Dlaczego zakupy online?

Dostępność przez całą dobę jest jednym z głównych czynników motywujących internautów do robienia zakupów w sieci, wynika z raportu „E- commerce w Polsce 2014. Gemius dla e- Commerce Polska”. Co jeszcze ma decydujące znaczenie?

Jak wynika z przywołanego raportu, 46 % badanych zdarza się dokonywać zakupów przez internet. Oprócz dostępności przez całą dobę, klientów e- sklepów motywuje także dostawa do domu, łatwość porównywania ofert, atrakcyjniejsze niż w tradycyjnych sklepach ceny oraz brak konieczności pojechania do sklepu. Powyżej 60 % ankietowanych wskazało ponadto na łatwość odnalezienia w internetowych sklepach specjalistycznych/ rzadkich produktów oraz szerszy asortyment. Internauci cenią sobie przede wszystkim wygodę. Wynika ona zarówno z oszczędności czasu, jak i braku konieczności dostosowywania się do czynników zewnętrznych, na przykład godzin otwarcia sklepu. Dla kupujących online istotną rolę odgrywa także cena. Nawet po doliczeniu kosztów dostawy bywa ona w porównaniu do sklepów stacjonarnych naprawdę atrakcyjna – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant GRUPA 365 NET. Rzeczywiście, tym co przyczyniłoby się do zwiększenia częstotliwości dokonywania przez internautów zakupów w sieci jest zgodnie z raportem właśnie przede wszystkim cena. Odnosi się ona zarówno do kosztów samego produktu, jak i dostawy.

Wracając jeszcze do motywów robienia zakupów w sieci warto wspomnieć, iż niewiele mniej niż połowa badanych wskazała na większą liczbę dostępnych informacji o produkcie, szybkość zakupów i możliwość kupienia rzeczy kolekcjonerskich/ używanych. Tylko dla jednej trzeciej liczy się możliwość zwrotu zakupionego towaru, a zaledwie 13 % wskazało na programy lojalnościowe. Co ciekawe, nikt nie zaznaczył, iż żaden z podanych powodów nie jest dla niego motywujący i ciężko mu wskazać dlaczego kupuje w sieci. Konsumenci są zatem naprawdę świadomi zalet e- sklepów. Rozwój e- commerce to jeden z głównych czynników, który ma wpływ na wciąż zachodzące w procesie zakupowym zmiany. Sklepy stacjonarne muszą bowiem konkurować nie tylko między sobą, ale właśnie także, a może przede wszystkim ze sklepami w sieci. Prognozy wskazują bowiem na znaczący wzrost udziału e- commerce w całym handlu detalicznym.

Źródło: Raport „E- commerce w Polsce 2014. Gemius dla e- Commerce Polska”. Badania przedstawione w raporcie zrealizowano metodą ankietową (Computer Asisted Web Interview, CAWI) między 26 lutego a 7 marca 2014 roku na reprezentatywnej próbie 1,5 tys. internautów w wieku 15+.

Włochy – kraj, w którym biesiada trwa całą dobę

Pizza, lasagna, gnocchi, panna cota, tiramisu, czy pannettone – to tylko niektóre specjały z długiej listy włoskich smakołyków, które bez problemu potrafi wymienić, każdy entuzjasta sztuki kulinarnej. I choć w polskich sklepach skompletujemy składniki potrzebne do stworzenia przepysznych włoskich dań, to dopiero na miejscu – we Włoszech mamy szansę dowiedzieć się jak naprawdę smakują.

Włochy to kraj, w którym dużo więcej niż w jakimkolwiek innym zakątku mówi się o jedzeniu. Kuchnia włoska, to bez wątpienia jedna z najpopularniejszych kuchni świata. Nic dziwnego, że podbiła serca mieszkańców całego globu i z powodzeniem adoptowana jest do ich kulinarnych upodobań. – Swoją sławę zawdzięcza niepowtarzalnym metodom produkcji znanych na całym produktów, ale także prostocie i niezawodności – komentuje Natalia Rusinowska, autorka bloga Kulinarne Podróże. Będąc we Włoszech zawsze warto spróbować lokalnych dań. Z miejscowych restauracji, czy trattorii przeważnie wychodzi się bardzo zadowolonym.

Jak w zegarku

Włoskie śniadanie to zdecydowanie najskromniejszy z posiłków spożywanych w ciągu dnia. To przede wszystkim espresso ale również cappuccino, które zwykle pija się do południa. Od rana niektórzy Włosi do kawy przegryzają cornetto – rogalik nadziewany słodkim kremem lub czekoladą. Również po obiedzie i kolacji obowiązują dwa łyki czarnej, mocnej kawy. Podczas podróży po Włoszech zdecydowanie bezpieczniej nie zamawiać mlecznych kawpo południu. Istnieje spora szansa, że zdarzenie wywoła ogólną radość, a w skrajnych przypadkach pogardę dla turysty profana. Włoski obiad zwykle serwowany pomiędzy 12.30 a 15.00 (16.00). Czas ten, dla każdego jest porą sjesty. Tradycyjny posiłek włoski składa się z 3-4 dań. Jeszcze przed nim można skusić się na aperitivo, czyli lekki napój alkoholowy mający na celu pobudzenie apetytu. Może być to gorzkawe campari, cinzano, czy włoska odmiana vermoutha. Przed daniem głównym serwowane jest antipasto (dokładnie „przed posiłkiem”), czyli mniejsze przekąski. Dopiero wtedy przychodzi czas primo piatto, czyli pierwsze danie – zazwyczaj jest to pasta lub inne danie mączne, risotto, polenta lub zupa. Secondo piatto, czyli główne danie to ryby, mięso albo drób wzbogacone contorno, czyli przystawką w postaci sałatki ze świeżych lub gotowanych warzyw. Całość zakończona jest deserem – dolce. Ten jednak często poprzedzany jest przez formaggio e frutta, czyli serem i lub owocami. Sery mogą się pojawić także jako antipasto czy contorno. Prawdziwy włoski posiłek składa się z trzech do nawet sześciu dań. Na koniec pozostaje już tylko caffè – zwykle mała czarna oraz digestivo, czyli coś „na trawienie”: grappa, amaro, limoncello, sambuca oraz inne likiery. We Włoszech to zdecydowanie makaron stał się synonimem włoskiej tradycji kulinarnej. Nie dziwi zatem fakt, że dla każdego Włocha jest bardzo ważny.

