Kurs dolara osiąga kolejne szczyty

Polski złoty w relacji do dolara amerykańskiego spadł do najniższego poziomu od połowy 2017 roku. Dolar zyskiwał również w relacji do pozostałych walut. Co stało za jego umocnieniem?

Lepsze dane z amerykańskiego rynku nieruchomości, jak i te dotyczące wzrostu gospodarczego, doprowadziły do umocnienia USD w parze ze wszystkimi głównymi walutami za wyjątkiem jena japońskiego. Dolar w parze ze wspólną europejską walutą umocnił się m.in. również dzięki rozczarowującym odczytom wskaźników nastrojów biznesowych w Niemczech. Aczkolwiek w tym kontekście warto zwrócić uwagę na rozwijającą się różnicę pomiędzy słabymi wynikami szacunków z ankiet a generalnie silniejszymi twardymi danymi makro ze strefy euro.

Ubiegły tydzień był trudny dla walut gospodarek wschodzących, zwłaszcza wona południowokoreańskiego oraz kolumbijskiego peso. Słabość nie ominęła jednak również złotego. Pod koniec tygodnia spadały też ceny ropy naftowej.

Bieżący tydzień przyniesie sporo wrażeń na świecie. W strefie euro we wtorek poznamy wstępne odczyty danych o dynamice PKB, w piątek z kolei zapoznamy się z nowymi wskaźnikami inflacji. W środę odbędzie się spotkanie Rezerwy Federalnej, z kolei w piątek opublikowany zostanie raport dotyczący amerykańskiego rynku pracy. Wreszcie, w czwartek o polityce monetarnej dyskutować będzie Bank Anglii. W rezultacie w bieżącym tygodniu każdego dnia (za wyjątkiem poniedziałku) należy spodziewać się wydarzeń mogących mieć wpływ na rynek.

PLN

Polski złoty zakończył ubiegły tydzień spadkami w relacji do głównych walut. W parze z dolarem, złoty osłabił się do poziomu nie widzianego od połowy 2017 roku. Walucie nie wadziły czynniki krajowe, niekorzystnie działały natomiast zmiany na parze EUR/USD. Miniony tydzień nie przyniósł zbyt wielu informacji z Polski. Poznaliśmy dane o sprzedaży detalicznej w marcu, które na pierwszy rzut wydają się dość słabe, jednak odczyt został zaniżony przez efekt kalendarzowy. Pozostałe dane z ostatnich tygodni w większości wspierają założenie o silnym wzroście gospodarczym w pierwszym kwartale. Bieżący tydzień przyniesie kilka istotnych odczytów z Polski: we wtorek poznamy dane o inflacji CPI w kwietniu, w czwartek z kolei kwietniowy odczyt indeksu PMI dla przemysłu kraju.

GBP

W obliczu przesuniętego terminu Brexitum, kurs funta w relacji do pozostałych walut w dużej mierze podążał za kursem euro. Nie spodziewamy się, żeby czwartkowe spotkanie Banku Anglii miało istotnie wpłynąć na sytuację na rynku walutowym. Decydenci banku centralnego, póki co, nie wydają się skłonni do zmiany poziomu stóp procentowych ani prognoz inflacji. W związku z tym, w krótkim okresie funt powinien zachowywać się podobnie jak wspólna europejska waluta.

EUR

Wyraźnie rozwija się różnica pomiędzy słabymi wynikami ankiet dla biznesu (PMI, IFO) a twardymi danymi ekonomicznymi. Uważamy, że niskie oczekiwania co do danych o dynamice PKB w pierwszym kwartale, jak i wstępnych odczytów dynamiki cen, dają pole do pozytywnego zaskoczenia. A w rezultacie i do umocnienia euro. Na rynku dominują krótkie pozycje na euro – w tym kontekście, w krótkim okresie może to być kolejne źródło wsparcia dla wspólnej europejskiej waluty.

USD

Dane o wzroście gospodarczym w USA w pierwszym kwartale zaskoczyły na plus. Niemniej połowę różnicy pomiędzy oczekiwaniami konsensusu a faktycznym odczytem można było uzasadnić chwilowym wzrostem zapasów przedsiębiorstw.

Ten tydzień będzie bardzo obfity w istotne informacje. W środę odbędzie się spotkanie Rezerwy Federalnej – konsensus nie oczekuje jednak zmiany stóp procentowych. Spodziewamy się, że również oświadczenie banku centralnego będzie bardzo ostrożne i przekaże bardzo niewiele informacji na temat opinii FOMC. Kluczowym w kontekście piątkowego raportu z amerykańskiego rynku pracy będzie to, czy utrzyma się trend we wzroście wynagrodzeń.

Autor: Enrique Diaz-Alvarez, Ebury

Słabe dane z Niemiec osłabiły euro i złotego

Na rynku stopy procentowej ostatni tydzień przyniósł lekki wzrost rentowności obligacji skarbowych oraz kontraktów IRS. Było to o tyle ciekawe, że na świecie w tym czasie wzrósł popyt na bezpieczne aktywa. Negatywnie na wyceny polskich papierów wpływać mogły wypowiedzi członków RPP nt. ewentualnych podwyżek stóp procentowych, a także rosnące ceny surowców energetycznych na świecie. Ograniczony zakres wahań sugeruje jednak, że duży wpływ na notowania miała obniżona płynność obrotu.

