Polscy medaliści z Soczi otrzymali od Jana Kulczyka sztabki złota

0

CEO Magazyn PolskaPodczas Gali Olimpijskiej, która odbyła się w siedzibie PKOl z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska, polscy mistrzowie olimpijscy z Soczi otrzymali nagrody pieniężne oraz odznaczenia państwowe. Wyjątkową niespodziankę sprawił złotym medalistom Jan Kulczyk, sponsor reprezentacji olimpijskiej i szef Rady Patronów PKOl, który wręczył im złote sztabki o wadze 525 gramów każda. Nasi mistrzowie zasługują na prawdziwe złoto, a w medalu olimpijskim, który waży 531 gram, jest go zaledwie 6 gram – wyjaśnił.  

Ponad 3 mld ludzi na całym świecie oglądających ceremonię otwarcia igrzysk olimpijskich w Soczi, to prawie połowa ludności Ziemi. Wielu z nich właśnie dzięki Wam dowiedziało się, że Polska to kraj mistrzów, dzielnych, wytrwałych i niepokonanych. Dlatego Polscy kibice chcieliby Was ozłocić za to, co dla nas, dla siebie i dla Polski zrobiliście w Soczi. Wszyscy wiemy, jak bardzo zasłużyliście na owe brakujące 525 gramów złota – powiedział podczas Gali Jan Kulczyk, przewodniczący Rady Patronów PKOl i sponsor strategiczny reprezentacji olimpijskiej.

Złote medale olimpijskie, wbrew nazwie, wcale nie są zrobione ze złota. Ostatnie prawdziwe złote medale zostały wręczone na olimpiadzie w Sztokholmie w 1912 roku. Złoty krążek z Soczi jest jednym z największych w historii – waży 531 gramów, z czego tylko 6 gramów stanowi złoto, a reszta to srebro.

Ufundowane przez Kulczyka sztabki złota o wadze dokładnie 525 gramów, otrzymali, za każdy zdobyty złoty medal, Kamil Stoch, Zbigniew Bródka oraz Justyna Kowalczyk, która z powodu choroby nie dotarła na Galę.

Myślę, że takie byłoby życzenie wszystkich kibiców. Naszym złotym medalistom to się po prostu należy. Są przecież na wagę złota – podkreśla Jan Kulczyk w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Sztabki zostały wręczone podczas wczorajszej Gali Olimpijskiej z udziałem prezydenta Bronisława Komorowskiego i premiera Donalda Tuska. Polscy olimpijczycy otrzymali również nagrody pieniężne za sukcesy sportowe w Soczi oraz odznaczenia państwowe.

Sztabki, które zostały przygotowane specjalnie dla olimpijczyków, mają certyfikat zobowiązujący Mennicę Polską do ich odkupu po aktualnej cenie złota.

Jan Kulczyk podkreśla, że jest to symboliczne podziękowanie dla sportowców za emocje, których dostarczyli kibicom.

Wszyscy Polacy są szczęśliwi z tego powodu, że po raz pierwszy od lat na zimowej olimpiadzie zdobyliśmy cztery złote medale, jeden srebrny i jeden brązowy. Jeszcze raz gratulujemy naszym mistrzom – powiedział przewodniczący Rady Patronów PKOl i sponsor strategiczny reprezentacji olimpijskiej.

Podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi polscy sportowcy zdobyli sześć medali: cztery złote (dwa wywalczył Kamil Stoch, po jednym Justyna Kowalczyk i Zbigniew Bródka), jeden srebrny (drużyna łyżwiarek szybkich) i jeden brązowy (zespół panczenistów).

Erasmus+ nie tylko dla studentów. Pomoże także młodym przedsiębiorcom i sportowcom

CEO Magazyn Polska

Do końca kwietnia potrwa drugi już nabór chętnych do programu Erasmus+. Z 15 mld euro zagwarantowanych na jego potrzeby w ciągu następnych siedmiu lat Polska otrzyma 1 mld – w tym jedną trzecią z przeznaczeniem na szkolnictwo wyższe. Rozszerzona formuła programu pozwoli na wsparcie nie tylko wymian studenckich, lecz także na wymiany młodych przedsiębiorców i wsparcie sportu.

Tego programu nikt nie kwestionuje, a mieliśmy ogromne problemy, żeby obronić budżety w różnych dziedzinach – na ogół w nowej perspektywie są one mniejsze. A Erasmus już w pierwotnej wersji się sprawdził, wiele dał młodym ludziom, stał się widocznym świadectwem użyteczności wspólnej Europy. Dzięki temu mamy o 40 proc. więcej środków na lata 20142020 – komentuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. budżetu.

