Huawei intensyfikuje działania na rynku tabletów. Planuje ofensywę we wszystkich segmentach

Chińska firma Huawei ma silnie rozwinięty oddział w Polsce. Dotychczas był on skupiony bardziej na rozwiązaniach telekomunikacyjnych i informatycznych oraz zapewniał zaplecze technologiczne innym firmom i operatorom. Teraz firma planuje wejść na rynek urządzeń mobilnych. Na znaczeniu zyskuje również segment rozwiązań dla przedsiębiorstw.

Duży potencjał na rynkach polskim i globalnym widzimy w różnego rodzaju terminalach, czyli zarówno telefony, jak i urządzenia mobilne, takie jak tablety. Segment ten bardzo dynamicznie się rozwija na rynku globalnym i z pewnością ten sam trend będziemy obserwować na rynku polskim – twierdzi Krzysztof Sągolewski, solution director w Huawei Polska w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Biznesowe podejście Huawei do polskiego rynku jest kompleksowe. Firma, poza mobilnymi urządzeniami, widzi jeszcze dwie główne gałęzie rynku teleinformatycznego, na które chce wejść w Polsce, wykorzystując doświadczenie globalne.

Po pierwsze, jest to klasyczny rynek operatorski z rozwiązaniami operatorskimi różnego rodzaju, zaczynając od dostępu, a kończąc na corze [szkielecie] sieci. Po drugie, są to rozwiązania dla sieci mobilnych różnego rodzaju, w całym spektrum – mówi Krzysztof Sągolewski.  – Uczestniczymy na bieżąco we wszystkich projektach, które toczą się w naszym kraju, zarówno u operatów mobilnych, klasycznych, jak i u operatora narodowego – Orange.

Huawei, kontynuując swoją globalną strategię podłączenia do internetu „4,4 miliarda niepodłączonych”, zamierza uczestniczyć w budowie szerokopasmowych łączy także w Polsce.

Jako dostawca, po pierwsze globalny, po drugie istniejący na polskim rynku ponad 10 lat, będziemy uczestniczyli w różnego rodzaju krajowych projektach, zarówno w ramach programów szerokopasmowych, które są w bieżącej perspektywie, jak i w przyszłej, czyli w latach 20152020 – zapewnia przedstawiciel Huawei.

Jak twierdzi Krzysztof Sągolewski, polski oddział chińskiego producenta, który zatrudnia ponad 500 osób, operuje na terenie całego kraju, nie faworyzując żadnego obszaru.

Wszystko zależy od tego, gdzie dany operator potrzebuje nas jako dostawcy, potrzebuje naszego wsparcia, dostawy sprzętu, instalacji czy jakiegoś konkretnego wdrożenia – twierdzi Sągolewski.

Na Podkarpaciu Huawei wprowadziło platformę IMS-ową, która poprzez zintegrowane przesyłanie danych i głosu za pomocą sieci IP, zapewnia szereg usług dla mieszkańców, takich jak VoIP (Voice over the Internet), czyli telefonię internetową.

Jeżeli będzie zapotrzebowanie na rynku na takie projekty, będziemy je kontynuować na terenie kraju – zapewnia solution director w Huawei Polska.

Ważny z punktu widzenia producenta jest także rynek rozwiązań przygotowywanych z myślą przedsiębiorstwach.

Jest to cały dział Huawei Enterprise, który prężnie działa i próbuje rozwinąć tę naszą działalność na tym rynku – mówi Krzysztof Sągolewski.

W środę chiński koncern ogłosił zaudytowane wyniki za 2013 rok. Największy wzrost firma odnotowała właśnie w sektorze rozwiązań dla przedsiębiorstw – 32,4 proc., choć na razie to najmniejszy dział firmy, o sprzedaży wartej 2,5 mld dolarów. Całkowite przychody ze sprzedaży wyniosły 38,4 mld dolarów, a dochód netto – 3,4 mld dolarów. Większą kwotę, bo 5 mld dolarów koncern przeznaczył na badania i rozwój. 65 proc. przychodów Huawei pochodzi spoza granic Chin.

