Małe i średnie firmy niewiele patentują. Urząd Patentowy chce to zmienić

Małe i średnie firmy niewiele patentują. Urząd Patentowy chce to zmienić 1

Łączna liczba wszystkich zgłoszonych wynalazków, wzorów użytkowych, wzorów przemysłowych oraz znaków towarowych wyniosła w ubiegłym roku nieco ponad 20 tys. Prezes Urzędu Patentowego Alicja Adamczak ocenia, że na około 2 mln działających w Polsce firm liczba zgłoszeń wciąż jest relatywnie niewielka, zwłaszcza ze strony małych i średnich przedsiębiorstw. Urząd chce to zmienić i pokazać firmom, jakie korzyści mogą czerpać z takiej ochrony. Dlatego w tym roku wystartuje z usługą „IP dla biznesu”, która będzie dopasowana do każdej firmy indywidualnie. Podobna działa już m.in. we Francji, Niemczech czy Austrii. 

Chcemy pobudzić do kreatywnego działania małe i średnie przedsiębiorstwa, które często – nie wiedząc bądź nie mając wiedzy o konieczności ochrony praw własności przemysłowej – nie dokonują żadnych zgłoszeń, choć mają potencjał w tym zakresie. Dlatego za fundusze unijne będziemy realizować projekt dla MŚP. Mamy nadzieję, że w efekcie nastąpi pobudzenie – do Urzędu Patentowego będzie wpływać więcej zgłoszeń i będzie więcej wdrożeń –mówi agencji Newseria Biznes Alicja Adamczak, prezes Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej.

W ubiegłym roku do Urzędu Patentowego zgłoszono 5 344 wynalazków i wzorów użytkowych. To o 5,8 proc. więcej niż w 2017 roku. Liczba udzielonych praw ochronnych sięgnęła 3 796 i wzrosła nieznacznie, o 2,2 proc. rok do roku. Blisko połowa (48 proc.) zgłoszeń wpłynęła w ubiegłym roku od podmiotów sektora gospodarki, za 30 proc. odpowiadały uczelnie wyższe. Dalej uplasowały się osoby fizyczne (15,3 proc.) oraz instytuty badawcze i jednostki naukowe PAN (6,7 proc.).

Łączna liczba wszystkich zgłoszonych (w trybie krajowym) wynalazków, wzorów użytkowych, wzorów przemysłowych oraz znaków towarowych wyniosła w ubiegłym roku nieco ponad 20 tys. Natomiast liczba przyznanych patentów, praw ochronnych oraz praw z rejestracji na przedmioty własności przemysłowej sięgnęła prawie 16,2 tys.

Prezes UPRP podkreśla, że posiadanie patentu czy zastrzeżonego znaku towarowego oznacza dla firmy długą listę korzyści: wzrost jej wartości, wyższe przychody, większą konkurencyjność. Ułatwia też dochodzenie swoich praw na drodze cywilno-prawnej.

Urząd Patentowy chce zwiększyć świadomość przedsiębiorców i pokazać im, jakie korzyści mogą czerpać z takiej ochrony. Dlatego w tym roku wystartuje z projektem „Usługa IP dla biznesu” (ang. Intellectual Property, własność intelektualna), współfinansowanym ze środków UE. Ma on w przystępny i zrozumiały sposób przybliżyć przedsiębiorcom kwestie własności intelektualnej.

Chodzi nam o to, żeby pobudzić kreatywność, innowacyjność i pokazać możliwość czerpania z tego korzyści dla zaspokajania potrzeb społecznych, ale też – co jest bardzo ważnym aspektem – żeby trafić w niszę techniczną, która oczekuje nowych, przełomowych rozwiązań – podkreśla Alicja Adamczak.

„Usługa IP dla biznesu” będzie indywidualna, szyta na miarę każdego przedsiębiorcy. Zakłada dwie wizyty w jego siedzibie. W trakcie pierwszej zostanie przeprowadzony wywiad, który pozwoli zebrać informacje o dotychczasowej działalności firmy, planach eksportowych i tych dotyczących B+R. Następnie urząd opracuje raport zawierający rekomendacje dla firmy (obejmujący m.in. kwestie praw autorskich, tajemnicy przedsiębiorstwa, zarządzania własnością intelektualną i prawa własności przemysłowej). Po tym jeszcze raz spotka się z przedsiębiorcą, żeby go omówić. W rok później zostanie przeprowadzona ankieta ewaluacyjna, która ma pokazać, na ile usługa okazała się dla firmy wartościowa.

Podobne usługi świadczone są już przez urzędy patentowe w wielu krajach europejskich (np. w Austrii, Chorwacji, Danii, Francji, Rumunii, Serbii, Słowacji, Wielkiej Brytanii oraz na Węgrzech). We Francji od momentu jej wprowadzenia w 2004 do 2016 roku skorzystało z niej blisko 10 tys. małych i średnich firm, z których 85 proc. oceniło ją pozytywnie.

Alicja Adamczak podkreśla, że na rozwój własności przemysłowej znacząco wpływa świadomość społeczna dotycząca praw własności intelektualnej i ich znaczenia dla gospodarki. Dlatego w tym roku UPRP planuje szereg działań, które mają ją zwiększyć.

– To istotne dla rozwoju gospodarczego, dla zaspakajania potrzeb społecznych w określonych dziedzinach, ale również dla osiągnięcia pewnej osobistej satysfakcji finansowej, bo wdrożenie innowacyjnego rozwiązania wiąże się z korzyściami finansowymi – nie tylko dla wdrażającego, lecz także dla twórców. W związku z tym chcemy upowszechnić wśród nauczycieli i młodzieży ze szkół ponadpodstawowych kwestie dotyczące ochrony własności przemysłowej czy szerzej intelektualnej, bo uwzględnimy również aspekty prawa autorskiego – mówi Alicja Adamczak.

Jak podkreśla, Urząd Patentowy jest w trakcie informatyzacji, która ma z jednej strony usprawnić jego pracę i przyspieszyć proces wydawania decyzji, a z drugiej uprościć procedury dla wnioskujących.

Staramy się przede wszystkim rozwinąć i zrealizować platformę informatyczną dla UPRP. To usprawni nie tylko procedowanie wewnątrz urzędu, lecz także komunikację z użytkownikami, dając im gotowe propozycje różnego rodzaju wniosków, ankiet itp. Będzie szybciej, taniej i efektywniej – mówi Alicja Adamczak.

Od początku swojego istnienia, w trakcie 100 lat działalności Urząd Patentowy RP udzielił ponad 229 tys. patentów na wynalazki i zarejestrował ponad 69 tys. wzorów użytkowych, 42 tys. wzorów przemysłowych i modeli oraz ponad 465 tys. znaków towarowych. Łącznie w tym okresie do UPRP wpłynęło ponad 1,2 mln zgłoszeń.

Na koniec grudnia ubiegłego roku w Polsce prawnie chronionych było blisko 328 tys. przedmiotów własności przemysłowej. Średni czas od zgłoszenia do wydania decyzji o udzieleniu patentu wynosi w Polsce 3 lata w przypadku wynalazków oraz rok i 8 miesięcy w przypadku wzorów użytkowych.

Obowiązkowe OC dla rowerzystów może stać się koniecznością. Pilnego uregulowania wymaga użytkowanie elektrycznych hulajnóg

Obowiązkowe OC dla rowerzystów może stać się koniecznością. Pilnego uregulowania wymaga użytkowanie elektrycznych hulajnóg 2

Kierowcy i motocykliści mają obowiązek wykupienia ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej, dla rowerzystów takie polisy wciąż są opcjonalne. Jeśli ich nie kupią, w razie wypadku odpowiadają za szkody własnym majątkiem, np. gdy zarysują karoserię auta czy najadą na pieszego. Polisy OC dla rowerzystów są na rynku rzadkością. Jak ocenia Katarzyna Wojdyła z LINK4, jeżeli ruch rowerowy wzrośnie, konieczne może się okazać wprowadzenie takiego obowiązku. Dużo pilniejszym do uregulowania segmentem są jednak elektryczne hulajnogi i rowery.

