W ocenie NIK organy kontroli skarbowej oraz organy podatkowe nie przeciwdziałały wystarczająco skutecznie oszustwom podatkowym

W badanym okresie nastąpił gwałtowny wzrost uszczupleń VAT, przy jednocześnie niskim poziomie kwot odzyskiwanych z tego tytułu przez Skarb Państwa. NIK odnotowuje jednak, że Minister Finansów podejmował liczne działania zmierzające do zminimalizowania skali oszustw podatkowych, doprowadzając m.in. do zmiany ustawy o VAT.

Dochody z podatku od towarów i usług są głównym źródłem dochodów publicznych. W latach 2011-2013 dochody z VAT stanowiły średnio 42 proc. dochodów budżetu państwa. W tym samym okresie spadły o ponad 6 proc., tj. o 7,4 mld zł. W 2011 r. kwoty uszczupleń w podatku VAT ujawnionych przez służby podległe Ministrowi Finansów wyniosły nieco więcej niż 2,5 mld zł, podczas gdy w 2012 r. kwota ta przekroczyła 4 mld zł, a tylko w I półroczu 2013 r. było to prawie 3,2 mld zł. Przyczyną tej sytuacji było m.in. nasilające się zjawisko oszustw podatkowych.

Oszustwa podatkowe, takie jak niezapłacenie VAT przez polskiego nabywcę od towarów sprowadzonych z innych krajów UE, wykorzystywanie faktur dokumentujących fikcyjne transakcje gospodarcze lub wyłudzenie podatku w postaci zwrotów VAT, generują znaczne straty dla Skarbu Państwa. Według danych MSW, w 2012 r. tylko w sprawach dotyczących tzw. przestępczości paliwowej, które zakończyły się aktami oskarżenia, nadużycia opiewały na ponad 1,3 mld zł.

Kontrola NIK wykazała, że w badanym okresie polska administracja prowadziła intensywne działania mające na celu ograniczenie skali oszukańczych procederów. Rozwijała się współpraca pomiędzy Polską a państwami członkowskimi w zakresie zwalczania oszustw w podatku VAT, także w ramach sieci Eurofisc (sieć służąca usprawnieniu wymiany informacji między państwami członkowskimi UE w celu ułatwienia wielostronnej współpracy w zakresie zwalczania oszustw w podatku od towarów i usług). NIK podkreśla, że szybka i pełna wymiana informacji między państwami członkowskimi jest istotnym elementem w skutecznej walce z oszustwami w VAT.

Minister Finansów analizował zagrożenia związane z występowaniem oszustw w podatku od towarów i usług. Prawidłowo wyznaczał cele i kierunki kontroli podatkowej, wskazywał obszary podwyższonego ryzyka, takie jak rynek obrotu paliwami, stalą, czy złomem. Wiele kontroli w tych obszarach zakończyło się wykryciem uszczupleń VAT. W celu zminimalizowania skali oszustw podatkowych szef resortu finansów opracował projekt zmian do ustawy o podatku od towarów i usług oraz do Ordynacji podatkowej (najważniejsze dotyczyły odwrotnego obciążenia i odpowiedzialności solidarnej kontrahentów). Nowelizacja weszła w życie 1 października 2013 r.

NIK zwraca uwagę, że skuteczność zwalczania oszustw w VAT zależy przede wszystkim od umiejętnego rozpoznania mechanizmów oszustw, szybkości reakcji organów podatkowych i organów kontroli skarbowej oraz od niezwłocznego wymierzania i egzekwowania kar wobec sprawców. W związku z tym konieczne są dalsze działania Ministerstwa Finansów zapewniające większą skuteczność pracy organów podatkowych oraz organów kontroli skarbowej.

Wciąż aktualne pozostają wnioski skierowane do Ministra Finansów po kontroli NIK z 2009 r. dotyczącej opodatkowania transakcji wewnątrzwspólnotowych podatkiem od towarów i usług. Rekomendacje Izby dotyczyły przede wszystkim skutecznego egzekwowania od podległych jednostek rzetelnej aktualizacji danych podatników VAT UE, w tym wykreślania podmiotów z rejestru podatników VAT, a także eliminowania opóźnień w udzielaniu odpowiedzi na wnioski formułowane przez administracje państw członkowskich UE.

Niebezpieczne strefy w magazynie – wyjaśnia ekspert ds. zarządzania przestrzenią magazynową

– Stosowanie separatorów i wygrodzeń ostrzegawczych to kwestia służąca nie tylko organizacji pracy w magazynie, ale także – obowiązek regulowany przepisami prawa w zakresie BHP – tłumaczy Marcin Hankiewicz, ekspert ds. zarządzania przestrzenią magazynową.

Separatory i wygrodzenia ostrzegawcze to proste, a zarazem skuteczne konstrukcje służące do wydzielania stref magazynowych, ramp załadunkowych i innych, specyficznych obszarów czasowych występujących w magazynie. Rozwiązania te pozwalają na szybkie zamykanie ruchu i dróg komunikacyjnych w obrębie terenów potencjalnie niebezpiecznych, np. odgradzanie miejsc pracy wózków widłowych, maszyn w trakcie prac serwisowych, stanowisk montażowych, alejek magazynowych i sklepowych oraz innych. Wśród najpopularniejszych wygrodzeń ostrzegawczych znajdziemy kasety ścienne oraz systemy naziemne – słupki i pachołki.

Aspekty funkcjonalne…

Kasety ścienne to najbardziej zaawansowane propozycje w obrębie separatorów wykorzystywanych w magazynach. Mimo że ich cena jest wyższa od alternatywnych propozycji, koszt ten rekompensuje wysoka uniwersalność oraz trwałość pozwalająca na długotrwałe zastosowanie. Plusem rozwiązań kasetowych jest oszczędzający miejsce w magazynie ścienny system montażu (za pomocą śrub lub w sposób mniej inwazyjny – poprzez mocowanie na magnesy i klipsy ścienne) oraz system intuicyjnego wypinania taśm pod wpływem naporu pod kątem 45°. Zastosowane w kasetach ściennych funkcje zwiększają bezpieczeństwo ich użytkowania: – Wbudowany system spowalniania taśmy zapobiega ryzyku uderzenia, natomiast system chroniący przed nagłym i nieplanowanym zerwaniem zabezpiecza teren przez nieoczekiwanym wejściem osób niepowołanych – tłumaczy Marcin Hankiewicz ze sklepu Magazynuj.pl.

