Rynek fotowoltaiki po kryzysie – przewidywania eksperta na 2021 rok

Rok 2020 był trudny dla rynku fotowoltaiki. Pandemia koronawirusa wpłynęła na czasowe wstrzymanie dostaw komponentów. W wyniku kryzysu mniejszym firmom może zabraknąć środków na wypłacanie wynagrodzeń instalatorom, przez co rośnie ryzyko ich wypadnięcia z rynku. Wrześniowa nowelizacja prawa budowlanego może też sprawić, że proces inwestycji w panele słoneczne będzie dłuższy i bardziej kosztowny. Jednak zapowiedziane programy dopłat oraz rosnące ceny energii sprawią, że rynek nadal będzie się rozwijał. Na koniec 2021 roku może osiągnąć poziom 5,5-7 GW zainstalowanej mocy.

Epidemia zachwiała rynkiem

Mijający rok nie zaczął się dobrze dla żadnej z gałęzi gospodarki, także dla rynku fotowoltaiki. Koronawirus sprawił, że na pewien czas zamknięto wiele azjatyckich fabryk produkujących komponenty do instalacji. Pojawiły się braki w magazynach, opóźniano realizację inwestycji w farmy fotowoltaiczne. Jednak po spadkach w marcu i na początku kwietnia sytuacja szybko się unormowała, a rynek wrócił do fazy wzrostowej. We wrześniu moc zainstalowanych paneli słonecznych była o 166% większa w porównaniu z 2019 rokiem[1]. Szacowane jest, że w całym 2020 roku obroty na rynku wzrosną nawet o ¼ w stosunku do ubiegłego i przekroczą 5 mld złotych.[2] Trend rozwojowy utrzyma się także w nadchodzących 12 miesiącach, głównie dzięki mikroinstalacjom.

Bariery wciąż obecne

Wzrost sprzedaży rozwiązań fotowoltaicznych w kolejnych miesiącach może jednak spowolnić wprowadzona w mijającym roku nowelizacja prawa budowlanego. Nowe przepisy nakładają bowiem obowiązek przygotowania i uzgodnienia projektu instalacji z rzeczoznawcą ds. przeciwpożarowych, co utrudni i wydłuży cały proces oraz może generować większe koszty ponoszone na dodatkowe zabezpieczenia. Jedną z głównych barier w Polsce pozostają także ceny instalacji solarnych oraz stosunkowo długi czas zwrotu takiej inwestycji – co najmniej kilka lat. Pandemia oraz kryzys mogą dodatkowo skłaniać konsumentów do oszczędzania i odkładania tego typu wydatków na „lepsze czasy”.

Fotowoltaika bardziej opłacalna?

Względy finansowe będą dla konsumentów w nadchodzącym roku główną motywacją do inwestowania w panele słoneczne. Pojawią się bowiem nowe rodzaje kosztów (m.in. opłata mocowa), które wpłyną na wzrost cen prądu. Według rządowych zapowiedzi kontynuowany będzie program dopłat „Mój Prąd”, którego druga edycja została zakończona w grudniu. Prognozy przewidują też, że po spadku cen paneli o 10% w tym roku czeka nas kolejny – o około 15%[3]. Rok 2021 może więc przynieść niższe ceny fotowoltaiki, a instalacje będą bardziej opłacalne zarówno dla gospodarstw domowych, jak i podmiotów biznesowych.

Ulgi i dopłaty warunkiem rozwoju

W Niemczech już dwadzieścia lat temu wsparcie zapewniane przez państwo było bardziej atrakcyjne niż oferowane obecnie w Polsce. W efekcie nasi sąsiedzi od tamtej pory notują stały przyrost ilości mocy generowanej dzięki promieniom słonecznym. Aby utrzymać rozwój branży w nadchodzącym roku potrzebne będą m.in. dopłaty do rynkowych cen odsprzedawanych nadwyżek energii. Znacznie zmniejszyłoby to niepewność związaną z opłacalnością inwestycji w fotowoltaikę i zwiększyło dostępność kredytów na instalacje. Rynkowi z pewnością pomoże też nowa edycja programu „Mój Prąd”, która ma zostać uzupełniona o rozwiązania pomagające zagospodarować wytworzoną energię czy ułatwiające zarządzanie domowymi magazynami energii.

[1] Według danych Polskich Sieci Elektroenergetycznych

[2] https://ieo.pl/pl/aktualnosci/1471-raport-rynek-fotowoltaiki-w-polsce-2021

[3] Bloomberg New Energy Finance

Prawo własności intelektualnej – Komisja Europejska pracuje nad aktualizacją ram prawnych

W ostatnim czasie na poziomie unijnym zaobserwować można wzmożone zainteresowanie kwestiami związanymi z prawem własności intelektualnej. Komisja Europejska w listopadzie opublikowała IP Action Plan, który zakłada uaktualnienie ram prawnych Unii Europejskiej tam, gdzie jest to konieczne, oraz wprowadzenie zrównoważonej polityki w zakresie własności intelektualnej, aby pomóc przedsiębiorstwom, również MŚP, w pełni korzystać z ich dóbr własności intelektualnej, a więc wynalazków, znaków towarowych, wzorów przemysłowych czy choćby oznaczeń geograficznych. Ponadto, IP Action Plan ma na celu, uwzględniając obecną sytuację, wzmocnienie ochrony twórczości w czasach kryzysu zdrowotnego i gospodarczego spowodowanego koronawirusem SARS-CoV-2, a także ułatwienie płynnego przejścia na systemy cyfrowe oraz te, które uwzględniają założenia Zielonego Nowego Ładu.

Dodatkowo, na stronach Komisji Europejskiej zamieszczono wstępną ocenę skutków (inception impact assessment) dotyczącą przeglądu obowiązujących przepisów dotyczących wzorów przemysłowych oraz oznaczeń geograficznych, przede wszystkim skupiając się, w przypadku tych drugich, na dodatkowych świadectwach ochronnych dla produktów leczniczych oraz produktów ochrony roślin. Kolejnym tematem będącym w zakresie zainteresowania Komisji Europejskiej są patenty konieczne do spełnienia normy.

We wszystkich przedstawionych kwestiach Komisja Europejska wyraźnie podkreśla potrzebę harmonizacji, głównie w przypadku procedur, na poziomie unijnym obowiązujących w państwach członkowskich przepisów w zakresie własności intelektualnej. Poza tym organem Unii Europejskiej, również europejskie organizacje pracodawców sprawnie reagują na przyszłe zmiany legislacyjne, rozpatrując możliwe rozwiązania i próbując znaleźć wyjście kompromisowe.

Tematem niezwykle ważnym wśród organizacji pracodawców na poziomie unijnym stało się ostatnio zagadnienie harmonizacji materialnego prawa patentowego, w szczególności nieszkodliwego ujawnienia określonego w art. 55 Konwencji o patencie europejskim. Określa on wyjątki od kryterium nowości, niezbędnego do uznania, że dany wynalazek posiada zdolność patentową. Pozostałymi dwoma kryteriami, również poddawanymi ocenie, są poziom wynalazczy oraz przemysłowa stosowalność. Zgodnie z treścią przytoczonego przepisu ujawnienie wynalazku nie jest brane pod uwagę, jeżeli nastąpiło nie wcześniej niż sześć miesięcy przed dokonaniem europejskiego zgłoszenia patentowego i jeżeli spowodowane było bezpośrednio lub pośrednio:

  • oczywistym nadużyciem w stosunku do zgłaszającego lub jego poprzednika prawnego, albo
  • faktem, że zgłaszający lub jego poprzednik prawny wystawili wynalazek na oficjalnej lub oficjalnie uznanej wystawie międzynarodowej w rozumieniu Konwencji o wystawach międzynarodowych, podpisanej w Paryżu dnia 22 listopada 1928 r. i po raz ostatni zmienionej dnia 20 listopada 1972 r.

Pomijając przepisy Konwencji, podobne uregulowania znaleźć można w art. 25 ust. 5 ustawy prawo własności przemysłowej, zgodnie z którym przepisy nie wyłączają możliwości udzielenia patentu na wynalazek, jeżeli jego ujawnienie nastąpiło nie wcześniej niż sześć miesięcy przed dniem dokonania zgłoszenia wynalazku i było spowodowane oczywistym nadużyciem w stosunku do zgłaszającego lub jego poprzednika prawnego. Uregulowanie to nosi nazwę „ulgi w nowości”.

Warto zatem podkreślić, że ulga w nowości będzie dostępna jedynie w przypadku jednoczesnego wystąpienia dwóch warunków, mianowicie czasowego – badanie, kiedy nastąpiło ujawnienie oraz przyczynowego – stwierdzenie czy ujawnienie było spowodowane oczywistym nadużyciem w stosunku do zgłaszającego lub jego poprzednika prawnego.

BusinessEurope aktywnie uczestniczy w pracach Industry Trilateral (IT3), która skupia się na temacie harmonizacji materialnego prawa patentowego. W obecnym kwartale, grupa planuje publikację wniosku w sprawie harmonizacji materialnego prawa patentowego, który obejmuje przede wszystkim takie zagadnienia jak:

  1. stan techniki
  2. wnioski patentowe
  3. nieszkodliwe ujawnienia
  4. pierwszeństwo do uzyskania patentu
  5. publikacja zgłoszenia po upływie 18 miesięcy od daty pierwszeństwa.

Konfederacja Lewiatan stanowczo sprzeciwiła się tym zmianom, zwracając uwagę, że w systemie  europejskim nie funkcjonuje, poza przypadkami wskazanymi w art. 55 Konwencji o patencie europejskim okres karencji, dlatego też zupełnie bezzasadne wydają się postulaty jego wprowadzenia, przy jednoczesnym przedłużeniu z obecnie obowiązującego warunkowo okresu 6 miesięcy do okresu 18 miesięcy.

Dodatkowo, wskazano na zasadnicze różnice między przepisami prawa patentowego poszczególnych państw członkowskich, podkreślając jednocześnie, że tego typu modyfikacja doprowadzi do licznych zawiłości prawnych, a także zwiększy koszty postępowań w sprawie udzielenia patentu. Co więcej, zwrócono uwagę na multiplikację ilości postępowań, będącą wynikiem wprowadzenia okresu karencji, który daje nową możliwość rozpoczęcia postępowania.

Temat ten jest niezwykle aktualny, uwzględniając ustanowienie jednolitego systemu patentowego w Europie, a tym samym Jednolitego Sądu Patentowego. Jednolity patent europejski wejdzie w życie dopiero, gdy umowę o powołaniu Jednolitego Sądu Patentowego ratyfikuje co najmniej 13 państw UE. Z tym większą uwagą, obserwuje się plany przyjęcia aktu zatwierdzającego do Porozumienia o JSP przez Niemcy. W przypadku jego przyjęcia Jednolity Sąd Patentowy może rozpocząć funkcjonowanie, najprawdopodobniej, już w 2022 r.

Elżbieta Dziuba, ekspertka Konfederacji Lewiatan

Przyszłość rynku elastycznych powierzchni biurowych

Mindspace wraz z przedstawicielami firm doradczych JLL, Colliers International, CBRE, ShareSpace i Brookfield Partners przygotował eBook zawierający prognozy rozwoju sektora powierzchni biurowych typu flex w Polsce. Wszyscy eksperci są zgodni, że obecna sytuacja skłoniła wiele firm do przeanalizowania swoich długoterminowych zobowiązań względem wynajmu biur oraz przeprojektowania strategii dalszych działań.

Przestrzeń typu flex – pewne rozwiązanie na niepewne czasy

Rok 2020 był trudnym okresem dla całej branży nieruchomości komercyjnych, w tym dla sektora biurowego i rozwiązań typu flex. Ze względu na elastyczność umów, operatorzy tego rodzaju przestrzeni już na początku pandemii koronawirusa zaczęli odnotowywać spadek obłożenia. Eksperci przewidują, że na skutek obecnego kryzysu, tendencja ta może utrzymać się również w 2021 roku, wzrośnie także liczba tzw. podnajmów. Z drugiej strony – operatorzy przestrzeni typu flex, w tym Mindspace, zaczęli odnotowywać wzrost zapytań dotyczących ich oferty. Ze względu na niepewne, trudne czasy, wiele firm zaczęło traktować elastyczne powierzchnie biurowe jako alternatywę dla swoich tradycyjnych biur. To rozwiązanie zyskało na popularności zarówno wśród dużych korporacji, jak i mniejszych firm. Zminimalizowanie kosztów prowadzenia działalności, brak długoterminowych zobowiązań oraz możliwość dostosowania wielkości biura do sytuacji na rynku skłoniło wiele przedsiębiorstw do przeniesienia części swoich oddziałów lub wręcz siedzib do przestrzeni typu flex.

Więcej elastycznych powierzchni w regionach

Alternatywy dla tradycyjnego wynajmu przestrzeni biurowych będą poszukiwały firmy z całej Polski – zwłaszcza te o niepewnych perspektywach rozwoju. Zdaniem ekspertów, w dłuższym okresie czasu spowoduje to zwiększenie zasobów elastycznej powierzchni biurowej nie tylko w Warszawie, ale i w mniejszych aglomeracjach – tym bardziej, że na skutek pandemii wiele firm rozważa również wynajem tzw. biur satelickich, zlokalizowanych na obrzeżach miast lub w zagłębiach mieszkaniowych. Strategia ta będzie miała na celu zapewnienie odpowiedniej infrastruktury dla pracowników preferujących pracę z domu, którzy w zależności od potrzeby, otrzymają jednocześnie możliwość korzystania z udogodnień biura firmy.

Konsolidacja

Z obserwacji ekspertów wynika, że własne rozwiązania typu flex planują lub zaczęły już wprowadzać firmy, które do tej pory oferowały zupełnie inny rodzaj najmu. Zwiększenie zasobów elastycznej powierzchni biurowej w Polsce może być przyczyną wielu nowych transakcji w tym sektorze. Eksperci spodziewają się, że następstwem pandemii koronawirusa będą między innymi fuzje i przejęcia – zwłaszcza na dojrzałych rynkach biurowych.

W ciągu najbliższych 12-24 miesięcy spodziewamy się znaczącej konsolidacji w sektorze, w tym wielu fuzji i przejęć. Firmy o ugruntowanej pozycji na rynku, które zaspokajają potrzeby najemców korporacyjnych i które wygenerowały zyski oraz odnotowały wysokie wskaźniki obłożenia pomimo kryzysu, mają największe szanse na przetrwanie, a później – na objęcie przywództwa na rynku – mówi Dan Zakai, współzałożyciel i dyrektor generalny Mindspace.

Umowy oparte na partnerstwie

Kolejnym trendem na rynku elastycznych powierzchni biurowych, którego rozwój przyspieszyła pandemia koronawirusa jest wyraźne odejście od tradycyjnego modelu najmu na rzecz umów opartych na partnerstwie pomiędzy operatorem a właścicielem budynku. Zdaniem Dana Zakai, takie rozwiązanie pozwoli odnotowywać wynajmującym znacznie więcej korzyści, m.in. w zakresie generowania dodatkowych przychodów i większego wykorzystania swoich aktywów przy ponoszeniu mniejszego ryzyka i kosztów.

Rok 2022 – czas stabilizacji

Zdaniem ekspertów, skutki obecnego kryzysu będą odczuwalne jeszcze w pierwszej połowie nadchodzącego, 2021 roku. Spodziewają się, że znaczący wzrost popytu na powierzchnie biurowe typu flex nastąpi w 2022 roku – zwłaszcza wśród firm z sektora MŚP i dużych korporacji.

Medycyna personalizowana w opiece nad pacjentami w podeszłym wieku

Starzenie się społeczeństw, a tym samym wzrost liczby seniorów, wymusza zmiany w opiece zdrowotnej i zwrócenie uwagi na choroby wieku podeszłego. Konieczne jest specjalistyczne podejście i całościowa, indywidualna ocena, która jest podstawą medycyny personalizowanej.  Wdrażanie personalizowanych interwencji w ramach opieki zdrowotnej wspomaga międzynarodowy projekt Regions4PerMed.  

Rozwój cywilizacji, technologii i medycyny oraz poprawa warunków bytowych wpływają na wydłużenie długości życia. Obserwujemy stały wzrost liczby ludności i proces starzenia się społeczeństwa na świecie (według Światowej Organizacji Zdrowia do 2050 r. prawie jedna czwarta ludności świata będzie miała ponad 60 lat). Przy czym populacja osób najstarszych, powyżej 85 r.ż., rośnie szybciej od pozostałych grup wiekowych. Wzrasta więc mediana wieku, a co za tym idzie także częstość występowania chorób przewlekłych, w tym nowotworów i chorób układu sercowo-naczyniowego, związanych z nimi chorób współistniejących oraz niepełnosprawności w późnym wieku.

Wraz z rozwojem cywilizacji mamy do czynienia z ograniczeniem wysiłku i ruchu, zmodyfikowaną żywnością, zanieczyszczeniem środowiska, a także osłabieniem więzi rodzinnych. Wszystko to przyczynia się do rozwoju chorób cywilizacyjnych takich jak: otyłość, cukrzyca typu 2, nadciśnienie tętnicze, miażdżyca, choroba niedokrwienna serca, choroby zwyrodnieniowe stawów, osteoporoza, choroby układu oddechowego, nowotwory, depresje. Zwiększa się częstotliwość występowania powikłań sercowo-naczyniowych (np. udary mózgu, zawały mięśnia sercowego, przewlekła niewydolność serca), choroby otępienne, zaburzenia równowagi i chodu, do upadków i złamań kostnych, co prowadzi do inwalidztwa i uzależnienia od innych.

Wydłużenie średniej długości życia wiąże się również z dostępnością i usprawnieniem publicznej służby zdrowia, lepszą profilaktyką, wyższym poziomem wykształcenia, prowadzeniem zdrowego stylu życia, poprawą warunków sanitarnych i ogólnego poziomu życia. Prognozy dotyczące opieki zdrowotnej nad osobami starszym zakładają żyjących dłużej i w lepszym zdrowiu seniorów oraz konieczność zwiększenia standardów opieki. Pacjenci w wieku podeszłym wymagają specjalistycznego podejścia, wnikliwej, całościowej oceny stanu zdrowia, szerokiej diagnostyki i indywidualnie dobranego leczenia. Są bardziej podatni na choroby przewlekłe i na sam proces leczenia (jego przebieg może różnić się u pacjentów w zaawansowanym wieku i powodować nasilenie efektów ubocznych terapii). Ponadto w tym okresie występuje osłabienie mechanizmów adaptacyjnych i funkcji układów: odpornościowego, sercowo-naczyniowego, oddechowego, endokrynologicznego, pokarmowego itd. oraz wielochorobowość, a co za tym idzie – wielolekowość, które należy wziąć pod uwagę w prowadzonej terapii.

Jak pokazuje sytuacja demograficzna Polski, tendencja starzenia się ludności i związane z tym wyzwania opieki zdrowotnej dotyczą również naszego kraju. Konieczne jest więc zwrócenie uwagi na choroby wieku podeszłego, które są przeważnie długotrwałe i kosztowne w leczeniu, a także działania sprzyjające wdrażaniu technologii medycznych, systemów i urządzeń, które mają istotny wpływ na prowadzenie profilaktyki, screeningu, diagnostyki, monitorowania, leczenia i rehabilitacji pacjentów cierpiących na różne choroby i dotkniętych niepełnosprawnością. Wraz z rosnącą presją związaną z usługami opieki zdrowotnej i społecznej dla coraz liczniejszej grupy osób w wieku podeszłym rośnie zapotrzebowanie na odpowiednie rozwiązania, jakie niesie postęp technologiczny, ale też konieczność wprowadzenia unormowań systemowych. Wśród barier do pokonania są m.in. brak współpracujących ze sobą środowisk technologii informacyjnych w dziedzinie opieki zdrowotnej, nieodpowiednie dane i standardy wiedzy oraz polityki w zakresie wdrażania nowych rozwiązań. Ponadto wiele usług nadal nie jest ogólnodostępnych lub są zbyt drogie, by mogły być popularyzowane na szeroką skalę. Jednym z projektów rozwijających technologie personalizowane, które służyć mogą opiece integrowanej nad pacjentem w wieku podeszłym jest międzynarodowy projekt Regions4Permed będący platformą wymiany doświadczeń ekspertów z pięciu europejskich regionów – mówi prof. Donata Kurpas, Kierownik Projektu po stronie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Projekt „Regions4PerMed – Interregional coordination for a fast and deep uptake of personalised health” jest finansowany w ramach programu Komisji Europejskiej Horyzont 2020. Obejmuje międzynarodową koordynację regionalnych polityk i programów innowacyjnych w zakresie e-zdrowia i nawiązanie stałego dialogu między 5 regionami europejskimi: Lombardią, Toskanią, Saksonią, Galicją i Dolnym Śląskiem. Ma na celu wdrażanie najlepszych praktyk w ramach personalizowanej opieki zdrowotnej, w tym zwiększenie zaangażowania władz regionalnych, naukowców i decydentów mających wpływ na wdrażanie medycyny personalizowanej oraz określenie optymalnych zasad implementacji innowacyjnych interwencji.

Tradycyjna medycyna bazowała na rozwiązaniach ogólnych, jednakowym podejściu do różnych pacjentów zmagających się z daną chorobą. Takie standardowe leczenie u niektórych osób mogło nie przynosić oczekiwanych efektów terapeutycznych. Nowoczesna medycyna coraz częściej korzysta z osiągnięć w dziedzinie personalizowanych technologii medycznych, które umożliwiają postępy w zakresie zapobiegania, diagnozowania, leczenia i rehabilitacji. Przez podejmowanie działań indywidualnie dopasowanych do potrzeb pacjenta i jego obecnej sytuacji zdrowotnej technologie medyczne zapewniają nie tylko większą skuteczność w zakresie somatycznym, ale i pozytywne efekty psychologiczne, sprawdzają się zarówno w domach, opiece ambulatoryjnej, jak i na oddziałach szpitalnych – dodaje prof. Donata Kurpas.

Dynamiczny rozwój technologii sprawia, że nowoczesna aparatura medyczna jest zinformatyzowana, wyposażona w specjalistyczne oprogramowanie, które odpowiada m.in. za automatyzację procedur diagnostycznych i terapeutycznych, przetwarzanie i przyjazne udostępnianie lekarzom informacji o stanie pacjenta. Technologie mogą wspierać opiekę geriatryczną, której celem jest utrzymanie starszych ludzi jak najdłużej w zdrowiu fizycznym i psychicznym, utrzymanie ich sprawności i zdolności do samodzielnego funkcjonowania, zapobieganie przedwczesnemu niedołężnieniu oraz możliwości przebywania w domowych środowisku do ostatnich dni, gdzie ludzie czują się najlepiej. Ważna jest więc integracja technologii stosowanych w domach, takich jak: czujniki, aplikacje, które wspomagają niezależność osób w wieku podeszłym i mogą mieć wpływ na modulowanie opieki domowej, nie tylko zwiększając jej efektywność pod względem kosztów i czasu leczenia, ale także oferując rozwiązania zachęcające do zwiększania samodzielności i poprawy jakości życia seniorów. Nowe technologie personalizowane mogą przejmować rolę opiekunów osób w wieku podeszłym, monitorować ich stan zdrowia i alarmować o niebezpiecznych sytuacjach. Kluczowe jest przy tym zwiększanie kompetencji starszych osób w zakresie korzystania z tych technologii.

Wdrożenie personalizowanych technologii w codziennym życiu zwiększa skuteczność podejmowanych działań indywidualnie dopasowanych do potrzeb pacjenta i jego obecnej sytuacji zdrowotnej, a także daje pozytywne efekty psychologiczne. Czynnikiem determinującym rozwój rozwiązań personalizowanych jest innowacyjność w różnych sferach działalności: w edukacji, badaniach naukowych i rozwojowych, we wdrożeniach nowych rozwiązań do produkcji i praktyki medycznej oraz w tworzeniu nowych firm i zaplecza naukowo-technologicznego koniecznego do wytwarzania nowoczesnej aparatury medycznej i farmaceutyków. Bardziej efektywne terapie prowadzą do skrócenia czasu hospitalizacji, lepszego rokowania dla pacjentów i szybszego ich powrotu do normalnej aktywności w społeczeństwie. – tłumaczy Dorota Stefanicka – Wojtas, asystent merytoryczny Projektu po stronie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Medycyna personalizowana w praktyce

Coraz bardziej zaawansowane urządzenia mogą monitorować zmienne fizjologiczne i w czasie rzeczywistym przekazywać je do smartfona lub komputera. Na przykład osobisty monitor Raisin monitoruje i analizuje tętno, aktywność fizyczną, pozycję ciała i rejestr pacjenta, co pozwala na precyzyjne dostosowanie leczenia w celu kontroli chorób przewlekłych lub dostosowanie stylu życia sprzyjającemu zdrowiu. Opiekę zdrowotną nad osobami starszymi usprawnia także monitorowanie stanu zdrowia z wykorzystaniem GPS. Cyfrowe urządzenia typu wearable łączą zdalnie użytkowników z systemem monitorującym i ostrzegają służby ratunkowe lub krewnych, gdy użytkownik potrzebuje pomocy. Co istotne, pomoc może być szybko uruchomiona, jeśli użytkownik zgubi się, upadnie lub poczuje się źle. Niektóre z proponowanych systemów obejmują inteligentne ubrania lub plastry, które śledzą parametry życiowe użytkownika, np. tętno, temperaturę, ciśnienie krwi i oddech. Osoby w wieku podeszłym są głównymi odbiorcami leków przepisywanych na receptę i jak pokazuje praktyka mają skłonność do pomijania dawek leków lub ich przypadkowego przedawkowania. Technologie zmniejszające to ryzyko mogą ograniczyć ewentualne błędy terapii, a nawet uratować życie. Na rynku znajdują się już systemy wydające leki zgodnie z ustalonym wcześniej harmonogramem oraz aplikacje, które za pomocą smartfona powiadamiają pacjentów o konieczności przyjęcia leków.

Kolejnym problemem, który stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia osób w każdym wieku jest izolacja społeczna. Obecnie, gdy rośnie liczba osób żyjących samotnie, utrzymanie więzi społecznych staje się ważniejsze niż kiedykolwiek. I tu z pomocą przychodzą nowe technologie komunikacyjne i informacyjne, które pomagają osobom w podeszłym wieku utrzymywać kontakt ze światem, np. szwedzki system GiraffPlus, który wykorzystuje podobny do Skype’a interfejs do łączenia seniorów z osobami w każdym miejscu na świecie. Umożliwia prowadzenie wideorozmów z przyjaciółmi, krewnymi i pracownikami służby zdrowia. Również rzeczywistość wirtualna (VR – Virtual Reality) może być wykorzystana u seniorów w celu wspierania dobrego samopoczucia emocjonalnego, a nawet pomocy w radzeniu sobie z demencją.

Podobnie rozwój telemedycyny (inaczej medycyna na odległość), ma duży wpływ na zdrowie i życie osób w wieku podeszłym, które z niej korzystają. Dzięki kamerom umieszczonym w komputerach, tabletach i smartfonach, lekarz „odwiedza” swoich pacjentów w zaciszu ich domów. W połączeniu z pozyskanymi precyzyjnymi danymi stanu zdrowia pacjenta, można sprawnie postawić diagnozę, co może zapobiec pogorszeniu się stanu zdrowia dzięki szybkiej interwencji medycznej, a nawet uniknąć hospitalizacji.

Sposób, w jaki zarządzamy zdrowiem ludzi mogą zrewolucjonizować sztuczna inteligencja i big data, czyli duże zbiory danych, które można analizować w celu określenia wzorców i tendencji. Wraz ze wzrostem mocy obliczeniowej i coraz bardziej zaawansowanymi algorytmami, profilaktyka pierwotna może zapobiec rozwojowi chorób. Lepsze wykorzystanie danych publicznych w połączeniu z narzędziami cyfrowymi i zrozumieniem szerszych uwarunkowań dotyczących zdrowia da nam możliwość szybszej i pełniejszej identyfikacji zagrożeń oraz pomocy najbardziej potrzebującym osobom z czynnikami ryzyka, zanim staną się pacjentami obciążonymi chorobami przewlekłymi. Sztuczna inteligencja może również funkcjonować jako narzędzie diagnostyczne i terapeutyczne, czego przykładem jest wykorzystanie rozpoznawania mowy do wykrywania demencji przy zastosowaniu przetwarzania języka naturalnego (NLP – Natural Language Processing). Takie narzędzia zwiastują nową erę medycyny spersonalizowanej, w której leczenie jest dostosowane do indywidualnych potrzeb pacjentów – tłumaczy Marta Duda-Sikuła, asystent merytoryczny Projektu po stronie Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

Nowe technologie umożliwiają personalizację ochrony zdrowia, a integracja spersonalizowanych technologii wspiera niezależność osób w wieku podeszłym. Spersonalizowane technologie mogą wpłynąć na opiekę domową, nie tylko zwiększając jej efektywność pod względem kosztów i czasu leczenia, ale także oferując rozwiązania, które zachęcają do samodzielnego życia i poprawiają jakość życia osób w wieku podeszłym.

Spada poziom niepokoju wywołanego pandemią

7 proc. wynosi obecnie w Polsce opracowany przez Deloitte indeks niepokoju. To spadek z rekordowych 34 proc. miesiąc temu, kiedy poziom obaw nad Wisłą był najwyższy na świecie. W najnowszej edycji badania firmy doradczej Deloitte Global State of the Consumer Tracker widać, że po dużych wzrostach na początku listopada, Polacy znów poczuli się pewniej. Aż o 10 pp. przybyło konsumentów, którzy czują się bezpiecznie w sklepach stacjonarnych. Jedna piąta z nas nie ma obaw przed udziałem w wydarzeniach takich jak mecze czy koncerty. O 8 pp. przybyło też Polaków, którzy nie boją się iść do dentysty czy fryzjera.

„Global State of the Consumer Tracker” to dziesiąta edycja prowadzonego cyklicznie przez Deloitte wśród polskich konsumentów badania ich reakcji i obaw związanych z pandemią koronawirusa. Na świecie badanie zostało przeprowadzone po raz trzynasty. W najnowszej ankiecie na przełomie listopada i grudnia na pytania Deloitte odpowiedziało po tysiąc osób z w sumie 18 krajów. Oprócz Polaków byli to mieszkańcy Australii, Kanady, Chin, Francji, Niemiec, Indii, Irlandii, Włoch, Japonii, Meksyku, Holandii, Korei Południowej, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, Stanów Zjednoczonych, Chile, RPA.

Duży spadek indeksu niepokoju

Z najnowszej ankiety Deloitte wynika, że globalnie poziom lęku jest nieporównywalnie niższy niż miesiąc temu. Wśród krajów gdzie jest on najmniejszy jest także znacznie więcej państw z Europy. Dla Polski, opracowany przez Deloitte indeks niepokoju, czyli różnica netto między osobami, które zgodziły się ze zdaniem „Jestem bardziej zaniepokojony niż tydzień temu” oraz tymi, które zaprzeczyły, wyniósł na początku grudnia 7 proc. To spadek aż o 27 pp. od badania przeprowadzonego na początku listopada kiedy Polacy deklarowali niepokój na rekordowym poziomie 34 proc.

Tak duży i nagły spadek poziomu niepokoju pokazuje, że pierwszy szok wywołany wzrostem zachorowań minął, a Polacy przyzwyczajają się do sytuacji, życia i pracy w tak niecodziennych warunkach. Co prawda w ciągu miesiąca niepokój odczuwany przez konsumentów znacząco spadł, ale nadal jesteśmy bardzo wysoko. Przed nami są tylko Indie, gdzie indeks niepokoju wynosi 29 proc. i jest najwyższy właściwie w każdej edycji badania – mówi Michał Tokarski, Partner, lider sektora dóbr konsumenckich w Polsce, Deloitte.

Co ciekawe, na czele krajów z najmniejszym poziomem lęku znów są Niemcy. U naszych zachodnich sąsiadów indeks niepokoju wynosi -33 proc., a więc jest niższy niż ostatnio o 21 pp. Za Niemcami są Holendrzy z indeksem na poziomie -25 proc. Najwyższy spadek poziomu lęku odnotowali w ciągu miesiąca Francuzi. W najnowszej edycji badania wynosi on -11 proc., a więc mniej niż miesiąc temu aż o 33 pp.

Poziom niepokoju spadł we wszystkich grupach wiekowych respondentów Deloitte. Co ciekawe jednak, o ile na początku listopada najwyższy poziom obaw deklarowały osoby w wieku 55+, o tyle w grudniu najbardziej zaniepokojeni zdają się być Polacy w wieku 35-54 lata (47 proc.). Najmniej zaniepokojone są osoby w wieku 18-34 lata (42 proc.).

Dużo bezpieczniej w sklepach

Ogólne uspokojenie tylko w niewielkim stopniu wpłynęło na zmniejszenie poziomu obaw dotyczących zdrowia własnego i bliskich osób. W Europie wciąż najbardziej zaniepokojeni o zdrowie są Hiszpanie (78 proc.). W przypadku tego kraju w ciągu miesiąca poziom niepokoju podniósł się o kolejne 3 pp. Polska znalazła się tuż za Hiszpanią. 63 proc. rodzimych konsumentów obawia się o swoje zdrowie, co oznacza spadek o 3 pp. w porównaniu z badaniem z początku listopada. Na świecie największy poziom lęku o własną kondycję odnotowują Chińczycy (84 proc.) i mieszkańcy Meksyku (82 proc.).

Polacy wiąż mają najwyższy w Europie poziom obaw o zdrowie rodziny. Razem z Meksykiem, z wynikiem 81 proc., jesteśmy pod tym względem na trzecim miejscu na świecie. Wyższy poziom obaw jest w Indiach i Chinach. 82 proc. zapytanych Hindusów i aż 85 proc. Chińczyków niepokoi się o stan zdrowia członków rodziny. Warto zauważyć, że w przypadku Polski najnowsze badanie pokazuje pierwszy od sierpnia spadek obaw w zakresie zdrowia własnego i rodziny. Od trzech miesięcy obserwowaliśmy jego systematyczny wzrost – mówi Krzysztof Wilk, Partner Associate w dziale Doradztwa Podatkowego, lider praktyki Life Sciences & Health Care, Deloitte.

Wart odnotowania jest duży skok poczucia bezpieczeństwa w sklepach. Po sporym, bo aż o 12 pp. spadku na początku listopada, najnowsza edycja badania przynosi wzrost o 10 pp. Prawie połowa polskich konsumentów deklaruje, że czuje się bezpiecznie podczas zakupów w sklepach stacjonarnych. Zauważalny wzrost, bo o 6 pp. dotyczy barów i restauracji. Dziś 36 proc. z nas czuje się w takich miejscach komfortowo, choć grudzień to kolejny miesiąc kiedy lokale gastronomiczne mogą serwować jedzenie jedynie na wynos.

Mimo, że ograniczenia w przyjmowaniu gości dotyczą także hoteli, aż o 8 pp. wzrosła liczba Polaków, którzy nie mają obaw przed zatrzymaniem się w takim miejscu, a ponad jedna czwarta z nas bezpiecznie czuje się na pokładzie samolotu. Jedna piąta ankietowanych odpowiedziała, że nie ma obaw przed udziałem w wydarzeniach, na które przychodzi wiele osób, jak mecze czy koncerty. Znacznie (8 pp.) wzrosła też liczba konsumentów, którzy bez obaw korzystają z indywidulanych usług jak wizyta u dentysty czy fryzjera (42 proc.).

Obawy o pracę i finanse wciąż duże

Do poziomu z drugiej połowy sierpnia spadł odsetek Polaków, którzy mają obawy związane z powrotem do biura.

Od ostatniej edycji badania, kiedy obawy przed pracą stacjonarną miało rekordowe 35 proc. zapytanych, ich liczba spadła o 5 pp. Nieco swobodniej czujemy się także podczas podróży komunikacją miejską, którą wielu z nas wykorzystuje jako środek transportu do miejsca pracy. Ponad połowa naszych respondentów zapowiada, że w najbliższych tygodniach ograniczy korzystanie z miejskich autobusów, tramwajów, czy metra, podczas gdy miesiąc temu odpowiedziało tak prawie 60 proc. ankietowanych – mówi John Guziak, Partner, lider ds. Kapitału Ludzkiego w Deloitte Polska.

Mimo, że oddala się wizja kolejnego lockdownu, niezauważalnie, bo zaledwie o 1 pp. spadła liczba konsumentów, którzy obawiają się, że stracą pracę. To dziś powód do zmartwień dla 53 proc. zapytanych przez Deloitte. O 5 pp. wzrosła także liczba osób, które niepokoją się o spłatę swojego zadłużenia kredytowego (68 proc.). Tylko jedna piąta konsumentów nie ma związanych z tym obaw. Na niemal niezmiennym poziomie utrzymuje się natomiast liczba Polaków (-1 pp.), którzy obawiają się o stan swoich oszczędności (72 proc.). Tylko 15 proc. z nas nie ma co do tego obaw.

Obecna sytuacja to z pewnością pokłosie dotychczasowych, spowodowanych przez pandemię obostrzeń. Wielu przedsiębiorców musiało się przebranżowić, a w najgorszym wypadku zamknąć definitywnie lub czasowo własny biznes. Polacy wciąż ostrożnie podchodzą do kwestii finansowych. Tylko o 2 pp. do 30 proc. spadła liczba konsumentów, którzy obawiają się o uregulowanie przyszłych płatności. Wciąż też wolimy poczekać z robieniem dużych zakupów na lepsze czasy – mówi Przemysław Szczygielski, Partner, lider branży Usług Finansowych w Polsce, Deloitte.

Coraz chętniej płacimy za wygodę

Uspokojenie nastrojów nad Wisłą widać także w zwyczajach zakupowych polskich konsumentów. Choć o 4 pp. mniej jest tych, którzy kupują na zapas, nadal jesteśmy pod tym względem na pierwszym miejscu w Europie (41 proc.). Tuż za nami są Włosi (40 proc.) Globalnie do kupowania więcej niż są w stanie zużyć na bieżąco, przyznaje się najwięcej mieszkańców Indii (68 proc.). W Chinach z kolei jest najwięcej konsumentów, którzy polują na okazje (61 proc.). Po wzroście od ostatniej fali badania o 4 pp., wśród krajów europejskich Polska jest pod tym względem na trzecim miejscu (48 proc.) za Wielką Brytanią (50 proc.) i Irlandią (51 proc.). Za nami są Francuzi (47 proc.) i Niemcy (46 proc.).

Polacy znów coraz chętniej płacą za wygodę, jak na przykład dostarczenie zakupów do domu. Tzw. trend convenience rośnie systematycznie od początku października.W najnowszej edycji to już jedna trzecia zapytanych. – Warto bliżej przyjrzeć się powodom, dla których jesteśmy gotowi więcej wydać za udogodnienia w trakcie zakupów. Od trzech edycji badania kierujemy się przede wszystkim obawą o zdrowie, choć w ciągu miesiąca liczba osób, które podają ten powód spadła z 71 proc. do 64 proc. Na drugim miejscu niezmiennie jest oszczędność czasu, a na trzecim, co jest bardzo ciekawe, po raz pierwszy redukcja stresu. To powód dla aż 41 proc. naszych ankietowanych, czyli więcej aż o 7 pp. niż miesiąc temu – podsumowuje Michał Tokarski.

Świeże paliwo

Pomimo niepokojącego szumu informacyjnego w kwestii zaostrzania covidowych restrykcji, inwestorzy nie chcą porzucać budowanego wcześniej optymizmu w stosunku do ryzykownych aktywów. Potrzebują jednak świeżego paliwa, a druga część tygodnia takiego może dostarczyć.

Zacznę jednak do tego, co rzetelnym impulsem dla rynków nie jest – brexit. Szum wokół negocjacji jest coraz głośniejszy i choć z perspektywy handlu funtem inwestorzy widzą większe prawdopodobieństwo porozumienia (ja też zaliczam się do tego grupy), tak napływające informacje niewiele wnoszą. GBP/USD wspina się pod 1,35 po komentarzach reportera BBC, według którego w szeregach posłów torysów zapanowało poruszenie, że porozumienie jest coraz bliżej, a eurosceptycy w partii będą zadowolenie z rezultatu. Szef unijnego zespołu negocjatorów stwierdził, że widzi ścieżkę do umowy, o ile strony pokonają różnice zdań. Osobiście nie widzę, jak po tych informacjach można uznać, że prawdopodobieństwo dogadania się stron wzrosło, ale widać na rynku GBP nikt nie chce przegapić potencjalnego rajdu ulgi po ogłoszeniu porozumienia. Tylko czy czasem po drodze nie trafi się jeszcze jeden powód do rozczarowania i korekty niżej. Brexitowy roller-coaster jedzie dalej.

Dziś w kalendarzu na pierwszym miejscu jest decyzja FOMC. Oczekujemy, że Fed utrzyma cel dla stopy rezerw federalnych na 0-0,25 proc. i w przewidywalnej przyszłości nie zanosi się, aby stanowisko Fed w tej sprawie uległo zmianie. Ostatnia projekcja Fed z września sugeruje, że warunki dla podwyżki po stronie inflacji i bezrobocia nie pojawią się wcześniej, jak w 2023 r. O obniżkach też na razie nie ma dyskusji, a Fed wolałbym, aby krótkoterminowe wyzwania gospodarce (druga fala pandemii) były rozwiązywane narzędziami fiskalnymi. Jedną z kwestii, która wymaga uporządkowania jest nakreślenie długoterminowych planów dla programu skupu aktywów, aby były spójne z nową strategią dla polityki stóp procentowych. Oczekiwalibyśmy wskazania, że tempo skupu będzie podtrzymywane do czasu, aż projekcja inflacja nie będzie przywidywać powrotu poniżej celu 2 proc., a rynek pracy nie znajdzie się na trajektorii ku stanowi pełnego zatrudnienia. Niewykluczone, że grudniowe posiedzenie przyniesie decyzję o zmianie struktury zakupów obligacji z preferowaniem długoterminowych papierów, by tym sposobem wywierać presję na oprocentowanie długoterminowe. Zaniżanie rentowności długu (i pośrednio kosztu kredytu) poprzez nasilony skup obligacji o długim terminie zapadalności powinno dodatkowo wspierać gospodarkę.

O ile nie pojawi się niespodzianka, decyzja Fed powinna zostać przyjęta neutralnie przez rynki. Podtrzymanie akomodacyjnej polityki pieniężnej przy rozkręcaniu ekspansji fiskalnej i perspektywach szybszego ożywienia opartego o rozpowszechnianie szczepień oznacza wzrost oczekiwań inflacyjnych. Bez reakcji po stronie podwyżek stóp procentowych pogłębianie ujemnych realnych stóp będzie osłabiać dolara w średnim i długim terminie. EUR/USD zblokował się pod 1,22, czekając na świeży impuls. Taki widzielibyśmy w zatwierdzeniu pakietu fiskalnego w USA.

Wcześniej jednak uwaga skupi się na grudniowych odczytach PMI. W tym miesiącu niektóre kraje zaczęły luzować restrykcje, co powinno przynieść stabilizację, jeśli nie skromne odbicie w odczytach Composite PMI. Ale np. w Niemczech restrykcje zostały zaostrzone, więc tamtejszy sektor usługowy dalej będzie się kurczył. Ogólnie sytuacja daleka jest od normalności i indeksy dla usług w innych krajach (np. Francji) pozostaną poniżej 50 pkt. Na pocieszenie, przemysł powinien utrzymać solidne tempo ekspansji na oczekiwaniach przyspieszenia wzrostu w przyszłym roku.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Rada UE chce wprowadzić system znakowania żywności uwzględniający dobrostan zwierząt

15 grudnia br. Rada Unii Europejskiej ds. Rolnictwa i Rybołówstwa wyznaczyła kierunek dla kompleksowego systemu znakowania żywności, który będzie przedstawiał poziom dobrostanu zwierząt w całym cyklu hodowlanym – łącznie z transportem i ubojem – dla każdego gatunku.

Państwa członkowskie UE uzgodniły kierunek dalszego rozwoju ogólnounijnego systemu znakowania żywności, dotyczącego dobrostanu zwierząt, który wykracza poza dobrowolne znakowanie i obejmuje wszystkie gatunki w ciągu całego życia zwierząt. To ogromny krok w kierunku poprawy dobrostanu i lepszego traktowania zwierząt hodowlanych.

Obecnie konsumenci mają możliwość świadomego wyboru jedynie jaj, które oznaczone są cyframi (3 – chów klatkowy, 2 – ściółkowy, 1 – wolny wybieg, 0 – ekologiczny). Wprowadzone zmiany pozwolą na więcej świadomych i bardziej etycznych decyzji zakupowych – w wielu badaniach opinii publicznej, przeprowadzonych na przestrzeni lat wyraźnie widać, że konsumenci chcą wiedzieć skąd pochodzą produkty zwierzęce, które kupują i zależy im na znajomości warunków, w jakich hodowane są zwierzęta.

Wprowadzenie obowiązkowego znakowania mięsa i produktów zwierzęcych to nie tylko decyzja, która pozytywnie wpłynie na dobrostan zwierząt, ale będzie też odpowiedzią na oczekiwania konsumentów – mówi Anna Iżyńska, menadżerka ds. kampanii w Stowarzyszeniu Otwarte Klatki – Widzimy duże poparcie zarówno w Polsce, jak i całej Europie dla wszystkich dążeń, które mają na celu poprawę losu zwierząt hodowlanych – dodaje Iżyńska.

Badanie Eurobarometru z 2015 r. wykazało, że 82% europejskich konsumentów domaga się zwiększenia dobrostanu zwierząt hodowlanych, a ponad połowa badanych aktywnie poszukuje oznakowań dotyczących dobrostanu zwierząt. Co więcej, w badaniu przeprowadzonym w lutym 2020 r. przez Biostat aż 56,5% respondentów na pytanie, czy warunki hodowli kurczaków na mięso powinny ulec poprawie odpowiedziało „zdecydowanie tak”, a „raczej tak” odpowiedziało 35,5% badanych – zatem aż 92% Polaków wspiera poprawę losu kurczaków.

W 2021 r. Komisja Europejska zamierza rozpocząć badanie dotyczące oznaczania dobrostanu zwierząt, które doprowadzi do opracowania wniosku w tej sprawie, oczekiwanego w 2022 r.

Rozwój rynku autonomicznych robotów mobilnych

Mobile Industrial Robots (MiR), czołowy producent autonomicznych robotów mobilnych (AMR), poinformował, że na przestrzeni ostatnich miesięcy roboty MiR wdrożyły organizacje z różnych sektorów i o różnej skali działania, m.in. Schneider Electric w zakładach w Polsce, Bułgarii, Francji i we Włoszech, chiński oddział przedsiębiorstwa farmaceutycznego Novo Nordisk, hiszpańska fabryka TB Spain Injection zajmująca się przetwórstwem tworzyw sztucznych oraz amerykański zakład Bossard – lider na rynku elementów złącznych. Kluczowe rezultaty robotyzacji wymieniane przez użytkowników to przede wszystkim optymalizacja kosztów i efektywności transportu wewnętrznego, a także szansa na zaangażowanie personelu w inne obszary.Rozwój rynku autonomicznych robotów mobilnych

Rynek CEE – 10% udziału w globalnej sprzedaży 2020

W 2020 MiR wzmocnił sieć partnerską w regionie CEE, zarówno od strony dystrybutorów – nowi partnerzy (Słowacja i Węgry), jak i integratorów systemów. Najbardziej aktywne segmenty w zakresie wdrażania AMR to motoryzacja i branże pokrewne, jednak bardzo wyraźne jest zapotrzebowanie ze strony sektora FMCG i logistyki. Poza firmami z Polski, Czech, Słowacji i Węgier zdecydowanie przyspieszyła Rumunia. Aktualnie udział regionu CEE w łącznej, globalnej sprzedaży robotów Mobile Industrial Robots to 10%.

„Ten rok pokazał, jak bardzo procesy produkcyjne są narażone na przestoje w wyniku nieprzewidzianych sytuacji. Robotyzacja zapewnia elastyczność i gwarantuje stabilne działanie pomimo niekorzystnych warunków. Obserwujemy zdecydowanie wyższe zainteresowanie automatyzacją intralogistyki, także w kontekście nowym wymogów bezpieczeństwa i higieny, oraz aplikacji związanych z dezynfekcją przestrzeni. Spodziewamy się, że przyszły rok będzie bardzo intensywny” – mówi Jesper Sonne Thimsen, dyrektor sprzedaży w regionie CEE, Mobile Industrial Robots.

W Polsce MiR oferuje swoje roboty poprzez dwóch dystrybutorów – krakowską firmę ASTOR oraz wrocławską ProCobot.

Rynek AMR i AGV warty 1,9 mld USD

Według raportu World Robotics 2020, Service Robots, Międzynarodowej Federacji Robotyki[1], pod koniec 2019 r. wartość sprzedaży robotów logistycznych wyniosła 1,9 mld USD. Firmy i organizacje na całym świecie kupiły 75 tys. autonomicznych robotów mobilnych i systemów AGV – o 42% więcej niż w roku poprzednim. IFR szacuje, że wzrost sprzedaży w tym segmencie w 2020 roku utrzyma się na podobnym poziomie. Kluczowe trendy wpływające na rynek to cyfryzacja produkcji, elastyczne modele RaaS (Robot as a Service, robot jako usługa) oraz zainteresowanie autonomiczną dezynfekcją.

„Autonomiczne roboty mobilne są wykorzystywane zarówno w magazynach, jak i nowoczesnych zakładach przemysłowych. Koniec 2019 roku oraz 2020 rok to także zdecydowany wzrost wykorzystania robotów AMR w obszarze dezynfekcji różnego rodzaju pomieszczeń – w segmencie opieki zdrowotnej, przemyśle i różnego rodzaju obiektach użyteczności publicznej. Pokazuje to jak uniwersalną i elastyczną platformą są roboty AMR – w zależności od potrzeb mogą stanowić wsparcie w praktycznie każdym sektorze” – mówi Søren E. Nielsen, prezes Mobile Industrial Robots.

IFR podkreśla, że roboty AMR są odporne na silne substancje oraz światło UV – dzięki temu mogą stale dezynfekować wybrane obszary, bez narażania personelu. Z kolei w zakładach przemysłowych i magazynach AMR podnoszą efektywność transportu wewnętrznego, obniżają koszty intralogistyki oraz zapewniają bezpieczeństwo, szczególnie w dynamicznym otoczeniu.

[1] International Federation of Robotics, World Robotics 2020, Service Robots

Prognozy Veeam na rok 2021

Programiści będą mieć większy wpływ na kierowanie procesami technicznymi i strategie zarządzania danymi w przedsiębiorstwach.

Zapowiada się ostry „zwrot w lewo” we wszystkich branżach, ponieważ dyrektorzy ds. informatycznych będą bardziej polegać na programistach podczas zarządzania procesami technicznymi w przedsiębiorstwie. Dawniej informatycy przenosili dane do chmury w sposób określony przez kierownictwo. Po wybuchu pandemii to się jednak zmieniło, podobnie jak wiele innych rzeczy całym świecie. Środowiska chmurowe znacznie zyskały na znaczeniu. W roku 2021 zespoły pracujące w środowiskach DevOps będą mieć jeszcze więcej do powiedzenia w procesie budowania strategii przetwarzania danych. W rezultacie zwiększy się mobilność obciążeń, co będzie skorelowane z rozwojem technik zarządzania danymi w chmurze.

Ochrona danych na platformie współpracy w chmurze i zarządzanie tymi danymi zyska na znaczeniu

Już przed pandemią coraz więcej firm korzystało z rozproszonych sieci pracowników. COVID-19 spowodował ogromne przyspieszenie tego trendu. Do połowy przyszłego roku wiele firm będzie nadal rozszerzać możliwości pracy zdalnej. Chmurowe platformy współpracy, takie jak Microsoft Teams i Slack, będą więc jeszcze częściej używane, w związku z czym jeszcze więcej zespołów będzie chciało wykorzystać chmurę do przechowywania dużych ilości danych napływających z platform współpracy. W rezultacie w roku 2021 znacznie zyska na znaczeniu ochrona danych i zarządzanie nimi na potrzeby oprogramowania do pracy grupowej.

Urządzenia (sprzęt) będą ustępować miejsca rozwiązaniom programowym

Przedsiębiorstwa będą wdrażać coraz więcej rozwiązań definiowanych przez oprogramowanie, a urządzenia dedykowane (appliances) stracą na znaczeniu. 10 lat temu urządzenia dedykowane były nowymi, błyszczącymi zabawkami, które każdy chciał mieć. Okazało się jednak, że nie utrzymały się w firmach tak długo, jak przewidywaliśmy. Ustąpiły one miejsca rozwiązaniom do tworzenia kopii zapasowych w formie usług. Zdalna praca w czasie pandemii wywarła duży wpływ na to, jak korzystaliśmy ze sprzętu w roku 2020 i będziemy to robić w 2021. Centralne miejsce zajmą rozwiązania sterowane programowo.

Uczenie maszynowe znajdzie szersze zastosowanie do danych w chmurze.

Już dziś przedsiębiorstwa odkrywają praktycznie nieograniczone możliwości wykorzystania zgromadzonych przez siebie danych. W roku 2021 będzie to ważny trend, przy czym wiele firm użyje w tym celu technologii uczenia maszynowego. To dopiero początek, ale zastosowanie tej technologii znacznie wzrośnie, gdy przedsiębiorstwa przekonają się, jak bardzo ułatwia ona analizowanie i wielokrotne wykorzystywanie danych. Ponadto firmy, które będą stosować uczenie maszynowe w chmurze, staną się bardziej inteligentne.

Liczba kar wymierzanych za nieprzestrzeganie przepisów będzie nadal spadać. 

W roku 2021 ochrona danych i przepisy o ochronie prywatności będą wciąż zyskiwać na znaczeniu. W szczególności uważam, że pojawią się pierwsze propozycje regulacji w zakresie ochrony danych i prywatności na poziomie federalnym. Liczba kar za nieprzestrzeganie przepisów będzie nadal spadać, podobnie jak w roku 2020. W roku 2019 wyraźnie wzrosła, a firmy zrozumiały, że RODO, CCPA i tym podobne regulacje należy traktować bardzo poważnie. Dziś znajomość takich regulacji i świadomość ich wagi jest już znacznie większa. Należy się spodziewać większego uspójnienia przepisów o ochronie danych na poziomie federalnym.

Po spadku w roku 2020 wydatki na technologie informatyczne znów zaczną rosnąć, co dotyczy w szczególności sprzętu i zabezpieczeń.

Mimo tegorocznych turbulencji ekonomicznych spowodowanych pandemią, w przyszłym roku należy się spodziewać wzrostu ogólnych wydatków na technologie informatyczne o 5-10%. Firmy będą wydawać przede wszystkim na zabezpieczenia, ogólną modernizację systemów (systemy kopii zapasowych, aplikacje, migracje do chmury itp.) oraz odświeżenie sprzętu. Przeznaczą również pieniądze na cele, które zostały zawieszone w roku 2020, oraz technologie informatyczne wymagające dorocznych i regularnych opłat. Na przykład sprzęt należy odświeżać co trzy lata, a jeśli na skutek pandemii firma to odłożyła, pozycja ta z pewnością znajdzie się na czele listy wydatków w roku 2021.

Autor: Danny Allan, dyrektor ds. technicznych i wiceprezes ds. strategii produktowej w firmie Veeam 

MŚP kończą 2020 rok w bardzo słabej kondycji – zadłużenia sięgają blisko 10 mld zł

Przedsiębiorcy z nadzieją oczekują na to co może przynieść 2021 rok. Dane rynkowe i plany ustawodawców wskazują jednak, że może to być okres wymagający znacznie większej elastyczności finansowej oraz dobrych relacji biznesowych. Niestety obecnie aż 4 na 10 małych i średnich przedsiębiorstw deklaruje malejące zaufanie wobec kontrahentów. Rośnie również liczba przeterminowanych zobowiązań – w KRD odnotowano już 9,4 mld zł długów.[1]

Przedsiębiorcy mają za sobą wyjątkowo trudny rok. Przez trzy pierwsze kwartały 2020 r. liczba niewypłacalnych podmiotów gospodarczych wzrosła o 12 proc. r/r. Do października włącznie, odnotowano rekordową liczbę niewypłacalności w całej dekadzie – 993 przypadki.[2] Od lat nie odnotowano tak słabej kondycji polskich przedsiębiorstw, a ekonomiści przekonują, że szczyt może być dopiero jeszcze przed nami.

Pesymistyczne nastroje przedsiębiorców

Badania wśród małych i średnich przedsiębiorstw wykazały, że 40 proc. analizowanych podmiotów na początku IV kwartału wciąż nie udało się przywrócić poziomu obrotów sprzed pandemii. Podobna sytuacja dotyczy nastrojów i obaw wśród przedsiębiorców. Obecnie mniej niż połowa z nich wątpi, aby sytuacja firm poprawiła się w przyszłym roku. Bardzo dynamiczny rozwój pandemii pod koniec września po dość stabilnym lecie sprawił, że kondycja wielu przedsiębiorstw jest gorsza niż przy pierwszym lockdownie. Blisko 40 proc. przedstawicieli sektora MŚP obawia się, że w ostatnich tygodniach 2020 roku stan ich firmy ulegnie pogorszeniu[3].

Jedną z najbardziej dotkniętych przez pandemię branż jest handel detaliczny. Czwarty kwartał do tej pory był dla nich szansą, aby powalczyć o wyrównanie ewentualnych strat na koniec roku. Tym razem, miał być też czasem walki o przetrwanie na rynku. – zauważa Jan Enno Einfeld, CEO Finiata. – Dotychczas zakupy klientów w okresie przedświątecznym stanowiły nawet 20 proc. rocznej sprzedaży sklepów detalicznych.[4] Zamknięcie większości z nich na trzy tygodnie w listopadzie znacząco wpłynęło na ich płynność finansową.

Właściciele małych i średnich przedsiębiorstw MŚP praktycznie zrezygnowali z tworzenia długofalowych planów  – tylko 5 proc. z nich myśli o działaniach na przyszły rok.[5] Podobnie z większym dystansem podchodzą do nowych zobowiązań biznesowych – już 44 proc. deklaruje większą ostrożność w podejmowaniu zobowiązań.[6] Niewątpliwie wpływ na to miał wzrost wartości zaległości wobec partnerów biznesowych o 3,7 proc. Największe problemy z terminowym regulowaniem faktur odnotowano w handlu  (23,5 proc.). Na dalszych miejscach są kolejno: przemysł (17,4 proc.), budownictwo (15,3 proc.) oraz transport (6,4 proc.)[7]. W efekcie aż 36 proc. przedsiębiorców decyduje się na współpracę tylko z zaufanymi partnerami biznesowymi.[8]

Nowy rok = stare wyzwania

Spadające zaufanie do kontrahentów oraz problem z zaległościami w płatnościach są znacznie starsze niż epidemia koronawirusa. Jednak to globalny kryzys spowodował pogłębienie się kłopotów z terminowym regulowaniem zobowiązań. Najboleśniejszym skutkiem owych zaległości jest zachwianie płynności finansowej firmy, a w efekcie wstrzymanie jej rozwoju. Następnie traci ona zdolność obsługi aktualnych długów i zaciągania nowych zobowiązań, ponieważ jest niewiarygodna w ocenie banków. Pod znakiem zapytania jest także wypłata wynagrodzeń pracownikom.

– Część z naszych klientów przyznaje, że stara się walczyć z nierzetelnymi kontrahentami, aby odzyskać należności. Jednak ich możliwości są dość ograniczone. – mówi Jan Enno Einfeld. – W przypadku mniejszych przedsiębiorstw kluczem do utrzymania płynności finansowej jest zabezpieczenie tzw. poduszki finansowej. Właściciele firm, którzy jeszcze przed pojawieniem się  pandemii starali się odłożyć cześć funduszy na tzw. czarną godzinę, obecnie czują się choć trochę bezpieczniej. Restauratorzy lub firmy transportowe żyją obecnie praktycznie z dnia na dzień – nie mają możliwości odłożenia środków. Widzimy na rynku potrzebę elastycznych rozwiązań, które pomogą im zabezpieczyć kapitał na trudne chwile. Narzędzia takie jak FlexKapitał są zaprojektowane w oparciu o algorytmy uczenia maszynowego. Dzięki temu przedsiębiorca może liczyć na szybką odpowiedź Finiaty i wpłacenie niezbędnych środków na konto jeszcze tego samego dnia.

[1] Dane Krajowego Rejestru Długów, listopad 2020.

[2] Euler Hermes, Dane za Monitorami Sądowymi I Gospodarczami, listopad 2020 r.

[3] BIG InfoMonitor, Keralla Research, Skaner MŚP z 1 grudnia 2020 r.

[4] Dane The National Retail Federation za 2019 rok.

[5] Badanie „Płynność finansowa MŚP w pandemii” IMAS International dla KRD i NFG.

[6] Badanie „Jak pandemia wpłynęła na biznes” MANDS Badania Rynku i Opinii dla KRD.

[7] Krajowy Rejestr Długów, Dane o zaległościach firm z 9 grudnia 2020 r.

[8] Krajowy Rejestr Długów, Jak pandemia zmieniła biznes.