M. Boni: Polska pomoże Ukrainie w cyfryzacji

CEO Magazyn Polska

Polska pomoże Ukrainie we wdrażaniu europejskich norm dotyczących cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa. Nasz wschodni sąsiad mógłby skorzystać z polskich doświadczeń w budowie e-administracji, zasobów kultury i edukacji czy kompetencji cyfrowych w społeczeństwie – uważa Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji. Dzięki wzorcom takim jak nasz program Polska Cyfrowa Ukraina może lepiej wykorzystać potencjał młodego pokolenia do tworzenia rozwiązań wspierających i zabezpieczających wszystkich mieszkańców.

Ukraińcy chcą poważnie i bardzo sprawnie przygotowywać się do wejścia do Unii Europejskiej, szykując swoje rozwiązania w tej cyfrowej dziedzinie już dopasowane do tego, co się dzieje w Unii Europejskiej. Polscy eksperci będą mogli tam pojechać i pomóc im w przygotowaniu takiej wizji rozwiązań po to, by technologię dopasować do tego, co się chce osiągnąć – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Michał Boni, były minister administracji i cyfryzacji.

Michał Boni w ubiegłym tygodniu spotkał się na Ukrainie z przedstawicielami ministerstw i instytucji publicznych odpowiedzialnymi za cyfryzację tego kraju. Podkreśla, że sytuacja na Ukrainie przypomina tę w Polsce sprzed kilkunastu lat. Brakuje koordynacji i wspólnego działania. Jak podkreśla, Ukraińcy są zainteresowani czerpaniem z polskich doświadczeń w tej dziedzinie.

Szczególnie ciekawe dla Ukraińców są polskie programy „Latarnicy” oraz „Polska Cyfrowa”. Ten pierwszy to program edukacji społecznej osób w wieku powyżej 50 lat, którym brakuje wiedzy i umiejętności do tego, by korzystać z dostępu do internetu. Program operacyjny „Polska Cyfrowa” to jedyny tak szeroko zakrojony program cyfryzacyjny w Unii Europejskiej. Dzięki niemu wszyscy obywatele Polski mają zyskać możliwość załatwiania większej liczby spraw administracyjnych przez internet. Będzie się też koncentrować na budowaniu cyfrowych kompetencji w społeczeństwie.

Będziemy ten program przedstawiać kolegom z Ukrainy, bo to jest dobry sposób, żeby skoordynować wysiłki zmierzające do tego, żeby z jednej strony ludzie mieli dostęp do internetu, z drugiej, żeby państwo oferowało jak najwięcej treści, także tych nowych usług administracyjnych świadczonych drogą elektroniczną. Po trzecie, żeby rozwijał się dostęp do zasobów kultury, edukacji, bo to buduje też tożsamość. I wreszcie, po czwarte, to jest rozwój e-biznesu i budowanie warunków dla świetnych informatyków – wylicza cele cyfryzacji Boni.

Podkreśla, że cyfryzacja to jeden z celów Unii Europejskiej, dlatego Ukraina, po zmianach politycznych zorientowana na integrację ze wspólnotą, musi szybko rozpocząć ten proces. Powinien on jednak być ukierunkowany przede wszystkim na obywateli i dawać im wymierne korzyści. Niezbędne do tego są współpraca między instytucjami państwowymi, uproszczenie procedur administracyjnych, a także branie pod uwagę wymagań UE od początku procesu. Ważna jest integracja różnych platform e-administracji.

Boni zauważa, że Ukraina ma bardzo duży potencjał.

– Moim zdaniem dobra kooperacja między polskimi a ukraińskimi uczelniami zaowocowałaby w taki sposób, że nasi informatycy mogliby pracować tu, w naszych krajach, a także zdobywać różne miejsca pracy w całej Europie. Bo w Europie brakuje ludzi z umiejętnościami programowania – mówi były minister administracji i cyfryzacji.

Duży potencjał wynika nie tylko z bardzo dużej liczby studentów informatyki, lecz także z sprawności w wykorzystywaniu internetu przez młode pokolenie. Widać to w ostatnich miesiącach, również w trakcie trwających od listopada protestów na Majdanie.

– Był Majdan, gdzie ramię w ramię stali obok siebie ludzie, ale był też Majdan w sieci, gdzie ludzie wymieniali się informacjami i kształtowali poglądy na to, co dzieje się na Majdanie. I uważam, że młoda sieć obywatelska na Ukrainie jest bardzo dobrze rozwinięta. Oni rozumieją, że budowanie przejrzystego, nowego państwa po to, żeby razem budować solidarność europejską, musi opierać się o zupełnie nowe zasady. Że państwo służy obywatelom, że wszystko, co państwo robi jest przejrzyste, otwarte – ocenia Boni.

Dodaje, że władze ukraińskie chcą skopiować polskie nastawienie dotyczące odpowiedzialności wobec obywateli i wykorzystać internet do poprawy jakości demokracji. Ma temu służyć m.in. poszerzony dostęp do informacji publicznej, wzorowany na wprowadzanym w Polsce Centralnym Repozytorium Informacji Publicznej.

