ZBP po wyroku TSUE: nie ma podstaw do masowego stosowania SKD

To sądy krajowe, na podstawie wytycznych Trybunału Sprawiedliwości UE, będą decydować o rozstrzygnięciu sprawy pomiędzy konsumentem a bankiem. Wprawdzie Trybunał przyznał, że bank nie może naliczać odsetek bezpośrednio od kredytowanych kosztów, to jednak wprost przesądził prawo banku do rekompensaty tych kosztów poprzez proporcjonalnie wyższe oprocentowanie wypłaconej kwoty kredytu.

Trybunał orzekł, że nie można naliczać odsetek od kredytowanych kosztów, ale nie potwierdził, że pobieranie odsetek prowadzi do zastosowania sankcji kredytu darmowego.

Wyrok ten oznacza, że stosowanie sankcji kredytu darmowego przez sądy krajowe i jako takie podlegać będzie każdorazowo indywidualnej ocenie.

Zastosowanie sankcji kredytu darmowego będzie wymagało oceny indywidualnych okoliczności sprawy z uwzględnieniem wcześniejszych wskazówek i orzeczeń TSUE – mówi prezes Związku Banków Polskich Tadeusz Białek.

ZBP wskazuje jednocześnie, że dzisiejsze orzeczenie nie otwiera drogi do masowego, automatycznego stosowania SKD i podważania umów z bankami. Naliczenie odsetek od kosztów kredytu nie stanowi naruszenia obowiązków informacyjnych, a zatem nie ma podstaw do zastosowania Sankcji Kredytu Darmowego. Co bardzo istotne, zgodnie z polskimi przepisami zastosowanie sankcji możliwe jest jedynie wtedy, gdy naruszone są ściśle określone obowiązki informacyjne.

AI pod nadzorem. UODO apeluje o wzmocnienie swojej roli

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski przekazał do Kancelarii Sejmu uwagi do projektu ustawy o systemach sztucznej inteligencji. W piśmie skierowanym do zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu Dariusza Salamończyka organ nadzorczy wskazał, że projekt powinien precyzyjniej określić zasady współpracy między Prezesem UODO a Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji.

UODO pozytywnie ocenił jedną z wprowadzonych już zmian w projekcie. Chodzi o uwzględnienie wyłącznej kompetencji organu nadzorczego w zakresie nadzoru rynku nad wykorzystaniem systemów AI do celów ścigania przestępstw, kontroli oraz w obszarze wymiaru sprawiedliwości. W ocenie urzędu to istotne doprecyzowanie kompetencji w szczególnie wrażliwych obszarach stosowania sztucznej inteligencji.

Jednocześnie Prezes UODO zwrócił uwagę, że projekt ustawy nadal nie reguluje szczegółowo zasad współpracy z Komisją Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji. Zastrzeżenia dotyczą zwłaszcza nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych oraz funkcjonowaniem tzw. piaskownic regulacyjnych. Według urzędu samo powtórzenie ogólnego obowiązku współpracy, wynikającego już z unijnego Aktu w sprawie sztucznej inteligencji, nie jest wystarczające.

Organ nadzorczy podkreśla, że konieczne jest ustawowe określenie zasad, charakteru i trybów wymiany informacji pomiędzy instytucjami. Bez takich zapisów współpraca może okazać się nieprecyzyjna, co w praktyce utrudni skuteczny nadzór nad obszarami, w których systemy AI wiążą się z przetwarzaniem danych osobowych i ochroną praw podstawowych.

W przekazanych uwagach UODO odniósł się także do swojej pozycji w projektowanym modelu instytucjonalnym. Zgodnie z projektem Prezes UODO miałby możliwość uczestniczenia w posiedzeniach Komisji, ale bez prawa głosu. Zdaniem urzędu taka formuła jest niewystarczająca, biorąc pod uwagę jego rolę jako organu stojącego na straży ochrony danych osobowych i praw podstawowych.

Prezes UODO postuluje więc wyraźne ustawowe umocowanie tej roli. W ocenie urzędu organ nadzorczy powinien mieć prawo przedstawiania stanowisk dotyczących przetwarzania danych osobowych w sprawach rozpatrywanych przez Komisję. Co więcej, stanowiska te powinny być przez Komisję brane pod uwagę przy wydawaniu decyzji administracyjnych rozstrzygających sprawy co do ich istoty.

Jak wskazuje urząd, takie rozwiązanie byłoby zgodne z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W praktyce oznaczałoby to silniejsze włączenie organu ochrony danych osobowych w system nadzoru nad sztuczną inteligencją, zwłaszcza tam, gdzie stosowanie nowych technologii może wpływać na prawa obywateli.

Uwagi Prezesa UODO wpisują się w szerszą debatę nad kształtem krajowych przepisów wdrażających unijne regulacje dotyczące sztucznej inteligencji. Jednym z kluczowych wyzwań pozostaje bowiem nie tylko podział kompetencji między instytucjami, ale także stworzenie jasnych zasad współpracy pomiędzy organami odpowiedzialnymi za rozwój, bezpieczeństwo i zgodność systemów AI z prawem.

Sygnatura sprawy: DOL.401.354.2024

Zielony amoniak ważny dla Polski. Senackie komisje pracują nad rekomendacjami

21 kwietnia 2026 r. Komisja Gospodarki Narodowej i Innowacyjności (przewodniczy sen. Waldemar Pawlak) oraz Komisja Klimatu i Środowiska (przewodniczy sen. Stanisław Gawłowski) odbyły wspólne posiedzenie poświęcone zielonemu wodorowi i amoniakowi w polskiej transformacji energetycznej. Tydzień wcześniej premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi zawarli w Tokio wszechstronne partnerstwo strategiczne z technologiami wodorowymi i amoniakowymi jako jednymi z jego filarów, a Stowarzyszenie Hydrogen Poland podpisało porozumienie o współpracy z Hungarian Hydrogen Technology Association. Senat debatuje w momencie, gdy Polska musi podjąć konkretne decyzje regulacyjne.

Eksperci zaproszeni przez komisje – dr hab. inż. Magdalena Dudek z Centrum Energetyki AGH oraz Aleksander Naumann, członek zarządu Hydrogen Poland – przedstawili stan globalnego rynku amoniaku, możliwości produkcyjne Polski oraz propozycje regulacyjne dla rządu. Efektem prac komisji ma być pakiet rekomendacji skierowanych do rządu, obejmujący zarówno ramy systemu wsparcia dla krajowego rynku wodoru, jak i propozycje konkretnych mechanizmów finansowych.

Polska dysponuje solidnym punktem wyjścia. Krajowe moce produkcyjne amoniaku wynoszą ok. 2,8 mln ton rocznie na 17,8 mln ton łącznych mocy UE, a doświadczenie w jego produkcji, transporcie i wykorzystaniu sięga ponad stu lat. Globalny rynek produkuje ok. 180–185 mln ton amoniaku rocznie, a do lutego 2026 r. ogłoszono na świecie ponad 500 projektów niskoemisyjnego amoniaku o łącznych planowanych mocach ok. 404 mln ton. Rynek rośnie gwałtownie, a Polska, z rozwiniętą bazą tzw. wielkiej syntezy chemicznej i wieloletnim doświadczeniem eksploatacyjnym, może być jego pełnoprawnym uczestnikiem.

Zielony amoniak, produkowany z wykorzystaniem wodoru wytworzonego ze źródeł odnawialnych, ma szeroki wachlarz zastosowań przemysłowych. Jego pierwszym zastosowaniem będzie przemysł nawozowy i wielka chemia – sektor odpowiadający globalnie za ok. 85 proc. zużycia amoniaku. Zastąpienie szarego amoniaku, produkowanego z gazu ziemnego, jego zielonym odpowiednikiem pozwoli polskim zakładom chemicznym uniknąć rosnących kosztów produkcji konwencjonalnej, wynikającej z rosnącego obciążenia systemem ETS i utrzymać konkurencyjność na rynku unijnym.

Drugi kluczowy obszar w polskim kontekście to współspalanie amoniaku z węglem – technologia już testowana komercyjnie przez japońską JERA na bloku klasy 1000 MW w Hekinan, porównywalnym z polskimi instalacjami w Jaworznie i Kozienicach. Udział amoniaku na poziomie 40–45 proc. obniża emisyjność bloku poniżej unijnego limitu 550g CO₂/kWh, co może pozwolić na pracę polskich bloków węglowych w systemie po roku 2028 r. (gdy kończy się derogacja dla najbardziej emisyjnych polskich jednostek).

Amoniak może również służyć jako paliwo w transporcie morskim i kolejowym oraz jako nośnik wodoru w handlu międzynarodowym – łatwiejszy w magazynowaniu i transporcie niż sam wodór.

Presja regulacyjna UE nadaje tym decyzjom charakter pilny. Elektrownie emitujące powyżej 550 g CO₂/kWh stracą dostęp do Rynku Mocy po 1 stycznia 2028 r. – w pesymistycznym scenariuszu zagrożonych jest nawet 8,2 GW mocy. Jednocześnie mechanizm CBAM nakłada opłaty emisyjne na importowane nawozy i produkty energochłonne, wymuszając dekarbonizację całego łańcucha produkcji stali, aluminium, cementu czy właśnie nawozów azotowych

Kluczowym wnioskiem z obrad jest konieczność stworzenia mechanizmu wsparcia. Projekty wytwarzania zielonego amoniaku wymagają długoterminowych kontraktów – od 10 do 15 lat – których rynek nie jest w stanie samodzielnie zapewnić, dziś opiera się na krótkoterminowym rynku kontraktów gazowych. Eksperci rekomendowali instrument łączący wsparcie po stronie producenta i odbiorcy jednocześnie, wzorowany na niemieckim programie aukcji dwustronnej (H2 Global). Szacunkowy koszt polskiego programu to ok. 2 mld zł w perspektywie 10 lat – przy rosnących cenach uprawnień ETS inwestycja, która może zwrócić się z nadwyżką.

„Polska ma wszystko, czego potrzeba, żeby stać się liderem zielonego amoniaku w Europie Środkowej – wieloletnie doświadczenie w syntezie chemicznej, gotową infrastrukturę i ogromną bazę przemysłową, która gwarantuje popyt. Brakuje jednego: mechanizmu wsparcia, który połączy gotowość rynku produkcji zielonego amoniaku z pewnością inwestycyjną, czyli długotrwałą gwarancją odbioru po stronie popytowej. Dokładnie tak, jak wydarzyło się to na rynku energii odnawialnej w ciągu ostatnich 20 lat.” – mówi Aleksander Naumann.

KONTEKST GEOPOLITYCZNY

15 kwietnia 2026 r. premier Donald Tusk i premier Japonii Sanae Takaichi podpisali w Tokio deklarację o wszechstronnym partnerstwie strategicznym, najwyższym możliwym szczeblu relacji dyplomatycznych. Wśród współdziałających sektorów wprost wymieniono wykorzystanie wodoru i amoniaku w energetyce. Japonia zmaga się z głębokim kryzysem energetycznym: od marca 2026 r. Cieśnina Ormuz jest de facto zamknięta, a 94,2% japońskiego importu ropy pochodziło z Bliskiego Wschodu. Tokio uwolniło co prawda największe w historii rezerwy strategiczne, ale było to działanie doraźnie ograniczające skutki kryzysu – a nie rozwiązanie problemu. Strukturalna odpowiedź wymaga zmiany nośnika energii i geografii jego pochodzenia. Zielony amoniak – produkowany wszędzie tam, gdzie istnieją dogodne warunki do generacji OZE i dostęp do wody – może być na to odpowiedzią, a Japonia posiada technologie, które mogą tę zmianę przyspieszyć: od palników i kotłów na amoniak po dojrzałe modele logistyki morskiej i długoterminowego kontraktowania. Polska – z potencjałem produkcyjnym, doświadczeniem chemicznym i położeniem w centrum Europy – to dla Japonii naturalny partner w tej części świata.

Porozumienie Hydrogen Poland z HHTA ustanawia ramy współpracy regulacyjnej dla środkowoeuropejskiego łańcucha dostaw zielonego amoniaku, obejmujące doprecyzowanie regulacji RFNBO oraz warunki powołania Regionalnego Banku Wodoru. Budując ten regionalny blok, Polska i Węgry stają się dla Japonii i innych globalnych graczy jeszcze bardziej atrakcyjnym partnerem.

CO DALEJ

Rekomendacje wypracowane przez obie komisje senackie zostaną przekazane rządowi. Ich trzon stanowią propozycje dotyczące kształtu polskiego mechanizmu wsparcia dla rynku zielonego amoniaku, w tym struktury instrumentów finansowych redukujących ryzyko cenowe i wolumenowe po obu stronach rynku (podaży i popytu), modelu kontraktowania długoterminowego oraz warunków uruchomienia podobnego jak niemiecki program H2 Global.

O Hydrogen Poland

Hydrogen Poland to polskie stowarzyszenie branżowe założone w 2021 r. Zrzesza przedsiębiorców z sektora gospodarki wodorowej, reprezentuje ich interesy w kraju i za granicą oraz wspiera rozwój wodoru jako elementu transformacji energetycznej. Stowarzyszenie jest inicjatorem 3 Seas Hydrogen Council – platformy łączącej organizacje wodorowe z krajów Europy Środkowej i Wschodniej.

W kwietniu stabilizacja nastrojów w gospodarce, mocne odbicie w hotelarstwie i gastronomii

W kwietniu 2026 r. wskaźniki koniunktury w większości sektorów polskiej gospodarki wskazywały na stabilizację lub poprawę nastrojów przedsiębiorców. Największą poprawę odnotowano w zakwaterowaniu i gastronomii, natomiast wyraźne pogorszenie nastąpiło w transporcie i gospodarce magazynowej – wynika z najnowszego badania Głównego Urzędu Statystycznego.

W przetwórstwie przemysłowym wskaźnik ogólnego klimatu koniunktury wzrósł w kwietniu do minus 4,4 pkt z minus 5,2 pkt miesiąc wcześniej. Poprawa, choć umiarkowana, sugeruje nieco lepszą ocenę sytuacji bieżącej przez przedsiębiorstwa. W budownictwie wskaźnik również poprawił się, osiągając poziom minus 2,4 pkt wobec minus 2,8 pkt w marcu.

Mniej optymistyczny obraz wyłania się z handlu. W handlu hurtowym wskaźnik obniżył się z plus 2,5 pkt do plus 1,7 pkt, co nadal oznacza dodatnią ocenę koniunktury, ale słabszą niż miesiąc wcześniej. Handel detaliczny utrzymał się z kolei na niezmienionym poziomie minus 1,3 pkt, co wskazuje raczej na stagnację niż na wyraźne odbicie.

Największe pogorszenie koniunktury objęło sektor transportu i gospodarki magazynowej. Wskaźnik spadł tam do minus 5,6 pkt z minus 3,4 pkt w marcu, a firmy z tej branży formułowały najbardziej pesymistyczne oceny spośród wszystkich badanych sektorów. Szczególnie słabo wypadły prognozy, których wartość obniżyła się do minus 9,8 pkt.

Na drugim biegunie znalazły się zakwaterowanie i gastronomia. W tym sektorze wskaźnik wzrósł aż do plus 10,2 pkt z plus 3,7 pkt miesiąc wcześniej. To najsilniejsza poprawa w całym zestawieniu, co może świadczyć o sezonowym ożywieniu oraz poprawie ocen dotyczących najbliższych miesięcy. Składowa prognostyczna dla tej branży wzrosła do plus 18,2 pkt.

Dobrą sytuację nadal notowały także firmy z obszaru informacji i komunikacji oraz finansów i ubezpieczeń. W pierwszym z tych sektorów wskaźnik wyniósł w kwietniu plus 9,6 pkt, wobec plus 10,7 pkt w marcu, co oznacza lekkie pogorszenie, ale nadal relatywnie korzystne nastroje. Z kolei działalność finansowa i ubezpieczeniowa pozostaje liderem całego badania – wskaźnik poprawił się do plus 29,3 pkt z plus 26,8 pkt miesiąc wcześniej i utrzymał się powyżej średniej długookresowej.

Z badania wynika też, że w większości sektorów firmy częściej sygnalizowały stabilizację lub poprawę w zakresie bieżącej sytuacji niż w przypadku oczekiwań na kolejne miesiące. W prognozach częściej pojawiały się sygnały stabilizacji albo pogorszenia. Oznacza to, że przedsiębiorcy nieco lepiej oceniają obecną sytuację niż perspektywy na najbliższy kwartał.

Raport pokazuje również, że wojna w Ukrainie pozostaje czynnikiem ryzyka dla działalności firm, choć dla większości jej skutki są określane jako brak negatywnego wpływu lub wpływ nieznaczny. Najbardziej narażony pozostaje transport i gospodarka magazynowa, gdzie ponad 12 proc. respondentów mówiło o poważnych skutkach lub zagrożeniu stabilności firmy. W handlu hurtowym taki odsetek był zbliżony. Najczęściej wskazywanym efektem wojny pozostaje wzrost kosztów, a dopiero potem spadek sprzedaży lub zakłócenia w łańcuchach dostaw.

Presja kosztowa nadal pozostaje jednym z głównych problemów przedsiębiorstw. W większości analizowanych branż firmy spodziewają się dalszego wzrostu cen usług, materiałów i surowców, zarówno w krótkim, jak i w dłuższym okresie. Za czynnik najmocniej wpływający na koszty działalności w najbliższym kwartale przedsiębiorcy uznają przede wszystkim ceny energii i paliw. W wielu sektorach wskazywało na to ponad 90 proc. respondentów, szczególnie w transporcie, budownictwie oraz handlu hurtowym. Ważnymi czynnikami pozostają też koszty zatrudnienia, ceny komponentów i usług oraz koszty najmu.

Firmy ostrożnie patrzą również na warunki finansowania działalności. Część przedsiębiorstw zakłada, że w perspektywie 12 miesięcy obecne i przewidywane zmiany w dostępności kredytów czy kosztach finansowania mogą prowadzić do odkładania decyzji inwestycyjnych, a także ograniczania zatrudnienia lub produkcji. Jednocześnie w większości odpowiedzi dominowała ostrożność i brak jednoznacznego stanowiska, co pokazuje dużą niepewność co do dalszego otoczenia gospodarczego.

Źródło danych GUS.

Kryzys na Bliskim Wschodzie zmienia mapę lotów. Europejskie huby widzą szansę

Zakłócenia na Bliskim Wschodzie przekształcają mapę międzynarodowych połączeń lotniczych i stawiają przemysł w trudnym dylemacie. Huby w Dubaju i Katarze obsługiwały miliony operacji rocznie. Miesięcznie lotnisko w Dubaju 420 tysięcy operacji, a Katar 280 tysięcy, nagła redukcja ich aktywności tworzy próżnię, którą mogą próbować wypełnić europejskie porty takie jak Frankfurt, Monachium, Paryż czy Londyn. Nie bez znaczenia są też potencjalne korzyści dla Warszawy, Lotnisko Chopina i narodowy przewoźnik zanotowały już zwiększenie operacji i gotowość do przyjmowania części ruchu tranzytowego. Realna szansa na przejęcie ruchu z Bliskiego Wschodu napotyka na istotne ograniczenia. Kryzys paliwowy, gwałtowny wzrost cen nawet o ponad 100% w krótkim czasie znacząco podnosi koszty operacyjne linii lotniczych. Wyższe ceny paliwa osłabiają ekonomikę długodystansowych połączeń i redukują marże, przez co przewoźnicy europejscy nie zawsze będą mogli zaoferować częstotliwości czy taryfy na poziomie, który przyciągnąłby pasażerów i cargo dotąd obsługiwanych przez huby bliskowschodnie.

– Inny wymiar to bezpieczeństwo lotów. Przywracanie ruchu nad obszarami objętymi konfliktem wymaga specjalnych procedur, tworzenia korytarzy lotniczych, wzmocnionej ochrony przeciwlotniczej oraz czasami eskorty wojskowej w newralgicznych fazach operacji. Choć władze lotnicze regionu podejmują działania minimalizujące ryzyko, operacje odbywające się w warunkach podwyższonego zagrożenia nigdy nie osiągają standardów „normalnego” ruchu – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy ds. bezpieczeństwa, Forum Ekspertów Ad Rem. – Decyzje o zmianach lotów, ich odwołaniu czy przeniesieniu na alternatywne huby muszą być podejmowane dynamicznie, w odpowiedzi na rozwój sytuacji. Jest bezpiecznie, procedury są zmienione, natomiast sytuacja jest nieprzewidywalna, bo mówimy tutaj o skalowalnym, aktywnym konflikcie wojennym. Dzisiaj możemy się spodziewać wszystkiego i władze lotnicze, zarządzający portami lotniczymi, jak również zarządzający przestrzenią powietrzną muszą być gotowi na dynamiczne reagowanie – podsumował Janusz Janiszewski.

Warsch uspokaja Senat, Trump uspokaja rynki. Inwestorzy nadal nieufni

Biorąc pod uwagę trwałość ostatnich deklaracji prezydenta USA, tytułowe pytanie jest jak najbardziej zasadne. Analitycy zastanawiają się, czy do ponownej eskalacji konfliktu może dojść jeszcze w tym tygodniu. Natomiast z wykresów można wyczytać, że większość inwestorów pozostaje nieufnych wobec najnowszej obietnicy prezydenta USA. Niepewny grunt uderza dziś w złotego, który traci na forex.  

Deklaracja Trumpa

Prezydent USA przedłużył zawieszenie broni na czas nieokreślony, mimo że w Islamabadzie nie odbyła się kolejna runda negocjacji z Iranem. Dodatkowo Trump poinformował o utrzymaniu blokady w Cieśninie Ormuz. W tej sytuacji Teheran nie chce siadać do rozmów pokojowych. Irańczycy twierdzą jednak, że Amerykanie niebawem zniosą blokadę newralgicznego szlaku wodnego. Dopiero wtedy ich wysłannicy będą gotowi do spotkania w Pakistanie. Utrwala mnie to w przekonaniu, że przepychanki między stronami będą trwać jeszcze tygodniami (jeśli nie miesiącami). Żadna ze złożonych obietnic nie będzie brana przez rynki na poważnie, dopóki nie zostanie spełniona i utrzymana przez dłuższy czas niż kilka dni. Nieufność inwestorów potwierdzają chociażby wyceny ropy, które po deklaracji prezydenta USA nie chcą trwale spadać. Mimo dosłownie chwilowej zniżki wycen odmiany amerykańskiej poniżej 88 USD za baryłkę, w środowe południe obserwujemy powrót na poziomy powyżej 90 USD. Niemrawe pozostaje także odbicie notowań głównej pary walutowej świata, gdzie wzrosty skutecznie hamuje opór 1,175 USD.

Kto ufa słowom Warsha?

Kwestia zaufania pozostaje równie istotna w odniesieniu do wczorajszego przesłuchania kandydata na szefa Rezerwy Federalnej przed Senatem. Rynek co prawda otrzymał wiele informacji, które chciał usłyszeć, jednak część odpowiedzi była wymijająca. Najistotniejsza kwestia, czyli zapewnienie autonomii FED, została podtrzymana. Pytanie jednak, czy ktokolwiek spodziewał się tutaj innej deklaracji, niż ta, które można streścić słowami: niezależność banku centralnego zostanie zachowana, a decyzje będą oparte o twarde dane makroekonomiczne. W tej kwestii obawy mogą wzbudzać chociażby wymijające odpowiedzi na temat obniżek stóp procentowych. Podczas przesłuchania Kevin Warsh przedstawił także kilka innych opinii i pomysłów: stopniowe zmniejszanie aktualnego bilansu Rezerwy Federalnej, chęć zastąpienia publikacji forward guidance (komunikaty FED w sprawie przyszłej polityki monetarnej) wewnętrznymi debatami w FOMC, ponownie wyraził także swoje poparcie dla rozwoju branży sztucznej inteligencji. Czy rynek ufa Kevinowi? Spoglądając na narzędzie FED Watch Tool, które w momencie pisania tekstu nadal wskazuje brak obniżek stóp procentowych do końca roku, czy dobrą kondycję dolara – można uznać, że tak.

PLN nie lubi chaosu

Niekończący się konflikt na Bliskim Wschodzie i silny dolar to połączenie, które ciąży krajowej walucie w trakcie środowej sesji. PLN ulega presji czynników zewnętrznych, co powoduje wzrosty notowań głównych walut do złotego. Kurs EUR/PLN o godzinie 14:00 chce sięgnąć 4,25 PLN, CHF/PLN znajduje się blisko 4,63, a USD/PLN właśnie odhaczył 3,62 PLN. Krajowa waluta słabnie również do funta, którego w środę wspierają dane inflacyjne z Wysp. Zgodnie z najnowszymi publikacjami ceny brytyjskich producentów rosły w marcu o 2,6% r/r (poprzednio 1,8% r/r), a inflacja konsumencka sięgnęła 3,3% r/r (poprzednio 3% r/r). Zwyżkujące odczyty są argumentem za restrykcyjną polityką monetarną, co otwiera dyskusję nawet na temat ewentualnych podwyżek stóp procentowych. Silny dziś funt umacnia się na rynku walutowym, przez co kurs GBP/PLN ochoczo spogląda w stronę 4,89 PLN.

Polska 2050 chce podnieść drugi próg dochodowy do 140 tys. zł. Ekonomiści wskazują na ryzyka fiskalne

Stanowisko Forum Obywatelskiego Rozwoju i Rady TEP: Pozorna obniżka PIT, realne ryzyko dla finansów publicznych.

Przedstawiony przez klub parlamentarny Polska 2050 projekt podniesienia drugiego progu podatkowego ze 120 tys. zł do 140 tys. zł wpisuje się w utrwalony w ostatnich latach sposób prowadzenia polityki fiskalnej w Polsce – doraźny, niespójny i abstrahujący od problemu bardzo wysokiego deficytu finansów publicznych. Choć odwołuje się do rzeczywistego problemu, jakim jest wzrost obciążeń podatkowych w warunkach inflacji (tzw. zimna progresja), to stanowi tylko jego uznaniową korektę.

Poważne wątpliwości budzi zaproponowany sposób finansowania tej propozycji. Wskazane źródła mają charakter spekulatywny lub opierają się na dochodach już uwzględnionych w planach budżetowych. Jednocześnie całkowicie pominięto najbardziej potrzebny kierunek działań, jakim jest ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych. W efekcie nie jest to zmiana neutralna fiskalnie, lecz działanie zwiększające presję na i tak bardzo wysoki deficyt.

Wszelkie propozycje podatkowe należy rozpatrywać w szerszym kontekście. Polska potrzebuje bowiem całościowej reformy systemu podatkowego, powiązanej z reformą wydatków publicznych, a nie kolejnych punktowych zmian.

Polska potrzebuje reformy systemowej, nie kolejnych korekt

Polski system podatkowy od lat należy do najmniej konkurencyjnych w krajach OECD. Wynika to przede wszystkim z jego złożoności, licznych wyjątków oraz rozwiązań zniekształcających decyzje gospodarcze. Zamiast spójnej reformy całego systemu kolejne rządy wprowadzają punktowe zmiany, które zwiększają jego skomplikowanie i nieprzewidywalność.

Szczególnie problematyczne jest przedstawianie propozycji przez klub Polska 2050 jako odpowiedzi na tzw. zimną progresję. W rzeczywistości nie eliminuje ona tego zjawiska, a jedynie łagodzi jego skutki w danym momencie. Jednorazowe podniesienie progu nie zapobiega tzw. zimnej progresji w przyszłości i pozostawia pełną uznaniowość decyzji po stronie polityków. Jeżeli celem byłoby rzeczywiste ograniczenie zimnej progresji, należałoby wprowadzić trwały mechanizm automatycznej waloryzacji progów podatkowych, np. o wskaźnik inflację lub wzrostu nominalnych wynagrodzeń. Dopiero takie rozwiązanie zwiększałoby przejrzystość i przewidywalność systemu oraz chroniło podatników przed ukrytym wzrostem obciążeń.

Nie można przy tym abstrahować od szerszych problemów systemu podatkowego. Wymaga on głębokiej reformy obejmującej nie tylko podatki dochodowe, lecz także VAT – którego konstrukcja odbiega od zasad neutralności – oraz opodatkowanie majątku (jego posiadania i przenoszenia). Punktowe zmiany pojedynczych parametrów nie są w stanie poprawić konkurencyjności polskiego systemu podatkowego ani wesprzeć długookresowego wzrostu gospodarczego, tym bardziej jeśli będą prowadzić do pogorszenia stanu finansów publicznych.

Bez reformy wydatków obniżki podatków są niewiarygodne

Każdą propozycję zmniejszenia obciążeń podatkowych należy oceniać w kontekście stanu finansów publicznych. Według prognoz Komisji Europejskiej deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych w tym i przyszłym roku ma znowu przekroczyć 6% PKB i jest najwyższy w UE. Wysoki deficyt jest konsekwencją nadmiarowych wydatków publicznych, które przekraczają połowę PKB i znajdują się na poziomie podobnym jak w słynących z rozbudowanego państwa opiekuńczego Szwecji i Danii. Wbrew często powtarzanej narracji, to nie wydatki na obronność są główną przyczyną pogorszenia stanu finansów publicznych w ostatnich latach. Ich wzrost jest istotny, ale znacznie mniejszy niż wzrost wydatków socjalnych, które w ostatnich latach wzrosły w Polsce najsilniej spośród wszystkich krajów UE.

W tej sytuacji szczególnie niepokojące jest wprowadzanie zmian podatkowych bez wskazania trwałych źródeł ich finansowania, tym bardziej że w propozycji całkowicie pominięto możliwość sfinansowania zmian poprzez ograniczenie niektórych wydatków państwa. W efekcie podniesienie progu doprowadzi do wzrostu deficytu, tworząc presję na podwyższanie innych podatków w przyszłości.

Naprawa finansów publicznych wymaga przede wszystkim ograniczenia nadmiarowych wydatków, zwłaszcza transferów socjalnych. Bez oszczędności po stronie wydatków państwa nie jest możliwe trwałe obniżenie obciążeń podatkowych ani poprawa warunków dla rozwoju gospodarczego.

Wnioski

Przedstawiona przez klub parlamentarny Polska 2050 propozycja podniesienia drugiego progu podatkowego nie jest elementem spójnej reformy systemu podatkowego. Odwołuje się do realnego problemu, nie usuwa go jednak, a jedynie wprowadza uznaniową korektę. Jednocześnie opiera się na wątpliwych źródłach finansowania i pomija najbardziej potrzebny kierunek działań – ograniczenie nadmiernych wydatków publicznych.

Polska potrzebuje kompleksowej reformy systemu podatkowego, która zwiększy jego prostotę, neutralność i przewidywalność, oraz równoległej reformy wydatków publicznych. Bez tych zmian kolejne decyzje tego typu będą pogłębiać niestabilność systemu i zwiększać ryzyko problemów fiskalnych.

Zysk netto Bloober Team wzrósł o 150%. Rekordowy rok spółki

Zysk netto Grupy Bloober Team wzrósł o 150% rok do roku i wyniósł ponad 52,6 mln zł. To dwukrotnie więcej niż w najlepszym do tej pory roku 2021. Fantastyczne wyniki krakowskiego mistrza horroru w raportowanym okresie to efekt sukcesu Cronos: The New Dawn oraz SILENT HILL 2. To jednak tylko preludium przed ambitnymi wyzwaniami, które postawił przed sobą zarząd Bloober Team, pełnymi nowych gier oraz projektów pokrewnych, ze spektrum muzyki i literatury.

O ponad 67% wzrosły przychody GK Bloober Team w 2025 r. w porównaniu do roku 2024, osiągając poziom 149 mln zł. Równie imponująco prezentują się zyski Grupy. Wypracowała ona w 2025 r.  ponad 66 mln zł zysku operacyjnego i 52 mln zł zysku netto. To wzrost odpowiednio o 188% i 150% więcej niż w 2024 roku. Z kolei EBITDA w 2025 roku ukształtowała się na rekordowym poziomie 89,5 mln zł, co stanowi istotne potwierdzenie stabilnej kondycji finansowej oraz skuteczności realizowanej strategii.

Rok 2025 w mojej ocenie był czymś więcej niż kolejnym udanym okresem sprawozdawczym. Był to moment, w którym Bloober Team wszedł na nowy poziom dojrzałości jako organizacja, marka i zespół ludzi gotowych mierzyć się z coraz większymi wyzwaniami. W tym roku obchodzimy 18. rocznicę założenia studia. Dojrzeliśmy nie tylko operacyjnie. Dojrzeliśmy strategicznie, kreatywnie i mentalnie. Zbudowaliśmy firmę silniejszą doświadczeniem, bardziej świadomą własnych możliwości i pewną obranej strategii- podkreśla Piotr Babieno, prezes Bloober Team i dodaje, że miniony rok umocnił fundamenty Bloober Team jako spółki opartej na zaufaniu graczy, szacunku partnerów biznesowych i autentycznej relacji ze społecznością. – Dziś patrzymy w przyszłość z pokorą, ale i ogromną wiarą (popartą planami), że najlepsze dopiero przed nami. Naszym celem pozostaje niezmiennie budowanie pozycji Bloober Team jako globalnego lidera w gatunku horroru – podkreśla.

Bieżący rok ma być dla firmy przełomowy. Zespół pracuje obecnie nad 7 projektami a wśród niezapowiedzianych produkcji znajdują się nowe IP. Co najważniejsze, nowe projekty są większe – zarówno pod względem złożoności, jak i medialności produktów.

Niewątpliwie momentem przełomowym dla nas była premiera Cronosa, który po kilku miesiącach jest u progu zwrotu kosztów produkcji. W tym roku mamy zaplanowane działania, które pozwolą nam, aby Cronos nie tylko miał długi ogon sprzedażowy, ale aby nasze IP budowało podwaliny pod kolejne działania. Wdrażamy najciekawsze pomysły zespołu, który jest pełen pasji do swojego „dziecka”.- zapowiada Piotr Babieno. Ale Cronos to tylko przystanek, w drodze do osiągnięcia tytułu największego na świecie producenta horrorów. – Oprócz Silent Hill 1 prowadzimy prace pre-produkcyjne nad nowym projektem o kodowej nazwie H. Wzmocniliśmy się kadrowo by dać szansę na kolejny duży krok w możliwościach sprzedażowych i wierzymy, że ten projekt ma wszelkie podwaliny do budowy największego (dotychczas) IP należącego do Bloober Team. – podkreśla prezes.

W ostatnich tygodniach krakowski developer wzmocnił kadrę kierowniczą o osoby z imponującym doświadczeniem w branży gamedev, aby utrzymać wysoką jakość w okresie rozkwitu firmy. Thaine Lyman (wcześniej Activision i Wargaming) dołączył jako Head of Studio, Michał Gembicki (CD Projekt, Klabater) został nowym Head of Publishing, a stanowisko Director of Business Development zajęła Katya Baukova (CD Projekt i Techland).

Przyszłość Bloober Team widzimy szerzej niż tylko przez pryzmat gier. Nasze IP chcemy rozwijać również w świecie cross-mediów. Książki, muzyka, winyle, filmy czy seriale – to naturalne kierunki ekspansji marki budowanej wokół silnych emocji i rozpoznawalnych światów – zapowiada Piotr Babieno. Jednym z przykładów tego typu działań jest rozwój kultowej marki Layers of Fear. Świat przedstawiony w serii zostanie wykorzystany w powieść grozy autorstwa Marty Bijan. Natomiast dla melomanów, ścieżki dźwiękowe z tytułów Bloober Team zostały wydane we współpracy z Warner Music.

Drugi kwartał w roku zazwyczaj jest czasem prezentacji nowych gier. Już wkrótce będzie można się przekonać, jak do tego okresu przygotował się lider horroru.

AI zmienia rynek pracy w Polsce. Firmy oczekują nowych umiejętności

Firmy w Polsce coraz chętniej wykorzystują AI jako wsparcie dla kreatywności i pracy zespołowej, nauczania oraz rozwiązywania problemów. Jednocześnie, jak pokazuje opublikowany dziś raport Experis mierzą się z obawami o prywatność danych, brakami kompetencyjnymi pracowników i ograniczoną skutecznością narzędzi w rekrutacji oraz rozwoju talentów. Pracodawcy krytycznie oceniają także to, jak technologia radzi sobie z oceną kompetencji miękkich i technicznych kandydatów.

Jak pokazuje raport Experis, sztuczna inteligencja coraz częściej ma być wsparciem tam, gdzie liczy się ludzka pomysłowość i współpraca. Najwięcej firm (aż 74% respondentów) wykorzystuje ją do zadań wymagających kreatywności i generowania pomysłów. Tuż za tym pojawiają się nauczanie i szkolenia (68%), a także obsługa klienta oraz rozwiązywanie problemów (po 65%). AI ma także wspierać myślenie strategiczne (63%) oraz zarządzanie projektami i sprzedaż (po 61%). Firmy dostrzegają jej przydatność również w działaniach wymagających specjalistycznej wiedzy technicznej (60%), komunikacji (59%) oraz zarządzania zespołami (52%).

Ten obraz jest spójny z wynikami globalnymi. W skali międzynarodowej również dominuje kreatywność i generowanie pomysłów (77%), następnie rozwiązywanie problemów (76%) oraz nauczanie i szkolenia (75%).

Jak zaznacza Paweł Łopatka, szef firmy rekrutacyjno-technologicznej Experis Poland, tak szerokie wykorzystania AI wpływa na profil poszukiwanych kandydatów i coraz więcej pracodawców pyta ich o umiejętność świadomej współpracy z AI, szczególnie w takich obszarach jak IT, dane i analiza, cyberbezpieczeństwo, marketing cyfrowy i sprzedaż B2B. – Weryfikacja najczęściej odbywa się poprzez konkretne pytania o przykłady użycia AI w pracy oraz zadania rekrutacyjne, w których kandydat może skorzystać z narzędzi, ale musi pokazać własne rozumienie problemu, krytyczne myślenie i odpowiedzialność za wynik. Warto też, aby kandydaci chwalili się współpracą z AI, ale w sposób merytoryczny, pokazując, jaki efekt biznesowy osiągnęli, a nie tylko listę używanych narzędzi. Najbardziej podatne na rosnące zastosowanie AI są dziś stanowiska developerskie, data i machine learning, role związane z cyberbezpieczeństwem, zarządzaniem produktami cyfrowymi, marketingiem opartym na danych, obsługą klienta oraz menedżerskie funkcje operacyjne i sprzedażowe. W tych obszarach AI już realnie wspiera podejmowanie decyzji, personalizację ofert, prognozowanie i automatyzację powtarzalnych zadań, ale kierunek i odpowiedzialność pozostają po stronie człowieka – mówi ekspert.

Jak zauważa, tak szerokie wykorzystanie AI może też generować dodatkową presję na produktywność. – Skoro w organizacji pojawiają się nowe narzędzia, rosną oczekiwania co do tempa i jakości pracy. Równie silna staje się presja na ciągły rozwój i szkolenia. Upskilling i reskilling z opcjonalnego benefitu stają się stałym elementem życia zawodowego. To po prostu nasza nowa normalność. Pracownicy, którzy chcą pozostać konkurencyjni, muszą regularnie aktualizować swoje kompetencje cyfrowe i umiejętność pracy z AI – dodaje przedstawiciel Experis.

Bariery we wdrażaniu AI, co hamuje firmy?

Mimo tych optymistycznych deklaracji, aż 93% firm mierzy się z różnymi barierami w wykorzystywaniu AI. Najczęściej wskazywane są obawy związane z prywatnością danych (15%).

Sporo trudności wynika też z nastawienia pracowników, część z nich niechętnie sięga po AI (10%), nie wierzy, że może być ona przydatna w ich branży (10%) lub po prostu nie widzi realnych korzyści z jej stosowania (9%). W innych przypadkach problemem jest brak odpowiednich szkoleń (9%) albo trudność w skutecznym korzystaniu z dostępnych narzędzi (8%). Co istotne, Polska nie jest tu wyjątkiem. Na poziomie globalnym firmy mierzą się z bardzo podobnymi wyzwaniami: obawą o prywatność (13%) oraz brakami kompetencyjnymi wynikającymi z niedostatecznych szkoleń i niewiedzy, jak efektywnie pracować z AI (po 10%).

– Jeśli trend związany z niechęcią pracowników do AI się utrzyma, będziemy obserwować coraz większą polaryzację rynku pracy na osoby, które potrafią współpracować z AI i dzięki temu są bardziej mobilne zawodowo, oraz tych, którzy mimo dużego doświadczenia będą tracić konkurencyjność. Bierna, negatywna postawa może być realnie szkodliwa zarówno dla kariery, jak i dla firmy – mówi Paweł Łopatka. – W praktyce osoby, które otwarcie mówią, że AI ich nie interesuje lub na pewno się nie sprawdzi, mogą być postrzegane jako hamulcowi transformacji, szczególnie w firmach technologicznych i sektorach opartych na wiedzy. Oczywiście odpowiedzialne firmy nie powinny piętnować obaw, ale będzie rosło oczekiwanie, że każdy pracownik przynajmniej spróbuje zrozumieć nowe narzędzia – dodaje.

– Coraz częściej widzimy, że kandydaci, zwłaszcza z branży IT i nowych technologii świadomie weryfikują, jak firma podchodzi do AI, automatyzacji i rozwoju kompetencji cyfrowych. Pytania o strategię AI, programy szkoleniowe, wsparcie dla pracowników w adaptacji do nowych narzędzi czy zasady etycznego korzystania z danych stają się naturalnym elementem rozmów rekrutacyjnych. Zdecydowanie warto, aby firmy wprost komunikowały jakie narzędzia AI stosują, jak wspierają rozwój pracowników, jakie mają programy szkoleń oraz jakie są zasady korzystania z technologii. Z naszej perspektywy takie podejście nie tylko przyciąga kandydatów, ale też buduje zaufanie w procesie rekrutacyjnym i daje firmie przewagę konkurencyjną w walce o talenty – uzupełnia przedstawiciel Experis.

Niespełnione oczekiwania wobec AI

W badaniu zapytaliśmy respondentów także o rolę AI w pozyskiwaniu talentów, ich wdrażaniu i rozwoju. Tu nastroje są już bardziej ostrożne. Firmy krytycznie oceniają sposób, w jaki AI radzi sobie z oceną kompetencji miękkich (16%) i technicznych kandydatów (14%). Wskazują również na ograniczenia w nauczaniu praktycznych umiejętności (13%), brak przejrzystości w podejmowaniu decyzji (11%) oraz niedopasowanie szkoleń do realnych potrzeb pracowników. Jednocześnie tylko 12% firm przyznaje, że AI w pełni spełnia ich oczekiwania w obszarze rekrutacji, onboardingu i szkoleń.

– Człowiek cały czas pozostaje filarem rekrutacji, a AI pełni rolę narzędzia wspierającego, usprawniającego procesy i dostarczającego danych. Szczególnie w obszarach takich jak ocena kompetencji miękkich, potencjału rozwojowego czy dopasowania do kultury organizacyjnej, rola rekrutera i menedżera jest nie do zastąpienia. Kandydaci mają też pełne prawo pytać, czy AI będzie brała udział w ocenie ich aplikacji, i równocześnie oczekiwać realnego kontaktu z człowiekiem na kluczowych etapach, to staje się nowym standardem candidate experience. AI może przyspieszyć komunikację, personalizować informacje zwrotne czy lepiej dopasowywać oferty, ale ostateczne poczucie szacunku, zrozumienia i partnerskiego traktowania nadal będzie budowane przez ludzi – mówi Paweł Łopatka.

W skali globalnej firmy zwracają uwagę na bardzo podobne problemy: zbyt mały nacisk na naukę praktycznych umiejętności (14%), niedoskonałą ocenę kompetencji miękkich (13%) oraz niejasny proces decyzyjny (12%).

Gdzie zwrot z inwestycji w AI jest najlepiej oceniany?

Po drugiej stronie mamy organizacje, które dostrzegają konkretne korzyści z wykorzystania AI w zarządzaniu zasobami ludzkimi. Największy zwrot z inwestycji widzą w prognozowaniu i planowaniu (23%), a także w obszarze uczenia się, rozwoju oraz poprawy efektywności zespołów (po 21%). Globalnie pracodawcy najczęściej chwalą wykorzystanie AI w nauczaniu i rozwoju (27%), zarządzaniu zespołami (16%) oraz prognozowaniu i planowaniu (14%).

Firmy i naukowcy mogą sięgnąć po 300 mln zł. NCBR ogłasza nabory STEP

Technologie słoneczne, wiatrowe, wodorowe czy rozszczepienie jądrowe – to część zagadnień stanowiących tematykę nowych naborów STEP Czyste i zasobooszczędne technologie, realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju. Przedsiębiorstwa oraz konsorcja naukowo‑przemysłowe mogą ubiegać się łącznie o 300 mln zł na realizację projektów badawczo‑rozwojowych w ramach programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki. Inicjatywa ta ma na celu wzmocnienie niezależności Unii Europejskiej od rynków zewnętrznych oraz zwiększenie suwerenności technologicznej Europy.

Program STEP to inicjatywa ukierunkowana na wsparcie technologii krytycznych – czyli takich, które charakteryzują się innowacyjnością co najmniej w skali europejskiej i realnie przyczyniają się do wzmacniania strategicznej niezależności Unii Europejskiej. Pierwsze nabory w obszarze zielonych technologii spotkały się z bardzo dużym zainteresowaniem rynku: złożono ponad 60 wniosków o dofinansowanie, co – biorąc pod uwagę wysoki stopień specjalizacji konkursu – stanowi znaczący wynik. W odpowiedzi na to zainteresowanie ponawiamy nabór, aby dać szansę wsparcia kolejnym innowacyjnym rozwiązaniom – powiedział prof. dr hab. inż. Jerzy Małachowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Poprzez realizację programu STEP Komisja Europejska dąży do budowy silniejszego przemysłu europejskiego, do wzmocnienia pozycji Europy na arenie międzynarodowej oraz zwiększenia jej odporności na wyzwania globalne, takie jak kryzysy klimatyczne czy geopolityczne.

Komisja Europejska dopuściła możliwość dofinansowania w naborze projektów podwójnego zastosowania (ang. dual-use) czyli rozwiązania, które mogą zostać użyte zarówno w celach cywilnych, jak i wojskowych. Przedmiot projektu nie może dotyczyć rozwiązań mających zastosowanie wyłącznie militarne.

Innowacje środowiskowe

W naborach STEP realizowanych przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju o dofinansowanie mogą ubiegać się przedsiębiorstwa, a także konsorcja tworzone przez przedsiębiorstwa we współpracy z innymi firmami, organizacjami badawczymi lub organizacjami pozarządowymi, prowadzącymi działalność na terytorium Polski.

Nabory koncentrują się na priorytetowych obszarach związanych z transformacją energetyczną i klimatyczną. Obejmują one w szczególności rozwój technologii słonecznych, takich jak fotowoltaika czy technologie słonecznej termicznej energii elektrycznej, a także technologie lądowej energetyki wiatrowej oraz morskiej energii odnawialnej. Istotnym obszarem wsparcia są również technologie baterii i magazynowania energii, pompy ciepła oraz rozwiązania wykorzystujące energię geotermiczną. Ważną część tematyki naborów stanowią technologie wodorowe, w tym elektrolizery i wodorowe ogniwa paliwowe, a także zrównoważone technologie biogazu i biometanu. Wsparciem objęto ponadto technologie wychwytywania, transportowania, wykorzystywania i składowania dwutlenku węgla (CO₂), jak również technologie sieci elektroenergetycznych – w tym rozwiązania dla elektromobilności oraz cyfryzacji sieci.

STEP obejmuje także technologie związane z energetyką jądrową, w szczególności technologie rozszczepienia jądrowego, takie jak rozwiązania jądrowego cyklu paliwowego, a także inne technologie jądrowe nieuwzględnione w pozostałych kategoriach. Program wspiera również rozwój technologii energii wodnej oraz zrównoważonych paliw alternatywnych, w tym paliw odnawialnych pochodzenia niebiologicznego.

Zakres tematyczny naborów uzupełniają technologie odnawialne niewymienione wcześniej, takie jak technologie energii dyfuzji, biomasy, pozyskiwania gazu składowiskowego czy gazu z oczyszczalni ścieków, a także technologie energetyczne otoczenia inne niż pompy ciepła. Dodatkowo wspierane są rozwiązania zwiększające efektywność energetyczną systemów energetycznych, w tym sieci ciepłowniczych. Wśród priorytetów znajdują się również rozwiązania biotechnologiczne w obszarze klimatu i energii, transformacyjne technologie przemysłowe sprzyjające dekarbonizacji oraz technologie napędu wiatrowego i elektrycznego w transporcie.

Dwa nabory – dwie ścieżki

Technologie krytyczne oraz technologie ich łańcuchów wartości rozwijane będą w ramach projektów badawczo-rozwojowych, obejmujących badania przemysłowe i prace rozwojowe albo tylko prace rozwojowe, dofinansowane przez NCBR w dwóch ścieżkach:

  • Ścieżka A – dla projektów badawczo-rozwojowych, które wnoszą na rynek wewnętrzny UE innowacyjny lub najnowocześniejszy lub przełomowy element o znaczącym potencjale gospodarczym (wymagana jest kombinacja co najmniej dwóch z tych elementów), nabór wniosków rozpocznie się 1 czerwca i potrwa do 31 lipca 2026 r.,
  • Ścieżka B – dla projektów badawczo-rozwojowych, które przyczyniają się do ograniczania lub zwalczania strategicznej zależności Unii, nabór wniosków rozpocznie się 8 czerwca i potrwa do 7 sierpnia 2026 r.

Budżet naborów to łącznie 300 mln zł (150 mln zostanie przeznaczonych na Ścieżkę A oraz drugie tyle – na Ścieżkę B).

NCBR da wstępną opinię o pomyśle

STEP jest naborem wysokospecjalistycznym. Każdy przedsiębiorca, który nie ma pewności czy jego projekt wpisuje się w założenia instrumentu STEP może uzyskać wstępną opinię ekspertów Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W tym celu należy wypełnić krótki formularz, znajdujący się na stronie NCBR, uzupełniając informacje m.in. o przewidywanej tematyce projektu czy jego charakterze badawczo-rozwojowym oraz wpisując krótki opis projektu wg podanych wytycznych.

Więcej informacji na temat naborów STEP uzyskać można również zgłaszając się do działającego w NCBR Punktu Informacyjnego. Pytania można kierować telefonicznie, mailowo bądź umówić się na spotkanie stacjonarne lub online. Dodatkowo, NCBR planuje organizację otwartego dla wszystkich zainteresowanych spotkania online dotyczącego zasad konkursu oraz omawiającego najczęściej popełniane błędy we wnioskach o dofinansowanie. Informacja o terminie i rejestracji zostanie opublikowana na stronie NCBR.

Nabór NCBR do programu STEP w obszarze czystych i zasobooszczędnych technologii jest realizowany w ramach Priorytetu 5. „Wsparcie projektów realizujących cele inicjatywy STEP” programu Fundusze Europejskie dla Nowoczesnej Gospodarki.