Zmiany w Kodeksie pracy

4 marca weszła w życie długo oczekiwana zmiana Kodeksu pracy, która pozwoli na lepszą organizację czasu pracy pracowników wykonujących pracę na rzecz zagranicznych podmiotów. W 2014 roku pracodawcy po raz pierwszy mogą też rozliczać pracę w 12 miesięcznym okresie rozliczeniowym. O kluczowych zmianach w Kodeksie pracy, które wpływają na pracę w 2014 roku, opowiadają specjaliści D.A.S. Towarzystwa Ubezpieczeń Ochrony Prawnej S.A.

Elastyczny czas pracy

Najważniejsza nowelizacja Kodeksu pracy, która weszła w życie 23 sierpnia 2013 roku, wprowadziła możliwość przedłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy. Wcześniej nie mogły to być więcej niż 4 miesiące. Zmiana ta jest kontynuacją ustawy antykryzysowej. Według ustawodawcy regulacja ta pozwoli ograniczyć zwolnienia. Elastyczność rozwiązań poprawi również konkurencyjność polskich przedsiębiorstw. Pośrednio może to chronić pracowników przed koniecznością zmniejszenia stanu zatrudnienia lub upadłością pracodawcy.

– Przedłużenie okresu rozliczeniowego musi być jednak uzasadnione przyczynami obiektywnymi, technicznymi lub dotyczącymi organizacji pracy – podkreśla Anna Moszczynska, radca prawny D.A.S. I dodaje – Przy wprowadzeniu dłuższego okresu rozliczeniowego zachowane muszą być ogólne zasady dotyczące ochrony bezpieczeństwa i zdrowia pracowników.

Ma to znaczenie w przypadku czasowego, zazwyczaj sezonowego, obniżenia liczby zleceń pracodawcy. Daje to pracodawcy możliwość dopasowania czasu pracy pracowników do wielkości zamówień lub liczby zleceń w firmie. Pracodawca może w miesiącach, w których ma większe zapotrzebowanie na pracę, przedłużyć godziny pracy pracowników, co zrównoważy w pozostałych częściach okresu rozliczeniowego, zapewniając pracownikom wolne. Jeżeli w danym miesiącu, ze względu na rozkład czasu pracy w przyjętym okresie rozliczeniowym, pracownik nie ma obowiązku wykonywania pracy, przysługuje mu wynagrodzenie w wysokości nie niższej niż minimalne wynagrodzenie za pracę ustalane na podstawie odrębnych przepisów. W przypadku pracownika zatrudnionego w niepełnym wymiarze czasu pracy wysokość tego wynagrodzenia ustala się proporcjonalnie do tego wymiaru czasu pracy.

– Umożliwienie przedłużenia okresu rozliczeniowego do 12 miesięcy oparta jest na mało precyzyjnych przesłankach – wskazuje Moszczyńska i przestrzega dalej – Taki wyjątek od zasady może prowadzić w praktyce do stworzenia prawnej możliwości odroczenia wypłaty dodatkowego wynagrodzenia z tytułu pracy w godzinach nadliczbowych, bez weryfikowalnej przyczyny wydłużenia okresu rozliczeniowego.

Ruchomy czas pracy

Druga zmiana z sierpnia 2013 r. dotyczy wprowadzenia ruchomego czasu pracy.

Oznacza to, że rozkład czasu pracy może przewidywać różne godziny rozpoczynania pracy albo przedział czasu, w którym pracownik decyduje o godzinie rozpoczęcia pracy w dniach, które zgodnie z tym rozkładem, są dla pracowników dniami pracy.

– Nie zmieniają się gwarancje odpoczynku dla pracowników określone w Kodeksie pracy – wyjaśnia Anna Moszczyńska – pracownikowi przysługuje w każdej dobie prawo do minimum 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku oraz w każdym tygodniu prawo do co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku, obejmującego co najmniej 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego.

Wprowadzenie ruchomego czasu pracy ma ułatwić pracownikom godzenia życia rodzinnego z pracą.

Obowiązujące przepisy nie przewidują możliwości korzystania z elastycznego czasu pracy przez kobiety w ciąży oraz młodocianych. Korzystają oni bowiem ze specjalnej ochrony dobowego czasu pracy, który nie może przekraczać 8 godzin w przypadku kobiet w ciąży i 6 godzin w przypadku młodocianych.

Od kogo zależy wprowadzenie zmian?

Pracodawcy nie mają swobody w podejmowaniu decyzji o wprowadzeniu przedłużonego okresu rozliczenia pracy czy ruchomego czasu pracy.

– Wyraźnie trzeba zaznaczyć, że pracodawcy mogą wprowadzić zmiany wyłącznie za zgodą działających w firmie związków zawodowych – podkreśla Moszczyńska, radca prawny D.A.S.

Możliwość wprowadzenia przedłużonego okresu rozliczeniowego oraz ruchomego czasu pracy wymaga zawarcia takiego postanowienia w układzie zbiorowym pracy lub zawarcia porozumienia z zakładowymi organizacjami związkowymi. Jeśli ich nie ma, pracodawca będzie musiał porozumieć się z przedstawicielami pracowników.

Natomiast w przypadku stosowania ruchomego czasu pracy dla konkretnego pracownika, możliwe jest jego wprowadzenie jedynie na jego pisemny wniosek. Wówczas zgoda związków zawodowych nie jest już konieczna.

Wyższa płaca minimalna

Od 1 stycznia 2014 roku wzrosło wynagrodzenie minimalne i wynosi obecnie 1680 zł brutto. Przypominamy, że przepisy dotyczące najniższej płacy dotyczą tylko pracowników zatrudnionych na umowę o pracę.

Prace dopuszczalne w niedziele i święta

4 marca weszła w życie długo oczekiwana zmiana Kodeksu cywilnego, która pozwoli na lepszą organizację czasu pracy pracowników wykonujących pracę na rzecz zagranicznych podmiotów.

Zgodnie z nowym brzmieniem Kodeksu pracy, praca w niedziele i święta jest dozwolona przy wykonywaniu prac:

polegających na świadczeniu usług z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu przepisów o świadczeniu usług drogą elektroniczną lub urządzeń telekomunikacyjnych w rozumieniu przepisów prawa telekomunikacyjnego, odbieranych poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, zapewniających możliwość świadczenia takich usług.

– Zlecenie pracy w niedziele i święta jest możliwe wyłącznie wówczas, gdy niedziela lub święto określone w ustawie o dniach wolnych od pracy, zgodnie z przepisami obowiązującym w państwie, które jest odbiorcą usługi, jest dniem pracy – wyjaśnia Moszczyńska.

Pracodawca ma jednak obowiązek zrekompensowania pracownikowi pracy w niedziele i święta poprzez udzielenie innego dnia wolnego w zamian:

za pracę w niedzielę – w okresie 6 dni kalendarzowych poprzedzających lub następujących po takiej niedzieli, za pracę w święto – w ciągu okresu rozliczeniowego.

Pracownikowi wykonującemu pracę w niedziele, przysługuje prawo do wolnej niedzieli co najmniej raz na 4 tygodnie.

Przedsiębiorco, chroń swoją reputację!

Jako przedsiębiorąca z pewnością nie raz zastanawiałeś się jak skutecznie utrzymać nieposzlakowaną opinię o twoich produktach lub usługach w sieci. Co więcej- jesteśmy przekonani, że obecnie zdecydowana większość firm działających na rynku już dawno zaopatrzyła się w odpowiednią infrastrukturę pozwalającą na utrzymanie kontroli nad treściami umieszczanymi w sieci w odniesieniu do ich marki. W końcu to JAK mówią o naszej firmie w Internecie oznacza w dzisiejszych czasach być albo nie być na rynku. Jeśli jesteś przedsiębiorcą i jeszcze nie wdrożyłeś odpowiednich procedur zabezpieczających wizerunek twojej firmy – koniecznie przeczytaj ten artykuł i przemyśl strategię działania zanim będzie za późno. Jeśli już o to zadbałeś- świetnie! Tutaj dowiesz się, jakie działania należy podjąć w obliczu naruszeń, które wymknęły się spod kontroli pomimo twojej przezorności.

Lepiej zapobiegac niż leczyć

Jakie działania należy podjąć, aby zawczasu być przygotowanym na nagłe pojawienie się w sieci niepochlebnych treści w odniesieniu do naszej marki?

Przed wszystkim należy wdrożyć strategię działania pozwalającą przeciwdziałać pojawieniu się negatywnych opinii w Internecie. W tym celu należy zapewnić firmie stosowne zabezpieczenia technologiczne umożliwiające skuteczne i szybkie usunięcie negatywnych treści. Pozwoli to zneutralizować negatywne przekazy u samego źródła, zapobiegając ponownemu pojawieniu się ich w wyszukiwarce. Warto zaufać specjalistom, którzy kompleksowo zajmują się neutralizacją wszelkiego rodzaju pomówień, zniesławień, znieważeń i oszczerstw jakie mogłyby zaszkodzić twojej firmie. W miejsce zablokowanych już treści wypromowane zostaną treści pozytywne oraz neutralne materiały informacyjne wskazane przez Ciebie. Doraźnie można także przygotować nowe materiały w celu umieszczenia ich następnie na wybranych stronach internetowych w zależności od problemu jaki zaistnieje. Kolejnym elementem, który skutecznie pozwoli zabezpieczyć Twoją markę jest monitoring sieci. Dzięki niemu uzyskasz stuprocentową pewność, że w razie wykrycia potencjalnie niebezpiecznej dla Ciebie treści, zostanie ona szybko zneutralizowana u samego źródła, zanim użytkownicy zdążą odnaleźć ją w wyszukiwarce.

Jakie kroki należy podjąć w sytuacji, gdy renoma naszej marki została już nadszarpnięta i same działania w Internecie są niewystarczające?

W takiej sytuacji warto rozważyć sięgnięcie po instrumenty prawne jakie oferuje nam ustawa Kodeks cywilny – a dokładniej regulacja dotycząca ochrony dóbr osobistych. Zastosowanie znajdą także przepisy ustawy z 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji.

Zgodnie z art. 43 Kodeksu cywilnego, przepisy o ochronie dóbr osobistych osób fizycznych, (art. 23 Kodeksu) należy stosować odpowiednio do osób prawnych. Do dóbr osobistych osób prawnych, które będą podlegały ochronie można zaliczyć między innymi: prawo do klienteli, prawo do czerpania zysku z prowadzonej działalności oraz to, co interesuje nas najbardziej, czyli dobrą renomę, wiarygodność i reputację firmy.

W przypadku naruszenia wskazanych wyżej praw przez jakikolwiek podmiot działający w sieci, przedsiębiorca ma prawo skierować do sądu roszczenieo ochronę dóbr osobistych. Wnosząc pozew trzeba skonkretyzować, które wypowiedzi narażają firmę na utratę zaufania w obrocie gospodarczym i w jaki sposób naruszają dobre imię. W ramach postępowania sądowego można żądać zaniechania podejmowania określonych działań, usunięcia negatywnych skutków dokonanego naruszenia dóbr, a nawet – jeśli działanie naruszyciela było w świetle przepisów prawa cywilnego zawinione – zadośćuczynienia lub zapłaty określonej sumy na wskazany cel społeczny (art. 24 Kodeksu cywilnego). Ponadto, można także zażądać naprawienia wyrządzonej naszej firmie szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanych przez osobę, która dopuściła się naruszenia. Jeżeli natomiast zostanie naruszone prawo do nazwy przedsiębiorstwa (tzw. prawo do firmy) – np. poprzez podszywanie się pod naszą firmę w celu wykorzystania jej renomy – wówczas zastosowanie znajdzie art. 4310 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym przedsiębiorca może żądać zaniechania tego działania, usunięcia jego skutków, złożenia oświadczenia lub oświadczeń w odpowiedniej treści i formie oraz naprawienia na zasadach ogólnych szkody majątkowej lub wydania korzyści uzyskanej przez osobę, która dopuściła się naruszenia. Zanim jednak skierujemy pozew do sądu powinniśmy rozważyć, czy takie działanie nie spowoduje, że sprawa zostanie jeszcze bardziej nagłośniona, a następnie przeanalizować ewentualne zyski i straty wynikające z egzekwowania naszych praw na drodze sądowej – radzi Dominika Strupiechowska, Junior PR Specialist GRUPA 365 NET

Serinus Energy – zakontraktowana wieża wiertnicza dla nowego odwiertu w Tunezji

Winstar Tunisia, spółka zależna Serinus Energy, zakontraktowała sprzęt, dzięki któremu już wkrótce rozpocznie pracę nad odwiertem Winstar-12bis na polu Sabria. Będzie to pierwszy odwiert w programie wierceń przewidzianym na 2014 rok na tej koncesji. Prace wiertnicze rozpoczną się pod koniec maja.

Dostawcą wiertni IDECO-E2100 o mocy 2.000 koni mechanicznych jest włoska spółka Pergemine Tunisie S.A.R.L. Sprzęt znajduje się obecne w Gabes, ok. 175 km na północny-wschód od Sabrii. Według planów, dotrze on na miejsce odwiertu na początku maja. Głębokość docelowa Winstar-12bis wynosi 3.830 m. Znajduje się on 1,9 km od Sabria Nord-1 – odwiertu wykonanego w 1979, który wykazał podczas testów przepływ na poziomie 930 baryłek ropy dziennie. Nie podjęto jednak wówczas próby rozpoczęcia produkcji.

Pole Sabria zostało odkryte w 1979, ale do tej pory wykonano tam jedynie sześć odwiertów – cztery z nich w latach 1979-1983. Produkcja rozpoczęła się w 1998 roku. Według danych aktualnych na 31 grudnia 2013, z pola wydobyto w sumie 4,.54 miliony baryłek ropy. Aktualna produkcja na polu Sabria z czterech odwiertów wynosi dziennie 648 baryłki ekwiwalentu ropy naftowej (boe/d) o gęstości 42° według skali API (American Petroleum Institute) (netto dla Winstar Tunisia: 291 boe/d). Według raportu niezależnej agencji RPS Energy Canada, szacunkowa objętość początkowych zasobów geologicznych ropy (OOIP) na tej koncesji wynosi 347 milionów baryłek w warunkach powierzchniowych (MMstb – stock tank barrels) (netto dla Winstar Tunisia – 156 MMstb). Do tej pory, wydobyto jedynie 1 proc. OOIP.

„Czekaliśmy z niecierpliwością na podpisanie wszystkich niezbędnych umów i cieszymy się, że nasze prace przechodzą do etapu realizacji. Wysoki potencjał pola Sabria pozwala wierzyć, że dzięki nadchodzącym pracom istotnie zwiększymy wydobycie i wartość spółki. Pokładamy w naszych tunezyjskich aktywach duże nadzieje.” – powiedział Jakub Korczak, Wiceprezes ds. Relacji Inwestorskich, Dyrektor Operacji w Europie Środkowo-Wschodniej.

Serinus, poprzez Winstar Tunisia, posiada 45 proc. udziałów w licencji Sabria oraz status operatora, co daje Spółce prawo do prowadzenia poszukiwań oraz produkcji ropy i gazu na obszarze 104 km2. Partnerem Spółki jest Entreprise Tunisienne d’Activités Pétrolières – Tunezyjskie Państwowe Przedsiębiorstwo Naftowe, które posiada pozostałe 55 proc. udziału.

Niezależny Operator Międzystrefowy – Niezgodna z prawem praktyka

0

Automatyczne przedłużanie umowy na kolejny okres bez pytania konsumenta o zgodę – Prezes UOKiK zakwestionowała praktykę spółki Niezależny Operator Międzystrefowy i nałożyła karę w wysokości blisko 195 tys. zł

Niezależny Operator Międzystrefowy jest przedsiębiorcą telekomunikacyjnym. Postępowanie UOKiK wykazało, że w regulaminie świadczenia usług spółki znajdowało się niezgodne z prawem i niekorzystne dla konsumentów postanowienie.

NOM zastrzegał, że umowa zawarta na czas określony ulega automatycznemu przedłużeniu na kolejny, taki sam okres. Abonenci, którzy chcieli zrezygnować z nowego kontraktu, byli zobowiązywani do złożenia pisemnego oświadczenia, co najmniej 30 dni przed upływem starej umowy.

Praktyka ta wymuszała na konsumentach podejmowanie działań zapobiegających przedłużeniu umowy oraz ograniczała możliwość rezygnacji z usług przedsiębiorcy. Jest to sprzeczne z dobrymi obyczajami a tym samym niezgodne z prawem. Zdaniem UOKIK przedsiębiorca powinien zapewnić konsumentowi możliwość podjęcia świadomej decyzji dotyczącej przedłużenia umowy na kolejny czas określony informując go o upływającym terminie i przedstawiając mu nową ofertę.

Warto podkreślić, że wśród przedsiębiorców telekomunikacyjnych istnieje powszechna praktyka przedłużania umowy na czas nieokreślony jeżeli abonent nie składa deklaracji co do jej kontynuacji. Praktyka taka nie jest kwestionowana ponieważ rozwiązanie umowy na czas nieokreślony nie wiąże się z ponoszeniem przez konsumenta dodatkowych kosztów jak w przypadku kontraktu na czas określony (np. kara umowna, wynagrodzenie do końca obowiązywania umowy).

Prezes UOKiK nałożyła na spółkę Niezależny Operator Międzystrefowy karę w wysokości 194 833 zł. Przedsiębiorca zaniechał stosowania kwestionowanej praktyki dzięki czemu możliwe było obniżenie sankcji. Decyzja nie jest prawomocna spółka odwołała się do sądu.

NIK skontroluje koordynację polityki rodzinnej w Polsce

Według wstępnych danych GUS w 2013 roku odnotowano najniższy ujemny przyrost naturalny w powojennej historii Polski. Liczba zgonów była większa od liczby urodzeń o ponad 15 tysięcy. Najwyższa Izba Kontroli szuka odpowiedzi na pytanie, co należy zmienić w polityce rodzinnej państwa, aby zatrzymać postępujący kryzys demograficzny. Dyskutowali o tym także zaproszeni do NIK eksperci.

Od końca II wojny światowej liczba zgonów była w Polsce większa od liczby urodzeń tylko w latach 2002-2005. Wówczas ujemny przyrost naturalny wynosił od 3,8 tys. do 14,1 tys. Dzisiaj można już stwierdzić, że rok 2013 okazał się najgorszy pod tym względem. Liczba zgonów była większa od liczby urodzeń o ponad 15 tysięcy.

Jeśli obecny trend utrzyma się, to za 50 lat będzie żyło w Polsce nieco ponad dwa miliony dzieci – trzy razy mniej niż w roku 1960. Natomiast znacznie więcej będzie osób 80-letnich lub starszych – około 4 miliony. Według prof. Okólskiego to zapowiedź fundamentalnych zmian, w tym ekonomicznych. W 2060 r. sto osób w wieku produkcyjnym będzie musiało zapewnić utrzymanie 70 osobom w wieku emerytalnym.

Najwyższa Izba Kontroli, dostrzegając, że kryzys demograficzny jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń, przed jakim stanął nasz kraj, zaplanowała w roku 2014 szereg tematycznych kontroli. Kluczową z nich będzie kontrola koordynacji polityki rodzinnej w Polsce. Rozpoczął ją we wtorek panel ekspertów.

Przedstawiciele parlamentu (m.in. Magdalena Kochan – zastępca Przewodniczącego Komisji Polityki Społecznej i Rodziny), rządu (m.in. wiceminister Elżbieta Seredyn – z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej), samorządów (m.in. Ryszard Grobelny, prezes Związku Miast Polskich) organizacji pozarządowych (m.in. Paweł Woliński) oraz zewnętrzni eksperci (m.in. prof. dr hab. Irena Wóycicka, prof. dr hab. Marek Okólski, dr Katarzyna Kocot-Górecka, dr Anna Kurowska) dyskutowali z kontrolerami o programie kontroli.

UKE deklaruje pomoc operatorom wirtualnym. Mają oni mniej niż 1 procent udziału w rynku

Wirtualni operatorzy telekomunikacyjni chętnie rejestrują swoją działalność, jednak ich aktywność na rynku jest słabo widoczna. Zdaniem prezes UKE, nie zdołali zdobyć nawet 1-proc. udziału w rynku. Urząd deklaruje im pomoc.

 – Operatorzy MVNO [Mobile Virtual Network Operator – red.] zgłaszają się do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, rejestrujemy ich jako przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Natomiast zupełnie nie widzę rozwoju czy boomu tej działalności. Ich udział w rynku wynosi ok. 0,8 proc. – twierdzi Magdalena Gaj, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes.

Operator wirtualny to podmiot gospodarczy działający na rynku telekomunikacyjnym, który oferuje klientom swoje usługi, bazując na infrastrukturze innego operatora.

Już w 2011 roku pozwolenie na świadczenie usług telekomunikacyjnych jako MVNO posiadało 312 podmiotów gospodarczych, natomiast działalność prowadziło i do tej pory prowadzi tylko kilkunastu operatorów wirtualnych. Konkurencja na tym rynku mogłaby więc być większa, ale przedsiębiorcy nie uruchamiają nowych usług, mimo że UKE ze swojej strony deklaruje pomoc.

 – Gdyby operatorzy MVNO mieli jakikolwiek problem z rozpoczęciem swojej działalności, mogliby do nas się zwrócić o uregulowanie zasad współpracy z klasycznymi przedsiębiorcami i my byśmy to zrobili – zapowiada Magdalena Gaj.

W Polsce nie ma narzuconych przez UKE restrykcji dotyczących rozliczeń pomiędzy operatorami klasycznymi i wirtualnymi za korzystanie z infrastruktury. Umowa zawierana między nimi jest więc wyłącznie efektem negocjacji i nie musi opierać się na regułach prawnych. To jednak nie oznacza kompletnego braku ingerencji regulatora w ten rynek.

 – Jeśli MVNO zwróci się do nas z prośbą o zastąpienie umowy, ponieważ nie może wynegocjować sobie umowy o dostęp do sieci z operatorem klasycznym, który posiada swoją infrastrukturę, my wtedy rozstrzygamy tę sprawę decyzją administracyjną, zazwyczaj na korzyść operatora wirtualnego. Przedsiębiorcy infrastrukturalni mogą być po prostu regulowani klasycznie – tłumaczy Magdalena Gaj.

Na przestrzeni lat 2009-2012 upadło siedmiu krajowych operatorów wirtualnych. Prezes UKE przyczynę niezbyt dużej popularności operatorów wirtualnych w Polsce upatruje w nastawieniu polskich konsumentów.

 – Myślę, że to jest kwestia mentalności naszych obywateli, że jednak wolą mieć przedsiębiorcę stacjonarnego, takiego jak T-Mobile, Orange, Polkomtel czy P4, z którymi zawierają umowy i którzy mają swoją własną infrastrukturę i sieć na miejscu – mówi Gaj.

Wiceminister pracy: w niektórych branżach miejsc pracy może przybywać szybciej niż pracowników

CEO Magazyn Polska

W tym roku w niektórych branżach może zabraknąć pracowników. Choć bezrobocie w lutym nie spadło, to ofert pracy przybywa  w niektórych sektorach szybciej niż chętnych do pracy. Wciąż wyzwaniem jest polepszenie sytuacji osób młodych i w grupie wiekowej 50+. Dziś posłowie będą kontynuować prace nad rządowym projektem, który ma na celu poprawić skuteczność urzędów pracy.

 – Jesteśmy w przededniu przyjęcia przez parlament zmian w polityce rynku pracy. Reforma służb zatrudnienia przewiduje szereg nowych instrumentów dedykowanych ludziom młodym i osobom 50+. Te instrumenty przygotowywaliśmy w dialogu z pracodawcami, wiec jesteśmy pewni, że będą skuteczne – zapewnia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Męcina, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Rządowy projekt zakłada m.in. wprowadzenie specjalnych programów dla młodych i osób 50+, profilowania bezrobotnych i systemu premiowania urzędników za efekty pracy. Resort pracy liczy na to, że dzięki temu uda się przywrócić aktywność zawodową części osób długotrwale bezrobotnych. Sprzyjać temu ma również poprawiająca się sytuacja na rynku pracy.

 – To może być rok, w którym okaże się, że w pewnych branżach zaczyna brakować pracowników. Zmiana sytuacji demograficznej też wskazuje na to, że tego kapitału ludzkiego mamy coraz mniej. Dlatego dobrze, że powstają nowe miejsca pracy, bo one także zmienią postawy polskich pracowników, zwłaszcza tych młodych, którzy mogą znaleźć zatrudnienie w kraju i nie muszą szukać go za granicą – ocenia Jacek Męcina.

Jak wynika z Barometru Manpower Perspektyw Zatrudnienia w drugim kwartale 2014 r., prognoza zatrudnienia po korekcie sezonowej wyniosła 7 proc. (to różnica między liczbą pracodawców, którzy przewidują wzrost zatrudnienia, a liczbą pracodawców, którzy deklarują spadek).

Już czwarty kwartał z rzędu przybywa miejsc pracy. Najwięcej nowych osób znajdzie zatrudnienie w transporcie, logistyce i komunikacji oraz w produkcji przemysłowej. Miejsc pracy ubywa jednak w przemyśle wydobywczym oraz w energetyce, gazownictwie i wodociągach.

 – Dla młodych ludzi to bardzo optymistyczne informacje, bo nie zapominajmy, że to właśnie młodzież w latach 20122013, kiedy nie powstawały nowe miejsca pracy, miała największe trudności ze startem zawodowym. Tworzą się inwestycje i powstają nowe oferty pracy, szczególnie dla absolwentów. Gorzej jest trochę z sytuacją osób 50+, bo one bardzo często, oprócz ofert pracy, potrzebują wsparcia, np. podniesienia kwalifikacji, i pomocy w przekonaniu pracodawców do ich zatrudnienia – analizuje Męcina.

Pozytywne prognozy potwierdzają dane za luty. Bezrobocie utrzymało się na tym samym poziomie, co w styczniu, i według danych MPiPS, wyniosło 14 proc. Z uwagi na czynniki sezonowe w lutym stopa bezrobocia zwykle rosła – od 2009 r. co roku w lutym bezrobocie było wyższe niż w styczniu. To oznacza, że do końca tego roku może udać się osiągnąć cel resortu pracy, czyli zejście poniżej 13 proc.

 – Trend roku 2014, jak pokazały nasze dane, jest dobry. Ożywienie na rynku pracy i w gospodarce jest widoczne. Oczywiście, że beneficjentami tego wzrostu gospodarczego będą te regiony, w których się więcej inwestuje. W regionach wschodniej i północno-wschodniej Polski tych inwestycji jest mniej, ale na pewno będą tam także powstawać nowe miejsca pracy i będzie spadać bezrobocie – zapewnia Męcina.

Wiceminister pracy i polityki społecznej ma nadzieję, że nowe miejsca pracy w kraju oraz działania ze strony MPiPS powstrzymają odpływ siły roboczej z kraju. Męcina dodaje, że liczy raczej na mobilność Polaków wewnątrz kraju i migracje z mniejszych miast do aglomeracji, w których łatwiej o pracę.

Ożywienie na rynku pracy widać nie tylko w Polsce – prognozę wzrostową odnotowano w 38 z 42 przebadanych krajów. Jak wynika z danym Manpower europejskie wzrosty są skromne w porównaniu do Indii (+41 proc.) czy Tajwanu (+38 proc.), ale sytuacja w Polsce jest lepsza niż we Włoszech, Czechach czy Francji, gdzie miejsc pracy będzie ubywać.

Firmy górnicze inwestują w inteligentne kopalnie. Szybsze efekty przyniosłyby wspólne projekty

CEO Magazyn Polska

Polskie spółki górnicze inwestują setki milionów złotych w budowę inteligentnych kopalni. Gdyby współpracowały w tym zakresie, rozwój innowacyjności mógłby być jeszcze szybszy – uważa dr Jerzy Kicki,  przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej. Chodzi przede wszystkim o wspólne nakłady finansowe na kosztowne badania i projekty. Konieczność wdrażania innowacyjnych rozwiązań w górnictwie wynika nie tylko z potrzeby oszczędności, lecz także z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa górnikom. 

 – To jest kierunek mocno zaniedbany. Wynika to z rozbicia polskiego górnictwa na kilka organizmów gospodarczych, które działają często w sposób nieskoordynowany. To kładzie się cieniem na tych działaniach, które mogłyby być zdecydowanie ciekawsze, gdyby nastąpiło porozumienie pomiędzy tymi organizacjami, np. promujące jedno wspólne rozwiązanie, na które kładziemy duży nacisk i olbrzymie środki – uważa dr Jerzy Kicki z Akademii Górniczo-Hutniczej, przewodniczący Komitetu Organizacyjnego Szkoły Eksploatacji Podziemnej.

Potrzebne do rozwoju inteligentnych kopalni środki finansowe również stanowią dla branży problem. Jednak, zdaniem eksperta, wdrażanie innowacyjnych rozwiązań to konieczność – z jednej strony, ze względu na możliwe do osiągnięcia oszczędności i poprawę efektywności, a z drugiej – na bezpieczeństwo górników. Eksploatacja na coraz głębszych poziomach sprawia, że pracujących pod ziemią ludzi trzeba zastąpić maszynami.

 – Oczekujemy, że inteligentna kopalnia to będzie kopalnia bardzo bezpieczna. W to inwestujemy od lat. Co roku rośnie liczba kopalni, które w ciągu ostatnich trzech lat nie miały wypadku śmiertelnego. I spada ogólna liczba wypadków śmiertelnych, gdybyśmy spojrzeli przez pryzmat wskaźników na jednego zatrudnionego czy na tonę wydobycia – mówi dr Jerzy Kicki.

Jak podkreśla, najbardziej zaawansowane w unowocześnianiu kopalni są Lubelski Węgiel Bogdanka i KGHM Polska Miedź. Bogdanka w swojej strategii rozwoju na lata 2013–2020 szacuje, że dzięki rozwojowi systemu zarządzania gospodarką złoża oraz dalszej informatyzacji i automatyzacji ciągu produkcyjnego w spółce, w połączeniu z usprawnianiem organizacji pracy i rozwojem outsourcingu, koszt wydobycia (Unit Mining Cash Cost) zostanie zmniejszony o 15 proc. do 2017 roku (w ujęciu realnym). 

 – W Bogdance są rozwiązania zarówno z zakresu informatyki, jak i automatyki – np. zaawansowana technika strugowa. Takie działania podejmuje również KGHM Polska Miedź, gdzie jest cały szereg rozwiązań informatycznych, z powodzeniem wspomagających decyzje produkcyjne. KGHM wykłada niemałe środki na to, żeby opanować jako jedna z pierwszych organizacji na świecie, technikę urabiania w skałach zwięzłych – mówi Kicki. 

W minionym roku KGHM zaczął testować bezzałogowy kombajn – pierwszy tego typu projekt w kopalniach miedzi. Został on skonstruowany specjalnie na potrzeby firmy, po to, by zastąpić pracę górników w najbardziej niebezpiecznych rejonach kopalni, gdzie jest spore zagrożenie związane z tąpaniami, wysoką temperaturą czy zapyleniem.

Jednym z założeń takiej nowoczesnej kopalni jest funkcjonowanie bezprzewodowej sieci informatycznej, także pod ziemią, oraz automatyzacja i zdalne sterowanie maszynami. Ma to ograniczyć obecność załóg na dole jedynie do stref chodników. 

 – Docelowo kopalnia ma być tak zautomatyzowana i zorganizowana, że na powierzchni pojawi się produkt finalny. W przypadku kopalni rud metali, również zakład przeróbczy powinien być zorganizowany pod ziemią. I na świecie są już kopalnie, które eksperymentują z takimi zakładami. Wtedy na powierzchni pojawia się koncentrat. To oznacza w przypadku KGHM-u, że na powierzchni pojawi się zdecydowanie mniej odpadów – tłumaczy dr Jerzy Kicki.

Jeszcze w tym roku mają być wybrane projekty do Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem

CEO Magazyn Polska

Nawet miliard złotych może kosztować wdrożenie Krajowego Systemu Zarządzania Ruchem (KSZR). Inwestycje ruszą na dobre najwcześniej w przyszłym roku, bo Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju czeka na nawet 85-proc. dofinansowanie z środków unijnych. Konsultacje z Komisją Europejską w tej sprawie trwają. Dla kierowców system będzie oznaczał płynniejszą jazdę i więcej informacji.

System ma na danej sieci dróg, która wciąż się rozwija, ale na której już zauważamy pewne problemy związane z liczbą samochodów, usprawnić ruch, podczas korzystania z danej infrastruktury. Żeby nie budować kolejnych dróg, ale być może właśnie poprzez inteligentne systemy transportowe sprawić, że będziemy szybciej się przemieszczać i tracić coraz mniej czasu. Z punktu widzenia tych, co dają pieniądze, czyli Komisji Europejskiej, ważne są kwestie środowiskowe – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Rafał Nowak, wicedyrektor Departamentu Dróg i Autostrad w MIR.

Za przygotowanie systemu odpowiada Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Dokładny podział projektów i ich koszt będą znane po zakończeniu negocjacji z Komisją Europejską dotyczących wykorzystania środków w perspektywie budżetowej 2014-2020. Jak podkreśla Nowak, rozmowy dopiero się rozpoczęły. W tym roku być może uda się wybrać projekty, ale przetargi i wdrożenie nastąpią dopiero w kolejnych latach.

Nie wiadomo też jeszcze, ile dokładnie będzie kosztował system. Nowak zapowiada jednak, że MIR planuje kwotę bliską miliarda złotych. Nawet 85 proc. pieniędzy może wyłożyć Bruksela.

 – Są to na pewno duże pieniądze, większe niż w obecnej perspektywie finansowej wydano na projekt inteligentnych systemów transportowych. A przykładowo w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko wydano 0,5 mld zł na ten cel – przypomina Nowak.

KSZR ma usprawnić ruch, zwiększyć płynność, bezpieczeństwo i ograniczyć emisję spalin. Ważnym elementem systemu ma być dynamiczna informacja drogowa. Pozwoli ona na informowanie kierowców o dostępności i położeniu parkingów przy drogach krajowych i autostradach, a także przekaże informacje o płynności ruchu i pogodzie. To powinno ułatwić przejazd. Nowak dodaje, że dzięki KSZR poprawi się komfort jazdy na polskich trasach nawet bez budowy nowych dróg. Zmianę odczują zarówno kierowcy samochodów osobowych, jak i ciężarowych.