Niezbędne jest też wprowadzenie nowego prawa dotyczącego ochrony prywatności w sieci. Boni dodaje, że w procesie cyfryzacji nie można zapominać o bezpieczeństwie zarówno obywateli, jak i całej administracji państwowej.

Można powiedzieć, że sieć przejęła część akcji wojennych, związanych z konfliktem i walką o opinię. A także możliwość unieruchomienia funkcjonowania niektórych instytucji publicznych poprzez hakowanie czy poprzez zamrażanie funkcjonowania stron z informacjami, to wszystko jest arsenał walki w świecie cyfrowym i musimy być na to też odporni – podkreśla Boni. – Rozmawialiśmy o tym, że na Ukrainie – tak jak w UE – również są potrzebne grupy specjalistów, które monitorują sytuację, tworzą zabezpieczenia przed ingerencją zewnętrznych sił cyfrowych.

Prywatyzacja Ciechu szansą na zagraniczną ekspansję spółki. Jutro decyzję w tej sprawie podejmą akcjonariusze

0

CEO Magazyn Polska

24 kwietnia akcjonariusze Grupy Ciech zdecydują o przyszłości spółki. To, czy KI Chemistry przejmie 66 procent akcji Ciechu, zależy od Ministra Skarbu Państwa, który kontroluje prawie 38 procent kapitału zakładowego chemicznej spółki. Wzywający do sprzedaży akcji zapowiada budowę międzynarodowej grupy, która będzie obecna m.in. w Afryce. WZA podejmie też decyzję w sprawie podziału zysku za 2013 rok.

– Jesteśmy gotowi współpracować z każdym akcjonariuszem, który będzie ukierunkowany na rozwój firmy. Spółka przeszła przez naprawdę bardzo ciężką, ale skuteczną restrukturyzację – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes prezes Grupy Chemicznej Ciech, Dariusz Krawczyk.

Według danych spółki, strategia polegająca na koncentracji działalności w segmentach sodowym i organicznym pozwoliła wypracować prawie 40 mln zł zysku netto w 2013 r., podczas gdy rok wcześniej Ciech zanotował 438 mln zł straty. Przychody w 2013 r. były niższe o 20 proc., jednak koszty własne sprzedaży spadły o 23 proc. W porównaniu do 2012 r. w tym samym okresie zadłużenie netto spółki zmalało o około 18 proc, dzięki czemu wskaźnik dług/znormalizowana EBITDA obniżył się z 3,5 do 2,7.

Dzięki poprawie sytuacji finansowej spółka stała się bardziej atrakcyjna dla inwestorów. 5 marca bieżącego roku kontrolowana przez Kulczyk Investments spółka KI Chemistry wezwała do sprzedaży 66 procent akcji Ciechu. Dotychczasowym akcjonariuszom zaoferowano 29,5 zł za jeden walor. Ministerstwo Skarbu Państwa przekazało w komunikacie, że „Spółka Ciech jest przeznaczona do prywatyzacji. Skarb Państwa z zadowoleniem przyjął informację o zainteresowaniu inwestorów akcjami Ciechu. Ponieważ spółka jest notowana na giełdzie, zbycie udziałów Skarbu Państwa może się odbyć również za pośrednictwem odpowiedzi na wezwanie. MSP będzie analizowało złożoną przez KI Chemistry propozycję”.

Na WZA zwołanym na 24 kwietnia br. akcjonariusze będą także głosować nad uchwałą o przeznaczeniu całości zysku za 2013 r. na kapitał zapasowy. Zarząd rekomenduje niewypłacanie dywidendy, ponieważ chce w dalszym ciągu obniżać zadłużenie spółki.

Polskie banki łączą siły. Chcą wspólnie rozwijać bankowość mobilną

CEO Magazyn Polska

W przyszłym kwartale ruszy działalność operacyjna Polskiego Standardu Płatności – spółki, którą zawiązało sześć dużych banków w celu stworzenia wspólnej platformy do płatności mobilnych. Do końca roku system ma mieć 1 mln użytkowników. Przedstawiciele instytucji finansowych podkreślają, że przyszłość będzie należała do bankowości mobilnej.

Nad wspólną platformą płatności mobilnych pracuje grupa banków: Alior Bank, Bank Millennium, Bank Zachodni WBK, mBank, ING Bank Śląski oraz PKO Bank Polski.

Uruchomienie wspólnej bankowej platformy płatności będzie jednym z najciekawszych wydarzeń w tym roku nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie. Standard powstanie na bazie platformy IKO działającej w PKO BP – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Michał Panowicz, dyrektor marketingu i rozwoju biznesu detalicznego w mBanku.