W najbliższych dniach spodziewać się można lekkiego wypłaszczenia krzywej dochodowości. Spread 2Y10Y powinien zawęzić się z obecnych 130 pb. w okolice 120 pb. Negatywny wpływ na wyceny papierów o krótszych terminach wykupu może mieć publikacja wstępnych danych nt. inflacji w kwietniu. Szacować można, że wzrosła ona w okolice 1,8%-1,9% r/r wobec 1,7% miesiąc wcześniej. Za takim scenariuszem przemawiają przede wszystkim rosnące ceny surowców energetycznych na świecie, w efekcie czego cena benzyny w Polsce wzrosła w ostatnim miesiącu o blisko 7%. Do tego widać też presję na wzrost cen żywności. Z kolei pozytywny wpływ na wyceny papierów, głównie tych z dłuższego końca krzywej, mogą mieć informacje nt. podaży obligacji skarbowych w maju. W przyszłym miesiącu spodziewać się można dwóch aukcji (w tym jednej zamiany) 9 i 23 maja o łącznej wartości 9 mld PLN wobec 10,5 mld PLN w kwietniu. Dodatkowo warto pamiętać, że pod koniec kwietnia doszło do wykupu obligacji i wypłaty odsetek, co będzie wspierać popyt. Przy sprzyjających nastrojach na świecie powinno to skutkować spadkiem dochodowości papierów 10-letnich w pobliże 2,80%.

Ostatni tydzień przyniósł umocnienie dolara wobec euro (EUR/USD spadł z ok. 1,1250 do 1,1150) oraz osłabienie złotego wobec euro (EUR/PLN wzrósł z ok. 4,28 do ok. 4,29).

Głównym wydarzeniem tygodnia była środowa publikacja wskaźnika nastrojów biznesu niemieckiego instytutu IFO za marzec, który okazał się gorszy od oczekiwań (99,2 vs. oczekiwane 99,9 oraz poprzednio 99,7). Było to dużym zaskoczeniem dla rynków, szczególnie w kontekście wyraźnej poprawy kondycji sektora wytwórczego w Chinach w tym samym okresie, które są istotnym partnerem handlowym Niemiec. W rezultacie kurs wspólnej waluty zaczął słabnąć wobec dolara. Mocne dane z USA (zamówienia na dobra trwałe, PKB za I kw.) dodatkowo wzmocniły tą tendencję. Na fali tracącego wobec dolara euro osłabiał się również polski złoty, pomimo że w krajowej gospodarce nie widać, póki co, symptomów przekładania się spowolnienia w Niemczech na krajową aktywność gospodarczą. Czynnikiem, który dodatkowo negatywnie wpływał na globalne apetyty na ryzyko były również wypowiedzi przedstawicieli Ludowego Banku Chin (PBoC), które podkreślały, ze instytucja ta nie planuje zalewać rynku płynnością, a jedynie zachowawczo reagować na jej ewentualne niedobory. Pośrednio oznacza to, że Chiny nie planują agresywnej stymulacji gospodarczej, a jedynie zamierzają podtrzymywać dotychczasową dynamikę rozwoju gospodarczego, co nie jest zbyt optymistycznym prognostykiem dla gospodarki Niemiec oraz strefy euro.

Wykres dnia: W ciągu ostatniego tygodnia krzywa IRS w kraju wzrosła symbolicznie o 1-3 pb.

W ciągu ostatniego tygodnia krzywa IRS w kraju wzrosła symbolicznie o 1-3 pb
Źródło: Thomson Reuters

Autorzy: Mirosław Budzicki, Jarosław Kosaty / PKO Bank Polski

Majówka z bankami centralnymi

Pozytywne dane z gospodarki realnej oraz rekordy na giełdach mogą zdominować majowe posiedzenie FOMC (śr.). Z jednej strony oddalają one perspektywę obniżek stóp, z drugiej jednak, nie wystarczają, aby pozwolić jastrzębiom na uzyskanie większości w Komitecie. Taką większość mogą za to uzyskać zwolennicy podwyżek stóp w Czechach. Ew. podwyżka na majowym posiedzeniu CNB może być ostatnią w bieżącym cyklu zacieśniania czeskiej polityki pieniężnej. Pomimo podwyżki stopy depozytowej (połączonej z QE) na ostatnim posiedzeniu, Bank Węgier (wt.) utrzymuje gołębie nastawienie, wbrew danym napływającym z gospodarki, w szczególności budującej się presji inflacyjnej. Bank Anglii (czw.) pozostaje za to w fazie oczekiwania na ostateczny kształt (i termin) brexitu.

Dane z gospodarki realnej pokażą rosnący rozdźwięk między USA i strefą euro. Koniec 1q pokazał, że amerykańska gospodarka nie traci impetu (co potwierdzą: rosnące wydatki gospodarstw domowych (pon.), nastroje konsumentów (wt.), przetwórców (śr.), zamówienia przemysłowe (czw.) oraz solidne dane z rynku pracy (ADP w śr. i NFP w pt.). Silny rynek pracy i łapiąca (kolejny) oddech gospodarka wspierają jastrzębich członków FOMC. Dopóki jednak nie dojdzie do wyraźnego przyspieszenia dynamiki wynagrodzeń (w kierunku 4,0% r/r), dopóty nie zyskają oni przewagi w FOMC.

Z kolei dane ze strefy euro wspierają obecne (gołębie) nastawienie EBC. W obliczu spowalniającego tempa wzrostu PKB (wt.), wciąż słabych nastrojów w przetwórstwie (czw.) i sezonowo słabszej sprzedaży detalicznej w Niemczech (czw.), nawet wzrosty inflacji (żywność, paliwa i usługi turystyczne) w Niemczech (wt.) i strefie euro (czw.) nie zmienią sentymentu inwestorów wobec europejskiej gospodarki.

Dane napływające z polskiej gospodarki wspierają stopniowy wzrost oczekiwań na podwyżki stóp (do których wg naszego scenariusza bazowego jednak nie dojdzie): gospodarka udanie broni się przed globalnym spowolnieniem, co potwierdzać będzie normalizacja nastrojów w przetwórstwie (indeks PMI, czw.). Wzrost cen wieprzowiny oraz paliw przełoży się na dalsze przyspieszenie inflacji CPI (wt., dane wstępne), która osiągnie w kwietniu najwyższy (jak do tej pory) poziom w tym roku.

