Za dwa tygodnie na brytyjskich autostradach pojawią się opłaty dla zagranicznych ciężarówek

CEO Magazyn Polska

Wprowadzenie opłat za autostrady w Wielkiej Brytanii tylko dla obcokrajowców jest sprzeczne z unijnymi przepisami i zaszkodzi rynkowi – ocenia Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. Za dwa tygodnie zaczną obowiązywać opłaty, które wyniosą nawet 1000 funtów za rok.

 – Jest to niezgodne z zasadami funkcjonowania Unii Europejskiej. Nie wolno stosować żadnych restrykcyjnych działań wobec partnerów gospodarczych z kraju-członka Unii. Czyli również rządowi Wielkiej Brytanii nie wolno stosować restrykcyjnych barier dla przedsiębiorców spoza Wielkiej Brytanii, którzy są członkami Unii Europejskiej – podkreśla w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jan Buczek.

Zgodnie z nowymi przepisami Wielka Brytania od 1 kwietnia będzie wymagała opłat drogowych od wszystkich ciężarówek o dopuszczalnej masie powyżej 12 ton. Teoretycznie także od zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii, lecz o równowartość opłaty obniżony zostanie podatek drogowy. W praktyce zatem dodatkowe koszty poniosą jedynie zagraniczne ciężarówki.

Buczek podkreśla, że nowe przepisy to dla dużych firm przewozowych olbrzymie koszty. Roczną opłatę wynosząca 1000 funtów (ponad 5000 zł) trzeba będzie bowiem pomnożyć przez liczbę pojazdów we flocie firmy. Dodaje, że to nie tylko sprzeczne z przepisami UE, lecz także szkodliwe dla rynku. W tej chwili większość przewozów towarów pomiędzy Wielką Brytanią a kontynentem wykonują firmy spoza Wielkiej Brytanii, w tym wiele z Polski.

 – Dlaczego angielskim firmom nie opłaca się jeździć do Europy i dlaczego oni nie są zainteresowani tym, żeby wykonywać przewozy również w Europie? Tego nie wiem. Może brytyjscy przedsiębiorcy wolą, jak im towar przywiozą, niż jak sami mają się po niego wybierać do krajów, w którym obowiązuje prawostronny ruch. Ale w związku z tym nie wolno nas karać za to, że zobowiązaliśmy się do wykonania tej misji – argumentuje Buczek.

Podkreśla, że pomimo dużego znaczenia transportu drogowego w Polsce, nasz kraj stosuje się do unijnych przepisów i nie chroni w specjalny sposób krajowych przewoźników. Według Buczka, niektóre podatki są w Polsce nawet na maksymalnie wysokim poziomie. Dlatego działanie Londynu budzi sprzeciw branży.

Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce przygotowuje skargę do Komisji Europejskiej. Liczy, że uda się zmusić Londyn albo do wprowadzenia ulg również dla ciężarówek z zagranicy, albo do zaniechania dyskryminującego systemu.

Poza samymi założeniami systemu, problemy rodzi także metoda jego wdrażania.

 – Kilka lat temu w Polsce był wdrażany taki system i wiem, ile pracy trzeba było włożyć, żeby w ponad 200 punktach obsłużyć wszystkich przedsiębiorców. Nie wiem, jak sobie rząd brytyjski wymyślił, że w ośmiu czy siedmiu punktach rozrzuconych po Europie można rozwiązać ten problem – zastanawia się Buczek.

Opłatę drogową będzie można wnosić przez internet oraz na niektórych stacjach benzynowych i terminalach promowych. Właściciele lub kierowcy ciężarówek będą musieli ją uregulować przed wjazdem do Wielkiej Brytanii. W innym wypadku będzie im groził mandat w wysokości 300 funtów płatny na miejscu. Konta w internetowym systemie płatności można zakładać od 17 marca.

Polska wydaje środki unijne lepiej niż inne kraje w regionie

Dzięki środkom unijnym polskie PKB będzie rosło rocznie o 0,5 punktu procentowego szybciej. Fundusze, których Polska pozostanie największym beneficjentem, mogą odegrać rolę podobną do powojennego planu Marshalla w Europie. Pod względem wykorzystania środków z poprzedniego unijnego budżetu znajdujemy się w regionalnej czołówce. W nowej siedmioletniej perspektywie budżetowej najważniejsza pozostanie infrastruktura, ale Polska nie może zapominać o inwestycjach w innowacyjność i współpracy z innymi krajami regionu.

 – Zarówno Polska, jak i pozostałe kraje regionu powinny sobie uświadomić, że wraz z rozwojem gospodarczym pula środków z UE będzie się zmniejszać. Ważna jest więc współpraca. Oprócz tego widzimy potencjał do większego wykorzystanie środków. Zdobyte doświadczenie z pewnością odegra tu rolę. Łatwiejsze procedury, mniejszy stopień biurokracji – to są te czynniki, które z pewnością zachęciłyby firmy i instytucje, by częściej sięgać po środki europejskie – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Katarzyna Rzentarzewska, analityczka z Departamentu Analiz Strategicznych i Ekonomicznych ERSTE.

Jak wynika z przygotowanego przez ERSTE raportu, środki unijne w latach 2014–2020 mogą stać się podobnym impulsem do rozwoju Europy Środkowej i Wschodniej, jak plan Marshalla dla Europy w latach powojennych. Budżet całej polityki spójności, przeznaczony przede wszystkim dla najbiedniejszych obszarów w UE, przekroczy 350 mld euro. To o 1,3 proc. więcej niż w latach 2007–2013. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Polska, Czechy, Słowacja, Chorwacja, Węgry i Rumunia, dostaną niemal połowę z tych środków.

