Grecja, Turcja, Egipt i Hiszpania w tym roku najpopularniejszymi kierunkami wakacyjnych wyjazdów Polaków

Grecja, Turcja, Egipt czy Hiszpania to jak na razie najpopularniejsze cele zagranicznych podróży wakacyjnych Polaków. Popularne są także Chorwacja czy Bułgaria. Zamożniejsi klienci korzystają też z wycieczek egzotycznych, np. do Tajlandii czy na Karaiby. 

Myślę, że w tym roku nie będzie specjalnego zaskoczenia, jeśli chodzi o wakacyjne wyjazdy Polaków – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Tomasz Rosset, sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki. – W ścisłej czołówce będą te kraje, które już teraz sprzedają się najlepiej, a więc Grecja, Turcja, Egipt czy Hiszpania. Zainteresowaniem cieszą się również Chorwacja i Bułgaria – dodaje.

Jak zauważa Rosset, Polaków nie odstraszają już niepokoje w Egipcie.

Polacy się już do tych niepokojów przyzwyczaili, a zresztą polskiego turystę niełatwo jest przestraszyć – zauważa Rosset. – Pamiętajmy, że Egipt choć może nadmiernie gorący w sezonie, to oferuje bardzo korzystny stosunek jakości do ceny.

Rozwija się także oferta na Bałkanach.

Mówiąc o Bałkanach, myślimy o takich tradycyjnych już dla Polaka kierunkach, jak Chorwacja czy Bułgaria, a tymczasem pojawiają się kolejne – mówi Rosset. – Rozwija się pod tym względem Czarnogóra, i tu oferta w Polsce jest coraz bogatsza. Stosunkowo nowym kierunkiem jest Albania, a na mapę turystyczną powraca Rumunia, która kiedyś była popularna. Charakterystyczne dla Polaków jest poszukiwanie nowych miejsc i kierunków, a gdy pojawia się nowa oferta, to Polacy chętnie z niej korzystają – dodaje.

Niektórzy decydują się także na wyjazd do Izraela. Przyciąga ich tam turystyka religijna, pielgrzymkowa, a także historia.

Izrael nie należy wprawdzie do tanich krajów, ale wizyta w tym państwie to niezapomniane przeżycie – przekonuje sekretarz generalny Polskiej Izby Turystyki.

 Polacy chętnie podróżują w coraz bardziej egzotyczne miejsca.

Dla tych, którzy mają zasobniejsze portfele, otwierają się inne możliwości – mówi Rosset.

Polskie biura podróży czarterują dreamlinery i proponują bezpośrednie połączenia np. na Karaiby czy Dominikanę, a także do Azji czy na Daleki Wschód, gdzie króluje Tajlandia. Możliwości jest naprawdę mnóstwo. Nie zapominajmy z resztą, że Polska także jest piękna i niekoniecznie musimy sięgać tak daleko, żeby znaleźć atrakcyjne miejsce wypoczynku – dodaje rozmówca Newserii Biznes.

W ubiegłym roku według Raportu Podróżnika travelplanet.pl z biurami podróży na wakacje wyjechało o 12,69 proc. więcej osób niż w 2012 r.
Spadła natomiast liczba osób korzystających z hoteli cztero- i pięciogwiazdkowych. Standard dotyczący wyżywienia nie uległ jednak znacznemu obniżeniu.  Najczęściej Polacy jeździli na tygodniowy urlop. Jedynie mniej więcej co piąty polski turysta decydował się na odpoczynek
trwający dwa tygodnie. Najpopularniejszymi kierunkami były: Egipt, Grecja, Turcja, Hiszpania i Tunezja.

Komentarz indeksowy BossaFX 16 czerwca 2014 r.

Komentarz indeksowy BossaFX 16 czerwca 2014 r.
Analityk Techniczny- Michal Pietrzyca

Będą rosły produkcja i zatrudnienie w polskiej motoryzacji

CEO Magazyn Polska

Przedstawiciele branży motoryzacyjnej z optymizmem patrzą w przyszłość. Blisko 48 proc. z nich spodziewa się wzrostu zamówień i idącego za nim zwiększenia zatrudnienia. Z „Badania opinii i nastrojów przedstawicieli Automotive” przeprowadzonego przez firmę Exact Systems wynika, że ubiegłoroczne problemy tego sektora gospodarki są już przeszłością.

– Zapytaliśmy producentów części i komponentów motoryzacyjnych o przewidywania dotyczące następnych 3 miesięcy w porównaniu z zeszłym rokiem. Z odpowiedzi wynika, że 48 proc. firm spodziewa się wzrostu zamówień i produkcji, a 38 proc. planuje zwiększyć zatrudnienie – mówi Paweł Gos, prezes Exact Systems.

Najwięcej nowych miejsc pracy będzie zarezerwowanych dla pracowników produkcyjnych (65 proc.). Blisko 9 proc. przedsiębiorców planuje zatrudnić koordynatorów jakości, a 4 proc. menadżerów i kierowników.

Dobre nastroje są między innymi efektem pozytywnych sygnałów nadchodzących spoza Polski. Rosną zamówienia koncernów zagranicznych, co pokazuje, że konsumenci w krajach Europy Zachodniej znów ruszyli do salonów samochodowych po nowe auta.

– Rynek jest dziś globalny i my na tym korzystamy – uważa Paweł Gos. – Nasi producenci części i komponentów samochodowych w dużej mierze obsługują przecież zamówienia z zagranicy. Poprawie sytuacji w kraju sprzyjają także zmiany w przepisach podatkowych, dotyczące możliwości odliczania VAT-u. Od dwunastu miesięcy mamy do czynienia z wzrostem liczby rejestracji nowych aut osobowych oraz zwiększeniem produkcji w polskich fabrykach.

Przedstawiciele branży za dobry prognostyk uznali decyzję Volkswagena o budowie we Wrześni nowej fabryki produkującej model Crafter oraz niepotwierdzoną jeszcze oficjalnie decyzję o przesunięciu produkcji Skody Roomster z Kvasiny do montowni w Poznaniu.

– Jesteśmy coraz atrakcyjniejszym krajem dla inwestorów – mówi Gos. – Mamy ponad 600 fabryk produkujących części do aut, co międzynarodowym koncernom zapewnia sprawną logistykę i niskie koszty transportu. Polska uchodzi za państwo bezpieczne i stabilne politycznie. To atuty, które pozwalają nam być konkurencyjnymi w całej branży.

Jak podkreśla Paweł Gos, na jedną osobę zatrudniona w fabryce samochodów przypadają średnio cztery miejsca pracy w przemyśle poddostawczym. Dla gospodarki inwestycje dużych koncernów motoryzacyjnych mają więc znaczenie kluczowe. 

Platformy konsolidujące sklepy przyszłością handlu w internecie

CEO Magazyn Polska

Sprzedaż w internecie rośnie w szybkim tempie. W ubiegłym roku zwiększyła się o ponad 20 procent w porównaniu z 2012 rokiem. Eksperci przewidują, że w tym roku tempo zmian będzie podobne. Przyszłością branży e-commerce mogą stać się platformy, które konsolidują sklepy, sprzedawców lub artystów z określonej branży w jednym miejscu. Taki model stosowany jest już z powodzeniem w tradycyjnym handlu oraz usługach i zdaniem ekspertów sprzedaż w internecie będzie także szła w tym kierunku.

Prowadzenie wąsko wyspecjalizowanego sklepu w sieci często może okazać się nieopłacalne.

Trzeba samemu włożyć pracę w wypromowanie domeny, często też w oprogramowanie. Jeżeli sklep jest bardzo wyspecjalizowany, a produktów jest mało, trudno jest przekroczyć barierę opłacalności. Naturalną konsekwencją takiego myślenia jest stworzenie miejsca, które integruje, skupia wszystkie sklepy w jednym miejscu, co pozwala poszerzyć ofertę, a praca nad wypromowaniem domeny jest podobna – mówi agencji Newseria Biznes Sebastian Kuffel, współwłaściciel platformy EtnoBazar.pl, na której można kupić i sprzedać przedmioty inspirowane lokalną sztuką i folklorem.

Coraz częściej pojawiają się platformy, które oferują produkty określonej grupy artystów lub określonej branży – biżuterii, ubrań czy akcesoriów domowych. Pojedyncze sklepy często mają problem z osiągnięciem opłacalności, zwłaszcza jeśli specjalizują się w niszowej dziedzinie, dlatego też rozwiązaniem może być skupienie ich w większej grupie. Łatwiej jest im wtedy zaistnieć w sieci, niż działać pod własnymi domenami.

Dlatego też platformy konsolidujące sklepy z branży będą się mnożyć, a sprzedaż w internecie będzie zmierzać właśnie w tym kierunku – podkreśla Kuffel.

Platformy pośredniczące w e-handlu zarabiają na każdej transakcji, dlatego im więcej sprzedawców i kupujących, tym lepiej. Prowizje, jakie pobierają platformy, są zróżnicowane – od kilku do kilkunastu procent wartości wystawionych produktów, choć zdarzają się i takie, które pobierają ponad 20 procent ceny sprzedaży.

Jak podkreśla Kuffel, stworzenie biznesu opartego na hobby nie jest trudne – wystarczy wykupić domenę i oprogramowanie. Rozkręcenie niszowego biznesu wymaga jednak sporo odwagi i determinacji. Nie ma pewności, czy nikt wcześniej nie wpadł na taki pomysł, czy też jest na niego zapotrzebowanie.

W naszym przypadku pasją były podróże, co mogłoby sugerować założenie biura podróży. Tymczasem podróże zainspirowały nas do przywożenia różnych ciekawych produktów z całego świata i to nakierowało nas na pomysł założenia sklepu internetowego. Kolejne spostrzeżenie było takie, że sklepów z podobnymi przedmiotami jest więcej i warto stworzyć przestrzeń, żeby skupić całą tę branżę w jednym miejscu, jakim jest właśnie EtnoBazar. Warto szukać pomysłu na biznes wokół naszego hobby, ale nie przekuwać go bezpośrednio w biznes – przyznaje Sebastian Kuffel.

Moda na rękodzieło trwa od kilku lat. W internecie sprzedaż tego typu produktów co roku rośnie o około 25 procent.

Na stronie EtnoBazaru można znaleźć przedmioty inspirowane lokalną sztuką i folklorem – zarówno wytwarzane przez samych sprzedających, jak i przywożone z podróży. Swoje produkty na platformie wystawiło już ponad 50 sprzedających, EtnoBazar ma też w planach stały rozwój, udostępnienie użytkownikom wielu funkcjonalności, m.in. możliwości blogowania. Funkcjonuje też powiązany z nim serwis EtnoSpa, gdzie znajdują się kosmetyki z różnych stron świata. 

Serinus chce zwiększyć wydobycie w Tunezji i na Ukrainie

0

CEO Magazyn Polska

Serinus Energy, spółka wchodząca w skład grupy Grupy Kulczyk Investments, pracuje nad zwiększeniem wydobycia na Ukrainie i w Tunezji oraz poszukuje złóż gazu ziemnego i ropy w Rumunii. Pod względem struktury działalności firmy zdecydowanie jednak większy nacisk kładziony jest na działalność wydobywczą niż poszukiwawczą. Serinus planuje odwierty w Tunezji, gdzie chce powtórzyć dobre wyniki, które osiągnął na Ukrainie.

Tunezja i Ukraina to kraje, na których w najbliższym roku zamierza koncentrować się Serinus.

Będziemy się starali wykorzystać potencjał Tunezji. Jesteśmy tam obecni dopiero od roku, dlatego będzie on uwalniany powoli. W tym roku w Tunezji rozpoczynamy cykl wierceń – jeśli dwa pierwsze okażą się sukcesem, będziemy realizować nawet dwadzieścia kolejnych. Chcemy powtórzyć tam sukces, jaki osiągnęliśmy na Ukrainie, czyli sześciokrotne zwiększenie produkcji i osiągnięcie progu rentowności całego przedsięwzięcia po niespełna trzech latach – mówi agencji Newseria Biznes Jakub Korczak, wiceprezes ds. relacji inwestorskich i dyrektor operacji w Europie Środkowo-Wschodniej w Serinus Energy.

Serinus chce w ciągu kilku najbliższych lat znacząco zwiększyć wydobycie gazu i ropy naftowej w Tunezji. Wciąż jednak udział przychodów z Ukrainy stanowi blisko 70 procent przychodów grupy. Obecnie na terenie Ukrainy trwają prace wydobywcze gazu ziemnego i kondensatu. Na początku czerwca spółka ogłosiła sukces przy odwiercie Olgowskoje-11, gdzie odkryto cztery strefy zawierające gaz, z czego trzy na skalę komercyjną. 

– Ogłosiliśmy zakończenie kolejnego odwiertu, który dotarł do kolejnych gazonośnych stref. Mamy cztery strefy, w tym jedną bardzo produktywną na naszych koncesjach ukraińskich. Myślę, że będzie to miało przełożenie na produkcję i poziom rezerw, który jest bardzo ważną kategorią dla firm z naszej branży – ocenia Korczak.

Z kolei do połowy lipca spółka planuje rozpoczęcie produkcji ze strefy S6 na odwiercie Makiejewskoje-17. Maksymalny przepływ gazu, jaki udało się uzyskać, wyniósł 187 tys. m sześc. Jest to najwyższy poziom, jaki uzyskała spółka od początku działalności na Ukrainie.

Firma KUB-Gas, której Serinus jest udziałowcem, ma siedzibę w Ługańsku, na północnym wschodzie Ukrainy. Ze względów na niepewną sytuację polityczną, a w związku z tym również gospodarczą, firma śledzi wszelkie doniesienia z tego terenu. Jak podkreśla Korczak, do tej pory nie miały tam miejsca żadne zdarzenia, które mogłyby mieć niekorzystny wpływ na firmę.

 Jeżeli chodzi o względy komercyjne, nie odczuwamy, żeby sytuacja na Ukrainie miała wpływ na naszą działalność. Jesteśmy w stanie na bieżąco produkować i sprzedawać gaz, na bieżąco otrzymujemy również płatności. Natomiast przedmiotem naszej wielkiej troski jest bezpieczeństwo naszych pracowników – zaznacza Jakub Korczak.

Serinus notowany jest na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie i Toronto. Portfel aktywów spółki obejmuje koncesje w pięciu krajach. Ze względu na sytuację polityczną, działalność poszukiwawcza w Syrii została zawieszona. Pod koniec tego roku mogą zostać podjęte prace poszukiwawcze w Brunei, również w drugiej połowie roku Serinus planuje wykonanie dwóch odwiertów i badań sejsmicznych w Rumunii.

Oczywiście szukamy tam gazu i ropy, natomiast w tej chwili w strukturze działalności naszej firmy działalność poszukiwawcza jest zdecydowanie mniej obecna niż działalność wydobywcza – podkreśla Jakub Korczak. 

Na statystycznego Polaka przypada więcej powierzchni handlowej niż na Europejczyka. A sklepów będzie wciąż przybywać

Powierzchnia handlowa w Polsce nadal będzie rosnąć, choć już teraz nasycenie rynku przekracza europejską średnią. Nowe obiekty handlowe będą się pojawiać głównie w mniejszych miastach i na ścianie wschodniej. W większych miastach zarządcy obiektów skoncentrują się na poprawie jakości już istniejących powierzchni, natomiast deweloperzy – na rozwoju ulic handlowych.

Rynek nieruchomości w Polsce można uznać za dojrzały. Mamy ponad 11 mln m kw. nowoczesnej powierzchni handlowej rozlokowanej w ponad 400 centrach handlowych, wolumen ten jest powiększany każdego roku o 600-700 tys. mkw. Dominującym trendem jest dywersyfikacja formatów handlowych. Mamy do czynienia również z dywersyfikacją geograficzną – wyjaśnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Agnieszka Mielcarz, dyrektor działu Retail Asset Management w Knight Frank.

Nawet 70 proc. nowych powierzchni handlowych powstanie w najbliższym czasie w miejscowościach liczących 50-100 tys. mieszkańców. Między innymi dzięki powierzchniom w mniejszych ośrodkach nasycenie polskiego rynku przekracza europejską średnią i wynosi 280 mkw. powierzchni handlowej na tysiąc mieszkańców. Europejska średnia to 226 mkw. na tysiąc mieszkańców.

Wśród tych powierzchni wciąż dominują formaty pierwszej i drugiej generacji, czyli niewielkie centra usługowe lub handlowe skupione wokół hipermarketów. Przybywać będzie jednak formatów wyższych generacji, zwłaszcza w dużych miastach. Średnia w tym segmencie to 550 mkw. powierzchni handlowych na tysiąc mieszkańców, choć np. w Warszawie jest to tylko 440 mkw. Ponieważ w dużych miastach często deweloperzy nie mają możliwości budowy nowej powierzchni, decydują się na remodeling, czyli poprawę jakości i wykorzystania już istniejących obiektów.

Z jednej strony konieczne będzie dostarczanie mniejszych formatów. Dominującym trendem jednak wydaje się być remodeling istniejącej już powierzchni handlowej, za pośrednictwem którego z jednej strony uzyskujemy nowocześniejszą, lepszej jakości powierzchnię, z drugiej możemy ją również zwiększyć. Mamy do czynienia z ogromnym zapotrzebowaniem na profesjonalną usługę doradczą związaną z przygotowaniem takiej powierzchni – podkreśla Mielcarz.

Dodaje, że przyrost powierzchni handlowych w Polsce będzie stabilny na poziomie 600-700 tys. mkw. przez kolejne 2-3 lata. Ich liczba szybciej będzie rosła na ścianie wschodniej, bo ten region ma obecnie najniższe nasycenie. Z kolei w bardziej nasyconych sklepami miastach zaczną powstawać ulice handlowe. W skali kraju rozwój nastąpi we wszystkich formatach, także małych powierzchni, np. sklepów convenience.

Zdaniem Mielcarz inwestycje w nieruchomości handlowe stanowią 40 proc. wszystkich inwestycji w nieruchomości komercyjne.

Rynek jest bardzo atrakcyjny dla inwestorów, w szczególności dla inwestorów zagranicznych, ze względu na wysokość stóp kapitałowych, płynność tego rynku oraz stosunkowo niski poziom wakatów w centrach handlowych – są to czynniki, które wpływają na decyzje o inwestycjach – podkreśla Mielcarz.

Nowoczesne telewizory są coraz bardziej inteligentne. Wyczuwają obecność użytkownika i dopasowują do niego ofertę programową

CEO Magazyn Polska

Najnowsze modele telewizorów wyposażone w kamery i czujniki potrafią rozpoznać, który z domowników znajduje się w pobliżu odbiornika. Dzięki temu urządzenie dopasuje do niego konkretną ofertę programową i listę przydatnych stron WWW. Jeden telewizor może zapamiętać maksymalnie pięć osób i spersonalizować interfejs do każdej z nich.
Możemy dla każdego członka rodziny spersonalizować poszczególne ekrany tak, aby w momencie gdy dany użytkownik podchodzi do telewizora, odkrywał się przed nim od razu jego ekran i wybrane przez niego programy telewizyjne i internetowe. Możemy sobie stworzyć np. cztery takie ekrany. Telewizor ma jeszcze taką dodatkową funkcję, że w momencie, kiedy do niego podchodzimy, wysuwa się automatycznie kamera i rozpoznaje twarz lub głos – w zależności od tego, której funkcji chcemy użyć – i od razu przestawia się automatycznie – mówi agencji informacyjnej Newseria Lifestyle Klara Ufnalewska, PR manager z firmy Panasonic.

Producenci telewizorów stawiają też na doskonalenie technologii Smart TV, która pozwala na swobodne przeglądanie stron internetowych. Nowością jest także funkcja TV Anywhere.

TV Anywhere pozwala na oglądanie wybranych przez nas i spersonalizowanych kanałów gdziekolwiek jesteśmy na świecie. Za pomocą takiej aplikacji, którą instalujemy na smartfonie lub tablecie, jesteśmy w stanie dostać się do wnętrza naszego telewizora i możemy oglądać różne kanały telewizyjne. Mamy też możliwość zaprogramowania nagrywania, a następnie odtworzenia na smartfonie lub po powrocie do domu na dużym ekranie – wyjaśnia Klara Ufnalewska. – Z kolei Smart TV to jest cały pakiet funkcjonalności, które wykraczają poza standardowe możliwości telewizora, czyli szeroki dostęp do treści internetowych, portali społecznościowych, przeglądanie stron WWW, kanałów YouTube, a także dostęp do takich funkcji jak kontrola nad telewizorem, za pomocą której na przykład możemy, używając smartfona, włączyć telewizor z innego pomieszczenia.

Poprzez zdalne połączenie telewizora z urządzeniami przenośnymi będzie można też przesyłać filmy, zdjęcia i informacje tekstowe.

Remote Share pozwala na dzielenie się z domownikami – przy założeniu, że jesteśmy poza domem – zdjęciami, nagraniami wideo czy nawet wiadomościami, zamiast tych zostawianych na lodówce. Możemy wysłać cały album ze zdjęciami lub właśnie nagranie wideo, po prostu nagrywamy się smartfonem i wysyłamy taki plik – dodaje Klara Ufnalewska.

Dzięki ożywieniu gospodarczemu rośnie sprzedaż kosmetyków

CEO Magazyn Polska

Przedstawiciele branży kosmetycznej obserwują zakończenie chudych lat, które były skutkiem gospodarczego kryzysu. Poprawa sytuacji
w gospodarce ma bowiem bezpośrednie przełożenie na rozwój przedsiębiorstw kosmetycznych. – Po trudnym początku roku obserwujemy od kilku miesięcy ewidentny wzrost – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Mariusz Grajda, dyrektor finansowy na Europę Wschodnią w firmie Coty Polska.  

Wynika to z wychodzenia gospodarki z kryzysu. Wprawdzie nie wszyscy z naszej branży ten kryzys odczuli, ale dla nas był on dosyć dotkliwy – mówi Mariusz Grajda.

W polskiej branży markowych kosmetyków tzw. efekt szminki, zgodnie z którym w kryzysie ludzie nadal kupują dobra luksusowe, ale z tańszej kategorii (np. właśnie drogie kosmetyki zamiast drogich samochodów) nie zawsze się sprawdza.

Cieszymy się z rozwoju gospodarki, gdyż im więcej ludzie mają w kieszeniach, tym szybciej się rozwijamy. Zresztą na przestrzeni dekady ten rozwój jest znaczący. Pamiętam, że gdy dołączyliśmy do Unii Europejskiej, działało u nas kilka koncernów, a polskie firmy dopiero raczkowały. Tymczasem dzisiejsza sytuacja jest zupełnie inna. O ile mi wiadomo, wzrost wyniósł 60 proc. w ciągu kilkunastu lat – twierdzi Grajda.

Korzystne dla firm kosmetycznych może okazać się podleganie konkurencyjnej presji.  

Konkurencja wzmacnia, motywuje do tego, by  wyszukać wąskie gardło w biznesie i stale poprawiać jakość – zauważa Grajda. – O nasz rozwój dbamy, reklamując się, zarówno w telewizji, jak i bezpośrednio docierając do konsumentów.

Wyzwania stojące przed branżą mają wymiar zarówno ekologiczny, jak i podatkowy.  

Musimy pamiętać, których składników nie możemy testować na zwierzętach – mówi Grajda. – Są też oczywiście wyzwania biznesowe i finansowe. Udało się nam doprowadzić do obniżenia akcyzy na wyroby kosmetyczne. Jednak nadal musimy zmagać się z podatkami, z tzw. opłatami półkowymi – dodaje.

Korzystne dla rozwoju firm kosmetycznych może okazać się podleganie konkurencyjnej presji.  

Konkurencja wzmacnia, motywuje do tego, by  wyszukać wąskie gardło w biznesie i stale poprawiać jakość – zauważa Grajda.  

Według danych z raportu „Rynek kosmetyków do makijażu, I-VI 2013 r.” sporządzonego przez firmę badawczą Nielsen w ubiegłym roku segment kosmetyków kolorowych wzrósł o niemal 8 proc., a jego wartość wyniosła ponad 1 mld złotych. Wzrost wartości rynku zanotowali m.in. producenci podkładów (wzrost o 37 proc.), mascar (36 proc.) oraz lakierów do paznokci (23 proc.) i pudrów (53 proc.). Ponadto o 42 proc. wzrosła wartość rynku błyszczyków (42 proc.) i szminek ( 36 proc.).

Z kolei wg raportu KPMG „Rynek dóbr luksusowych w Polsce” (ogłoszonego w 2013 r.) 2,6 procent polskiego rynku kosmetyków i perfum stanowią produkty luksusowe. Wartość tego segmentu szacowano na 293 mln zł. Dane dotyczyły 2012 r.

Cydr podbija polski rynek. Sprzedaż w tym roku może być trzykrotnie wyższa niż w 2013 r.

CEO Magazyn Polska

W Polsce dynamicznie rośnie sprzedaż cydru. Przed dwoma laty trunek był ledwo widoczny na rynku, w ubiegłym roku sprzedano go blisko 2 mln litrów. W tym roku eksperci spodziewają się nawet trzykrotnie wyższej sprzedaży. Liderem rynku cydru jest Grupa Ambra. Prezes grupy zaznacza, że w ciągu najbliższych kilku lat, w ramach istniejących zasobów produkcyjnych, będzie można wyprodukować nawet 15 mln litrów cydru bez wzrostu inwestycji.

Zakładaliśmy, że przy rozwoju w skali kilku procent rocznie i nowoczesnym zakładzie produkcyjnym bez projektu cydru nasze inwestycje będą właściwie na poziomie odtworzeniowym,  a wydatki inwestycyjny nie będą się w istocie zmieniały. Natomiast sam cydr jako projekt zdecydowanie zwiększa naszą efektywność biznesową – mówi agencji Newseria Biznes Robert Ogór, prezes Grupy Ambra.

Ambra jest liderem na rynku wina w Polsce i w dużej mierze opiera się na produkcji win musujących. Jak podkreśla Robert Ogór, rynek ten cechuje się dużą sezonowością. Największa sprzedaż jest w IV kwartale roku. Produkcja i sprzedaż cydru w pewnym stopniu niweluje dysproporcje między poszczególnymi porami roku.

Cydr to produkt letni i równoważy efekty sezonowości poprzez poprawę obłożenia zakładu produkcyjnego. To z kolei oznacza, że około 10-15 mln litrów cydru możemy obsłużyć w ramach istniejących zasobów produkcyjnych, bez istotnego wzrostu inwestycji. Czyli capex [wydatki inwestycyjne na wdrożenie lub rozwój produktu – red.] może lekko rosnąć w najbliższych latach, ale nie będzie tu zmiany jakościowej – zaznacza Ogór.

Grupa Ambra to największy producent cydru w Polsce, należy do niej blisko 40 procent rynku. Rynek cydru jeszcze dwa lata temu praktycznie nie istniał, w ubiegłym roku sprzedaż napoju wyniosła 2 mln litrów, w tym natomiast eksperci spodziewają się nawet trzykrotnego wzrostu. Docelowo spożycie cydru może osiągnąć blisko 2 procent sprzedaży piwa.

Gdyby rzeczywiście cydr osiągnął wolumen 3040 mln litrów, to wówczas oczywiście konieczne będą większe inwestycje. Mam nadzieję, że będziemy mogli zrealizować te inwestycje również z przychodów i marży. Na dzisiaj jest jednak za wcześnie, żeby powiedzieć że są to konkretne wyzwania i plany, które miałyby zmienić wydatki inwestycyjne spółki – mówi Ogór.

Polska jest największym eksporterem jabłek na świecie, w ubiegłym roku eksport przekroczył milion ton. Także w kraju jabłka cieszą się dużą popularnością – przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 13 kilogramów tych owoców. Cydr okazał się jednak nowością.

Jesteśmy otoczeni uprawami jabłek na nie mniejszą skalę niż Hiszpania winogronami. Mimo to cydr to zupełnie nowe zjawisko. Zamiana konsumpcji jabłek na przetworzony napój spowodowała, że sprzedaż nas pozytywnie zaskoczyła. Konsument przyjął naszą propozycję cydru lubelskiego entuzjastycznie – podkreśla Robert Ogór. 

Onet chce postawić na treści premium i walczyć o użytkowników jakością kontentu

Treści dziennikarskie na wysokim poziomie i autorskie materiały wideo mają umożliwić Onetowi utrzymanie palmy pierwszeństwa w polskim internecie. Ten z kolei jest medium coraz chętniej wybieranym przez reklamodawców.

Po dwóch latach lekkiego spadku i korekty rynek reklamy powoli zaczyna się odradzać. W tym roku spodziewany wzrost osiągnie poziom 1-2 proc. – szacuje szef Grupy Onet.pl i podkreśla, że to dobry sygnał dla branży na przyszłość.

Jego zdaniem na tym tle rynek reklamy internetowej będzie rósł znacznie szybciej, co potwierdzają wyniki z pierwszych miesięcy roku. Internet jest w nich liderem, jeśli chodzi o tempo wzrostu wydatków reklamowych.

Pierwszy kwartał pokazuje, że ten rynek rósł w granicach 6 proc. – przypomina w rozmowie z Newserią Biznes.

Za wzrosty odpowiedzialne są przede wszystkim reklama wideo, reklama kontekstowa, akcje specjalne, native advertising oraz reklama mobile. Klasyczna reklama display także generuje wzrost, ale jest on na niższym poziomie niż wspomniane kategorie, Bednarski szacuje go na poziomie 1-2 proc.

Po niedawnym połączeniu sił przez Wirtualną Polskę i o2, Onetowi wyrósł silny konkurent. Szef grupy ma jednak nadzieję na utrzymanie pozycji lidera na rynku.

Onet jest najlepiej rozpoznawalnym brandem online’owym wśród wszystkich wydawców internetowych. Większość naszego ruchu wynika ze znajomości brandu, określanego mianem „top of mind – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Robert Bednarski, prezes Grupy Onet.pl.

Jako główne wyzwania wskazuje dostosowanie do zmieniających się potrzeb użytkowników.

Utrzymanie palmy pierwszeństwa, utrzymanie pozycji najsilniejszej destynacji dla treści online, dla treści premium w polskiej sieci jest wyzwaniem na najbliższe lata – zapowiada Robert Bednarski.

Bednarski wierzy, że orężem w walce o uwagę internauty są przede wszystkim coraz lepsze jakościowo treści dziennikarskie i kontent wideo. Obecność Onetu w grupie Ringier Axel Springer Media ma w tym pomóc.

W ramach grupy mamy w naszym wspólnym, polskim online’owym portfolio szereg premium brandów. Fakt, Newsweek, Forbes, Przegląd Sportowy, Top Gear – to brandy, za którymi stoi gigantyczne doświadczenie dziennikarskie – przekonuje Bednarski i zapowiada, że portal planuje także aktywność na polu marketingowym i kampanie wspierające dotychczasowe i nowe projekty.

Onet należy do niemieckiego wydawnictwa od niespełna dwóch lat.