Źródło: PKO Bank Polski

Majówkowy boom nad Bałtykiem. Ceny z poprzedniego roku

Podczas tegorocznej majówki polskie morze czeka prawdziwe oblężenie. Jak wynika z szacunków branży hotelowej, większość apartamentów i hoteli jest już zajęta. Sprzyja optymistyczna prognoza pogody oraz ceny, które nie poszły w tym roku w górę. Jak wynika z danych platformy rezerwacyjnej VacationClub, 4-dniowy wypoczynek 4-osobowej rodziny w wysokim standardzie w hotelu z wyżywieniem kosztuje  około 2 tys. zł. Za wakacyjny apartament zapłacimy o połowę mniej.

Od 1 do 5 maja większość hoteli wynajęła niemal wszystkie pokoje. W Kołobrzegu średnie obłożenie wynosi 70 proc., a w Świnoujściu – nawet powyżej 90 proc. – Niezwykle korzystne ułożenie dni wolnych od pracy wpływa na ogromne zainteresowanie majówkowym wyjazdem nad morze – przyznaje Kinga Łata, dyrektor operacyjna sieci Zdrojowa Invest & Hotels. – Zwiększoną popularnością cieszą się zwłaszcza świnoujskie hotele. To w tym sezonie wyjątkowo modny kierunek – dodaje

Sporego zainteresowania ofertą noclegową spodziewa się także branża apartamentów wakacyjnych. Jak podkreśla Krystyna Wróblewska, założycielka platformy rezerwacyjnej VacationClub, w samym tylko Kołobrzegu na tegoroczną majówkę zarezerwowano już 90 proc. apartamentów.

Gorąca atmosfera, zamrożone ceny

Powodów dużego ruchu nad morzem jest kilka. Jeden z nich to z pewnością pogoda, która już w zeszłym sezonie niezwykle sprzyjała nadmorskim spacerom. Wszystko wskazuje na to, że podobnie będzie i w tym roku – meteorolodzy zapowiadają temperatury przekraczające 20 stopni Celsjusza. Nie bez znaczenia pozostają też ceny. 4-dniowy pobyt np. w hotelu w Kołobrzegu dla czteroosobowej rodziny w wysokim standardzie z wyżywieniem to koszt około 2050 zł. Tyle samo trzeba było zapłacić w zeszłym roku.

Nieznacznie, w porównaniu do zeszłego roku, wzrosły ceny w modnym obecnie Świnoujściu. Tam za
4-dniowy rodzinny pobyt w hotelu wysokiej klasy trzeba dziś zapłacić około 3200 zł.

Tańsza, choć bez wyżywienia, będzie majówka w wakacyjnym apartamencie – podaje VacationClub. Koszt 4-dniowego pobytu dla czterech osób w Kołobrzegu czy Świnoujściu wyniesie niecały tysiąc złotych. – Warto jednak podkreślić, że przedstawione kalkulacje dotyczą apartamentu w hotelowym standardzie, a więc z hotelową pościelą i ręcznikami, szybkim Internetem bezprzewodowym, a także dostępem do rozlicznych atrakcji – podkreśla Krystyna Wróblewska.

Doświadczenie pobytu

Ten ostatni punkt wydaje się być bardzo istotny, bo w ostatnich latach branża turystyczna zauważalnie stawia na urozmaicenie pobytu nad morzem. Kołobrzeg coraz częściej wybierany jest przez amatorów surfingu oraz innych sportów wodnych, co do niedawna było głównie domeną Helu. Pomorze Zachodnie to także raj dla miłośników natury, którzy mogą mieć unikatową okazję zobaczyć żyjące na wolności orły bieliki.

Prócz plaży i morskich fal, turyści mogą także skorzystać z wielu dodatkowych atrakcji dla wszystkich grup wiekowych – parków wodnych czy kids clubów, które nie pozwolą się nudzić zwłaszcza najmłodszym klientom. Oczywistym uzupełnieniem oferty dobrych hoteli stały się także nowoczesne i przestronne strefy SPA & Wellness, nierzadko wyposażone w saunaria, tepidaria, jacuzzi i groty śnieżne. Coraz bardziej atrakcyjna jest także oferta kulinarna.

Gwałtowna przecena ropy. Wybory w Hiszpanii

Prezydent Donald Trump wywołał iskrę, która skutkowała spadkiem cen czarnego złota. Impas wyborczy w Hiszpanii i poszukiwanie koalicji. Premier Mateusz Morawiecki zapewnia, że deficyt będzie utrzymany w ryzach i znajduje środki bez podwyżki podatków.

Gwałtowna przecena ropy

Po ostatnim rajdzie w górę przyszedł czas na spadki. W ciągu trzech dni cena baryłki ropy spadła o 6,5%, czyli o 5 dolarów. Co spowodowało przecenę? Analitycy wskazują na dwie główne przyczyny. Po pierwsze, Rosja zapowiedziała naprawienie usterki, która ograniczała dostawy do Europy. Po drugie, Donald Trump znów rozpoczął naciski na OPEC w celu zwiększenia wydobycia. Jeżeli przyniosą one skutek i wydobycie rzeczywiście wzrośnie, spowoduje to obniżkę cen. Połączenie tych wydarzeń już doprowadziło do regresu. Po tygodniach wzrostów wielu inwestorów szukało momentu na sprzedaż. W rezultacie, gdy spadki tylko się zaczęły, zostały dodatkowo pogłębione przez realizację zysków.