Najwięcej – 77,6 mld euro – dostanie Polska. To 288 euro rocznie na każdego Polaka i niemal 3 proc. wielkości PKB, a także ponad dwukrotnie więcej niż drugi, największy beneficjent, Włochy, które otrzymają 32,8 mld euro. Od wstąpienia do Unii Polska otrzymała netto ponad 52 mld euro. Dla porównania Niemcy, które są największym płatnikiem netto, w tym samym okresie wpłaciły do kasy UE netto 90,6 mld euro.

Rzentarzewska zwraca uwagę, że w tej chwili pieniądze są przeznaczane przede wszystkim na inwestycje w infrastrukturę drogową i kolejową. Drugim obszarem wydawania funduszy europejskich jest sektor badań i rozwoju, edukacji oraz rynku pracy. Podkreśla, że obydwa mają istotne znaczenie dla zapewnienia długoterminowego rozwoju gospodarczego.

 – Te dziedziny wiążą się przede wszystkim z wyższym poziomem inwestycji w gospodarce, to z kolei przekłada się na wzrost gospodarczy. Oczekujemy, że w zależności od kraju, pozytywny wpływ środków w Unii Europejskiej może powiększyć wzrost gospodarczy od 0,3 pkt proc. do 0,8 pkt proc. na przestrzeni następnych 10 lat – prognozuje Rzentarzewska.

Według analizy ERSTE w Polsce średni wzrost gospodarczy ma wynieść 3,6 proc. rocznie, a 0,5 punktu proc. z tego będziemy zawdzięczać funduszom unijnym. W raporcie podkreślono, że Czechy i Słowacja już wyprzedziły najsłabsze gospodarki starej UE, a Polska i Węgry dokonają tego w ciągu najbliższych lat.

Poza infrastrukturą drogową i kolejową ważne są też inwestycje w infrastrukturę telekomunikacyjną oraz energetyczną. Unia będzie szczególnie wspierać budowę korytarzy paneuropejskich – w Polsce skorzystać na tym powinny wszelkie projekty łączące nas z sąsiadami.

 – To przede wszystkim korytarz Bałtyk Adriatyk, ważny zarówno dla Polski, jak i dla Czech. Będzie przebiegać począwszy od Szczecina poprzez Żylinę, do Adriatyku – mówi Rzentarzewska.

Niezbędne jest jednak efektywne wykorzystywanie środków. W poprzedniej perspektywie budżetowej Polska wydała tylko 67,9 proc. dostępnych środków. Choć był to trzeci wynik w regionie, znacznie lepsze wyniki osiągnęły Estonia (81,3 proc.) i Łotwa (78,9 proc.). Regionalna średnia wyniosła nieco poniżej 60 proc., a najgorsza w tym zestawieniu Rumunia wydała tylko niecałe 38 proc. środków.

Dzięki łagodnej zimie Polska zanotuje wyższy wzrost gospodarczy

CEO Magazyn Polska

Wzrost PKB przyspieszy do 3 proc. w I kwartale roku – szacuje Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Wpłyną na to relatywnie ciepłe miesiące zimowe, na których korzysta głównie branża budowlana. Brak mrozu i śniegu pozwala na kontynuację inwestycji, rośnie więc sprzedaż materiałów budowlanych. Eksperci przewidują jednak, że tegoroczne anomalie pogodowe odbija się na wynikach aktywności gospodarczej w przyszłym roku.

 – Z naszych analiz wynika, że liczba dni mroźnych z bardzo niską temperaturą ma istotny wpływ na poziom produkcji budowlano-montażowej w takich miesiącach, jak styczeń i luty. W tym roku druga połowa stycznia była niezła, a luty historycznie był miesiącem ciepłym. Z tego punktu widzenia można oczekiwać w lutym relatywnie dobrych danych o produkcji budowlano-montażowej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole.

Lekka zima oznacza, że zarówno branża budowlana, jak i deweloperzy mogli praktycznie cały czas kontynuować inwestycje. Zdaniem ekspertów, może się to przełożyć na przyspieszenie wzrostu gospodarczego w pierwszym kwartale tego roku. 

 – Spodziewam się, że wzrost wyniesie 3 proc. wobec 2,7 proc. w IV kwartale 2013 roku. Aktywność w budownictwie będzie istotnym czynnikiem pobudzającym wzrost w tym okresie – ocenia Borowski.

Tak ciepłe zimy, jak w tym roku, zdarzają się jednak rzadko. Oznacza to, że anomalie pogodowe wpłyną nie tylko na wyniki w pierwszym kwartale tego roku, lecz także i w przyszłym. 

 – Jeśli zima w 2015 roku będzie taka jak zwykle, a temperatury – zbliżone do przeciętnych w tym okresie, to produkcja budowlano-montażowa będzie najprawdopodobniej niższa niż rok wcześniej. Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że nie odnotujemy silnego przyrostu. I to będzie czynnik, który ograniczy wzrost aktywności gospodarczej w przyszłym roku z powodu wysokiej tegorocznej bazy – analizuje Jakub Borowski.

Rynek reklamowy odbija się od dna. Rosną wydatki na reklamę, a wraz z nimi – ceny za ich emisję

CEO Magazyn Polska

Rośnie popyt na czas reklamowy. Media zaczynają więc podnosić ceny. Sytuacja dotyczy przede wszystkim telewizji oraz sektora online. Równocześnie reklamy internetowe osiągają dziś dużo wyższą skuteczność niż jeszcze kilka lat temu.

 – Ceny za emisję reklam w telewizji są obecnie w trendzie wzrostowym – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Jakub Bierzyński, prezes domu mediowego OMD. – Taki ruch cenowy ma miejsce między innymi w grupie TVN, a za nią podążają pozostałe stacje. W sektorze reklamy telewizyjnej spodziewam się w najbliższym czasie odbicia rynku.

Ostatnie lata oznaczały dla utrzymujących się z reklam mediów ciężkie czasy. Odnotowywano znaczący spadek wydatków na reklamę, a najwięcej utracił sektor prasowy. I choć wydawcy gazet wciąż borykają się z niską sprzedażą i związanym z nią odpływem reklamodawców, ożywienia doczekały się sektor telewizyjny i internetowy.

 – Wzrost zysków z nadawania reklam online jest stałym trendem panującym od kilku lat – mówi Bierzyński. – Internet jest najszybciej rozwijającym się medium i przyciąga coraz większą liczbę reklamodawców.

Wynika to przede wszystkim z rozwoju nowych technologii, które zmieniły zasady funkcjonowania internetu jako medium reklamowego. Zdaniem Bierzyńskiego, ogromne znaczenie miało wprowadzenie metody zakupu RTB. Pozwoliła ona wielokrotnie zwiększyć efektywność kampanii reklamowych. Model RTB (Real Time Bidding) umożliwia emisję reklamy w czasie rzeczywistym, skierowaną do konkretnego użytkownika. Nie jest w nim istotna liczba emisji, lecz trafienie w aktualne zapotrzebowania internauty.

 – Z punktu widzenia reklamodawców najistotniejsze jest obecnie stworzenie kampanii, która będzie skierowana do użytkowników, o których wiadomo, że mogą być zainteresowani jej tematem – wyjaśnia prezes OMD. – Nowe technologie oraz precyzyjniejsze targetowanie kampanii zwiększyły ich skuteczność, równocześnie redukując wydatki i ryzyko trafienia z przekazem do osób, które nie znajdują się w określonej grupie docelowej.

Wprowadzenie modelu RTB oraz dynamiczny rozwój technologiczny w branży reklamy online rozpoczął się niecałe dwa lata temu. Zdaniem Bierzyńskiego obecnie mamy do czynienia z efektami tych zmian.

 – Reklama online jest dziś zdecydowanie bardziej skuteczna niż dwa lata temu – uważa. – Branża zdaje sobie z tego sprawę, w naturalny sposób rosną więc wydatki właśnie na tę formę reklamy.

Według szacunków domów mediowych i analityków bankowych, rynek reklamy online może wzrosnąć w tym roku nawet o 10 proc.

Gospodarstwa domowe dzięki produkcji energii na własną rękę mogą znacznie obniżyć rachunki za prąd

CEO Magazyn Polska

Dzięki zachętom ze strony państwa w Polsce mogłoby powstać dziesięciokrotnie więcej małych źródeł energii odnawialnej, i to w ciągu kolejnych sześciu lat – podkreślają eksperci Instytutu na rzecz Ekorozwoju. To obok zwiększaniu efektywności energetycznej pozwoliłoby na obniżenie rachunków i przyniosłoby kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy. Jednak sygnały płynące z rządu wskazują na to, że tego celu nie uda się zrealizować. 

 – Nasz kraj powinien przede wszystkim postawić na efektywność energetyczną. To jest tak zwany „nisko wiszący owoc”, coś, po co możemy sięgnąć szybko i mieć z tego korzyści, ponieważ pieniądze wydatkowane na ten cel przełożą się na to, że będziemy mniej płacić za energię elektryczną czy ciepło – uważa dr Andrzej Kassenberg, prezes Instytut na rzecz Ekorozwoju.

Przykładem może być Wielka Brytania, gdzie jeszcze w latach 70. przeciętny mieszkaniec przeznaczał na ogrzewanie i ocieplenie mieszkania 6 proc. pensji, a dziś wydaje na ten cel 4 proc. Gdyby nie usprawnienia w systemach ogrzewania oraz termomodernizacja budynków, te wydatki byłby dziś dwukrotnie wyższe – wyliczają autorzy raportu „Niskoemisyjna Polska 2050″ przygotowanego przez Instytut na rzecz Ekorozwoju wraz z Warszawskim Instytutem Studiów Ekonomicznych. Podobną drogą, zdaniem autorów raportu, powinna pójść Polska.

Inną możliwością obniżenia rachunków jest stworzenie rynku tzw. prosumentów, czyli osób, które produkują energię na własne potrzeby, a jej nadwyżki sprzedają do sieci. To także sposób na ograniczenie strat energii elektrycznej podczas przesyłu, a więc oszczędność dla dystrybutorów energii.

 – Głównie chodzi o energię elektryczną, ale może chodzić również o energię cieplną. To jest sprawa mikroinstalacji energetyki odnawialnej, dziś mamy ich około 200 tys., głównie są to piece na biomasę w domach indywidualnych. Ale gdybyśmy stworzyli warunki, dali zachęty, to w roku 2020 mogłoby być ich 2,5 mln, czyli ponad 10 razy więcej – prognozuje dr Andrzej Kassenberg. 

W rozwoju mikroźródeł energii odnawialnej (OZE) ekspert widzi szansę na stworzenie własnych zielonych technologii, które mogłyby być eksportowane za granicę.

 – Ktoś to musi stworzyć, zainstalować, naprawić. Szacuje się, że dałoby to około 60 tys. miejsc pracy, a także pozwoliłoby wzmocnić naszą konkurencyjność. Już dziś mamy bardzo silną pozycję w wykorzystaniu paneli słonecznych, trochę w fotowoltaice. Powinniśmy także inwestować w badania i rozwój. Nie będziemy potentatem w energetyce jądrowej, ale w tym możemy – podkreśla prezes InE.

Projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii miał wczoraj zająć się rząd, jednak punkt spadł z porządku obrad.

Proponowany w niej zapis dotyczący prosumentów jest krytykowany przez branżę. Według projektu prosument może odsprzedać operatorowi sieci dystrybucyjnej produkowaną przez siebie energię, ale tylko za cenę wynoszącą 80 proc. stawki hurtowej energii z ub.r.

 – To są ewidentnie niekonkurencyjne warunki w stosunku do innych – zaznacza dr Kassenberg. 

Obecnie to 18 gr na kWh. Jednak z wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Gospodarki wynika, że te regulacje są zgodne z polityką rządu i nie zostaną zmienione. Ich celem jest, by wytwarzana przez prosumentów energia była w jak największym stopniu konsumowana przez nich, a nie sprzedawana do sieci. To jednak, zdaniem organizacji ekologicznych, ograniczy rozwój takich instalacji, ponieważ okres zwrotu zainwestowanych pieniędzy wydłuży się o kilka lat.

Nowa fabryka Volkswagena we Wrześni – Komentarz ekspercki

Paweł Gos, prezes Exact Systems
Paweł Gos, prezes Exact Systems

Producent z Dolnej Saksonii wie, czego może spodziewać się w naszym kraju. A nowy zakład Volkswagena w Polsce potwierdza, że Polska nadal należy do czołówki państw o najwyższej atrakcyjności inwestycyjnej.

Wybór Polski na lokalizację nowej fabryki samochodów dostawczych koncernu Volkswagena potwierdza, że zarówno Polska jak i polski przemysł motoryzacyjny są bardzo atrakcyjnym rejonem dla nowych inwestycji światowego Automotive.

Czemu Polska?

Silnie rozwinięty rynek części i komponentów do budowy aut składający się z ponad 600 fabryk, który zapewnia sprawniejszą logistykę, niższe koszty transportu i pewniejszy łańcuch dostaw, to bez wątpienia jedna z najważniejszych przewag naszej branży motoryzacyjnej. Rozbudowana po Mistrzostwach EURO 2012 infrastruktura drogowa, liczne zachęty podatkowe w ramach Specjalnych Stef Ekonomicznych też są mocnymi argumentami za wyborem naszego kraju. Jednocześnie inwestorów zagranicznych przyciąga wykwalifikowana kadra pracownicza, której koszty zatrudnienia są relatywnie niższe niż w Europie Zachodniej. Teza, że Polska jest „low-cost country” byłaby jednak mylna, gdyż do naszego kraju dużo lepiej odnosi się określenie „best-cost country”. Polska zapewnia branży Automotive najlepszą relację ceny do jakości. Potwierdzają to wyniki przeprowadzonego przez nas badania, z których wynika, że najlepszymi partnerami pod kątem jakości zdaniem przedstawicieli zakładów motoryzacyjnych zlokalizowanych w Polsce są właśnie polscy partnerzy.

W przypadku nowej fabryki we Wrześni języczkiem u wagi mogły okazać się też także dobre dotychczasowe doświadczenia niemieckiego koncernu z działalności fabryki w podpoznańskim Antoninku, produkującej od 10 lat Caddy i Transportera. Gdyby nie one, na pewno o pozytywną decyzję byłoby trudniej.

10 tysięcy nowych miejsc pracy

Z nowego zakładu rocznie ma wyjeżdżać ok. 70 tys. nowych Crafterów. To, jak podkreśla premier Piechociński, oznacza 2-3 tys. nowych miejsc pracy. Należy jednak pamiętać, że jedno miejsce pracy w zakładzie producenta to nawet 4 w sektorze poddostawczym, który będzie dostarczał komponenty niezbędne do złożenia samochodu dostawczego.

Dlaczego nie Turcja?

Ostatnie wydarzenia w Turcji związane z niepokojami społecznymi, liczne skandale korupcyjne, jak również mocne osłabienie tureckiej liry w ostatnim okresie, z pewnością miały istotny wpływ na ostateczną decyzję Zarządu z Wolfsburga. Tymczasem Polska to bezpieczne państwo oraz przewidywalne otoczenie polityczne i prawne, z którymi coraz bardziej liczą się inne państwa europejskie.

 

Czy dozwolone jest, by pracodawca otrzymał prywatne adresy e-mail swoich pracowników?

Czy dozwolone jest, by pracodawca, w związku z utrzymaniem lepszej komunikacji z podwładnymi, nawet za ich zgodą, otrzymał prywatne adresy e-mail swoich pracowników? Wątpliwości wyjaśnia Justyna Metelska, adwokat w TGC Corporate Lawyers.

Katalog informacji jakich pracodawca może żądać od pracownika jest zamknięty i zawiera wyłącznie te dane osobowe, które wymienione są w przepisach kodeksu pracy lub gdy inny przepis prawa wyraźnie tak stanowi. Od osób ubiegających się o zatrudnienie można więc wymagać podania: imienia (imion) i nazwiska, imion rodziców, daty urodzenia, miejsca zamieszkania (adresu do korespondencji), wykształcenia oraz przebiegu dotychczasowego zatrudnienia. Zakres informacji, których pracodawca ma prawo żądać od zatrudnionych jest znacznie szerszy. Obejmuje on również numer PESEL oraz imiona, nazwiska i daty urodzenia dzieci (tylko wówczas, kiedy jest to konieczne ze względu na korzystanie przez pracownika ze szczególnych uprawnień przewidzianych w prawie pracy), a także inne dane wyraźnie przewidziane w prawie. Zatem, to przepisy wyznaczają granice i określają, jakich danych osobowych może żądać pracodawca.

Pracownik nie ma więc obowiązku podania pracodawcy prywatnego adresu e-mail, podobnie jak pracodawca nie ma prawa żądać od podwładnego podania prywatnego numeru telefonu. Zgodnie z orzecznictwem, polecenie pracodawcy nakładające na pracownika obowiązek udzielenia danych osobowych niewymienionych w art. 221 § 1 i 2 kodeksu pracy lub w odrębnych przepisach jest niezgodne z prawem (zob. wyrok SN z dnia 5.08.2008r., I PK 37/08). Adres poczty elektronicznej to informacja, która w przypadku pracownika pozwala na jego bezpośrednią identyfikację, zatem stanowi daną osobową podlegającą ochronie. Danymi osobowymi (w rozumieniu ustawy o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 roku) są wszelkie informacje dotyczące zidentyfikowanej lub możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej.

Przetwarzaniem danych są natomiast jakiekolwiek wykonywane na nich operacje, zwłaszcza za pomocą systemów informatycznych. Jedną z przesłanek legalizujących przetwarzanie danych osobowych jest zgoda osoby, której dane dotyczą.

W przypadku pracownika zgoda podlega jednak ograniczeniom. Musi być ona bowiem dobrowolna, a odmowa jej udzielenia nie może pociągać negatywnych konsekwencji dla pracownika. Zgoda nie ma cech dobrowolności, jeżeli to pracodawca sugeruje jakie dane osobowe, ponad te przewidziane w przepisach, ma podać pracownik. Zgoda wyrażona na życzenie pracodawcy narusza prawa pracownika. Zatem w przypadku udostępnienia prywatnego adresu e-mail, pracownik musiałby mieć pełną swobodę w udzieleniu zgody i nie ponosić żadnych negatywnych konsekwencji w przypadku odmowy, nawet jeśli adres miałby służyć celom służbowym. Zgodnie ze stanowiskiem doktryny i orzecznictwa, brak równowagi w relacji pracodawca-pracownik stawia pod znakiem zapytania dobrowolność przy wyrażaniu zgody przez pracownika na udostępnianie i przetwarzanie danych osobowych niewymienionych w przepisach.

Powstaje również pytanie czy poszerzenie katalogu danych o prywatny adres e-mail nie naruszy zasady proporcjonalności?

Warto przywołać w tym miejscu orzecznictwo dotyczące zgody pracownika jako przesłanki legalizującej przetwarzanie danych osobowych. Zgodnie z utrwaloną linią orzecznictwa Naczelnego Sądu Najwyższego (zob. m.in. wyrok NSA z dnia 1.12.2009r, I OSK 249/09 oraz wyrok NSA z dnia 06.09.2011r., I OSK 1476/10), wyrażona na życzenie pracodawcy pisemna zgoda pracownika na pobranie i przetwarzanie danych biometrycznych narusza prawa pracownika i nie daje podstawy do legalnego ich przetwarzania. Z istoty stosunku pracy wynika bowiem podporządkowanie pracownika pracodawcy, co powoduje brak dobrowolności w wyrażeniu takiej zgody. Zatem nie może ona stanowić przesłanki legalizującej przetwarzanie danych osobowych (biometrycznych). W ocenie NSA poszerzenie katalogu danych, których może żądać pracodawca w oparciu o zgodę pracownika, naruszałoby zasadę proporcjonalności. Pozostaje jeszcze kwestia adekwatności, która oznacza obowiązek administratorów przetwarzania prawidłowych danych osobowych w sposób odpowiedni do celów, dla których te dane zostały zgromadzone.

W opinii 8/2001 Grupy Roboczej Art. 29 (organu konsultacyjnego składającego się z przedstawicieli organów ochrony danych osobowych z krajów Unii Europejskiej) z dnia 13 września 2001 roku dotyczącej przetwarzania danych osobowych w kontekście zatrudnienia, przyjęto, że zgoda może zostać uznana za legalizującą przetwarzanie danych, jeżeli pracownik ma pełną swobodę w jej udzieleniu i może odmówić zgody bez ponoszenia ujemnych konsekwencji.

Pracodawca może żądać od pracownika podania wyłącznie danych przewidzianych w kodeksie pracy lub gdy inny przepis prawa wyraźnie tak stanowi. Pozyskiwanie prywatnych adresów e-mail pracowników na żądanie pracodawcy narusza więc prawa zatrudnionych. W przypadku, kiedy adres e-mail ma służyć celom służbowym, to pracodawca powinien zadbać o zapewnienie do niego dostępu. Obecny postęp technologiczny daje rozwiązania, które powodują, że nawet w komórce można odbierać służbowe e-maile. Zatem, jeżeli pracodawcy zależy na wprowadzeniu lepszej komunikacji w firmie, powinien zapewnić podwładnym dostęp do takich narzędzi.

Dobre wieści z polskiego i europejskiego rynku sprzedaży samochodów osobowych

Europejski rynek samochodowy kontynuuje styczniowy trend wzrostowy i luty kończy na 8% plusie – podaje Europejskie Stowarzyszenie Producentów Pojazdów ACEA. W drugim miesiącu br. obywatele Unii Europejskiej kupili ponad 861 tys. nowych samochodów osobowych. Ożywiony ruch panuje także w polskich salonach, z których za sprawą licznych promocji i okienka derogacyjnego w lutym wyjechało ponad 32,5 tys. osobówek. Zdaniem przedstawicieli Exact Systems „kratki” będą bardzo chodliwym towarem jeszcze do końca marca.

Za nami kolejny, ósmy miesiąc z rzędu, w którym mamy do czynienia ze wzrostem sprzedaży nowych samochodów osobowych w Polsce. Sytuacja bardzo przypomina tę z końcówki 2010 r., kiedy z „linii produkcyjnych zjeżdżały ostatnie kratki”. Polskie firmy korzystają z możliwości odliczenia całego podatku VAT, którą mają jeszcze tylko do końca tego miesiąca. Od 1 kwietnia zaczną obowiązywać nowe, dla wielu przedsiębiorców mniej korzystne, przepisy podatkowe dotyczące zakupu samochodów firmowych. Stąd spodziewamy się, że wyniki sprzedaży nowych samochodów osobowych w marcu będą jeszcze lepsze – mówi Paweł Gos, prezes zarządu Exact Systems, ekspert Polskiej Izby Motoryzacji.

W najkrótszym miesiącu br. w Centralnej Ewidencji Pojazdów pojawiło się 32 593 tys. nowych samochodów osobowych (wliczając tzw. kratki), czyli o ponad 35% więcej niż w tym samym miesiącu 2013 r. Samych samochodów osobowych z homologacją ciężarową, czyli „kratek”, z polskich salonów osobowych wyjechało nieco ponad 9,5 tys. W lutym do salonów samochodowych zajrzało zdecydowanie więcej firm (blisko 60%), klienci indywidualni stanowili 41%.

Pół roku wzrostu w Europie

Europejczycy również ruszyli na zakupy. Luty, w którym z salonów europejskich wyjechało ponad 900 tys. nowych osobówek, to szósty miesiąc z rzędu „na plusie” (+8% r/r). Po dwóch miesiącach Europa jest już na 6,6% plusie r/r. Choć wolumenowo wynik wygląda jeszcze słabo, to cieszą nas kolejne rosnące słupki sprzedaży nowych aut. W szczególności te przedstawiające rynki hiszpański i włoski, które powoli zaczynają odrabiać i wracają na ścieżkę wzrostów – mówi Jacek Opala, dyrektor ds. rozwoju sprzedaży w Exact Systems. Większość głównych rynków europejskich odnotowała wzrost rejestracji nowych aut osobowych: Niemcy (+4,3% r/r), Hiszpania (+17,8% r/r), Włochy (+8.6% r/r) i Wielka Brytania (+3% r/r).

W Polsce numerem jeden Skoda, w Europie Volkswagen

Jak podaje PZPM, nadal najchętniej kupowanym samochodem w segmencie osobówek w Polsce jest Skoda – w luty br. zostało sprzedanych ponad 4,8 tys. modeli tego producenta. Tuż za nią uplasowały się Volkswagen i Toyota. Polacy nadal najchętniej kupują Skodę Oktavię, a potem Forda Focusa. Nieco inaczej prezentuje się europejska mapa producentów. W Europie najlepiej radzi sobie marka Volkswagen z ponad 102 tys. sprzedanymi autami – mówi Jacek Opala.

Co nas czeka w 2014 r.?

Tak jak się tego spodziewaliśmy, w lutym do salonów uderzyło więcej klientów niż w styczniu, a w marcu powinno być jeszcze lepiej. Choć od kwietnia dynamika rejestracji nowych osobówek za sprawą nowych przepisów może ulec obniżeniu, jestem zdania, że cały rok dla naszej branży motoryzacyjnej będzie lepszy od minionego. Liczba 310–320 tys. nowych rejestracji w tym roku, czyli ok. 5-10% wzrost r/r, jest się moim zdaniem realna – ocenia Paweł Gos.

W materiale prasowym zostały wykorzystane dane ACEA, Głównego Urzędu Statystycznego, Centralnej Ewidencji Pojazdów, Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

***
Exact Systems Sp. z o.o. działa od 2004 r. i jest obecnie czołowym dostawcą rozwiązań
w zakresie kontroli jakości, czyli selekcji, naprawy i sortowania części, komponentów oraz wyrobów gotowych dla przedstawicieli branży motoryzacyjnej. Głównymi odbiorcami usług firmy są dostawcy
i poddostawcy dla przemysłu motoryzacyjnego oraz producenci samochodów. Klientami firmy są również zakłady zajmujące się produkcją wielkoseryjną z branży elektronicznej, AGD oraz kosmetycznej. Obecnie firma posiada swoje przedstawicielstwa w Polsce, Czechach, Niemczech, Słowacji, Turcji, Rosji, Rumunii i Wielkiej Brytanii.
Firma kładzie duży nacisk na jakość świadczonych usług oraz na rzetelność i stabilność we współpracy ze swoimi kontrahentami. Współpraca z Exact Systems pomaga osiągnąć najwyższe standardy jakości oraz wspiera organizację procesów produkcyjnych.

Więcej informacji o firmie dostępnych jest pod adresem: www.exactsystems.pl.

Kupujesz dom? Sprawdź, co musisz wiedzieć o księgach wieczystych

Księgi wieczyste to dokumenty, które określają stan prawny nieruchomości. Osoby, planujące zakupienie domu na własność powinny być świadome tego, jak funkcjonują, przez jakie organy są prowadzone, co w nich jest zawarte, jak sprawdzić ich zapisy oraz w jaki sposób dokonywać w nich zmian. Na te pytania i jeszcze więcej odpowie poniższy tekst.

Ustrój ksiąg wieczystych w Polsce jest regulowany ustawą z dnia 6 lipca 1982 roku, z poprawkami wprowadzonymi po rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 2001 roku. Traktuje na ich temat również dział w kodeksie postępowania cywilnego. Prowadzone są przez wydziały ksiąg wieczystych w sądach rejonowych, które dokonują w nich wpisów. Wgląd do ksiąg jest jawny, jednak dostęp do ich akt mogą otrzymać jedynie osoby z interesem prawnym wobec ich założeń (muszą złożyć uprzednio wniosek o odpis ksiąg) oraz uprawnieni notariusze. Baza ksiąg wieczystych już jest w Internecie, można ją odwiedzić na:  http://ekw.ms.gov.pl/pdcbdkw/pdcbdkw.html. Uzupełniana jest stale o starsze księgi, a wszystkie, które zostały założone po 2003 roku są już w niej automatycznie udostępniane.

Księgi wieczyste zawierają szczegółowe informacje dotyczące nieruchomości. W pierwszym dziale opisują ich powierzchnię, przedstawiają dane z rejestru gruntów oraz prawa związane z własnością. Dział drugi informuje o właścicielach, wspólnocie właścicieli lub użytkownikach wieczystych. Na jego podstawie można ocenić, czy sprzedający jest rzeczywiście osobą decydującą o zbyciu nieruchomości. W bardzo ważnym dziale trzecim zapisane są prawa osobiste osób trzecich. Mogą do nich należeć między innymi prawa do korzystania z podjazdu na działkę, garażu, pomieszczeń gospodarczych i inne, bardzo istotne przy zakupie domu. Pojawiają się w nim także zapisy dotyczące roszczeń obciążających nieruchomość. Wyjątkiem są hipoteki, które znajdują się w dziale czwartym. Można w nim dowiedzieć się, czy na poczet danej nieruchomości nie został zaciągnięty kredyt hipoteczny i na jaką jest on kwotę. Zakupienie domu obciążonego podwyższa znacznie ryzyko zajęcia komorniczego w wyniku wszczęcia egzekucji wobec nierzetelnego wierzyciela. Nieruchomość może zostać przejęta przez komornika nawet jeśli zmieniła właściciela! Więcej uwagi należy poświęcić pozornie nic nieznaczącym wzmiankom, informującym o złożeniu skargi, wniosku, apelacji bądź kasacji. Mogą one sugerować toczące się postępowanie cywilne, w wyniku którego zmieni się stan prawny nieruchomości.

Księgi wieczyste są w całości prowadzone przez sądy, co oznacza, że do dokonywania w nich zmian nie jest uprawniony nawet właściciel nieruchomości. Każdy jednak może o takie korekty do sądu zawnioskować.

Zakup domu wiąże się z obsługą notarialną. Potwierdzeniem sprzedaży nieruchomości jest bowiem umowa nabycia własności w formie aktu notarialnego. Ten winien być napisany przez notariusza, w którego obecności musi zostać przeczytany i podpisany przez obie strony transakcji. Notariusz ma obowiązek zgłoszenia do sądu wieczystoksięgowego faktu zmiany właściciela. W ciągu trzech dni od sporządzenia aktu notarialnego powinien przesłać jego odpis do sądu oraz złożyć wniosek o dokonanie wpisu nowego właściciela. Może to także zrobić sam nabywca nieruchomości, jednak to nie powinno być konieczne.

Wyniki Grupy Kapitałowej MCI w 2013 roku

0

MCI wypracowało 186 mln zł skonsolidowanego zysku netto w 2013 r. a nowym Prezesem Zarządu został Cezary Smorszczewski, który wzmocni kompetencje MCI w zakresie inwestycji buyout i  pozycję spółki na rynkach zagranicznych, a także staje się istotnym akcjonariuszem Private Equity Managers SA.

  • Przekroczenie rocznej prognozy wyniku netto (170 mln zł) i wypracowanie 186 mln zł skonsolidowanego zysku netto w 2013 r.
  • Aktywa pod zarządzaniem wyniosły na koniec 2013 r. 1,1 mld zł w stosunku do 830 mln zł na koniec 2012 r. Aktywa netto wzrosły do 763 mln zł, dając rekordowy zwrot na kapitale (ROE) na poziomie 33%. Aktywa netto na jedną akcję wzrosły do 12,2 zł
  • Realizacja w 2013 r. sześciu nowych inwestycji,  m.in. w Wirtualną Polskę, spółkę  Indeks Bilgisayar (pierwsza inwestycja w Turcji) i w Answear.com (największy polski multibrandowym sklep internetowy z odzieżą)
  • Zaawansowane prace nad upublicznieniem Private Equity Managers SA

– Pod wieloma względami rok 2013 był najlepszym w dotychczasowej historii MCI. Rekordowy zysk netto, dynamiczny wzrost wartości aktywów netto na akcję, czy realizacja strategii ekspansji geograficznej to tylko kilka z naszych licznych osiągnięć w 2013 r. – powiedział Tomasz Czechowicz, Partner Zarządzający MCI Management SA – Plany na kolejne lata są równie ambitne. Wierzę, że MCI wzmocniony o bogate doświadczenie i kompetencje Cezarego Smorszczewskiego z sukcesem umacniać będzie swoją pozycję na międzynarodowym rynku inwestycyjnym – dodał.

– MCI to czołowy technologiczny fundusz Private Equity inwestujący w Europie, który ma potencjał by skutecznie konkurować z największymi funduszami na świecie. Wykorzystując swoje kompetencje i bogate doświadczenie na rynkach finansowych, zamierzam wesprzeć Tomasza Czechowicza w budowaniu wiodącej pozycji MCI na rynkach zagranicznych – skomentował Cezary Smorszczewski, nowy Prezes Zarządu MCI Management SA

W dniu 17 marca 2014 r. Rada Nadzorcza MCI Management podjęła decyzję o powołaniu na stanowisko Prezesa Zarządu Cezarego Smorszczewskiego, który jednocześnie obejmie funkcję drugiego, obok Tomasza Czechowicza, Partnera Zarządzającego MCI. Cezary Smorszczewski, współtwórca sukcesu i wieloletni wiceprezes Alior Banku, a wcześniej Pekao SA i PKN Orlen, wzmocni kompetencje funduszu w obszarze inwestycji buyout na globalnym rynku inwestycyjnym. Jego 20-letnie doświadczenie w największych instytucjach finansowych wzmocni potencjał MCI w pozyskiwaniu kapitału na nowe inwestycje i pozwoli uczestniczyć polskiemu funduszowi w walce o najatrakcyjniejsze spółki internetowe na arenie krajowej i  międzynarodowej.

Tomasz Czechowicz pozostaje w spółce na stanowisku Partnera Zarządzającego i Wiceprezesa Zarządu. Były Prezes, jako Chief Investment Officer, skupi się na zarządzaniu portfelem i realizowaniu nowych inwestycji. Będzie również, wspólnie z Cezarym Smorszczewskim, kontynuował proces budowania zespołu składającego się z największych talentów, których kompetencje pozwolą budować pozycję MCI jako wschodnio-europejskiego lidera rynku Private Equity.

Wyniki finansowe

W 2013 r. Grupa MCI wypracowała 186 mln zł zysku netto wobec 41,6 mln zł przed rokiem. Aktywa netto (NAV) wzrosły do 763 mln zł, co przełożyło się na wzrost wskaźnika ROE do poziomu 33%.
W przeliczeniu na jedną akcję Spółki NAV wyniósł 12,2 zł. Na koniec 2013 r. aktywa pod zarządzaniem wyniosły 1,1 mld zł, co pozwoliło awansować funduszowi do nielicznej grupy największych podmiotów zarządzających aktywami.

Na wypracowane wyniki finansowe funduszu wpływ miały: istotny wzrost wartości aktywów netto funduszu MCI.EuroVentures za sprawą wzrostu wartości ABC Data SA i wpływu dywidendy z tej spółki oraz utrzymanie stabilnego przyrostu wartości spółek portfelowych subfunduszu MCI.TechVentures. Istotnie do wyników kontrybuowały przychody z zarządzania funduszami otrzymane przez PEM S.A..

Nowe inwestycje

Zgodnie ze strategią, w roku biznesowym 2013 kończącym się w marcu br., Grupa MCI zrealizowała 6 nowych inwestycji i wzięła udział w kolejnych rundach finansowania spółek portfelowych o łącznej wartości prawie 200 mln zł. Do nowych podmiotów funduszu należą:

  • Grupa Wirtualna Polska (pakiet 20% udziałów) – nowy lider polskiego Internetu
  • Indeks Bilgisayar (pakiet 20% akcji) – największy turecki dystrybutor sprzętu IT z rocznymi przychodami na poziomie ponad 850 mln dol.
  • Answear.com (pakiet 27% udziałów) – największy polski multibrandowym sklep internetowy z odzieżą
  • mGenerator – platforma B2B umożliwiająca automatyczne i półautomatyczne tworzenie mobilnych stron firmowych, platform e-commerce (sklepów online) i aplikacji (ze szczególnym uwzględnieniem aplikacji wspierających sprzedaż
  • Feedo – platforma typu marketplace działająca w branży babycare
  • Hojo.pl – marketplace profesjonalnych usług sprzątania w kanale internetowym

Plany na 2014 r.

W 2014 MCI zamierza kontynuować dynamiczną akcje inwestycyjną, wydając na ten cel co najmniej 305 mln zł. Według założeń aktywa netto na jedną akcję funduszu powinny wzrosnąć do 16,5 zł, co oznacza zwrot na kapitale na poziomie ponad 30%. Do końca 2014 roku MCI zamierza również przeprowadzić IPO spółki Private Equity Managers SA, kończąc tym samym proces rozdzielenia działalności zarządzania aktywami od działalności inwestycyjnej. Dzięki temu w pełni wykorzysta rosnące możliwości rynku nowych technologii, jakie zdaniem analityków branżowych będą się ujawniać przez nadchodzące dekady.