W Polsce jest miejsce na kolejne 4 tysiące dyskontów. Jeszcze szybciej rozwija się e-handel

0

CEO Magazyn Polska

Liczba dyskontów w Polsce może jeszcze wzrosnąć nawet dwukrotnie w perspektywie kilku lat – tak potencjał rynku ocenia Przemysław Schmidt, członek rady nadzorczej Czerwonej Torebki. Dziś działa ponad 3 tysiące tego typu sklepów, a do końca roku ma ich być 4 tysiące. Obecnie wciąż połowę rynku handlowego mają małe sklepy, ale rola sieci, szczególnie dyskontowych, rośnie. Czerwona Torebka chce w tym roku także podwoić liczbę sklepów Małpka Express i liczy na dalszy dynamiczny rozwój e-commerce.

Sektor handlowy jak każdy sektor cały czas się zmienia i rozwija. Przede wszystkim widzimy cały czas dalszą ekspansję sieci. W tej chwili blisko 50 proc. to są rozdrobnione sklepy rodzinne, a to się na pewno będzie zmieniać – prognozuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Przemysław Schmidt, członek rady nadzorczej Czerwonej Torebki.

Schmidt podkreśla, że rozwój dyskontów oraz e-handlu to dwa najważniejsze trendy w polskim handlu. Dyskonty powstają we wszystkich miastach powyżej 10 tys. mieszkańców, choć potencjał różni się w zależności od konkretnej lokalizacji. Schmidt zaznacza, że tego typu sklepów w Polsce wciąż jest mało, bo miejsca na rynku jest na dużo więcej placówek. W Niemczech – ojczyźnie dyskontów – działa ich nawet 17 tysięcy.

W tej chwili mamy na rynku ponad 3 tys. dyskontów, spodziewamy się, że do końca tego roku będzie około 4 tys. łącznie, we wszystkich sieciach dyskontowych. Spodziewamy się, że na rynku potencjał jest dla 7-8 tys. dyskontów – uważa Przemysław Schmidt. – My również mamy ten koncept – sieć Dyskont. Bardzo intensywnie go rozwijamy, jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.

Czerwona Torebka otworzy 16 maja w Oleśnicy dwunasty Dyskont w kraju.

Polacy też coraz bardziej przekonują się do zakupów w sieci. Rynek e-handlu, jak podkreśla Schmidt, rośnie rocznie w tempie ok. 30 proc. Jednak nie oznacza to, że nie wymaga zmian.

Polacy mają z e-commerce’em dwa problemy: nie lubią płacić kartą kredytową przez internet, bo się tego trochę boją i wolą zapłacić w punkcie odbioru, a po drugie: nie lubią czekać w domu na kuriera. To jest słaba propozycja, kiedy ktoś nam każe czekać w domu od godziny 15 do 20, bo kurier przyjedzie. Ja pracuję, nie mam na to czasu – tłumaczy Schmidt.

W związku z tym sklepy internetowe powinny dostosowywać do klientów swoją ofertę. Schmidt podkreśla, że należący do Czerwonej Torebki sklep Merlin.pl umożliwia osobisty odbiór i zapłatę za towar w punkcie odbioru. Do końca tego roku w całym kraju ma być ich ok. 500. Spółka umożliwia także odbiór zamówień w należących do niej sieci sklepów Małpka Express. Jest ich już ok. 250, a do końca roku ta liczba ma się podwoić.

Schmidt liczy, że dzięki rozpoznawalnej marce i dużej skali działalności Merlin.pl będzie rósł nawet szybciej niż cały rynek e-commerce. Czerwona Torebka jest gotowa inwestować w rozwój tego sklepu, który działa już od 15 lat.

Trwają prace nad regulacjami ws. łupków. Brakuje jeszcze propozycji ws. bezpieczeństwa chemicznego

CEO Magazyn Polska

Sejm pracuje nad regulacjami ws. gazu łupkowego. Jak zapowiedziało w ubiegłym tygodniu Ministerstwo Środowiska, prawdopodobnie na początku czerwca projekt ustawy trafi do drugiego czytania na sali plenarnej. Eksperci podkreślają jednak, że brakuje wytycznych dotyczących bezpiecznego stosowania chemikaliów przy wydobyciu. To nie tylko kwestia polskiego prawodawstwa. Takie standardy – wspólne dla wszystkich państw – powinna wypracować jedna z międzynarodowych organizacji.

– Jest mnóstwo osób i instytucji, które prowadzą badania i zajmują się zabezpieczaniem kwestii ryzyka związanego z chemikaliami wykorzystywanymi przy eksploatacji gazu łupkowego. Nie ma natomiast jednej instytucji, która spinałaby w sposób jednoznaczny i obowiązujący wszystkie tego typu kwestie – przyznaje w rozmowie z agencją Newseria Biznes Przemysław Stangierski, partner zarządzający w A.T. Kearney w Polsce.

Jak podkreśla, mimo dużego zainteresowania, jakim w całej Europie cieszą się kwestie związane z gazem łupkowym, nie powstał dotąd kodeks ogólnych zasad dotyczących bezpieczeństwa chemicznego przy jego wydobyciu. Chodzi przede wszystkim o użycie chemikaliów do procesu szczelinowania. Przeciwnicy ostrzegają przed zanieczyszczeniem w ten sposób wód podziemnych i powierzchniowych oraz gruntów.

– Kandydatem do wytyczenia takich standardów, w sumie jedynym i najbardziej naturalnym, jest Międzynarodowe Centrum Bezpieczeństwa Chemicznego – International Centre for Chemical Safety z siedzibą Warszawie. Wśród jej inicjatyw jest właśnie stworzenie takich standardów – mówi Stangierski.

Jego zdaniem wśród opracowanych zasad powinna się znaleźć lista wykorzystywanych chemikaliów oraz spis potencjalnych zagrożeń, jakie mogą stwarzać – same i w powiązaniu z innymi czynnikami chemicznymi.

Następnie powinny tam znaleźć się także środki zaradcze, technologiczne, prawne, szkoleniowe, a prawdopodobnie także certyfikacje – podsumowuje Stangierski.

PEKAES myśli o zagranicznych rynkach. Spółka zapowiada przejęcia w Europie Środkowej

CEO Magazyn Polska

PEKAES zdecydował się podzielić z akcjonariuszami niemal całym zyskiem, jaki wypracował w ubiegłym roku. Jeszcze rok temu logistyczna spółka miała straty, ale dzięki trudnej restrukturyzacji może teraz myśleć o nowych inwestycjach. Po wejściu na rynek przewozów intermodalnych następnym celem PEKAES są przejęcia spółek z Czech, Rumunii lub Węgier.

Konsekwentnie od półtora roku realizujemy program zmian, program restrukturyzacji. Dzięki temu udało nam się uzyskać bardzo dobre wyniki. W moim odczuciu, jest to spełnienie zobowiązań wobec naszych akcjonariuszy, którzy nam zaufali i którzy z nami zostali przez ten trudny okres i doszli z nami do tego momentu sukcesu. Stąd chcemy się podzielić zyskiem i oddać to zobowiązanie naszym akcjonariuszom – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Maciej Bachman, prezes PEKAES SA.

W I kwartale 2014 roku spółka zarobiła na czysto 4,2 mln złotych, podczas gdy rok wcześniej poniosła 1,6 mln zł straty netto. Przychody z kolei wzrosły w porównaniu z analogicznym kwartałem 2013 roku o 52 proc i przekroczyły 180 mln zł.

W ubiegłym roku zysk netto wyniósł 11 mln zł, podczas gdy rok wcześniej spółka zanotowała stratę w wysokości 13,4 mln zł. Po wyłączeniu zdarzeń jednorazowych, wynik netto w 2013 r. wyniósł 13 mln zł. W tym samym okresie PEKAES zwiększył przychody o blisko 5 proc., do 548,6 mln zł.

Obok optymalizacji procesów biznesowych i poprawy marż restrukturyzacja obniżyła znacząco koszty. W ciągu ubiegłego roku koszty operacyjne spadły o blisko 30 proc., a koszty ogólnego zarządu – o prawie 38 proc. Dzięki tym działaniom poprawiła się rentowność EBITDA (z 1,4 proc. w 2012 r. do 3,2 proc. w 2013 r.) oraz rentowność netto (z -2,6 proc. do 2,0 proc). Na koniec 2013 r. spółka zgromadziła środki pieniężne i krótkoterminowe aktywa finansowe o wartości 55 mln zł. Mają one finansować m.in. inwestycje w terminalach.

– Spółka planuje dalszy rozwój i kolejne inwestycje. W ostatnim czasie zmieniliśmy nasze terminale w Białymstoku, Rzeszowie, Bydgoszczy, w tym roku zmienimy również w Poznaniu i Gdyni. Są to zmiany, które będą finansowane przede wszystkim ze środków własnych, gdyż główne aktywa staramy się najmować. Stąd nasza dywidenda nie wpływa na to, co będziemy robić po stronie inwestycji w aktywa trwałe – uważa Bachman.

Spółka obsługuje obecnie kilka tysięcy klientów, a prowadzone inwestycje mają powiększać zdolności spółki do obsługi nowych rynków i większej liczby podmiotów. Poza 17 terminalami w Polsce, PEKAES współpracuje z 15 partnerami w Europie. To pozwala oferować klientom konkurencyjne usługi.

– Rozwijamy sieć międzynarodową wspólnie z naszymi partnerami. Jest to sieć, która w tej chwili obejmuje praktycznie całą Europę i pozwala nam w ciągu 48 godzin dostarczyć przesyłkę, paletę każdego naszego klienta w dowolne miejsce, które sobie wybierze, włącznie z takimi krajami jak Turcja – twierdzi prezes PEKAES SA.

W planach PEKAES ma także dalszy rozwój sieci krajowej oraz przejęcia na zagranicznych rynkach. Zarząd nie zdecydował jeszcze, czy te projekty będą finansowane poprzez emisję akcji, obligacji czy też kredyt bankowy.

To, co nas przede wszystkim interesuje, to jest południe i wschód Europy, czyli Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, w tym kierunku będziemy zmierzać – zapowiada Maciej Bachman.

Dzięki współpracy z zagranicznymi partnerami oraz planowanymi przejęciami poza Polską spółka chce sukcesywnie zwiększać udział przychodów z segmentu międzynarodowego. Rosnąć mają także udział przychodów z drobnicy, która charakteryzuje się relatywnie dobrą rentownością.

Nasz międzynarodowy segment wzrósł od 20 proc. do 30 proc. w zależności od produktów, które oferujemy klientom. Natomiast będziemy na pewno zmieniać strukturę przychodów z produktów. Zmierzamy ku temu, by rozwijać produkty drobnicowe, czyli drobnicę krajową, drobnicę międzynarodową, zmniejszać nieco udział w produktach mniej rentownych, mniej marżowych, co już pokazują zresztą nasze wyniki – mówi prezes spółki.

Duże nadzieje PEKAES wiąże także z segmentem usług intermodalnych, które są nową pozycją w jego portfolio. Kupno spółek Spedcont i Chemikals poszerzyło ofertę PEKAES o usługi związane z transportem i logistyką kolejową.