Erasmus+ łączy dotychczasowe programy dla studentów, jak Comenius, Erasmus, Erasmus Mundus, Leonardo da Vinci. Jego budżet to 14,7 mld euro do 2020 r., z czego Polska ma otrzymać ok. 1 mld euro. Z programu skorzysta ponad 4 mln młodych ludzi w Unii Europejskiej.

Janusz Lewandowski podkreśla, że poszerzyło się grono adresatów programu – do studentów dołączyli młodzi przedsiębiorcy, uwzględniono także sport w wydaniu popularnym, a nie wyczynowym.

Takie idee, jak oferta wymiany dla młodych przedsiębiorców, to dobre wiadomości i perspektywiczne działanie – dodaje komisarz UE. – Decyzje o miejscu pobytu, branżach i działaniach powinny być traktowane elastycznie. To sam beneficjent powinien określić, jakie branże, jakie kraje i jaka działalność go interesują – uważa.

Dzięki Ersamusowi+ młodzi przedsiębiorcy będą mogli zapoznać się z działaniami firm z innych krajów. Janusz Lewandowski podkreśla, że rozwiązanie, które zaproponowano przedsiębiorcom, jest bardzo podobne do tego, z którego już wcześniej korzystali studenci wyjeżdżający na wymiany na zagraniczne uczelnie, gdzie mogli zobaczyć, jak funkcjonuje zagraniczna jednostka naukowa.

Będą mieli możliwość zapoznania się z funkcjonowaniem biznesu w różnych regionach Europy. To szansa dla młodych, przedsiębiorczych ludzi. Dotychczas z ich mobilnością i zaradnością były problemy w wielu krajach Europy – tłumaczy komisarz.

Erasmus+ to łącznie 15 miliardów euro do rozdysponowania. Nie określono jeszcze, jaki dokładnie będzie podział, ale to największa w historii pula pieniędzy przeznaczona na wymianę międzynarodową. Nabory jednak już się rozpoczęły – pierwszy miał miejsce w marcu, do końca kwietnia można się zgłaszać w kolejnym.

Z dotychczas prowadzonego programu Erasmus skorzystało ponad 3 miliony studentów, w tym 130 tys. z Polski. Teraz możliwości i środki będą dużo większe (o ok. 40 proc.).

Reformy gospodarcze na Ukrainie to szansa dla polskich firm. Skorzystać może zwłaszcza przemysł chemiczny, usługi i przetwórstwo

CEO Magazyn PolskaRząd Ukrainy zakłada w tym roku 3-proc. spadek PKB. Mimo że kondycja gospodarcza kraju jest fatalna, to przyjęte przez władze reformy mają wyciągnąć Ukrainę z kryzysu. Nowe otwarcie w gospodarce będzie szansą również dla polskich firm i inwestorów. Największe nadzieje daje przemysł chemiczny, przetwórstwo i usługi. Dla Ukrainy reformy oznaczają nie tylko napływ zagranicznych inwestycji, lecz także kapitału w postaci pomocy międzynarodowej.

Reformy przeprowadzone na Ukrainie pozwolą polskim przedsiębiorcom, którzy już są tam obecni, na  ponowne odkrycie dla siebie rynku ukraińskiego – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes dr Maksym Ferenc, partner w firmie konsultingowej Ferenc & Kuczyński. – Wejście w życie pakietu antykryzysowego i też pewna liberalizacja ukraińskiej gospodarki sprawią, że otwarty rynek ukraiński może być pewnym eldorado nie tylko dla polskich, lecz także dla unijnych przedsiębiorstw, które teraz decydują się na inwestycje w tym kraju – dodaje.

Pakiet antykryzysowy, zaproponowany przez rząd i przyjęty przez parlament, ma na celu zreformowanie całkowicie zdewastowanej gospodarki ukraińskiej. Reformy na Ukrainie dotyczyć będą m.in.: reformy sektorów energetycznego i finansowego, uwolnienia kursu hrywny, a także urealnienia cen gazu, które są obecnie subsydiowane przez państwo. Deficyt budżetu państwa ma zostać zmniejszony z 71,5 do 68,5 mld hrywien. Zamrożone zostaną podwyżki podstawowej płacy i minimum socjalnego, a dodatkowe dochody mają pochodzić z podatku ekologicznego oraz sprzedaży niektórych nieruchomości i pojazdów należących do państwa.

