Savills: biurowa Warszawa czeka na kolejne spektakularne transakcje

Po rekordowym 2018 roku rynek nieruchomości biurowych w Warszawie łapie oddech w oczekiwaniu na kolejne spektakularne transakcje i ukończenie nowych budynków wieżowych. W pierwszym kwartale 2019 roku stolica wzbogaciła się o trzy budynki biurowe a kolejne 775 000 m kw. nowej powierzchni pozostaje w budowie, podaje firma doradcza Savills.

W okresie od początku stycznia do końca marca 2019 r. w Warszawie wynajęto ponad 140 100 m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej. Największą transakcją najmu było nowe biuro Wirtualnej Polski (7000 m kw.), które mieścić się będzie w kompleksie Business Garden.

Z opublikowanego przez Savills najnowszego raportu Market in Minutes wynika, że na koniec pierwszego kwartału 2019 r. w Warszawie było już blisko 5,5 mln m kw. nowoczesnej powierzchni biurowej, w tym 20 200 m kw. oddanych do użytkowania w pierwszych trzech miesiącach roku. Największym obiektem dostarczonym na rynek w tym czasie był budynek B kompleksu Spark (15 700 m kw.), którego deweloperem jest Skanska Property Poland.

Na koniec marca 2019 r. w budowie pozostawało ok. 775 000 m kw. powierzchni biurowej, w tym wysokościowce takie jak Mennica Legacy Tower, Skyliner, Varso Place, The Warsaw Hub i Warsaw Unit, a także budynek wieżowy w ramach kompleksu Generation Park. Jedynym spośród wymienionych obiektów, który ukończony zostanie jeszcze w tym roku będzie Mennica Legacy Tower. Łącznie do końca 2019 r. w Warszawie przybędzie 237 000 m kw. nowej powierzchni, z czego ok. 66% jest już wynajęte bądź zarezerwowane poprzez popisanie listu intencyjnego lub umowy przednajmu.

Zgodnie z danymi Savills, średnia stopa pustostanów dla Warszawy pod koniec marca 2019 r. wyniosła 9,1%, co oznacza nieznaczny wzrost w porównaniu z końcem 2018 r. (o 0,4 pp.). Najwięcej niewynajętej powierzchni biurowej (16,3%) znajduje się na Mokotowie, a najniższy współczynnik (4,6%) przypada na strefę zachodnią.

„Jak wynika z naszych analiz, na koniec marca 2019 r. czynsze nominalne za najlepsze powierzchnie biurowe w centralnych lokalizacjach, ze względu na ograniczoną nową podaż, nieznacznie wzrosły. Niemniej jednak w krótkoterminowej perspektywie spodziewamy się stabilizacji poziomu czynszów, wraz z jednoczesnym dalszym ograniczaniem pakietu zachęt oferowanych potencjalnym najemcom, m.in. z powodu kosztów prac budowlanych i wykończeniowych, które znacząco wzrosły w zeszłym roku. W dłuższej perspektywie czynsze za najlepsze lokalizacje mogą wykazywać potencjał wzrostowy” – powiedział Daniel Czarnecki, dyrektor działu powierzchni biurowych, reprezentacja wynajmującego, Savills.

W Centralnym Obszarze Biznesu oraz w Centrum czynsze nominalne kształtują się na poziomie od 21,00 do 25,50 euro/m kw./miesiąc za powierzchnie na najwyższych piętrach wieżowców. W najlepszych budynkach zlokalizowanych w granicach Służewca wahają się od 13,00 do 14,75 euro/m kw./miesiąc.

Daniel Czarnecki z Savills„Wysoki poziom zabezpieczenia umowami najmu powierzchni w budowie, wynoszący prawie 50%, pokazuje, że warszawski rynek biurowy niezmiennie pozostaje niezwykle atrakcyjny i jest na nim miejsce na kolejne projekty. Obecnie znajdujemy się w okresie przejściowym, pomiędzy rekordowym pod względem popytu zeszłym rokiem, a najbliższymi kwartałami, które przyniosą znaczący wzrost podaży. Liczba dużych transakcji w toku, w tym spodziewana w najbliższym czasie finalizacja spektakularnej umowy najmu podpisanej przez mBank na powierzchnię w Mennica Legacy Tower, pokazuje jednak, że o nowe biuro wcale nie musi być teraz dużo łatwiej, niż ostatnio. W tej chwili powinniśmy mieć do czynienia ze stabilizacją, bez znaczących odchyleń w kierunku rynku najemcy lub wynajmującego, z wyjątkiem najlepszych lokalizacji, w których właściciele nieruchomości mogą mieć nieco silniejszą pozycję negocjacyjną” – podsumowuje Daniel Czarnecki z Savills.

Elastyczność to nowa karta przetargowa w walce o najlepszego pracownika

83% pracowników twierdzi, że mając do wyboru dwie podobne oferty pracy zdecydują się na taką, która oferuje elastyczność i dogodną lokalizację biura – wynika z najnowszego badania IWG, w którym udział wzięło 15 tys. respondentów z 80 krajów. Ponad połowa ankietowanych twierdzi, że możliwość korzystania z elastycznych form pracy[1] jest dla nich ważniejsza niż praca dla firmy cieszącej się prestiżem. W rezultacie, w przeciągu ostatnich 10 lat, 85% firm na całym świecie zaczęło wdrażać nową politykę elastycznych przestrzeni do pracy.

Nowe badania sugerują, że firmy, które nie dają pracownikom możliwości wyboru lokalizacji biura, ryzykują utratę najlepszych ludzi.

IWG, największy na świecie operator elastycznych przestrzeni do pracy, który zrzesza na polskim rynku takich dostawców sieci biur serwisowanych i coworkingów jak Regus czy Spaces, od dziesięciu lat prowadzi badania na temat przestrzeni do pracy. Z najnowszej edycji wynika, że 83% respondentów w pierwszej kolejności wybrałoby firmę oferującą pracownikom elastyczną pracę. Prawie jedna trzecia badanych (28%) wyżej ocenia taki pozapłacowy benefit niż bonus w postaci dodatkowych, płatnych wakacji. W związku z powyższym nie wydaje się zaskakującym, że 75% z 15 tys. respondentów z 80 krajów na całym świecie uważa, że elastyczna forma pracy stała się nowym standardem. W rezultacie w ciągu ostatnich dziesięciu lat 85% firm wprowadziło elastyczną politykę* dotyczącą obszaru roboczego lub planuje ją wdrożyć.

Wg najnowszego raportu JLL sektor flex – elastycznych przestrzeni do pracy (biur serwisowanych, coworkingowych i hybrydowych) urósł w Europie ponad dwukrotnie od 2014 r. i może rozwijać się w tempie nawet 30% rocznie w ciągu najbliższych pięciu lat [JLL Disruption or Distraction].

W praktyce jednak nie wszystkie firmy są gotowe przyjąć tę koncepcję. 60% ankietowanych twierdzi, że głęboko zakorzeniona stacjonarna kultura pracy stanowi barierę przed wdrożeniem tego rozwiązania. Ponad jedna trzecia (41%) twierdzi, że największą przeszkodą jest właśnie obawa przed tym jak elastyczna polityka pracy może wpłynąć na ogólną kulturę firmy.

