Cloud Planet S.A. łączy się z Skanuj.to Sp. z o.o.

0

15 maja 2014 r. doszło do połączenia spółek Cloud Planet S.A. („Cloud Planet”), dostawcy usług księgowości online szybkafaktura.pl, oraz Skanuj.to Sp. z o.o. („Skanuj.to”), innowacyjnego dostawcy rozwiązań automatyzujących rozpoznawanie danych z dokumentów księgowych. Cloud Planet S.A. to spółka portfelowa funduszu Helix Ventures Partners z Grupy MCI Management.

Cloud Planet w ramach swoich produktów dostarcza internetowe rozwiązanie do wystawiania faktur, obsługi magazynowej, prowadzenia KPiR w ramach systemu dostępnego online. Spółka buduje w Polsce jedną z największych sieci partnerskich biur rachunkowych i współpracuje z bankami  PKO BP i BOŚ Bank. Skanuj.to ze swojej strony udostępnia platformę online do rozpoznawania danych z zeskanowanych dokumentów księgowych oraz zapewnia integrację z najpopularniejszymi systemami finansowo-księgowymi i ich automatyczne zasilanie danymi z przetworzonych dokumentów.

W rezultacie połączenia powstanie najbardziej atrakcyjna na rynku oferta usług finansowo-księgowych dla klientów z sektora MŚP oraz dla biur rachunkowych. Decyzja o połączeniu obu spółek i stworzeniu wspólnej usługi ma na celu zaadresowanie potrzeb w zakresie sprawnej wymiany informacji pomiędzy biurem rachunkowym i jego klientami. Rozszerzona oferta zapewni nowoczesne rozwiązanie nie tylko do wystawiania faktur i prowadzenia księgowości ale generalnie zwiększy jakość i dostępność informacji oraz w pełni zautomatyzuje obieg dokumentów księgowych pomiędzy klientem a biurem rachunkowym.

Spółki planują zakończyć integrację swoich produktów w drugiej połowie 2014 r.

Polska wyda 7,5 mld zł na trzy okręty podwodne

CEO Magazyn Polska

Jeszcze w tym roku ma zostać rozpisany przetarg na trzy okręty podwodne dla polskiej marynarki. Do tej pory ta część wojska była zaniedbywana, a niemal wszystkie okręty pochodzą sprzed 1989 r. Eksperci podkreślają, że Polska musi kupić takie okręty, które długo zachowają wartość bojową, także ofensywną. Istotne jest wyposażenie w pociski manewrujące.

To są bardzo duże inwestycje, bo każda jednostka pływająca to wielki wydatek. Z tego powodu musi być to zaplanowane w długiej perspektywie czasowej. To powinno być również zaplanowane tak, żeby te okręty za 20 lat nie tylko pływały, lecz także żeby stanowiły wymierną wartość bojową: obronną, a może nawet ofensywną – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Jach, były wojskowy, obecnie przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Wojska Polskiego i poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Obecnie polska Marynarka Wojenna dysponuje tylko kilkoma okrętami zwodowanymi po 1989 r. Najmłodszym jest okręt rakietowy ORP „Grom”, na którym banderę podniesiono w 1995 r. Okręty podwodne są jednak znacznie starsze – trzon floty stanowią cztery okręty typu Kobben zwodowane w latach 60., a pod polską banderą pływające od nieco ponad 10 lat. Piąty okręt podwodny, ORP „Orzeł”, został zwodowany w 1986 r.

Dlatego zakup nowych okrętów podwodnych to priorytet w ramach wieloletniego programu modernizacji sił zbrojnych. Jeszcze w tym roku MON chce rozpisać przetarg na trzy jednostki. Wartość zamówienia wyniesie ok. 7,5 mld zł.

Polska, kupując te okręty, musi brać pod uwagę wyposażenie ich w pociski manewrujące. Okręty bez pocisków manewrujących mają wielokrotnie niższą wartość bojową i na to Polska nie może sobie pozwolić, żeby kupić za 7,5 mld zł okręty o obniżonej wartości bojowej i obronnej – uważa Jach. – Wyposażone w pociski manewrujące stają się dla naszego państwa bardzo istotnym elementem strategii odstraszania.

Pociski manewrujące, o których wspomina Jach, to rakiety o bardzo dużym zasięgu i dużej dokładności (mają zasięg ok. 1000 km i dokładność trafienia od 3 do 5 metrów). Jak wyjaśnia Jach, takie pociski poruszają się na niewielkiej wysokości i nie w linii prostej, co czyni je trudno wykrywalnymi i niemal niezniszczalnymi przez obronę.

Jach przekonuje, że takie pociski pozwalają na zwiększenie zdolności bojowej okrętów, bo z daleka umożliwiają trafienie w strategiczne cele. W przypadku konfliktu zbrojnego mogłyby np. uderzyć w sztab, strategiczne elementy infrastruktury (np. mosty) lub budynki rządowe wrogiego kraju.

Zdanie posła Jacha podzielają także inni eksperci i decydenci. O konieczności posiadania okrętów podwodnych wyposażonych w pociski manewrujące wypowiadali się także niedawno publicznie Stefan Niesiołowski, przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej, oraz gen. dyw. dr Anatol Wojtan, I zastępca szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Trudno wyobrazić sobie, by Bałtyk stał się areną działań wojennych. Jednak ze względu na to, że jest morzem wewnętrznym, wokół którego brzegów jest umiejscowionych wiele państw, w tym nasz główny potencjalny przeciwnik, czyli Rosja, odgrywa on bardzo istotną rolę. Bałtyk jest miejscem, z którego można razić cele lądowe przy obecnej technice nawet bardzo daleko oddalone od brzegu. Jest też bardzo ważną drogą morską, przez którą jest transportowanych bardzo wiele towarów – tłumaczy Jach.

Równocześnie dodaje, że topografia dna Bałtyku ułatwia działania okrętów podwodnych. Mogą się one łatwo ukryć przy dnie, zwłaszcza te najnowocześniejsze, które mogą nie wynurzać się przez nawet 4 tygodnie. Dlatego nowe i dobrze wyposażone okręty podwodne nie tylko zwiększą potencjał bojowy polskiej marynarki, ale i będą istotnym czynnikiem odstraszającym.

PZU po przejęciu spółek z krajów bałtyckich zapowiada kolejne akwizycje – na południe od Polski

0

CEO Magazyn Polska

Po przejęciu spółek ubezpieczeniowych w krajach bałtyckich PZU zapowiada dalsze akwizycje zagraniczne w regionie. Spółka koncentruje się na krajach położonych na południe od Polski. Jednym z celów jest słoweński Triglav, ale tam prywatyzacja ruszy najwcześniej za rok. PZU od kwietnia proponuje też klientom bezpośrednią likwidację szkód, z której skorzystało na razie kilkaset osób.

Cały czas szukamy celów akwizycyjnych w ubezpieczeniach, także w sektorze finansowym, w obszarze środkowej i wschodniej Europy. W tej chwili oglądamy parę potencjalnych firm. Niestety, największa z nich, czyli Triglav w Słowenii, prawdopodobnie będzie do sprzedaży dopiero za rok, ponieważ zaraz będą wybory i zostanie wybrany nowy rząd, który dopiero rozpocznie proces prywatyzacyjny – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Przemysław Dąbrowski, członek zarządu PZU SA i PZU Życie SA.

W kwietniu PZU podpisało umowy przejęcia czterech spółek z grupy RSA: Lietuvos Draudimas (Litwa), AAS Balta (Łotwa), Codan Forsikring (Estonia) oraz polskiego Link4. Transakcja musi jeszcze zostać zatwierdzona przez odpowiednie urzędy, ale Dąbrowski liczy, że w lipcu dokończony zostanie pierwszy zakup, a jesienią pozostałe trzy. Dodaje, że to dopiero pierwszy krok w zagranicznej ekspansji PZU.

Teraz PZU chce się jednak skierować na południe. Spółka nie planuje inwestycji ani w krajach bałtyckich, ani na Wschodzie. Dąbrowski przyznaje, że nie chodzi tylko o słoweńskiego Triglava, ale nie chce zdradzać, którymi krajami i spółkami interesuje się PZU. Dodaje, że poza rynkiem ubezpieczeniowym spółka chce wzmocnić pozycję także na rynku medycznym. Po przejęciu Orlen Medica PZU chce budować sieć placówek medycznych na zasadzie franczyzy. Ekspansji towarzyszy ogólne ożywienie rynku, choć Dąbrowski przyznaje, że nie przekłada się ono na wyniki finansowe.

Widzimy ożywienie w gospodarce i ubezpieczeniach. Polacy kupują więcej polis. Problem jest tylko taki, że poprzednie lata były tak dobre dla rynku ubezpieczeniowego pod względem rentowności, że nasi koledzy zaczęli znacząco obniżać ceny. Te spadki cen zjadają całą korzyść ze wzrostu sprzedaży polis, który wynika z lepszej sytuacji gospodarczej. W efekcie rynek prawdopodobnie urośnie w tym roku może o 1 proc. – ocenił Dąbrowski w rozmowie podczas konferencji WallStreet 2014 w Karpaczu.

Dodaje, że PZU liczy nie tylko na wzrost rynku, lecz także poprawia ofertę. W kwietniu spółka zaproponowała nową usługę w ubezpieczeniach OC, czyli bezpośrednią likwidację szkód. Polega ona na tym, że kierowca ubezpieczony w PZU, który został poszkodowany w wypadku, może zwrócić się do swojego ubezpieczyciela z prośbą o likwidację szkody, a nie do ubezpieczyciela sprawcy wypadku. To zdecydowane ułatwienie dla klientów, którzy mogą wszystko załatwić w swojej firmie. To PZU zajmuje się ściągnięciem odpowiedniej kwoty za naprawy od ubezpieczyciela sprawcy szkody.

Dąbrowski dodaje, że PZU jest wysoko oceniane pod względem oferty likwidacji szkód, więc to dodatkowa korzyść dla klientów. Do tej pory kilkaset osób skorzystało z bezpośredniej likwidacji szkód. PZU wyegzekwowało już pierwsze należności od ubezpieczycieli sprawców wypadków.

W tym roku PZU może osiągnąć dodatkowe zyski związane z malejącą rentownością polskich obligacji skarbowych. 10-letnie obligacje osiągnęły rentowność nieznacznie ponad 3,5 proc., a jeszcze w 2011 r. wartość ta przekraczała 6 proc. PZU ma duże aktywa zgromadzone w obligacjach, więc spadek ich rentowności (czyli wzrost ceny) może przełożyć się na krótkoterminowy zysk w 2014 r., a to z kolei może oznaczać wyższą dywidendę. Ale w dłuższej perspektywie taka rentowność obligacji nie jest korzystna.

Ubezpieczyciel zarabia na tym, że bierze pieniądze od klienta, po jakimś czasie wypłaca mu odszkodowanie i pomiędzy zapłaceniem składki a wypłatą odszkodowania powinien zarobić maksymalnie dużo na pieniądzach, które wpłacił klient. Im niższe są stopy zwrotu, tym te dochody są niższe i długoterminowo to będzie problem. Rzeczywiście stopy obligacji są niskie, zakładaliśmy, że będą wyższe. Za to zakładamy, że jednak na koniec roku i na początku przyszłego stopy pójdą w górę powyżej 4 proc. – prognozuje Dąbrowski.

S&P: Gospodarka w Polsce jest stabilna, źródłem ryzyka jest sytuacja w finansach publicznych i reforma OFE

CEO Magazyn Polska

Za dwa miesiące agencja Standard & Poor’s podejmie decyzję w sprawie ratingu dla Polski w walutach obcych. Na razie podtrzymana w lutym ocena wiarygodności kredytowej jest na poziomie A minus. Jego podniesienie jest możliwe pod warunkiem, że gospodarka będzie dalej szybko rosła i trwale zmniejszy się deficyt w finansach publicznych. Długoterminowym źródłem ryzyka jest jednak system emerytalny, który powiększył swoje zobowiązania z tytułu przejęcia aktywów i części składki do OFE.

– Rating Polski, który podtrzymaliśmy w lutym na poziomie A minus z perspektywą stabilną, jest przez nas dalej podtrzymywany. Uważamy, że jest to rating, który w zbilansowany sposób pokazuje i kształtuje skalę ryzyka dla polskiej gospodarki. Oczywiście, widzimy bardzo pozytywny wzrost polskiej gospodarki oraz trwałe fundamenty makroekonomiczne – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Marcin Petrykowski, dyrektor regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią w agencji ratingowej Standard & Poor’s.

W opublikowanych we wtorek założeniach do budżetu na rok 2015 rząd przyjął, że polska gospodarka wzrośnie w przyszłym roku o 3,8 proc. po wzroście o 3,3 proc. w tym roku. Pierwszy kwartał 2014 r. był piątym z kolei, kiedy polska gospodarka wyraźnie przyspieszała. Wzrost PKB wyniósł 3,4 proc. w porównaniu z pierwszym kwartałem 2013 r. Ekonomiści spodziewają się, że w całym 2014 r. PKB urośnie o 3,5-3,6 proc., co oznacza, że stopa wzrostu powinna zacząć się stabilizować w następnych kwartałach.

Te prognozy są zbieżne z ostatnimi odczytami indeksu PMI dla polskiego przemysłu, który bada opinie przedsiębiorstw dotyczące obecnej i przyszłej koniunktury. W lutym br. jego wartość wyniosła 55,9 pkt, a więc znacznie powyżej granicy 50 pkt, która jest umowną granicą między ekspansją branży a jej kurczeniem się. W kwietniu 2014 r. wskaźnik PMI wyniósł 52 pkt, a w maju –  już tylko 50,8 pkt. To nie oznacza, że gospodarka zacznie niedługo hamować, ale to, że nie powinna już znacząco przyspieszać. Zgodnie z tym scenariuszem, sama poprawa koniunktury nie będzie już wystarczająca do dalszego zmniejszania deficytu budżetowego, który od 2008 r. pozostaje powyżej 3 proc. PKB.

Zwracamy też uwagę na pewne ryzyko, przede wszystkim średnioterminowa konsolidacja finansów publicznych nie jest jeszcze trwale zapewniona. W konsekwencji reformy OFE pojawiły się dla budżetu długoterminowe zobowiązania, którymi trzeba zarządzać. Więc na tę chwilę wydaje nam się, że ta równowaga dobrze odzwierciedla naszą percepcję polskiej gospodarki – mówi Petrykowski.

Według rządu ograniczenie składki do OFE w 2011 r. oraz przejęcie blisko połowy aktywów funduszy emerytalnych zmniejszą zadłużenie finansów publicznych, zarówno w krótkiej, jak i dalszej perspektywie. Część ekonomistów zwraca jednak uwagę, że w wyniku reformy z 1999 r. Polska ma system emerytalny o zdefiniowanej składce. To oznacza, że wzrost napływu składek do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych jest równoważony przez wzrost zobowiązań w postaci przyszłych wypłat. W rezultacie tymczasowa ulga w finansach publicznych jest tak naprawdę odsunięciem w czasie zobowiązań, które przyrastają na kontach i subkontach w ZUS.

Wpływ systemu emerytalnego na finanse publiczne zacznie ujawniać się z dużą siłą w drugiej połowie bieżącej dekady, kiedy pokolenie powojennego wyżu demograficznego będzie odchodziło na emeryturę. Amortyzacja tego negatywnego zjawiska dla finansów państwa będzie wymagała szybkiego wzrostu PKB, który zapewniłby wysoki napływ składek do FUS.

Obecnie polska gospodarka prezentuje się dobrze na tle państw strefy euro, jednak rysuje się przed nią sporo czynników ryzyka, na czele z demografią i niską innowacyjnością, które powinny skłaniać do ostrożności. Dotyczy to również możliwości podniesienia ratingu lub jego perspektyw.

Musiałby wzrost gospodarczy być trwały, utrzymywać się dalej i iść w parze z dalej postępującą konsolidacją finansów i poprawą wyników makroekonomicznych polskiej gospodarki – wskazuje dyrektor regionalny na Europę Środkowo-Wschodnią w S&P.

Rating państwa jest istotny również z tego powodu, że wyznacza on maksymalny rating dla samorządów i sektora prywatnego. Z tego względu, nawet szybko rozwijające się gminy miejskie w Polsce, o niskim długu oraz deficycie budżetowym, nie mogą otrzymać ratingu AAA, czyli najwyższej wiarygodności kredytowej. 

Porównując polskie samorządy do samorządów regionu, czyli patrząc na Europę Zachodnią: Niemcy, Szwajcarię, Austrię, to oczywiście ratingi polskich samorządów są niższe. Wynika to przede wszystkim z tego, że w Polsce jest mniejsza przejrzystość i przewidywalność. Więcej jest zmian na polu przepisów i legislacji dotyczących alokacji wydatków i przychodów dla samorządów – uważa Marcin Petrykowski.

Polski rząd oraz samorządy mają jednak wyższą wiarygodność finansową od władz centralnych i lokalnych w Rosji, na Ukrainie czy Bałkanach. Sektor publiczny w Polsce jest zobowiązany do przestrzegania konstytucyjnych i ustawowych limitów zadłużenia, co działa korzystnie na rating i rynkowe oprocentowanie długu.

Wynika to z tego, że jednak fundamentalnie polityka zarządzana finansami w naszej części Europy jest prowadzona lepiej. Jest lepsza równowaga między wydatkami a przychodami, która w jasny sposób poprawia jakość kredytową polskich jednostek samorządowych w porównaniu z innymi krajami  Europy Środkowej – twierdzi Petrykowski.

Sephora chce otwierać 3-5 sklepów rocznie i rozwijać sprzedaż przez internet

0

CEO Magazyn Polska

Sephora do swoich 92 perfumerii w tym roku dołączy jeszcze kolejny salon w Olsztynie. W kolejnych latach sieć będzie rozwijać się w podobnym tempie jak do tej pory, czyli planuje 3-5 otwarć rocznie. Dodatkowo tak jak w ubiegłych latach, co roku około 6-8 już działających salonów będzie przechodzić remodeling, dzięki czemu będą jeszcze bardziej atrakcyjne dla klientów. Firma mocno stawia też na rozwój swojego e-sklepu, który powstał zaledwie cztery miesiące temu, a już stał się najbardziej rozpoznawaną spontanicznie marką wśród wszystkich e-sklepów perfumeryjnych z branży beauty w Polsce.

Już w kilku pierwszych tygodniach mieliśmy milion wejść na stronę naszego e-sklepu. W marcu sklep internetowy był trzeci pod względem wielkości sprzedaży w całej naszej sieci. Odczytujemy ten wynik jako sukces – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Adam Kołodziejczyk, dyrektor generalny Sephora Polska. – Jeżeli chodzi o miasta, rozłożenie sprzedaży sklepu internetowego jest bardzo równe. Dotyczy to zarówno dużych miast, jak i mniejszych miejscowości, w których nie ma stacjonarnych perfumerii Sephora.

Sephora ma dziś ponad połowę udziału w rynku sprzedaży kosmetyków selektywnych wśród sieci perfumeryjnych w Polsce. W kraju działają 92 perfumerie marki, a według planów ma powstawać 3-5 nowych placówek rocznie. Firma koncentruje swoją działalność na dużych i średnich miastach – powyżej 100 tys. mieszkańców.

Nasz dalszy rozwój numeryczny jest uzależniony od planów deweloperów i jakości nowo powstających centrów handlowych. W przypadku, gdyby pojawiły się nowe, ciekawe projekty, jesteśmy w stanie zwiększyć liczbę otwieranych perfumerii – deklaruje dyrektor generalny.

Trwa też remodeling już działających salonów – swój wygląd każdego roku zmienia 6-8 perfumerii. W ramach tych działań instalowane są np. w wybranych perfumeriach duże ekrany LCD w strefie kas, wprowadzane jest nowoczesne i energooszczędne oświetlenie LED. Cała przestrzeń jest zmieniana tak, aby łatwiej było się poruszać po salonie i testować produkty.

 – Wszystko po to, aby zwiększyć zadowolenie klientów. Oferujemy też zarówno nowe, unikalne usługi, jak i nowe marki – wyjaśnia Adam Kołodziejczyk.

Perfumerie – poza sprzedażą kosmetyków z segmentu premium– oferują również markę własną Sephora oraz usługi, takie jak regulacja brwi, makijaż czy manikiur.

Oferujemy też klientkom indywidualne lekcje makijażu przeprowadzane przez naszych świetnie przeszkolonych makijażystów. Inwestujemy w ich rozwój poprzez liczne szkolenia, m.in. unikalny w branży program Sephora University. Nasi makijażyści znani są również w branży modowej – ekipa najlepszych, pod wodzą dyrektora artystycznego Sephora Sergiusza Osmańskiego, odpowiedzialna jest za make-up modelek podczas pokazów znanych projektantów mody, z którymi mamy okazję współpracować. Tych samych wizażystów można spotkać na co dzień w perfumeriach Sephora  – mówi Adam Kołodziejczyk.

Sephora prowadzi także Sephora Make Up School, czyli bezpłatne warsztaty makijażu, z którymi odwiedzi w tym roku 20 perfumerii w Polsce. Podczas warsztatów klientki uczone są, jak wykonać jeden z trzech najpopularniejszych makijaży – business make-up, smokey eye oraz makijaż paryski. W ramach tych wydarzeń wspólnie z wielkimi markami np. Esteé Lauder, Givenchy, Guerlain czy Benefit oferowane są też lekcje poświęcone m.in. perfekcyjnemu makijażowi ust, rozświetlaniu cery i podkreślaniu atutów urody.

Tej jesieni zorganizujemy już po raz szósty Sephora Trend Report. To nasza największa impreza prezentująca najgorętsze trendy w makijażu, pielęgnacji i modzie na nadchodzący sezon – tłumaczy dyrektor generalny Sephora Polska.

Firmy przy wyborze dostawcy energii kierują się głównie ceną. Coraz większe znaczenie ma też jakość obsługi

CEO Magazyn Polska

Choć cena pozostaje najważniejszym dla przedsiębiorców kryterium wyboru dostawcy energii, to liczy się także jakość obsługi – wynika z badań PKP Energetyka. Klienci biznesowi oczekują nie tylko dostawy, lecz także kompleksowej porady i pomocy. Większość z nich preferuje kontakt osobisty niż internetowy czy telefoniczny.

Z naszych badań wynika, że przy wyborze dostawcy energii 82 proc. respondentów (przedsiębiorców) jako kryterium wyboru dostawcy energii wskazało cenę – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Monika Żychlińska dyrektor Biura Komunikacji i Promocji w PKP Energetyka. – Wielu klientów jednak wskazało też na jakość obsługi jako istotny czynnik. Potwierdza to trend, który zaobserwowaliśmy już wcześniej. Polega on na tym, że klienci oczekują nie tylko sprzedaży energii, lecz także porady i opieki.

Wśród respondentów badania, które dla PKP Energetyka przeprowadziła firma ARC Rynek i Opinia, 55 proc. zadeklarowało, że szuka ofert dostawców energii i gazu w internecie. Jednak usługę zakupiłby online tylko co czwarty z nich.

To pokazuje, że jednak kontakt bezpośredni jest nadal ważny i pewnie pozostanie na pierwszym miejscu. I potwierdza ogromne znaczenie doradztwa biznesowego – zauważa Żychlińska.

Osobisty kontakt jest także preferowany w serwisie posprzedażowym.

Na pierwszym miejscu respondenci wskazali kontakt bezpośredni – dotyczy to 63 proc. z nich – mówi Żychlińska. – Kontakt telefoniczny czy internetowy był rzadziej preferowany. Nadal człowiek, który przychodzi, doradza, optymalizuje koszty i prowadzenie biznesu, jest pożądany przez klienta – dodaje rozmówczyni.

W badaniu udział wzięło ponad 500 firm. Były to przedsiębiorstwa z różnych branż, które zatrudniały minimum 50 pracowników. Celem badania było rozpoznanie oczekiwań oraz potrzeb respondentów w kwestii wykorzystania energii elektrycznej i gazu oraz wyboru dostawcy.

Coraz więcej Polaków będzie odwiedzać kina. Nowe multipleksy szansą na poprawę statystyk

CEO Magazyn Polska

Statystyczny Polak odwiedza kino raz w roku  ten wskaźnik ma szansę wzrosnąć wraz z otwarciem nowych obiektów. Takie inwestycje ma w planach m.in. Global City Holdings, największy akcjonariusz brytyjskiej spółki Cineworld, drugiego największego operatora kinowego w Europie.

Choć w 2013 roku liczba zakupionych przez Polaków biletów do kin spadła do poziomu nieco powyżej 36 mln i była najniższa od 2009 roku, to prognozy na ten rok mówią o wzroście sprzedaży. Pierwszy kwartał przyniósł zwiększenie frekwencji w kinach o ponad 17 proc., a magnesami przyciągającymi widzów przed duże ekrany były dwa polskie filmy: „Jack Strong” i „Pod mocnym aniołem.”

W Polsce sporą popularnością cieszą się krajowe produkcje filmowe. Nawet 25-30 proc. wszystkich sprzedanych biletów w skali roku obejmuje wstęp na polskie filmy – mówi agencji informacyjnej Newseria Joanna Kotłowska, dyrektor relacji inwestorskich Global City Holdings.

Jej zdaniem te wskaźniki mają szanse wzrosnąć wraz z budową nowych multipleksów i szerszym dostępem do sal kinowych.

Będziemy na pewno otwierać nowe kina, mamy już kilka umów podpisanych w tym zakresie – zapowiada Joanna Kotłowska.

Efektem inwestycji spółki w sektorze kinowym ma być ok. 100 nowych ekranów. Cineworld, którego udziałowcem jest GCH, jest już właścicielem niemal 1900 ekranów i ponad 200 multipleksów na całym kontynencie. W regionie Europy Środkowo-Wschodniej Polska jest największym rynkiem działalności spółki.

Jesteśmy znani z największej sieci kinowej w Polsce, ale tak naprawdę jesteśmy akcjonariuszem drugiego największego operatora kinowego w Europie, czyli spółki Cineworld – przypomina.

W kwietniu br. Global City Holdings za ok. 6 mln zł dokonała zakupu 400 tys. akcji operatora kin Cineworld i obecnie ma już ponad 25 proc. udziałów w kapitale brytyjskiej grupy.

Fundusze private equity stawiają na IT, ochronę zdrowia i handel

0

Dobra koniunktura w polskiej gospodarce sprzyja rynkowi private equity. Fundusze dysponują coraz większym kapitałem, a przedsiębiorcy są bardziej skłonni do podejmowania ryzyka niż w okresie kryzysu. Polski niepubliczny rynek kapitałowy wciąż należy do niewielkich, ale będzie szybko nadrabiał zaległości w stosunku do rozwiniętych rynków w zachodniej Europie. Dla gospodarki ma to ogromne znaczenie, bo fundusze private equity chętnie inwestują w innowacyjne, szybko rosnące firmy.

Polska jest w regionie Europy Środkowo-Wschodniej najbardziej dynamiczną gospodarką, gdzie cały czas są najwyższe stopy zwrotu z inwestycji. Wynika to z wielu przyczyn makroekonomicznych. Tacy gracze jak fundusze private equity są bardzo aktywni tam, gdzie dużo się dzieje w gospodarce – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Karwacki, ekspert kancelarii prawniczej Squire Patton Boggs.

Rynek private equity (PE) w Polsce ma duży potencjał rozwoju. Według wyliczeń KPMG w 2012 r. skupił on 46 proc. wszystkich transakcji w Europie Środkowo-Wschodniej, jednak w porównaniu z rynkami w krajach rozwiniętych pozostaje wciąż niewielki. Wielkość polskiego rynku PE to zaledwie 0,13 proc. PKB, podczas gdy w Wielkiej Brytanii, Niemczech czy Szwecji jest to ok. 0,6 proc. PKB. W najbliższych latach branży private equity będzie sprzyjać także marginalizacja OFE, które przestaną być ważnym źródłem wzrostu notowań na GPW.

Jest coraz większa świadomość tego, czym zajmują się fundusze private equity oraz fundusze venture capital. W związku z tym, że nie wszystkie projekty nadają się do pozyskania kapitału na giełdzie lub do pozyskania finansowania bankowego, fundusze private equity są coraz ciekawszą opcją do pozyskiwania kapitału, w szczególności w związku z ostatnim zamieszaniem na giełdzie związanym z demontażem OFE – uważa Karwacki.

Fundusze private equity inwestują swoje środki w firmy lub start-upy, które ze względu na wysokie ryzyko towarzyszące innowacyjnej działalności, często mają problem z pozyskaniem kapitału w początkowej fazie rozwoju. W przeciwieństwie do inwestorów strategicznych, którzy zazwyczaj wolą inwestować w dojrzałe biznesy, fundusze PE są zainteresowane możliwie szybkim i zyskownym wyjściem z inwestycji. Dla zarządzających funduszami najważniejszy jest realny i jednocześnie ambitny biznesplan, jaki stoi za danym start-upem.

Muszą to być liderzy w swojej dziedzinie z jasno wytyczoną wizją, z perspektywą co do wzrostów, a także – przede wszystkim – co do tego z założeniem, by stać się w pewnym okresie graczem nie tylko w Polsce, lecz graczem regionalnym. Tylko takie firmy przyciągają uwagę funduszy private equity i venture capital – twierdzi ekspert Squire Patton Boggs.

Nie wszystkie fundusze PE mają własne zespoły analityków, którzy zajmują się szacowaniem zysków i ryzyka związanego z inwestycjami. Zwłaszcza zagraniczne fundusze private equity są obecne na polskim rynku, kupując udziały w innych funduszach. Według Michała Karwackiego polscy zarządzający PE dobrze radzą sobie z zagraniczną konkurencją, o czym świadczy wzrost wartości ich aktywów i udziału w transakcjach na rynku.

Widać trend, że polskie fundusze, które były kiedyś nieduże, stają się tak samo aktywne, a nawet czasami przewyższają aktywnością fundusze zagraniczne. Do takich typowych liderów polskich funduszy można zaliczyć MCI Management, Avallon, Resource Partners oraz Value4Capital – to są fundusze, które najwięcej ostatnio robiły lub robią – wskazuje Karwacki.

O rozwoju polskiego rynku świadczy także to, że fundusze PE zaczynają się specjalizować w wybranych branżach.

Przykładem są fundusze technologiczne, wyspecjalizowane w inwestycjach w internet, jak chociażby fundusz MCI oraz Intel Capital. Wyraźną specjalizację zaczyna mieć Mid Europa Partners, który inwestuje przede wszystkim w produkty związane z żywnością, a także zaczyna wchodzić w usługi edukacyjne. Są także fundusze, które inwestują w healthcare, czyli szeroko pojętą ochronę zdrowia i usługi zdrowotne – mówi ekspert Squire Patton Boggs.

Branża zdrowotna cieszy się sporym zainteresowaniem funduszy PE, ponieważ rynek prywatnej opieki medycznej ma wciąż spory potencjał wzrostu. Istnieje tu także wiele okazji do zyskownych fuzji. Należy spodziewać się dalszych inwestycji w innowacyjne spółki z branży ICT, ponieważ pozostanie ona w najbliższych latach jedną z najszybciej rozwijających się w Polsce.

Fundusze private equity są także coraz bardziej aktywne w sektorach żywności, w szczególności w sektorze sprzedaży detalicznej oraz usług edukacyjnych i farmaceutyki, przede wszystkim suplementy diety. W najbliższej przyszłości w tych dziedzinach coraz więcej inwestycji będzie realizowanych z inicjatywy  funduszy – przewiduje Michał Karwacki

Odkrywamy Puszczę Knyszyńską – Tatarzy, żubry, przyroda…

Puszcza Knyszyńska

Urzekające widoki, balsamiczne powietrze i charakterystyczna kuchnia powstała w wyniku mieszanki kultur i wyznań. Kogo zmęczą spacery po leśnych bezdrożach, może się wzmocnić tatarskim pierekaczewnikiem, a pragnienie ugasić naturalnym kwasem chlebowym. A wszystko to zaledwie trzy godziny jazdy od Warszawy. Puszcza Knyszyńska jest jedną z największych w Polsce i wciąż kryje w sobie wiele tajemnic.

Puszcza to doskonałe miejsce dla osób, które potrzebują prawdziwej ciszy i spokoju. Wokół dzika przyroda, tylko w niewielkim stopniu dotknięta ingerencją człowieka i mało skażona. Nie ma tu zgiełku, który niesie ze sobą cywilizacja. Wsłuchując się w szum tysiącletnich drzew można się wyciszyć i chociaż na chwilę uwolnić od codziennych stresów. Sprzyja temu nawet ograniczony zasięg sieci komórkowych. – Puszcza Knyszyńska jest wciąż nieodkryta turystycznie, a oferuje całą masę niezapomnianych atrakcji – mówi Joanna Matowicka, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w hotelu Lipowy Most Golf Park.

Puszcza Knyszyńska jest drugą co do wielkości w Polsce, wyprzedza ją jedynie Puszcza Białowieska. Jest jednak znacznie mniej znana i popularna wśród turystów. Zdaniem przedstawicielki Lipowy Most Golf park to właśnie jej atut. – Dzięki temu relaks w sercu Puszczy Knyszyńskiej jest naprawdę bezcenny – przekonuje.

Puszcza Knyszyńska znajduje się w Polsce północno-wschodniej i obejmuje swoim zasięgiem aż 11 gmin: Janów, Sokółka, Knyszyn, Czarna Białostocka, Szudziałowo, Dobrzyniewo Duże, Wasilków, Supraśl, Krynki, Gródek i Michałowo. Jej cechą charakterystyczną jest niezwykle malownicza rzeźba terenu.

Oprócz gęstych lasów znajdują się tutaj także rzeki, m. in Supraśl i Sokołda, sztuczne jeziora, stawy rybne i bagna. Są też liczne wzniesienia – najwyższym jest Góra św. Jana położona około kilometra od miejscowości Królowy Most. Występuje tu mnóstwo gatunków roślin. Jest ich aż 850, w tym wiele niezwykle rzadkich – ponad setka z nich jest zagrożona wyginięciem. Szczególnie pięknie puszcza wygląda wiosną, kiedy zaścielają ją łany białych zawilców i niebieskich przylaszczek. Wśród drzew z kolei dominuje sosna, co upodabnia wygląd puszczy do tajgi. Rosną tu także świerki i nieco rzadziej brzozy, czy olchy. Puszczę zamieszkują setki gatunków ptaków i zwierząt. Wśród tych ostatnich najbardziej znany jest żubr – największy polski ssak.

– W puszczy żyje pokaźne stado tych zwierząt, które czasami zbliżają się na bezpieczną odległość do obiektów hotelowych, co jest niesamowitym przeżyciem dla naszych gości – opowiada Joanna Matowicka. Są też między innymi jelenie, sarny, dziki, wilki i lisy.

Amatorzy spędzania wolnego czasu na łonie natury znajdą na terenie puszczy mnóstwo atrakcji. Mogą na przykład pozwiedzać teren wybierając któryś ze szlaków turystycznych. Jest ich ponad 50 – piesze, rowerowe, samochodowe, a także konne i z wykorzystaniem kajaków. Jedne trwają kilka godzin, na inne trzeba zarezerwować nawet kilka dni. Coś dla siebie znajdą zarówno zwolennicy samotnych wędrówek, jak też rodziny. Na przykład Lipowy Most Golf Park oferuje sporo atrakcji dla dzieci. Wewnątrz obiektu znajduje się pokój zabaw, a na zewnątrz plac. Ciekawym przeżyciem jest też zwiedzanie puszczy z perspektywy … wozu ciągnionego przez konie. A zimą przejażdżka saniami.

Dzieciom spodoba się też Silvarium w niedalekim Poczopku. To park leśny, idealny do rodzinnych spacerów. Duże wrażenie na najmłodszych robią zamieszkujące tu sowy. Lipowy Most to dobre miejsce żeby się tutaj wybrać na romantyczny weekend tylko we dwoje. Zjeść romantyczną kolację, pograć w golfa czy wypożyczyć rowery i pozwiedzać okolicę.

Jednak Puszcza Knyszyńska to atrakcje nie tylko przyrodnicze. Znajduje się ona bowiem na terenie niezwykle ciekawym pod względem kulturowym. Okolice były przez wieki zamieszkiwane przez ludność różnych wyznań i kultur, które pokojowo współistniały i oddziaływały na siebie. – Wystarczy wspomnieć choćby o polskich Tatarach – wylicza Joanna Matowicka.

Tatarzy są obecni na Podlasiu od 300 lat. Pojawili się tutaj za sprawa króla Jana II Sobieskiego. Otrzymywali bowiem ziemie w zamian za zasługi wojskowe. Obecnie w Polsce mieszka ok. 5000 Tatarów, w tym najwięcej właśnie na terenie Puszczy Knyszyńskiej. Kto lubi zwiedzać, nie zawiedzie się, bo na Podlaskim Szlaku Tatarskim można zobaczyć niespotykane nigdzie indziej miejsca związane z kulturą i tradycją tych wyznawców islamu.

Miejscowości, które trzeba koniecznie odwiedzić to Kruszyniany i Bohoniki. Znajdują się tam dwa zabytkowe meczety. Tatarzy są często goszczeni w Lipowym Moście. Organizowane tutaj spotkania to okazja do poznania ich wyjątkowej kultury.

Szczególnie atrakcyjne są warsztaty kulinarne, dzięki którym można się dowiedzieć jak zrobić najbardziej znane tatarskie danie, czyli pierekaczewnik. To rodzaj ciasta składającego się z sześciu cienko rozwałkowanych warstw. Między nie można włożyć np. mięso wołowe – wersja pikantna, albo biały ser – wersja słodka. Ciasto się zwija i piecze. Inne atrakcje to pokazy jazdy konnej z widowiskowym łucznictwem.

– Dużą popularnością cieszy się również pokaz szermierki z wykorzystaniem XVII wiecznych technik bojowych przy użyciu szabli tatarskiej i husarskiej – zachęca przedstawicielka Lipowy Most Golf Park.

Na Podlasiu można też spróbować innych charakterystycznych potraw, jak chłodnik, babka ziemniaczana czy kiszka nadziewana ziemniakami. Te jednak miejscowi zawdzięczają wpływom litewskim.

Warto zwiedzić także miejsca związane z religią prawosławną. W tym celu można się wybrać na przykład do Supraśla. To nieduże miasteczko, z niezwykłym klimatem. Znajduje się tutaj pięknie zachowany Klasztor Męski Zwiastowania Najświętszej Marii Panny czy imponujący pałac Buchholtzów, gdzie obecnie działa liceum plastyczne. Można też zajrzeć do Muzeum Ikon w Supraślu, które posiada w swoich zbiorach bardzo bogatą kolekcję.

Istotną zaletą Puszczy Knyszyńskiej jest też to, że będąc jednocześnie oazą ciszy i spokoju, znajduje się stosunkowo niedaleko od dużych ośrodków miejskich. To zaledwie 20 km od Białegostoku i około trzech godzin jazdy z Warszawy.