Katarzyna Syta, Prezes Zarządu KAES Logistics

Ekonomia nadal na biegu wstecznym – nastroje na koniec roku

Stabilny wzrost gospodarczy i wyjście z kryzysu to obecnie jedyne plany i oczekiwania przedsiębiorstw z całej Europy. W szczególności dla przemysłu motoryzacyjnego, logistycznego i rolniczego, który często uważany jest za kręgosłup rozwoju gospodarczego Polski. Dla firm obecnie ważne jest utrzymanie płynności finansowej i z taką strategią wejdą one w kolejny rok – inwestycje w nowości ustąpią miejsca dla handlu sprzętem używanym.

Niemal wszystkie gałęzie gospodarki od ponad pół roku trzymają mocno zaciśnięte kciuki i liczą na widoczne ożywienie koniunktury – w tym przemysłu i handlu pojazdami, branży logistycznej czy powierzchni magazynowej. Planowanie budżetów i strategii długoterminowych od dawna spędza sen z powiek menadżerów firm, którzy pozostają bezradni w obliczu nieprzewidzianych wyzwań kolejnego roku. Inwestycje w nowe floty, sprzęty czy konkretne rodzaje maszyn zatrzymano już wcześniej, jednak wtedy nikt nie sądził, że sytuacja pozostanie niezmienna tak długo. Tymczasem przychody nadal stoją pod znakiem zapytania, zagrożenie dla sektorów czyha na każdym kroku, a ceny robią się tylko wyższe.

Ceny w górę, popyt na nowe maszyny w dół

2021 r. może przynieść niemałe  zaskoczenie – część producentów zawsze podwyższa ceny stopniowo przez dany okres, jednak reszta preferuje nowe kwoty wraz z nadejściem następnego roku. W obecnej sytuacji wzrost cen maszyn może być spowodowany wieloma aspektami, z których część nie była do tej pory zauważalna. To m.in. podwyżki cen podzespołów, pracy ludzkiej i energii, ale także wszechobecne funkcjonowanie w zaawansowanym reżimie sanitarnym, z którym łączą się zmiany w wykonywaniu obowiązków i np. konieczność zakupu środków ochrony czy utrudniona logistyka. Ogromny wpływ na wzrost cen maszyn ma również wysoki aktualnie kurs euro, który przekłada się na niekorzystne warunki importu.

To, w połączeniu ze zmianami w produkcji niekorzystnie oddziałuje na handel maszynami m.in. w kategorii transportu, rolnictwa czy budownictwa. Sektory te już teraz znajdują się mocno pod kreską, a perspektywa kolejnych miesięcy pod hasłem COVID-19 pogrąża je jeszcze bardziej. Do czynników spadku zainteresowania nowym osprzętem dodać można również pogorszenie się wsparcia inwestycyjnego z zewnętrznych środków oraz niską opłacalność produkcji rolniczej.

Pesymistyczne nastroje widoczne są również w sektorze produkcji pojazdów transportowych. Przedsiębiorstwa takie jak MAN notują ogromne straty (w pierwszym półroczu było to 387mln[1]), przez co przeprowadzają przymusowe restrukturyzacje. Z drugiej strony, firmy transportowe skarżą się na wzrosty stawek i niewystarczającą ilość pojazdów do przewozu towarów. Brak dostępnej floty jest wynikiem braku finansowania jej zakupu i tym samym głównym czynnikiem prowadzącym do bankructwa wielu firm.

Używane, ale w formie

Rozwiązaniem asekuracyjnym, szczególnie w sytuacjach niepewnej gospodarki, są maszyny z drugiej ręki – które aktualnie notują trend wzrostowy. Mimo że od stycznia do października 2020 roku zarejestrowano 13537 szt. ciągników używanych, czyli o 149 szt. mniej niż przed rokiem, pozytywów warto się doszukiwać w procentowym spadku, który wyniósł jedynie 1,03procenta. Dla porównania, dwa miesiące wcześniej różnica ta wynosiła 712 sztuk rejestracji, czyli wynik gorszy niż w roku poprzednim aż o 6,1 proc  – jak wynika z danych Polskiej Izby Gospodarczej Maszyn i Urządzeń.  Aktualna różnica ta jest już bardzo niewielka, co świadczy o ożywieniu sprzedaży na rynku wtórnym.

