Korzystne zmiany w dopłatach do kolektorów

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej wprowadza zmiany w systemie korzystania z dopłat do kolektorów słonecznych. Teraz jeszcze więcej osób kwalifikuje się do uzyskania dotacji.

Polacy od niedawna mogą korzystać z systemu 45% dopłat publicznych do kredytów bankowych na zakup i montaż ekologicznych zestawów solarnych. Od uruchomienia programu dotacji na kolektory słoneczne przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) minęło zaledwie kilka miesięcy, a do tej pory udało się zainstalować już ponad 4 tysiące dofinansowanych solarów o łącznej powierzchni 18,8 tys. m2. Najwięcej, bo aż 1394 inwestycje, zrealizowano w województwach: śląskim, małopolskim i podkarpackim.

Program dotacji NFOŚiGW jest nieustannie poddawany analizom i konsultacjom. W ich wyniku udało się poszerzyć krąg podmiotów uprawnionych do skorzystania z systemu publicznego dofinansowania na solarne zestawy grzewcze. Pierwotnie, dopłaty obejmowały jedynie kolektory słoneczne przeznaczone do ogrzewania wody użytkowej. Po wprowadzeniu zmian, osoby fizyczne mogą wnioskować o dotację również na systemy zasilające ogrzewanie budynku.

Z dofinansowania na zestawy solarne mogą też korzystać właściciele budynków korzystających z sieci ciepłowniczej. Jednak jest to możliwe tylko w przypadku, gdy kolektory będą stosowane jedynie do grzania wody użytkowej i obie instalacje będą funkcjonować oddzielnie. Wynika to z przyjętej zasady, o unikaniu konkurencji pomiędzy kolektorami słonecznymi a sieciami ciepłowniczymi.

Jak podaje NFOŚiGW, modyfikacja zasad zwiększyła liczbę osób korzystających z publicznej dopłaty. Ilość wniosków rośnie z miesiąca na miesiąc wraz ze wzrostem temperatur, ponieważ Polacy w tym okresie wykonują największą ilość prac remontowo-budowlanych. To także intensywny czas dla producentów i dystrybutorów kolektorów słonecznych w naszym kraju.

– Zauważyliśmy duży wzrost zainteresowania kolektorami słonecznymi w ostatnim czasie. Klienci są również bardziej świadomi i wybierają produkty certyfikowane znakiem Solar Keymark, który jest gwarantem najwyższej jakości. Tylko w przypadku klientów indywidualnych, po wprowadzeniu programu dopłat zanotowaliśmy wzrost sprzedaży na poziomie ok. 30% – mówi Agnieszka Golik z firmy Makroterm, zajmującej się m.in. produkcją i sprzedażą certyfikowanych kolektorów słonecznych.

Do zwiększenia dostępności dopłat przyczyni się również nowy nabór banków współpracujących z NFOŚiGW, których wnioski Fundusz zbierał do końca kwietnia tego roku. Do wykorzystania jest kwota 63 mln zł. Zwiększenie ilości placówek biorących udział w programie dotacji nie tylko ułatwi klientom dostęp do kredytów, ale spowoduje również wzrost konkurencyjności ofert bankowych.

Kinga Syrek

Ile zarabiają sekretarki i asystentki?

Praca sekretarek i asystentek na pierwszy rzut oka nie wydaje się być trudna i wymagająca. Wielu pracodawców wie jednak, że bez odpowiedniej osoby na tym stanowisku sprawne działanie firmy może zostać poważnie zakłócone. Coraz częściej asystentki muszą biegle władać językami obcymi, mieć ukończone odpowiednie kursy i szkolenia, czy obsługiwać specjalistyczne oprogramowanie. Niestety, jak pokazują dane, zarobki na tym stanowisku znacznie odbiegają od przeciętnego poziomu w kraju.

Według Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń, przeprowadzonego przez Sedlak & Sedlak, najlepiej w 2010 roku wiodło się asystentom lub asystentkom dyrektora. Zarabiali oni na poziomie 3 100 PLN brutto, wynagrodzenie co czwartej osoby na tym stanowisku przekraczało 4 000 PLN. Zdecydowanie niższe płace otrzymywały tradycyjne sekretarki. Połowa z nich zarabiała bowiem co miesiąc pomiędzy 1 666 PLN a 2 800 PLN brutto.

W tej grupie zawodów zdecydowanie najlepiej wiodło się osobom zatrudnionym w Warszawie. Sekretarki i asystentki mogły tu liczyć na płace o 11% wyższe niż w Poznaniu (2 700 PLN brutto). W prezentowanym przez nas zestawieniu najniższe wynagrodzenia miały asystentki z Łodzi (2 500 PLN).

Mężczyźni stanowią zaledwie 10% zatrudnionych na stanowiskach asystenckich uczestników Ogólnopolskiego Badania Wynagrodzeń. Co ciekawe, poziom ich miesięcznych zarobków w tym zawodzie jest o 16% wyższy niż w przypadku kobiet.

Co jeszcze miało wpływ na wysokość płacy sekretarek i asystentek? Przede wszystkim wykształcenie. Osoby na tym stanowisku z tytułem magistra zarabiały miesięcznie na poziomie 2 700 PLN brutto, podczas gdy sekretarki z wykształceniem średnim mogły liczyć na płace w wysokości 2 300 PLN. Duże znaczenie miała również znajomość języka angielskiego. Asystentki, które umiały się nim posługiwać w stopniu bardzo dobrym, zarabiały na poziomie 3 000 PLN. Te, które w ogóle nie znały angielskiego, otrzymywały miesięcznie ok. 2 300 PLN.

Pracownik ujawniający nadużycia w firmie musi pozostać anonimowy

Koniecznie trzeba uregulować problematykę dotyczącą wewnętrznego systemu informowania o nieprawidłowościach w firmie (ang. whistleblowing scheme). Chodzi o zjawisko ujawniania przez pracownika w interesie publicznym działań nielegalnych i nieetycznych (np. malwersacje finansowe, korupcja, ustawianie przetargów), które wpływają negatywnie na organizację życia gospodarczego, kondycję i renomę przedsiębiorstwa – uważa PKPP Lewiatan.

„Należy wprowadzić przejrzyste i szczegółowe rozwiązania, aby skutecznie zapobiegać nadużyciom, zwłaszcza że społeczna akceptacja tej formy prewencji jest niewielka i wiąże się z różnymi dylematami moralnymi i obyczajowymi. W celu zachęcenia do demaskowania nieprawidłowości w miejscu pracy, sprawą kluczową jest zapewnienie właściwej ochrony informatorowi, jak też stworzenie bezpiecznej procedury ujawniania pozyskanych przez niego wiadomości.

Istniejące w tym zakresie regulacje prawne są niewystarczające. Zgodnie z art. 25 ustawy o ochronie danych osobowych, w przypadku zbierania danych nie od osoby, której one dotyczą, pracodawca jest zobowiązany poinformować tę osobę między innymi o źródle danych, celu i zakresie gromadzenia danych, odbiorcach lub ich kategoriach.

W systemie whistleblowing wskazanie źródła danych stoi w sprzeczności z podstawową zasadą wykrywania działań nielegalnych i nieetycznych, która polega na zapewnieniu całkowitej anonimowości demaskatorowi. Poufność musi być bezwzględnie zachowana, aby pracownik wiedzący o nadużyciach chciał je dobrowolnie ujawniać i nie obawiał się ujemnych następstw swej decyzji w środowisku pracy”

– mówi dr Grażyna Spytek-Bandurska, za-ca dyrektora Departamentu Dialogu Społecznego i Stosunków Pracy PKPP Lewiatan.

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

Farmacja najwięcej inwestuje w innowacje

Jak długo trwa proces opracowywania nowych leków? Jakich standardów zobowiązane są przestrzegać firmy prowadzące badania kliniczne? Czy system refundacji leków powinien być powiązany z refinansowaniem działalności badawczej i rozwojowej? To tylko niektóre pytania, jakie stawiali sobie uczestnicy Europejskiego Kongresu Gospodarczego. O roli innowacji w branży farmaceutycznej, która przeznacza najwyższe nakłady na innowacje, dyskutowali z innymi uczestnikami paneli między innymi Krzysztof Kępiński, Dyrektor Relacji Zewnętrznych GlaxoSmithKline w Polsce, oraz Grzegorz Maciążka, Menedżer ds. Medycznych i Rozwoju Klinicznego Szczepionek w GSK.

Temat istoty innowacyjności oraz nakładów na działalność badawczo-rozwojową był tematem dwóch paneli, które odbyły się w trakcie Kongresu – „Innowacyjna gospodarka Europy” oraz „Innowacje w medycynie i farmacji”.

Jak podkreślono w trakcie pierwszej debaty, wielkość środków publicznych, przeznaczanych na innowacje z budżetu państwa, plasuje Polskę w rankingach Unii Europejskiej w gronie państw-umiarkowanych innowatorów. Struktura środków przeznaczanych na działania R&D nadal znacząco odbiega jednak od średniej unijnej. Uczestnicy panelu podkreślali, że większość nakładów na działania R&D jest finansowana przez podmioty komercyjne. Sektorem, który inwestuje najwięcej w rozwój innowacji, jest branża farmaceutyczna. Na działania rozwojowe firmy z tego sektora przeznaczają łącznie ok. 16% swoich przychodów. W 2009 roku nakłady przemysłu farmaceutycznego w Europie na działalność badawczo-rozwojową wyniosły łącznie 26 mln euro.

„Medycyna z natury musi się rozwijać, musi być innowacyjna. Wynalezienie i wprowadzenie na rynek nowej cząsteczki to jednak proces bardzo skomplikowany – czasochłonny, jak i kapitałochłonny”.– mówił Krzysztof Kępiński, Dyrektor Relacji Zewnętrznych w firmie GlaxoSmithKline w Polsce.

„Od odkrycia danej cząsteczki do jej komercjalizacji, czyli udostępnienia pacjentom w postaci leku, upływa najczęściej 10-15 lat. Niezbędne są także znaczące nakłady finansowe. Szacuje się, że obecnie jest to koszt rzędu 1 mld dolarów. Co więcej, realnie biorąc, tylko 1 na 10 000 cząsteczek, ma szansę stać się nowym lekiem” – wyjaśniał Krzysztof Kępiński.

Jak podkreślali uczestnicy dyskusji, wspieranie innowacyjności to jednak nie tylko odpowiednie finansowanie, ale także rozwiązania systemowe, bazujące na rozwoju dialogu z instytucjami rządowymi oraz regulatorami rynku farmaceutycznego. Wg uczestników debaty, niezbędne są rozwiązania systemowe, które pozwolą na analizę priorytetów i potrzeb danego systemu ochrony zdrowia:

„Proces prac nad nowymi cząsteczkami rozpoczyna się oczywiście od określonej potrzeby medycznej, która wyznacza kierunek prac badawczych prowadzonych przez firmy. W ten sposób powstają nowe terapie z obszaru onkologii, urologii czy chorób autoimmunologicznych” – wyjaśniał Krzysztof Kępiński – „Jednak musimy zdawać sobie sprawę, że równie ważną rolę odgrywają także mechanizmy, które pozwolą na późniejsze udostępnienie tych terapii pacjentom. Innowacja to proces, który zaczyna się w laboratoriach, ale tak naprawdę wymaga szerokiej współpracy. Dlatego zależy nam także na poznaniu potrzeb płatnika, także na bardzo wczesnym etapie określania kierunku naszych prac” – podkreślał Krzysztof Kępiński.

Potrzeba rozwiązań systemowych oraz sektorowego podejścia do innowacji była także tematem panelu „Innowacje w medycynie i farmacji”. Jak podkreślali uczestnicy debaty, dla rozwoju innowacji niezbędna jest m.in. stabilizacja prawno-finansowa. Poruszono m.in. temat mechanizmu ulg podatkowych, który pobudza innowacje ze strony prywatnych inwestorów. W trakcie debaty podkreślono m.in., że rynek farmaceutyczny jest rynkiem rosnącym, stąd praca nad innowacyjnymi lekami wciąż jest atrakcyjna, jednak wiąże się z coraz większymi nakładami finansowymi, czasochłonnością oraz ryzykiem. Pomimo coraz trudniejszego otoczenia zewnętrznego, firmy innowacyjne nie ustają w wysiłkach dotyczących nowych prac badawczych. W roku 2009 trwały badania kliniczne nad blisko 3000 leków. Zmienia się także model prac nad innowacjami w farmacji. Coraz istotniejszą rolę odgrywa współpraca z podmiotami, zaangażowanymi w opracowywanie nowych technologii medycznych. Obok prowadzenia własnych prac badawczo-rozwojowych, firmy farmaceutyczne inicjują partnerstwa z ośrodkami naukowymi oraz współpracują w ramach projektów start-up. Opracowywanie innowacji w medycynie i farmacji to proces, na który składają się nie tylko badania podstawowe, ale etap późniejszy, wdrażania efektów tych prac do badań klinicznych. Z tego względu równie istotna jest współpraca z ośrodkami naukowymi dotycząca prób klinicznych i innych projektów badawczych.

„Przemysł farmaceutyczny ma udział w wytyczaniu kierunków rozwoju medycyny i nauki” – podkreślał Grzegorz Maciążka, Menedżer ds. Medycznych i Rozwoju Klinicznego Szczepionek w GSK. – „Tę filozofię stara się wdrażać także nasza firma. Niezwykle istotną rolę odgrywa dla nas między innymi stała współpraca ze środowiskiem akademickim i naukowym. Na całym świecie dysponujemy jedenastoma centrami badawczo rozwojowymi, w których 12 800 naukowców codziennie bada nowe cząsteczki w poszukiwaniu przełomowych terapii. Badania podstawowe koncentrują się w tych kilkunastu ośrodkach, ale już kolejny etap procesu badawczego – badania kliniczne angażują większą liczbę jednostek naukowych, współpracujących z nami. W Polsce prowadzimy łącznie ok. 40 badań klinicznych rocznie we współpracy z 200 ośrodkami naukowymi, w których uczestnicy kilka tysięcy pacjentów. Najwięcej badań wykonujemy w obszarze onkologii, pulmonologii, szczepionek oraz chorób sercowo-naczyniowych”. – podkreślał Grzegorz Maciążka.

Podkreślono między innymi rolę optymalnego modelu prowadzenia badań klinicznych, w tym znacznie dobrych praktyk z zakresu współpracy z badaczami oraz konstrukcję medyczno-kosztową terapii. Uczestnicy obu dyskusji podkreślali, że stymulowanie rozwoju innowacji jest niezbędnym warunkiem konkurencyjności naszej gospodarki. Przynosi wielostronne korzyści, dla wzrostu PKB, nauki i przemysłu.

Światowej sławy guru inwestycji giełdowych przyjeżdża do Polski

Światowej sławy guru inwestycji giełdowych, trener i autor wielu bestsellerów, po raz pierwszy pojawi się w Polsce, by poprowadzić jeden ze swoich warsztatów, który dzięki dostosowaniu do polskich realiów będzie najważniejszym wydarzeniem giełdowym 2011 roku. Co ważne, w całości będzie tłumaczony na język polski.

Dr Van Tharp od 18 lat kieruje Międzynarodowym Instytutem Doskonalenia Inwestorów z siedzibą w Stanach Zjednoczonych. Przez dziesięć lat badał profile psychologiczne pięciu tysięcy najlepszych inwestorów z wielu krajów.

Niektórzy z jego klientów to jedni z najlepszych inwestorów giełdowych na świecie… Jest powszechnie uznawany za jednego z czołowych autorytetów na świecie w branży wysoko-dochodowych strategii terminowych i opcyjnych.

Seminarium skierowane jest do inwestorów indywidualnych, spółek notowanych na giełdzie oraz instytucji finansowych. Seminarium odbędzie się w dniach 18 – 19.06.2011 r. w Hotelu Marriott (Al. Jerozolimskie 65/79)

Więcej na stronie: www.vantharp.pl

Rynek surowców coraz mniej przewidywalny

Na światowe ceny surowców energetycznych coraz większy wpływ będzie miała sytuacja geopolityczna na świecie. Koncerny naftowe muszą liczyć się z takimi czynnikami jak niestabilna sytuacja polityczna w wielu krajach oraz sytuacje kryzysowe, jak na przykład nasilone ataki piratów. W niestabilnym otoczeniu o sukcesie decydować będzie elastyczna strategia, pozwalająca na szybkie reakcje w zależności od rozwoju sytuacji na świecie – to wnioski płynące z najnowszego globalnego raportu Deloitte „Powstanie nowego ryzyka geopolitycznego – paradygmat ceny ropy naftowej” („Emergence of the New Geopolitical Risk-Oil Price Paradigm”).

Według analizy przygotowanej przez firmę doradczą Deloitte, koncerny naftowe i gazowe będą zmuszone do coraz skuteczniejszego radzenia sobie z okolicznościami, które w ostatnim czasie odbiły się szerokim echem na rynkach i mogą mieć wpływ na ceny surowców. Zalicza się do nich ryzyko geopolityczne czy niepewność gospodarczą.

„Kiedyś o cenie ropy naftowej decydował poziom popytu uzależniony od światowej koniunktury oraz – od czasu do czasu – wielkie wstrząsy polityczne. Wydaje się, że właśnie wchodzimy w nową erę, w której cenę ropy determinować będzie tak wiele różnych czynników, że stanie się ona jeszcze bardziej nieprzewidywalna. Jako konsumenci będziemy mieli do czynienia z dalszymi skokami cen paliw, zarówno w górę, jak i w dół” – mówi Dariusz Kraszewski, Partner zarządzający w Dziale Konsultingu Deloitte.

Według raportu, na ceny ropy naftowej wpływ ma szereg czynników, wcześniej niedocenianych, takich jak:

  • Niestabilność polityczna, jak np. protesty antyrządowe zapoczątkowane w Tunezji, obejmujące Afrykę Północną, Bliski Wschód i Półwysep Arabski, które spowodowały wzrost cen ropy naftowej.
  • Rosnące ryzyko związane z punktami newralgicznymi dla transportu surowca. Ostatnie niepokoje społeczne w Egipcie mogły spowodować ograniczenie ruchu statków w Kanale Sueskim – jednym z najważniejszych na świecie szlaków wodnych używanych do transportu ropy naftowej i innych towarów.
  • Wykorzystanie przez piratów morskich nowych metod działania – na coraz szerszą skalę piraci używają porwanych statków handlowych do prowadzenia kolejnych ataków. Tym samym ich zasięg działania zwiększył się do 1500 mil morskich, co zwiększa zagrożenie dla tankowców przewożących ropę naftową.
  • Powstawanie nowych państw lub rządów: nowe rządy utworzone w Iraku i Sudanie są w posiadaniu ogromnych rezerw ropy naftowej. Ich decyzje dotyczące dalszego zarządzania państwowymi rezerwami będą mieć zauważalny wpływ na światowy rynek poprzez zawarcie nowych porozumień o wydobyciu ropy.
  • Rewolucyjne zmiany w zakresie paliw niekonwencjonalnych, jak gaz łupkowy. W 1990 r. gaz łupkowy stanowił 1/10 wydobycia gazu w USA – dziś stanowi już ponad połowę łącznej produkcji, a jego wydobycie stale rośnie. Tak gwałtowny wzrost produkcji gazu łupkowego stawia pod znakiem zapytania opłacalność szeregu projektów dotyczących płynnego gazu (LNG).
  • Sporne strategiczne obszary geograficzne: obserwowane obecnie napięcia dotyczące obszarów wodnych, do których prawa roszczą sobie Chiny, Filipiny, Wietnam, Malezja, Brunei czy Tajwan, zagrażają delikatnej równowadze sił w tym ważnym regionie.

Możliwości radzenia sobie przez społeczność międzynarodową z takimi ryzykami spadają wraz z powstawaniem wielobiegunowego porządku świata.

W ocenie ekspertów Deloitte w dzisiejszym niepewnym świecie wyzwania stojące przed koncernami naftowymi i gazowymi gwałtownie się mnożą. Jedną z potencjalnych strategii dla spółek z tego sektora, chcących stawiać czoła tym obszarom ryzyka, jest struktura Elastyczności Strategicznej (Strategic Flexibility), która jest zaawansowaną formą planowania, pomagającą firmom radzić sobie z niepewnością dotyczącą przyszłych rynków. Jest to czterostopniowy proces planowania pozwalający firmom realizować te aspekty strategii, które mają szansę powodzenia w przypadku dowolnego scenariusza. Jednocześnie struktura Elastyczności Strategicznej umożliwia im zachowanie wachlarza możliwości, który może okazać się przydatny w obliczu konkretnych wydarzeń na arenie międzynarodowej.

„Rynek surowców zawsze charakteryzował się dużą zmiennością i wysokim ryzykiem cenowym. Wydaje się, że wraz ze wzrostem niepewności oraz nasileniem wahań cen, może również rosnąć popularność instrumentów finansowych pozwalających przedsiębiorstwom na zabezpieczanie ryzyka cenowego w krótkim i średnim horyzoncie czasowym”- podkreśla Szymon Urbanowicz, Dyrektor w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Zarządzanie ryzykiem to teraz priorytet

Aż 90% firm ma zdefiniowany model zarządzania ryzykiem, a blisko 86% posiada stanowisko menedżera dedykowanego tylko do tego obszaru. Po kryzysie, blisko 65% firm usprawniło swoje systemy raportowania do zarządu i rady nadzorczej. Zarządzanie ryzykiem nigdy wcześniej nie było tak istotnym priorytetem dla najważniejszych organów korporacyjnych – wynika z raportu „Global Risk Management Survey”, opracowanego przez firmę doradczą Deloitte.

W ciągu ostatnich kilku lat, założenia oraz metody zarządzania ryzykiem zostały poddane ciężkiej próbie. W związku z tym, wiele instytucji dokonało ich modyfikacji, powierzając bardziej aktywną rolę zarządowi. W tym celu usprawnione i przebudowane zostały systemy raportowania do zarządu i komitetów ryzyka. „Wyraźnie można zaobserwować, że zarządy potrzebują szerszej i rzetelnej informacji na temat ryzyk. Jest to niezbędne do podejmowania optymalnych decyzji, które z punktu widzenia całej firmy będą bezpieczne i zgodne z przyjętą strategią biznesową. Kryzys pokazał, że błędne decyzje wynikają z braku pełnej informacji” – mówi Jakub Bojanowski, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Z badania wynika, że z roku na rok coraz częściej w politykę zarządzania ryzykiem zaangażowany jest zarząd. Przeważająca większość (86%) przebadanych instytucji finansowych utworzyło stanowisko Dyrektora ds. Ryzyka (CRO). Rośnie również znaczenie CRO i coraz częściej, bo aż w 85% firm jest on członkiem zarządu bądź podlega bezpośrednio zarządowi, bądź prezesowi.

„Prawie wszystkie badane firmy zdefiniowały własny model zarządzania ryzykiem. To wyraźny sygnał wskazujący na zmianę podejścia po kryzysie. Ryzyko towarzyszące decyzjom zarządczym staje się coraz bardziej istotnym czynnikiem ich podejmowania. Co więcej, firmy starają się dokładnie opisywać i niwelować pojawiające się ryzyka” – podkreśla Adam Kołaczyk, Partner w Dziale Zarządzania Ryzykiem Deloitte.

Kluczowym elementem zarządzania ryzykiem w firmie jest zdefiniowanie systemu gromadzenia danych i raportowania o ryzykach. Bardzo ważne jest otwarte podejście do oceny ryzyka oraz znaczenia jakości analiz danych, na podstawie których podejmowane są decyzje.

W ciągu ostatnich kilku lat założenia i metody zarządzania ryzykiem zostały poddane wyjątkowo ciężkiej próbie i należy się spodziewać, że wymogi w tym zakresie staną się jeszcze bardziej rygorystyczne. „Instytucje regulujące podejmują wiele działań dotyczących zarządzania ryzykiem, między innymi wprowadzając postanowienia Bazylei III. W związku z tym, wiele instytucji rozpoczęło proces dostosowania modelu zarządzania ryzykiem do zmieniającego się otoczenia regulacyjnego i biznesowego, między innymi poświęcając wiele uwagi jakości danych i skutecznej analizie ryzyka. To jest bardzo pracowity okres dla osób zarządzających ryzykiem w instytucjach finansowych” – dodaje Adam Kołaczyk.

W siódmej edycji badania uczestniczyli menedżerowie ds. ryzyka z 131 instytucji finansowych z całego świata z różnych sektorów usług finansowych, przede wszystkim banki komercyjne i detaliczne, firmy świadczące zróżnicowane usługi finansowe, towarzystwa ubezpieczeniowe, banki inwestycyjne oraz spółki zajmujące się zarządzaniem aktywami. Suma aktywów analizowanych spółek przekracza kwotę 17 bilionów USD.

Rynek polskich domen w I Kwartale 2011

Dziennie w polskim rejestrze pojawia się ponad 3 300 nowych nazw domeny .pl – wynika z opublikowanego właśnie raportu NASK, przedstawiającego sytuację krajowego rynku domen w pierwszym kwartale 2011 roku. Tak wysoka dynamika przyrostu nazw domeny .pl stawia Polskę na pierwszym miejscu wśród innych państw Unii Europejskiej.

Pierwszy kwartał 2011 roku rozpoczął się historycznym wydarzeniem dla polskiego rynku domenowego – rejestracją dwumilionowej nazwy w domenie .pl. Pod koniec marca liczba aktywnych domen wynosiła 2 067 053 nazw.

Na tle rejestrów Unii Europejskiej Polska nadal przoduje pod względem tempa wzrostu, wynoszącego obecnie 18,02 proc. Kolejne pozycje zajmują rejestry francuski i włoski, z dynamiką na poziomie odpowiednio 17,15 proc. i 14,77 proc.

„Cykliczny wzrost liczby nowych rejestracji nazw domeny .pl pojawiający się zwykle na początku każdego roku, w pierwszym kwartale 2011 roku był znacznie wyższy niż w poprzednich latach. Liczba 298 106 nowych rejestracji w pierwszym kwartale 2011 roku oznacza, iż był to pod tym względem najlepszy kwartał w historii.” – podsumowuje we wstępie do raportu Michał Chrzanowski, Dyrektor NASK.

Optymistyczne dane dotyczą poziomu odnowień nazw domeny .pl. Z opublikowanego raportu wynika, że po tendencji spadkowej w ostatnich dwóch dekadach 2010 roku, procent odnowionych nazw domen wzrósł i wynosi 57,73.

Rosnącą popularnością cieszy się również usługa opcji. Liczba założonych opcji w pierwszym kwartale 2011 roku wyniosła 8 364. „Wpływ na to miała duża liczba opcji zarejestrowanych na początku 2008 roku w wyniku obniżenia przez NASK ceny ze 150 do 30 złotych. Po 3 latach opcje wygasały i większość z nich została ponownie założona. Liczba nowo założonych opcji byłaby większa, gdyby NASK nie umożliwił przedłużania opcji na okres kolejnych 3 lat. Do realizacji 90,52 proc. opcji doszło w ciągu 12 miesięcy od zawarcia umowy.” – czytamy w raporcie.

W ciągu pierwszych trzech miesięcy 2011 roku odnotowano wzrost liczby nowo zawartych umów na usługę DNT (tzw. „testowanie nazw domeny”) względem 4. kwartału 2010 roku. W ciągu tego okresu przetestowano 17 947 nowych nazw domen, z czego 8,84 proc. skutkowało rejestracją.

Istotny wpływ na dynamikę rozwoju rynku domenowego w Polsce ma Program Partnerski NASK, który funkcjonuje od 2003 roku. Na koniec pierwszego kwartału 2011 w programie brało udział 160 przedsiębiorców. Tylko w ciągu ostatnich trzech miesięcy dołączyło 12 nowych Partnerów. Obecnie 83 Partnerów NASK ma siedzibę w Polsce, 51 w innych krajach europejskich, zaś 26 poza naszym kontynentem. Największymi rejestratorami są firmy: Home.pl (22,12 proc. udziału w rynku), NetArt SA (21,70 proc.) oraz AZ.pl (12,90 proc.).

Fundusz Internet Ventures inwestuje 6 mln zł w Kompan.pl

Internet Ventures FIZ, jeden z największych w Polsce technologicznych funduszy venture capital, utworzony przez IIF S.A., MCI Management S.A. i Krajowy Fundusz Kapitałowy S.A., zainwestował 6 mln zł w Kompan.pl Sp. z o.o. W efekcie tej inwestycji fundusz, który zarządzany jest wspólnie przez IIF S.A. i MCI Management S.A., obejmuje pakiet mniejszościowy, a środki przeznaczone zostaną na rozwój spółki. Projekt prowadzony jest przez zespół IIF.

„Inwestujemy w liderów rynku. Od dłuższego czasu obserwowaliśmy intensywny rozwój Kompan.pl na rynku reklamy internetowej. Szukaliśmy firmy, która dzięki kapitałowi i wiedzy pozyskanej od funduszu, utrzyma dynamiczny wzrost.” – powiedział Rafał Styczeń, prezes zarządu IIF S.A .

Według firmy Deloitte Kompan.pl jest jedną z najdynamiczniej rozwijających się firm technologicznych w Europie Centralnej. Spółka dwukrotnie z rzędu zajęła III miejsce w rankingu Deloitte FAST 50 osiągając blisko 2.500% wzrostu. Kompan.pl zaliczany jest także do kluczowych partnerów Google w Europie.

Firma powstała w 2004 roku. W krótkim czasie Kompan.pl stał się jednym z największych dystrybutorów reklam w wyszukiwarkach i kontekstowych w Polsce. Wśród klientów Kompan.pl są znane marki takie jak Polpharma, Comarch, Aviva, Miele, PKN Orlen, J.W. Construction, a także setki małych i średnich przedsiębiorstw, które są obsługiwane w czterech biurach regionalnych w Warszawie, Poznaniu, Gdyni i Katowicach. Rozwiązania Kompan.pl obejmują kreację, zaawansowane oprogramowanie CMS, afiliację, strategię i doradztwo, e-commerce, zaawansowane kampanie reklamowe, analizę danych. Kompan.pl planuje dalszy dynamiczny wzrost liczby klientów dzięki rozbudowie biur regionalnych oraz stworzeniu działu sprzedaży korporacyjnej. Dodatkowo spółka zamierza rozwijać sprzedaż zaawansowanych usług marketingu interaktywnego.

„Od początku istnienia intensywnie się rozwijamy w najbardziej obiecujących segmentach rynku reklamy internetowej. Wsparcie ze strony Internet Ventures ułatwi nam realizację strategii dalszego zwiększania udziału w rynku i dostarczania klientom nowych produktów. Chcemy wzmocnić zespół, przed którym stoją dwa główne zadania: sprawna obsługa klientów masowych oraz dostarczenie zaawansowanych rozwiązań dla szybko rozwijającego się portfolio klientów korporacyjnych. Oceniamy, że rynek wchodzi w fazę wzrostu i konsolidacji dlatego uważamy, że na tym etapie rozwoju spółki, kapitał Internet Ventures oraz wiedza jego zespołu zarządzającego są niezbędne dla utrzymania pozycji lidera.” – mówi Mateusz Ostachowski, członek zarządu Kompan.pl.

Maria Wasiak już oficjalnie prezesem PKP S.A.

Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie PKP S.A. w dniu 19 maja 2011 r. powołało na Prezesa Zarządu Spółki PKP S.A. Panią Marię Wasiak, pełniącą dotychczas obowiązki Prezesa Zarządu. Jednocześnie NWZ powołało nowego członka Zarządu Spółki Pana Romualda Bosakowskiego.

Nowa Pani Prezes jest związana z Grupą PKP od 2000 r. W latach 2001-2002 była prezesem spółki PKP Przewozy Regionalne, wcześniej pracowała w Ministerstwie Transportu i Gospodarki Morskiej oraz była działaczką Unii Wolności. Z wykształcenia nowa prezes jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Wielkopolskiej Szkoły Biznesu przy Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.