Już dziś samo IKO ma ponad 125 tys. użytkowników. Panowicz podkreśla, że to z jednej strony innowacyjne rozwiązanie techniczne dla klientów, a z drugiej rzadki przykład współpracy kilku konkurentów. Dzięki wspólnemu standardowi korzyści odniosą i bankowość, i klienci, a Polska będzie jednym z pierwszych rozwiniętych krajów, który umożliwi powszechny dostęp do płatności mobilnych szerokiej rzeszy konsumentów.

Bankowość mobilna jest w tej chwili jednym z najważniejszych czynników rozwoju branży bankowej. Jeszcze 15 lat temu trzeba było korzystać z placówek w określonych porach. Później, dzięki internetowi, można było prowadzić operacje z domu, ale ograniczeniem był komputer stacjonarny. Dziś bankowość można mieć w kieszeni – tłumaczy przedstawiciel mBanku. – W każdej chwili, o każdej porze dnia, co fenomenalnie zwiększa dostęp do usług bankowych.

Podkreśla, że dla banków najważniejsze będzie przełożenie skomplikowanej materii bankowej na niewielkie, 3,5–4-calowe ekrany. Tak, by zapewnić wygodny sposób użycia bez klawiatury i precyzyjnej myszy.

Czyli wszystkie usługi, rachunki, przelewy, kredyty, depozyty trzeba przyciąć do tego małego ekranu i tak zwanego grubego palca – wyjaśnia przedstawiciel mBanku.

Uważa też, że banki muszą przygotować odpowiednio procesy bankowe oraz często przystosować do nowej sytuacji regulaminy, tak, by operacje, do niedawna wykonywane w placówce lub na dużym ekranie komputera, przetransponować na urządzenia kieszonkowe. A to oznacza inwestycje nie tyle w same technologie, ile w procesy wewnętrzne w banku. Samo wytwarzanie aplikacji mobilnych, jak przekonuje dyrektor, jest tańsze od budowy dużych sieci oddziałów czy też przebudowywania bankowości internetowej.

Przygotowanie usług tak, by klient w 30–60 sekund od wyciągnięcia urządzenia mógł przeprowadzić operację, wymaga przebudowy regulaminów, regulacji procesów i opracowania tego, w jaki sposób usługa bankowa jest klientowi dostarczana – twierdzi Michał Panowicz.

Dodaje, że klienci uzyskają niespotykaną wygodę, ale jednocześnie bankom będzie trudniej zaproponować nowe usługi. 

Bankowość mobilna na razie pozostaje na wstępnym etapie i nie jest postrzegana jako źródło istotnych przychodów w bankach. Na razie, jak zaznacza Panowicz, wszyscy, czyli bankowcy i klienci, uczą się nowego kanału komunikacji i usług.

Uczymy się, jak takie usługi oferować. Przejście do sytuacji, w której klient na 2-3 prostych ekranach może zareagować na reklamę, założyć lokatę czy zaplanować inwestycję, to nieodległa, ale jeszcze przyszłość – sądzi Michał Panowicz.

mBank należał do pierwszych banków oferujących aplikację na smartfony, szybko ułatwił klientom korzystanie z aplikacji, tak zmienił interfejs użytkownika, by był ergonomiczny, i dołożył nowe, wartościowe funkcje. Dzięki temu wystarczyło kilka tygodni, by mBank w 20 procentach stał się bankiem mobilnym.

Według analiz firmy Deloitte bankowość mobilna do 2020 roku może prześcignąć internetową. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że już w 2013 roku z bankowości internetowej korzystało 12 mln osób w Polsce.

Nowe usługi na platformie Poczty Polskiej Envelo – łatwiejsza wysyłka i odbiór faktur w jednym miejscu

CEO Magazyn Polska

Poczta Polska Usługi Cyfrowe (PPUC) uruchamia coraz więcej usług na platformie Envelo. Klienci biznesowi mogą już za pośrednictwem platformy wysyłać faktury papierowe i elektroniczne, a indywidualni odbierać swoje rachunki. Wkrótce spółka uruchomi opcję odczytywania korespondencji papierowej przez internet oraz wprowadzi e-usługi dla przesyłek rejestrowanych. Funkcjonalności stopniowo są wdrażane także w aplikacji mobilnej.

Uruchomiliśmy nowe usługi na platformie Envelo: neofakturę i neorachunki. Neofaktura to możliwość wysyłania faktury w wersji elektronicznej i papierowej. Usługa jest adresowana głównie do klientów biznesowych. Neorachunki to skrzynka pocztowa, która umożliwia odebranie i gromadzenie w jednym miejscu, w sposób bezpieczny, różnych rachunków. To oferta dla klientów indywidualnych – tłumaczy Grzegorz Świdwiński, prezes zarządu spółki Poczta Polska Usługi Cyfrowe z Grupy Kapitałowej Poczty Polskiej, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Neorachunki są dostępne dla klientów indywidualnych oraz mikroprzedsiębiorstw bezpłatnie i działają jak skrzynka odbiorcza dla faktur wystawianych np. przez dostawców mediów. Natomiast usługa neofaktura to płatna opcja dla przedsiębiorców. Koszt zależy od formy (papierowe faktury są droższe niż elektroniczne) i liczby przesyłek danego klienta. Usługa umożliwia wysyłkę faktur do wielu odbiorców równocześnie, o dowolnej porze i z każdego miejsca. PPUC szacuje, że usługa będzie się cieszyć popularnością, bo w Polsce rocznie wysyła się 700-800 mln faktur, z tego ok. 90 proc. w wersji papierowej. Poczta Polska dostarcza zdecydowaną większość z nich.

