Polska gospodarka radzi sobie dobrze, mimo nerwowości na rynkach

Od pewnego już czasu w gospodarce europejskiej panuje nerwowa atmosfera. Powodem jest przede wszystkim zastój w niemieckiej gospodarce oraz niepewność związana z Brexitem.

Na razie wydaje się, że nerwowość ta nie rzutuje na gospodarkę Polski. W ubiegłym tygodniu nie pojawiło się zbyt wiele danych makroekonomicznych. Poznaliśmy jednak marcowe wyniki dla wartości produkcji budowalno- montażowej, która była o 27,2% niż w lutym. W marcu wzrosła także międzyroczna produkcja przemysłowa – o 7,8%. Wyniki te również potwierdzają, że nerwowa sytuacja w niemieckiej gospodarce ma mały wpływ na Polskę. Gospodarce polskiej pomaga też polityka fiskalna i pieniężna kraju. Jednakże, obecne wydatki rządowe mogą znacznie zwiększyć zadłużenie kraju w przyszłości oraz doprowadzić do zmniejszenia zasobów państwa, gdy gospodarka – w przeciwieństwie do dzisiejszej sytuacji – będzie naprawdę potrzebować wsparcia. Nawet jeśli się tak stanie, problemy budżetowe z pewnością nie będą odczuwalne w nadchodzących miesiącach i prawdopodobnie także w perspektywie kilku lat.

Pomimo pozytywnych danych, złoty przez ostatnie dwa tygodnie się osłabiał. Dzisiaj rano jego kurs był na poziomie 4,29 EUR/PLN. Kurs eurodolara na koniec tygodnia wynosił 1,11 EUR/USD.

AKCENTA CZ a.s.

Union Investment TFI rejestruje fundusze pod PPK

Sąd Okręgowy w Warszawie wpisał do Rejestru Funduszy Inwestycyjnych Horyzont SFIO utworzony przez Union Investment TFI. 

W ramach funduszu Horyzont będzie utworzonych 8 subfunduszy. Będą funkcjonować jako tzw. Fundusze Zdefiniowanej Daty w ramach przygotowywanej przez Towarzystwo oferty Pracowniczych Planów Kapitałowych.

W październiku 2018 została podpisana umowa przejęcia 100% akcji w Union Investment TFI przez Grupę Generali. Ogłoszona transakcja ma charakter warunkowy. Do jej finalizacji, planowanej w pierwszej połowie bieżącego roku, konieczne jest uzyskanie akceptacji odpowiednich instytucji regulujących tego typu transakcje, w tym Komisji Nadzoru Finansowego.

– Kolejnym krokiem po rejestracji funduszu pod PPK przez Sąd Okręgowy będzie rejestracja oferty Towarzystwa w PFR. Nasza firma jest przygotowana do oferowania PPK. Zainteresowanie klientów jest bardzo duże, dostajemy też wiele szczegółowych praktycznych pytań dotyczących wprowadzania i obsługi programów. Otrzymujemy także ze strony klientów już wiele deklaracji przyszłego wyboru naszego TFI do prowadzenia programu PPK co tylko potwierdza utrzymywaną od wielu lat pozycje lidera na rynku w obsłudze klientów instytucjonalnych oraz w zakresie osiąganych wyników inwestycyjnych – mówi Paweł Suwała, Dyrektor Działu Klienta Instytucjonalnego, odpowiedzialny za PPK w Union Investment TFI.

Union Investment TFI jest największym niezależnym towarzystwem inwestycyjnym działającym na polskim rynku od 1995 r. Od tego czasu firma jest rozwijana przez zespół doświadczonych zarządzających, którego skład przez lata ulegał jedynie niewielkim zmianom. Obecnie Union Investment TFI zarządza aktywami o wartości ponad 14 mld. Na ofertę rynkową firmy składa się 30 funduszy inwestycyjnych, zarówno otwartych jak i zamkniętych, rozwiązania asset management i oparte na funduszach produkty emerytalne takie jak IKZE, IKE i PPE. Pracownicze Plany Kapitałowe będą więc naturalnym uzupełnieniem oferty rozwiązań emerytalnych firmy.

Rozszerzona inteligencja – Lider w tandemie z AI

Z przeprowadzonego przez Microsoft badania AI Pulse[1] wynika, że przyszłość liderów biznesu nieodłącznie związana jest z rozszerzoną inteligencją. Ponad 79 proc. ankietowanych przyznało, że w obliczu dynamicznego rozwoju technologii, nowe umiejętności i ciągła potrzeba rozwoju są koniecznością.

Sztuczna inteligencja (Artificial Intelligence), którą celowo nazywamy rozszerzoną inteligencją (Augmented Intelligence) będzie wspierać menedżerów w codziennej pracy dzięki wykorzystaniu odpowiednich rozwiązań, lecz także dzięki podnoszeniu własnych kompetencji. Rozwiązania oparte o AI już teraz asystują pracownikom i liderom biznesu. Jednocześnie większość z nich dostrzega nadal niewykorzystany potencjał tej technologii. Ponad 70 proc. liderów biznesu zgadza się z tym, że AI pozwoli im oszczędzać ich czas i w rezultacie skupić się bardziej na motywowaniu i inspirowaniu pracowników już w perspektywie najbliższych 4-5 lat.

Więcej czasu na rozwój pracowników

Dzięki odpowiedniemu dobraniu narzędzi menedżerowie wyższego szczebla poprawiają efektywność nie tylko swoją, ale całego zespołu. Skrócenie czasu potrzebnego na analizę danych czy realizację powtarzalnych, długotrwałych procesów i zadań pozwala im poświęcać uwagę tym aspektom budowania organizacji, na które w przeciwnym razie nie starcza czasu. Rynek pracownika wymaga nie tylko zapewnienia odpowiedniego zaplecza i narzędzi do pracy, lecz także klarownej ścieżki kariery czy pozostawienia pola do kreatywności i niezależności w podejmowaniu decyzji. Odciążenie pracowników w ich codziennych, często powtarzalnych obowiązkach pozwala im również w większym stopniu skupić się na własnym rozwoju.

Aż 63 proc. liderów firm o dwucyfrowym wzroście uważa, że rozszerzona inteligencja może pozytywnie wpłynąć na wyznaczanie kierunku działań całej organizacji. Zatem AI może nie tylko pomóc firmom zwiększać efektywność i analizować ogromne ilości danych, lecz także wspomóc przedsiębiorstwa w obszarze zarządzania i motywowania pracowników.

Dla porównania, tę samą opinię podziela tylko 35,7 proc. liderów z Czech i 16,7 proc. z Francji. Z drugiej strony najwyższy współczynnik odpowiedzi padł na Węgrzech (75 proc.), w Zjednoczonych Emiratach Arabskich (73,3 proc.) oraz w Republice Południowej Afryki (72,7 proc.).

„AI pomaga liderom skuteczniej radzić sobie z działaniami operacyjnymi. Dokładniejsze analizy, a w efekcie trafniejsze wnioski i decyzje podejmowane w krótszym czasie – to niewątpliwie wartość dla każdego z menedżerów. Pozytywnym skutkiem ubocznym takiego stanu rzeczy jest oszczędność czasu i możliwość skupienia się na sednie roli lidera, czyli budowaniu zespołu i wzmacnianiu jego pozycji. Różnica między zarządzaniem a przywództwem wyraża się między innymi w zaufaniu do pracowników i tworzeniu im przestrzeni do rozwoju. Dlatego tak ważne jest, by odpowiednio ich motywować i inspirować do zdobywania nowych kompetencji i umiejętności. To wszystko wymaga czasu i uwagi również od menedżerów, a technologia, w tym AI daje im dzisiaj taką możliwość” – mówi Wojtek Życzyński, dyrektor segmentu Klientów Kluczowych, Małych i Średnich Firm oraz Partnerów w polskim oddziale Microsoft.