Usługi kaletnicze znów popularne. Klienci chętnie zamawiają torby dostosowane do indywidualnych potrzeb

CEO Magazyn PolskaKaletnictwo – choć przez ostatnie lata nieco zapomniane – teraz znów wraca do łask. Do pracowni kaletniczych przychodzą już nie tylko ludzie starsi, by naprawić skórzaną torbę czy pasek, lecz także coraz więcej osób, które chcą złożyć oryginalne zamówienie, np. na niebanalną torebkę dostosowaną do indywidualnych potrzeb.

Kaletnicy przyznają, że każde zamówienie jest drobiazgowo opracowywane od momentu projektu do chwili realizacji, ponieważ klienci oczekują produktu, który będzie służył przez lata.

Moja praca jest o tyle szczególna, że gdy wykonuję torebkę na zamówienie danej osoby, która do mnie przychodzi, przede wszystkim staram się poznać tę osobę. Muszę się dowiedzieć, z kim mam do czynienia, jaki tryb życia prowadzi, co najbardziej jest jej potrzebne do tego, żeby produkt spełniał oczekiwania klienta – mówi agencji informacyjnej Newseria Olga Werbeniec, mistrz kaletniczy, Prezes Ogólnopolskiego Cechu Rzemieślników Artystów, Mistrz Rzemiosła Artystycznego.

Zawód kaletnika wymaga ogromnego doświadczenia, wiedzy i wyczucia. W pracy z tak trudnym materiałem, jakim jest skóra, nie ma miejsca na pomyłki.

Najpierw przygotowuję rysunki danej torebki. Następnie prototyp. W moim wypadku jest to właściwie makieta torebki, wykonana z zastępczych materiałów, z podobnymi rozwiązaniami technicznymi. Klientka musi się w nią spakować, włożyć do niej wszystkie rzeczy, których będzie używała. Wtedy oglądamy tę rzecz, wybieramy skóry i nici – mówi Olga Werbeniec.

Kaletnicy, chcąc utrzymać się na rynku, obserwują aktualne trendy. Szukają najlepszych rozwiązań, by sprostać oczekiwaniom klientów, którzy przychodzą do ich pracowni z różnymi, często bardzo nietypowymi zamówieniami.

Ważne są indywidualne rozwiązania dostosowane do potrzeb danej osoby, jeśli chodzi o konstrukcję wnętrz. Inne potrzeby będzie miała profesor geologii, a inne młoda matka, która chodzi z wózkiem, dzieckiem, butelkami z mlekiem. Inne rzeczy do swojej torebki włoży pani mecenas, a inne emerytka – wymienia Olga Werbeniec.

Wśród klientów zakładów kaletniczych są przede wszystkim osoby, dla których oferta sklepów z galanterią skórzaną nie jest wystarczająca. Tutaj mają gwarancję, że zamówiony towar będzie w stu procentach spełniał ich oczekiwania.

Zgłosiła się do mnie fotoreporterka, która wyjeżdżała do Korei Północnej. Torebka, którą zamówiła, miała kamuflować możliwość przewozu profesjonalnego sprzętu filmowego. Żeby wykonać to zamówienie, po pierwsze farbowałam tkaninę tak, żeby wyglądała jak stara. Po drugie skóra była postarzana, ale musiała mieć parametry techniczne nowej skóry. Dawałam też – wyjątkowo – używane okucia, a jednocześnie do środka musiałam wszyć i włożyć wszystkie pianki – mówi Olga Werbeniec.

Kaletnicy skarżą się, że nie ma już szkół kształcących w tym kierunku, a uczniowie, którzy zgłaszają się na praktyki, zwykle szybko rezygnują z przyuczenia do zawodu.

Operatorzy komórkowi liczą na klientów przenoszących numery

CEO Magazyn Polska

W Polsce przypada 1,5 karty SIM na osobę – wynika z danych GUS. Rynek staje się coraz bardziej nasycony, więc operatorzy komórkowi starają się walczyć o klientów konkurencji. Jak wynika z danych od operatorów komórkowych, w ubiegłym roku sieć zmieniło 1,5 mln numerów – o 0,3 mln więcej niż w 2012 r. Wśród polskich telekomów Play jest liderem pod względem liczby przejmowanych numerów.

Choć procentowy udział numerów przenoszonych do sieci Play w stosunku do całego ruchu numerów we wszystkich sieciach komórkowych obniża się, operator P4 nadal jest pod tym względem liderem na polskim rynku telekomów.

