Problemy na amerykańskim rynku pracy. Ropa znów w górę

W USA niespodziewanie wzrosła liczba wniosków o zasiłki dla bezrobotnych. Stopy procentowe w Turcji bez zmian, a waluta spada. Czarne złoto z kolejnym tygodniowym wzrostem.

Zaskoczenie w USA

Odczyty danych zza oceanu zaczęły się od pozytywnych informacji. Zamówienia na dobra były wyższe od oczekiwań. Szczególnie zauważalny był wzrost subindeksu dóbr trwałego użytku. Jednak niedługo później pokazano liczbę nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Okazała się o 15% większa od oczekiwań. Są to dane tygodniowe, zatem takie jednorazowe skoki w górę lub w dół nie są czymś niespotykanym. Należy natomiast pamiętać, że każda trwalsza zmiana bierze początek z jakichś danych. Jeżeli za tydzień  liczba wniosków o zasiłki znów wzrośnie, będzie to wskazywać na potencjalne problemy dla amerykańskiego rynku pracy. W takim wypadku waluty już raczej nie przyjmą tych wskaźników tak spokojnie.

Turecka lira znów słabnie

Bank Centralny Turcji, wbrew nadziejom rynków, nie podniósł stóp procentowych. Biorąc pod uwagę wysoką inflację i słabnącą walutę, ruch ten wydawał się oczywisty. Problemem są jednak naciski ze strony rządu, który bardzo nieprzychylnie patrzy na podwyżki stóp. Wypowiedź prezydenta, w której wskazuje wysoki poziom stóp procentowych jako winowajcę rosnącej inflacji, początkowo uważano za przejęzyczenie. Jednak kilkukrotne potwierdzenie tej tezy udowodniło analitykom, że w tym kraju mogą być problemy. Wczorajsza niespodzianka kosztowała turecką walutę kolejny 1% wartości. Należałoby przypomnieć, że w okolicach kryzysu z 2008 roku lira przekraczała wartością 2 złote. W tej chwili, ze względu na niestabilność polityczną i kryzys gospodarczy, spadła w okolicę 65 groszy.

Czarne złoto znów w górę

Ropa naftowa zaliczyła kolejny wzrostowy tydzień. Od wczorajszego szczytu (na poziomie 75,5 dolara za baryłkę) do dzisiaj spadła już o niemal dwa dolary, ale to w dalszym ciągu 8 tygodni wzrostów z rzędu. Jednym z powodów tej sytuacji były problemy z dostawami surowca z Rosji, który przestał być odbierany w Polsce ze względu na złe parametry techniczne. Nie bez znaczenia są oczywiście sankcje nałożone na Iran, czy spadające poziomy wydobycia w Libii, Nigerii i Wenezueli.

Dzisiaj w kalendarzu danych makroekonomicznych warto zwrócić uwagę na:

  • 12:00 – Wielka Brytania – wskaźnik zamówień wg. CBI,
  • 14:30 – USA – wstępne dane na temat wzrostu PKB.

Maciej Przygórzewski – główny analityk w Internetowykantor.pl

Księgowi kontra sztuczna inteligencja

W zeszłym roku przez internet rozliczyło się niemal dwie trzecie Polaków. W tym roku dzięki uruchomieniu przez Ministerstwo Finansów elektronicznej usługi Twój e-PIT, ta liczba może być jeszcze wyższa, bowiem teoretycznie może skorzystać z niej nawet 20 mln osób. Czy to oznacza, że nowoczesne technologie wkrótce sprawią, że księgowi przestaną być potrzebni?

Żaden program komputerowy czy sztuczna inteligencja nie są w stanie zastąpić księgowych. Polacy rozliczają indywidualny podatek dochodowy od 26 lat i od początku dzielili się na tych, którzy robią to sami i tych, którzy korzystają z pomocy lepiej zorientowanych. Często byli to księgowi. Kolejne zmiany przepisów i postęp technologiczny niczego w tym względzie nie zmieniły. Nadal wspólne rozliczenia z małżonkiem lub korzystanie z ulg sprawia wielu osobom tyle trudności, że wolą wydać 30-40 zł i powierzyć te zadania księgowemu.

Jeszcze wyraźniej to zjawisko widać w rozliczeniach działalności gospodarczej, w której księgowy już dawno przestał być tylko buchalterem, a stał się doradcą. Dziś programy komputerowe mogą pomagać w tworzeniu i przetwarzaniu e-dokumentów, plików JPK, wystawianiu faktur, wprowadzaniu kosztów czy wyliczaniu podatków i składek ZUS. Tak zwane OCR-y pozwalają na automatyczne zapisywanie danych z zeskanowanych dokumentów w odpowiednich rubrykach. Księgowy weryfikuje tylko poprawność zapisów. Zaoszczędziło to około 30% czasu pracy księgowych Tax Care. Jednak żaden program nie jest ekspertem w sprawach podatkowych i nie podejmie sam decyzji np. o formie rozliczania kosztów pojazdu, stawce ZUS dla nowego przedsiębiorcy lub o zakwalifikowaniu do odliczenia kosztów prowadzonej działalności.

Nowoczesne technologie optymalizują pracę księgowych, ułatwiają relacje z klientami i instytucjami państwowymi, ale nie zmniejszają zawiłości przepisów podatkowych. Przeciwnie, przepisy te są w Polsce coraz bardziej skomplikowane, co widać w tym roku m.in. w rozliczaniu kosztów leasingu, eksploatacji pojazdów i ulgowych stawkach ZUS dla początkujących przedsiębiorców. Gdyby nagle rola księgowych została sprowadzona do kogoś, kto przygotowuje i wysyła e-deklaracje, to powinni oni zacząć szukać innego zawodu. Dopóki jednak dzięki księgowym ludzie unikają błędów w spełnianiu wymagań instytucji państwowych i oszczędzają pieniądze, korzystając z możliwości, jakie dają obowiązujące przepisy, dopóty ten zawód ma przed sobą równie obiecującą przyszłość jak sztuczna inteligencja.

Dawid Michnik, Tax Care

DIMAQ Voice: Technologia VR w kampanii POT

Marketing miejsc to obszar komunikacji rozwijający się bardzo szybko. O uwagę potencjalnego turysty bądź inwestora nie jest łatwo, bo konkurencja jest potężna.

Niełatwo jest pokazać walory turystyczne kraju, regionu czy miasta podczas targów. Jak prawdziwie pokazać przyrodę czy zabytki? Foldery, ale też zwykłe filmy promocyjne już to już za mało – przekonywały podczas kolejnej edycji DIMAQ Voice, Agnieszka Tomczyszyn i Magdalena Budkiewicz związane z Polską Organizacją Turystyczną (POT) oraz TplusT.

Właśnie dlatego w połowie 2017 roku w centrali POT powstał pomysł, aby do promocji Polski za granicą sięgnąć po najnowocześniejsze technologie. Tak pojawił się projekt wyprodukowania serii filmów w technologii VR (ang. Virtual Reality) prezentujących uroki Polski z zupełnie innej perspektywy niż w przypadku tradycyjnego kina. Za pomocą googli (headsetu) i słuchawek widz przenosi się dosłownie do świata filmowego, staje się jego uczestnikiem, a wręcz głównym bohaterem.

Na przykład, wsiadając na rower, aby odbyć fascynującą przejażdżkę górską albo zwiedzić najbardziej atrakcyjne zabytki kraju, wchodzą do ich wnętrz, mając detale budowli na wyciągnięcie ręki. Bo takie właśnie możliwości daje technologia VR. Prace nad produkcjami dla POT to kilka tygodni intensywnych zdjęć w różnorodnych plenerach, jesienią 2017 roku, z wykorzystaniem specjalistycznego sprzętu filmowego; w dwa tygodnie odwiedzono czternaście miejsc w całej Polsce. Następnie przyszedł czas na kolejne tygodnie żmudnej pracy montażowej. Innej niż w przypadku zwykłego nagrania wideo, 2D. Bo w jeden materiał trzeba zmontować nagrania z kilku kamer, tworzących łącznie trójwymiarową perspektywę, i to taką, w którą płynnie widz może się wtopić, stając się jej aktywnym uczestnikiem.

Twórcom filmów zależało, aby zbudować atrakcyjny storytelling, angażujący i wywołujący emocje. Jest to o tyle trudne, że reżyser po pierwsze nie dysponuje linearnym scenariuszem (takim, który „dyktuje” widzom opowieść, sekwencję zdarzeń), a po drugie – w trakcie zdjęć nie ma bezpośredniego wglądu w kadr, a nawet nie może być obecny na planie. Wszystko po to, aby finalnie otrzymać czysty materiał do oglądania w technologii VR.

W ten sposób na zlecenie Polskiej Organizacji Turystycznej powstały – pod wspólnym hasłem „Polska 360” – cztery filmy promujące nasz kraj:

  • zamki i pałace;
  • zabytki UNESCO;
  • nowoczesna Polska;
  • Parki Narodowe.

Wówczas było to wyjątkowe rozwiązanie na skalę globalnego rynku turystycznego. Jak zapewniały Agnieszka Tomczyszyn i Magdalena Budkiewicz, podczas międzynarodowych targów każdorazowo ustawiały się kolejki, aby obejrzeć filmy przygotowane przez POT. Zresztą do dziś jest to bodaj jedyna w kraju instytucja publiczna, która podjęła się produkcji filmów w technologii wirtualnej rzeczywistości.

Virtual Reality jest przyszłością komunikacji marketingowej – przekonywały prelegentki DIMAQ Voice – choć technologia ta może mieć dużo szersze zastosowanie niż w marketingu i reklamie. Sięga się po nią np. w nauce (medycyna, szkolenia pracowników – choćby kierowców środków transportu publicznego).

Dynamika wzrostu nakładów na VR już teraz jest bardzo duża, ale wydatki na tę technologię będą rosnąć jeszcze szybciej. Według Zion Market Research, wartość rynku VR w 2016 roku sięgała 2 miliardów dolarów. Ale między 2017 a 2022 rokiem urośnie do sumy 26,7 miliardów dolarów. Inne szacunki są dużo wyższe; wedle Digi-Capital, rynek VR i AR (ang. Augmented Reality, rozszerzona rzeczywistość) łącznie osiągnie już w tym roku poziom 90 miliardów dolarów, a rok później – aż 150 mld dol.

Na ten rynek składa się zarówno produkcja filmowa (finansowo bardzo wymagająca, choć ceny kamer VR i innych urządzeń stale spadają), ale też software i urządzenia służące „wejściu” w rzeczywistość wirtualną – okulary produkowane przez największych graczy technologicznych na świecie (np. Oculus, Samsung, Sony czy HTC). Rynek ten jest bardzo chłonny, więc angażują się w niego liczne startupy. Te zaś są pilnie obserwowane przez cyfrowych gigantów skłonnych do przejęć, aby szybko zagospodarowywać kolejne obszary rynków konsumenckich. Wydaje się, że w najbliższych latach VR będzie się dynamicznie rozwijać, niezależnie od siebie, zarówno w obszarze nauki, jak i rozrywki.

Partnerem spotkania w cyklu DIMAQ Voice, organizowanego przez IAB Polska, jest agencja GoldenSubmarine.

Kiedy sąd odmówi otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego?

prawo sąd wyrokWraz z wejściem w życie ustawy Prawo restrukturyzacyjne przedsiębiorcy borykający się z problemami finansowymi zyskali dodatkowe narzędzie do ustabilizowania sytuacji ekonomicznej firmy. Dzięki wszczęciu postępowania restrukturyzacyjnego możliwe jest uniknięcie ogłoszenia upadłości firmy, która to jest konieczna w przypadku powstania stanu niewypłacalności. W obecnym stanie prawnym restrukturyzacja może być prowadzone w ramach czterech procedur: postępowania o zatwierdzenie układu, przyspieszonego postępowania układowego, postępowania układowego i postępowania sanacyjnego.

Procedury te są inicjowane poprzez złożenie odpowiedniego wniosku. Wybór właściwego postępowania zależy od kilku czynników, m.in. ilości wierzytelności spornych, czy kondycji przedsiębiorstwa. Warto jednak pamiętać, że sąd nie jest zobligowany takim wnioskiem i w przypadku zaistnienia pewnych okoliczności faktycznych może odmówić otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego. Kiedy dokładnie, taka sytuacja będzie miała miejsce?

Ideą postępowania restrukturyzacyjnego jest niedopuszczenie do upadłości dłużnika przy jednoczesnym zabezpieczeniu słusznych praw wierzycieli. Jest to możliwe na skutek zawarcia układu z wierzycielami, a gdy to konieczne również na skutek przeprowadzenia działań sanacyjnych.

Na gruncie art. 8 ust. 1 Prawa restrukturyzacyjnego, „sąd odmawia otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, jeżeli skutkiem tego postępowania byłoby pokrzywdzenie wierzycieli”. Tym pokrzywdzeniem wierzycieli może być sytuacja, w której na skutek postępowania restrukturyzacyjnego, wierzytelności objęte układem byłyby zaspokajane w mniejszym stopniu, niż w przypadku, gdyby wierzyciele zdecydowali się na ich dochodzenie w inny, prawem przewidziany sposób, np. na skutek postępowania upadłościowego. Sąd Apelacyjny w Warszawie, w wyroku z dnia 26 listopada 2014 roku, w sprawie VI ACa 202/14 wskazuje również, iż „(…) o pokrzywdzeniu takim może być mowa, gdy dłużnik wykonuje część zobowiązań, ale z nieuzasadnionym uprzywilejowaniem jednego lub kilku wierzycieli”. Warto również przytoczyć sytuację, w której sąd otwiera postępowanie restrukturyzacyjne, a dłużnik nie ma żadnych perspektyw na wykonanie układu – niewątpliwie takie działanie również będzie niosło za sobą pokrzywdzenie wierzycieli.

Wszczęcie restrukturyzacji firmy nie będzie również możliwe, jeżeli we wniosku dłużnik nie uprawdopodobni swojej zdolności do bieżącego zaspokajania kosztów postępowania i zobowiązań powstałych po jego otwarciu. Obowiązek spełnienia tej przesłanki wynika wprost z art. 8 ust. 2 Prawa restrukturyzacyjnego, który stanowi, iż „sąd odmawia postępowania układowego lub sanacyjnego również, jeżeli nie została uprawdopodobniona zdolność dłużnika do bieżącego zaspokajania kosztów postępowania i zobowiązań powstałych po jego otwarciu”.

Mając powyższe na uwadze, wskazać należy, że sam fakt, iż dłużnik jest w stanie pokryć ww. koszty nie jest wystarczającym do otwarcia przez sąd postępowania – istotne jest tutaj również, dostateczne uprawdopodobnienie tych okoliczności, a obowiązek ten spoczywa wyłącznie na dłużniku. Co więcej, z dyspozycji przytoczonego przepisu jasno wynika, że przesłanka ta dotyczy wyłącznie postępowania układowego i sanacyjnego. Nie ma ona zatem zastosowania do postępowania o zatwierdzenie układy ani też do przyspieszonego postępowania układowego.

Niezależnie od powyższego, sąd odmówi otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, w sytuacji, kiedy dojdzie do uprawomocnienia się postanowienia o ogłoszeniu upadłości. W przypadku odmowy otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego wierzyciele, a także dłużnik mają prawo złożenia tzw. uproszczonego wniosku o ogłoszenie upadłości.

PZWLP z nowymi Członkami Zarządu oraz firmą członkowską

W kwietniu zaszły zmiany w strukturach Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), jedynej w Polsce organizacji branżowej, skupiającej firmy wynajmu długoterminowego aut oraz wypożyczalnie samochodów (Rent a Car). Do Zarządu PZWLP dołączyli Rogier Klop, na co dzień pełniący obowiązki Dyrektora Zarządzającego firmy LeasePlan Polska oraz Maciej Tórz, Prezes wypożyczalni aut Rentis. Ponadto, w gronie członków organizacji pojawiła się nowa firma, polska wypożyczalnia samochodów Emotis.

Nowi Członkowie Zarządu PZWLP zostali wybrani w wyborach uzupełniających, podczas Walnego Zebrania organizacji w kwietniu. Zastąpili ustępujących z tej funkcji Sławomira Wontruckiego, wieloletniego szefa polskiego oddziału LeasePlan i jednego z założycieli PZWLP oraz Daniela Trzaskowskiego, wchodzącego w skład Zarządu organizacji od blisko 5 lat i będącego jedną z osób, która odegrała kluczową rolę w stworzeniu oraz uruchomieniu przez PZWLP (we współpracy z SKFS) studiów flotowych na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej. Kadencja nowo wybranych Członków Zarządu zakończy się w marcu przyszłego roku, wraz z kadencją pozostałych przedstawicieli władz organizacji.

Po zmianach, w skład Zarządu PZWLP wchodzą obecnie: Grzegorz Szymański, Prezes Zarządu, Dyrektor Generalny Arval Polska; Leszek Pomorski, Członek Zarządu, Prezes Alphabet Polska; Paweł Piórkowski, Członek Zarządu, Prezes Hertz w Polsce (Motorent Sp. z o.o.); Rogier Klop, Członek Zarządu, Dyrektor Zarządzający LeasePlan Polska i Maciej Tórz, Członek Zarządu, Prezes Rentis.

Grzegorz Szymański, Prezes Zarządu PZWLP, Prezes Arval Polska
Grzegorz Szymański, Prezes Zarządu PZWLP, Prezes Arval Polska

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów to obecnie organizacja, która odgrywa już bardzo istotną rolę nie tylko dla branży flotowej w kraju, ale i dla całego rynku motoryzacyjnego w Polsce – mówi Grzegorz Szymański, Prezes Zarządu PZWLP, Dyrektor Generalny Arval Polska. – Firmy skupione w naszej organizacji były bowiem w 2018 r. nabywcami aż ponad 1/3 wszystkich nowych samochodów sprzedanych w polskich salonach. Jesteśmy przekonani, że nowi Członkowie Zarządu oraz nowa firma członkowska wniosą w działania oraz życie naszego Związku wiele ciekawych i cennych pomysłów, co pozwoli nam jeszcze skuteczniej reprezentować branże wynajmu długoterminowego aut i Rent a Car w Polsce. Jednocześnie, pragniemy bardzo mocno podkreślić i podziękować za olbrzymi wkład w funkcjonowanie oraz rozwój organizacji ustępującym Członkom Zarządu.  

Nowi Członkowie Zarządu PZWLP – kim są?

Rogier Klop – Czlonek Zarzadu PZWLP
Rogier Klop – Czlonek Zarzadu PZWLP

Rogier Klop, nowy Członek Zarządu PZWLP, na co dzień jest Dyrektorem Zarządzającym LeasePlan Polska. Z firmą LeasePlan jest związany od blisko dwudziestu lat, zajmując kluczowe stanowiska w jej strukturach. Odpowiadał m.in. za założenie oddziałów LeasePlan w Rumunii i Meksyku oraz wspierał projekty Grupy LeasePlan w kilku innych obszarach. Przez ostatnie lata pracował w Rosji, pierwszy rok na stanowisku Dyrektora Finansowego, a następnie Dyrektora Zarządzającego.

Maciej Torz – Czlonek Zarzadu PZWLP
Maciej Torz – Czlonek Zarzadu PZWLP

Maciej Tórz, drugi z nowo wybranych Członków Zarządu PZWLP, jest Prezesem Zarządu
i akcjonariuszem wypożyczalni aut Rentis SA. Posiada 25-letnie doświadczenie w bankowości i finansach (m.in. w AIG American International Group, Inc.) oraz w branży automotive. Karierę w Rentis rozpoczął w lipcu 2014 r. jako Dyrektor Zarządzający, następnie pełnił funkcję Członka Zarządu, a od grudnia 2017 r. jest Prezesem Zarządu i akcjonariuszem firmy. Maciej Tórz jest również prelegentem / wykładowcą uczelni wyższych, m.in. Politechniki Warszawskiej i Wyższej Szkoły Logistyki w Poznaniu. Ukończył studia na Politechnice Poznańskiej na kierunkach mechanika oraz pedagogika, jak również studia podyplomowe w Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu na kierunku bankowość.

Emotis dołącza do PZWLP i wzmacnia funkcjonującą w organizacji Grupę Firm Rent a Car

Od kwietnia do grona członków PZWLP dołączyła firma Emotis, zwiększając tym samym łączną liczbę firm skupionych w organizacji do 21. W PZWLP włączy się w prace funkcjonującej
w strukturach Związku od 4 lat, autonomicznej Grupy Firm Rent a Car, w której skład wchodzi wraz nowym członkiem już 8 firm – polskich i międzynarodowych, sieciowych wypożyczalni samochodów.

Emotis to młoda, utworzona w 2017 r., dynamicznie rozwijająca się ogólnopolska wypożyczalnia samochodów. Firma stale rozbudowuje swoją działalność, aktualnie posiada kilkanaście oddziałów na terenie całego kraju i swoje usługi kieruje zarówno do klientów indywidualnych, jak i biznesowych. Emotis jest polską firmą, należącą do stabilnej finansowo Grupy Budmat (branża budowlana oraz motoryzacyjna).

Rosnąca rola PZWLP na polskim rynku flotowym i motoryzacyjnym

Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów to jedyna w Polsce organizacja branżowa firm wynajmu długoterminowego aut (CFM) oraz wypożyczalni samochodów (Rent a Car). Do PZWLP należy obecnie 21 firm. W 2018 r. członkowie organizacji nabyli na potrzeby oferowanych usług blisko 130 tys. nowych aut osobowych. Dzięki temu firmy należące do PZWLP wygenerowały w ubiegłym roku ponad 1/3 sprzedaży wszystkich samochodów osobowych do firm w kraju, mając tym samym bardzo istotny wpływ na kondycję całego rynku motoryzacyjnego w Polsce.

W PZWLP funkcjonuje odrębna struktura organizacyjna – Grupa Firm Rent a Car, która skupia 8 dużych sieciowych, zarówno polskich, jak i międzynarodowych, wypożyczalni samochodów.

Organizacja ma znaczący i wciąż rosnący wpływ na rozwój oraz obecny i przyszły kształt rynku flotowego w Polsce. W październiku 2017 r. we współpracy PZWLP i SKFS (Stowarzyszenie Kierowników Flot Samochodowych) na Wydziale Transportu Politechniki Warszawskiej uruchomione zostały pierwsze w kraju, rozbudowane programowo, podyplomowe studia flotowe „Zarządzanie flotą samochodową i mobilnością”. Program studiów był współtworzony przez organizację, a znaczną część wykładowców stanowią eksperci z firm należących do Związku. PZWLP angażuje się w działania podnoszące bezpieczeństwo i promujące ekologię polskich flotach, a także wpływające na jakość usług oferowanych na rynku flotowym. Od 11 lat Polski Związek Wynajmu i Leasingu Pojazdów przyznaje swoje prestiżowe w branży Nagrody PZWLP. Organizacja jest członkiem Związku Polskiego Leasingu oraz Partnerstwa dla Bezpieczeństwa Drogowego.

Strategiczna współpraca Movie Games z Discovery

Polski producent gier komputerowych Movie Games, w ramach strategicznej współpracy z Discovery, produkuje gry na licencji amerykańskiego giganta. Dzięki temu gracze na całym świecie będą mogli wcielić się w twórców legendarnego programu „Pogromcy Mitów” oraz w kierowcę ciężarówki na Alasce. – A to dopiero początek, bo naszą współpracę traktujemy długofalowo – podkreśla prezes Movie Games Mateusz Wcześniak.

Pierwszym krokiem w strategicznej współpracy Movie Games z Discovery Licensing Inc. było podpisanie umowy uruchamiającej produkcję gry „Alaskan Truck Simulator”. To pierwsza w historii spółki gra tworzona na licencji globalnego partnera. U społeczności gamingowej na całym świecie produkcja budzi duże zainteresowanie, czego dowodem jest fakt, że wishlista na Steamie przekroczyła 50 tysięcy zapisów! Z zaciekawieniem pracom przyglądają się również media i influencerzy.

– Na razie ani Movie Games, ani Discovery Licensing Inc. nie prowadziło szeroko zakrojonych działań marketingowych promujących tę produkcję, a gra organicznie staje się coraz bardziej popularna. Gracze oczekiwali produkcji, która zaadresuje brak elementów surwiwalu w symulatorach kierowcy ciężarówki, ubarwiających rozgrywkę. My chcemy to robić, a reakcja potencjalnych odbiorców to dla nas dowód, że poszliśmy w dobrym kierunku. – analizuje prezes Movie Games Mateusz Wcześniak.

Przede wszystkim kreatywność!

„Alaskan Truck Simulator” to awangardowe przedsięwzięcie, ponieważ do standardowej symulacji prowadzenia ciężarówki dodane zostaną elementy survivalu – żeby przetrwać w nieprzyjaznym, mroźnym i zaśnieżonym świecie, należy nie tylko umiejętnie kręcić kierownicą, ale też rozpalić ognisko czy upolować coś na kolację. Nad każdym projektem realizowanym we współpracy z Discovery pracuje zarówno zespół twórców, jak i osób odpowiedzialnych za marketing czy produkcję, które zastanawiają się jak można wykorzystać potencjał produkcji amerykańskiego giganta, jednocześnie dodając jej wyjątkowości w kontekście rynku gier komputerowych Ambicją Movie Games jest wytworzenie wartości dodanej, tak aby produkcje nie były wyłącznie wykorzystaniem znanych formatów, ale też pozytywnym zaskoczeniem dla fanów programów Discovery.

– Do każdego projektu podchodzimy kreatywnie. Moglibyśmy poprzestać na wykorzystaniu naszego doświadczenia w tworzeniu gier i dołożyć do tego potencjał marketingowy i umiejętności Discovery na polu szeroko pojętej rozrywki. Chcemy jednak iść o krok dalej. Nie zamierzamy tylko przenosić bezpośrednio do świata gier tego, co dzieje się na ekranie telewizyjnym. Stąd elementy survivalu, bardziej wiarygodnie naszym zdaniem odzwierciedlające realia faktycznego życia kierowcy na Alasce niż klasyczna forma gry typu symulator jazdy tirem, która ogranicza się zazwyczaj jedynie do jazdy ciężarówką. Wierzymy, że nasza koncepcja idzie w parze z ideą programów Discovery, których celem jest dokumentowanie prawdziwych historii z całego świata. Każdy projekt, który realizujemy staramy się wykonywać na swój autorski, kreatywny sposób, tak, aby pomysł z potencjałem, przekuć w wysokiej jakości grę – opowiada Mateusz Wcześniak.

Miliony potencjalnych odbiorców

Nawiązując współpracę z Discovery Licensing Inc., Movie Games otwiera się na nowych odbiorców. Gry stworzone wspólnie z globalnym partnerem będą skierowane nie tylko do wprawnych graczy, ale również do fanów programów telewizyjnych, na których oparte są wspomniane produkcje. Olbrzymi potencjał pod tym względem mają przede wszystkim „Pogromcy Mitów”, czyli drugi z programów Discovery, które polska spółka aktualnie przenosi do świata gier. Format „Mythbusters” jest marką rozpoznawalną przez miliony ludzi na całym świecie  – Muszę przyznać, że to dla nas wyjątkowe przedsięwzięcie. Wymaga od nas zrozumienia potrzeb zarówno graczy, będących fanami konkretnych gatunków, jak i zwolenników programów telewizyjnych. Dla tych drugich istotniejsza może być marka, niż sam sposób prowadzenia rozgrywki. Kluczowe jest więc mądre planowanie komunikacji, w czym pomoże nam aktywna współpraca z amerykańskim gigantem – przyznaje Jakub Trzebiński, przewodniczący rady nadzorczej Movie Games.

Współpraca oparta na zaufaniu

Dla Movie Games, ambitnej spółki, która w grudniu zeszłego roku zadebiutowała na rynku NewConnect, współpraca z globalną marką – jaką jest Discovery – to możliwość pozyskania zupełnie nowych odbiorców. Dodatkowo, kontynuacja wspólnych działań pozwala stwierdzić, iż Movie Games uznane zostało za wiarygodnego i rzetelnego partnera biznesowego.  – Postępy prac przy „Alaskan Truck Simulatorze” udowodniły naszą rzetelność i pozwoliły zaprezentować jakość realizowanych przez nas produkcji. w konsekwencji, to Movie Games odpowiedzialne będzie za przeniesienie do świata gier jednego z flagowych produktów Discovery – serii Mythbusters czyli „Pogromcy Mitów”. Obecnie, koncentrujemy się na fazie projektowej i scenariuszu rozgrywki, jednocześnie deklarując pełną gotowość do działań przy następnych wspólnych projektach, które pozwolą fanom produkcji telewizyjnych przenieść się do wirtualnej rzeczywistości – zdradza Mateusz Wcześniak.

Przewóz towarów wrażliwych – jakie kary grożą przedsiębiorcom?

Od kwietnia 2018 roku przewoźnicy zostali obciążeni nowym obowiązkiem – zgłoszenia oraz aktualizacji informacji o przewożonych towarach w systemie SENT, czyli elektronicznym rejestrze zgłoszeń stworzonym specjalnie na potrzeby realizacji ustawy o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów.

Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec
Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec

Rejestr SENT pozwala na wysłanie oraz uzupełnienie lub zaktualizowanie informacji bez zbędnej zwłoki za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych. Jednak ze względu na stopień szczegółowości, a także ilość wymaganych ustawą danych przewoźnicy mają problemy z dopełnieniem wszystkich obowiązków. W konsekwencji organy podatkowe mogą nałożyć na nich kary finansowe, z którego to przywileju chętnie korzystają.

Sądy patrzą na przewoźników przychylnym okiem

Problem zauważył Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie, który w wyroku z dnia 28 czerwca 2018 r. nakazał organowi podatkowemu przeprowadzenie głębszej wykładni pojęcia „interes publiczny”, który stanowi przesłankę do odstąpienia od wymierzenia kary, i na tej podstawie ponownie ocenić zgromadzony materiał dowodowy. Analogiczne stanowisko przedstawił WSA w Gdańsku w wyroku z dnia 25 maja 2018 r.

Punktem wspólnym obu orzeczeń jest uznanie słuszności nałożenia kary, ale także próba zwrócenia uwagi organów podatkowych na respektowanie konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie otwarcie stwierdził w uzasadnieniu, że organ powinien dążyć do całkowitego albo przynajmniej częściowego umorzenia kary, w przypadku gdy zagrażałaby ona płynności finansowej firmy.

Czym jest system SENT?

Głównym powodem wprowadzenia systemu SENT była potrzeba uruchomienia narzędzia, dzięki któremu możliwa byłaby realizacja przepisów ustawy o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów. Pod tym celem kryje się jednak prawdziwa motywacja, którą jest uszczelnienie systemu podatkowego, poprzez ograniczenie zjawiska wyłudzania podatku VAT.

System SENT dotyczy monitorowania przewozu towarów wrażliwych, w tym m.in. paliw silnikowych, biodieslu, olejów smarowych, rozcieńczalników, alkoholi skażonych, olei roślinnych, rozpuszczalników, a także suszu tytoniowego.

Ustawa nakłada obowiązki na trzy podmioty:

  • wysyłającego, który przed rozpoczęciem przewozu wysyła do systemu SENT zgłoszenie przewozu, uzyskuje jego numer referencyjny oraz przekazuje go przewoźnikowi,
  • przewoźnika, który powinien uzupełnić lub zaktualizować zgłoszenie o informacje dotyczące m.in. środka transportu towaru, planowanej dacie zakończenia przewozu, miejsca dostawy, swojej licencji jeszcze przed rozpoczęciem przewozu,
  • odbierającego, który zamyka zgłoszenie, tj. wpisuje datę zakończenia przewozu oraz potwierdza odbiór towaru.

Co stanowi problem dla przewoźników?

Brak stabilności przepisów, stopień ich skomplikowania oraz niedostateczne informowanie o zmianach w ustawie stanowią główne powody niedopełniania wymogów ciążących na przewoźnikach. Ponadto zadania związane z przekazywaniem informacji stanowią dla nich nowe obowiązki, które muszą spełniać obok tych istniejących, bezpośrednio związanych z ich pracą.

Przewoźnicy najczęściej zapominają o:

  • uzupełnieniu numeru licencji transportowej,
  • poprawnym wpisaniu numeru rejestracyjnego środka transportu towarów,
  • aktualizowaniu przekazanych informacji.

Ponadto od początku października ubiegłego roku przewoźnicy muszą dodatkowo wyposażyć swój środek transportu w urządzenie z lokalizatorem, korzystać z zewnętrznego systemu lokalizacji, a także wpisać ich numery referencyjne do zgłoszenia.

Kary za niedopełnienie obowiązków

Ustawa o systemie monitorowania drogowego i kolejowego przewozu towarów przewiduje dwa rodzaje kar w przypadku niedopełnienia jej obowiązków:

  • administracyjne kary pieniężne nakładane przez naczelnika urzędu celno-skarbowego na podstawie stwierdzenia naruszenia, bez względu na jego przyczyny oraz winę,
  • kary grzywny nakładane przez funkcjonariuszy urzędu celno-skarbowego, Policji, Straży Granicznej albo inspektorów Inspekcji Transportu Drogowego na kierującego, której wysokość jest uzależniona od stopnia winy i innych okoliczności.

W jaki sposób przewoźnicy mogą uniknąć kary?

Uniknięcie kary za niedopełnienie obowiązków jest trudne, ponieważ nie zależy od stopnia winy przewoźników, ale od obiektywnego faktu powstania naruszenia przepisów. Istnieją jednak dwie metody pozwalające uniknąć kary:

  • złożenie wniosku do organu nakładającego karę,
  • odstąpienie od nałożenia kary z urzędu w przypadku uzasadnionym ważnym interesem przewoźnika lub interesem publicznym.

Jednak ze względu na krótki czas obowiązywania przepisów, trudno jest precyzyjnie określić, co może stanowić ważny interes przewoźnika. Przywołane orzeczenia Wojewódzkich Sądów Administracyjnych w Olsztynie oraz Gdańsku wskazują jednak, że za taki interes można uznać dążenie do utrzymania ciągłości finansowej firmy, która mogłaby zostać zagrożona wskutek nałożenia kary.

Autor: radca prawny Robert Nogacki, Kancelaria Prawna Skarbiec specjalizuje się w ochronie majątku, doradztwie strategicznym dla przedsiębiorców oraz zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi.

Sonia Buchholtz: Inflacja wzrasta, ale nie ma powodów do obaw

Inflacja wzrasta, ale nie przekroczyła jeszcze alarmującego poziomu – tak możemy podsumować komentarz ekspertów Konfederacji Lewiatan, którzy przeanalizowali marcowy raport Głównego Urzędu Statystycznego. W najbliższym czasie możemy się również spodziewać wzrostu cen energii elektrycznej. O komentarz w tych sprawach poprosiliśmy ekspertkę ekonomiczną, Sonię Buchholtz.

– „Inflacja w tym roku wzrosła do 1,7%, natomiast w marcu, w stosunku do lutego wzrosła o 0,3%. Wynik ten znacznie przekracza wskaźniki, z jakimi mieliśmy do czynienia w ostatnich miesiącach, a podobny wzrost, ostatnio, zaobserwowaliśmy w październiku. Oznacza to mniej więcej tyle, że po pięciu miesiącach wracamy do przedziału dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego, które Rada Polityki Pieniężnej wskazała. Jeżeli mieścimy się w tym przedziale 2,5%, plus czy minus jeden punkt procentowy, to polityka pieniężna działa dobrze i nie ma jakiś negatywnych konsekwencji gospodarczych czy społecznych.” – dla Newsrm.tv tłumaczy Sonia Buchholtz.

W horyzoncie rocznym dynamika cen usług była ponad dwukrotnie wyższa niż dynamika cen towarów (2,7% wobec 1,3%). Przykładowo, usługi związane z prowadzeniem gospodarstwa domowego odnotowały wzrost o 4,8% w stosunku do marca 2019 r., fryzjerskie i kosmetyczne o 4,6%,  lekarskie o 4,3%, związane z rekreacją o 3,2%, transportowe o 2,7%. W perspektywie miesiąca wzrost cen  w usługach też jest odczuwalny. Wydaje się więc, że nawet wygasająca dynamika wynagrodzeń zdaje się odciskać piętno na cenach działalności pracochłonnej. Użytkowanie mieszkania (domu) i nośniki energii wzrosły nieznacznie w ciągu roku (1%). Wzrosty te były napędzane przez coraz wyższe czynsze (5,1%), ceny wywozu śmieci (10,6%), gazu (5,2%). Natomiast ceny nośników energii elektrycznej spadły o 7% (bez zmian w porównaniu do lutego br.).

– „W marcu zaobserwowaliśmy wysoką inflację jeśli chodzi o żywność. Ogólny wzrost w tej kategorii wyniósł 2,6%, natomiast ceny niektórych towarów wzrosły wyraźnie więcej, jak np. pieczywo o 9,6 pkt procentowego, warzywa wzrosły o ponad 16%. Dla tych gospodarstw, które konsumują tych dóbr więcej, niż przeciętna liczba, to ten wzrost cen był na pewno dużo bardziej odczuwalny. Wyraźny wzrost cen odnotowały również paliwa, w przypadku benzyny ten wzrost wyniósł 4,4%, a olej napędowy przekroczył 13%, także był to odczuwalny cios dla właścicieli tego typu pojazdów. To co wiemy dziś, a czym GUS nie podzielił się w swoim komunikacie, to to, że ceny ropy na rynkach światowych nadal rosną, więc raczej nie należy spodziewać się zmiany cen na niższe w kwietniu czy kolejnych miesiącach.” – dodaje nasza ekspertka.

Sonia Buchholtz podkreśla, że sytuacja z inflacją raczej nie powinna się zmienić w najbliższym czasie, ale dodaje, że wiele zależy od polskiego rządu i tego, w jakich sektorach będzie interweniował w najbliższym czasie. Prognozuje, że możemy spodziewać się wzrostu cen energii elektrycznej, której to ceny bardzo wzrosły na innych rynkach na całym świecie.

Niejasne zasady składania e-sprawozdań finansowych do KRS. Są spóźnienia, będą kary?

Od dłuższego czasu przedsiębiorcy borykają się z problemami, związanymi ze sporządzaniem i składaniem sprawozdań finansowych. Modyfikacje przepisów ustawy o rachunkowości spowodowały, że nałożono na nich nowe obowiązki. Te z kolei dla wielu okazały się zbyt trudne do zrealizowania. Co grozi za niepoprawne lub nieterminowe złożenie sprawozdania finansowego?

1 października 2018 roku weszły w życie nowe zasady składania sprawozdań finansowych. Kolejna nowelizacja przepisów spowodowała, że teraz sprawozdania muszą zostać złożone nie tylko w formie elektronicznej, ale też przy użyciu specjalnych struktur. Problem polega jednak na tym, że zaproponowane przez resort finansów rozwiązania informatyczne, nie do końca sprawdzają się w praktyce. Przez to częstym zjawiskiem jest niezłożenie sprawozdania w terminie. Tymczasem zgodnie z art. 77 pkt 2 ustawy o rachunkowości, kto dopuszcza do niesporządzenia sprawozdania finansowego lub sporządzenia go niezgodnie z przepisami ustawy, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat dwóch albo obu tym karom łącznie.

Wątpliwości i niejasności

Nowy sposób sporządzania i podpisywania sprawozdań finansowych wzbudził wiele niejasności nie tylko wśród samych przedsiębiorców, lecz również wśród pracowników biur rachunkowych.

Nowe przepisy przysporzyły licznych trudności przede wszystkim obcokrajowcom, którzy są członkami zarządów spółek, mających siedzibę na terytorium Polski. Sprawozdanie musi bowiem podpisać między innymi kierownik jednostki, składającej sprawozdanie. W przypadku spółek będzie to najczęściej zarząd. Osoba, która podpisuje sprawozdanie powinna posiadać podpis zaufany (ePUAP) albo kwalifikowany podpis elektroniczny.

Najszybciej można założyć profil zaufany (ePUAP). Do tego trzeba jednak posiadać numer PESEL, którego obcokrajowcy niestety nie mają i udać się do któregoś z urzędów, a zatem przyjechać do Polski. Podpis kwalifikowany można natomiast kupić, ale ma on określoną ważność, a do tego cała procedura zajmuje trochę czasu.

Co istotne, obowiązku podpisania sprawozdania przez wszystkich członków zarządu, nie da się w żaden sposób ominąć. Nawet poprzez upoważnienie konkretnego członka zarządu przez pozostałych do podpisania sprawozdania. Zgodnie z wypowiedzią resortu finansów, cytowaną przez „Rzeczpospolitą”, dodawanie podpisów po marcu, zostanie zatem potraktowane jako błąd.

Kto podpisuje sprawozdanie finansowe?

Powyżej wspomniano o podpisach składanych przez członków zarządu, jednak nie zawsze będzie chodziło właśnie o zarząd. Z punktu widzenia przepisów, sprawozdanie musi być podpisane przez kierownika jednostki oraz przez osobę prowadzącą księgi rachunkowe. Przy czym, jeśli kierownictwo jest wieloosobowe – jak w przypadku zarządu – chodzi o wszystkich jego członków.

Przez samo kierownictwo można tu rozumieć między innymi wspólników w spółce jawnej lub cywilnej, osobę fizyczną prowadząca działalność jednoosobową, czy syndyków, likwidatorów lub zarządców sukcesyjnych.

Przy tym wszystkim należy dodać, że nie mogą to być podpisy wykonane „ręcznie”. Cały czas mowa o kwalifikowanym podpisie elektronicznym, ewentualnie o podpisie, który jest potwierdzony poprzez profil zaufany ePUAP. Warto rozważyć to drugie rozwiązanie, ponieważ sam profil zaufany w wielu kwestiach, związanych nie tylko ze sprawozdaniami, może okazać się o wiele bardziej przydatny. Z profilu zaufanego można bowiem korzystać do uwierzytelniania dokumentów w różnych formatach.

Problemy z oprogramowaniem

Nowa, elektroniczna forma składania sprawozdań też okazała się kłopotliwa. W przypadku spółek wpisanych do Krajowego Rejestru Sądowego, powinny przybrać one postać plików w formacie XML oraz dodatkowo wpisać się w odpowiednią strukturę logiczną, udostępnioną na stronie Ministerstwa Finansów. Należy przy tym podkreślić, że wydruk takiego pliku w żadnym razie nie jest traktowany jako jego oryginał.

W ogólnym obiegu już od jakiegoś czasu są dostępne aplikacje w pełni dopasowane do nowych wymogów sprawozdawczych, tworzących pliki w odpowiednim formacie i w odpowiedni sposób. Niestety, ze względu na ceny większości z nich, nabycie ich stanowi i stanowiło dla mniejszych firm spory kłopot.

Co ciekawe, choć samo Ministerstwo Finansów udostępniło odpowiednie oprogramowanie, to… przez dłuższy czas nie było ono przeznaczone dla wszystkich. Owszem, mogły z niego korzystać osoby fizyczne oraz spółki cywilne, ale analogiczne rozwiązanie dla osób prawnych pojawiło się dopiero w połowie marca. Wtedy właśnie udostępniono poszerzoną wersję aplikacji e-Sprawozdania Finansowe.

Co z podmiotami spoza rejestru KRS?

Istnieją także podmioty, które co prawda nie mają obowiązku obecności w KRSie, ale mimo to muszą składać sprawozdania finansowe. Dotyczy to chociażby stowarzyszeń oraz fundacji podlegających podatkowi dochodowemu (CIT). Również w ich przypadku konieczne było przygotowanie sprawozdania w formie elektronicznej, jednak nie ma potrzeby, aby było ono ustrukturyzowane.

Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Finansów w ich przypadku wystarczy przekazanie sprawozdania do naczelnika urzędu skarbowego odpowiedniego dla danego podmiotu. Ministerstwo zaznacza, że w tym przypadku dokumentacja może zostać przekazana zarówno poprzez skrzynkę podawczą, jak i w postaci fizycznego nośnika danych dostarczonego do urzędu.

To zupełnie inna droga, niż ta, przez którą muszą przejść podmioty wpisane do KRS (składające sprawozdania do Repozytorium Dokumentów Finansowych, skąd KRS przekazuje je samodzielnie do Centralnego Rejestru Danych Podatkowych; następnie zostają przesłane do szefa KAS) czy jednostki wpisane do CEIDG (przesyłające do szefa KAS e-sprawozdanie w formie ustrukturyzowanej przez aplikację).

Kiedy można stosować uproszczenia? To również się zmienia!

Od 1 stycznia 2019 r. zmieniły się również progi kwotowe, pozwalające na sporządzanie uproszczonych sprawozdań finansowych. Tutaj dla odmiany przewidziano korzyści dla przedsiębiorców. Skorzystają z nich jednak dopiero w odniesieniu do dochodów, uzyskanych w 2019 roku, a zatem najwcześniej w kontekście przyszłorocznych sprawozdań finansowych.

Małe jednostki złożą uproszczone sprawozdanie finansowe, jeżeli nie przekroczą dwóch z trzech poniższych limitów: 25,5 miliona złotych dla aktywów bilansu na koniec roku obrotowego, 51 milionów złotych przychodów oraz zatrudnienia do 50 osób (średniorocznie w przeliczeniu na pełne etaty).

Z kolei jednostki mikro będą mogły skorzystać z uproszczenia wtedy, gdy suma aktywów ich bilansu na koniec roku obrotowego nie przekroczy poziomu 1.5 miliona złotych, gdy ich przychody netto ze sprzedaży towarów i produktów za rok obrotowy nie przekroczą 3 milionów złotych, a także gdy średnioroczne zatrudnienie w przeliczeniu na pełne etaty w firmie nie przekracza 10 osób (konieczne jest spełnienie przynajmniej dwóch z trzech przesłanek).

Co ze spóźnieniami?

W wyniku opisanych powyżej utrudnień doszło do zamieszania i opóźnień. Firm, które mają w tym zakresie zaległości, jest na tyle dużo, że sprawą zainteresował się Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców, Adam Abramowicz. Wystąpił on z apelem o odstąpienie od karania firm, które z opóźnieniem zrealizują wymogi nałożone przez nowelizację przepisów. W jego cytowanej przez media wypowiedzi zaznaczył, że spływają do niego liczne zapytania co do sposobu wdrażania nowych wymogów prawnych. Jego zdaniem tego typu wątpliwości po stronie przedsiębiorców sugerują, że zamiast kar, należałoby zadbać o odpowiednią akcję informacyjną i edukowanie samych zainteresowanych.

Jak na ten apel zareagują ministerstwa – zobaczymy. Fakt pozostaje jednak faktem, że
w przypadku małych podmiotów, często dysponujących bardzo napiętymi budżetami, ewentualne kary mogą być więcej niż dotkliwe.

Autorem artykułu jest Jarosław Paduszyński, redaktor bloga ALEO.com, skierowanego do małych i średnich przedsiębiorców.

Czy jednoosobowe firmy mogą spać spokojnie?

Mali przedsiębiorcy i osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą nie mają w Polsce łatwo. Ostatnio głośno było o możliwych planach wprowadzenia tzw. testu przedsiębiorcy. Miał on wykazać prowadząc jednoosobową firmę tylko udaje osobę prowadzącą własny biznes, by zyskać na ubezpieczeniu i podatkach. Tym samym rząd miał pomysł na ukrainie najbardziej przedsiębiorczych i niezależnych, a ci wcale nie zamierzają na to czekać.

Jeden z ostatnich pomysłów polskiego rządu, który miał utrudnić życie osobom prowadzącym mały, ale własny biznes, był tzw. test przedsiębiorcy. Za jego pomocą Ministerstwo Finansów chciało oddzielić osoby faktycznie prowadzące  działalność gospodarczą od tych, którzy zdecydowali się na samozatrudnienie tylko po to, aby płacić niższe podatki przechodząc na podatek liniowy. Zgodnie z prawem,  prowadząc działalność należy wybrać rodzaj opodatkowania. W takiej sytuacji, gdy przychód był odpowiednio duży, a rozliczenie na zasadach ogólnych nie dawało możliwości korzystnych rozliczeń np. z małżonkiem – jednoosobowe firmy decydowały się na 19 – procentowy podatek liniowy.

Komu nie podobają się jednoosobowe działalności w Polsce?

W obliczu zapowiedzi rządu dotyczących tekstu przedsiębiorcy można było przypuszczać, że niektórym przedsiębiorcom miałaby zostać odebrana możliwość rozliczania się podatkiem liniowym. Na cel mieli zostać wzięci tzw. „niby-przedsiębiorcy”, którzy wystawiają jedną fakturę w miesiącu na rzecz tego samego podmiotu. Według fiskusa takie osoby zamiast płacić podatek dochodowy według stawek 18- i 32- procentowej uciekły na samozatrudnienie, które zapewnia im płaską stawkę podatku na poziomie 19%. W przypadku wolnych strzelców, pracujących na jakimś etapie tylko dla jednego kontrahenta, korzystny był także sposób naliczania składek ZUS. Nie od dziś bowiem wiadomo, że koszty pracy przy umowie o pracę i umowach cywilnoprawnych są w Polsce bardzo wysokie. To z kolei nie podoba się Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych.

Zapowiedzi resortu finansów wywołały prawdziwą burzę w mediach. W obliczu wszechogarniającej krytyki przedstawiciele rządu wyraźnie zaznaczyli, że kwestia ta była jedynie dyskutowana podczas analiz systemu podatkowego i żadne konkretne decyzje nie zostały podjęte. W oficjalnym komunikacie wydanym przez Ministerstwo Finansów czytamy, że „nie ma też żadnego projektu ani harmonogramu działań” dotyczących rzekomego testu przedsiębiorcy, a jakiekolwiek decyzje o rozpoczęciu konkretnych prac nie zostały podjęte. Można więc spać spokojnie? Niekoniecznie! Jak czytamy w „Gazecie Prawnej” tego typu rozwiązanie może pojawić się w projekcie którejś z innych ustaw. Co więcej, już teraz fiskus ma w ręku odpowiednie narzędzia, aby móc zakwestionować prawo do „liniówki” osobom prowadzącym jednoosobową firmę.

Polska wypada gorzej nawet na tle Bułgarii

Całe zamieszanie związane z „testem przedsiębiorcy” dobitnie pokazuje w jaki sposób traktowani są nie tylko samozatrudnieni, ale również przedsiębiorcy w całego sektora MŚP w Polsce. Dość powiedzieć, że według raportu sporządzonego przez Europejskie Perspektywy Przedsiębiorczości Polsca znajduje się w przysłowiowym ogonie Europy pod tym względem. Biorąc pod uwagę czas oraz koszty poświęcone na samo założenie firmy oraz autorski wskaźnik MWG okazało się, że Polska zajmuje 23 miejsce na 30 państw naszego kontynentu. Przed nią uplasowały się takie kraje, jak: Bułgaria, Łotwa czy Węgry, które –  z całym szacunkiem – potęgami gospodarczymi nie są, ale aktywnie starają się działać na rzecz pobudzania biznesu. A samo założenie działalności to przecież dopiero początek. Kontrole skarbowe, ciągle zmieniające się przepisy, które znać po prostu trzeba, częsta niechęć ze strony urzędników … Znamiennym wydaje się fakt, że po pierwszym roku działalności aż 25% nowych firm w Polsce zawiesza lub wręcz likwiduje swoją działalność.

Prowadzenie firmy w Polsce wiąże się z permanentnym stresem. Kolejne działania rządu sprawiły, że osoby prowadzące firmy mówią wprost – czujemy się coraz bardziej inwigilowani. Rośnie liczba kontroli, które odbywają się na poziomie analizy dokumentów, a nie wizyty w siedzibie firmy, co może jeszcze bardziej pogłębiać dyskomfort tych, którzy są kontrolowani. Istnieje jedynie nikła szansa, że sytuacja w tej kwestii wkrótce się poprawi. Trwające prace nad projektem Nowej Ordynacji Podatkowej (NOP) dają pewne nadzieje, że prawa podatnika będą w końcu chronione, ale praktyka pokazuje, że to nie przedsiębiorcy są priorytet w polskim systemie fiskalnym – a powinni! Wiceminister finansów Filip Świtała co prawda zapewnia, że to „dobry akt prawny, który umożliwi nowe otwarcie w relacjach pomiędzy podatnikami”, jednak patrząc na nastroje wśród właścicieli małych i średnich przedsiębiorstw, raczej tak się nie stanie. W NOP mają się pojawić takie rozwiązania, jak mediacja podatkowa, zakaz orzekania na niekorzyść podatnika przez organ pierwszej instancji, zmniejszenie liczby interpretacji przepisów prawa podatkowego i zwalczanie przewlekłości postępowania, a oprócz tego ma zostać powołany Rzecznik Praw Podatnika – to jednak nie rzutuje na to jak faktycznie kształtować się będą relacje z fiskusem w sektorze przedsiębiorców.

Ucieczka przed testem przedsiębiorcy

Wracając do wspomnianego wyżej raportu EPP, najlepszy krajem do prowadzeniu biznesu okazała się Wielka Brytania. Na Wyspach panują znakomite warunki do prowadzeniu biznesu, zarówno tego wielkiego, jak i tego mniejszego. Założenie firmy – na przykład w najpopularniejszej formule spółki limited – odbywa się online. Wystarczy podać swoje podstawowe dane, nie trzeba płacić żadnego kapitału początkowego. Nie trzeba udawać się do żadnego urzędu, a jeśli kiedykolwiek pojawi się taka konieczność to urzędnicy brytyjscy mają zupełnie inne podejście niż ci z Polski, oferując pomoc.

Nic więc dziwnego, że pierwsze jaskółki dotyczące testu przedsiębiorcy spowodowały lawinowe zainteresowanie tym, aby działalność przenieść do innej jurysdycji podatkowej, głównie wskazując na Wielką Brytanię. Tak “nielubiani” przez fiskusa i ZUS w Polsce jednoosobowi przedsiębiorcy, działający na rynku B2B, a jednocześnie mogący swoje usługi świadczyć zdalnie z każdego miejsca na świecie – to grupa, którą z otwartymi ramionami wita Wielka Brytania. W obliczu możliwego, ale już nie tak pewnego Brexitu, rząd brytyjski stara się mocniej przyciągać przedsiębiorczych.

Tym samym w 2019 roku w Wielkiej Brytanii kwota wolna od podatku wzrosła do 12 500 funtów w skali roku i 1041 funtów miesięcznie. Pierwotnie chciano podnieść ten limit w 2020 roku, ale plany przyspieszono. Dodajmy, że w UK kwota wolna od podatku w przeciągu ostatnich 20 lat wzrosła o 200 procent. W Polsce również podnoszono kwotę wolną, ale… tylko dla najbiedniejszych obywateli i w skali ostatnich 20 lat jedynie o 30 procent.

Polscy przedsiębiorcy nigdy spać spokojnie nie mogli i wydaje się – mimo oddalonej na chwilę uciążliwości w postaci testów przedsiębiorcy – dalej spać spokojnie nie będą. Duża niepewność związana z polskim prawodawstwem, biurokracja,  nieatrakcyjne podatkowo rozwiązania i brak zaufania do ZUS – to wszystko powoduje, że szukają oni innych rozwiązań. Część deklaruje powrót firmy do Polski za kilka lat, gdy się sytuacja się wyklaruje, ale praktyka pokazuje, że póki co powrotów prawie nie ma, a ucieczki biznesu to coś, co dzieje się już na dużą skalę.

Agnieszka Moryc, Dyrektor Zarządzająca Admiral Tax, www.admiral.tax