Nowe spojrzenie na dane

Jak wynika z badania, ponad 58 proc. ankietowanych dostrzega szansę na skuteczniejsze i szybsze rozwiązywanie problemów oraz zagadnienia związane z controllingiem w przedsiębiorstwie. Algorytmy AI analizują ogromne zbiory danych i szybciej definiują problemy, wzorce czy rekomendacje. Dzięki temu wymierne korzyści z wdrożenia AI odczuwają pracownicy niemal każdej części organizacji. Dodatkowo, wielu z nich może wyeksponować cechy, które do tej pory ginęły w arkuszach kalkulacyjnych lub rutynowych zadaniach – kreatywność, otwartość czy nieszablonowe myślenie. Dzięki nowemu spojrzeniu na dane, wiele firm ma szansę odkryć niezagospodarowane obszary lub usprawnić prace, w spektakularny wręcz sposób. W przypadku menedżerów z innych krajów, które brały udział w badaniu, ponownie najwyższy wynik zanotowały Węgry (75 proc.), natomiast najniższy Czechy (21,4 proc.).

Ostatnie słowo zawsze masz ty

Przeszło 70 proc. menedżerów wyższego szczebla z najszybciej rozwijających się firm uważa, że to obowiązkiem liderów jest dbałość o aspekty etyczne związane z wdrożeniami AI. Dzięki właściwym narzędziom i wdrożonym rozwiązaniem człowiek nadal pozostaje w centrum, a technologia stanowi narzędzie jego rosnącego wpływu na organizację i jej sukces. Rozszerzona inteligencja bez wątpienia już teraz zmienia oblicze biznesu. Nie dziwi zatem, że coraz częściej liderzy w biznesie sięgają po algorytmy AI, żeby wykorzystywać w swoich działaniach dane, analizy i wnioski, jakie z nich wynikają.

[1] Badanie AI Pulse na zlecenie Microsoft objęło 1150 liderów biznesu z USA i regionu EMEA, w tym z Wielkiej Brytanii, Francji, Niemiec, Węgier, Włoch, Rosji oraz Polski.

Król Doliny Krzemowej rozdaje dolary jak cukierki i nie jest to Elon Musk ani Mark Zuckerberg

Jest Japończykiem koreańskiego pochodzenia, majątku dorobił się na bańce internetowej, a przez jego fundusz venture capital, SoftBank, przepływają miliardy dolarów. Mowa o Masayoshi Son, który pomógł rozwinąć się takim firmom jak Yahoo! czy Uber, a dziś trzęsie Doliną Krzemową, pompując w obiecujące start-upy kwoty, przy których inwestycje konkurencyjnych funduszy są jak średnia polska emerytura.

Masayoshi Son to dziś najpotężniejszy człowiek w Dolinie Krzemowej i najbogatszy obywatel Japonii. Tworzenie swojego imperium Son rozpoczął w czasie, gdy na rynku pojawiły się pierwsze komputery osobiste. Utworzony przez niego SoftBank miał zająć się sprzedażą oprogramowania, jednak już rok po założeniu spółka rozpoczęła równoległą działalność wydawniczą, aby w ciągu kilku następnych lat stać się największym w Japonii dystrybutorem oprogramowania oraz wydawcą prasy komputerowej i organizatorem branżowych targów. W 1994 r. Son wprowadził wycenianą wówczas na 3 mld dolarów spółkę na giełdę, jednak jej prawdziwy rozkwit miał nastąpić wraz z powstaniem tzw. bańki internetowej. W roku 1995 na giełdach całego świata zapanowała prawdziwa euforia, w której centrum znajdowały się spółki z branży informatycznej. Masayoshi Son, jak każdy dalekowzroczny inwestor, dostrzegł ogromny potencjał rodzącej się branży i bezzwłocznie udał się zakupy. Mówi się, że w najgorętszym momencie posiadał on 25 proc. internetu, a jej wartość netto rosła o 10 miliardów tygodniowo. Z tych wszystkich inwestycji najważniejsza była powołana wspólnie z Yahoo! spółka joint venture ze stroną internetową Yahoo! Japan, która szybko stała się najczęściej odwiedzaną domeną w Japonii.

Jeszcze w 2000 r. SoftBank zainwestował 20 mln dolarów w serwis Alibaba. Posunięcie okazało się strzałem w dziesiątkę i pozwoliło spółce przetrwać załamanie rynku. Gdy chińska platforma e-commerce w 2014 roku zadebiutowała na giełdzie, inwestycja zwróciła się nakładem 60 mld dolarów. Niemniej, pęknięcie internetowej bańki z nastaniem nowego milenium dramatycznie uszczupliło wartość SoftBanku – Myślałem, że zbankrutuję – przyznał Son, który u szczytu internetowej hossy przez kilka dni był najbogatszym człowiekiem świata. Nie zdążył jeszcze nacieszyć się nowym statusem, kiedy giełdowe wykresy spowiły się czerwienią. Tylko amerykański indeks NASDAQ Composite w ciągu kilku miesięcy spadł z poziomu 5 do 2 tys. punktów. – Jakoś udało mi się przetrwać – wspomina podczas jednego z wywiadów. – Wtedy powiedziałem: teraz jest czas, żeby wejść na kolejny etap, w którym internet stanie się mobilny – ta deklaracja miała poprzedzić starania Sona o nabycie licencji operatora sieci komórkowej. Gdy okazało się, że japoński rząd nie przydziela jej z hojnością filantropa, zielone światło dostał plan B – zakup sieci Vodafone Japan. Inwestycja została zrealizowana w 2006 r. po tym jak założyciel SoftBank przeszedł samego siebie, przekonując do przedsięwzięcia pożyczkodawców. Jego intuicja  znów okazała się bezbłędna. Powstające z gruzów imperium Sona szybko odzyskało dawną świetność. W Bloomberg Billionaires Index, rankingu 500 najbogatszych ludzi świata, zajmuje on 60. miejsce, a jego majątek wycenia się na 17,1 mld dolarów.

Jabłka i petrodolary

Dwa lata temu, lecąc nad Zatoką Perską, Masayoshi Son nadawał ostatnie szlify prezentacji poświęconej nowemu funduszowi inwestycyjnemu. Przeglądając dokument, zatrzymał się na slajdzie z proponowanym budżetem. Wynosił on 30 mld dolarów. To około 4 razy więcej niż w przypadku największego dotychczas funduszu venture capital. Dysponowałby on większym majątkiem, niż jakikolwiek fundusz private equity w historii, jednak dla japońskiego biznesmena to wciąż wydawało się zbyt mało. – Życie jest zbyt krótkie, by myśleć w małych kategoriach – miał powiedzieć, zmieniając na slajdzie docelową wartość funduszu na 100 mld dolarów. Kilka godzin później, na widok astronomicznej kwoty, znajdujący się w gronie potencjalnych inwestorów menadżerowie z państwowego funduszu na Bliskim Wschodzie parsknęli śmiechem. Son kontynuował prezentację, jak gdyby nic się nie stało. I słusznie, bo należący do SoftBank Vision Found zgromadził niebawem prawie 100 mld dolarów, z czego lwia część pochodzi m.in. od Apple, Foxconn, Qualcomm, Public Investment Fund of Saudi Arabia czy rządu Abu Zabi. Spora część pozyskanych pieniędzy, bo aż 65 mld dolarów, powędrowała już do takich start-upów, jak Uber, GM Cruise czy Slack. W rozmowie z Bloomberg Businessweek Son zapowiedział, że planuje gromadzić po 100 mld dolarów co 2–3 lata i inwestować 50 mld rocznie. Dla porównania, według National Venture Capital Association, w 2016 r. wszystkie amerykańskie fundusze venture capital zainwestowały łącznie 75,3 mld dolarów.