Jest to dla nas nisza, coś nowego, w co wchodzimy z pełną świadomością, bo potencjał w tym produkcie jest ogromny. Zakupy, których dokonaliśmy z końcem tamtego roku, czyli spółki Spedcont i Chemikals rozwijają się bardzo prężnie – szybciej niż to planowaliśmy. Dlatego mamy chrapkę na to, żeby przyspieszyć ten rozwój i spotęgować go bardziej, niż w tym planie, który sobie pierwotnie zakładaliśmy – mówi prezes PEKAES SA.

Polacy coraz częściej łączą się z internetem przez urządzenia mobilne. Wciąż jednak daleko nam do średniej światowej

CEO Magazyn Polska

Ponad 5 proc. polskich internautów najczęściej surfuje po sieci przy pomocy smartfonów i tabletów. Wciąż daleko nam do średniej światowej (12 proc.), ale na tle państw europejskich wypadamy całkiem nieźle – wynika z badania Mindreader. Wciąż najczęściej łączymy się z internetem przez laptopy – głównie po to, żeby sprawdzić pocztę elektroniczną i przeczytać bieżące informacje. 66 proc. osób co najmniej raz w tygodniu korzysta z portali społecznościowych.

Badanie Mindreader przeprowadzone przez Mindshare Polska pokazuje, że w Polsce wciąż najpopularniejszym medium jest telewizja. Coraz więcej Polaków korzysta z usług płatnej telewizji – aż 74 proc. osób deklaruje posiadanie pakietu abonamentowego u wybranego dostawcy. Na następnych miejscach znalazły się radio i magazyny, a dopiero za nimi internet – z zasięgiem poniżej 2/3 populacji w grupie powyżej 15. roku życia.

Internet przede wszystkim jest miejscem szukania informacji. W następnej kolejności jest to narzędzie, które ułatwia nam komunikację i służy do rozrywki. Dlatego najpopularniejszymi sposobami spędzania czasu w internecie jest poszukiwanie informacji i sprawdzanie wiadomości [84 proc. internautów – red.], po to, by dotrzymać tempa temu, co się dzieje na świecie – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Dagmara Robak z Mindshare Polska.

Z badań firmy Mindshare wynika, że najpopularniejszym sposobem łączenia się z internetem jest albo komputer stacjonarny, albo laptop. Z drugiej strony już ponad 5 proc. polskich internautów deklaruje, że najczęściej łączy się z internetem przez smartfon.

To pozornie niedużo, ale czyni z nas niemal liderów w Europie. Wciąż jednak daleko nam do średniej światowej, która wynosi 12 proc. – informuje Dagmara Robak.

Smartfony przede wszystkim są wykorzystywane są do rozrywki. Na kolejnych miejscach znajdują się takie aktywności, jak szukanie informacji, zakupy czy bankowość elektroniczna.

To, co wyróżnia posiadaczy smartfonów, to pobieżne podejście do informacji. Wystarczają im nagłówki, chociaż jednocześnie deklarują, że wiedza to potęga – tłumaczy przedstawicielka Mindshare Polska.

Podobnie jak Niemcy i Kolumbijczycy, Polacy najbardziej troszczą się o finanse. O zdrowie bliskich – które jest największym zmartwieniem Hiszpanów – obawia się 31 proc. internautów z Polski. Smartfonowcy – zgodnie z wynikami badań – nie różnią się pod tym względem od innych internautów.

Na rynku reklamowym taka wiedza pozwala sensownie zachęcać reklamodawców do wydawania budżetów na kampanie kierowane również do osób, które posiadają smartfony. Dlatego, że z punktu widzenia reklamodawców są to osoby tak samo wartościowe jak każdy inny internauta – wyjaśnia Dagmara Robak.  

Cechą wyróżniającą – dość negatywnie – polskich internautów jest skłonność do krytykowania.

–  Statystyczny polski internauta jest przede wszystkim młody, ambitny, trochę brakuje mu pewności siebie. Niestety mamy bardzo przykrą cechę – dużą skłonność do krytykowania. Ponieważ częściej wykonujemy aktywności w internecie, które wiążą się z ocenianiem, krytykowaniem niż jakiekolwiek czynności twórcze – mówi Robak. – Ponadto jesteśmy bardzo rozmowni i bardzo zależy nam na podtrzymywaniu relacji. Bardzo często na tle innych krajów korzystamy z wszelkiego rodzaju komunikatorów. Warto pamiętać, że 66 proc. przynajmniej raz w tygodniu korzysta z portali społecznościowych. 

Jak podkreśla, porównanie wyników z Polski i innych krajów pozwala ocenić nasz kraj jako prymusa – Polacy są aktywni w internecie, dobrze sobie z tym radzą, a pod względem technologicznych szybko gonią Zachód .

Na tle krajów azjatyckich  Korei Południowej czy Hongkongu wypadamy gorzej. Dystans do technicznych liderów wciąż jest duży – stwierdza przedstawicielka Mindshare Polska.

Polacy bardzo chętnie korzystają z bankowości internetowej. 70 proc. ankietowanych wskazało, że raz w tygodniu loguje się na konto w internecie, najczęściej w celu opłacenia rachunków. W odróżnieniu od krajów bardziej rozwiniętych technologicznie, na przykład azjatyckich, jeszcze nie wykorzystujemy internetu do standardowych płatności i rzadko korzystamy z płatności mobilnych w telefonach komórkowych.

Koszty ogrzewania energooszczędnego domu są nawet pięć razy niższe niż tradycyjnego budynku

CEO Magazyn Polska

Ekologiczne domy energooszczędne stają się coraz bardziej popularne. Dom pasywny ogrzewa się nawet do pięciu razy taniej niż tradycyjny budynek, a koszt jego wybudowania jest zaledwie o kilka procent wyższy.

Coraz częściej mówi się o syndromie chorych budynków, w których pojawia się pleśń lub klimatyzacja nie jest regularnie czyszczona, co może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych mieszkańców. Projekt pasywnego budynku, który pozwala zaoszczędzić energię i ciepło oraz jest zbudowany z materiałów ekologicznych, nieco różni się od tradycyjnego. Eksperci przekonują, że koszty wzniesienia energooszczędnego budynku są zaledwie o 4 proc. wyższe niż tradycyjnego. Przy budowie domu energooszczędnego należy rozplanować pomieszczenia, uwzględniając strony świata. Pozwoli to na optymalne wykorzystanie przestrzeni i oszczędność energii oraz ciepła.

Przez większą część roku mamy chłodny klimat, więc należy wykorzystywać możliwość pasywnego docieplania pomieszczeń promieniami słonecznymi, otwieranie się na południe, tam, gdzie ciepłe promienie słoneczne wpadają do wnętrza i dodatkowo doświetlają i dogrzewają pomieszczenia. Można przeszklić prawie całe ściany południowe, ale nie należy też unikać przeszkleń od strony północnej, gdzie takie miękkie, białe światło ładnie doświetla wnętrza – mówi agencji informacyjnej Newseria Monika Kupska-Kupis, architekt i koordynator projektów firmy Velux, produkującej okna dachowe.

Domy pasywne pozwalają kumulować ciepło, ale i chronić przed nim w okresie letnim, kiedy większość budynków potrzebuje klimatyzacji.

Żeby nie zużywać za dużo energii na klimatyzację, warto pomyśleć o inteligentnym wykorzystaniu przesłon słonecznych, rolet czy markiz. Zaciągając rolety na dzień, kiedy słońce operuje najmocniej, możemy obniżyć temperaturę w pomieszczeniu nawet o 6 stopni – tłumaczy Monika Kupska-Kupis.

Energooszczędny dom powinien być zaprojektowany z materiałów nietoksycznych, ekologicznych. Jakość materiałów budowlanych ma znaczący wpływ na zdrowie i komfort mieszkańców. Eksperci obliczyli, że człowiek spędza w zamkniętych pomieszczeniach około 90 proc. czasu. Warto więc, by przestrzeń, w której przebywa się najwięcej, była zdrowa, żeby powietrze było świeże i często wymieniane.

Rusza konkurs na najbardziej ekonomiczny prototyp samochodu. Najlepsze potrafią przejechać niemal 600 km za 1 zł

CEO Magazyn Polska

Dzięki zastosowanym rozwiązaniom prototypy samochodów mogą przejechać nawet tysiąc kilometrów, zużywając jedną kilowatogodzinę energii. Do rywalizacji o tytuł twórcy najbardziej ekonomicznego auta w organizowanym w Rotterdamie konkursie przystąpi w tym roku dziesięć ekip z Polski.

W ramach imprezy Shell Eco-marathon ścigać się będą auta zaprojektowane przez ponad 200 drużyn z Europy i Afryki.

Szukamy sposobu, by przejechać jak najwięcej kilometrów na jednostce energii – tłumaczy Mateusz Wąsik, student Politechniki Śląskiej, reprezentant zespołu Smart Power w konkursie Shell Eco-marathon. – Zawody odbywają się z podziałem na kategorie, osobno startują więc auta z napędem spalinowym, a osobno z elektrycznym.

By uzyskać odpowiednią miarodajność pomiarów, pojazdy pokonują dziesięć okrążeń na specjalnie przygotowanym torze. Na zakończenie biegu bada się zużycie energii przy pomocy odpowiedniej aparatury.

Nasz nieoficjalny rekord Polski to przebycie pięciu kilometrów na jednej kilowatogodzinie – mówi Wąsik. – Przy obecnych cenach energii, koszt pokonania 550 km wyniósłby w takim przypadku złotówkę.

Jeszcze lepsze efekty można uzyskać przy zastosowaniu w konstrukcji pojazdu paneli fotowoltaicznych. Umożliwiają one przejechanie na jednej kilowatogodzinie nawet tysiąca kilometrów.

W tym roku w naszym aucie zastosujemy już panele słoneczne, liczymy więc, że nasz wynik wyniesie około 700-800 km – mówi Wąsik. 

W kategorii pojazdów spalinowych, zużywając porównywalną ilość energii, można przejechać około 500 km.

W wyścigu biorą udział auta klas Prototype oraz UrbanConcept. Te pierwsze nie są dopuszczone do normalnego ruchu drogowego.

Te auta są raczej niewygodne i ciasne, ale za to najbardziej wydajne. Służą głównie rozwojowi i testowaniu nowych technologii – mówi Mateusz Wąsik. – Kategoria UrbanConcept to natomiast auta przystosowane do otrzymania homologacji i dopuszczenia do ruchu. Posiadają więc niezbędne wyposażenie, takie jak światła czy wycieraczki.

Wszystkie pojazdy, biorące udział w konkursie Shell Eco-marathon, zostały zaprojektowane i wykonane przez grupy studentów lub uczniów. Tegoroczny wyścig trwa od 15 do 18 maja.

ENEA ma miliard złotych na kolejne inwestycje

Spółka podpisała z Bankiem Gospodarstwa Krajowego umowę programową dotyczącą emisji obligacji długoterminowych o wartości 1 mld zł. Celem będzie finansowanie bieżącej działalności oraz potrzeb inwestycyjnych Grupy ENEA. Umowę podpisano na placu kluczowego dla ENEA projektu, jakim jest budowa bloku 1.075 MW w Kozienicach. W uroczystości wziął udział Minister Skarbu Państwa, Włodzimierz Karpiński.

VI Europejski Kongres Gospodarczy – najciekawsze wypowiedzi

Donald Tusk, premier rządu RP

Polski rząd będzie robił wszystko na forum europejskim i krajowym, aby potrzeba rehabilitacji węgla i budowy niezależności energetycznej znalazła praktyczny wymiar w decyzjach, które muszą polegać także na używaniu narzędzi państwowych, finansowych i organizacyjnych. Nie dlatego, że taka jest presja tej czy innej grupy zawodowej, czy dlatego, że każe nam to jakaś doktryna, ale dlatego, że dzisiaj każdy polityk odpowiedzialny za wspólnotę, musi podejmować praktyczne działania na rzecz jej bezpieczeństwa energetycznego.

Pytanie dziś – nie skąd i za ile energia, ale ile naszej energii jesteśmy w stanie wytworzyć. Ona musi być oczywiście konkurencyjna. Polska energia nie może być wyraźnie droższa od tej, która płynie przede wszystkim ze Wschodu. Nie możemy się jednak łudzić – tak jak bezpieczeństwo militarne i polityczne, bezpieczeństwo energetyczne musi trochę kosztować.

Reindustrializacja i polityka klimatyczna

Janusz Piechociński, wicepremier, minister gospodarki RP

Bardzo ważne, żeby wizja poszanowania klimatu, który jest też wartością ekonomiczną, była wizją przyjazną przemysłowi. Chcemy jeszcze przed wejściem do megastrefy z USA mieć nie 22 proc, a 25 proc. przemysłu w naszym PKB. To jest zadanie, które chcemy wykonać.

Jerzy Buzek, europoseł, były premier RP, były przewodniczący PE, honorowy przewodniczący Rady Europejskiego Kongresu Gospodarczego

W strategii Europa 2020 sformułowano konieczność budowy zupełnie nowego przemysłu i nowej polityki przemysłowej w oparciu o innowacyjność. W punkcie polityka klimatyczna poszukujemy równowagi. Przeregulowaliśmy Unię Europejską, wszyscy o tym wiedzą. Na razie udało nam się stępić ostrze polityki klimatycznej, ale niewystarczająco. Przed nami wielkie zadanie w tym zakresie.

Przemysł powinien być nowoczesny. Nie może zagrażać środowisku i zdrowiu, co nie oznacza, że może on powstać bez węgla, bez dbałości o energię.

Maciej Grabowski, minister środowiska RP

Trwają bardzo intensywne prace nad kształtem polityki energetyczno-klimatycznej UE w średnim i długim okresie. W dyskusji pojawiają się nowe pojęcia, jak koszty, konkurencyjność i bezpieczeństwo dostaw. Tego wcześniej nie było. Na tym budujemy nasze stanowisko negocjacyjne, które będzie realistyczne, konstruktywne i biorące pod uwagę polskie interesy.

Dariusz Lubera, prezes Tauron Polska Energia

Nowe inwestycje w sektorze elektroenergetycznym w Polsce to nic innego jak reindustrializacja. Ale czy będzie mogła ona być dalej prowadzona? Jeżeli nie dojdzie do rewizji celów polityki klimatycznej, nie będzie łatwo. Mam nadzieję, że nowa Komisja Europejska uzna reindustrializację w Europie za swój cel.

Marek Woszczyk, prezes PGE

Reindustrializacja to świetna wiadomość dla biznesu energetycznego, bo oznacza ona nic innego jak możliwość wzrostu popytu na energię elektryczną, czyli na produkt, który koncerny energetyczne wytwarzają. Reindustrializacja, czyli powrót do odpowiedniego stanu uprzemysłowienia, nie przyjdzie sama z siebie. Nadejdzie, gdy przemysł będzie chciał w Europie inwestować. Przeciętnej wielkości firma w UE płaci dzisiaj 20 proc. więcej za energię elektryczną, niż to się dzieje w Chinach, 65 proc. więcej niż w Indiach, dwa razy więcej niż w USA i, jeśli wierzyć statystykom rosyjskim, także dwa razy więcej niż w Rosji. Pokazuje to, że Europa nie jest dzisiaj obszarem taniej energii. Czy w takich warunkach przemysł jest tutaj w stanie się lokować, inwestować? Czy produkcja sektora przemysłowego będzie generować wystarczające marże, aby reinwestować zarobione środki i przyciągać przemysł do Europy?

Porozumienie handlowe UE – USA

Ignacio Garcia Bercero, główny negocjator Unii Europejskiej ws. Transatlantyckiego Partnerstwa w zakresie Handlu i Inwestycji (TTIP)

To chyba najważniejsze negocjacje, jakie prowadzi UE. Dlaczego zdecydowaliśmy się na ich rozpoczęcie? Po pierwsze jesteśmy przekonani, że wynegocjowanie umowy zaowocuje wzrostem zarówno w UE i USA. Z naszych szacunków wynika, że PKB dzięki wynegocjowaniu umowy może się zwiększyć o 3 proc. Pod drugie to historyczna szansa dla UE i USA. Razem oba systemy mogą pracować lepiej. Pogodzenie ich interesów nie będzie łatwe. Współpraca może jednak zaowocować tym, że jakość stanowionego prawa wzrośnie. Po trzecie USA i UE dzięki podpisaniu umowy będą mogły wywierać globalny wpływ na tworzenie standardów i przepisów prawa. Wszystko to jest ważne, biorąc pod uwagę sens globalnego ładu gospodarczego. Możliwość wspólnego oddziaływania będzie także znacząca ze względu na interesy gospodarcze USA i UE.