Przede wszystkim te reformy będą dotyczyły sytuacji wewnętrznej na Ukrainie. Urealnione ceny gazu dla odbiorców ukraińskich będą w niewielkim stopniu wpływały na polskie firmy usługowe na Ukrainie, ale w znacznie większym na przedsiębiorstwa przemysłowe, przedsiębiorstwa produkcyjne, które tam funkcjonują – podkreśla Ferenc. – Aczkolwiek ulgi podatkowe, które stopniowo są wprowadzane już od 2010 roku – tak naprawdę dla przedsiębiorców na Ukrainie – i obniżone od 1 stycznia 2015 roku stawki podatku CIT oraz VAT też czynią rynek ukraiński bardzo atrakcyjnym dla polskiego biznesu.

Zdaniem dra Ferenca najbardziej perspektywiczne dla zachodnich inwestorów na Ukrainie mogą okazać się: przetwórstwo, usługi oraz przemysł, zwłaszcza chemiczny. Jednak inwestowanie w warunkach niepewności politycznej i gospodarczej, choć może okazać się wielką szansą na przyszłość, niesie ze sobą wysokie ryzyko.

Mimo wszystko trudno teraz mówić o sytuacji inwestycyjnej na Ukrainie. Obecnie gospodarka tego kraju balansuje na granicy między niewypłacalnością a stabilnością – twierdzi partner w firmie Ferenc & Kuczyński.

Reformy na Ukrainie są warunkiem otrzymania pomocy z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Gdyby pakiet reform nie został przyjęty przez parlament, gospodarka ukraińska skurczyłaby się w tym roku o 10 proc. i stałaby się niewypłacalna. W zmienionej ustawie budżetowej rząd założył, że spadek PKB wyniesie 3 proc.

MFW zapowiedział 13 mld dolarów w tym roku. Pierwsza część z tej kwoty może wpłynąć jeszcze w tym miesiącu. Możliwe są także dalsze pożyczki w kolejnych latach.

Możliwość pełnego odliczenia VAT-u zwiększyła sprzedaż samochodów. Liderem sprzedaży aut z kratką w klasie premium jest Volvo

Zmiana przepisów dotyczących możliwości odliczenia podatku VAT od auta z kratką przyczyniła się do ożywienia na rynku motoryzacyjnym, który wzrósł o 29 proc. Największą liczbę aut z homologacją ciężarową w segmencie premium sprzedało Volvo. Koncern liczy na dalsze wzrosty sprzedaży w kolejnych kwartałach.

– Okres przejściowy, w którym można było sprzedawać auta z kratką, okazał się pozytywnym bodźcem dla całej branży motoryzacyjnej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Stanisław Dojs z Volvo Auto Polska.

Z końcem 2013 roku wygasło pozwolenie UE na stosowanie ograniczeń w odliczaniu podatku VAT od aut osobowych używanych przez firmy. Sejm uchwalił nowe przepisy, jednak weszły one w życie dopiero 1 kwietnia. Przez trzy pierwsze miesiące tego roku obowiązywał więc okres przejściowy, w którym przedsiębiorcy, kupując samochód z homologacją pojazdu ciężarowego (czyli wyposażony w kratkę), mogli liczyć na pełne odliczenie podatku VAT. Klienci ruszyli więc na zakupy.

W segmencie premium nasza marka zyskała najwięcej. Z kampanią informacyjną zachęcającą do zakupu takich aut ruszyliśmy już w grudniu 2013 roku, gdy wiele firm wahało się jeszcze, czy rzeczywiście opcja kratki będzie znów obowiązywać. Wyprzedziliśmy w ten sposób konkurencję o kilka tygodni, zbierając tylko w grudniu 400 zamówień na nasze samochody – mówi Stanisław Dojs.

W ciągu trzech pierwszych miesięcy tego roku zarejestrowano w kraju łącznie 2166 aut Volvo, co dało marce 14. pozycję na liście najpopularniejszych samochodów w Polsce. Największym bestsellerem pośród modeli z homologacją ciężarową był SUV XC60, kupiony przez 987 osób. Na drugim miejscu znalazł się crossover XC70, znajdując 114 nabywców. Ostatnie miejsce na podium przypadło V40 – 109 sprzedanych sztuk.

Według nowych, już obowiązujących przepisów, 100 proc. VAT-u można będzie odzyskać jedynie w przypadku kupna auta służbowego wykorzystywanego wyłącznie do określonej działalności gospodarczej.

– Dobre otwarcie roku było dla nas ważnym  elementem strategii biznesowej – wyjaśnia Stanisław Dojs. – Patrzymy z optymizmem na pozostałe trzy kwartały. Możliwość odzyskania przez firmy pełnego VAT-u została co prawda mocno ograniczona, ale nowe przepisy są i tak korzystniejsze od tych, które obowiązywały do końca roku 2013. W przypadku aut służbowo-prywatnych prawo umożliwia odliczenie tylko połowy podatku, ale za to bez limitu kwotowego. Dla przedsiębiorców to korzystna zmiana, która powinna zachęcać ich do zakupów. 

To zmiana opłacalna szczególnie przy zakupie aut droższych, czyli właśnie z segmentu premium. Volvo w I kwartale tego roku zanotowało 68 proc. wzrostu sprzedaży w tej klasie, sprzedając 1405 aut. Dla porównania, cały rynek samochodowy w Polsce wzrósł w tym okresie o 29 procent.

W ubiegłym roku Volvo sprzedało blisko 5 tysięcy samochodów, plany tegoroczne zakładają sprzedaż na poziomie 5,2-5,4 tys. egzemplarzy. Pod koniec 2014 r. ruszą zapisy na długo oczekiwaną premierę modelu XC90, którego pierwszą prezentację zapowiedziano na październik w trakcie targów motoryzacyjnych w Paryżu.

Stokrotka na przełomie roku planuje rozpocząć testowo sprzedaż internetową

0

CEO Magazyn Polska

Stokrotka myśli o sprzedaży przez internet. Planuje pod koniec roku lub na początku przyszłego ruszyć z pilotażem, ale na razie tylko w jednym regionie – w Lublinie. Teraz chce się rozwijać przez franczyzę. Sieć stawia na projekt franczyzowy dla supermarketów. Z kolei nieco mniejsze od nich markety, czyli sklepy o powierzchni 200-400 mkw. będą mogły stać się franczyzobiorcami Stokrotki w czwartym kwartale br.  

Mamy plany uruchomienia sprzedaży internetowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dariusz Kalinowski, prezes Stokrotki. – Zrobimy to pod koniec tego roku albo na początku przyszłego. Na razie będzie to rozwiązanie pilotażowe, realizowane w jednym z regionów Polski – dodaje.

Spółka Emperia, właściciel sieci Stokrotka, rusza z projektem franczyzowym dla supermarketów. Poszukuje właścicieli lokali o powierzchni powyżej 400 mkw. Z kolei pierwsze franczyzy dla marketów (200-400 mkw.) pojawią się w czwartym kwartale. Do końca 2016 r. Emperia planuje mieć 627 sklepów marki Stokrotka, w tym ponad 80 marketów i supermarketów franczyzowych. Na razie we franczyzie działa 1 supermarket.

Dzięki franczyzie Stokrotka zwiększyć skalę działalności, a tym samym zyska kolejne elementy przewagi konkurencyjnej w stosunku do pozostałych detalistów – mówi Dariusz Kalinowski. – Franczyzobiorcy pozwoli zaś na efektywną konkurencję na coraz bardziej wymagającym rynku. Pozwoli mu działać pod mocno rozpoznawalnym i wspieranym marketingowo brandem Stokrotki.

Obecnie w Polsce rynek obejmuje kilkaset franczyz w segmencie detalicznym. Niekiedy jednak współpraca ta jest mało rozwinięta, np. dotyczy tylko marketingu, albo opiera się na współpracy z firmą zajmującą się sprzedażą hurtową. Przedstawiciele Stokrotki zapewniają, że oferta sieci będzie pierwszą tak kompleksową. Stokrotka oferuje franczyzobiorcom pomoc dotyczącą oferty asortymentowej, kształtowania cen i efektywnej polityki promocyjnej. 

Prowadzenie sklepu detalicznego we franczyzie ma sens tylko wtedy, gdy współpracuje się z firmą detaliczną, która wie, jak  ten rynek działa. I takiej oferty detaliści dzisiaj potrzebują – mówi Krzysztof Książek, członek zarządu i dyrektor ds. franczyzy w sieci Stokrotka. – Udostępnimy franczyzobiorcom nasze standardy operacyjne, rozwiązania i procesy, które pomagają prowadzić sklep bardziej efektywnie. Skupiamy się na tym, żeby pomóc naszym partnerom zwiększać sprzedaż, poprawiać marżę i optymalizować koszty, a co za tym idzie więcej zarabiać.

Branża spożywcza jest najliczniejsza pod względem liczby franczyzobiorców. Jednak według raportu firmy doradczej PROFIT system w ubiegłym roku najwięcej wzrosła liczba franczyzobiorców w branży doradztwa prawnego i biznesowego. Polskie systemy franczyzowe stanowią 85,5 proc. rynku. W 2013 r. średnia wartość inwestycji we franczyzę wyniosła 211,05 tysięcy zł w sektorze handlowym i 105,73 tysięcy zł w usługach.

Polacy piją coraz więcej wody kosztem soków

CEO Magazyn Polska

Silna konkurencja producentów, nasycony rynek i coraz większa popularność picia wody doprowadziły w ostatnich latach do spadków na rynku soków i napojów owocowych ocenia Marek Sypek, prezes spółki Agros-Nova. Co ciekawe, w ubiegłym roku największe problemy miały marki najtańsze. Rynek zaczyna się już jednak stabilizować i w tym roku powinno być podobnie jak w ubiegłym. Gwałtownych wahań nie oczekuje się również na rynku przetworów.

Według danych firmy Nielsen, w 2013 r. kategoria soków, nektarów i napojów owocowych ilościowo spadła o 3 proc., a wartościowo o 2 proc. Spożycie wyniosło 1 mld litrów. Prezes firmy Agros-Nova przypomina, że fatalne dla rynku były lata 2011 i 2012, kiedy konsumpcja spadła odpowiednio o 12 proc. i ponad 10 proc.

W ubiegłym roku rynek się ustabilizował i sądzę, że ten rok będzie podobny pod względem wolumenów i wartości sprzedaży. Trudno mówić o wielkich wzrostach czy spadkach – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Marek Sypek, prezes firmy Agros-Nova, która w swoim portfolio ma takie marki, jak: Fortuna, Garden, Dr Witt, Łowicz i Włocławek.

Trudno jednoznacznie ocenić, jaki był ubiegły rok dla branży, ponieważ sytuacja wyglądała różnie w różnych kategoriach produktów. Stabilnie sprzedawały się Fortuna i Tarczyn, jedne z najpopularniejszych produktów firmy. Marka Dr Witt wzrastała szybciej, z kolei tracił segment ekonomiczny, czyli np. napoje Garden czy Costa. Zdaniem Sypka, uzasadnienia nie można szukać w spowolnieniu gospodarczym, a co za tym idzie w ograniczaniu wydatków konsumentów – w trudnych czasach klienci powinni raczej zwracać się ku produktom z niższej półki cenowej.

Część ekonomiczna generowała największe spadki. W całości tej kategorii dochodziły one do 20 proc. Odczuli to wszyscy gracze. Zadecydowało o tym przede wszystkim przesunięcie konsumpcji z soków i napojów na wodę – komentuje Marek Sypek.

Z drugiej strony przesunięcie to spowodowało wzrost konsumpcji syropów mieszanych z wodą, na czym skorzystała Agros-Nova – marka Łowicz notowała dwucyfrowe wzrosty. 

Mimo takiej sytuacji urośliśmy w tej kategorii o 40 proc. Bardzo mocno przejmowaliśmy udziały rynkowe od Herbapolu, który ciągle jest liderem rynku, i zepchnęliśmy z drugiego miejsca Paolę – przypomina prezes.

Niestabilna sytuacja na rynku soków w ostatnich latach powoduje, że – jak podkreśla prezes firmy – trudno prognozować, jak będzie wyglądał w tym roku i które segmenty będą rosnąć najszybciej. Możliwe jednak, że wraz z rozwojem polskiego rynku na wzór rynków Europy Zachodniej zacznie rosnąć sprzedaż soków świeżo wyciskanych.

– Na naszym rynku prawie w ogóle nie ma soków świeżych, sprzedaż jest bardzo niszowa. Natomiast na niektórych rynkach europejskich i amerykańskim stanowią one bardzo dużą część sprzedaży. Te soki wciąż są droższe, więc ciągle nasza siła zakupowa jest dużo mniejsza niż na tamtych rynkach. To pewnie będzie jeden kierunek – uważa Marek Sypek.

Jego zdaniem drugim kierunkiem może być silnie wspierana przez media sprzedaż wody, mimo że coraz lepszą jakościowo wodę Polacy mogą pić z kranu.

Stabilny rynek przetworów

Gwałtownych wahań rynku firma Agros-Nova nie spodziewa się również na rynku przetworów. Marek Sypek podkreśla, że w zależności od kategorii dziś konsumpcja rośnie w tempie od 1 do 4 proc.