Vision Found odważnie inwestuje w start-upy, charakteryzujące się tym, że w nowatorski sposób rozwiązują realne problemy. Często są to firmy, którym udało się dostrzec potrzebę tam, gdzie inni jej nie widzieli, świadczące znane wszystkim usługi w nowy sposób. Większość z nich łączy jeszcze jedna, znamienna cecha: wykorzystanie sztucznej inteligencji. Dla japońskiego miliardera jest ona niezwykle istotna. Wierzy on, że w przyszłości światem będą zarządzały komputery i poradzą sobie z tym zadaniem dużo lepiej niż ludzie. Każdy projekt, który przybliża nas do tej rzeczywistości, jest dla Masayoshi Son niezwykle istotny – zwraca uwagę Irek Piętowski, konsultant innowacji w firmie DT Makers.

Kiedy po raz pierwszy Son przedstawił swoją wizję przyszłości, prezentacja pękała w szwach od takich perełek, jak wszczepiane do mózgu chipy, klonowane zwierzęta czy ludzie żyjący w intymnych relacjach z robotami. Dla przeciętnego obserwatora świat według twórcy SoftBanku z daleka pachnie ponurą dystopią. Sona to jednak nie zraża. Krytycy zarzucają mu, że patrzy w przyszłość przez różowe okulary. Wszystkie jego dążenia oparte są bowiem na przekonaniu, że roboty uczynią nas szczęśliwszymi i zdrowszymi. Stąd jego zainteresowanie myślącymi maszynami, które graniczy z obsesją. Świadczyć o niej może ostatnia deklaracja multimiliardera, zgodnie z którą planuje on „poświęcić 97% swojego czasu i mózgu na rozwój nauki w obszarze sztucznej inteligencji”.

Idée fixe Sona, mniej lub bardziej subtelnie, przejawia się w większości jego decyzji. – Nadciąga kolejny etap rewolucji informacyjnej. Budowanie biznesów, które ją umożliwią, wymaga bezprecedensowych, długoterminowych inwestycji na wielką skalę – powiedział w jednym z wywiadów. Vision Found ma być katalizatorem tej transformacji, stąd inwestycje funduszu w takie start-upy, jak np. WeWork, który Son miał nazwać swoim „drugim Alibabą”. Na pierwszy rzut oka sprawia on wrażenie typowej firmy oferującej przestrzeń coworkingową, gdy jednak zajrzymy głębiej, okazuje się, że u podstaw rosnącego z prędkością światła biznesu leży zupełnie inna filozofia. Jądrem całego przedsiębiorstwa jest oprogramowanie do zarządzania nieruchomościami obejmujące ponad 300 biur na całym świecie. Dzięki rozmieszczonym z rozmachem czujnikom, każdy krok, zarówno gościa jak i najemcy, podlega rejestracji i analizie. Na razie rozwiązanie wciąż znajduje się w okresie testowym, lecz docelowo ma być zaimplementowane we wszystkich nieruchomościach należących do WeWork. Komputer wyłapuje najdrobniejsze szczegóły, które wykorzystywane są później do optymalizacji wyposażenia, wprowadzania zmian architektonicznych lub podejmowania innych decyzji administracyjnych. W jednym z nowojorskich biur, dzięki czujnikom rozmieszczonych przy samoobsługowych ekspresach do kawy, zauważono, że przy urządzeniach robi się zbyt duża kolejka. W oparciu o dane podjęto decyzję o zatrudnieniu baristy. W podobny sposób odkryto, że mieszczące po 20 osób sale konferencyjne najczęściej okupowane były przez kilkuosobowe grupy. Część z nich postanowiono więc przerobić na pomieszczenia przystosowane do niewielkich spotkań. – Błędem jest traktowanie projektu jako dzieła skończonego i doskonałego, z czego WeWork doskonale zdaje sobie sprawę. Iteracja i wsłuchiwanie się w potrzeby końcowego użytkownika pozwalają na ciągłą optymalizację w świecie, w którym stałe są tylko zmiany. Projektowanie usług metodą Design Thinking opiera się na takich właśnie założeniach uważa Irek Piętowski z DT Makers.

Nowe technologie w WeWork wykorzystywane są nawet do konserwacji przestrzeni biurowej oraz samych budynków. W tym celu firma kupiła oprogramowanie do zarządzania projektami budowlanymi Fieldlens – nie licencję, lecz całą organizację. Za jego pośrednictwem można w każdej chwili zajrzeć do któregokolwiek z pomieszczeń należących do WeWork i z niezwykłą dokładnością przeanalizować jego stan techniczny. Wszystkie te rozwiązania dla przeciętnego śmiertelnika mogą wydawać się imponujące, lecz dla zarządu spółki stanowią tylko niewielki krok w przyszłość, w której wszystkie biurowe przedmioty są również komputerami, porozumiewającymi się ze sobą i autonomicznie podejmującymi decyzje. Dzięki środkom z Vision Found, WeWork stał się największym wynajmującym przestrzenie komercyjne w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Londynie. Start-up wszedł również na rynek brazylijski i indyjski.

Propozycje nie do odrzucenia

Ogrom środków, jakimi dysponuje fundusz SoftBanku, i doskonałe wyczucie rynku, wzbudzają szacunek u konkurencji, jednak nic nie przeraża jej tak bardzo, jak rozmach, z jakim Son rozdaje powierzone mu zasoby. Podczas gdy pozostałe fundusze, zgodnie z obowiązującymi dotychczas zasadami, dokonują drobnych, spekulatywnych inwestycji w początkowym stadium rozwoju start-upów, po czym zwiększają swój wkład w kolejnych rundach finansowania, jeśli rozwijają się one zgodnie z założeniami. Taki sposób lokowania kapitału, bezpieczny do granic możliwości, zdaje się być dobry dla przezornych księgowych, lecz nie dla twórcy telekomunikacyjnego imperium, który zjadł zęby na ryzykownych, lecz jakże lukratywnych przedsięwzięciach. Można było się spodziewać, że ze sprytem pokerzysty i duszą wizjonera, Son wywróci Dolinę Krzemową do góry nogami, paraliżując konkurencyjne fundusze venture capital. Strategia Vision Found polega na pompowaniu gigantycznych sum w najlepsze start-upy w różnych kategoriach. Nietrudno się domyślić, że do Masayoshi Son start-upowcy ustawiają się jak w kolejce, jak fani Apple po nowego iPhona. Tyle, że zamiast z najnowszym flagowcem spod znaku nadgryzionego jabłka mogą opuścić posiadłość multimiliardera w kalifornijskim miasteczku Woodside z dealem marzeń – przepustką do sławy i luksusu. Najmniejsze inwestycje Vision Found wynoszą po około 100 mln dolarów, największe liczy się w miliardach. Dla pozostałych inwestorów rozmach, z jakim fundusz SoftBanku finansuje firmy z Doliny Krzemowej, to trudny orzech do zgryzienia. Ciężko im bowiem zgromadzić wystarczający kapitał, by załapać się na najlepsze okazje, a co dopiero – przebić ofertę Sona.