Bogata Północ

Mieszkańcy bogatej północy od zawsze patrzyli z góry na opalonych Włochów z południa. Dla nich też zawsze lepsze będzie masło niż oliwa z oliwek, a kojarzący się z Italią makaron w większości wypadków zastąpi ryż. W zasadzie na terenie Lombardii, Piemontu i w okolicach Veneto ryż zadomowił się na stałe. – I choć północe Włochy to również miejsce na makarony i pizzę żaden mediolańczyk nie uzna wyższości tych dań nad risotto przyrządzone z włoskiego ryżu. Podróżujący po Lombardii spróbują najlepszych dań, z których to najsłynniejsze jest risotto alla milanese z dodatkiem szafranu i parmezanu – komentuje Aleksandra Jakiel z Tripsta.pl. Region zasłynął także dzięki serom. Pośród z nich znajduje się gorgonzola, taleggio i mascarpone, czy bel paese.

Trydent, czyli pogranicze kultury włoskiej i austriackiej to przede wszystkim treściwe makarony i różnorodne gnocchi podawane z ciężkimi, śmietanowymi sosami. Popularna jest tam marnowana wołowina, a także polenta przyrządzana z mąki kukurydzianej. Takiemu wysokoenergetycznemu menu sprzyja chłodniejszy klimat. Na osoby uprawiające sporty zimowe nastawiona jest również kuchnia Doliny Aosty, gdzie łączy się smaki sąsiadujących państw. Piemont kulinarnie zasłynął dzięki truflom oraz bagna càuda – odmianie sosu przyrządzonego na bazie anchois i czosnku. Winnice regionu to te należące do najbardziej renomowanych winnic we Włoszech, choć te toskańskie są popularniejsze.

Lżejsze Południe

„Lżejsze” południe to kuchnia otwarta na wpływy innych krajów. To przede wszystkim ryby i owoce morza, warzywa i oliwa z oliwek. To także charakterystyczne przyprawy jak bazylia, oregano, estragon i tymianek, a także parmezanem wzbogacający smak każdej potrawy. Istotne są również świeże pomidory, czosnek i cebula. – Jednym z najchętniej odwiedzanych części południowych Włoszech stanowi Kampania. Stąd też wywodzi się słynna włoska pizza, spaghetti, maccheroni – informuje Aleksandra Jakiel z Tripsta.pl. Region posiada aż 27 gatunków certyfikowanych win, których najpopularniejsze to campi flegrei, falerno, galluccio, guardiolo, oraz salopaca.. Żyzna ziemia regionu sprawia uprawie pomidorów, cytrusów, papryki, kopru włoskiego i ziemniaków. Bogate wody Zatoki Neapolitańskiej sprzyjają połowowi ryb i owoców morza. Stąd też na stołach spotkać można małże, mątwy, ostrygi, ale też sardele i sardynki. Z mleka czarnych bawołów arni wyrabia się tu oryginalną, posiadającą specjalny certyfikat mozarellę. Obecnie produkt spopularyzował się na tyle, że produkuje się go również z mleka krowiego.

Z Apuli natomiast wywodzi się słynny makaron orecchiette. Na terenie regionu Basilicata i Kalabrii uznawanych za najbiedniejsze regiony Włoszech i rzadko można spotkać turystów. Pustynne krajobrazy przekładają się na dania i potrawy regionu, które są odmianą kuchni śródziemnomorskiej w nieco skromniejszym wydaniu. Spotkać tu można duże ilości papryki peperoncino, a ulubionym mięsem mieszkańców jest wieprzowina. Basilicata to także region, gdzie spróbować można najdziwniejszych smaków miodów jak choćby cytrusowy, czy eukaliptusowy – niespotykanych nigdzie indziej.

Na sporą uwagę zasługuje również kuchnia sycylijska. Tam słońce, które jest obecne przez większą cześć roku nadaje serwowanym daniom wyjątkowy smak. Na wyspie dominuje mieszanka smaków włoskich, greckich i arabskich. W sycylijskich specjałach odnajdziemy słodkie pomidory, duże ilości bakłażana. Jednym z lokalnych specjałów jest caponata, danie z duszonych warzyw serwowane jako dodatek do dań głównych oraz parmigiana zapiekanka z parmezanu. – Podczas pobytu na Sycylii warto zjeść spaghetti alla norma, czyli pastę z sosem, którego głównym składnikiem jest bakłażan. Ojczyzną makaronu z owocami morza zabarwionym na czarno atramentem z kałamarnic – spaghetti al nero di sepia, jest również Sycylia – informuje Aleksandra Jakiel.

Coś na słodko

Oryginalne lody włoskie w niczym nie przypominają tych naszych, których nazwa de facto wywodzi się od włoskich maszyn służących do ich produkcji. We Włoszech lody sprzedawane są w waflowych rożkach (il cono) bądź w pucharkach zrobionych z papieru (la coppa), do których sprzedawcy nakładają szpatułką duże różnorodnych smakowitości. Podczas ich zamawiania należy się dobrze zastanowić nad wybranymi smakami. Połączenie niektórych może wywołać oburzenie sprzedawcy. Z zasady jednak nie miesza się lodów owocowych z bakaliowymi.

Tradycyjnym włoskim deserem jest panna cota, wywodząca się z północnej części Włoch oraz tiramisu. Ten drugi to popularny w Polsce deser składający się z warstwy biszkoptów nasączonych bardzo mocną kawą oraz alkoholem. Na ciastka nakłada się warstwę kremu z twarożku mascarpone, jajek, cukru i śmietany, a całość posypuje się warstwą płatków gorzkiej czekolady. Wiele osób zasmakuje w panettone – rodzaju drożdżowej baby pochodzącej z Mediolanu i pojawiającej się we włoskich domach głównie w okresie świąt Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Podstawowa wersja włoskiej babki zawiera kandyzowaną skórkę pomarańczową i cytrynową oraz bakalie. Chlubą sycylijczyków jest natomiast cassata – ciasto biszkoptowe z serem ricotta z kandyzowanymi owocami i marcepanem, którą będąc na miejscu koniecznie trzeba spróbować. Oprócz typowych włoskich deserów znajdziemy różnorodne wypieki cukiernicze. Pośród nich są twarde ciasteczka biscotti znane również jako cantucci, czyli biszkopty z Prado wzbogacane sporą ilością różnego rodzaju orzechów, rodzynek lub skórki cytrynowej lub pomarańczowej albo czekolady. Te, idealne nadają się do zanurzenia w porannej mlecznej kawie lub popołudniowym winie. Specjalność ta pochodzi z regionu Toskanii. Słodkie sekrety ukrywa również Sycylia. Przebywając na wyspie turysta obowiązkowo powinien spróbować cannolli, chrupiących rurek wypełnionych ricottą zmieszaną z miodem, kandyzowanymi owocami, pistacjami, czy kawałkami czekolady przygotowanymi na miejscu najczęściej przed oczami kupującego. Podróżujący po Sycylii zakochają się paste di mandorle migdałowej paście wzbogaconej całymi orzechami oraz suszonymi owocami, a następnie zawiniętej w płaszczyk białej czekolady. Warte spróbowania ze względu na oryginalny smak są weneckie pevarini, czyli włoski wypiek którego głównym składnikiem jest melasa i biały pieprz.

Czy nadal możemy mówić o kryzysie w branży IT?

Gdy w 2008 roku rozpoczęło się spowolnienie gospodarcze obawiano się, że dotknie ono również rynku IT. Tymczasem doczekaliśmy się intensywnego rozwoju technologii mobilnych, rozpowszechnił się także cloud computing i Big Data. Spółka Hicron, integrator systemów informatycznych, odnotowała rekordowe wskaźniki sprzedażowe w pierwszym kwartale 2014 roku.

Pierwszy kwartał każdego roku zazwyczaj oznacza dla firm informatycznych „chude miesiące”: klienci dopiero otwierają budżety i tworzą plany wydatków, które będą konsumować w kolejnych miesiącach. Hicron jednak odnotował znaczący wzrost wyników sprzedażowych, pozyskując kilkanaście dużych projektów obejmujących zarówno obsługę serwisową jak i wdrożenia od podstaw oraz rozwój systemu.

– Nowe zlecenia pozwoliły nam przekroczyć początkowe założenia finansowe aż o 44 procent. Dobre wyniki finansowe to dla nas dowód zaufania, jakim darzą nas klienci i potwierdzenie naszych kompetencji. Mamy świadomość, że nasze kontrakty mają wpływ także na wyniki finansowe naszych partnerów biznesowych, np. SAP Polska – mówi Michał Guzek, Managing Partner w Hicron.

– Doceniamy zaangażowanie całego zespołu firmy Hicron w pozyskanie nowych klientów i wartościowych kontraktów na oprogramowanie SAP . Pierwszy kwartał 2014 był jednym z najlepszych w historii SAP w Polsce, zaś Hicron w dużej mierze się do tego przyczynił, wykazując się profesjonalizmem oraz wytrwałością w dążeniu do celu – mówi Iwona Stamper, menedżer ds. relacji z partnerami w SAP Polska.

Konieczność biznesowa

Skąd wzrost popytu na zaawansowane systemy wspomagające zarządzanie firmą? Wdrożenie systemu IT jeszcze kilka lat temu było dowodem dojrzałości biznesowej, lecz jednocześnie inwestycją, na którą nie mogli pozwolić sobie wszyscy. Intensywny rozwój technologiczny wymógł jednak na graczach biznesowych budowanie firmy na solidnych, informatycznych podstawach. Jak ten fakt ma się do powtarzanych informacji o kryzysie w branży?

– Nie możemy mówić o kryzysie w IT, widać to w podejściu firm do nowości na rynku. O spowolnieniu słyszymy od 2008 roku, a przecież od tego czasu głośno mówi się między innymi o cloud computing, mobility, Big Data czy BYOD i nie są to tylko nośne hasła marketingowe. Firmy faktycznie inwestują w te rozwiązania. Dla przykładu: rozmawiamy z firmami polskimi i zagranicznymi na temat Big Data. Podczas gdy za granicą firma wciąż rozważa „za i przeciw”, w polskim przedsiębiorstwie widzimy dużo większe zainteresowanie, którego skala jest zaskakująca nawet dla nas – mówi Michał Guzek.

Co dalej?

Jeśli firmy będą poszerzały swoje inwestycje w nowe technologie, faktycznie nie można mówić o stagnacji na rynku. Innowacyjne rozwiązania informatyczne mogą być ze sobą dowolnie łączone, nie można więc mówić o tym, że kolejne lata upłyną pod znakiem „roku Big Data” lub też „roku mobile”.

Kluczem do sukcesu jest umiejętna synergia poszczególnych rozwiązań. Łącząc np. wspomniane wyżej Mobility i Big Data możemy za pomocą urządzenia mobilnego pozyskiwać od klienta dane, które następnie zostaną zestawione z innymi czynnikami za pomocą algorytmów Big Data i umożliwią nam zaoferowanie np. skrojonej na miarę oferty marketingowej.

Siła rynku IT tkwi więc przede wszystkim w optymalizacji procesów biznesowych, jaką otrzymują użytkownicy systemów oraz możliwości łączenia licznych zdobyczy technologicznych zgodnie z preferencjami danego segmentu rynku, a nawet konkretnego odbiorcy.

Nadużycia i korupcja – problemy etyczne Polaków

Wykrywanie korupcji jest coraz większe, natomiast nie ulegają poprawie standardy etyczne Polaków. Tolerancja wszelkich niepoprawnych zachowań jest największą bolączką naszego społeczeństwa. Owszem, potępiamy zachowania korupcyjne na najwyższym szczeblu, przeciwstawiamy się wyzyskowi i nadużyciom w przedsiębiorstwach, jednak sami bardzo często dopuszczamy się nieetycznych zachowań w naszym „małym świecie”.

Korupcja jest nadużyciem stanowiska w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jej poziom może być bardzo różny, w zależności od danej sytuacji i możliwości, wynikających z pełnionej funkcji. Z korupcją możemy spotkać się praktycznie wszędzie i to jest główny problem, ponieważ każde tego typu zachowanie jest złe i ma znamiona patologii, niezależnie czy jest to przyjęcie łapówki za ustawienie dużego przetargu, czy upominek podarowany lekarzowi za dobrą opiekę.

W związku z tym, jak rozpoznać takie nadużycie? Jak mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Witalis z firmy EY „[…] najbardziej kojarzy się przysłowiowa koperta, ale od wielu lat łapówki mają szerszy zasięg. Prezent, sponsorowanie wycieczki, czy jeszcze bardziej miękkie formy, jak pomoc w zatrudnieniu kogoś z członków rodziny. Tych mechanizmów jest bardzo dużo, a ich ilość ciągle rośnie”. Widzimy więc, że nie zawsze łatwo jest dostrzec to zjawisko.

W niektórych krajach ten problem jest większy, w innych mniejszy. Jak zauważa Wojciech Nagel z Giełdy Papierów Wartościowych „[…] Bułgaria jest krajem, w którym obniżono system podatkowy 2-3-krotnie, w zależności od tego, z jakich źródeł płynie. Postanowiono w ten sposób stworzyć swoistą tarczę antykorupcyjną. Uznano, że jeśli obywatel będzie płacił 10-procentowe podatki, nie będzie mu się chciało wręczać łapówek”.

Trudno jednak zakładać, że zmniejszenie podatków uzdrowi cały system. „[…] Moim zdaniem problem tkwi głębiej. Chodzi o przyzwolenie na różnego rodzaju zachowania, na przykład jazdę pod wpływem alkoholu. To, co jest potrzebne, to ruch w kierunku zmiany zachowań mentalnych ludzi” – twierdzi Wojciech Nagel. „[…] Są takie zachowania, wobec których nie mamy żadnego problemu. To zaczyna się od rzeczy prostych, takich jak ściąganie na egzaminach, różnego rodzaju fuch, na których sobie dorabiamy. Nikt jednocześnie nie patrzy na to z perspektywy pracodawcy, który płaci pracownikowi za pracę, a nie za to, żeby równolegle jeszcze sobie dorabiał. Ta tolerancja wobec nieetycznych zachowań powoduje, że one się zdarzają. Zazwyczaj krzywo patrzy się na sygnalistę, czyli osobę, która informuje o tych nadużyciach” – dodaje Mariusz Witalis.

Niepokój powodują wyniki przeprowadzonych niedawno badań, według których 50% ludzi pełniących funkcje kierownicze w polskich przedsiębiorstwach, byłoby skłonnych podjąć działania nieetycznie, jeżeli miałoby to na celu biznesowe powodzenie firmy. To oznacza, że w sytuacji wyboru – co drugi przedsiębiorca jest gotowy dopuścić się co najmniej nagięcia przepisów i prawa, w celu uzyskania własnych korzyści.

Z każdym zachowaniem patologicznym należy walczyć, a takim bez wątpienia jest korupcja. Natomiast jak to zrobić? „Jestem przeciwnikiem tego, żeby penalizować wszystko i podwyższać kary. Działania edukacyjne, akcje na rzecz lepszej komunikacji wewnątrz społecznej, pokazywanie dobrych praktyk jest tym, co trzeba robić. Należy promować dobre rozwiązania i je nagradzać. Z kolei kary powinny być czymś ostatecznym” – uważa Wojciech Nagel.

Z jednej strony możemy być optymistami, ponieważ wykrywalność nadużyć w Polsce rośnie. Z drugiej strony niestety fakt, że wykrywalność jest wyższa oznacza, że te zjawiska ciągle występują, a to już pocieszające nie jest. Powszechna akceptowalność korupcji powoduje, że bardzo ciężko jest z nią walczyć. W związku z tym nadużyciom musimy powiedzieć stanowcze „nie”, a naprawę systemu zacząć od siebie – dając dobry przykład.

Inwestujemy, aby oszczędzać? Tak i coraz częściej wybieramy fundusze inwestycyjne

Już ponad ¼ Polaków o stabilnej sytuacji finansowej, kupujących online lub obsługujących konto przez Internet, traktuje inwestowanie jako jedną z możliwości oszczędzania. Wśród osób o najwyższych dochodach odsetek ten wzrasta do jednej trzeciej. Coraz częściej, jako formę lokowania wolnych środków, wybieramy fundusze inwestycyjne. Wśród preferencji inwestycyjnych Polaków zajmują już trzecie miejsce, tuż za lokatą terminową i kontem oszczędnościowym – wynika z badania przeprowadzonego na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI.

Blisko 25% badanych inwestowanie kojarzy się z funduszami inwestycyjnymi. Ponad 44% respondentów korzysta lub korzystało z tej formy lokowania kapitału. Kolejne 29% rozważa ich zakup w przyszłości. Jak oceniają ten instrument finansowy?
Polacy doceniają fundusze inwestycyjne przede wszystkim za perspektywę osiągania większych zysków, niż przy użyciu innych produktów finansowych (36%). Ważnym dla inwestorów czynnikiem jest także możliwość inwestowania na wielu różnych rynkach (20%). Wyniki badania pokazują, że Polacy wiedzą, że aby świadomie nimi zarządzać niezbędne jest posiadanie odpowiedniej wiedzy i znajomości sytuacji na rynkach finansowych (37%). Z drugiej strony przyznają, że jest to łatwiejsza forma lokowania kapitału niż giełda (33%). Cenią również fakt, że fundusze zarządzane są przez profesjonalistów posiadających specjalistyczną wiedzę o rynkach finansowych (28%).

– Inwestorzy, którzy wcześniej nie korzystali z oferty funduszy, często postrzegają je na równi z giełdą. Tymczasem wyniki badania pokazują, że Ci, którzy spróbowali tej formy inwestowania są przekonani, że to dużo łatwiejszy instrument, pozwalający na osiąganie zysków przy zachowaniu zdroworozsądkowego podejścia. Inwestowanie w fundusze to także taka forma oszczędzania, która pozwala na korzystanie z wiedzy profesjonalistów, co również doceniły osoby biorące udział w badaniu – komentuje Piotr Minkina, Dyrektor ds. Produktów Inwestycyjnych Union Investment TFI.

Fundusze w pierwszej trójce produktów oszczędnościowych
Polacy, obserwując coraz niższe oprocentowanie produktów bankowych szukają nowych form oszczędzania. Fundusze inwestycyjne, jako sposób na lokowanie nadwyżek kapitału, bierze pod uwagę blisko co czwarty badany. Zainteresowanie nimi wykazują częściej osoby zarabiające powyżej 5 tys. (35%) i w przedziale 3-5 tys. zł (20%).
Aby sprawnie i bezpiecznie zarządzać swoim portfelem inwestycyjnym, w opinii badanych należy dywersyfikować produkty finansowe (49%) i zwiększać swoją wiedzę w zakresie rynków finansowych (40%). Według kobiet i osób dysponujących mniejszym kapitałem ważnym elementem jest również możliwość skorzystania z konsultacji zaufanego doradcy.

– Dla wielu naszych klientów inwestowanie w fundusze jest nierzadko pierwszym krokiem do zainteresowania się rynkiem kapitałowym. Polacy są dziś coraz bardziej świadomi korzyści płynących z tego rodzaju inwestycji, przy czym nie bagatelizują istniejącego ryzyka. Wskazują, że można je obniżyć poprzez dywersyfikację portfela, poszerzanie wiedzy i zdobycie doświadczenia – ocenia Michał Wojciechowski, z-ca Dyrektora Domu Maklerskiego BOŚ. Z pomocą w tym zakresie przychodzą inwestorom platformy typu bossafund, które nie pobierając opłat, umożliwiają wybór spośród kilkuset funduszy. Pozwalają również na poszerzanie wiedzy dzięki bogatej bazie informacji i samouczkom, a także pozwalają na zdobycie doświadczenia dzięki możliwości zainwestowania nawet 100 zł bez opłat – dodaje Wojciechowski.

Badanie w formie ankiety internetowej (CAWI) zostało przeprowadzone na zlecenie Domu Maklerskiego BOŚ i Union Investment TFI przez Interaktywny Instytut Badań Rynkowych w marcu 2014 r. Badanie zrealizowano wśród osób w wieku 20-65 lat o stabilnej sytuacji finansowej, aktywnie korzystający z internetu w zakresie operacji finansowych (obsługa konta, zakupy online), wielkość próby: N=600.

Czekanie na niedziałającą sieć

Wyniki ankiety przeprowadzonej ostatnio przez firmę Avaya wskazują, że skomplikowane osieciowanie wielu firm powoduje, że oddziały IT z opóźnieniem wprowadzają ulepszenia systemu co negatywnie wpływa na funkcjonowanie.
Ankieta firmy Avaya wykazała, że większość firm musi czekać prawie miesiąc (27 dni) – czyli maksymalny czas, na jaki zezwalają procesy zarządzania siecią – zanim zostaną wprowadzone znaczące ulepszenia w systemach biznesowych. Ze średnią dziesięciu wprowadzanych zmian rocznie, firma może spędzić średnio nawet 9 miesięcy czekając na usprawnienia, które mogą wspomóc wzrost przedsiębiorstwa, zwiększyć produktywność pracowników, polepszyć sprzedaż oraz usprawnić analizy rynku. Głównym powodem takiego stanu rzeczy jest stopień skomplikowania sieci; czas oczekiwania na dostosowanie rozwiązań IT wpływa na wydatne zmniejszenie stopnia konkurencyjności danej firmy.
Aby skończyć z czekaniem na działającą sieć, Avaya radykalnie uprościła infrastrukturę sieciową dzięki technologii Fabric Connect zastosowanej w rozwiązaniu Automated Campus, które teraz rozciąga się także na sferę Internetu bezprzewodowego za pomocą nowej serii różnych rozwiązań Wireless LAN.

Portfolio sieciowe firmy Avaya może wyeliminować potrzebę długiego oczekiwania na usprawnienie sieci wymaganych przez ogromną większość tradycyjnych używanych rozwiązań. Avaya Fabric Connect automatycznie konfiguruje dystrybucję i główne przełączniki co powoduje, że personel działu IT musi jedynie skonfigurować urządzenia zewnętrzne. Fabric Connect firmy Avaya obecnie obejmuje także nową serię Wireless LAN 9100 dla bezdotykowej obsługi punktów dostępu i usług dostarczanych dla urządzeń zewnętrznych. Oddziały IT oszczędzają godziny, jeśli nie dni i zmniejszają szansę wystąpienia błędów krytycznych, które negatywnie wpływają działanie przedsiębiorstw. Minimalizuje ryzyko zmniejszenia przychodów i poprawia możliwości kariery zawodowej pracowników departamentów IT.

Obsługując standard Wi-Fi nowej generacji (802.11ac), seria Wireless LAN 9100 może jeszcze bardziej zredukować czas oczekiwania użytkownika końcowego pozwalając na szybszy przepływ danych. WLAN 9100 Application Control rozpoznaje i współpracuje z ponad 1000 najbardziej popularnych aplikacji do użytku biznesowego i indywidualnego. Pozwala także administratorom na utworzenie spójnych zasad blokowania, ograniczania i/lub priorytetyzowania dostępu dla poszczególnych aplikacji w ten sposób, że aplikacje kluczowe dla biznesu mają zawsze pierwszeństwo.

Avaya wdrożyła Fabric Connect dla wielu ze swoich największych klientów, włączając w to zimowe Igrzyska Olimpijskie w Soczi. Rozwiązanie to stanowi także oś, na której opiera się InteropNet. Rezultat? W zeszłym roku sieć oparta o Avaya Fabric Connect wymagała zaledwie 1/10 zasobów potrzebnych w latach poprzednich.

Cytaty:
„Poprzednio potrzebowaliśmy sześciu tygodni na wprowadzenie zmian do sieci; dziś możemy je wdrożyć zaledwie w ciągu kilku dni.”
-Albert Knoll, Network Operations Manager, Fujitsu Technology Solutions komentując bezproblemowe wdrożenie Avaya Fabric Connect

„Widzimy, że oddziały IT robią bardzo wiele aby unikać niepotrzebnego ryzyka. Model ‘maintenance window’ pochodzący jeszcze z lat 80. jest metodyczny I bardzo precyzyjny. Nie mamy mu nic do zarzucenia, sprawiliśmy jednak, że dzięki naszym rozwiązaniom jest on całkowicie zbędny”. – Simon Culmer, dyrektor zarządzający, Avaya Wielka Brytania

„Przy wielu rozwiązaniach infrastrukturalnych dla internetu bezprzewodowego, konkretne aplikacje używane przez poszczególnych użytkowników sieci są niewidzialne dla pracowników działu IT. A przecież ta informacja jest niezwykle ważna, żeby odpowiednio sprofilować i zarządzać siecią. Rozwiązanie WLAN 9100 firmy Avaya pozwala administratorom sieci zastosować i wdrożyć zasady wspomagające zarządzanie siecią, poprawiające jej funkcjonowanie oraz bezpieczeństwo. Ostatecznym rezultatem jest wysokiej jakości komfort każdego użytkownika”. – Alan Hase, viceprezes, Unified Access oraz Identity Solutions.

Rynki obligacji wciąż żyją decyzją EBC – komentarz

O sytuacji na rynku obligacji rozmawiamy z Krzysztofem Izdebskim z Union Investment TFI, zarządzającym subfunduszem UniObligacje Aktywny

Od kilku dni rynki żyją decyzją EBC, który w końcu zdecydował się na interwencję. Jak Pan ją ocenia?

Europejski Bank Centralny obiecał inwestorom konkretne działania i z pewnością dobrze dla rynków się stało, że słowa dotrzymał. Choć sama zasadność decyzji w takim kształcie jest dyskusyjna, to cel pozostaje jasny: oddalić od strefy euro zagrożenie deflacją i pobudzić akcję kredytową, podtrzymując pierwsze symptomy ożywienia gospodarczego.

Jak decyzja EBC rzutuje na rynek obligacji?

Ruch ze strony EBC jest paliwem do spadków rentowności. Wynika to z prostej zależności: skoro główna stopa procentowa w strefie euro spadła do poziomu 0,15%, to nawet rentowność niemieckich obligacji 10-letnich na poziomie 1,3% prezentuje się nader atrakcyjnie, pomimo że w skali bezwzględnej jest to znikome oprocentowanie.
A jak wygląda sytuacja w krajach, gdzie rentowności są wyższe niż w Niemczech?
Jeszcze lepiej. Decyzja EBC jest odbierana przez rynek przede wszystkim jako pomoc dla krajów peryferyjnych strefy euro, co przekłada się na istotną poprawę na rynku
w Hiszpanii czy we Włoszech. Rentowności papierów 10-letnich w tych krajach zeszły już poniżej 3%. Wzrosty cen obligacji obserwujemy jednak na całym świecie.

Czy warto zaryzykować i skorzystać z tego trendu?

To już w dużej mierze zależy od tego, na jak długo inwestor zamierza ulokować środki
i czy ma mocne nerwy. W mojej opinii szanse na zarobek na rynku długu oczywiście nadal są, jednak ryzyko odwrócenia trendu rośnie.

A czy decyzja EBC może w jakiś sposób wpłynąć na Radę Polityki Pieniężnej,
a tym samym na polski rynek obligacji?

To możliwe. Dotąd RPP – poza jej przewodniczącym Markiem Belką – była zakładnikiem swoich wcześniejszych słów, że cykl obniżek stóp procentowych się zakończył. Po zdecydowanym ruchu ze strony banku centralnego strefy euro (przy jednoczesnej niskiej inflacji oraz możliwych negatywnych następstwach wydarzeń na Ukrainie dla polskiej gospodarki) pojawia się furtka do kontynuowania obniżek. Z punktu widzenia np. realnych stóp procentowych taki ruch miałby sens. Pytanie, czy rada będzie się kierowała faktami czy też na jej decyzji zaważą czynniki natury „reputacyjnej”.

A jaką politykę pieniężną realizują banki centralne w innych krajach naszego regionu?

Raczej skłaniają się do stymulowania gospodarki poprzez cięcia stóp procentowych. Przykładowo na Węgrzech, gdzie stopa interwencyjna była swego czasu o 1,5% wyższa niż w Polsce, stopy procentowe znajdują się obecnie na niższych poziomach niż u nas. Co więcej, węgierski bank centralny kontynuuje cykl obniżek, choć już nieco wolniej niż dotychczas.

Inflacja w USA przyspieszyła do ok. 2% r/r. Czy może to skłonić Fed do wcześniejszego zacieśnienia polityki pieniężnej?

Nie można tego wykluczyć, choć Fed w dalszym ciągu utrzymuje, że nie będzie podnosił stóp aż do końca 2015 r. Rynek nie do końca wierzy w te zapewnienia, co znajduje odzwierciedlenie w różnicy w spreadach pomiędzy 10-letnimi obligacjami amerykańskimi a niemieckimi. Jedno jest pewne – z uwagi na dobrą kondycję gospodarki Stanów Zjednoczonych Fed będzie jednym z pierwszych banków centralnych, który rozpocznie zacieśnianie polityki monetarnej.

Paliwo dla strefy euro korzystne również dla polskich spółek

O sytuacji na rynkach akcji rozmawiamy z Ryszardem Rusakiem, Dyrektorem Inwestycyjnym ds. Akcji Union Investment TFI

Zbliżamy się do końca pierwszego półrocza. Jakie były w tym okresie wyniki funduszy akcji?

Na warszawskim parkiecie od początku roku widać przewagę spółek dużych, jednak po okresowej słabości także małe i średnie spółki zaczęły poprawiać swój obraz. Nasz cel na 2014 r., zakładający stopę zwrotu rzędu ok. 10% z polskiego rynku akcji, pozostaje więc całkowicie realny. Dużo mocniejszy jest natomiast rynek turecki, gdzie obserwujemy szybki napływ kapitału ze strony najodważniejszych inwestorów. Jeśli pozytywny sentyment się utrzyma, fundusze akcyjne mogą wypracować nawet ponad 30% zysku.

A jak można ocenić kondycję polskich spółek dywidendowych?

Bardzo dobrze. Średnia stopa dywidendy dla spółek notowanych na GPW wynosi obecnie nieco poniżej 4%. Jeśli chodzi o wysokość wypłacanych dywidend, nie jest to może poziom spółek tureckich (dividend yield w wypadku niektórych firm znad Bosforu przekracza 10%), jednak z pewnością nie daje powodów do narzekań. W sektorze bankowym, silnie reprezentowanym w indeksie WIG20, stopa dywidendy waha się
w przedziale 3–6%.

Warto zwrócić uwagę na kondycję polskich banków. Czy ich wyniki są zgodne
z oczekiwaniami na ten rok?

Sektor bankowy miał w tym roku istotnie poprawić wyniki, korzystając m.in. z poprawy marży odsetkowej. Wyniki za I kwartał, zaraportowane m.in. przez PKO BP czy Pekao SA, pokazały, że nie wszystko układa się zgodnie z pierwotnymi założeniami. Przyczyn można upatrywać chociażby w poziomie stóp procentowych. Potencjalne podwyżki odsunęły się w czasie, a niewykluczone są nawet kolejne obniżki. To osłabia perspektywy poprawy wyników przez banki, jednak w dalszym ciągu można się spodziewać kilkuprocentowego wzrostu zysków.

Przenieśmy się do strefy euro. PMI dla sektora usług i przemysłu wyniósł w maju 53,5 pkt. To wynik nieco słabszy niż miesiąc wcześniej. Czy to powód do niepokoju?

Moim zdaniem – nie. Odczyt na poziomie 53,5 pkt w dalszym ciągu oznacza ożywienie. Warto przy tym zauważyć, że od kilku miesięcy obserwujemy globalne wyhamowanie wzrostów na wskaźnikach PMI, które wskazują na prawdopodobny kierunek rozwoju koniunktury gospodarczej. W wielu krajach wartość wskaźnika PMI doszła do historycznych maksimów i obecnie delikatnie się waha. Do stymulacji ożywienia w strefie euro z pewnością przydałoby się dodatkowe paliwo.

Czy interwencja EBC może być takim paliwem?

Zdecydowanie tak. Obniżka stopy depozytowej do poziomów ujemnych niejako zmusza banki do tego, by wpompowały pieniądz w realną gospodarkę – np. w formie kredytów dla przedsiębiorstw. Do tego dochodzi zapowiedź zasilenia gospodarki poprzez operacje LTRO, czyli udzielanie przez EBC nisko oprocentowanych pożyczek bankom komercyjnym, które zdecydują się zwiększyć akcję kredytową, z wyjątkiem finansowania długu państw oraz kredytów mieszkaniowych. W kolejnych miesiącach działania podjęte przez EBC powinny zaowocować poprawą wskaźników wyprzedzających, szczególnie dla strefy euro. A silniejsza gospodarka europejska to także szansa dla polskich spółek
z ekspozycją na eksport.

Inwestorzy szturmują polski rynek fitness

Polski rynek fitness, wart dziś ponad 1,5 mld zł, przeżywa boom. Szansę wyczuwają nowe sieci fitness, które chcą podbić rynek oferując niespotykane dotąd w Polsce rozwiązania – całodobowe siłownie wyposażone w najnowszy sprzęt, wirtualnych trenerów i o wiele niższe ceny. Tylko w tym roku wejście na polski rynek ogłosiły cztery sieci fitness klubów. A to dopiero początek, bo Polacy wciąż ćwiczą o mniej niż inni mieszkańcy Unii Europejskiej.

Polski rynek fitness przeżywa prawdziwy rozkwit. Według raportu Deloitte Europe w Polsce jest 2400 prywatnych siłowni i fitness klubów. Z kolei Międzynarodowe Stowarzyszenie Fitness szacuje łączna liczbę siłowni w Polsce na nawet 4 tysiące. I liczba ta ciągle rośnie.

Polak staje się fit

Polacy coraz bardziej zwracają uwagę na zdrowy tryb życia. Trend ten zaczął przybierać na sile pod koniec ubiegłego wieku modą na diety, która przełożyła się na wyższą świadomość żywienia. A skoro już zaczęliśmy się zdrowo odżywiać, zaczęliśmy też i ćwiczyć.

Najnowsze badanie Eurobarometru wskazuje, że 28 proc. Polaków uprawia różne sporty przynajmniej raz w tygodniu, a 34 proc. jest aktywnych w inny sposób, np. jeździ rowerem, tańczy.

Sportem narodowym, łączącym pokolenia, staje się obecnie bieganie. Badanie Sponsoring Monitor (2012/2013 ARC Rynek i Opinia) szacuje, że liczba osób biegających w Polsce w ciągu ostatnich 3 lat zwiększyła się ponad 3-krotnie. Do ostatniego maratonu warszawskiego Orlen Warsaw Marathon we wszystkich kategoriach zgłosiła się rekordowa liczba 30 tys. osób .

Szybko rośnie odsetek osób uprawiających sport w klubach fitness. W Polsce Eurobarometr szacuje go na ok. 9%, aktywnych osób, podczas gdy w 2009 roku było to trzy razy mniej. Ale np. w Szwecji wynosi on aż 40%, w Wielkiej Brytanii – 21 proc. zaś w Niemczech – 16 proc . Średnia unijna także jest większa od nas i oscyluje wokół 15%.

Nowe sieci widzą szanse dla siebie

Potencjał do rozwoju widzą kluby fitness. Standard podnosić będą także nowi inwestorzy na polskim rynku, którzy chcą przenieść rozwiązania znane z Wielkiej Brytanii, Szwecji, czy Niemiec do Polski. Jak donosi belgijski portal edelhelfer , do Polski wchodzą sieci niskobudżetowe, a do tego oferujące często usługi vałodobowe. Tylko w tym roku inwestycje ogłosiło: CityFit (brytyjski kapitał), McFit (niemiecka sieć) , Fit for Free (holenderska inwestycja), Fitness24Seven (szwedzka sieć) CityFit, sieć która właśnie zapowiedziała mocne wejście do Polski: ponad 100 mln zł ma zostać zainwestowane w nawet 50 klubów. Firma będzie oferować nowy model na rynku: zapisy do klubów przez Internet, innowacyjne urządzenia z wirtualnymi trenerami, bez obowiązkowych długoterminowych kontraktów dla członków.

– CityFit wprowadza na polski rynek innowacyjny model działania, który za granicą, nie tylko w Europie, cieszy się ogromnym powodzeniem i popularnością. Oferujemy wyraźnie atrakcyjniejszą cenę członkowską niż pozostałe kluby, oddając równocześnie do dyspozycji nowoczesne i innowacyjne wyposażenie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Wszystko to dostępne będzie z elastyczną ofertą, bez długoterminowych zobowiązań – mówi Nicholas Moses, dyrektor zarządzający CityFit.

Nowe sieci chcą wykorzystać duże rozdrobnienie rynku, oferując usługi wyższej jakości. Według wyliczeń organizacji IHRSA (International Health, Racquet & Sportsclub Association) z 2013 roku udział żadnej z największych sieci w Polsce nie przekraczał 5%. Można się więc spodziewać, że słabiej wyposażone, mniejsze kluby, będą przejmowane przez większe, podnosząc w ten sposób standard rynkowy, lub przestaną być dochodowe i upadną.

Wysoki potencjał

Na wysoki potencjał branży fitness w Polsce wskazuje także najnowsze badanie Eurobarometru. Według niego ponad połowa Polaków (52%) w ogóle nie uprawia sportu. Jedynie 5% procent z nas deklaruje regularne ćwiczenia.

– Wyniki badania Eurobarometru potwierdzają, że konieczne są działania, które zachęcą więcej osób do włączenia sportu do codziennych zajęć. Ma to olbrzymie znaczenie, nie tylko dla indywidualnego zdrowia, dobrego samopoczucia i integracji w społeczeństwie, ale również dlatego, że brak aktywności fizycznej generuje znaczne koszty gospodarcze – powiedziała komisarz UE odpowiedzialna za sport Androulla Vassiliou, odnosząc się do opublikowanych w tym roku wyników.

Popyt na usług fitness generować będzie także rosnąca zamożność naszego społeczeństwa, które już teraz skłonne jest przeznaczać dodatkowe kwoty z domowych budżetów. Byle by być zdrowym…i pięknym.

8 na 10 firm z solidnym programem obsługi klienta notuje znaczący wzrost zysków

Mniej niż 20% firm na całym świecie zapewnia obsługę, jakiej oczekują klienci – takie są wnioski płyną z nowego studium przeprowadzonego przez Avaya, światowego lidera w zapewnianiu rozwiązań komunikacyjnych i usług współpracy biznesowej. Badanie pokazuje, że przedsiębiorstwa europejskie pozostają daleko w tyle za swoimi azjatyckimi i amerykańskimi odpowiednikami jeżeli chodzi o nadążanie ze swoimi rzeczywistymi usługami za oczekiwaniami klientów. W ten sposób Europejczycy tracą ogromne sumy nie powiększając swoich zysków.

Pomimo badań, które wykazują silną korelację pomiędzy systemami obsługi klienta a zwiększonymi zyskami, przedsiębiorstwom nie udaje się dostosować swoich systemów na tyle szybko, aby utrzymać satysfakcję swoich klientów na wysokim poziomie.

81% firm z solidnymi programami obsługi klienta zwiększyło zyski w ciągu ostatnich 12 miesięcy.
92% konsumentów brytyjskich oraz 61% konsumentów niemieckich raczej wydałoby swoje pieniądze na usługi zapewniane przez firmy, z którymi łatwiej prowadzi się interesy.
Mimo to mniej niż 1/5 (16%) managerów tak z Wielkiej Brytanii i Niemiec wierzy, że inicjatywy mające na celu polepszenie obsługi klienta znacząco wpływają na satysfakcję z zakupu oraz przywiązanie klienta, a mniej niż połowa przedsiębiorstw w Wielkiej Brytanii (40%) i mniej niż 1/3 w Niemczech (30%) zabiega o to, by ułatwiać życie swoim klientom

Nawet kiedy firmy słuchają, wciąż popełniają błędy
8 na 10 organizacji w ostatnim roku rozpoczęło projekty, których celem jest ulepszenie obsługi klienta
Ale 81% wszystkich przedsiębiorstw zawiodło się na podobnych inicjatywach w ciągu ostatnich 3 lat
Zapewne z tego powodu 66% firm twierdzi, że zmarnowało pieniądze na nieudane programy obsługi klienta – do 750,000 funtów na każdą organizację – a wielu managerów wyższego stopnia nie jest w stanie nawet wyliczyć ile pieniędzy zostało zmarnowanych.

Oprócz zmarnowanych pieniędzy, nieudane projekty poprawienia obsługi klienta oznaczają, że firmy tracą w porównaniu do tych, które potrafią zapewnić wzrost satysfakcji klientów (68%), lojalności (64%), oraz ponownych zakupów (56%), a ten wzrost notują właśnie firmy z solidnymi programami obsługi klienta.

Europa w tyle za resztą świata
Ogólnie firmy europejskie kładą mniejszy nacisk na zarządzanie doświadczeniami klientów. W Chinach i Stanach Zjednoczonych odpowiednio 83% i 73% przedsiębiorstw ma wdrożony program zarządzania klientami, podczas gdy w Indiach wskaźnik ten wynosi 72%. Stanowi to ostry kontrast z firmami europejskimi, z których zaledwie 55% (jeżeli chodzi o przedsiębiorstwa niemieckie i brytyjskie) ma podobne programy. W Indiach ¾ kadry zarządzającej twierdzi, że zarządzanie doświadczeniami klientów jest bardzo ważne. W Stanach Zjednoczonych (59%) oraz Brazylii (59%) większość respondentów także uważa to za bardzo ważne, ale już w Niemczech (33%) oraz Wielkiej Brytanii (39%) zdecydowana mniejszość managerów jest podobnego zdania.

Wybić się
Wyniki badania wskazują, że 31% organizacji, które nie posiadają programu pozwalającego na zarządzanie klientami przypisuje ten brak niedysponowaniu odpowiednimi technologiami. Kolejne 37% respondentów twierdzi, że zarządzanie klientem jest rozproszone i nieskoordynowane. Enhanced Customer Experience Management Portfolio firmy Avaya dostarcza rozwiązań, które pomagają firmom zapewnić kompleksową obsługę swoim klientom i zaoferować im naprawdę poruszające doświadczenie konsumenckie nowej generacji – z lepszymi usługami, zaawansowaną technologią oraz doskonałymi rozwiązaniami dopasowanymi do potrzeb współczesnego klienta.