Mark Dixon, Dyrektor Zarządzający oraz założyciel IWG, wyjaśnia: Nasze zeszłoroczne badanie na temat przestrzeni roboczej mówiło, że elastyczne formy pracy stają się trendem. Ku naszemu zaskoczeniu, tegoroczne dane pokazały, że benefit pracy w takim systemie jest przez wielu uważany za nowy standard oraz wyznacznik firmy, która poważnie myśli o produktywności, rozwoju oraz o byciu ważnym graczem na rynku, na którym trwa nieustanna walka o najlepszego pracownika. Już teraz połowa wszystkich naszych respondentów twierdzi, że pracuje poza główną lokalizacją biura przez co najmniej połowę tygodnia.  

Jak dodaje Dyrektor Generalny IWG na Polskę Rafał Gabteni: Sekretem sukcesu idei elastycznych przestrzeni do pracy IWG jest dostęp do ponad 3 tys. biur na całym świecie. Oznacza to, że nasz pracownik będący czy to w delegacji, czy w miejscu zamieszkania, zawsze może mieć swoje biuro na wyciągnięcie ręki. Poza tym, przed przedsiębiorstwami na całym świecie stoi wiele wyzwań, jednym z nich jest potrzeba bycia gotowym na nieustające zmiany i potrzeby rynku. Nie bez powodu elastyczne biura serwisowane już od jakiegoś czasu są narzędziem w rękach ekspertów ds. zarządzania ryzykiem. Jest to narzędzie, wykorzystywane do zmniejszenia nakładów kapitałowych czy kosztów operacyjnych. Nasze badania pokazują, że firmy, które nie rozważały do tej pory finansowych i strategicznych korzyści płynących z elastycznych przestrzeni do pracy, powinny zrobić to teraz. W przeciwnym razie narażone są zarówno na ograniczenie kontaktu z konkurencją jak i dyskwalifikację w grze o najlepszego pracownika.

Przyciągnąć i zatrzymać najlepszych pracowników

Wyniki pokazują, że 71% firm uważa, że ​​oferowanie dostępu do elastycznych form pracy pomaga im zwiększyć liczbę talentów. Z punktu widzenia samego pracownika: jedna trzecia z nich twierdzi, że benefit ten jest ważniejszy niż otrzymanie potencjalnego awansu. 77% firm wykorzystuje politykę elastycznych form pracy w walce o najlepszego pracownika.

Być może jest to odpowiedź na obecne czasy, w których coraz częściej pracownikowi brakuje balansu między życiem zawodowym i prywatnym. Elastyczna praca poprawia tę równowagę o 78%. Badania pokazują, że forma ta dodatkowo wspiera integrację środowiska zawodowego, jest jednym z bardziej pożądanych benefitów przez pracujących rodziców oraz sprawdza się jako idealna forma pracy dla osób cierpiących na stres lub zmagających się z problemami zdrowia psychicznego.

Na ratunek produktywności

Elastyczność nie tylko sprawia, że pracownicy stają się szczęśliwsi i zdrowsi, ale również zwiększa ich produktywność: 85% przedsiębiorstw potwierdza, że dzięki wprowadzonej nowej polityce elastyczności wzrosła produktywność w ich firmie. Co więcej, dwie trzecie (67%) ankietowanych zgłosiło co najmniej 21% poprawę wydajności w wyniku elastycznej pracy. Wyniki te nabierają na znaczeniu zwłaszcza w obliczu obwieszczenia ONZ, który donosi o globalnym spadku produktywności jako jednej z najważniejszych cech światowej gospodarki w ostatnich latach[2].

Przygotowani na wszystko

Umiejętność szybkiego reagowania na otoczenie rynkowe oraz optymalizacja kosztów to najczęstsze priorytety, które stawiają sobie przedsiębiorstwa w tych niepewnych czasach. 55% badanych firm stwierdziło, że w 2019 r. chce być lepiej przygotowane na podejmowanie szybkich decyzji, a ponad jedna trzecia chce rozszerzyć swoją działalność na skalę międzynarodową. W tym celu 64% ankietowanych wybrało elastyczne przestrzenie do pracy wierząc, że przyspiesza to rozwój na obcych rynkach. W ocenie 66% z nich taka forma ogranicza ryzyko związanej z najmem określonej powierzchni biurowej. Dla 65% firm to sposób na zmniejszenie wydatków kapitałowych i operacyjnych. Ta sama liczba respondentów zdecydowała się na elastyczne formy pracy w celu ograniczenia ryzyka biznesowego i konsolidacji swojego portfolio.

Długim dojazdom do pracy mówimy NIE!

Dwie piąte osób na całym świecie postrzega dojazdy do pracy jako najgorszą część swojego dnia (40%). Co ciekawe, ponad połowa z nich uważa, że za sprawą elastycznych przestrzeni do pracy, w ciągu 10 lat problem ten może już nie istnieć. Rośnie niezadowolenie z powodu długości oraz jakości dojazdu do pracy – wg badania jeden na pięciu (22%) respondentów „regularnie spóźnia się” z powodu korków. Prawie połowa (48%) pracowników pracuje podczas dojazdów do pracy, w wyniku czego prawie połowa z nich (42%) uważa, że oficjalne godziny pracy powinny obejmować czas dojazdu do ich firmy, ponieważ nie stanowi to „czasu wolnego” w ich rozumieniu.

Nowy standard

Dla wielu pracodawców i pracowników elastyczna forma pracy stała się dziś normą. Połowa ankietowanych twierdzi, że pracuje poza siedzibą swojej firmy przez przynajmniej połowę tygodnia, dla 70% z nich możliwość wyboru lokalizacji swojego biura jest kluczowa przy wyborze nowego miejsca zatrudnienia. Dla samego pracodawcy elastyczny model pracy jest rozwiązaniem, które z jednej strony pomaga w rekrutacji najlepszych na rynku talentów, z drugiej – podnosi produktywności już zatrudnionych pracowników, a do tego wszystkiego pozwala szybko reagować na niezależne od niego uwarunkowania na rynku.

[1] Dla większości ankietowanych, definicja polityka elastycznych form pracy oznacza możliwość wyboru oraz zmiany lokalizacji swojego biura

[2] https://www.un.org/development/desa/dpad/publication/development-issues-no-11-the-slowdown-in-productivity-growth-a-view-from-international-trade/

Rewolucja w motoryzacji nadchodzi. Wywołają ją gry komputerowe

“Motoryzację czeka jedna z największych zmian od czasów opracowania linii produkcyjnej” – mówi Tim McDonough, przedstawiciel Unity Technologies. Amerykańska firma, która słynie z tworzenia platform wykorzystywanych w grach komputerowych, od kilku lat chętnie udostępnia swoje narzędzia również producentom samochodów. Efekty tej współpracy zrewolucjonizują wiele obszarów – od projektowania po sprzedaż samochodów.

Gry komputerowe i motoryzacja

Chociaż dział odpowiedzialny za motoryzację powstał w Unity Technologies dopiero w maju ubiegłego roku, współpraca firmy z markami samochodowymi trwa już od ponad trzech lat. Unity ma wiele do zaoferowania. Na platformie 3D opracowanej przez amerykańską firmę bazuje wiele topowych gier, stworzonych na przeróżne urządzenia – od komputerów, po konsole i urządzenia mobilne. Unity mocno inwestuje w rozwój technologii rozszerzonej (AR) i wirtualnej rzeczywistości (VR), a te znajdują wiele zastosowań w motoryzacji.

Największe marki na tak

Potencjał produktów opracowywanych przez amerykańską firmę dostrzegli najwięksi producenci samochodów, w tym Toyota, Lexus, Volkswagen, Audi i Volvo. “W Toyocie wykorzystujemy Unity do rozwoju narzędzi VR i AR, aby podnieść wydajność i jakość projektowania stylistyki i elementów technicznych samochodów, a także szkolenia pracowników. To bardzo elastyczna platforma, wspierająca urządzenia VR/AR, których potrzebujemy” – mówi Koichi Kayano, menadżer projektów w dziale Operation Improvement Department Toyoty.

Moc Unity

Rozwiązania opracowane przez Unity pozwalają nawet na tworzenie wirtualnego środowiska dla samochodów autonomicznych i testowanie ich działania nawet bez wyjeżdżania na prawdziwe drogi. A wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości umożliwia producentom samochodów szkolenie pracowników fabryk i mechaników. Dzięki goglom VR niedoświadczeni pracownicy mogą złożyć albo naprawić samochód bez wchodzenia do serwisu czy na linię produkcyjną – w bezpiecznych warunkach i bez wytwarzania dodatkowych, niepotrzebnych kosztów. Wielki potencjał platform Unity widać również na polu marketingu i projektowania aut.

Wirtualny Lexus jak prawdziwy

Pierwszym samochodem, na którym zbadano marketingowe możliwości Unity i wirtualnej rzeczywistości był Lexus LC 500. Stworzony przez agencję Team One pełny model 3D obejmował nawet układ napędowy, podwozie i elementy strukturalne auta. Projektantom udało się odtworzyć najdrobniejsze detale sportowego Lexusa, takie jak połączenia elementów karoserii, odcienie lakieru, kolory i teksturę tapicerki. Stworzony model pozwalał na żywo zmienić kolor lakieru, tapicerki we wnętrzu czy wzór felg, a także usiąść w środku wirtualnego auta. “Pracuję w przemyśle motoryzacyjnym od 15 lat i to co zobaczyłem przez ostatnie pół roku przekonało mnie, że rewolucja nadchodzi” – mówił później David Telfer, National Manager działu Digital and Social w Lexusie. “Model Unity naprawdę zmienił nasze myślenie o marketingu” – dodał.

Konfigurator Lexusa UX

Co więcej, w ubiegłym roku firma pokazała konfigurator nowego crossovera Lexusa, modelu UX. Narzędzie pozwala wyświetlić samochód na ulicy, zmienić kolor lakieru czy wersję wyposażenia, a nawet sprawdzić działanie niektórych elementów we wnętrzu samochodu, w tym na przykład ekranu centralnego. Konfigurator wyposażono również w narzędzia analityczne, które śledzą zachowania użytkowników.

W sam raz dla sprzedawców

Wykorzystanie wirtualnej rzeczywistości w konfiguratorach samochodów jest coraz popularniejsze. Firma Rewind, we współpracy z HP i Intelem stworzyła narzędzie Salesdrive. Program 3D pozwala na stworzenie w rzeczywistym czasie pełnowymiarowego, wirtualnego modelu nowego auta. Sprzedawca może opisywać je klientom i w tym samym czasie dodawać elementy wyposażenia, np. uchwyty rowerowe. Dzięki Salesdrive można ponadto zobaczyć, ile miejsca zajmie w bagażniku wózek dziecięcy albo jak wygląda tylna kanapa po zamontowaniu fotelika dziecięcego.

Rewolucja w projektowaniu samochodów

Rozwiązania dostarczane przez Unity rozpoczynają również rewolucję w projektowaniu samochodów od samego początku. “Dzięki mocy technologii real time 3D, czyli jądra tego, czym Unity jest, projektanci samochodów mogą działać z prędkością myśli. Zmieniać, modyfikować ich modele i widzieć te zmiany w czasie rzeczywistym” – mówi Clive Downie, Chief Marketing Officer w Unity Technologies. Dzięki platformie inżynierowie mogą ponadto sprawdzić, jak wnętrze auta będzie widziane oczami jego użytkownika. Projektant może zaprojektować samochód, założyć okulary VR, a potem obejść go dookoła czy usiąść na fotelu kierowcy.

“Kiedyś proces wyglądał następująco – pierwotny pomysł, seria szkiców i tak dalej, aż do ostatecznego auta. W tej chwili wszystko staje się w jednym momencie. Zbliżamy się do optymalnej sytuacji, kiedy będziemy mogli użyć Unity do stworzenia samochodu od początku do końca – dodaje Beau Cameron, Immersive Reality Studio Lead w Team One.

Małe, ciasne, ale własne. Nasze mieszkania kurczą się już od 5 lat

W kontekście wyników krajowej „mieszkaniówki”, najczęściej mówi się o liczbie lokali i domów, które zostały oddane do użytkowania. Znacznie rzadziej poruszanym tematem jest powierzchnia takich ukończonych mieszkań. Warto wziąć pod lupę odpowiednie dane, gdyż mówimy o milionach metrów kwadratowych rocznie. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili dokładnie sprawdzić, ile takich milionów mkw. przez ostatnie lata ukończyli krajowi inwestorzy. Kolejną ciekawą kwestią wydaje się spadek średniej powierzchni mieszkania oddawanego do użytku w Polsce.  

Łączny metraż nowych mieszkań rośnie wolniej niż ich liczba

Przeanalizowanie łącznej powierzchni mieszkań oddanych do użytkowania wydaje się dobrym pomysłem, ponieważ Główny Urząd Statystyczny niedawno opublikował informacje na ten temat dotyczące 2018 r. Takie najnowsze wyniki zostały uwzględnione na poniższym wykresie. Prezentuje on łączną powierzchnię użytkową mieszkań, które od 2004 r. do 2018 r. ukończyli wszyscy polscy inwestorzy. W 2018 r. taki łączny metraż oscylował na poziomie 16,71 mln metrów kwadratowych.

Przez cały analizowany okres (lata 2004 – 2018), GUS tylko raz odnotował większą wartość (patrz poniższy wykres). Mowa o wyniku z 2008 r. wynoszącym 17,19 mln mkw. Wtedy wielu deweloperów kończyło mieszkania rozpoczęte na początku boomu hipotecznego. Takie lokale były relatywnie duże (podobnie jak powstające prywatne domy), ponieważ banki liberalnie oceniały zdolność kredytową i kusiły niskim oprocentowaniem kredytów w CHF.

Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że w 2018 r. łączna powierzchnia wszystkich mieszkań ukończonych przez polskich inwestorów wzrosła o 1,0%. Bardziej zwiększyła się całkowita liczba ukończonych mieszkań (lokali i domów). Ostateczne informacje Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że od stycznia do grudnia 2018 r. oddano do użytku o 3,8% więcej mieszkań niż rok wcześniej. Taka rozbieżność poziomu rocznych zmian (+1,0% vs +3,8%) sugeruje spadek przeciętnej powierzchni mieszkania ukończonego przez wszystkich inwestorów. Powierzchnia mieszkań RP wyk.1

Maleją zarówno prywatne domy jak i lokale deweloperskie …

Eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, jak bardzo rozbieżność pomiędzy wzrostem liczby i łącznej powierzchni mieszkań ukończonych w 2018 r. wpłynęła na przeciętny metraż takich lokali oraz domów. Informacje zaprezentowane w poniższej tabeli wskazują, że spadek przeciętnej powierzchni wszystkich ukończonych mieszkań wyniósł 2,5 mkw. (z 92,7 mkw. w 2017 r. do 90,2 mkw. w 2018 r.). Poniższa tabela prezentuje również „GUS-owskie” dane o średniej powierzchni mieszkań w poprzednich latach (2004 r. – 2016 r.).

Warto zwrócić uwagę, że najwyższy wynik (aż 107,5 mkw.) notowano w 2004 r. Średni metraż obliczony dla 2018 r. okazał się najmniejszy w całym analizowanym okresie. Trzeba również dodać, że w latach 2014 – 2018 spadki średniej powierzchni wszystkich ukończonych mieszkań były ciągłe. Największa ujemna zmiana (-5,3%) miała miejsce w 2016 r.

Powierzchnia mieszkań RP tab.1Przyczyny długookresowych spadków średniej powierzchni mieszkań oddawanych do użytku przez polskich inwestorów na pewno są dość złożone. Podstawowym czynnikiem wydaje się malejącą wielkość gospodarstw domowych połączona ze wzrostem liczby singli w młodym i średnim wieku. W relacji do poprzedniego boomu hipotecznego (2005 r. – 2008 r.), znaczenie może mieć mniej liberalna polityka kredytowa banków. Jeżeli chodzi o trzy – cztery ostatnie lata, to warto zwrócić uwagę na aktywizację deweloperów (statystycznie budujących mniejsze mieszkania niż prywatni inwestorzy) i szybki wzrost cen lokali oraz kosztów budowy domów.

Statystyki GUS-u wskazują, że średnia powierzchnia nowych mieszkań spada zarówno w przypadku indywidualnych inwestorów (budujących domy na własny użytek), jak i deweloperów. W 2018 r. przeciętny ukończony dom liczył sobie 144,2 mkw. i był o 0,6% mniejszy niż rok wcześniej. Analogiczny spadek średniej powierzchni nowych mieszkań deweloperskich wyniósł 0,8%. Takie lokale i domy przeznaczone na sprzedaż, w 2018 r. średnio liczyły sobie 60,7 mkw. Ten wynik był zawyżany przez nowe domy, które są znacznie większe od lokali i stanowią około 4% oferty deweloperów.

Autor: Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl

expondo przekazuje kolejną darowiznę Szpitalowi Uniwersyteckiemu w Zielonej Górze

23 kwietnia 2019 r. expondo po raz kolejny wsparło zielonogórską placówkę medyczną. Szpital Uniwersytecki otrzymał darowiznę w postaci najwyższej klasy narzędzi chirurgicznych, które trafiły  na Centralny Blok Operacyjny. Warto podkreślić, że tylko w ubiegłym roku w zielonogórskim szpitalu wykonano blisko 16 tysięcy zabiegów operacyjnych.

expondo przekazuje kolejną darowiznę Szpitalowi Uniwersyteckiemu w Zielonej Górze (1)

–  Dzięki wsparciu expondo mieszkańcy Zielonej Góry mogą bezpośrednio korzystać z przekazanej darowizny. Podarowany sprzęt nie tylko usprawni prace lekarzy, ale przede wszystkim wpłynie na lepsze wyposażenie bloku operacyjnego i tym samym komfortowe warunki przeprowadzania zabiegów. – podkreśla Sylwia Malcher-Nowak, rzecznik prasowy Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.

Zestaw przekazanych narzędzi chirurgicznych zawiera profesjonalny sprzęt chirurgiczny, w tym m.in. raspatory, kleszczyki czy osteotomy. Na blok operacyjny Szpitala Uniwersyteckiego trafiły również pincety, nożyczki czy pojemniki, które posłużą nie tylko do użytku lekarzy, ale również do edukacji studentów uczelni medycznych – przyszłych chirurgów.

expondo przekazuje kolejną darowiznę Szpitalowi Uniwersyteckiemu w Zielonej Górze (2)

Jako firma mocno zakorzeniona w Zielonej Górze chcemy angażować się w działania, które bezpośrednio służą lokalnemu społeczeństwu. Szpital Uniwersytecki w Zielonej Górze jest ważnym regionalnym ośrodkiem o najwyższej referencyjności i bardzo cieszymy się, że udało nam się znowu go wesprzeć. To ważne, by współpraca biznesu z instytucjami sektora publicznego generowała  długofalowe korzyści dla wszystkich zainteresowanych – komentuje Piotr Galant, prezes expondo Zielona Góra.

Cieszę się, że wsparcie ze strony firmy expondo nabrało charakteru cyklicznego – podkreśla prezes Zarządu Szpitala dr Marek Działoszyński. – Pod koniec ub. roku otrzymaliśmy duże wsparcie rzeczone dla Oddziału Rehabilitacji z Pododdziałem Udarowym, tym razem dla Centralnego Bloku Operacyjnego. Godny podkreślenia jest fakt, iż właściciele firmy sami wyszli z inicjatywą cyklicznej pomocy dla naszego szpitala i  – jak widać – dotrzymują słowa. Co ważne – wsłuchują się w nasze potrzeby i konsultują z  naszym personelem kolejne zakupy. A następnie  konsekwentnie je realizują. Bardzo dziękujemy. 

Wzrost pomocny wielu

Rynki przeszły w stan wyciszenia i wyczekiwania ostatniego ważnego wydarzenia tego tygodnia – publikacji danych o PKB z USA. Rynek nastawia się solidny odczyt, a oczekiwania zostały wczoraj wzmocnione silniejszym do prognoz wzrostem zamówień na dobra trwałe. Dobre dane mogą być zarówno korzystne dla USD, jak i dla apetytu na ryzyko, więc reakcja może być mieszana.

Mediana w konsensusie Bloomberga zakłada wzrost PKB USA w I kwartale o 2,3 proc. (zannualizowana stopa kwartalna) po 2,2 proc. w IV kw. 2018 r. Miniony kwartał był sporą huśtawką w przewidywaniach dotyczących siły gospodarki. Uważnie obserwowany model prognostyczny zespołu z oddziału Fed w Atlancie przewiduje wzrost o 2,7 proc., choć jeszcze kilka tygodni temu nie dawał więcej, jak 0,5 proc. Ale solidne odbicie sprzedaży detalicznej czy silniejszy od oczekiwań wzrost zamówień na dobra trwałego użytku pozwoliły odsunąć na bok kasandryczne prognozy. Oczywiście możemy się przejściowo ekscytować przeszłością, ale zawsze ważniejsza jest przyszłość. Dlatego oznaki silnej dynamiki konsumpcji (poprzez sprzedaż detaliczną), czy inwestycji (zamówienia na maszyny) dobrze rokują dla podtrzymania solidnej aktywności gospodarczej w kolejnych kwartałach.