Dan Mullaney, główny negocjator USA ws. Transatlantyckiego Partnerstwa w zakresie Handlu i Inwestycji (TTIP)

USA i Unia Europejska to już bardzo blisko współpracujące ze sobą organizmy gospodarcze. Dlaczego tak dużo mówimy o potrzebie zacieśnienia współpracy? Bo przyniesie to obu stronom korzyści. Chodzi o miejsca pracy, wzrost ich liczby, wyższe płace. Co chcemy osiągnąć? Będziemy się starać wyeliminować niektóre taryfy czy też podatki, które niekorzystnie wpływają na wymianę handlową. Mówiąc o współpracy handlowej, nie mamy na myśli tylko wymiany towarowej. Istotne są także usługi. W ich kwestii konieczne jest prowadzenie bardziej aktywnej polityki. Na przykład bardzo istotną kwestią jest certyfikacja. Zdarza się, że pomimo bardzo restrykcyjnego prawa w USA, nasze produkty muszą być poddawane ponownej certyfikacji w UE. Zresztą problem dotyczy także europejskich produktów w USA. Jeśli w czasie negocjacji takie kwestie uda się rozwiązać, system regulacyjny będzie lepszy, a to przyniesie określone korzyści.

Howard Chase, Director of Government Affairs, Dow Europe

Jesteśmy bardzo zainteresowani wynikiem negocjacji UE-USA. Taryfy celne nie są wprawdzie wysokie, ale przy dużym wolumenie sprzedaży stają się istotnym elementem kosztów. Istotna jest także możliwość uniknięcia podwójnej certyfikacji. Zaoszczędzone dzięki temu środki możemy wykorzystać na rzeczy bardziej produktywne.

Josh Rice, dyrektor Microsoft ds. technologii sektora publicznego na świecie

Ujednolicenie reguł w wymianie handlowej między UE i USA byłoby wymierną ulgą. Microsoft przeistacza się w firmę usługową, stąd szczególnie uważnie obserwujemy zapisy dotyczące właśnie usług.

Paweł Olechnowicz, prezes Grupy Lotos

Dyskusja o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską trwa już dziewięć lat. Wygląda na to, że jest już wiele ciekawych dopracowań pomysłów regulacji. Jednak jeżeli będziemy dyskutować dalej, następne dwa, pięć czy siedem lat, to przegadamy temat.

Energetyka, wspólny rynek energii

Jan Kulczyk, przewodniczący RN Kulczyk Investments

Nie może być tak, że mając teoretycznie wspólną politykę energetyczną, cena energii w UE jest najwyższa na świecie. Nie może być tak, że w USA 1 MWh kosztuje 67 euro, a w UE 171 euro. Wydaje mi się, że wszystko bierze się z jednej przyczyny, a mianowicie z tego, że mamy ciągle w UE 28 narodowych polityk energetycznych.

Mari Kiviniemi, premier Finlandii w latach 2010-2011

Zachęcam do wprowadzenia przepisów i regulacji, które są uzgodnione, ale których jeszcze nie udaje się w całości wdrożyć. To, co się obecnie dzieje w Rosji i na Ukrainie, to pewien znak ostrzegawczy. Dla bezpieczeństwa energetycznego UE wszystkie państwa członkowskie powinny m.in. zwiększyć wydajność energetyczną i oszczędność energii. Należy także promować wykorzystanie OZE i badania nowych technologii w tym obszarze.

Ian Brzezinski, Rada Atlantycka

Jednym z rezultatów kryzysu na Krymie będzie to, że powstaną nowe poziomy współpracy w zakresie energetycznym. Myślę, że w tej kwestii propozycja Donalda Tuska stworzenia unii energetycznej jest bardzo ważna. Może to być początek dyskusji w Europie na temat tego, jak możemy lepiej koordynować politykę energetyczną i jak KE, jako rząd europejski, może mieć silniejszą rolę w formułowaniu i wykonywaniu wspólnej polityki energetycznej.

Jaroslav Neverovič, minister ds. energii Litwy

Powinniśmy się zabrać do roboty, od słów przejść do czynów, zacząć budować naprawdę wspólny rynek energii w UE. Powinniśmy wdrożyć to, co już mamy ustalone. Raporty, które przygotowaliśmy w czasie prezydencji litewskiej, pokazują wyraźnie, że wszystkie wymogi prawne są spełnione. Powinniśmy dokończyć realizowanie trzeciego pakietu energetycznego, wydzielić operatorów przesyłowych, żeby wszystkie firmy miały równy dostęp do rynku, powinniśmy zharmonizować reguły funkcjonowania tych rynków, zwiększyć efektywność energetyczną, wykorzystać zasoby naturalne, które posiadamy w Europie.

Pavel Cyrani, członek zarządu ČEZ

Inwestycje energetyczne w Europie wcale nie rosną, można już mówić o niedoinwestowaniu. W niektórych regionach dostawy są niewystarczające. Mamy do czynienia z brakiem wspólnego europejskiego podejścia do tej kwestii. Każdy kraj rozwiązuje swoje problemy indywidualnie. Co to oznacza, jeśli chodzi o rynki w 2030 roku? Jestem przekonany, że musimy równoważyć konkurencyjność w branży energetycznej i bezpieczeństwo dostaw.

Zoltán Cséfalvay, minister stanu w Ministerstwie Gospodarki Narodowej Węgier

Rząd węgierski podziela stanowisko rządu polskiego, że każdy kraj członkowski UE powinien stworzyć własny miks energetyczny, w zależności od uwarunkowań wewnętrznych. Cena energii elektrycznej w USA jest około połowę niższa niż średnio w UE, a cena gazu ziemnego – o 2/3 niższa. Są dwa powody tak dużej dysproporcji. Pierwszy to regulacje wewnętrzne w UE, w tym realizowana polityka klimatyczno-energetyczna. Drugi tkwi w źródłach dostaw surowców energetycznych. Ujmując grzecznie, ceny energii w UE nie są właściwe, a np. dotacje rządowe do OZE wpływają na ich poziom.

Globalna ekspansja polskich firm

Herbert Wirth, prezes KGHM Polska Miedź

Powodem naszych inwestycji zagranicznych była w pierwszej kolejności dywersyfikacja produktowa. Zarabiamy na miedzi i srebrze, ale chcemy również wejść w takie surowce jak platyna, pallad czy nikiel, których w Polsce zwyczajnie nie ma. Drugim powodem wyjścia poza Polskę była chęć zróżnicowania źródeł przychodów. Musieliśmy stworzyć aktywa zdecydowanie płynniejsze niż te posiadane w kraju. Poza tym koszty generowane przez KGHM poza Polską są zdecydowanie niższe niż w kraju. Projekt Sierra Gorda w Chile zrealizowany zostanie w rekordowym tempie czterech lat, podczas gdy w polskich warunkach uruchomienie produkcji tego typu trwałoby prawdopodobnie dwa razy dłużej.

Krzysztof Niemiec, wiceprezes Track Tec

W pierwszej kolejności firmy dążą do eksportowania swoich produktów czy usług na inne rynki, ale w kolejnym etapie wejście z kapitałem może okazać się niezbędne. Nasza produkcja wymaga homologacji, której uzyskanie jest na tyle skomplikowane i czasochłonne, że aby wejść skutecznie na rynek niemiecki, musieliśmy kupić zakład w Leunie.

Katarzyna Kacperczyk, wiceminister spraw zagranicznych

Program Go Africa zmobilizował nie tylko sfery rządowe. W ciągu ostatniego roku widać było rosnące zainteresowanie krajami afrykańskimi po stronie polskich przedsiębiorców w wymiarze handlowym i inwestycyjnym. Widoczne jest też zainteresowanie państw afrykańskich współpracą z polskimi firmami. Myślę, że wykorzystamy tę szansę na odbudowanie naszych relacji z krajami afrykańskimi. Starzy przyjaciele, jak np. Libia, wracają, a pojawiają się nowi, jaknp. Togo.

Dariusz Bogdan, wiceminister gospodarki RP

Gdybyśmy oceniali nasze relacje statystycznie rok do roku, to w 2013 roku i w pierwszej połowie 2014 roku spotkał nas niewątpliwy sukces, bo nastąpił wzrost obrotów handlowych pomiędzy Polską a Afryką o 20-22 proc., a wzrost eksportu z Polski do Afryki wyniósł ponad 30 proc. To jest bardzo dobry wynik.

Kamel Ben Naceur, minister przemysłu, energetyki i górnictwa Tunezji

W ciągu ostatnich lat mocno poprawiła się współpraca Tunezji z Europą Centralną. Tunezja może eksportować do Polski wiele towarów i oferować usługi turystyczne, ale liczy też na inwestorów z Polski w takich sektorach jak energetyka czy górnictwo

Essossimna Legzim-Balouki, minister handlu i promocji sektora prywatnego Togo

Możemy zaoferować polskim firmom duże możliwości inwestycyjne np. w przemyśle górniczym, rolnictwie, ale też komunikacji. Dziś w Togo zagraniczny inwestor może w ciągu doby stworzyć przedsiębiorstwo, a my oferujemy wszelkie zabezpieczenia dla takiego przedsiębiorstwa.

Fundusze europejskie w nowej perspektywie

Elżbieta Bieńkowska, wicepremier, minister infrastruktury i rozwoju

Wykonano już ogromną ilość pracy, aby doprowadzić polską infrastrukturę do zachodnich standardów. Do 2020 r. Polska musi mieć kompletną sieć szybkich połączeń drogowych, zwłaszcza że unijny budżet na lata 2014-2020 będzie ostatnim tak dużym dla nas zastrzykiem środków z UE. Duże inwestycje infrastrukturalne napędzają rynek pracy i mają antykryzysowy wpływ na gospodarkę.

Johannes Hahn, komisarz UE ds. polityki regionalnej

Celem Wspólnoty jest zatarcie różnic w poziomie europejskiej infrastruktury transportowej, które powstały w wyniku politycznego podziału kontynentu po II wojnie światowej. W poprzednich siedmiu latach UE dofinansowała inwestycje w infrastrukturę transportową kwotą 82 mld euro, z czego połowa dotyczyła sieci TEN-T, co znacząco podniosło jej jakość i bezpieczeństwo. Cel na obecny budżet UE to uzupełnienie brakujących połączeń drogowych. Sama infrastruktura nie przyniesie jednak wzrostu gospodarczego Europie. Równie ważne jest inwestowanie w innowacje i rozwój przedsiębiorczości.

* * *

László Andor, komisarz UE ds. zatrudnienia, spraw społecznych i integracji

Sytuacja na europejskim rynku pracy poprawia się powoli. Lepszych wieści spodziewamy się w drugiej połowie roku. Pozytywne symptomy związane są z odłożonymi w czasie skutkami działań naprawczych w strefie euro. Interwencje Europejskiego Banku Centralnego z roku 2012 przeniosły się w roku ubiegłym do realnej gospodarki, a teraz widzimy ich pierwsze skutki na rynku pracy.

Rafał Trzaskowski, minister administracji i cyfryzacji

10 lat temu, kiedy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej, zakupy przez internet robiło zaledwie 5 proc. Polaków, dziś robi to już 30 proc. W ostatniej dekadzie liczba Polaków, którzy mają dostęp do internetu w domu, prawie się potroiła. Handel w internecie jest dość ciekawym probierzem tego, co się dzieje w gospodarce, jest skorelowany np. z inflacją – im wyższa inflacja, tym wyższy wzrost handlu w internecie.

Lech Wałęsa, prezydent RP w latach 1990-95

Jeśli chcemy tworzyć większe struktury, a przecież musimy je tworzyć, to powinniśmy postawić sobie pytanie, które najważniejsze tematy wymagają powiększonych struktur, a które ich nie wymagają? Dla których stosowne są struktury kontynentalne, a dla których już globalne? Gdyby udało się wypunktować te zagadnienia i uzyskać co do nich wstępną zgodę zainteresowanych, łatwiej już byłoby się zastanawiać, jak konkretnie realizować te plany.

***

Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach jest Grupa PTWP. W trakcie trzech kongresowych dni, wypełnionych ponad setką sesji tematycznych i licznymi wydarzeniami towarzyszącymi, poruszano tematy istotne dla polskiej, europejskiej i światowej gospodarki. Była to już szósta edycja tej najważniejszej imprezy biznesowej Europy Centralnej.

***

Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to

trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem sześciu tysięcy gości
z Polski, Europy, świata. W blisko 100 sesjach bierze co roku udział kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne.

W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy
o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy.

Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane.

Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA.

Marta Czartoryska-Żak VP ds. Marketingu i Komunikacji w Grupie Wirtualna Polska

Marta Czartoryska-Żak

Marta Czartoryska-Żak została mianowana VP ds. Marketingu i Komunikacji w Grupie Wirtualna Polska. Obok marketingu i PR, podlegać jej będą także zespół planowania mediów oraz dział badań. Marta wszystkie obowiązki związane z funkcją przejmie po urlopie macierzyńskim.

Marta Czartoryska-Żak z rynkiem reklamowym związana jest od 1992 roku. Pracowała miedzy innymi w agencjach Young&Rubican Poland oraz Grupie DDB Warszawa. Od 2008 roku zajmuje się marketingiem w spółkach medialnych. Piastowała m.in. funkcje Dyrektora Marketingu i Komunikacji Grupy Onet (2008-2010), Dyrektora ds. Komunikacji Multikina oraz Dyrektora ds. Online i Marketingu Strategicznego oraz Członka Zarządu w Grupie Eurozet (2011-2014).

Wakacje offline? Skądże! Internet coraz częściej towarzyszy Polakom w podróżach

Podczas urlopu, wyjazdów służbowych, a nawet zwykłego przemieszczania się między domem a pracą… wszędzie tam coraz trudniej obejść się nam bez dostępu do sieci.

Według badania przeprowadzonego na zlecenie Google przez IIBR, 45% ankietowanych Polaków korzysta z internetu właśnie podczas wakacji. Rozrywka? Pomoc w planowaniu i realizacji podróży? Zapewne wszystkie te aspekty są powodem, dla którego nie rezygnujemy z dostępu do sieci. Bez wątpienia zmniejszyła się zatem liczba osób, dla których wakacje kojarzą się z absolutną rezygnacją z kontaktu z wirtualną rzeczywistością. Wprawdzie ciągle najczęściej z internetu korzystamy w domu i pracy, rośnie jednak też liczba tych osób, które online pozostają podczas wyjazdów służbowych, a także przemieszczając się pieszo czy też podróżując komunikacją miejską.

Narzędzie ułatwiające podróżowanie to według ankietowanych przede wszystkim mapy i tłumacz Google oraz rozkłady jazdy. Dwa pierwsze z nich szczególnie użyteczne są podczas wyjazdów zagranicznych. Na mapach Google sprawdzamy głównie odległość między wybranymi lokalizacjami, szukamy wskazówek dojazdu i informacji o miejscu planowanego pobytu. Prawie połowa z ankietowanych korzysta również ze zdjęć Street View, a ponad 1/3 zagląda na mapy odległych zakątków świata. Wśród narzędzi dostępnych w internecie podczas planowania i realizacji podróży przydają się także przeliczniki walut, kantory walut online i inne niż oferuje Google mapy i nawigacje. 29 % ankietowanych za bardzo ułatwiającą podróżowanie uważa możliwość rezerwacji biletów i noclegów właśnie za pośrednictwem internetu.

Bardzo ciekawy wynik dały też odpowiedzi na pytanie dotyczące tego, co ankietowani zabraliby ze sobą na bezludną wyspę. Na pierwszym miejscu zarówno panie jak i panowie wymienili przyjaciela. Urządzenie z internetem mobilnym to jednak druga z najpopularniejszych odpowiedzi wśród mężczyzn, trzecia wśród kobiet. Wynik badania dotyczącego bezludnej wyspy można potraktować nieco żartobliwie. Nie mniej jednak pokazuje on, jak ważnym dla Polaków medium stał się internet – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant GRUPA 365 NET. Rzeczywiście, zgodnie z tym samym badaniem, ponad połowa ankietowanych skorzystała z dostępu do sieci w sytuacji, którą w kontekście podróży określić można mianem kryzysowej. Mapy Google wskazały im bowiem drogę w momencie jej zagubienia.

O badaniu: Dane pochodzą z badania, które zostało przeprowadzone przez IIBR (Interaktywny Instytut Badań Rynkowych) na zlecenie firmy Google. Projekt badania “Internet in everyday life” zrealizowano w 5 krajach: Polsce, Czechach, na Słowacji, na Węgrzech i w Rumunii. W badaniu wykorzystano metodę ankiety internetowej (CAWI). Analizą w każdym kraju objęto grupę 1000 osób w wieku 15 lat i więcej, korzystających regularnie z internetu.