„Zaobserwowany w tym roku trend zwracania się w stronę maszyn z drugiej ręki – szczególnie widoczny w czasach niestabilności gospodarczej – przybierze na sile w 2021 roku. Co więcej, nie chodzi już tylko o kupno i sprzedaż używanych maszyn, ale także możliwość wynajmu pojazdów, która rozwiązuje problem finansowania całego sprzętu. Technologia zawsze śpieszy z pomocą, szczególnie teraz gdy fizyczny handel jest znacznie utrudniony.” – mówi Przemysław Vonau, dyrektor zarządzający w OTOMOTO.

[1] https://www.pb.pl/konto/logowanie/?next=/man-zwalnia-polacy-licza-na-prace-1005913

Magazyn zasilany fotowoltaiką – kwestie prawne i administracyjne, o których należy pamiętać

Instalacje fotowoltaiczne w magazynach są rozwiązaniem ekologicznym i opłacalnym, jednak niektóre kwestie administracyjne mogą ograniczać ich zastosowanie. O tym, na jakie aspekty należy zwrócić uwagę podczas inwestycji w fotowoltaikę, opowiada ekspert Cushman & Wakefield Ryszard Gwóźdź, Starszy Menedżer ds. Technicznych w Dziale Powierzchni Przemysłowych i Logistycznych.

Jednym z najistotniejszych czynników kosztowych w budynkach magazynowych są koszty energii elektrycznej, które od kilku lat rosną ze względu na podwyżki cen jednostkowych. Jednocześnie od niedawna obserwujemy zwiększającą się popularność instalacji fotowoltaicznych. Rozwój technologii, coraz dłuższe okresy gwarancji oraz krótsze czasy zwrotu inwestycji powodują zwiększającą się popularność tych rozwiązań. Zastosowanie fotowoltaiki na powierzchniach logistycznych wydaje się więc w tych warunkach naturalne. Jednak podczas analizy poprzedzającej zastosowanie takiej instalacji należy zwrócić uwagę na kilka kwestii administracyjnych, które mogą ograniczyć możliwość ich wdrożenia.

Miejscowe Plany Zagospodarowania Terenu (MPZT)

Należy sprawdzić, czy MPZT nie zakazuje lub nie nakłada ograniczeń w stosunku do instalacji fotowoltaicznych, np. dotyczące maksymalnej mocy instalacji. W wielu przypadkach MPZT nie mówi wprost o instalacjach fotowoltaicznych, a jedynie o przeznaczeniu terenu na „działalność produkcyjną”. W takim przypadku możliwe jest potraktowanie wytwarzania energii elektrycznej w instalacjach fotowoltaicznych zgodnie z definicją w Prawie Energetycznym (wytwarzanie – produkcja energii w procesie energetycznym). W przypadku braku MPZT należy wystąpić o wydanie Warunków Zabudowy lub o decyzję o ustalenie lokalizacji inwestycji celu publicznego, za który możemy uznać ekologiczną produkcję energii eklektycznej.

Sposób rozliczenia z dystrybutorem energii elektrycznej

W przypadku mikroinstalacji (do 50kWp) nadmiar energii „magazynujemy” w sieci dystrybutora OSD i odbieramy 80% przekazanej energii. Natomiast w przypadku instalacji powyżej 50 kWp sprzedajemy energię do sieci dystrybutora OSD (cena energii bez kosztów dystrybucji), zaś kupujemy od dystrybutora OSD energię wraz z kosztami dystrybucji. Powoduje to, że operacja sprzedaży nadmiaru energii, a następnie jej odkupienia, nie jest korzystna i w związku z tym bardzo ważna jest analiza zużycia energii i odpowiednie dobranie mocy instalacji fotowoltaicznej.

Darmowy audyt fotowoltaiczny

Aby wybrać optymalną moc instalacji fotowoltaicznej, najlepiej zdecydować się na usługi profesjonalistów i zgłosić się na darmowy audyt fotowoltaiczny. Dzięki temu, firma zajmująca się montażem instalacji fotowoltaicznych, będzie mogła zaprojektować i zamontować taką instalację, która będzie maksymalnie wydajna i opłacalna. Więcej informacji na ten temat znaleźć można na stronie SunErgo – specjalistów w dziedzinie fotowoltaiki – https://sunergo.pl.