Prezes PPUC zapowiada, że na platformie Envelo będą pojawiać się kolejne usługi. Poczta Polska chce zwiększać dostępność swojej oferty właśnie poprzez usługi cyfrowe, skierowane zarówno dla klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorców.

Envelo rozwija także wcześniej wdrożone e-usługi, takie jak neoznaczek i neokartka. Przez internet można już kupić znaczki na przesyłki zagraniczne, a także znaczki spersonalizowane, z własną grafiką. Edytor neokartek został zmieniony i, jak podkreśla prezes Świdwiński, oferuje teraz więcej możliwości graficznych, takich jak kolaże czy ramki.

Kartki oferujemy teraz również w mniejszym formacie – to oferta dla klientów biznesowych, którzy chcą robić akcje marketingowe, reklamowe. Dzięki temu obniżają koszty, ponieważ mniejsza kartka jest tańsza. Mamy także kartki w formie karnetów. Neolisty również są skierowane do klientów biznesowych, oprócz tego, że drukujemy je w kolorze, możemy również drukować czarno-białe – wylicza Świdwiński.

Dodaje, że na początku platforma Envelo była przeznaczona głównie dla klientów indywidualnych. Teraz Envelo rozwija usługi dla biznesu, a w przyszłości zamierza wychodzić naprzeciw potrzebom obydwu grup. Świdwiński zapowiada, że dostęp do usług pocztowych ma być równie łatwy i popularny jak prowadzenie konta bankowego przez internet.

Strategicznym pomysłem na przyszłość jest wirtualizacja skrzynki na listy, czyli możliwość odbioru korespondencji tradycyjnej w wersji elektronicznej. Będzie to możliwe dzięki usłudze skanowania.

Realizujemy naszą wizję poczty na biurku i poczty w kieszeni. Mamy jeszcze kilka pomysłów na przyszłość – zapowiada prezes spółki Poczta Polska Usługi Cyfrowe. – W tym roku należy spodziewać się przede wszystkim rozwoju komunikacji elektronicznej. Myślimy o tak zwanym neoliście elektronicznym, jak również o czymś, o co klienci pytają i co jest elementem naszej strategii rozwoju, czyli obsługa przesyłek rejestrowanych.

Świdwiński dodaje, że klienci nie muszą obawiać się o bezpieczeństwo. Usługi cyfrowe są zabezpieczone i szyfrowane, a proces ich obsługi zautomatyzowany. Archiwum przesyłek chronione jest certyfikatami cyfrowymi wysokiej klasy, a faktury przechowywane będą przez nawet 6 lat.

Docelowo wszystkie usługi będą również dostępne poprzez aplikację mobilną.

Aplikacja mobilna rozwija się równolegle do platformy internetowej. Najpierw uruchamiamy usługę na platformie internetowej, za jakiś czas, po jej ustabilizowaniu, wprowadzimy  jej wersję mobilną. W tym momencie aplikacja mobilna oferuje sześć usług. Oprócz neokartki są to usługi tradycyjne, takie jak lokalizacja placówek czy skrzynek pocztowych, możliwość zamówienia kuriera. Za kilka miesięcy damy też dostęp do skrzynki neorachunki, którą uruchomiliśmy na platformie online – zapowiada Świdwiński.

Jedna piąta sprzedaży RTV/AGD odbywa się przez internet

0

CEO Magazyn Polska

Nawet 30 mld zł może być warty polski rynek AGD i RTV. To wciąż znacznie mniej niż w krajach Europy Zachodniej. Już 20 proc. sprzedaży odbywa się poprzez internet. Choć Polacy najczęściej kupują drobne akcesoria, to dzięki popularności m.in. tabletów, smartfonów i sprzętów gospodarstwa domowego średnia wartość koszyka to 1-1,5 tys. zł. Hitem w tym roku mogą być telewizory OLED.

Rynek w Polsce wydaje się duży, jest szacowany na około 28-30 mld zł, co brzmi imponująco. Ale w porównaniu do rozwiniętych krajów Europy Zachodniej jest to stosunkowo mało – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Tomasz Siedlecki, dyrektor marketingu RTV Euro AGD. – Natomiast rzeczywiście udział internetu w sprzedaży jest spory. Szacuje się, że w Polsce waha się on między 18 a 20 proc., dochodzi w tej chwili do 20 proc.

Dodaje, że przez internet sprzedają się te same produkty, co w sklepach. To przede wszystkim tablety i smartfony, coraz chętniej kupowane przez Polaków. Siedlecki podkreśla, że popularność tych przenośnych urządzeń rośnie, bo są one coraz lepsze – mają bardziej wytrzymałe baterie, są tańsze, a do tego poprawia się zasięg szybkiego internetu w całym kraju.

Duży udział w sprzedaży mają też telewizory oraz sprzęty gospodarstwa domowego. Nie tylko te tradycyjne, takie jak pralki i lodówki – na popularności zyskują też m.in. suszarki do ubrań oraz zmywarki. Te kategorie rozwijają się najszybciej.

Najczęściej klienci kupują różnego rodzaju akcesoria i drobne przedmioty. Te są kupowane po prostu częściej i jest ich więcej. Natomiast średni zakup przeciętnego konsumenta będzie oscylował około 1-1,5 tys. zł, jeżeli spróbujemy ustalić jakąś średnią arytmetyczną, na którą składają się również duże sprzęty, sprzęty gospodarstwa domowego czy elektronika, np. laptopy czy telewizory – mówi Siedlecki.

Nie brakuje też nowości, które w tym roku mogą sprzedawać się bardzo dobrze. Jedną z nich są telewizory z wyświetlaczami OLED (organiczne diody elektroluminescencyjne). Technologia ta była do tej pory stosowana w smartfonach, ale coraz częściej wykorzystywane jest także w telewizorach. Siedlecki przyznaje, że na razie są to drogie urządzenia, kosztujące nawet 10-20 tys. zł. Ale w tym roku może się to zmienić.

Oczekiwania są takie, że jeszcze w tym roku i w przyszłym te produkty staną się znacznie bardziej masowe i trafią na półki cenowe dostępne dla przeciętnego konsumenta – przewiduje Siedlecki.

Technologia OLED pozwala m.in. na tworzenie zagiętych ekranów. Możliwe jest także tworzenie przezroczystych wyświetlaczy.

Zamawianie taksówki przez smartfona będzie możliwe nie tylko w stolicy. MyTaxi planuje rozwój w innych dużych miastach

CEO Magazyn Polska

Mytaxi, darmowa aplikacja do zamawiania taksówek w Warszawie, będzie dostępna również w innych dużych miastach w Polsce. Firma planuje również stworzenie nowej wersji aplikacji, którą będą mogły wykorzystywać korporacje taksówkowe. W sześciu krajach, gdzie działa już aplikacja, z jej usług korzysta 10 mln użytkowników. 40 proc. z nich płaci za kurs bezgotówkowo, przez smartfona.

Aplikacja zyskuje coraz szersze grono użytkowników. Działa w sześciu krajach i ma 10 mln użytkowników. Jest dostępna na platformach IOS, Android i Blackberry 10. W Warszawie Mytaxi działa od ostatniego kwartału 2012 roku.

Innowacyjność naszej aplikacji polega na tym, że pasażer za pomocą smartfona może zamówić taksówkę bezpośrednio, bez dzwonienia na centralę radiotaxi, za pomocą dwóch kliknięć w telefonie – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Krzysztof Urban, dyrektor zarządzający Mytaxi Polska.

Z aplikacji korzysta coraz więcej klientów, dlatego w tym roku firma zamierza rozszerzyć działalność na kolejne duże miasta. 

Jednocześnie przygotowujemy wersję naszej aplikacji, która będzie mogła być wykorzystywana przez działające korporacje taxi i pozwoli połączyć dotychczasowe systemy przyjmowania zleceń przez telefon z aplikacja Mytaxi – mówi Urban.

Do tej pory Mytaxi Polska skupiało się na rozwoju usługi w Warszawie. W ubiegłym roku wprowadziło możliwość płatności mobilnych przez aplikację. Jest to usługa zarówno dla firm, jak i dla pasażerów indywidualnych.

40 proc. zamówień realizowanych przez pasażerów Mytaxi jest opłacana w sposób bezgotówkowy, przez smartfona – informuje dyrektor zarządzający Mytaxi. – Pasażerowie indywidualni mogą dokonywać płatności za pomocą usługi płać przez aplikację, która polega na podpięciu konta karty płatniczej, MasterCard, Visa lub konta PayPal.

Firmy mogą zakładać konta firmowe, za pomocą których dostają zbiorczą fakturę za wszystkie kursy w danym miesiącu. Mają także możliwość zarządzania uprawnieniami pracowników przy korzystaniu z aplikacji.

Współpracę z firmą od grudnia 2012 roku nawiązało ok. 600 taksówkarzy, bo jak przekonuje Krzysztof Urban, korzyści z aplikacji odnoszą nie tylko klienci, lecz także kierowcy.

Aplikacja automatycznie lokalizuje pasażera na mapie, po zamówieniu wskazuje, gdzie jest nasz kierowca i pokazuje szacowany czas dojazdu. Pasażer cały czas widzi na mapie, w którym miejscu znajduje się kierowca, poza tym zna jego imię i nazwisko, widzi jego zdjęcie i  jego bezpośredni numer telefonu – wymienia dyrektor Mytaxi Polska.

Kierowcy mają za to możliwość pozyskania dodatkowych kursów. Poza tym Mytaxi pobiera opłaty jedynie za zrealizowane kursy, a nie za samą obecność w bazie.

Od kierowców, którzy chcą z nami współpracować, wymagamy okazania licencji na prowadzenie usług taksówkarskich oraz sprawdzamy jakość i wiek jego auta – mówi Urban. – Taksówkarze często polecają nas sobie wzajemnie, jako źródło dodatkowych kursów.

Został tydzień na rozliczenie się z fiskusem

CEO Magazyn Polska30 kwietnia upływa termin składania zeznań podatkowych. Szybsze złożenie PIT-u pozwoli nie tylko na szybsze uzyskanie ewentualnego zwrotu, lecz także na uniknięcie kary skarbowej.

Im szybciej złożymy zeznanie, tym szybciej otrzymamy zwrot ewentualnej nadpłaty, której maksymalny termin zwrotu to trzy miesiące – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Piotr Baraniak, doradca podatkowy z Kancelarii Ożóg i Wspólnicy.

Przekroczenie terminu 30 kwietnia oznacza, że podatnik nie będzie mógł skorzystać z preferencyjnej formy opodatkowania – nie będzie mógł rozliczyć się wspólnie z małżonkiem czy dzieckiem.

Problem może być także z przekazaniem 1 proc. na organizację pożytku publicznego. Można to uczynić w zeznaniu rocznym złożonym w terminie, albo w jego korekcie w ciągu jednego miesiąca – zauważa Baraniak.

Niedotrzymanie terminu może wiązać się także z karami, bo spóźnienie prowadzi do nałożenia mandatu karnego. Do złożonego po terminie formularza PIT podatnik powinien dołączyć tzw. oświadczenie żalu czynnego.

Jeśli wykażemy w nim, że z ważnych powodów czy choćby przez roztargnienie nie złożyliśmy zeznania w terminie, to mamy szansę na uniknięcie grzywny – wyjaśnia Baraniak.

Zeznanie podatkowe należy złożyć w urzędzie skarbowym, do którego podatnik był przypisany na koniec ostatniego roku podatkowego, czyli 31 grudnia 2013 r. bez względu na obecne miejsce zamieszkania. Można to zrobić tradycyjnie w urzędzie skarbowym lub nadać listem poleconym. Ministerstwo Finansów umożliwi także składanie PIT-ów w niektórych urzędach gminy i centrach handlowych. Istnieje także możliwość wysłania zeznania podatkowego przez internet.

W tym celu możemy np. skorzystać z aplikacji internetowej, która jest dostępna na stronie Ministerstwa Finansów – mówi Baraniak. – Możemy ją złożyć nawet bez certyfikowanego podpisu elektronicznego. Podpis zastąpi bowiem wpisanie kwoty przychodu z poprzedniego zeznania podatkowego.

Osoby, które mają niedopłatę podatku, mają także czas do 30 kwietnia na uregulowanie należności wobec państwa. Rozliczyć PIT można wcześniej, a niedopłatę uiścić pod koniec miesiąca. Opóźnienie w tej sprawie wiąże się z koniecznością zapłaty karnych odsetek.

Największe dofinansowanie unijne do kampanii promocyjnych trafiło do polskich organizacji z branży rolnej

CEO Magazyn Polska

Polskie duże organizacje branżowe z rynku rolnego realizują co roku trzy do czterech kampanii promocyjnych, które są finansowane ze środków Unii Europejskiej i budżetu krajowego. Obecnie Polska ma największy udział w tej pomocy spośród wszystkich krajów UE. Kampanie promują eksport do krajów sąsiednich, ale niekiedy także na rynki azjatyckie.

Wartość roczna kampanii sięga 10-12 milionów euro, czyli około 20 proc. całości środków z Unii Europejskiej przeznaczonych na dofinansowanie takich kampanii – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Lucjan Zwolak, wiceprezes Agencji Rynku Rolnego. – Praktycznie Polacy mają najwyższy w UE udział w tym finansowaniu. Od kilku lat polskie organizacje branżowe wyprzedziły w tym zakresie organizacje branżowe z Niemiec i Francji – dodaje.

Zazwyczaj działania te dotyczą dofinansowania eksportu na rynki krajów sąsiednich, ale polskie organizacje branżowe promują także swoje produkty na bardziej odległych rynkach.

Jako przykład możemy podać trzyletnią kampanię promocyjną polskich jabłek na rynku Federacji Rosyjskiej i Ukrainy o wartości 4 mln euro, a także kampanię ,,Pokochaj olej rzepakowy na rynku Polski i Łotwy o wartości 1 mln 700 tys. euro – mówi Zwolak. – Można wspomnieć o dwóch dużych kampaniach promocyjnych polskiego mięsa wieprzowego i wołowego na rynki krajów wschodniej Azji, czyli Chin, Wietnamu, Japonii, Hongkongu czy Korei Południowej – wymienia.

W niektórych przypadkach Agencja Rynku Rolnego finansuje też polski eksport w sposób bezpośredni. Przykładem jest udział w branżowym programie promocyjnym, realizowanym przez ARR na zlecenie Ministerstwa Gospodarki.

W tym przypadku bezpośrednio wspieramy przedsiębiorstwa uczestniczące w imprezach targowych, promocyjnych  na sześciu rynkach – mówi Zwolak. – Są to rynki Niemiec, Francji, Rosji, Ukrainy, Chin i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Program „Promocja polskiej gospodarki na rynkach międzynarodowych” realizowany od czerwca 2012 do maja 2015 r. ma na celu wykreowanie silnych i rozpoznawalnych na świecie polskich marek. Służy temu wspieranie działań promocyjnych polskich przedsiębiorstw. 

Branża krytykuje rządowy projekt ustawy o OZE. Według nich oznacza on nawet kolejne dwa lata zastoju inwestycyjnego

CEO Magazyn Polska

Przyjęty przez rząd i skierowany do Sejmu projekt ustawy o OZE przewiduje zwiększenie popytu na energię ze źródeł odnawialnych. Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej krytykuje jednak tempo wprowadzania zmian, bo ustawa zakłada zwiększenie limitów dopiero rok po jej wejściu w życie. Licząc razem z czasem potrzebnym na uchwalenie i notyfikację UE, może to oznaczać kolejne dwa lata zastoju inwestycyjnego w obszarze OZE.

– Prace nad tą ustawą trwały bardzo długo i wytworzyła się pewna pustka inwestycyjna. Wielu inwestorów w ostatnim czasie wstrzymało swoje inwestycje w oczekiwani na nowe rozwiązania regulacyjne – powiedział agencji informacyjnej Newseria Biznes Wojciech Cetnarski, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Według Wojciecha Cetnarskiego skierowana do Sejmu rządowa ustawa o odnawialnych źródłach energii może spowodować kolejne dwa lata zastoju inwestycyjnego. Chodzi głównie o regulacje dotyczące tzw. świadectw pochodzenia.

Świadectwa pochodzenia to są papiery wartościowe, które otrzymują producenci energii ze źródeł odnawialnych w zamian za każdą wyprodukowaną megawatogodzinę energii. Zapotrzebowanie na nie określa rozporządzenie ministra gospodarki, podając dla każdego roku pewien pułap, do jakiego dystrybutorzy energii dla odbiorców końcowych są zobowiązani skupić te papiery wartościowe. Przez trzy lata w Polsce to zapotrzebowanie było na stałym poziomie, podczas gdy rynek się rozwijał i powstało zjawisko nadpodaży – tłumaczy prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Do tej pory w energetykę wiatrową zainwestowano w Polsce ok. 20 mld zł. Ich łączna moc to ok. 3,5 tys. megawatów. Energetyka wiatrowa odpowiada za niecałe 4 proc. (dane GUS za 2011 r.) produkcji energii pierwotnej w Polsce, czyli ok. jedną trzecią całej produkowanej z OZE. Do 2020 r. te inwestycje mogłyby zostać podwojone, jednak tylko wtedy, gdy otrzymają wsparcie ze strony parlamentarzystów.

Parlament ma taką możliwość, aby dokonać modyfikacji zapisów ustawowych tak, aby zmiany dotyczące na przykład rynku świadectw pochodzenia czy zmiany dotyczące morskiej energetyki wiatrowej pojawiły się już w tej wersji ustawy – podkreśla Wojciech Cetnarski. – Sytuacja, która się wytworzyła na rynku świadectw pochodzenia, wymaga zmian ustawowych znacznie wcześniej niż w tej perspektywie, jaką pokazuje projekt ustawy. To, czego w tej ustawie na pewno jeszcze brakuje, to są rozwiązania, które by dotyczyły morskiej energetyki wiatrowej.

Dodaje, że mimo tych braków ustawa o OZE jest ważnym sygnałem, bo pokazuje, że rząd myśli poważnie o miejscu tych źródeł w strategii energetycznej kraju. Nowe regulacje mogą też przekonać banki do większego finansowania inwestycji w odnawialną energię. Na razie jednak prace legislacyjne są na zbyt wczesnym etapie, by dało się odczuć ten efekt.

Banki z zainteresowaniem śledzą kierunki, w których podążają zmiany legislacyjne i pozytywnie opiniują ten kierunek. Natomiast spodziewamy się, że w ramach postępu tego procesu legislacyjnego, kiedy ostateczny kształt legislacji będzie coraz bardziej pewny, pojawią się również instytucje kredytowe, które będą zainteresowane powrotem na rynek finansowania projektów odnawialnych, w tym projektów wiatrowych – przewiduje prezes PSEW.

Podkreśla, że przez stały poziom zapotrzebowania na energię ze źródeł odnawialnych brakowało zachęt dla inwestorów. Nowe instalacje są jednak niezbędne, chociażby ze względu na unijny cel pozyskiwania 20 proc. całej energii ze źródeł odnawialnych do 2020 r. Zgodnie z danymi Eurostatu, w całej UE w 2012 r. 14,1 proc. zużywanej energii pochodziło z OZE. W Polsce było to 11 proc. Polskie rządowe strategie zakładają 15-proc. udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu do 2020 r.

Resort finansów pracuje nad reorganizacją urzędów skarbowych. To element przygotowań do programu e-podatki

0

CEO Magazyn Polska

Wewnętrzna obsługa urzędów skarbowych, czyli np. spraw kadrowych i finansowo-księgowych, prawdopodobnie od przyszłego roku będzie realizowana na poziomie izb skarbowych. To element reorganizacji urzędów skarbowych, nad którą pracuje Ministerstwo Finansów. Wiceminister Jacek Kapica podkreśla, że nie oznacza to zwolnień urzędników, tylko ich przesunięcie do obsługi podatników i innych zadań. Reorganizacja to element przygotowań do wdrożenia programu e-Podatki. Jego pierwsze efekty będą widoczne już w wakacje.

 Sfinalizowaliśmy prace z Rządowym Centrum Legislacji nad zmianą ustawy, która zmierza do koncentracji zadań w obszarze procesów pomocniczych, obsługi urzędów, spraw kadrowych, finansowo-księgowych, rozliczenia podatków, by były one realizowane na poziomie izby skarbowej – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Jacek Kapica, wiceminister finansów.

Dziś każdy urząd skarbowy ma swoją obsługę kadrową, finansowo-księgową i rachunków podatkowych. Po zmianach obsługa urzędów ma być wspólna. Ministerstwo Finansów chce, by ustawa weszła w życie z końcem roku, więc nowe zasady mogłyby zacząć obowiązywać od początku 2015 roku.

Wiceminister zapewnia, że zmiana przyniesie oszczędności kadrowe w administracji podatkowej. Resort nie przewiduje jednak zwolnień.

Zakładamy raczej lepsze wykorzystywanie ludzi, którzy przejdą z wewnętrznej obsługi do podstawowej obsługi podatnika, do kontroli i egzekucji. Musimy mieć świadomość innych priorytetów i nowych zadań, co wymaga zaangażowania urzędników, i tam zostaną skierowane te zasoby – tłumaczy Jacek Kapica.

Wyjaśnia, że jest to etap przygotowania administracji do pracy z nowym wdrażanym systemem e-podatki, w którym część zautomatyzowanych procesów również będzie realizowana na poziomie izb skarbowych.

Pierwsze produkty programu e-podatki będą już w wakacje tego roku. To jest uruchomienie portalu podatkowego i możliwości obsługi przez program e-podatki deklaracji od spadków i darowizn bądź deklaracji podatku od czynności cywilno-prawnych – informuje wiceminister finansów.

Natomiast z początkiem przyszłego roku, dzięki portalowi podatkowemu, będzie można odebrać wstępnie wypełnione zeznanie, modyfikować je – przy korzystaniu z ulg czy przekazywaniu 1 procentu podatku na organizację użytku publicznego, oraz wysłać do urzędu skarbowego.

Na portalu będzie można uzyskać podstawowe informacje o realizacji swoich obowiązków podatkowych, o rozliczeniach podatkowych, a jednocześnie dokonać płatności elektronicznej, komunikując się ze swoim bankiem – przekonuje wiceminister finansów.

Planowane jest również stworzenie centrów obsługi podatnika – miejsc w urzędzie, gdzie podatnicy, którzy nie mają w domu dostępu do internetu, będą mogli skorzystać z dostępu do portalu podatkowego.

Wprowadzenie programu wymusi prawdopodobnie dalsze zmiany w organizacji pracy urzędów skarbowych. Od tego roku tworzone są sukcesywnie komórki wierzycielskie, które zarządzają długiem podatników. Pozwala to na przypominanie dłużnikowi o zaległościach, zamiast zajmowania jego rachunku bankowego.

– Podatnik najpierw jest uprzedzany i w związku z tym mobilizuje się do zapłaty podatku, zanim zaskoczy go fakt, że urząd skarbowy wszedł mu na rachunek, co również podważa wiarygodność podatnika wobec banku. To przynosi pozytywne efekty, stąd wiedzieliśmy, że warto tego typu model zastosować w całej administracji. Każdy z nas łatwiej i szybciej reaguje na przypomnienie, uprzejmy telefon niż kiedy od razu jest zaskoczony zajęciem rachunku – przekonuje Jacek Kapica.