Długi firm reklamowych przekraczają 153 mln zł. Ponad 4 tys. firm z branży ma przeterminowane zobowiązania

Reklama przyciąga coraz większe pieniądze, ale nie wszystkie agencje wychodzą dzięki temu na prostą. Według danych Krajowego Rejestru Długów zadłużenie branży reklamowej wynosi 153,5 mln zł, a przeciętna zaległość dłużnika przekracza 36 tys. zł. Ponad dwie trzecie swoich zobowiązań branża mogłaby spłacić, gdyby jej klienci też płacili w terminie.

Na 153,5 mln zł przeterminowanych zobowiązań branży reklamowej składają się długi agencji reklamowych, public relations (PR) i firm prowadzących badania rynku i opinii publicznej. Łącznie 4198 zadłużonych przedsiębiorstw.

Za największą część tej kwoty odpowiadają agencje reklamowe. Według danych KRD w rejestrze jest 3269 takich firm, które mają łącznie 16 763 nieopłaconych zobowiązań. Ich dług wynosi 111,8 mln zł, czyli prawie trzy czwarte całego zadłużenia branży. Średnio jedna agencja reklamowa ma do oddania 34,2 tys. zł. Pozostały dług przypada na firmy zajmujące się badaniami naukowymi – 23,4 mln zł, PR-em i komunikacją – 7,2 mln zł oraz badaniem rynku i opinii publicznej – 6,9 mln zł.

Zdolność firm z branży reklamowej do terminowego wywiązywania się ze zobowiązań pieniężnych oraz poziom prawdopodobieństwa wpisania do rejestru dłużników bada także Analiza wiarygodności płatniczej KRD. Zgodnie z nią największe pogorszenie nastąpiło w grupie firm z ocenami pośrednimi D i E.

Na koniec kwietnia odsetek takich firm wynosił 11 proc., podczas gdy rok wcześniej 4,7 proc. To ponad dwukrotny wzrost i sygnał, że część firm z branży reklamowej przesuwa się do kategorii podwyższonego ryzyka. Jednocześnie udział firm z najlepszymi ocenami A, B i C spadł o 8 punktów procentowych, a udział firm najbardziej ryzykownych, z ocenami F, G i H, wzrósł o 1,7 punktu procentowego. To pokazuje, że mimo rosnącego rynku reklamy wiarygodność płatnicza części firm wyraźnie się pogarsza – mówi Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Mazowsze skupia reklamę i największą część długu

Zadłużenie agencji reklamowych koncentruje się tam, gdzie najmocniej skupia się rynek reklamy, mediów i PR. Największe zaległości mają więc firmy z województwa mazowieckiego – według danych KRD ich dług wynosi 59 mln zł, a w rejestrze widnieje 1449 zadłużonych firm z tego regionu. Mazowsze, zwłaszcza Warszawa, jest największym centrum branży reklamowej w Polsce. Kolejne miejsca zajmują województwa: śląskie z długiem 17 mln zł, małopolskie – 14,5 mln zł, wielkopolskie – 13,9 mln zł oraz dolnośląskie – 10 mln zł.

Wśród zadłużonych są zarówno małe działalności, jak i większe agencje. W KRD widnieje 2185 jednoosobowych działalności gospodarczych, które łącznie mają blisko 72 mln zł długu. Przeciętnie jedna taka firma ma do oddania 33 tys. zł. Większe firmy i instytucje mają łącznie 81,6 mln zł zaległości, a ich średni dług jest wyższy i wynosi 40,6 tys. zł. Problem dotyczy więc całej branży, ale w różnej skali: małe firmy są bardziej wrażliwe na opóźnione płatności, a duże mają wyższe koszty stałe i większe zobowiązania.

Trzy czwarte kwoty całego długu należy się firmom z sektora finansowego i ubezpieczeniowego – 115,3 mln zł. Jak widać, zaległości nie dotyczą wyłącznie nieopłaconych faktur za usługi, ale także finansowania działalności, rat, leasingów, pożyczek czy kredytów. Kolejne miejsca na liście wierzycieli zajmują operatorzy komórkowi – 9,8 mln zł i firmy handlowe – 8,8 mln zł.

Klienci oczekują większej efektywności

Według raportu Publicis Groupe Polska, rynek reklamy w Polsce wzrósł w 2025 roku o 6,9 proc. Największą dynamikę miały kanały, które wymagają od agencji coraz wąskiej specjalizacji: wideo online, Internet i radio. To oznacza, że budżety reklamowe przesuwają się w stronę działań szybkich, cyfrowych, mierzalnych i często bardziej wymagających technologicznie.

Ten wzrost nie musi jednak oznaczać lepszej kondycji firm, które go obsługują. Widać to z perspektywy mikroprzedsiębiorców, czyli szerokiej grupy potencjalnych klientów branży reklamowej. Z badania NFG „Marketing w skali mikro – co działa i ile to kosztuje” wynika, że niemal dwie trzecie mikrofirm prowadzi działania reklamowe, ale większość robi to własnymi siłami.

Mikrofirmy są aktywne reklamowo, ale bardzo ostrożne finansowo. Choć 62 proc. prowadzi działania promocyjne, to 82 proc. z nich robi to bez wsparcia agencji, a najczęściej reklamą zajmuje się sam właściciel. Stąd dla rynku reklamowego płynie ważna informacja: popyt istnieje, ale w segmencie MŚP firmy szukają prostych, policzalnych rozwiązań, które pomagają im szybko zdobyć klienta i nie obciążają budżetu. Agencje, które potrafią taką ofertę przygotować, mogą dotrzeć do szerokiej grupy klientów. Te, które nadal myślą głównie kategoriami rozbudowanych kampanii, mogą rozmijać się z potrzebami mikroprzedsiębiorców – mówi Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.

Rozwój reklamy internetowej, opisywany także w materiałach IAB Polska, wzmacnia konkurencję w digitalu i zwiększa presję na efektywność kampanii. Klienci oczekują dziś nie tylko kreacji, ale też danych, optymalizacji, automatyzacji, szybkiego raportowania i mierzalnego zwrotu z wydatków. Z kolei Wirtualne Media opisują rynek agencji jako branżę przechodzącą selekcję pod wpływem AI, kosztów i oczekiwań klientów. W praktyce oznacza to, że agencje muszą inwestować w nowe kompetencje i narzędzia, a jednocześnie pilnować marż i bieżących płatności. Dane KRD przedstawiają więc drugą stronę rosnącego rynku – nawet przy większych budżetach reklamowych część firm nadal ma problem z zadłużeniem i płynnością.

Agencje też czekają na przelewy

Choć agencje same mają zaległości, to ich klienci również nie zawsze płacą na czas. Według danych KRD kontrahenci są winni agencjom reklamowym 108,4 mln zł. Największe zaległości mają wobec nich firmy handlowe – 25,6 mln zł, budowlane – 22,9 mln zł oraz transportowe– 15,2 mln zł. Wysoko na liście są też: przetwórstwo przemysłowe z długiem 10,8 mln zł oraz działalność profesjonalna, naukowa i techniczna – 10,2 mln zł.