Trudno przebić również jego dalekowzroczność. Podczas gdy firmy prezentują wizje na najbliższe 10 lat, japoński miliarder zapędził się trochę ponad rok 2300. Jego plan zakłada inwestycje w technologie przedłużające i usprawniające życie oraz zwalczające samotność i beznadzieję. W świecie Sona za 300 lat komputery osiągną możliwości ludzkiego mózgu, a ludzie będą żyć po 200 lat, otoczeni przyjaznymi i inteligentnymi maszynami. – Dobrze jest patrzeć daleko w przyszłość, jednak czasem wizja mocnego lidera, jakim bez wątpienia jest Son, może sprawić, że firma stanie się nieczuła na zachodzące w świecie zmiany. Łatwo zabrnąć na manowce i utracić kontakt z rzeczywistością. W ten sposób upadały rynkowe potęgi. Aby przetrwać 300 lat, trzeba wykazać się nadzwyczajną elastycznością – mówi Irek Piętowski.

O tym, że założycielowi Vision Found nie brak kontaktu z rzeczywistością, świadczy pasmo jego biznesowych sukcesów. Nie brakuje mu również aspiracji, by kreować ją poprzez tendencyjne inwestowanie. – Nie ma nikogo na naszej planecie, kto byłby w lepszej pozycji, aby oddziaływać na kolejną falę technologii, niż Son. Nie są w niej nawet Jeff Bezos, Mark Zuckerberg czy Elon Musk. Może i mają pieniądze, lecz brakuje im jego kombinacji ambicji, wyobraźni i mocnych nerwów. Sieć firm połączona w Vision Fund, jeśli odniesie sukces, przekształci krytyczne elementy gospodarki – pisze Katrina Brooker na łamach amerykańskiego magazynu Fast Company. – Nie będziemy mogli po prostu wyłączyć wspieranych przez Vision Found usług i technologii tak, jak robimy to z komputerami czy smartfonami. W końcu będą one miały własne umysły i myśli – dodaje z wyczuwalną grozą.

Masayoshi Sonowi nie można odmówić jednego – biznesowego geniuszu, lecz czy zmienił świat na lepsze, ocenią dopiero przyszłe pokolenia, które na własnej skórze doświadczą skutków technologicznej rewolucji, finansowanej z kieszeni najbogatszego człowieka w Japonii.

Nasze otoczenie staje się smart, a nasze życie powoli staje się Planetą Singli

W filmie Blade Runner 2049 Oficer K., grany przez Rayna Goslinga, po powrocie do domu wita się z zjawiskową kobietą. Czy to jego kochająca żona? Niestety nie. Jest to zaawansowany algorytm sztucznej inteligencji, stworzony z myślą o samotnych mieszkańcach futurystycznego Los Angeles. Czy właśnie tak wygląda przyszłość ludzkości? Wiele wskazuje na to, że tak. Patrząc na wyniki badań Euromonitor Interlanational – nastaną ciężkie czasy dla romantyków. Liczba „singli” wzrośnie o 128% do 2030, a lekarstwem na samotność staną się inteligentni asystenci głosowi, których działanie będzie sprzężone z systemami smart home.

33031685510_ca4d265474_oGlobalna firma analityczna, zajmująca się badaniami rynku – Euromonitor International zaprezentowała właśnie wyniki swoich ostatnich badań. „Future of the Family” (tłum. przyszłość rodziny). Okazuje się, że model rodziny, jaki znamy, mocno się zmieni w ciągu najbliższych lat. W jaki sposób? Jednoosobowe gospodarstwo domowe osiągną blisko 130% wzrost w latach 2000–2030, co tylko potwierdza, że tradycyjne podejście do modelu rodziny, ulega zmianie.

Jednocześnie do 807 mln w 2030 r. wzrośnie łączna liczba gospodarstw domowych, gdzie wiek domowników to 60+. To nie koniec transformacji społeczeństwa – na całym świecie spadnie również  średnia liczba dzieci w gospodarstwie domowym i spowoduje to globalne starzenie się populacji.

“Pracujemy dłużej i ciężej, a pracoholizm stał się sposobem na życie dla wielu ludzi w dużych aglomeracjach. W związku z tym cenimy swój czas w domu bardziej niż kiedykolwiek. Zwracamy szczególną uwagę na to, by czas w nim spędzony był jak najlepiej wykorzystany. W ciągu najbliższych 2 dekad zaczniemy coraz intensywniej wykorzystywać technologię – rewolucja IoT i innowacje z zakresu AI zostaną bezproblemowo wkomponowane we wzorce codziennego życia, upraszczając takie czynności jak robienie śniadania. Łączność 5G umożliwi bezproblemową komunikację między urządzeniami, a świadome emocjonalnie komputery wprowadzą bezprecedensowy poziom personalizacji.” – Marcin Kotarski, Product Manager z koncernu z Rettig Heating.

Kamerdyner, pomoc domowa i towarzysz

Dzięki procesowi miniaturyzacji i rozwojowi IoT (Internet of Things), systemy Smart Home stają się coraz popularniejsze. Przewiduje się, że wartość rynku inteligentnych rozwiązań dla domu do 2030 r. osiągnie 400 mld USD, podaje raport przygotowany przez Statista.com. Przyszłość sektora wygląda obiecująco, przede wszystkim dzięki możliwościom, jakie daje integracja funkcjonalności z wielu obszarów: bezpieczeństwa i ochrony domowej, rozrywki, oświetlenia, urządzeń HVAC czy nawet opieki zdrowotnej.

Zdaniem analityków, rynek rośnie szybko, bo zmienia się wyraźnie nasz sposób życia. Z jednej strony wydłuża się czas aktywności zawodowej – do roku 2050 osoby powyżej 60 roku życia będą stanowić już 40% społeczeństwa – z drugiej nasze dochody systematycznie rosną. Społeczeństwo staje się coraz bardziej zależne od technologii, a jednocześnie oczekuje kolejnych nowinek.

„Według naszych badań, 97% instalatorów w Polsce dostrzega wzrost zainteresowania rozwiązaniami smart home. Wyraźnie widać, że popyt na te rozwiązania rośnie nie tylko globalnie, ale także lokalnie. Do niedawna producenci sceptycznie podchodzili  do sprzedaży systemów inteligentnych domów na naszym rynku. To podejście powoli się zmienia. Choć trudno mówić jeszcze o rewolucji, to bez wątpienia producenci coraz śmielej będą sondować rynek, na czym skorzystają konsumenci.” – Karolina Kaszkiewicz, Inżynier produktu z Rettig Heating, producenta systemów grzewczych, który wprowadził system smart home na polski rynek.

Ludzka twarz technologii

Wiele wskazuje na to, że głośniki staną się podstawowym narzędziem interakcji z użytkownikiem. Sztuczna inteligencja komunikująca się za pomocą ludzkiego głosu to obecnie najwygodniejsza forma wymiany informacji i obsługi systemu. Według badań przeprowadzonych przez Audio Analytic już dziś około 60% respondentów wykazuje ponadprzeciętny entuzjazm lub pozytywne nastawienie do tej funkcjonalności i uważa, że rozwiązania te będą przydatne w codziennym życiu. Co więcej, ponad 70% właścicieli głośników dostrzega dobre strony wykorzystania sztucznej inteligencji w zarządzaniu domem. Dla porównania, osoby niebędące właścicielem żadnego z rozwiązań smart home podchodzą do zagadnienia użyteczności bardziej sceptyczne (43% uważa, że taki produkt może być przydatny). Postęp technologiczny w obszarze sztucznej inteligencji i przetwarzania języka naturalnego jest ogromny.

“W tej chwili maszyna jest w stanie zrozumieć 98% pytań i komend wydawanych przez człowieka. Przy założeniu, że mamy zgromadzoną obszerną bazę danych, jest w stanie dostarczyć wiedzę w zasadzie na dowolny temat, rozumiejąc przy tym doskonale kontekst pytań. Zastosowanie smart głośników jest więc ograniczone wyłącznie możliwościami technologicznymi i wyobraźnią producentów. Przy wykorzystaniu Internetu Rzeczy, można byłoby zamówić kawę, uczyć się języka i zrobić zakupy, nie podnosząc się z fotela” – analizuje Emilia Dudek z firmy Rettig Heating, właściciela marki Purmo.

Aż 7 na 10 firm zwiększa wydatki na jakość obsługi klienta

Ostatnie międzynarodowe badanie rynku przeprowadzone przez firmę Salesforce pokazuje rosnące znaczenie obsługi klienta dla utrzymania wysokiej konkurencyjności firm. W tym obszarze działalności przedsiębiorstwa na potęgę inwestują w sztuczną inteligencję i jednocześnie w rozwój tych pracowników, którzy budują relację z klientami już po zakupie.

Trzecia edycja raportu „Salesforce: State of Service” pokazuje światowe trendy w obszarze obsługi klienta. To ważny obszar działalności firm zważywszy na fakt, że obecnie nawet najlepsze produkty nie w są już w stanie w pełni zadowolić klientów, jeśli doświadczenie związane z kontaktem z firmą (Customer Experience – CX) wypada poniżej oczekiwań. Aby zapewnić klientom odpowiednie CX, firmy inwestują m.in. w transformację zespołów obsługi. Z badania wynika, że z roku na rok rosną budżety przeznaczone na podnoszenie jakości w tym obszarze głównie poprzez inwestycje w rozwiązania IT i rozwój pracowników. Managerowie przyznają, że działy obsługi klienta zaczynają pełnić w firmach funkcje strategiczne, jeśli tylko są one odpowiednio wyposażone w nowoczesne narzędzia i wymagane kompetencje. Dlaczego? Bo jakość kontaktu i efektywność w załatwianiu spraw klientów ma decydujący wpływ na długoterminowe relacje z nimi oraz pozwala odkrywać nowe źródła przychodów.

Run na sztuczną inteligencję

Upowszechnianie w firmach narzędzi wykorzystujących sztuczną inteligencję (AI) zmienia charakter pracy i role pracowników działów serwisowych. Rozwiązania takie jak m.in. asystenci głosowi czy chatboty przejmują część rutynowych operacji, pozwalając pracownikom przeznaczać więcej czasu na aktywności, których rezultatem są lepsze relacje z klientami. W oparciu o deklaracje managerów, wykorzystanie sztucznej inteligencji przez zespoły obsługi klienta w ciągu najbliższych 18 miesięcy wzrośnie aż o 143%. Badania Salesforce rozwiewają przy tym obawy, że upowszechnianie AI zredukuje miejsca pracy, choć wciąż obawia się tego 27% respondentów. W opinii większości badanych, aby technologie AI przyniosły pełną wartość, powinny być wspomagane przez odpowiednio wyszkolonych pracowników. Stąd też wynikają rosnące wydatki na rozwój zasobów ludzkich.

Człowiek w relacji to podstawa

Chociaż klienci coraz więcej spraw mogą załatwiać w kanałach cyfrowych, nadal ważny jest dla nich osobisty kontakt z przedstawicielem firmy. To tłumaczy znaczący wzrost zatrudnienia pracowników mobilnych utrzymujących relacje z klientami w terenie. Aż 9 na 10 ankietowanych szefów działów obsługi uważa, że doświadczenie związane z kontaktem z mobilnym pracownikiem jest wizytówką firmy. Jeśli pracownik nie ma odpowiedniego przygotowania – doświadczenia i wiedzy, ale także narzędzi dających szybki dostęp do informacji – traci na tym nie tylko jakość obsługi, ale wizerunek całego przedsiębiorstwa.

Coraz więcej ważnych wskaźników określających Customer Experience

Ukierunkowanie obsługi klienta na wypracowanie wysokiego wskaźnika CX wymaga zastosowania nowych wskaźników pomiaru efektywności. Choć sprawdzone mierniki, takie jak np. średni czas obsługi czy reakcji nadal są stosowane, coraz częściej firmy analizują inne dane pod kątem badania doświadczeń klientów w różnych kontekstach:

  • SPS (Social Prompter Score) – podsumowuje oceny lub opinie klientów na temat produktów zakupionych online;
  • CES (Customer Effort Score) – mierzy wysiłek klienta włożony w kontakt z firmą oraz zakup;
  • CSAT i NPS – mierzą satysfakcję klientów i ich skłonność do polecenia produktu innym klientom;
  • FCR (First Contact Resolution Rate) – mierzy ilość spraw rozwiązanych w pierwszym kontakcie.

Co ważne, aż 75% działów obsługi klienta mierzy jakość doświadczeń wśród własnych pracowników.

Kluczowe wnioski z raportu:

  • 82% szefów działów obsługi klienta twierdzi, że muszą one ulec transformacji, aby firma była konkurencyjna.
  • 84% decydentów traktuje priorytetowo usługi mobilne. Według 80% przynoszą one znaczne dochody, a zdaniem 79% generują nowe źródła przychodów. 89% managerów twierdzi, że doświadczenia klienta z kontaktu z pracownikiem mobilnym mają istotny wpływ na postrzeganie marki.
  • Według 80% klientów doświadczenia dostarczane przez firmę są równie ważne jak jej produkty i usługi.
  • 85% szefów działu obsługi klienta uznaje inwestycje w rozwój pracowników za ważny element zmiany działania firmy.
  • 71% pracowników obsługi klienta uważa, że ich rola w firmie jest bardziej strategiczna niż przed dwoma laty.
  • W ciągu 18 miesięcy wykorzystanie sztucznej inteligencji w obszarze obsługi klienta wzrośnie o 143%.
  • 66% zespołów obsługi klienta obserwuje wzrost wolumenu spraw załatwianych w kanałach cyfrowych.

Obsługa klienta musi się doskonalić ze względu na konkurencyjność

Upowszechnianie technologii cyfrowych w społeczeństwach (tzw. czwarta rewolucja przemysłowa) powoduje istotne zmiany w oczekiwaniach klientów. Dziś już ponad 80% z nich twierdzi, że doświadczenia związane z kontaktem z firmą są równie ważne jak jej produkty czy usługi. Stąd obecnie aż 4 na 5 managerów uważa za konieczne transformowanie tych obszarów działalności, które mają najwięcej kontaktów z klientami. 7 na 10 przedsiębiorstw przydziela na ten cel odrębne budżety. W najbliższym roku zwiększenia budżetów na modernizacje obsługi klienta oczekuje 73% firm z segmentu High Performers, 64% z Moderate Performers i 44% z Underperformers.

Inwestycja w zwiększenie umiejętności pracowników jest przez 85% szefów działów obsługi klienta traktowana jako istotna część procesu transformacji. Prawie dwie trzecie (63%) kadry kierowniczej uznaje podnoszenie kwalifikacji pracowników za wysoki priorytet, a 77% inwestuje w szkolenia. Niestety, do pełnej transformacji jest jeszcze kawałek drogi. Obecnie tylko 69% pracowników serwisu dysponuje technologiami efektywnie wspomagającymi wykonywaniea zadań. Istnieje jeszcze jeden aspekt modernizacji działów obsługi klienta, mniej namacalny, ale niezmiernie ważny dla pracowników – wzrost poczucia celu. Najlepsze zespoły dwa razy częściej zapewniają zatrudnionym jasną ścieżkę rozwoju i kariery w ramach firmy.

Sztuczna inteligencja nie pozbawi pracy w działach obsługi

Według 78% managerów sztuczna inteligencja nie może całkowicie zastąpić człowieka. Jej rola sprowadza się do uzupełnienia a nie wyeliminowania ludzkiej pracy. Aż 80% decydentów uważa, że AI jest najbardziej efektywna, gdy wspiera pracownika. Warto zauważyć, że ponad cztery piąte zespołów serwisowych wykorzystujących AI ma znacznie lepsze wskaźniki satysfakcji klienta.

Pomimo rosnącego zastosowania AI ponad połowa (54%) szefów działu obsługi klienta spodziewa się w ciągu najbliższego roku wzrostu zatrudnienia pracowników terenowych. Przedstawiciele firmy muszą być jednak wyposażeni w odpowiednie umiejętności i narzędzia. O ile 80% managerów twierdzi, że zapewnia pracownikom wszystkie potrzebne technologie i zasoby, niemal połowa (49%) pracowników mobilnych nadal przełącza się między różnymi aplikacjami, by wykonać swoje zadania, a 45% traci czas z powodu utrudnionego dostępu do potrzebnych im informacji.

Konieczna jest integracja kanałów cyfrowych i działów firmy

Według 70% działów obsługi kluczowe jest integrowanie obiegu informacji we wszystkich kanałach komunikacji, ponieważ klienci niezależnie od sposobu kontaktu widzą zawsze jedną firmę. Oczekują więc od firmy takiego samego zaangażowania. Cyfrowe kanały kontaktu zdecydowanie wypierają wszystkie inne. Media społecznościowe, SMS-y oraz aplikacje takie jak WhatsApp i Facebook Messenger są wykorzystywane przez większość zespołów obsługi klienta. W najbliższej przyszłości, kanałem o największym wzroście będzie mobilny czat, w postaci głosowego lub tekstowego asystenta. Tu w ciągu 18 najbliższych miesięcy nakłady firm na tego rodzaju narzędzia wzrosną o 152%.

Oprócz integracji kanałów cyfrowych zapewnienie klientom odpowiednich doświadczeń wymaga również ścisłej współpracy działów w firmie: Obecnie już 81% działów obsługi współdzieli cele i wskaźniki z obszarem sprzedaży, a 75% z marketingiem.

Stałe trendy w transformacji działów obsługi klienta

Jakie trendy w obszarze obsługi klienta utrwaliły się w odniesieniu do wyników z poprzedniego badania i raportu „Salesforce: State of Service”? Priorytetem jest troska o jak najlepsze doświadczenia klienta w kontakcie z firmą, jej produktami i usługami. Z całą pewnością w firmach umacnia się współpraca między wewnętrznymi działami. W 2017 r. ponad dwie trzecie (68%) zespołów serwisowych twierdziło, że prowadzi inicjatywy z zakresu obsługi klienta w całej firmie. Dziś jest to już kilkanaście procent więcej. W dalszym ciągu, tak jak i poprzednio rosną budżety na modernizację obszaru obsługi. W latach 2015-2017 aż 89% zespołów serwisowych zwiększyło lub utrzymało swoje budżety.  Zainteresowanie AI jest charakterystyczne dla kilku ostatnich lat – jest ono bardzo duże i nie słabnie. W poprzednim badaniu jako najistotniejsze narzędzia AI wskazywano analitykę predykcyjną. Obecnie na pierwszy plan wysuwa się wykorzystanie chatbotów i asystentów głosowych. W dalszym ciągu istotna jest rola mobilnych pracowników. W 2017 r. 68% ankietowanych twierdziło, że są oni ważnym elementem strategii budowania relacji z klientami. W 2018 r. mobilni przedstawiciele awansowali do roli „twarzy firmy”, co podkreśla aż 89% przedsiębiorstw.

Informacje o badaniu:

Raport „Salesforce: State of Service” bazuje na badaniach przeprowadzonych w grudniu 2018 r. wśród 3525 decydentów i pracowników działów obsługi klienta z kilkunastu krajów świata (z segmentów B2C i B2B). Podobnie jak w poprzednich edycjach raportu i innych tego typu badaniach rynku Salesforce dzieli ankietowane firmy na 3 kategorie: High Performers – oceniające satysfakcję swoich klientów jako doskonałą, Underperformers – oceniające poziom zadowolenia swoich klientów poniżej średniej oraz Moderate Performers – uzyskujące satysfakcję klientów na przeciętnym poziomie.

Korzyści osiągane przez działy obsługi klienta dzięki wdrożeniu AI

Duże korzyści: Umiarkowane korzyści: Łącznie:
Poprawa priorytetyzacji zadań 48% 36% 84%
Zwiększone korzyści z pierwszego kontaktu 45% 36% 82%
Redukcja średniego czasu obsługi 42% 37% 79%
Wzrost satysfakcji klienta (wzrost CSAT i NPS) 46% 33% 79%
Redukcja czasu rozmowy klienta z pracownikiem 38% 39% 77%
Wzrost zadowolenia pracowników 41% 35% 75%
Zredukowanie e-maili od klientów 37% 36% 69%

 

Popularne i „rosnące” formy kontaktu z klientami. Czego firmy używają lub planują używać w ramach obsługi klientów:

Kanał / sposób kontaktu Obecnie używa: Prognozowany wzrost
w ciągu 18 miesięcy:
e-mail 95% 3%
Telefon 95% 4%
Osobisty kontakt 89% 8%
Media społecznościowe 72% 18%
Różne formy komunikacji online 68% 27%
Bazy wiedzy (np. FAQ) 66% 31%
Portal klienta / ekstranet 64% 32%
Wiadomości tekstowe / SMS 63% 20%
Komunikatory 55% 32%
Chat online 52% 44%
Aplikacje mobilne 51% 49%
Społeczności online/fora dyskusyjne 48% 50%
Mobilny chat 43% 60%
Wsparcie video 33% 98%
Asystenci głosowi 20% 152%

Pełen raport dostępny jest pod adresem: https://c1.sfdcstatic.com/content/dam/web/en_us/www/documents/reports/salesforce-research-third-edition-state-of-service.pdf

Kolejna fala cyfrowej transformacji przed nami

Według IDC globalne inwestycje w technologie i usługi umożliwiające cyfrową transformację rosną w dwucyfrowym tempie. International Data Corporation szacuje, że w tym roku globalne wydatki na cyfryzację sięgną prawie 1,2 bln dolarów. W porównaniu z rokiem ubiegłym to znaczący wzrost, bo aż o 17,9%. W co biznes będzie inwestował? Według analityków przede wszystkim w unowocześnianie swoich produktów, usług oraz modeli biznesowych.

Cyfrowa transformacja (DX) wrzuca wyższy bieg – takie wnioski nasuwają się po analizie najnowszych danych IDC. Analitycy z renomowanej firmy konsultingowej prognozują, że w ciągu czterech najbliższych lat światowe inwestycje w technologię pozwalającą biznesowi na ewolucję technologiczną przekroczą 6 bln dolarów. – To, co trzeba powiedzieć otwarcie i co ma potwierdzenie w rzeczywistości to fakt, że cyfrowa transformacja przynosi korzyści, które się zwracają. Każdy z naszych klientów, który cyfrową przemianę rozpoczął od wdrożenia systemu ERP, dostrzegł pozytywne zmiany. A takie wdrożenie to tylko jeden z elementów cyfrowej transformacji. Choć kluczowy krok, to dopiero pierwszy z wielu. – mówi Prezes BPSC Rafał Orawski.

Wydaje się, że to o czym mówi prezes Orawski, zauważa coraz więcej firm. Jak zapowiada IDC, w najbliższym czasie należy spodziewać się wysokiego tempa wzrostu w niemal każdej branży. Według analityków każdy z badanych segmentów ma rosnąć w tempie 15-20%. Jednak prowadzić będzie przemysł i jego dwie gałęzie: produkcja dyskretna i produkcja procesowa. W obu przypadkach priorytetem wydatków na digitalizację jest inteligentna produkcja, wspierana przez znaczące inwestycje w operacje autonomiczne, operacje produkcyjne oraz podnoszenie jakości wyrobów. – Wdrażanie zaawansowanych rozwiązań IT, które w ostatnich dekadach pojawiają się w sektorze wytwórczym, znacząco zmieniły procesy produkcyjne. Dostrzegalna poprawa jest efektem technologicznej transformacji. To ona pozwala na dopasowanie odpowiednich produktów do oczekiwań odbiorców czy też szybkie reagowanie na zmiany rynkowe. – zauważa Rafał Orawski.

Automatyzacja nie tylko na produkcji

Kolejne w zestawieniu są transport i handel detaliczny. Każdy z tych segmentów gospodarki dąży do innej kombinacji strategicznych priorytetów, zauważają eksperci. Może to być handel wielokanałowy dla branży detalicznej, ale także optymalizacja cyfrowego łańcucha dostaw oraz automatyzacja procesów finansowych. – Coraz więcej polskich firm podąża za światowymi trendami i usprawnia kolejne procesy. Należy się spodziewać, że automatyzacja będzie jednym z tych obszarów, w których tkwią największe rezerwy i biznes to dostrzega. – zauważa Lucjan Giza Dyrektor ds. Rozwoju w BPSC.

Jego słowa znajdują potwierdzenie w danych, a te nie pozostawiają złudzeń. W 2019 roku największą inwestycją we wszystkich obszarach będą rosnące inwestycje w autonomiczne operacje. Przez najbliższe miesiące biznes przeznaczy na te procesy ponad 50 mld dolarów. Skąd taki trend? Lucjan Giza wyjaśnia — Nasze doświadczenia pokazują, że automatyzacja bardzo szybko przynosi mierzalne efekty. Dzięki digitalizacji i automatyzacji czas obiegu dokumentów w firmie znacząco się skraca, podobnie z procesami produkcji, magazynowania i sprzedaży. – podsumowuje dyrektor ze śląskiej firmy technologicznej.

Z perspektywy technologii, inwestycje w sprzęt, oprogramowanie i usługi będą stanowić 3/4 wszystkich wydatków na digitalizację biznesu. Najszybciej rozwijającymi się kategoriami technologii są rozwiązania IaaS (model chmury obliczeniowej skalowany w zależności od potrzeb użytkownika), oprogramowanie do tworzenia i wdrażania aplikacji oraz usługi biznesowe Tym samym cyfrowa transformacja cyfrowa staje się kołem zamachowym inwestycji, oraz projektów w zakresie nowych technologii u przedsiębiorców, zauważają analitycy.

Geografia zmian

Z badań IDC wynika, że firmy, które zainwestowały w DX w ciągu ostatnich 2-3 lat już teraz czerpią korzyści z szybszego wzrostu przychodów i zysków netto w porównaniu do konkurentów pozbawionych takich rozwiązań. Potentatami w tym zakresie są Stany Zjednoczone i Chiny. Oba te kraje wydadzą w tym roku na technologię DX ponad połowę światowych sum (52,2%). Na trzecim miejscu, tuż za Chinami, znalazły się kraje Europy Zachodniej z wynikiem 19,9%.

Europejskie, w tym także polskie firmy muszą inwestować w technologie, by utrzymać konkurencyjność na globalnych rynkach. Tym bardziej że gospodarka UE jest nastawiona  na eksport — mówi Rafał Orawski. W analizie IDC nie ma danych dla poszczególnych krajów, ale ekspert BPSC uważa, że rodzimy biznes podąża za globalnymi trendami. Skąd taki wniosek? – Z rozmów jakie odbywamy z naszymi klientami, jednoznacznie wynika, że w najbliższym czasie firmy – zwłaszcza produkcyjne – będą mocno stawiały na podnoszenie jakości; zarówno procesów, produktów, jak i technologii. Analitycy IDC, w swoich predykcjach, wymieniają poprawę jakości, jako jeden z priorytetów dla firm na najbliższe lata. – kończy Prezes Orawski.

Rusza budowa chmury dla EUMETSAT. Za ponad 10 mln EUR stworzy ją francusko-polskie konsorcjum

Thales Alenia Space, spółka joint venture Thales (67% udziałów) i Leonardo (33% udziałów), wraz z polską firmą CloudFerro, podpisały umowę z EUMETSAT (Europejską Organizacją Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych), reprezentującą również partnerów: ECMWF ECMWF (Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych) i firmę Mercator Océan. Kontrakt, którego wartość przekracza kwotę 10 milionów EUR, przewiduje dostarczenie usług chmury obliczeniowej i świadczenie usług dodatkowych dla platformy WEkEO.

WEkEO to jeden z pięciu tzw. DIAS-ów (DIAS – Data Information and Access Services), czyli finansowanych przez Komisję Europejską platform gromadzących i udostępniających dane w ramach europejskiego programu obserwacji Ziemi Copernicus. WEkEO umożliwia dostęp do informacji gromadzonych przez satelity Sentinel programu Copernicus, inne satelity oraz tzw. Copernicus Services, które przetwarzają dane satelitarne pod kątem ich użycia w wybranych dziedzinach, takich jak monitoring wód, lądów, atmosfery czy zmian klimatycznych.

Umowa zakłada udostępnienie usług chmury obliczeniowej w modelu „as a service”, w szczególności mocy obliczeniowej, pamięci masowej oraz usług sieciowych. Dzięki połączeniu infrastruktury trzech partnerów przy pomocy chmury hybrydowej, użytkownicy platformy zyskają elastyczny dostęp do narzędzi i dużych zbiorów danych. Ich przetwarzanie w chmurze obliczeniowej umożliwia zmniejszenie wolumenu transferowanych danych, a także przetwarzanie informacji w modelu „pay per use”. To pozwala użytkownikom na korzystanie z danych i narzędzi analitycznych oraz budowanie własnych rozwiązań i serwisów, bez konieczności inwestowania we własną infrastrukturę IT.

Obsługa platformy WEkEO rusza w połowie kwietnia 2019 roku. Zgodnie z umową, konsorcjum Thales Alenia Space i CloudFerro będzie miało prawo do opracowywania i rozwijania dodatkowych usług komercyjnych. Partnerzy będą przetwarzać i udostępniać informacje na WEkEO do końca 2021 r, przy czym kontrakt może zostać przedłużony.

Model współpracy Thales Alenia Space i CloudFerro

Za realizację projektu odpowiada silne konsorcjum, które jest w stanie sprostać wyzwaniom technicznym, ekonomicznym i biznesowym, związanym z funkcjonowaniem platformy WEkEO. Jego głównymi członkami są: Thales Alenia Space i CloudFerro, a poza nimi: ATOS Origin, GMV, Orange i CLS. Nawiązana kooperacja wykorzystuje synergię wcześniejszych doświadczeń zebranych przez jego głównych członków przy realizacji platform DIAS i przy wdrażaniu rozwiązań chmurowych. Jednocześnie oferuje nowe kompetencje, dzięki współpracy z pozostałymi firmami.

Thales Alenia Space, będąc głównym wykonawcą większości segmentów naziemnych dla satelitów Eumetsatu, zapewnia unikalne kompetencje w dziedzinie integracji i operowania złożonymi systemami IT dla satelitarnych obserwacji Ziemi i meteorologii.

CloudFerro wnosi do projektu doświadczenie w tworzeniu i obsłudze rozwiązań IaaS (Infrastructure as a Service) – publicznych, prywatnych i hybrydowych chmur obliczeniowych, sprawdzonych już wcześniej przy realizacji takich projektów jak DIAS CREODIAS oraz ECMWF CDS.

Thales Alenia Space wraz z partnerami z pełnym zaangażowaniem będą dostarczać międzynarodowej społeczności użytkowników EUMETSAT, ECMWF i Mercator Océan, unikalne, kompleksowe usługi przechowywania i analizy danych pozyskiwanych w ramach programu Copernicus – mówi Marc Henri Serre, wiceprezes ds. obserwacji i nauki w Thales Alenia Space. Nasza kluczowa rola w platformie DIAS Mundi oraz obecny wkład w WEkEO, pokazują zaangażowanie Thales Alenia Space w kształtowanie przyszłości programu Copernicus. Co więcej, ta umowa, potwierdzająca także doświadczenie firmy CloudFerro, jest dowodem naszej determinacji w dążeniu do tego, by stać się istotnym partnerem dla polskiego przemysłu kosmicznego – dodaje.

Cieszę się, że nasze doświadczenie w świadczeniu usług chmurowych dla różnych branż, w tym przemysłu kosmicznego, zostało zauważone i docenione. WEkEO to jedna z pięciu platform europejskich DIAS (Data and Information Access Services) dostarczających dane z systemu Copernicus, a jednocześnie druga, dla której jako CloudFerro obsługujemy platformę chmurową, gromadzącą i przetwarzającą informacje. To kolejny projekt, który realizujemy w ramach nadzorowanego przez Komisję Europejską programu Copernicus. Potwierdza to naszą zdolność do dostarczania najnowocześniejszych usług przetwarzania danych w chmurze dla niezwykle wymagających i wyspecjalizowanych rynków – wyjaśnia Maciej Krzyżanowski, prezes zarządu CloudFerro.

Grill na majówkę coraz droższy. Dynamiczny wzrost cen żywności

Ból głowy bankierów

To może być wielki tydzień z mnóstwem kluczowych danych, które ponownie nadadzą kierunek zagubionym rynkom. Po weekendzie indeksy wystartowały z optymizmem wspartym wyższym odczytem PKB z USA w piątek. Dolar jednak nie korzysta na danych, bo silniejszemu ożywieniu nie towarzyszy przyspieszenie inflacji, co daje pole Fed do pozostania gołębim.

Według wstępnych szacunków PKB USA w pierwszym kwartale wzrosło o 3,2 proc. (zannualizowana stopa kwartalna) wobec prognozy 2,3 proc. i 2,2 proc. w IV kw. Ale główna uwaga skupiła się na indeksie cen osobistych bazowych wydatków konsumpcyjnych – PCE Core. Jest to preferowana przez Fed miara inflacji i w pierwszych trzech miesiącach roku spowolniła do 1,3 proc. z 1,8 proc. Wzrost w USA przyspiesza, ale nie generuje presji inflacyjnej. Potwierdzona została tendencja w większości gospodarek rozwiniętych, która bankierów centralnych przyprawia o ból głowy. Nie inaczej jest z decydentami w Fed, którzy dostali jeden argument więcej za tym, by nie wracać do podwyżek stóp procentowych. Rynek wycenia już jedną pełną obniżkę o 25 pb przed końcem 2019 r., a dla USD oznacza to istotny balast hamujący ewentualne umocnienie. Jednocześnie mix silnego wzrostu gospodarczego w największej gospodarce świata przy nie-restrykcyjnym podejściu Fed jest idealnym środowiskiem dla apetytu na ryzyko.

Dziś inflacja w USA pozostanie tematem nr 1. Po południu otrzymamy dane o dynamice wydatków i dochodów Amerykanów oraz aktualizację miesięcznych wskaźników PCE Core. Z powodu government shutdown jednocześnie otrzymamy dane za luty i marzec, ale z danych pośrednich wynika, że inflacja utrzymuje się poniżej trendu. Jeśli dane potwierdzą obraz naszkicowany w piątkowym raporcie, będzie trudniej i trudniej znaleźć fundamentalne podstawy za aprecjacją USD. Tylko pogorszenie globalnych nastrojów i szukanie bezpiecznej przystani w dolarze będzie (przejściowym) motorem siły.

A jakie te nastroje będą w kolejnych dniach? Na to pytanie inwestorzy będą szukać odpowiedzi w nadchodzących wydarzeniach. To ważny tydzień dla danych z Chin, gdyż kwietniowy rajd ryzyka rozpoczął się (i później był podtrzymywany) na danych świadczących o przyspieszeniu ożywienia i potwierdzających skuteczność polityki fiskalnej i monetarnej Pekinu. Teraz potrzeba potwierdzenia, że poprawa w danych nie była jednorazową anomalią. Pod lupa będą PMI dla przemysłu (wt, czw), gdzie prawdopodobnie zobaczymy dalsze odbicie z uwagi na luźną politykę kredytową i programy wsparcia dla przedsiębiorstw. Będzie to ważny drogowskaz dla ogólnorynkowego sentymentu.

Poza tym uwaga ogniskować będzie się na USA, gdzie odbędzie się posiedzenie FOMC (wt-śr) oraz opublikowane zostaną dane z rynku pracy (pt). Komunikat po posiedzeniu FOMC prawdopodobnie potwierdzi, że w obecnych warunkach najlepszym kierunkiem jest utrzymanie stóp procentowych bez zmian. Skupienie większej uwagi na odbieganiu inflacji od celu 2 proc. może wzmocnić rynkowe przeświadczenie, że cykl podwyżek jest zamknięty na dobre. Raport NFP potwierdzi solidne podstawy ożywienia w rynku pracy, tj. przyrost zatrudnienia blisko 200 tys. i obniżanie stopy bezrobocia (do 3,7 proc.). Dynamika płac w marcu rozczarowała, więc w kwietniu możliwe jest nadganianie (prog. 0,3 proc.). Ogólnie dane z USA powinny rysować tło pozytywne dla nastrojów, ale niekoniecznie wspierające USD.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.