Wybory w Hiszpanii

Wynik wyborów, oprócz zwycięstwa socjalistów, ma jeden istotniejszy element. Mianowicie impas koalicyjny. Ani partie uważane za prawicowe, ani lewicowe nie są wstanie stworzyć koalicji większościowej. W rezultacie rozpoczynają się rozmowy na temat tworzenia dosyć egzotycznych, z punktu widzenia tamtejszej polityki, połączeń. Rynki nie lubią niepewności, a Hiszpania to istotna gospodarka dla Unii Europejskiej. Jeśli skomponowanie rządu będzie się przedłużać lub powstanie niestabilna koalicja, może to być czynnik ciążący na notowaniach euro. Tym samym będziemy obserwowali negatywny wpływ na złotego, który jest silnie powiązany z europejską walutą.

Skąd środki na piątkę Kaczyńskiego?

Mniej więcej takie pytanie zadano premierowi Morawieckiemu. Okazuje się, że wbrew pozorom nie ze zwiększonego deficytu. W 2020 roku, czyli pierwszym roku obowiązywania wszystkich benefitów, ma on wynieść “1,5% może 2%”. Dodał również, że nie jest planowane podwyższanie podatków. Co więcej, w każdej z czterech największych grup płatników, doszło do obniżek podatków. Jednak w symulacji ponownie pojawia się zwiększona ściągalność. Czyli w takim razie nie ma powodu do niepokoju? Niekoniecznie. Zewnętrzne ośrodki prognozujące nie podzielają optymizmu Pana Premiera. Szacuje się, że w przyszłym roku (bez pogorszenia koniunktury) deficyt zbliży się w okolice 2,5% PKB. Jeżeli znów zacznie się on wymykać spod kontroli, z pewnością odbije się to negatywnie na złotym.

Dzisiaj dzień wolny w Japonii i Rumunii, a w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 14:30 – USA – raport na temat wydatków Amerykanów,
  • 14:30 – USA – dochody Amerykanów.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl

Outlety notują wzrosty sprzedaży pomimo negatywnego wpływu zakazu handlu w niedzielę

  • Po trzech pierwszych miesiącach tego roku centra Designer Outlet w Piasecznie pod Warszawą, Gdańsku i Sosnowcu odnotowały wzrost sprzedaży średnio o ponad 10% w stosunku do tego samego okresu w 2018 r.
  • Ruch klientów we wszystkich Outletach wzrósł o niemal 4% – przy czym w każdym z nich zanotowano większą liczbę odwiedzających i to pomimo ponad dwukrotnie większej w tym roku liczby dni bez handlu.
  • Centra Designer Outlet podejmują szereg działań, mających na celu zminimalizowanie negatywnych skutków zakazu handlu w niedziele, m.in. poszerzają ofertę – także o marki premium, czy przeprowadzają innowacyjne badania konsumenckie służące utrzymaniu wysokich standardów obsługi klienta.
Thomas Reichenauer, Managing Director PROM PEAKSIDE ROS Outlet Management – firmy zarządzającej centrami Designer Outlet
Thomas Reichenauer, Managing Director PROM PEAKSIDE ROS Outlet Management – firmy zarządzającej centrami Designer Outlet

I kwartał 2019 r. wszystkie nasze polskie Outlety zakończyły ze wzrostem sprzedaży na poziomie średnio + 10,13%, zwiększył się także ruch klientów w stosunku do tego samego okresu w roku poprzednim. Jest to dla nas bardzo dobra wiadomość i sygnał, że podejmowane wysiłki mają realny wpływ na sukces sprzedażowy. Nasze wyniki zaprzeczają zeszłorocznym, pesymistycznym prognozom ekspertów, według których Outlety miały najbardziej ucierpieć na zakazie handlu w niedzielę. Klienci doceniają naszą unikalną ofertę oraz charakterystyczne dla Designer Outlet rabaty i mimo agresywnej komunikacji przecen centrów regularnych, dostosowują swoje zwyczaje, aby przyjechać do nas na zakupy. Trudno przewidzieć, jak wysoką sprzedaż osiągnęlibyśmy, gdyby nie negatywny wpływ zakazu handlu w niedziele – mówi Thomas Reichenauer, Managing Director PROM PEAKSIDE ROS Outlet Management – firmy zarządzającej centrami Designer Outlet.

W pierwszych trzech miesiącach 2019 roku właściciele sklepów i galerii handlowych musieli zmierzyć się z kolejnymi ograniczeniami w związku z zakazem handlu w niedzielę. Od stycznia, poza kilkoma wyjątkami, sklepy mogą być otwarte tylko w ostatnią niedzielę miesiąca. Jest to także pierwsza okazja, żeby sprawdzić, jak kolejne obostrzenia wpływają na wyniki finansowe – jeszcze rok temu w styczniu i lutym nie obowiązywał zakaz handlu, przepisy weszły w życie 1 marca 2018 r.

W I kwartale tego roku aż o 6 dni handlowych mniej

W związku z układem świąt oraz zakazem handlu w niedziele, w I kwartale 2019 r. sklepy zamknięte były aż przez 11 dni. Dla porównania, w tym samym okresie w roku poprzednim było to tylko 5 dni. Te obostrzenia w oczywisty sposób negatywnie wpłynęły na handel w sklepach, jednak w przypadku centrów Designer Outlet Warszawa, Gdańsk i Sosnowiec inne czynniki zdecydowały o zamknięciu pierwszego kwartału dużymi wzrostami wyników. Wszystkie centra Designer Outlet odnotowały wzrosty sprzedaży, średnio wyniosły one +10,13%. Zwiększył się także ruch klientów we wszystkich lokalizacjach. Średnia liczba odwiedzających Outlety wzrosła o blisko 4%.

Nowi najemcy, oferta premium, innowacyjne badania konsumenckie

Centra Designer Outlet nie pozostały jednak bezczynne wobec wprowadzanych regulacji. Podjęto szereg działań, mających na celu zminimalizowanie strat i ułatwienie funkcjonowania najemcom galerii handlowych.