Bezwzględna liczba numerów przenoszonych do naszej sieci w dalszym ciągu rośnie. Jest to prognostyk bardzo dobrego dalszego wzrostu naszej firmy i pozyskania klientów w tym roku. Innymi słowy, dynamika mierzona liczbą numerów przenoszonych do naszej sieci utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie z tendencją wzrostową – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jacek Niewęgłowski, Chief Strategy Officer z firmy P4, operatora sieci Play.

W ubiegłym roku sieć zmieniło o 23 proc. numerów więcej niż w 2012 roku – wynika z raportu Telepolis.pl. P4 przyjął ponad 900 tys. numerów (ponad 58-proc. udział w rynku MNP), a oddał 140 tysięcy (na czysto więc zyskał ponad 760 tys. numerów). Na kolejnych miejscach znaleźli się Orange i T-Mobile.

Sam fakt, że wzrasta również ruch numerów przenoszonych między pozostałymi sieciami ze względu i na popularyzację samego procesu przenoszenia numerów, i na zaostrzającą się konkurencję pomiędzy pozostałymi operatorami na rynku powoduje, że nasze udziały procentowe są nieco mniejsze, ale to w żaden sposób nie odbija się na naszym wzroście – podkreśla Niewęgłowski.

Operatorzy komórkowi mają w swoich ofertach specjalną propozycje dla osób przenoszących numery. Szansą dla telekomów mogą być również klienci rezygnujący z telefonii stacjonarnej i przenoszący się do sieci komórkowych.

Rośnie popularność kawy ziarnistej, ale Polacy są wierni tradycyjnym markom kawy mielonej

Polacy wciąż piją bardzo mało kawy, trzykrotnie mniej od Niemców i prawie pięciokrotnie mniej od Skandynawów, którzy są rekordzistami pod względem ilości spożywanej kawy. Rośnie za to popularność kaw ziarnistych i tych z sektora premium. To efekt szerokiej oferty domowych ekspresów ciśnieniowych. Polacy rozsmakowali się także w kawie brazylijskiej, której promocji sprzyja zbliżający się mundial piłkarski.

– Wzrosty są widoczne. Wynoszą około 10 proc. W Polsce coraz częściej sięga się po produkty 100 proc. arabica, jednak wzrasta nie tylko konsumpcja produktów premium, lecz także kaw ziarnistych, Polacy piją ich coraz więcej. Wynika to ze świadomości konsumenckiej oraz  z faktu, że społeczeństwo coraz częściej nabywa ekspresy ciśnieniowe, które pozwalają na przygotowanie kaw ziarnistych – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Roland Brylewski, dyrektor ds. sprzedaży palarni kawy WOSEBA.

Podkreśla, że spożycie kawy w Polsce jest wciąż na bardzo niskim poziomie. Przeciętny Polak rocznie wypija napar z 2,5-3 kg kawy. W Niemczech średnia wynosi 7-9 kilogramów, a w krajach skandynawskich jest to nawet 14 kilogramów na mieszkańca.

Według innych danych, opublikowanych w styczniu tego roku przez Euromonitor, przekłada się to na ponad 95 litrów kawy wypijanych rocznie przez statystycznego Polaka. Przodujący w tym rankingu Holendrzy rocznie wypijają ponad 200 litrów kawy na jednego mieszkańca. Skandynawowie piją jednak mocniejszą kawę, bo choć spożycie naparu jest niższe, to po przeliczeniu na ziarna kawy największymi kawoszami są Finowie, Norwegowie i Islandczycy.

Roland Brylewski dodaje, że im bardziej na zachód Polski, tym spożycie kawy jest większe. Wzrosty notowane są jednak na wszystkich rynkach.

W chwili obecnej notujemy bardzo dynamiczny przyrost sprzedaży kaw premium. Jesteśmy producentem najbardziej rozpoznawalnej marki kawy WOSEBA Mocca Fix Gold w tym obszarze, gdzie sprzedaż i spożycie kawy jest największe. Bardzo dobrze jest oceniana nasza kawa Arabica, jak również Cafè Brasil. Jak wynika z naszych badań, Cafè Brasil to produkt, który spełnia oczekiwania smakowe polskich konsumentów – powiedział w czasie Kongresu Poland & CEE Retail Summit Roland Brylewski.

Dodaje, że kawa brazylijska w tym roku jest promowana m.in. dzięki zbliżającym się mistrzostwom świata w piłkę nożną. WOSEBA jako pierwsza zaprojektowała nawiązujące do tego kraju opakowanie. WOSEBA sprzedaje swoje kawy przez wszystkie dostępne kanały sprzedaży w całej Polsce, co zapewnia jej piąte miejsce w czołówce producentów kawy na polskim rynku.

Polacy nie potrafią interpretować informacji umieszczonych na etykietach produktów

CEO Magazyn PolskaZ badań wynika, że dwie trzecie Polaków nie czyta etykiet na kupowanych przez siebie produktach spożywczych, a jeśli nawet zdarzy im się na nie spojrzeć, to nie potrafią ich zinterpretować. Bywa również, że producenci świadomie wprowadzają konsumentów w błąd, a istotne informacje są napisane małym drukiem. Specjaliści do spraw żywienia podkreślają, że etykiety powinny być czytelne i sformułowane tak, by każdy klient mógł je zrozumieć.

Informacje, które producent ma obowiązek umieścić na etykiecie, to oczywiście: nazwa produktu, dane identyfikujące firmę, producenta, waga. liczba netto, szczególne warunki przechowywania (jeżeli takich wymaga produkt), termin przydatności do spożycia – mówi agencji informacyjnej Newseria inż. Ewelina Plewicka, specjalista ds. żywienia z przychodni mdmed.

Producent powinien także wymienić wszystkie składniki, które zostały użyte do produkcji, w kolejności od największych ilości do śladowych. Na etykietkach produktów spożywczych często znajdują się też oznaczenia kodowe z literą „E”. Spis chemicznych środków dodawanych do żywności podzielony jest na kilka grup: E100–E199 (barwniki), E200–E299 (konserwanty i regulatory kwasowości), E300–E399 (przeciwutleniacze), E400–E499 (emulgatory, środki spulchniające, żelujące), E500–E599 (środki pomocnicze), E600–E699 (wzmacniacze smaku), E900–E999 (środki słodzące, nabłyszczające i inne), E1000–E1999 (stabilizatory, konserwanty, zagęstniki i inne). Eksperci do spraw żywienia radzą, by wybierając się na zakupy, mieć pod ręką taki właśnie wykaz.

Są poszczególne grupy, na które powinniśmy zwracać uwagę, ale niekoniecznie bać się wszystkiego. Należy uważać na niektóre barwniki w galaretkach czy budyniach. Mogą one powodować nadpobudliwość u dzieci. Jeżeli chodzi o konserwanty, to azotyny sodu bądź też wzmacniacze smaku, glutaminian sodu i jego pochodne są to składniki, których powinniśmy raczej unikać – wyjaśnia inż. Ewelina Plewicka.

Na opakowaniach często umieszczana jest informacja: „jedna porcja zawiera”. Specjaliści do spraw żywienia podkreślają, że za każdym trzeba razem sprawdzać, jaką objętość jednej porcji bierze pod uwagę dany producent. Nie zawsze jest to 100 g czy 100 ml. Producenci coraz częściej podają wartość energetyczną dla znacznie zaniżonej wartości gramowej jednej porcji. Takie zabiegi dotyczą przede wszystkim słodyczy i kalorycznych przekąsek. Zawartość poszczególnych składników odżywczych daje nam najwięcej informacji o produkcie.

Najczęściej jest to tabelka z wyszczególnionymi informacjami, takimi jak wartość energetyczna i ilość tłuszczu. I tutaj zwracajmy uwagę na kwasy tłuszczowe nasycone, węglowodany, w tym cukier, białko, sód i ewentualnie błonnik jako dodatkowe – tłumaczy inż. Ewelina Plewicka.

Producent powinien także umieścić na etykiecie wskaźnik GDA, który oznacza wskazane dzienne spożycie danego składnika. Dzięki niemu konsument wie, ile kalorii i jaki procent dziennego zapotrzebowania na energię zawiera dany produkt. Jest on liczony dla standardowej wartości 2000 kcal. Jednak indywidualne zapotrzebowanie kaloryczne może być zupełnie inne. Co więcej, procent zapotrzebowania liczony jest dla wszystkich posiłków w ciągu dnia, a nie tylko jednego posiłku.

Windeln.de przed Amazon.com i Zalando w rankingu e-commerce

0

Według najnowszego rankingu serwisu www.excitingcommerce.de, jednego z czołowych niemieckich portali traktujących o e-commerce, spółka Windeln.de z portfela Grupy MCI zajęła trzecie miejsce wśród najlepszych portali e-commerce w Niemczech, ustępując nieznacznie pola tylko Amazon.com i Buch.de, a wyprzedzając takie znane marki jak Ebay, Home24 czy Zalando. W kategorii Wizerunek Windeln.de nie miał sobie równych i wyprzedził wszystkie analizowane portale.

Pełne zestawienie znajduję się pod adresem: http://www.excitingcommerce.de/2014/04/category-killer-2014.html

Polacy w sieci kupują coraz częściej i czują się tam coraz bezpieczniej

Niedawno opublikowany został najnowszy raport z badania wykonanego przez TNS Polska na zlecenie serwisu Ceneo.pl. Dostarczyło ono interesujące dane na temat aktywności zakupowej Polskich internautów. Wniosek? Polacy w sieci kupują coraz częściej i czują się tam coraz bezpieczniej.

Liczby mówią same za siebie. Tylko 4 % internautów nigdy nie skorzystało z oferty sklepów online. Z pozostałych 96 % ponad jedna czwarta robi zakupy przez internet aż kilka razy w miesiącu. Dla zdecydowanej większości e- konsumentów zakupy w sieci to przede wszystkim niska cena i dostawa do domu. Liczy się też wygoda i oszczędność czasu, czyli wszystko to co od dawna stanowi atut sklepów internetowych w starciu z oferentami tradycyjnymi.

Znaczący progres dotyczy także poziomu zaufania, którym internauci obdarzają e-sklepy mimo, iż jeszcze kilka lat temu wydawało się to nieosiągalne. Duża część internautów poziom bezpieczeństwa sklepów internetowych porównuje z tym, jakim darzą oni sprzedawców stacjonarnych, tradycyjnych. Aż 80 % internautów decyzję o zakupie w danym sklepie podejmuje po przeczytaniu rekomendacji i opinii na jego stronie. Prawie połowa szuka też wpisów na portalach niezależnych. Są i tacy którzy sięgają do regulaminów, szukają danych firmy i certyfikatów. Zaledwie 7 % w ogóle nie opiera swojej decyzji zakupowej na jakichkolwiek gwarantach jakości i bezpieczeństwa. Dane dowodzą jak wielkie znaczenie w e-commerce mają opinie i rekomendacje. E-sklep z kiepską reputacją nie ma najmniejszych szans na sukces. Dodatkowo, internauci widząc jakie znaczenie dla nich samych mają opinie pozostawiane na portalach przez innych konsumentów, coraz chętniej dzielą się własnymi sądami i recenzjami – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant GRUPA 365NET.

Znaczący jest również fakt, że kupujący w sieci to klient wierny. Chętnie wraca on do tych serwisów, gdzie dokonane wcześniej zakupy były dla niego satysfakcjonujące. Satysfakcja ta ogniskuje oceny realizacji oczekiwań klienta względem danego e-sklepu. Na pierwszym miejscu jest oczywiście cena. Lojalność budują także szybkość dostawy i wiarygodność serwisu sprzedażowego.

Źródło: Badanie przeprowadzone przez TNS Polska na zlecenie Ceneo.pl, między 6 a 14 lutego tego roku, na reprezentatywnej próbie 1000 internautów. Uzupełnione zostało ono o dane z ankiet przeprowadzanych przez Ceneo.pl.

Serinus przyspiesza w Tunezji i współpracuje z Geofizyką Toruń

W ciągu najbliższych miesięcy Serinus Energy wykona szereg prac na swoich koncesjach, pozyskanych w 2013 roku wraz z nabyciem Winstar Energy. Spółka planuje wykonać dwa nowe odwierty na polu Sabria, modernizację istniejących odwiertów oraz pozyskać 203.5 km² danych sejsmicznych 3D.

Modernizacja istniejących oraz rozpoczęcie wiercenia nowych odwiertów na polu Sabria

Serinus Energy zakończył przygotowanie terenu pod odwiert Winstar-12bis oraz rozpoczął prace nad miejscem odwiertu Winstar-13 na terenie koncesji Sabria. Przewiduje się, że wiertnica dotrze do miejsca prac w maju. Wcześniej, odwierty oznaczane były jako Sabria-12bis oraz Sabria-13.

Spółka stopniowo zwiększa również przepustowość odwiertu Sab-11 – jednego z czterech produkujących na polu Sabria. Wykorzystanie rury o rozszerzonej do 16/64’’ średnicy (wcześniej: 10/64’’) poskutkowało zwiększeniem produkcji ze 130 do 180 baryłek ropy naftowej dziennie. Spółka planuje przeprowadzenie podobnych testów na innych odwiertach. Obecna produkcja z pola Sabria wynosi 475 baryłek ropy oraz 37 tys. metrów sześciennych gazu dziennie (214 baryłek ropy i 16 tys. metrów sześciennych gazu netto dla Serinus).

Modernizacja odwiertów na terenie koncesji Chouech Es Saida

Pod koniec marca Spółka przygotowała urządzenia coiled tubing do prac przy dwóch odwiertach na terenie koncesji Chouech Es Saida: CS-Sil-10 oraz CS-Sil-1. Posłużą one do testów produkcyjnych oraz analiz niższych stref geologicznych przy pierwszym z odwiertów – CS-Sil-10, który został wydrążony w 2011 roku. Testy wykazały przepływ na poziomie 1.000 baryłek dziennie przez 40 godzin, po czym z odwiertu popłynęły duże ilości wody. Nadchodzące prace najprawdopodobniej przesądzą o przyszłości odwiertu CS-Sil-10.

Po zakończeniu prac nad CS-Sil-10, urządzenie coiled tubing zostanie przetransportowane na teren odwiertu CS-Sil-1, wydrążonego w 2010 roku, z którego trwa produkcja na poziomie 14 tys. metrów sześciennych gazu oraz 63 baryłek kondensatu dziennie. Celem prac będzie zwiększenie produkcji z jednej strefy, oraz uruchomienie dwóch dodatkowych stref, które uzyskały w testach przepływ na poziomach 25 tys. m sześc. gazu i 100 baryłek kondensatu dziennie oraz 25 tys. m sześc. gazu i 292 baryłek kondensatu dziennie. Spółka przewiduje, że ze względu na ograniczenia techniczne, łączna dzienna produkcja z tych stref będzie niższa od sumy wyników testów.

Prace wiertnicze na koncesjach Chouech Es Saida i Ech Chouech

Serinus zakontraktowała urządzenie wiertnicze o mocy 750 koni mechanicznych, które jest własnością tunezyjskiej spółki Ulysse Petroleum Engineering. Posłuży ono do prac nad czterema odwiertami na koncesjach Chouech Es Saida i Ech Chouech (CS-11, CS-8bis, EC-4 oraz ECS-1). Prace nad tymi odwiertami rozpoczną się w kwietniu i mają na celu zwiększenie produkcji ze znanych stref zawierających węglowodory oraz zlokalizowanie nowych.

Badania sejsmiczne na koncesji Sanrhar

Serinus Energy zleciła polskiej spółce Geofizyka Toruń badania sejsmiczne 3D na terenie koncesji Sanrhar. Obejmą one teren 203.5 km², prace rozpoczną się na początku maja i potrwają ok. 6-7 tygodni. Obecna produkcja z pola Sanrhar wynosi ok. 50-60 baryłek dziennie. Wydobycie odbywa się z jednego odwiertu – SNN-1.

Pieniądz nie do podrobienia, czyli o nowych zabezpieczeniach polskich banknotów

Pas opalizujący, pole bieli i znaki wodne, to tylko część z nowych zabezpieczeń, jakie pojawią się na polskich banknotach. Wszystko po to, by społeczeństwu było łatwiej odróżnić oryginał od falsyfikatu. I choć zmodernizowane banknoty trafią do obiegu na dniach, nie oznacza to wycofania obecnie używanych banknotów, które pozostaną bezterminowo prawnym środkiem płatniczym w Polsce.

Pieniądz jako środek płatniczy od dawien dawna kusił nie tylko miłośników łatwego łupu, ale też fałszerzy. W Polsce jako pierwszego podrobionodenara krzyżowego z IX wieku. Z kolei największa afera fałszerska wybuchła w czasach II Rzeczpospolitej, kiedy to kasjerzy Dworca Głównego w Warszawie wprowadzali do obiegu fałszywe banknoty o nominale 20 złotych, wydając falsyfikaty jako resztę za kupiony bilet. Podrabianie polskich pieniędzy wyszło z mody w latach 80-tych. Fałszerze przerzucili się wówczas na dolary i marki, w szczególności zachodnioniemieckie. Po denominacji, która nastąpiła w 1995 roku, polskie banknoty otrzymały jedne z najlepszych zabezpieczeń. I choć po 19 latach nadal dobrze się sprawdzają, to Narodowy Bank Polski postanowił udoskonalić system zabezpieczeń polskiej waluty.

I tak od 7 kwietnia 2014 roku w portfelach Polaków znajdą się nowe zmodernizowane banknoty. Jak wyjaśnia Barbara Jaroszek, zastępca dyrektora Departamentu Emisyjno-Skarbcowego NBP „Zmianie ulegną banknoty o nominałach 10, 20, 50 i 100 złotych, natomiast banknot 200-złotowy pozostaje taki sam. Zmiany nie dotyczą wizerunków, banknoty nadal będą wyglądały tak samo – królowie pozostają na swoich miejscach, ale […] nowe zabezpieczenia będzie można na pierwszy rzut oka odróżnić.”

Co się zatem zmieni? Wszystkie banknoty będą jaśniejsze, a to wszystko przez tzw. odkryte pole bieli. Wprowadza się je, by ułatwić społeczeństwu weryfikację ważnego zabezpieczenia – znaku wodnego, który będzie lepiej widoczny i rozpoznawalny. Na banknotach zostanie wprowadzony też tzw. filigran, czyli jednotonowy znak wodny przedstawiający nominał, czego nie ma na banknotach z dotychczasowych emisji. Dzięki białym pasom będzie można określić stopień zabrudzenia i jakość banknotów w obiegu. Na każdym z czterech rodzajów banknotów będą też dodatkowe zabezpieczenia. Pojawi się pas opalizujący w kolorze liliowym na 20 zł i kolorze turkusowym na 10 zł, który będzie widoczny lub nie, zależnie od kąta patrzenia. „Na banknocie 50-złotowym taka podstawowa widoczna zmiana polega na tym, że po prawej stronie królewska litera K – do tej pory w odcieniach purpurowych – będzie teraz płynnie zmieniała kolor od niebieskiego do zielonego. Natomiast na banknocie 100-złotowym mamy więcej zmian. Po lewej stronie zniknie rozeta w kolorze złotym. Jej podobny wizerunek zostanie przesunięty na prawą stronę i będzie zmieniał swój kolor od złotego do zielonkawego” – dodaje Barbara Jaroszek. Pojawią się też mikroskopijne napisy, czytelne jedynie po powiększeniu oraz dodatkowe zabezpieczenia widoczne w promieniach UV. Zmienione zostaną podpisy prezesa – zniknie podpis Hanny Gronkiewicz-Waltz, który zastąpi podpis Marka Belki.

Nowe zabezpieczenia mogą fałszerzom spędzać sen z powiek, bo według ekspertów są one bardzo trudne do podrobienia. Nawet ze stworzeniem imitacji raczej nie będzie można sobie poradzić. Oczywiście nie ma rzeczy niemożliwych, bo choć polskie banknoty fałszowane są stosunkowo rzadko, to zeszłym roku na milion sztuk pozostających w obiegu przypadało 8 banknotów sfałszowanych. Dlatego warto jest mieć jakiekolwiek pojęcie o sposobach ich rozróżniania i tego, w jaki sposób są zabezpieczone.

Po pierwsze: polskie banknoty wykonane są z wielką precyzją i na wysokiej jakości papierze. Po drugie: do sprawdzenia autentyczności papierowego pieniądza wykorzystujemy nie tylko wzrok, ale też opuszki palców lub paznokcie – zaznacza Kamil Kiliński, ekspert ds. bezpieczeństwa informacji Citi Handlowy i dodaje, że „[…] możemy wziąć w dłonie taki banknot, sprawdzić, czy są odpowiednie elementy wypukłe, jak również można pod światło dzienne dokonać sprawdzenia, czy znaki wodne zostały odpowiednio naniesione i czy są zgodne z zaleceniami NBP.”

Zmiana zabezpieczeń na banknotach to czysto techniczna operacja, którą przeprowadzają banki centralne średnio co 8 lat. Ważne jest, że w obiegu nadal będą utrzymywane stare pieniądze.

Kupujący nieruchomości na rynku pierwotnym są lepiej chronieni – UOKiK o ustawie deweloperskiej

29 kwietnia 2012 r. weszła w życie ustawa o ochronie praw nabywcy lokalu mieszkalnego lub domu jednorodzinnego. Jej głównym celem było  ograniczenie ryzyka, które ponosi konsument w związku z zakupem mieszkania lub domu na rynku pierwotnym.  Po blisko dwóch latach obowiązywania ustawy UOKiK przedstawił wnioski z analizy funkcjonowania nowego prawa. Przeprowadzone zostało m.in. kompleksowe badanie rynku, w którym blisko tysiąc podmiotów deweloperów, spółdzielni mieszkaniowych oraz banków – zostało zapytanych o ocenę obowiązujących przepisów, ich wpływ na działalność gospodarczą oraz potrzebę i zakres ewentualnych zmian w ustawie. W lutym br., Urząd przedstawił również Raport z kontroli wzorców umownych stosowanych przez deweloperów w obrocie z konsumentami.

Obserwacje Urzędu oraz informacje zebrane od przedsiębiorców pokazują, że podstawowy cel nowej regulacji został osiągnięty i poziom ochrony nabywców wzrósł. Potwierdza to również spadek liczby skarg na deweloperów napływających do UOKiK oraz będących ich efektem postępowań w sprawie naruszenia zbiorowych interesów konsumentów prowadzonych przez Urząd. Kolejną pozytywną zmianą jest m.in. wzrost ilości inwestycji, które nie są finansowane w całości z pieniędzy nabywców.

Propozycje zmian legislacyjnych

Ogólna  ocena skutków obowiązującej ustawy jest pozytywna, jednak Urząd dostrzega potrzebę modyfikacji przepisów w celu jeszcze lepszej ochrony konsumentów oraz zabezpieczenia interesów przedsiębiorców. Wiele wniosków UOKiK jest tożsamych z propozycjami zmian wskazywanymi przez profesjonalnych uczestników rynku.

Umowa rezerwacyjna

Przykładem jest konieczność uregulowania w przepisach kwestii dotyczących umowy rezerwacyjnej. Jest ona zawierana pomiędzy deweloperem i nabywcą, a jej przedmiotem jest wyłączenie lokalu ze sprzedaży na określony czas i dla części banków jest wystarczającym dokumentem do rozpatrzenia wniosku konsumenta o kredyt.  Zarówno przedsiębiorcy, jak i UOKiK stoją na stanowisku, że konieczne jest zdefiniowanie tego typu kontraktów oraz wprowadzenie ich do ustawy chroniącej prawa nabywców lokali mieszkalnych.

Obowiązki przedkontraktowe

Urząd zgadza się również z postulatami dotyczącymi doprecyzowania informacji, które deweloper musi zamieścić w prospekcie informacyjnym. Dotyczy to m.in. obowiązku informowania konsumentów o planowanych inwestycjach w promieniu kilometra od nieruchomości. Proponowana zmiana miałaby polegać na doprecyzowaniu katalogu dokumentów, które mają być źródłem informacji przekazywanych w prospekcie.

Odbiór mieszkania

Aby  zapewnić jeszcze lepszą ochronę kupujących mieszkania na rynku pierwotnym zaproponowano  zmianę, która dałaby konsumentowi możliwość odmowy dokonania odbioru nieruchomości. Działoby się tak w przypadku, gdyby zawierała ona istotne wady, możliwe byłoby również wstrzymanie odbioru do czasu usunięcia usterek przez dewelopera.