6 urodziny Pendolino – rocznica powrotu Polaków do kolei

Dokładnie 6 lat temu, 14 grudnia 2014 r., na polskie tory wjechało Pendolino, a Polacy zaczęli z powrotem przekonywać się do korzystania z transportu kolejowego – pisze Jakub Karnowski, Prezes PKP w latach 2012-2015.

Lata 2013-2014 to czas najniższego zainteresowania pasażerów koleją. Przestarzała kolej nie była atrakcyjną alternatywą dla podróżowania własnym samochodem. Dopiero wjazd Pendolino odmienił ten trend ¬¬– w latach 2015-2016 nastąpił wzrost ruchu pasażerskiego o ponad 30% rocznie.

Zakup Pendolino budził ogromne emocje. Przetarg rozpisany jeszcze w 2006 roku nie przewidywał dostępu do internetu w pociągach. Dostawa pociągów była opóźniona o kilka miesięcy, ale inauguracja odbyła się zgodnie z planem, tj. 14 grudnia, a PKP za opóźnienia wygrało w międzynarodowym arbitrażu ponad 50 mln. Euro. W czasie testów w Polsce Pendolino osiągnęło rekord prędkości 293 km na godzinę, normalne składy rozpędzają się do 200 km/h. Równocześnie PKP zmodernizowało linie oraz dworce m.in. w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Katowicach i Gdyni. Najtańsze bilety na Pendolino kosztowały tylko 49 PLN, a dla studentów – 24,5 PLN.

Pozytywny trend dla kolejowego ruchu pasażerskiego panował do 2019 roku, czyli początku pandemii. Tymczasem jak pokazuje raport Międzynarodowego Stowarzyszenia Transportu Publicznego korzystanie ze wspólnego transportu przy zachowaniu rygorów sanitarnych nie powoduje poważnego zagrożenia zakażeniem COVID- 19. W Wielkiej Brytanii ryzyko zarażenia podczas podróży pociągiem szacowane jest na 0,01%, a w Niemczech 0,2% zakażeń było związanych z transportem publicznym.

Autor: Jakub Karnowski

Jakub Karnowski przeprowadził wielowymiarową restrukturyzację Grupy PKP (w tym m.in, debiut giełdowy PKP Cargo), w latach 2012-2015, uznawaną przez Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju za wzorcową. Karnowski jest wykładowcą na SGH i członkiem Rad Nadzorczych, m.in. Poczty Ukraińskiej oraz doradcą kolei m.in. w Kazachstanie.

Rynek gamingowy w Polsce – gra o wielkie pieniądze

Ostatnie dni upłynęły pod znakiem premiery najnowszej produkcji zespołu CD Projekt, jednak krajowy rynek gamingowy nie ogranicza się wyłącznie do “Redów”. W kilku punktach polska branża wymyka się stereotypom, a potencjał rodzimych start-upów nie powinien wpędzać w kompleksy samych zainteresowanych.

Mity polskiego gamingu

Tegoroczny raport analityków z Ministerstwa Rozwoju, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Fundacji Indie Games Polska oraz Game Industry Conference rozprawia się z kilkoma stereotypami, które od lat ciążą na rynku gamingowym. Na łamach “The Game Industry of Poland” zespół dowodzi, że maskulinizacja w przypadku konsumentów gier jest już echem historii. Spośród 16 mln regularnych graczy, blisko połowa, bo 47% kupujących, to kobiety, choć paradoksalnie — najwięcej tytułów skrojonych jest na męską część publiczności.

Z jakiego sprzętu korzystają Polacy podczas testowania najnowszych tytułów? Pomimo nadal silnej pozycji tradycyjnych PC-ów, to konsole wiodą prym w kategorii obsługi popularnych gier. Co prawda na szczycie zestawienia znajdują się również urządzenia mobilne, jednak telefony i tablety przeznaczone są raczej dla mniej wymagających propozycji. Czy to oznacza, że krajowe start-upy będą się kierować w stronę segmentu Triple-A, czyli projektów na naprawdę dużą skalę budżetową? Niekoniecznie — nad Wisłą dobrze trzymają się symulatory oraz właśnie tytuły mobilne.

Branża tylko dla dużych graczy?

Wartość całego rynku gamingowego w Polsce szacowana jest na niebagatelne 2,3 mld złotych. Ile spółek pracuje na tak wyrazisty wynik? W kraju funkcjonuje 440 podmiotów specjalizujących się w produkcji gier, które zatrudniają 9710 pracowników. Co ciekawe, za 71% miejsc pracy w sektorze odpowiada dokładnie 397 przedsiębiorstw. Płynność rynkowa niszy również daje do myślenia potencjalnym inwestorom, ponieważ o ile przez ostatnie 3 lata zniknęło 120 zespołów produkcyjnych, to w tym samym okresie powstało 160 nowych.

Zainteresowanie grami ma również swoje odzwierciedlenie na giełdzie. Tutaj jednak nie ma tak dużej przestrzeni na rynkowy egalitaryzm, ponieważ na głównej platformie GPW znajduje się wyłącznie 12 spółek, a na NewConnect – 31. Naturalne jest, że prym wiedzie CD Projekt z kapitalizacją na poziomie 42 mld złotych. To właśnie spółka z warszawskiej Pragi odpowiada za 25% przychodów całej branży. Coraz pewniej swoje miejsce wśród pięciu najważniejszych graczy zajmuje również zespół z Creepy Jar. Czy to oznacza, że branża zdana jest wyłącznie na giełdowych gigantów?

Gra warta świeczki

Spółki będące poza giełdą odpowiadają za 45% przychodów całego sektora. Twórcy Dying Light oraz Dead Island, czyli Techland, specjalizujący się w grach mobilnych zespół Huuuge Games, czy też Bloober Team tworzący tytuły z gatunku horrorów, sprawnie zagospodarowują swoje nisze. Jaka jest przyszłość twórców? W tej kategorii całkiem dobrze odnajdują się… polskie uniwersytety.

Twórcy raportu zaznaczają, że na polskim rynku edukacyjnym istnieje 60 kursów związanych z branżą gamingową. Aż 34 kierunki dostępne są na publicznych uczelniach, a 26 — w ofercie placówek prywatnych. Są to przede wszystkim programy przeznaczone dla osób zainteresowanych kodowaniem, chociaż pojawiają się także kursy designu. Idąc tym tropem, siłą krajowego rynku może być już nieraczkujący sektor edukacyjny. Między innymi ten aspekt może przemówić do wyobraźni inwestorów — popyt na tytuły rośnie, a równolegle rąk do pracy wciąż będzie przybywać.

Polska nisza gamingowa ma sporo do zaoferowania i nie ustępuje trendom z Zachodu. Co prawda krajowy sektor nie ma dostępu do tak rozwiniętej kultury działań, jak koledzy po fachu w USA, czy Wielkiej Brytanii, ale trend jest nadzwyczaj prężny. Poczynania dużych koncernów wciąż pozostawiają przestrzeń dla mniejszych graczy — tutaj pojawia się miejsce dla ambitnych start-upów.

Autor: Łukasz Blichewicz — współzałożyciel i prezes zarządu Grupy Assay, ekspert w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych

Brexitowych negocjacji ciąg dalszy

Niedzielny deadline na zakończenie negocjacji umowy handlowej brexitu kolejny raz zaprzeczył znaczeniu tego słowa i rozmowy zostały przedłużone. Funt zyskuje na usuwaniu z wyceny obaw o nieuchronność twardego brexitu po 31 grudnia – jedyny prawdziwy i nieprzesuwalny deadline. Prawie.

Na wczorajszym spotkaniu premiera Wielkiej Brytanii Johnsona z szefową Komisji Europejskiej von der Layen ustalono jedynie kontynuację prac nad umową handlową. Jest to ważny zwrot wobec stanowisk sprzed weekendu, kiedy dla obu polityków scenariuszem bazowym był bezumowny brexit. Ale wczoraj nie poczyniono żadnych postępów w negocjacjach, choć też żadna ze stron nie chce ogłosić zerwania rozmów. Mimo to pozytywnie odbiera się sam fakt, że politycy zdecydowali się na wydanie wspólnego oświadczenia. Ale czy pozwala mieć to uzasadnione nadzieje, że do porozumienia dojdzie w najbliższych dniach? W teorii decyzja musi zostać podjęta do 31 grudnia, kiedy kończy się okres przejściowy i w życie mają wchodzić nowe zasady dla relacji handlowych między Wielką Brytanią i UE. Bez wyznaczania pośredniego deadline’u strony dają sobie przestrzeń do spokojnych rozmów o idei umowy, niż zmuszone są ścigać się z czasem. Z drugiej strony jeśli przez ostatnie miesiące nic nie udało się ustalić w kluczowych kwestiach (rybołówstwo, pomoc publiczna dla firm), to co mogą zmienić kolejne dwa tygodnie? Możemy tylko zakładać, że przynajmniej dla premiera Johnsona zerwanie rozmów i ekonomiczny szok dla Wielkiej Brytanii nie są ryzykiem, które jest gotów podjąć. Ale jeśli żadna ze stron nie pójdzie na ustępstwa, możemy jedynie liczyć na odchudzoną wersją umowy handlowej z wieloma kwestiami przeciągniętymi do ustalenia w kolejnych miesiącach. Jakkolwiek odsunie to ryzyko bezumownego brexitu, dla wielu branż w Wielkiej Brytanii oznacza przedłużenie niepewności i dalsze zamrożenie planów inwestycyjnych. Ponadto omawiana w negocjacjach umowa skupia się jedynie na wymianie dóbr, podczas gdy kwestia wymiany usług (w tym finansowych) pozostaje do rozwiązania na później. To nie jest korzystny układ ani dla brytyjskiej gospodarki, ani dla GBP. Wciąż jest dla mniej bardziej prawdopodobne, że szkielet porozumienia zostanie zatwierdzony do końca roku i z tego tytułu funta może czekać rajd ulgi. Ale będzie to tylko szkielet, nie zamknie całkowicie negocjacji w tym roku, a nierozstrzygnięte kwestie będą tworzyć ryzyka dla Wielkiej Brytanii w dłuższym horyzoncie. Ryzyka będące kotwicą dla funta, by ten mógł swobodnie korzystać z popytu na ryzykowne aktywa związanego z poprawą perspektyw globalnego ożywienia.

Odreagowanie funta i wygaszenie ryzyk bezumownego brexitu pomaga w poprawie ogólnych nastrojów rynkowych. W USA drobnymi krokami zbliża się porozumienie w sprawie pakietu fiskalnego (decyzja ma być podjęta do 18 grudnia), jak również ruszają masowe szczepienia przeciw COVID-19 (do końca roku ma być zaszczepionych 20 mln Amerykanów). W tym otoczeniu złoty zyskuje na wartości i EUR/PLN zawraca pod 4,44. EUR/PLN stoi przed szansą dalszych spadków w kierunku 4,40, o ile apetyt na ryzyko znajdzie miejsce na jeszcze jeden zryw przed świąteczną przerwą.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Akceleratory nowych technologii. Znamy wyniki III konkursu e-Pionier GovTech Narodowego Centrum Badań i Rozwoju

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło wyniki III konkursu e-Pionier GovTech, realizowanego w ramach Funduszy Europejskich – Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. W jego ramach rekomendowano do przekazania grantu dwa akceleratory, których zadaniem będzie stworzenie i wsparcie interdyscyplinarnych zespołów, mających rozwiązywać problemy społeczne dzięki nowym technologiom.

Do naboru w konkursie mogły zgłaszać się tzw. akceleratory technologiczne czyli firmy mające doświadczenie związane z inwestycjami w startupy z dziedziny ICT (technologie informacyjno-komunikacyjne), w szczególności pod kątem coachingu, mentoringu oraz komercjalizacji nowych technologii. W ramach pozytywnej oceny wniosków, dofinansowanie otrzymają Spółka EduLab oraz Fundacja Polska Przedsiębiorcza. Ta pierwsza zgłosiła w konkursie projekt „Edukacja przyszłości – Akcelerator Nowych Technologii EDULAB działający w sektorze oświaty mający na celu podnoszenie kompetencji programistów przy równoczesnym dążeniu do rozwiązywania problemów społecznych”. Z kolei Fundacja zrealizuje projekt „Akcelerator e-Technolab”. Obydwa podmioty uzyskają łącznie niemal 14 mln zł.

Przed grantobiorcami teraz ważne zadanie – utworzenie interdyscyplinarnych zespołów programistów i wsparcie ich w realizacji pomysłów rozwiązujących istotne problemy społeczne i gospodarcze. Na ich pracy zyskają lokalne społeczności oraz różne grupy społeczne – komentuje Wojciech Kamieniecki, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Instytucje mogą zgłaszać problemy lokalnych społeczności

NCBR oraz GovTech Polska zapraszają instytucje publiczne (ministerstwa, samorządy, placówki medyczne, edukacyjne itp.) do zgłaszania ważnych problemów społeczno-gospodarczych. To wyzwania, które mogą być rozwiązane z pomocą nowych technologii. Zadaniem akceleratorów jest doprecyzowanie potrzeby i znalezienie najlepszego zespołu mogącego zbudować takie rozwiązanie. Instytucje mogą zgłaszać zagadnienia na Platformie Konkursowej GovTech, dostępnej pod adresem konkursy.govtech.gov.pl i niebawem na stronie internetowej NCBR.

Programy takie jak ten to szansa dla wszystkich instytucji publicznych aby wykorzystać cały potencjał jaki dają nowoczesne technologie. Wspólnie z rynkowymi ekspertami oraz zespołem Centrum GovTech będą w stanie sami stać się cyfrowymi pionierami z korzyścią dla obywateli. Nie mogę się doczekać by zobaczyć jakie rozwiązania powstaną dzięki tej współpracy – mówi Justyna Orłowska, Pełnomocnik Prezesa Rady Ministrów ds. GovTech – Szef Centrum GovTech.

Technologie w służbie społeczeństwu

Do tej pory, w dwóch edycjach konkursu e-Pionier, NCBR przeznaczył na wsparcie prawie 700 programistów w interdyscyplinarnych zespołach blisko 81 mln zł. Wspomniane drużyny pracowały nad rozwiązaniem około 70 problemów, z których odebrano już 50 produktów (MVP).

Wśród tych wynalazków  jest m.in. rozwiązanie odpowiadające na problem braku narzędzi wspomagających ocenę złośliwości guza nerki na podstawie wyniku tomografii komputerowej. Dzięki współpracy specjalistów Spółki COPERNICUS i zespołu interdyscyplinarnego wybranego przez Akcelerator Excento Sp. z o. o. udało się stworzyć algorytm wykorzystujący głębokie sieci neuronowe, osiągający wysoką skuteczność przy jednoczesnym wychwytywaniu 10 na 10 guzów łagodnych zawartych w zbiorze testowym. Było to możliwe dzięki analizie 15 tyś. zdjęć tomografii komputerowej, pochodzącym z niemal 400 przypadków medycznych, Podmiot publiczny położył nacisk na chęć dalszej współpracy oraz wyraził zgodę na testowe wdrożenie wypracowanego w ramach projektu MPV na Oddziale Urologii Szpitala im. Św. Wojciecha w Gdańsku.

Hity sprzedażowe na rynku mieszkań w 2020 r.

Które z inwestycji mieszkaniowych okazały się hitem sprzedażowym 2020 roku? Jakie mieszkania cieszyły się największym powodzeniem? Dlaczego? Sondę przeprowadził serwis nieruchomości dompress.pl

Mirosław Kujawski, członek zarządu Develii

Warto zaznaczyć, że klienci, którzy kupują mieszkanie dla siebie oraz klienci inwestycyjni mają zupełnie różne potrzeby i wymagania. Jeżeli chodzi o pierwsza grupę, szczególnym zainteresowaniem cieszyły się mieszkania z dużym balkonem lub tarasem czy ogródkiem. Klienci zwracali też uwagę na funkcjonalność układów mieszkań i możliwość ich aranżacji zgodnie z nowymi potrzebami, w tym dostosowaniem przestrzeni do coraz bardziej powszechnej pracy z domu. Biorąc pod uwagę te czynniki, szczególnie popularna była inwestycja Ceglana Park w Katowicach, w której na etapie przedsprzedaży znalazło nabywców 40 proc. lokali dostępnych w ofercie. Z kolei wśród inwestorów największym zainteresowaniem cieszą się kompaktowe mieszkania, w bliskiej odległości od centrum miasta czy ośrodków biurowych. W tej kategorii hitem sprzedażowym był projekt Osiedle na Woli w Warszawie.

Angelika Kliś, dyrektor zarządzająca ds. Sprzedaży i Marketingu w Atal

Nie sposób wskazać jedną konkretną inwestycję, wszystkie bowiem sprzedają się bardzo dobrze. Z pewnością jednak najbardziej cieszymy się z sukcesu wprowadzonych do sprzedaży inwestycji w Trójmieście. W samym tylko 2020 roku uzupełniliśmy ofertę w tej aglomeracji o cztery inwestycje, w których powstanie łącznie 740 lokali. Co istotne, wszystkie te projekty cieszą się dużym zainteresowaniem nabywców.

Joanna Chojecka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu na Warszawę i Wrocław w Robyg SA.

Naszym hitem są mieszkania z ogródkami. Oferujemy też system Smart House firmy Keemple bez dodatkowych opłat. Natomiast w kontekście inwestycji, bardzo ciekawą ofertą są mikroapartamenty Modern Space w warszawskich Włochach. W dwóch budynkach Modern Space znajdą się 402 lokale o metrażach od 17 mkw. do 39 mkw. Na parterze planowane są lokale usługowe i sklepy, a na pierwszym piętrze przestrzeń przeznaczona m.in. na Centrum Medyczne. Recepcja z portierem, monitoring i ochrona zapewnia bezpieczeństwo, a strefa ogólnodostępnych usług (pralnia, suszarnia, fitness, strefa biurowa) podnoszą standard inwestycji. Lokalizacja w pobliżu ośrodków biznesowych gwarantuje doskonałą stopę zwrotu. Możliwość wykończenia pod klucz i  odpisania podatku VAT to kolejne atuty Modern Space.

Małgorzata Ostrowska, Dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

Hitem sprzedażowym 2020 roku jest warszawskie osiedle usytuowane w obrębie ulic Kasprzaka, al. Prymasa Tysiąclecia i Ordona. Inwestycja oddawana jest etapami od 2013 roku a hitem sprzedażowym jest niezmiennie od 2017 roku, kiedy to osiedle Bliska Wola zwyciężyło w rankingu TOP 10 najlepszych osiedli mieszkaniowych.

Docelowo w osiedlu będzie blisko 5 tysięcy mieszkań o powierzchni od 23 mkw. do 183 mkw., apartamentów inwestycyjnych o metrażu od 18 mkw. do 65 mkw. i lokali usługowych wielkości od 18 mkw. do 910 mkw. w 7 – 26 piętrowych budynkach z zielonymi tarasami na dachach. Projektanci szczególnie zadbali o część rekreacyjną osiedla: bulwar z ogródkami, place zabaw dla dzieci, ścieżki rowerowe, boisko do siatkówki, koszykówki, piłki ręcznej, piłki nożnej, badmintona i tenisa stołowego, i park fontann na placu zwanym Central Parkiem. Ostatni etap budowy to nowoczesny, prestiżowy 27 piętrowy wieżowiec Bliska Wola Tower, który zostanie oddany do użytku w przyszłym roku, ale już teraz w ofercie zostało nam tylko nieco powyżej 20 proc. mieszkań. Wszystkie lokale są klimatyzowane, mają balkony i loggie.

Bartosz Kuźniar, prezes zarządu Lokum Deweloper

W 2020 roku największym zainteresowaniem cieszyły się nasze osiedla zlokalizowane w centrach miast – Lokum Porto we Wrocławiu i Lokum Salsa w Krakowie. Z uwagi na ich położenie i urozmaiconą ofertę mieszkań stanowią atrakcyjną ofertę, zarówno dla osób nabywających mieszkania na własne potrzeby, jak i klientów inwestycyjnych poszukujących możliwości bezpiecznego ulokowania posiadanego kapitału.

Cezary Grabowski, dyrektor sprzedaży i marketingu Bouygues Immobilier Polska

W każdym mieście, w którym budujemy, możemy wskazać hit sprzedażowy 2020 roku. W Warszawie są to osiedla: Essentiel Talarowa na Białołęce i Lumea na Bemowie. Oba wprowadziliśmy do sprzedaży w tym roku. Klienci docenili je przede wszystkim za różnorodność metraży i rozkładów mieszkań, lokalizację z pełną infrastrukturą oraz ekologiczne elementy projektów. Essentiel Talarowa powstaje w pobliżu terenów zielonych i niedaleko Wisły, a głównym atutem lokalizacji Osiedla Lumea jest bliskość do dwóch powstających stacji drugiej linii metra.

We Wrocławiu dużą popularnością cieszyły się inwestycje: Zajezdnia Wrocław oraz Perspective – Wille Miejskie. Zajezdnia Wrocław przyciąga przede wszystkim inwestorów poszukujących małych mieszkań pod wynajem blisko centrum miasta.

W Poznaniu największym zainteresowaniem cieszyła się w tym roku inwestycja Soleil de Malta. Mieszkańcy miasta doceniają bliskość uwielbianej Malty. W projekcie bardzo spodobała im się również wyjątkowa strefa relaksu z boiskiem do siatkówki plażowej.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

W tym roku bardzo duże zainteresowanie klientów wzbudziła nasza oferta w ekskluzywnym kompleksie Sol Marina nad Zatoką Gdańską. To unikalny koncept apartamentów połączonych z luksusową mariną. W ramach całej inwestycji realizowanej w trzech etapach powstanie łącznie kilkaset apartamentów oraz pokoi hotelowych. W oferowanym aktualnie pierwszym etapie przygotowujemy 92 apartamenty o powierzchni od 30 mkw. do 85 mkw. Istnieje możliwość zakupu indywidualnego miejsca do cumowania jachtu lub łodzi motorowej. To z pewnością niepowtarzalna inwestycja na gdańskim wybrzeżu.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Bardzo dużą popularnością cieszy się nasza, gdańska inwestycja Wolne Miasto. W kolejnych budynkach sprzedajemy prawie wszystkie mieszkania przed zakończeniem budowy. Po wprowadzeniu pierwszego lockdownu w marcu wstrzymaliśmy realizację kolejnego etapu. Mieliśmy jednak na tyle duże zainteresowanie nowym budynkiem, że wprowadziliśmy na rynek 6 etap inwestycji. Inwestycja Wolne Miasto jest ceniona przez klientów głównie dzięki projektowi urbanistycznemu. Postawiliśmy na jak największą ilość terenów zielonych i rekreacyjnych, pozostawiając nawet zastany na działce sad owocowy. Ruch kołowy jest przeniesiony na zewnętrzne obrzeża osiedla, dzięki czemu wewnątrz osiedla postały zielone enklawy idealne jako teren do spacerów, rekreacji czy zabaw dla dzieci. Dzięki wysokiej jakości wykonania i przemyślanemu projektowi nasza inwestycja cieszy się również zainteresowaniem osób, które chcą ulokować nadmiar środków w dobro, które nie straci na wartości.

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Wszystkie inwestycje realizowane w 2020 roku znajdują się w bardzo dobrych lokalizacjach Warszawy. Przede wszystkim z każdej można dostać się do najbliższej stacji metra w ciągu 5 minut. To bardzo ważny aspekt, jeśli chodzi o preferencje klientów. Stąd bardzo duże zainteresowanie mieszkaniami w tych projektach, zarówno ze strony inwestorów, jak i klientów indywidualnych. Natomiast zdecydowanym hitem sprzedażowym w 2020 roku jest inwestycja Warszawski Świt, która zlokalizowana jest przy ulicy Poborzańskiej na Targówku, gdzie docelowo powstanie małe miasteczko z ponad dwoma tysiącami mieszkań.

Monika Perekitko, członek zarządu Matexi Polska

Zdecydowanym hitem w naszej ofercie jest inwestycja Żeromskiego 17 położona na warszawskich Bielanach. To projekt, który przygotowywaliśmy bardzo długo i pieczołowicie i już w tym okresie pojawiło się wiele zapytań od klientów oczekujących na uruchomienie tego doskonale zlokalizowanego projektu. Aktualnie notujemy rekordowo duże zainteresowanie tą inwestycją w naszym biurze sprzedaży i bez wahania mogę nazwać go hitem sprzedaży 2020 roku.

Edyta Kołodziej, dyrektor sprzedaży i marketingu w Nickel Development

Niekwestionowanym hitem mijającego roku były 38 metrowe mieszkania z dwoma pokojami w inwestycji ST_ART Piątkowo. Wszechstronność i bardzo praktyczne układy sprawiły, że świetnie wpisały się w potrzeby dwóch ważnych grup klientów. Z jednej strony osób, które kupowały je z myślą o samodzielnym zamieszkaniu. Z drugiej inwestorów, którzy są zainteresowani wynajmem długoterminowym.

Na przedmieściach także sprzedawały się mieszkania dwupokojowe, ale o wyraźnie większym metrażu 50 metrów. Ważnym kryterium wyboru dla klientów były dodatkowe przestrzenie rekreacyjne, tj. balkony, tarasy, a przede wszystkim ogrody przynależne do mieszkań parterowych.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

Bardzo dużym zainteresowaniem, już od momentu wejścia do sprzedaży, cieszy się nasza inwestycja Ustronie Mokotów na warszawskich Siekierkach. To pierwsze osiedle domów jednorodzinnych realizowane w Warszawie przez spółkę. Do tej pory sprzedaliśmy 40 proc. domów, a kolejne 10 proc. mamy w rezerwacji.

Ustronie Mokotów jest odpowiedzią na potrzeby osób, które marzą o domu z ogrodem, przy jednoczesnej bliskości centrum i wszystkich udogodnień, jakie niesie życie w mieście. W czasie pandemii, kiedy w domach oraz ich bliskiej okolicy spędzamy znacznie więcej czasu, duży ogród jest rozwiązaniem mocno zyskującym na znaczeniu wśród kupujących. Inwestycja wyróżnia się wysokim standardem wykończenia, na co klienci również zwracają uwagę.

Tomasz Czubak, dyrektor Przygotowania Projektów Deweloperskich w Jakon

Naszym największym bestsellerem ostatnich lat jest niezmiennie inwestycja Lwowska 2. W drugi etapie pozostało już tylko kilkanaście mieszkań. Jest to inwestycja z widokiem na Jezioro Maltańskie w bardzo popularnej poznańskiej dzielnicy. Standard inwestycji jest bardzo wysoki. Elewację wyróżnia zastosowanie szlachetnych materiałów, takich jak płyty HPL, płyty włókno-cement. W mieszkaniach występują bardzo duże przeszklenia, do każdego mieszkania przynależy przestronny balkon, loggia lub taras. W jednej z klatek schodowych znajduję się panoramiczna winda z widokiem na tor regatowy poznańskiego jeziora.

Karolina Guzik, menadżer sprzedaży w spółce mieszkaniowej Skanska

Największą popularnością cieszy się osiedle Park Skandynawia. W przypadku tej inwestycji klienci docenili nie tylko funkcjonalność i skandynawski charakter budynków, ale również świetną lokalizację oraz rozwiniętą infrastrukturę w bliskim sąsiedztwie osiedla. Położenie na warszawskiej Pradze-Południe zapewnia bardzo dobrą komunikację z innymi częściami stolicy. Jesienią do sprzedaży trafił już trzeci etap naszej bestsellerowej inwestycji.

Zaraz za Parkiem Skandynawią uplasował się Jaśminowy Mokotów. To inwestycja, która zachwyciła nabywców przede wszystkim piękną zielenią na terenie osiedla oraz przestrzenią do rekreacji i spędzania wolnego czasu na świeżym powietrzu.

Natalia Sawicka, dyrektor sprzedaży i marketingu Angel Poland Group we Wrocławiu

Trudno wskazać jedną inwestycję, bo tak naprawdę cały nasz segment premium odnotował w tym roku znaczny wzrost popularności. Jest to przede wszystkim konsekwencja niestabilnej sytuacji ekonomicznej i chęci bezpiecznego ulokowania kapitału przez naszych klientów, przy rekordowo niskich stopach procentowych. Jeśli chodzi o wybór naszych inwestycji, główną rolę przy ich wyborze odgrywa przede wszystkim lokalizacja. Budujemy w atrakcyjnych, pożądanych do życia miejscach.

Agata Zambrzycka, dyrektor ds. Sprzedaży i Marketingu w Aria Development

Najlepiej sprzedawały się mieszkania jedno i dwupokojowe o metrażu od 29 mkw. do 45 mkw. To najpopularniejszy produkt wśród osób młodych, jak i klientów inwestycyjnych.

W tym roku rozpoczęliśmy sprzedaż 3 etapu Osiedla Łomianki. Rozpoczęliśmy również sprzedaż Nowego Osiedla Natura 2. Tylko w pierwszych dwóch tygodniach sprzedaży podpisaliśmy umowy rezerwacyjne na ponad 15 proc. mieszkań. Zaprojektowane zostało w nim 230 smart mieszkań o metrażu od 29 mkw. do 76 mkw. W ramach 3-etapowej, przepełnionej zielenią inwestycji, powstanie sześć czterokondygnacyjnych budynków z cichymi windami, panelami fotowoltaicznymi i podziemnymi garażami.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu Aurec Home

Klienci chwalą sobie naszą warszawską inwestycję Miasteczko Jutrzenki, nie tylko za dobre projekty mieszkań, ale również projekt zagospodarowania osiedla. Także usytuowanie, z jednej strony z dala od zgiełku miasta, w cichej i spokojnej okolicy, a z drugiej blisko centrum, w miejscu dobrze skomunikowanym z innymi rejonami Warszawy.

Sylwester Śniadecki, prezes Śniadecki Development i Śniadecki Investment Group

Śniadecki Development od dłuższego czasu kojarzony jest z dobrą architekturą i wysoką jakością wykończania budowanych nieruchomości. Klienci szukają wygodnego domu dla rodziny i taki produkt im oferujemy. W bieżącym roku największym powodzeniem  cieszyły się domy z ogrodami w Osiedlu Tuleckim w podpoznańskim Gowarzewie. Największe wrażenie na kupujących robiły salony wysokie na 5 metrów, możliwość wykonania antresoli i swoboda, którą daje własny ogród.

Wojciech Dzioba, prezes zarządu TBV Investment

Mamy co najmniej kilka hitów sprzedażowych w ofercie, dostosowanych do różnych potrzeb klientów. Dużym powodzeniem cieszą się inwestycje zlokalizowane na osiedlach posiadających rozbudowaną infrastrukturę handlowo-usługową lub znajdujące się w pobliżu uczelni wyższych, takie jak np. Osiedle Fieldorfa czy Osiedla Jutrzenki. Tutaj wśród klientów przeważają inwestorzy oraz osoby studiujące lub pracujące w Lublinie. Z kolei młodzi ludzie i pary z dziećmi chętnie nabywają mieszkania w naszych, nowych lokalizacjach położonych na obrzeżach miasta, jak Felin i okolice Zalewu Zemborzyckiego, gdzie budujemy Osiedle Europejskie oraz Osiedle Regaty.

Autor: dompress.pl

Jaki piec ogrodowy do pizzy wybrać?

Każda pizzeria, lub większość renomowanych restauracji, może pochwalić się specjalistycznym piecem, który opalany jest drewnem, lub zasilany gazem czy elektrycznie. Dzięki takiej wysokiej jakości urządzeniu, możliwe jest przygotowanie pysznej pizzy, której każdy kęs urzeka podniebienie, a dowolny kawałek sprawia, że chcemy sięgnąć po jeszcze więcej. Aby móc zachwycać się doskonałym smakiem tego włoskiego przysmaku, wcale jednak nie musimy udawać się do restauracji. Możemy skomponować taki posiłek sami w domu, za pomocą ogrodowego pieca. Niezależnie czy prowadzimy restaurację czy chcemy zadowolić swoich domowników i gości niecodziennym posiłkiem – warto zapoznać się z szeroką ofertą pieców ogrodowych. Aby jednak wybrać ten odpowiedni, musimy zwrócić uwagę na kilka podstawowych czynników i parametrów.

piec ogrodowy do pizzy

Na co zwrócić uwagę kupując ogrodowy piec do pizzy?

Przed rozpoczęciem poszukiwań należy odpowiedzieć sobie na pytanie, jakiego rodzaju pizzę będziemy serwować, a co za tym idzie, jakiego sprzętu potrzebujemy. Ważnym parametrem będzie a również liczba gości, którą będziemy chcieli obsłużyć w jednym czasie. Musimy również zdefiniować, jakiej wielkości danie chcemy tworzyć. Następnymi czynnikami, na które musimy zwrócić uwagę, są: ilość miejsca, którą jesteśmy w stanie poświęcić na piec oraz czy chcemy go budować na miejscu, czy instalować w całości, dostarczony ze sklepu. Ostatnią kwestią, która musimy poruszyć to oczywiście budżet, który jesteśmy w stanie przeznaczyć na zakup takiego urządzenia.

Piec do pizzy ogrodowy – podstawowe parametry

Taki sprzęt jest świetnym zakupem, gdy mamy pewność, że będzie nam służył długi okres czasu. Dlatego kupując piec, należy określić jakie jego parametry są dla nas najważniejsze, aby zmaksymalizować korzyści, po jego zakupie. Następnie możemy przejść do jednej z przyjemniejszych kwestii, czyli zagłębienie się w katalogi pieców ogrodowych do pizzy. Odkryj kolekcję tych urządzeń, przeglądając bogatą ofertę najpopularniejszych marek na rynku.

Bardzo ważnym czynnikiem, nad którym musimy się pochylić dokonując zakupu, jest zasilanie tego sprzętu. Na rynku mamy do dyspozycji piece opalane drewnem, na gaz czy elektryczne. Mogą różnić się również wagą czy wielkością.

Kluczowe jest również przeznaczenie, które jest głównym atutem sprzętu. Piec ogrodowy do pizzy, nie musi być wykorzystywany tylko i wyłącznie do wypieku tytułowej potrawy. W ofercie sklepu, znajdziemy również taki sprzęt, który posłuży zarówno do wypieku pizzy, jak i chleba bądź innych potraw.

Podsumowując, w skrócie powinniśmy zwrócić uwagę na aspekty takie jak:

  • wielkość i waga pieca,
  • przeznaczenie,
  • zasilanie

Ogrodowy piec do pizzy – jakie gabaryty?

Gabaryt pieca, powinien być dostosowany do przestrzeni, którą dysponujemy w ogrodzie. Nie trzeba skomplikowanych obliczeń, abyśmy mogli stwierdzić ile metrów jesteśmy w stanie przeznaczyć na postawienie tego sprzętu. Waga pieca również ma ogromne znaczenie. Nie chodzi tu tylko o transport, lecz podłoże, na którym będzie ustawiony oraz czy często będzie konieczność jego przestawiania. Innym ważnym aspektem jest też zasilanie, z uwagi na rachunki. Odnośnie tego, warto zasiąść wygodnie z kartką papieru i obliczyć co będzie w naszym przypadku bardziej opłacalne, biorąc pod uwagę czas i częstotliwość korzystania z pieca ogrodowego do pizzy.

Piec do pizzy ogrodowy opalany drewnem, gazowy czy elektryczny?

To jedno z najważniejszych pytań, na które powinniśmy odpowiedzieć sobie przed zakupem. Ogrodowy piec do pizzy, opalany drewnem lub gazowy, są jednymi z najtańszych w utrzymaniu, porównując np. do tych zasilanych elektrycznie. Specjały w niej tworzone, z pewnością będą również lepiej wypieczone i o wiele lepszej jakości. Smakosze kuchni włoskiej lub potencjalni właściciele restauracji, powinni więc w pierwszej kolejności zainteresować się tymi modelami, które opalane są drewnem, ponieważ to z nich wychodzą najbardziej wykwintne dania. W dalszej kolejności należy zapoznać się z tymi modelami, które zasilane są gazem lub elektrycznie.

Niezależnie od sposobu energii, którą dostarczamy do uruchomienia pieca, ważna jest jakość jego wykonania. Jeżeli kupujemy taki sprzęt, z myślą o zastosowaniu go w ogrodzie i pozostawienia go w tym miejscu, w każdą porę roku, musimy zdawać sobie sprawę, że jego konstrukcja, musi być do takich warunków przystosowana.  Wysokiej jakości produkty będą prezentować się nienagannie, nawet po kilku latach użytkowania, bez względu na niekorzystne warunki panujące za oknem.

Piece do pizzy ogrodowe gazowe, wyposażone są w ogniotrwałą płytę roboczą i kopułę ze stali nierdzewnej. Temperaturę można w nich łatwo kontrolować za pomocą wbudowanego pirometru i pokrętła. W kilka minut może wzrosnąć do 500°C.

Warto również pamiętać, że mamy do wyboru, w zależności od upodobań piece statyczne lub obrotowe, które pozwalają na łatwiejsze i sprawniejsze przygotowanie większej ilości placków.

Wybór pieców ogrodowych do pizzy jest naprawdę bardzo szeroki. Na rynku dostępna jest cała gama wysokiej jakości modeli, które pozwolą nam na przygotowanie rozpływającej się w ustach pizzy. Jest to doskonałe rozwiązanie, w przypadku gdy chcemy cyklicznie przyrządzać dania z pieca lub prowadzimy restauracje.

Zarząd PGE: żądania Związków Zawodowych PGE są nierealne

500 zł podwyżki dla każdego pracownika i zatrudnienie jeszcze w 2020 roku dodatkowych 700 pracowników – to żądania Związków Zawodowych działających w Grupie Kapitałowej PGE. Spełnienie tych żądań to koszt ponad 450 mln zł rocznie. W innym wypadku Związki Zawodowe PGE grożą nielegalnym strajkiem.

Związki Zawodowe PGE żądają podwyżki na poziomie 6,8 proc. dla każdego pracownika Grupy PGE. Biorąc pod uwagę, że średnia płaca w Grupie PGE wynosi 8 tys. zł daje to średnio na miesiąc 500 zł.

Ponadto Związki żądają, aby Grupa PGE jeszcze do końca 2020 roku zatrudniła 700 nowych pracowników powołując się przy tym na zapisy porozumienia o utrzymaniu poziomu etatów sprzed czterech lat.

Kolejny postulat Związkowców to konieczność uzyskiwania przez Zarząd PGE każdorazowo zgody na decyzję dotyczącą zmian organizacyjnych lub własnościowych. W ocenie PGE oznacza to całkowity paraliż decyzyjny w Grupie PGE, który uniemożliwi przeprowadzenie transformacji energetycznej i wykorzystanie przyznanych Polsce środków unijnych na ten cel.

PGE uznaje zgłoszone żądania Związków Zawodowych za nierealne i niebiorące pod uwagę obecnej sytuacji społeczno–gospodarczej Polski, związanej z pandemią oraz kondycji finansowej Grupy Kapitałowej PGE. Priorytetem dla zarządu PGE jest utrzymanie miejsc pracy i poziomu wynagrodzeń dla pracowników Grupy PGE. W sytuacji, kiedy z powodu pandemii wiele osób dotyka utrata pracy, a niektóre branże walczą z problemami, żądania podwyżek i dodatkowego, nieuzasadnionego biznesową koniecznością zatrudniania ludzi jest nieodpowiedzialne i niesolidarne.
Grupę PGE czeka nieuchronna transformacja, a rolą Związków Zawodowych powinno być aktywne w niej uczestnictwo.

PGE informuje, że w obecnych warunkach strajk będzie miał charakter nielegalny, co zostało potwierdzone w niezależnych opiniach prawnych, o czym Związki Zawodowe zostały poinformowane.

Szafa chłodnicza dla wymagających

Branża gastronomiczna wymaga użycia specjalistycznych urządzeń, które konieczne są zarówno do przygotowania, ale i przechowania potraw czy półproduktów. Jednym z nich jest szafa chłodnicza, umożliwiająca prawidłowe przechowywanie żywności. Tylko profesjonalne produkty wysokiej jakości to gwarancja trwałości, ale i solidnego wykonania. Poznaj najważniejsze szczegóły.  Przekonaj się, w jaki sprzęt chłodniczy wart zainwestować!

  1. Profesjonalna szafa chłodnicza
  2. Kto powinien zainwestować w szafę chłodniczą?
  3. Właściwości, jakie charakteryzują szafy chłodnicze z GastroProdukt Professional
  4. Produkty firmy GastroProdukt Professional wyróżnia jakość i atrakcyjna cena!

Szafa chłodnicza

Profesjonalna szafa chłodnicza

Urządzenia dedykowane szeroko pojętej branży gastronomicznej powinny charakteryzować się wysoką jakością, która wynika z użytych materiałów oraz zastosowanych rozwiązań. Ciekawe produkty można znaleźć między innymi na stronie internetowej sklepu GastroProdukt  Professional, mianowicie gastroprodukt.pl/szafy-chlodnicze. Urządzenie to posiada dość szerokie zastosowanie, gdyż doskonale sprawdzi się do przechowywania: półproduktów, ryb, mięsa, owoców morza i pozostałych produktów, wymagających niskich temperatur. Dzięki temu nie popsują się, ani nie będą stanowić zagrożenia dla zdrowia konsumenta. Szafa chłodnicza zapewnia stałą, jak również niską temperaturę. Dlatego też wybór tego urządzenia powinien uwzględnić jakość, solidne wykonanie oraz uniwersalność. Cechy te sprawiają, że urządzenie chłodzące jest łatwe w konserwacji, proste w obsłudze oraz dopasowane do potrzeb wielu odbiorców, dzięki możliwości ustawienia najważniejszych parametrów. Kto powinien zwrócić uwagę na szafy chłodnicze? Kiedy warto zainwestować w to urządzenie?

Kto powinien zainwestować w szafę chłodniczą?

Wysokiej jakości szafa chłodnicza to urządzenie dedykowane przede wszystkim branży gastronomicznej, czyli: kawiarniom, restauracjom czy hotelom. Produkt ten powinien charakteryzować się wykonaniem z wysokiej jakości materiałów, które zapewnią długoletnią i bezawaryjną pracę. Natomiast wykorzystane nowoczesne technologie sprawiają, że panel sterowania jest bardzo intuicyjny. Warto zauważyć, że urządzenia marki GastroProdukt Professional mają połączony panel sterowania z sondą NTC, dlatego w szybki sposób można dopasować temperaturę chłodzenia do warunków w pomieszczeniu oraz przechowywanych w niej produktów. Zapewnienie optymalnego poziomu temperatury też nie należy do zbyt trudnych, gdyż zastosowano w tych szafach samodomykające się drzwi. Wyróżnia je bardzo dobra izolacja oraz uzbrojenie w specjalną uszczelkę magnetyczną. Dodatkowym atutem tych urządzeń elektrycznych jest gruba warstwa izolacji, która pomaga zaoszczędzić energię elektryczną oraz chroni je przed czynnikami zewnętrznymi. Zastosowane rozwiązania przyczyniają się do utrzymania niskiej temperatury na równym poziomie, co w gastronomii jest niezwykle ważne! Poznaj najważniejsze atuty szaf chłodniczych marki GastroProdukt Professional.

Właściwości, jakie charakteryzują szafy chłodnicze z  GastroProdukt Professional

Szafy chłodnicze z  GastroProdukt Professional wyróżniają się na tle innych marek, bardzo funkcjonalnymi rozwiązaniami oraz unikalnymi cechami. Należy podkreślić także, że te urządzenia elektryczne  dostępne są w wersji z drzwiami pojedynczymi oraz podwójnymi. Natomiast najważniejsze cechy to: chłodzenie z wentylatorem, cyfrowy regulator temperatury, drzwi oraz obudowa zewnętrzne wykonane ze stali nierdzewnej, oświetlenie wewnętrzne LED, warstwa izolacyjna o grubości 70 mm oraz możliwość odwrócenia drzwi. Dodatkowym atutem tych szaf chłodniczych jest ich automatyczny system odszraniania, jak i możliwość pracy przez całą dobę. Szafa chłodnicza marki GastroProdukt Professional dostępna jest w wielu wersjach różniących się zarówno wysokością, jak i pojemnością urządzenia. To bardzo dobrej jakości produkt, który przez długie lata będzie działał bezawaryjnie i skutecznie. Dzięki temu każdy klient znajdzie tu sprzęt kuchenny na miarę swoich potrzeb oraz oczekiwań. Sięgnij po sprawdzone rozwiązania, które doceniło już szerokie grono wymagających konsumentów z branży gastronomicznej!

Produkty firmy GastroProdukt  Professional wyróżnia jakość i atrakcyjna cena!

Firma GastroProdukt Professional posiada bardzo szeroką ofertę, która skierowana jest do wielu firm z branży gastronomicznej. Na szczególną uwagę zasługuje szafa chłodnicza, posiadająca wiele zastosowań. Najczęściej wybierana jest przez firmy oferujące catering, restauracje, czy hotele wyposażone we własne kuchnie. Z tego urządzenia bardzo chętnie korzystają również kluby fitness, kantyny, kawiarnie, a nawet branża piekarnicza. Warto zauważyć, że produkt ten doskonale uzupełni wyposażenie każdej kuchni. Dlatego wystarczy odrobina miejsca we wspomnianej przestrzeni lub w specjalnym pomieszczeniu, przeznaczonym do przechowywania. Ze względu na wysoką jakość oraz sporą funkcjonalność szafy chłodnicze chętnie wykorzystywane są również w kuchniach przemysłowych.

Przyspieszony przetarg UKE na obsługę prawną budzi wątpliwości na rynku. Wyśrubowane wymogi spełni niewiele kancelarii

Przyspieszony przetarg UKE na obsługę prawną budzi wątpliwości na rynku. Wyśrubowane wymogi spełni niewiele kancelarii 1

W przyszłym roku Urząd Komunikacji Elektronicznej ogłosi aukcję na cztery rezerwacje częstotliwości z pasma 3,6 GHz dla sieci 5G. Czeka na to cały rynek telekomunikacyjny, bo aukcja była już przekładana. Zanim do niej dojdzie, urząd ogłosił przetarg na obsługę prawną tego projektu, a kancelariom prawnym dał tylko tydzień na przeanalizowanie postępowania i złożenie ofert. Prawnicy i eksperci wskazują, że w przypadku tak dużego i ważnego projektu, który będzie mieć przełożenie na całą gospodarkę, ten termin jest zdecydowanie za krótki. Wątpliwości budzi też jego dotychczasowe przygotowanie. UKE postawił też oferentom szereg bardzo wyśrubowanych wymogów, które w praktyce spełnić mogło niewiele podmiotów.

Na początku grudnia urząd ogłosił przetarg na obsługę prawną w związku z planowaną aukcją na częstotliwości sieci 5G. Chce zamówić 1 tys. godzin konsultacji, które mają zostać wykorzystane do końca przyszłego roku. Oprócz zagadnień związanych z aukcją 5G UKE zależy również na doradztwie w zakresie cyberbezpieczeństwa.

– Przetarg budzi szereg pytań o to, czy projekt został właściwie przygotowany. Nie ma wątpliwości, że na potrzeby planowanej aukcji 5G konieczne jest zapewnienie wysokiej jakości obsługi prawnej dla Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Sam cel jest więc poprawny, ale nie wiem, czy narzędzia, które zostały do tego obrane, są dobre. Wątpliwości budzi termin złożenia ofert na obsługę prawną. Bardzo trudno jest skompletować zespół specjalistów z zakresu prawa telekomunikacyjnego i cyberbezpieczeństwa w tak krótkim czasie, a na dodatek spełnić inne wymogi formalne stawiane przez UKE. Poszczególne kryteria zastosowane w tym przetargu też mogą budzić wątpliwości – mówi agencji Newseria Biznes dr hab. Sławomir Dudzik, profesor Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego, radca prawny i partner w Kancelarii SPCG.

Wątpliwości prawników, ekspertów i uczestników rynku budzą ekspresowe tempo postępowania i wyśrubowane warunki stawiane przez UKE. Urząd wymagał m.in., aby zespół doradczy składał się z co najmniej pięciu prawników, spośród których przynajmniej dwóch musi mieć stopień naukowy doktora lub doktora habilitowanego w zakresie prawa. W zespole musi znaleźć się też przynajmniej dwóch prawników uprawnionych do dostępu do informacji niejawnej o klauzuli „tajne” oraz trzech specjalistów posiadających minimum pięcioletnie doświadczenie w zakresie cyberbezpieczeństwa. Tymczasem ustawa o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa – pierwszy akt regulujący tę kwestię w Polsce – obowiązuje dopiero od sierpnia 2018 roku, czyli zdecydowanie krócej niż określony wymóg pięciu lat.

– Takie wymogi są czasami stawiane, choć można mieć wątpliwości, czy są one adekwatne. Po pierwsze, kwalifikacje w zakresie prowadzenia badań naukowych niekoniecznie muszą przekładać się na kompetencje potrzebne do tego, żeby doradzać UKE w ramach aukcji częstotliwości. Po drugie, stopień doktora czy doktora habilitowanego w zakresie prawa można zdobyć w bardzo różnych specjalizacjach. Przykładowo można być doktorem prawa w zakresie kryminologii czy prawa rzymskiego. Te obszary mają niewielki związek z samą aukcją, więc stawianie tak bardzo ogólnego wymogu może budzić wątpliwości – ocenia dr hab. Sławomir Dudzik.

– Obawiam się, że nie ma kancelarii, która miałaby wszystkie zasoby w swojej dyspozycji. W szczególności chodzi o te wymagania dotyczące specjalistów z zakresu cyberbezpieczeństwa, z odpowiednimi poświadczeniami w zakresie dostępu do materiałów tajnych. Musiałoby powstać jakieś konsorcjum. Kilka dni na przygotowanie tego wszystkiego może być rzeczywiście problematyczne – mówi prof. dr hab. Stanisław Piątek z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego.

Kolejny wymóg UKE dotyczy tego, aby firma prawna wyłoniona w przetargu doradzała w ciągu ostatnich pięciu lat przez co najmniej rok podmiotom z państwowego sektora finansów publicznych oraz miała na swoim koncie doradztwo przy projekcie wartym co najmniej 1 mld zł. Jednak UKE nie precyzuje, że projekt miał dotyczyć rynku telekomunikacyjnego, co oznacza, że ten wymóg może spełnić np. kancelaria, która wcześniej doradzała przy budowie dróg. Nie spełni go natomiast kancelaria specjalizująca się w prawie telekomunikacyjnym, gdyż na tym rynku nie było dotąd tak dużych projektów.

Co istotne, UKE chce także, aby doradzająca firmie kancelaria miała w zespole przynajmniej jednego prawnika z doświadczeniem w obsłudze projektów związanych z 5G. Ten wymóg jest trudny do spełnienia o tyle, że w Polsce wdrażanie tej technologii ma miejsce dopiero od kilku miesięcy i jest na bardzo wczesnym etapie.

– Specjalistów z zakresu prawa telekomunikacyjnego nie mamy w Polsce zbyt wielu, a jeżeli są, to siłą rzeczy najczęściej pracują na potrzeby przedsiębiorstw telekomunikacyjnych, operatorów, więc ryzyko konfliktu interesów na pewno istnieje – mówi partner w Kancelarii SPCG.

Warunki przetargowe sprawiają, że w dużo lepszej sytuacji są duże międzynarodowe kancelarie prawne. Tym bardziej że wśród wymogów jest to, aby obsługująca firmę kancelaria dysponowała polisą ubezpieczeniową na 10 mln zł.

– W dużych postępowaniach dotyczących obsługi prawnej pojawiają się takie wymogi, zwykle w postępowaniach podmiotów prywatnych, więc to nieszczególnie dziwi. Natomiast tutaj mamy do czynienia z obszarem prawa publicznego i to jest niestandardowy przypadek. Zastanawiam się, w jakich sytuacjach Skarb Państwa mógłby ponieść – na skutek wadliwego doradztwa ze strony kancelarii – szkodę, która miałaby być wyrównana wypłatą z tej polisy – mówi dr hab. Sławomir Dudzik. – Z drugiej strony, jeżeli Skarb Państwa obawia się jakiejś odpowiedzialności odszkodowawczej, to może oczywiście się zabezpieczać, żądając polisy ubezpieczeniowej. Natomiast w praktyce trudno sobie wyobrazić sytuację, kiedy ta polisa miałaby zostać zastosowana.

W ocenie ekspertów troska UKE o wysoki poziom doradztwa prawnego jest zrozumiała, ponieważ chodzi o aukcję na częstotliwość, która będzie kluczowa dla wdrożenia w Polsce technologii 5G. To zaś będzie mieć przełożenie nie tylko na rynek komunikacyjny, lecz także całą gospodarkę. Zrozumiały nie jest jednak ekspresowy termin postępowania. Kancelarie prawne na złożenie ofert na obsługę prawną nowej aukcji 5G dostały raptem tydzień – od 3 do 11 grudnia. W tym czasie zainteresowane podmioty zgłaszały też szereg pytań i wątpliwości, a na przeanalizowanie odpowiedzi UKE miały zaledwie dwa–trzy dni.

– Jeżeli zamawiający szuka wysokiej jakości doradztwa i specjalistów, to powinien im dać czas na przygotowanie ofert i złożenie ich w normalnym trybie. Zbyt krótki czas może oznaczać, że nie wszyscy, którzy mogli i chcieli złożyć ofertę, mogli przystąpić do tego postępowania. Ostatecznie ofert może być mniej, niż urząd chciałby dostać, aby mieć pełne spektrum i możliwość wyboru – mówi partner w Kancelarii SPCG.

– Wyznaczono nowy, sierpniowy termin na wydanie rezerwacji, więc teraz trzeba przygotować dokumentację, która będzie podstawą aukcji. Trzeba przeprowadzić konsultacje. Czasu wcale nie jest dużo, więc być może ktoś się obudził trochę za późno, ale podjął szybkie działania. Na pewno dla kancelarii to nie było proste zadanie, żeby przygotować ofertę w takim terminie – ocenia prof. dr hab. Stanisław Piątek.

Walka z kryzysem klimatycznym za mało radykalna. Potrzebny nowy sposób komunikacji o tym problemie

0

Walka z kryzysem klimatycznym za mało radykalna. Potrzebny nowy sposób komunikacji o tym problemie 2

Mimo że w ostatnich latach wiele mówi się o zmianach klimatycznych i ich poważnych konsekwencjach, walka z tym zjawiskiem wciąż nie jest wystarczająco radykalna. Według IPCC uniknięcie czarnego scenariusza jest wciąż możliwe. – Niezbędne jest jednak ograniczenie konsumpcji, zmiana nawyków transportowych, stylu życia, sposobu zaspokajania swoich podstawowych potrzeb i bardziej solidarnościowe podejście do zasobów – wskazuje reportażysta Filip Springer. Współtworzona przez niego Szkoła Ekopoetyki zapoczątkowała niedawno razem z EIT Climate-KIC projekt, który ma stworzyć nowe strategie komunikacyjne dotyczące zmian klimatu.

– Państwa nie podejmują działań związanych z globalnym ociepleniem głównie dlatego, że wymagałoby to bardzo silnej ingerencji w ich sposób funkcjonowania. Dzisiejszy dobrobyt jest przecież zbudowany na eksploatacji paliw kopalnych, więc trudno jest przestawić się na inne modele gospodarki. Ale nawet te kraje, których retoryka polityczna jest zbudowana na zaprzeczaniu zmianom klimatu, doskonale wiedzą już, co się dzieje. Mimo to nie wdrażają zmian, bo z ekonomicznego i politycznego punktu widzenia jest to dla nich bardzo niewygodne – mówi agencji Newseria Biznes Filip Springer, autor książek, reportażysta, współtwórca Szkoły Ekopoetyki przy Instytucie Reportażu.

Wiele państw nie jest skłonnych do wyznaczania ambitnych celów klimatycznych, bo mogłoby to negatywnie wpłynąć na ich gospodarki. Przykładem są Stany Zjednoczone, które w ubiegłym roku postanowiły wycofać się z porozumienia paryskiego, ratyfikowanego na COP21 w 2016 roku przez UE i 186 innych państw. Jak wynika z opublikowanego na początku grudnia raportu UNEP („Emissions Gap Report 2020”), mimo krótkotrwałego spadku emisji dwutlenku węgla spowodowanego pandemią COVID-19 świat nadal zmierza do wzrostu temperatury o ponad 3°C w tym stuleciu – znacznie wykraczając poza cele przyjęte pięć lat temu. Według ONZ w tym roku wiele krajów nie przedstawi też swoich planów działań w obszarze klimatu (zgodnie z wymogami porozumienia paryskiego) przez opóźnienia wynikające z pandemii.

Z drugiej strony z powagi problemu zdaje sobie sprawę coraz więcej krajów. Przykładem może być ostatnia decyzja przywódców Unii Europejskiej, którzy postanowili o zwiększeniu redukcji emisji gazów cieplarnianych w 2030 roku z 30 proc. do 55 proc. Naukowcy podkreślają jednak, że tempo to powinno być jeszcze wyższe. Nowe zobowiązanie oznacza jednocześnie, że działania na rzecz walki ze zmianami klimatycznymi muszą przyspieszyć w poszczególnych państwach UE, również w Polsce.

Zdając sobie sprawę z tego, że tempo zmian powinno być dużo większe niż obecnie, i odpowiadając na to wyzwanie, EIT Climate-KIC oferuje miastom, regionom, a także całym państwom w Europie wsparcie w procesie transformacji w stronę neutralności klimatycznej na szeroką skalę. Dzięki zmianom na poziomie całych systemów osiągnięcie celu porozumienia paryskiego staje się w Europie dużo bardziej realne. Taka transformacja w ramach działań tej unijnej organizacji dzieje się w wielu miejscach Europy, takich jak Wiedeń, Amsterdam, Kraków, Madryt, włoski region Emilia-Romania, a także na poziomie krajowym, np. w Słowenii.

– Kryzys klimatyczny jest kryzysem wyobraźni. Narzędzia, które mają mu przeciwdziałać, nie zostaną podjęte, dopóki nie wyobrazimy sobie innego świata. Teraz znamy tylko świat zbudowany na gospodarce eksploatującej zasoby, której sukces mierzy się wzrostem. Walka z kryzysem klimatycznym oznacza ograniczenie konsumpcji, budownictwa, zmianę nawyków transportowych, stylu życia, sposobu zaspokajania swoich podstawowych potrzeb, bardziej solidarnościowego podejścia do zasobów. Nie wyobrażamy sobie, że nawołujemy do mniejszego konsumpcjonizmu, bo przecież nasz wzrost gospodarczy bazuje na konsumpcji. Dlatego to jest kryzys wyobraźni: musimy sobie najpierw wyobrazić inny świat, żeby go naprawić – mówi pisarz.

Jak wynika z ostatniego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), obecnie średnia globalna temperatura jest o 1°C wyższa od poziomu przedindustrialnego. Przekroczenie bezpiecznego progu ocieplenia, czyli 1,5°C, będzie skutkować ekologiczną katastrofą na globalną skalę. Wśród efektów będzie m.in. podniesienie poziomu mórz nawet o 90 cm, co grozi zalaniem terenów zamieszkałych przez połowę̨ populacji świata, coraz częstsze i bardziej dotkliwe w skutkach fale upałów, nawałnice, powodzie i gwałtowne burze oraz niedostatki wody i żywności. Dramatyczne zmiany w środowisku naturalnym dotkną też handel i przemysł. Pod koniec obecnego wieku klęski żywiołowe mogą̨ dosięgnąć́ już 2/3 Europejczyków. Na podstawie ostatniego raportu IPCC agencja ratingowa Moody’s oszacowała, że konsekwencje globalnego ocieplenia o 2°C będą kosztować światową gospodarkę 69 bln dol. do 2100 roku.

Według IPCC uniknięcie czarnego scenariusza jest jeszcze możliwe, ale do 2050 roku ludzkość musi prawie całkowicie zrezygnować z paliw kopalnych, a do 2030 roku globalna emisja CO2 musi spaść o 45 proc. w porównaniu do poziomu z 2010 roku.

– Wyzwaniem są kwestie komunikacji, tego, co i jak mówimy o zmianach klimatu, czy tylko się straszymy, czy staramy się wprowadzić konstruktywne wizje. Duże znaczenie ma tutaj literatura jako ta, która operuje językiem – to w literaturze wykuwamy naszą wyobraźnię, dlatego jest to takie ważne. Ma to też przełożenie na inne sfery komunikacji – zaczynając od reklamy, a kończąc na rozmowach przy stole – mówi Filip Springer.

Jak wskazuje, w tej chwili brakuje narracji o zmianach klimatu, która będzie oddawać powagę sytuacji bez straszenia czy szantażu moralnego. Brakuje też jasnego nakreślenia wyzwań, z którymi społeczeństwa muszą się zmierzyć, żeby sprostać kryzysowi klimatycznemu. To rodzi potrzebę wypracowania nowej narracji, nowych sposobów mówienia o zmianach klimatu, łączących wiedzę, zaangażowanie i pozytywną wizję przyszłości.

– Staramy się wypracowywać nowe sposoby. Wiemy, że komunikacja ta musi się opierać na lokalności, czyli opowiadaniu tego, co jest tu i teraz, a nie o smutnym losie białych niedźwiedzi na krach, bo tutaj w Polsce mało kto może się nim szczerze przejąć. Ta lokalność dotyczy też czasu – to nie może być opowieść dotycząca dalekiej przyszłości, ale o tym, że my już dzisiaj doświadczamy katastrofalnych zmian klimatycznych, które kosztują życie ludzi – mówi reportażysta.

Szkoła Ekopoetyki przy Instytucie Reportażu powstała wiosną tego roku i ma na celu właśnie zmianę sposobu myślenia autorów o powiązaniach między ludźmi a naturą i klimatem. We współpracy z ekspertami oraz EIT Climate-KIC, czyli największą w Europie organizacją, która zajmuje się przeciwdziałaniem zmianom klimatycznym dzięki innowacjom, uruchomiła niedawno projekt „Zmieniamy opowieść. Kryzys klimatyczny jako kryzys wyobraźni”.

– To projekt filmowy, do którego zaprosiliśmy 15 ekspertów i ekspertek z różnych dziedzin. Zadaliśmy im pytania, które nurtują nas najbardziej, dotyczące tego, jak komunikować kwestie klimatyczne, jakie wątki wyciągać na pierwszy plan, a które z nich są być może nieistotne. Nasi eksperci i ekspertki odpowiadają na te pytania w krótkiej, ośmiominutowej formie. Liczymy, że ta forma ma potencjał viralowy, a wypowiedzi ekspertów będą później wykorzystywane np. w dyskusjach w social mediach. Podsumowaniem całego przedsięwzięcia jest też konferencja, na której 15 grudnia wyciągniemy wspólne wnioski z tych wypowiedzi ekspertów i spróbujemy zbudować zręby strategii komunikacyjnych dotyczących zmian klimatu – mówi Filip Springer.