Na tak dobre wyniki finansowe z pewnością miały wpływ również otwarcia w 2018 r. wielu nowych sklepów w każdej lokalizacji – w samej Warszawie było ich aż 8. Większa różnorodność oraz poszerzanie oferty o marki premium sprawiły, że nasze Outlety są jeszcze bardziej atrakcyjne dla klientów. Na przykład w Gdańsku otworzyliśmy salon Tommy Hilfiger, a w Sosnowcu m.in. salony Levi’s czy The Cosmetics Company Store. Podejmowaliśmy także inne aktywności mające na celu poprawienie komfortu zakupów – remonty, zmiany wystroju itp. Przykładamy dużo uwagi do preferencji naszych klientów, bardzo ważne są dla nas ich opinie, dlatego wszystkie podejmowane przez nas działania są wynikiem obserwacji i przeprowadzanych badań – dodaje Thomas Reichenauer.

Analizy przeprowadzane przez PROM różnią się od innych, wykorzystywanych powszechnie na rynku. Oprócz klasycznego „Tajemniczego Klienta”, wprowadzono nowe badanie pod nazwą „Meet&Greet”, które polega na ocenie pierwszego wrażenia po wejściu do sklepu. Dzięki zastosowaniu obu metod, outlet otrzymuje szeroki obraz poziomu obsługi w sklepach.

Zmiany w Designer Outlet po I kwartale roku

W pierwszych trzech miesiącach roku przeprowadzano kolejne zmiany w centrach. W Designer Outlet Sosnowiec otwarte zostały nowe sklepy – SIZEER oraz Recman. Relokowano natomiast Umbro i Timberland. Trwają także prace nad powiększeniem salonu 4F, który w połowie roku zajmie powierzchnię 568,73 mkw. W Gdańsku przeprowadzono relokację sklepu Levi’s na większą powierzchnię, a także remonty w 4 lokalach, m.in. w Only. W piaseczyńskim Outlecie otwarto nowy sklep GEOX, zmieniono lokalizację 4F, dzięki czemu sklep podwoił swoją powierzchnię, a także wyremontowano jedyny w Polsce outlet Mango.

Nationale-Nederlanden PTE złożyło wniosek o wpis do ewidencji PPK

Nationale-Nederlanden Powszechne Towarzystwo Emerytalne wystąpiło do Polskiego Funduszu Rozwoju z wnioskiem o rejestrację w ewidencji PPK – to ostatni, niezbędny warunek do oferowania Pracowniczych Planów Kapitałowych klientom. W styczniu br. towarzystwo jako pierwsza instytucja finansowa, zarejestrowało 8 Funduszy Zdefiniowanej Daty.

Grzegorz Chłopek, Prezes Zarządu Nationale-Nederlanden PTE
Grzegorz Chłopek, Prezes Zarządu Nationale-Nederlanden PTE

– Przed nami ostatnia prosta na drodze do uruchomienia Pracowniczych Planów Kapitałowych. Wpis do ewidencji prowadzonej przez PFR umożliwia przedstawienie oferty na prowadzenie PPK. Największe firmy będą zobowiązane je uruchomić już od lipca – mówi Grzegorz Chłopek, prezes Nationale-Nederlanden PTE –Dziś zarządzamy największym pod względem wysokości aktywów Otwartym Funduszem Emerytalnym w Polsce. Mamy bardzo duże doświadczenie w pomnażaniu długoterminowych oszczędności Polaków oraz jeden z najlepszych na rynku zespołów inwestycyjnych. Wierzymy, że tak samo dobrze będziemy radzić sobie w PPK – dodaje.

Wpis do ewidencji PPK prowadzonej przez PFR jest niezbędny do oferowania Pracowniczych Planów kapitałowych. Dla największych firm – zatrudniających ponad 250 pracowników (według stanu na 31 grudnia 2018 roku) – obowiązek ten pojawi się już w lipcu br. By znaleźć się w ewidencji PPK, instytucja finansowa powinna złożyć do PFR oraz do KNF oświadczenie o spełnieniu określonych w ustawie o PPK warunków. Jest to m.in. co najmniej 3-letnie doświadczenie w zarządzaniu funduszami, posiadanie kapitału własnego w wysokości min. 25 mln zł oraz zarządzanie odpowiednią liczbą Funduszy Zdefiniowanej Daty. Ich celem będzie dopasowanie potencjalnego zysku oraz ryzyka do wieku uczestnika. Oznacza to, że wraz ze zbliżaniem się uczestnika do osiągnięcia 60 roku życia pieniądze lokowane są w coraz bezpieczniejsze produkty finansowe, takie jak obligacje Skarbu Państwa czy depozyty bankowe. Nationale-Nederlanden PTE, jako pierwsze na rynku zarejestrowało Fundusze Zdefiniowanej Daty już w styczniu tego roku.

Pracownicze Plany Kapitałowe to program mający zachęcić Polaków do długoterminowego oszczędzania na emeryturę. Głównym założeniem jest współuczestniczenie w oszczędzaniu pracownika, pracodawcy oraz państwa. Do PPK zapisani zostaną wszyscy pracownicy pomiędzy 18 a 55 rokiem życia, za których odprowadzane są składki na ubezpieczenia społeczne. Jednocześnie w dowolnym momencie mogą oni zrezygnować z uczestnictwa w programie.

Browar PINTA ogłasza budowę drugiego browaru z pomocą crowdinwestorów

Browar PINTA, który w 2011 roku dał początek piwnej rewolucji i do dziś warzy swoje piwa w wynajmowanych browarach w Zawierciu i Zarzeczu, już za 2 miesiące uruchomi własny zakład z warzelnią w Wieprzu koło Żywca. Zapowiada też budowę drugiego browaru przez nową spółkę PINTA Barrel Brewing. W nim powstawać będą limitowane serie piw starzonych w beczkach, a inwestycję wspierać ma emisja akcji i kampania crowdfundingowa na Crowdway.pl.