Mocne dane naturalnie są dobre dla USD, gdyż fundamenty znaczą wiele, kiedy jesteśmy u progu rozważań, które gospodarki najgorsze mają już za sobą. Wystarczy przypomnieć jak w pierwszej połowie kwietnia rynki żyły euforią wokół poprawiających się danych z Chin, a potem entuzjazm szybko przygasł, gdy indeksy PMI z Eurolandu przypominały o problemach regionu. Jednocześnie trzeba pamiętać, że interpretacja danych z USA dla rynków jest bardziej skomplikowana. Co jest dobre dla największej gospodarki świata, wspiera też globalną ekonomię, a zatem służy poprawie rynkowego sentymentu. A gdy apetyt na ryzyko wzrasta, rośnie presja na odchodzenie od bezpiecznego USD. Jeśli dodamy do tego, że silny wzrost nie przekłada się od razu na aspiracje Fed do powrotu do podwyżek stóp procentowych, umocnienie dolara po mocnych danych przestaje być oczywiste. W końcu Fed także patrzy na inflację, która jednak nie pokazuje oznak odbicia w ślad za aktywnością.

W efekcie dziś po południu możemy obserwować selektywne wybieranie, gdzie ważniejsze jest rozgrywanie siły USD, a gdzie pozycjonowanie względem apetytu na ryzyko. W kluczowych położeniach są EUR/USD i AUD/USD, które dużo mogą skorzystać na powiewie pozytywnego sentymentu. USD/JPY może w czystszy sposób odzwierciedlać wpływ na dolara, gdyż lepsze dane będą zaproszeniem do wzrostu indeksów, z którymi USD/JPY jest pozytywnie skorelowany.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Luka w finansowaniu potrzeb kredytowych MŚP w strefie euro to ponad 400 mld EUR

  • Luka w finansowaniu przez banki sektora MŚP (Małych i Średnich przedsiębiorstw) w strefie euro znacznie się zmniejszyła od 2015 roku, kiedy to EBC rozpoczął program łagodzenia ilościowego. Luka ta mierzy różnicę między popytem a podażą kredytów dla MŚP, co oznacza, że wychwytuje ona niezaspokojone zapotrzebowanie na kredyt. Można przyjąć, że spadło ono z poziomu 6% PKB w 2015 r. do 3% PKB w 2019 r. (co odpowiada 400 mld EUR), zbliżając się tym samym do poziomu 2% PKB obserwowanego w USA, gdzie finansowanie przedsiębiorstw jest znacznie bardziej rozwinięte i zróżnicowane pod względem kredytów bankowych i finansowania z innych źródeł dostępnych na rynku.
  • Nadal jednak utrzymuje się zróżnicowanie krajowe. Luka w finansowaniu MŚP ma największa skalę w Holandii (22 %PKB), Belgii (14%) i Francji (9 %), gdzie tempo wzrostu zadłużenia przedsiębiorstw przewyższyło zapotrzebowanie na finansowanie związane ze wzrostem aktywności gospodarczej. W Belgii i we Francji luka w finansowaniu w latach 2015-2019 nawet się zwiększyła, a wskaźniki zadłużenia MŚP są zwykle znacznie wyższe niż trzy lata temu. W międzyczasie MŚP w Europie Południowej zdecydowanie zmniejszyły swój popyt na kredyty, głównie w związku z brakiem ich podaży.

Małe i średnie przedsiębiorstwa (MŚP) stanowią ponad 99% wszystkich europejskich przedsiębiorstw niefinansowych a ich finansowanie zewnętrzne (strefa euro) w 70% opiera się na tym zapewnianym przez banki. Sektor MSP oprócz generowania blisko 60% całkowitej wartości dodanej brutto zatrudnia ponad 90 milionów osób, co stanowi prawie 70% zatrudnienia ogółem w sektorze niefinansowym UE-28. Specyficzne cechy MSP sprawiają, że przedsiębiorstwa te są bardziej narażone podczas kryzysów (Chowdhury 2011): Ponieważ nie są one m.in. oceniane na bieżąco przez agencje ratingowe, w razie kryzysu znacznie szybciej będą odcięte od źródeł finansowania niż większe spółki. Ponadto MSP ma skłonność do wytwarzania wysoce specyficznych produktów, wykazuje mniejszą elastyczność w dostosowaniu się (swojej oferty) do kryzysów. W 2009 r. MSP w pierwszej kolejności ucierpiały z powodu światowego kryzysu gospodarczego – zmniejszonego popytu i ograniczonym dostępie do finansowania zewnętrznego.

Badanie Euler Hermes koncentrowało się więc na firmach z sektora MSP jako kluczowych podmiotach gospodarki europejskiej; oszacowano w nim lukę w finansowaniu przez banki sektora MSP w całej strefie euro i w sześciu głównych jej krajach: Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Holandii i Belgi.

Zmniejszenie luki w finansowaniu sektora MSP przez banki

Przyjmujemy, że luka w finansowaniu MŚP w strefie euro zmniejszyła się z 6% PKB w 2015 r. do 3% PKB w 2019 r. w strefie euro. Ten poziom luki w finansowaniu przez banki potrzeb kredytowych sektora MSP w strefie euro jest już bliższy analogicznemu w USA, ale wciąż wyższa niż obserwowane tam luka na poziomie 2% PKB„, powiedział Kai Gerdes, kierownik działu analiz w Euler Hermes Rating.

Najnowszy raport Euler Hermes podkreśla przy tym duży kontrast między głównymi krajami strefy euro (Niemcy, Francja, Belgia i Holandia) a krajami Europy Południowej, takimi jak Włochy i Hiszpania. Euler Hermes zaobserwował silny wzrost popytu na kredyty w krajach centrum Strefy Euro, ale znaczący spadek w krajach Europy Południowej (-59% we Włoszech, -45% w Hiszpanii).

Z jednej strony może to być związane z bardziej ostrożnym zwiększaniem podaży kredytów przez banki (w krajach południa strefy Euro), ale także z większą zdolnością do samofinansowania przedsiębiorstw w tych krajach w porównaniu z głównymi krajami strefy euro”, wyjaśnia Ana Boata, starszy ekonomista w Europie. „Ponadto wzrost inwestycji w krajach Europy Południowej przyspieszył później niż w pozostałej części regionu, a finansowanie kapitału obrotowego napotkało większe ograniczenia i zwiększyło ich zależność od kredytu krótkoterminowego”.

Podczas gdy w większości krajów oczekuje się, że luki w finansowaniu firm przez banki będą w 2019 r. mniejsze w porównaniu z tymi w 2015 r., to prawdopodobnie w Belgii i we Francji rozziew ten jeszcze wzrośnie, a poziom zadłużenia przedsiębiorstw w tych krajach jest 4. i 5. co do wielkości w strefie euro. Świadczy to o tym, że przedsiębiorstwa w tych krajach są bardziej narażone na spowolnienie gospodarcze, zważywszy na ich dużą zależność od zadłużenia w finansowaniu inwestycji.

Luka w finansowaniu banków powinna pozostać stabilna w przyszłości, ponieważ EBC przyjął bardziej „gołębie” stanowisko

Zależność sektora MSP od banków w strefie euro jest nadal wysoka – banki odpowiadają za 70% ich finansowania zewnętrznego, podczas gdy w USA, gdzie pozostałe formy finansowania rynkowego odgrywają większą rolę, poziom finansowania przez banki to 40% kapitału pozyskiwanego z zewnątrz. Tym niemniej bardzo akomodacyjna polityka pieniężna EBC przyczyniła się do zmniejszenia luki w finansowaniu przez banki małych i średnich przedsiębiorstw. Obecna polityka pieniężna ma być kontynuowana przynajmniej do końca 2020 r., co oznacza, że stopy procentowe powinny pozostać niskie, a płynność powinna pozostać wysoka. Polityka ta ma kluczowe znaczenie dla firm z sektora MSP strefy euro, ponieważ jakakolwiek luka między popytem na kredyty a ich podażą może prowadzić do niższego wzrostu inwestycji, co może stanowić ograniczenie dla ogólnego wzrostu gospodarczego w strefie euro w przyszłości.

Badanie to zostało opracowane wspólnie przez Dział Badań Ekonomicznych Euler Hermes i przez Euler Hermes Rating. Założona w 2001 r. i mająca siedzibę w Hamburgu i Paryżu, Euler Hermes Rating była pierwszą agencją ratingową zarejestrowaną zgodnie z rozporządzeniem UE w sprawie agencji ratingowych. Specjalizuje się ona w dostarczaniu niezależnych opinii kredytowych na temat MSP i MidCaps (spółek o średniej kapitalizacji). 4,99% udziałów w Euler Hermes Rating GmbH posiada Moody’s. W czerwcu 2017 r. Euler Hermes Rating uruchomił TRIBRating, solidną ocenę wiarygodności kredytowej MSP opracowaną w ramach współpracy Euler Hermes z Moody’s Investors Service.

Warszawski rynek biurowy – popyt, podaż, pustostany i czynsze

W I kwartale roku wynajęto ponad 140 000 mkw., natomiast w budowie pozostaje ok. 750 000 mkw. powierzchni. Aktywność najemców będzie rosła, a rynek już teraz czeka na oddanie spektakularnych projektów biurowych.

Firma doradcza JLL podsumowała sytuację na warszawskim rynku biurowym na koniec I kwartału 2019 r.

Podaż – rynek biurowy w czasie zmian

Jak wynika z danych JLL, w I kwartale do użytku oddano ponad 20 000 mkw. w trzech budynkach, z czego największym był Spark B, zrealizowany przez Skanska Property Poland. Z kolei do największych biurowców przewidzianych do otwarcia w tym roku należą Mennica Legacy (Golub GetHouse) oraz Chmielna 89 (Cavatina). Rynek czekają dynamiczne zmiany w nadchodzących latach.

Tomasz Czuba, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, JLL
Tomasz Czuba, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, JLL

„Jesteśmy świadkami transformacji biznesowej panoramy Warszawy, w głównej mierze dzięki budowie licznych wież biurowych. Obecnie w realizacji znajduje się ok. 750 000 mkw. biur, które zostaną ukończone do 2021 roku. Dwiema najbardziej spektakularnymi realizowanymi inwestycjami są The Warsaw Hub, wielofunkcyjny projekt, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem najemców, oraz Varso Place, którego wieża biurowa będzie najwyższym budynkiem w Unii Europejskiej”, informuje Tomasz Czuba, Dyrektor Działu Wynajmu Powierzchni Biurowych, JLL.

Innymi projektami, które powstają w centrum stolicy są także, m.in. Generation Park, Skyliner czy Warsaw Unit.

Mateusz Polkowski, Dyrektor w Dziale Badań Rynku i Doradztwa, JLL
Mateusz Polkowski, Dyrektor w Dziale Badań Rynku i Doradztwa, JLL

„Od dłuższego czasu obserwujemy silną koncentrację projektów budowanych w centralnych strefach Warszawy, co w średniej perspektywie może doprowadzić do braku nowego produktu na rynku poza centrum. Dlatego tym ważniejsze są planowane zmiany infrastrukturalne, które mają na celu poprawę komunikacji pomiędzy poszczególnymi częściami miasta, co może doprowadzić do wykreowania nowych adresów biurowych w stolicy. Przykładowo – taką szansę stwarza planowana budowa tramwaju z Dworca Zachodniego na Wilanów” , komentuje Mateusz Polkowski, Dyrektor Działu Badań Rynku i Doradztwa, JLL.

2019 rok będzie wyjątkowy dla operatorów przestrzeni elastycznych. Część z nich już w I kwartale zdecydowała się rozszerzyć skalę swojej obecności na stołecznym rynku. Przykładem może być Spaces w Centrum Marszałkowska czy New Work w Wola Retro.  Co więcej, około 50 000 mkw. nowej powierzchni elastycznej jest już potwierdzone do otwarcia w 2019 r., a wolumen ten może być jeszcze większy. W kontekście nowych operatorów na rynku, swoją pierwszą lokalizację może otworzyć UMA Workspace, pod warunkiem ukończenia przed końcem roku budynku Chmielna 89.

Popyt – warszawski rynek biurowy się rozpędza, dobry wynik Mokotowa

Od stycznia do końca marca 2019 r. zapotrzebowanie na biura w Warszawie osiągnęło ponad 140 000 mkw., z czego za jedną trzecią popytu odpowiadały firmy z sektora IT, usług oraz sektora publicznego. Jednym z najważniejszych wydarzeń w tym czasie było ogłoszenie decyzji o konsolidacji i relokacji operacji mBanku, który docelowo zajmie ok. 40 000 mkw., dzięki czemu będzie to jedna z rekordowych umów w historii polskiego rynku biurowego. Na uwagę zasługuje także rosnąca aktywność sektora publicznego. Aktywność najemców w Warszawie nabiera rozpędu, a w kolejnych miesiącach można spodziewać się szeregu znaczących transakcji.

„Patrząc na poszczególne strefy biurowe, największą popularnością w I kw. tego roku cieszył się Mokotów, gdzie wynajęto 41 000 mkw. Pierwsze trzy miesiące tego roku potwierdziły mocną kondycję tej części biurowej Warszawy i mimo słabszej passy ostatnich lat pokazują duży potencjał do dalszego rozwoju w przyszłości”, dodaje Tomasz Czuba.

Pustostany i czynsze

Współczynnik pustostanów pozostaje na niskim poziomie 9,1% (6,3% w strefach centralnych i 11,0% poza nimi). Jest to skutek silnego zapotrzebowania na biura w stolicy, przez co duże firmy muszą rozważać opcje przednajmu, aby zabezpieczyć interesujące je powierzchnie. Poziom pustostanów spadł 1,7 pp rok do roku, a największy spadek zanotowała strefa Żwirki i Wigury (9,6 pp r-d-r). W 2019 r. przewiduje się dalszy spadek wakatu.

Najwyższe czynsze transakcyjne wzrosły w centralnych częściach Warszawy ze względu na wysoki popyt, niski wskaźnik pustostanów oraz rosnące koszty budowy. W szerokim centrum czynsze dla najlepszych nieruchomości wynoszą od 17€ do 24€/m²/miesiąc, a poza nim od 11€ do 15€/ m²/miesiąc.

Polacy nie płacą czynszu. Rekordzistka ma ponad pół miliona złotych długu

Rekordzistka z Dolnego Śląska ma ponad pół miliona złotych długu z tytułu opóźnień w opłatach za czynsz – pokazują dane BIG InfoMonitor. Kupiłaby za tę kwotę całkiem spore mieszkanie i to w Warszawie. Niepłacenie czynszu to częsta praktyka w wielu polskich domach. Na dłuższą metę prowadzi to do nadmiernego zadłużania się. W ciągu roku, zaległości czynszowe osób i firm wzrosły o 18,6 mln zł i wyniosły na koniec marca br. ponad 154,4 mln zł. A to tylko czubek góry lodowej. Średnio na jednego dłużnika przypada już 17 tys. zł zaległości. Choć statystycznie nieregulowanie zobowiązań jest domeną panów, to kobiety częściej zalegają z czynszem. Najwięcej niesolidnych lokatorów wpisanych do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor zamieszkuje województwo kujawsko-pomorskie i mazowieckie.

Informacje o skali zaległości przekazują do Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe, zarządcy nieruchomości, jednostki samorządu terytorialnego, prywatni właściciele wynajmujący lokale, ale też firmy windykacyjne. W sumie łączna wartość długów czynszowych osób i firm przekroczyła z końcem marca 154,4 mln zł. Kwota ta w ciągu roku wzrosła o 18,6 mln zł. Najwyższy wzrost odnotowano w województwie kujawsko-pomorskim, które wyprzedziło w tym niechlubnym rankingu Mazowsze.

Czynszowe zaległości widoczne w BIG InfoMonitor to tylko czubek góry lodowej. Według szacunków GUS* wynoszą one 4,6 mld złotych. Gdyby wszyscy umieszczali niesolidnych lokatorów w bazach dłużników dałoby to realny obraz tego narastającego problemu. Dlaczego tak się nie dzieje? Powody są różne. Z jednej strony samorządy, w gestii których pozostaje część mieszkań i lokali nie chcą zrażać potencjalnych wyborców. Z drugiej strony spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe wykazują się przesadną wyrozumiałością, a co za tym idzie zbyt późną reakcją i gromadzeniem się kwot zaległości, które z każdym miesiącem trudniej i spłacić, i odzyskać.

Co mobilizuje do płacenia?

Niekiedy już samo pismo sygnowane znakiem Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor może zmobilizować do zapłacenia zaległego czynszu. Jak wynika z obserwacji BIG InfoMonitor, pierwsze wezwanie do zapłaty, o ile jest wysłane szybko, skłania do działania aż dwie trzecie czynszowych dłużników. Dlatego ważne jest, aby o zaległą płatność upomnieć się jak najszybciej. Reagowanie dopiero wtedy, gdy lokatorowi czy właścicielowi uzbiera się kilka tysięcy złotych zaległości może skutecznie utrudnić odzyskanie należności.

 – Dlatego coraz więcej podmiotów sięga po zdecydowane środki, takie jak wezwanie do zapłaty z informacją, że nieopłacenie czynszu grozi wpisem do Rejestru Dłużników, np. BIG InfoMonitor, a gdy to nie przynosi efektów wpis dłużnika do rejestru. Osoby zgłoszone do BIG InfoMonitor mogą mieć kłopoty z wzięciem kredytu, pożyczki, zawarciem umowy z dostawcą internetu czy operatorem telefonii komórkowej. Wpisany do rejestru może też zapomnieć o ratach na zakup sprzętu AGD lub RTV. To działa mobilizująco na dłużników i wiele podmiotów odzyskuje w ten sposób należności – tłumaczy Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.

Mimo wzrastających kwot zadłużenia, z danych BIG InfoMonitor wynika, że o 1 200 osób spadła liczba dłużników czynszowych w ciągu ostatniego roku. Potwierdzają to także wierzyciele, którzy w ten sposób sukcesywnie mobilizują do płacenia swoich lokatorów i najemców lokali.

 – W wielu przypadkach, wysłanie wezwania do zapłaty prowadzi do całkowitego uregulowania długu. Opierając się na prowadzonych przez naszą Spółkę analizach należy stwierdzić, że w I kwartale br. ponad 50 proc. dłużników, do których skierowano wezwanie do zapłaty spłaciło co najmniej połowę zadłużenia, w tym 38 proc. dłużników spłaciło zadłużenie objęte wezwaniem w całości. Trzeba jednak wskazać, że część dłużników nie reaguje na wezwania i dlatego podjęliśmy decyzję o wpisywaniu ich do bazy dłużników – informuje Magdalena Marszałek, rzecznik prasowy Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy. – Odzyskiwane kwoty przeznaczamy na realizację remontów i inwestycji gminnego zasobu mieszkaniowego – dodaje.

Administracja Domów Miejskich z Bydgoszczy przekazuje na bieżąco informacje o wszystkich dłużnikach spełniających ustawowe przesłanki do umieszczenia ich w rejestrze dłużników, czyli w przypadku konsumentów jeśli dług wynosi co najmniej 200 zł, a termin wymagalności co najmniej 30 dni. Wg stanu na kwiecień, liczba dłużników czynszowych przekazanych przez ADM widoczna w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor wynosiła 1 032 osoby, zalegające z czynszem na łączną kwotę sięgającą prawie 24,3 mln zł.

W ciągu roku największy wzrost zaległości odnotowano na Kujawach i Pomorzu

Jeszcze rok temu Mazowsze wypadało najgorzej pod względem solidności płatniczej z tytułu czynszu. Teraz odnotowano tu zarówno spadek liczby dłużników, jak i wartości takich długów. Na prowadzenie tym razem wysunęło się województwo kujawsko-pomorskie z zaległością w wysokości 49,8 mln zł, podczas gdy jeszcze w marcu ub.r. kwota ta wynosiła 21,9 mln zł. To największy przyrost spośród wszystkich województw. Regionem, w którym wzrosły zarówno wartość długów, jak i liczba dłużników jest województwo łódzkie. Z kolei przeciętna zaległość na osobę z tytułu nieopłaconych czynszów wynosi już 17 029 zł. Najwyższa średnia należy do Wielkopolski i wynosi prawie 29,6 tys. zł.niepłacone czynsze Polaków

Kobiety częściej nie płacą czynszu

Z powodu nieopłaconego czynszu do rejestru częściej trafiają kobiety. Jest ich więcej w przedziałach wiekowych zaczynających się od 45 lat, w tym zdecydowana przewaga występuję wśród osób po 65 roku życia, gdzie mamy o 229 więcej pań niż panów. Największe kwoty zaległości też należą do kobiet. 960 tys. zł – to dług 39-letniej mieszkanki z Podlasia. Z kolei 66-latka z Legnicy zalega na kwotę 544 tys. zł. Dopiero na trzecim miejscu jest mężczyzna, 53-latek z województwa kujawsko-pomorskiego z długiem na ponad 433 tys. zł.

Niepłacony czynsz to dla wielu darmowy kredyt na mieszkanie

Najwyższe zaległości należące do jednej osoby znajdują się w przedziale od 100 do 900 tys. zł. Za takie kwoty z pewnością niejedna osoba mogłaby już kupić sobie mieszkanie.

Przyczyny niepłacenia są różne. Dłużnicy usprawiedliwiają się najczęściej tym, że mają niewystarczające dochody, stracili pracę, bądź dotknęły ich różne wypadki losowe. Niektórzy nie płacą z premedytacją. Są też i tacy, którzy odkładają opłacenie czynszu na później, regulując w pierwszej kolejności kredyty, np. na nowy telewizor lub pralkę. Po kilku miesiącach zalegania z czynszem może zgromadzić się pokaźna kwota, stanowiąca niekiedy równowartość niemałego nowego mieszkania. Kwoty narastające z tytułu zaległości czynszowych są zazwyczaj bardzo trudne do odzyskania. Kto na tym traci? Bez terminowych wpłat od mieszkańców kurczy się budżet miasta. Nie ma pieniędzy na bieżące wydatki np. sprzątanie, oświetlenie, niezbędne naprawy i remonty. Niekiedy nieuchronne jest podniesienie opłat dla współlokatorów budynku, w tym dla tych, którzy płacą w terminie.

 – Do najczęstszych powodów niepłacenia czynszu wskazywanych przez mieszkańców Bydgoszczy należy zaliczyć trudną sytuację materialną w gospodarstwie domowym będącą konsekwencją uzyskiwania niskich dochodów, co w szczególności dotyczy to emerytów i rencistów, choroby lub utraty pracy. Występuje także grupa dłużników, dla których priorytetem jest spłata uprzednio zaciągniętych zobowiązań finansowych takich jak kredyty i pożyczki, a w dalszej kolejności zapłata czynszu za lokal komunalny – wylicza Magdalena Marszałek, rzecznik Prasowy Administracji Domów Miejskich w Bydgoszczy.

Firmy też nie płacą, ale rzadziej

Zaległości dotyczą głównie osób prywatnych, bo udział firm wśród tego typu dłużników stanowi tylko 6,2 proc. Łączna zaległość firm mających problem z płaceniem czynszu za wynajem lokali wynosi 12,3 mln zł. Rekordzista z województwa lubuskiego winien jest ponad 663 tys. zł.

*Z danych GUS na koniec 2016 r. wynika, że około 7,56 mln poddanych analizie mieszkań ma nieuregulowane opłaty, które wraz z odsetkami sięgają około 4,6 mld zł. 2,25 mld to długi lokatorów mieszkań komunalnych, 1,25 mld zł spółdzielni mieszkaniowych, 0,76 mld zł winni są niepłacący wspólnotom mieszkaniowym, 0,2 mld zł zamieszkujący lokale zakładowe i po 0,06 mld zł TBS-y oraz mieszkania Skarbu Państwa. Przeciętna kwota zaległości sięgała wówczas 2,4 tys. zł. Największy udział niepłacących czynszu, bez względu na formę własności lokalu, występuje w województwach: mazowieckim, lubelskim, lubuskim i zachodniopomorskim.

GreenWay udostępnia ładowarki o mocy 100kW

GreenWay Polska umożliwi kierowcom samochodów elektrycznych jeszcze szybsze ładowanie dzięki stacjom o mocy zwiększonej do 100 kW. Umożliwi to obsługę najnowocześniejszych, dopiero wchodzących na rynek, pojazdów elektrycznych nowej generacji i zwiększy wydajność istniejących stacji ładowania. Dwie stacje już zostały zmodyfikowane – Magnolia Park Wrocław i Podium Park Kraków – wkrótce kolejne.

W związku z rozwojem technologicznym samochodów elektrycznych, GreenWay Polska wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rynku i rozpoczyna proces rozbudowy wybranych stacji ładowania podnosząc ich moc z 50 do 100 kW. Dzięki temu skraca się czas ładowania najnowszych modeli samochodów elektrycznych, które mogą ładować baterie z mocą powyżej 50 kW. Obecnie dotyczy to kilku dostępnych na rynku samochodów, np. Audi etron, Jaguar IPace, Nissan Leaf e+, Hyundai Kona Electric, Kia eSoul. Dodatkowo stacje o podwyższonej do 100 kW mocy pozwalają na równoczesne ładowanie dwóch pojazdów z mocą do 50 kW. Stacja rozdziela wówczas swoją moc na ładujące się jednocześnie pojazdy (jeden na złączu CCS, drugi CHAdeMO), co pozwala na szybsze uzupełnianie energii w baterii.moc ładowania greenway

Liczba ładowarek o mocy 100 kW będzie stopniowo zwiększana i dotyczyć będzie urządzeń marki Delta. Tylko w tym roku pojawi się aż 10 takich ulepszonych stacji. GreenWay Polska wybiera do modernizacji stacje bazując na popycie na usługi w danej lokalizacji oraz ich bliskości względem sieci tranzytowej (autostrad i dróg szybkiego ruchu). Pod uwagę brane są także kryteria kosztowe wynikające z typu przyłączenia stacji do sieci energetycznej. Na razie modernizowane będą tylko punkty podłączone do sieci wewnętrznej innych obiektów, gdyż stacje przyłączone bezpośrednio do sieci OSD generują zbyt wysokie, w stosunku do obecnego popytu na usługi ładowania, koszty stałe wynikające z taryfy dystrybucyjnej za moc umowną.

Dodatkowo – w połowie 2019 roku – GreenWay Polska zainstaluje pierwsze w Polsce ultraszybkie ładowarki o mocy do 350 kW na autostradzie A1 na odcinku Grudziądz-Toruń na MOP Malankowo w obu kierunkach. Kolejne stacje tego typu będą instalowane jeszcze w tym roku na innych odcinkach autostrad.

Rafal Czyzewski, GreenWay Polska
Rafal Czyzewski, GreenWay Polska

– Rynek pojazdów elektrycznych rozwija się zgodnie z wymaganiami konsumentów, zatem wkrótce na ulice wyjadą pojazdy elektryczne kolejnej generacji umożliwiające pokonywanie znacznie dłuższych dystansów, które ładować się będą z mocą 100 i więcej kilowatów – mówi Rafał Czyżewski, prezes GreenWay Polska. – To wymaga także modernizacji naszych stacji ładowania. Wychodzimy więc już teraz naprzeciw tym przyszłym potrzebom naszych klientów.