Wyłania się tutaj mechanizm, który może uderzać w płynność agencji: z jednej strony muszą opłacać swoje zobowiązania, pensje dla pracowników, narzędzia i faktury dla podwykonawców, z drugiej same czekają na pieniądze od klientów. Największą część zaległości wobec agencji mają jednoosobowe działalności gospodarcze prawie 95 mln zł. Większe firmy i instytucje są im winne przeszło 13 mln zł. Agencje reklamowe często są więc między młotem a kowadłem: muszą płacić dalej, choć same nie otrzymują pieniędzy na czas – mówi Sandra Czerwińska, ekspertka Rzetelnej Firmy.

Grupa Tarczyński zwiększyła przychody i zysk netto w I kwartale 2026 roku

Grupa Tarczyński wypracowała w I kwartale 2026 roku 556,0 mln zł przychodów ze sprzedaży, co stanowi wzrost o 7,1 proc. w relacji do analogicznego okresu roku poprzedniego. Wynik EBITDA ukształtował się na poziomie 74,6 mln zł wobec 65,2 mln zł rok wcześniej (+14,5%). Skonsolidowany zysk netto wyniósł 50,9 mln zł i był aż o 73,80 proc. wyższy niż przed rokiem. Sprzedaż eksportowa w raportowanym okresie wyniosła 189,3 mln zł, co stanowi ponad 10-proc. wzrost r/r.

Wyniki I kwartału potwierdzają naszą determinację w realizacji dwutorowej strategii. Pomimo rosnącej konkurencji rynkowej chcemy nieprzerwanie umacniać silną pozycję na krajowym rynku i towarzyszyć konsumentom z naszymi markami podczas zakupów w ich ulubionych sieciach handlowych. Zwiększamy zarówno wartość, jak i wolumen sprzedaży naszych produktów, a przychody ze sprzedaży do kluczowych klientów stanowią ponad 37 proc. ogólnej wartości sprzedaży. Po drugie – Grupa Tarczyński to od dawna marka intensywnie rozwijająca się na zagranicznych rynkach i raportujemy ponad 10-procentową dynamikę sprzedaży eksportowej oraz wzrost jej udziału w strukturze łącznej sprzedaży o 1 p.p.  Koncentrujemy się na filarach naszej działalności, upatrując w nich szans na długoterminowy wzrost mówi Jacek Tarczyński, Prezes Zarządu Tarczyński.

Wybrane dane finansowe Q1 2026 Q1 2025 Zmiana
Przychody ze sprzedaży (tys. zł) 555 951 519 031 7,1%
Sprzedaż eksportowa (tys. zł) 189 302 171533 10,4%
Udział eksportu 34,05% 33,05% 1 p.p.
EBITDA (tys. zł) 74 619 65 163 14,51%
Marża EBITDA 13,42% 12,55% 0,9 p.p.
Zysk netto (tys. zł) 50 929 29 304 73,80%

 

Produkty Grupy Tarczyński są dystrybuowane do ponad 30 krajów świata na trzech kontynentach. Największymi rynkami eksportowymi pozostają: Niemcy, Wielka Brytania, Rumunia, Holandia, Litwa, Czechy i Łotwa.

Certyfikacja wykonawców zmieni rynek zamówień publicznych. Firmy muszą przygotować się na nowe zasady

Rynek zamówień publicznych w Polsce jest dziś wart ok. 587 mld zł rocznie, a według prognoz do 2029 roku jego wartość zbliży się nawet do biliona złotych. Tymczasem eksperci ostrzegają, że nowy system certyfikacji wykonawców może istotnie zmienić układ sił wśród firm walczących o publiczne kontrakty. Dla części przedsiębiorstw certyfikacja stanie się ułatwieniem dostępu do rynku, podczas gdy inne mogą mieć problem z dostosowaniem się do nowych wymogów i utrzymaniem konkurencyjności.

Certyfikat ma stać się „paszportem” do rynku publicznego

Dla wielu przedsiębiorstw kontrakty realizowane dla administracji publicznej są jednym z kluczowych źródeł przychodów. Problem w tym, że obecny system wymaga wielokrotnego składania i weryfikowania tych samych dokumentów przy kolejnych postępowaniach przetargowych.

Nowa certyfikacja wykonawców ma uprościć ten proces. Firmy, które uzyskają odpowiedni certyfikat, będą mogły łatwiej potwierdzać swoją wiarygodność oraz spełnianie warunków udziału w przetargach. Eksperci przewidują, że z czasem certyfikacja stanie się rynkowym standardem.

– Certyfikacja może stać się dla firm realnym narzędziem budowania przewagi konkurencyjnej na rynku zamówień publicznych. Dla części przedsiębiorców będzie oznaczała szybszy dostęp do postępowań i mniejsze obciążenia administracyjne, ale dla innych okaże się koniecznością, bez której coraz trudniej będzie skutecznie konkurować o kontrakty publiczne – mówi mec. Michał Liżewski, partner kancelarii LEGALLY.SMART, specjalista z zakresu prawa zamówień publicznych.

7 na 10 firm może nie być gotowych na nowe wymogi

Największym wyzwaniem może okazać się przygotowanie organizacji do nowych standardów. Certyfikacja będzie wymagała uporządkowania dokumentacji, procedur compliance oraz sposobu zarządzania ryzykiem w firmie.

Jak wynika z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Miliardy na stole”, aż siedem na dziesięć polskich firm prywatnych nigdy nie złożyło oferty w przetargu publicznym i nawet nie rozważa takiego kroku. Tylko 13% przedsiębiorstw w 2025 roku podjęło próbę udziału w postępowaniu.

To pokazuje skalę problemu rynku, który dla wielu przedsiębiorców wciąż pozostaje zbyt skomplikowany, zbyt sformalizowany i obarczony dużym ryzykiem proceduralnym.

Nowe regulacje mogą szczególnie mocno dotknąć mniejsze podmioty, które do tej pory funkcjonowały na rynku publicznym bez rozbudowanych struktur formalnych.

– Duże organizacje są zazwyczaj lepiej przygotowane do wdrażania procedur i standardów wymaganych przy certyfikacji. Dla części sektora MŚP nowe regulacje mogą oznaczać dodatkowe koszty, konieczność reorganizacji procesów oraz ryzyko czasowego ograniczenia dostępu do rynku zamówień publicznych – wskazuje mec. Liżewski.

Rynek czeka największa zmiana od lat

Nowy system certyfikacji wykonawców zacznie obowiązywać od 12 lipca 2026 roku. Eksperci przewidują, że w najbliższych latach certyfikaty staną się jednym z kluczowych elementów oceny wiarygodności firm działających na rynku publicznym.

– W praktyce certyfikacja przełoży się na szybszy udział w postępowaniach, ograniczenie formalności oraz łatwiejsze potwierdzanie wiarygodności wykonawcy. Jednocześnie firmy, które nie przygotują się odpowiednio wcześnie do nowych wymogów, mogą mieć coraz większy problem z utrzymaniem konkurencyjności na rynku publicznym. To nie będzie wyłącznie zmiana proceduralna, ale realna zmiana zasad funkcjonowania całego rynku zamówień publicznych – podsumowuje mec. Michał Liżewski, partner w kancelarii LEGALLY.SMART.

Inflacja w maju 2026 r. wyniosła 3,1%. Drożeją paliwa i energia, tanieje żywność

Według szybkiego szacunku GUS inflacja CPI w maju 2026 r. wyniosła 3,1 proc. rok do roku. W ujęciu miesięcznym ceny spadły o 0,3 proc., głównie przy niższych cenach żywności i lekkim spadku cen paliw.

Inflacja CPI · szybki szacunek GUS

Inflacja w maju 2026 r. wyniosła 3,1% rok do roku

Według szybkiego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego ceny towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r. były o 3,1% wyższe niż rok wcześniej. W porównaniu z kwietniem 2026 r. ceny spadły o 0,3%.

Dane: GUS, szybki szacunek CPI za maj 2026 r. · Publikacja: 29 maja 2026 r. · Źródło danych: GUS
3,1% inflacja CPI rok do roku maj 2026 r. wobec maja 2025 r.
-0,3% zmiana cen miesiąc do miesiąca maj 2026 r. wobec kwietnia 2026 r.
2,5% cel inflacyjny NBP CPI pozostaje powyżej celu, ale w paśmie odchyleń

Majowy odczyt CPI w ujęciu ogólnym

Majowy szybki szacunek wskazuje na niewielkie obniżenie rocznej dynamiki cen względem kwietnia 2026 r., kiedy inflacja wyniosła 3,2% rok do roku. W maju wskaźnik CPI wyniósł 3,1% rok do roku, czyli pozostał powyżej celu inflacyjnego 2,5%, ale mieścił się w dopuszczalnym paśmie odchyleń.

W ujęciu miesięcznym GUS odnotował spadek cen o 0,3%. Odczyt ten oznacza, że przeciętny poziom cen w maju był niższy niż w kwietniu, choć w porównaniu z analogicznym miesiącem poprzedniego roku ceny nadal pozostawały wyższe.

Uwaga metodologiczna: GUS zaznacza, że szybki szacunek ma charakter wstępny i może zostać skorygowany. Od danych za 2026 r. wskaźnik CPI jest liczony zgodnie z międzynarodową klasyfikacją COICOP 2018.

Główne kategorie cen w maju 2026 r.

W strukturze danych widoczne są różnice między kategoriami. Najwyższą roczną dynamikę odnotowano w przypadku paliw i smarów do prywatnych środków transportu. Ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły rok do roku nieznacznie, natomiast w ujęciu miesięcznym spadły.

Wyszczególnienie Maj 2026 / maj 2025 Zmiana r/r Maj 2026 / kwiecień 2026 Zmiana m/m
Ogółem 103,1 +3,1% 99,7 -0,3%
Żywność i napoje bezalkoholowe 100,5 +0,5% 99,0 -1,0%
Energia elektryczna, gaz i inne paliwa 105,0 +5,0% 100,0 0,0%
Paliwa i smary do prywatnych środków transportu 112,3 +12,3% 99,9 -0,1%

Inflacja CPI w latach 2025–2026

Dane z wykresu GUS pokazują, że w 2025 r. roczna dynamika CPI obniżała się z poziomu 4,9% na początku roku do 2,4% w grudniu. W pierwszych dwóch miesiącach 2026 r. inflacja wynosiła 2,1%, a następnie wzrosła do 3,0% w marcu, 3,2% w kwietniu i 3,1% w maju.

Zmiany cen towarów i usług konsumpcyjnych r/r, w %

Porównanie kategorii: zmiana roczna i miesięczna

Porównanie zmian rocznych i miesięcznych pozwala oddzielić długoterminowy wzrost poziomu cen od krótkookresowych zmian widocznych w maju. W przypadku paliw roczna dynamika była wysoka, ale miesiąc do miesiąca odnotowano lekki spadek. Ceny energii były o 5,0% wyższe niż rok wcześniej, natomiast w porównaniu z kwietniem pozostały bez zmian.

Zmiana cen r/r, w %
Zmiana cen m/m, w %

Co wynika z szybkiego szacunku?

Majowy odczyt potwierdza, że inflacja pozostaje umiarkowanie powyżej celu inflacyjnego, ale nie wraca do poziomów obserwowanych na początku 2025 r. Jednocześnie dane miesięczne wskazują na spadek przeciętnego poziomu cen wobec kwietnia, głównie przy niższych cenach żywności i niewielkim spadku w kategorii paliw.

W interpretacji danych należy uwzględnić wstępny charakter publikacji. Pełniejsze wnioski będą możliwe po publikacji finalnych danych, obejmujących szerszą strukturę koszyka inflacyjnego i szczegółowe kategorie cen.

Źródło danych: Główny Urząd Statystyczny, „Szybki szacunek wskaźnika cen towarów i usług konsumpcyjnych w maju 2026 r.”, 29.05.2026 r. Wykresy: opracowanie własne na podstawie danych GUS.

Fizjoterapia pod presją konkurencji. Inwestycje w sprzęt stają się elementem strategii

Polski rynek fizjoterapii stale się rozwija, jest coraz bardziej konkurencyjny, a pacjenci oczekują nie tylko skutecznych, ale też nowoczesnych metod terapii i wysokiego standardu obsługi. Z badania przeprowadzonego przez Siemens Financial Services w Polsce wśród właścicieli gabinetów fizjoterapeutycznych wynika, że ponad połowa z nich regularnie odnawia i wymienia kluczowe elementy wyposażenia.

Mimo to inwestycje w sprzęt wciąż mają w dużej mierze charakter reaktywny. Aż 38 proc. respondentów decyduje się na zakup nowego urządzenia dopiero w momencie, gdy jest to konieczne (dotychczasowe się zużyje lub zaczyna zawodzić). Jednocześnie większość gabinetów finansuje takie wydatki wyłącznie z wypracowanych zysków, co może oznaczać konieczność odłożenia modernizacji w czasie.

W warunkach rosnącej konkurencji i coraz wyższych oczekiwań pacjentów, wyraźnie widać potrzebę zmiany podejścia do realizowania inwestycji. Zamiast czekać z zakupami do momentu awarii sprzętu, gabinety powinny planować rozwój z wyprzedzeniem i traktować inwestycje jako element długofalowej strategii.

Fizjoterapeuci stawiają przede wszystkim na sprawdzone technologie, które zapewniają ciągłość pracy i bezpieczeństwo terapii. Unikają przy tym rozwiązań niskiej jakości, nawet jeśli są one tańsze. Dla 44 proc. ankietowanych najważniejszym kryterium przy wyborze sprzętu pozostaje jego jakość, niezawodność oraz serwis gwarancyjny. Jednocześnie co czwarty fizjoterapeuta zwraca też uwagę na estetykę, a dla co piątego istotne są także kompatybilność nowych urządzeń z obecnym oprogramowaniem i systemami oraz cicha praca i ergonomia.

Jak dziś gabinety fizjoterapeutyczne finansują inwestycje w sprzęt?

Z badania wynika, że dominującym źródłem finansowania inwestycji pozostają środki własne – wskazało je 61 proc. respondentów w badaniu Siemens Financial Services w Polsce. Dla porównania z pożyczki leasingowej, korzysta 12 proc. badanych, a z leasingu operacyjnego 10 proc.

– Aż 70 proc. respondentów deklaruje otwartość na alternatywne formy pozyskania sprzętu, takie jak wynajem czy modele subskrypcyjne. To wyraźny sygnał, że rynek zaczyna doceniać większą elastyczność i łatwiejszy dostęp do nowoczesnych technologii – komentuje Tomasz Szyszka, Head of Vendor Healthcare Sales w Siemens Financial Services w Polsce. – Jednocześnie tradycyjne podejście, oparte na finansowaniu inwestycji wyłącznie ze środków własnych, choć bywa postrzegane jako bezpieczne, w praktyce często prowadzi do odkładania decyzji zakupowych. W efekcie rośnie ryzyko operacyjne – pojawiają się przestoje, ograniczenia w dostępności terapii czy spadek jakości usług w okresie poprzedzającym wymianę sprzętu.

Co wpływa na decyzje o zakupie i finansowaniu

Dla co czwartego badanego (24 proc.) impulsem do podjęcia decyzji o zakupie sprzętu są atrakcyjne warunki finansowania lub oferty promocyjne u dostawców. W praktyce oznacza to, że dobrze dopasowane rozwiązania finansowe mogą przyspieszać moment realizacji inwestycji – nie tylko wspierając bieżącą płynność placówek, ale także umożliwiając szybsze wdrażanie nowoczesnych technologii i podnoszenie standardu świadczonych usług.

W podjęciu decyzji o zakupie nowego sprzętu istotną rolę odgrywa także chęć budowania przewagi konkurencyjnej. 18 proc. badanych wskazuje, że inwestycje są sposobem na zwiększenie dostępności usług i usprawnienie organizacji pracy. Tyle samo respondentów kieruje się chęcią posiadania lepszych i bardziej nowoczesnych urządzeń, które poprawią diagnostykę oraz potrzebą zwiększenia różnorodności usług.

W przypadku wyboru firmy finansowej decyzje podejmowane są w oparciu o kilka równoważnych kryteriów. Badanie zrealizowane na zlecenie Siemens Financial Services w Polsce pokazuje, że kluczowe znaczenie mają doświadczenie instytucji oraz jej wiarygodność (27 proc.). Istotną rolę odgrywają także warunki finansowania (23 proc.), jednak – podobnie jak w innych obszarach – są one rozpatrywane w szerszym kontekście jakości współpracy i poczucia bezpieczeństwa.

Niewiele mniej, bo 20 proc. badanych zwraca uwagę na możliwość przeprowadzenia całego procesu finansowego online. To pokazuje, że rośnie znaczenie rozwiązań prostych i dopasowanych do potrzeb gabinetów, które pozwalają szybko przejść od decyzji do realizacji inwestycji – zauważa Tomasz Szyszka, Head of Vendor Healthcare Sales w Siemens Financial Services w Polsce. – Takie podejście wspierają m.in. narzędzia takie jak SimplyLoan, które umożliwiają finansowanie w pełni zdalnie i ułatwiają sprawne dopasowanie inwestycji do bieżącej działalności placówki. W efekcie gabinety mogą w większym stopniu strategicznie planować rozwój swojej oferty.

Nota metodologiczna:

Badanie z przedstawicielami 100 firm (jednoosobowych działalności i spółek handlowych) zrealizował Instytut Badań i Rozwiązań B2B Keralla Research w sierpniu 2025 r. Uczestnikami badania byli właściciele i menedżerowie z branży fizjoterapeutycznej z całej Polski, Wykorzystano metodę ilościową, technikę standaryzowanych wywiadów telefonicznych (CATI).

Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich otwarte na AGH

Nowo otwarte Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej oferuje dostęp do wiązki promieniowania rentgenowskiego o parametrach dostępnych w ośrodkach synchrotronowych. Nowa infrastruktura umożliwi prowadzenie zaawansowanych badań w zakresie inżynierii materiałowej, biomedycyny, chemii czy farmacji.AGH uruchamia źródło promieniowania rentgenowskiego dorównujące intensywnością synchrotronom

Techniki rentgenowskie najczęściej kojarzone są z medycyną, gdzie RTG i tomografia komputerowa wykorzystywane są do obrazowania schorzeń i urazów. Możliwe jest to dzięki temu, że różne tkanki w odmienny sposób absorbują promienienie rentgenowskie (X), w związku z czym dają w badaniach unikalny obraz.

Paleta technik wykorzystujących promieniowanie rentgenowskie znacznie wykracza jednak poza zastosowania typowo medyczne, umożliwiając badanie struktury także wielu innych materiałów niż tkanki biologiczne, a nawet precyzyjne określanie ich składu chemicznego.

Stosowanie wielu z tych metod wymaga jednak używania wiązek promieniowania o bardzo wysokich intensywnościach, których nie byłaby w stanie wygenerować zwykła lampa rentgenowska.

Tak intensywne wiązki promieniowania możliwe są do uzyskania w synchrotronach, czyli gigantycznych urządzeniach w kształcie pierścieni, o obwodach liczonych w dziesiątkach metrów, w których elektrony są w tym celu rozpędzane do prędkości bliskich prędkości światła. Kiedy tor ich poruszania się ulega wymuszonemu zakrzywieniu, towarzyszy temu emisja promieniowania, którą można wykorzystać do celów badawczych.

Niedostępne wcześniej w Polsce techniki badawcze

Choć w Krakowie znajduje się synchrotron SOLARIS, należący do Uniwersytetu Jagiellońskiego, to udostępnione linie badawcze nie pokrywają pełni możliwości badań z wykorzystaniem promieni rentgenowskich. Badaczki i badacze z Polski, chcący skorzystać z niektórych technik, musieli dotychczas aplikować o możliwość przeprowadzenia prac we Francji, Niemczech czy Austrii.

Teraz może się to zmienić za sprawą infrastruktury, która została udostępniona na AGH. Otwarte właśnie Laboratorium Zawansowanych Technik Rentgenowskich nie tylko oferuje niedostępne wcześniej w Polsce możliwości w zakresie badań z wykorzystaniem promieni X, ale w porównaniu z synchrotronami ma kompaktowe rozmiary – mieści się w jednym pomieszczeniu o powierzchni 36 m2 na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej (WFiIS). Składa się na nią wielofunkcyjne źródło promieniowania rentgenowskiego, system 8 detektorów jedno- i dwuwymiarowych oraz obsługująca całość aparatura komputerowa.

Niezbędna infrastruktura została zakupiona przez konsorcjum trzech wydziałów AGH, w którego skład oprócz WFiIS wchodzi również Wydział Inżynierii Metali i Informatyki Przemysłowej oraz Wydział Energetyki i Paliw. Koszty inwestycji zostały pokryte ze środków Programu „Inicjatywa Doskonałości – Uczelnia Badawcza” (IDUB).

System został zbudowany przez kanadyjskie przedsiębiorstwo Proto Manufactoring Ltd., ale w oparciu o specyfikację przekazaną przez AGH, co czyni go unikalnym w skali świata. Jego „sercem” jest nowoczesna lampa rentgenowska MetalJet oferowana przez firmę Excillum, która wyposażona jest anodę z ciekłego metalu, co odróżnia ją od anod stałych czy wirujących używanych w typowych aparatach RTG czy tomografach komputerowych.

Wyjątkowa lampa rentgenowska i systemy optyczne

W lampach rentgenowskich promieniowanie X powstaje w trakcie przepływu strumienia elektronów pomiędzy katodą a anodą, kiedy ta ostatnia jest „bombardowana” przez rozpędzane w tym celu elektrony. W czasie tego procesu anoda bardzo się nagrzewa, w związku z czym wymaga skutecznego chłodzenia i przy zbyt dużej intensywności strumienia cząstek może ulec przegrzaniu.

W lampach MetalJet wykonana jest z ciekłego metalu, który ulega ciągłemu odnawianiu, wskutek czego ciepło jest odprowadzane bardziej efektywnie. Dzięki temu, w laboratorium AGH możliwe jest uzyskanie wiązki promieniowania rentgenowskiego o parametrach odpowiadającym źródłom synchrotronowym.

Aparatura na AGH oferuje dostęp do wiązki o maksymalnej energii 160 keV, przy jednoczesnym dostępie do dwóch linii o charakterystycznych energiach 9,2 keV i 24 keV. Przekłada się to na możliwość badania trudno przenikliwych materiałów, a także wymagających stosowania specyficznych parametrów wiązki.

Aparatura przewyższa pod tym względem możliwości linii badawczej POLYX dostępnej na synchrotronie SOLARIS, która oferuje wiązkę promieniowania rentgenowskiego o energii 15 keV. Jednocześnie, dzięki implementacji zaawansowanych systemów optycznych, dorównuje źródłom synchrotronowym pod względem intensywności i skupienia wiązki, co ma wpływ się na szybkość i dokładność badań.

Pokaże to, czego nie widzi zwykły rentgen i tomograf

Wysokorozdzielcza tomografia rentgenowska ludzkiego serca oraz rekonstrukcja przestrzenna układu naczyń wieńcowych

Laboratorium otwarte na AGH umożliwia stosowanie wielu zaawansowanych technik badawczych:

  • Diffraction contrast tomography (DCT) – łączy metody tomografii komputerowej
    z kontrastem dyfrakcyjnym, który umożliwia określanie lokalizacji i orientacji przestrzennej ziaren kryształów w materiałach krystalicznych w oparciu o to, jak załamują one fale promieniowania X,
  • X-ray fluorescence tomography (XRF tomography) – umożliwia precyzyjną analizę rozkładu przestrzennego pierwiastków w trójwymiarze na postawie charakterystyki ich widma flourescencyjnego po wzbudzeniu promieniami rentgenowskimi,
  • Energy dispersive diffraction (EDF) – metoda podobnie jak DCT bazująca na dyfrakcji fal promieniowania rentgenowskiego w kryształach, w przypadku której analizie poddawane są nie wzory dyfrakcji, ale energia rozproszonych promieni; szczególne zastosowanie znajduje w przypadku badania dynamicznych procesów, np. materiałów poddawanych naprężeniom,
  • Phase-contrast X-ray tomography – technika łącząca tomografię komputerową
    z kontrastem fazowym, gdzie oprócz absorbcji promieniowana rentgenowskiego przez strukturę materiału analizowany jest sposób, w jaki wpływa ona na przesunięcie fazowe fal promieniowania X; umożliwia to obrazowanie struktur słabo absorbujących promieniowanie rentgenowskie, np. tkanek biologicznych,
  • Single-crystal X-ray diffraction (SC-XRD) – kolejna metoda podobnie jak DCT opierająca się na zjawisku dyfrakcji fal promieniowania rentgenowskiego, ale stosowana nie do badania struktury materiałów krystalicznych, ale układu atomów w pojedynczych kryształach.

Cały system oparty jest na modułowej konstrukcji, która pozwala na wymianę i kalibrację i poszczególnych elementów – np. detektorów, optyki czy układów mocowania próbek – w zależności od szczególnych potrzeb badawczych. Obszerna przestrzeń w miejscu przeznaczonym na próbki pozwala również na montaż różnego rodzaju dodatków, np. komory temperaturowej lub modułów wytrzymałościowych, pozwalających na badanie materiałów pod kątem ich stabilności temperaturowej czy odporności na ściskanie i rozciąganie.

Dzięki temu, że lampa MetalJet może generować jednocześnie dwie wiązki promieniowania rentgenowskiego w przeciwstawnych kierunkach, w przyszłości możliwe będzie uruchomienie na aparaturze dwóch niezależnych linii badawczych.

Zwiększenie szans u uzyskanie grantów europejskich

Prowadzenie badań w laboratorium będzie zorganizowane na podobnych zasadach, jak ma to miejsce w dużych ośrodkach badawczych. Badaczki i badacze, chcący skorzystać z dostępnej infrastruktury, powinni złożyć wniosek uzasadniający cel przeprowadzenia badania. Aplikacje oceni Rada Naukowa złożona z pracowników naukowych podmiotów, które tworzy konsorcjum trzech wydziałów AGH zarządzających aparaturą. W zależności od wyniku oceny, autorkom i autorom wniosków przyznawany będzie określony czas pomiarowy.

–  Staranie się o duże europejskie granty naukowe wymaga dysponowania zapleczem aparaturowym umożliwiającym ich realizację. Posiadanie przez AGH własnego źródła RTG o możliwościach zbliżonych do największych europejskich ośrodków badawczych umożliwi dostęp do nowoczesnych i do tej pory niedostępnych w Polsce technik badawczych, co z pewnością ułatwi aplikowanie o ambitne projekty. Warto także wspomnieć, że wyniki badań uzyskane na dużych przyrządach badawczych i z wykorzystaniem nowatorskich technik mają zdecydowanie większy potencjał publikacyjny – wyjaśnia pomysłodawca nowego laboratorium dr hab. inż. Sebastian Wroński, profesor na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej.

Doświadczenie AGH w mikro- i nanoobrazowaniu

Laboratorium Zaawansowanych Technik Rentgenowskich rozszerza możliwości działającego od 2012 roku na WFiIS Laboratorium Mikro- i Nanotomografii (LMiNT), które prof. Wroński prowadzi wspólnie z dr. hab. inż. Jackiem Tarasiukiem, prof. AGH. Do sukcesów LMiNT należy m.in. odkrycie dokonane w 2018 roku, kiedy w trakcie badań prowadzonych w kooperacji z Instytutem Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN w kości mamuta odnalezionej przy ul. Spadzistej w Krakowie zidentyfikowano fragment krzemiennego grotu. Udało się dzięki temu dowieść, że łowiectwo występowało na tych terenach już 27 tys. lat temu, czyli o 2 tys. lat wcześniej niż dotychczas uważano.

LMiNT prowadzi również wiele innych badań materiałowych we współpracy z ośrodkami krajowymi i zagranicznymi. Bada m.in. kosteczki słuchowe czy zastawki serca na potrzeby implantologii.

Używany sprzęt Apple w biznesie – co warto wiedzieć przed zakupem?

Używany sprzęt Apple coraz częściej trafia do firm jako alternatywa dla nowych urządzeń. Z uwagi na niższy koszt zakupu i długie wsparcie producenta, dla wielu przedsiębiorstw jest to sposób na rozsądne wyposażenie zespołu. Warunek jest jeden – aby wybrać pewny sprzęt, trzeba wiedzieć, na co zwrócić uwagę przed zakupem.

Używany sprzęt Apple w firmie – czy to ma sens?

W firmach decyzje dotyczące zakupu sprzętu są zwykle podyktowane analizą kosztów, ale także żywotnością sprzętu. Na tle konkurencji Apple wyróżnia się tym, że nawet kilkuletnie urządzenia nadal zachowują wysoką wydajność i długie wsparcie systemowe.

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy oznacza oszczędność, a jednocześnie jest to sposób na efektywne zarządzanie zasobami IT.

Oto najważniejsze korzyści:

  • niższy koszt wejścia przy zachowaniu jakości premium;
  • długie wsparcie systemowe (duże aktualizacje systemu + łatki bezpieczeństwa po zakończeniu wsparcia);
  • możliwość szybkiego wyposażenia zespołu;
  • rosnący rynek sprawdzonych urządzeń używanych.

Warto przy tym podkreślić, że w przypadku Apple różnica między nowym a kilkuletnim sprzętem często jest mniej odczuwalna w codziennej pracy niż w innych ekosystemach.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem – lista kontrolna

Przed zakupem używanego sprzętu Apple ważne jest ograniczenie wszelkich sytuacji ryzykownych. Nawet atrakcyjna cena nie zrekompensuje problemów z urządzeniem, które wymaga szybkiego serwisu.

Najważniejsze elementy weryfikacji to:

  • stan baterii – 80% kondycji to absolutne minimum, szczególnie jeśli chodzi o odnowiony Apple Watch Ultra, iPhone czy MacBook;
  • historia serwisowa – wymiany podzespołów i ewentualne naprawy;
  • blokada aktywacji – urządzenie musi być odłączone od poprzedniego konta Apple ID;
  • kompatybilność systemowa – sprawdzenie, czy sprzęt obsługuje aktualne wersje systemów.

Każdy z tych punktów ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo wdrożenia sprzętu w firmie, a ich pominięcie może generować realne koszty.

Jakie urządzenia Apple sprawdzają się najlepiej jako używane?

Nie każdy sprzęt Apple równie dobrze sprawdza się w środowisku biznesowym jako używany. Wybór powinien zależeć od charakteru pracy oraz intensywności użytkowania.

Najczęściej wybierane urządzenia to:

  • odnowiony MacBook Air – lekki i energooszczędny, dobry do pracy biurowej i mobilnej;
  • odnowiony MacBook Pro – do bardziej wymagających zadań i pracy kreatywnej;
  • odnowiony iPad – może stanowić wsparcie sprzedaży, służyć do prezentacji i pracy w terenie;
  • odnowiony Mac mini – ekonomiczne stanowisko stacjonarne;
  • odnowiony Apple Watch – doskonały jako asystent w biznesie, sporcie i życiu codziennym.

Odpowiednie dopasowanie urządzenia do roli w firmie decyduje o tym, czy inwestycja w sprzęt używany będzie w pełni efektywna.

Certyfikowany sprzęt odnowiony vs rynek prywatny – kluczowa różnica

Na rynku wtórnym można znaleźć zarówno oferty od osób prywatnych, jak i certyfikowany sprzęt odnowiony. Różnica między nimi ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa zakupu.

Certyfikowany sprzęt odnowiony:

  • przechodzi weryfikację techniczną i testy przed sprzedażą;
  • posiada gwarancję oraz udokumentowaną historię;
  • stanowi pewny zakup pod względem braku blokad i ukrytych usterek.

Rynek prywatny natomiast często oznacza:

  • brak gwarancji oraz ograniczoną możliwość reklamacji;
  • trudność w pełnej weryfikacji stanu technicznego;
  • ryzyko zakupu urządzenia z blokadą lub wadą ukrytą.

W firmie przewidywalność kosztów i brak przestojów mają ogromne znaczenie, dlatego różnica w bezpieczeństwie zakupu jest ważniejsza niż sama cena.

Kwestie prawne i podatkowe – o czym warto pamiętać?

Zakup używanego sprzętu Apple do firmy musi spełniać dwa kryteria – być technicznie bezpieczny oraz poprawny pod względem formalnym.

W tym kontekście najważniejsze aspekty to:

  • faktura VAT – umożliwia rozliczenie sprzętu w kosztach działalności;
  • ewidencja środków trwałych – obowiązuje również dla sprzętu używanego;
  • leasing – pozwala rozłożyć koszt inwestycji w czasie;
  • poprawna dokumentacja zakupu – istotna w przypadku kontroli lub audytu.

Brak odpowiednich dokumentów może sprawić, że pozorna oszczędność nie przełoży się na realne korzyści podatkowe.

Kiedy warto dopłacić do nowego sprzętu zamiast kupować używany?

Mimo wszystko warto mieć na uwadze, że używany sprzęt nie zawsze będzie najlepszym wyborem dla firmy. W niektórych sytuacjach lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia.

Jak rozpoznać który wariant jest lepszy? Otóż do nowego sprzętu warto dopłacić w kilku konkretnych sytuacjach:

  • gdy firma potrzebuje pełnej gwarancji producenta;
  • gdy sprzęt będzie intensywnie eksploatowany przez kilka lat;
  • gdy ważny jest dostęp do najnowszych funkcji i wydajności;
  • gdy leasing nowego sprzętu jest finansowo porównywalny z zakupem używanego.

Decyzja powinna wynikać z analizy całkowitego kosztu posiadania, a nie tylko ceny zakupu.

Gdzie kupić używany sprzęt Apple dla firmy bezpiecznie?

Bezpieczny zakup używanego sprzętu Apple dla biznesu powinien opierać się na sprawdzonym i transparentnym źródle.

Sklep GradeUP.pl oferuje:

  • certyfikowany sprzęt odnowiony z pełną weryfikacją techniczną;
  • możliwość otrzymania faktury VAT;
  • opcję leasingu lub zakupu ratalnego;
  • doradztwo w doborze sprzętu do potrzeb firmy;
  • dostęp do różnych modeli w jednym miejscu – od MacBooków po iPady.

Takie podejście minimalizuje ryzyko i upraszcza proces wdrożenia sprzętu w organizacji.

W przypadku Apple odnowione urządzenia mogą być rozsądną i opłacalną decyzją biznesową, pod warunkiem że pochodzą ze sprawdzonego źródła. Dzięki temu firmy mogą bezpiecznie wyposażyć zespół w sprzęt Apple i skutecznie zoptymalizować koszty IT.

Wyniki Grupy Selena po I kwartale 2026 r.: wzrost EBIT, zysku netto i marży brutto

Trend wzrostowy wyników finansowych Grupy Selena po pierwszym kwartale 2026 został utrzymany. Lider sektora chemii budowlanej wypracował zysk z działalności operacyjnej (EBIT) na poziomie 33,2 mln zł oraz 21,6 mln zł zysku netto z działalności kontynuowanej. Jednocześnie Selena zwiększyła rentowność sprzedaży brutto do 36 proc., co oznacza wzrost o ponad 2 pkt. procentowe r/r. Konsekwentnie realizowane cele zarządcze Grupy Selena skutecznie wspierają budowanie odporności biznesowej, nawet w warunkach utrzymującej się niepewności makroekonomicznej.

Wzrosty w warunkach wymagającego otoczenia rynkowego

Początek roku tradycyjnie stanowi słabszy okres dla większości segmentów branży budowlanej i podobnie było również w 2026 roku. Wyjątkowo mroźna zima, długo utrzymujące się niskie temperatury oraz pokrywa śnieżna znacząco ograniczały możliwość prowadzenia robót w terenie, co jednoznacznie potwierdziły dane GUS1. Produkcja budowlano-montażowa w pierwszym miesiącu tego roku spadła o 12,8 proc. r/r i aż o 65,2 proc. miesiąc do miesiąca względem grudnia 2025 r. Tym samym był to jeden z najsłabszych styczniów od co najmniej dekady i wynik wyraźnie poniżej oczekiwań rynku, który prognozował spadek na poziomie ok. 5 proc 2.

W skali globalnej gospodarka w pierwszym kwartale 2026 roku również pozostawała pod wpływem wysokiej niepewności wynikającej z napięć geopolitycznych – szczególnie w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie – oraz zmiennego otoczenia regulacyjno–handlowego.

Sławomir Majchrowski, prezes Grupy Selena

– Dziś istotne jest, aby firmy zaakceptowały fakt, że występowanie turbulencji w globalnej gospodarce nie jest już wyjątkiem, czy stanem przejściowym, lecz nowym paradygmatem i standardem prowadzenia biznesu. W tej rzeczywistości przewagę konkurencyjną budują te organizacje, które potrafią szybko adaptować się do zmian i z determinacją realizować cel, jakim jest skalowanie biznesu, nawet w najbardziej wymagającym otoczeniu – mówi Sławomir Majchrowski, CEO Grupy Selena.

Kluczowych wskaźników finansowych Grupy Selena w I kwartale 2026 roku potwierdza, że firma, niezależnie od niesprzyjających czynników makroekonomicznych, utrzymała ich stabilny poziom i pozostaje w trendzie wzrostu.

Zysk operacyjny (EBIT) Grupy Selena za pierwsze trzy miesiące 2026 roku wyniósł 33,2 mln zł, co stanowi ponad 17-procentowy wzrost r/r. W raportowanym okresie grupa kapitałowa odnotowała także prawie 11-procentowy wzrost zysku netto z działalności kontynuowanej. Zysk brutto osiągnął poziom 27,7 mln zł, natomiast rentowność brutto osiągnęła poziom 36%, co oznacza wzrost tego wskaźnika o ponad 2 pkt. procentowe w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Początek roku z wielowymiarową dywersyfikacją biznesu

W przypadku Grupy Selena fundamentalnym narzędziem zarządzania ryzykiem w wymagających warunkach rynkowych pierwszych trzech miesięcy roku niezmiennie pozostaje dywersyfikacja geograficzna i produktowa, a także aktywne poszukiwanie przewag konkurencyjnych.

– Poprzez wzrost kluczowych wskaźników finansowych po I kwartale 2026 roku, Grupa Selena pokazuje, że okres gospodarczej stagnacji nie powinien oznaczać dla firmy stanu permanentnego zawieszenia – zauważa Sławomir Majchrowski. – Z tego powodu regularnie analizujemy sytuację w branży i identyfikujemy rynki geograficzne oraz nisze produktowe, które mogą zyskiwać na znaczeniu – dodaje CEO Grupy Selena.

W efekcie spółka, w pierwszym kwartale 2026 roku, pozostawała aktywna zarówno w obszarze dywersyfikacji geograficznej, jak i produktowej.

Przykładem rozwoju w zakresie dywersyfikacji geograficznej oraz lokowania produkcji bliżej odbiorców jest ogłoszona w styczniu inwestycja, związana z budową drugiego zakładu produkcyjnego zapraw suchych w Kazachstanie. Wybór tej lokalizacji nie jest przypadkowy – Kazachstan to kraj o dynamicznie rosnącej gospodarce, pełniący dla Grupy Selena rolę naturalnego hubu dla Azji Centralnej i stanowiący solidną bazę do dalszej ekspansji w regionie.

Warto podkreślić, że Azja jest tylko jednym z głównych kierunków międzynarodowego skalowania biznesu Grupy Selena. Równie istotna od lat pozostaje Europa Zachodnia, ze szczególnym uwzględnieniem Półwyspu Iberyjskiego, który spółka postrzega jako jedno z ważniejszych centrów gospodarczych Starego Kontynentu.

W tym przypadku głównym narzędziem rozwoju Grupy Selena pozostają procesy M&A, czego przykładem jest ostatnia duża transakcja, polegająca na przejęciu 66% udziałów portugalskiego holdingu Irmãos Guimarães Martins, SGPS, S.A. (Grupo IGM) – lidera w produkcji i dystrybucji wysokiej jakości płyt warstwowych.

– Zakup portugalskiej Spółki stanowi kolejny krok w konsekwentnym wzmacnianiu pozycji Grupy Selena oraz rozszerzaniu jej portfolio o produkty, które posiadają perspektywiczny potencjał wzrostu i wpisują się w aktualne trendy rynku budowlanego. Obserwujemy rosnące zapotrzebowanie na innowacyjne i zaawansowane technologicznie materiały termoizolacyjne, a finalizacja tej transakcji odzwierciedla rangę tego segmentu w dalszym rozwoju Grupy – wyjaśnia Andrzej Zygadło, Członek Zarządu ds. Rozwoju Korporacyjnego spółki, odpowiedzialny m.in. za procesy akwizycyjne.

Zmiany w portfolio odpowiedzią na wyzwania sektora

Odpowiadając na realne potrzeby profesjonalnych wykonawców – co także stanowi jeden z głównych celów i kierunków rozwoju firmy – w marcu, Grupa Selena wprowadziła na rynek innowacyjny produkt – wielopozycyjną pianę poliuretanową Tytan Professional® REVO 360°. Kluczową przewagą systemu REVO 360° jest jego unikalna konstrukcja, umożliwiająca aplikację piany przy dowolnym kącie nachylenia puszki.

– Pracując nad nowymi produktami, niezmiennie stawiamy potrzeby wykonawcy w centrum procesu projektowego. Reagujemy na sygnały z rynku i obserwujemy, że ten bardzo dobrze odpowiada na produkty wysokospecjalistyczne. Rośnie zapotrzebowanie na innowacyjne produkty oraz całe systemy, których celem jest optymalizacja procesów budowlanych. Wprowadzając REVO 360°, dajemy wykonawcom narzędzie, które eliminuje ograniczenia mechaniczne i aplikacyjne, z którymi branża zmagała się od lat. To inwestycja w wydajność, która bezpośrednio przekłada się na rentowność projektów naszych klientów – mówi Michał Specjalski, Członek Zarządu ds. Produktów i Innowacji w Grupie Selena.

W najbliższych miesiącach Grupa Selena będzie kontynuować obrane cele i kierunki rozwoju oraz synergiczne włączać przejęte w ostatnich latach podmioty do swojej globalnej struktury.

1 Krajowa Izba Gospodarcza „Budownictwo zaczyna rok na minusie. W styczniu 2026 mocne tąpnięcie”, [dostęp: 29.05.2026]

2 Forum Branżowe „Produkcja budowlano-montażowa w styczniu 2026”, autor: Krzysztof Łakota, 20.02.2026, [dostęp: 29.05.2026]

Ice Code Games rozszerza współpracę ze Slitherine przy Nightmare Frontier

Ice Code Games S.A. podpisała ze Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej dotyczącej Nightmare Frontier, rozszerzający współpracę o przygotowanie dwóch pakietów DLC oraz portów konsolowych. Podpisanie aneksu – jeszcze przed zbliżającą się pełną premierą gry – umacnia wiarę w komercyjny sukces projektu. Prace nad nową zawartością i wersjami konsolowymi będą finansowane przez wydawcę.

Ice Code Games S.A. podpisała z międzynarodowym wydawcą Slitherine Software UK Ltd. aneks do umowy wydawniczej z 23 października 2025 r. Dokument, który wejdzie w życie 1 czerwca 2026 r., rozszerza zakres współpracy przy Nightmare Frontier o rozwój dodatków DLC oraz przygotowanie wersji konsolowych na platformy PlayStation 5 i Xbox Series X|S.

Podpisany aneks rozszerza harmonogram kolejnych etapów projektu i zabezpiecza finansowanie dalszej produkcji. Oznacza to, że prace nad przygotowaniem DLC oraz portów konsolowych będą finansowane przez wydawcę, co ogranicza konieczność angażowania środków własnych Ice Code Games na etapie rozwoju projektu i zwiększa przewidywalność przepływów finansowych spółki w okresie prac deweloperskich.

„Podpisanie aneksu ze Slitherine to dla nas istotne rozszerzenie potencjału komercyjnego Nightmare Frontier. Dzięki tej współpracy projekt zyskuje dwa dodatkowe filary rozwoju: nową zawartość w modelu DLC oraz wejście na konsole obecnej generacji. Co ważne, prace są finansowane przez wydawcę, co daje spółce większą stabilność w okresie prac deweloperskich i pozwala zespołowi skoncentrować się na jakości oraz atrakcyjności nowych treści dla graczy. To kolejny ważny krok w budowaniu długiego cyklu życia tytułu” – powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Slitherine to wyspecjalizowany międzynarodowy wydawca gier strategicznych i wojennych, z portfolio obejmującym m.in. takie marki jak Warhammer 40,000: Gladius, Panzer Corps czy Starship Troopers: Terran Command. Decyzja wydawcy o rozszerzeniu współpracy jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier stanowi istotne potwierdzenie potencjału komercyjnego tytułu.

„Rozszerzenie tej współpracy jest dla nas szczególnie istotne, ponieważ już na tym etapie, jeszcze przed premierą pełnej wersji Nightmare Frontier, potwierdza długoterminowy charakter naszej relacji ze Slitherine. Decyzja o objęciu projektu dodatkowymi DLC i portami konsolowymi jest dla nas czytelnym sygnałem, że wydawca widzi w grze duży potencjał komercyjny i produktowy. To szczególnie motywujące na końcowym, intensywnym etapie prac nad pełną premierą, która zbliża się już wielkimi krokami”  powiedział Mateusz Pilski, wiceprezes zarządu Ice Code Games S.A.

Ice Code Games finalizuje obecnie prace nad pełną wersją Nightmare Frontier, której premiera planowana jest już w najbliższym czasie. Gra jest aktualnie dostępna na platformie Steam w modelu Early Access i już na tym etapie spotkała się z pozytywnym odbiorem graczy. Dla spółki jest to ważny sygnał potwierdzający atrakcyjność przyjętego kierunku produkcyjnego oraz potencjał dalszego rozwoju tytułu.

Model współpracy ze Slitherine zakłada podział kompetencji i kosztów, co ogranicza ryzyko projektowe oraz finansowe po stronie spółki. Ice Code Games odpowiada za dalszy rozwój gry i jej wsparcie, natomiast partner wydawniczy finansuje prace związane z przygotowaniem DLC i portów konsolowych, prowadzi działania promocyjne oraz odpowiada za dystrybucję tytułu na rynkach międzynarodowych.

Medicalgorithmics zwiększył przychody o 51 proc. w I kwartale 2026 r.

Medicalgorithmics S.A., autor nowatorskich w skali globalnej algorytmów AI i platformy do analizy EKG, opublikował raport za I kwartał 2026 r. Spółka wypracowała skonsolidowane przychody ze sprzedaży na poziomie 10,2 mln zł, co daje wzrost na poziomie 51% r/r. EBITDA wyniosła w omawianym okresie 1,1 mln zł, a przepływy pieniężne z działalności operacyjnej 1,2 mln zł. Oznacza to, że Spółka drugi kwartał z rzędu pozostaje powyżej cash break-even na poziomie operacyjnym.

Choć na wyniki I kwartału miały wpływ nadzwyczajne czynniki jak paraliżujące mrozy w Stanach Zjednoczonych (które uderzyły w liczbę sesji) czy marcowy wybuch wojny w Iranie (pośrednio opóźniający kontrakty i dystrybucję Kardiobeat.ai), wypracowaliśmy EBITDA na porównywalnym poziomie rekordowego IV kwartału 2025 roku. To dowód na odporność naszej firmy i solidny fundament pod dalszy, dynamiczny rozwój w najbliższej przyszłości – komentuje dr Kris Siemionow, CEO Medicalgorithmics.

W I kwartale 2026 roku Medicalgorithmics miał 10,2 mln zł skonsolidowanych przychodów wobec 6,8 mln zł w analogicznym okresie ubiegłego roku. Oznacza to wzrost o 51% r/r. Rynek amerykański przyniósł Spółce 4,7 mln zł przychodów, notując dynamikę wzrostu na poziomie 105%. Jednocześnie Spółka odnotowała drugi raz z rzędu dodatnie przepływy z działalności operacyjnej na poziomie 1,2 mln zł. Wskazane liczby są potwierdzeniem realizacji strategii, w ramach której Spółka skupia się na sprzedaży algorytmów AI oraz oprogramowania diagnostycznego o najwyższej marżowości. W raportowanym okresie Spółka przeprowadziła niemal 114 tys. badań EKG.

Wchodzimy w okres, który biznesowo i technologicznie zapowiada się bardzo obiecująco. Nasz rozwój przyspiesza na wielu frontach. Z jednej strony otwieramy się na segment zaawansowanej robotyki medycznej dzięki listowi intencyjnemu z BioFund oraz Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. Zbigniewa Religi, z którymi negocjujemy zasady dalszej współpracy. Z drugiej – stale powiększamy bazę kliencką i prowadzimy zaawansowane rozmowy dotyczące kolejnych dużych kontraktów, szczególnie wśród europejskich IDTF. Najbliższe miesiące powinny również przyniosą też przełom w komercjalizacji platformy VCAST. W drugiej połowie tego roku nie tylko powinny pojawić się pierwsze przychody, ale również zamierzamy złożyć dokumentację do FDA w celu uzyskania certyfikacji. To technologia, która redefiniuje diagnostykę kardiologiczną – dodaje dr Kris Siemionow.

W I kwartale br. Spółka nawiązała wiele partnerstw oraz otrzymała kilka dodatkowych zamówień, natomiast dużo istotnych zdarzeń miało miejsce już w drugim kwartale. Otrzymano w tym czasie dodatkowe zamówienie ze strony kanadyjskiego partnera o wartości 0,5 mln USD. Medicalgorithmics podpisała również list intencyjny z Fundacją Rozwoju Kardiochirurgii im. prof. Zbigniewa Religi w Zabrzu oraz BioFund Capital Management, w ramach którego negocjuje warunki współpracy przy rozwoju autorskiego robota do realizacji zabiegów. Projekt ma na celu rozwój minimalnie inwazyjnego systemu robotycznego wspierającego lekarzy w realizacji zabiegów leczenia strukturalnych wad serca.

Ponadto Spółka ma ambitne plany na nadchodzące kwartały. Już w drugim półroczu br. planowane jest złożenie wniosku o certyfikację VCAST do FDA. Tymczasem innowacyjna technologia powinna wygenerować pierwsze przychody z rynków, na których już jest dostępna.