 

Przyczynili się do odmiany piwnego rynku opanowanego przez browary koncernowe. Najpierw odtworzyli praktycznie jedyny czysto polski styl piwny – Grodziskie, a później – w 2011 roku – uwarzyli mocno nachmieloną amerykańską odmianę India Pale Ale „Atak Chmielu”. Tak zaczęła się piwna rewolucja w Polsce, która dziś oznacza ponad 2 tys. nowych piw rocznie i niemal co tydzień powstawanie nowego browaru rzemieślniczego. Za tym ruchem w biznesie od początku stoi PINTA, marka stworzona przez: Ziemowita Fałata, Grzegorza Zwierzynę i Marka Semlę.

150 stylów PINTA

Dziś miłośnicy piw rzemieślniczych dobrze znają najpopularniejsze piwa ze stałej oferty browaru PINTA: Atak Chmielu (American IPA), A ja pale ale (American APA) czy Pierwsza Pomoc (Polski Lekki Pils). Znają jeszcze jedną nazwę: „PINTA Miesiąca”, czyli premierowe piwo w eksperymentalnym stylu, które raz na miesiąc trafia do ponad 100 pubów w Polsce i zagranicą.

W sumie w ciągu 8 lat PINTA uwarzyła piwa w ponad 150 stylach i odmianach, dostępnych obecnie, obok pubów, także w sklepach specjalistycznych, sieciach handlowych, na stacjach paliw i podczas piwnych festiwali. Kooperuje z innymi piwowarami z Polski lub z zagranicy. Polski chmiel woziła do Włoch, Japonii, Brazylii i Nowej Zelandii, a do kraju sprowadzała odmiany z Argentyny, RPA i Tasmanii.

Własny browar ma Żywiecczyźnie

Już w czerwcu w Wieprzu koło Żywca PINTA uruchomi własny browar. – Kiedy w 2016 roku zaczęliśmy zbliżać się do szczytu mocy produkcyjnych w browarach kontraktowych w Zawierciu i Zarzeczu, zapadła decyzja o budowie własnego zakładu – mówi Ziemowit Fałat, współwłaściciel PINTA sp. z o.o. To pierwszy etap inwestycji, zlokalizowanej w Katowickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, którego wartość wyniesie 21 mln zł.

Możliwości produkcyjne nowego browaru od razu będą wynosić 20 tys. hl rocznie i w większości zastąpią obecną produkcję kontraktową. W drugim etapie projektu tuż obok browaru powstanie firmowy pub dla miłośników PINTY. – Taproom będzie miejscem spotkań i degustacji naszych sztosów. Razem z nim odsłonimy też unikalną elewację browaru, złożoną z kontenerów – dodaje Ziemowit Fałat.

Rewolucja vol.2: PINTA Barrel Brewing

Nowy, własny browar rzemieślniczy wraz z taproomem to nie koniec piwnej rewolucji w wykonaniu PINTY, a zapowiedź jej kolejnego rozdziału. – Okazało się, że spośród 10 najlepiej ocenianych produktów PINTY, większość to piwa Barrel Aged, czyli leżakowane w beczkach. To kategoria piw premium, a zarazem nisza, która w Polsce dopiero się kształtuje – wyjaśnia Grzegorz Zwierzyna, prezes nowej spółki PINTA Barrel Brewing SA.

Do 2021 roku firma wybuduje niewielki browar, w którym powstawać będą limitowane edycje piw starzonych w drewnie, piw dzikich i kwaśnych oraz piwne eksperymenty. – Wykorzystując tradycyjne metody warzenia i dębowe beczki po winie, bourbonie, rumie czy whiskey, wzbogacimy smak i aromat mocnego piwa. Skupimy się na krótkich seriach, które będą konkurowały z winem i zajmą eksponowane miejsce na rynku piw z najwyższej półki – dodaje Bartłomiej Ociesa, piwowar PINTA Barrel Brewing.

Od beer-geeka do akcjonariusza

Zaproszenie do udziału w nowej spółce i budowie browaru PINTA Barrel Brewing otrzymają inwestorzy, w tym społeczność „beer-geeków” zgromadzona wokół marki PINTA. Emisję akcji wspierać będzie kampania crowdfundingowa promowana na platformie Crowdway.pl, którą zaplanowano od 6 maja do 24 czerwca. Cel zbiórki wyznaczono na 4 mln zł.

Start kampanii symbolicznie zaplanowaliśmy na ostatni dzień belgijskiego festiwalu piwnego Toer de Gueze, na który PINTA została zaproszona na jako pierwszy browar z Polski – mówi Grzegorz Zwierzyna. – Szczegóły zbiórki, a także naszego biznesplanu zdradzimy wprost z imprezy gromadzącej koneserów piw starzonych w drewnianych beczkach – dodaje prezes.

Praca w UE – podatki i składki. Polska spada o dwie pozycje

Wynagrodzenie netto, czyli kwota, jaką otrzymuje pracownik po odjęciu wszystkich obowiązkowych podatków i składek, w 2018 r. wyniosło w Polsce ok. 71% pełnej pensji w przypadku przeciętnie zarabiającego singla i 77% w przypadku przeciętnie zarabiającej rodziny. W pierwszym wariancie oznacza to spadek w zestawieniu krajów UE z 15. na 17. miejsce, w drugim – utrzymanie pozycji, choć w obu znajdujemy się poniżej średniej dla Unii Europejskiej – wynika z raportu PwC „Praca w UE – podatki i składki”.