Rozwiązaniami pośrednimi cenowo, które znajdują swoje zastosowanie w wygradzaniu specyficznych stref, są słupki metalowe mocowane na kotwach lub mobilne – plastikowe. Szczególnie te ostatnie mają szerokie zastosowanie, a używa się je przede wszystkim w miejscach składowania towarów, ruchu maszyn, przy stanowiskach montażowych, a także w sytuacjach specyficznych, np. wygradzając uszkodzone nawierzchnie czy drogi komunikacyjne. Cechami charakterystycznymi jest czterokierunkowe mocowanie taśmy, systemy spowolniania oraz przeciw niepowołanemu zerwaniu. Słupki plastikowe, ze względu na zastosowany materiał i podstawę przemysłową UPCV, sprawdzą się zarówno na terenach wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

Dodajmy, że najtańszymi elementami wygrodzeń są pachołki. Ich niska cena wynika z samej konstrukcji umożliwiającej zastosowanie wyłącznie wewnątrz pomieszczeń magazynowych. Dociążona podstawa oraz otwory do kotwienia powodują, że pachołki stanowią tanie, ale skuteczne rozwiązanie w mniej wymagających obszarach. Ekonomicznym rozwiązaniem z punktu widzenia ceny są także taśmy samoprzylepne – w ostrzegawczych, odblaskowych barwach. Stosuje się je do oklejania np. pojazdów, półek magazynowych, podłóg, ramp wyładunkowych i innych.

Aspekty prawne…

Zastosowanie wygrodzeń ostrzegawczych oraz separatorów regulują przepisy zawarte w polskich aktach prawnych. Zgodnie z treścią rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, na przedsiębiorcy ciąży obowiązek wyłączenia z użytkowania miejsc niebezpiecznych „poprzez ich odpowiednie wygrodzenie lub w inny sposób” (§ 6 ust. 2). Sposób separowania specyficznych obszarów określono także w rozdziale 3.: „Miejsca w zakładzie pracy, do których pracownicy mają dostęp podczas pracy, a w których istnieje ryzyko kolizji z przeszkodami, upadku lub spadania przedmiotów, powinny być oznakowane skośnymi pasami — na przemian żółtymi i czarnymi lub czerwonymi i białymi” (§ 12 ust. 1).

Kolejne zasady określa rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 26 września 1997 r. w sprawie ogólnych przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy, w którym znajdziemy definicję „urządzeń ochronnych” (§ 2 ust. 12). Zgodnie z jej treścią to wszelkie osłony czy urządzenia, które m.in. zapobiegają dostępowi do sfer niebezpiecznych oraz powstrzymują ruchy elementów niebezpiecznych. W rozporządzeniu znajdziemy dodatkową informację, zgodnie z którą jeżeli oznakowania w postaci widocznych barw lub znaków nie są wystarczające dla zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony zdrowia pracownika, miejsca niebezpieczne powinny być wyłączone z użytkowania poprzez ich odpowiednie wygrodzenie lub w inny sposób (§ 6 ust. 2).

Wyżej wymienione to podstawowe zasady BHP regulujące kwestie stosowania wygrodzeń ostrzegawczych w magazynach i innych obiektach, w których wybrane strefy wymagają separacji. Stosowanych w tym celu rozwiązań jest wiele, tak samo jak rozpiętość cenowa występująca pomiędzy nimi. Jeżeli przedsiębiorca stawia na ergonomię i optymalizację przestrzeni magazynowej – warto by wybrał kasety ścienne. Gdy bariery mają być stosowane na otwartych przestrzeniach, do wygradzania np. uszkodzeń drogowych, szczególnie przydane będą słupki plastikowe. Zawsze alternatywą mogę być pachołki, z nakładkami lub bez, które stanowią jedne z najtańszych dostępnych na rynku tego typu rozwiązań.

Źródło: Magazynuj.pl

Po I kwartale 2014 roku Pragma Faktoring notuje 30 proc. wzrost przychodów w zakresie usługi faktoringu

14 maja br. GK Pragma Faktoring opublikowała skonsolidowane dane za I kwartał 2014 r. Z raportu wynika, że Spółka zanotowała 30-procentowy wzrost przychodów netto w zakresie usługi faktoringu. Całkowite przychody netto były wyższe o 16 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2013 r. i wyniosły 4,6 mln zł, a usługa faktoringu stanowiła 65 proc. ich wartości. W opublikowanych danych widoczny jest również wzrost wyniku na sprzedaży o ponad 44 proc. i wyniku brutto o 116 proc. w stosunku do analogicznego okresu poprzedniego roku.

„Wzrost wyników Pragma Faktoring osiągnęła dzięki realizacji strategii, zakładającej budowę zdywersyfikowanego portfela należności faktoringowych generującego powtarzalne przychody i przepływy oraz cechującego się wysoką płynnością i rozproszeniem” – zauważa Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu Pragma Faktoring S.A.

O 42 proc. do wartości 115,9 mln zł. zwiększyła się wartość kontraktacji w I kwartale 2014 r. w porównaniu z rokiem ubiegłym. W I kwartale br. Pragma Faktoring S.A. nawiązała współpracę z 29 nowymi klientami.

„Dobra kondycja finansowa Grupy jest dowodem na to, że przyjęty model biznesowy się sprawdza. Zarząd pozytywnie ocenia pierwsze trzy miesiące tego roku, a regularnie rosnąca kontraktacja pozwala liczyć na dalsze wzrosty przychodów w kolejnych okresach” – komentuje Tomasz Boduszek, Prezes Zarządu Pragma Faktoring S.A.