– Nałożenie obowiązku ubezpieczenia na rowerzystów w pewnym momencie może się okazać koniecznością, bo odsetek osób, które dziś się ubezpieczają, jest znikomy. Jeżeli ruch rowerowy mocno wzrośnie, będziemy mieć więcej szkód z tym związanych, które będą musieli pokrywać rowerzyści lub służba zdrowia w przypadku poważniejszych wypadków – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Katarzyna Wojdyła, członek zarządu LINK4.

Polacy coraz chętniej przesiadają się na rowery, czemu sprzyja moda na zdrowy styl życia i rosnąca świadomość ekologiczna. Stąd rowerzystów przybywa zwłaszcza w dużych miastach. W przeciwieństwie do kierowców i motocyklistów nie mają oni jednak obowiązku wykupienia obowiązkowej polisy OC. Jeśli spowodują wypadek, odpowiadają za szkody swoim majątkiem.

– Rowerzyści powinni się ubezpieczać dla własnego bezpieczeństwa i ochrony własnych interesów. Na ulicach Warszawy wiosną rowerzystów jest coraz więcej, ale i w sezonie zimowym natężenie ruchu jest bardzo duże. Nietrudno o to, żeby rowerzysta – mijając samochody stojące w korku – porysował lakier, zerwał lusterko, spowodował jakąś drobną szkodę. W przypadku braku ubezpieczenia OC, będzie musiał takie koszty pokryć z własnej kieszeni – mówi Katarzyna Wojdyła.

W ubiegłorocznym badaniu SW Research dla „Rzeczpospolitej” 42 proc. respondentów było przeciw wprowadzeniu obowiązkowego OC dla rowerzystów, natomiast 34 proc. opowiedziało się za taką opcją (24 proc. wstrzymało się od głosu). Rowerzyści budzą dużo emocji zwłaszcza w dużych miastach. Z jednej strony przyczyniają się do poprawy jakości powietrza i promują zdrowy styl życia. Z drugiej są obiektem krytyki i zarzutów o częste łamanie przepisów czy prowokowanie niebezpiecznych sytuacji na drogach.

Ze statystyk Policji wynika, że w ubiegłym roku rowerzyści przyczynili się do powstania 1 713 wypadków, w których zginęły 132 osoby, a 1 636 zostało rannych. W porównaniu z poprzednim rokiem liczba wypadków spowodowanych przez rowery wzrosła o 10,8 proc.

– Ubezpieczenie OC dla rowerzystów jest dużo tańsze niż ubezpieczenie pojazdów. W LINK4 za sumę ubezpieczenia 15 tys. składka wynosi 50 zł, natomiast taka kwota pokrywa już większość drobnych szkód – mówi Katarzyna Wojdyła.

Polisa OC rowerzysty chroni przed koniecznością pokrywania kosztów ewentualnych szkód z własnej kieszeni, np. w sytuacji uszkodzenia karoserii samochodu czy najechania na pieszego. Jest wartym rozważenia rozwiązaniem dla osób, które na rowerze jeżdżą często, np. codziennie do pracy.

Jak podkreśla Katarzyna Wojdyła, dziś na drogach dużo większym zagrożeniem niż rowerzyści są elektryczne pojazdy, które rozwijają prędkość powyżej 25 km/h. Elektryczne hulajnogi i rowery to na drogach stosunkowa nowość, wciąż nieuregulowana prawnie.

– Takie pojazdy przemieszczają się z dużą prędkością po chodnikach, ścieżkach rowerowych czy wśród samochodów, co powoduje dużo większe ryzyko niż rowerzyści. Dlatego segment hulajnóg i innych pojazdów pilnej wymaga uwzględnienia w przepisach i rozważenia obowiązku ubezpieczenia – mówi Katarzyna Wojdyła.

Nad uregulowaniem rynku małych pojazdów elektrycznych, które rozwijają podobną prędkość i mogą wyrządzić podobne szkody co np. motorowery (objęte obowiązkowym OC), pracuje aktualnie Komisja Europejska, która rozważa wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń dla posiadaczy e-bike’ów.

Już 96 proc. nastolatków codziennie łączy się z internetem. W sieci spędzają średnio ponad 4 godziny dziennie

Już 96 proc. nastolatków codziennie łączy się z internetem. W sieci spędzają średnio ponad 4 godziny dziennie 3

Dzisiejsze nastolatki nie rozstają się ze smartfonami. Blisko 16 proc. nie wyobraża sobie już funkcjonowania bez telefonu komórkowego. Zdecydowana większość, bo 96 proc., codziennie łączy się z internetem, a z sieci korzystają średnio ponad 4 godziny. Ponad 40 proc. nastolatków deklaruje, że spędza w sieci więcej czasu niż planowało. Z drugiej strony – taki sam odsetek uważa, że edukacja szkolna nie przygotowuje ich do funkcjonowania w świecie opartym na nowoczesnych technologiach – wynika z najnowszego raportu NASK „Nastolatki 3.0”.

– Internet jest źródłem wiedzy, rozrywki, ale i zagrożeń. Nastolatki podskórnie to czują. Mniej więcej połowa z nich zetknęła się ze zdarzeniami, które można traktować jako niebezpieczne. Musimy pracować nad tym, żeby podnosić ich świadomość i umiejętność stosowania narzędzi, dzięki którym ich funkcjonowanie w internecie będzie bezpieczniejsze – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Zagórski, minister cyfryzacji.

Prawie 96 proc. polskich nastolatków korzysta z internetu codziennie. W sieci spędzają średnio 4 godz. i 12 min. – wynika z najnowszego raportu „Nastolatki 3.0”, opublikowanego przez Państwowy Instytut Badawczy NASK. Autorzy zauważyli, że jest to wzrost w porównaniu z poprzednią, ubiegłoroczną edycją badania, kiedy ta średnia wynosiła jeszcze 3 godz. 40 min.

– To wzrost o 32 minuty, ale chociaż średnia wynosi nieco ponad 4 godz. dziennie, to mamy i takich młodych ludzi, którzy w sieci spędzają po 6–8 godz., a nawet więcej. To naprawdę dużo, dlatego myślę, że ta grupa powinna być przedmiotem naszej szczególnej troski – mówi Marcin Bochenek, dyrektor Pionu Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego NASK.

Nastolatki korzystają z sieci samodzielnie już od 7 roku życia. Im młodsze pokolenie, tym ten kontakt następuje wcześniej. Z siecią łączą się na ogół przez smartfona (prawie 94 proc.), a funkcjonowania bez telefonu komórkowego nie wyobraża sobie już 15,7 proc. Smartfon zastępuje im wiele różnych urządzeń, w tym radio, telewizor, telefon czy komputer stacjonarny. Ponad połowa (56 proc.) badanych nastolatków przyznała, że powinna mniej korzystać z telefonu komórkowego, a 42 proc. – że spędza w sieci więcej czasu niż planowało. Autorzy badania zwrócili też uwagę, że wypowiedzi blisko 1/3 badanych wskazują na ryzyko silnego uzależnienia od smartfonów.

– Nastolatki w internecie to zjawisko, które badamy od kilku lat – tegoroczna edycja raportu jest już trzecią. Ta aktywność młodych ludzi w sieci jest coraz większa, dzisiaj wszyscy młodzi Polacy, licząc od 7 do 18 roku życia, są już w internecie, można powiedzieć, że już 100 proc. populacji. Korzystają z internetu po to, żeby się bawić, oglądać filmy, słuchać muzyki, kontaktować się ze znajomymi albo pomagać sobie w nauce – mówi Marcin Bochenek.

Jak wynika z raportu „Nastolatki 3.0” – nastolatki w sieci najczęściej słuchają muzyki (65,4 proc. badanych), oglądają filmy i seriale (62,1 proc.), kontaktują się z rodziną i znajomymi poprzez komunikatory (61 proc.) i korzystają z portali społecznościowych (59,4 proc.). Internet jest więc dla nich głównie przestrzenią rozrywki, dostępu do kultury oraz ośrodkiem życia społecznego. Jest również źródłem wielu korzyści – od poszerzenia wiedzy w określonej dziedzinie, po możliwość kreowania swojego wizerunku.

– Zachodzi pytanie o jakość tego czasu spędzanego w sieci. Jeżeli mamy włączony w kieszeni telefon, który jest podłączony do sieci, to tak naprawdę cały czas jesteśmy online. W każdej chwili możemy wyciągnąć ten smartfon, sprawdzić, co się dzieje, napisać e-mail do koleżanki czy kolegi, sprawdzić coś w serwisie internetowym. Powstaje więc pytanie o jakość, sposób korzystania z internetu i tu przed nami kolejne badania. Natomiast powinniśmy się zatroszczyć o tych, którzy nadmiernie korzystają z internetu, bo każda przesada, każdy nadmiar jest szkodliwy dla zarówno zdrowia fizycznego, jak i psychicznego. Trzeba znać pewien umiar – mówi Marcin Bochenek.

W badaniach NASK większość nastolatków zadeklarowała, że w ich szkołach są ograniczenia w korzystania ze smartfonów – dlatego uczniowie najczęściej korzystają z nich wyłącznie podczas przerw. Co istotne, prawie 40 proc. uczniów wyraziło opinię, że edukacja szkolna nie przygotowuje do funkcjonowania w świecie opartym na nowoczesnych technologiach.

Z drugiej strony, w większości domów nie wprowadza się zasad ograniczających czas korzystania z internetu czy selekcji treści, do których nastolatki mogą mieć dostęp. Dotyczy to zwłaszcza uczniów szkół ponadgimnazjalnych.

– Inicjacja internetowa, która teraz zaczyna się od smartfona, a nie od laptopa, komputera czy tabletu – następuje już w wieku 7–8 lat, a więc bardzo, bardzo wcześnie. Świetnie, że dzieci mają dostęp do tej infrastruktury, natomiast to też niesie ze sobą pewne zagrożenia. Jestem raczej spokojny, staram się nie histeryzować – po prostu musimy racjonalnie spojrzeć na dostęp do nowego wymiaru rzeczywistości, jakim jest internet. Dzieci chcą się w nim jakoś odnaleźć. Pomóżmy im, jako dorośli, jako osoby, które zdają sobie sprawę z ryzyk – mówi Jacek Leśkow, dyrektor NASK.

Jak wynika z raportu, uczniowie zdają sobie sprawę z zagrożeń, które mogą ich spotkać w internecie. Przemocy internetowej doświadczyła bezpośrednio połowa badanych, najczęściej nastolatki padali ofiarami wyzywania, ośmieszania i poniżania. Blisko co trzeci poszkodowany w sieci uczeń nie podejmuje żadnego działania, nawet rozmowy z bliskimi czy innymi osobami, które mogłyby udzielić w tej sytuacji wsparcia

– Musimy przede wszystkim edukować, żeby zwiększyć bezpieczeństwo nastolatków w internecie. To jest najważniejsze zadanie, budować świadomość zagrożeń, budować wiedzę o dostępnych narzędziach, które można wykorzystywać do ochrony przed nimi. Ważne też, żeby te narzędzia były łatwo dostępne, a źródła wiedzy o bezpieczeństwie w sieci były akceptowalne i atrakcyjne dla nastolatków – podkreśla Marek Zagórki, minister cyfryzacji.

Wyjazdy na majówkę droższe niż przed rokiem. Najwięcej osób wybiera Turcję i Grecję

Wyjazdy na majówkę droższe niż przed rokiem. Najwięcej osób wybiera Turcję i Grecję 4

Już nie Grecja, ale Turcja jest najchętniej rezerwowanym kierunkiem na majówkowy weekend. Tylko do pierwszych dni marca Turcję zarezerwował niemal co czwarty klient biur podróży. Największym zainteresowaniem cieszą się imprezy turystyczne w najwyższym standardzie. Wypoczynek w hotelach 4- i 5-gwiazdkowych stanowi ponad 75 proc. sprzedanych ofert. Tegoroczny wypoczynek wiąże się z większymi wydatkami niż przed rokiem. Średni koszt rezerwacji na osobę na wszystkich kierunkach wzrósł o ok. 100 zł, ale na najpopularniejszych kierunkach nawet o 350 zł od osoby.

 – Jak co roku zainteresowanie wyjazdami majowymi jest ogromne. Wiele osób wykorzystuje sprzyjający okres w roku, dużo dni wolnych i wybiera się na słoneczne plaże basenu Morza Śródziemnego. Najchętniej wybierane kierunki to Turcja, wyspy greckie, w dalszej kolejności Hiszpania z Wyspami Kanaryjskimi – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Milena Liu-Panfil, kierownik regionalny wewnętrznej sieci sprzedaży w Biurze Podróży Itaka.

Po ubiegłorocznym rekordowym zainteresowaniu majówkowymi wyjazdami, ten sezon zapowiada się podobnie. Dane Travelplanet z początku marca wskazują, że w tym roku liczba rezerwacji spadła zaledwie o 3 proc. O ile jednak w poprzednich sezonach najczęściej wybieranym kierunkiem była Grecja, to obecne dane wskazują, że to Turcja przejmuje palmę pierwszeństwa (25 proc.). Wycieczki do Grecji wybiera blisko co piąty klient biur podróży, do Hiszpanii – 13 proc., a do Egiptu – 8,5 proc. Czołową piątkę zamyka Cypr z wynikiem nieco ponad 4 proc.

– Średni koszt wakacji dla trzyosobowej rodziny zależy od długości trwania wyjazdu, kierunku czy standardu hotelu. Jednym z najtańszych kierunków będzie Turcja. Tygodniowy pobyt w 4-gwiazdkowym hotelu z opcją all inclusive dla trzyosobowej rodziny możemy zaoferować w kwocie od 5,5 tys. zł. Dla porównania podobna oferta w Grecji będzie się wiązała z wydatkiem około 6,5 tys., a w Hiszpanii już około 7,5 tys. zł – wymienia Milena Liu-Panfil.

Za wakacje podczas majówki trzeba będzie zapłacić nieco więcej niż przed rokiem. Z danych z początku marca wynika, że średni koszt rezerwacji na osobę na wszystkich kierunkach, w porównaniu z cenami z początku lutego, wzrósł o ok. 90 zł, ale np. do Bułgarii już o 350 zł.

Część turystów do ostatniej chwili czeka z rezerwacją wyjazdu na długi weekend majowy. W 2018 roku w wyniku dużej rywalizacji między biurami podróży można było znaleźć wakacyjny wyjazd w wyjątkowo atrakcyjnych cenach. Im jednak późniejsza rezerwacja wycieczki, tym mniejszy wybór nie tylko kierunków.

– Rezerwacje na okres majówkowy rozpoczynamy w zasadzie we wrześniu roku poprzedniego. Jeśli klienci chcą mieć duży wybór, powinni zainteresować się ofertami i dokonywać rezerwacji co najmniej z półrocznym wyprzedzeniem – zaznacza przedstawicielka Biura Podróży Itaka. – Z roku na rok widać tendencję spadkową zainteresowania klientów wyjazdami typu last minute. Myślę, że jest to spowodowane szeregiem różnych czynników, m.in. dostępnością oferty na krótki termin przed wylotem. Im później rezerwujemy, tym mamy zdecydowanie mniejszy wybór terminów, portów wylotowych czy konkretnych hoteli.

Klienci biur podróży najchętniej wykupują imprezy turystyczne podczas długiego majowego weekendu w najwyższym standardzie. Ponad 75 proc. wszystkich sprzedanych ofert stanowią hotele 4- i 5-gwiazdkowe (odpowiednio 39 i 37 proc.).

Służbowe smartfony coraz częściej na celowniku cyberprzestępców. Ich atakom potrafi zapobiec nowa aplikacja mobilna

Służbowe smartfony coraz częściej na celowniku cyberprzestępców. Ich atakom potrafi zapobiec nowa aplikacja mobilna 5

Ataki hakerskie na smartfony stanowią jedną czwartą wszystkich cyberataków. Dzięki przejęciu kontroli nad służbowym smartfonem pracownika hakerzy mogą uzyskać dostęp do cennych i poufnych danych korporacyjnych. Eksperci apelują o zabezpieczanie smartfonów przed atakami i rozsądne korzystanie z tych urządzeń. Powstała już aplikacja mobilna, która potrafi przewidzieć zagrożenie, jeszcze zanim cyberprzestępca uzyska dostęp do smartfona.

– SandBlast Mobile to rozwiązanie zapewniające ochronę urządzeniom mobilnym przed atakami typu „zero-dayˮ i „man in the middleˮ przy pomocy sieci Wi-Fi oraz przed innymi atakami, na które są podatne urządzenia mobilne. SandBlast Mobile zapobiega atakom cybernetycznym, zanim one się wydarzą – twierdzi w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Innowacje Peter Claydon z Checkpoint Software Technologies.

Ochrona telefonów komórkowych, zwłaszcza tych służbowych, jest szczególnie ważna z uwagi na fakt, że według danych Ponemon Institute aż jedna czwarta ataków hakerskich w 2017 roku dotyczyła smartfonów. Aż 60 proc. przedsiębiorców musiało zamknąć działalność po przeprowadzeniu ataków. Najczęstszą formą działania cyberprzestępców było rozsyłanie zainfekowanych linków.

Coraz popularniejszymi działaniami hakerów są także ataki typu „zero-day”, które polegają na wykorzystywaniu luk w oprogramowaniach do przejęcia kontroli nad urządzeniem, a także „man in the middle”, które polegają na podszywaniu się przez hakera pod stronę, z którą użytkownik próbuje się połączyć, i przejęcie w ten sposób kontroli nad naszym urządzeniem.

Eksperci ostrzegają, że uzyskanie przez hakera dostępu do służbowego smartfona może rodzić znacznie większe konsekwencje dla przedsiębiorstw.

– Wszyscy potrzebujemy ochrony przed cyberatakami na naszych urządzeniach mobilnych, zwłaszcza na urządzeniach służbowych, ze względu na dane wrażliwe, które na nich przechowujemy. Istnieją złośliwe aplikacje i oprogramowanie, które są w stanie przejąć całkowitą kontrolę nad urządzeniem. Łącząc się z siecią lokalną w pracy, możemy umożliwić im zainfekowanie naszych laptopów i komputerów stacjonarnych, a następnie wyszukanie wartościowych celów, takich jak wrażliwe dane przechowywane w sieci – ostrzega Peter Claydon.

Podstawowe reguły bezpieczeństwa nie tylko w firmie, lecz także na prywatnych urządzeniach obejmują m.in. nieotwieranie linków wysyłanych w wiadomościach od nieznanych nadawców i regularne sprawdzanie dostępności aktualizacji, w których łatane są wszelkie znalezione luki aplikacji. To jednak nie wystarczy. Kluczowe jest zapewnienie zabezpieczeń na poziomie systemowym. Aplikacja mobilna SandBlast Mobile przewiduje ataki hakerskie, zanim się wydarzą, zapewniając większe bezpieczeństwo nie tylko smartfona, lecz wszystkich urządzeń wewnątrz sieci firmowej.

– Pierwszą linię obrony stanowi aplikacja, którą instaluje się na telefonie. Aplikacja ta blokuje próby oszustwa metodą phishing, w tym linki typu phishing. W przypadku pobrania złośliwej aplikacji nawiązuje ona łączność z tzw. Behavioural Risk Engine w chmurze, przeprowadza analizę pobranej aplikacji, wykorzystując metody inżynierii wstecznej, i w ciągu kilku sekund ustala, czy dana aplikacja jest złośliwa czy też nie, a w razie potrzeby ją zablokuje – mówi ekspert.

System blokuje także m.in. połączenie, gdy złośliwe oprogramowanie podejmuje próbę wysłania danych do botnetu. Może ponadto blokować dostęp urządzenia do wrażliwych danych korporacyjnych. Właśnie one są celem ataków na smartfony pracowników. Tymczasem skala zagrożenia ciągle rośnie.

– Niedawno przeprowadziliśmy badanie z udziałem 850 firm z całego świata, które są naszymi klientami. W trakcie badania monitorowaliśmy ich dane na przestrzeni roku i stwierdziliśmy, że każda z tych firm padła w tym czasie ofiarą przynajmniej jednej próby ataku na urządzenia mobilne za pomocą złośliwego oprogramowania, zaś średnia liczba ataków w ciągu roku wyniosła aż 54. Każda z firm doświadczyła przynajmniej trzech lub czterech takich ataków w ciągu roku – twierdzi Peter Claydon.

Problem potrzeby silnej ochrony służbowych smartfonów przed atakami hakerskimi dostrzegł już producent telefonów DarkMatter. Model Katim to zdaniem twórców telefon niemożliwy do zhakowania, zapewniający wielowarstwową ochronę, w tym shield mode, czyli tarczę blokującą dostęp do mikrofonu i aparatu poprzez ich wyłączenie, czy Katim OS – autorską wersję Androida, obejmującą nawet własny sklep Play. Wszystkie prowadzone przez telefon rozmowy są kodowane, a urządzenie po każdym uruchomieniu rozpoczyna skan w poszukiwaniu niepokojących sygnałów.

Według danych Kaspersky Lab miesięcznie na świecie dochodzi do niemal 80 mln ataków hakerskich. Jednocześnie istnieje prawie 43 mln szkodliwych aplikacji mobilnych.

Czy i gdzie ubezpieczyć iphone’a?

telefon iphoneNa rynku jest coraz więcej użytkowników iPhone’ów. Nie każdy jednak sięga po ich dodatkowe ubezpieczenie. Dlaczego warto kupić polisę dla swojego smartfona? Gwarantuje ona naprawę sprzętu na wypadek mechanicznego uszkodzenia czy zalania. Kto oferuje ubezpieczenie iPhone’a i ile ono kosztuje?

Czy warto ubezpieczyć telefon?

Coraz więcej właścicieli elektroniki sięga po jej ubezpieczenie. Dzieje się to szczególnie w przypadku sprzętu firmy Apple, który uważany jest za jeden z najdroższych na rynku. Cena idzie jednak w parze z jakością. Zarówno telefony, jak i laptopy tej marki wykorzystywane są do pracy przez wielu profesjonalistów. Jak zadbać o wartościowe urządzenia?

Przede wszystkim należy używać ich zgodnie z przeznaczeniem. Jeśli jakiś produkt nie jest wodoodporny, nie warto zabierać go w miejsca, gdzie może być narażony na zachlapanie. Każdemu użytkownikowi drogiego sprzętu przyda się ubezpieczenie. Nawet rozszerzona gwarancja może nie obejmować naprawy lub wymiany urządzenia w momencie, gdy dozna ono uszkodzenia mechanicznego czy zalania.

Ważne: ubezpieczenie IPhone’a nie zawsze gwarantuje wymianę sprzętu na nowy. Wszystko zależy od stopnia i rodzaju powstałych uszkodzeń.

Gdzie ubezpieczyć iPhone?

Badania amerykańskiej firmy ZAGG pokazują, że najwięcej uszkodzeń smartfonów wynika z ich upuszczenia czy zalania. Zwykła gwarancja nie obejmuje naprawy zniszczonego sprzętu. W takiej sytuacji przyda nam się polisa. Gdzie możemy ją zakupić?

Jeśli nabędziemy iPhone’a w serwisie iSpot, możemy od razu liczyć na atrakcyjną ofertę ubezpieczeniową. Pracownicy firmy dopasują warunki polisy do wartości telefonu czy naszych finansowych możliwości. Musimy pamiętać, że ubezpieczenie telefonu jest kosztowne. Jego wartość zostanie doliczona do ceny telefonu lub abonamentu, jeśli kupujemy telefon w wybranej przez nas sieci.

Ubezpieczenie iPhone’a oferują m.in. sieci komórkowe: Play, Orange czy Plus. Każda z marek szczegółowo omawia zakres świadczonych w ramach polisy usług. Na stronie internetowej firm można również sprawdzić cenę pakietu ubezpieczeniowego. Będzie ona zależała od okresu ochrony smartfona, jego rodzaju czy dodatkowych opcji. Jeśli natomiast nie chcemy zbyt wiele czasu poświęcać na poszukiwania odpowiedniego ubezpieczenia, warto odwiedzić serwis ocenapolis.pl, gdzie w jednym miejscu dostepne są informacje o poszczególnych ubezpieczycielach i ich ofertach.

Simplesurance – ubezpieczenie smartfona przez internet

Osoby, które nie chcą wychodzić z domu, aby zawrzeć umowę ubezpieczenia swojego telefonu, mogą to zrobić całkowicie online. Taką usługę oferuje Simplesurance. Daje ona możliwość zabezpieczenia nie tylko iPhone’a, ale również każdego innego telefonu. Co więcej, możemy ubezpieczyć komputer, rower czy nawet konsolę do gry.

Umowę ubezpieczenia zawieramy online wypełniając specjalny formularz. Podajemy w nim swoje dane oraz informacje dotyczące rzeczy, która ma zostać objęta ochroną. Wskazujemy także czas trwania polisy i dokonujemy opłaty elektronicznej. Dokumenty potwierdzające zawarcie transakcji otrzymujemy drogą mailową.

Cena ubezpieczenia urządzeń w Simplesurance zależy od wartości sprzętu. Przykład: koszt polisy dla telefonu iPhone X to 500 zł za rok.

Czy można ubezpieczyć używany iPhone?

Jeśli nie zdecydowaliśmy się na ubezpieczenie swojego smartfona od razu po jego zakupie, nadal możemy to zrobić. Taką możliwość daje nam wiele serwisów ubezpieczeniowych działających online. Aby dokonać zakupu polisy dla iPhone’a wystarczy wejść na stronę takiej firmy i wypełnić zgłoszenie. Należy w nim podać nasze dane, numer IMEI telefonu, wariant ubezpieczenia. Następnie możemy zostać poproszeni o weryfikację stanu telefonu np. poprzez przesłanie jego zdjęcia. Po akceptacji ceny polisy możemy ją wykupić.

Ubezpieczenie telefonu iPhone dostępne jest także w PZU. Przedsiębiorstwo oferuje polisę na wypadek uszkodzenia, zalania, kradzieży lub rabunku smartfona. O wszelkich ograniczeniach i wyłączeniach dotyczących ochrony sprzętu zostaniemy poinformowani przez pracownika firmy.

Ubezpieczenie telefonu iPhone – co obejmuje?

Warunki ubezpieczenia iPhone’a mogą się różnić w poszczególnych firmach. Należy mieć jednak na uwadze, że podstawowa polisa obejmuje:

  • naprawę telefonu w przypadku jego zalania;
  • serwis pogwarancyjny, gdy okaże się, że sprzęt nadal nie działa poprawnie;
  • wydanie nowego sprzętu na wypadek jego kradzieży lub rabunku;
  • naprawę iPhone’a lub wymianę na nowy w przypadku jego uszkodzenia mechanicznego (np. upadku);
  • pokrycie kosztów naprawy telefonu.

Co ważne, firmy ubezpieczeniowe mogą zastrzec w umowie, że polisa nie obejmuje akcesoriów do iPhone’a. Często można też zgłosić tylko dwa uszkodzenia lub dwie kradzieże rocznie. Warto więc dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia smartfona.

Ile kosztuje ubezpieczenie iPhone’a?

Koszt polisy telefonu firmy Apple będzie zależał od firmy ubezpieczeniowej, którą wybierzemy, a także opcji, które obejmuje pakiet. Cena ubezpieczenia rozpoczyna się już od kilkunastu złotych miesięcznie. Rocznie ubezpieczenie iPhona może nas kosztować od 200 do nawet 600 zł. To, czy warto po nie sięgnąć, zależy przede wszystkim od tego jak bardzo zależy nam na ochronie swojego telefonu i portfela.

Przegląd wydarzeń następnego tygodnia

W skróconym tygodniu kluczowe będzie, czy bez danych pierwszego kalibru uda się podtrzymać umiarkowany rajd ryzyka? O krótkoterminowym sentymencie decydować mogą Ifo z Niemiec i zamówienia na dobra trwałe oraz PKB z USA. Lokalnie znaczenie będą miały CPI z Australii oraz decyzje banków centralnych Kanady, Japonii i Szwecji.

Przyszły tydzień: PKB, zamówienia na dobra trwałe z USA, Ifo z Niemiec, Riksbank, BoJ, CPI z Australii, BoC

USA

W USA najważniejszy będzie pierwszy szacunek PKB za I kw. (pt). Pomimo wcześniejszych oznak spowolnienia, silny rynek pracy i imponujące odbicie sprzedaży detalicznej w marcu przemawiają za przyzwoitymi figurami ponad 2 proc. Niższy deficyt handlowy i wzrost zapasów przedsiębiorstw także sugerują, że wzrost PKB nie powinien wyraźnie odbiegać od 2,2 proc. z IV kw. Mocne dane powinny być selektywnie wspierające dla USD, tj. aprecjacja będzie mniej widoczna w relacji do ryzykownych walut. Przy oczekiwaniach gołębiej postawy Fed lepsze dane będą wspierać oczekiwania odbicia globalnego i premiować rajd ryzyka. Z innych danych zamówienia na dobra trwałe za marzec (czw) będą preludium do PKB, podczas gdy dane o sprzedaż domów (pon, wt) mogą pokazać słabość tego segmentu. Dla członków Fed od wtorku zaczyna się okres ciszy medialnej przed posiedzeniem FOMC w następnym tygodniu.

Strefa euro

W Eurolandzie główna uwaga skupi się na niemieckim indeksie Ifo (śr). Spodziewamy się mieszanki wniosków z odczytów ZEW i PMI – słabość sytuacji bieżącej, ale poprawa w subindeksie oczekiwań. Nie zanosi się, aby EUR szybko znalazło wsparcie w danych.

Wielka Brytania

Z Wielkiej Brytanii nie dostaniemy żadnych interesujących danych makro, ale do 24 kwietnia do pracy wraca parlament, więc rynek GBP nie musi być całkowicie pozbawiony bodźców. Wciąż trwają międzypartyjne rozmowy premier May z liderem Partii Pracy Corbynem i choć osoby zbliżone do rozmów mówią o progresie, nic nie wiadomo, czy ten postęp to duże skoki czy drobne kroczki. Nowe rewelacje będą podchwytywane przez kapitał spekulacyjny, a bez tego widać, że inwestorzy trzymają się z boku.

Szwecja

W Szwecji Riksbank (czw) może zatrząść notowaniami korony. Stop procentowa repo powinna pozostać bez zmian na -0,25 proc., ale uwaga będzie na projekcji ścieżki dalszych podwyżek. Inflacja pozostaje poniżej prognoz banku, a otoczenie zewnętrzne (strefa euro) stanowi ryzyko. Słaba korona daje wsparcie dla presji cenowej, ale przyspieszanie normalizacji zabierze ten czynnik. Niewykluczone, że nowa projekcja wskaże mniej stromą ścieżkę normalizacji polityki, choć wciąż sugerującą kolejną podwyżkę w drugiej połowie roku. Jednak dla SEK może to być impuls do osłabienia.

Polska

Mijający tydzień pokazał, jak złoty potrafi być niewrażliwy na (mocne) dane z polskiej gospodarki, ale przy pierwszych sygnałach słabości danych z Eurolandu (PMI) uwidacznia się presja na waluty regionu Europy Środkowo-Wschodniej (tracił też HUF). Stąd nie oczekujemy wiele w okolicach publikacji sprzedaży detalicznej (wt), podaży pieniądza (wt) i stopy bezrobocia (czw). Zakładamy skromne odbicie EUR/PLN po ostatniej fali umocnienia i stabilizację bliżej 4,28.

Japonia

W Japonii bank centralny (śr-czw) prawdopodobnie podtrzyma dotychczasowe założenia polityki monetarnej. Ostatnio osłabły obawy o globalne spowolnienie, a apetyt na ryzyko przyniósł powrót deprecjacji JPY, co powinno pozwolić BoJ utrzymać umiarkowanie optymistyczny pogląd na gospodarkę. Nowe prognozy na rok fiskalny 2021 prawdopodobnie wskażą oczekiwania przyspieszenia wzrostu i powrotu inflacji do celu. Sądzimy, że wydźwięk decyzji, komunikatu i prognoz powinien pozostać neutralny dla JPY. Pomimo poprawy apetytu na ryzyko USD/JPY nie może wybić się ponad 112. Wiążemy to z presją sprzedażową japońskich firm, które gromadzą płynność w jenie przed 10-dniową przerwą świąteczną od 27 kwietnia do 6 maja w związku z uroczystościami koronacji nowego cesarza.

Australia

W Australii CPI za I kw. (śr) będzie ostatnim elementem układanki przed posiedzeniem RBA w następnym tygodniu. Spowolnienie do 1,5 proc. r/r (konsensus) może jeszcze nie być wystarczającym warunkiem dla obniżki stóp procentowych, o ile będzie wynikiem sezonowych zmian cen paliw i inflacja bazowa pozostanie wyżej. AUD jest rozdarty przez oczekiwania luzowania polityki RBA a reakcją na poprawę perspektyw gospodarczych Chin. Jeśli element lokalny zaskoczy pozytywnie, Aussie ma spoty potencjał do nadgonienia rajdu ryzyka.

Nowa Zelandia

W Nowej Zelandii bilans handlowy (pt) jest drugorzędną pozycją i nie odmieni istotnie sytuacji kiwi. Po rozczarowującym odczycie CPI rynek zaczął mocniej wycenią obniżkę stopy procentowej na posiedzeniu RBNZ w maju i jest to obecnie główna siła ściągająca NZD niżej. Dywergencja z danymi z Australii może podsycać presję wzrostową na AUD/NZD.

Kanada

Przyszły tydzień przynosi decyzję Banku Kanady (śr), gdzie utrzymanie stopy overnight 1,75 proc. jest niemal pewne. Odbicie lutowej sprzedaż detalicznej i powrót miar inflacji bazowej do celu 2 proc. w marcu daje pole manewru decydentom w BoC. Spodziewamy się w większości neutralnego tonu komunikatu i uznania ostatniej słabości za przemijającą. Z drugiej strony jest jeszcze za wcześnie, by sygnalizować gotowość do powrotu do podwyżek stóp procentowych, więc wątpimy, aby w decyzji BoC CAD znalazł impuls do aprecjacji.

Konrad Białas
Dom Maklerski TMS Brokers S.A.

Wielka Gala Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń 2019

17 kwietnia 2019 r. o godz. 19:00 w The Westin Warsaw Hotel odbyła się Wielka Gala Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń, podczas której zostały rozdane nagrody w ramach konkursu dla sektora bankowo – ubezpieczeniowego.Gala Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń (27)

Laureaci konkursu “Liderzy Świata Bankowości i Ubezpieczeń” za rok 2018:

Najciekawsza Innowacja Dla Ubezpieczeń – Zintegrowana Platforma Identyfikacji i Weryfikacji Zjawisk Przestępczości Ubezpieczeniowej

„Zintegrowana Platforma Identyfikacji i Weryfikacji Zjawisk Przestępczości Ubezpieczeniowej” – połączenie technologii i danych całego rynku. Wszystko to na podstawie analizy danych ubezpieczycieli – znajdujących się w prowadzonej przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ogólnopolskiej bazie polis komunikacyjnych oraz szkód, wzbogaconych o dane z rejestrów zewnętrznych. Skutecznie ograniczy skalę zjawiska przestępczości ubezpieczeniowej w Polsce, z korzyścią zarówno dla uczciwych posiadaczy pojazdów jak i zakładów ubezpieczeń.

Nagrodę wręczył dr Krzysztof Korus, Radca Prawny, dLK legal, a odebrała ją Małgorzata Ślepowrońska, Członek Zarządu UFG.

Najlepszy Cyfrowy Ubezpieczyciel – Link4

Za odważne wdrażanie na polskim rynku ubezpieczeniowym nowych technologii, które zmieniają sposób myślenia o ubezpieczeniach, oraz innowacyjnych rozwiązań, które umożliwiają budowanie i utrzymywanie długotrwałych relacji z klientami.

Nagrodę wręczył Jacek Szczepański, Wiceprezes Zarządu, Atende, a odebrała ją Agnieszka Wrońska, Prezes Zarządu, Link4.

Najlepsza Firma Ubezpieczeniowa – Ergo Hestia

Od niemal 30 lat ERGO Hestia udowadnia, że należy do wiodących ubezpieczycieli na rynku polskim, a ostatnio również w krajach bałtyckich. Nagroda dla NAJLEPSZEJ FIRMY UBEZPIECZENIOWEJ 2018 roku to wyraz uznania dla autorskich rozwiązań ERGO Hestii oraz potwierdzenie pozycji spółki w Grupie ERGO. Kapituła nagrody doceniła ERGO Hestię przede wszystkim za szczególne osiągnięcia ubezpieczyciela w obszarze nowoczesnych i innowacyjnych technologii.

Nagrodę wręczył Artur Olech, Przewodniczący Rady Programowej / CEO, hiPRO, a odebrał ją Arkadiusz Bruliński, Zastępca Dyrektora Biura Komunikacji, Rzecznik prasowy Ergo Hestia. .

Najbardziej Przyjazny Ubezpieczyciel- PZU

PZU zapewnia swoim klientom kompleksową, łatwo dostępną i przyjazną obsługę. W ubiegłym roku powiększyło swoją sieć sprzedaży o ponad 170 nowych placówek agencyjnych, a pracownicy call-center są dostępni dla klientów 24 godziny na dobę. Dodatkowo PZU wdrożyło pre-obsługę szkód i inicjuje kontakt z klientami, którzy mogą potrzebować pomocy ze strony ubezpieczyciela. W 2018 roku Rzecznik Klienta PZU pomógł w rozwiązaniu 1000 skomplikowanych spraw, z którymi zgłosili się klienci. PZU realizuje też projekt PZU. To proste, który zmienia skomplikowany język ubezpieczeniowy w język przyjazny i zrozumiały dla klienta. Te wszystkie działania dla klientów sprawiają, że PZU jest najbardziej przyjaznym ubezpieczycielem w Polsce!

Nagrodę wręczył Marek Zefirian, Prezes Zarządu, Starter24, a odebrał ją Paweł Surówka, Prezes Zarządu, PZU.

Najbardziej Innowacyjny Bank – mBank

mBank jest liderem bankowości cyfrowej, który od lat proponuje klientom innowacyjne rozwiązania, by bankowanie stało się jeszcze prostsze i wygodniejsze.

Nagrodę wręczył Aleksander Naganowski, Dyrektor ds. Rozwoju Nowego Biznesu w polskim oddziale Mastercard Europe, a odebrała ją Joanna Erdman, dyrektor ds. rozwoju kart płatniczych w mBanku.

Najciekawsza Innowacja Dla Banku – zafirmowani.pl

Portal Zafirmowani.pl Alior Banku to kompleksowe narzędzie wspierające mikro i małych przedsiębiorców w prowadzeniu i rozwijaniu swojej firmy. Portal każdego roku jest rozbudowywany o nowe ciekawe funkcjonalności i dostosowywany do dynamicznie zmieniającego się świata polskiego przedsiębiorcy. To sprawia, że portal zafirmowani.pl jest jednym z najlepszych serwisów dla przedsiębiorców w Polsce.

Nagrodę wręczyła Ewa Wernerowicz, Prezes Zarządu, Vivus Finance, a odebrał ją Maciej Surdyk, Wiceprezes Zarządu, Alior Bank.

Najbardziej Przyjazny Bank – ING Bank Śląski

ING Bank Śląski to jeden z największych banków na polskim rynku. Swoją strategię biznesową realizuje z uwzględnieniem potrzeb klientów, pracowników, otoczenia społecznego i środowiska naturalnego. Podejmuje działania w wielu, istotnych dla społeczeństwa i gospodarki obszarach oraz bierze odpowiedzialność i troskę za efekty tych działań.

Nagrodę wręczył Paweł Borys, Prezes Zarządu, Polski Fundusz Rozwoju, a odebrał ją Piotr Utrata, Rzecznik Prasowy, ING Bank Śląski.

Najlepszy Bank – Santander Bank Polska

2018 rok w Santander Bank Polska był rokiem przełomowym. Bank zmienił nazwę i markę. Przejął też część detaliczna biznesu innego banku i w zaledwie 72 godziny, jako pierwszy na polskim rynku jednocześnie przeprowadził włączenie prawne i operacyjne. To oraz koncentracja na wzroście organicznym i rozwoju biznesu spowodowała, ze obecnie Santander Bank Polska zajmuje II miejsce w polskim sektorze bankowym, jest największym prywatnym bankiem w Polsce. I jeszcze w ubiegłym roku poszerzył portfel płatności cyfrowych dla swoich klientów, dając im dostęp do wszystkich dostępnych obecnie na polskim rynku w tym. Blik, Apple Pay, Google Pay, a także płatności wearables -FitBit Pay, Garmin Pay.

Nagrodę wręczył Sebastian Pawlak, Senior Sales Manager, Dell Technologies, a odebrał ją Szymon Mercik, Chief Technology Officer, Santander Bank Polska.

Wizjoner Finansów – Zbigniew Jagiełło

Lider o najwyższych kwalifikacjach. Wizjoner, który skupia się na długoterminowych celach i wyzwaniach. Autorytet w środowisku.

Zbigniew Jagiełło od 10 lat zarządza PKO Bankiem Polskim. W tym czasie zainicjował wiele projektów mających wpływ na kształt zarówno Grupy Kapitałowej Banku, jak i całego krajowego sektora bankowego.

Pod jego kierownictwem PKO Bank Polski skutecznie realizuje strategię opartą ma cyfryzacji i przechodzi szeroko zakrojoną transformację. Dzięki temu w coraz większym stopniu może budować swoje przewagi konkurencyjne wykorzystując wysoki, wykraczający poza obszar finansów, potencjał technologiczny.

Bank pozostaje niekwestionowanym liderem polskiego sektora bankowego. Nowocześnie zorganizowaną i zarządzaną korporacją, z jednej strony skupioną na potrzebach klientów, z drugiej zapewniającą maksymalizację zysków dla akcjonariuszy, z trzeciej doskonałym przykładem jak można prowadzić biznes społecznie odpowiedzialny.

Nagrodę wręczył Aleksander Kania, Sales Director, UiPath.

Partnerzy Gali Liderów Świata Bankowości i Ubezpieczeń:

Alfavox, Asseco, Atende, Biuro Informacji Kredytowej, BIG Biuro Informacji Gospodarczej, Bank BPH, Dell Technologies, KPMG,  MasterCard, Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych, Polski Fundusz Rozwoju.

Zapraszamy do zapoznania się z pełną fotorelacją z Wielkiej Gali.

Rynek mieszkań rozgrzany do czerwoności!

Chociaż w I kw. 2019 r. zauważalny jest spadek sprzedaży kredytów mieszkaniowych, a banki zaostrzają kryteria finansowania zakupów nieruchomości, to wzrosty cen mieszkań wcale nie zwalniają. Kwartalne podwyżki najbardziej widoczne są na rynku wtórnym, gdzie niekiedy przekraczają 10 proc. Podsumowanie I kw. opracowały w raporcie Puls Rynku Nieruchomości firmy Metrohouse, Gold Finance i portal RynekPierwotny.pl

– W I kw. 2019 zgodnie z przewidywaniami widać spadek ilości udzielanych kredytów przez banki. Możemy także zaobserwować zaostrzenie kryteriów udzielania kredytów przy jednoczesnej poprawie warunków kredytowych. Przy spadającym popycie na kredyty banki będą musiały znaleźć sposób na przyciągnąć do siebie klientów. Możemy się spodziewać wielu promocji i korzystniejszych warunków kredytowych niż w 2018, mówi Andrzej Łukaszewski, ekspert kredytowy z Gold Finance.

Analiza ekspertów portalu RynekPierwotny.pl wskazuje, że w pierwszym kwartale 2019 roku trend związany z rosnącymi cenami m kw. nowych mieszkań został utrzymany. – Po części wynikał on z rozbudowy oferty najdroższych lokali. Mowa nie tylko o dużych „M”, ale również o drogich kawalerkach. Koszty zakupu nowych lokali  rosły na terenie niemal wszystkich metropolii. Warszawa i Kraków były liderami podwyżek. Niewielki spadek przeciętnej stawki odnotowany na terenie Poznania (-0,6%) można wytłumaczyć wprowadzeniem przez tamtejszych deweloperów sporej liczby nowych mieszkań z ceną nieco niższą od lokalnej średniej, tłumaczy Andrzej Prajsnar, ekspert portalu RynekPierwotny.pl. W Warszawie i Krakowie duże wzrosty wynikały natomiast z szybko powiększającego się udziału najdroższych lokali deweloperskich (cena od 10 000 zł/mkw.).

Także wtórny rynek mieszkań zdaje się być rozgrzany do czerwoności. – Wielu inwestorów, którzy do tej pory kierowali nadwyżki finansowe na rynek mieszkaniowy musi ponownie skorygować swoje plany inwestycyjne i raz jeszcze przeanalizować możliwą rentowność z zakupu mieszkań pod wynajem po obecnych stawkach, mówi Marcin Jańczuk z sieci biur nieruchomości Metrohouse. Liderem podwyżek w porównaniu do IV kw. 2018 r. jest Gdańsk, gdzie średnia z tegorocznych transakcji przekroczyła 7200 zł za m kw. (+13,4 proc.), co jest prawdziwym rekordem. Istotne zmiany widoczne są też w Poznaniu (+9,1 proc.) oraz w Łodzi (+6,8 proc.) i we Wrocławiu (+6,2%). Jedynie w Warszawie  ceny w I kw. br. pozostały na zbliżonym poziomie.

Więcej informacji na temat kształtowania się cen w I kw. 2019 r. można znaleźć w raporcie Puls Rynku Nieruchomości opracowanego przez Metrohouse, Gold Finance i portal RynekPierwotny.pl.

Twój e-PIT – program Ministerstwa Finansów nie spełnił wszystkich oczekiwań

Polacy z roku na rok coraz chętniej rozliczają podatki przez internet, jednak rządowy program nie spełnił wszystkich oczekiwań. Ponad 65% podatników rozliczyło się poza Twój e-PIT. Usługa Twój e-PIT z założenia miała być masowa i powszechna, jednakże zmiany wprowadzone dla zapewnienia bezpieczeństwa spowodowały, że skorzystanie z niej przysparza użytkownikom pewne problemy. Usługa nie uwzględnia też ponad 20 przypadków rozliczeń innych niż przez PIT-37 czy PIT-38.

Udostępnione przez Ministerstwo Finansów dane informują że do końca zeszłego tygodnia za pomocą aplikacji Twój e-PIT rozliczyło się 4,5 miliona osób. Ogół rozliczonych przez internet, (wysłane e-deklaracje) to tymczasem 13 milionów podatników. Wynika z tego zatem, że aż 8,5 miliona Polaków nie skorzystało z programu Twój e-PIT i sięgnęło po alternatywne rozwiązania. Należy podkreślić, że to nie tylko kwestia wyboru, ale w wielu przypadkach także konieczność.

Wprowadzony w tym roku Twój e-PIT nie jest bowiem:

  • dostępny dla osób, które za rok 2017 nie miały ani nadpłaty, ani niedopłaty podatku, co uniemożliwia logowanie do panelu Twój e-PIT – ze względów bezpieczeństwa należy bowiem w celu weryfikacji podać na starcie jedną z tych kwot, przy czym nie może być ona równa 0 zł (a dotyczy to np. osób rozliczających się po raz pierwszy czy często też emerytów i rencistów). Co prawda rozwiązaniem takiej sytuacji jest zalogowanie przy użyciu darmowego Profilu Zaufanego, jednak nie wszyscy chcą lub potrafią z tego skorzystać.
  • metodą całkowicie automatyczną – wymaga samodzielnego wprowadzenia wielu ulg, PIT-ów innych niż PIT 37, skontrolowania limitów, zaznaczenia opcji rozliczenia ze współmałżonkiem lub samotnie wychowując dziecko i przede wszystkim zaakceptowania całej deklaracji, jeżeli wprowadzone zmiany mają odnieść skutek i zależy nam na szybkim rozliczeniu,
  • jedyną opuszczoną przez prawo i organy skarbowe  formą rozliczeń PIT za rok 2018 – można zatem samodzielnie złożyć deklarację podatkową nie wchodząc w ogóle w dokument przygotowany przez Ministerstwo Finansów lub odrzucić wstępnie przygotowaną przez fiskusa wersję deklaracji.

W tym roku wokół tematu PIT-ów narosło sporo niedomówień. Wiele osób sądzi, że nie musi już zaprzątać sobie głowy obowiązkiem rozliczeń, tymczasem wciąż niezmiennie należy kontrolować, w jakiej postaci nasze zeznanie podatkowe trafia do Urzędu Skarbowego. Swój PIT szczególnie zweryfikować powinni np. ci, którym w ubiegłym roku urodziło się dziecko, którzy korzystają z ulg, rozliczają się z współmałżonkiem, samotnie wychowują dzieci lub prowadzą własną działalność gospodarczą – przestrzega Artur Kaczmarek, ekspert z firmy e-file, dostawcy programu e-pity do rozliczeń PIT-ów online. – Takich przypadków jest dużo więcej i dotyczą one znacznej części społeczeństwa. Osoby te nie muszą jednak rezygnować z  rozliczenia on-line, tracąc tym samym np. możliwość szybszego zwrotu podatku. Mogą skorzystać z innych, sprawdzonych, równie zaufanych aplikacji do rozliczania PIT-ów online. Niektóre z nich działają już od wielu lat, a jednym z najdłużej obecnych na rynku, bo już 9 lat, jest program e-pity, z której skutecznie skorzystało już ponad 20 mln osób – dodaje Kaczmarek.

Kiedy zatem należy zdecydować się na sięgnięcie po samodzielne metody rozliczeń? W jakich sytuacjach trzeba uważnie zweryfikować wygenerowany automatycznie PIT, by nie zapłacić wyższego podatku?

  1. Szybszy zwrot podatku – 30 lub 45 dni

Zwrot podatku z PIT-u przesyłanego drogą elektroniczną nastąpi  w ciągu maksymalnie 45, a dla osób posiadających Kartę Dużej Rodziny, nawet 30 dni (dla porównania zeznania złożone w formie papierowej US rozlicza do 3 miesięcy). Warto jednak samodzielnie i jak najszybciej  zaakceptować deklarację złożoną w usłudze Twój e-PIT. Jeżeli pozostawimy dokumenty samym sobie, to odliczanie 45 dni do zwrotu rozpocznie się dopiero z dniem 01.05.2019 r., a na ewentualne pieniądze będziemy musieli poczekać nawet do 15.06.2019.

  1. Rozliczenia na innych PIT-ach niż PIT-37

Jeżeli prowadzimy działalność gospodarczą lub wynajem i rozliczamy PIT-36 lub PIT-28, rozliczamy podatek liniowy 19% (PIT-36L) albo chcemy rozliczyć sprzedaż nieruchomości na PIT-39, to nie możemy skorzystać z ułatwienia, jakim jest Twój e-PIT. W tym wypadku konieczne jest dopełnienie obowiązku podatkowego samodzielnie – wysyłka e-deklaracji lub złożenie PIT w nieprzekraczalnym terminie do 30 kwietnia br.

  1. Wiele deklaracji PIT-11 i kontrola limitu kosztów uzyskania

Jeżeli otrzymamy więcej niż jeden PIT-11, to należy upewnić się, czy nie przekroczyliśmy łącznego limitu kosztów uzyskania przychodów dla wszystkich zawieranych umów, czyli źródeł przychodów. Może zdarzyć się, że Twój e-PIT nie uwzględni łącznego limitu, więc należy to skontrolować i wprowadzić ewentualne poprawki.

  1. Rozliczenie się z małżonkiem składającym inną deklarację niż PIT-37

Twój e-PIT zakłada możliwość rozliczenia się razem ze współmałżonkiem, ale tylko w sytuacji, kiedy oboje wypełniają deklarację PIT-37 oraz dokonają wyboru wspólnego rozliczenia w usłudze Twój e-PIT. W sytuacji, gdy którykolwiek z małżonków rozlicza inny PIT, skorzystanie z usługi  staje się niemożliwe. W takiej sytuacji pozostaje nam jedynie samodzielne rozliczenie.

  1. Koszty podwyższone z powodu zamieszkania poza miejscowością, w której znajduje się zakład pracy

Jeżeli mieszkamy w innej miejscowości niż znajduje się zakład pracy, to powinniśmy zaznaczyć to w oświadczeniu skierowanym do pracodawcy. Tylko wówczas przysługują nam podwyższone koszty – 139,06 zł miesięcznie (1668,72 zł w roku). Jeśli tego nie zgłosimy, Twój e-PIT nie uwzględni tych kwot automatycznie, a w deklaracji będą widniały niższe. Zmienić to możemy tylko samodzielnie.

  1. Rozliczanie przychodów z najmu

Gdy posiadamy mieszkanie lub też inny lokal na wynajem i mamy przychody z najmu na zasadach ogólnych, tracimy możliwość rozliczenia się poprzez Twój e-PIT. Wynika to z potrzeby przygotowania PIT-28 lub PIT-36, a na obecną chwilę system Ministerstwa Finansów obsługuje jedynie PIT-37 i PIT-38. Wszystkie inne PIT-y należy przygotowywać samodzielnie.

  1. Korzystanie z ulg

Twój e-PIT automatycznie uwzględnia i wprowadza do rozliczenia takie ulgi, o których prawnie wiadomo, czyli jedynie składki ZUS i składki zdrowotne, a także ulgę prorodzinną do ukończenia przez dziecko 18 roku życia. Oznacza to, że pozostałe ulgi wymagają od nas modyfikacji deklaracji np. w przypadku, gdy chcemy skorzystać z ulgi: prorodzinnej, rehabilitacyjnej, abolicyjnej, internetowej, z tytułu opłacania składek na IKZE, budowlanej i innej, do której posiadamy prawo nabyte w latach wcześniejszych, albo z tytułu darowizn na cele: krwiodawstwa, pożytku publicznego, kultu religijnego i charytatywno – opiekuńcze kościołów.

  1. Uwzględnienie 50% kosztów autorskich

Twój e-PIT nie może też skontrolować czy 50% koszty, które wykazujemy w deklaracji pochodzą z branż uprawnionych do podwyższonych kosztów, czy też nie. Podatnik sam musi ustalić, czy w jego przypadku takie koszty mu przysługują i czy Twój e-PIT nie wprowadził żadnego ograniczenia.

  1. Dodatkowe dochody zagraniczne

Jeżeli w trakcie roku 2018 pracowaliśmy za granicą i posiadamy z tego tytułu przychody, to musimy rozliczyć się na własną rękę. Nawet jeżeli tylko część dochodów pochodzi z pracy za granicą, a część z pracy w kraju, to i tak zobowiązani jesteśmy to wypełnienia PIT-36, który to już nie jest obsługiwany przez system Twój e-PIT.

  1. Twój pierwszy PIT

W sytuacji, kiedy składamy PIT-37 po raz pierwszy, możemy czuć się zagubieni w świecie podatków. Niestety, w tym wypadku nie jest możliwe skorzystanie z programu Twój e-PIT. Jest on niedostępny dla osób, które nie składały deklaracji podatkowych w zeszłym roku, chyba że zalogują się do systemu Twój e-PIT przy wykorzystaniu Profilu Zaufanego. Ci, którzy nie skorzystają z tej opcji i zdecydują się ostatecznie na rozliczenie drukiem PIT-37 powinni pamiętać, aby podać w nim nr konta bankowego do zwrotu.

Jak widać warto trzymać rękę na pulsie i poświęcić chwilę na przeczytanie przygotowanej wstępnie przez fiskusa deklaracji. Czas na jakiekolwiek zmiany mamy jedynie do 30 kwietnia 2019. Po tym terminie PIT zostanie automatycznie i ostatecznie rozliczony w formie zaproponowanej przez Urząd Skarbowy.