Zgoda na budowę, podłączenie do sieci oraz koncesja

W przypadku instalacji powyżej 50 kWp należy uzyskać zgodę dystrybutora OSD na budowę instalacji oraz podłączenie do sieci. W przypadku instalacji powyżej 1000 kWp należy również uzyskać koncesję na produkcję energii.

Sposób zasilania budynku lub parku logistycznego

Rozliczenie z dystrybutorem OSD następuje w miejscu przyłącza budynku lub parku logistycznego do sieci dystrybutora OSD. Dlatego też w przypadku parku logistycznego rozliczenie nie jest dedykowane dla konkretnego najemcy, a dla całości parku.

W przypadku budynków BTS/BTO dedykowanych dla danego najemcy z własnym przyłączem rozliczenie będzie obejmować danego najemcę. W parkach logistycznych zastosowanie przez wynajmującego fotowoltaiki dla całości parku będzie skutkowało obniżeniem kosztów energii dla całości parku.

Pomimo powyższych wymogów administracyjnych instalacje fotowoltaiczne są rozwiązaniem, które daje nam możliwość znacznego obniżenia kosztów energii elektrycznej, a przy odpowiednio dobranej mocy systemu oraz sposobie rozliczeń z dystrybutorem OSD mogą doprowadzić nawet do samowystarczalności energetycznej budynku lub parku logistycznego.

Obecnie w Polsce mamy około 40 farm fotowoltaicznych powyżej 1 MW, w tym największa o mocy ok. 4 MW (dane URE), zaś w przypadku budynków logistycznych obecnie największe instalacje mają moc około 1 MW. Na świecie największa farma fotowoltaiczna ma moc 1180 MW (ZEA), a w przypadku budynków logistycznych największe instalacje mają moc ok. 20 MW (np. Centrum Magazynowo-Logistyczne PVH w Venlo).

Zielone rewolucje

Fotowoltaika nie jest jedynym proekologicznym rozwiązaniem pozwalającym na wygenerowanie oszczędności. W raporcie „Industrial Goes Green” międzynarodowej firmy doradczej Cushman & Wakefield opisane są również takie zagadnienia jak: stosowanie odzysku ciepła ze sprężarek powietrza, oświetlenia LED, gruntowe wymienniki ciepła, pompy ciepła, destratyfikatory powietrza, izolacyjność ścian i dachów oraz CO2 jako czynnik chłodniczy.

Dodatkowo raport zawiera krótkie wprowadzenie do wspomnianych zagadnień, zalety i wady poszczególnych rozwiązań oraz propozycje dalszych ulepszeń. Analiza została wzbogacona przykładami praktycznego zastosowania rozwiązań ekologicznych w magazynach w Polsce. Autorzy raportu przedstawili w nim także wyniki swojego pionierskiego, kompleksowego badania rynku powierzchni magazynowych pod kątem stosowania tych rozwiązań ekologicznych w budynkach przemysłowych. Do udziału w badaniu zaproszono wszystkich czołowych deweloperów magazynowych działających w Polsce.

Cały przychód z reklam zamieszczonych w raporcie przez partnerów zostanie przekazany na realizację celów Fundacji na rzecz Efektywnego Wykorzystania Energii. Wśród deweloperów, którzy wsparli tę inicjatywę, znaleźli się 7R, CTP, GLP, Logicor, Panattoni Europe, Prologis oraz SEGRO.

Polacy mocno podzieleni w kwestii zakazu sprzedaży piwa bezalkoholowego osobom nieletnim

Z najnowszego badania opinii społecznej wynika, że 45% dorosłych Polaków chce wprowadzenia ustawowego zakazu sprzedaży piwa bezalkoholowego osobom nieletnim. Grupa przeciwników tego rozwiązania jest tylko o 1% mniejsza. Eksperci analizujący problem też są podzieleni. W przyszłości nie wykluczają zmian w przepisach. Jednak obecnie w Ministerstwie Zdrowia nikt nie pracuje nad tego typu rozwiązaniem. [GRAFIKA] Ponad 40% Polaków nie widzi problemu w sprzedaży piwa bezalkoholowego osobom nieletnim

Według badania UCE RESEARCH i SYNO Poland, przeprowadzonego dla Grupy AdRetail, 45% Polaków jest za ustawowym zakazem sprzedaży piwa bezalkoholowego nieletniej młodzieży. Ale 44% rodaków nie zgadza się z tym. Z kolei 11% nie ma zdania. Jak informuje rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia, obecnie w resorcie nie są prowadzone prace legislacyjne w tym zakresie.

– Podział społeczeństwa pół na pół nie jest niczym nowym. Są ludzie, którzy wybierają łatwiejszą ścieżkę, chcąc zakazów i nakazów. Ale jest grupa patrząca szerzej. I to ona stawia na wiedzę, edukację i kompromisy. Obostrzenia niczemu nie zapobiegają, a wśród młodych ludzi rodzą poczucie buntu. Sądzę jednak, że zwolenników edukowania powinno z czasem przybywać – komentuje Andrzej Wojciechowicz, wieloletni obserwator branży retailowej, a także ekspert Komisji Europejskiej.

Kwestia tego typu sprzedaży od wielu lat jest bardzo kontrowersyjna, co podkreśla Jolanta Terlikowska z Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Prawo chroni młodzież do 18. roku życia tylko przed dostępem do substancji psychoaktywnych. Jednak ustawodawca nie przewidział wszystkich pomysłów branży. Jak wyjaśnia Karol Kamiński, ekspert z Grupy AdRetail, piwo zawierające do 0,5% obj. alkoholu nie jest napojem alkoholowym w rozumieniu ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zatem może być praktycznie dowolnie reklamowane, co oczywiście wykorzystują producenci.

– Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że tego typu napoje powstały z myślą o pełnoletnich konsumentach. Zostały stworzone w odpowiedzi na ich potrzeby związane z chęcią ograniczenia spożywania alkoholu, prowadzenia zdrowego i aktywnego stylu życia. Dzięki dostępnym wariantom 0%, dbanie o siebie i bycie fit już nie wyklucza delektowania się smakiem piwa. W tym duchu branża to promuje – wyjaśnia Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie.

Jak dodaje Jolanta Terlikowska, większość dostępnych typu produktów zawiera jednak niewielkie ilości alkoholu. One mogą być szkodliwe dla młodego organizmu. Natomiast piwa całkowicie bezalkoholowe, mianują nazwą „piwo” oraz identycznym wyglądem opakowania, znakiem towarowym, co napoje zawierające alkohol. Ekspert PARPA stwierdza również, że jest to celowy zabieg marketingowy, mający budować skojarzenie, przyzwyczajenie i promować daną markę. I dodaje, że reklama takiego produktu jest  niezgodna z art. 131 ust. 3 ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

– W Polsce ciągle panuje przekonanie, że skoro nie ma tam alkoholu, to wszystko jest w porządku, nawet w kontekście osób nieletnich. I to stanowi poważny problem. Jeśli młody człowiek zacznie pić piwo bezalkoholowe, to w dorosłym życiu być może pewniej sięgnie po to z alkoholem. Nie mam co do tego żadnych złudzeń. Zatem należałoby wprowadzić taki zakaz. I zapewne branża, która bardzo często włącza się przecież w odpowiedzialne działania, uzna to w końcu za słuszną linię – mówi Karol Kamiński.

Natomiast Andrzej Wojciechowicz nie znajduje uzasadnienia wprowadzenia takiego zakazu. Ale jest w stanie sobie wyobrazić zmianę przepisów. Wdraża się bowiem wiele rozwiązań, które nie mają nic wspólnego z racjonalnym prowadzeniem handlu. Zdaniem eksperta, ewentualne obostrzenia przyniosą jednak odwrotny efekt. Dziś firmy działają w kierunku zapobiegania alkoholizmowi, zachęcając do zakupu bezalkoholowego trunku zamiast tradycyjnego piwa, oczywiście przy tym promując swój brand. Natomiast w handlu zapewne nieznacznie spadną z tego tyłu obroty.

– Decyzja o zmianach w zakresie polityki alkoholowej należy do rządu. Wszelkie poprawki są wprowadzane po przeprowadzeniu analiz, ocen skutków regulacji. Ewentualne ograniczenia w zakresie sprzedaży piwa bezalkoholowego są mocno uzasadnione interesem społecznym w kształtowaniu właściwych postaw wśród najmłodszych. I z pewnością nie są wymierzone w swej intencji w utrudnienie funkcjonowania branży czy konsumentów, lecz są próbą ochrony dzieci i młodzieży – przekonuje Jolanta Terlikowska.