Grupa zwiększa skalę działania, co znajduje odzwierciedlenie w wysokości sumy bilansowej. W stosunku do końca I kwartału 2013 roku wzrosła ona o 18 proc., do kwoty 105 394 tys. zł. Aż o 54 proc. wzrosła również wartość portfela faktoringowego (51 645 tys. zł)

Będzie rósł popyt na grunty inwestycyjne pod budownictwo wielorodzinne

Emmerson Evaluation przeprowadził analizę cen transakcyjnych gruntów inwestycyjnych, które w 2013 r. były przedmiotem sprzedaży w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście, a więc w jednych z najszybciej rozwijających się miast. Aby ocenić popyt na rynku gruntów inwestycyjnych, najpierw trzeba wziąć pod uwagę aktualną i przyszłą koniunkturę gospodarczą, do tego ocenić w perspektywie długoterminowej prognozy popytu na nowe lokale mieszkalne czy na najem powierzchni biurowych i handlowych. Trudność w określeniu tych elementów oraz ograniczony dostęp do informacji o transakcjach powodują, że sytuacja na rynku gruntów inwestycyjnych jest bardzo rzadko poddawana analizie. Emmerson Evaluation dzięki bazie E-VALUER ma dostęp do realnych danych transakcyjnych, a na podstawie zapytań o wyceny, które składają m.in. deweloperzy, może też monitorować popyt na tym rynku mówi Robert Korczyński, Dyrektor Zespołu Wycen Komercyjnych Emmerson Evaluation.

Jednym z głównych wniosków z raportu E-VALUER CITY SNAPSHOT 2014 jest przewidywany przez Emmerson Evaluation wzrost popytu na grunty przeznaczone pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną. To, według ekspertów firmy, może przełożyć się na wzrost cen gruntów inwestycyjnych pod ten typ zabudowy. Wyraźne wzrosty być może nie pojawią się jeszcze w tym roku, ale w 2015 r. powinny być już widoczne mówi Robert Korczyński.

Emmerson Evaluation otrzymuje od deweloperów coraz więcej zapytań o wyceny gruntów pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną. Tego typu dane, gromadzone przez Emmerson Evaluation w autorskiej bazie danych transakcyjnych E-VALUER, są wsparciem przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych o zakupie nieruchomości inwestycyjnych. Na rynku nowych inwestycji mieszkaniowych mamy ożywienie, deweloperzy raportują dobre wyniki sprzedażowe, coraz częściej prezentowane są projekty nowych inwestycji. Do tego potencjalni kupujący do końca 2018 r. mogą skorzystać z programu Mieszkanie dla Młodych wskazuje Robert Korczyński. Deweloperzy, którzy posiadają duże tereny inwestycyjne, przewidując poprawę koniunktury, także zgłaszają zapotrzebowanie na nowe grunty. Jeżeli banki udrożnią dostęp do finansowania inwestycji deweloperskich, będzie można patrzeć optymistycznie na ten segment rynku dodaje Korczyński.

Emmerson Evaluation swoje prognozy dotyczące kierunków popytu na grunty inwestycyjne opiera także na analizie bazy zeszłorocznych transakcji. W ubiegłym roku grunty inwestycyjne o największej wartości nabyli inwestorzy we Wrocławiu (215 mln PLN) i Krakowie (208 mln PLN); niewiele mniej wydano na grunty w Trójmieście (182 mln PLN). Najmniej kapitału przeznaczono na zakup gruntów inwestycyjnych w Poznaniu (144 mln PLN). We wszystkich czterech miastach wśród nieruchomości inwestycyjnych największą wartość miały nieruchomości pod zabudowę mieszkaniową wielorodzinną: w Krakowie 138 mln PLN, we Wrocławiu ponad 116 mln PLN, w Trójmieście blisko 86 mln PLN a w Poznaniu 63 mln PLN.

E-VALUER CITY SNAPSHOT 2014 pokazał, że w ubiegłym roku w Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu i Trójmieście na rynkach gruntów inwestycyjnych pod zabudowę innego typu niż mieszkaniowa wielorodzinna (czyli pod zabudowę usługową, w tym handlową i biurową, oraz magazynowo-produkcyjną) odnotowano niewielką liczbę transakcji. Potencjał mogą mieć grunty pod zabudowę biurową w Krakowie, gdzie jest obecnie niski wskaźnik pustostanów powierzchni biurowej. Wszystko zależy od tempa absorpcji przez rynek realizowanych obecnie wielu nowych projektów biurowych mówi Korczyński.

Jak prognozują eksperci Emmerson Evaluation, ceny gruntów inwestycyjnych pod zabudowę magazynowo-produkcyjną będą w tym roku stabilne. Rynek tego typu gruntów koncentruje się w sąsiedztwie dużych miast, stąd transakcji na terenie samych miast jest niewiele.

Wysoka dywidenda, akwizycje zagraniczne i rozwiązania pro-klienckie – PZU podsumowuje I kwartał 2014 roku

Wynik finansowy netto Grupy PZU po I kwartale 2014 roku wyniósł 760.443 tys. zł i był niższy o 9,2% od wyniku netto za analogiczny okres roku poprzedniego. Z wyłączeniem zdarzeń jednorazowych[1] wynik netto wzrósł o 18,9% względem ubiegłego roku. Pierwszy kwartał tego roku to znaczące zwiększenie aktywności Grupy PZU. Spółka zrealizowała dwa cele strategiczne: akwizycję spółek RSA i wprowadzenie bezpośredniej likwidacji szkód.

– Grupa PZU w pierwszym kwartale tego roku aktywnie poszukiwała wzrostu biznesu oraz konsekwentnie realizowała politykę tworzenia wartości dla akcjonariuszy. Dowodem na to jest zakładana wypłata dywidendy za rok 2013, w kwocie najwyższej od debiutu giełdowego spólki. Natomiast akwizycja aktywów RSA to realizacja jednego z kluczowych elementów strategii spółki. Wyniki PZU w umiarkowanie sprzyjających warunkach makroekonomicznych są bardzo dobre. Jest to przede wszystkim efekt wzrostu rentowności oraz dyscypliny kosztowej – powiedział Andrzej Klesyk, prezes zarządu PZU SA.

Wpływ na działalność Grupy PZU w pierwszym kwartale 2014 roku w porównaniu do analogicznego okresu roku ubiegłego miały:

spadek składki przypisanej brutto na skutek niższej sprzedaży ubezpieczeń ze składką jednorazową w kanale bancassurance oraz ubezpieczeń komunikacyjnych w części skompensowany przez rozwój ubezpieczeń grupowych ochronnych;
poprawa rentowności w ubezpieczeniach grupowych i indywidualnie kontynuowanych głównie w wyniku wzrostu portfela i spadku szkodowości produktów ochronnych;
utrzymywanie dyscypliny kosztowej w podstawowych liniach biznesowych pozwalającej na realizację programów rozwojowych przy spadku powtarzalnych kosztów administracyjnych;
mniejsze tempo konwersji polis umów wieloletnich na umowy roczne odnawialne w ubezpieczeniach grupowych typ P;
wyższa wycena instrumentów kapitałowych na skutek lepszej koniunktury na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie oraz instrumentów dłużnych w wyniku spadku rentowności obligacji 10-letnich;
Dodatkowo w sposób istotny na porównywalność wyników wpłynęły zdarzenia jednorazowe z 2013 roku: jednorazowy dochód z tytułu objęcia konsolidacją funduszy inwestycyjnych oraz jednorazowy dochód z tytułu ugody z reasekuratorem w zakresie ubezpieczenia Zielona Karta (częściowe odwrócenie korekty oszacowań z reasekuratorem obniżającej wynik roku 2011).

Składki

Składki przypisane brutto w okresie pierwszych 3 miesięcy 2014 roku wyniosły4.353.979 tys. zł wobec 4.425.923 tys. zł w analogicznym okresie roku poprzedniego (-1,6%). Spadek sprzedaży dotyczył przede wszystkim ubezpieczeń indywidualnych ze składką jednorazową (-76.871 tys. zł),w szczególności produktów na życie i dożycie w kanale bancassurance oraz w segmencie ubezpieczeń masowych (-39.052 tys. zł), w tym: ubezpieczeń komunikacyjnych (-51.725 tys. zł) jako efekt starzenia się portfela oraz spadku średniej składki i obowiązkowych ubezpieczeń budynków w gospodarstwach rolnych w efekcie rosnącej konkurencji na rynku.

Jednocześnie, odnotowano wzrost składki regularnej w segmencie ubezpieczeń grupowych i indywidualnie kontynuowanych (+32.475 tys. zł) głównie w wyniku rozwoju ubezpieczeń grupowych ochronnych (wzrost średniej składki i liczby ubezpieczonych, w tym wysoki poziom nowej sprzedaży).

Działalność lokacyjna

Dochody z działalności lokacyjnej (łącznie z kontraktami inwestycyjnymi tj. kontraktami, które nie zawierają znaczącego ryzyka ubezpieczeniowego) za I kwartał 2014 roku oraz I kwartał 2013 roku wyniosły odpowiednio 535.180 tys. zł oraz 428.867 tys. zł i wzrosły głównie na skutek wzrostu wyceny instrumentów kapitałowych w związku z lepszą koniunkturą na GPW (indeks WIG wzrósł w I kwartale 2014 roku o 2,1%, podczas gdy rok wcześniej stracił 4,9%) oraz wzrostu wyceny instrumentów dłużnych (np. rentowność obligacji 10-letnichspadła w I kwartale 2014 roku o 12 pkt. bazowych podczas gdy w I kwartale 2013 roku wzrosła o 20 pkt. bazowych). Ponadto, w związku z objęciem z dniem 1 stycznia 2013 roku konsolidacją funduszy inwestycyjnych rozpoznano w I kwartale 2013 roku jednorazowy dochód (brutto) w wysokości 167.453 tys. zł.

Odszkodowania i świadczenia

Spadek odszkodowań i świadczeń netto o 66.531 tys. zł (-2,4%) w porównaniu do analogicznego okresu roku poprzedniego wynikał w szczególności z: niskiej szkodowości w ubezpieczeniach komunikacyjnych dzięki korzystnym warunkom drogowym (niska częstość szkód) oraz niskiego poziomu szkód o charakterze masowym i pojedynczych szkód o znaczącej skali wypłat w ubezpieczeniach majątkowych.

Koszty

Koszty akwizycji za I kwartał 2014 roku wzrosły o 27.036 tys. zł (+5,6%) w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wzrost ten był w szczególności rezultatem zwiększenia portfela umów i wysokiej sprzedaży nowych polis w ubezpieczeniach grupowych ochronnych oraz zmian stawek prowizyjnych w komunikacyjnych ubezpieczeniach pakietowych w segmencie ubezpieczeń masowych. Zwiększenie kosztów akwizycji zostało częściowo skompensowane przyrostem kosztów odraczanych w czasie dla umów wieloletnich zawartych w segmencie ubezpieczeń korporacyjnych.

Wzrost kosztów administracyjnych o 7.799 tys. zł (+2,4%) w głównej mierze wynikał z obowiązkowej dopłaty do Funduszu Gwarancyjnego w KDPW przez PTE PZU w kwocie 20.873 tys. zł częściowo skompensowany utrzymywaniem dyscypliny kosztowej w podstawowych obszarach działalności.

Zysk

Zysk netto spadł w stosunku do I kwartału 2013 roku o 76.674 tys. zł (-9,2%) do wartości 760.443 tys. zł.

Wskaźniki

Skonsolidowane kapitały własne według MSSF na dzień 31 marca 2014 roku wynosiły 13.887.660 tys. zł wobec 14.951.938 tys. zł na dzień 31 marca 2013 roku. Wskaźnik rentowności kapitałów własnych (ROE[2]) za okres od dnia 1 stycznia 2014 roku do dnia 31 marca 2014 roku wyniósł 22,5% i był niższy o 0,4 p.p. w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. Wskaźnik ROE za okres od dnia 1 stycznia do dnia 31 marca 2014 roku wyniósł 22,5%, co oznacza spadek o 0,4 p.p. w porównaniu do analogicznego okresu poprzedniego roku.

KNF kończy prace nad zmianami w ubezpieczeniach sprzedawanych przez banki. Rekomendacja U zostanie przyjęta do końca czerwca

CEO Magazyn Polska

Od listopada ma zacząć obowiązywać rekomendacja U, która ureguluje obszar bancassurance, czyli sprzedaż produktów ubezpieczeniowych przez banki. Klienci, których kredyty są ubezpieczane, mają zyskać m.in. wgląd do treści umów między bankami a firmami ubezpieczeniowymi. KNF chce się zająć także wypracowaniem kodeksu dobrych praktyk dotyczących bezpośredniej likwidacji szkód. Firmy ubezpieczeniowe czeka w najbliższym czasie wiele zmian – większe wymogi będą dotyczyły nie tylko ochrony konsumentów, lecz także ich kapitału.
 
Rekomendacja U, nad którą prace kończy właśnie KNF, ma zostać przyjęta przed końcem pierwszej połowy roku, a zacznie obowiązywać od listopada. 
 
Jesteśmy po konsultacjach z zainteresowanymi podmiotami, czyli między innymi z Polską Izbą Ubezpieczeń i Związkiem Banków Polskich. Zmiany dotyczą przede wszystkim kwestii udostępniania klientom całej umowy, która zawierana jest pomiędzy bankiem a ubezpieczycielem, chcemy, ażeby klient miał prawo do wglądu do tej części umowy, która dotyczy jego praw i obowiązków. W tym zakresie wychodzimy naprzeciw postulatom banków, jak również rozważamy kwestie związane z tymi zagadnieniami, które wiążą się z publikacją całości lub części informacji na temat wynagrodzeń, jakie wiążą się z tą umową – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.

KNF wskazał kilka poważnych nieprawidłowości, jakie istnieją w bancassurance. Po pierwsze, jest to ryzyko potencjalnego konfliktu interesów, gdy bank łączy funkcję pośrednika ubezpieczeniowego i ubezpieczającego. Polega to na tym, że bank reprezentując kredytobiorców (jako ubezpieczający jest stroną umowy o świadczenie usługi ubezpieczeniowej), powinien realizować ich interesy, tymczasem może działać w interesie firm ubezpieczeniowych, jeśli pobiera od nich prowizję. Bank może nie mieć także motywacji do tego, by egzekwować wypłatę z ubezpieczenia na rzecz klienta, jeśli jego wynagrodzenie (wypłacane przez firmę ubezpieczeniową) zależy od szkodowości sprzedawanych przez niego ubezpieczeń. Zdaniem KNF takie ryzyko jest szczególnie wysokie, gdy firma ubezpieczeniowa i bank należą do jednej grupy kapitałowej.
 
Po drugie, Komisja wskazywała, że w niektórych przypadkach wysokość prowizji sięgała kilkudziesięciu procent, co mogło zmniejszać zaufanie klientów do rynku finansowego. Po trzecie, klienci mają często utrudniony dostęp do treści umowy ubezpieczenia. Wreszcie po czwarte, banki często narzucały kredytobiorcy wybór określonego ubezpieczyciela i produktu, niekiedy warunkując tym decyzję o przyznaniu kredytu.
 
Rekomendacją U początkowo miał być objęte tylko banki, ale po uwagach sektora ma ona regulować sprzedaż polis także przez inne podmioty, np. brokerów. Ma to przeciwdziałać pogorszeniu pozycji konkurencyjnej banków w stosunku do firm oferujących de facto takie same produkty.
 
– Wydaje nam się, że skoro na rynku bankowym, który jest jednym z ważniejszych kanałów dystrybucji produktów ubezpieczeniowych, wprowadzamy pewne regulacje, czy pewne dobre praktyki, to ażeby uniknąć takiego arbitrażu, że inni, którzy prowadzą de facto taką samą działalność w tym samym segmencie, podlegają zupełnie innym wymogom, im też wprowadzamy te regulacje. Tak więc chcemy, ażeby ubezpieczyciele w stosunku do wszystkich kanałów dystrybucji tego samego rodzaju produktów stosowali te same standardy – tłumaczy Andrzej Jakubiak.

KNF pracuje obecnie także nad wytycznymi ws. bezpośredniej likwidacji szkód. Będzie to jednak zestaw dobrych praktyk i zaleceń, a nie obowiązujące prawo. To dlatego, że zdaniem regulatora część problemów może zostać rozwiązana w drodze samoregulacji, czyli przez porozumienie w gronie firm z branży ubezpieczeniowej. Zdaniem przewodniczącego KNF aktywność regulatora wynika także z konsultacji z UOKiK.
 
Chcemy jako dobrą praktykę omówić z sektorem ubezpieczeniowym kwestie związane z rekomendacją Komisji, dotyczące właśnie z bezpośredniej likwidacji szkód z ubezpieczenia OC. Zwłaszcza w kontekście transparentności, kontaktu z klientem w procesie likwidacji, rozliczania VAT-u w wypłaconym odszkodowaniu, części zamiennych, dostarczenia samochodu zamiennego, bo te kwestie budzą najwięcej wątpliwości, najwięcej emocjonalnej dyskusji, jeśli chodzi o publiczność – uważa Andrzej Jakubiak i dodaje: – To nie jest jedyna rekomendacja, jeszcze w tym czasie chcemy zaproponować przyjęcie rekomendacji dotyczącej reasekuracji, ryzyka katastroficznego, dotyczącej zarządzania ryzykiem informatycznym – mówi przewodniczący KNF.

Jak podkreśla Andrzej Jakubiak, wszystkie zmiany mają na celu lepsze przygotowanie firm ubezpieczeniowych do wejścia w życie dyrektywy „Solvency II”, która ma zacząć obowiązywać już za półtora roku.

Najbardziej istotną kwestią, jeśli chodzi o sektor ubezpieczeniowy w Polsce to jest właściwe przygotowanie do wejścia w życie dyrektywy „Solvency II”. Ona zmienia filozofię oceny instytucji ubezpieczeniowej, zmienia wymogi kapitałowe, więc z naszego punktu widzenia jest to niezwykle istotne, żeby instytucje się właściwie przygotowały, zarówno, jeśli chodzi o wymogi ilościowe, jak i jakościowe. W tym zakresie prowadzimy dialog –  mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Andrzej Jakubiak, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego.
 
Jednym z głównych celów dyrektywy jest lepsza ochrona interesów klientów, którzy mają zyskać pewność, że firma ubezpieczeniowa będzie posiadała wystarczający kapitał do spłaty wszystkich zobowiązań. Wymagany kapitał ubezpieczyciela ma być wyliczany w oparciu o profil ryzyka, jaki wynika z jego działalności oraz otoczenia ekonomicznego. Branża zgłaszała jednak obawy, że restrykcyjne wymogi doprowadzą do spadku rentowności ubezpieczycieli lub przerzucenia kosztów na klientów (w postaci np. wyższych składek). Z drugiej jednak strony, dyrektywa „Solvency II” może przyczynić się do zakończenia wojny cenowej na polskim rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, gdyż akumulacja strat będzie wymagała pozyskiwania przez instytucje wyższych rezerw kapitału.

GPW nagrodzona za wspieranie rozwoju polskiego rynku kapitałowego

CEO Magazyn Polska

Brytyjski magazyn „EMEA Finance” wyróżnił warszawską Giełdę Papierów Wartościowych za pięć lat sukcesów we wspieraniu rozwoju polskiego rynku kapitałowego. Jednak GPW, by utrzymać dobrą passę po zakończeniu dużych prywatyzacji, potrzebuje systemu zachęt dla prywatnych inwestorów. Szczególnie cenni dla spółki są innowacyjni i dynamiczni nowi emitenci.

Potrzebujemy mądrej nowej strategii dla rynku kapitałowego, systemu zachęt dla emitentów i inwestorów długoterminowych, którzy będą chcieli powierzać swój kapitał właśnie tym przedsiębiorcom, którzy będą chcieli rynek kapitałowy wykorzystać do wzrostu własnego biznesu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Adam Maciejewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych.

Do tej pory giełda korzystała przede wszystkim na dużych prywatyzacjach. Skarb Państwa często decydował się na sprzedaż państwowych spółek właśnie poprzez GPW. Dzięki temu, jak podkreśla Maciejewski, warszawska giełda stała się największym rynkiem w Europie Środkowej. Ponieważ prywatyzacja powoli dobiega końca, GPW musi pozyskiwać nowych emitentów prywatnych.

Dlatego niezbędny w tym celu jest system zachęt, nad którym GPW pracuje razem z Ministerstwem Finansów. Maciejewski podkreśla, że działania akwizycyjne i sprzedażowe nie wystarczą. Zachęty mają być przede wszystkim skierowane do spółek innowacyjnych i dynamicznych, które mogą pozyskiwać kapitał na rozwój poprzez sprzedaż akcji na GPW.

Jednak dotychczasowa strategia GPW doprowadziła do rozwoju giełdy i została doceniona przez międzynarodowych ekspertów. Wczoraj GPW otrzymała nagrodę „Achievement Award 2013” na ceremonii Europe Banking Awards 2013. Przyznaje je magazyn „EMEA Finance” wydawany w Londynie. GPW została wyróżniona za wspieranie rozwoju polskiego rynku kapitałowego. W ciągu ostatnich pięciu lat „EMEA Finance” wielokrotnie nagradzał polskie instytucje finansowe i spółki, w tym także GPW. Warszawska giełda została wyróżniona w 2010 r. za najlepszą prywatyzację poprzez IPO.

Przyznajemy szczególne wyróżnienie warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. To nagroda „Achievement Award 2013” za szczególne osiągnięcia w zakresie aktywności rynku kapitałowego. W ostatnich pięciu latach warszawski rynek kapitałowy był wielokrotnie nagradzany przez „EMEA Finance”, czy to w kategorii najlepszej oferty publicznej – za debiut spółki GPW na własnym parkiecie, czy za oferty prywatyzacyjne innych firm i wzmacnianie aktywności na rynku kapitałowym – podkreśla Christopher Moore, wydawca i prezes „EMEA Finance Magazine”.

Adam Maciejewski dodaje, że to nagroda nie tylko dla GPW, lecz także dla całego rynku kapitałowego i wszystkich notowanych na warszawskim parkiecie spółek.

Minister środowiska: drugi pakiet klimatyczny może zaszkodzić polskiemu transportowi, budownictwu i rolnictwu

CEO Magazyn Polska

Pierwszy unijny pakiet klimatyczny obciąża polską gospodarkę w znacznie mniejszym stopniu niż zakładano. Cena zezwolenia na emisję jednej tony dwutlenku węgla to tylko 5 euro, choć pesymistyczne prognozy mówiły nawet o 100 euro. Negocjowany drugi pakiet klimatyczny będzie już większym wyzwaniem i może nieproporcjonalnie bardziej obciążyć Polskę.

Obecny pakiet, który funkcjonuje i który ma się zakończyć w 2020 roku, przebiega bardzo łagodnie. Znacznie łagodniej, niż wiele osób przewidywało jeszcze kilka lat temu – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Maciej Grabowski, minister środowiska. – W tej chwili pierwszy pakiet klimatyczny nie stanowi dla polskiej gospodarki zasadniczego problemu.

Zgodnie z pierwszym pakietem klimatycznym, przyjętym przez Parlament Europejski w 2008 r., do 2020 r. o 20 proc. ma zmaleć emisja gazów cieplarnianych, do 20 proc. wzrosnąć udział odnawialnych źródeł energii i o 20 proc. poprawić się efektywność energetyczna. Jednym z narzędzi w ramach pakietu jest System Handlu Emisjami (ETS), w ramach którego przedsiębiorstwa muszą wykupywać zezwolenia na emisję dwutlenku węgla na rynku. Jak podkreśla Grabowski, okazało się, że zezwoleń tych jest więcej niż oczekiwano, więc ich cena jest niska.

Dużo większym obciążeniem dla polskiej gospodarki może być jednak drugi pakiet klimatyczny. W styczniu propozycję przedstawiła Komisja Europejska. Choć negocjacje trwają, wiadomo, że zmiany mogą zaszkodzić gospodarkom w większym stopniu opartym na węglu.

– Chcemy rozmawiać o faktach, o tym, co rzeczywiście może spotkać polską gospodarkę, jeżeli ten pakiet, w takim kształcie, zostanie przyjęty. Mówię w końcu o obniżeniu emisji o 40 proc. do roku bazowego. To jest olbrzymia zmiana. Widzimy, że ta propozycja Komisji będzie niesymetryczna, to znaczy, że na niektóre państwa będzie nałożony znacznie większy wysiłek i znacznie mocniej odczują one tę politykę klimatycznoenergetyczną – podkreśla Grabowski.

Dodaje, że wbrew oczekiwaniom Komisji Europejskiej negocjacji nie uda się zakończyć szybko, bo dla Polski obecne założenia są nieakceptowalne. Drugi pakiet klimatyczny może bowiem bardzo zaszkodzić konkurencyjności naszego kraju. W dużym stopniu ucierpiałyby również sektory, gdzie nie został wprowadzony handel emisjami, np. transport (z wyjątkiem lotnictwa), sektor budowlany oraz rolnictwo.

Wydaje nam się, na podstawie naszych wstępnych analiz, że tam ten wpływ byłby znacznie większy niż w sektorze, gdzie tymi uprawnieniami się handluje – ocenia Grabowski. Dodaje: – Jeżeli te ambitne cele klimatyczno-energetyczne zostaną przyjęte w takim stopniu, to rzecz jasna energetyka europejska pójdzie w kierunku odnawialnych źródeł energii.

Nowy pakiet klimatyczny prawdopodobnie nie będzie wprost zachęcał do rozwoju OZE, jednak z uwagi na ambitne cele dotyczące redukcji emisji będzie to naturalny kierunek.

Minister środowiska zauważa jednak, że choć odnawialne źródła energii mogą pokryć całość lub większość zapotrzebowania na energię, to nie oznacza to całkowitego zmierzchu energetyki konwencjonalnej. Na przykład w Niemczech, które według Eurostatu w 2012 r. pozyskiwały nieco ponad 12 proc. energii ze źródeł odnawialnych, trwa budowa nowych bloków energetycznych opartych na węglu. Niemcy są obecnie największym emitentem dwutlenku węgla w UE – według Eurostatu wyprodukowały 760 mln ton tego gazu w ubiegłym roku.

Jak podał na początku maja Eurostat, emisja dwutlenku węgla w 2013 r. zmalała rok do roku w 22 krajach UE. W Polsce wzrosła nieznacznie (o 0,3 proc. do 290 mln ton). Więcej dwutlenku niż w 2012 r. wyprodukowały też Dania, Estonia, Portugalia, Niemcy i Francja. Unijna łączna emisja zmalała o 2,5 proc. do 3,351 mld ton.

Enea coraz bliżej sprzedaży gazu. Spółka czeka na zatwierdzenie taryfy

CEO Magazyn Polska

Enea posiada już koncesję na handel gazem i chce zaoferować przedsiębiorcom ofertę dual fuel, czyli sprzedaż energii elektrycznej i gazu w jednym pakiecie. Obecnie trwa pilotażowa sprzedaż gazu dla dużych firm, ale w dalszej perspektywie spółka energetyczna chce zaoferować tę usługę także klientom indywidualnym.

Mamy koncesję, złożyliśmy wnioski o taryfę i czekamy na jej zatwierdzenie. Mamy też przygotowane produkty. Będą to produkty dual fuel, czyli powiązane z energią elektryczną. Chcemy je zaoferować naszym klientom z większych i średnich przedsiębiorstw i myślę, że w tym roku będziemy mieć sukcesy na tym polu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Grzegorz Kinelski, członek zarządu ds. handlowych Enea SA. – Na pewno produkt ma być oparty na wspólnym rozliczeniu i wspólnej fakturze. To jest tyle, ile mogę ujawnić.

Enea planuje pozyskiwać gaz m.in. z rynku giełdowego, by potem sprzedawać go odbiorcom detalicznym wraz z energią elektryczną. W tym roku na wyniki spółki silniej oddziaływać będzie jednak powrót żółtych i czerwonych certyfikatów energetycznych. Ich nieobowiązywanie w 2013 r. oraz niska cena zielonych certyfikatów sprzyjały wynikom w segmencie sprzedaży energii.

 – Jednym z czynników, który będzie wpływać na wyniki w następnych kwartałach, jest konieczność umarzania żółtych i czerwonych certyfikatów. Na pewno oprócz cen węgla, cen bieżących paliwa i dwutlenku węgla, to właśnie czerwone i żółte certyfikaty będą kluczowe. Jeżeli chodzi o zielone certyfikaty, to one są moim zdaniem nieco niedoszacowane, natomiast to też pokazuje, że ceny się wahają – uważa Kinelski.

Według analityków sytuacja rynku w 2014 r. będzie sprzyjać spółkom z dużym udziałem segmentu dystrybucji, takim jak Energa i Enea. Dystrybucja pozostaje regulowaną częścią rynku, co pozwala stabilizować prognozowane przepływy pieniężne, podczas gdy segment wytwarzania jest obecnie pod presją spadku cen i marż, co jest dobrze widoczne w ostatnich wynikach Enei.

W I kwartale br. spółka zanotowała 292,6 mln zł zysku EBITDA w segmencie dystrybucji, natomiast w segmencie wytwarzania było to ponad dwa razy mniej – 123,7 mln zł. W porównaniu z I kwartałem 2013 r. dynamika zysku EBITDA w dystrybucji wyniosła +1,9 proc., a wytwarzaniu 24,3 proc. W następnych kwartałach spółka prognozuje stabilizację głównych cen.