Analiza przygotowana przez ekspertów PwC pokazuje, że przeciętnie zarabiający singiel w Polsce w 2018 r. otrzymywał 71% swojego pełnego wynagrodzenia (po odjęciu podatku PIT i obowiązkowych składek na ZUS i NFZ), przy średniej dla krajów Unii Europejskiej na poziomie 73%. Choć kwota ta nie zmieniła się w porównaniu z poprzednim rokiem w ogólnym zestawieniu UE spadliśmy o dwie pozycje, z 15. na 17., ponieważ wyprzedziły nad Portugalia i Łotwa. Największa część wynagrodzenia zostaje w portfelach mieszkańców Cypru (91%) i Estonii (83%).

W przypadku analizy dotyczącej przeciętnie zarabiającej rodziny dane wskazują, że z wynikiem 76% utrzymaliśmy 18. miejsce w zestawieniu krajów UE, dla których średnia wynosi 79%. W tym wariancie na największe wynagrodzenie mogą liczyć obywatele Cypru (91%) i Czech (91%).

Polskie wynagrodzenia netto w porównaniu do pensji w pozostałych krajach Unii Europejskiej są nadal za mało konkurencyjne. Biorąc pod uwagę rosnącą lukę na polskim rynku pracy i ciągle zwiększającą się skalę emigracji zarobkowej, zmiany w tym zakresie wydają się koniecznością. Warto byłoby też zastanowić się nad rozwiązaniem wprowadzonym na początku tego roku w Portugalii, czyli ulgą podatkową dla osób powracających z emigracji – 50% dochodu zwolnionego z opodatkowania w pierwszych 5 latach po powrocie. – Joanna Narkiewicz-Tarłowska, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC

Z danych zebranych w raporcie PwC wynika, że kolejne państwa stopniowo rezygnują z podatku liniowego i wprowadzają opodatkowanie według skali. Tego typu zmiana zaszła ostatnio na Łotwie i na Litwie. Klasyczny podatek liniowy obowiązuje już tylko w 4 państwach UE (Estonia, Bułgaria, Rumunia, Węgry).

W 2018 r. aż 9 krajów Unii, w tym Polska, zdecydowało się na podniesienie kwoty wolnej od podatku. Największy wzrost w tym zakresie nastąpił w Estonii, gdzie kwota wolna od opodatkowania została podniesiona z 2160 EUR do 6000 EUR. W Polsce kwota wolna wynosi 8 tys. zł, co w tym aspekcie daje nam 21. miejsce spośród 28 krajów Unii Europejskiej.

W poszczególnych krajach UE również składki pracodawcy na ubezpieczenie społeczne istotnie się od siebie różnią. Najwięcej tego typu składek, w przypadku pracowników o średnim wynagrodzeniu, przekazują firmy we Francji (50%), na Słowacji (35%), w Czechach (34%) i Estonii (34%), a najmniej w Rumunii (2%), Danii (4%), Wielkiej Brytanii (10%) i na Malcie (10%). Polska w tym ujęciu plasuje się ok. połowy stawki, ze stawkami ZUS pracodawcy na poziomie 21%.

Niektóre państwa decydują się na przeniesienie zasadniczego kosztu składek na ubezpieczenie społeczne z pracodawcy na pracownika. Taka zmiana nastąpiła w 2018 r. w Rumunii, a w tym roku na Litwie.

Coraz więcej pracowników delegowanych

Polscy pracodawcy delegują rocznie już ponad 500 tys. pracowników do innych państw Unii Europejskiej, a ten trend z pewnością będzie się umacniał. Zgodnie z naszą prognozą, liczba ta w ciągu kolejnych 10 lat zwiększy się o ok. 50%, tym bardziej istotna jest znajomość obecnych przepisów podatkowych i planowanych zmian w poszczególnych krajach UE. – Joanna Narkiewicz-Tarłowska, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC

Z danych zebranych w raporcie PwC wynika, że ponad połowa z pracowników delegowanych w UE to delegacje w ramach państw tzw. starej Unii, pozostałe kraje z Europy Wschodniej mają jedynie po kilkadziesiąt tysięcy pracowników delegowanych.

Mobilność zarobkowa obywateli Unii Europejskiej ciągle wzrasta, o czym świadczy także powołanie w lutym br. Europejskiego Urzędu ds. Pracy (European Labour Authority, ELA) przy Komisji Europejskiej. Celem tej nowej instytucji jest wspieranie pracowników, przedsiębiorstw i krajowych organów administracji w sprawach związanych ze swobodą przemieszczania się i podejmowania zatrudnienia na terenie UE. Urząd ma dostarczać informacje o potencjalnych miejscach pracy, programach szkolenia zawodowego, czy możliwościach relokacji, ale także monitorować przestrzeganie przepisów regulujących mobilność pracowników i pomagać w rozstrzyganiu ewentualnych sporów transgranicznych.

Jak podkreślają eksperci PwC, coraz większa liczba delegowanych pracowników to dla pracodawców ogromne wyzwanie, w którym mogą pomóc nowe technologie.

Dzięki odpowiednim technologiom pracodawcy mogą kontrolować koszty zarządzania mobilnością pracowniczą, a tym samym zwiększać swoją konkurencyjność na rynkach zagranicznych. Firmy powinny w tym zakresie inwestować w odpowiednie systemy i aplikacje, automatyzujące wiele czynności, usprawniające kontrolę i komunikację, zapewniając jednocześnie bezpieczeństwo gromadzonych danych. – Joanna Narkiewicz-Tarłowska, dyrektor w dziale prawno-podatkowym PwC

Przedsiębiorca = chłop pańszczyźniany pod coraz większym nadzorem

Wysokie podatki, nadmiar obowiązków biurokratycznych, skomplikowane prawo, kontrole i samowola urzędników – to wg opublikowanych na początku kwietnia 2019 r. badań Związku Przedsiębiorców i Pracodawców jedne z największych przeszkód prowadzenia działalności gospodarczej w Polsce. Równolegle rząd forsuje kolejne programy socjalne, które ktoś musi finansować. A że głównym źródłem dochodów państwa są podatki, to najprostszym sposobem sfinansowania polityki socjalnej jest ich podnoszenie. Podwyżki uderzają przede wszystkim w największych podatników, czyli przedsiębiorców. Mimo że prowadzona przez nich działalność gospodarcza jest głównym sponsorem państwa, to samo państwo coraz bardziej swobodę tej działalności ogranicza.