Badanie zostało przeprowadzone w dniach 04-06.12.2020 r. metodą CAWI przez UCE RESEARCH i SYNO Poland na zlecenie Grupy AdRetail na reprezentatywnej próbie 1 001 dorosłych Polaków.

Turyści w blokach startowych. Coraz większy ruch w serwisach rezerwacyjnych

Po tygodniach zastoju w wyszukiwarkach noclegowych widać większy ruch. „Najwięcej zapytań dotyczy przyszłego roku: zimowych weekendów tuż po zakończeniu ferii i na majówkę, rośnie liczba rezerwacji na wakacje” – mówi Natalia Jaworska z portalu Noclegi.pl. Wciąż nie brakuje pytań o podróże służbowe – zarówno od turystów, którzy chcieliby wykorzystać tę możliwość, jak i od właścicieli obiektów, którzy chcą zarabiać, ale boją się kar.

Mając nadzieję na uwolnienie turystyki po feriach, Polacy zaczęli rezerwować wyjazdy na 2021 rok.

„Nadal trudno o porównania do >>normalnych sezonów<<, ale sam wzrost ruchu w wyszukiwaniach jest coraz bardziej widoczny, około 20% z tygodnia na tydzień” - mówi Natalia Jaworska z Noclegi.pl. „Szczególnie widać to w wyszukiwaniach noclegów po 17 stycznia 2021 roku, tak jakby Polacy przewidywali, że po feriach skończy się lockdown i będą mogli wyjechać na kilka dni i złapać oddech po świętach czy feriach zimowych spędzonych w domu” - wyjaśnia i dodaje, że z liczby zapytań o możliwość wykorzystania bonu turystycznego w poszczególnych obiektach wynika, że po zakończeniu obostrzeń turyści chętnie będą z niego korzystać. Do platformy każdego dnia trafia też kilkadziesiąt pytań związanych z podróżami służbowymi jeszcze w tym roku. Nie tylko od turystów. Hotelarze chcą przyjmować gości i zarabiać, ale boją się kontroli i kar. Najczęściej nie wiedzą jak udokumentować pobyt gościa w podróży służbowej, tym bardziej jeśli ten podróżuje całą rodziną. „Odpowiedź znajdujemy w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 1 grudnia 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. W § 10 ust. 3 czytamy, że potwierdzeniem podróży jest albo dokument wystawiony przez pracodawcę, tzw. delegacja, albo oświadczenie gościa. Z reguły wypisuje się kartę meldunkową lub formularz w hotelu z oświadczeniem o odbywaniu podróży służbowej i to wystarczy. Ponadto zazwyczaj pracownik bierze fakturę VAT za usługi hotelowe, wystawioną na pracodawcę, albo na siebie, żeby rozliczyć się z pracodawcą po powrocie. Przepisy nie dają hotelarzom możliwości badania prawdziwości oświadczeń gości, trzeba więc przyjąć oświadczenie jako złożone zgodnie z prawdą” - wyjaśnia mecenas Oliwer Nowicki z Kancelarii Świecki i dodaje, że teoretycznie to czy pracownik znajduje się w podróży służbowej może skontrolować Państwowa Inspekcja Pracy lub Policja, ale jest to mało prawdopodobne. Tym bardziej, że w przypadku osoby prowadzącej działalność gospodarczą nie da się praktycznie tego sprawdzić. Przedsiębiorca zawsze może być w podróży służbowej. Ale bez dzieci. „Nie można uznać, że podróż z dzieckiem spełnia wymóg podróży służbowej. Nawet w obecnych okolicznościach nauka zdalna nie uprawnia do wysunięcia takiego wniosku” - podkreśla mecenas Nowicki i dodaje, że tym samym zapłata za taką podróż bonem nie jest dozwolona. Ale są też dobre wiadomości dla podróżujących służbowo. Jeśli na miejsce wyjazdu wybiorą obiekt z basenem czy zabiegami SPA, to na mocy cytowanego rozporządzenia mogą z nich korzystać, tak jak z hotelowych siłowni, klubów i centrów fitness. Wszystkie te obostrzenia obowiązują do dnia 27 grudnia 2020 roku. Nic jednak nie wskazuje na to, żeby w czasie ferii miały być poluzowane, stąd rosnące zainteresowanie rezerwacjami na terminy późniejsze.