Nie spodziewamy się żadnych większych zmian, bardziej utrzymania cen dotyczących węgla. Natomiast ceny energii pokazują trend boczny, lekko wzrostowy. I myślę, że to będzie trend utrzymujący się do końca roku – przewiduje członek zarządu Enei.

Najważniejszą tegoroczną inwestycją Enei w segmencie wytwarzania jest budowa bloku węglowego w Kozienicach, która pochłonie 1,39 mld zł. Do końca 2014 r. ma zostać wykonana większość prac budowlanych.

Przewidujemy, że to będzie powyżej 65 proc., to są nasze największe założenia i  przełomowy rok. Największe budowlane, konstrukcyjne rzeczy mają odbyć się w tym roku – twierdzi Grzegorz Kinelski.

Poza kontynuacją projektu w Kozienicach Enea planuje także akwizycje, zwłaszcza w kogeneracji i OZE. Pieniądze na te cele mają pochodzić z emisji długu w ramach nowego programu.

Jesteśmy gotowi z dokumentacją, trwają ostatnie sprawy związane z umową. To jest kwota 5 mld zł – mówi Kinelski.

Nowy program emisji obligacji ma zostać uzgodniony z bankami i podpisany jeszcze w maju – informowała dziennikarzy Dalida Gepfert, członek zarządu Enei ds. finansowych. Według niej, pierwsza transza mogłaby zostać sprzedana inwestorom w czerwcu, ponieważ jest zainteresowanie na rynku papierami dłużnymi Enei. Transza ta miałaby mieć wartość 0,5 mld zł.

WZA Enei zdecydowało o wypłacie dywidendy za 2013 r. w wysokości 251,62 mln zł, czyli 0,57 zł na akcję. W ubiegłym roku Enea wypłaciła dywidendę w wysokości 158,92 mln zł, co odpowiada kwocie 0,36 zł na akcję. Blisko 581 mln zł zysku netto z 2013 r. ma zwiększyć kapitał rezerwowy spółki w celu finansowania inwestycji.

To jest świadoma decyzja, w tamtym roku była podobna. Jest to związane z inwestycjami po pierwsze Kozienice, a po drugie, jak co roku, spore inwestycje w dystrybucję, więc te środki są nam potrzebne – uważa członek zarządu ds. handlowych Enea SA.

W. Pawlak: Polska mogłaby stać się reprezentantem regionu w kontaktach z Chinami

CEO Magazyn Polska

W pierwszym kwartale tego roku eksport z Polski do Chin wzrósł o 55 proc. i wyniósł 835 milionów dolarów. Współpraca ma szanse rozwinąć się jeszcze bardziej, jeśli Polsce uda się przejąć rolę reprezentanta całego regionu w kontaktach z Pekinem – uważa Waldemar Pawlak, były wicepremier i minister gospodarki.

Mimo imponującego wzrostu w I kwartale nasz import z Chin wciąż przewyższa eksport, i to dziesięciokrotnie.

– Współpraca handlowa między Polską i Chinami jest na wysokim poziomie. Oczywiście Chiny mają dużą nadwyżkę handlową, ale w ostatnim czasie eksport z Polski wzrastał w tempie 50 proc.  mówi Waldemar Pawlak, były wicepremier i minister gospodarki.  Mamy bardzo duże sukcesy w tym zakresie i w moim przekonaniu kluczowe jest to, czy Polska będzie działała w pojedynkę, czy zacznie grać rolę reprezentanta całego regionu.

Jak podkreśla Pawlak, chodzi o reprezentanta, a nie lidera, bo na ten drugi wariant nie zgodzą się inne kraje. Z kolei reprezentant potrafi dobrze zrozumieć i przekazać interesy wszystkich uczestników rozmów czy transakcji. Dwa lata temu odbył się w Warszawie szczyt, na którym spotkali się przedstawiciele Chin i 16 krajów regionu, ale według wicepremiera ta szansa nie została przez nasz kraj do końca wykorzystana.

– Mamy wszelkie predyspozycje do tego, żeby się sami uczynić takim reprezentantem, upominając się także o interesy innych krajów – Czech, Słowacji, Węgier, Rumunii, Bułgarii czy innych krajów regionu, a także dobrze wykorzystując nasz potencjał. Bo Polska ma w tym regionie 1/4 ludności, ale i 1/3 PKB. Więc dla Chin możemy być ważnym partnerem jako partner regionalny  podkreśla Pawlak.  Wówczas reprezentujemy 160 mln mieszkańców i to jest potencjał i PKB większe niż w Rosji.

Polski potencjał wspomoże dodatkowo uruchomienie funduszy europejskich i inwestycje z tym związane. Chińskie firmy mogłyby startować do przetargów na wykonawstwo polskich inwestycji. Jednak zdaniem Pawlaka kierunek powinien raczej być odwrotny  należy wzmacniać eksport, co w obecnej sytuacji na rynku walut jest bardzo korzystne.

– Chińczycy przeliczają to na sztywny w zasadzie kurs do dolara, a fakt, że Polska ma własną walutę, może być dużo bardziej atrakcyjny dla chińskich kontrahentów niż handel z krajami strefy euro, która będzie stosunkowo droga – wyjaśnia Waldemar Pawlak.  Oczywiście trzeba też uwzględniać takie perypetie, jakie się wiążą na przykład z wymogami fitosanitarnymi. I tu potrzeba dużo aktywności, żeby przełamywać częste obawy partnerów chińskich przed importem.

Branża spożywcza, choć jest sektorem zainteresowanym rynkiem chińskim, nie należy jednak do liderów handlu z Państwem Środka. Polscy przedsiębiorcy eksportują do Chin głównie maszyny i urządzenia, wyroby metalurgiczne i produkty przemysłu chemicznego. Natomiast chcą rozwijać współpracę z Chinami zwłaszcza w sektorach takich, jak energetyka i przemysł maszynowy, IT i telekomunikacja oraz produkcja AGD. W ubiegłym tygodniu Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych podpisała umowę o współpracy z chińskim Bureau of Commerce, co powinno pomóc w zintensyfikowaniu wzajemnej wymiany.