Niejasne prawo, wymogi administracyjne, kontrole skarbowe

Przeprowadzony wśród przedsiębiorców z sektora małych i średnich przedsiębiorstw (czyli zatrudniających do 250 osób) na zlecenie Związku Przedsiębiorców i Pracodawców sondaż ujawnił dziesięć wskazanych przez nich głównych barier do prowadzenia firmy w Polsce. Na pierwszym miejscu „czarnej listy” znalazły się wysokie podatki, a tuż za nimi koszty pracy, a dalej nadmiar obowiązków biurokratycznych. Kolejne pozycje na liście największych przeszkód prowadzenia działalności gospodarczej zajmują: niestabilność prawa, skomplikowane prawo gospodarcze, urzędy i urzędnicy, samowolne i arbitralne decyzje urzędników, kontrole urzędu skarbowego i innych instytucji, powolne rozstrzyganie sporów sądowych oraz bariery inwestycyjne.

Niejasne przepisy prawa stanowią istotną barierę rozwoju firmy aż dla 88% ankietowanych przedsiębiorców. Niewiele mniej, bo 87% wskazało na nadmierne wymogi administracyjne, jako obciążające prowadzenie działalności gospodarczej.

Wysokie podatki i biurokracja

2 kwietnia 2019 r., „Rzeczpospolita” przedstawiła wyniki sondażu przeprowadzonego na jej zlecenie przez IBRiS. Wg ankiety 59% pytanych przedsiębiorców jest pewnych, że obecna rozdawnicza polityka socjalna państwa przyczyni się do wzrostu podatków, 9% przedsiębiorców uważa, że raczej tak się stanie. Zatem blisko 70% przedsiębiorców obawia się podwyżki podatków wskutek ustanawiania i przyznawania kolejnych świadczeń socjalnych przez rządzących.

Podobnie jak w przypadku badania Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, na pierwszym miejscu sondażu „Rzeczpospolitej” w zakresie barier prowadzenia firmy w Polsce znalazły się wysokie podatki. Na drugim miejscu przedsiębiorcy wskazali biurokrację, na trzecim niestabilne i skomplikowane przepisy.

Z każdym dniem przedsiębiorca coraz bardziej staje się niewolnikiem państwa

Rządzący „wychodzą naprzeciw” przewidywaniom i obawom przedsiębiorców. Fiskus nieustannie pracuje nad stworzeniem nowych podatków, czego owocem są np.: danina solidarnościowa, podatek od nieruchomości komercyjnych, podatek od sprzedaży detalicznej, a nawet podatek od zysków, których nie ma. Jednak coraz śmielsze sięganie do kieszeni przedsiębiorców to nie tylko podatki bezpośrednie. To również rosnące opłaty i ceny, przede wszystkim energii elektrycznej i paliw, które mają bezpośredni wpływ na zwiększenie kosztów prowadzenia działalności przez przedsiębiorstwa. Z każdym dniem przedsiębiorca w Polsce zaczyna przybierać status chłopa pańszczyźnianego, który większość swojego czasu musiał poświęcać na pracę dla swojego pana, zamiast dla siebie.

Pod coraz większym nadzorem

Jednak chyba nawet chłopi pańszczyźniani nie byli tak kontrolowani i inwigilowani przez swego pana, jak przedsiębiorcy przez państwo. Po odpracowaniu pan pańszczyzny nie wnikał, czy, jak i z kim chłop obrabia swoje pole. Tymczasem fiskus chce o przedsiębiorcach i prowadzonej przez nich działalności gospodarczej wiedzieć wszystko i mieć ich pod stałym, pełnym nadzorem. Stąd do porządku prawnego wprowadzane są coraz to nowe obostrzenia i wymogi stawiane przedsiębiorcom z jednej strony, z drugiej organy skarbowe uzyskują coraz szerszy dostęp do informacji o nich.

Zgodnie z przyjętą przez rząd 12 marca 2019 r., opracowaną przez Ministerstwo Finansów nowelizacją ustawy o VAT od 1 września 2019 r. szef Krajowej Administracji Skarbowej będzie prowadził ogólnodostępny wykaz podatników VAT. Ma on służyć zapewnieniu lepszej weryfikacji kontrahenta. Jednocześnie jednak powszechnemu ujawnieniu ulegną takie dane dotyczące przedsiębiorców, jak objęte dotąd tajemnicą skarbową numery rachunków bankowych.

Ucieczka przed pańszczyzną

Istotą przedsiębiorczości jest swoboda działalności gospodarczej. W obliczu tak silnej ingerencji państwa w tę działalność trudno mówić o jej swobodzie. Zmiany w prawie, nowe opłaty i podatki narzucane są przedsiębiorcom autorytarnie, bez prawa i możliwości obrony. Nic więc dziwnego, że jedynym dla nich wyjściem pozostaje ucieczka. Przenoszenie firm za granicę, prowadzenie działalności z wykorzystaniem zagranicznych struktur i instytucji prawnych to jedne z najpopularniejszych wśród przedsiębiorców sposobów nie tylko na ochronę majątku firmy, ale i ucieczkę przed fiskalno-prawnym niewolnictwem.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec