Z pracą jakoś to będzie – optymizm czy lekkomyślność Polskich pracowników?

Zmiany w strukturach firm są głównym powodem utraty pracy wśród Polaków – wynika z czwartej fali sondażu opinii pracowników Monitor Rynku Pracy zrealizowanego przez Instytut Badawczy Randstad. Co czwarty badany liczy się z możliwością utraty zatrudnienia, jednocześnie nadal plasujemy się w grupie narodów otwartych na zawodowe zmiany i wysoko oceniamy swoje szanse znalezienia nowego pracodawcy w razie takiej konieczności. Nie wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę z wpływu rosnącego udziału osób nieaktywnych zawodowo na całość społeczeństwa.

Spadła intensywność rotacji na polskim rynku pracy

Wyniki międzynarodowego sondażu Instytutu Badawczego Randstad „Monitor Rynku Pracy” pokazują, że w porównaniu do poprzedniego kwartału wyraźnie spadła liczba polskich respondentów, którzy zmienili pracę w okresie poprzedzających sześciu miesięcy – odsetek respondentów zgłaszających zmianę zatrudnienia zmalał o prawie 6 punktów procentowych (21,2% V/11 vs. 27,1% II/11).

Również w skali wszystkich badanych krajów dynamika rotacji zmalała, jednak zmiana ta była zdecydowanie bardziej łagodna. Obecnie we wszystkich badanych krajach odsetek osób, które zmieniły pracę w okresie ostatnich 6 miesięcy wyniósł 18,2%.

Wraz z rotacją na rynku pracy zmalał indeks mobilności* Polaków wynosząc 108 (wobec 117 w poprzednim badaniu II/2011).

Jak tłumaczy Agnieszka Bulik, Członek Zarządu Randstad: „Obserwowane w odpowiedziach respondentów zmniejszenie rotacji pracowniczej ma związek z okresem, do którego odpowiadający się odnosili obejmującym również sezon zimowy, charakteryzujący się w naszym kraju zmniejszeniem liczby ofert pracy i wzrostem bezrobocia. Sezonowe zwiększenie liczby ofert zatrudnienia jakie odczuwamy obecnie wskazuje, że możemy spodziewać się powrotu do zwiększonej rotacji w kolejnym badaniu.”

Zmiana pracy zależna do woli pracodawcy?

Niemal co trzecia osoba odpowiadająca w badaniu przyznała, że czynnikiem decydującym o zmianie pracy było poszukiwanie lepszych warunków zatrudnienia (32%). Jednak, podobnie jak w poprzedniej edycji badania, nieznacznie większa, ale zarazem największa grupa osób wskazała, że powodem zmiany pracy były zmiany związane z reorganizacją struktury poprzedniego pracodawcy. Agnieszka Bulik wyjaśnia: „Wyniki naszego badania już po raz kolejny pokazują, że dla dużej grupy Polaków fakt zmieniania pracy nie koniecznie wynika z osobistych ambicji pracownika, czy dążenia do rozwoju zawodowego, ale z przyczyn leżących po stronie pracodawcy, takich jak reorganizacja struktury.”

Niemal bez zmian wobec wyników poprzedniego badania 16% polskich respondentów deklaruje, że aktywnie poszukuje pracy. Odsetek ten jest w Polsce wyższy niż w całej grupie badanych krajów, gdzie od kilku edycji badania utrzymuje się na stałym poziomie 11%. W krajach tzw. ‘starej piętnastki’ jest on jeszcze niższy – w Niemczech jedynie 6% respondentów przyznało, że aktywnie poszukuje pracy, a we Francji i Holandii wskaźnik ten wyniósł 9%. Charakterystyczne dla wszystkich badanych krajów jest, że niezależnie od liczby aktywnie poszukujących zatrudnienia, ok. 7 na 10 pytanych deklaruje, że poszukuje nowego zatrudnienia w sposób bierny – nie wyklucza zmiany pracy w przypadku pojawiania się interesującej oferty.

Praca utracona – praca znaleziona, czyli jakoś to będzie?

Podobnie jak w poprzednim badaniu, po okresie zimowym na relatywnie wysokim poziomie utrzymują się obawy polskich pracowników w odniesieniu do ryzyka utraty pracy w nadchodzącym okresie – co czwarta pytana osoba zdeklarowała, że ryzyko takie ocenia umiarkowanie (24%), a co dziesiąta, że wysoko (10%). W odniesieniu do wszystkich badanych krajów nie są to wyniki bardzo znacząco odbiegające od średniej, która wynosi odpowiednio 20% i 7%. W porównaniu do poprzedniego okresu wyraźnie spadły jednak obawy utraty pracy wśród respondentów z Niemiec (odpowiednio 3% i 12% V/11 vs. 6% i 17% w II/11). Zdaniem Agnieszki Bulik: „Wzmożone poczucie bezpieczeństwa Niemców w odniesieniu do zajmowanych stanowisk może mieć związek z faktem, że pomimo otwarcia niemieckiego rynku pracy od 1 maja br. nie miała miejsca – przynajmniej na razie – spodziewana fala emigracji zarobkowej z Polski, która mogłaby zagrozić stabilności ich zatrudnienia”

Pomimo często dostrzeganego ryzyka utraty pracy i dużej zależności zatrudnienia od czynników zewnętrznych wobec woli pracownika, polscy respondenci utrzymują wysoki optymizm w ocenie szans w znalezieniu nowego pracodawcy. Jak zaznacza Agnieszka Bulik: „W przypadku zaistnienia konieczności poszukiwania nowej pracy, aż 3 na 4 respondentów ocenia, że znajdzie jakąkolwiek inną pracę, a 2 na 3 jest przekonanych, że uda im się znaleźć zatrudnienie na podobnym poziomie, co utracona praca. W większości badanych krajów wyniki te są widocznie niższe. Pozostaje pytaniem czy Polacy mają tak duże zaufanie do poprawiającej się kondycji rynku pracy czy starają się nie dostrzegać nadal obecnych trudności i wysokiego poziomu bezrobocia. Interesujące jest też, że pomimo tak dużego przekonania o możliwości znalezienia pracy, nadal znacząca liczba Polaków pozostaje bierna na rynku pracy.”

Zmiany demograficzne i potrzeby rynku pracy, a działania pracowników

We wszystkich obserwowanych krajach co najmniej 1/3 badanych przyznaje, że ich pracodawca ma obecnie trudności w zatrudnieniu wystarczającej liczby wykwalifikowanych specjalistów. W Polsce odsetek ten wynosi 37%. Zaskakująco duży odsetek badanych we wszystkich krajach spodziewa się, że w przyszłości więcej osób będzie podejmowało zatrudnienie poza granicami swojego kraju. W Grecji (93%), Hiszpanii (87%) i na Węgrzech (85%) odsetek ten jest największy. W Polsce był również relatywnie wysoki i wyniósł 79%.

Aż 42% polskich respondentów badania stwierdziło, że zmiany demograficzne zachodzące na rynku pracy nie będą miały wpływu na ich karierę zawodową. Świadomych takiego wpływu jest 57% badanych i jest to grupa liczniejsza, niż w większości obserwowanych krajów europejskich.

Jak komentuje te wyniki Maura Merson, ekspertka Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych: „Co prawda rezultaty badania Randstad pokazują, że respondenci w naszym kraju, częściej niż inne narody europejskie są świadomi wpływu sytuacji demograficznej na rynek pracy, jednak niezależnie od tego faktu, wpływ zmian demograficznych na karierę zawodową oceniliśmy zadziwiająco nisko. Nisko, pomimo potrzeb, jakie widzi polski rząd i pomimo konieczności zwiększenia wskaźnika zatrudnienia osób po 55 roku życia, jak i osób przed 25 rokiem życia, określonych wyraźnie w kontekście zagrożenia w strategii Polska 2030 – dokumencie opublikowanym przez zespół doradców premiera, któremu przewodniczy minister Michał Boni.

W strategii Polska 2030 szacunki wskazują na to, że dzisiejsi pracownicy o niskim stażu pracy do roku 2030 będą musieli w toku przyszłej kariery zawodowej zarobić na wsparcie dla znacznie większej grupy emerytów i rencistów – przynajmniej 1,5 razy większej, niż jest to udziałem pracujących obecnie. By utrzymać obecne wskaźniki należałoby zwiększyć wiek emerytalny, zwiększyć liczbę osób pracujących i znacznie zwiększyć wskaźnik aktywności zawodowej w Polsce – celem jest osiągnięcie 75% . Dodatkowo konieczne są działania na rzecz matek nieaktywnych zawodowo oraz osób pozostających bez doświadczenia na rynku pracy. Odpowiedzi Polskich respondentów w żadnym aspekcie nie wskazują na świadomość powyższych zagrożeń.”

Badanie “Monitor Rynku Pracy” Randstad
Monitor Rynku Pracy jest kwartalnym badaniem realizowanym już w 29 krajach Europy, Azji, Australii i obu Ameryk (kraje biorące udział w badaniu: Holandia, Francja, Niemcy, Luksemburg, Belgia, Dania, Wielka Brytania, Włochy, Norwegia, Szwecja, Szwajcaria, Grecja, Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Turcja, Australia, Nowa Zelandia, Stany Zjednoczone, Kanada, Meksyk, Chiny, Argentyna, Indie, Japonia, Singapur, Chile).
Badanie po raz pierwszy przeprowadzono na początku 2010 roku.
„Monitor Rynku Pracy” jest realizowany poprzez ankiety wypełniane on-line w grupie respondentów w wieku od 18 do 64 lat, pracujących minimum 24 godziny w tygodniu (z wykluczeniem osób samozatrudnionych).
Dobór prób dla badanych populacji jest przeprowadzany przez międzynarodowy instytut Survey Sampling International. Próba w Polsce wynosi 405 respondentów (w całym badaniu wzięło udział w tej fali 13.565 osób). Bieżące badanie zostało zrealizowane w okresie 2-13 maja 2011 r.

*Integralną częścią badania Monitor Rynku Pracy jest stworzony „Indeks mobilności”, odzwierciedlający przewidywania pracowników co do prawdopodobieństwa zatrudnienia u innego pracodawcy w kolejnych 6 miesiącach (zarówno w przypadku podjęcia podobnej, jak i zupełnie innej pracy). Punktem startowym dla obliczeń indeksu jest agregacja odpowiedzi wszystkich respondentów badania w jego pierwszej edycji międzynarodowej (03/2010), stanowiąca wyjściowy poziom 100 punktów.

Randstad Sp. z o.o. (część holenderskiego Randstad Holding nv) jest wiodącą na polskim rynku agencją doradztwa personalnego i pracy tymczasowej oferującą rozwiązania w zakresie:
• doboru i zatrudnienia personelu tymczasowego, w tym także rekrutacji i zarządzania dużymi grupami pracowników tymczasowych w siedzibie Klienta (inhouse service),
• rekrutacji pracowników stałych, w tym specjalistów z dziedziny finansów, informatyki, produkcji i łańcucha dostaw,
• długoterminowego zatrudnienia zewnętrznego pracowników poprzez oddelegowanie ich do pracy w siedzibie Klienta, zachowującego kontrolę nad personelem,
• Assessment i Development Center oraz projektów outplacementowych,
• administracji wynagrodzeniami oraz dokumentacją kadrową.

Adam Kuszyk nowym dyrektorem finansowym Grupy ADV

Od 1 sierpnia 2011 roku funkcję dyrektora finansowego Grupy ADV – działającej w obszarze komunikacji cyfrowej, innowacyjnych technologii oraz e-commerce – objął Adam Kuszyk.

Nowy dyrektor finansowy Grupy ADV będzie zajmował się sprawozdawczością finansową i menadżerską, optymalizacją kosztów i maksymalizacją rentowności, a przez to wartości. Do obowiązków Adama Kuszyka należeć będzie również zapewnienie płynności i koordynacja działań związanych z funkcjonowaniem spółek z Grupy na rynkach kapitałowych.

Adam Kuszyk od 10 lat piastuje stanowiska menadżerskie zarówno w firmach z polskim, jak i zagranicznym kapitałem. Podczas wieloletniej kariery zawodowej zdobywał doświadczenie w spółkach z branży: FMCG, produkcyjnej czy doradztwa finansowego. Ponadto, nowy dyrektor finansowy Grupy ADV pełnił dotychczas funkcje menedżerskie w podmiotach z sektora nowych technologii oraz mediów.

„W związku z bardzo dynamicznym i zdywersyfikowanym rozwojem, konieczne było pozyskanie osoby doświadczonej, ale jednocześnie bardzo wszechstronnej, znającej specyfikę branży. Jestem przekonany, że Adam Kuszyk wiele spraw uporządkuje i zapewni odpowiednie zaplecze do dalszego szybkiego wzrostu Grupy, przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej rentowności” – powiedział Konrad Pankiewicz, wiceprezes Grupa ADV S.A.

Adam Kuszyk był między innymi dyrektorem finansowym w takich firmach, jak: Grupa kapitałowa ROLMEX S.A. (2009-2011), GEN-BUD S.A. (2008-2009), CR Media S.A. (2006-2007). Doświadczenie zdobywał również m.in. jako Menedżer w spółce doradztwa finansowego BDO Numerica S.A. (2008) oraz Dyrektor Audytu Wewnętrznego i Kontroler Biznesowy w Grupie Kapitałowej Agora S.A. (2003-2005), swoją karierę zawodową zaczynał w Deloitte (1997-2002), przechodząc od stanowiska asystenta do superwizora.

Adam Kuszyk ukończył studia menadżerskie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz Zarządzanie i Marketing (specjalność: kontroling) na Uniwersytecie Łódzkim, jest biegłym rewidentem i certyfikowanym audytorem wewnętrznym (CIA), w trakcie uzyskiwania uprawnień ACCA.

15 tysięcy Polaków wyjechało do pracy w Niemczech

Tylko w maju bieżącego roku niemal 7 tysięcy Polaków wyjechało do pracy do Niemiec. W ciągu ostatnich trzech miesięcy, na podobny ruch zdecydowało się 15 tysięcy Polaków – wynika z pierwszych danych Niemieckiego Instytutu Badań Nad Rynkiem Pracy (IAB). Najnowsze dane potwierdzają wstępne prognozy polskiego Ministerstwa Pracy, jednak możliwości przyjmowania polskich pracowników na niemieckim rynku pracy nie zostały jeszcze w pełni wykorzystane.

Od 1 maja 2011 roku zostały otwarte niemieckie, austriackie i szwajcarskie rynki pracy. Po siedmiu latach oczekiwań Polacy otrzymali pełen dostęp do stanowisk pracy za zachodnią granicą. Z prognoz Ministra Pracy Jolanty Fedak wynikało, że spodziewana liczba Polaków, którzy skorzystają z emigracji zarobkowej sięgnie nawet 400 tysięcy w ciągu 4 lat.

W pierwszym miesiącu, po pełnym wprowadzeniu nieograniczonej swobody w podejmowaniu pracy na rynku Niemieckim, pojawiło się niemal 7 tysięcy zarejestrowanych nowych pracowników z Polski. Dane czerwcowe wskazują jednak na wyhamowanie dynamiki przyjazdów emigrantów zarobkowych. Do naszych zachodnich sąsiadów w kolejnym miesiącu przyjechało 4000 pracowników.

Dane prezentowane na okres Lipca stanowią wyniki prognozowane, które powstają na podstawie wyników cząstkowych i obserwowanych tendencji na rynku pracy. Prognozy te wskazują, że do Niemiec przybędzie z Polski ok. 5 tysięcy nowych pracowników. Wzrost z miesiąca na miesiąc w znacznym stopniu jest spowodowany pracami sezonowymi, które co roku przyciągają wielu nowych pracowników.

„Wyniki obrazujące poziom emigracji zarobkowej do Niemiec na poziomie 15 tysięcy osób są potwierdzeniem prognoz przedstawianych przez polskie Ministerstwo Pracy. Jednak potencjał związany z zapełnianiem miejsc pracy za naszą zachodnią granicą jest wykorzystany dopiero w niewielkim stopniu” – mówi Tomasz Hanczarek, Prezes Zarządu Work Service SA. „Na przestrzeni ostatnich trzech miesięcy dostrzegliśmy, że czynnikiem hamującym wyjazdy polskich pracowników do Niemiec jest bariera informacyjna. Wiele osób nie wie w jaki sposób i gdzie poszukiwać ofert z nowo otwartego rynku pracy” – dodaje Tomasz Hanczarek.

Analizy ofert pracy w gospodarce, przeprowadzane kwartalnie przez Niemiecki Instytut Badań Nad Rynkiem Pracy (IAB), wskazywały w drugim kwartale 2010 roku łącznie 977 tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy w Niemczech, w tym 805 tysięcy na pierwotnym rynku pracy (poza branżą pracy tymczasowej). Dane te potwierdzają duże zapotrzebowanie na pracowników, dlatego po wyeliminowaniu barier związanych z emigracją zarobkową, należy się spodziewać dalszych wyjazdów pracowników z Polski.

„Poprawienie dostępności niemieckich ofert pracy w znaczącym stopniu będzie przekładać się na większą liczbę wyjazdów Polaków do pracy za granicą. W tym celu, we współpracy niemiecką firma doradcza oraz z Ministerstwem Gospodarki Niemiec, przygotowujemy specjalną platformę informacyjną zapewniającą dostęp do giełdy ogłoszeń z niemieckiego rynku pracy oraz zbiór porad związanych z wyjazdem do pracy. Planujemy powstanie dużej bazy aplikacji polskich pracowników, która zapewni gwarancję bezpiecznego zatrudnienia pracodawcom zza zachodniej granicy i ułatwi Polakom znalezienie odpowiedniego zatrudnienia” – podsumowuje Krzysztof Inglot, Dyrektor Działu Rozwoju Rynków w Work Service SA.

Social media pomagają w karierze

Praca towarzyszy nam od milionów lat, ale sposoby jej poszukiwania bardzo się zmieniły. Dawniej zatrudnienie znajdowało się dzięki koneksjom rodzinnym, czy poleceniu znajomych. Wraz z rozwojem techniki pojawiły się nowe możliwości dotarcia do pracodawcy. Monsterpolska.pl radzi jak korzystać z dobrodziejstw Internetu w celu rozwoju swojej kariery.

W dobie Internetu, osoby poszukujące pracy, mają szerokie spektrum możliwości znalezienia idealnego stanowiska. Wciąż poszerzający się dostęp do sieci oznacza jednak dużą konkurencję wśród kandydatów na rynku pracy. Dlatego musimy wykorzystać wszystkie istniejące alternatywy wyróżnienia się wśród innych poszukujących zatrudnienia osób. Mogą nam w tym pomóc m.in. bijące rekordy popularności portale społecznościowe i blogi tematyczne.

Profil na portalu społecznościowym

Posiadanie szerokiego kręgu znajomych jest doskonałym sposobem na to, aby znaleźć wymarzoną pracę. „Coraz więcej z nas rozumie, że recepta na udaną karierę to dać się poznać jako świetny profesjonalista jak największej liczbie osób. Na licznych portalach społecznościowych mamy setki znajomych. Wykorzystajmy te kontakty w celu znalezienia pracy” – radzi Małgorzata Majewska, ekspert monsterpolska.pl.

Stworzenie swojego profilu na portalu społecznościowym jest jedną z najprostszych rzeczy, jakie można zrobić, aby rozszerzyć swój krąg znajomych. Wystarczy kilka chwil, aby cały świat poznał nas z imienia, nazwiska i stanowiska. Tworząc opis swojej osoby możemy wymienić miejsca pracy, zajmowane pozycje i największe sukcesy. Samo stworzenie profilu nie sprawi, że znajdziemy pracę. Zwiększy jednak szansę na to, że o naszym istnieniu dowiedzą się head hunterzy.

Nowym rozwiązaniem dla każdej osoby poszukującej pracy jest stworzona przez światową wyszukiwarkę pracy monster.com aplikacja BeKnown, która pozwala internautom budować sieć profesjonalnych kontaktów na Facebooku, oddzielając przy tym znajomych od osób związanych z nimi zawodowo. Jeśli dużo czasu spędzamy kontaktując się ze znajomymi na Facebooku najpopularniejszym obecnie portalu społecznościowym na świecie, nowa aplikacja daje możliwość poszerzenia sieci kontaktów zawodowych, bez ingerencji w życie prywatne. Jeśli chcemy wyróżnić się na rynku pracy, stwórzmy profil na BeKnown, dodajmy do niego informacje dotyczące naszego doświadczenia i umiejętności. Pracodawcy będą mogli łatwo znaleźć nasze CV.

Branżowe fora dyskusyjne

Branżowe fora dyskusyjne (bardzo często będące częścią portali społecznościowych) są doskonałym miejscem do tego, aby poznać nowe osoby oraz aby pokazać się im z jak najlepszej, profesjonalnej strony. Jeżeli chcemy, żeby osoby z naszej branży poznały nasze kwalifikacje, musimy być obecni na forum pod swoim imieniem i nazwiskiem. Włączajmy się w toczące się dyskusje, udzielajmy porad – jeżeli damy się poznać jako kompetentna, życzliwa osoba, to oferty pracy mogą same zacząć do nas spływać.

Z forów dyskusyjnych należy jednak korzystać bardzo ostrożnie, pamiętając o kilku zagrożeniach. Każda nasza wypowiedź jest zapisywana, a więc można do niej wrócić nawet po wielu latach. Unikajmy więc wulgaryzmów i agresywnych, personalnych ataków na osoby o innym zdaniu. Pamiętaj, że fora dyskusyjne są doskonałym źródłem informacji dla head hunterów . Nie spędzajmy na nich zbyt dużo czasu i zdecydowanie nie odwiedzajmy ich w godzinach pracy. Naszą historię obecności na forum można łatwo prześledzić.

„Nie zdradzajmy także szczegółów dotyczących naszej pracy, a zwłaszcza informacji dotyczących klientów. Lepiej nie wspominać też o problemach w naszej firmie. Szczególnie zaś należy się wystrzegać pisania o problemach personalnych. Na tego typu wypowiedzi mogą trafić nie tylko head hunterzy, ale i nasz pracodawca” – ostrzega Małgorzata Majewska.

 

Krzysztof Prasał dołączył do Zarządu Xelion

Do Zarządu Xelion. Doradcy Finansowi dołączył Krzysztof Prasał, Dyrektor Departamentu Finansów, Informatyki i Zarządzania Kadrami. W ramach Zarządu, poza dotychczasowym obszarem obowiązków, będzie sprawował nadzór nad obszarem ryzyka kredytowego, finansowego oraz operacyjnego, w ramach projektu uzyskania licencji maklerskiej przez Xelion.

Krzysztof Prasał z Xelion związany jest od blisko trzech lat, w którym to czasie zakres jego obowiązków systematycznie rósł. Dotychczas Krzysztof Prasał nadzorował obszary finansów, IT, kadr oraz logistyki. Doświadczenie i wiedzę zdobywał w uznanych instytucjach finansowych, zarówno polskich jak i zagranicznych, m.in. Deutsche Bank, HVB, Postbank, Dresdner Bank. W trakcie trzech lat pracy w KPMG Consulting GmbH zajmował się doradztwem biznesowym w bankowości inwestycyjnej i działalności maklerskiej. Przez cztery lata pracy na stanowisku Wicedyrektora Departamentu Controllingu i Informacji Zarządczej w BRE Bank odpowiadał za pomiar efektywności działania linii biznesowych, w tym za zarządzanie kapitałem Grupy oraz uczestniczył w zarządzaniu aktywami i pasywami Banku.

– Rozszerzenie Zarządu o osobę Krzysztofa jest dla Xelion bardzo dobrą informacją, bowiem nie tylko świadczy o dalszym rozwoju Spółki, ale i wzbogaca dotychczasowy Zarząd o człowieka o bogatym doświadczeniu oraz ogromnym zaangażowaniu, co jest szczególnie ważne na tym etapie istnienia Spółki. – mówi Adam Niewiński, Prezes Xelion. – Przed nami nowe wyzwania związane z procesem uzyskania licencji Domu Maklerskiego i na tym będziemy koncentrować nasze wysiłki. Licencja maklerska to kolejny krok mający na celu podwyższanie standardów obsługi klientów w ramach doradztwa inwestycyjnego. – dodaje.

Krzysztof Prasał jest absolwentem Uniwersytetu Łódzkiego, Katedry Finansów i Bankowości. Posiada tytuł CFA Chartholder. W trakcie studiów był dwukrotnym laureatem Stypendium Naukowego Ministra Edukacji Narodowej. Jako student był aktywnym uczestnikiem licznych stowarzyszeń o charakterze ekonomicznym – m.in. jako Wiceprezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Ekonomicznych Studenckich Kół Naukowych CESSA, Wiceprezes Studenckiego Koła Naukowego Finansów i Bankowości Progress, pełnił też funkcję Dyrektora ds. finansowania w organizacji Młodych Europejskich Federalistów JEF – Polska.

Do 2050 roku 50% energii ma pochodzić z odnawialnych źródeł

Odnawialne źródła energii były tematem dzisiejszej konferencji prasowej ministra Marka Sawickiego, zorganizowanej z udziałem prof. Janusza Gołaszewskiego.

– 50 % energii z OZE w 2050 r. – to nie marzenie, to realny plan gospodarczy. Aby ten plan mógł zostać zrealizowany powołano Zespół ds. Odnawialnych Źródeł Energii, który będzie zajmie się opracowaniem strategicznego programu, dzięki któremu nasz cel zostanie osiągnięty – poinformował minister rolnictwa. – Zespół będzie ciałem doradczym w zakresie zmian w prawie oraz wyborze technologii, które powinny być preferowane w informacjach przekazywanych w trakcie szeroko rozumianych działań edukacyjnych. Będzie również pełnił rolę jednostki opiniotwórczej oraz wspomagającej prace Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi – dodał.

Marek Sawicki argumentując, że cel 50 % energii z OZE w 2050 r. jest możliwy do osiągnięcia powiedział: – Potencjał rolnictwa widać w świetle ostatnich doświadczeń związanych z energią jądrową, widać wyraźnie, że trzeba znaleźć inne źródła, aby zabezpieczać potrzeby energetyczne. Chcę wyraźnie podkreślić, że rolnictwo jako przestrzeń produkcyjna, to miejsce na wytwarzanie energii odnawialnej nie tylko z biomasy. Są to także ogromne możliwości w zakresie energii słonecznej, wykorzystania powierzchni obiektów służących rolnictwu, a także energia wiatrowa i energia wody. Widać wyraźnie, że w rolnictwie tkwi ogromny, niewykorzystany dotychczas potencjał i szansa na to, aby rolnictwo było samowystarczalne energetycznie. Minister podkreślił, że rozwój energii odnawialnej w Europie powinien opierać się o biomasę produkowaną w Europie, a nie importowaną z innych części świata. – Struktura rolnictwa w większości państw członkowskich oraz energetyczna charakterystyka biomasy jednoznacznie określają, że racjonalne jest jej wykorzystanie lokalnie, w miejscu powstawania – zauważył.

Przewodniczący Zespołu ds. OZE, prof. Janusz Gołaszewski, poinformował o podstawowych zadaniach Zespołu. Będą one polegały przede wszystkim na opracowaniu modelowych rozwiązań dotyczących wytwarzania OZE na obszarach wiejskich ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania biomasy rolniczej, a także ocenie możliwości wykorzystania potencjału energetycznego Polski. – Naszym zadaniem jest również uproszczenie obecnie funkcjonujących procedur oraz promocja zrównoważonego rozwoju OZE na obszarach wiejskich poprzez wskazywanie rozwiązań najbardziej efektywnych pod względem ekonomicznym, społecznym i środowiskowym, dostosowanych do lokalnych uwarunkowań – zaznaczył prof. Gołaszewski.

Dzisiejsza konferencja prasowa była również okazją do podsumowania zorganizowanej 16 lipca br. w Sopocie konferencji „Energetyczne wykorzystanie biomasy rolniczej ważnym elementem Wspólnej Polityki Rolnej”. Wydarzenie to odbyło się w ramach prac polskiej Prezydencji. Minister Marek Sawicki, omawiając podstawowe wnioski wypracowane w Sopocie, wspomniał o konieczności realizacji zapisanego w art. 33 Traktatu Rzymskiego celu WPR, mówiącego o zapewnieniu zadawalającego standardu życia ludności wiejskiej, zwłaszcza poprzez podniesienie indywidualnego dochodu osób pracujących w rolnictwie. To z kolei wymaga stworzenia warunków do pełnego wykorzystania potencjału produkcyjnego posiadanego, bądź będącego do dyspozycji rolników poprzez: aktywną Wspólną Politykę Rolną wspierającą rozwój produkcji oraz eksport do krajów trzecich nadwyżek przetworzonych produktów rolniczych; wykorzystanie do celów energetycznych lokalnie dostępnych produktów ubocznych i pozostałości z rolnictwa oraz przemysłu rolnego i spożywczego; wspieranie upraw rolniczych (nie konkurujących z rynkiem żywności) dedykowanych celom energetycznym; oraz wsparcie rolników i mieszkańców wsi zainteresowanych lokalnym wykorzystaniem biomasy rolniczej na cele energetyczne. Uczestnicy konferencji w Sopocie zgodnie podkreślali, że nie tylko Wspólna Polityka Rolna, lecz także polityka spójności oraz polityka energetyczna winny sprzyjać rozwojowi rozproszonych obiektów energetycznych opartych na biomasie rolniczej, których zapotrzebowanie na surowce do wytwarzania energii wynika z potencjału produkcyjnego gospodarstwa lub grupy gospodarstw.

Zarówno konferencja na temat biomasy, jak również nowo powstały Zespół ds. OZE – to początek prac nad nowym kształtem, nad nową jakością polskiego rolnictwa – zgodnie podkreślili uczestnicy dzisiejszej konferencji prasowej.

Inwestorzy zwracają uwagę na kwestie CSR

62,5% polskich inwestorów twierdzi, że działania podejmowane przez firmy w sferze odpowiedzialności społecznej (CSR) przekładają się na ich wyniki finansowe. Mimo tego ponad połowa badanych nie widzi bezpośredniego wpływu działań CSR na obniżenie ryzyka biznesowego w przypadku spółek działających na polskim rynku. 82,5% ankietowanych jest świadoma tego, że na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych funkcjonuje indeks spółek odpowiedzialnych RESPECT. To główne wnioski wynikające z badania „Decyzje inwestycyjne a społeczna odpowiedzialność firm” przeprowadzonego wśród polskich inwestorów przez firmę doradczą Deloitte oraz Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie.

Do badania dotyczącego decyzji inwestycyjnych, w kontekście odpowiedzialności społecznej, zostali zaproszeni reprezentanci domów maklerskich, funduszy inwestycyjnych, funduszy emerytalnych, firm doradczych i banków powierniczych.

Prawie 2/3 badanych dostrzega pozytywną relację pomiędzy działaniami podejmowanymi w obszarze CSR a wynikiem finansowym. Rozkład odpowiedzi pomiędzy poszczególnymi grupami respondentów wskazuje, że największą świadomość wpływu działań w sferze odpowiedzialności społecznej firm na wyniki finansowe wykazują fundusze emerytalne (67%). W przypadku domów maklerskich oraz funduszy inwestycyjnych wyniki te są jednak tylko niewiele niższe.

„Tak wysoki poziom pozytywnych odpowiedzi może świadczyć o rosnącej popularności idei CSR wśród firm działających na polskim rynku. Wynika to zapewne z globalnych tendencji i rosnącej popularności idei odpowiedzialności społecznej wśród firm, które są światowymi liderami w swoich branżach. Coraz więcej przedsiębiorstw w naszym kraju wdraża odpowiednie programy oraz pracuje nad strategiami społecznej odpowiedzialności powiązanej z celami biznesowymi spółek.” – mówi Halina Frańczak, Dyrektor Marketingu Deloitte w Polsce i krajach bałtyckich.

Z przeprowadzonego badania wynika, że połowa ankietowanych nie widzi jednak wyraźnego wpływu polityki odpowiedzialności społecznej na obniżenie poziomu ryzyka w firmie. Tylko 40% respondentów potwierdziło, że zauważa powiązanie pomiędzy tymi elementami.

„Taka ocena może wynikać z jakości działań CSR podejmowanych przez polskie spółki. Wiele z nich nastawionych jest na poprawę wizerunku firmy, czyli traktuje aktywności te bardzo powierzchownie, pomijając istotę działań o charakterze społecznie odpowiedzialnym, nie łącząc ich z celami strategicznymi przypisanymi danej organizacji” – dodaje Jacek Kuchenebeker, Menedżer w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte, lider zespołu świadczącego usługi z zakresu CSR.

Jedynie 22,5% badanych jest świadomych funkcjonowania na polskim rynku funduszy etycznych, które inwestują w spółki szczycące się zrównoważonym i społecznie odpowiedzialnym podejściem do prowadzonej działalności. Na dojrzałych rynkach UE i Ameryki Północnej widać dynamiczny wzrost liczby tego typu podmiotów. W Polsce zjawisko to funkcjonuje w bardzo ograniczonym zakresie. Największą wiedzę w tym zakresie, w świetle wyników badania, prezentują przedstawiciele funduszy emerytalnych – 33% ich przedstawicieli wie o funkcjonowaniu funduszy etycznych.

Ogromna większość badanych (82,5%) wie o funkcjonowaniu na GPW indeksu spółek odpowiedzialnych – RESPECT Index. Jednak tylko 30% z nich jest świadoma tego, które spółki wchodzą w jego skład. „Indeks RESEPCT jest nowatorskim projektem i pierwszym tego rodzaju narzędziem w Europie Środkowo–Wschodniej. Jego stopa zwrotu liczona od 1 lutego br. (dnia, w którym odbyło się pierwsze notowanie Indeksu po rewizji jego składu zgodnie ze zmodyfikowaną metodologią) do dnia dzisiejszego wynosi ponad 6 %. Dla porównania stopy zwrotu pozostałych indeksów GPW w tym samym okresie są niższe (np. WIG20 wynosi -1,08%). Te wyniki dowodzą, że RESPECT Indeks jest atrakcyjny dla inwestorów i niewątpliwie stanowi bodziec do rozwoju odpowiedzialnego inwestowania na polskim rynku” – komentuje Tomasz Wiśniewski, Przewodniczący Komitetu Indeksów Giełdowych przy Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie.

Badanie zostało przeprowadzone w czerwcu 2011 r. Miało na celu zdefiniowanie poziomu świadomości polskich inwestorów na temat CSR oraz szans rozwojowych związanych z uwzględnianiem czynników związanych ze środowiskiem, społeczeństwem i ładem korporacyjnym (ang. ESG – Environment, Social, Governance) przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Do wypełnienia ankiety on-line zaproszono grupę 120 przedstawicieli inwestorów instytucjonalnych. Zwrot odpowiedzi uzyskano na poziomie 33%.

Publiczna służba zdrowia potrzebuje prywatnych pieniędzy

Polski rynek usług medycznych jest jednym z najszybciej rozwijających się w Unii Europejskiej. Nasze wydatki na usługi medyczne rosną w tempie 6,1% rocznie. A rynek produktów przedpłaconych (abonamentów medycznych i ubezpieczeń zdrowotnych) rozwija się w tempie kilkudziesięciu procent rocznie. Ciągle jest jednak znacznie mniejszy niż w innych krajach. Wraz z bogaceniem się społeczeństwa, wydatki Polaków na usługi medyczne będą rosły. Natomiast system opieki zdrowotnej będzie potrzebował coraz więcej prywatnych pieniędzy, m.in. ze względu na starzejące się społeczeństwo oraz nowe, kosztowne technologie medyczne – oceniają eksperci firmy doradczej Deloitte.

Prywatne wydatki na opiekę medyczną stanowią 1/3 wszystkich pieniędzy przeznaczanych na zdrowie w Polsce. W 2009 r. abonamenty stanowiły niewiele ponad 1%, a ubezpieczenia zdrowotne – ok. 0,1% ogółu wydatków na leczenie. Pozostałe koszty, ponoszone bezpośrednio przez pacjentów, to wydatki na lekarstwa i tzw. „fee-for-service”, czyli gotówkowe opłaty za prywatne usługi ponoszone bezpośrednio z budżetów gospodarstw domowych.

„Polska należy do krajów, w których nakłady pieniężne na opiekę zdrowotną będą wzrastały w największym tempie. Mimo to obecne średnie wydatki na osobę, w krajach Europy Zachodniej, które wynoszą ok. 2 200 EUR na osobę, przewyższają dwukrotnie nakłady w Polsce. Oznacza to, że polski rynek usług medycznych w długim okresie ma duży potencjał wzrostu.” – mówi Szymon Goc, Starszy Menedżer w Dziale Rozwiązań Aktuarialnych i Ubezpieczeniowych

Niewydolność publicznej służby zdrowia oraz rosnąca zamożność społeczeństwa spowodują, że będą rosły wydatki Polaków na prywatną opiekę medyczną. Przez ostatnich kilka lat, dochody do naszej dyspozycji wzrastały średnio o ok. 5% rocznie, co oznacza większe możliwości dodatkowego finansowania usług medycznych z budżetów gospodarstw domowych.

„Dodatkowo z badań przeprowadzonych w 2010 r. na temat ubezpieczeń zdrowotnych wynika, że trzy czwarte obywateli Polski jest niezadowolonych z tego jak obecnie w naszym kraju, funkcjonuje służba zdrowia. Jednak mimo dużego niezadowolenia tylko 1/5 Polaków byłaby gotowa przeznaczyć 50 zł miesięcznie na zakup dodatkowej polisy zdrowotnej.”- dodaje Ilona Gierczyk, Starszy Konsultant w Dziale Rozwiązań Aktuarialnych i Ubezpieczeniowych.

W przyszłości, największy potencjał na rynku dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, będzie w segmencie szpitalnym oraz w ambulatoryjnym. Ten pierwszy, obecnie pozostaje domeną sektora publicznego, i tylko niewielki odsetek wpływów – 3% , co daje kwotę 358 mln zł – pochodzi z prywatnych kieszeni. Aby rozwinąć ten rynek i zwiększyć dopływ prywatnych pieniędzy, konieczne będzie uwzględnienie interesów wielu stron: decydentów politycznych, szpitali i ich właścicieli oraz samych pacjentów. Paradoksalnie, na zmianie systemu mogą skorzystać wszyscy. Szpitale, ponieważ znajdą dodatkowe źródło finansowania i zyskają nowe możliwości rozwoju. Budżet państwa, gdyż zostanie odciążony z tytułu wydatków na opiekę medyczną, a sami pacjenci, niezależnie od tego czy posiadają dodatkowe ubezpieczenie czy nie, będą mogli szybciej skorzystać ze świadczeń medycznych.

Potencjał rynku ubezpieczeń zdrowotnych i abonamentów medycznych będzie zależał w głównej mierze od podjętych rozwiązań systemowych i w pewnym stopniu od czynników wewnętrznych. Istotnym czynnikiem rozwoju rynku byłyby zachęty podatkowe jak np. możliwość finansowania zdrowotnych ubezpieczeń grupowych przez ZFŚS (Zakładowe Fundusze Świadczeń Socjalnych).

„Potencjał rynku ubezpieczeń zdrowotnych i abonamentów medycznych jest po części warunkowany rozwiązaniami systemowymi. Istotnym czynnikiem rozwoju rynku byłyby zachęty podatkowe lub quasi-podatkowe jak np. możliwość finansowania zdrowotnych ubezpieczeń grupowych przez ZFŚS. Możliwy jest również rozwój w oparciu o istniejące ramy prawne. W takim wariancie rynek w dużej mierze będzie zależał od tego czy pojawi się firma potrafiąca zintegrować stronę podażową i zapewnić masową dystrybucję.” – podsumowuje Szymon Goc z Deloitte.

Wnioski o uprawnienia do bezpłatnych emisji CO2 tylko do końca lipca

31 lipca 2011 roku mija wstępny termin ubiegania się o uprawnienia do bezpłatnych przydziałów emisji gazów cieplarnianych, a co za tym idzie udziału w handlu uprawnieniami od 2013 roku. Do składania odpowiednich wniosków zobligowane są wszystkie podmioty prowadzące instalacje określone w dyrektywie 2003/87/WE. Zanim dane trafią do KOBiZE muszą zostać poddane ocenie akredytowanego weryfikatora.

Zbieraniem i sprawdzaniem danych na temat instalacji zajmuje się Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE). Zebrane przez KOBiZE dane określone jako Krajowe Środki Wykonawcze zostaną przekazane Komisji Europejskiej wraz z listą instalacji, które będą uczestniczyć w systemie handlu uprawnieniami od 2013 r. Każdy kraj otrzymał indywidualne limity, które następnie będą rozdzielane wśród konkretnych podmiotów. Aby móc ubiegać się o korzyści płynące z wprowadzania zracjonalizowanych rozwiązań energetycznych, niezbędne jest uzyskanie opinii niezależnej jednostki. KOBiZE na swojej stronie internetowej udostępnia listę akredytowanych weryfikatorów, wśród nich znajduje się m.in. TÜV Rheinland Polska.

„Weryfikacja polega na sprawdzeniu poprawności informacji zawartych w specjalnym formularzu zawierającym historyczne dane o funkcjonowaniu instalacji. Szukamy też dowodów potwierdzających ich prawidłowość”. – wyjaśnia Anna Wojniak-Bieńko, Kierownik Sekcji Weryfikacji, Analiz i OZE TÜV Rheinland Polska. „Na podstawie zawartych w formularzu informacji, przedstawionych osobno dla każdej instalacji, określone zostaną wielkości bezpłatnych przydziałów.”

Prawidłowo wypełnione i zweryfikowane formularze z danymi, przesłane w odpowiednim terminie do KOBiZE, gwarantują otrzymanie bezpłatnych uprawnień na nowy okres rozliczeniowy, rozpoczynający się od 1 stycznia 2013 roku. Dyrektywa UE ETS (Emissions Trading System) przewiduje, że od 2013 do końca 2020 roku wszystkie uprawnienia nieprzydzielone bezpłatnie będą sprzedawane w drodze aukcji. W przypadku osiągnięcia emisji niższej niż zakłada to nałożony limit przedsiębiorstwa posiadające bezpłatne uprawnienia będą mogły je sprzedać. Dla podmiotów prowadzących racjonalną politykę energetyczną będzie to duża szansa. Jak można się spodziewać – chętnych na zakup uprawnień raczej nie zabraknie.

Wzrasta liczba nadużyć popełnianych przez prezesów i członków zarządów

Do 26% wzrosła liczba nadużyć popełnianych przez prezesów i dyrektorów zarządzających oraz do 18% przez członków zarządów. Blisko 87% sprawców nadużyć stanowili mężczyźni, przy czym prawdopodobieństwo popełnienia oszustwa wzrasta wraz z długością stażu pracy w firmie. Aż 96% sprawców uczyniło z popełniania nadużyć regularne źródło dochodu.

Kadra wyższego szczebla na celowniku

Jak wynika z ogólnoświatowego badania firmy KPMG, wzrasta liczba nadużyć popełnianych przez kadrę kierowniczą wyższego szczebla. W ostatnich czterech latach, liczba audytów śledczych prowadzonych przez KPMG, gdzie dyrektor zarządzający lub prezes byli podejrzanymi, wzrósł z 11% w 2007 roku do 26% w 2011. Odsetek sprawców wśród członków zarządów przedsiębiorstw wzrósł z 11% w 2007 roku do 18% w 2011 roku.

“Zaobserwowany przez KPMG wzrost liczby nadużyć z udziałem przedstawicieli wyższej kadry kierowniczej powinien stanowić zimny prysznic dla firm na całym świecie. Skutki światowej recesji, ciągła presja na poprawę wyników i ambitne cele sprzedażowe, a także nacisk na redukcję kosztów, to środowisko, w którym muszą funkcjonować współcześni menedżerowie. Sytuacja ta powoduje, że niektórzy z nich sięgają po manipulację danych finansowych, co może być przyczyną zaobserwowanego trendu”

– komentuje Jimmy Helm, lider Zespołu ds. Zarządzania Ryzykiem Nadużyć w Europie Środkowej i Wschodniej w firmie doradczej KPMG.

Profil typowego sprawcy nadużyć:

mężczyzna, wiek od 36 do 45 lat, działający na szkodę swojego pracodawcy, pracujący w dziale finansowym lub na stanowisku związanym z finansami, piastujący wyższe stanowisko kierownicze, pracujący dla firmy dłużej niż 10 lat, popełniający nadużycie w porozumieniu z innymi osobami.

Najwięcej nadużyć w finansach?

Najwięcej sprawców nadużyć pracuje w dziale finansowym lub na stanowisku związanym z finansami (32%) oraz w dziale sprzedaży (25%). W odróżnieniu od tendencji globalnej, w Polsce i Europie Środkowej sprawca nadużyć częściej jest pracownikiem departamentu zakupów lub sprzedaży, niż finansów. Departament finansowy nierzadko jednak sankcjonuje działania sprawców” – zauważa Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżerw firmie doradczej KPMG.

Czynniki sprzyjające nadużyciom

Blisko 60% badanych sprawców pracowało w firmie ponad 5 lat przed wykryciem nadużycia (51% w 2007 roku), w tym 33% osób pracowało dla firmy 10 lat lub dłużej (22% w 2007 roku).

61% wynosi liczba osób popełniających nadużycia w porozumieniu z podmiotami zewnętrznymi, najczęściej z dostawcami (48%) oraz klientami (22%), przy czym do działania w porozumieniu z innymi osobami było skłonnych 64% mężczyzn i 33% kobiet.

Metody i motywy działania sprawców nadużyć

Ponad 74% nadużyć dokonano z wykorzystaniem luk w mechanizmach kontroli wewnętrznej (49% w 2007 roku). Blisko 43% nadużyć stanowiło sprzeniewierzenie aktywów, głównie z powodu defraudacji i nadużyć w zamówieniach publicznych.

Podstawowym motywem działania sprawców nadużyć, było uzyskanie osobistych korzyści finansowych, zazwyczaj, jako następstwo manipulacji danymi finansowymi.

Najczęstszymi motywatorami wskazanymi przez sprawców nadużyć był wzmożony nacisk na osiąganie coraz bardziej ambitnych celów finansowych, lęk przed utratą pracy oraz chęć uzyskania premii finansowej.

Sposoby wykrywania nadużyć

45% nadużyć jest wykrywanych dzięki formalnym, wewnętrznym procedurom przedsiębiorstwa. Nieco mniej, 35% wykrytych oszustw to zasługa działania metod nieformalnych. Zewnętrzne, formalne procesy pozwalają na identyfikację 13% nadużyć.
„Fakt, że w ponad połowie przeanalizowanych spraw wykrycie nadużycia było poza kontrolą firmy: wydarzyło się przez przypadek, wskutek informacji zewnętrznej lub dobrowolnego poinformowania przez pracowników, może świadczyć o tym, że w firmach funkcjonują niedostateczne mechanizmy kontrolne w zakresie identyfikacji nieprawidłowości” – dodaje Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG.

Ignorujemy sygnały ostrzegawcze

Badanie pokazuje, że sygnały ostrzegawcze takie jak fakt, że pracownik niekorzystający z urlopu wypoczynkowego, wiedzie styl życia, który zdaje się nie korespondować z poziomem jego wynagrodzenia, są częstokroć pomijane od czasu rozpoczęcia ostatniego kryzysu finansowego. Jedynie 6% w 2011 roku podobnych do przytoczonego sygnałów doprowadziło do podjęcia czynności wyjaśniających, wobec 24% w roku 2007.

Ilość spraw, w których sygnały ostrzegawcze zostały zignorowane w regionie Europy Środkowej i Wschodniej stanowiło 43% badanej populacji, podczas gdy dla całej badanej populacji było to aż 56%.

“To niezwykłe, że firmy ignorują sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza w obliczu recesji. O ile można częściowo tłumaczyć zaistniałą sytuację przez pryzmat programów oszczędności, które spowodowały dramatyczne cięcia budżetów szkoleniowych oraz redukcję personelu, który mógłby spostrzec nieprawidłowości, o tyle potrzeba czujności nigdy nie była bardziej aktualna. Tymczasem, gdy spada czujność, sprawcy nadużyć zyskują więcej przestrzeni dla generowania bezprawnych przychodów” – zauważa Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG.

Jawność postępowań wyjaśniających nadużycia

W 77% przypadków, wyniki wewnętrznych postępowań wyjaśniających nigdy nie zostały ujawnione publicznie. Zmniejszeniu uległ odsetek firm, które zakomunikowały problem wewnętrznie wobec swoich pracowników (46% w 2011 wobec 50% w 2007 roku), jak również ujawniły wewnętrznie pełną informację o zaistniałym zdarzeniu i podjętych działaniach zaradczych (13% w 2011 roku wobec 35% w 2007 roku).

„Firmy, wciąż nie potrafią wyciągnąć ze zidentyfikowanych przypadków nadużyć i sposobów radzenia sobie z nimi cennych lekcji na przyszłość, ani też wykorzystać takich sytuacji do jasnego zakomunikowania braku tolerancji dla nadużyć wobec pracowników i partnerów biznesowych” – ocenia Agnieszka Gawrońska-Malec, Starszy Menedżer w firmie doradczej KPMG – „Tymczasem, otwarta komunikacja z pracownikami oraz partnerami biznesowymi stanowi bardzo skuteczne narzędzie prewencyjne pozwalające na uniknięcie podobnych problemów w przyszłości.”

Różnice geograficzne i kulturowe

Badanie pokazało ciekawe różnice kulturowe i geograficzne w badanych sprawach, w szczególności:

· Podczas, gdy mężczyźni byli sprawcami większości wszystkich badanych nadużyć (87%), odsetek kobiet-sprawców różnił się istotnie w zależności od regionu. Ameryka Północna i Południowa (22%) oraz Kraje Azji oraz Australia z Oceanią (23%) odnotowały prawie trzykrotnie wyższy odsetek kobiet-sprawców niż Europa z Afryką i Bliskim Wschodem (8%).

· Przedział czasu, w jakim dokonywano nadużyć przed ich wykryciem, różnił się w zależności od regionu. Okres ten był nnullajdłuższy w Azji – średnio 5 lat (16% spraw z okresem przekraczającym 10 lat), a najkrótszy w Ameryce Północnej – 4,2 roku oraz Europie Zachodniej – 3,7 roku.

· Wyniki dla Ameryki Północnej potwierdziły też siłę tamtejszego środowiska regulacyjnego i aktywność organów ścigania, jako że w 63% przypadków audyt dochodzeniowy doprowadził do podjęcia środków prawnych przeciwko sprawcom nadużyć. Z drugiej strony w Europie Środkowej i Wschodniej odsetek spraw z finałem w sądzie to jedynie 17%.

O badaniu

Badanie „Kim jest typowy sprawca nadużyć – Analiza globalnych schematów nadużyć” (ang. Who is the typical fraudster – KPMG Analysis of global patterns of fraud) opiera się na wynikach 348 audytów dochodzeniowych przeprowadzonych przez firmy członkowskie KPMG w 69 krajach w okresie od stycznia 2008 roku do grudnia 2010 roku. Celem badania była identyfikacja i wskazanie globalnych schematów popełniania nadużyć, określenie skali strat wynikających z popełnianych nadużyć oraz czasu ich trwania. W badaniu uwzględniono tylko te sprawy, w których przeprowadzone audyty dochodzeniowe potwierdziły treść stawianych zarzutów oraz jednoznacznie wskazały na sprawcę nieprawidłowości.
Badanie z 2011 roku jest kontynuacją badania nt. nadużyć i zachowań prowadzących do ich popełniania, przeprowadzonego przez KPMG na rynku europejskim w 2007 roku.