Gdybym miał wskazać część rynku, która rosła mocniej, to np. przetworzone pomidory: czy to pulpy pomidorowe czy pomidory krojone. Tego typu produkty coraz częściej są przez Polaków kupowane. Natomiast globalnie rynki dżemów czy różnych sałatek są stabilne – zapewnia prezes Agros-Nova.

Internet przez gniazdka elektryczne i routery ładujące telefon. TP-Link zapowiada nadejście ery urządzeń nowej generacji

CEO Magazyn Polska

Wkrótce TP-Link wprowadzi na rynek nowe urządzenia do bezprzewodowej transmisji danych wykorzystujące sieć elektryczną. Spółka planuje też sprzedaż routerów, które równocześnie będą akumulatorami do urządzeń przenośnych. Wyzwaniem dla dostawcy jest zapewnienie bezpieczeństwa transmisji danych, najczęściej narażanego na szwank przez samych użytkowników.

Będziemy wciąż poszerzać naszą ofertę, która umożliwia transmisję danych zarówno w naszych domach, jak i poza nimi, czyli pozwala na zabieranie internetu ze sobą z wykorzystaniem usług dostawców mobilnych i operatorów komórkowych. I to jest jedna część naszej oferty, w drugiej część będziemy starali się pomagać ludziom wykorzystywać już istniejącą infrastrukturę, na przykład energetyczną – zapowiada w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Mariusz Piaseczny, dyrektor marketingu TP-Link Polska.

Za pomocą urządzenia podpiętego do sieci przez normalne gniazdko będziemy mogli transmitować dane np. do telewizorów.

Już niedługo wprowadzamy do oferty ciekawe urządzenie, które jest połączeniem routera z akumulatorem, którym będziemy mogli również kilkakrotnie naładować nasz telefon. To są rozwiązania dwa w jednym, które mając przy sobie, wykorzystujemy na dwa zupełnie różne sposoby, wydawałoby się abstrakcyjne, ale jednak niezwykle potrzebne na przykład w podróży – podkreśla Piaseczny.

Przy bezprzewodowej transmisji danych najważniejsze jest przestrzeganie zasad bezpieczeństwa. Piaseczny podkreśla, że największym wyzwaniem nie jest wcale zapewnienie bezpieczeństwa urządzeń do transmisji danych, lecz edukacja użytkowników, którzy często nie radzą sobie z zabezpieczeniem sieci, np. w miejscach publicznych.

Od tego, gdzie jesteśmy, w jaki sposób się zachowujemy, uzależnione jest nasze bezpieczeństwo. To nie urządzenia są najsłabszym elementem bezpieczeństwa w internecie, tylko my sami i nasza naiwność, a czasami wręcz głupota, które prowadzą do tego, że stajemy się ofiarami ataków. Według wszelkich badań nawet najlepiej zabezpieczona sieć korporacyjna, niestety nie jest odporna na ataki z wewnątrz, czyli na ataki za pośrednictwem pracowników, którzy np. przynoszą złośliwe oprogramowanie na nośnikach USB – przestrzega Piaseczny.

TP-Link jest największym dostawcą urządzeń do bezprzewodowej transmisji danych, takich jak routery, anteny czy wzmacniacze sygnału. Produkty spółki są szeroko dostępne w polskich sklepach komputerowych oraz w ofercie operatorów telekomunikacyjnych. Zwiększa się liczba operatorów, z którymi współpracuje TP-Link.

Nie zamierza jednak zatrzymywać się w rozwoju. Spółka, której główna siedziba znajduje się w chińskim Shenzhen, ma oddziały w ponad 20 krajach, a produkty sprzedaje w ponad 120. W polskim oddziale, który działa od trzech lat, pracuje obecnie niemal 50 osób. Piaseczny podkreśla, że TP-Link współpracuje z organizacjami studenckimi, szczególnie na uczelniach technicznych, licząc na nowych, utalentowanych pracowników. Szczególnie cenne są osoby z umiejętnościami w zakresie wsparcia użytkowników, np. w obszarze konfiguracji urządzeń bezprzewodowych.

Polskie piwa wchodzą na rynki azjatyckie – do Chin i Indii

Eksport polskiego piwa rośnie. W 2013 roku wzrósł o 16,7 proc. w ujęciu rocznym i wyniósł 2,5 mln hektolitrów. To zasługa większej sprzedaży zarówno do krajów, w których mieszka i pracuje wielu Polaków, np. USA, Kanady, Wielkiej Brytanii i Irlandii, jak i ekspansji w Azji. Przedstawiciele branży uważają, że dla polskich produktów piwowarskich są to bardzo perspektywiczne rynki.

Można mówić o dwóch rodzajach eksportu – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Danuta Gut ze Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego – Browary Polskie. – Jednym z nich jest eksport na rynki, na których od dawna przebywają polscy emigranci, takie jak Australia, Kanada czy Stany Zjednoczone. Jednak obserwujemy również w Europie, zwłaszcza w Irlandii czy Wielkiej Brytanii, że polskie piwo poszło za naszą emigracją. Eksport na te rynki rośnie również dlatego, że polskie piwo jest cenione przez konsumentów.

Polskie piwowarstwo coraz odważniej wchodzi też na rynek azjatycki, głównie do Chin i Indii.

Jeśli chodzi o cały rynek, to wciąż nie jest to może znaczący procent eksportu. Jednak sam fakt, że wchodzimy na nowe rynki, jest bardzo pozytywnym sygnałem – zauważa Gut.

Obecnie Azjaci kupują od polskich firm głównie tradycyjne rodzaje piw, takie jak pilsner czy lager.

Jednak azjatycki konsument też się domaga nowości i myślę, że to tylko kwestia czasu, gdy zaczniemy tam eksportować także inne gatunki piw – twierdzi Danuta Gut.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2013 r. eksport piwa wzrósł o 360 tysięcy hektolitrów w porównaniu do 2012 r., a więc o 16,7 proc. Jego łączna wartość to 2,5 mln hl. O 0,7 proc. zwiększyła się też całkowita produkcja piwa w Polsce, która wyniosła w ubiegłym roku 39,6 mln hektolitrów.

Zgoda warunkowa UOKiK Neuca może przejąć ACP Pharma

0

Prezes UOKiK wydał warunkową zgodę na transakcję na rynku farmaceutycznym. Spółka Neuca może przejąć ACP Pharma, musi jednak sprzedać jedną z hurtowni, znajdującą się w Bydgoszczy

Zgodnie z przepisami transakcja podlega zgłoszeniu do urzędu antymonopolowego, jeżeli biorą w niej udział przedsiębiorcy, których łączny obrót w roku poprzedzającym przekroczył 1 mld euro na świecie lub 50 mln euro w Polsce. Jeżeli koncentracja nie doprowadzi do ograniczenia konkurencji na określonym rynku Prezes UOKiK zgadza się na jej dokonanie. W przeciwnym wypadku wydawany jest zakaz.

Możliwe jest również uzależnienie zgody od spełnienia przez przedsiębiorcę określonych warunków. Tak jest w przypadku przejęcia kontroli przez spółkę Neuca nad ACP Pharma. Przedsiębiorcy zajmują się przedhurtową i hurtową sprzedażą wyrobów farmaceutycznych. Ponadto ACP Pharma prowadzi  detaliczną sprzedaż w aptekach, jednak ta część jej działalności nie wchodzi w zakres zgłoszonej transakcji. Koncentracja ma polegać na nabyciu przez Neuca 100 proc. akcji ACP Pharma. Tym samym przejmie również kontrole nad spółkami zależnymi: Cefarm Rzeszów, HealthMore i Lago.

W trakcie postępowania UOKiK przeprowadził badanie rynku, którym objął 30 podmiotów hurtowo sprzedających leki do aptek i szpitali. Analiza zebranego materiału wykazała, że w wyniku  transakcji dojdzie do ograniczenia konkurencji na lokalnym rynku sprzedaży hurtowej wyrobów farmaceutycznych do aptek, obejmującym obszar w promieniu ok. 100 km od hurtowni ACP Pharma w Bydgoszczy. Prowadzi na nim działalność także hurtownia należąca do Neuca w Toruniu. Łączny udział obu spółek na tym rynku jest znacznie większy, niż ich konkurentów.

Prezes Urzędu wydał decyzję warunkową, zgodnie z którą Neuca ma wyzbyć się wszelkich praw do hurtowni ACP Pharma w Bydgoszczy. Kupujący nie może należeć do tej samej grupy kapitałowej co Neuca i musi zostać zaakceptowany przez Prezesa UOKiK. Jeżeli nabywca przedstawiony przez spółkę Neuca nie będzie dawał gwarancji utrzymania dotychczasowej działalności hurtowni – Urząd może go nie zaakceptować.

20 milionów kart zbliżeniowych w portfelach Polaków

Na koniec 2013 roku do bankowości internetowej dostęp miało ponad 21,8 miliona klientów indywidualnych, a aktywnie korzystało z niej ponad 12 milionów osób. Obie grupy w ciągu minionych 12 miesięcy powiększyły się o odpowiednio o 5,12% i 9,19%. Najdynamiczniej rozwijają się jednak technologie zbliżeniowe. Liczba kart z funkcją płatności tego typu w ciągu ostatniego roku wzrosła o 32% i osiągnęła poziom 20 milionów sztuk. – wynika z 13. edycji raport NetB@nk przygotowanego przez Związek Banków Polskich i zaprezentowanego na wtorkowej konferencji prasowej.

Bankowość internetowa i płatności bezgotówkowe niezmiennie od kilku lat należą do najdynamiczniej rozwijających się obszarów systemu bankowego. Pomimo trudnych dla gospodarki miesięcy, miniony rok również stał pod znakiem znaczących wzrostów i to zarówno jeśli chodzi o klientów indywidualnych jak i sektora małych i średnich przedsiębiorstw (MSP).

„Rozwój płatności bezgotówkowych i ich coraz większa powszechność to jeden z istotniejszych elementów rozwoju ekonomicznego. Polski system bankowości elektronicznej na tle innych krajów europejskich jest jednym z najnowocześniejszych i najbezpieczniejszych. Cały czas rozwijamy nowe usługi. Dwa lata temu nowością były karty zbliżeniowe, dzisiaj mamy ich 20 milionów, w 2013 roku banki uruchomiły pierwsze, prawdziwe wirtualne oddziały – skala i tempo rozwoju jest imponujące.”– mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich

Na koniec 2013 roku do bankowości internetowej dostęp miało ponad 21,8 miliona klientów indywidualnych, a aktywnie korzystało z niej ponad 12 milionów osób. Obie grupy w ciągu minionych 12 miesięcy powiększyły się o odpowiednio o 5,12% i 9,19%. W sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, grupa klientów mających dostęp do bankowości internetowej w 2013 roku wzrosła 1,64%, a liczba aktywnych klientów MSP spadła o 2,53%.

W ujęciu rocznym o 6,35% wzrosła liczba kart debetowych, na koniec 2013 roku było ich ponad 28,2 miliona sztuk. Nadal spada za to liczba kart kredytowych, na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy o 4,88% do poziomu 6,13 miliona sztuk.

„Sektor bankowy pracuje nad stałym rozwojem i popularyzacją systemów płatności bezgotówkowych. Wyraźnie widzimy, że klienci doceniają te działania i coraz częściej z nich korzystają. Przykładem mogą być statystyki systemu Elixir i Express Elixir, w obu przypadkach wzrosły zarówno wartości, jak i liczba transakcji. Nie zapominamy również o bezpieczeństwie, bo bankowość internetowa i płatności bezgotówkowe opierają się na zaufaniu klientów. Między innymi dlatego na początku tego roku uruchomiliśmy telefoniczny system zastrzegania karta pod numerem 828 828 828.”– podkreśla Mieczysław Groszek, Wiceprezes ZBP.

Na koniec pierwszego kw. br. Pengab zgodnie z oczekiwaniami umocnił swoją wartość na poziomie 27,8 pkt. (+0,2 m/m). W środowisku bankowym dominuje przekonanie o utrzymaniu obecnego wzrostu aktywności klientów banków na rynku finansowym. Z zachowaniem dotychczasowej dynamiki umacnia się wzrostowy trend na rynku kredytów osób indywidualnych, jak również przedsiębiorstw. Systematycznie poprawia się struktura depozytów oraz maleje problem kredytów zagrożonych. W kontekście nadchodzącego półrocza przewiduje się dalszą poprawę sytuacji na wszystkich monitorowanych rynkach, w tym poprawę sytuacji makroekonomicznej kraju. W najbliższym miesiącu oczekiwana jest jednak sezonowa korekta.

„Wzrost wskaźnika ocen i korekta wskaźnika prognoz zadecydowały o wartości głównego indeksu Pengab w marcowym pomiarze koniunktury bankowej, która utrzymała się na poziomie bardzo zbliżonym do poprzedniego miesiąca. Mimo niewielkiego osłabienia dynamiki prognoz, obserwowanego we wszystkich segmentach, co było widoczne również w lutym, oczekiwania bankowców w zakresie wzrostów, szczególnie w w obszarze kredytów mieszkaniowych i konsumenckich w dalszym ciągu pozostają na stosunkowo wysokim poziomie. Warta odnotowania jest natomiast poprawa ocen w zakresie kredytów dla przedsiębiorstw oraz dalszy wzrost jakości portfela należności. Ankietowani bankowcy drugi miesiąc z rzędu sygnalizują poprawę w tego wskaźnika”. – podsumowuje Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich.