Coraz szybszy rozwój crowdfundingu w Polsce – nowa inicjatywa GPW

CEO Magazyn Polska

Pięć miliardów dolarów  tyle pieniędzy zebrano w zeszłym roku na całym świecie dzięki crowdfundingowi. Idea zdobywania pieniędzy na realizację innowacyjnych przedsięwzięć poprzez drobne wpłaty od osób zainteresowanych projektem ma coraz więcej zwolenników. Również w Polsce mimo wciąż istniejących ograniczeń prawnych crowdfunding jest nadzieją dla rozwijającego się rynku start-upów. Uruchomienie własnej platformy crowdfundingowej zapowiedziała właśnie Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.

Jest to przede wszystkim narzędzie dla tych, którzy mają ciekawy pomysł, potrzebują kapitału, a nie spełniają jeszcze żadnych warunków, żeby skorzystać z klasycznych narzędzi rynku kapitałowego – mówi Adam Maciejewski, prezes GPW – Jak również nie mają chęci ani czasu na pokonywanie tych wszystkich procedur, które są na rynku kapitałowym czy w sektorze bankowym.

Jeszcze kilka lat temu crowdfunding kojarzony był bardziej z formą zbiórki, za którą ofiarodawcy w najlepszym razie otrzymywali gratyfikacje niefinansowe, jak gadżety czy umieszczenie ich nazwisk na produkcie w ramach podziękowań (np. za pomoc w wydaniu płyty czy książki). Była to też forma pożyczek. Obecnie staje się to coraz bardziej kapitałowym systemem, w którym w zamian za poniesione ryzyko inwestorzy otrzymują udziały w przedsięwzięciu, a w dłuższej perspektywie – szansę na realny zysk.

To jest trochę jak z ofertą publiczną, kiedy po prostu inwestorzy zainteresowani danym pomysłem mogą zainwestować swoje środki, czyli to jest idealne rozwiązanie łączące pomysłodawcę z drobnym inwestorem – wyjaśnia Maciejewski.

Na całym świecie działa ok. 800 serwisów crowdfundingowych. Crowdfunding najlepiej rozwija się w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Reszta świata dopiero zaczyna doceniać tę formę finansowania projektów.

Rynek amerykański jest tutaj mniej więcej dwukrotnie większy niż rynek europejski. Polska jest jeszcze daleko, jeżeli chodzi o popularność tej metody – mówi prezes GPW.

Najstarszym serwisem crowdfundingowym w Polsce jest PolakPotrafi.pl, który do tej pory zebrał ponad 3 mln złotych na prawie 900 projektów. Wpłaciło je prawie 40 tysięcy osób.

Jak na razie są ograniczenia kapitałowe dotyczące wielkości pozyskiwanych środków. To wynika z aktualnego brzmienia naszego krajowego prawa – wyjaśnia rozmówca Newserii Biznes. – Natomiast mam nadzieję, że to prawo zostanie jeszcze trochę zmienione i środki, które aktualnie można wykorzystać z wykorzystaniem crowdfundingu, będą trochę na wyższym poziomie.

Warszawska giełda również chce uczestniczyć w rozwoju crowdfundingu w Polsce. Razem z Miastem Stołecznym Warszawą i Aulą Polską, inicjatywą wspierającą start-upy, pracuje nad stworzeniem Warsaw Startup Space – przestrzeni miejskiej przyjaznej innowacyjnym przedsięwzięciom i mikrobiznesowi. Jednym z filarów tego projektu ma być właśnie platforma crowdfundingowa.

Wydobycie gazu łupkowego w Polsce może być nawet o jedną trzecią droższe niż w Stanach Zjednoczonych

CEO Magazyn Polska

Wydobycie gazu łupkowego w Polsce może być o 20–30 procent droższe niż w Stanach Zjednoczonych. Obecnie polskie firmy nie są w stanie tego dokonać samodzielnie i dlatego niezbędne są do tego odpowiednie zachęty. Konieczna jest także stabilna i przemyślana polityka państwa, a także prowadzenie wierceń poszukiwawczych.

Polska i polskie firmy nie mają wystarczających środków na to, żeby projekt gaz z łupków prowadzić samodzielnie, szczególnie w przypadku rozwiniętego projektu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Sikora, prezes zarządu Instytutu Studiów Energetycznych. – Choć potencjalne przychody są wysokie, to naszego kraju nie stać na samodzielny projekt łupkowy – dodaje.

W zmianie tej sytuacji może zdaniem Andrzeja Sikory pomóc stabilna i przemyślana polityka gospodarcza państwa, a także wynikająca z niej polityka energetyczno-klimatyczna.

Chodzi o zdefiniowanie roli tych surowców, które już mamy, takich jak węgiel, i stymulację pozyskiwania innych, takich jak odnawialne źródła energii, energia jądrowa i przy okazji gaz – przekonuje Sikora. – Do wydobycia gazu łupkowego można zachęcać np. uznając, że powinien być on drugim po węglu najważniejszym dla nas surowcem.  

Instytut Studiów Energetycznych przygotował analizę porównawczą wydobycia gazu łupkowego w Polsce i Stanach Zjednoczonych.

W Stanach pięć lat temu też nikt nie wierzył, że kraj osiągnie samowystarczalność energetyczną dzięki łupkom, a w dodatku będzie je eksportować – mówi Sikora. – W Polsce też nikt w to nie wierzy, może z powodu niewystarczających danych. Tymczasem także my mamy szansę na wydobycie łupków, nawet jeśli nasza geologia jest nieco inna.

Według danych Instytutu Studiów Energetycznych polskie łupki są ukryte głębiej niż w Stanach Zjednoczonych. Między innymi z tego powodu ich wydobycie może być droższe o 20-30 procent, jeśli przyjmiemy podobną co w Stanach Zjednoczonych wielkość produkcji. Aby wydobycie w Polsce było opłacalne, konieczne jest zmniejszenie kosztów oraz zwiększenie produktywności.

Powinniśmy ułatwić wiercenia. Wiercenia poszukiwawcze powinny mieć zielone światło, zwłaszcza że nie wiążą się z nimi żadne niebezpieczeństwa społecznoekologiczne – twierdzi Sikora. – Trzeba także zdefiniować miejsca w Polsce, w których ewentualna produkcja mogłaby zostać wykonana w miarę szybko i tanio. Ważne, by przygotować społeczność lokalną i dać zachęty firmom, a nie czekać np. do 2020 czy 2030 r. – dodaje rozmówca Newserii Biznes.

Eksperci zwracają uwagę również na to, że proponowane przez rząd prawo może jeszcze bardziej zniechęcić firmy do szukania gazu łupkowego w Polsce. Od 2020 roku obciążenia związane z wydobyciem tego surowca mają sięgnąć 40 proc.

Procter & Gamble zaoszczędził miliard dolarów dzięki utylizacji odpadów

0

CEO Magazyn Polska

Firmom coraz bardziej opłaca się ograniczanie produkcji odpadów i niewyrzucanie ich na wysypiska. Wdrożenie takiej polityki wiąże się przede wszystkim z ponownym wykorzystaniem przetworzonych materiałów. Procter & Gamble w ten sposób zaoszczędził blisko miliard dolarów. Odpadów na wysypiska nie wysyła już 45 fabryk koncernu, w tym pięć w Polsce.

– Jesteśmy drugim krajem na świecie po Niemczech, gdzie wszystkie fabryki i magazyny Procter & Gamble osiągnęły status „zero waste going to landfill”, czyli status niewysyłania odpadów produkcyjnych na składowiska. Ma to istotny wpływ na środowisko, a także generuje duże oszczędności. Nasza firma na przestrzeni lat zaoszczędziła na tym około miliarda dolarów – mówi w rozmowie z agencją Newseria Biznes Justyna Rymkiewicz, rzecznik prasowy Procter & Gamble Polska.

Mniej odpadów to także mniejsza emisja dwutlenku węgla, co pozwala na uniknięcie kosztów. Przetworzone materiały pozwalają także na uniezależnienie od droższych materiałów nieodnawialnych. Dodatkowo firma poprawia swój wizerunek, bo coraz większa świadomość ekologiczna u konsumentów powoduje, że coraz częściej zwracają oni uwagę na politykę środowiskową firm.

Żeby móc prowadzić taką proekologiczną działalność, trzeba mieć klarownie zdefiniowaną i długoterminową politykę odpowiedzialności społecznej. Myślę, że coraz więcej firm również taką politykę czy też strategię definiuje – podkreśla Rymkiewicz.

Firma stawia na  generowanie jak najmniejszej ilość odpadów poprzez oszczędny sposób gospodarowania surowcami. Jeśli jednak powstają odpady, stara się je przekształcić w inne produkty.

Przykładem może być fabryka maszynek i ostrzy Gillette w Łodzi, gdzie odpadami są elementy plastikowych rączek do maszynki. We współpracy z naszymi partnerami przetwarzamy je w inne plastikowe produkty, np. doniczki czy wieszaki – mówi rzeczniczka Procter & Gamble Polska.

Część odpadów jest przetwarzana termicznie.

– W warszawskiej fabryce pieluszek Pampers 90 procent odpadów  ścinek kartonowych i plastikowych  jest utylizowanych i ponownie przetwarzanych. Z pozostałych 10 procent uzyskujemy energię cieplną, którą wykorzystujemy w dalszym procesie produkcji – tłumaczy Rymkiewicz.

Poddawane recyklingowi są także wykorzystywane w fabrykach i magazynie do składowania produktów drewniane palety – ze zniszczonych tworzy się panele podłogowe.

Praktycznie każdego dnia w naszych biurach, magazynach i fabrykach dbamy o to, by w jak najbardziej efektywny sposób wykorzystywać surowce, wodę i energię elektryczną oraz zarządzać odpadami – mówi rzeczniczka.

Na świecie już 45 spośród 60 fabryk koncernu nie kieruje odpadów na wysypiska. W Polsce wszystkie zakłady produkcyjne stosują się do tej zasady – fabryka pieluszek w Warszawie, dwie fabryki Gillette w Łodzi, fabryka produktów do pielęgnacji skóry w Aleksandrowie Łódzkim oraz centrum dystrybucyjne w Sochaczewie.

Wszystkie mają status zero odpadów na składowiskach. Oznacza to, że jeśli w procesie produkcyjnym pojawiają się odpady, staramy się je utylizować, nadać im drugie życie, aby nie wysyłać ich na wysypiska – podsumowuje Justyna Rymkiewicz.

Rośnie sprzedaż części samochodowych przez internet. Powstają e-platformy łączące sprzedaż i usługi naprawcze

CEO Magazyn Polska

Firmy motoryzacyjne dostarczające części samochodowe pracują nad zwiększeniem swojego udziału w rynku dzięki rozszerzaniu zakresu usług, szerokiej dystrybucji części oraz postawieniu na sprzedaż internetową, która w ostatnich miesiącach znacząco rośnie. Kluczem do sukcesu może być też łączenie usług sprzedażowych oraz pomocy przy naprawie auta.

Perspektywy dla rynku motoryzacyjnego wydają się być niezłe – uważa Robert Kierzek, prezes Inter Cars SA. – By skorzystać na tym wzroście, trzeba jednak szybko reagować na potrzeby klientów i w jakimś stopniu próbować samemu kreować rynek.

Internetowe sklepy z częściami i akcesoriami samochodowymi zdobywają coraz silniejszą pozycję na rynku. W sieci zaopatrują się zarówno warsztaty, jak i klienci indywidualni. Prezes zauważa, że aby zwiększać udziały w tym rynku, nie wystarczy już dobra oferta produktowa dla klientów, ale połączenie jej z innymi usługami.

Sprzedaż online stanowi ponad 40 proc. udziału w całości składanych zamówień. Głównie mówimy o biznesie B2B, czyli nasi klienci mają możliwość dobierania części poprzez elektroniczny katalog, którym dysponują. Składają zamówienia, my przygotowujemy towar, który do nich dostarczamy. Włącza się w to zamówienia z segmentu B2C, czyli od klientów indywidualnych, bo to jest dużo większy biznes – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Robert Kierzek.

Dzięki temu klienci indywidualni mają możliwość samodzielnego zamówienia potrzebnych do samochodu części i komponentów. Inter Cars oferuje im jednak możliwość dostarczenia towaru do wybranego warsztatu, gdzie naprawa zostanie wykonana.

Poprzez platformę Motointegrator.pl chcielibyśmy łączyć użytkownika samochodu z warsztatem. Większość z firm działających w sieci to zwykłe sklepy. My mamy naziemną sieć dystrybucji, mamy współpracujące z nami warsztaty i chcemy te elementy naszego biznesu wzmocnić poprzez pozyskanie dodatkowych klientów z internetu. Naszym zadaniem jest, by użytkownik samochodu trafił w dobre ręce, które mu sprawnie i skutecznie naprawią auto – mówi Kierzek.

Zdaniem prezesa Inter Cars tego typu usługi będą stanowić coraz istotniejszy segment rynku. Oprócz umożliwienia wyboru prostych akcesoriów samochodowych, taki system przy poważniejszych naprawach skieruje kierowcę do serwisu, gwarantując jakość wykonanej w nim usługi i monitorując postępy w naprawie.

Dostawy mogą być również wysłane na adres wskazany przez klient. Jednak zdaniem firmy lepszym rozwiązaniem jest odbiór zamówionego towaru w jednej ze 160 filii IC na terenie kraju lub w wybranym przez klienta warsztacie, który w takim przypadku spełnia rolę punktu odbioru. Takie rozwiązanie ma szereg plusów, jak choćby możliwość obejrzenia towaru przed odbiorem czy zwrot towaru w punkcie, jeśli zachodzi taka konieczność.

Ten kanał sprzedaży sprawdza się przy takich częściach, jak wycieraczki, żarówki, wszelkiego rodzaju akcesoria czy bagażniki. Według prezesa Inter Cars, właściwe wykorzystanie internetu to jeden z elementów strategii „one stop shop” czyli „wszystko pod jednym dachem”.

Serwis motoryzacyjny korzystając z jednej platformy, może zaopatrzyć się nie tylko w części do naprawy pojazdów, lecz także we wszystkie potrzebne urządzenia i narzędzia. Może też przede wszystkim zdobyć potrzebną mu do działania wiedzę techniczną i dane techniczne potrzebne do napraw. Kolejne ogniwo tego łańcucha to kierowca. Chcemy wykorzystać siłę marki Inter Cars do tego, by zwiększyć intensywność korzystania z usług naszej platformy Motointegrator.pl służącej do zakupu części wraz z usługą wykonania naprawy w jednym ze współpracujących z nami serwisów samochodowych – wyjaśnia Kierzek.

Serwisy internetowe Inter Cars (jest ich 60) co miesiąc mają 2 mln unikalnych użytkowników. Już dziś dzięki wyszukiwarce warsztatów blisko 15 tys. klientów jest przekierowywanych do współpracujących z nami warsztatów. Spółka zapewnia, że inwestycja w rynek e-commerce pozwoli dodatkowo zwiększyć zasięg ofertowy, głównie dzięki rozbudowanej sieci punktów dystrybucyjnych w kraju i za granicą oraz rozwojem strategii „one stop shop”.

Co dziesiąty pacjent na świecie stosuje leki homeopatyczne. Mogą być bardzo skuteczne i wspierać lub zastępować tradycyjne leki

CEO Magazyn Polska

400 mln pacjentów na świecie korzysta z leków homeopatycznych, a 200 tysięcy lekarzy w swej codziennej praktyce ordynuje je swym pacjentom. Zwolennicy homeopatii podkreślają ważne miejsce leków homeopatycznych w wachlarzu terapii ordynowanych dzieciom i kobietom w ciąży. Przekonują też o jej skuteczności w leczeniu bólu, infekcji wirusowych, alergii, schorzeń systemu mięśniowo-szkieletowego czy depresji.

Zainteresowanie środowiska medycznego homeopatią to przede wszystkim efekt potwierdzonej 200 latami praktyki i 288 badaniami klinicznymi skuteczności tej grupy leków. Stąd apele o zwiększenie liczby miejsc na nowo utworzonym w Śląskim Uniwersytecie Medycznym podyplomowym studium homeopatii. Niezgodę na takie pozycjonowanie homeopatii wyraża Naczelna Rada Lekarska twierdząc, że nie ma przekonujących dowodów wartości terapeutycznej leków homeopatycznych i niezrozumiały jest mechanizm ich działania.

Homeopatia pozwala skuteczniej walczyć z chorobą, wzmacniając naszą odporność. W konsekwencji zmienia się odpowiedź organizmu na leczenie i nasza indywidualna reakcja na chorobę – tłumaczy w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes dr Peter Fischer z Royal London Hospital for Integrated Medicine, członek Rady Ekspertów ds. Homeopatii przy WHO i osobisty lekarz Królowej Elżbiety II.

Leki homeopatyczne są oficjalne, dopuszczone do obrotu po spełnieniu wszelkich obowiązujących w UE i Polsce kryteriów rejestracyjnych. Procedury te zgodne są z literą unijnego prawa farmaceutycznego. Zostały one uznane przez kompetentne organy za bezpieczne, skuteczne i dobrej jakości. Wiele krajów UE zdecydowało się nawet na całkowitą (Szwajcaria) lub częściową ich refundację (Niemcy, Francja, Włochy czy Belgia).

Są to leki, które mogą pomóc pacjentowi, ale ich stosowanie musi być zalecone przez specjalistę, który indywidualnie, po dogłębnym wywiadzie, dobierze je dla chorego. Dlatego tak ważna jest inicjatywa podyplomowego kształcenia lekarzy w tym kierunku – dodaje dr Leszek Borkowski, były szef Urzędu Rejestracji Leków, farmakolog.

Borkowski podkreśla, że leki homeopatyczne, jak każde inne, muszą być stosowane przez fachowców, a więc lekarzy potrafiących łączyć wiedzę z zakresu medycyny konwencjonalnej z wiedzą na temat homeopatii. Dodaje, że nie są to leki uniwersalne, ale w wielu przypadkach samodzielnie lub wespół z lekami tradycyjnymi (alopatycznymi) pomagają chorym.

400 mln ludzi korzysta z leków homeopatycznych, w związku z tym wydaje mi się, że nie można tak a priori zakładać, że leki są złe – mówi dr Borkowski. – Sam doświadczyłem ich skuteczności w powstrzymywaniu wymiotów po chemioterapii.

Eksperci podkreślają również, że leki homeopatyczne sprawdzają się w leczeniu dzieci, a w tym przypadku trudno mówić o efekcie placebo. 

Zarówno Fischer, jak i Borkowski zachęcają do dalszej dyskusji na temat homeopatii, ale liczą, że będzie ona oparta na faktach, a nie na emocjach.

W medycynie są różne trendy, różne kierunki, różne szkoły. Więc te dyskusje nie są niczym złym, a wręcz przeciwnie. Pamiętajmy jednak, że akademicki spór to jedno, a litera prawa to drugie; nie można zdjąć leku z rynku tylko dlatego, że się nie lubi jakiejś terapii i podważać zaufania do stosujących je lekarzy – podkreśla Borkowski.

Fischer dodaje, że w Europie Zachodniej homeopatia jest dobrze przyjmowana. W samej Francji istnieje 17 ośrodków akademickich, w których prowadzi się zajęcia dedykowane tej dziedzinie. Także w Polsce i Czechach następuje szybkie odbicie i wzrost popularności homeopatii. Ułatwiają to europejskie przepisy o harmonizacji rynku leków, dzięki którym możliwa jest sprzedaż na terytorium całej wspólnoty na podstawie jednego zezwolenia.

W Polsce ok. 60 proc. leków homeopatycznych jest dostępnych wyłącznie na receptę. Preskrypcji dokonuje dyplomowany lekarz, który powinien dysponować pogłębioną wiedzą o lekach homeopatycznych. Jak podkreślają specjaliści z tej branży, w Polsce brakuje jej w trakcie studiów medycznych. W tej sytuacji niezbędne są dodatkowe kursy podyplomowe.

Przybywa ofert pracy dla informatyków i handlowców. Wolniej za to rosną płace

CEO Magazyn Polska

Na rynku pojawia się coraz więcej ofert pracy. Szczególnie poszukiwani są pracownicy w branży IT, przedstawiciele handlowi z doświadczeniem oraz osoby tworzące nowe produkty w finansach, IT i FMCG, czyli dobra szybko zbywalne. Wynagrodzenia natomiast nie rosną tak szybko jak przed kryzysem.

Na pewno rynek dynamicznie się zmienia i widzimy dużo ofert, znacznie więcej niż w tamtym roku. Widzimy punkt równowagi. Nie jest może to rynek już pracodawcy, ale jeszcze nie pracownika – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Piotr Mazurkiewicz, partner w HRK SA.

Pracownicy zyskują przewagę nad zatrudniającymi m.in. w branży IT oraz sektorze handlowym. Poszukiwani są nie tylko informatycy, lecz także sprzedawcy rozwiązań technologicznych oraz specjaliści e-commerce. Mazurkiewicz dodaje, że na dobre oferty mogą też liczyć inżynierowie i technolodzy.

Poszukiwani są też przedstawiciele handlowi, zwłaszcza Ci, którzy mają doświadczenie w negocjacji dużych kontraktów oraz są wyspecjalizowani w danej branży.

Jest to też rynek pracownika dla product managerów, dla osób, które tworzą nowe produkty. Zarówno w branży finansowej, w branży  FMCG, jak i w branży IT – dodaje Mazurkiewicz. – Jeżeli popatrzymy na rynek budownictwa, to zauważymy w budownictwie komercyjnym duży wzrost zainteresowania kandydatami. Szczególnie poszukiwani są specjaliści do poszukiwania terenów pod nowe powierzchnie komercyjne.

Mazurkiewicz dodaje, że z obserwacji firmy wynika, że pensje nie rosną tak szybko, jak przed kryzysem, choć przy każdej zmianie specjaliści mogą liczyć na niewielką podwyżkę. Szczególnie wysokie oferty czekają na handlowców, a także pracowników branży IT.

Na pewno możemy liczyć na więcej ofert pracy, zarówno dla managerów, jak i specjalistów. Natomiast uważam, że będzie to rynek równowagi, ale rynek pracownika dla branży IT na pewno – podsumowuje Mazurkiewicz.

Dziś Główny Urząd Statystyczny poda najnowsze dane dotyczące pracy i płacy w Polsce za maj. W kwietniu średnie wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw, w którym zatrudniony jest co trzeci pracujący Polak, wyniosło 3976,80 zł brutto. Stopa bezrobocia w kwietniu wyniosła 13 proc., a według szacunków ministerstwa pracy w maju spadła do 12,5 proc.

Big data zyskuje na znaczeniu także w marketingu i sprzedaży

CEO Magazyn Polska

Rośnie znaczenie danych i ich wykorzystania w działaniach marketingowych oraz sprzedażowych. Przedsiębiorstwa starają się przewidzieć, jaki będzie następny produkt, na którego zakup zdecydują się klienci. Firmy pracują także nad optymalizacją procesu zakupowego klientów.

To kombinacja danych, które możesz już mieć o swoich klientach, bo mogli je przekazać w trakcie rejestracji. To także słuchanie rynku oraz informacje od społeczności, które proponują nam je w zamian za lepsze dostosowanie oferty. Cała magia polega na połączeniu tych danych razem i zamianie w inny model obsługi klienta – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Scott Neuman, dyrektor marketingu na region Europy Środkowo-Wschodniej w IBM.

IBM poświęca także sporo uwagi automatyzacji marketingu, tak, aby uczynić go szybszym, łatwiejszym i intuicyjnym.

Od tworzenia stron internetowych, programowania dynamicznego oraz dostosowywania widoku do potrzeb indywidualnych, co jest marketingiem czasu rzeczywistego do analiz danych, które pozwalają przewidywać, czego klient będzie potrzebował w przyszłości – wylicza Neumann i wyjaśnia, że IBM korzysta z programów do modelowania danych (jak SPSS), które wykonują analizy prognostyczne, pozwalające przewidzieć m.in. jaki będzie następny produkt, na którego zakup zdecyduje się dotychczasowy klient.

IBM korzysta także z narzędzi Tealeaf oraz Unica. Pierwsze pozwala optymalizować ścieżkę zakupową klienta na stronie na podstawie mapy kliknięć, drugie całkowicie automatyzuje końcową fazę procesu marketingu.

Obecnie jednym z głównych wyzwań jest pokazanie zwrotu inwestycji, którą poczyniliśmy na kampanie marketingowe. W jaki sposób prześledzić każdy proces, aby udowodnić, że dana kampania przyniosła daną wartość. Śledzenie wszystkich szczegółów związane jest z ogromną liczbą informacji do zarządzania – przyznał przedstawiciel IBM podczas Forum IAB w Warszawie.

Zdaniem Neumanna polski rynek jest unikatowy i rządzi się własnymi prawami, dlatego firma włożyła wiele wysiłku w rozwój zespołu i dobrych praktyk, a także narzędzi.

To jest nowa granica dla marketingu, to w jaki sposób sprawisz, że Twoja kampania osiągnie sukces w opinii klientów – podkreśla Scott Neumann.

Rynek kredytów konsumenckich odradza się po kryzysie zarówno w Polsce, jaki i w Europie

CEO Magazyn Polska

Europejski rynek kredytów konsumenckich wychodzi z recesji. W samej tylko Polsce w pierwszym kwartale tego roku banki i instytucje finansowe udzieliły największej liczby kredytów od 2010 roku. Rynek ten jest bardzo rozdrobniony i zdaniem ekspertów utrudnia to zbudowanie unikalnej pozycji przez jednego z graczy. W wyniku kryzysu gospodarczego pojawiło się wiele nowych rozwiązań prawnych, które mogą uregulować branżę finansów prywatnych. Zajmie się nimi nowo wybrany Parlament Europejski.

Kilka ostatnich lat upłynęło pod znakiem recesji, co mocno odczuła branża kredytów konsumenckich. Jak jednak zauważają eksperci, koniec ubiegłego roku i pierwszy kwartał 2014 roku sugerują, że najtrudniejsze czasy branża ma za sobą.

– Europejski rynek kredytów konsumenckich się poprawia, ogólnoeuropejski obraz przysłania jednak spore różnice pomiędzy poszczególnymi krajami. Gospodarki z dużymi problemami też wykazują poprawę, co jest bardzo dobrą wiadomością dla całej europejskiej branży kredytowej, ale nie możemy zapominać, że w przypadku tych gospodarek liczby rosną z bardzo niskiego poziomu obserwowanego w przeszłości – mówi w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jurgita Bucyte, doradca ds. statystyki i spraw ekonomicznych w Eurofinas.

Z danych BIK wynika, że w trzech pierwszych miesiącach tego roku banki w Polsce udzieliły o 43 procent więcej kredytów konsumpcyjnych niż rok wcześniej. Jak podkreślają eksperci, ma to związek z lepszą sytuacją gospodarczą. Gospodarkę napędza konsumpcja indywidualna, a im wyższe wskaźniki, tym bardziej poprawia się sytuacja kredytów konsumenckich. 

Oczywiście, w przypadku poszczególnych graczy sytuacja może się różnić, jedne instytucje zyskują, drugie tracą. Na ich sytuację wpływa szczególnie poziom regulacji rynku, na którym działają – podkreśla Bucyte.

Rynek kredytów konsumenckich jest bardzo zróżnicowany – pożyczki oferują zarówno banki, pośrednicy finansowi, jak i firmy pożyczkowe. 

Biorąc pod uwagę ten ogólnoeuropejski obraz, który jak widać jest bardzo rozdrobniony, zwłaszcza jeśli chodzi o regulujące go narzędzia prawne, trudne jest zbudowanie w takim środowisku mocnej i unikalnej pozycji – zaznacza Bucyte.

Kryzys gospodarczy sprawił, że pojawiło się dużo rozwiązań, które mają uregulować całą branżę kredytów. 

Instytucje parabankowe będą regulowane dyrektywą dotyczącą zapobiegania prania brudnych pieniędzy, będą zmiany dotyczące ochrony danych –  mówi Bucyte.

Zaostrzenie przepisów dotyczących walki z praniem brudnych pieniędzy zostało przegłosowane przez poprzedni parlament i przekazane w skonsolidowanej wersji nowo wybranemu. Jedną z propozycji zmian jest utrudnienie zachowania anonimowości właścicielom firm, które otrzymują pieniądze. Na firmy zostaną ponadto nałożone wymagania dotyczące identyfikowania klientów i obracanych przez nich pieniędzy. 

Po zakończonych wyborach do Europarlamentu, kiedy powstanie nowa Komisja Europejska, powstaną też nowe możliwości tworzenia rozwiązań prawnych – podsumowuje Jurgita Bucyte. 

BNP Paribas Real Estate: Nowy Dyrektor w Dziale Rynków Kapitałowych w Regionie Europy Środkowo-Wschodniej

Do BNP Paribas Real Estate dołączył Mateusz Skubiszewski, który pełni funkcję Dyrektora w Dziale Rynków Kapitałowych i doradza klientom, którzy są już obecni na rynkach tej części Europy, a także tym, którzy dopiero poszukują na tym obszarze możliwości inwestycyjnych. Dział Rynków Kapitałowych w Europie Środkowo-Wschodniej świadczy usługi z zakresu doradztwa transakcyjnego obejmującego kupno i sprzedaż nieruchomości i portfeli nieruchomości, a także w obszarze restrukturyzacji instytucjonalnej oraz przy aranżowaniu finansowania projektów inwestycyjnych.

Mateusz Skubiszewski posiada ponad 15 lat doświadczenia w pracy na kluczowych stanowiskach w instytucjach finansowych oraz spółkach z sektora nieruchomości. Zanim dołączył do spółki doradczej BNP Paribas Real Estate pracował m.in. w Grupie ING, w Grupie mBank (dawniej BRE Bank), a także w LHI Group.

Matusz Skubiszewski jest absolwentem European University Viadrina Frankfurt. Ukończył również Academy of Strategic Leadership organizowaną przez Canadian Management Institute, a także uczestniczył w studium doktoranckim Akademii Przedsiębiorczości i Zarządzania im. Leona Koźmińskiego. Mateusz biegle włada językami angielskim i niemieckim. Mówi także w języku francuskim.

Jestem przekonany, że wiedza i doświadczenie Mateusza zaowocują dodatkową wartością dla naszych klientów. W Europie Środkowo-Wschodniej dostarczamy unikalnych rozwiązań na potrzeby naszych klientów: zarówno w kontekście doradztwa inwestycyjnego przy kupnie i sprzedaży nieruchomości, jak i restrukturyzacji instytucjonalnej obejmującej między innymi restrukturyzację istniejącego zadłużenia. A także doradzamy w kontekście pozyskiwania finansowania na projekty inwestycyjne – mówi Del Chandler, Dyrektor Zarządzający Działem Rynków Kapitałowych w Europie Środkowo-Wschodniej w BNP Paribas Real Estate.

Trzy czwarte Polaków nie wie o deregulacji na rynku nieruchomości – najnowszy sondaż PFRN i Domy.pl

Niemal 60 proc. Polaków obawia się, że deregulacja zawodów pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości spowoduje wzrost liczby nieuczciwych osób wykonujących te profesje, a prawie połowa badanych chciałaby przywrócenia licencji państwowych – wynika z najnowszego sondażu Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości i serwisu Domy.pl. Konsumenci mogą szukać profesjonalistów z całej Polski w internetowym Centralnym Rejestrze Pośredników i Zarządców Nieruchomości, uruchomionym przez PFRN. W Rejestrze widnieje już ponad 4000 profesjonalistów, a tylko w ostatnich miesiącach do spisu dołączyło ponad 300 nowych osób, które uzyskały licencję PFRN.

Deregulacja: więcej obaw niż korzyści

Z badania przeprowadzonego wśród użytkowników Domy.pl wynika, że zdecydowana większość Polaków (72%) jest zaskoczona informacją o deregulacji na rynku nieruchomości. Respondenci nie wiedzieli o zniesieniu wraz z nowym rokiem przepisów określających dostęp do zawodów pośrednika w obrocie nieruchomościami i zarządcy nieruchomości, a więc wymogów dotyczących poziomu wykształcenia, odpowiednich kwalifikacji, niekaralności czy przestrzegania standardów zawodowych. Równocześnie na kolejne pytanie o to jak zamierzają przeprowadzać na rynku nieruchomości interesujące ich transakcje 45% odpowiedziało, że jeszcze nie zdecydowało czy zrobi to samodzielnie, czy ze wsparciem pośrednika.

„Respondenci korzystający z naszej bazy mieszkań, domów i działek, poza znalezieniem odpowiedniej oferty w dobrej cenie, oczekują też zorganizowania i bezpiecznego przeprowadzenia transakcji, zgromadzenia i przygotowania odpowiednich dokumentów i sprawdzenia wiarygodności kontrahenta. To bezsprzecznie zadanie wyłącznie dla wykwalifikowanych i przestrzegających norm etycznych pośredników w obrocie nieruchomościami” – zwraca uwagę Marcin Drogomirecki z serwisu Domy.pl.

Zdaniem respondentów ponadto ważne jest przy tym, by byli to pośrednicy godni zaufania. Po deregulacji rynku 57% pytanych obawia się wzrostu liczby nierzetelnych pośredników i zarządców.

Potrzeba gwarancji

Badania wykazały również, że 48% pytanych czułoby się bezpieczniej, gdyby licencja państwowa, uprawniająca do wykonywania zawodu pośrednika w obrocie nieruchomościami, została przywrócona. Tylko co piąty wierzy w samoregulację rynku.

„Od początku funkcjonowania w nowych realiach otrzymujemy sygnały o potrzebie poświadczania kompetencji zawodowych pracowników nieruchomości. Wyniki badań PFRN i Domy.pl potwierdzają tę tendencję. Polacy obawiają się, że deregulacja wpłynie negatywnie na ich interesy” – komentuje Leszek A. Hardek, Prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.

Próbując się odnaleźć w nowej rzeczywistości najwięcej (38%) badanych deklaruje, że informacji o rzetelnym pośredniku poszuka w Internecie.

Konsumencie, poszukaj w Rejestrze PFRN

Wychodząc naprzeciw tym tendencjom PFRN uruchomił pod koniec 2013 roku internetowy Centralny Rejestr Pośredników w Obrocie Nieruchomościami PFRN i Zarządców Nieruchomości PFRN – www.rejestr.pfrn.pl. Dotychczas w spisie widnieje ponad 4000 profesjonalistów z całej Polski i ich liczba stale rośnie.

Każdy zainteresowany znajdzie tu informacje o osobie wykonującej zawód, m.in. opis jej doświadczenia, wykształcenia i – co ważne – informację o ubezpieczeniu od odpowiedzialności cywilnej. W systemie widoczne są osoby, które posiadają licencje nadawane przez PFRN. Federacja wydaje te dokumenty wyłącznie profesjonalistom: osobom legitymującym się dawnymi licencjami państwowymi, jednostkom, które ukończyły studia podyplomowe z zakresu zarządzania/pośrednictwa w obrocie nieruchomościami lub absolwentom prowadzonego przez PFRN Kursu Pośrednika w Obrocie Nieruchomościami/Kursu Zarządcy Nieruchomości, gdzie zdobywają wiedzę m.in. z: ustalania stanu prawnego nieruchomości, dokumentacji technicznej czy organizacji transakcji. Dodatkowo osoby widoczne w Rejestrze przyjmują na siebie obowiązek stosowania Kodeksu Etyki Pośredników w Obrocie Nieruchomościami i Zarządców Nieruchomości.